sama sobie winnam! hemoglobinka spadala mi z badania na badanie az w koncu
osiagnelam zenujaco niski poziom 9! moj gin dal mi 2 tygodnie na odbicie sie
od dna, inaczej zabierze mnie na oddzial (co powoduje ciarki na moich
plecach!)! nie chce zle dla dzidziusia i robie to wlasnie dla niego, ale
preparat zelazowy jaki musze wcinac na czczo (zeby sie lepiej przyswoilo) w
podwojnej dawce powoduje ze wrocily mdlosci, mam bole brzuszka, zawroty
glowy, chce mi sie wymiotowac, o roznej konstytencji wyproznieniach
(wybaczcie!) juz nie wspomne!!
czy naprawde nie da sie tego inaczej? zaznacze, ze jem tylko rybki, miesa nie
mialam w buzi od 15 lat i nigdy nie narzekalam na zle wyniki!
najwyrazniej dzidzia ze mnie ostro wszystko sciaga...
czy ma ktos "domowe" sposoby na zelazko? nie przerwe specyfiku, bede go
spozywac razem z posilkiem, co niestety bedzie mniej skuteczne ale pozwoli mi
na jakotakie funkcjonowanie
czy sa tu mamy z podobnymi "aferami" ?

pozdrawiam ja i moj (od 2 dni wiem!) maly mencizna "zelazojad"!