NIE KARMIENIE PIERSIĄ

25.01.05, 18:41
Hejka,

Jest tu ktoś, kto z góry nie chce (czy nie moze) karmic piersią? I czemu? I
jak juz były maluchy to jakie były wady i zalety?
Dziewczyny, które karmiłyście ale Wam się nie podobało też napiszcie. Ciekawa
jestem, czy istnieje laktacyjne "podziemie" i czy naprawdę wszystkie kobiety
są takie szczesliwe jak na obrazkach z poradników i jak naokoło mówią.

TYlko bardzo bardzo proszę o NIE WYSYŁANIE postów przez Mamy i przyszłe Mamy,
które zechca nam robic wykłady o wyzszości cyca nad butelką. Z góry dzięki
    • cookee2 Re: NIE KARMIENIE PIERSIĄ 25.01.05, 18:56
      Nie mam zamiaru robić na ten temat wykładu.Karmienie piersią dla mnie to była
      wygoda do czasu aż nie miałam ochoty napić się z koleżankami czy poszaleć na
      dyskotece . Poza tym duża oszczedność kasy i nie musiałam w nocy robić
      butelki.Odstawiłam córkę jak miała 10 m-cy bo mnie mocno gryzła. Podałam ci
      moje argumenty za i teraz jak urodzę to też będę karmić piersią z własnej
      wygody a nie dlatego że poradniki tak radzą.Pozdrawiam
      • iggy123 Re: NIE KARMIENIE PIERSIĄ 25.01.05, 19:05
        Cookee2, wielkie dzieki ale naprawde chodziło mi o mamy które nie karmiły.
        Cieszę, się, ze jesteś zadowolona i było fajnie, ale pliiizzzz...

        cookee2 napisała:

        > Nie mam zamiaru robić na ten temat wykładu.Karmienie piersią dla mnie to była
        > wygoda do czasu aż nie miałam ochoty napić się z koleżankami czy poszaleć na
        > dyskotece . Poza tym duża oszczedność kasy i nie musiałam w nocy robić
        > butelki.Odstawiłam córkę jak miała 10 m-cy bo mnie mocno gryzła. Podałam ci
        > moje argumenty za i teraz jak urodzę to też będę karmić piersią z własnej
        > wygody a nie dlatego że poradniki tak radzą.Pozdrawiam
    • karolina10000 Re: NIE KARMIENIE PIERSIĄ 25.01.05, 19:00
      W grudniu 2004 r. urodziłam córeczkę. Przed porodem miałam szczery zamiar
      karmic piersią 1-3 mca. Myslałam, że to łatwe i przyjemne. Przez tę cała
      prasowo- edukacyjna nagonke pt. "piers najlepsza" byłam przekonana, że w
      istocie tak jest. Po porodzie okazało sie to koszmarem" ból trudny do
      zniesienia, nieprzespane noce, mało pokarmu- mała zaczęła tracić na wadze i ja
      tez, przez konieczność diety. czułam sie fatalnie. po 1, 5 tyg. (zaznaczam, ze
      położne wręcz mnie napastowały , ściskały piersi aż do bólu bez pyatnia,
      nabawiłam sie urazu do tego stopnia , że drugiego dziecka w ogóle nie będę
      karmic piersią)przeszłam na karmienie sztuczne. Obie odetchnęłyśmy, noce sa w
      wiekszości przespane, mała przybiera na wadze, moge wyjść, bo każdy może
      nakarmic moje dziecko,nie musze wyjmowac cycka w miejscach publicznych, ustały
      silne bóle kręgosłupa, karmienie trwa duzo krócej i widać, w przeciwieństwie do
      piersi ile dziecko zjadło. zalet karmienia butelka jest mnóstwo, nie
      nastawiajcie się na pierś, bo dla mnie osobiście to był koszmar, a teraz jest
      super. polecam mleczko bebiko ha 1!I jwszcze jedno, wkurza mnie ta agresywna
      wręcz nagonka do karmienia piersia w szpitalach i nie tylko. Trzeba kierowac
      sie zdrowym rozsądkiem i realiami, a nie hasłami. Pozdrawiam
      • iggy123 Re: NIE KARMIENIE PIERSIĄ 25.01.05, 19:09
        Ale, od poczatku drugiego malucha nie karmiłaś? Tak się o to dopytuje, bo raczej
        nie bedę mogła karmic piersią. I...nie martwię sie tym za specjalnie, nawet
        sprawiło mi to ulgę z wielu wzgledów, miedzy innymi z konieczności bardzo
        szybkiego powrotu do pracy. A ta nagonka jest po prostu straszna. Zresztą myslę,
        ze mimo mojej prosby w pierwszym poscie szybko się o tym przkonamy.

        karolina10000 napisała:

        > W grudniu 2004 r. urodziłam córeczkę. Przed porodem miałam szczery zamiar
        > karmic piersią 1-3 mca. Myslałam, że to łatwe i przyjemne. Przez tę cała
        > prasowo- edukacyjna nagonke pt. "piers najlepsza" byłam przekonana, że w
        > istocie tak jest. Po porodzie okazało sie to koszmarem" ból trudny do
        > zniesienia, nieprzespane noce, mało pokarmu- mała zaczęła tracić na wadze i ja
        > tez, przez konieczność diety. czułam sie fatalnie. po 1, 5 tyg. (zaznaczam, ze
        > położne wręcz mnie napastowały , ściskały piersi aż do bólu bez pyatnia,
        > nabawiłam sie urazu do tego stopnia , że drugiego dziecka w ogóle nie będę
        > karmic piersią)przeszłam na karmienie sztuczne. Obie odetchnęłyśmy, noce sa w
        > wiekszości przespane, mała przybiera na wadze, moge wyjść, bo każdy może
        > nakarmic moje dziecko,nie musze wyjmowac cycka w miejscach publicznych, ustały
        > silne bóle kręgosłupa, karmienie trwa duzo krócej i widać, w przeciwieństwie do
        >
        > piersi ile dziecko zjadło. zalet karmienia butelka jest mnóstwo, nie
        > nastawiajcie się na pierś, bo dla mnie osobiście to był koszmar, a teraz jest
        > super. polecam mleczko bebiko ha 1!I jwszcze jedno, wkurza mnie ta agresywna
        > wręcz nagonka do karmienia piersia w szpitalach i nie tylko. Trzeba kierowac
        > sie zdrowym rozsądkiem i realiami, a nie hasłami. Pozdrawiam
      • mamalgosia karolina 26.01.05, 14:13
        już nic nie dodam, napisałas to tak, jakbym to ja sama napisałasmile)
    • isiek1 Re: NIE KARMIENIE PIERSIĄ 25.01.05, 19:29
      Ja nie karmiłam. Bo nie chciałam. Robiło mi się słabo, od tej nagonki pro
      laktacyjnej. Żelazo w szpinaku i tran tez kiedyś były jedynie słuszne. Nie daj
      sie zwariowac. Mój mały jest super zdrowym i rozgarniętym dzieckiem. A ja:
      mogłam wrócic do normalnego życia i pracy bardzo szybko, w zasadzie jak tylko
      zagoiła się rana po cięciu
      nie byłam zmęczona i niedospana bo wszystkie, ale to wszystkie obowiązki przy
      dziecku dzieliłam z mężem a zaraz potem także z opiekunką
      nie miałam stanów zapalnych i "wietrzenia piersi"

      Wadą było to, ze w nocy musisz wstać i przygotować butlę i musisz się totalnie
      obudzić, a jak gdziesz jedziesz to zabierasz cały ten stuff ze sobą. Za to nie
      uszczęsliwiasz całego otoczenia cycem na wierzchu w poczuciu swojej
      maternalistycznej wyższości.
      Jeśli nie chcesz albo nie możesz absolutnie nie karm piersią. Lepiej zrobisz
      przytulając dziecko przy spokojnym karmnieniu butelką, które Cię nie stresuje,
      niż robienie czegos na siłę bo tak ci każą i szafują argumentem, źe to dla dobra
      dziecka! Bo Twoje już się ani na jote nie liczy.
      iggy123 napisała:

      > Hejka,
      >
      > Jest tu ktoś, kto z góry nie chce (czy nie moze) karmic piersią? I czemu? I
      > jak juz były maluchy to jakie były wady i zalety?
      > Dziewczyny, które karmiłyście ale Wam się nie podobało też napiszcie. Ciekawa
      > jestem, czy istnieje laktacyjne "podziemie" i czy naprawdę wszystkie kobiety
      > są takie szczesliwe jak na obrazkach z poradników i jak naokoło mówią.
      >
      > TYlko bardzo bardzo proszę o NIE WYSYŁANIE postów przez Mamy i przyszłe Mamy,
      > które zechca nam robic wykłady o wyzszości cyca nad butelką. Z góry dzięki
    • andaba Re: NIE KARMIENIE PIERSIĄ 25.01.05, 19:30
      Nie daj się zwariować! Oczywiście, że karmienie piesią jest dobre, ale pod
      warunkiem, ze mama nie robi tego z musu, z zaciśniętymi zębami i łzami w oczach.
      ja pierwsze dziecko karmiłam do urodzenia drugiego, ale od trzeciego tygodnia
      dawalam flachę, jak mi sie nie chciało z cycem nad małym wisiec. Drugiego tez
      długo karmiłam. Przy trzecim brakło mi pokarmu podwóch tygodniach i byłam
      bardzo zadowolona. Przy czwartym karmiłam trzy miesiące i też nie płakałam jak
      pokarm się skończył. Dzieci młodsze nie karmione są tak samo zdrowe jak te
      karmione.
    • agatha_mama Re: NIE KARMIENIE PIERSIĄ 25.01.05, 19:32
      hej, mój Kubuś ma 4 tyg. i karmienie go piersią to dla mnie koszmar....najpierw
      był koszmarny ból krwawiących brodawek, karmiłam i płakałam strasznie, ale
      przetrwałam, teraz brodawki są wygojone, a mnie mimo wszystko bardzo boli lewa
      pierś i cierpię.Zmuszam sie do karmienia ze względów finansowych, to mój trzeci
      nieplanowany maluszsek i jest nam ciężko. Karmię i ryczę i najchętniej bym to
      zakończyła....
    • mamaskarba Re: NIE KARMIENIE PIERSIĄ 25.01.05, 19:38
      Zajrzyj na forum karmienie butelką, tam trwają burzliwe dyskusje na ten temat
    • justyna_28 Re: NIE KARMIENIE PIERSIĄ 25.01.05, 19:43
      Ja sie zastanawiam jeszcze czy po drugim porodzie od razu przejść na butelkę
      czy jeszcze próbować. Pierwszej córki nie udało mi się karmić, pierwsze 2 dni
      wogóle nie miałam pokarmu potem trochę było, ale mam wklęsłe brodawki i dziecko
      nie potrafiło złapać, nawet nie przerażał mnie okropny ból, nieprzespane noce,
      ale nie mogłam znieść, że głodne dziecko darło się a ja miałam się uczyć.
      Oczywiście nikt mi w szpitalu nie pomógł i nikt również nie chciał dokamiać,
      więc gdyby nie moje prośby o trochę mleka w butelce to dziecko by chyba umarło
      z głodu. Po powrocie do domu ściągałam pokarmm, ale było tego bardzo mało. I
      tak skończyło się na butelece, co było super pod każdym względem. Dodam jeszcze
      że napadły kiedyś na mnie dziewczyny na forum, że jak się chce to można karmić,
      może wtedy bym się przejęła, ale teraz po 3 latach nie interesują mnie innych
      opinie. Niektórzy proponowali nakładki na sutki, (oczywiście też próbowałam)
      ciekawe jak nalożyć nakładkę na wklęsły sutek to mniej więcej tak jak na pępęk.
      Kiedyś myślałam, że tylko ja nie karmiłam teraz widzę, że jest nas więcej.
      Pozdrawiam serdecznie.
    • ania.silenter_exunruzanka Re: NIE KARMIENIE PIERSIĄ 25.01.05, 19:52
      Ja karmiłam Olę zaledwie 2 tygodniesad, choć bardzo chciałam dłużej, ale mała
      była wcześniakiem, ja odciągałam mleko, aż do chwili, kiedy Olcia zachorowała
      na sepsę i ledwie przeżyła. Wtedy definitywnie straciłam pokarmsad((. Ola była
      na Bebilonie Nenatalu, potem na BPepti i NAN-ie. Teraz (ma roczek) jej ulubione
      menu to: pierogi z kapustą i grzybami, kabanos, sałątka kurczakowo-ryżowa z
      czosnkiem, kapuśniaksmile.
      pozdrawiam
    • niepytana Re: NIE KARMIENIE PIERSIĄ 25.01.05, 20:32
      A ja mam pare pytan i komentarzy. Moze zaczne od poczatku. Pierwszego synka
      karmilam piersia i butelka na przemian. Urodzil sie w Kanadzie i oczywiscie tu
      tez karmienie piersia jest zalecane ale nawet nie ma mowy o jakis tam
      agresywnych komentarzach w szpitalach czy cos. Kazdy robi jak mu lepiej. Dzieci
      w Kanadzie w szpitalach sa dokarmiane butelka w razie jakby co, nawet gdy matka
      chce odpoczac i spac. Chyba ze matka prosi zeby nie. Mleko jest tu w proszku
      owszem ale malo ludzi je uzywa najbardziej popularne sa tzw. formulas
      skoncentrowane. Czyli do skoncentrowanego "mleka" dolewa sie wody, moze byc
      rowniez z kranu bo ta tutaj spokojnie nadaje sie do picia. Jak rowniez
      sa "mleka" gotowe do spozycia przez dzidzie w sloiczkach. Poprostu zdejmujesz
      dekielek i nakrecasz smoczek. Takie mleczko mozna podgrzac w podgrzewaczu albo
      w mikrofalowce, albo poprostu podac w temp. pokojowej w zaleznosci od upodoban
      mamy i dzidzi. Nigdy wczesniej przed tym forum nie slyszalam zeby dziecko bylo
      karmione mlekiem innej matki i troche to dla mnie dziwne. Moze jestem
      starodawna jezeli to jakis nowy sposob. Tu w szpitalach dzieciom podaja mleko
      gotowe do spozycia w indywidualnych sloiczkach. Nie slyszalam rowniez jeszcze
      problemow typu zeby nie dawac butli bo potem nie wezmie cyca. To dla mnie
      nowosc. Moje dzieci obydwoje braly na zmiane i nie bylo problemu. Nastepna
      sprawa to pompy. Sa one tu rozne od tych za $100 na bateryjke (nie polecam) do
      tych co maja w szpitalach - cudownych elektrycznych. W szpitalu mozna sobie
      taka pompe wziac do pokoju i spokojnie bezbolesnie odpompowac mleko az do
      pustych piersi, czego nigdy nie udalo mi sie zrobic karmiac dzieci piersia
      bezposrednio. Taka pompe mozna kupic ale to sa tysiace dol. albo poprostu
      wypozyczyc mechanizm i dokupic rurki, nakretki, lejki i inne tam prywatne
      duperele.
      Tak wiec syna karmilam i swoim mlekiem wiekszosci pompowanym jak i formulka.
      Dziecko mialo ponad 5kg przy porodzie a ja mialam wiecej mleka niz matki
      blizniakow ale czasem i to dla malego bylo za malo. Z mojego doswiadczenia po
      sztucznym mleku byl bardziej nasycony, spokojniejszy, dluzej spal i w ogole.
      Tym bardziej ze ja mialam swoje problemy zdrowotne i stresy i czulam ze malemu
      to tez sie udziela. Zupelnie przestalam karmic moim mlekiem po 3 miesiacach.
      Z coreczka bylo podobnie. Tyle ze jej nie dodawalm formula ale karmilam tylko
      moim mlekiem z butelki. Okazjonalnie cyca. To trwalo jakies 4-5 miesiecy i
      potem juz formulas i tyle. Przy karmieniu bezposrednio piersia bylo ok bo raz
      na ruski rok. Nie moglabym tego robic caly czas. Mala czesto zasypiala po paru
      zassaniach, ja nie wiedzialam ile zjadla i przewaznie budzila sie po godzinie
      znowu glodna i znowu zasypiala przy piersi. Potem to juz tak plakala bo sama
      nie wiedziala czy jest bardziej zmeczona czy glodna. To po probach samego cyca.
      Mialam wrazenie ze wtedy najlepiej wywalic cycki, polozyc sie na lozku, mala
      obok i czekac az sie obudzi i wtedy zje albo nie. Jak maciora z prosiaczkami.
      To ja juz wolalam sie doic jak krowa smile Przynajmniej moglam po ludzku sie ubrac
      i zyc a i dziecko bylo syte i zadowolone.
      Teraz jestem w ciazy z trzecim i tez planuje karmic swoim mlekiem ale wedle
      rozsadku i bez przesadzania. Moje osobiste zdanie jest takie ze najwazniejsze
      jest te pierwsze pare tygodni, bodajze 6 a potem niech sie dzieje co chce. Ale
      nie zrozumcie mnie zle nawet w ciagu tych 6 tyg, jak bede miala problemy
      zdrowotne, stresy, czy z jakiegos powodu nie bede sie dobrze odzywiac
      przestawie dzieciatko na formula od razu i bez mrugniecia okiem. Jeszcze jedna
      rzecz chcialam zauwazyc i od razu przepraszam za bezposredniosc ale wspolczuje
      Wam dziewczyny bo zyjecie w jakims ciemnogrodzie zaborczym. To ze mleko matki
      jest dla dziecka najlepsze to chyba nikt nikomu nie musi udowadniac. Ale sa
      wyjatki. W gre wchodza rowniez stan psychiczny mamy, fizyczny rozwoj dziecka
      (czasem musi byc sada do zoladka), odzywianie sie mamy i pewnie wiele innych
      ktore w tej chwili nie przychodza mi do glowy gdzie ta regula sie lamie i na
      lepsze wychodzi i mamie i dziecku poprostu karmienie "sztuczne" (nie lubie tej
      nazwy) Przykro mi ze mamy decydujace sie na karmienie butelka musza przechodzic
      przez takie szykany zaczynajac na tym formu, przez polozne w szpitalach az
      pewnie do srodowiska i bliskiego otoczenia. Zycze Wam przyszle mamy powodzenia
      w podejmowaniu decyzji jak rowniez wiecej tolerancji w stosunku do Was i
      Waszych pogladow smile
      PS. Teraz mieszkam w Stanach i tu bede rodzic a sytuacja ma sie tak samo jak w
      Kanadzie.
    • jajko54 Re: NIE KARMIENIE PIERSIĄ 25.01.05, 20:52
      ja karmiłam (7 m-cy) i mi się nie podobało - krótko mówiąc uległam terrorowi
      laktacyjnemu. jak odstawiłam to poczułam ulgę. drugie dziecko (właśnie się o
      nie staram) chyba jednak spróbuję pokarmić piersią jakies 4-6 m-cy, chyba że
      moja psychika zareaguje jakoś bardzo źle.
    • kulka50 Re: NIE KARMIENIE PIERSIĄ 25.01.05, 21:32
      dyskusja na ten temat
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=585&w=19506956
    • wieczna-gosia Wyzszosc cyca nad butelka ;))))) 26.01.05, 08:52
      od razu zaznacze- uwazam ze celem karmienia jest wypelnienie brzuszka i nikogo
      nie zamierzam przekonywac do tego ze klub pokarm i milosc ze bliskosc idt.

      Ale pogadalm sobie z ginekologiem wczoraj (od wczoraj sie nosze z zamiarem
      napisala tego posta) a poza tym zaczelam sie zastanawiac nad pewnym aspektem
      ewolucyjnym wink))
      ale po kolei wink))

      Spytalam sie ginekologa czy niekarmienie piersia (takie absolutne nic zero i
      nul) wplywa na kobiete. Z dzieckiem to wiemy brak przeciwcial, potepienie
      srodowiska itd.

      No wiec moj ginekolog zwrocil mi uwage na jedna wazna rzecz- jak powiedzial-
      szczegolnie przy pierwszym porodzie.

      Oksytocyne.

      Oksytocyna jest wydzielana w czasie porodu i wlasnie w czasie karmienia piersia.

      Jej dzialanie?

      Obkurcza macice. Te ktore rodzily i karmily- wiedza, te ktore nie rodzily- sie
      dowiedza- przy karmieniu w rytm ruszania buzia dziecka w brzuchu szarpie (przy
      pierwszym porodzie nie jest to bolesne, przy 5 w ogole nie szarpie za to
      zaje...scie boli). To macica nam sie zwija. Moj gin powiedzial mi, ze bezblednie
      rozpoznaje na tej kontroli po pologu- ktora kobieta nie karmila piersia- macica
      jest bardziej rozpulchniona, nie zwinieta na blache wink)

      ten fakt ze macica bez takich silnych dawek oksy sie zwija wolniej ma jeszcze
      jedno doniosle znaczenie- macica mniej efektywnie sie oczyszcza, odchody
      popologowe na ogol trwaja dluzej. A to zwieksza ryzyko ze cos sie zacznie
      paprac. ZWIEKSZA podkreslam nie gwarantuje.

      Zadalm mu wiec pytanie- jak mysli ile czlowiek ktory nie chce karmic ble i fuuu
      i w ogole- powinien to robic dla siebie i dla swej macicy. Moj gin powiedzial
      mi, ze fajnie by bylo gdyby kobieta sie postarala karmic w czasie pologu- czyli
      moje panie 6 tygodni. Macica jej sie obkurczy, odchody zanikna. nawet jesli
      kiepsko jej idzie karmienie piersia- niech sciaga- zawsze tej oksy jest wiecej.
      Oczywiscie 3 tygodnie to lepsze niz dwa a tydzien lepsze niz nic- nic na sile. i
      oczywiscie macica zwinie sie tak czy siak bez karmienia tylko wolniej.

      Drugi aspeky oksy jest ewolucyjny- wydziela sie nam kiedy kochamy meza, jest tzw
      hormonem milosci. Pomaga budowac wiez.

      Powiecie e tam hormony. Te e tam hormony potrafia byc takie, ze niektore kobiety
      w czasie PMS staja sie prawdziwymi sukami. Te e tam hormony potrafia sprawic ze
      podniecamy sie rozmawiajac z mezem przez telefon, ze orgazm potafimy machnac
      myslac o ukochanym facecie czy o swojej fikusniej bieliznie. Oksy moze nam pomoc
      przezyc baby bluesa, czyli nie depresje poporodowa o przebiegu klinicznym ale te
      cos, gdy czlowiek pare dni po porodzie chodzi i ryczy i nie wie dlaczego.
      Zaznaczam ze moeze POMOC, ale nie musi wink))

      a w karmieniu nie lubie:
      wyciekania mleka (nadprodukcje mam taka ze szok..)
      karmienia w nocy, gdy akurat sie klade spca/ leze w wannie/czytam ksiazke.
      Oczywiscie moglabym dzsiecko przetrzymac, ale jakos cholera zle mi sie lezy w
      tej wannie oraz czyta kiedy maly czlowiek dze twarz.
      Nienawidze w ogole tego poczucia obowiazku, zarzekam sie synowi ze go
      odstawie... ale jak sobie pomysle ze mialabym go nauczyc pic z butelki... to
      jeszcze mniej mi sie chce wink))
      • jajko54 Re: Wyzszosc cyca nad butelka ;))))) 26.01.05, 11:02
        wiesz co, zastanawiam się trochę nad tą oksytocyną. nie karmię już dawno. jak
        spojrzę na synka i czuję falę miłości do niego to faktycznie jest takie uczucie
        jakby mi leciało mleko z piersi... ale jak karmiłam, miałam depresję (w dużej
        mierze spowodowaną karmieniem) to jakoś oksytocyna nie pomagała mi budować
        więzi z dzieckiem, a przecież ją miałam bo mleko tryskało prysznicem.
        pokochałam dziecko po 6 miesiącach czyli prawie jak już odstawiłam. nie
        przeceniałabym więc wpływu hormonów na psychikę. co do macicy to się zgadzam,
        karmienie piersią zmniejsza też ryzyko raka piersi i osteoporozy (pewnie o ile
        matka nie ma drakońskiej beznabiałowej diety przez 2 lata). jednak jestem
        zdecydowaną przeciwniczką fanatyzmu cycka. jestem za fachową informacją, bez
        propagandy (np. argument wygody podnoszony przez doradców laktacyjnych jest b.
        względny, u mnie w pierwszych 2 miesiącach przystawienie do piersi trwało
        zdecydowanie dłużej niż przygotowanie mieszanki, a odbywało się pewnie 3 razy
        częściej niż bym robiła butlę).

        sama poszukuję racjonalnych argumentów za karmieniem piersią, bo jak pisałam
        wyżej chciałabym jednak pokarmić drugie dziecko ze względów zdrowotnych ale
        boję się że powrócą wspomnienia koszmaru i depresja sad
        • wieczna-gosia Re: Wyzszosc cyca nad butelka ;))))) 26.01.05, 12:18
          > pokochałam dziecko po 6 miesiącach czyli prawie jak już odstawiłam. nie
          > przeceniałabym więc wpływu hormonów na psychikę.

          alez moja droga wink))
          Tak jak nie kazda kobieta podczas PMS staje sie wredna suka wink)

          Ja nie przeceniam, daje slowo- nie przeczytalas uwaznie napisalam o kilkudniowym
          baby bluesie po porodzie- jesli ktos ma depresje tak wielka ze uczucie do
          dziecka mu sie budzi po 6 miesiacach- to moim dzaniem powinien sie udac do
          lekarza, wziac leki antydepresyjne i nie zamieniac swego zycia w koszmar- zadna
          oksytocyna tu nie pomoze.

          Natomiast- to nie jest normalna reakcja i trzeba ja traktowac farmakologicznie.

          Tylko sie blagam nie doczytaj ze gorsza matka jestes czy cos w ten desen wink))
          moim zdaniem na poczatu bylas chora matka a chore matki powinno sie leczyc- tak
          samo na grype, zapalenie pluc , astme czy depresje.
          • jajko54 Re: Wyzszosc cyca nad butelka ;))))) 26.01.05, 13:54
            wieczna-gosia napisała:
            jesli ktos ma depresje tak wielka ze uczucie do
            > dziecka mu sie budzi po 6 miesiacach- to moim dzaniem powinien sie udac do
            > lekarza, wziac leki antydepresyjne i nie zamieniac swego zycia w koszmar-
            zadna
            > oksytocyna tu nie pomoze.
            >
            > Natomiast- to nie jest normalna reakcja i trzeba ja traktowac
            farmakologicznie.
            >
            >

            a ile jest w normie? depresja mi przeszła po ok. 3 m-cach
            • wieczna-gosia Re: Wyzszosc cyca nad butelka ;))))) 26.01.05, 14:47
              hmmm...
              wiesz co?
              nie mam pojecia.
              Mysle ze tu nie chodzi o dlugosc tylko o natezenie wink

              Normalny standatdowy baby blues, to pare dni znizki hormonow ( o znow te hormony
              co nie maja wplywu), kile czlowiek szlocha po katach bez kontroli. Pewnie u
              jednych trwa to dluzej a u innego krocej.
              Ale ty piszesz ze boisz sie depresji- dla mnie te pare dni baby blusa to taka
              smieszna przypadlosc i w sumie wspominam ja sympatycznie wink))- dlatego sadze ze
              w natezeniu jest clue, a nie w czasie trwania.
              Piszesz ze pokochalas dziecko po 6 miesiacach. Moim zdaniem jesli czlowiek
              przezywa stany, ktorych sam nie akceptuje, ktore klada sie cieniem na przyszla
              radosc z macierzynstwa- to znaczy ze bylo w nich cos nieprawidlowego.

              Na szczescie nie musi ci sie to przydarzyc jeszcze raz, ale tfu tfu gdyby- na
              twoim miejscu uczulilabym bliskich na pewne sygnaly 9bo czlowiek w depresji to
              sam srednio chetnie dziala) i zareagowalabym czy farmakologicznie czy wiekszym
              wsparciem itd. Zeby miec MILE wspomnienia wink
    • mkonkol Re: NIE KARMIENIE PIERSIĄ 26.01.05, 11:38
      Hej!
      Ja należe do mam, które karmiły i rady nie dały. Dziś jestem laktatorową
      mamą wink Odciągamy mleczko i podajemy w butelce. Czasami podaję Amelce również
      sztuczne mleko, które bardzo luubbiiii wink
      Dlaczego przerwałam? Amelka znalazła sobie nową zabawę, zaciskała na mojej
      brodawce dziąsełka i miętoliła. Ból nie do wytrzymania!
      Zaletą największą karmienia piersią jest wygoda. Bez butelek, sterylizowania,
      podgrzewania. Zawsze mleko jest gotowe. W moim przypadku tracę dodatkowo czas
      na odciąganie mleka. Ale... mąż karmi za mnie wieczorami, w weekendy jak idę do
      szkoły. Nie jestem przywiązana do Amelki cycem. Każdy może podać jej butlę.
      Przyznam jednak, że zatęskniłam za widokiem maluszka ssącego moją pierś wink Bo
      wyglada to pięknie!
    • mamalgosia Re: NIE KARMIENIE PIERSIĄ 26.01.05, 14:11
      Ja raczej na 99% nie będę karmiłą piersią. jestem zrazona po pierwszym dziecku,
      a poza tym biorę leki, które przenikaja do mleka matki (istnieje szansa, że już
      nie będe musiała brać tych leków, dlatego zostawiam sobie 1% niepewności)
    • martaglowacka Re: NIE KARMIENIE PIERSIĄ 26.01.05, 14:26
      Ja nie karmiłam, bo nie miałam pokarmu, a synek przez dwa tygodnie będąc sam w
      szpitalu nauczył się z butli i cyca już nie chciał. Co do wad i zalet - zalety
      takie, że mogłam karmić ja, Mąż lub ktokolwiek inny, a więc jak Mateusz miała 3
      miesiące wyjechaliśmy z Mężem na tygodniowy urlop, a maluszek został z
      Dziadkami. Butlę miałam zawsze pod ręką w termoopakowaniu, więc z kamieniem
      na "wyjściach" nie było problemu i nie było to krępujące.
      Nie była zapaleń piersi lub innych problemów z pokarmem.
      Wady takie, że mleko modyfikowane do najtańszych nie należy i w skali miesiąca
      można to odczuć.
      Poza tym synek zdrowy i nie było problemów związanych ze stucznym karmieniem.
      Pozdrawiam
      Marta

      PS. Teraz będąc w ciąży też rozważam czy będę karmić czy nie, ale myślę, że to
      samo "wyjdzie"
    • elgosia Re: NIE KARMIENIE PIERSIĄ 26.01.05, 14:36
      Ja karmiłam mieszanie, bo miałam za mało pokarmu. Padłam ofiarą nagonki
      laktacyjnej, opinii typu każda wykarmić może i uwaga na nawał. Gdy po 4 tyg.
      walki z elektrycznym laktatorem, herbatkami i innymi cudami, tygodniach stresu,
      płaczu, że jestem zła matką, bo nie mogę wykarmić, mój maluszek ważył 3300
      (urodzeniowa 3630) kupiłam mieszankę i zaczęłam dokarmiać. Najpierw łyżeczką,
      potem z butli (jakoś nie stracił - jak mnie straszono - odruchu ssania)po
      każdym karmieniu piersią. Dodatkowo po karmieniu odciągałam ręcznie (teraz tak
      zrobie od początku) dla pobudzenia. I tak karmiłam prawie 9 mies. Mały sam
      zrezygnował, bo go cycuś znudził.
      Opisałam swoją historię i wysłałam do klubu Pokarm i miłość do Twojego Dziecka
      pisząc, że karmienie to trudna sprawa i wcale nie tak oczywista, jak wynika z
      publikowanych tam listów. Nie dostałam legitymacji, nie opublikowano mojego
      listu.
      Wydaje mi się, że za mało mówi sie o realiach karmienia. Tworzy sie mity,
      potępia sie butelkowe mamy. Poradnie laktacyjne kasę zgarniają, cudują, a jak
      nie wyjdzie rozkładają ręce.
      Ja akurat lubiłam karmić, bo lubiłam, jak się synek wtulał w pierś, bo to było
      dla mnie wygodniejsze od butli i tańsze, bo mogłam w każdej chwili go uspokoić
      (no nie w każdej, bo ja należę do przeciwniczek karmienia w miejscach
      publicznych - po prostu się wstydzę).
      Ale karmienie ma wady: uwiązanie do dziecka, dieta (oj, jak ja marzyłam o
      mleku, serku, pizzy i smażonej cebulce!), wiszące cycki (przy miseczce D
      staniki dla karmiących bez fiszbinka nie daja rady) i 0 sukienek bez guzików.
      Wydaje mi się, że każda kobieta powinna chociaż spróbować pokarmić. Jak się uda
      wytrzymać do 6 tyg. Szkoda rezygnować od razu, bo a nuż się polubi - wtedy
      warto, ale nie należy się katować. Bo w imie czego? Ja byłam kłębkiem nerwów
      dopóki nie dałam butli i na pewno nie byłam przez to lepszą matką.
      Dziękuję Wam też za posty, w których piszecie, że miałyście za mało pokarmu.
      Widać to wcale nie tak rzadkie zjawisko. A ja byłam wręcz atakowana: to
      niemozliwe! tylko gruźliczka i kobieta bez cycycków wykarmić nie może. Otóż
      może, nawet z miseczką D.
Pełna wersja