linuss1
27.10.04, 16:43
Witam Wszystkich!
Moja żona niedługo powije naszego dzidziusia. A ja wlasnie przeczytalem
straszne info o nacinaniu krocza. Co sadzicie o wynikach tego raportu?
Ponoc temat ten był tu wielokrotnie wałkowany więc przesyłam ten tekst i
zabieram się za poszukiwania!
linuss
Cytat pochodzi ze strony:
www.rodzicpoludzku.pl/opieka/wyniki_ankiety.html
Nacinanie krocza
Nacinanie krocza jest najbardziej popularnym zabiegiem chirurgicznym
przeprowadzanym w czasie porodu. Od lat na łamach prasy specjalistycznej
dyskutowana jest jego konieczność i częstotliwość. Podobnie, jak w przypadku
większości interwencji podejmowanych w trakcie porodu, nacięcie krocza miało
być stosowane w ściśle określonych przypadkach, a stało się zabiegiem
rutynowym. Odsetek nacięć krocza różni się w poszczególnych krajach. Np. w
Holandii wynosi on ok. 10%, w Wielkiej Brytanii - 27%, w Grecji - 90%. Niższy
wskaźnik notuje się w małych centrach porodowych i przy porodach domowych.
Oto najczęściej cytowane powody, dla których stosuje się tę procedurę:
* zapobieganie rozległym, samoistnym pęknięciom (III lub IV stopnia),
* zapobieganie długotrwałym urazom krocza,
* zapobieganie obniżaniu się narządów rodnych,
* ochrona dziecka przed niedotlenieniem wynikającym z przedłużającego się
II okresu porodu,
* łatwiejsze gojenie się rany.
Jednak analiza 350 doniesień i prac naukowych prowadzonych w latach 1960 -
1983 na temat epizjotomii nie przyniosła żadnego przekonującego dowodu
świadczącego o tym, że nacięcie krocza chroni przed wymienionymi powyżej
powikłaniami. (Thacker, Banta 1983)
W badaniu przeprowadzonym na próbie 21 278 kobiet stwierdzono mniej pęknięć
III stopnia w grupie kobiet, które nie miały naciętego krocza (0,9%), niż w
grupie po epizjotomii (1,4%) (Buekens et al.1985). Potwierdziło to prowadzone
w 1991 roku randomizowane badanie: "Rutynowe stosowanie nacięcia krocza jest
związane z wyższymi ogólnymi wskaźnikami urazów krocza. Nie ma potwierdzenia,
żeby rutynowe stosowanie epizjotomii zmniejszało ryzyko poważnego uszkodzenia
pochwy lub krocza." (za: Wagner M., 1994). Także na podstawie pięciu
prospektywnych, randomizowanych i kontrolowanych prac badawczych stwierdzono,
że epizjotomia nie zapobiega poważnym pęknięciom krocza (Sleep et al.1984;
Harrison et al. 1984, Stewart et al. 1983, Flint i Puolengeris 1987, Klein et
al, 1992). Co więcej, Sleep stwierdził: "nie ma dowodów sugerujących, by
uzasadnione było wprowadzanie jakichkolwiek górnych limitów (długości trwania
drugiego okresu), gdy drugi okres porodu postępuje, a stan matki i dziecka
jest zadowalający." (za: Wagner 1994).
Inni badacze dodatkowo zwracają uwagę na niekorzystne następstwa nacięcia
krocza: większy ból po porodzie (Klein et al.1992), wzrost prawdopodobieństwa
krwotoku - o 45% w przypadku nacięcia bocznego i o 33% w przypadku nacięcia
podłużnego (Combs 1991). Kolejnych dowodów dostarczaja wyniki badań, w którym
przez 14 dni połogu porównywano stan zdrowia kobiet - 181 po nacięciu i 186
bez nacięcia. W grupie drugiej u 2% zaobserwowano pęknięcie III stopnia i brak
pęknięć IV stopnia, natomiast w pierwszej grupie 15% kobiet miało uszkodzenie
III lub IV stopnia. Pęknięcia te w grupie drugiej goiły się bez powikłań,
natomiast 18,5% kobiet z grupy pierwszej przechodziło infekcje i przedłużający
się proces gojenia (McGuiness et al.1991).
Autorzy amerykańscy w trzech niezależnych badaniach przytaczają nawet wypadki
śmiertelne wśród kobiet, w wyniku wykonanej wcześniej epizjotomii (za: Wagner
1994).
Te i inne doniesienia mogą wskazywać, że zabieg ten przynosi więcej poważnych
konsekwencji, niż zwykło się sądzić. "Nie uzasadnioną epizjotomię należy
traktować jako uszkodzenie jatrogenne. Pozostaje ogromny problem naszych
przyzwyczajeń i niczym nieuzasadnionych stereotypów w przyjmowaniu porodów".
(Ciszek i in.,1996)
"Nieuzasadniony stereotyp"
Nacięciu krocza poddanych zostało 77,5% procent ankietowanych przez nas
kobiet, co wskazuje jak ogromna jest siła tego "nieuzasadnionego stereotypu" w
Polsce. Wielu lekarzy i położnych uważa epizjotomię za konieczną i
uzasadnioną. "Ten zabieg w szpitalu X. jest wykonywany standardowo bez pytania
o zgodę i bez uprzedzenia. W moim przypadku nacięcie długo nie chciało się
goić i jest to naprawdę duży ból przez 2 tygodnie po porodzie."(list z 2001
r., poród w warszawskim szpitalu klinicznym).
Ponieważ nacinanie krocza stało się rutyną, położne przestały korzystać ze
swych umiejętności, nie starają się już ochraniać krocza przed pęknięciem. O
tym, jak przygotować krocze do porodu, aby nie trzeba było wykonywać
epizjotomii nie mówi się również w szkołach rodzenia. Przekonanie o
nieuchronności nacinania i pozytywnych jego konsekwencjach przekazywane jest
przyszłym rodzącym w gabinetach ginekologicznych, jak również na łamach prasy
dla rodziców lub specjalistycznych stronach internetowych, gdzie o porodzie
wypowiadają się lekarze (Twoje dziecko, 2002 nr 7). Zdarza się w związku z
tym, że kobiety same dopominają się o epizjotomię.
Trudno jest dotrzeć do badań, które mówiłyby o psychologicznych skutkach
nacinania krocza. Niewątpliwie jednak takie istnieją, gdyż epizjotomia to
ogromna ingerencja w intymną sferę kobiecego ciała. Powoduje zmniejszenie
satysfakcji ze współżycia seksualnego, poczucie bycia okaleczoną. "Z kroczem
miałam później problemy. Każdy ruch sprawiał mi ból, szwy ciągnęły, nie
chciały się rozpuszczać, tylko wrastały w skórę. Nie mogłam nawet nosić
dziecka czy nachylić się, aby je podnieść. Brałam serię antybiotyków, bo
krocze nie chciało się goić, mimo wietrzeń i okładów. Lekarz na kontroli
powiedział, że ktoś zeszył mnie artystycznie i mąż będzie na pewno zadowolony.
Dziś jestem prawie 9 miesięcy po porodzie, a stosunki sprawiają mi ból, bo
zeszyta jestem za ciasno." (list z 2001 r.) W wielu listach pojawia się opis
podobnej sytuacji: w trakcie zszywania krocza lekarz lub położna pozwalają
sobie na niewybredne, upokarzające kobietę żarciki o zszyciu "na dziewicę,
żeby dogodzić mężowi".