dobra, tera ja;]
moją jedyną - fakt, acz niesłychanie przykra dolegliwością jest... ucisk na nerw. boli w prawym biodrze, ból roztacza się na cała nogę.
kuleję od ponad dwóch tygodni.
idąc ulicą, nagle zdaję sobie sparwę, że jęczę i sapię.
kiedy kazslę, a jestem akurat na dworze (czytaj: na mrozie..) - podcina mi nogi i jak się nie złapię czyjegoś ramienia albo jakiejś latarni to gleba.
to samo ze śmianiem się, co mi szczególnie doskwiera, bo humor (zwykle) dopisuje
znacie moze jakies maści, które mogłyby pomóc? ćwiczenia? cokolwiek? zaczynamsię bać, że od razu po porodzie to mi to nie przejdzie.. a już mam dość, szczególnie że wciąż jeszcze (33tc) prowadzę bardzo aktywne zycie i sporo chodzę, a zdarza sie i podbiec...
a boli dziko