Dodaj do ulubionych

Co ze znieczuleniem zewnątrzoponowym

17.12.04, 22:07
Cześć mam pytanko. Jak to jest ze zzo? Kiedy się je podaje ? Czy wkłucie jest
bolesne?czy jest płatne? no i najważniejsze czy nie grozi powikłaniami - dla
dziecka i matki.
Pozdrawiam Ania
Obserwuj wątek
    • agawa5 Re: Co ze znieczuleniem zewnątrzoponowym 18.12.04, 09:24
      1. zzo podaje sie gdy jest juz odpowiednio silna regularna akcja skurczowa
      2. Wkłucie nie boli, a raczej nie powinno boleć bo miejsce wkłucia sie znieczula
      3. Poważne powikłania zdażają sie raz na kilkanaście tys. znieczulen czyli
      bardzo żadko - sama oceń czy warto je mieć. Przynosi za to zdecydowane kożysci
      i mamie i maleństwu.
      Pozdrawiam i życze dobrych wyborów.smile)
      • okulewiczu Re: Co ze znieczuleniem zewnątrzoponowym 18.12.04, 10:17
        Witaj! Znieczulenie zewnątrzoponowe moze pomóc, ale równiez może zaszkodzić. To
        zależy od porodu. Nie należy więc nastawiać sie ostatecznie co do tego czy z
        niego skorzystać czy też nie. Po rozmowie z położną dowiedziałam się, że
        czasami może ono oóźnić urodzenie dziecka. Przyczyna jest prosta matka nie
        czując skurczy, nie potrafi współpracować z położną. Czesto jest jednak tak, że
        zbyt długi poród i ból tak wyczerpią rodzącą, ze nie ma ona po prostu siły
        rodzić dalej! Tak więc nad znieczuleniem należy zastanowić się w trakcie
        porodu, oczywiście w odpowiedniej chwili, bo jeśli rowarcie jest już bardzo
        duże to znieczulenia się nie podaje.
        pozdrawiam Ula i Pawełek 38 tc
        • melba76 Re: Co ze znieczuleniem zewnątrzoponowym 18.12.04, 10:59
          Miałam zzo i gorąco polecam! Poród trwał 4 godziny, było rewelacyjnie, po
          podaniu znieczulenie skakałam na piłce, śmiałam się, gadałam z mężem,
          spacerowałam - a to wszystko podczas dalszego rozwierania się szyjki. Położna
          pomaga bardzo, poza tym z reguły w fazie partej znieczulenie nie jest już tak
          mocno odczuwalne i naprawdę czuje się skurcze i rodzi efektywnie. Polecam. Nie
          ma co się katować.
        • darekjedrasiak Czas trwania porodu po zzo 18.12.04, 11:11
          W jaki sposób może zaszkodzić ? Po co piszesz takie rzeczy, skoro
          jedyna "szkoda" jaką możesz wskazać po rozmowie z ekspertem czyli położną, to
          wydłużenie porodu ? A czy wszystkie porodu trwają określony - taki sam -
          czas ? Nie, jeden będzie trwać np. 6 godzin a drugi 14. I co z tego wynika ?
          Poza tym, co to znaczy że drugi okres może być wydłużony ? Czy dla dziecka jest
          jakaś różnica między drugim okresem trwającym 20 minut lub np. 60 ? Wszyscy
          uznają przecież, że drugi okres porodu może trwać do 2 godzin u kobiety
          nieznieczulonej rodzącej pierwszy raz i do 3 godzin - bez szkody dla dziecka -
          u pierwiastki rodzącej w znieczuleniu. Nawet wydłużając poród, co nie jest
          regułą, znieczulenie nie szkodzi dziecku. A co z pierwszym okresem, który może
          być znacznie skrócony ?
          Nie wchodząc tym razem w szczegóły techniczne to nawet jeśli jest pełne
          rozwarcie można wykonać znieczulenie. Dariusz Jędrasiak
          • ma.pi Re: Czas trwania porodu po zzo 22.12.04, 14:18
            darekjedrasiak napisał:

            > W jaki sposób może zaszkodzić ? Po co piszesz takie rzeczy, skoro
            > jedyna "szkoda" jaką możesz wskazać po rozmowie z ekspertem czyli położną, to
            > wydłużenie porodu ?

            Moze zaszkodzic, poczytaj sobie literature fachowa albo pogadaj z dobrym
            lekarzem. Zdarza sie, fakt bardzo zadko, ze kobieta moze pozniej miec bole
            kregoslupa w miejscu wkucia, a czasem moze sie zdazyc nawet paraliz. Nie wiem
            czy w Polsce sie o tym mowi, ale przed moim porodem w Kanadzie dostalam cala
            liste ewentualnych skutkow ubocznych i jakbym chciala znieczulenie to
            musialabym to podpisac, ze jestem swiadoma co moze sie stac. Bylo tam wiecej
            skutkow ubpcznych, juz nie pamietam szczegolow.

            Znieczulenie tez moze powodowac przedluzenie sie porodu i niestety po
            znieczuleniu czesciaj zachodzi potrzeba uzycia proznociagu lub kleszczy.

            Pozdr.


            A czy wszystkie porodu trwają określony - taki sam -
            > czas ? Nie, jeden będzie trwać np. 6 godzin a drugi 14. I co z tego wynika ?
            > Poza tym, co to znaczy że drugi okres może być wydłużony ? Czy dla dziecka
            jest
            >
            > jakaś różnica między drugim okresem trwającym 20 minut lub np. 60 ? Wszyscy
            > uznają przecież, że drugi okres porodu może trwać do 2 godzin u kobiety
            > nieznieczulonej rodzącej pierwszy raz i do 3 godzin - bez szkody dla dziecka -

            > u pierwiastki rodzącej w znieczuleniu. Nawet wydłużając poród, co nie jest
            > regułą, znieczulenie nie szkodzi dziecku. A co z pierwszym okresem, który
            może
            > być znacznie skrócony ?
            > Nie wchodząc tym razem w szczegóły techniczne to nawet jeśli jest pełne
            > rozwarcie można wykonać znieczulenie. Dariusz Jędrasiak
            • darekjedrasiak Re: Czas trwania porodu po zzo 23.12.04, 02:57
              Słyszałem w kolejce, że szczególnie groźny jest, jeśli do niego dojdzie,
              paraliż mózgu. Merry Xmas
    • darekjedrasiak Re: Co ze znieczuleniem zewnątrzoponowym 18.12.04, 11:14
      Czesc Mam odpowiedź. Zanim o cokolwiek zapytasz, kliknij
      zakładkę "wyszukiwarka", wpisz "znieczulenie zzo" albo cokolwiek, czego szukasz
      i czytaj, czytaj, czytaj. Darek Jędrasiak
      • okulewiczu Re: Co ze znieczuleniem zewnątrzoponowym 18.12.04, 11:49
        Proszę na mnie nie napadac. Po pierwsze podałam źródło mojej informacji, wcale
        nie twierdzę, że mam monopol na wiedze. Poza tym napisałam, ze jedyną szkodą
        moze być wydłużenie porodu, dlatego nie wydaje mi się, żebym kogokolwiek
        straszyła. Sama gdy zajdzie taka potrzeba skorzystam z zzo. Chciałam tylko
        podkreślić, ze nie zawsze jest ono konieczne, to tyle
        pozdrawiam Ula i awełek 38 tc
        • darekjedrasiak okulewiczu napisała 18.12.04, 15:54
          1. Nie napadam na nikogo. Każdy, kto ma inne zdanie, jest według Ciebie
          agresorem ?? 2. Położna jest takim samym źródłem informacji o znieczuleniu
          porodu, jak ja o pieczeniu chleba. 3. "napisałam, ze jedyną szkodą
          moze być wydłużenie porodu" dlatego zapytałem , co to za szkoda to wydłużenie
          porodu. A zamiast odpowiedzi, zobaczyłem posądzenie, że Cię atakuję. 4. Dla
          mnie jest obojętne, czy ktoś skorzysta z zzo czy nie, ale nie jest obojętne,
          czy ktoś pisze na jego temat rzeczy nieprawdziwe. 5. Jeśli chcesz podkreślić,
          że nie zawsze ono jest potrzebne, to zwyczajnie to napisz a nie wynajduj
          rzekomych powodów aby uzasadnić swoją tezę. I to też tyle. Pzdr Dariusz
          Jędrasiak
    • okulewiczu Re: Co ze znieczuleniem zewnątrzoponowym 18.12.04, 21:22
      Z całym szacunkiem dla Pna profesji, ale chyba z tymi położnymi Pan przesadził.
      Troszkę może się na tym porodzie znają
      Pozdrawiam
      • darekjedrasiak Re: Co ze znieczuleniem zewnątrzoponowym 18.12.04, 23:21
        Z całym szacunkiem dla ich profesji, nie przesadziłem. Czym innym jest
        prowadzenie porodu fizjologicznego, a czym innym znieczulenie bólu porodowego.
        Przy okazji, znam kilka dobrych i kilka kiepskich położnych. Pzdr
    • okulewiczu Re: Co ze znieczuleniem zewnątrzoponowym 19.12.04, 10:14
      Niestety tak jest, ze położna to profesja jak każda inna. są dobre i są te złe.
      To naturalne w każdym zawodzie.
      Pozdraiwam,
      Miłej przedświątecznej nioedzieli!!
      • darekjedrasiak Re: Co ze znieczuleniem zewnątrzoponowym 19.12.04, 11:40
        Akurat nie to mialem na myśli czy są złe czy dobre, tylko znając z grubsza
        zagadnienie znieczulania podczas porodu nie wierzę, żeby była położna, która
        miałaby dostateczną wiedzę, żeby wypowiadać się na ten temat. Zresztą ja też
        nigdy nie chciałem wypowiadać się za kogoś, czy to będzie położna, chirurg czy
        ktokolwiek inny. I tego samego prawdę mówiąc oczekuję od innych. Takie "róbmy
        swoje" wg Wojtka Młynarskiego smileMilego dnia
        • sylwiq .... 19.12.04, 15:06
          Ostatnio na forum była mowa o kłótliwych dyskusjach, kąśliwych wypowiedziach
          itp. Powinniście poczytać. Tu na forum przychodzą głównie matki w ciąży, które
          powinny mieć spokój, a jak się czyta taką "dyskusję" jak wasza to trudno ten
          spokój zachować.
          Pozdrawiam
          Sylwiq i Bąbelek
          • kmyczek Re: .... 19.12.04, 18:04
            witam
            polecam przeczytac sobie stronke
            morfeusz2001.webpark.pl/znieczulenie.porodu/znieczulenie.porodu_1.html
            znieczulenie nic nie boli, bo dostaje sie znieczulenie domiejscowe, zreszto
            przy bolesnych skorczach i tak nic byscie nie poczuly wierzcie mismile, trwa to
            chwilke, ale potem mozna sie naprawde rozluznic i dzieki temu skrocic sobie
            czas porodu, jedyne "ale" to koszt, ale moim zdaniem warto warto i jeszcze raz
            wartosmile
            Nieprawda jest ze znieczulenie opuznia porod, ale prawda jest ze za wczesnie
            podane znieczulenie opuznia porod.
            Jesli chodzi o polozne to faktycznie nie wiedza one nic wiecej na ten temat
            pozatym co moglyby przeczytac czy uslyszec bo to nie ich dzialka, zreszto przed
            porodem polezalam troche w szpitalu i za kazdym razem jak pytalam polozne o
            znieczulenie kazaly mi udac sie z pytaniami do anastazjologa.
            pozdrawiam serdecznie i polecam zzo
            • olka_krakow Re: .... 19.12.04, 23:51
              > pozdrawiam serdecznie i polecam zzo


              A ja nie odradzam, bo znam osobe, ktorej przy robieniu zzo uszkodzono nerw w
              kregoslupie, przez co przestala poruszac nogami, najprawdopodobnie na cale zycie.
              • darekjedrasiak Re: .... 21.12.04, 07:43
                Najprawdopodobniej opisane "powikłanie" jest nieprawdopodobne. Dariusz Jędrasiak
                • lolalilu Re: .... 21.12.04, 12:02
                  Panie Darku, właśnie przeczytałam cały ten watek i mam kilka wątpliwości...
                  Otóż wiele położnych jest dość gruntownie przeszkolonych w zakresie znieczuleń,
                  więc myślę, że mają prawo się na ich temet wypowiadać. Ponadto często to co
                  mówią wynika z ich obserwacji i doświadczenia - a tego nie można bagatelizować.
                  Nie jestem ekspertem, moja wiedza jest mała, ale z tego co wiem (co jest musi
                  być prawdą - trudno mi to ocenić) znieczulenie może spowodować zanik skurczy i
                  chyba włąśnie dlatego podaje się znieczulanym pacjentkim oxytocynę. Ja sama
                  miałam zzo i bardzo mi pomogło, choć niestety ostatecznie i tak miałam cięcie,
                  bo rozwarcie szyjki nie postępowało, ale mój poród był indukowany, więc trudno
                  ocenić dokładne powody. Myślę, jednak że najwięcej zależy od 1. rodzącej, 2.
                  prowadzących poród... i anestezjologa smile Choć szczerze mówiąc chętnie
                  poczytałabym statystyki (ile porodów z zzo skończyło sie cc). pozdrawiam
                  Lola (idę się teraz podokształcać na ten temat - to jest zawsze dobra rada!)
                  • kmyczek Re: .... 21.12.04, 12:21
                    tez mialam porod indukowany i nie skonczyl sie cesarka mimo zzo.
                    powtarzam nie mozna zzo podawac za wczesnie bo skurcze zanikaja.
                    pozdrawiam
                    • lolalilu Re: .... 21.12.04, 12:40
                      wiem, myślę że zzo najmniej przyczyniło się do tego, że mój poród skończył się
                      cc...
                  • darekjedrasiak Dear Lolalilu 21.12.04, 22:18
                    Pani Lolu. Prawdę mówiąc nie spotkałem żadnej położnej przeszkolonej w zakresie
                    znieczulenia porodu. Natomiast spotkałem położne, które bardzo szybko
                    zorientowały się, że lepiej im się pracuje z pacjentkami, które nie wyją z bólu
                    i mają dość sił, żeby aktywnie rodzić. Formalnie i nawet etycznie rzecz biorąc,
                    nie mogą się wypowiadać na ten temat. Życie w ogóle byłoby spokojniejsze, gdyby
                    ludzie mówili mniej i na temat. Stosując się do tego co sam napisałem, wracam
                    do tematu smile Ponieważ jest okazja to przypomnę - znieczulenie nie powoduje
                    zaniku czynności skurczowej macicy. Oksytocynę podaje się bardzo często nie
                    tylko kobietom znieczulanym, ale również i tym, które znieczulenia nie mają.
                    Proszę też wziąć pod uwagę, że różnorako motywowana skłonność personelu
                    położniczego do szybkiego uporania się z porodem powoduje, że przebieg porodu
                    lub nawet ciąży jest zakłócany. Ciąży, bo przecież nie należy do rzadkości
                    sytuacja, gdy w sposób sztuczny np. poprzez przebicie pęcherza płodowego,
                    usiłuje się wywołać czynność skurczową i poród w kobiety, której macica nie
                    jest przygotowana do porodu. Dama taka potem życzy sobie znieczulenie, i
                    porażkę położniczą tłumaczy nie tym, że położnicy lub położne coś zaszkodziły,
                    ale tym, że było znieczulenie. Oczywiście , w sposób naturalny personel
                    położniczy ma większe możliwości oddziaływania i wmawiania kobietom, że to
                    wszystko co się stało to z powodu znieczulenia .... . I niestety dość chętnie z
                    tej opcji korzystają.
                    Co do wpływu zzo na przebieg porodu to udowodniono ponad wszelką wątpliwość, że
                    ono nie zwiększa częstości porodów zabiegowych. To znaczy, że jeśli poród - z
                    różnych powodów - ma zakończyć się cięciem, to zakończy się nim , niezależnie
                    od tego, czy kobieta jest znieczulana czy nie. Proszę też pamiętać, że decyzję
                    o cięciu i każdym innym postępowaniu podczas porodu podejmuje człowiek -
                    podatny na różne subiektywne oddziaływania, o których nie ma tu miejsca
                    wspominać.
                    • lolalilu Re: Dear Lolalilu 21.12.04, 22:56
                      pewnie ma Pan rację. Jednak nie powinno sie chyba generalizować, bo może są
                      gdzieś położne, które mają większą wiedzę. Np. jest w Warszawie położna, której
                      mąż jest anestezjologiem wink ale to nie ważne. Chciałam tylko, podnieść sprawę
                      osądu - wiem, że nie był on z Pana strony złośliwy - ale podyktowany
                      doświadczeniami (pracuje Pan w szpitalu na Madalińskiego, prawda?). Jednak, wie
                      Pan jak to jest - każdy za pewne mity obwinia innych - anestezjolodzy położne i
                      położników, położne anestezjologów itd. taka specyfika środowiskowa. Ale co ja
                      Panu będę tłumaczyć - pewnie wie Pan to dużo lepiej niż ja smile) Trzeba też chyba
                      brać pod uwagę silny niegdyś lobbing antyznieczuleniowy wielu starszej daty
                      połozników (profesorów) prowadzony również w szkołach położnych. Było to jakies
                      10 lat temu (kiedy pierwsze szpitale w Warszawie zaczęły wprowadzać taką
                      usługę) Jest więc duże prawdopodobieństwo, że część połoznych uległo tym
                      wpływom (niechętnie patrzącym na nowości doktorom). I tak dalej. Oboje wiemy,
                      że w położnictwie jest mas mitów... I dużo jeszcze czasu upłynie zanim zostaną
                      one rozwiane.

                      Jak już wczesniej pisałam moja wiedza na temat znieczulenia ograniczała sie (do
                      dnia dzisiejszego) jedynie do doświadczeń wlasnych smile) Bardzo pozytywnych z
                      resztą. Mój poród był indukowany - przypuszczano, że będzie potrzebne cięcie
                      (szyjka macicy jak u 13latki + złe ułożenie dziecka), ale warto było spróbować -
                      nie chciałam się poddawać bez walki wink.

                      Wracając do kwestii znieczulenia. W szpitalu w którym mialam przyjemność rodzić
                      dziecko w 2003 roku skorzystało z niego 43% pacjentek. Dobrze, że kobiety
                      odkrywają to dobrodziejstwo współczesnej medycyny. Oby tak dalej. Choć wiem, że
                      nadal w stosunkowo małej ilości szpitali zzo jest dostepne... To przede
                      wszystkim powinno się zmienić. Dobrą robotę Pan tu robi na tym forum. Gratuluję
                      i dziękuję za cenne informacje.

                      pozdrawiam
                      Lola
                      • swkrzemien Re: Dear Lolalilu 22.12.04, 12:54
                        "Było to jakieś 10 lat temu (kiedy pierwsze szpitale w Warszawie zaczęły
                        wprowadzać taką usługę)."
                        Chcę uprzejmie Panią poinformować, iż jest Pani w błędzie. To znieczulenie w
                        Warszawie na początku lat 70 próbował wprowadzić na Madalińskiego ginekolog,
                        który powrócił chyba ze Stanów, ale nie miał uprawnień ( tzn nie miał
                        specjalizacji z anestezjologii. I dopiero od 75 roku rozpoczeto znieczulenia
                        porodów ( ale nie na Madalińskiego), początkowo pacjentek z chorobami
                        ukladowymi - głównie chorobami serca ( Dr Gralińska ze Starynkiewicza), a potem
                        od ~79r w szpitalu na Karowej. Czyli w Warszawie historia znieczuleń
                        zewnątrzoponowych ma już ponad 30 letnią historię, tak samo zresztą ,jak we
                        Wrocławiu. A wogóle znieczulenie zewnatrzoponowe rozpoczęto stosować w
                        porodzie w USA w 1942r ( 62 lata temu!!!) czyli nie jest eksperyment, jak
                        twierdzą niektórzy, tylko niemalże rutyna oczywiście tam, gdzie pacjentka sobie
                        życzy. Pozdrawiam.
                        • lolalilu Re: Dear Lolalilu 22.12.04, 13:03
                          tak - zgadzam sie. Mi chodziło o powszechny dostęp do zzo przy porodzie... A
                          nie o pierwsze próby - z którymi długo nie dało się przebić sad dopiero 10-12
                          lat temu zaczął się "przewrót" w poslim położnictwie, którego efektem jest jego
                          stan obecny.
                          • swkrzemien Re: Dear Lolalilu 22.12.04, 14:48
                            Już w 76 roku wykonano ponad 160 znieczuleń porodu na Starynkiewicza, a w 1
                            roku znieczuleń na Karowej 130.Więc nie było tak źle.Sądzę,że obecnie w wielu
                            szpitalach wykonuje się mniej znieczuleń rocznie niż prawie 30 lat temu na
                            Karowej i Starynkiewicza.Pozdrawiam.
                            • lolalilu Re: Dear Lolalilu 22.12.04, 16:27
                              pewnie, ale wtedy było to chyba w ramach badań naukowych - a od 10 lat jest to
                              usługa (ponadstandardowa) dostępna "na życzenie". Choć faktycznie w wielu
                              szpitalach nadal czasem nie można się o zzo doprosić, nawet za pieniądze, bo
                              żeby gdzieś sami z siebie proponowali za darmo... to się chyba raczej nie
                              zdarza smile Zagadzam sie z bólem z ostatnim zdaniem. Dużo o tym można poczytać.
                              Swoją drogą zastanawiam się jak dziewczyny z mniejszych miejscowości gdzie nie
                              mam nawet możliwości kupienia znieczulenia radzą sobie ze swoim strachem...
                              Dlaczego kwestie panicznego lęku i cc na życzenie dotyczą chyba wyłącznie
                              (oczywiście z pewnością są wyjątki)pewnych środowisk w dużych miastach. Ciekawe
                              czy ktoś ma tego typu statystyki. Bo może paniczny lęk przed porodem objawia
                              się głównie w pewnych kręgach... Sorry za te dywagacje, ale jakoś mnie ten
                              temat wkręciła w przymyslenia. Dzięki za ciekawe informacje.
                              • swkrzemien Re: Dear Lolalilu 22.12.04, 17:25
                                Nie bylo co badać. Te znieczulenia od ponad 30 lat wykonywano na świecie. W
                                Polsce przede wszystkim należało przekonać ginekologów i położne ,co z wielkimi
                                oporami trwa do tej pory.A śledząc ten wątek z żalem muszę stwierdzić,że nawet
                                położne, pracujące w oddziałach, gdzie wykonuje się dużo znieczuleń, mają małą
                                wiedzę co do meritum sprawy.Dotyczy to równiez sporej liczby położników, mimo
                                iż w światowej literaturze połozniczej pełno jest doniesień i prac samych
                                połozników lub we współpracy z anestezjologami.Wystarczy poczytać.
                                • lolalilu Re: Dear Lolalilu 22.12.04, 17:37
                                  oto sedno sprawy... przekonanie ludzi do nowej rzeczy, ale tak było ze
                                  wszystkim. Ile czasu zajęło przekonanie połozników, że pacjentka nie jest
                                  rzeczą i że poród jest dla niej bardzo trudnym przeżyciem i należy ją traktować
                                  humanitarnie... Dobrze pamiętam blok porodowy z Karowej z przed 14 lat.
                                  Trzeba było, żeby się pojawił zapaleniec, który zostawszy dyrektorem na
                                  Żelaznej ku oburzeniu całego środwiska zaczął wprowadzać "nowości": porody
                                  rodzinne, odwiedziny na położnictwie, znieczulenia "na życzenie" itd. Dobrze,
                                  że inne szpitale poszły za przykładem Żelaznej...
                                  • swkrzemien Re: Dear Lolalilu 22.12.04, 19:43
                                    "Dyrektorem na Żelaznej ku oburzeniu całego środwiska zaczął
                                    wprowadzać "nowości": porody rodzinne, odwiedziny na położnictwie,
                                    znieczulenia "na życzenie" itd. "
                                    Dr Dyrektor " zapaleniec" przyszedł z Karowej, gdzie nie był przesadnym
                                    admiratorem znieczulen porodu. i owszem wprowadził tak jak i gdzie indziej,
                                    znieczulenia na życzenie, ale do tej pory płatne, i to nie małe pieniądze-
                                    przewyższające 2x sumę,które otrzymują inne oddziały, mające zakontraktowane
                                    znieczulenia zo porodu w NFZ. Czyli niezła kasa z kieszeni pacjentki.Co do
                                    odwiedzin, to wiem, że też tam są ograniczenia godzinowe.A tak na marginesie,
                                    to najchętniej przyjmowane są do porodu pacjentki zdrowe w donoszonej
                                    niepowiklanej ciąży.Inne ,jak się da, to się odsyła gdzie indziej, mimo iż
                                    prowadzi się tam ich ciąże.No bo rachunek zapaleńca jest prosty - takie porody
                                    drożej kosztują i pieniędzy z NFZ może nie wystarczyć. I do tego ostatniego
                                    fragmentu działalności zapaleńca srodowisko ma pretensje.
                                    • lolalilu Re: Dear Lolalilu 22.12.04, 20:12
                                      oj nie, co to to nie. To już nie jest zgodne z prawdą... Znieczulenie zzo
                                      płatne jest podobnie w większości szpitali: Karowa 400zł, IMIDZ 500zł, Żelazna
                                      500zł. Innych stawek nie znam, ale myślę, że nie są 2 razy niższe.
                                      Odwiedziny... są codziennie do 20. Jeśli nie ma innej pacjentki na sali (mówię
                                      o salach darmowych) mąż może zostać dłużej. A afery z początków działności
                                      dobrze pamiętam. I dotyczyły właśnie odwiedzin na położnictwie - pierwszy
                                      szpital w Polsce, który na to pozwolił. Na Karowej wtedy pokazywało się dzieci
                                      przez okno z toalety na drugim piętrze... Bardzo dobrze to pamiętam smile)
                                      Pamiętam też oburzenie pani profesor z Karowej w kwestii porodów rodzinnych. I
                                      wiem, że jako adiunkt za bycie admiratorem tego co natychmiast wprowadził na
                                      Żelaznej - został przez Panią profesor poproszony o startowanie w konkursie na
                                      dyrektora Żelaznej smile) Tak to jest, że jak się było w tamtych czasach adiunktem
                                      to się nie wyskakiwało przed szereg... a już napewno nie przed profesorów.
                                      Sama przyznam, że też na początku patrzyłam na to wszystko sceptycznie... Znam
                                      bardzo dobrze małżeństwo anestezjologów z Karowej i ich opinie na temat
                                      znieczuleń smile

                                      Ponadto chciałabym polecić lekturę postów o odsyłaniu pacjentek z Karowej... I
                                      to również tych które miały tam prowadzoną ciążę. Bardzo dużo tu takich
                                      informacji się pojawia. A pacjentki, które mają prowadzone ciąże są przyjmowane
                                      w pierwszej kolejności. Ale szpital - i blok porodowy nie jest z gumy - kiedy
                                      wszystkie sale są zajęte dla bezpieczeństwa rodzącej lepiej ją odesłać niż
                                      trzymać przez kilka godzin w izbie przyjęć - o czym też czytałam przy okazji
                                      opisów szpitala na Karowej. Wydaje mi się, że odsyłanie nie powinno być
                                      zarzucane żadnemu szpitalowi. Przeciez nie robią tego złośliwie. Ale tylko
                                      forma w jakiej to jest czynione może gdzieniehdzie pozostawiać wiele do
                                      życzenia. Każdy szpital ma ograniczenia. A lekarze z Żelaznej prowadzący ciąże
                                      sa bardzo dobrze oceniani, więc nawet jeśli później jakaś pacjentka musi
                                      urodzić w innym szpitalu chyba nie ma wrażenia, że prowadzenie ciązy u tego
                                      lakarza było wyrzucaniem pieniędzy w błoto.

                                      Trudno jest oczekiwać żeby szpital o nieco niższych możliwościach niż szpital
                                      kliniczny przyjmował najtrudniejsze przypadki. Od tego są właśnie szpitale
                                      kliniczne. Żelazna nie ma możliwości przyjmowania takich pacjentek z powodu
                                      zbyt małego (i słabiej wyposażonego - również kadrowo) oddziału
                                      neonatologicznego. Również jej warunki lokalowe nie pozwalają na przyjmowanie
                                      zbyt wielu pacjentek z trudnymi ciążami - patologia ciązy na Żelaznej jest
                                      malutka - a budynek zabytkowy. Trudno zatem oczekiwac od szpitala tego typu
                                      przymowania pacjentek, które ze względu na własne lub dziecka bezpieczeństwo
                                      powinny trafić do szpitali o lepszym zapleczu.
                                      A co do pieniędzy z NFZ to czytałam w GW, że w sierpniu Żelaznej się skończyły
                                      limity na przyjmowanie noworodków (trafiały z gorzej wyposażonych szpitali) a
                                      mimo to oddział nie został zamknięty. Choć NFZ pieniędzy nie dał. Prosze też
                                      pamiętać, że dyrektor placówki medycznej ma też pewne ustawowe ograniczenia.
                                      Można zawsze wybierać albo wprowadzić usługi płatne, ograniczyć część albo
                                      zadłużać szpital. Ponieważ szpitali położniczo ginekologicznych jest w
                                      Warszawie pod dostatkiem chyba to pierwsze rowiązanie jest rozsądne -
                                      praktykowane zresztą przez większość szpitali smile)) A o środowisku nie będę się
                                      wypowiadać, bo znam je za dobrze... od bardzo dawna. Natomiast dyrektorowi z
                                      Żelaznej bądź co bądź należą się wyrazy uznania. Bez względu na to jaką
                                      politykę szpitala prowadzi obecnie. Uznanie mu się należy za to że 1992 roku
                                      odważył się wprowadzić tak duże zmiany w Polskim położnictwie. Oczywiście nie
                                      sam... o ile wiem kilkanaście osób wtedy za nim z tej Karowej przeszło. I chyba
                                      zrobili porządną placówkę z Żelaznej (która była w opłakanym stanie) choć tyle
                                      można jej zarzucić - jak i każdemu innemu szpitalowi.

                                      Ale odeszliśmy chyba za bardzo od tematu. Wracając do niego - ciekawe w którym
                                      szpitalu (mimo że ceny zzo są niższe) jest wykonywanych więcej znieczuleń niż
                                      na Żelaznej smile)
                                      • swkrzemien Re: Dear Lolalilu 22.12.04, 21:00
                                        "-ciekawe w którym szpitalu (mimo że ceny zzo są niższe) jest wykonywanych
                                        więcej znieczuleń niż na Żelaznej smile)- Karowa 400zł,."
                                        Częsciowo udzielila sobie Pani odpowiedzi. Bezpłatnie wykonuje się je na
                                        Starynkiewicza i w IMD- jest podpisany kontrakt z NFZ równiż na nastepny rok. Z
                                        tego co wiem na Starynkiewicza w tym roku ponad 50% ( > 600 znieczuleń)
                                        rodzacych miało wykonane znieczulenie zo na zyczenie i bezpłatnie.Szpital
                                        aczkowiek kliniczny jest tez potwornie zadłuzony i do każdego znieczulenia
                                        dokłada się średnio 100 PLN ( koszta, wynagrodzenie personelu, amortyzacja
                                        sprzętu monitorującegoi td).
                                        Tak się składa,że znam wszystkich anestezjologów z Karowej, Starynkiewicza,
                                        Instytutu i td.Znam równiez kulisy odejścia pana adiunkta na Żelazną ( nota
                                        bene prywatnie go lubię).
                                        Ale jeśli na Żelaznej prowadzi sie odplatnie pacjentkę z cukrzycą, pobierając
                                        od niej oplaty za każde badanie biochemiczne, to jest to nieuczciwe, gdyż
                                        istnieje program rządowy i wszystkie pacjentki ciężarne z cukrzycą przedciążową
                                        mają zagwarantowane wszystkie badania bezpłatne lącznie z penami, paskami i
                                        td.A zetknełam się z 3 takimi przypadkami, gdy te pacjentki po wydrenowaniu
                                        pieniędzy zostały odesłane do innego szpitala ( czytaj Karowa. Starynkiewicz).
                                        I nie jest to problem miejsc a problem nieuczciwości w prowadzeniu ciąży.Bo
                                        każda pacjentka z cukrzycą powinna być poinformowana o całkowicie bezpłatnym
                                        dostepie do lekarza, badań i t.d.i do niej należy wybór czy chce się leczyć
                                        odplatnie czy też nie.
                                        Tak się składa, ze rodziłam trochę dawniej niz Pani dziecko na Karowej i nie
                                        mialam żadnych klopotów z dostępem do maleństwa - gdyz formę rooming inn
                                        pierwszy wprowadzil w 60ch latach właśnie na Karowej Ś.P. prof.I.Roszkowski.I
                                        to Karowa była prekursorem tego co obecnie sie dzieje w oddziałach
                                        położniczych.Problem mieli tylko ojcowie z dostępem do dzieci, bo nie było
                                        wstepu na oddziały położnicze, który obecnie jest nadużywany ( 3-4 osoby do
                                        jednej pacjentki i tak prawie przez cały dzień ) Każda uwaga jest traktowana
                                        jako zamach na prawa pacjenta a w tym wszystkim chodzi przede wszystkim o
                                        niepowikłany przebieg porodu i połogu u matek i nieinfekcyjny przebieg okresu
                                        noworodkowego u dzieci czyli krótko o bezpieczenstwo pacjentek i dzieci.
                                        Pozdrawiam.
                                        • lolalilu Re: Dear Lolalilu 22.12.04, 21:43
                                          ale czy Żelazna ma podpisane stosowne kontrakty na prowadzenie ciąży takiej
                                          pacjentki? Czy na Żelaznej wogóle prowadzi się jakieś ciąże za darmo? Może ten
                                          program rządowy nie dotyczy tego szpitala. Nie znam szczegółów - ale chętnie
                                          prześlę tą wypowiedź do szpitala na Żelaznej - z prośbą o wyjasnienie... Myślę,
                                          że skoro te pacjentki zgłosiły się na Żelazną to dobrze wiedziały, że wiąże się
                                          to z konkretnymi kosztami. Nie wierzę w to, żeby na Żelaznaj była jakas
                                          nieuczciwość. Skoro Pani zna dyrektora osobiście to powinna Pani wiedziec, że
                                          to bardzo uczciwy człowiek. Ale tak jak już pisałam - prześlę ten list z prośbą
                                          o odpowiedź na ten zrzut o nieuczciwość...

                                          A teraz kolejne kwestie. No właśnie czy zatem jest sens zadłużać kolejny z
                                          warszawskich szpitali - jeśli najwidoczniej są osoby, które stac na zapłacenie
                                          za usługi ponadstandardowe. (W tym roku znowu wzrosła liczba prodów na Żelaznej
                                          (już prawie 4000). I nikt siłą pacjentek tam nie werbuje.) Dzięki temu osoby,
                                          które pieniądze mają: a)wkładają je do kasy szpitala publicznego (co pozwala na
                                          utrzymanie również oddziału ginekologicznego, czy neonatologicznego - kiedy
                                          skończy się limit z NFZ i inne potrzebne inwestycje), b)zwalniają miejsca w
                                          innych szpitalach (gdzie część z tych usług nie darmowa) dla pacjentek o
                                          niższym statucie materialnym. Tak jak z Karowej odsyła się często pacjentki bez
                                          powikłań - żeby przyjąć tz. trudniejszy przypadek. Na tym to chyba polega.
                                          Trzeba jakoś ograniczać dostep do pewnych placówek. A przecież podobno "rodzic
                                          po ludzku" można już w Warszawie w każdym szpitalu, więc nie powinno to być z
                                          żadną szkodą dla pacjentki, że nie urodzi akurat na Żelaznej, tylko na Solcu.
                                          Bo jak juz pisłam nie tylko z Żelaznej pacjentki są odsyłane...

                                          Ten rooming in o którym pani pisze wspominam troche inaczej niż ten który znam
                                          z własnych doświadczeń, ale o nim nie pisałam... A skoro Pani zna kulisy
                                          odejścia doktora z Karowej to pewnie czytała Pani artykuł jego autorstwa -
                                          który stał się tego powodem smile) i jakoś widze nie chce się Pani zdobyć na ani
                                          jedno słówko uznania wobec tego człowieka... Szkoda, bo chyba choc odrobinę
                                          uznania mu się należy. To jest dla mnie środowiskowa obłudą. Niestety - wiem,
                                          że kto żyw i kiedy może chętnie krytykuje. Ciekawe dlaczego?

                                          A w kwesti odwiedzin na położnictwie - nikt innym szpitalom nie kazał ich
                                          wprowadzać. Czemu zatem to zrobiły? Jakos tak się dzieje, że Zelazna od wielu
                                          lat różne rzeczy wprowadza, a później zaczynają to robić inne szpitale. Nie
                                          przeczę, że wiele wzorców dyrektor Żelaznej zaczerpnął z Karowej - w końcu tam
                                          się uczył i zdobywał doświadczenie. Ale to on część z tych "wizjonerskich"
                                          pomysłów wprowadził.
                                          pozdrwiam

                                          hahaha - ciakwe czy się znamy. Z widzenia napewno smile
                                          • swkrzemien Re: Dear Lolalilu 23.12.04, 07:36
                                            Problem polega na tym,że nikt nie poiformował tych pacjentek o możliwości
                                            bezpłatnych badań. Jest program prowadzenia zdrowych ciąż i w poradniach
                                            przyszpitalnych te ciąże się prowadzi. M.in.w klinikach.Jesli Żelazna nie
                                            podpisała tego kontraktu - to o czymś to świadczy. Droga Pani zajadle Pani
                                            broni Żelaznej, Pani prawo.Ale tak się składa,że z jednej strony mają 3 tys
                                            porodów i nie mają przyzwoitego oddziału noworodkowego - no bo taki oddział
                                            kosztuje i napędza koszta- jest najczęściej deficytowy.Ale na Boga gdzieś
                                            ciężarne z zagrożonymi ciążami muszą rodzić i jak wiadomo nie na Żelaznej.
                                            Łatwiej jest przesłać ciężarne do innego szpitala z zagrożonymi ciążami niż
                                            zorganizować i poprowadzić przyzwoity oddział noworodkowy. Na temat cech
                                            Dyrektora , którego prywatnie lubię, pozwoli Pani,że nie będę się
                                            wypowiadała.Dla mnie najważniejsza jest przyzwoitość w sposobie prowadzenia
                                            biznesu w tym medycznego - szpitala.
                                            • lolalilu Re: Dear Lolalilu 23.12.04, 11:03
                                              w takim razie tej przyzwoitości brakuje w większości szpitali smile) A żeby
                                              zorganizować lepszy oddział noworodkowy trzeba mieć możliwości lokalowe,
                                              których - co powinna Pani wiedzieć Żelazna nie ma! Zabytkowy budynek... I tak
                                              ten oddział który jest wydaje się byc przyzwoity (w porównianiu z częscią
                                              szpitali - z którch przyjmuje się tam dzieci jeśli potrzeba). Dlatego zanim się
                                              zacznie pisać o przyzwoitości trzeba najpierw spojrzeć na realia. A te są
                                              nieubłagane. Budek nie jest z gumy. Zdaje sie, że nie można go specjalnie
                                              rozbudować. Z tego co się orientuję ten szpital ma jedne z najgorszych
                                              możliwości lokalowych - więc trudno oczekiwać cudów. Jako lekarz z 30letnim
                                              stażem powinna Pani to wiedzieć. A zamiest tego podaje mi Pani jedynie kolejne
                                              przykłady braku przyzwoitości zarządzających Żelazną... I ani jednego dobrego
                                              słowa sad( Szkoda, że nie umie się Pani z równą wprawą zdobyć na uznanie tych
                                              może nikłych plusów jakie ten szpital ma, bo już nie mówię o uznaniu jego roli
                                              w zmianach, które zaszły w polskim położnictwie w ostetnim dziesięcioleciu. A
                                              te wszytskie formułowane przez Panią zarzuty dowodzą pewnych braków w Pani
                                              wiedzy na temat zarządzania placówką medyczną... Bo powinna się Pani chyba
                                              zdecydować, czy występuje Pani na tym forum jako ekspert z dziedziny
                                              anestezjologii czy zarządzania służbą zdrowia (w dodatku specjalista od
                                              etyki wink) bo ja ogólnie wiadomo ten kto się zna na wszystkim nie zna się na
                                              niczym...
                                              kłaniam sie smile

                                              P.S. Jak można kogoś prywatnie lubić a równocześnie zarzucać mu: brak etyki,
                                              przyzwitości i amoralne zachowanie? To chyba obłuda. Ja na tych, których
                                              prywatnei lubię nie pluję. A Pana Dyrektora obdarzam własnie taką prywatną
                                              sympatią i dlatego pozwalam sobie tu odpierać Pani marne argumenty - wysuwane i
                                              mnożone - sama nie wiem po co?
                                            • lolalilu Re: Dear Lolalilu 23.12.04, 20:33
                                              Szanowan Pani Doktor

                                              Oto wiadomości z ostatniej chwili (kurier warszawski w TVP3 - godzina 18...)
                                              W szpitalu na Żelaznej przyszły na świat trojaczki (to apropos odsyłania do
                                              innych szpitali trudniejszych "przypadków") a ponadto w tym roku na 3850
                                              porodów uordziły się 44 pary bliźniąt, a znieczulenie zzo wykonano u 70%
                                              pacjentek (ponad 2500 zzo). Jak te fakty mają się do Pani wypowiedzi (tej i
                                              wcześnejszej). Dodam, że zarówno zespół położnych i lekarzy położników jak i
                                              neonatologów dał sobie jakoś radę. Służę dalszymi danymi - jeśli te Pani nie
                                              wystarczają do tego, że przestać brukać ten szpital smile A to co Pani pisze o
                                              braku informacji jest nieprawdą - taka informacja nawet wisiała w przychodni.
                                              Nieładnie tak manipulować informacjami od pacjentek Sznowna Pani Doktor.
                                              • swkrzemien Re: Dear Lolalilu 27.12.04, 10:01
                                                Nie trzeba być ekspertem w róznych dziedzinach aby mówic o przyzwoitości w
                                                prowadzeniu biznesu.Tak się składa,że w Polsce ostatnio o czymś takim jak
                                                przyzwoitośc biznesowa się zatraca.A jeśli chodzi o tzw lubienie.To mozna kogoś
                                                lubić towarzysko ale nie chciec z nim pracować. I mozna kogoś nie lubić
                                                prywatnie ale doceniać jego umiejetności zawodowe.Takie zróznicowanie i podział
                                                na póltony osiąga się wraz z wiekiem i doświadczeniem.Trojaczki wcale nie muszą
                                                wymagać dobrego Oddziału noworodkowego.Moje rodzeństwo ( trojaczki) rodziły sie
                                                w domu, bo takie były czasy.I dalej nie jest to argument w dyskusji.A tak na
                                                marginesie, na Karowej nie ma małżeństwa anestezjologów.
                                                • lolalilu Re: Dear Lolalilu 27.12.04, 19:33
                                                  jest takie przysłowie: złej baletnicy i rąbek u spódnicy przeszkadza.
                                                  Z tego co tu przeczytałam Pani wiedza na temat zarządzania służbą zdrowia jest
                                                  zbyt mała, żeby oceniać jednego z uznanych managerów. Oznacza to też, że
                                                  dyrektor Pani szpitala też działa nieetycznie... Czy mówi mu to Pani? Chętnie
                                                  się go o to przy najbliższej okzaji zapytam smile)
                                                  Czy jest Pani pewna na 100% rzeczy, które Pani tu napisała? Chyba nie. A to co
                                                  Pani zaprezentowała nie jest podziałem na półtony tylko przejawem niezdrowego
                                                  nastawienia do tych, którym coś się udało osiągnąć... I obłudy.

                                                  O trojaczkach i 44 porodach bliźniaczych pisałam głównie w odniesieniu do Pani
                                                  zarzutu - odsyłanie trudnych porodów (bo są zbyt kosztowne). Dodam, że moja
                                                  znajoma lekarka z IMID bardzo narzeka na to, że Karowa postępuje nieetycznie,
                                                  żeby sobie nie "brudzić" statystyk najgorsze (beznadziejne) przypadki przysyła
                                                  właśnie na Kasprzaka - do Żelaznej nie mają takich zarzutów. Jak to jest Pani
                                                  Doktor? I jak to będzie ze znieczuleniami? Na Żelaznej za 500zł - ale takich
                                                  szpitali (na tym poziomie referencyjności) jest w Warszawie kilka. Na Karowej
                                                  400zł - taki szpital jest tylko jeden... I jesli pajentki nie stać, a musi
                                                  rodzić tam np. ze względu na stan dziecka stoi pod ścianą - co Pani na to
                                                  powie? Teraz płatne zzo będzie też w IMID. Po Karowej to drugi szpital, na
                                                  który część pacjentek jest "skazana". Czy zatem nie jest to skrajnie nieetyczne
                                                  (to co robi Karowa i IMID)? I co Pani znająca się na przyzwoitości powie o
                                                  napychaniu kieszeni prywatnych zamiast kas szpitali? Uważa Pni to za lepsze?

                                                  Niestety, Pani teorie są naciągane. Dlatego podnosi Pani wybiórczo moje
                                                  argumenty. A z małżeństwa, o którym pisałam pracuje już tylko Pani Doktor - Pan
                                                  Doktor jest na emeryturze. Oboje starsi od Pani.

                                                  Pozdrawiam i życzę szerszego i uczciwszego spojrzenia.
                                • lolalilu Re: Dear Lolalilu 22.12.04, 17:46
                                  P.S. w takim razie - skoro to nie były badania naukowe (bo w PRLu to świat
                                  swoje robił a my swoje i wszystko trzeba było "na nowo odkrywać" wink) to na
                                  jakiej podstawie wybierano pacjentki do znieczulenia przy porodzie? To bardzo
                                  ciekawe - bo skoro tak to kto jest odpowiedzialny za to, że w Polsce kobiety
                                  musiały czekać do lat 90 żeby zzo zostało rozpowszechnione. A te w mniejszych
                                  miastach nadal czekają...
                        • lolalilu Re: Dear Lolalilu 22.12.04, 13:05
                          P.S. - powszechny - powinnam chyba wziąć w "", bo zaraz spadnie na mnie burza
                          komantarzy, że za pieniądze to nie znaczy powszechny. Racja. Źle się
                          wyraziłam... ale chyba wiadomo co miałam na mysli. A i piszę o Warszawie...
                    • lolalilu Re: Dear Lolalilu 21.12.04, 23:34
                      Panie Darku,
                      Jeśli mozna czciałabym Pana zapytać o jeszcze jedną nurtującą mnie kwestię. Jak
                      to jest (i od czego zależy), że niektórych szpitalach po cc ze znieczuleniem
                      ogólnym pacjentka jest przewożona wkrótce po przebudzeniu na oddział
                      poporodowy - choć oczywiście nadal nie wolno jej wstawać. A w innych musi po
                      takim znieczuleniu leżeć na zamkniętym oddziale pooperacyjnym przez 24-36
                      godzin. Dlaczego? W którym szpitalu postępują lepiej?
                      • swkrzemien Re: Dear Lolalilu 22.12.04, 12:59
                        Każdy pacjent po operacji powinien być obserwowany na oddziale pooperacyjnym.
                        Czas pobytu na takim oddziale jest róznie długi i zależy od rodzaju operacji,
                        ew. powikłan pooperacyjnym,stanu ogólnego pacjenta i td i td. W przypadku cięć
                        cesarskich jeśli cc jest niepowikłane a pacjentka zdrowa to srednio przebywa
                        taka mama na poop-ie ~24-32godz. I jest to postepowanie prawidłowe,
                        bezpieczniejsze z punktu widzenia pacjentki.Pozdrawiam
                • lolalilu Re: .... 21.12.04, 12:29
                  P.S. Zapomniałam napisać, że nam położna na zajeciach szkoły rodzenia mówiła o
                  zzo. Informowała o tym, że nie trzeba rodzic w bólach, że można wykupic zzo.
                  Mówiła dlaczego trzeba za nie zapłacić. Owszem powiedziała, że zzo może
                  spowodowac spowolnienie akcji prodowej, ale że tym nie należy się sugerowac.
                  Nie pamiętam już szczegółów, ale ogólnie polecała.
    • mama_natalki1 Re: Co ze znieczuleniem zewnątrzoponowym 21.12.04, 10:33
      Witam wszystkie przyszłe mamy.
      26 września 2003 roku urodziłam córeczkę. Cały poród trwał 3 godziny, zaczęło
      sie od tego,że odpłyneły mi wody płodowe - żadnych skurczy, po przyjeżdzie do
      szpitala podłączono mi kroplówke w celu wywołania skurczy. Po 2 godz lekarz
      zaproponował mi znieczulenie zo. Położyłam się na łóżku porodowym anestezjolog
      wbił mi igłe wkręgosłup, poczułam tylko leciutki prądzik, nic więcej. Jestem
      bardzo zadowolona ze znieczulenia, poród miałam szybciutki, mało bolesny -
      znieczulenie zadziałało, oczywiście czułam skurcze w czasie rodzenia.Więc jeśli
      moge tak powiedzieć to polecam smile
    • lolalilu Re: Co ze znieczuleniem zewnątrzoponowym 21.12.04, 12:06
      nie jestem ekspertem, więc napiszę co wiem, ale zaznaczam, że moja wiedza może
      pozostawiać wiele do życzenia...
      Mi zzo bardzo pomogło. Przestałam odczuwać ból - ale czułam skurcze, mogłam
      chodzic, skakać na piłce itd.
      Z tego co wiem, podaje się je kiedy już jest jakieś rozwarcie - chyba od 2 cm.
      W szpitalu na Żelaznej gdzie rodziłam podają je na życzenie pacjentki -
      kosztuje 500zł.

      Bardzo sie bałam wkłucia w kręgosłup, ale nic nawet nie poczułam, a wszystko
      trwało 2 minutki smile

      Ogólnie - polecam
    • alinaw1 Re: Co ze znieczuleniem zewnątrzoponowym 21.12.04, 12:25
      U mnie wkłuwanie trwało 40 min (a myślalam, że to sekunda będzie), nic nie
      pomogło, kosztowało 1200 zł (600 zł oficjalnie+ drugie tyle dla anastezjologa).
      Nadal czułam bóle. Teraz pragnę, żeby mnie uśpili!!!!!
      • darekjedrasiak Re: Co ze znieczuleniem zewnątrzoponowym 21.12.04, 22:38
        Jeśli istotnie znieczulenia nie było to wynika, że nie należała się kasa za
        coś, co się nie pojawiło. Poza tym dziwi mnie niezmiernie koszt oficjalny i
        nieoficjalny. Żaden nie wydaje mi się uzasadniony, choć wolałbym dokładnie
        wiedzieć, jak przebiegał poród i znieczulenie, zanim stwierdziłbym coś
        stanowczo. Mimo wszystko pozostałbym przy opcji porodu w znieczuleniu, choć z
        pewnością w lepszym wydaniu. Pozdrawiam. Dariusz Jędrasiak
        • 1970agat Re: Co ze znieczuleniem zewnątrzoponowym 22.12.04, 22:59
          Czy prawdą jest że niechętnie podaje się znieczulenie pacjentkom po pierwszym
          cc???? Nie mam obecnie wskazań do cc jak przy pierwszej ciąży ale myśl o tym by
          rodzić bez znieczulenia wydaje mi się koszmarem. Jak to jest naprawdę ,czy są
          przeciwwskazania medyczne?
    • martuniam wrocław-dyrekcyjna 21.12.04, 12:26
      czy ktoras z was miala tam to znieczulenie.bede tam rodzila i chcialam sie
      zorientowac.pozrowionka
    • ashanta Re: Co ze znieczuleniem zewnątrzoponowym 27.12.04, 23:22
      Mam pyt.podczas zakladania zo,lek.powiedzial ,ze ma problem ,że sa jakies
      zrosty...?Pytal sie czy działa?Mial wątpliwości ,czy obie str.beda tak samo
      znieczulone.Co to znaczy?Czy jesli miałabym jescze kiedys miec zo.czy ono by
      juz nie działało?I czy moge miec jakies przoblemy z kregoslupem ?Dziekuje za
      zainteresowanie.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka