Dodaj do ulubionych

BOLI!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

05.12.04, 22:03
Od trzech dni cierpię. Jutro zaczynam 28 tydz. W nocy czułam głównie te bóle
a dziś jeszcze w dzień. Otóż boli mnie tuż przy ujściu pochwy, tak ciągnie,
rozpiera, uciska, tak jakby w tym miejscu, gdzie jest taka błonka co
rozdziela wejście do pochwy od odbytu. Nie wiem co to jest, choć leżę z
nogami do góry to pomaga poducha pod tyłkiem ale nie do końca. Brzuszek
miękki, zero skurczy nic nie boli tylko to napieranie i mały dziś mniej
ruchliwy Macie coś takiego czy to kości krocza czy co, strasznie upierdliwe
i niemiłe uczucie. Buuu....czy to normalne.
Obserwuj wątek
    • hannamay Re: BOLI!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 05.12.04, 23:15

      mnie tez pobolewa (26tc)czasami dosc intensywnie, w szczegolnosci noca kiedy
      zmieniam pozycje z prawego na lewy bok. ostatnio przy wizycie lekarskiej
      opowiedzialam o tym, i moja lekarz stwierdzila, ze to kosci spojenia rozchodza
      sie i wiazadla sa bardziej luzne a dziecko coraz ciezsze dlatego ten bol. jest
      to calkiem normalne i stwierdzila na "pocieszenie", ze pewno w niedlugim czasie
      bede odczuwac podobny bol rowniez przy chodzeniu. ach zycie ..

      trzymaj sie dzielnie!
      _hannamay_
      • lilithh Re: BOLI!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 06.12.04, 04:06
        Potwierdzam.
        Mam to samo mniej więcej od 20tc - we wczesnych miesiącach z mniejszym lub
        większym natężeniem, w zależności od intensywności poruszania sie dzień
        wcześniej(spacer, zakupy itp.). Mój gin. również wyjaśnił mi że to kwestia
        rozchodzenia się spojenia łonowego.
        Nie chcę was kochane straszyć (bo przecież u Was wcale nie musi to przebiegać
        tak samo) ale u mnie z czasem te objawy sie nasiliły - w tej chwili jestem w
        37tc i wyję z bólu jak potepieniec przy każdej próbie zmiany pozycji w łóżku
        (czyli co kilkanaście minut, bo również bolący - a jakże - kręgosłup nie
        pozwala na dłuższe trwanie w jednej pozycji...), i to w dodatku w sytuacji
        kiedy praktycznie wogóle nie chodzę: aktualnie poruszam się na wózku - z nogą w
        gipsie sad, więc niby teoretycznie nie nadwyrężam tych cholernych wiązadeł...
        Mój mąż juz się nawet do tych moich jeków przyzwyczaił i przestał reagować
        nerwowym szukaniem kluczyków do samochodu, bo "żonka zaczyna rodzić".

        Pojęcie nie mam dlaczego niektóre z nas to dotyka, a inne nie. Tym bardziej że
        ja osobiście jestem osobą dość wysportowaną i "rozciągniętą" - przed ciążą
        chdziłam regularnie na aerobik i na basen, a całą zimę spędziłam na stokach
        narciarskich. Pewnie to kwestia budowy ciała...

        Pocieszam się tylko, że może dzięki temu rozchodzeniu się spojenia łonowego "na
        raty" sam poród przebiegnie szybciej i mniej boleśnie??? Ale ostrzegam, że sama
        sobie to pocieszenie wymyśliłam, i nie znam opinii specjalistów w tym względzie.

        trzymajcie się dzielnie - każdy dzień przybliża nas do kresu tej mordęgi
        Pozwolisz hannamay, że zignoruję "pocieszenie" twojej gin. i bedę się trzymała
        twierdzenia że po ciąży ten problem NIGDY W ŻYCIU nie bedzie mnie dotyczył.
        czego i Wam życzę
        lilithh

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka