sylka75
07.04.05, 08:00
Wczoraj spotkala mnie bardzo przykra sytuacja. Wieczorem, wracajac ze szkoly
rodzenia, wstapilam na chwile do hipermarketu na drobne zakupy. W koszyku
mialam 5 produktow. Odszukalam kase pierwszenstwa dla inwalidow i kobiet w
ciazy. Stala kolejka, okolo 6 osob, stanelam na koncu. Podszedl pracownik
hipermarketu i powiedzial, ze ja w tej kolejce stac nie musze, zebym przeszla
do przodu. Wiec przeszlam. Boze! Jak ja zaluje! Rozpetala sie burza, jakis
facet zaczal wrzeszczec, ze "te czasy juz sie skonczyly", ja zaczelam mu
tlumaczyc, ze to specjalna kasa, jedna na 50 kas w tym sklepie, specjalnie
oznaczona... W koncu zaplacilam za moje zakupy, ale rozplakalam sie
strasznie, nie moglam dojsc do siebie przez caly wieczor. I po co taki stres?
Nastepnym razem, jak mi ktos ustapi miejsca to chyba uciekne z przerazenia...
A jak Wy sobie radzicie, mamusie ze sporymi, widocznymi brzuszkami? Ustepuja
Wamm miejsca w autobusie, kolejce do kasy? Chlip...