Dodaj do ulubionych

A jednak, czasem się komplikuje

20.12.06, 20:28
Dzisiaj odebrałam nowe wyniki badań i byłam na ponownym USGsmile I co ciekawe
lekarz, który badał moją tarczycę, uznał, że "właściwie to nie ma znaczenia
czy mam Graves-Basedowa, czy Hashimoto, bo i tak moja tarczyca w końcu się
zniszczy, a tak w ogóle to bywają przypadki niesklasyfikowane itp".

No to sorry, ale dla mnie to jednak "ma znaczenie" i jakoś nie przemawia do
mnie leczenie typu "zobaczymy co się będzie dziać".

Ale po kolei, czyli zaczynam "od końca" i swoich dzisiejszych wyników badań:

20.12.2006
TSH 11,6 co daje 311%
Norma: 0,4 - 4,0

FT4 0,7 co daje -9%
Norma: 0,8 - 1,9

aTPO: 385
Norma: do 35

I dzisiejsze badanie USG:

"Prawy płat tarczycy o wym 27 x 29 x 65 mm (27 ml)
Lewy płat tarczycy o wym 28 x 27 x 63 mm (25 ml)
Głębokość cieśni 9 mm
Echogeniczność miąższu tarczycy nieco obniżona, nieznacznie niejednorodna, bez
zmian guzkowych. W badaniu power doppler wyraźne przekrwienie miąższu.
Nie stwierdzono powiększonych węzłów chłonnych w otoczeniu."

Na moje pytania po USG lekarz odpowiadał bardzo zdawkowo, jedyne co
potwierdził, to, że wygląda mu na to na długą chorobę, powyżej 5 lat. Na
pytanie czy to choroba hashimoto, odpowiedział: "Ma Pani zapalenie tarczycy na
tle autoimmunologicznym" a na pytanie dlaczego padła diagnoza Graves-Basedowa
usłyszałam "w sumie to nie ma znaczenia na co Pani choruje i tak Pani tarczyca
w końcu się zniszczy".

Może nie jestem ekspertem, ale na podstawie tego wszystkiego co mnie spotkało,
to ja wnioskuję, że:

- prawdopodobnie gdzieś od dawna choruję na chorobę Hashimoto, obstawiam, że
mniej więcej od 1998-2000 roku, jakoś tak. W tym mniej więcej okresie zaczęły
się różne objawy, które mogłyby wskazywać na lekką niedoczynność. Na to, że
gdzieś tu się "plączę" hashi wskazują aTPO, zwłóknienia na tarczycy (na
pierwszym opisie USG), opinia lekarza, że "tarczyca jest w całości zmieniona,
choroba trwa długo", objawy niedoczynności (okresowe), zyskanie wagi podczas
"nadczynności", nietypowa reakcja na tyreostatyki podczas leczenia
Graves-Basedowa (szybki spadek w niedoczynność i pogłębianie się
niedoczynności mimo pomniejszania dawek, nie obeszło się bez podania
równolegle hormonu), moją "bezpłodność" przez długie lata
- do tego w jakimś momencie przypałętały się przeciwciała TRAB i choroba
Graves-Basedowa, może na skutek porodu dała o sobie mocniej znać w postaci
lekkiego "wola"? Graves-Basedowa może mieć okresy nasilenia i remisji, być
może w okresach remisji dawało o sobie mocniej znać Hashi? Stąd np moje złe
znoszenie zarówno pory letniej jak i zimowej, depresje, nadpobudliwość,
miesiączki raz obfite raz mniejsze, regularne i nie. A samo GB bardzo nasiliło
się w czasie ciąży.

Faktycznie za 20 lat bez względu na to na co będę się teraz leczyć, wyląduje w
niedoczynności z dawką hormonu codziennie rano. Ale dla mnie ma znaczenie jak
ja te 20 lat przeżyję, czy moje przeciwciała TRAB uderzą na oczy? Czy podadzą
mi jod 131, czy mnie operują? A może jednak ze względu na hashi obejdzie się
bez operacji/jodu?
Poza tym skoro plącze się tu jednak hashi, typowe leczenie samymi
tyreostatykami nie wchodzi w grę, bo prawdopodobnie zbyt łatwo będę wpadać w
niedoczynność (co właśnie przechodzę) I to, że któregoś dnia lekarka mi powie
"w takiej sytuacji, skoro tak Pani reaguje na leki trzeba podać jod" to dla
mnie żadne wytłumaczenie.

Pewnie ostatecznie zwycięży hashi, Basedowa pozbędę się albo lekami (może
akurat tu ten mechanizm autozniszczenia tarczycy okaże się przydatny?), albo
operacyjnie/jodem 131. Wydaje mi się, że na dzień dzisiejszy, ze wględu
chociażby na to, że objawy nadczynności i choroby GB były u mnie bardzo silne,
nie mogę "nie leczyć" nadczynności, tzn równie mocno powinnam pilnować
wpadania w niedoczynność jak i w nadczynność, bo sama tarczyca wcale nie musi
jeszcze "ciągnąć mnie w jedną stronę". A w ostateczności bezpieczniej jednak,
żebym oscylowała na dolnej granicy normy, bliżej niedoczynności. (chociaż
pewnie będę starała się to maksymalnie nagiąć big_grin )

Ciekawi mnie co się będzie działo z przeciwciałami aTPO i TRAB podczas tego
leczenia, mam zamiar je badaćsmile Dostałam też "orzeszki z selenem" i właśnie
się nimi zajadam, pysznewink

A na marginesie.. myślę, że nie jestem jedyna, że wiele z nas tak ma, tylko
mało kto tak próbuję zgłębić temat. Potem tylko wyskakują różne kwiatki i
nieporozumienia a my zmieniamy lekarzy. Jutro mam wizytę u kolejnego endo, ale
raczej nie wydaje mi się, żebym gdzieś w tym co napisałam popełniła jakiś
błąd. Takie sytuacje są częste, tylko zwykle opieramy się o to co jest teraz,
a nie patrzymy na całokształt. Bo faktycznie "teraz" mam GB, a że w tle od
dawna przewija się niszczenie tarczycy (powolne) to już inna bajka.
Jak znajdzie się jakiś inny powód tego ci mi dolega, to chętnie zmienię
zdanie, ale już mi się pomysły skończyły.
Do zgłębiania tematu natchnęły mnie wypowiedzi kilku osób z tego forum i forum
Hashimoto, które najpierw leczyły się na GB, potem na Hashi etc.
Obserwuj wątek
    • kaczka78 Re: A jednak, czasem się komplikuje 21.12.06, 08:02
      witaj. Wg. mnie całą sprawa na początek powinna sprowadzić się do właściwego
      poziomu chormonów. Ja nie jestem takim specjalistą ale lekarze moich dwóch
      znajomych chorych na chashimoto jednogłośnie twierdzili, że tarczyca i tak
      obumrze. Ja trzymałam ją jaknajdłużej się da i też trzeba było wychaczyć ten
      organ. Sama nie wiem ale chyba lepiej czuje siębez tarczycy. Ciekawa jestem czy
      czasem nie jest prościej ustawić hoormonu w całości sztucznego. - Moge się
      mylić. W piątek idę na wyniki i jestem niezmiernie ciekawa.

      Podobnie jak ty chciałabym wreszcie zacząć funkcjonować normalnie. Acha z tego
      co czytałam tarczycowcom nie pomagają niektóre leki psychotropowe a wręcz mogą
      im szkodzić. CHoroby tarczycy dają czasem objawy choroby afektywnej
      dwubiegunowej. Można podobno wspomagać się psychiatrą. -Jeśli nie będzie u mnie
      poprawy to nie wykluczam i tego.

      Virlomi czujesz jakąś poprawę? Ja np. wczoraj byłam z rana płaczliwa i myślałam
      że padne. Byłam na rozmowie w sprawie dalszej pracy i czułam jak się trzęse i
      ogarnia mnie panika - tak automatyczna nieuzasadniona, jakby wywołana miejscem.-
      Troche się przestraszyłam bo mam tam niedługo pracować. Wieczorem miałam coś
      na kształt radosnego pobudzenia. Prasowałam do 00.40 przed snem prawie pól
      tabliczki czekolady i wstałam o piątej.Po kubełku kawy nawet mi się nie chce
      spać. Równolegle wprowadziłam do diety owoce i warzywa w dużych ilościach.
      Jabłka, marchew, kapusta kiszona - to co sezonowe. No i więcej ruchu. - Ale
      oczywiście wszystko bez przesady. Czyżby tablety coś działały czy mam jakieś
      zaburzenia. Ja też chce normalnie porzyć. Widzę cień nadzieji. Partner mówi
      mi, że widzi poprawę.

      No i czekam co będzie dalej.
      • virlomi Re: A jednak, czasem się komplikuje 21.12.06, 12:24
        Hejka kaczkasmile)

        Wiesz, na razie nie czuję się ogólnie jakoś super rewelacyjnie, są chwile, że
        faktycznie lepiej kontaktuję, również mam takie "radosne pobudzenia" i czasem
        również wieczorem, prasowanie po nocach to moja specjalnośćsmile Ale uwierz mi, to
        jest normalne.
        Bardzo dużo czytałam ostatnio o zaburzeniach afektywnych i wpływie tarczycy. Nie
        można leczyć się na psychikę, jak masz hormony, które szaleją. To bardzo złożony
        problem, część to po prostu "my sami", część to niestety "tarczyca". Ja
        zauwazyłam u siebie jedną rzecz, na początku leczenia, gdy prawdopodobnie byłam
        w eutyreozie (nie wiem, bo mam wyniki dopiero po przeskoku z nadczynności w
        niedoczynność) czułam się najlepiej. To były NAJLEPSZE moje 2-3 tygodnie od
        baardzo dawna.

        - nie miałam lęków
        - nie trzęsły mi się ręce i nie trzęsłam się ja cała
        - nie denerwowałam się tak
        - nie wybuchałam z byle powodu
        - normalnie spałam i cieszyłam się z tego
        - nie ganiałam jak nakręcona po całym mieszkaniu, a jednocześnie wszystko było
        zrobione
        - miałam na wszystko czas
        - bardziej dbałam o siebie
        - itp itd
        - nie miałam kłopotów z koncentracją
        - nie czułam się już "głupsza niż przedtem"

        Mogłabym długo wyliczać, ale byłam w szoku, że "leki na tarczycę" działają na
        mnie lepiej niż niejeden "psychotrop". I wierzę, że w końcu okiełznam tę choleręsmile
        Ciężko wytłumaczyć wszystko komuś kto przez to nie przechodził. Myślę, że każdy
        z nas reaguje inaczej, jedni mocniej, inni słabiej. Ale to, że ktoś jest ogólnie
        "żywy" to nie znaczy, że ma ze sobą kłopoty. Litości.. jeśli by tak było, połowa
        społeczeństwa powinna się leczyć psychiatrycznie. Inna sprawa, że teraz panuje
        moda na "chad-y", "adhd" itp. Bo najprościej jest np. rozpoznać u dziecka
        zaburzenia psychiczne i naszprycować je lekami, niż szukać przyczyny w rodzinie,
        w tarczycy, we wszystkim innym.
        Jest taki bardzo ciekawy przypadek dzieciaka amerykańskiego, który od małego był
        leczony psychiatrycznie. Mogę poszukać artykułów na ten temat, ale sporo w necie
        o tej historii. W skrócie to dzieciak w wieku kilku lat, miał już zapisany
        komplet leków na depresje, nadpobudliwość itp, itd. W końcu trafił na lekarza,
        który kazał odstawić wszystko i nie doszukiwać się zaburzeń tam gdzie ich nie ma.

        Sama piszesz, że jesteś po operacji, nie jestem specjalistką, ale czytałam wiele
        relacji osób na francuskim forum i dojście do normalności niestety trwa.

        Dasz radę!
        • kaczka78 Re: A jednak, czasem się komplikuje 21.12.06, 12:55
          No więc czekamy na stabilizacje hormonów.
          • virlomi Re: A jednak, czasem się komplikuje 21.12.06, 21:47
            Ja dzisiaj po kolejnej wizycie u lekarza, tym razem u nowego endo i potwierdziła
            się mieszanka. Padam, więc może jutro coś więcej napiszęsmile

            • ewilek2 Re: A jednak, czasem się komplikuje 22.12.06, 19:40
              witaj virlomi
              tak czy inaczej nie jesteś przynajmniej zwykłym przypadkiem, jesteś bądź co bądź
              WYJĄTKOWA smile)
              • virlomi Re: A jednak, czasem się komplikuje 22.12.06, 21:02
                Raczej nadgorliwasmile Gdybym nie próbowała zgłębić tematu to pewnie leczyłabym się
                na GB, potem miałabym albo nawrót nadczynności, albo pojawiłoby się Hashi i
                tylewink Tylko, ze te 18 miesięcy to pewnie byłyby wciąż skoki
                nadczynność/niedoczynność. A tak przynajmniej wiem, że szanse na wyrównanie są
                marne.

                Sama hashitoxikoza (hashi z nadczynnością, o ile nic nie plącze) jest dość
                częsta, ale względnie rzadko nadczynność wynika z GB. Natomiast trafiłam na
                sporo artykułów typu, że GB i Hashi mogą się na siebie nakładać lub występować
                jedno a potem drugie. I potem wszystko zależy od tego jaka to nadczynność w
                Hashi, jeśli krótka (Hashi często zaczyna się nadczynnością) to się jej nie
                leczy, jeśli nawracająca (bo chyba taka może być) to na logikę, leczy się ją
                albo bardzo delikatnie, albo np. podając same leki na serce itp. A jeśli są
                przeciwciała TRAB, to raczej operacyjnie/jodem. Wszystko zależy od tego jak
                silna jest ta nadczynność i z czego wynika, czy ustępuje sama i przechodzi w
                Hashi czy nie.

                Szczerze to nie wiem jeszcze czy zdecyduję się na jod czy operację, zobaczę.

                Wesołych świąt i trzymam kciukismile

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka