anka241 17.12.04, 22:07 Cześć mam pytanko. Jak to jest ze zzo? Kiedy się je podaje ? Czy wkłucie jest bolesne?czy jest płatne? no i najważniejsze czy nie grozi powikłaniami - dla dziecka i matki. Pozdrawiam Ania Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
agawa5 Re: Co ze znieczuleniem zewnątrzoponowym 18.12.04, 09:24 1. zzo podaje sie gdy jest juz odpowiednio silna regularna akcja skurczowa 2. Wkłucie nie boli, a raczej nie powinno boleć bo miejsce wkłucia sie znieczula 3. Poważne powikłania zdażają sie raz na kilkanaście tys. znieczulen czyli bardzo żadko - sama oceń czy warto je mieć. Przynosi za to zdecydowane kożysci i mamie i maleństwu. Pozdrawiam i życze dobrych wyborów.) Odpowiedz Link Zgłoś
okulewiczu Re: Co ze znieczuleniem zewnątrzoponowym 18.12.04, 10:17 Witaj! Znieczulenie zewnątrzoponowe moze pomóc, ale równiez może zaszkodzić. To zależy od porodu. Nie należy więc nastawiać sie ostatecznie co do tego czy z niego skorzystać czy też nie. Po rozmowie z położną dowiedziałam się, że czasami może ono oóźnić urodzenie dziecka. Przyczyna jest prosta matka nie czując skurczy, nie potrafi współpracować z położną. Czesto jest jednak tak, że zbyt długi poród i ból tak wyczerpią rodzącą, ze nie ma ona po prostu siły rodzić dalej! Tak więc nad znieczuleniem należy zastanowić się w trakcie porodu, oczywiście w odpowiedniej chwili, bo jeśli rowarcie jest już bardzo duże to znieczulenia się nie podaje. pozdrawiam Ula i Pawełek 38 tc Odpowiedz Link Zgłoś
melba76 Re: Co ze znieczuleniem zewnątrzoponowym 18.12.04, 10:59 Miałam zzo i gorąco polecam! Poród trwał 4 godziny, było rewelacyjnie, po podaniu znieczulenie skakałam na piłce, śmiałam się, gadałam z mężem, spacerowałam - a to wszystko podczas dalszego rozwierania się szyjki. Położna pomaga bardzo, poza tym z reguły w fazie partej znieczulenie nie jest już tak mocno odczuwalne i naprawdę czuje się skurcze i rodzi efektywnie. Polecam. Nie ma co się katować. Odpowiedz Link Zgłoś
darekjedrasiak Czas trwania porodu po zzo 18.12.04, 11:11 W jaki sposób może zaszkodzić ? Po co piszesz takie rzeczy, skoro jedyna "szkoda" jaką możesz wskazać po rozmowie z ekspertem czyli położną, to wydłużenie porodu ? A czy wszystkie porodu trwają określony - taki sam - czas ? Nie, jeden będzie trwać np. 6 godzin a drugi 14. I co z tego wynika ? Poza tym, co to znaczy że drugi okres może być wydłużony ? Czy dla dziecka jest jakaś różnica między drugim okresem trwającym 20 minut lub np. 60 ? Wszyscy uznają przecież, że drugi okres porodu może trwać do 2 godzin u kobiety nieznieczulonej rodzącej pierwszy raz i do 3 godzin - bez szkody dla dziecka - u pierwiastki rodzącej w znieczuleniu. Nawet wydłużając poród, co nie jest regułą, znieczulenie nie szkodzi dziecku. A co z pierwszym okresem, który może być znacznie skrócony ? Nie wchodząc tym razem w szczegóły techniczne to nawet jeśli jest pełne rozwarcie można wykonać znieczulenie. Dariusz Jędrasiak Odpowiedz Link Zgłoś
ma.pi Re: Czas trwania porodu po zzo 22.12.04, 14:18 darekjedrasiak napisał: > W jaki sposób może zaszkodzić ? Po co piszesz takie rzeczy, skoro > jedyna "szkoda" jaką możesz wskazać po rozmowie z ekspertem czyli położną, to > wydłużenie porodu ? Moze zaszkodzic, poczytaj sobie literature fachowa albo pogadaj z dobrym lekarzem. Zdarza sie, fakt bardzo zadko, ze kobieta moze pozniej miec bole kregoslupa w miejscu wkucia, a czasem moze sie zdazyc nawet paraliz. Nie wiem czy w Polsce sie o tym mowi, ale przed moim porodem w Kanadzie dostalam cala liste ewentualnych skutkow ubocznych i jakbym chciala znieczulenie to musialabym to podpisac, ze jestem swiadoma co moze sie stac. Bylo tam wiecej skutkow ubpcznych, juz nie pamietam szczegolow. Znieczulenie tez moze powodowac przedluzenie sie porodu i niestety po znieczuleniu czesciaj zachodzi potrzeba uzycia proznociagu lub kleszczy. Pozdr. A czy wszystkie porodu trwają określony - taki sam - > czas ? Nie, jeden będzie trwać np. 6 godzin a drugi 14. I co z tego wynika ? > Poza tym, co to znaczy że drugi okres może być wydłużony ? Czy dla dziecka jest > > jakaś różnica między drugim okresem trwającym 20 minut lub np. 60 ? Wszyscy > uznają przecież, że drugi okres porodu może trwać do 2 godzin u kobiety > nieznieczulonej rodzącej pierwszy raz i do 3 godzin - bez szkody dla dziecka - > u pierwiastki rodzącej w znieczuleniu. Nawet wydłużając poród, co nie jest > regułą, znieczulenie nie szkodzi dziecku. A co z pierwszym okresem, który może > być znacznie skrócony ? > Nie wchodząc tym razem w szczegóły techniczne to nawet jeśli jest pełne > rozwarcie można wykonać znieczulenie. Dariusz Jędrasiak Odpowiedz Link Zgłoś
darekjedrasiak Re: Czas trwania porodu po zzo 23.12.04, 02:57 Słyszałem w kolejce, że szczególnie groźny jest, jeśli do niego dojdzie, paraliż mózgu. Merry Xmas Odpowiedz Link Zgłoś
darekjedrasiak Re: Co ze znieczuleniem zewnątrzoponowym 18.12.04, 11:14 Czesc Mam odpowiedź. Zanim o cokolwiek zapytasz, kliknij zakładkę "wyszukiwarka", wpisz "znieczulenie zzo" albo cokolwiek, czego szukasz i czytaj, czytaj, czytaj. Darek Jędrasiak Odpowiedz Link Zgłoś
okulewiczu Re: Co ze znieczuleniem zewnątrzoponowym 18.12.04, 11:49 Proszę na mnie nie napadac. Po pierwsze podałam źródło mojej informacji, wcale nie twierdzę, że mam monopol na wiedze. Poza tym napisałam, ze jedyną szkodą moze być wydłużenie porodu, dlatego nie wydaje mi się, żebym kogokolwiek straszyła. Sama gdy zajdzie taka potrzeba skorzystam z zzo. Chciałam tylko podkreślić, ze nie zawsze jest ono konieczne, to tyle pozdrawiam Ula i awełek 38 tc Odpowiedz Link Zgłoś
darekjedrasiak okulewiczu napisała 18.12.04, 15:54 1. Nie napadam na nikogo. Każdy, kto ma inne zdanie, jest według Ciebie agresorem ?? 2. Położna jest takim samym źródłem informacji o znieczuleniu porodu, jak ja o pieczeniu chleba. 3. "napisałam, ze jedyną szkodą moze być wydłużenie porodu" dlatego zapytałem , co to za szkoda to wydłużenie porodu. A zamiast odpowiedzi, zobaczyłem posądzenie, że Cię atakuję. 4. Dla mnie jest obojętne, czy ktoś skorzysta z zzo czy nie, ale nie jest obojętne, czy ktoś pisze na jego temat rzeczy nieprawdziwe. 5. Jeśli chcesz podkreślić, że nie zawsze ono jest potrzebne, to zwyczajnie to napisz a nie wynajduj rzekomych powodów aby uzasadnić swoją tezę. I to też tyle. Pzdr Dariusz Jędrasiak Odpowiedz Link Zgłoś
okulewiczu Re: Co ze znieczuleniem zewnątrzoponowym 18.12.04, 21:22 Z całym szacunkiem dla Pna profesji, ale chyba z tymi położnymi Pan przesadził. Troszkę może się na tym porodzie znają Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
darekjedrasiak Re: Co ze znieczuleniem zewnątrzoponowym 18.12.04, 23:21 Z całym szacunkiem dla ich profesji, nie przesadziłem. Czym innym jest prowadzenie porodu fizjologicznego, a czym innym znieczulenie bólu porodowego. Przy okazji, znam kilka dobrych i kilka kiepskich położnych. Pzdr Odpowiedz Link Zgłoś
okulewiczu Re: Co ze znieczuleniem zewnątrzoponowym 19.12.04, 10:14 Niestety tak jest, ze położna to profesja jak każda inna. są dobre i są te złe. To naturalne w każdym zawodzie. Pozdraiwam, Miłej przedświątecznej nioedzieli!! Odpowiedz Link Zgłoś
darekjedrasiak Re: Co ze znieczuleniem zewnątrzoponowym 19.12.04, 11:40 Akurat nie to mialem na myśli czy są złe czy dobre, tylko znając z grubsza zagadnienie znieczulania podczas porodu nie wierzę, żeby była położna, która miałaby dostateczną wiedzę, żeby wypowiadać się na ten temat. Zresztą ja też nigdy nie chciałem wypowiadać się za kogoś, czy to będzie położna, chirurg czy ktokolwiek inny. I tego samego prawdę mówiąc oczekuję od innych. Takie "róbmy swoje" wg Wojtka Młynarskiego Milego dnia Odpowiedz Link Zgłoś
sylwiq .... 19.12.04, 15:06 Ostatnio na forum była mowa o kłótliwych dyskusjach, kąśliwych wypowiedziach itp. Powinniście poczytać. Tu na forum przychodzą głównie matki w ciąży, które powinny mieć spokój, a jak się czyta taką "dyskusję" jak wasza to trudno ten spokój zachować. Pozdrawiam Sylwiq i Bąbelek Odpowiedz Link Zgłoś
kmyczek Re: .... 19.12.04, 18:04 witam polecam przeczytac sobie stronke morfeusz2001.webpark.pl/znieczulenie.porodu/znieczulenie.porodu_1.html znieczulenie nic nie boli, bo dostaje sie znieczulenie domiejscowe, zreszto przy bolesnych skorczach i tak nic byscie nie poczuly wierzcie mi, trwa to chwilke, ale potem mozna sie naprawde rozluznic i dzieki temu skrocic sobie czas porodu, jedyne "ale" to koszt, ale moim zdaniem warto warto i jeszcze raz warto Nieprawda jest ze znieczulenie opuznia porod, ale prawda jest ze za wczesnie podane znieczulenie opuznia porod. Jesli chodzi o polozne to faktycznie nie wiedza one nic wiecej na ten temat pozatym co moglyby przeczytac czy uslyszec bo to nie ich dzialka, zreszto przed porodem polezalam troche w szpitalu i za kazdym razem jak pytalam polozne o znieczulenie kazaly mi udac sie z pytaniami do anastazjologa. pozdrawiam serdecznie i polecam zzo Odpowiedz Link Zgłoś
olka_krakow Re: .... 19.12.04, 23:51 > pozdrawiam serdecznie i polecam zzo A ja nie odradzam, bo znam osobe, ktorej przy robieniu zzo uszkodzono nerw w kregoslupie, przez co przestala poruszac nogami, najprawdopodobnie na cale zycie. Odpowiedz Link Zgłoś
darekjedrasiak Re: .... 21.12.04, 07:43 Najprawdopodobniej opisane "powikłanie" jest nieprawdopodobne. Dariusz Jędrasiak Odpowiedz Link Zgłoś
lolalilu Re: .... 21.12.04, 12:02 Panie Darku, właśnie przeczytałam cały ten watek i mam kilka wątpliwości... Otóż wiele położnych jest dość gruntownie przeszkolonych w zakresie znieczuleń, więc myślę, że mają prawo się na ich temet wypowiadać. Ponadto często to co mówią wynika z ich obserwacji i doświadczenia - a tego nie można bagatelizować. Nie jestem ekspertem, moja wiedza jest mała, ale z tego co wiem (co jest musi być prawdą - trudno mi to ocenić) znieczulenie może spowodować zanik skurczy i chyba włąśnie dlatego podaje się znieczulanym pacjentkim oxytocynę. Ja sama miałam zzo i bardzo mi pomogło, choć niestety ostatecznie i tak miałam cięcie, bo rozwarcie szyjki nie postępowało, ale mój poród był indukowany, więc trudno ocenić dokładne powody. Myślę, jednak że najwięcej zależy od 1. rodzącej, 2. prowadzących poród... i anestezjologa Choć szczerze mówiąc chętnie poczytałabym statystyki (ile porodów z zzo skończyło sie cc). pozdrawiam Lola (idę się teraz podokształcać na ten temat - to jest zawsze dobra rada!) Odpowiedz Link Zgłoś
kmyczek Re: .... 21.12.04, 12:21 tez mialam porod indukowany i nie skonczyl sie cesarka mimo zzo. powtarzam nie mozna zzo podawac za wczesnie bo skurcze zanikaja. pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
lolalilu Re: .... 21.12.04, 12:40 wiem, myślę że zzo najmniej przyczyniło się do tego, że mój poród skończył się cc... Odpowiedz Link Zgłoś
darekjedrasiak Dear Lolalilu 21.12.04, 22:18 Pani Lolu. Prawdę mówiąc nie spotkałem żadnej położnej przeszkolonej w zakresie znieczulenia porodu. Natomiast spotkałem położne, które bardzo szybko zorientowały się, że lepiej im się pracuje z pacjentkami, które nie wyją z bólu i mają dość sił, żeby aktywnie rodzić. Formalnie i nawet etycznie rzecz biorąc, nie mogą się wypowiadać na ten temat. Życie w ogóle byłoby spokojniejsze, gdyby ludzie mówili mniej i na temat. Stosując się do tego co sam napisałem, wracam do tematu Ponieważ jest okazja to przypomnę - znieczulenie nie powoduje zaniku czynności skurczowej macicy. Oksytocynę podaje się bardzo często nie tylko kobietom znieczulanym, ale również i tym, które znieczulenia nie mają. Proszę też wziąć pod uwagę, że różnorako motywowana skłonność personelu położniczego do szybkiego uporania się z porodem powoduje, że przebieg porodu lub nawet ciąży jest zakłócany. Ciąży, bo przecież nie należy do rzadkości sytuacja, gdy w sposób sztuczny np. poprzez przebicie pęcherza płodowego, usiłuje się wywołać czynność skurczową i poród w kobiety, której macica nie jest przygotowana do porodu. Dama taka potem życzy sobie znieczulenie, i porażkę położniczą tłumaczy nie tym, że położnicy lub położne coś zaszkodziły, ale tym, że było znieczulenie. Oczywiście , w sposób naturalny personel położniczy ma większe możliwości oddziaływania i wmawiania kobietom, że to wszystko co się stało to z powodu znieczulenia .... . I niestety dość chętnie z tej opcji korzystają. Co do wpływu zzo na przebieg porodu to udowodniono ponad wszelką wątpliwość, że ono nie zwiększa częstości porodów zabiegowych. To znaczy, że jeśli poród - z różnych powodów - ma zakończyć się cięciem, to zakończy się nim , niezależnie od tego, czy kobieta jest znieczulana czy nie. Proszę też pamiętać, że decyzję o cięciu i każdym innym postępowaniu podczas porodu podejmuje człowiek - podatny na różne subiektywne oddziaływania, o których nie ma tu miejsca wspominać. Odpowiedz Link Zgłoś
lolalilu Re: Dear Lolalilu 21.12.04, 22:56 pewnie ma Pan rację. Jednak nie powinno sie chyba generalizować, bo może są gdzieś położne, które mają większą wiedzę. Np. jest w Warszawie położna, której mąż jest anestezjologiem ale to nie ważne. Chciałam tylko, podnieść sprawę osądu - wiem, że nie był on z Pana strony złośliwy - ale podyktowany doświadczeniami (pracuje Pan w szpitalu na Madalińskiego, prawda?). Jednak, wie Pan jak to jest - każdy za pewne mity obwinia innych - anestezjolodzy położne i położników, położne anestezjologów itd. taka specyfika środowiskowa. Ale co ja Panu będę tłumaczyć - pewnie wie Pan to dużo lepiej niż ja ) Trzeba też chyba brać pod uwagę silny niegdyś lobbing antyznieczuleniowy wielu starszej daty połozników (profesorów) prowadzony również w szkołach położnych. Było to jakies 10 lat temu (kiedy pierwsze szpitale w Warszawie zaczęły wprowadzać taką usługę) Jest więc duże prawdopodobieństwo, że część połoznych uległo tym wpływom (niechętnie patrzącym na nowości doktorom). I tak dalej. Oboje wiemy, że w położnictwie jest mas mitów... I dużo jeszcze czasu upłynie zanim zostaną one rozwiane. Jak już wczesniej pisałam moja wiedza na temat znieczulenia ograniczała sie (do dnia dzisiejszego) jedynie do doświadczeń wlasnych ) Bardzo pozytywnych z resztą. Mój poród był indukowany - przypuszczano, że będzie potrzebne cięcie (szyjka macicy jak u 13latki + złe ułożenie dziecka), ale warto było spróbować - nie chciałam się poddawać bez walki . Wracając do kwestii znieczulenia. W szpitalu w którym mialam przyjemność rodzić dziecko w 2003 roku skorzystało z niego 43% pacjentek. Dobrze, że kobiety odkrywają to dobrodziejstwo współczesnej medycyny. Oby tak dalej. Choć wiem, że nadal w stosunkowo małej ilości szpitali zzo jest dostepne... To przede wszystkim powinno się zmienić. Dobrą robotę Pan tu robi na tym forum. Gratuluję i dziękuję za cenne informacje. pozdrawiam Lola Odpowiedz Link Zgłoś
swkrzemien Re: Dear Lolalilu 22.12.04, 12:54 "Było to jakieś 10 lat temu (kiedy pierwsze szpitale w Warszawie zaczęły wprowadzać taką usługę)." Chcę uprzejmie Panią poinformować, iż jest Pani w błędzie. To znieczulenie w Warszawie na początku lat 70 próbował wprowadzić na Madalińskiego ginekolog, który powrócił chyba ze Stanów, ale nie miał uprawnień ( tzn nie miał specjalizacji z anestezjologii. I dopiero od 75 roku rozpoczeto znieczulenia porodów ( ale nie na Madalińskiego), początkowo pacjentek z chorobami ukladowymi - głównie chorobami serca ( Dr Gralińska ze Starynkiewicza), a potem od ~79r w szpitalu na Karowej. Czyli w Warszawie historia znieczuleń zewnątrzoponowych ma już ponad 30 letnią historię, tak samo zresztą ,jak we Wrocławiu. A wogóle znieczulenie zewnatrzoponowe rozpoczęto stosować w porodzie w USA w 1942r ( 62 lata temu!!!) czyli nie jest eksperyment, jak twierdzą niektórzy, tylko niemalże rutyna oczywiście tam, gdzie pacjentka sobie życzy. Pozdrawiam. Odpowiedz Link Zgłoś
lolalilu Re: Dear Lolalilu 22.12.04, 13:03 tak - zgadzam sie. Mi chodziło o powszechny dostęp do zzo przy porodzie... A nie o pierwsze próby - z którymi długo nie dało się przebić dopiero 10-12 lat temu zaczął się "przewrót" w poslim położnictwie, którego efektem jest jego stan obecny. Odpowiedz Link Zgłoś
swkrzemien Re: Dear Lolalilu 22.12.04, 14:48 Już w 76 roku wykonano ponad 160 znieczuleń porodu na Starynkiewicza, a w 1 roku znieczuleń na Karowej 130.Więc nie było tak źle.Sądzę,że obecnie w wielu szpitalach wykonuje się mniej znieczuleń rocznie niż prawie 30 lat temu na Karowej i Starynkiewicza.Pozdrawiam. Odpowiedz Link Zgłoś
lolalilu Re: Dear Lolalilu 22.12.04, 16:27 pewnie, ale wtedy było to chyba w ramach badań naukowych - a od 10 lat jest to usługa (ponadstandardowa) dostępna "na życzenie". Choć faktycznie w wielu szpitalach nadal czasem nie można się o zzo doprosić, nawet za pieniądze, bo żeby gdzieś sami z siebie proponowali za darmo... to się chyba raczej nie zdarza Zagadzam sie z bólem z ostatnim zdaniem. Dużo o tym można poczytać. Swoją drogą zastanawiam się jak dziewczyny z mniejszych miejscowości gdzie nie mam nawet możliwości kupienia znieczulenia radzą sobie ze swoim strachem... Dlaczego kwestie panicznego lęku i cc na życzenie dotyczą chyba wyłącznie (oczywiście z pewnością są wyjątki)pewnych środowisk w dużych miastach. Ciekawe czy ktoś ma tego typu statystyki. Bo może paniczny lęk przed porodem objawia się głównie w pewnych kręgach... Sorry za te dywagacje, ale jakoś mnie ten temat wkręciła w przymyslenia. Dzięki za ciekawe informacje. Odpowiedz Link Zgłoś
swkrzemien Re: Dear Lolalilu 22.12.04, 17:25 Nie bylo co badać. Te znieczulenia od ponad 30 lat wykonywano na świecie. W Polsce przede wszystkim należało przekonać ginekologów i położne ,co z wielkimi oporami trwa do tej pory.A śledząc ten wątek z żalem muszę stwierdzić,że nawet położne, pracujące w oddziałach, gdzie wykonuje się dużo znieczuleń, mają małą wiedzę co do meritum sprawy.Dotyczy to równiez sporej liczby położników, mimo iż w światowej literaturze połozniczej pełno jest doniesień i prac samych połozników lub we współpracy z anestezjologami.Wystarczy poczytać. Odpowiedz Link Zgłoś
lolalilu Re: Dear Lolalilu 22.12.04, 17:37 oto sedno sprawy... przekonanie ludzi do nowej rzeczy, ale tak było ze wszystkim. Ile czasu zajęło przekonanie połozników, że pacjentka nie jest rzeczą i że poród jest dla niej bardzo trudnym przeżyciem i należy ją traktować humanitarnie... Dobrze pamiętam blok porodowy z Karowej z przed 14 lat. Trzeba było, żeby się pojawił zapaleniec, który zostawszy dyrektorem na Żelaznej ku oburzeniu całego środwiska zaczął wprowadzać "nowości": porody rodzinne, odwiedziny na położnictwie, znieczulenia "na życzenie" itd. Dobrze, że inne szpitale poszły za przykładem Żelaznej... Odpowiedz Link Zgłoś
swkrzemien Re: Dear Lolalilu 22.12.04, 19:43 "Dyrektorem na Żelaznej ku oburzeniu całego środwiska zaczął wprowadzać "nowości": porody rodzinne, odwiedziny na położnictwie, znieczulenia "na życzenie" itd. " Dr Dyrektor " zapaleniec" przyszedł z Karowej, gdzie nie był przesadnym admiratorem znieczulen porodu. i owszem wprowadził tak jak i gdzie indziej, znieczulenia na życzenie, ale do tej pory płatne, i to nie małe pieniądze- przewyższające 2x sumę,które otrzymują inne oddziały, mające zakontraktowane znieczulenia zo porodu w NFZ. Czyli niezła kasa z kieszeni pacjentki.Co do odwiedzin, to wiem, że też tam są ograniczenia godzinowe.A tak na marginesie, to najchętniej przyjmowane są do porodu pacjentki zdrowe w donoszonej niepowiklanej ciąży.Inne ,jak się da, to się odsyła gdzie indziej, mimo iż prowadzi się tam ich ciąże.No bo rachunek zapaleńca jest prosty - takie porody drożej kosztują i pieniędzy z NFZ może nie wystarczyć. I do tego ostatniego fragmentu działalności zapaleńca srodowisko ma pretensje. Odpowiedz Link Zgłoś
lolalilu Re: Dear Lolalilu 22.12.04, 20:12 oj nie, co to to nie. To już nie jest zgodne z prawdą... Znieczulenie zzo płatne jest podobnie w większości szpitali: Karowa 400zł, IMIDZ 500zł, Żelazna 500zł. Innych stawek nie znam, ale myślę, że nie są 2 razy niższe. Odwiedziny... są codziennie do 20. Jeśli nie ma innej pacjentki na sali (mówię o salach darmowych) mąż może zostać dłużej. A afery z początków działności dobrze pamiętam. I dotyczyły właśnie odwiedzin na położnictwie - pierwszy szpital w Polsce, który na to pozwolił. Na Karowej wtedy pokazywało się dzieci przez okno z toalety na drugim piętrze... Bardzo dobrze to pamiętam ) Pamiętam też oburzenie pani profesor z Karowej w kwestii porodów rodzinnych. I wiem, że jako adiunkt za bycie admiratorem tego co natychmiast wprowadził na Żelaznej - został przez Panią profesor poproszony o startowanie w konkursie na dyrektora Żelaznej ) Tak to jest, że jak się było w tamtych czasach adiunktem to się nie wyskakiwało przed szereg... a już napewno nie przed profesorów. Sama przyznam, że też na początku patrzyłam na to wszystko sceptycznie... Znam bardzo dobrze małżeństwo anestezjologów z Karowej i ich opinie na temat znieczuleń Ponadto chciałabym polecić lekturę postów o odsyłaniu pacjentek z Karowej... I to również tych które miały tam prowadzoną ciążę. Bardzo dużo tu takich informacji się pojawia. A pacjentki, które mają prowadzone ciąże są przyjmowane w pierwszej kolejności. Ale szpital - i blok porodowy nie jest z gumy - kiedy wszystkie sale są zajęte dla bezpieczeństwa rodzącej lepiej ją odesłać niż trzymać przez kilka godzin w izbie przyjęć - o czym też czytałam przy okazji opisów szpitala na Karowej. Wydaje mi się, że odsyłanie nie powinno być zarzucane żadnemu szpitalowi. Przeciez nie robią tego złośliwie. Ale tylko forma w jakiej to jest czynione może gdzieniehdzie pozostawiać wiele do życzenia. Każdy szpital ma ograniczenia. A lekarze z Żelaznej prowadzący ciąże sa bardzo dobrze oceniani, więc nawet jeśli później jakaś pacjentka musi urodzić w innym szpitalu chyba nie ma wrażenia, że prowadzenie ciązy u tego lakarza było wyrzucaniem pieniędzy w błoto. Trudno jest oczekiwać żeby szpital o nieco niższych możliwościach niż szpital kliniczny przyjmował najtrudniejsze przypadki. Od tego są właśnie szpitale kliniczne. Żelazna nie ma możliwości przyjmowania takich pacjentek z powodu zbyt małego (i słabiej wyposażonego - również kadrowo) oddziału neonatologicznego. Również jej warunki lokalowe nie pozwalają na przyjmowanie zbyt wielu pacjentek z trudnymi ciążami - patologia ciązy na Żelaznej jest malutka - a budynek zabytkowy. Trudno zatem oczekiwac od szpitala tego typu przymowania pacjentek, które ze względu na własne lub dziecka bezpieczeństwo powinny trafić do szpitali o lepszym zapleczu. A co do pieniędzy z NFZ to czytałam w GW, że w sierpniu Żelaznej się skończyły limity na przyjmowanie noworodków (trafiały z gorzej wyposażonych szpitali) a mimo to oddział nie został zamknięty. Choć NFZ pieniędzy nie dał. Prosze też pamiętać, że dyrektor placówki medycznej ma też pewne ustawowe ograniczenia. Można zawsze wybierać albo wprowadzić usługi płatne, ograniczyć część albo zadłużać szpital. Ponieważ szpitali położniczo ginekologicznych jest w Warszawie pod dostatkiem chyba to pierwsze rowiązanie jest rozsądne - praktykowane zresztą przez większość szpitali )) A o środowisku nie będę się wypowiadać, bo znam je za dobrze... od bardzo dawna. Natomiast dyrektorowi z Żelaznej bądź co bądź należą się wyrazy uznania. Bez względu na to jaką politykę szpitala prowadzi obecnie. Uznanie mu się należy za to że 1992 roku odważył się wprowadzić tak duże zmiany w Polskim położnictwie. Oczywiście nie sam... o ile wiem kilkanaście osób wtedy za nim z tej Karowej przeszło. I chyba zrobili porządną placówkę z Żelaznej (która była w opłakanym stanie) choć tyle można jej zarzucić - jak i każdemu innemu szpitalowi. Ale odeszliśmy chyba za bardzo od tematu. Wracając do niego - ciekawe w którym szpitalu (mimo że ceny zzo są niższe) jest wykonywanych więcej znieczuleń niż na Żelaznej ) Odpowiedz Link Zgłoś
swkrzemien Re: Dear Lolalilu 22.12.04, 21:00 "-ciekawe w którym szpitalu (mimo że ceny zzo są niższe) jest wykonywanych więcej znieczuleń niż na Żelaznej )- Karowa 400zł,." Częsciowo udzielila sobie Pani odpowiedzi. Bezpłatnie wykonuje się je na Starynkiewicza i w IMD- jest podpisany kontrakt z NFZ równiż na nastepny rok. Z tego co wiem na Starynkiewicza w tym roku ponad 50% ( > 600 znieczuleń) rodzacych miało wykonane znieczulenie zo na zyczenie i bezpłatnie.Szpital aczkowiek kliniczny jest tez potwornie zadłuzony i do każdego znieczulenia dokłada się średnio 100 PLN ( koszta, wynagrodzenie personelu, amortyzacja sprzętu monitorującegoi td). Tak się składa,że znam wszystkich anestezjologów z Karowej, Starynkiewicza, Instytutu i td.Znam równiez kulisy odejścia pana adiunkta na Żelazną ( nota bene prywatnie go lubię). Ale jeśli na Żelaznej prowadzi sie odplatnie pacjentkę z cukrzycą, pobierając od niej oplaty za każde badanie biochemiczne, to jest to nieuczciwe, gdyż istnieje program rządowy i wszystkie pacjentki ciężarne z cukrzycą przedciążową mają zagwarantowane wszystkie badania bezpłatne lącznie z penami, paskami i td.A zetknełam się z 3 takimi przypadkami, gdy te pacjentki po wydrenowaniu pieniędzy zostały odesłane do innego szpitala ( czytaj Karowa. Starynkiewicz). I nie jest to problem miejsc a problem nieuczciwości w prowadzeniu ciąży.Bo każda pacjentka z cukrzycą powinna być poinformowana o całkowicie bezpłatnym dostepie do lekarza, badań i t.d.i do niej należy wybór czy chce się leczyć odplatnie czy też nie. Tak się składa, ze rodziłam trochę dawniej niz Pani dziecko na Karowej i nie mialam żadnych klopotów z dostępem do maleństwa - gdyz formę rooming inn pierwszy wprowadzil w 60ch latach właśnie na Karowej Ś.P. prof.I.Roszkowski.I to Karowa była prekursorem tego co obecnie sie dzieje w oddziałach położniczych.Problem mieli tylko ojcowie z dostępem do dzieci, bo nie było wstepu na oddziały położnicze, który obecnie jest nadużywany ( 3-4 osoby do jednej pacjentki i tak prawie przez cały dzień ) Każda uwaga jest traktowana jako zamach na prawa pacjenta a w tym wszystkim chodzi przede wszystkim o niepowikłany przebieg porodu i połogu u matek i nieinfekcyjny przebieg okresu noworodkowego u dzieci czyli krótko o bezpieczenstwo pacjentek i dzieci. Pozdrawiam. Odpowiedz Link Zgłoś
lolalilu Re: Dear Lolalilu 22.12.04, 21:43 ale czy Żelazna ma podpisane stosowne kontrakty na prowadzenie ciąży takiej pacjentki? Czy na Żelaznej wogóle prowadzi się jakieś ciąże za darmo? Może ten program rządowy nie dotyczy tego szpitala. Nie znam szczegółów - ale chętnie prześlę tą wypowiedź do szpitala na Żelaznej - z prośbą o wyjasnienie... Myślę, że skoro te pacjentki zgłosiły się na Żelazną to dobrze wiedziały, że wiąże się to z konkretnymi kosztami. Nie wierzę w to, żeby na Żelaznaj była jakas nieuczciwość. Skoro Pani zna dyrektora osobiście to powinna Pani wiedziec, że to bardzo uczciwy człowiek. Ale tak jak już pisałam - prześlę ten list z prośbą o odpowiedź na ten zrzut o nieuczciwość... A teraz kolejne kwestie. No właśnie czy zatem jest sens zadłużać kolejny z warszawskich szpitali - jeśli najwidoczniej są osoby, które stac na zapłacenie za usługi ponadstandardowe. (W tym roku znowu wzrosła liczba prodów na Żelaznej (już prawie 4000). I nikt siłą pacjentek tam nie werbuje.) Dzięki temu osoby, które pieniądze mają: a)wkładają je do kasy szpitala publicznego (co pozwala na utrzymanie również oddziału ginekologicznego, czy neonatologicznego - kiedy skończy się limit z NFZ i inne potrzebne inwestycje), b)zwalniają miejsca w innych szpitalach (gdzie część z tych usług nie darmowa) dla pacjentek o niższym statucie materialnym. Tak jak z Karowej odsyła się często pacjentki bez powikłań - żeby przyjąć tz. trudniejszy przypadek. Na tym to chyba polega. Trzeba jakoś ograniczać dostep do pewnych placówek. A przecież podobno "rodzic po ludzku" można już w Warszawie w każdym szpitalu, więc nie powinno to być z żadną szkodą dla pacjentki, że nie urodzi akurat na Żelaznej, tylko na Solcu. Bo jak juz pisłam nie tylko z Żelaznej pacjentki są odsyłane... Ten rooming in o którym pani pisze wspominam troche inaczej niż ten który znam z własnych doświadczeń, ale o nim nie pisałam... A skoro Pani zna kulisy odejścia doktora z Karowej to pewnie czytała Pani artykuł jego autorstwa - który stał się tego powodem ) i jakoś widze nie chce się Pani zdobyć na ani jedno słówko uznania wobec tego człowieka... Szkoda, bo chyba choc odrobinę uznania mu się należy. To jest dla mnie środowiskowa obłudą. Niestety - wiem, że kto żyw i kiedy może chętnie krytykuje. Ciekawe dlaczego? A w kwesti odwiedzin na położnictwie - nikt innym szpitalom nie kazał ich wprowadzać. Czemu zatem to zrobiły? Jakos tak się dzieje, że Zelazna od wielu lat różne rzeczy wprowadza, a później zaczynają to robić inne szpitale. Nie przeczę, że wiele wzorców dyrektor Żelaznej zaczerpnął z Karowej - w końcu tam się uczył i zdobywał doświadczenie. Ale to on część z tych "wizjonerskich" pomysłów wprowadził. pozdrwiam hahaha - ciakwe czy się znamy. Z widzenia napewno Odpowiedz Link Zgłoś
swkrzemien Re: Dear Lolalilu 23.12.04, 07:36 Problem polega na tym,że nikt nie poiformował tych pacjentek o możliwości bezpłatnych badań. Jest program prowadzenia zdrowych ciąż i w poradniach przyszpitalnych te ciąże się prowadzi. M.in.w klinikach.Jesli Żelazna nie podpisała tego kontraktu - to o czymś to świadczy. Droga Pani zajadle Pani broni Żelaznej, Pani prawo.Ale tak się składa,że z jednej strony mają 3 tys porodów i nie mają przyzwoitego oddziału noworodkowego - no bo taki oddział kosztuje i napędza koszta- jest najczęściej deficytowy.Ale na Boga gdzieś ciężarne z zagrożonymi ciążami muszą rodzić i jak wiadomo nie na Żelaznej. Łatwiej jest przesłać ciężarne do innego szpitala z zagrożonymi ciążami niż zorganizować i poprowadzić przyzwoity oddział noworodkowy. Na temat cech Dyrektora , którego prywatnie lubię, pozwoli Pani,że nie będę się wypowiadała.Dla mnie najważniejsza jest przyzwoitość w sposobie prowadzenia biznesu w tym medycznego - szpitala. Odpowiedz Link Zgłoś
lolalilu Re: Dear Lolalilu 23.12.04, 11:03 w takim razie tej przyzwoitości brakuje w większości szpitali ) A żeby zorganizować lepszy oddział noworodkowy trzeba mieć możliwości lokalowe, których - co powinna Pani wiedzieć Żelazna nie ma! Zabytkowy budynek... I tak ten oddział który jest wydaje się byc przyzwoity (w porównianiu z częscią szpitali - z którch przyjmuje się tam dzieci jeśli potrzeba). Dlatego zanim się zacznie pisać o przyzwoitości trzeba najpierw spojrzeć na realia. A te są nieubłagane. Budek nie jest z gumy. Zdaje sie, że nie można go specjalnie rozbudować. Z tego co się orientuję ten szpital ma jedne z najgorszych możliwości lokalowych - więc trudno oczekiwać cudów. Jako lekarz z 30letnim stażem powinna Pani to wiedzieć. A zamiest tego podaje mi Pani jedynie kolejne przykłady braku przyzwoitości zarządzających Żelazną... I ani jednego dobrego słowa ( Szkoda, że nie umie się Pani z równą wprawą zdobyć na uznanie tych może nikłych plusów jakie ten szpital ma, bo już nie mówię o uznaniu jego roli w zmianach, które zaszły w polskim położnictwie w ostetnim dziesięcioleciu. A te wszytskie formułowane przez Panią zarzuty dowodzą pewnych braków w Pani wiedzy na temat zarządzania placówką medyczną... Bo powinna się Pani chyba zdecydować, czy występuje Pani na tym forum jako ekspert z dziedziny anestezjologii czy zarządzania służbą zdrowia (w dodatku specjalista od etyki ) bo ja ogólnie wiadomo ten kto się zna na wszystkim nie zna się na niczym... kłaniam sie P.S. Jak można kogoś prywatnie lubić a równocześnie zarzucać mu: brak etyki, przyzwitości i amoralne zachowanie? To chyba obłuda. Ja na tych, których prywatnei lubię nie pluję. A Pana Dyrektora obdarzam własnie taką prywatną sympatią i dlatego pozwalam sobie tu odpierać Pani marne argumenty - wysuwane i mnożone - sama nie wiem po co? Odpowiedz Link Zgłoś
lolalilu Re: Dear Lolalilu 23.12.04, 20:33 Szanowan Pani Doktor Oto wiadomości z ostatniej chwili (kurier warszawski w TVP3 - godzina 18...) W szpitalu na Żelaznej przyszły na świat trojaczki (to apropos odsyłania do innych szpitali trudniejszych "przypadków") a ponadto w tym roku na 3850 porodów uordziły się 44 pary bliźniąt, a znieczulenie zzo wykonano u 70% pacjentek (ponad 2500 zzo). Jak te fakty mają się do Pani wypowiedzi (tej i wcześnejszej). Dodam, że zarówno zespół położnych i lekarzy położników jak i neonatologów dał sobie jakoś radę. Służę dalszymi danymi - jeśli te Pani nie wystarczają do tego, że przestać brukać ten szpital A to co Pani pisze o braku informacji jest nieprawdą - taka informacja nawet wisiała w przychodni. Nieładnie tak manipulować informacjami od pacjentek Sznowna Pani Doktor. Odpowiedz Link Zgłoś
swkrzemien Re: Dear Lolalilu 27.12.04, 10:01 Nie trzeba być ekspertem w róznych dziedzinach aby mówic o przyzwoitości w prowadzeniu biznesu.Tak się składa,że w Polsce ostatnio o czymś takim jak przyzwoitośc biznesowa się zatraca.A jeśli chodzi o tzw lubienie.To mozna kogoś lubić towarzysko ale nie chciec z nim pracować. I mozna kogoś nie lubić prywatnie ale doceniać jego umiejetności zawodowe.Takie zróznicowanie i podział na póltony osiąga się wraz z wiekiem i doświadczeniem.Trojaczki wcale nie muszą wymagać dobrego Oddziału noworodkowego.Moje rodzeństwo ( trojaczki) rodziły sie w domu, bo takie były czasy.I dalej nie jest to argument w dyskusji.A tak na marginesie, na Karowej nie ma małżeństwa anestezjologów. Odpowiedz Link Zgłoś
lolalilu Re: Dear Lolalilu 27.12.04, 19:33 jest takie przysłowie: złej baletnicy i rąbek u spódnicy przeszkadza. Z tego co tu przeczytałam Pani wiedza na temat zarządzania służbą zdrowia jest zbyt mała, żeby oceniać jednego z uznanych managerów. Oznacza to też, że dyrektor Pani szpitala też działa nieetycznie... Czy mówi mu to Pani? Chętnie się go o to przy najbliższej okzaji zapytam ) Czy jest Pani pewna na 100% rzeczy, które Pani tu napisała? Chyba nie. A to co Pani zaprezentowała nie jest podziałem na półtony tylko przejawem niezdrowego nastawienia do tych, którym coś się udało osiągnąć... I obłudy. O trojaczkach i 44 porodach bliźniaczych pisałam głównie w odniesieniu do Pani zarzutu - odsyłanie trudnych porodów (bo są zbyt kosztowne). Dodam, że moja znajoma lekarka z IMID bardzo narzeka na to, że Karowa postępuje nieetycznie, żeby sobie nie "brudzić" statystyk najgorsze (beznadziejne) przypadki przysyła właśnie na Kasprzaka - do Żelaznej nie mają takich zarzutów. Jak to jest Pani Doktor? I jak to będzie ze znieczuleniami? Na Żelaznej za 500zł - ale takich szpitali (na tym poziomie referencyjności) jest w Warszawie kilka. Na Karowej 400zł - taki szpital jest tylko jeden... I jesli pajentki nie stać, a musi rodzić tam np. ze względu na stan dziecka stoi pod ścianą - co Pani na to powie? Teraz płatne zzo będzie też w IMID. Po Karowej to drugi szpital, na który część pacjentek jest "skazana". Czy zatem nie jest to skrajnie nieetyczne (to co robi Karowa i IMID)? I co Pani znająca się na przyzwoitości powie o napychaniu kieszeni prywatnych zamiast kas szpitali? Uważa Pni to za lepsze? Niestety, Pani teorie są naciągane. Dlatego podnosi Pani wybiórczo moje argumenty. A z małżeństwa, o którym pisałam pracuje już tylko Pani Doktor - Pan Doktor jest na emeryturze. Oboje starsi od Pani. Pozdrawiam i życzę szerszego i uczciwszego spojrzenia. Odpowiedz Link Zgłoś
lolalilu Re: Dear Lolalilu 22.12.04, 17:46 P.S. w takim razie - skoro to nie były badania naukowe (bo w PRLu to świat swoje robił a my swoje i wszystko trzeba było "na nowo odkrywać" ) to na jakiej podstawie wybierano pacjentki do znieczulenia przy porodzie? To bardzo ciekawe - bo skoro tak to kto jest odpowiedzialny za to, że w Polsce kobiety musiały czekać do lat 90 żeby zzo zostało rozpowszechnione. A te w mniejszych miastach nadal czekają... Odpowiedz Link Zgłoś
lolalilu Re: Dear Lolalilu 22.12.04, 13:05 P.S. - powszechny - powinnam chyba wziąć w "", bo zaraz spadnie na mnie burza komantarzy, że za pieniądze to nie znaczy powszechny. Racja. Źle się wyraziłam... ale chyba wiadomo co miałam na mysli. A i piszę o Warszawie... Odpowiedz Link Zgłoś
lolalilu Re: Dear Lolalilu 21.12.04, 23:34 Panie Darku, Jeśli mozna czciałabym Pana zapytać o jeszcze jedną nurtującą mnie kwestię. Jak to jest (i od czego zależy), że niektórych szpitalach po cc ze znieczuleniem ogólnym pacjentka jest przewożona wkrótce po przebudzeniu na oddział poporodowy - choć oczywiście nadal nie wolno jej wstawać. A w innych musi po takim znieczuleniu leżeć na zamkniętym oddziale pooperacyjnym przez 24-36 godzin. Dlaczego? W którym szpitalu postępują lepiej? Odpowiedz Link Zgłoś
swkrzemien Re: Dear Lolalilu 22.12.04, 12:59 Każdy pacjent po operacji powinien być obserwowany na oddziale pooperacyjnym. Czas pobytu na takim oddziale jest róznie długi i zależy od rodzaju operacji, ew. powikłan pooperacyjnym,stanu ogólnego pacjenta i td i td. W przypadku cięć cesarskich jeśli cc jest niepowikłane a pacjentka zdrowa to srednio przebywa taka mama na poop-ie ~24-32godz. I jest to postepowanie prawidłowe, bezpieczniejsze z punktu widzenia pacjentki.Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
lolalilu Re: .... 21.12.04, 12:29 P.S. Zapomniałam napisać, że nam położna na zajeciach szkoły rodzenia mówiła o zzo. Informowała o tym, że nie trzeba rodzic w bólach, że można wykupic zzo. Mówiła dlaczego trzeba za nie zapłacić. Owszem powiedziała, że zzo może spowodowac spowolnienie akcji prodowej, ale że tym nie należy się sugerowac. Nie pamiętam już szczegółów, ale ogólnie polecała. Odpowiedz Link Zgłoś
mama_natalki1 Re: Co ze znieczuleniem zewnątrzoponowym 21.12.04, 10:33 Witam wszystkie przyszłe mamy. 26 września 2003 roku urodziłam córeczkę. Cały poród trwał 3 godziny, zaczęło sie od tego,że odpłyneły mi wody płodowe - żadnych skurczy, po przyjeżdzie do szpitala podłączono mi kroplówke w celu wywołania skurczy. Po 2 godz lekarz zaproponował mi znieczulenie zo. Położyłam się na łóżku porodowym anestezjolog wbił mi igłe wkręgosłup, poczułam tylko leciutki prądzik, nic więcej. Jestem bardzo zadowolona ze znieczulenia, poród miałam szybciutki, mało bolesny - znieczulenie zadziałało, oczywiście czułam skurcze w czasie rodzenia.Więc jeśli moge tak powiedzieć to polecam Odpowiedz Link Zgłoś
lolalilu Re: Co ze znieczuleniem zewnątrzoponowym 21.12.04, 12:06 nie jestem ekspertem, więc napiszę co wiem, ale zaznaczam, że moja wiedza może pozostawiać wiele do życzenia... Mi zzo bardzo pomogło. Przestałam odczuwać ból - ale czułam skurcze, mogłam chodzic, skakać na piłce itd. Z tego co wiem, podaje się je kiedy już jest jakieś rozwarcie - chyba od 2 cm. W szpitalu na Żelaznej gdzie rodziłam podają je na życzenie pacjentki - kosztuje 500zł. Bardzo sie bałam wkłucia w kręgosłup, ale nic nawet nie poczułam, a wszystko trwało 2 minutki Ogólnie - polecam Odpowiedz Link Zgłoś
alinaw1 Re: Co ze znieczuleniem zewnątrzoponowym 21.12.04, 12:25 U mnie wkłuwanie trwało 40 min (a myślalam, że to sekunda będzie), nic nie pomogło, kosztowało 1200 zł (600 zł oficjalnie+ drugie tyle dla anastezjologa). Nadal czułam bóle. Teraz pragnę, żeby mnie uśpili!!!!! Odpowiedz Link Zgłoś
darekjedrasiak Re: Co ze znieczuleniem zewnątrzoponowym 21.12.04, 22:38 Jeśli istotnie znieczulenia nie było to wynika, że nie należała się kasa za coś, co się nie pojawiło. Poza tym dziwi mnie niezmiernie koszt oficjalny i nieoficjalny. Żaden nie wydaje mi się uzasadniony, choć wolałbym dokładnie wiedzieć, jak przebiegał poród i znieczulenie, zanim stwierdziłbym coś stanowczo. Mimo wszystko pozostałbym przy opcji porodu w znieczuleniu, choć z pewnością w lepszym wydaniu. Pozdrawiam. Dariusz Jędrasiak Odpowiedz Link Zgłoś
1970agat Re: Co ze znieczuleniem zewnątrzoponowym 22.12.04, 22:59 Czy prawdą jest że niechętnie podaje się znieczulenie pacjentkom po pierwszym cc???? Nie mam obecnie wskazań do cc jak przy pierwszej ciąży ale myśl o tym by rodzić bez znieczulenia wydaje mi się koszmarem. Jak to jest naprawdę ,czy są przeciwwskazania medyczne? Odpowiedz Link Zgłoś
martuniam wrocław-dyrekcyjna 21.12.04, 12:26 czy ktoras z was miala tam to znieczulenie.bede tam rodzila i chcialam sie zorientowac.pozrowionka Odpowiedz Link Zgłoś
ashanta Re: Co ze znieczuleniem zewnątrzoponowym 27.12.04, 23:22 Mam pyt.podczas zakladania zo,lek.powiedzial ,ze ma problem ,że sa jakies zrosty...?Pytal sie czy działa?Mial wątpliwości ,czy obie str.beda tak samo znieczulone.Co to znaczy?Czy jesli miałabym jescze kiedys miec zo.czy ono by juz nie działało?I czy moge miec jakies przoblemy z kregoslupem ?Dziekuje za zainteresowanie. Odpowiedz Link Zgłoś