Dodaj do ulubionych

wywoływanie porodu oksytocyną

25.10.12, 12:39
Moje pytanie kieruję przede wszystkich do tych dziewczyn, które miały poród wywoływany. Czy będąc podłączone do kroplówki mogłyście chodzić? Widziałam takie obrazki w jakimś reportażu (dziewczyn spacerujących po korytarzu z takim wieszakiem na kroplówkę). Mój wątek jest tutaj
forum.gazeta.pl/forum/w,585,138937273,138953679,Re_Porod_silami_natury_za_wszelka_cene.html?t=1351160419246 tam opisuję jak wyglądał mój poród - przebieg i fatalne konsekwencje. Zastanawia mnie to, bo ja od momentu przyjazdu do szpitala i załatwienia formalności aż po finał musiałam leżeć, mogłam z łóżka porodowego zejść tylko na chwilę - raz żeby się załatwić po lewatywie i na krótko, żeby posiedzieć na piłce (nic to nie dało). Przez resztę czasu leżałam na tym łóżku porodowym wyjąc z bólu (czyli gdzieś od 7 rana do 19, gdy mnie już jakoś do kupy pozszywano), regularnie też miałam robiony masaż szyjki macicy (co powiększało ból niemiłosiernie). Nie miałam nawet sił ( z bólu) pytać czemu w ogóle leżę, podświadomie czułam jednak, że byłoby mi łatwiej, gdybym mogła chodzić (z dzieckiem było wszystko ok, więc to leżenie to chyba nie ze względu na dobro moje/dziecka). Wiem, że paniom położnym się spieszyło, bo było sporo rodzących, miałam non stop zwiększaną dawkę tej oksy (tak mówiły) i dlatego też robiły mi masaż szyjki. Rodziłam w 2006 roku. Dodam tylko, że szpital z jakimiś tam certyfikatami o byciu przyjaznym.
Pytam, bo moja sąsiadka ma się zgłosić za 2 dni na wywoływanie porodu - czy leżenie z oksy to norma?
Obserwuj wątek
    • carmita80 Re: wywoływanie porodu oksytocyną 25.10.12, 12:51
      Z tego co mi wiadomo to uzywa sie zelu z oksytocyna a nie kroplowki, lewatywa (?) to chyba na twoje zyczenie jesli wogole, na masaz szyjki mozesz sie nie zgodzic, nikt nie moze robic niczego bez twojej zgody a lezec to w czasie ktg.
      • mo-nika78 Re: wywoływanie porodu oksytocyną 25.10.12, 13:01
        żelu z oksytocyną? ja miałam zdecydowanie kroplówkę. Lewatywę miałam na liście rzeczy do zabrania do szpitala (obowiązkowo) i nikt nie pytał mnie czy zgadzam się na masaż czy nie. Z doświadczenia już teraz wiem, że inaczej patrzy się na pewne rzeczy na trzeźwo (teraz bym się nie zgodziła ani na leżenie ani na masaż) a inaczej gdy dosłownie człowiek umiera z bólu.
        • carmita80 Re: wywoływanie porodu oksytocyną 25.10.12, 13:10
          Przepraszam nie zel z oksytocyna tylko z prostaglandynamismile Oksytocyna to ostatecznosc. A do lewatywa to zdecydowanie twoja sprawa i nie ma nikt prawa cie zmuszac. Wszystkie zabiegi jakie chca stosowac musza zapytac o zgode obojetne to chyba normalne nie? Moim zdaniem jak najwiecej chodzic, pod ktg nie ma potrzeby lezec caly czas. Co do masazu szyjki to mozna go probowac jeszcze zanim sie idzie do szpitala, ale nie trzeba sie godzic. Czasem moze pomoc a czasem nie no i jest bolesny.
          • amyszka07 Re: wywoływanie porodu oksytocyną 25.10.12, 13:14
            Ja usłyszałam, że jeśli nie zgadzam się na lewatywę to mogę sobie wybrać inny szpital w którym nie jest ona wymagana (ha, pikuś, najbliższy szpital w mojej okolicy z porodówką kilkadziesiąt km dalej)
            • carmita80 Re: wywoływanie porodu oksytocyną 25.10.12, 13:19
              Ja usłyszałam, że jeśli nie zgadzam się na lewatywę to mogę sobie wybrać inny szpital w którym nie jest ona wymagana (ha, pikuś, najbliższy szpital w mojej okolicy z porodówką kilkadziesiąt km dalej)


              Przykre i podchodzi pod lamanie praw pacjenta. Rozumiem, ze jesli taka lewatywa jest wazna dla kobiety to ja robi ale zmuszanie do niej to przegiecie.
              • gag-nes Re: wywoływanie porodu oksytocyną 25.10.12, 21:59
                Ja miałam do wyboru lewatywę lub czopek glicerolowy. Wolę to niż "popuścić" delikatnie mówiąc podczas porodu. Mojej kuzynce się to niestety zdarzylo.
                • carmita80 Re: wywoływanie porodu oksytocyną 25.10.12, 22:38
                  gag-nes napisała:

                  > Ja miałam do wyboru lewatywę lub czopek glicerolowy. Wolę to niż "popuścić" del
                  > ikatnie mówiąc podczas porodu. Mojej kuzynce się to niestety zdarzylo.

                  Natura tak to urzadzila, ze przy porodzie sn rozpoczynajcym sie samoistnie jelita sie oczyszczaja, poprostu chce sie do toalety wiec problemu byc nie powinno.
                  Porody trwaja od kilku do kilkudziesieciu godzin w tym czasie sie je, pije, tworzy sie kal, to wszystko nie jest tak do konca przewidywalne. Jesli kobieta chce moze sobie zrobic lewatywe, zwlaszcza jesli wie kiedy to zrobic, ja nie twierdze, ze nie, ale to nie jest cos co jest niezbedne.
                  • milamala Re: wywoływanie porodu oksytocyną 26.10.12, 21:21
                    "Natura tak to urzadzila, ze przy porodzie sn rozpoczynajcym sie samoistnie jeli
                    > ta sie oczyszczaja, poprostu chce sie do toalety wiec problemu byc nie powinno"

                    Ja nawet powiem wiecej, nawet przy porodzie wywolywanym jelita powinny (i tak sie dzieje) oczysicic sie same.
            • princesswhitewolf Re: wywoływanie porodu oksytocyną 25.10.12, 13:34
              a lewatywa to taka tragedia do przezycia? wolalabys robic k* i w tym samym momencie pchac dziecko...?
              chcialabym miec tylko taki problem w trakcie porodu jak lewatywa... oh marzenie!!!
              • carmita80 Re: wywoływanie porodu oksytocyną 25.10.12, 13:41
                a lewatywa to taka tragedia do przezycia? wolalabys robic k* i w tym samym momencie pchac dziecko...?
                chcialabym miec tylko taki problem w trakcie porodu jak lewatywa... oh marzenie!!!

                A czy ja napisalam ze to problem? Napisalam ze jesli dla rodzacej to wazne to ok, ale zmuszanie juz nie jest ok. Dla personelu podczas porodu k... to tez nie problem, zapewniam cie, dlatego w wielu szpitalach zwlaszcza na zachodzie nawet tego nie sugeruja.
                Na razie jeszcze nie rodzilas wiec mysle, ze nie wiesz o czym zamarzysz podczaswink
                • princesswhitewolf Re: wywoływanie porodu oksytocyną 25.10.12, 14:07
                  zapewniam cie, dlatego w wielu szpitalach zwlaszcza na zachodzie na
                  > wet tego nie sugeruja.


                  przyznam sie ze nie moge sobie wyobrazic alternatywy dla tych co nie chcialy. Tzn juz na koncu przy samym porodzie dziecko rodzi sie wraz z wychodzacym z odbytu... <kaszlniecie>?

                  > Na razie jeszcze nie rodzilas wiec mysle, ze nie wiesz o czym zamarzysz podczas

                  ale przeszlam 2 operacje, calkowity anastetyk i 3 lewatywy... Lewatywa nic to takiego. Ja troche w zyciu przeszlam i dlatego problem lewatywy wydal mi sie abstrakcyjny...
                  • carmita80 Re: wywoływanie porodu oksytocyną 25.10.12, 14:23
                    princesswhitewolf napisała:

                    >
                    > przyznam sie ze nie moge sobie wyobrazic alternatywy dla tych co nie chcialy. T
                    > zn juz na koncu przy samym porodzie dziecko rodzi sie wraz z wychodzacym z odby
                    > tu...

                    Wiele kobiet nie robi lewatywy i nie ma zadnego problemu. Kiedys rozmawialysmy o tym w grupie i zadna nie mialasmile Nie ma jednak problemu jesli ktos chce. Najwazniejszy jest wybor a nie przymus. O to w tym chodzi.

                    > ale przeszlam 2 operacje, calkowity anastetyk i 3 lewatywy... Lewatywa nic to t
                    > akiego. Ja troche w zyciu przeszlam i dlatego problem lewatywy wydal mi sie abs
                    > trakcyjny...

                    A ja mialam takze cc w znieczuleniu ogolnym, lewatywy nie mialam. Nikt nawet o nia nie pytal, pospiechu nie bylo.
                  • ciociacesia Re: wywoływanie porodu oksytocyną 12.11.12, 23:23
                    no doprawdy straszne, az kaszlec trzeba
                • z_oe Re: wywoływanie porodu oksytocyną 26.10.12, 13:17

                  carmita dobrze prawi. Nie spotkalam sie z propozycja lewatywy tuz przed porodem w NL. Oni takie sytuacje znaja z archiwum pewniesmile

                  Nawet nie wiem jakby zareagowali na prosbe pacjentki o lewatywe.

                  3 miesiace temu parlam jak oslica i tez sie balam,ze "nabrudze" to mnie ginekolozka poklepala po udzie i powiedziala,ze to porodowka a nie centrum handlowe i moge robic co mi sie podoba, Ona od tego tu sa i widzialy juz wiele.

                  Ale Ja wiedzialam kiedy mam rodzic, dzien wczesniej z nerwow i strachu oczyscilam swoj organizmsmile
                  • ciociacesia lewatywa moze pomóc 12.11.12, 23:24
                    przyszpieszyc akcje. tak pisza w mondrych ksiegach, ale konieczna do niczego nie jest
              • amyszka07 Re: wywoływanie porodu oksytocyną 25.10.12, 13:45
                Miałam inne problemy, do tego stopnia, że drugą ciążę będę miała rozwiązaną cc ze wskazań. O lewatywę pytałam akurat w szkole rodzenia i uzyskałam odpowiedź, którą początkowo uznałam za nienadającą się do zacytowania - ale ok. "bo dziś kobiety to sobie myślą, że przychodzą do szpitala sr.ć a nie rodzić". Sądzę, że te słowa oddają podejście do kobiet jeszcze w wielu, wielu szpitalach. Tak naprawdę to nie o lewatywę chodzi a o traktowanie (całościowe) rodzących - jak już wejdziesz to musisz zgodzić się na wszystko.
                • carmita80 Re: wywoływanie porodu oksytocyną 25.10.12, 14:24
                  Tak naprawdę to nie o lewatywę chodzi a o traktowanie (całościowe) rodzących - jak już wejdziesz to musisz zgodzić się na wszystko.

                  Otoz to, a przeciez chodzi o prawo wyboru i o prawo do poszanowania godnosci osobistej.
                  • princesswhitewolf Re: wywoływanie porodu oksytocyną 25.10.12, 14:54
                    jak już wejdziesz to musisz zgodzić się na wszystko

                    moze kwestia jak one oswiadczaja to o tej lewatywie itd i sposob odnoszenia sie do rodzacej?

                    Bo szpital jak szpital, trudno aby pacjent mowil lekarzowi co ma robic podczas zabiegow i operacji...
                    • carmita80 Re: wywoływanie porodu oksytocyną 25.10.12, 16:27
                      Bo szpital jak szpital, trudno aby pacjent mowil lekarzowi co ma robic podczas zabiegow i operacji...

                      Wiesz, ale porod sn to nie jest ani zabieg ani operacja i lewatywa nie jest koniecznoscia, dlatego nie mozna jej nakazywac.
      • amyszka07 Re: wywoływanie porodu oksytocyną 25.10.12, 13:09
        żel z oksytocyną? pierwsze słyszę. rodziłam kilka lat temu i miałam kroplówkę. Też leżałam, ale to z powodu dziadowskiego podejścia do rodzących, alternatywą było siedzenie na piłce i wejście pod prysznic jeśli miało się wenflon przyczepiony do lewej ręki (kwestie techniczne małej kabinki prysznicowej), ja miałam pecha,położna źle się wbiła w lewą, narobiła mi sporo bólu na wejściu i w rezultacie miałam wbitą w prawą a tym samym nie miałam możliwości wzięcia prysznica. Miałam lewatywę, również obowiązkowo, w szpitalu. Depilacja obowiązkowo, ale można było zrobić sobie w domu, więc byłam przygotowania.
        • carmita80 Re: wywoływanie porodu oksytocyną 25.10.12, 13:12
          Miałam lewatywę, również obowiązkowo, w szpitalu. Depilacja obowiązkowo, ale można było zrobić sobie w domu, więc byłam przygotowania.

          Przykro sie to czyta. Nie spotkalam sie z czyms takim a rodzilam sn pierwsze i mialam cc z drugim.
          • amyszka07 Re: wywoływanie porodu oksytocyną 25.10.12, 13:18
            Takie są niestety realia. Nie rodziłam ani w W-wie ani Krakowie, gdzie szpital można sobie wybierać od groma. Musiałam wybrać z tego, co jest. Niestety są w PL miejsca, gdzie dalej jak za komuny, a szpitale jakimś cudem uzyskują certyfikaty.
    • juuussska Re: wywoływanie porodu oksytocyną 25.10.12, 13:53
      ja miałam wywoływany poród w 2009 i niestety musiałam cały czas leżeć... kroplówkę podłączono o 7.30 a urodziłam 23.20... cały czas byłam podłączona do KTG... końcówka była bardzo ciężka,"uratowało" mnie znieczulenie... położna i lekarz tłumaczyli mi że przy podawaniu oksytocyny istnieje ryzyko spadku tętna u dziecka i faktycznie kilka razy zrobiło mi się gorąco kiedy tętno spadło... teraz jestem również w ciąży, 5 dni po terminie i jak narazie nie wybieram się na wywoływanie, czekam, no chyba że coś zacznie się dziać niedobrego... ale generalnie nie chciałabym jeszcze raz przez to przechodzić...
      • mo-nika78 Re: wywoływanie porodu oksytocyną 25.10.12, 13:57
        dziękuję za rzeczową odpowiedźsmile Ja nie byłam podłączona do KTG, tzn. podłączyli mi je na krótko w sumie 2-3 razy (nie pamiętam dokładnie ale 3 razy max), z dzieckiem było wszystko ok stąd moje pytanie
      • aronowka Re: wywoływanie porodu oksytocyną 25.10.12, 15:43
        dwa porody dwa wywołania za pierwszym razem padło pytanie czy chce lewatywe czy nie za drugim nic o lewatywie nikt nie wspominał , za pierwszym razem do ostatniej fazy cały czas na nogach z podłączoną całą masą kroplówek oksytocyn i cudów cały kran w żyle za drugim razem głownie leżałam ale na szczescie drugi poród 4 razy krótszy przy drugim szybko wszystko szlo i dziecku przy skurczach spadało tętno cały czs byłam zatem podłączona pod ktg, długi poród dłuższy 12 h chodzony, na piłce, na ostatnią fazę na specjalnym łóżku które przekręcane było do pozycji pionowej więc właściwie w kucki rodziłam trzymając się za pięty zależy wieć wszystko od szpitrala niby taki sam poród wywoływany ale scenariusz diametralnie inny
    • guderianka Re: wywoływanie porodu oksytocyną 25.10.12, 16:44
      Przy I porodzie 12 lat temu-mogłam zejść z łóżka po skończeniu kroplówki
      Przy III- 3 m-ce temu miałam kroplówkę na stojaczku a ktg na przylepce-mogłam chodzić, kucać,iść do wc-brałam stojaczek i szłam , kucałam, ćwiczyłam wink
      • edyta2881 Re: wywoływanie porodu oksytocyną 25.10.12, 18:05
        Ja musiałam chodzić ... nie mogłam się położyć ani na chwilę ( a marzyłam o tym ) przechodziłam tak 4 godziny ....
        • marygirl Re: wywoływanie porodu oksytocyną 26.10.12, 17:15
          marzyłaś o o leżeniu??? jak ja musiałam sie kłasc na ktg to wyłam z bólu...ogólnie chodziłam prawie dwie doby ze skurczami po szitalu ostatnie 4 godzimy na oxytocynie, moglam siedziec na piłce,wyginac sie jak chciałam, godzine siedziałąm w wannie...a i tak z braku postępu skończyło sie na cc...
    • angel_karolcia Re: wywoływanie porodu oksytocyną 25.10.12, 18:42
      Witaj,
      ja miałam poród wywoływany w warszawskim szpitalu Dzieciątka Jezus.
      Kroplówkę miałam z przerwami od 10 do 23 w piątek, bez efektu. W sobotę rano o 6.40 przebicie pęcherza płodowego i dalej kroplówka. Silne skurcze zaczęły się o 7.30 a córcia urodziła się o 12.05.
      Lewatywa nie była wymagana a ja nie chciałam. Trochę żałuję, bo potem czułam się skrępowana.
      Depilacja też nie była, ale potem mało miły lekarz komentował, że jestem źle wygolona (tak, jak zawsze...). W trakcie szycia padł tekst "kto panią depilował do porodu?!".
      Lekarz w ogóle nie był zbyt fajny.
      Bez mojej wiedzy zostałam nacięta. Pytałam, ile mi zakłada szwów, w odpowiedzi było 'pani jest duża to musi pani mieć dużo szwów. a mąż niedługo nie będzie pamiętał, że pani rodziła".
      Eh, rozpisałam się, a nie odpowiedziałam na twoje pytanie.
      Podczas kroplówki nie mogłam chodzić, byłam też cały czas pod ktg. w przerwach między kroplówkami lub kiedy mnie odłączali, bo musiałam np. na siusiu, mogłam pospacerować. Ale generalnie półtora dnia na łóżku porodowym.
      • izabell.a Re: wywoływanie porodu oksytocyną 25.10.12, 19:01
        bylam na patologii i wody zaczely mi sie ok poludnia i od wieczora (dopiero od wieczora -bo jedna polozna to zbagatelizowala..!) na obserwacji -ktg i kroplowka jakis antybiotyk z racji lecacych wod wciaz lezalam..nie moglam wstac a marzylam o tym! cala noc bez snu bo wkolo rodzace.. a ja grubo po terminie marzylam eby juz rodzic a tu nic.
        rano wypuscili laskawie pod prysznic i kazali szybko-matko jak dobrze bylo wstac!
        ale zaraz znow na lozko sad ktg w dalszym ciagu plus kroplowka oksy i nie bylo mowy wstac sie ruszyc bo same kable kroplowka oksy.. masakra nigdy wiecej.. marzylam zeby wstac bo bole ostre ale nie pozwolili-teraz glupia inaczej to widze bo bym sie uparla ze mi lepiej wstac ale to byl 1.szy porod wiec inaczej sie mysli
        w rezultacie 7h oksy NIC A NIC NIE DALO bo rozw.tylko 1,5cm maks i cc-tez wybawienie wtedy bo czulam podswiadomie ze ta oksy itd ze to nic nie da ze nie uda mi sie naturalnie.. i marzylam zeby go wyciagneli, a sie okazalo ze duzy bo 4600 i 60cm syn wiec nie dziwne chyba ze nie chcial am wyjsc bo ja drobna 160 zaledwie
        za mies drugi porod i mam nadzieje lepiej to przebiegnie ze taka duza nie bedzie niunia, no chyba ze mi zmierza i bedzie wiadomo ze moze cc odrazu - wtedy zapomnieli przed porodem oszacowac wielkosc dzidzi sad a ja tez niedoswiadczona nie pomyslalam o tym
    • gonia28b Re: wywoływanie porodu oksytocyną 25.10.12, 21:59
      Zależy chyba od tego jakie zwyczaje mają panie położne i doktorzy na oddziale w danym szpitalu.
      Mój poród zaczął się od przebicia pęcherza płodowego, co już wywołało regularne skurcze. Całą pierwszą fazę mogłam spacerować. Później na łóżku podano mi kroplówkę, ale nie miałam jej przez cały czas. Dostałam kilka kropel. Pozostawiono tylko wenflon, bo przez niego podawano później inne leki, np. dolargan. Mogłam też sobie w wannie poleżeć, ale o porodzie do wody, to już mowy nie było...
    • sharzan-ka ja mogłam chodzić 25.10.12, 23:20
      jakiś czas temu miałam wywoływany poród oxy w szpitalu Św Zofii w Warszawie (piszę tę informację, bo pewnie różne szpitale mają różne procedury) i mogłam chodzić cały czas (wręcz mnie do tego zmuszano, jak leżałam na łóżku i płakałam z bólu, i mieli rację smile ), skakałam na piłce, chodziłam do toalety kiedy chciałam i nawet sporo czasu spędziłam w wannie (cały czas oxy była podłączona)
      • 4lasica Re: ja mogłam chodzić 26.10.12, 10:50
        To chyba też kwestia roku w którym się rodziło, ponieważ ja również rodziłam w 2006r i miałam dokładnie tak samo jak autorka wątku,czyli ktg nna leżąco, lewatywa i golenie krocza po prostu trzeba (a raczej nie pytano mnie po prostu o zdanie) i oksy takrze w kroplówce no i cały poród na leżąco (w tym również parcie) no chyba że w tym samym szpitalu rodziłyśmy i tam takie dziwne zasady były... mnie po prostu odsyłali od drzwi do drzwi i na miejscu mówili "kładzie się pani! lewatywe rabimy" a potek kolejne drzwi i podobnie "wskakuj panina fotel! Golimy!"ale prawdą jest też,że wtedy chyba poród w pełni naturalny przy jak najmniejszym zapleczu medycznym dopiero był wdrażany, tak jak teraz plan porodu,który niestety nadal w niektórych szpitalach swej roli nie spełnia. Teraz wiem,że dużo się zmieniło,i że tym razem będę walczyć o swoje prawa.
        • sharzan-ka Re: ja mogłam chodzić 26.10.12, 11:41
          myślę, że to raczej kwestia szpitala, a nie roku w którym odbył się poród (choć bez przesady - z 15 lat temu to pewnie wszędzie było podobnie)
          Swoją drogą na lewatywę bym się nie zgodziła a ogoliłam się sama w domu
    • 2-aleksandra1981 Re: wywoływanie porodu oksytocyną 26.10.12, 11:06
      można chodzić, jeśli nie trzeba robić ktg
    • z_oe Re: wywoływanie porodu oksytocyną 26.10.12, 13:11
      To zalezy od szpitala i nastawienia personelu, bo to polozne maja duzo do powiedzienia, One sie Toba opiekuja w trakcie porodu i Ciebie dogladaja..lekarz wpada na zwiady.

      Nigdy bym sie nie zdecydowala na oxy bez zzo-ale to Ja.
      Poza tym nim normalny lekarz zdecyduje sie na wywolanie sparwdza czy szyjka macicy wykazuje gotowosc do porodu.
      Jezeli jest twarda,nie poddajaca sie to podanie oxy moze przysporzyc kobiecie niemilosierny bol.

      W wiekszosci szpitali trzymaja sie takiego planu,ze jak macicawykazuje gotowosc to podawany jest zel na uzyskanie malego rozwarcia ale na tyle duzego,by mozna bylo przebic wody plodowe.
      Pozniej obserwujac reakcje macicy podawana jest kroplowka z oxy-zawsze dawka dobierana indywidulanie, zaczynajac od tej najmniejszej ,by z czasem zwiekszac nasilenie.

      Gdy zaczynaja sie bole -jezeli kobieta wczesniej wybrala-podawane jest zzo...

      Mialam podana taka jednostke epiduralu,ze nie czulam postepujacego rozwarcia natomiast czulam bole parte.

      Lezenie na "sucho" z sama oxy to jakas pomylka , wspolczuje bardzo tego co przeszlas...chodzenie, poruszanie sie wspomaga i przyspiesza akcje porodowa , wiec jak najbardziej jest wskazane.
      Ale znajac zycie, statystyki i opinie innych rodzacych kobiet po oxy czesto wystepuja bole krzyzowe..co skutecznie odejmuje nogi z bolu tak,ze kobieta nie ma sily na nie patrzec a co mowic poruszac nimi.

      Pozdrawiam
      • carmita80 Re: wywoływanie porodu oksytocyną 26.10.12, 13:54
        Poza tym nim normalny lekarz zdecyduje sie na wywolanie sparwdza czy szyjka macicy wykazuje gotowosc do porodu.
        Jezeli jest twarda,nie poddajaca sie to podanie oxy moze przysporzyc kobiecie niemilosierny bol.

        Dla tego tez w wiekszosci krajow oksytocyna jest ostatecznoscia i stosuje sie ja rzadko.

        W wiekszosci szpitali trzymaja sie takiego planu,ze jak macicawykazuje gotowosc to podawany jest zel na uzyskanie malego rozwarcia ale na tyle duzego,by mozna bylo przebic wody plodowe.

        Czesto zel jest wystarczajacy i to jedna dawka, czasem podaje sie druga.

        Pozniej obserwujac reakcje macicy podawana jest kroplowka z oxy-zawsze dawka dobierana indywidulanie, zaczynajac od tej najmniejszej ,by z czasem zwiekszac nasilenie.

        Dokladnie.
        Niestety w pl zelu sie nie stosuje nawet i w szpitalach w dyzych miastach ;/ Przykre, bo sam porod jest bolesny a oksytocyna jest horrorem zwlaszcza ze znieczulenie wcale nie jest tak oczywiste i popularne choc teoretycznie sie nalezy i to bezplatnie. Kobiety cierpia choc wcale nie musza.
        • mo-nika78 Re: wywoływanie porodu oksytocyną 26.10.12, 14:10
          carmita80 napisała:
          a oksytocyna jest horrorem zwlaszcza ze zniecz
          > ulenie wcale nie jest tak oczywiste i popularne choc teoretycznie sie nalezy i
          > to bezplatnie. Kobiety cierpia choc wcale nie musza.

          Możesz napisać na jakiej podstawie twierdzisz, że znieczulanie się należy i jest bezpłatne? Ja pytałam (wtedy jeszcze teoretycznie) przed moim porodem i usłyszałam, że w tym szpitalu nie ma opcji podania znieczulenia podczas porodu. Jako plus tego konkretnego szpitala mogę podać, że fantastycznie robią w nim cc, znam mnóstwo dziewczyn po cc i bez jakichkolwiek komplikacji. W sumie ze mną na sali leżały 3 dziewczyny po cc, które na drugi dzień czuły się już ok, moja przyjaciółka po tygodniu od cc zapomniała, że miała jakąkolwiek operację. Ja do tego "ok" doszłam mniej więcej po 1.5 roku. Siadać jako tako byłam w stanie po 2 miesiącach, po 3 wyszłam na chwiejnych nogach (kulejąc) na spacer z dzieckiem.
          • carmita80 Re: wywoływanie porodu oksytocyną 26.10.12, 14:28
            Możesz napisać na jakiej podstawie twierdzisz, że znieczulanie się należy i jest bezpłatne?


            www.poradnikzdrowie.pl/ciaza-i-macierzynstwo/porod/znieczulenie-przy-porodzie-jest-bezplatne_38310.html
            dzieci.pl/cid,1024307,labourAid,13049957,title,Kobiety-maja-prawo-do-znieczulenia-podczas-porodu,szkola_artykul.html?smgputicaid=6f69e
            No chyba, ze to juz nieaktualne i w praktyce kobiety w Polsce nie maja do znieczulenia prawa;/
            • 18lipcowa3 zartujesz? 26.10.12, 21:20

              To jest teoria, bo np w takim Gdansku są 4 słynne szpitale z porodówkami
              tzw Zaspa - szpital z porodówka
              tzw Kliniczna przy Uniwersyteckim Centrum Klinicznym
              Wojewódzki, normaly szpital Wojewódzki
              i prywatny Swissmed

              Na Zaspie nie podają bo nie mają i juz, na Klinicznej podają ''jak jest anestezjolog'' ( hahahhaa ), a w Wojewódzkim to jest taka rzeznia że tylko full natura, tam musisz byc w agonii by zrobili cesarke, o zzo nie wspomne.
              W Swiss podają każdej na zyczenie ale tam sie płaci za cały poród ogólnie kilka tysiecy.
      • mo-nika78 Re: wywoływanie porodu oksytocyną 26.10.12, 13:57
        Jeszcze raz dziękuję wszystkim za odpowiedzi. Na szczęście pytanie już nieaktualne, moja sąsiadka urodziła dziś rano śliczną dziewczynkę. W sumie cała akcja trwała 4 godziny, o 6 odeszły jej wody płodowe a mała była na świecie już o 10. Dziewczyna na szczęście się nie nacierpiała, mówiła, że bóle może porównać do miesiączki, nawet jej nie nacięli ani nie pękła, więc poród taki, jaki można sobie wymarzyć.

        > To zalezy od szpitala i nastawienia personelu, bo to polozne maja duzo do powie
        > dzienia, One sie Toba opiekuja w trakcie porodu i Ciebie dogladaja..lekarz wpad
        > a na zwiady.

        To prawda, kiedy rodziłam o wszystkim decydowała położna.
        >
        > Nigdy bym sie nie zdecydowala na oxy bez zzo-ale to Ja.

        Nie miałam możliwości wybrania sobie znieczulenia. Gdy nie wyrabiałam z bólu i prosiłam o cc to usłyszałam, że nie ma takiej opcji, skoro zgłosiłam się do porodu sn to jeśli nie ma zagrożenia dla dziecka to MUSZĘ urodzić siłami natury.

        > Poza tym nim normalny lekarz zdecyduje sie na wywolanie sparwdza czy szyjka mac
        > icy wykazuje gotowosc do porodu.

        Moja szyjka nie wykazywała w ogóle gotowości do porodu, byłam 2 tygodnie po terminie, przy badaniu powiedziano mi, że szyjka jest wysoko, długa, zamknięta, twarda.

        > Jezeli jest twarda,nie poddajaca sie to podanie oxy moze przysporzyc kobiecie n
        > iemilosierny bol.
        > W wiekszosci szpitali trzymaja sie takiego planu,ze jak macicawykazuje gotowosc
        > to podawany jest zel na uzyskanie malego rozwarcia ale na tyle duzego,by mozna
        > bylo przebic wody plodowe.
        > Pozniej obserwujac reakcje macicy podawana jest kroplowka z oxy-zawsze dawka do
        > bierana indywidulanie, zaczynajac od tej najmniejszej ,by z czasem zwiekszac na
        > silenie.

        Nie podano mi żadnego żelu, natomiast faktycznie położna przekuła (czymś) pęcherz płodowy na stępie, dopiero potem podłączono mnie do oksytocyny.
        >

        > Lezenie na "sucho" z sama oxy to jakas pomylka , wspolczuje bardzo tego co prze
        > szlas...chodzenie, poruszanie sie wspomaga i przyspiesza akcje porodowa , wiec
        > jak najbardziej jest wskazane.

        Właśnie o tym pisałam - leżałam na "sucho" z wlewającą się we mnie coraz większą ilością oxy i położną (którą na jakiś czas zastępowała praktykantka) robiącą mi przy każdym skurczu wywołanym sztucznie masaż szyjki, mimo, że wyłam z bólu i wymiotowałam (też z bólu).

        > Ale znajac zycie, statystyki i opinie innych rodzacych kobiet po oxy czesto wys
        > tepuja bole krzyzowe..co skutecznie odejmuje nogi z bolu tak,ze kobieta nie ma
        > sily na nie patrzec a co mowic poruszac nimi.

        Pomimo bólów krzyżowych chciałam chociaż wstać, bo wydawało mi się to jakoś bardziej logiczne niż leżenie non stop na plecach sad( Po 6 latach mój poród śni mi się jak najgorszy koszmar i nie życzę takiego bólu najgorszemu wrogowi.

      • sharzan-ka zgadzam się w 100% z z_oe 26.10.12, 23:51
        j.w
    • milamala Re: wywoływanie porodu oksytocyną 26.10.12, 21:16
      Ja wlasciwie musialam lezec. Gdy zazyczylam sobie wizyte w wc, to musialam isc z polozna/pielegniarka, ktora cale to ustrojstwo ciagla za mna.
      Z tym, ze mnie to nie przeszkadzalo, bo porod odbyl sie szybko.
      Natomiast nie ma mowy aby nie bylo przy takim bolu zzo. Nie urodzilabym bez zzo.
      • mo-nika78 Nie urodziłabym bez zzo???? 27.10.12, 09:53
        Bardzo proszę dziewczyny twierdzące tak, jak w temacie o rozwinięcie myśli. Nie rozumiem tego w kontekście już rozpoczętego porodu, gdy jest ból nie do wytrzymania a położne oznajmiają, że żadnego znieczulenia nie będzie ani cc też nie będzie, masz przeć i już. No cóż, mogłam o zzo pomyśleć PRZED porodem, ale jestem OFIARĄ myślenia, że skoro tyle pokoleń kobiet dawało radę, to ja też da, bo czemu niby nie. Naczytałam się BZDUR, że wystarczy 1. pozytywne myślenie 2.wsparcie najbliższej osoby 3. umiejętność oddychania. Tych punktów po porodzie jest więcej ...Dzięki temu, że byłam naiwnie głupia miałam 1. szyjkę macicy w strzępach 2. rozerwaną pochwę 3.rozejście spojenia łonowego 4.potężne żylaki odbytu. które sobie "zrobiłam" podczas parcia - w ciąży nie miałam 5.do tej pory (6 lat po porodzie) mam problemy z utrzymaniem moczu
        • z_oe Re: Nie urodziłabym bez zzo???? 27.10.12, 10:03
          monika co tu rozwijac?
          Oczywiscie,ze kazda jakby nie miala wyboru urodzilaby bez zzo, z bolu sie nie umiera- z bolu traci sie przytomnosc.

          Porod indukowany oxy nie jest porodem naturalnym, nie panujesz nad przychodzacymi falami skurczu odpowiendim skupieniem, oddechem, technika krecenia tylkiem na pilce czy masazem plecow-tu nie masz panowania nad tym co sie w danej chwili z Toba dzieje .
          Co za tym idzie wszystkie te techniki zdobyte np. w szkolach rodzenia, wyczytane na necie nie zdaja egzaminu.

          Przy naturalnym porodzie- wtedy gdy wszystko zaczyna sie od siebie ,fazy porodowe nadchodza w pwnej kolejnosci i miedzy skurczami masz czas na "zlapanie"oddechu, przygotowanie sie do kolejnego "ataku"...przy oxy czesto nie wiesz jak sie nazywasz i po co tu jestes ( gdy sytuacja jest w szczytowym momencie) , wtedy nie chcesz urodzic dziecka...wtedy chcesz by je z Ciebie jak najszybciej wyciagnieto.

          Moja kolezanka rodzila niecaly rok temu na oxy, myslala,ze da rade bez zzo-(pierwszy porod ) gdy przestala panowac nad cialem, gdy oxy robilo z Nia cuda niewidy jedynym marzeniem bylo dla Niej dojsc do okna i z niego wyskoczyc-jak pozniej opowiadala dziekowala Bogu,ze z bolu nie czula nog ( z krzyza ja walilo) bo by na pewno wsykoczyla...zwyczajnie nie miala sily sie tam doczolgac.
          Niestety tak bywa .

          Dlatego moze stwierdzenie ,ze nie urodzilabym bez zzo jest troche za stanowcze-bardziej tu pasuje nie chcialabym rodzic bez zzo ale pisze o porodach wywolywanych na sucho przez oxy.
          • milamala Re: Nie urodziłabym bez zzo???? 27.10.12, 10:35
            Z_oe, jeszcze nie spotkalam kobiety, ktora urodzila samodzielnie dziecko bedac nieprzytomna.

            Dodam, ze znam porody naturalne (tzn, nie wywolywane niczym, rozpoczete absolutnie spontanicznie) ktore bolem przerosly 'wlasicielke". Opowiadanie, ze przy porodzie naturalnym-nie wywolywanym, bol ZAWSZE da sie opanowac, jest szkodliowym MITEM.
            BO TEGO SIE PO PROSTU NIGDY NIE PRZEWIDZI. Nie ma regul. Pewnie w wielu przypadkach tak, ale jest dosc dowodow na to aby wiedziec, ze nie we wszystkich. A nigdy czlowiek niE wie w ktorej grupie sie znajdzie. Loteria.

            Pozwolisz z_oe, ze w kwestii moich odczuc co do urodzenia/lub nie bez zzo sama zdecyduje, czy to okreslenie jest zbyt stanowcze.
            Prosze, mow o sobie. Moje odczucia i ich ocene pozostaw mnie.
            • z_oe Re: Nie urodziłabym bez zzo???? 27.10.12, 10:42

              Za szybko sie wyslalo ..nie zdarzylam dopisac na dole ,ze Ja kochana sie do Ciebie nie odnioslam, odpisalam na komentarz...Twoje uczucia mnie nie interesuja w sobotni poranek- ani tez Twoje decyzje...bo niby z jakiej racji????
              I oczywsicie pozwalam..jak najbardziej pozwalam-to milo,ze pytasz o pozwoleniesmile


              Milego lykendu tez zyczesmile
              • milamala Re: Nie urodziłabym bez zzo???? 27.10.12, 10:53
                cyt."Dlatego moze stwierdzenie ,ze nie urodzilabym bez zzo jest troche za stanowcze-bardziej tu pasuje nie chcialabym rodzic bez zzo ale pisze o porodach wywolywanych na sucho przez oxy"

                Stwierdzenie "nie urodzilabym bez zzo"jest moim stwierdzeniem, ktore skomentowalas, jako zbyt stanowcze. Chyba rzeczywiscie sobotni poranek to nienajlepszy czas dla ciebie na rozumienie tego co komentujesz. Zatem milej soboty.
                • z_oe Re: Nie urodziłabym bez zzo???? 27.10.12, 10:58

                  milamala oj przepraszam ksiezniczke,ze weszlam w Jej stwierdzenie, ale nie wiem czy Wielmozna Pani mi uwierzy w slowo pisane,ze nie wiedzialam iz Ona je popelnila...
                  Odnisolam sie do komentarza moniki w ktorym to zwrocila sie do wszystkich forumowiczek -piszac bardzo prosze dziewczyny a moze tam jest napisane bardzo prosze milamala ? Zaraz sprawdze..bo widze,ze korona Wielmoznej Pani z glowy spadlasmile
                  Jak pytanie bylo skierowane do Wielmoznej Pani to zwracam honor...bom nie miala zamiaru urazic w tak piekny sobotni poranek...xxxx

            • z_oe Re: Nie urodziłabym bez zzo???? 27.10.12, 10:48

              milamala napisała:

              > Z_oe, jeszcze nie spotkalam kobiety, ktora urodzila samodzielnie dziecko bedac
              > nieprzytomna.


              Gdzie jest napisane przeze mnie,ze mozna urodzic bedac nieprzytromna??
              Napisalam,ze z bolu sie nie umiera..z bolu traci sie przytomnosc- a to chyba co innego. Problem czytania ze zrozumieniem wiecej niz 3 slow w zdaniu????


              • milamala Re: Nie urodziłabym bez zzo???? 27.10.12, 11:00
                z_oe napisała:

                "> Gdzie jest napisane przeze mnie,ze mozna urodzic bedac nieprzytromna??
                > Napisalam,ze z bolu sie nie umiera..z bolu traci sie przytomnosc- a to chyba co
                > innego. Problem czytania ze zrozumieniem wiecej niz 3 slow w zdaniu????"

                odp;
                "Oczywiscie,ze kazda jakby nie miala wyboru URODZILABY BEZ ZZO, z bolu sie nie umiera- z bolu traci sie przytomnosc'"
                dla pelniejszego wyjasnienia Twoich wlasnych opowiesci w ten sobotni poranek: Z bolu sie nie umiera, z bolu traci sie przytomnosc. Gdy bol jest zbyt duzy (mozna stracic przytomnosc), jesli tym samym nie ma mozliwosci znieczulenia to wg ciebia nie ma wyboru trzeba urodzic. Czyli trzeba urodzic pomimo utraty przytomnosci.

                To , ze nie rozumie sie kogos innego, to jeszcze jak widac pol biedy. Jak ktos sam siebie nie rozumie ,to dopiero jest dramat.
                Sorki, ale nie chce mi sie z toba polemizowac. Nie ma o czym. Milej soboty.
                • z_oe Re: Nie urodziłabym bez zzo???? 27.10.12, 11:05

                  Posluchaj mloda damo, jak tracisz przytomnosc z bolu to Cie polozna klepie po gebie i drze ryja...prosze otworzyc oczy rodzimy..slyszy pani rodzimy...
                  Nie przezylas tego?? To napisze dalej-masz szczescie- bo Ja tak rodzilam i nie raz bylam klepana po gebie...widac da sie rodzic i w miedzy czasie tracic prztomnosc. Nie wymadrzaj sie/ nie graj cwaniaka ktory mysli ,ze przyzyl najgorszy porod w historii swiata, bo kazda ma swoj krzyz porodowy, inne doswiadczenia i co dla Ciebie bedzie horrorem dla mnie ebdzie bulka z maslem... ,bo jak sie czyta takie wpisy o ktorych piszacy nie ma zielonego pojecia to nie wiadomo smiac sie czy msze zamiawiac/

          • juisy Re: Nie urodziłabym bez zzo???? 27.10.12, 11:16
            z_oe napisała:

            > Porod indukowany oxy nie jest porodem naturalnym, nie panujesz nad przychodzacy
            > mi falami skurczu odpowiendim skupieniem, oddechem, technika krecenia tylkiem n
            > a pilce czy masazem plecow-tu nie masz panowania nad tym co sie w danej chwili
            > z Toba dzieje .
            > Co za tym idzie wszystkie te techniki zdobyte np. w szkolach rodzenia, wyczytan
            > e na necie nie zdaja egzaminu.
            >
            > Przy naturalnym porodzie- wtedy gdy wszystko zaczyna sie od siebie ,fazy porodo
            > we nadchodza w pwnej kolejnosci i miedzy skurczami masz czas na "zlapanie"oddec
            > hu, przygotowanie sie do kolejnego "ataku"...przy oxy czesto nie wiesz jak sie
            > nazywasz i po co tu jestes ( gdy sytuacja jest w szczytowym momencie) , wtedy n
            > ie chcesz urodzic dziecka...wtedy chcesz by je z Ciebie jak najszybciej wyciagn
            > ieto.
            >
            > Moja kolezanka rodzila niecaly rok temu na oxy, myslala,ze da rade bez zzo-(pie
            > rwszy porod ) gdy przestala panowac nad cialem, gdy oxy robilo z Nia cuda niewi
            > dy jedynym marzeniem bylo dla Niej dojsc do okna i z niego wyskoczyc-jak poznie
            > j opowiadala dziekowala Bogu,ze z bolu nie czula nog ( z krzyza ja walilo) bo b
            > y na pewno wsykoczyla...zwyczajnie nie miala sily sie tam doczolgac.
            > Niestety tak bywa .
            >
            > Dlatego moze stwierdzenie ,ze nie urodzilabym bez zzo jest troche za sta
            > nowcze-bardziej tu pasuje nie chcialabym rodzic bez zzo ale pisze o poro
            > dach wywolywanych na sucho przez oxy.





            z_oe- dziękuję!
            Wytłumaczyłaś mi to, czego nikt inny nie umiał, nie chciał mi wytłumaczyć. Mój poród trwał długo i jako taki nie był indukowany. Oxy dostałam na ostatnie 2 godziny. Teoretycznie rodziłam troszkę ponad 12h. Praktycznie - byłam bez snu przez ponad 36 h - niesamowite zmęczenie, stres, ból. Rodziłam w "prehistorycznym" szpitalu, gdzie nie miałam szans na zzo. Trzy lata temu. Cała szkoła rodzenia wzięła w łeb, bo nie wiedziałam co się ze mną dzieje. Potem zostałam wyśmiana przez lekarza, położne, pielęgniarki - wszystkich - że jestem niedojrzała, nieodporna na ból... Trudno teraz się do tego przyznać, ale jak dziecko ze mnie wychodziło to nienawidziłam Go. Albert został wypchnięty, bo nie miałam siły przeć. Żeby poprawić działanie sztucznej oxy lekarz zaczął szarpać mnie za sutki - straszny ból. Gdy sobie przypominam to wszystko, to płaczę. Alberta kocham teraz nieskończenie. Ach - rodziłam dzień przed wigilią - wszyscy byli na kawce, opłatku, ciasteczku-cały personel. Gdy przyszła jedna młoda położna pokazać mojemu mężowi kilka technik masażu, jakaś stara podeszła do niej i szybciutko wyprosiła, bo to i tak nigdy nie pomagało żadnej rodzącej...
            Ale zdecydowałam się na drugie dziecko. I jeżeli będzie mi dane urodzić naturalnie - nie jestm pewna, czy zdecyduję się na zzo. Ale jeżeli podadzą mi oxytocynę - na milion procent biorę. Chcę tym razem urodzić świadomie.
        • milamala Re: Nie urodziłabym bez zzo???? 27.10.12, 10:25
          Mo-niko78, ja w te bzdury, podobnie jak Ty tez wierzylam, tylko na szczescie umiarkowanie. Mialam swiadomosc, ze zawsze o zzo moge poprosic (ale wolalam nie, bo balam sie, ze moga byc komplikacje i beda mi dziecko np. kleszcczami wyrywac) w zw. z tym zaopatrzylam sie w aparat Tens jako naturalny sposob walki z bolem. Na prawde bylam przekonana, ze to wystarczy, bo w koncu ulomkiem nie jestem i jesli inne (np. niektore znane mi kolezanki, zwane przeze mnie roboczo "mimozami") wytrzymaly to co, ja nie wytrzymam.
          Nie wytrzymalam.

          Nie urodzilabym drogami natury, bo w pewnym momencie z bolu juz nie mialam czym oddychac (astma), stracilam swiadomosc, nic nie slyszalam (a ponoc cos od mnie krzyczeli). Nie wiem co by bylo, pewnie by musieli zrobic cesarke, zeby dziecko wyciagnac, bo mojego udzialu w tej sprawie pewnie by sie nie doczekali. Moze udaloby im sie farmakologicznie przywrocic mi oddech, ale swiadomosci czy sluchu to raczej nie, jesli nie odjeli by mi tego bolu. Jednym slowem bol mnie obezwladnil.
          Zzo przywrocilo mi oddech (dziecka tetno o dziwo tez sie nagle uspokoilo), swiadomosc, sluch i dobry humor. Dziecko urodzilam z usmiechem na ustach w pol godziny po znieczuleniu.

          Bardzo mi przykro, ze to ie spotkalo. Wiem, ze takie rzeczy sie dzieja i denerwuje sie, gdy "specjalisci" tak ochoczo opowiadaja rozmaite brednie o zzo, aby kobiete od tego odwiesc. I pomyslec, ze wystarczyloby tylko zzo. Wszystkie parametry zyciowe by sie wyrownaly, bez bolu moglabys pieknie wspolpracowac z personelem co daloby szanse zapobiezenia temu wszystkiemu co opisala. A nawet jakby zdarzyla sie jakas nieprzewidziana sytuacja to odbylaby sie ona bez bolu i w konsekwencji traumy poporodowej.
          Bardzo wspolczuje i jesli moge radzic tym , ktore pytaja "brac zzo, czy nie brac" tylko jedno: zorganizowac sobie, domagac sie bezwzlednie mozliwosci dostania zzo w sytuacji kryzysowej. nie wierzyc, ze wszsytko bedzie dobrze. Bo moze byc dobrze, ale niekoniecznie i nikt, ale to nikt nigdy nei jest w stanie tego przewidziec. Takiego porodu jak ja mialam nigdy bym sobie nie wyobrazila, zdarzylo sie akurat wszystko czego najmniej sie spodziewalam.
    • 18lipcowa3 moja psychika nie wyszłaby z tego cało z porodu 27.10.12, 13:59
      jakie opisujecie- z oxy i masażami szyjki
      podejrzewam
      cos potwornego
      • mo-nika78 Re: moja psychika nie wyszłaby z tego cało z poro 27.10.12, 14:19
        lipcowa, psychika psychiką. Ja na porodzie sn przejechałam się jak zawadzki na mydle. Weszłam na porodówkę jako młoda, wysportowana (uwielbiałam sport, grałam amatorsko) wesoła dziewczyna a wyszłam ... jako staruszka. Pamiętam, że na wejściu jeszcze żartowałam z pielęgniarkami a na wyjściu.... szkoda gadać. I tak jestem po rehabilitacji, wróciłam do sexu z mężem (a tez był to długi czas abstynencji), niestety do sportu nie wróciłam, bo ... wstydliwa sprawa ... mój pęcherz mnie zawodzi sadsadsad Teraz coś tam jeszcze lekarz przebąkuje o wypadaniu pochwy, że to w moim przypadku bardzo prawdopodobne niebawem... Więc jak ktoś mi pisze, jakie to straszne przejścia te cc a poród sn cud miód i maliny to mnie skręca... Niestety prawda jest taka - w Polsce ma się albo szczęście i rodzi dziecko z uśmiechem na ustach (sprawa wyłącznie losowa) albo załatwia poród cc. Jak ktoś ma pecha (a to już kwestia losowego pecha), to na sali porodowej pies z kulawą nogą mu nie pomoże.
        • 18lipcowa3 Re: moja psychika nie wyszłaby z tego cało z poro 27.10.12, 15:43
          Zycze z całego serca takich porodów z oxy i masażem szyjki gdzie sie robi pod siebie z bólu, wyje, krzyczy, mdleje, wymiotuje tym wszystkim które okreslają cc na zyczenie- najczesciej ze strachu po prostu ''mysleniem tylko o swojej ci...ce''.
          Naprawde życze.
          • mo-nika78 lipcowa 27.10.12, 21:36
            A ja właśnie NIKOMU NIE ŻYCZĘ TAKIEGO BÓLU, a wierz mi, że jestem na ból odporna. Czułam, że mnie dosłownie rozrywa od środka - no i porozrywało. To nieprawda, że np. nie czuje się rozrywania pochwy (tak przeczytałam w jakimś "mądrym" artykule). Nie wiem, jak to się stało, ale byłam szyta NA ŻYWCA (poinformowano mnie po prostu) i to szycie było już wybawieniem, wiedziałam, że to szycie wytrzymam. Może jedynie życzę tym od pisania, że myśli się tylko "o swojej cip.e", żeby "po" położna im powiedziała, że wszystkie komplikacje poporodowe to wyłącznie ICH (KOBIETY) WINA. Ja to usłyszałam kilka dni po porodzie, kiedy naiwnie zapytałam, dlaczego popękałam - to pani wina, nie trzeba było tak gwałtownie przeć (a parłam tak jak mi mówiono - może mocno, ale już naprawdę nie wyrabiałam z bólu. A.. i usłyszałam jeszcze, że mam się cieszyć, że żyję w XXI wieku, bo żyjąc wcześniej bym po prostu umarła przy porodzie.
            • milamala Re: lipcowa 27.10.12, 23:00
              Strasznie Wam dizewczyny wspolczuje. A wystarczyloby po prostu znieczulenie. Jak mozna w 21 wieku odmawiac rodzacej takiej zdobyczy. Nie pojmuje. Kto i jaki ma w tym interes aby odwodzic kobiety od stosowania znieczulenia i opowiada jak to dobrze jest czuc bol i jak to swietnie dziala na bycie potem dobra matka.
              • 18lipcowa3 Re: lipcowa 28.10.12, 08:41
                milamala napisała:

                > Strasznie Wam dizewczyny wspolczuje. A wystarczyloby po prostu znieczulenie. Ja
                > k mozna w 21 wieku odmawiac rodzacej takiej zdobyczy. Nie pojmuje. Kto i jaki m
                > a w tym interes aby odwodzic kobiety od stosowania znieczulenia i opowiada jak
                > to dobrze jest czuc bol i jak to swietnie dziala na bycie potem dobra matka.


                Nie, nie wystarczy bo skutki tego odczuwa sie potem i tak długo.
            • 18lipcowa3 Re: lipcowa 28.10.12, 08:41
              Wiem jak to jest, tez rodzilam naturalnie i tez mnie porozrywało. Ja akurat czulam ten moment mimo zzo, powtarzam MiMO ZZO, to co dopiero bez...?

              i nadal zyczę porodu z oksy, masażem i rozerwaniem wszystkim które pogardliwie wyrażają się o strachu przed porodem sn, tokofobii, o wybieraniu cc w celu chronienia ci..ki itp.
              Z calego serca zyczę.
              • milamala Re: lipcowa 28.10.12, 10:57
                Oni te znieczulenia chyba robia roznie. Ja bylam znieczulona 2 razy. Za pierwszym razem zniecuzlilo mi jedna strone (i bol, ktory pozostal w drugiej uswiadomil mi "co trace" br...). Nastepnie znieczulono mnie na kamien. Cudnie. Pomimo kompletnego braku czucia, parlam przepieknie, oczywiscie nakomende. W kazdym razie, skutki naciecia odczuwalam 9 miesiecy od porodu, takze wiem co masz na mysli.
                Natomiast mnie sie wydaje, ze w wielu przypadkach (akurat nie w Twoim) mozna bylo zapobiec np, porozrywaniu. Mianowicie, w takich przypadkach kiedy kobieta obezwladnieta bolem nie jest w stanie sluchac personelu i na sali jest rzez. Natomiast jesli ta kobieta otrzyma zzo (skutecznie) to przestaje czuc bol, zaczyna regularnie oddychac, uspokaja sie, nabiera sil, slucha i rozumie co polozna mowi, wykonuje polecenia poloznej i dzieki temu jest szansa na mniejsze obrazenia.
                Nie wiem w sumei czy dobrze mysle. Tak to wiedze. Choc pewnie nei zawsze.
                • 18lipcowa3 Re: lipcowa 28.10.12, 12:38
                  Ale ja miałam zzo, bylam rozluzniona itp
                  i mimo wszystko mialam co mialam, uwazam ze to co miało byc to było po prostu
                  no sorry ale jednak głowka dziecka w stos do pochwy jest duza
                • angel_karolcia Re: lipcowa 28.10.12, 12:57
                  Po przekłwaniu pęcherza moja 7 tygodniowa córka nadal ma ślad na głowie.

                  Znieczulenie miałam dostać. przez półtorej godziny, podczas rozwierania od 4 do 8 cm i mega bolesnych skurczy, pani anestezjolog wkłuwała mi się 4 razy. nie udało jej się znieczulić. potem ja już miałam dość i nie było sensu. masakra.

                  też popękała mi szyjka. szycie bardzo bolało choć npodobno w zniecxuleniu. wyłam z bólu a lekarz kazał mi się uspokoić,bo to przecież nie boli. miałam ochot e powiedzieć, żeby sobie jajka zszył to pogadamy
                  • milamala Re: lipcowa 28.10.12, 19:41
                    Czyli jednak bylam zbytnia optymistka. A swoja droga jesli dziecko jest za duze w stosunku do mozliwosci mamy, to powinno sie takie rzeczy sprawdzic, lekarz powienien byc uczciwy wobec rodzacej i nei kazac sie jej i jej dziecku meczyc w imie porodu naturalnego za wszelka cene tylko odrazu cc.
                    • 18lipcowa3 Re: lipcowa 28.10.12, 21:02
                      milamala napisała:

                      > Czyli jednak bylam zbytnia optymistka. A swoja droga jesli dziecko jest za duz
                      > e w stosunku do mozliwosci mamy, t


                      moim skromnym zdaniem dziecko jest zawsze za duże do mozliwosci mamy
                      poród naturalny u człowieka to okrutny zart natury
                      • milamala Re: lipcowa 29.10.12, 12:23
                        Zgadzam sie, kiedys nawet pisalam na ten temat szerzej na forum dobry porod, ale nie spotkalo sie to z entuzjazmem zwolenniczek teorii o pieknie bolu i koniecznosci jego przezycia aby dobra matka byc.
                        Niektore mamusie (zwykel te , ktore mialy szczescie i bol ich nie byl zbyt silny), nei wiedziec czemu nie chca pojac, badz nei potrafia, ze postawa stojaca ktora w pewnym momncie przybral czlowiek ma katastrofalne skutki w postaci bardzo bolesnych i czesto niebezpiecznych porodow. A w bolu nei ma zadnej magii, tylko jest to zwykly efekt zmian w ciele kobiety po uzysakniu postawy wyprostowanej.
                        • 18lipcowa3 Re: lipcowa 29.10.12, 12:58
                          Dokladnie - ja urodzilam z zzo, porod byl w miare bezbolesny, no wg niektorych to nie mialy mi sie prawa wlasciwe hormony uruchomic ale ja wlasnie bylam cala w euforii i przeszczesliwa ze urodzilam bez bolu a dziecko kochalam od razu.
                          Teraz przy cc tez JUZ kocham moje dziecko.Nie boje sie ze brak bólu spowoduje jakies zaburzenia. Ja nie zwierzę.
      • juisy Re: moja psychika nie wyszłaby z tego cało z poro 27.10.12, 14:43
        Ja się nie widzę na stole, pod skalpelem. Są dziewczyny, które się boją sn, a ja się boję cc. Miałam wycinane znamię na uchu - około 1cm. Byłam w takim strachu, że miałam duszności i cała się trzęsłam. Ale była taka konieczność, więc jakoś przetrwałam. Jeżeli teraz, w tej ciązy, będę musiała się położyć na stole - pewnie przeżyję to bardzo ciężko - ale zrobię to, jeżeli będzie taka konieczność.
    • juuussska Re: wywoływanie porodu oksytocyną 12.11.12, 15:07
      dla zainteresowanych tematem - 30.10 po 10 dniach po terminie urodziłam zdrowego synka
      smile poród wywołany oxytocyną; był to mój drugi poród wywoływany - w sumie trwał 3,5h, ponownie nie mogłam chodzić, ponieważ ponownie był problem z tętnem dziecka... przed porodem położna obiecała mi że będę mogła chodzić, ale niestety zdrowie dziecka było ważniejsze... dobrze że tym razem poszło szybko...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka