Dodaj do ulubionych

Poród rodzinny a faceci

02.03.06, 19:05
Cześć,

Chciałbym zapytać, jakie macie doświadczenia z facetami przy porodzie
rodzinnym? Jaki jest ich stosunek przed , podczas i po porodzie (czy mają
opory, jakie komentarze, zachowania, etc.). Czy spotkaliście się z niechętnymi
reakcjami, czy raczej pozytywnie?

Dzięki za odpowiedzi smile.

Michał
Obserwuj wątek
    • jasminar Re: Poród rodzinny a faceci 02.03.06, 19:11
      ilu facetow tyle reakcjiwink
      • laaazy_boy Re: Poród rodzinny a faceci 02.03.06, 19:13
        Ha, domyślam się, jednak interesują mnie właśnie te reakcje. Zastanawiam się jak
        sam zareaguję wink. Mały stres, coś w tym stylu.
        • jasminar Re: Poród rodzinny a faceci 02.03.06, 19:20
          stresik masz napewno zgwarantowany wink a jak zareagujesz dowiesz sie dopiero w
          trakcie w kazdymbadz razie extremalne wraznia gwarantowane to jak .... skok ze
          spadochronemwink)
    • sienaa Re: Poród rodzinny a faceci 02.03.06, 19:21
      elo, generalnie faceci idą z ugiętymi nogami do porodu ale większość
      wychodzi "uskrzydlona" - bogatsza o dzieciątko,ale i w doświadczenie ze swoją
      żoną, które pozwala mu nabrać do tej kobiety podziwu, szacunku i pogłębić do
      niej miłość tak, jak nigdzie indziej nie jest to możliwe smile Dlatego mój mąż,
      choć wrażliwy, dzielnie idzie mnie wspierać w czerwcowym porodzie, za co i ja
      jestem mu baaardzo wdzięczna. To wspólne doświadczenie przyniesie nam dziecko i
      coś, co nie jest jeszcze nazwane ale co będzie niewątpliwie piękne i co nas
      połączy jeszcze bardziej. Pozdro i good luck laaazy_boy
    • luciii mój był i jest wspaniały, pierwszy poród razem, 02.03.06, 19:28
      czego oboje pragnęliśmy [nie musiałam nic mówić, sam zaproponował]
      przy porodzie był dzielny smile
      po porodzie kochał mnie jeszcze bardziej [to się czuło]
      dziś od tamtego czasu mija 9 i pół roku
      teraz czekamy na drugi wspólny poród smile
      póki co razem deptamy do gina, na badania i na każde usg smile)
      • jasminar Re: mój był i jest wspaniały, pierwszy poród raze 02.03.06, 19:48
        No to ja sie wyłamie wole przez to przejsc samasmileani nie proponuje ani nie
        zachecamwink nijak mi to nie pomoze a jemu rowniez to chyba do szczescia nie
        potrzebne smile zreszta nie pytałam bo (patrz pierwsza linijkawink
    • lenka_style Re: Poród rodzinny a faceci 02.03.06, 20:39
      mój mąż był chętny do uczestnictwa przy porodzie - ja miałam wątpliwości, bałam
      się, że będzei za mało stanowczy albo będzie mędrkował i mnie irytował podczas
      porodu (bo na szkole rodzenia "mądrzył się" na maxa - jak położna kazała
      siedzieć tak na poduszce, to kazał mi siedzieć tak, bez względu jak ja
      chciałam smile. Nie bałam się że zemdleje ani nic takiego, bo mój mąż nie należy
      do osób wrażliwych na fizjologię (ja też nie).
      Bylam zachwycona swoim mężem podczas porodu!! Cały był dla mnie, w ogóle się
      nie mądrzył, bardzo, bardzo się starał, był cudowny!!
      Dodam, że był też ze mną podczas cesarki i cudownie mnie wspierał. Na nasze
      małżeństwo obecność męża przy porodzie wpłynęła cudownie, tzn. teraz jeszcze
      bardziej wiem, że mogę na niego liczyć ZAWSZE, bo już chyba nei ma sytuacji
      ekstremalnej, wk tórej mąż by mi nie towarzyszył, zawsze jest przy mnie. Jest
      cudowny.
      Rozczuliłam się wspominając wspólny poród, każdemu polecam ....
      • jasminar Re: Poród rodzinny a faceci 02.03.06, 20:45
        Miło ze macie takie przyjemne wspomnienia ja uwazam ze wspolny porod nie jest
        gwarantem trwałosci zwiazku moj ex był ze mna przy pierwszym porodzie i
        niedługo potem rozwiedlismy sie wiec.... kwestia zcalania jest dla mnie
        niejasna ale jak ktos chce...wink
        • guderianka jasminar 06.03.06, 09:04
          więc juz teraz rozumiem skąd u ciebie niechęć do faceta przy porodzie i do
          porodu w ogólewinkmój ex tez był przy porodzie i to było jedyne co mu w zyciu
          wyszło-był nie zastąpiony. Urodziłam w maju, rozstanie w grudniu...ale
          przynjamniej schudłam ponad 25 kgwink
    • elmika Re: Poród rodzinny a faceci 05.03.06, 09:03
      Witajcie,
      Mój mąż był przy dwóch porodach, za 3 mies wybiera się na trzeci...
      I chyba to doświadczenie pozytywnie wpłynęło na jego stosunek do naszych
      dzieci - mąż lubi je przewijać, karmić, chodzić na spacerki, wstawać do nich w
      nocy itp.
      Na nasze wzajemne "stosunki" też nie narzekam smile
      Pozdrawiam, Elmika
    • lolinka2 Re: Poród rodzinny a faceci 05.03.06, 09:57
      Przed - pozytywny
      W trakcie - pozytywny
      Po - pozytywny

      Bez oporów jakichkolwiek, bez komentarzy (zwłaszcza głupich czy wkurzających),
      zachowania wysoce pożądane - wiedział jak to ma wygladać (ksiażki), wiedział co
      mnie czeka i szedł ze mną przez te doświadczenia pozostając przytomnym w
      odróżnieniu ode mnie targanej hormonami. Razem robiliśmy przysiady (tj jak
      przykucałam a on mnie dźwigał do góry i w dół), masował krzyż przez kilka
      godzin, podawał soczek do picia, wyprowadzał do wc, ciągał za mną stojak z
      kroplówką, wycierał podłogę kiedy wody wyciekały, i furę innych rzeczy które
      były potrzebne a których teraz nie pamiętam.

      Ja myślę ze to obowiązek każdego meża i ojca taki udział w porodzie. To jest
      tak, że jako facet ma się tradycyjną rolę chronienia rodziny, i nie ma miejsca w
      którym byłoby to psychologicznie potrzebne bardziej niż porodówka. Poza tymjako
      rodzic... przyszły/stający sie właśnie, wypada powitać potomstwo.

      I nigdy żadnemu z nas nie przyszło do głowy (ani w pierwszej ani w drugiej
      ciąży), ze na tę wojnę mogłabym iść sama...
      • patylda Re: Poród rodzinny a faceci 05.03.06, 13:40
        Mój mąż blednie jak słyszy o porodzie, ale nie ma wyjścia, bo powiedziałam, że
        sama nie idę smile
        Strasznie się boi biedaczek. Ja trochę też.
    • kalina_p Re: Poród rodzinny a faceci 05.03.06, 14:49
      a co, zastanawiasz się, czy iść z zoną rodzić?
      Mój mąż mial nie byc przy porodzie, ale tak wszystko szybko poszlo i tak sie
      ulozylo, że nie zdążyl i nie chciał wyjśc i byl do końca, przecinal pepowine,
      pierwszy trzymał córe na rekach - zachwycony był. Mówi, ż eprzezycie
      niesamowite, że nigdy tego nie zapomni, mnie było a nim raźniej, żadnej niecheci
      potem, wrecz przeciwnie.
      My polecamysmile))
    • monikaorlicz Re: Poród rodzinny a faceci 05.03.06, 15:10
      Ja rodziłam z mężem i to naprawdę super przezycie. Mąż gdy tylko się go ktoś
      pyta o reakcje to zachwala porody rodzinne. Nie mieliśmy oporów, a przy porodzie
      naprawdę mi pomógł, choć jak już było blisko a mnie strasznie bolało to aż mu
      łezka poleciała - biedny, nie mógł mi pomóc. Generalnie to jest super sprawa i
      zachecam.
    • neonatus51 Re: Poród rodzinny a faceci 05.03.06, 16:26
      Generalnie bardzo rzadko się zdarza,że potrafią naprawdę pomóc i wesprzeć swoją
      kobietę-nawet Ci po szkołach rodzenia...niestety...
      Pozdrawiam!
      tickers.tickerfactory.com/ezt/d/1;20726;28/st/20060523/dt/6/k/26a5/preg.png
      • lolinka2 Re: Poród rodzinny a faceci 05.03.06, 16:42
        To tym bardziej się utwierdzam w przekonaniu ze mój egzemplarz to egzemplarz
        niemal idealny.... nie chodziliśmy do szkoły rodzenia.

        Po dokonaniu poprzedniego wpisu spytałam małża czy sie stresował, stwierdził ze
        tak ale podszedł do tego zadaniowo i weterynaryjnie (spędził jakiś czas
        studiując zootechnikę smile), wtedy mu przeszło i dzięki temu był skuteczny, emocje
        go wzięły na parkingu już po 12 godzinach rodzenia, gdy miał wrócić do domu.
    • schiriou Re: Poród rodzinny a faceci 05.03.06, 22:08
      Zdecydowanie pozytywnie.Zastrzegłam sobie tylko że ma siedzieć przy mojej głowie imi TAM nie zaglądać.Popłakał się ze szczęścia,żadnych neg.komentarzy,tylko chwalił się,że pępowinę przeciął.No i ochoty na sekst wcale nie stracił,oj nie.
    • dorianne.gray Re: Poród rodzinny a faceci 05.03.06, 23:23
      A mój ukochany będzie ze mną przy porodzie, nawet go o to nie pytałam, bo dla
      niego to jest oczywiste. Rodzimy razem, ja się będę czuła bezpiecznie, a o jego
      reakcję się nie boję, bo wiem, jak reaguje w tak ekstremalnych sytuacjach i
      wiem, że mogę na niego liczyć smile
      Zresztą maluszka robiliśmy też wspólnie, teraz wystarczy być konsekwentnym wink
    • dekaskow Re: Poród rodzinny a faceci 05.03.06, 23:47
      Mój mąż nigdy wcześniej nie okazał mi tyle czułości i miłości jak przy wspólnym
      porodzie. Był genialny, strasznie zestresowany, w szoku, ale nie fiknął czego
      się obawiałam. Pomagał mi pod każdym względem, chociaż jak poprosiłam o mokry
      ręcznik, abym mogła z niego wyssać wodę to najpierw się sam nim otarł- taki
      biedny zszokowany. Jak już się urodził syn i wywieźli mnie do drugiego pokoju-
      zabiegowego na zszycie to poszedł za mną. Ale... po drodze przechodził przez
      ogólną porodówkę, a tam niestety... też rodziła kobieta.... no i biedaczek nie
      poznał że to nie ja i... stanął przy niej aby jej pomagać.... po kilku minutach
      kapnął się że to nie jego ŻONA i wrócił do sali porodów rodzinnych, gdzie była
      moja mama i pytał się jej jak byłam uczesana, bo nie wie czy to ja tam jeszcze
      rodzę czy nie...
      Na szczęście ta druga kobieta nic mu nie powiedziała, ale była trochę
      zdziwiona...
      Do dziś się śmiejemy że jak któraś potrzebuje do rodzinnego to on się pisze.

      Niestety przy drugim porodzie nie mógł być, czego oboje żałujemy.
      pzdr. Dorota
      • madzikowa2 Re: Poród rodzinny a faceci 06.03.06, 09:31
        No cóż. Mój mąż nic przed porodem o porodzie nie chiał wiedzieć, ja mu tylko
        uswiadomiłam, że nie chcę leżeć i że ma mi w tym pomóc (tzn. walczyć z
        lekarzami). Na szczęście miałam też swoją położną, która go pouczała, co ma w
        danym momencie robić. Ale był na prawdę dzielny, płakał nade mną, jak
        cierpiałam, masował, pod prysznicem polewał mnie wodą, chodził po korytarzu,
        nie patrzył "tam" i nie przeciął pępowiny, bo jest wrażliwy na krew i by
        zemdlał. Niestety zaczął znów wtedy palić (ze stresu) i był na relanium podczas
        porodu a jak się skończył, to poszedł po kwiaty i po.... piwo, które wypił od
        razu... Bardzo mnieto ubawiło... Potem powiedział, że drugi raz tego by nie
        przeżył, ale teraz będzie musiał, bo sama rodzić nie zamierzam.... wink
        Przede wszytkim dlatego, że jak jest facet w porodówce, to personel sie inaczej
        zachowuje, jest bardziej uprzejmy itp. A mąż nie da sobie w kaszę dmuchać i
        opieprzy kogo trzeba, jak będę się "źle" zachowywać....
    • boyena Re: Poród rodzinny a faceci 06.03.06, 09:48
      mój mąż był przy pierwszym porodzie i oboje szykujemy sie teraz na drugi. inna
      opcja w ogóle nie wchodzi w gre i było tez tak za pierwszym razem. nigdy nie
      było oporów, negatywnych komentarzy wręcz przeciwnie. wrażenia po porodzie też
      nie zmieniły naszych "stosunków", raczej nas bardziej zbliżyły jeszcze. a jak
      się widzi płaczącego faceta jak widzi swoje maleństwo.... to ja też ryczałamsmile)
    • gaba36 Re: Poród rodzinny a faceci 06.03.06, 11:14
      Mój mąż na pewno w jakiś sposób bał się, do tego należy do tych bardzo
      wrażliwych, ale jak sam przyznał zdecydowanie bardziej by się stresował siedząc
      za drzwiami porodówki niż ze mną w środku. Spisał się rewelacyjnie, miałam to
      co i duża część kobiet, po kilkudziesięciu minutach parcia powiedziałam "Wale
      to, idę do domu". Gdyby nie on to położna raczej by mnie nie zmobilizowała tak
      szybko... Jak Mała pojawiła się na świecie i zobaczyłam jego minę utwierdziłam
      się, że jestem z właściwym facetem. A potem to nawet łożysko oglądał... . Tak
      więc jak większość dziewczyn wypowiadających się przede mną mogę napisać tylko
      o samych pozytywach. Do tego super zachowywał się w szkole rodzenia, jak i
      reszta facetów. To panienki siedziały cicho a panowie pytali. Nasze relacje
      układają się dobrze, oczywiście, że inaczej niż przed porodem, ale to nie
      dlatego, że widział mnie rodzącą (jakoś to nie osłabiło jego uczuć do mnie a
      tym bardziej chęci kochania się ze mną), ale dlatego, że mamy mniej czasu, poza
      tym jest nas już trójka i trzeba czas dzielić między więcej osób. Z moich
      znajomych 6 facetów ostatnio brało udział w porodzie i wszyscy spisali się
      super. Nie słyszałam żadnych negatywnych komentarzy, zarówno od nich jak i ich
      żon, wręcz przeciwnie. Ja tam wierzę w mężczyzn!!!
      Pozdrawiam.
    • lilla_veneda Re: Poród rodzinny a faceci 06.03.06, 14:23
      Całe zycie zarzekałam się, że nie dopuszczę, aby mój mężczyzna był przy
      porodzie. Wydawało mi sie to zbyt osobiste. Po prostu widok nie dla faceta.
      Do szpitala pojechalismy razem. Połozna zapytała, jak rodzimy: razem czy
      osobno? Odrzekłam, że osobno. Na to ona, że dobrze byłoby gdyby mąż został do
      pewnego momentu (jeśli chce), a potem wyjdzie. Faktem jest, że nigdy nie
      pytałam męża, czy chce być przy porodzie, zdecydowałam za nas dwoje, a on nie
      protestował. Kiedy przyszło co do czego, zapomniałam, że miał wyjść. Bóle się
      nasilały, a ja chciałam miec przy sobie kogoś bliskiego. Kiedy położyli mnie na
      fotel, było mi juz wszystko jedno, że patrzy. Tym bardziej , że zachowywał
      stoicki spokój, jakby całe życie nie robił nic innego, tylko asystował przy
      porodzie. Pojawiły sie komplikacje, prawie wpadłam w panikę. Wszystko skończyło
      się szczęśliwie i mój mąż jako pierwszy powitał na świcie naszego syna.
      Największa podporą był dla mnie podczas szycia. Byłam mocno nacięta a szyto
      mnie chyba "na zywca", bo bolało jak diabli. Tak mocno ściskałam go za ręke, że
      poraniłam go panokciami (mimo że mam raczej krótkie). Tak więc całkowicie
      zmieniłam zdanie na temat porodów rodzinnych i jesli tylko męzczyzna chce i
      czuje sie na siłach wspierać swoją kobietę, to czemu nie.
      Pózniej tez było OK. Mąż nie miał żadnej traumy. Normalnie podjęlismy
      współżycie i nie czułam sie mniej atrakcyjna. Teraz spodziewam się drugiego
      dziecka i chciałabym, żeby mąz był przy mnie na porodówce.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka