Dodaj do ulubionych

opowiem Wam swoja historie...

04.06.06, 23:12
opowiem Wam swoja historie

jestem z pokolenia komputerowcow, lepiej pisze na klawiaturze niz recznie,
lubie internet, ba, uwielbiam, gdy szukam informacji na jakis temat,
to siegam od razu po internet

dlugo nie moglam zdecydowac sie na zajscie w ciaze, wiec kiedy nadszedl
odpowiedni moment, zaczelam sie do niej przygotowywac (szczepienia. badania
itp.)
oczywiscie skarbinacwa wiedzy byl internet a doikladnie gazeta.pl

potem, gdy juz zaczelam sie staraac o zajscie w ciaze trafilam na forum w
oczekiwaniu, atmosfera tam panujaca,
udzielila sie takze i mi - sprawdzanie co chwile, czy juz moge wykonac test,
jaka temp itp.,
o seksie z mezaem pisalam przytulanko, o bachorku dzidzi i takie tam

gdy zaszlam w ciaze trafilam na Ci.., cieszylam sie z zajscia ww ciazeoi to
bardzo, alecpo przeczytaniu wielu postow na CiPie zaczelam sie strasznie bac,
ze z tej ciazy nic nie bedzie

ciagle latalam jak pomylona do lazienki, czy nie ma krwi na wkladce,
zabronilam mezowi kupowac wedzonego lososia, makrele (ktora uwielbiam),
stresowalam sie kazdnym usg - czy bedzie serce, czy lekarz potwierdzi, czy
wszystko okej...
gdy dostalam opryszczki (warga) przekopalam archiwum i kilka wypowiedzi
powalilo mnie - moge przez nia poronic!!! bylam potwornie, potwornie
zestresowana....

az w koncu zrozumialam

na Cipie jest kilka rodzajow forumowiczek

1) normalne wyluzowane laski, ktore w przyszlosci beda "wyrodnymi" (czyli
normalnymi wyluzowanymi matkami - jest ich bardzo malo - znaczy sie rzadko
sie odzwyaja czestio z obawy przed zlicnczowaniem

2) kobiety po przejsciach (poronieniach, problemami z znajsciem w ciaze),
ktore chuchaja i dmuchaja na swoja ciaze, zeby tylko bron Boze nic sie nie
stalo

3) zwyczajne dziewczyny, ktorym po prostu odwala schiza ciazaowa, sa
rozhisteryzowane kazda pie.., w kazdym objawie ciazy doszukuja sie czegos
niepokojacego, nie potrafia sie cieszyc stanem, badz co badz, zwanym
BLOGOSLAWIONYM

Po tym, jak dotarlo to do mnie, zawstydzilam sie, ze klimat panujacy na Cipie
mnie tak oglupil. Przestalam czytac watki na temat poronien, pustych jaj
plodowych, zwolnien, przedwczesnych skurczy, dopisywalam sie glowie do
bzdurnych watkow o slacie, lodach czy paprykarzu. W koncu trafilam na grupe
normalnych wyluzowanych kobiet, ktore nazwaly sie przewrotnie matkami
wyrodnymi. I znow jestem szczesliwa kobieta oczekujaca swojego kochanego
bachorka. Ciesze sie z kazdego kopniecia Maryski, nie drze z niepokoju przed
kazdym usg, normalnie pracuje i mam nadzieje, ze wytrwam tak do konca ciazy,
czego wszystkim ciezarowom serdecznie zycze...
Obserwuj wątek
    • plusiak822 Re: opowiem Wam swoja historie... 04.06.06, 23:51
      ja tez na poczatku ciazy nalezalalam do tych przewrazliwonych,czytalalam pelno
      postow,a potem nie moglam spac w nocy.teraz jestem juz mama i zdaniem mojej
      kolezanki -wyrodna.otoz co jakis czas(co miesiac,dwa),jezdze do mojej mamy na
      weekend,zeby odpoczac.tam zawsze mama zabiera mala na jedna noc,a ja ide na
      impreze-totalny luz.zdaniem mojej kolezanki nie powinnam tak robic,ze
      macirzynstwo zobowiazuje i ze powinnam sie zmienic--jej zdaniem nawet ta jedan
      impreza raz na jakis czas nie pasuje do obrazu matki---wygarnelabym jej wiele
      rzeczy,ale sie zamknelam.poczulam sie jak wyrodna matak,chociaz w ogole nie mam
      powodow,zeby tak myslec.brrrrr,niech ona bedzie miala swoje dzeicko---zobaczymy
      co wtedy bedzie i czy bedzie chciala byc tak zamknieta w cztrerech scianach,jak
      to ona mowi.
    • plusiak822 Re: opowiem Wam swoja historie... 04.06.06, 23:53
      wiem,ze to lekka zmiana tematu,ale chcialam sie wygadac!!i racja,nie czytaj
      tych wszytskich rzeczy,bo czlowiek moze do glowy dostac.mi lekarz powiedzial,ze
      mam w koncu przestac wchodzic na inetrnet.
      • 30mama Re: opowiem Wam swoja historie... 05.06.06, 01:51
        hej
        Ja mam już 2 dzieci i jak czytam te posty: co wolno a co nie-to konam ze
        śmiechu. Wolno wszystko na co ma człowiek ochote-pić gazowane, jeść ser feta i
        makrele... W dwóch ciążach tak robiłam-i nie byłam chociaż zestresowanasmileteraz
        również tak robię i piję dodatkowo piwo-za którym nigdy nie przepadałam, a
        teraz aż mi ślinka leci jak na nie patrzę. smile Jeżeli chodzi o zostawianie
        dzieci z mamą i wyjście na impreze-to zawsze z tego korzystałam. Nam -mamom-
        też należy się chwila relaksu i normalne kontakty ze znajomymi a nie ciągłe
        rozmowy na spacerkach o kupkach, kolkach i pieluszkachsmileDlaczego jak człowiek
        ma dziecko to powinien się zmienić???Zmienia się trochę jego życie( bo
        maluch "rządzi" całym domem) ale on sam pozostaje taki sam.
    • sheer.chance Re: opowiem Wam swoja historie... 05.06.06, 05:14
      Twoja historia brzmi mi dziwnie znajomo...smile
      Tez mnie to forum na początku ogłupiło, nakręciło i zestresowało... Na
      szczęście pozbierałam się na tyle szybko, żeby zdążyć się tą ciążą nacieszyć.
      Jadłam na co mnie naszła ochota (w większości rzeczy widywane tu w tytułach
      wątkowsmile), popijałam kawę i promile, bzykałam się z mężem, kupowałam po kawałku
      wyprawkę i pracowałam do dnia porodu (tylko ja leniwa jestem i nie chciało mi
      sie pisać na ten tematwink) Dziecka urodzila się w terminie, zdrowa, zadowolona i
      straszna megiera- po mamunismile Najwyraźniej nic jej nie zaszkodziło.
      Życzę poczucia humoru na resztę ciąży i pociechy z pociechysmile Pozdrawiam
      • phantomka Re: opowiem Wam swoja historie... 05.06.06, 07:34
        czy teraz kazda normalna matka musi byc nazywana "wyrodna" nawet jezeli uzywa
        sie "? ja jestem matka, zadna wyrodna, zadna wyluzowana, po prostu matka, ktora
        intuicyjnie wie, co jej dziecku jest potrzebne...a ty zobaczysz jaka
        bedziesz,jak juz urodzisz, bo znam juz takie madrale, ktore po urodzeniu
        zamienily sie w typowe chuchajaco - dmuchajace matki. I zycze ci, zeby ci
        pozostal taki nieoglupiajacy stosunek.
    • reniatoja Re: opowiem Wam swoja historie... 05.06.06, 07:37
      Fajnie, tylko czemu na swoją Maryśkę mówisz bachorek? To ja już wole dzidzi...
      A najlepiej byłoby do tej całej normalnosci włączyć po prostu
      określenie "dziecko".
      • antyka Re: opowiem Wam swoja historie... 05.06.06, 08:15
        dla mnie bachorek to jak dla Was "dzidzi"
        mowiac bachorek mam na mysli moja mala Maryske,
        na ktora czekam z ustesknieniem od chwili zrobienia testu smile
        kiedys to wymyslila Moja Siorka
        na okreslenie swoich coreczek i tak juz zostalo.

        Mi sie bardzo podoba wink

        To "bachorek" nie "bachor".
        • reniatoja Re: opowiem Wam swoja historie... 05.06.06, 09:39
          Ale jak juz jestes taka super normalna, to powinnas mówic dziecko po prostu smile


          A ja wlasnie ide do lekarza umowic sie ostatecznie na cesarke i w ogole na
          takie juz prawie ostanie badanie i... serio, zajebiscie sie boje jakos tej
          wizyty. Przytylam 5 kilo przez 45 dni, chyba facet mi cos o tym powie, fak.
          • obietnica_poranka Re: opowiem Wam swoja historie... 05.06.06, 09:53
            NO nie tylko tego brakuje żeby ktoś mi mówił jak POWINNAM mówić na moje własne
            dziecko!
            Antyka ma ochotę bachorek to jej osobista sprawa. I to nie świadczy o jej złym
            czy nie złym stosunku do dziecka. Czekam z wytęsknieniem na moją córeczkę ale
            nie oszukujmy sie jeszcze mi da popalić.
            Poza tym o sprawach gustu sie nie dyskutuje.Ty wolisz określenie dzidziatongue_out, ja
            mam odruch wymiotny jak coś takiego słyszę z ust dorosłych osób. Ja wolę
            bachoreksmile.Czy to świadczy o tym która z nas będzie lepszą matką ???? NIE SADZE.
            Pozdrwiam Antykę!
            • reniatoja Re: opowiem Wam swoja historie... 05.06.06, 10:37
              obietnica_poranka napisała:

              > NO nie tylko tego brakuje żeby ktoś mi mówił jak POWINNAM mówić na moje
              własne
              > dziecko!

              Droga Obietnico, nie zrozumiałaś mnie w ogóle. Nie mówię Antyce jak ma mówić na
              swoje dziecko, tylko uważam, zę skoro sama krytykuje to, zę ktoś mówi na swoje
              dziecko "dzidzia" i w ogóle apeluje o normalnosc, to sama powinna zaswiecić
              przykladem i przede wszystkim ona nie wymyślać jakichś dziwnych określeń w
              stylu bachorek, tylko mówić normalnie dziecko. Ale to tylko dlatego, ze ona
              czepia sie innych, ja przyczepiłam się do niej. Bo tak naprawdę to uważam, ze
              każdy niech sobie mói jak chce na swoje własne dziecko.

              > Ty wolisz określenie dzidziatongue_out,


              Możesz mi powiedzic skąd taki wniosek? Czy kiedykolwiek nazwałam tak swoje
              dziecko, albo powiedziałam, ze dzidzia jest lepsza od bachorka? Nie wole ani
              dzidzia, ani bachorek. Odkąd wiem, że to chłopczyk, najbardziej preferuję
              okreslenie mój synek. Najbardziej nie trawię jednak fasolki.


              ja
              > mam odruch wymiotny jak coś takiego słyszę z ust dorosłych osób.

              Wymiotny mam tylko nafasolke, bo mi sie automatycznie kojarzy z wzdęciami i
              wiatrami. Poza tym dopuszczam prawo kazdego do nazywania sobie swojego
              potomstwa jak mu sie podoba.


              Ja wolę
              > bachoreksmile.Czy to świadczy o tym która z nas będzie lepszą matką ???? NIE
              SADZE

              Ani ja nie sądzę. I nic takiego nie wynika z moich wypowiedzi, zebym tak
              sądziła.

              > Pozdrwiam Antykę!

              A ja pozdrawiam Ciebie. Antykę też, a co mi tam smile
              • obietnica_poranka Re: opowiem Wam swoja historie... 05.06.06, 11:08
                "> > Ty wolisz określenie dzidziatongue_out,
                >
                >
                > Możesz mi powiedzic skąd taki wniosek? Czy kiedykolwiek nazwałam tak swoje
                > dziecko, albo powiedziałam, ze dzidzia jest lepsza od bachorka? "
                No tak się składa że napisłaśsmile
                Czytaj własny poprzedni postsmile
                I niestey nie zgadzam sie z tobą że najlepiej mówić dziecko i synek.Po to mamy
                wyobraźnię by jej uzywać i wymyślać swoje własne określenia. Tak jest myślę
                fajniejsmile
                Okropne dla mnie są tylko infatylne, sztampowe określeniatongue_out
                Pozdrawiam.
                • reniatoja Re: opowiem Wam swoja historie... 05.06.06, 11:11
                  No faktycznie, zwracam honor, rzeczywiscie tak napisalam, bo gdybym juz musiala
                  wybierac, to wole ostatedznie dzidzi, niz bachorek. Aczkolwiek nie zmienia to
                  faktu, ze nie uzywam ani jednego ani drugiego okreslenia. widac brakuje mi
                  wyobrazni. smile
                  • obietnica_poranka Re: opowiem Wam swoja historie... 05.06.06, 11:31
                    O nie!Teraz mi wkładasz w usta coś czego nie powiedziąłam. Chyba nie
                    przemyślałaś swojej wypowiedzi i teraz głupio się bronisz.
          • antyka Re: opowiem Wam swoja historie... 05.06.06, 09:55
            cala Polska ma dzieci smile
            ja bede miala mojego kochanego bachorka smile
    • salinas Re: opowiem Wam swoja historie... 05.06.06, 08:57
      Mnie również bardzo stresowało czytanie niektórych forów i po prostu
      zrezygnowalam z wchodzenia na nie.Ograniczyłam komputer do minimum.Słuchałam
      rad swojego lekarza i swojej intuicji.Ciąze wspominam naprawde jako
      błogosławiony stan ( lęki chowałam gdzies głęboko). Urodziłam zdrowe dziecko i
      do komputera usiadłam jak Malutka miała 4 miesiace.Wystarczy do wszystkiego
      mieć zdrowe podejście.
      • malgosiek2 Re: opowiem Wam swoja historie... 05.06.06, 09:14
        Antyka masz dużo racji.
        Forum cip najczęściej straszy,omamia,sieje panikę nieraz niepotrzebnie a
        czasami niesety ogłupia.
        Posty co wolno,a co nie są dowodem iż ciąża nieraz ogłupia i pozbawia myślenia
        (szare komórki ulegają destrukcji).
        Wszystko jest dla ludzi oczywiście w rozsądnych ilościach.
        Też mnie drażni określenie dzidzi brrrr....przytulanko.Infantylizm nieraz
        powala na kolana.
        No a teraz na mnie będzie nagonka jaka jestem niedobra i bleee.....smile
        Pzdr.gosia
        • reniatoja Re: opowiem Wam swoja historie... 05.06.06, 09:44
          Dziewczyny, ale w czym przytulanko jest gorsze od bzykanka? Antyka na seks mowi
          bzykanko, inni przytulanko. Ja akurat chyba ani bzykanko, ani przytulanko. Albo
          czy bachorek jest normalniejszy niz dzidzi? Mysle, ze sie czepiacie, choc same
          nie jesteście "świete" belki w oku swym nie dostrzegacie, ze tak powiem wink

          A to, ze oczywiscie dziewczyny w ciazy dostają w dzisiejszych czasach swoistej
          schizy, to fakt, nie przecze. I gdyby nie internet, to byloby normalniej, ale
          przez te wszystkie fora, to polowa z nas tylko siedzi, w nocy spac nie moze, bo
          obmysla jakies pytania, ktore moglaby jeszcze zadac i przedyskutowac z milionem
          innych ciezarnych na forum. Gdyby nie bylo forów, nie byłoby takiego odlotu u
          wielu kobiet, bo po prostu nie miałyby z kim sie tak rozczulac nad swoim
          stanem smile
    • korlewna Re: opowiem Wam swoja historie... 05.06.06, 09:13
      a mi się wydaje, ze dziewczyny z pkt. 1 i 2 tez są zupelnie normalne, tylko
      maja troche za soba i dlatego tak reagują.
      Co do pojscia po rozum do głowy... gratuluję, bo niektore dziewczyny latami
      całymi siedzą w necie, nie zapytają lekarza, nie poczytają mądrych ksiazek,
      tylko piszą o jakis pierdołach, a najgorsze, ze same się stresująsmile
      Pozdrawiam
    • magnolia59 Re: opowiem Wam swoja historie... 05.06.06, 09:14
      Od czasu do czasu serwuje mojemu mądremu lekarzowi jakies pytanie z forum i
      wtedy pokładamy się oboje ze śmiechu.... Posmutniła tylko przy tekstach o
      unikkaniu fryzjera i szkodliwości kosmetyków- "i tak potem ogladam takie tłuste
      wielorybki, płaczące, ze mąz ich nie chce"
      Na moje dizecie mówię "paskuda' lub "łysa nędza" w odróznienieu od futrzastej
      nedzy, który słodko mruczy z łebkiem na brzuchu....
      I nie bede miała zadnych problemów ideologicznych z tym, ze mnie pan doktor
      ślicznie potnie i dzieice wyjmie smile
    • maretina Re: opowiem Wam swoja historie... 05.06.06, 09:47
      nie ma kategorii dla mniesmile
      poronilam 4 razy, poata ciaze donosilam. jadlam lososia, sery z plesjia,
      watrobke, jako matka jestem zdecydowanie wyrodnawink
      nie poszlam na usg w 5 tc tylko po 8 jak pan bog przykazal, nie oznaczalam beta
      hcg itd. normals jestemsmile
      • reniatoja Re: opowiem Wam swoja historie... 05.06.06, 10:04
        Maretina, ale czy np po drugim poronieniu tez bylas taki normals? Ja nie wiem,
        moze to z czasem mija to przewrazliwienie, moze sie niejako przyzwyczailas, ze
        poronienie Ci sie zdarzaja i to czesciej niz donoszenia...

        Ja pierwszej swojej ciazy przktycznie nie przezylam swiadomie. Pracowalam,
        uczylam sie, nie bylo mnie od rana do wieczora w domu, nie wiedzialam dokladnie
        w ktorym jestem tygodniu, ani nie mialam zielonego pojecia o stopniu rozwoju
        mojego dziecka w danym momencie ciazy. Mysl o zadawaniu jakichkolwiek pytan nie
        przeszla mi przez glowe. O komplikacjach nie wiedzialam, ze istnieja. Nie
        mialam zadnych, najmniejszych problemow z ciaza, u lekarza bylam pare razy,
        badania robilam moze ze trzy razy - takie ogolne, krew, mocz, usg. Nie mialam
        pojecia o przeziernosci karkowej, o polowkowym, o doppler, o toxo, cmv, o
        niczym. Antyka bylaby ze mnie dumna - jezdzilam na motorze, plywalam na
        najwiekszych falach w siodmym miesiacu, w ktorym bawilam sie równiez w
        spadochroniarza. Urodzilam piekne zdrowe donoszone dziecko, ktore do dzis jest
        najwiekszym szczesciem mojego zycia.

        Druga ciaza trwala krotko, nie zdazylam sie napanikowac, szybko skonczyla sie
        poronieniem.

        Trzecia ciaza dobiega konca - przezywam ja zupelnie inaczej niz pierwsza. Na
        poczatku przede wszystkim zamartwialam sie wszystkim, a najbardziej tym, czy
        nie poronie, oraz czy dziecko bedzie zdrowe. Przed usg przeziernosci karkowej
        trzeslam gaciami. czytam wszystkie mozliwe ksiazki i gazety o ciazy i
        pierwszych dniach z dzieckiem. zadaje rozne glupie pytania, zrobilam dziesiatki
        badan w tej ciazy, chyba nie ma badania poza amniopunkcja, ktorego nie robilam,
        licze ruchy dziecka (wprawdzie przestaje po 15), wsluchuje sie w jego rytm snu
        i czuwania, martwie sie brakiem braxtonow i siary w piersiach, przezywam jak
        szczur otwarcie kanałów. I fajnie, nie widze w tym nic zlego. Mysle, ze tez
        urodze zdrowe szczesliwe dziecko, na co z utesknieniem czekam.

        P.S. Nie tykam sushi, serow plesniowych, wedzonych ryb, surowego miesa,
        wątróbkę zjadłam raz, ale potem sie naczytałam, że to moze szkodzic, wiec
        wiecej nie jem, nie pale i nie pije ani kropelki alko. smile)) I tak planuje do
        konca karmienia, a chcialabym karmic przynajmniej pol roku, zoaczymy czy mi sie
        to uda.
        • maretina Re: opowiem Wam swoja historie... 05.06.06, 10:12
          reniu, zapewniam Cie, ze do poronien nie da rady sie przyzwyczaic. dziwne, ze
          takie mysli chodza ci po glowie. to tak jakbys powiedziala, ze do smierci
          bliskich ludzi mozna przywyknac, jezeli bedzie kilka na raz.
          • reniatoja Re: opowiem Wam swoja historie... 05.06.06, 10:21
            Może użyłam niewłąściwego czasownika. Chodziło mi o to, ze moze po tylu
            poronieniach wolałąś raczej nie przywoiązywać sie zbyt predko do myśli, ze
            jesteś w ciąży, żeby potem nie przeżywać tak bardzo rozczarowania, no nie wiem
            jak to inaczej powiedziec. Ja gdy zaszlam drugi raz w ciaze bardzo sie
            cieszylam, nie przewidywalam zadnych komplikacji i poronienie bylo szokiem. W
            tej ciąży byłam bardziej na nie gotowa, brałam taką opcję pod uwagę, bo
            wiedziałam, że może się zdarzyc w kazdej chwili, więc samą siebie
            przygotowywałam na taką sytuację, żeby nie przeżywać potem tego tak bardzo jak
            za pierwszym razem.
            • maretina Re: opowiem Wam swoja historie... 05.06.06, 10:40
              mylisz sie. nie oszukiwalam nigdy sama siebie. zalezalo mi na kazdej ciazy i
              nie balam sie przyzwyczaic do zadnej.po prostu mam dystans do siebie a przede
              wszystkim do swiata wirtualnego. nigdzie tylu bzdur nie czytalam co na forach
              gw.:nie mozna uzywac kremow na twarz z czyms tam, na celulit tez, bron boze
              zafarbowac wlosy, bo dziecko bedzie chore itd. moim zdaniem te brednie, ktore
              wymienilam nie maja nic wspolnego z lekiem o zdrowie dziecka, sa wyrazem
              samoumartwiania sie na pokaz.patrzcie, jaka jestem dzielna, silna, ile
              poswiecen znosze dla dziecka.... bleeee. nie pojmuje tego.
              • reniatoja Re: opowiem Wam swoja historie... 05.06.06, 10:45
                No moze, kazdy przezywa inaczej. Co do samoumartwiania sie - ja sie nie
                umartwiam, nic z tych rzeczy.
        • clio_1 Re: opowiem Wam swoja historie... 05.06.06, 10:17
          Do Reniatoja - w kwestii przytulanek, dzidzi itp
          Mnie też ku..ca strzela jak słyszę hasła: przytulanko, dzidzi, tempka, bo mam
          wrażenie, że kobiety w ciązy tracą mózg i staja się bardzo infantylne,
          słodziutkie do zerzygania. Ja na swoje dziecko mówię Młoda albo Mała albo Julka,
          w zależności od tego na co mam ochotę. Bzykanko jest dla mnie lepsze niz
          przytulanko bo takie określenie ma w sobie coś - nie udawajmy, że zawsze się
          tylko romantycznie przytulamy, czego efektem jest dzidzia, ile razy zdarzyło się
          szybkie bzykanko przed pracą?
          Każda ciąża jest inna - wiadomo, że jeżeli nie ma przeciwwskazań medycznych, to
          można robić prawie wszystko co przed ciążą - oczywiście z umiarem. To, że jem
          sery pleśniowe, makrelę, truskawki nie oznacza, że pochłaniam to na kilogramy,
          jem od czasu do czasu, jak mam ochotę, nie manifestując: jestem wyrodną
          ciężarówą, bo jem to to i to. Święte głosy oburzenia na mnie nie działają.
          Badania robię wg potrzeby, nie biegam co tydzień na USG, biorę leki, nie pytając
          na forum, czy mi wolno, mimo, że lekarz przepisał i czy aby nie zaszkodzą
          fasolce (kolejne słowo działające na mnie jak płachta na byka)
          Przedwczoraj założyłam dla jaj wątek o arbuzach - z zapytaniem, czy można je
          jeść, bo podobno pestki są rakotwórcze. 1 osoba opieprzyła mnie za kretynizm
          pytania, 2 uznała, że to żart, a reszta odpowiedziała, że mozna, jak najbardziej
          - w tonie zupełnie poważnym. A ja uznałam, że trzeba mieć do ciązy trochę
          dystansu, bo nie jeteśmy pępkami świata.
          Pzdr, Magda
          • mariolka55 antyka 05.06.06, 10:26
            no jakbym czytała swoja historiesmile w pierwszej ciazy byłam bardziej wyluzowana
            i zadowolona,własciwie drzałam ze strachu tylko do 12-14 tc z obawy przed
            poronieniem -wtedy czytałam tylko ksiazki,teraz przez forum mi odwala i
            dokładnie naleze do 3-grupy kobietsmile drże przed usg i badaniem,sex ze
            strachem,latam jak pomylona do łazienki ogladac bielizne,pije kawe ale sie
            martwie czy nie za duzo,boje sie samoopalaczem brzucha smarowac,za duzo chodzic
            (co chwile odpoczywam)na kazde delikatne zakłucie brzuszka zapieprzam po nospe
            itp. mogłabym tego duzo wymieniac,po prostu czym wiecej czytam tym bardziej mi
            odwalasmilei zamiast sie cieszyc to jestem najbardziej zmartwiona ciezarówkasmilea
            maz ma mnie juz dosc,jemu na szczescie sie nie udzieliłosmile

            buuuuuuuuuuuuuuuuusad
          • reniatoja Re: opowiem Wam swoja historie... 05.06.06, 10:29
            clio_1 napisała:

            > Do Reniatoja - w kwestii przytulanek, dzidzi itp
            > Mnie też ku..ca strzela jak słyszę hasła: przytulanko, dzidzi, tempka, bo mam
            > wrażenie, że kobiety w ciązy tracą mózg i staja się bardzo infantylne,


            Osobiście też mnie to drażni, a fasolka to juz w ogóle podobnie jak na ciebie -
            jak płąchta na byka na mnie działa. Nie widzę jednak wiekszej różnicy między
            bachorkiem a dzidzią, bzykankiem a przytulankiem - i to i to zdrobnienia, i to
            i to nie są normalne określenia, tylko jakieś wymyślane, a czy to bardziej
            infantylne od tamtego, to juz kwestia bardzo subiektywna. Jesli ktos apeluje o
            normalnosc, to sam powinien w moim uczuciu uzywac okreslen calkowicie
            neutralnych i normalnycjh: płód, dziecko, seks, stosunek płciowy - o, to by mi
            zaimponowało wink


            > Każda ciąża jest inna - wiadomo, że jeżeli nie ma przeciwwskazań medycznych,
            to
            > można robić prawie wszystko co przed ciążą - oczywiście z umiarem. To, że jem
            > sery pleśniowe, makrelę, truskawki nie oznacza, że pochłaniam to na kilogramy,
            > jem od czasu do czasu, jak mam ochotę, nie manifestując: jestem wyrodną
            > ciężarówą, bo jem to to i to. Święte głosy oburzenia na mnie nie działają.
            > Badania robię wg potrzeby,

            JA robie tylko te, które mi lekarz zapisuje - nie wiem, w pierwszej ciaży chyba
            mnie lekarz olewał, bo naprawde nie robiłam badań, teraz z kolei latam do
            mikrobiologa po każdej wizycie ze spisem wszystkich mozliwych badań, jakie
            mozna sobie wyobrazic smile, ale w sumie nie przeszkadza mi to, koszty pokrywa
            ubezpieczalnia, a ja mam cala historie mojego stanu zdrowia w grubej teczce smile


            > trzeba mieć do ciązy trochę
            > dystansu, bo nie jeteśmy pępkami świata.

            Zgadzam sie. Również pozdrawiam, Renia.
    • murter1 Re: opowiem Wam swoja historie... 05.06.06, 10:22
      A ja nie lubie robienia ideologii z normalnych sparw. Jedna przezywa ciaze tak,
      inna inaczej.
      Ja mowie na swojego obcego bachor, nie bachorek, bo to dla mnie piszczotliwe
      okreslenie wink dzidzia mi nie przejdzie przez gardlo.
      Nie jem serow plesniowych i wedzonej makreli tak na wszelki wypadek.
      Daje prawo innym do schiz - sama zaliczylam swoja na poczatku (nie przyznam sie
      jaka, bo glupia byla).
      Slucham glownie lekarza, ale internet traktuje jako cenne zrodlo wiedzy.
      Zwlaszcza w temacie "inni tez tak maja" jesli chodzi o objawy - to mnie
      uspokaja, dzieki temu lista pytan na comiediecznych wizytach u lekarki jest
      troche krotsza.
      Jestem aktywna, studiuje do 8 miesiaca, potem planuje jeszce male wakacje.
      raz jezdzilam na rowerze, ale potem mnie plecy bolaly wiec nie powtarzam.
      Martwie sie jak bachor ma mnie w nosie i nie kopie.
      Nie moge doczekac sie, kiedy sie z nim spotkam.
      Nie znosze wywyzszania sie i nazywania tego forum ci.., jak rowniez wyciagania
      watkow na "wyrodnych" i "statystycznych" tylko w celu obsmiania ich.
      Choc lubie pozcytac zarowno wyrodne, jak i statystyczne - tam, gdzie nie ma
      tego denerwujacego tonu wyzszosci.
      Ciesze sie swoja ciaza i akceptuje ze kazdy ma prawo przezywac ja tak jak mu
      sie podoba.
      Howgh smile


      • murter1 Re: opowiem Wam swoja historie... 05.06.06, 10:26
        Oczywiscie mialam na mysli nazywanie forum "ci.." - to wykropkowanie to
        pomylaka, nie wstydliwosc wink
        • murter1 Re: opowiem Wam swoja historie... 05.06.06, 10:27
          Dobre. Wiadome slowo NAPRAWDE nie przechodzi mi przez klawiature wink)
          Nie wiem o co chodzu.
    • cathy1976 Re: opowiem Wam swoja historie... 05.06.06, 10:35
      A wiecie ja mysle, ze tu nie ma nic do rzeczy nomenklatura pojeciowa- ja mowie
      na swoje dziecko Dzidź (nie dzidzi ani nie dzidzia), choc wiem, ze będzie
      dziewczynka. Nie przepadam za ideologizacja zadnej ze sfer zycia- co kogo
      obchodzi jak ktos inny nazywa tego stwora w brzuchu??

      I nawet nie chodzi o to, że raz na jakis czas na forum padnie niezbyt madre
      pytanie o ser feta, albo lody- ktos nie wie to pyta. Mnie kilka razy dosc
      przerazilo, ze na takie pytanie, padaja BLEDNE i nieprawdziwe odpowiedzi! I to
      wypowiadane tonem autorytatywnym… dotyczy to wszelkiego rodzaju pytan- również
      tych dotyczacych na przykład przepisow prawa pracy. Kurcze, Dziewczyny- ktos
      nie wie- to się nie wypowiada! Ewentualnie pisze, ze mu sie wydaje..

      A co do postawy w ciazy, to ja polowe zakazow mam w nosie, bo mi tak wygodniej.
      Moja mama powiedziala mi na poczatku, ze to najzdrowsza metoda- zyc prawie tak,
      jakby się nie było w ciazy smile I ze w jej czasach, to nawet nie wiedziala, ze
      nie można surowego miesa jesc, wiec rabala tatara na okraglo, bo miala na to
      ogromna ochote. Pracowala do ostatniego dnia ciazy i z biura pojechala na
      porodowke. Pila czasem drinka (bo mowi, ze piwo i wino w tych czasach było
      tragiczne) i nie zaszkodzilo to nam, jej dzieciom pokonczyc studia i nauczyc
      się kilku jezykow. Pila mleko, farbowala wlosy… Musze jej wierzyc bo ma dwie
      zdrowiutkie corki (nawet alergii nie mamysmile A moja gin uwaza tak samo, wiec
      mam spojne informacje!
      • elieka Re: opowiem Wam swoja historie... 05.06.06, 10:53
        no i się zgadzam ze wszystkim. Można PRZEŻYWAĆ ciążę i przeżywać, ale pytania
        typu czy można? lekarz mi kazał ale nie wiem czy mogę? (jak kurde nie ufasz
        lekarzowi tylko forum to po co do niego chodzisz??) czy - to już jest hit - co
        to jest......? nie ma wyszukiwarki czy jak do cholery????Zanim zadam pytanie
        szukam tutaj, szukam na googlach i z reguły znajduję odpowiedź na swoje pytanie
        a nie zakładam tysięcznego wątka o takim samym temacie brrr.
        Nie powiem, jak każdej chyba mi też czsami jakis nerw się odzywa i coś mnie
        martwi, ale nie schizuję za każdym razem.
        Też jestem po poronieniu i wiem jak to jest martwić się z tygodnia na tydzień
        czy wszystko ok, ale jakos potrafiłam normalnie pracować do 33 tygodnia mimo
        wcześniejszych problemów z ciążą, i to pracować ostro bo non stop po godzinach
        praktycznie, jeść wszystko na co mam ochotę i robić to, co do tej pory robiłam.
        I teraz jak mam leżeć bo mam zanik szyjki i rozwarcie to mnie trafia z nic
        nierobienia i z ograniczenia wynikającego z faktu że mam leżeć. ALe truskawki i
        ser pleśniowy jem dalej smile
        Jako nagłówek powinno byc na tym forum NIE DAJMY SIĘ ZWARIOWAĆ i to wielkimi,
        czerwonym literami. Oraz KOBIETY MYŚLCIE w ciąży.....
    • bzik33 Re: opowiem Wam swoja historie... 05.06.06, 10:53
      Dzieki antyka!!!! Odkąd zaczęłam czytać wszystkie posty,coś mi się poprzewracało
      w głowie!! Cały czas myślę czy dziecko jest zdrowe, czy nie robię czegoś co
      mogłoby mu zaszkodzic itp. Czuję ,że jeszcze trochę i zwariuję!!!! W tym
      tygodniu mam iść na usg połowkowe i okropnie panikuję,co z dzidzią, czy wszystko
      o.k. itp Muszę dać sobie na luz i znowu być normalną WYRODNĄ mamusią smile)
    • alagodz Re: opowiem Wam swoja historie... 05.06.06, 11:17
      Mnie wkurzają jedynie wątki"palenie w ciąży", czyli pocieszcie mnie bo nie mogę
      się powstrzymać.
      Jak widzę palące nastolatki to mnie mdli po prostu i robię się agresywna.
      Ostatnio bezczelnie się gapilam na uczennice po szkole, które tylko takie
      ozdobne, cieniutkie, po szkole w lodziarni dla odstresowania. Nawet nie patrzą,
      czy obok komuś nie śmierdzi. A potem będą wypisywać j.w.
      • katrint Re: opowiem Wam swoja historie... 05.06.06, 11:23
        alagodz, mam ten sam objawsmile))A jeszcze jak czytam wypowiedzi wszystkich
        pocieszycielek w stylu-nie martw się,ja paliłam jak smok i dzieciaki zdrowe to
        mnie skręca,co niektórym nikotyna wyżarła mózg.

        A określenie bachorek jest fajne i u mnie też się tak mówi.Jest przede
        wszystkim NORMALNE w przeciwieństwie do fasolek i pomidorkówsmile))


        A mój mały gnojek nie chce wyjść z brzucha już 5 dni po terminietongue_out
        • magdak7 Re: opowiem Wam swoja historie... 05.06.06, 11:30
          A mnie się nie podoba wyśmiewanie cudzych problemów.
          Ktoś jest pierwszy raz w życiu w ciaży, nie ma pojęcia jak to jest,czuje się
          odpowiedzialny, zadaje pytanie i zamiast wsparcia albo chociażby rzeczowej,
          konkretnej merytorycznej odpowiedzi dostaje porcję drwin i prześmiewcze uwagi,
          czasem nawet dosyć głupawe i nie na miejscu.
          • clio_1 Re: opowiem Wam swoja historie... 05.06.06, 11:41
            Jak ktoś ma problem to idzie do lekarza, szuka w ksiazkach, a nie zadaje
            idiotyczne pytania na forum, oczekując jednej jedynie słusznej odpowiedzi. Nie
            zauważyłaś jeszcze, że gdzie 2 osoby, tam 3 opinie? A dla mnie nie jest
            problemem kwestia czy mogę farbowac włosy/depilować bikini/ jesć sałatę. A juz
            zupełnym hitem jest pytanie: czy jestem w ciąży? bo wytarłam się ręcznikiem,
            ktorym mój chłopak wytarł się po stosunku.
            • domiska1 Re: opowiem Wam swoja historie... 05.06.06, 12:51
              Przyznaję rację Antyce.Na tym forum można się nabawić czasem niezłej schizy.Jako
              że miałam normalnego lekarza jakoś przeżyłam ciążę mimo,że od początku ciągle
              było coś nie tak.Dziś obok mnie śpi roczny wrzaskun i bardzo mnie to cieszy.
              A tak na marginesie do Autorki,ponieważ pochodzimy z tego samego miasta,kto
              będzie Cię ciął?Sławny dr W?Mojej siostrze zostawił nawet znośną bliznę.
              Pozdrawiam Cię serdecznie.Pozdrów to piękne miasto,bo chyba jesteś w nim
              częściej niż ja.
              D.
              • antyka Re: opowiem Wam swoja historie... 05.06.06, 13:16
                nie bedzie ciecia smile
                bedzie naturalnie, jade dwa tygodnie wczesniej do domku
                Mamuska sie mna zajmnie
            • reniatoja Re: opowiem Wam swoja historie... 05.06.06, 13:08
              Racja. Te ciagle powtarzajace się na forum pytania typu: dziewczyny, bola/nie
              bolą mnie piersi, za dwa dni mam miec okres, ale wspolzylam/nie wspolzylam w
              tym miesiacu, boję się zrobić test, powiedzcie czy jestem w ciazy - i wszystkie
              inne tego typu - to jest naprawde rozbrajajace.
            • antyka Clio :) 05.06.06, 13:14
              jaka masz sliczna sygnaturke smile
    • cathy1976 Re: opowiem Wam swoja historie... 05.06.06, 14:41
      a ja się nie zgodze z Clio! To po co jest to forum? Żeby wymieniac się
      uczonymi uwagami? Wlasnie po to ono jest żeby zadawac pytania- fakt… czasem
      strasznie glupie… Zreszta znalazlyscie sposób na to i zalozylyscie swoje wlasne
      forum (nawiasem mowiac bardzo fajne). Ale easy! Przeciez nikt nikomu nie kaze
      czytac postow o tresci 'czy można jest lody'. To jak z progamem telewizyjnym-
      wiekszosc pozycji jest do chrzanu, wiec telewizji nie wlaczam. A jak cos mnie
      zainteresuje- to chetnie obejrze (a transponujac na przykład forum- przeczytam
      i skomentuje). Fakt, ze się nie zgadzam z przynajmniej polowa osadow tutaj i
      wtedy pisze swoja opinie (o ile mi się chce) a jak mi się nie chce to smieje
      się w duchu. A co do rozbieznych informacji- sa takie kwestie, na które nie ma
      ustalonych pogladow- jazda na rowerze, ilosc spozywanego alkoholu, etc- i nawet
      lekarze nie sa tu zgodni, wiec tym bardziej na forum można spodziewac się
      rozbieznych opinii. Ale prawo pracy to już jest na tyle skodyfikowane, ze nie
      pozostawia za wiele miejsca na interpretecje- albo się wie, albo się nie wie. A
      jak się nie wie to się nie pisze smile
      • clio_1 Re: opowiem Wam swoja historie... 05.06.06, 15:01
        Forum jest miejscem do zadawania pytań i szukania rozwiązań, ale na litośc
        boską, jak widze kolejny watek o serze, makreli, truskawkach, lodach, nie mówiąc
        o wpsomnianym wczesniej: czy jestem w ciąży? to mi ręce opadają. Czy nasze
        społeczeństwo jest naprawdę tak mało wyedukowane?
        >Ale prawo pracy to już jest na tyle skodyfikowane, ze nie
        > pozostawia za wiele miejsca na interpretecje- albo się wie, albo się nie wie.
        >A jak się nie wie to się nie pisze smile
        Oczywiście masz rację, problem tylko, że nierzadko wypowiadają się panny, ktore
        na dany temat nic nie wiedzą, co więcej, są przekonane, że jeżeli wczesniej
        wyczytały cos na dany temat na CiPie to jest to święta racja i prawda objawiona.
        Pzdr smile))
    • celkra Czy Wy nie przeceniacie roli forum? 05.06.06, 16:15
      Łomatko, od kiedy to forum CiP ma taką moc? Przeglądam je od ponad roku, czytam
      czasem sensowne a czasem głupie wątki, a jakoś nigdy nie udało mi się wciągnąć
      w żadne mierzenie tempki, bety cośtam, i inne fasolki. Mimo forum jem wszystko
      na co mam ochotę, do tej pory jeżdżę na rowerze, i śmiem twierdzić, że moja
      gadzina w brzuchu jest zadowolona z matki. I nie widzę powodu, aby przestać
      przeglądać CiP tylko z tego powodu, że co jakiś czas pojawia się na nim jakaś
      histeryczka, a niektóre stałe użytkowniczki nakręcają spiralę własnej nie-
      płodności. Również nie widzę powodu, dla którego miałabym wychwalać pod
      niebiosa Wyrodne i inne Statystyczne... Myśle, że przydałoby się więcej luzu
      jednym i drugim smile
      • antyka Re: Czy Wy nie przeceniacie roli forum? 05.06.06, 20:02
        pewnie masz racje, z tym, ze pamietaj
        jesli w Twoim najblizszym otoczeniu jest kilka osob, ktore poronilo, lub mialo
        ogromne problemy z zajsciem w ciaze, lub tez problemy z samym donoszeniem ciazy
        a potem wchodzisz na takie forum
        to udziela Ci sie atmosfera pelna strachu i obaw o zycie nienarodzonego dziecka.

        mi sie udziela, w sama pore to zrozumialam i przestalam sie zamartwiac na zapas,
        ostatnie m-ce wspominam jako jedne z bardziej szczesliwych w moim zyciu.

        i spora w tym zasluga Wyrodnych, ktore przywrocily mi radosc zycia :_
        • niezapominajka76 Re: Czy Wy nie przeceniacie roli forum? 05.06.06, 21:40
          w czym problem, zawsze będą padały pytania o fetę, czy solarium i żadne wyrodne
          tego nie zmienią, ja czytam to co mnie interesuje i tyle, jeszcze tak mi nie
          odbiło, żebym się denerwowała takimi pytaniami i zgodzę się z dziewczynami,
          którym nie przeszkadzają zwroty typu owu, temka czy dzidzi, bo niby co w nich
          złego, jak ktoś ich używa to nie znaczy zaraz, że ma schizę ciążową; bardziej
          przeszkadza mi to wyśmiewanie, czy zadawanie pytań dla jaj; a tym wszystkim
          wyluzowanym forumowiczkom brakuje niestety troszkę tolerancji
          zwykła mama
          • marki0 Re: Czy Wy nie przeceniacie roli forum? 05.06.06, 22:50
            HA, to jeszcze wiele przed Tobą, teraz urzedujesz na forum dotyczący dzidzi w
            brzuszku, a potem bedziesz buszować na forum zdrowie dziecka i tan dopiero się
            naczytasz i nastresujesz.Bedzie Ci się wyudzwać żer maluch ma wszystkie objawy o
            których się naczytałaś.A jak pujdziesz do specjalisy bo np bedzie miec
            alergię/czego Ci oczywiscie z całego serca nie życze!!!-tfu, tfu/ i dostaniesz
            jakieś leki po konsultacj z forum dowiesz się że one sa szkodliwe i np odchodzi
            się od stosowania ich u maluchów.Dopiero zgłupiejesz.Ja mam dostep do forum
            zaledwie od kilku miesięcy i powiem szczerze że pierwsze dziecko chowałam bez
            internetu i ufałam co mówią lekarze i wiedziałam że stawiają słuszne decyzje i
            wiedzą co robia. Teraz ama 8moiesięczna córę i się tyle naczytałam, ze ciągle o
            nia drzę, a co dostaję jakiś lek to odrazu sprawdzam ży oby na pewno on się
            nadaje dla tak małego dziecka! My z meżem zarówno jak i nasz 5latek
            wychowalismy się np na termentiolu i myślałam ze peknę jak naczytałam się jaki
            to on jest niebezpieczny.Bo podobno jest ale jakoś moje dziecko i my żyjemy i
            mamy się dobrze, a tam na forum np Zdrowie dziecka chca ćię znokałtować jeśli go
            komuś polecisz na odparzona pupcię.Nie wspomne że naczytałam się też o robalach
            i latam jak waryjatka z kupami po labolatoriach, a nóz coś mi znajdą.Załatwiałam
            skierowania za skierowaniem.A tam nic, dzieciak zdrowy,robali brak!Zatem jeszcze
            wiele przed Toba.Pozdrawiam i życze trzeżwego myslenia przy ze tak powiem
            niezbyt trzeżwych poradach! To jest tak ze kazdy patrzy i radzi podług siebie!
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka