lidkasuper
17.11.04, 10:23
Dzisiaj spotkało mnie co bardzo przykrego. Wyszłam ok. 8 na spacer z psem po
parku, o tej porze nikogo nie ma , więc spuściłam ją ze smyczy, była w
kagańcu i obroży. Łazimy sobie po tym parku leniwie, nagle widzę idą dwie
strażniczki miejskie. Zapięłam Yeti smycz i poszłyśmy dalej, ale niestety już
było za późno, zauważyły nas i spisały dane

((kazały, i jak jakiemuś
przestępcy kazały zaprowadzić do domu i pokazać dowód osobisty. Stwierdziłam
że nie mam ochoty, bo dopiero wyszłam z psem, na to one że w takim razie one
dzwonią na policję i to policja mnie zaprowadzi do mieszkania. Rozmumiecie,
zostałam potraktowana jak przestępca, tylko dlatego że pies w pustym parku
był bez smyczy.Poszłyśmy więc do mnie do domu, z tym, że Yeti zasłoniła im
drogę przed blokiem i nie pozwoliła dalej im przejść. Powiedziałam,że w takim
razie niech poczekają przed blokiem a ja zniosę im dowód. Na to jedna z pań
inteligentnie stwierdziła żebym przywiązała psa pod blokiem

))) skloro nie
chce iść na górę. Musiałam pani wytłumaczyć, że pies po prostu nie ma ochoty
wpusczać ich na klatkę schodową nie mówiąc już o domu)))Poszlam na górę i się
poryczałam. Wiecie, wszystko było by ok, gdyby straż miejska reagowała np na
to, że w parku po zmorku lepoiej się nie pokazywać, bo bandyci urządzają
sobie libacje, że lecą butelki, że są zaczepiani ludzie, mój mąz już
kilkakrtonie wzywał albo policję albo straż do takich przypadków, policja
przyjeżdża po pół godzinie , jak już nie mają co robić, a straż nie
przyjeżdża wcale. ZEszłam na dól i Panie dopeiro teraz zauważyły że jestem w
ciąży(ale brzuch mam napradę okazały ) i stwierdziły że w moim stanie nie
powinnam się denerwować O))))ręce mi opadły. Koniec końców zapisały dane,
stwierdziły, że więcej się da zrobić uśmiechem i miła rozmową (no nie), i tak
naprawdę to ze względu na moje zachowanie nie powinny mnie traktować ulgowo.
Ale chyba w końcu potraktowały ulgowo.Mam nadzieję że nie będzie z tego
powodu żadnych innych nieprzyjemności

(Sorry za takie wypisywaqnie się, ale
musiałam to z siebie wyrzucić.