Byłam dziś na bad. usg, miało być cudownie, nie było

Najpierw lekarz
wyprosił obcesowo męża i córkę (2,5 roku) - "wystarczy, że ma pani dziecko w
brzuchu" - cytuję, chociaż na drzwiach gab. nie wisiała żadna informacja na
temat obecności dzieci podczas badania, później, na moje pytanie czy ja też
mogłabym coś widzieć na monitorze "nie jest pani w prywatnym gabinecie", nie
powiedział ani słowa na temat dzidziusia, NIC! a ja nie byłam w stanie o nic
zapytać, bo walczyłam z łzami, (cały czas walczę). Ten lekarz to MAREK
PAŁDYNA - zdecydowanie ODRADZAM!!! Chamski, gburowaty, opryskliwy,
nieuprzejmy, złośliwy, nieludzki potwór - to naprawdę łagodne określenia.
Przyjmuje w przychodni na Saskiej