Dodaj do ulubionych

położna-dylemat

09.12.13, 12:20
Mam 38 lat i jestem w 32 tc. To moje pierwsze dziecko. Mieszkamy pod Warszawą, gdzie porodówka ma różne opinie. Dziecko, odpukać, rozwija się dobrze. Jednak ginekolog sugeruje poród w Warszawie, ze względu na to, że w razie komplikacji nie trzeba transportować maluszka do Wa-wy. Do tego momentu nie mam żadnych wątpliwości. Mam natomiast dylemat, czy warto brać do porodu własną położną, co podpowiada gin., argumentując, że w stołecznych szpitalach raczej nie rodzi się pojedynczo. I jeśli trafi się na 6-7 porodów jednocześnie, to nawet najlepsza położna tego nie ogarnie. Sama nie wiem co o tym myśleć. Nie ukrywam, że boję się porodu i pewnie takie wsparcie przydałoby mi się. Z drugiej strony, zaskoczona jestem stawkami obowiązującymi za taką usługę. Zastanawiam się, czy warto wykładać ok. 1000 zł na to? Przyznam się, że w momencie kupowania wszystkiego "od a do zet" dla malucha dla nas jest to dość znaczna kwota. Czy któraś z Was umawiała się na indywidualną opiekę położnej, albo o tym myśli?
Obserwuj wątek
    • ziarenko-piasku Re: położna-dylemat 09.12.13, 12:44
      No, ale chyba jest małe prawdopodobieństwo, ze trafisz w jej dyżur. W państwowym szpitalu to raczej ona nie może sobie przyjść legalnie, nie mając dyżuru i jeszcze zgarnąć na oczach koleżanek tysiaka tongue_out

      Sorry, ale ja nie uznaję takich praktyk smile

      Ps. A lekarz przypadkiem nie sugerował Ci konkretnej położnej ??? Może chodzi mu o jakąś znajomą tongue_out
      • madziab83 Re: położna-dylemat 09.12.13, 13:03
        Myślałam o takim rozwiązaniu, ale nie skorzystałam. Przy obu porodach trafiłam na super położne, raz rodziłam w Wołominie raz w Bydgoszczy w MSWiA. Teraz w ogóle jest łatwiej, bo pisze się plan porodu, więc to już wiele załatwia, wówczas musiałam z położnymi omówić kilka kwestii - nie nacinanie krocza, pozycje wertykalne itp., teraz wszystko to można zawrzeć w planie porodu i nie ma kłopotu i niedomówień. Generalnie dla mnie najważniejsze było, żeby mi nikt w porodach nie przeszkadzał. Możesz tez rozważyć kwestię Douli, jeżeli potrzebujesz towarzyszki i emocjonalnego wsparcia przy porodzie lub dobrze przeszkolić męża/partnera.
    • wola1 Re: położna-dylemat 09.12.13, 13:14
      W wielu warszawskich szpitalach jest ta praktyka, a ceny nawet 1500 zł. Nie ma w tym nic nielegalnego, nawet podpisuje się oficjalną umowę (ze szpitalem nie położną, który jak przypuszczam jej coś tam odpala). Wtedy po prostu w godzinie zero dzwonisz do położnej i o ile nie ma akurat dyżuru (co komplikuje sprawę bo może nie dać już rady) przyjeżdża i zajumje się tobą cały czas

      Ja się zdecydowałam na takie rozwiązanie, bo chcę mieć pewność, ze będzie ktoś ze mną cały czas + jedna sprawdzona przez koleżanki osoba (możesz trafić np. na zmiany dyżurów w trakcie porodów, plus wiadomo, ze w każdym szpitalu sa te bardziej i mniej fachowe osoby). Jak na razie spotkałam się z poleconą babką wcześniej i ustaliłyśmy wszystkie moje oczekiwania, jak chciałabym by to wyglądała, kwestie znieczuleń, cięć i generalnie moich priorytetów porodowych smile Czy będę zadowolona dam znać na przełomie stycznia i lutego smile
      • e-milia1 Re: położna-dylemat 09.12.13, 13:20
        tez myslalam o prywatnej poloznej, ale cenia mnie odstraszyla. choc slyszalam niejedna straszna historie na temat tego ile pan naraz rodzilo i ze poloznej praktycznie nie bylo, sama mialam w miare szczescie. przy pierwszym porodzie polozna mnie troszku olewala i przyszla tylko na sam niemalze koniec, przy drugim mialam az dwie plus lekarke bo akurat nic innego nie bylo do roboty smile
      • asiaboss_2013 Re: położna-dylemat 12.12.13, 09:08
        Ja tez rodziłam z polozna. Dwa razy z ta sama. Za pierwszym razem bylam bardzo zadowolona, teraz mam mieszane uczucia... jednakze jeśli wybierasz sie do porodu w Wawie to zdecydowanie powinnas miec polozna zeby nie lezec na lozku i miec komfort w tym niezwykle stresujacym dniu.
    • truskawka_mnie_dobija Re: położna-dylemat 09.12.13, 13:21
      Poród ktoś musi przyjąć, więc tak czy inaczej ktoś przy Tobie będzie, nie zostaniesz przecież pozostawiona sama sobie.
      Ja miałam cukrzycę, planowałam poród w Wołominie, ale położna, właśnie z Wołomina, odradziła mi tam poród ze względu na możliwość komplikacji.
      Zostałam skierowana do szpitala klinicznego w Warszawie i nie żałuję.
      Położnej nie wykupywałam, rodziłyśmy we cztery jednocześnie, położna była cały czas dostępna, zresztą na dyżurze było ich kilka, poza tym do swojej dyspozycji miałam dziewczynę - praktykantkę, która co chwila przychodziła, pytała co i jak, pomagała wstać, podawała wodę, czy co tam mi było potrzebne.
      Nie czułam się absolutnie zaniedbana.
      Wolałabym kasę wydać np na salę jednoosobową, chociaż z drugiej strony będąc w pokoju z dziewczyną, która też urodziła swoje pierwsze dziecko czułam się odrobinę pewniej.
      • ziarenko-piasku [...] 09.12.13, 15:01
        Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
        • e-milia1 Re: położna-dylemat 09.12.13, 15:04
          Wiesz,moja znajoma rodzila z 4
          • e-milia1 Re: położna-dylemat 09.12.13, 15:07
            Innymi kobitami.w tym mieli jedna z komplikacjami, dziecku przestalo serce bic.wszyscy jak durni latali,zajmowali sie tylko ta jedna.polozna mowila mezowi kolezanki Co ma robic i ten sam praktycznie porod odebral.dlugo Po narodzinach syna nıe umial dojsc Do siebie.bardziej przezyl porod niz zona. Takie Historie niestety sie przytrafiaja.
            • ziarenko-piasku [...] 09.12.13, 15:37
              Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
            • pavia Re: położna-dylemat 09.12.13, 17:06
              Właśnie tego się obawiam, gdyby coś się stało, to miałabym wyrzuty do końca życia, że pożałowałam kasy na lepszą opiekę przy porodzie.
              • miacasa Re: położna-dylemat 09.12.13, 17:31
                To jedź na Żelazną, będziesz miała jedną położną od 7 do 19-tej a drugą od 19-tej do 7 rano.
    • superktosia Re: położna-dylemat 09.12.13, 18:55
      Trochę mnie denerwują wypowiedzi typu "ja nie widziałam to znaczy że to się nie mogło zdarzyć". Ja też przeżyłam pierwszy koszmarny poród. Moja bliska koleżanka w innym szpitalu to samo. U mnie się polepszyło (poziom +100) po tym jak mąż "wspomógł" pensję położnej.

      Teraz będę miała prywatną położną.

      A tak w ogóle to najlepiej pierworódką wmawiać że to nic nie boli, poród trwa 15 minut (tak też znam taką co tak urodziła ale to jedna z 30 znanych mi rodzących), położne są super miłe i biegają tylko nad jedną rodzącą a po porodzie noworodek tylko śpi przez następne 4 miesiące. Tylko gorzej jak tak a pierworódka tak jak ja zderzy się nagle z brutalną rzeczywistością.

      Do autorki wątku. To jest twoja decyzja co zrobisz. Nie powiem bo kwota jest dość duża. Może się zdarzyć że nie zapłacisz i trafisz na cudowną położną i np będziesz jedyną rodzącą - też nie twierdzę że takie rzeczy się nie zdarzają. Tylko jeżeli jest to twój pierwszy poród to ja bazując na własnych doświadczeniach wolałabym mieć komfort i spokój a nie kupę stresu przed porodem i w trakcie. I tyle ode mnie.
    • schere Re: położna-dylemat 09.12.13, 19:59
      rodziłam w W-wie na Madalińskiego.
      Położna ani razu nie wyszła z sali, tam chyba każda sala ma "swoją" położną.
      Nic nie płaciłam.
      Nie sądzę żeby w ogóle była możliwa taka sytuacja, że jedna położna obsługuje 7 pań, bo niby jak miałaby to zrobić?
      Jest za to jedna lekarka i ta biedaczyna zasuwa między salami.
    • schere a i jeszcze 09.12.13, 20:04
      dodam, że byłam sama na sali porodowej bo po prostu w sali było jedno łóżko i to chyba standard (ale innych sal porodowych nie miałam czasu zwiedzać wink).
      Po porodzie byłam w sali dwuosobowej ale są tam i pięcioosobowe, a to już sporo.
    • lidek0 Re: położna-dylemat 09.12.13, 20:08
      Znalezienie położnej na tym etapie ciąży graniczy w Warszawie z cudem, takie rzeczy załatwia się w połowie ciąży, ale może Ci się uda. Jest to jak najbardziej legalne i bardzo polecam, położna jest do Twojej dyspozycji pod telefonem praktycznie non stop na długo wcześniej, przed porodem pokazuje Ci szpital, oprowadza po salach porodowych, bliżej poznajesz to co Cię czeka. Nie jest to usługa darmowa ale warto.
    • tomelanka Re: położna-dylemat 09.12.13, 20:12
      Ja mialam swoją polozna płaciłam 300 zł ale ja nie mieszkam w wwie wink jest to jak najbardziej legalne. Jeśli mialaby akurat dyżur to kasy nie bierze.
      Teraz będę rodzic drugi raz w innym szpitalu i oprócz zzo będę chciała znów polozna. Można trafic na miła a można i nie a jednak samopoczucie jest ważne, ja rodziłam pierwsze dziecko 13 h więc profesjonalna polozna się bardzo przydaje: wspiera, podpowiada, masuje, robi oklady, czasem mozesz dostać jakieś lekarstwa itd. Moja przychodziła do mnie przez cały pobyt w szpitalu, pocieszala, podpowiadala, zalatwiała różne rzeczy np pbolowe tabletki uncertain i zmianę zakrwawionej pościeli bo tak bym się pewnie nie doprosila uncertain

      Więc ja tam uważam że warto
      • ziarenko-piasku Re: położna-dylemat 09.12.13, 20:35
        Dokładnie jak napisała schere...połozna nawet na moment nie wyszła podczas mojego porodu, mimo że był mąż i moja mama

        Obok rodziły dwie dziewczyny, które również były obsługiwane na 100% aleprzez inne położne, które normalnie miały dyżur (ostatnim razem rodziłam w nocy)

        Więc szczerze nie wierzę w opowieści o jedenj poloznej, siedzącej w kanciapie a na porodówce pięć rodzących samopas....chyba ,z e piszecie o jakichś szpitalach, ktrore nie wyszły z poprzedniej epoki ... yyy
        • wola1 Re: położna-dylemat 09.12.13, 21:24
          No jak ktoś tu wcześniej pisał, to że u jednej osoby była cały czas nie znaczy, że to jest standard. Znajoma ostatnio rodziła i na 9 rodzących (wszystko w pojedynczych salach, bo innych w tym szpitalu nie ma) były 3 położne, z czego jedna non stop zajmowała się "cięższym przypadkiem"
          Poza tym nie chodzi tylko o to, czy ktoś będzie, ale też kto to będzie, bo wiadomo, że z położnymi to różnie bywa.

          Wiadomo, że kasy sporo, ale ja akurat stwierdziłam, ze na to muszę odłożyć, bo spokój i profesjonalna opieka najważniejsza
        • filemona_0 Re: położna-dylemat 09.12.13, 23:24
          Nie wiem, gdzie były położne przy moim pierwszym porodzie - czy przy innych rodzących, czy w kanciapie ( akurat było Boże Narodzenie ), ale wpadały do mnie sporadycznie. Dopiero na parcie przyszła i już została do końca.
          Więc w sumie, jeśli według Ciebie zdarza się to tylko w szpitalach z poprzedniej epoki, to tak, Inflancka ( 3 lata temu - nie wiem, może przez te 3 lata przenieśli się już do naszej epoki? ) właśnie z tej poprzedniej epoki jeszcze nie wyszła.
          Tym razem mam wykupione usługi "swojej" położnej ( choć planuję rodzić w Domu Narodzin przy Żelaznej, a tam podobno ogromnego obłożenia nie ma ).
          • mysza_w Re: położna-dylemat 11.12.13, 00:27
            > Więc w sumie, jeśli według Ciebie zdarza się to tylko w szpitalach z poprzednie
            > j epoki, to tak, Inflancka ( 3 lata temu - nie wiem, może przez te 3 lata przen
            > ieśli się już do naszej epoki? ) właśnie z tej poprzedniej epoki jeszcze nie wy
            > szła

            Nie przenieśli sięsmile Jest co prawda 9 sal pojedynczych, ale położnych aż tyle nie ma. Ja rodziłam tam w maju, miałam mieć niby cały czas praktykantkę do dyspozycji, ale był trudniejszy poród i wyszła. Ogólnie chyba wszyscy tam poszli bo nie było nikogo ani w kanciapie ani na korytarzu. Praktykantka przyszła akurat na czas, żeby skrzyknąć położną na ostatni etap mojego porodu. Było trochę nerwów, bo nic nie było przygotowane (łóżko, ja)...

            Przy pierwszym porodzie (co prawda szpital Bielański, więc to też może być różnica) miałam opłacona położną, przy drugim wydawało mi się, że sobie sama poradzę (i oczywiście poradziłam, cóż było robićsmile) ale z perspektywy czasu - lepiej rodzić z opłaconą położną wg. mnie.
            • superktosia Re: położna-dylemat 11.12.13, 08:10
              Bo tak naprawdę te dziewczyny które miały taką super opiekę powinny odpowiedzieć na dwa pytania:
              1. czy był to szpital prywatny? (t/n)
              2. Czy w tym szpitalu/ na tym oddziale pracuje ktoś z rodziny/przyjaciół/znajoimych? (niepotrzebne skreślić smile) (t/n)

              Jeżeli odpowiedz na oba pytania jest nie to znaczy że szpital ten można śmiało polecić innym rodzącym bo jest super. Jeśli choć na jedno pytanie odpowiedź brzmi tak... no to ocenę porodu/szpitala pozostawiam bez komentarza.
    • truskawka2013 Re: położna-dylemat 11.12.13, 11:29
      Jeżeli cię stać to sie zdecyduj na prywatna położną. Zawsze na spokojnie wytłumaczy ci co i jak i spokojnie przejdziesz ten poród ( w miarę). Sama zastanawiam się nad taką opcją.
      • figa33 Re: położna-dylemat 11.12.13, 11:55
        truskawka2013 napisał(a):

        > Jeżeli cię stać to sie zdecyduj na prywatna położną. Zawsze na spokojnie wytłum
        > aczy ci co i jak i spokojnie przejdziesz ten poród ( w miarę). Sama zastanawiam
        > się nad taką opcją.

        Mnie było stać, a nie płaciłam bo w szpitalu w którym rodziłam (Żelazna) są wyłącznie cudowne położne, które na dyżurze również dbają tak samo o pacjentki jak kiedy im się dodatkowo płaci. Rodziłam z dwoma, bo akurat po jakimś czasie była zmiana i obydwie były cudowne.
    • black.joanna Re: położna-dylemat 11.12.13, 13:06
      Moim skromnym zdaniem, to się nadaje do prokuratury. Tzn. przypadki w których położna nie zajmuje się położnicą jeśli nie dostanie kasy.
      • ziarenko-piasku [...] 11.12.13, 14:25
        Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
        • filemona_0 Re: położna-dylemat 11.12.13, 22:08
          Prawdopodobnie tak... jak również (to już na pewno, ponieważ jest to zakazane) do prokuratury nadaje się wypychanie dziecka na siłę łokciem z brzucha, tzw. chwyt Kristellera. Który to chwyt lekarz zastosował na mnie i moim dziecku również 3 lata temu, w stołecznym szpitalu - na Inflanckiej ( z tego, co słyszę, robi się to tam częściej niestety). I co z tego? Która kobieta ma po porodzie na to czas i siłę (na chodzenie po prokuratorach, udowadnianie kto i jak się nią zajmował/nie zajmował), o ile nie wynikną z tych działań / braku działań jakieś poważne konsekwencje medyczne? Kiedy przy wypisie ze szpitala prosiłam, żeby mi to "wypchnięcie" wpisali do książeczki, to usiłowano mi wmówić, że przecież doktor tylko mi chciał w ten sposób pomóc - nie było mowy o jakimkolwiek wpisie. Teraz poszłabym prosto na obdukcję, ale wtedy? Bujałam się z szokiem i strachem o dziecko przez dłuższy czas ( po miesiącu synek miał ponowne usg główki, które wyszło już ok ), mi po jakimś tygodniu, czy trochę dłużej zniknęły siniaki z brzucha...i co zrobiłam? Jedyne, co chciałam, to o tym zapomnieć. Teraz bydlakowi - lekarzowi, który zrobiłby mi coś takiego odpowiedziałabym chyba również siłą fizyczną - od razu na porodówce. Mówiąc krótko - twarz bym mu obiła.
          Także koleżanki - jeśli Wam się udało przeżyć normalny poród bez pomocy dodatkowo opłaconej położnej ( a są to zgodne z prawem praktyki, umowy są zawierane pisemnie, poprzez szpital: www.szpitalzelazna.pl/dla-pacjenta/polozne-swiadczace-indywidualne-uslugi-okoloporodowe ), to super. Serio, rozumiem, że tak właśnie powinno być, ale zrozumcie również, że jest wiele takich kobiet i dzieci, które nie zostały i nie zostaną potraktowane normalnie ( i dzieje się tak w niby normalnych, dużych szpitalach, w dużych miastach).
      • truskawka2013 Re: położna-dylemat 11.12.13, 15:50
        zgadza się ale jak rodzi na raz kilka kobiet to nie ma bata, by położna była przy każdej... Niestety ale takie są realia polskich szpitali. Ja sama też rozważam taką opcję lub opcję porodu, gdzie pracuje znajomy narzeczonego ( wiadomo... znajomości...)
        • sarna3 Re: położna-dylemat 11.12.13, 21:58
          Rodziłam na Żelaznej, miałam podpisaną umowę z położną. Nie rodziłam z nią, bo tym czasie miała inną pacjentkę, która zaczęła rodzić pierwsza.
          Dostałam położną na zastępstwo.
          W sali ze mną praktycznie jej nie było. Przychodziła co jakiś czas zbadać mnie i weszła dopiero na parcie.
          Nie rodziłam długo. Urodziłam w ciągu 40 minut od momentu trafienia z IP na salę porodową, więc nie wiem jak zachowuje się położona, gdy kobieta spędza w sali porodowej kilka godzin.
          • izabelaaa1 Re: położna-dylemat 08.07.15, 18:54
            Byłam tam dzisiaj. Jestem 5 dni po terminie. Szpital jest mega zatłoczony. O 9 rano trzydzieści parę kobiet (w planowanym dniu porodu i o terminie) czekało na kontrolny zapis ktg. średni czas oczekiwania to 6 godzin, i to chyba tak optymistycznie. W tej samej kolejce kobiety już bólach porodowych, więc czasem słychać pojękiwania. Tłok nie ma gdzie usiąść, niektórzy mężowie zajmują miejsca zamiast ustąpić innym kobietom. Dzisiaj odesłali co drugą pacjentkę do innego szpitala już z akcją porodową. Po przyjeździe pytają od razu czy ma się wykupioną położną.. Sam personel twierdzi, że szanse na dostanie się są bardzo marne i najczęściej pierwszy okres porodu spędza się w kolejcę. Odsyłają nawet osoby, które mają podpisaną umowę z położną. Jeżeli już uda się dostać to po porodzie trafia się do sali gdzie może być 6 osób. Klimy brak, mega gorąco. Także lepiej wybrać inny szpital.
        • spinka1978 Re: położna-dylemat 11.03.14, 23:25
          Jeżeli cię stać podpisz kontrakt bo warto. Ja rodziłam w św Zofii i gdybym nie miała swojej położonej urodziłabym na izbie przyjęć bo tyle było porodów. Jak tylko przyjechaliśmy do szpitala a była to 4 nad ranem od samego wejścia miałam już opiekę i nie musiałam na nikogo czekać. W trakcie porodu czułam się pewniej i bezpieczniej.
    • memphis90 Re: położna-dylemat 14.12.13, 15:39
      Podczas porodu miałam do dyspozycji męża, którego głównym zadaniem było siedzenie cicho z laptopem, nie przeszkadzanie i bycie pod ręką. Podczas pierwszego porodu co chwilę ktoś przyłaził, co bardzo mi przeszkadzało. Za drugim razem położna pokazała się w sumie 3 razy - przy przyjęciu, do przebicia pęcherza i złapania dziecka, co dla mnie było idealne. Nie lubię, jak mi ktoś wisi nad głową. W pierwszej fazie krępowałaby mnie obecna non-stop obca osoba (a w pierwszej fazie trzeba się "zapomnieć" i wyluzować) - za to w drugiej mógłby mi koło głowy maszerować pułk wojska i miałabym to w nosie wink Szpital był mocno oblegany, przerobowy, ale na opiekę położniczą nie narzekam- na dzwonek zawsze od razu ktoś przychodził.
    • pavia Re: położna-dylemat 09.03.14, 15:30
      Dziewczyny,
      moja córka urodziła się miesiąc temu. Rodziłam w szpitalu razem ze swoją położną. Kilka miesięcy temu miałam wątpliwości, czy własna położna to koniecznośc czy fanaberia. Dziś wiem, że w moim przypadku to były najlepiej wydane pieniądze. Mimo dość zaawansowanego wieku (38 lat) to był mój pierwszy poród. Położna była cały czas ze mną, proponowała różne sposoby łagodzenia bólu, masowała plecy, zagadywała rozmową mnie i męża, a przede wszystkim dawała mi poczucie bezpieczeństwa. Czułam się po prostu "zaopiekowana", co w przypadku porodu ma ogromne znaczenie.
      Pozdr.
      • yvona73pol Re: położna-dylemat 12.03.14, 09:00
        No i jest hepi end smile

        Ja z kolei nie mam nic przeciwko temu, ze polozny (mialam faceta) byl nie caly czas ze mna, tym bardziej, ze sie zjaralam gazem, wiec i tak niewiele pamietam tongue_out a pod reka byl maz jakby co. Od niego wiem, ze jak byla potrzeba (zakleszczylo sie ramionko) to w sekunde zbieglo sie z szesc innych poloznych do pomocy i momentalnie sytuacji zaradzily (wlasciwie to jedna z nich).
        • wola1 Re: położna-dylemat 13.03.14, 10:13
          No i ja już po porodzie - pisałam kilka miesięcy temu, że biorę położną swoją i zachwalałam to rozwiązanie ale niestety się nie udało sad Jak rodziłam okazało się, że moja położna właśnie zeszła ze swojego formalnego dyżuru, a że nie mogą mieć dwóch z rzędu to niestety nie mogła przyjechać do mnie. Ponieważ akcja szybko się rozwijała nie zdecydowałam się na inną na zastępstwo. No i generalnie mimo, że poród szybki bo 5h to żałuję, że moja położna nie mogła być. Ta "z urzędu" tylko zaglądała, kilka razy mój mąż musiał ją wołać. W decydującym momencie była i wszystko w miarę ok poszło, ale nie podobało mi się kilka jej zachowań, zdecydowanie nie czułam się "zaopiekowana", były problemy z ZZO, końcówka porodu niezbyt fajna i nacięcie, którego chciałam uniknąć. A po porodzie zniknęła i potem wpadały do mnie dwie różne babki i generalnie musiałam strasznie długo czekać na przeniesienie na salę poporodową (ponad 4h a więc prawie tyle co poród), a był środek nocy i strasznie już marzyłam o normalnym, czystym łóżku. Z jedną wykupiona połozną taka sytuacja nie miała by miejsca. Tak więc - dało się, ale nie było specjalnie komfortowo.
    • mariolka55 Re: położna-dylemat 13.03.14, 15:17
      nie warto ,ja bardzo żałuje że brałam
    • d.d.00 Re: położna-dylemat 09.07.15, 15:05
      W szpitalu w którym rodziłam 3 lata temu i który wybrałam na drugi poród nie ma praktyki wynajmowania położnych. Nam udało się to trochę obejść bo w ramach porodu rodzinnego ( za cegiełkę wynajmuje się sale składająca się z 2 części: 1. kanapa+tv, łazienka z prysznicem i 2 cześć to typowa salka do porodów) była ze mną koleżanka-położna, która wcześniej pracowała w tym szpitalu. Bardzo mi pomogła w I fazie porodu: ćwiczyłyśmy na piłkach, masowała mnie itd, kontrolowała KTG. W tym czasie inne kobiety były pozostawione same sobie ( Była akurat noc z piątku na sobotę), podłączone pod KTG i nic. Wzdychał, jęczały i nic, skoro kilku cm rozwarcie i I faza porodu to jak dla położnych szpitalnych zero akcji wink U mnie gdy akcja zaczęła się na dobre(II faza porodu) położne szpitalne były cały czas, ale pomoc koleżanki była nieoceniona! Głaskała po rączce, dawała wody, ocierała czoło, taki porodowy anioł smile Po wszystkim wytłumaczyła mi, co będzie się teraz działo bo oczywiście personel szpitala milczy jak zaklęty. W sumie tego bałam się najbardziej, niepewności i braku informacji ze strony położnych i lekarzy. Gdy prosiłam o znieczulenie to przychodziła zaspana położna, wykazała oczami, szła zła budzić lekarza, ten przychodził jeszcze bardziej zaspany, oceniał że to nie czas na nieczulenie, ziewał i szedł dalej spać. Nikt łaskawie nie powiedział mi, że to znieczulenia po za rozwarciem muszą być odpowiednie skurcze. Na szczęście finalnie dostałam zzo smile
      Tydzień po porodzie koleżanka przyjechała do mnie zdjąć szwy, zapytać jak sobie radzę z dzieckiem itp.
      I koszt nie był taki, jaki podajecie, ale to też nie była Warszawa wink
      Teraz też

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka