jolanta784
08.06.06, 19:42
Szanowni Państwo.
Jestem autorką tego listu i muszę zaznaczyć, że przedstawiono jego dość
tendencyjną interpretację. Rozumiem wymogi autoryzacji, koniecznosć
skracania, ale nie napisałam maila z tego powodu, że jestem przewrażliwiona
przed porodem. Chciałam zwrócić uwagę na to, że akcja Rodzić po ludzku może
powodować także skutek odwrotny od zamierzonego, tzn. naświetlać i
przejaskrawiać to, co dzieje się na sali porodowej, często bez celu..
Tymczasem mój list został przedstawiony jako seria obaw i histerii -
przynajmniej ja go tak odbieram i domyślam się, że inni uczestnicy forum
również.Oczywiście mam pewne obawy związane z porodem, ale napisałam
wyraźnie, iż uważam, że są one wynikiem zbyt licznych debat na tematy ciązowo-
porodowe (często niepotrzebnych, moim skromnym zdaniem ) i przejaskrawiania z
którym zetknęłam się na stronie rodzicpoludzku. Chciałam zwrócić uwagę na to,
że istnieje tzw.druga strona medalu, że są kobiety, które nie godzą się na
tak otwarte debatowanie na ten temat,a nie mają wyboru, bo mówi się o tym w
zasadzie wszędzie i obszernie. Tymczasem mój mail został przedstawiony jako
płaczliwe wołanie o pomoc; gdybym go nie napisała osobiście, tak bym go
zinterpretowała. To nie jest fair - wygląda na to, że już się skarżę, a
jeszcze nawet nie wiem, co mnie czeka na porodówce. Nie o to mi chodziło, ale
zaczynam rozumieć, że wybiera się i publikuje te fragmenty, które "pasują" do
danego tematu, a tematem Akcji Rodzić po ludzku jest chyba faktycznie nagonka
na szpitale położnicze. Szkoda. Żałuję, że tak to wyszło.Pozdrawiam.