tucik
16.02.06, 17:54
Troche mi głupio o tym pisac ale mam napady różnych (smakowo bardzo
odmiennych zachcianek-zajadajek jak ja to nazywam) po których co tu owijać w
bawełnę mam na 2 dzień...sraczkę. Nie jest to typowa biegunka dlatego tak
nazywam. W sumie się nie dziwię bo np. jem ciastko, które zagryzam kiszonym,
następnie banan z mandarynką i potem mleko...brzmi ohydnie -wiem. Efekt tez
jest. Najgorsze jest to że właśnie w takiej kolejności mnie na te
rzeczy "bierze". Nie wiem czy to do końca takie zdrowe i czy to, że organizm
tak mną kieruje ma świadczyć, że ja mam się jego słuchać...Główne dania jem
bardzo urozmaicone i jak najbardziej bogate odżywczo no ale potem przychodzi
podwieczorek i szaleję...a jak jest u Was?