Dodaj do ulubionych

noworodek a zwierzaki

15.12.04, 15:41
Ja z pytankiem do mam, które mają w domu zwierzaki - jaka byla ich reakcja na
nowego mieszkańca domu ? Mam psiaka briarda (wielkie i kudłatre) oraz kicie
(Norweski Leśny). O ile jestem spokojna o psiada to boje sie, ze kot bedzie
sie pchal do lozeczka i zaczepial malucha. Jakie macie doswiadczenia w tej
kwestii ?
pozdrówka
Aga i 34tc (niespodzianka)
Obserwuj wątek
    • agiszonek Re: noworodek a zwierzaki 15.12.04, 19:13
      Na prawdę nikt tu nie ma zwierząt ?
      • penelina Re: noworodek a zwierzaki 15.12.04, 19:16
        Temat już był tu przerabiany,wklejam linkwink))

        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=585&w=17612232&a=17612232
        • agiszonek Re: noworodek a zwierzaki 15.12.04, 22:34
          No tak, ale tu tylko o kotach i to przed urodzeniem dziecka. Czy ktoś ma
          doświadczenia po ?
          • justa1211 Re: noworodek a zwierzaki 15.12.04, 22:38
            Właśnie nie wierzę,że wszystkie nowe mamy nie posiadają zwierzaków. Mam
            dobermana i również jestem ciekawa jak postępować po przyjściu ze szpitala.
          • joaska.m Re: noworodek a zwierzaki 16.12.04, 15:00
            he, mam podobny problem. jestem w 7 miesiącu ciąży i mam kota. Najbardziej
            obawiam się również tego ze kicia bedzie pchała sie do łóżeczka. Ostatnio
            wymyśliłam ze uszyje taką ochronkę z siatki lub firanki i bede nakładac na
            łóżeczko, nie wiem czy to jest jakiś pomysł?!!!jak coś bedziesz wiedziała na
            ten temat to daj znać, pozdrawiam
    • maniakow Re: noworodek a zwierzaki 15.12.04, 22:56
      Witam.
      My mamy psiaka - bardzo usłuchany. Tylko, że nie jest taki duży smile, to
      mieszaniec z jamnikiem. Jak już urodziłam córkę, to mąż wziął specjalnie jakieś
      ubranko Emilki do szpitala (może być pieluszka) i przez cały dzień Emilka była
      w tym ubranku. Pod wieczór zdjęłam jej to ubranko a mąż zabrał je do domu. W
      domu dał je psiakowi (a raczj suczce) żeby sobie obwąchała i przyzwycziła się
      do nowego zapachu. Faktycznie - jak wróciłam do domu, zaraz zaczęła z radości
      na nas skakać (pozwólcie, żeby psiak nie poczuł się odtrącony, niech najpierw
      przywita się z nową mamą - tata potrzyma malucha - a potem z tatą).
      Pozwoliliśmy też delikatnie zbliżyć się do fotelika z dzidziusiem - psiak
      podszedł, powąchał i uznał za "znajome". Teraz Emilka ma 8 miesięcy i jak na
      razie nie mamy żadnego problemu z pieskiem - nawet jak Emilka ciągnie go
      podczas zabawy za ucho i psiaka zaboli, to tylko odsuwa się na parę kroków lub
      szybko wylizuje Emilce buźkę - wtedy jest zdezorientowana i już go nie ciągnie.
      Pamiętajcie: nie mówcie często do psa "NIE WOLNO", bo pomyśli, że dziecko to
      coś niedobrego i nie będzie chciał go zaakceptować (zauważyliśmy to na samym
      początku i szybko zmieniliśmy taktykę. Jeśli pies chciał powąchać, to
      pozwalaliśmy - bardzo przy tym uważając. Jak zabranialiśmy to po kilku razach,
      jak dziecko było w poblizu psa, pies zaczynał warczeć).
      Mam nadzieję, że z mojego chaotycznego opisu coś zrozumiecie smile)).
      Pozdrawiam.
      Magda
      • maniakow Re: noworodek a zwierzaki 15.12.04, 23:00
        Niestety nie mam doświadczenia z kotami. Wiem tylko, że koleżanka jeszcze przed
        porodem ubrała łóżeczko, pokazała swojemu kotu i uczyła go, że nie wolno
        wchodzić do łóżeczka. Zanim Maluch sie urodził, kot zaspokoił ciekawość i
        nauczył się nie wskakiwać do łóżeczka.
    • aniczek1 Re: noworodek a zwierzaki 16.12.04, 08:17
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=585&w=18580014Pozdrawiam
      Ania i Pati (22.03.2004)
      • mama-in-spe Re: noworodek a zwierzaki 16.12.04, 11:38
        My mamy bardzo rozpieszczonego jamniczka i trochę się obawiamy jak przyjmie
        dzieckosmile Bardzo fajnych rad na ten temat udzielała Zaklinaczka Dzieci: po
        pierwsze trzeba psu przynieśc ze szpitala jakąś rzecz (ciuszek, szmatkę)
        pachnącą dzieckiem. PO drugie - pies ABSOLUTNIE nie może być w domu kiedy
        przywozimy po raz pierwszy dziecko. On musi je już zastać w mieszkaniu!
        Wystarczy, żeby ktoś z rodziny czy przyjaciół wyprowadził go na dłuzszy spacer
        w tym czasie. Wtedy nie am tego efektu: ktoś przychodzi ---> ja szczekam--->
        bronię domu przed intruzem.
    • cruk sunie etc. 16.12.04, 16:37
      u mnie w domu zwierzeta byly zawsze.
      przede wszystkim psy.

      Gdy ja sie urodzilam - moi rodzice mieli dobermana (psa) - karny, posluszny,
      pilnowal pokoju z mym lozeczkiem, chodzaca cierpliwosc znosil wszystko co mu
      robilam -wlaczine z wyjmowaniem zlizanego cukierka z gardla, po tym gdy
      upaplalam na klejaco wszystko dookola lacznie z psem i stwierdzil, ze trzeba
      polozyc temu kres. Uczyl mnie raczkowac, czego nie robilam, a on sie upieral,
      ze zlapie jak szczeniaka za kark, tyle ze mnie trzymal za pieluchy i gaciochy i
      szedl nade mna a ja sie merdalam miedzy jego lapami. Srednie to raczkowanie..
      Mial jasno wytyczone granice co mu mozna a czego nie.

      Gdy urodzila sie moja siostra mielismy przyblede jamnika - najwredniejszy okaz
      psa pod sloncem. W czasie ciazy oszalal - lazil za mama wszedzie i traktowal ja
      jak fetysz. Pilnowal, bronil, hipnotyzujaco sie wpatrywal. Siostrze pozwalal
      robic wszystko. Dzieckiem interesowal sie przelotnie.

      U moich rodzicow jest obecnie 14-letnia wielka sunia mieszaniec,
      przekochana "niania" i 2 male Yorki.

      Ja mam 3 letnia bullterrierke - oaza milosci do ludzi i dzieci. I z tym
      mam "problem", bo sunia jak widzi dziecko wylazi ze skory. Popiskuje, ogon
      macha psem, siusia, kladzie sie na plecach i niestety potrafi skakac. Co wiaze
      sie z momentalnym zamordowaniem mnie przez matke rzeczonego dziecka.

      Suka lgnie do dzieci, z czego sie ciesze, ale inni sila rzeczy tego nie
      podzielaja. Sunia jest karna, ale gdy ja poniesie radosc, trudno ja skupic z
      powrotem. Byla szkolona. Staram sie na codzien uczyc ja by witala sie siedzac,
      ale niestety nie mam znajomych ktorzy by pozwolili swoim dzieciom na kontakt z
      nia. Bo albo dzieci za male, albo rodzice nie lubia psow, albo dziecko ma
      alergie.

      Nie mam "na kim" trenowac, zeby bylo dziecko ktore lubi zwierzeta, ma psa i sie
      go nie boi.

      Ale staram sie z nia cwiczyc i konsekwentnie wprowadzac jej kolejne "tematy" -
      nauczyla sie schodzic ze schodow tak by nie narazic mnie na szarpniecie (bullki
      minimalizuja czas przebywania na schodach i zgalopowuja zen,szczegolnie rano
      gdy cisnienie moczu prze), sa ogromnie dynamiczne i radosne oraz ekspresyjne,
      jednak ogromnie przyjacielskie i przyjazne. Jednakze ten gejzer radosci trzeba
      umiec okielznac -stad szkolenia suni.

      Wie ze nie wolno wchodzic do sypialni, czasem blaznuje i don wpada sprawdzajac
      czy to nadal aktualne.

      Nie boje sie wprowadzenia dziecka do stada. Wiem ze nalezy pamietac by psa nie
      izolowac, a delikatnie oswajac z dzieckiem (niektore psy nie lubia "ostrego"
      placzu, moga szczekac i kolko sie zamyka - ryk-szczek-->ryk-->szczek), wlaczac
      w kszatanine z dzieckiem. To akurat rady zaprzyjaznionego behawiorysty.

      Znam przypadek psa w mlodym malzenstwie, ktory zostal po pojawieniu sie dziecka
      odtracony, izolowany, zamykany w lazience. Efekt? pies rozwalil umywalke,
      zrobil sie agresywny, podgryzal dziewczyne, oraz dziecko traktujac ich jako
      podporzadkowane jednostki, w efekcie zostal uspiony.

      behawiorysta radzil by psa nie odpychac od dziecka i nie krzyczec ani na
      dziecko w towarzystwie psa ani na psa w towarzystwie dziecka. Psa wlaczyc w
      kszatanine wokol dziecka, zaprzyjazniona rottweilerka miala "swoja" robocza
      pieluche, ktora nauczyla sie przynosic na komende z poleczki, do "przewijania"
      dziecka. Sprawialo jej to ogromna radosc i satysfakcje. Byla nagradzana, a po
      jakims czasie "pielucha robocza" wedrowala na polke smile

      Inny pies towarzyszyl w kapieli, ktorej dziecko nie lubilo, gdy byl w lazience
      pies, skupialo sie na nim i nie marudzilo. Pies sie cieszyl, dziecko sie
      cieszylo smile

      Gdy dziecko chodzi, behawiorysta radzil by pilnowac jednak by nie zblizalo sie
      do psich misek, pies moze ich bronic. Ale by pies bardziej "szanowal" dziecko,
      jego dzieci np. nosily ze soba przysmaki (uwaga na psy-zlodziei, ktore zrobia
      wszystko by zdobyc karme - przewrocic dziecko i wyrwac mu smakolyka, ale to
      kwestia "wycwiczenia"). Pies wiedzial ze dziecko ma lakocie i ze aby je dostac
      mus zrobic "siad". Pies nauczyl sie, ze przy dziecku sie nie lata, skacze etc.
      tylko siedzi smile) i ze nie dostanie, jak nie usiadzie.

      Jesli dzidzia przychodzi ze szpitala, warto dac psu wczesniej cos, co dziecko
      mialo przy sobie, co nim pachnie. Ale nie zostawiac by z tym spalo, ale by
      powachalo i wiedzialo ze np. nie wolno tego gryzc, szarpac, tarzac sie etc.

      Jesli pies nie moze wchodzic do sypialni gdzie np. bedzie stalo lozeczko, to
      konsekwetnie sie tego trzymamy. Ale nie ograniczac innego kontaktu psa z
      dzieckiem, jesli chce je powachac. Gdy zachowuje sie dobrze - pochwalic, by
      wiedzial ze jest ok.

      Nie wolno psa karcic, za proby kontaktu z dzieckiem. Moze je traktowac "wrogo".
    • renste Re: noworodek a zwierzaki 17.12.04, 15:07
      Ja mam kotkę -persa. W czasie ciąży mieszkała u moich rodziców i wróciła do
      domu jak córcia miała 2 tygodnie.Na początku wszsyscy czuli się lekko
      nieswojo.My -bo nie wiedzieliśmy czy jak zostawimy małą sam na sam z kotem ,to
      czy kot nie zrobi jej krzywdy.Kotka-bo coś nowego ,ruszającego się ,żyjącego
      przybyło do domu.
      Przez pierwsze kilka tygodni nie spuszczaliśmy kota z oka w pokoju małej,gotowi
      zareagować błyskawicznie.
      Tymczasem kotka obwąchawszy córkę kilkukrotnie,uznała ją chyba za swojego
      kociaka,bo nie odstępowała jej na krok.Jak dziecko zaczynało się wiercić ,czy
      płakać ,kot wiedział o tym pierwszy.I tak jest do dzis.
      Julka ma 7 lat,kotka 8 lat.
      A jaka kochana jest w czasie choroby!Miłość obopólna!
    • baranek_wawa Re: noworodek a zwierzaki 17.12.04, 16:03
      Ja też mam kocura w domu ale w ogole nie obawiam się co będzie. Moja siostra ma
      kota który kocha i uwielbia jej synka (Mały ma 9 m-cy a kot ok 3 lat). Chodzi
      za nim, obserwuje, pozwala ze sobą robić wszystko.
      Nie masz się czego obawiać, na pewno wszystko będzie OK. Koty to wbrew pozorom
      bardzo rodzinne i uczuciowe zwierzęta wink
    • asieka Re: noworodek a zwierzaki 17.12.04, 16:34
      Mamy w domu dwie kocice, 2,5 roku i polroczna, mamy tez 4 tygodniowa coreczke i
      nie ma z kotami zadnego problemu. Przez pierwsze dni koty omijaly mala szerokim
      lukiem, pozniej sie troche osmielily i zaczely ja obwachiwac (z tylkiem przy
      ziemi, jak to koty gdy nie sa zbyt pewne siebie wink Obecnie uznaly ze lozko na
      ktorym Mala spi jest jej terytorium i nie zagladaja tam nawet (a wczesniej
      potrafily spedzac na nim cale dnie), podczas Biegania omijaja lozko gdzie spi
      Grazynka (a wczesniej przegalopowanie sie po nas w srodku nocy to byla
      normalka).
      Koty ogolnie sa teraz biedne, bo jest mniej czasu na przytulanie ogoniastych,
      po za tym wszystko po staremu. Nie martw sie, bedzie dobrze wink

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka