8888p
10.02.06, 11:24
Jestem w 3 miesiacu ciazy.Choruje na toxoplasmoze. Wyniki umiarkowanie zle
(infekcja aktywna poziom przeciwcial nieznacznie spada co 2- 3 tygodnie
robie analizy).Mieszkam za granica w jednym z panstw UE.Jestem zdesperowana
bo miejscowi lekarze odmawiaja mi leczenia twierdzac ze podawanie lekarstw w
toxo mija sie z celem i jest praktycznie nieskuteczne i nie ma sensu truc
arganizmu. Wychodza z zalozenia ze albo poronie (co jest lepsze dla mnie niz
wychowywanie chorego dziecka) albo usune (wszyscy uwazaja to za norme zarowno
lekarze jak i osoby postronne ktore usiluja mnie "pocieszyc" mozliwoscia
aborcji)lub tez bede miala szczescie i nic sie nie stanie. Czuje sie
strasznie bo mam wrazenie ze nie mam na nic wplywu -moge tylko czekac (nawet
wyniki punkcji nie daja gwaracji ze pierwotniak nie wniknal w plod). W Polsce
przynajmniej moglabym miec poczucie ze cos robie tzn, ze biore leki . Pytanie
do osob ktore znaja temat : Czy mam sie z tym pogodzic czy na wlasna reke
szukac kogos kto w koncu zechce mnie leczyc?. (juz 2 gin i 2 bakteriologow mi
odmowilo). Czy lekarz zawsze ma racje i poco w takim razie polscy lekarze
jednak lecza toxo?!