Dwa tygodnie temu po raz pierwszy zaczęłam plamić ( brunatne plamki, brak
krwi)szybko do lekarza...2x dziennie Duphaston i zakaz chodzenia... po dwóch
dniach wszystko ustało...no i znowu w 1-szy dzień świąt zaczęłam plamić
(głownie to śluż jest zabarwiony na brunatny kolor) do szpitala tam badania
USG, z Kropką wszystko okey, tylko mam przestać się denerwować, 3x dziennie
duphaston i lezeć... po dwóch dnioach znowu spokój. No i dzisiaj rano znwou
śluż zabarwiony brunatnie

( Jestem osobą nerwową, i moze to właśnie nerwy
powodują u mnie te plamienia...wigilę pierwszy raz spędzaliśmy z rodzicami
męża (4 m-ce temu wyszłam za mąż) no i trochę nawet bezwiedznie się
zdenerwowałam, wczorak pojchaliśmy do sklepu po większy stanik

no i
zaćzełam sie denerwować,ze co będzie jak spotkam kogos z pracy a jestem na
zwolnieniu lek. z tkz. (chory powinien leżeć)
Nie wiem co się dzieje...jestem w 9 tc i tak bardzo martwią mnie te
plamienia...co o tym myślicie?