mo-nika78
25.10.12, 12:39
Moje pytanie kieruję przede wszystkich do tych dziewczyn, które miały poród wywoływany. Czy będąc podłączone do kroplówki mogłyście chodzić? Widziałam takie obrazki w jakimś reportażu (dziewczyn spacerujących po korytarzu z takim wieszakiem na kroplówkę). Mój wątek jest tutaj
forum.gazeta.pl/forum/w,585,138937273,138953679,Re_Porod_silami_natury_za_wszelka_cene.html?t=1351160419246 tam opisuję jak wyglądał mój poród - przebieg i fatalne konsekwencje. Zastanawia mnie to, bo ja od momentu przyjazdu do szpitala i załatwienia formalności aż po finał musiałam leżeć, mogłam z łóżka porodowego zejść tylko na chwilę - raz żeby się załatwić po lewatywie i na krótko, żeby posiedzieć na piłce (nic to nie dało). Przez resztę czasu leżałam na tym łóżku porodowym wyjąc z bólu (czyli gdzieś od 7 rana do 19, gdy mnie już jakoś do kupy pozszywano), regularnie też miałam robiony masaż szyjki macicy (co powiększało ból niemiłosiernie). Nie miałam nawet sił ( z bólu) pytać czemu w ogóle leżę, podświadomie czułam jednak, że byłoby mi łatwiej, gdybym mogła chodzić (z dzieckiem było wszystko ok, więc to leżenie to chyba nie ze względu na dobro moje/dziecka). Wiem, że paniom położnym się spieszyło, bo było sporo rodzących, miałam non stop zwiększaną dawkę tej oksy (tak mówiły) i dlatego też robiły mi masaż szyjki. Rodziłam w 2006 roku. Dodam tylko, że szpital z jakimiś tam certyfikatami o byciu przyjaznym.
Pytam, bo moja sąsiadka ma się zgłosić za 2 dni na wywoływanie porodu - czy leżenie z oksy to norma?