Dodaj do ulubionych

Naciecie krocza nie boli

    • irka_1000 Re: Naciecie krocza nie boli 07.12.04, 15:22
      Nie wdając sie w dyskusję załączam artykul o tym, czy nacięcie krocza
      rzeczywiście zapobiega urazom krocza. Zeby nie było-to artykul z prasy fachowej
      (Ginekologia i połoznictwo 2000/06).
      Może jednak poza tym czy boli czy nie zastanowić sie po co?
      PS Jestem neutralna bo będę miała cesarkę smile))
      • le_lutki Re: Naciecie krocza nie boli 07.12.04, 15:36
        Ja wyszlam z zalozenia (ale to moze dlatego, ze mam super lekarza i zaufanie do
        niego) ze to nie ja mam decydowac PO CO tylko on, bo ja sie na tym znam jak wol
        na barometrze i nie mnie oceniac czy juz i czy w ogole. Jesli on zdecydowal, ze
        trzeba bylo i w dodatku zrobil to dobrze, to widocznie tak mialo byc i
        oszczedzil mi tym samym cierpienia i nieprzyjemnosci. Wiem tez, ze gdyby nie
        bylo takiej potrzeby to by mnie nie kroil.
        Pozdrawiam
        • irka_1000 Re: Naciecie krocza nie boli 08.12.04, 14:10
          No niby racja, zwłaszcza gdy tak jak piszesz masz fajnego lekarza. Ale tak
          ogólnie lekarz to nie tylko Pan i Wladca ale także partner w sprawach
          dotyczących jakby nie było Twojego zdrowia i organizmu. Myslę, ze zdziwiłabyś
          sie ile takich cięć robi sie tak na wszelki słuczaj, bez konkretnej
          potrzeby.Artykuł pokazuje, ze nacięcie rzadko zapobiega urazom a często je
          poglebia. Broń Boże nie pomysl, ze sie tu chce wykłócac (nawiasem mówiąc ta
          dyskusja powyżej jest momentami żenująca), tak mi się napisało bo zawsze gdy
          miałam pacjentów, którzy nie chcieli rozmawiac i wspólpracowac w swoich
          schorzeniach tylko wszystko zostawiali personelowi to wiedziałam, ze w 9
          przypadkach na 10 bedą z nimi kłopoty. Jestem za wspólnymi decyzjami i obopólnym
          szacunkiem. A nacinanie krocza bez wczesniejszego poinformowania pacjentki nie
          jest ani jednym ani drugim. Nie?
          Pozdrawiam

          le_lutki napisała:

          > Ja wyszlam z zalozenia (ale to moze dlatego, ze mam super lekarza i zaufanie do
          >
          > niego) ze to nie ja mam decydowac PO CO tylko on, bo ja sie na tym znam jak wol
          >
          > na barometrze i nie mnie oceniac czy juz i czy w ogole. Jesli on zdecydowal, ze
          >
          > trzeba bylo i w dodatku zrobil to dobrze, to widocznie tak mialo byc i
          > oszczedzil mi tym samym cierpienia i nieprzyjemnosci. Wiem tez, ze gdyby nie
          > bylo takiej potrzeby to by mnie nie kroil.
          > Pozdrawiam
      • watermelon01 Re: Naciecie krocza nie boli 07.12.04, 17:56
        www.mp.pl/artykuly/?aid=1001
    • lilithh Re: Naciecie krocza nie boli 08.12.04, 04:57
      Nooo, jaka piękna pyskóweczka smile
      Pozwolicie drogie koleżanki że też dodam 3 grosze od siebie - głownie do
      autorki wątku. Przede wszystkim jednak zaznaczę, ze nie mam do tematu aż tak
      bardzo emocjonalnego stosunku jak wy, bo, czy mi się to podoba czy nie, ze
      wskazań lekarskich bedę miała cc - a ze wskazaniami lekarskimi polemizować nie
      zamierzam.
      A więc jako (z grubsza) neutralna czytelniczka watku chciałabym się lizaxo
      podzielić z tobą moimi wrazeniami z lektury.
      Po pierwsze: z lekka zdumiewa mnie Twoje totalne nieprzyjmowanie do wiadomości
      opowieści dziewczyn które miały zgoła inne doświadczenia niż Ty (podkreślam:
      prawdziwe, przeżyte doświadczenia, a nie opinie, bo to nie to samo). Czyżbyś
      zakładała że kłamią??? Nawet jeśli te kilka, kilkanaście opowieści uznamy za
      przykre wyjątki, to wybacz, ale nie możesz twierdzić że, cytuję: "gwarantuje
      wam nie w stu a w 1000% iz kompletnie tego naciecia nie poczujecie.Nie ma
      takiej mozliwosci..." Bo to - w świetle opowieści innych - po prostu
      nieprawda!!!!!!!!
      Po drugie: twierdzisz, że piszesz tak bo nie chcesz straszyć pierworódek. Idea
      niby szczytna, ale tu to mnie dopiero zirytowałaś!
      Sama jestem pierworódką, ale przy tym już całkiem dużą dziewczynką i po prostu
      bardzo agresywnie reaguję jesli ktoś próbuje mnie traktować jak przedszkolaka
      na zasadzie "a niech nie zna całej prawdy, po co się ma bidulka zawczasu
      stresować". Ja w każdej dziedzinie, a już szczególnie jeśli chodzi o zdrowie
      moje i mojego dziecka życze sobie być w pełni poinformowana o wszystkich
      możliwych plusach, minusach i ewentualnych zagrożeniach - nawet jeśli ryzyko
      ich wystapienia jest minimalne. Bo w miarę pełna wiedza pozwala mi podjąc
      decyzję, jakie ryzyko jestem w stanie/chcę podjąć, a jakiego nie. I co
      ewentualnie mnie może spotkać. Dlatego jako przyszła cesarzowa jestem bardzo
      wdzięczna wszystkim dziewczynom (tobie też)które opisują swoje lub zasłyszane
      przypadki cc - nawet jeśli mnie "straszą".
      Więc w imieniu wszystkich tych pierworódek które "wolą wiedzieć"i znać
      zagadnienie z kazdego punktu widzenia, apeluję o niekneblowanie innych i nie
      bagatelizowanie ich doświadczeń.

      a wogóle to wszystkim przyszłym ciętym, naciętym i nieciętym życzę zero
      komplikacji i 100% szcześcia.
      lilithh
    • bczerwin1 Re: Naciecie krocza nie boli 08.12.04, 07:51
      Ja również muszę dołączyć do mam, dla których nacięcie krocza było bolesne. W
      trakcie pierwszego porodu nic tak mnie nie bolało jak właśnie nacięcie. To był
      tak potworny ból, że w tym momencie pierwszy i jedyny raz w trakcie porodu
      krzyknęłam. Być może lekarz nie wcelował w skurcz, ale ja przeżyłam to
      okropnie. Równie bolesne było dla mnie ściąganie szwów. Wszystko miałam
      spuchnięte, położna nie mogła sobie poradzić, a ja z bólu płakałam.
      Pozdrawiam
      Beata
    • irka_1000 Re:SUMMARY 08.12.04, 14:18
      Dziewczyny,

      Z postów i dyskusji powyżej (z nielicznymi wyjatkami) można wysnuć rzucajacy na
      kolana wniosek że epizjotomia albo boli albo nie boli. Głębia intelektualna
      rzeczonego powala, nie? Jestem oazą spokoju czekająca na cc ale przyznam, ze
      mnie poruszył ten wątek. czy Wy już naprawdę nie macie się o co kłocić? Jak ktoś
      chce to niech go tną, jak nie chce to nie mogą ciąć. Wszystko na ten temat.
      Autorka watku zwyczajnie się zapytała, trzeba się tak nawzajem napadać? Na temat
      artykułu napisanego przez ginekologów o rzeczywistej wartości cięcia jakoś nie
      było komentarzy. Tylko tam są gdzie można komuś nawrzucać bez wysiłku.
      Skąd się w Was taka niechęć do siebie nawzajem bierze?
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka