Dodaj do ulubionych

pytania do tokofobiczek

24.07.06, 08:53
Koncze wlasnie 22-gi tydzien ciazy. Od miesiecy (jeszcze na dlugo przed
poczeciem) cierpie na fobiczny lek przed porodem naturalnym. Staram sie jak
moge, aby sie go pozbyc, i na nie wiele sie to zdaje. Chodze na rozmowy do
psychologa, psychiatry, ginekologa, i nic. Ten strach mnie paralizuje, nie
pozwala cieszyc sie ciaza. Przed utrata zmyslow ratuje mnie jedynie mysl o
cesarce. Niestety nie jestem w stanie tak po prostu pogodzic sie z decyzja o
cc - obwiniam sie i caly czas czuje sie w obwiazku toczyc ze soba wewnterzna
walke, w nadziei, ze strach przed psn minie. Niestety. Moze pomoze mi szkola
rodzenia, ktora zaczynam za poltora miesiaca, ale szczerze mowiac raczej juz
w to nie wierze. Mam wiec pare pytan do kobiet, ktore przechodzily przez to,
co ja:
- czy udalo Wam sie wyleczyc z tokofobii? Jesli tak, to w jaki sposob?
- jesli zdecydowalyscie sie na cesarke, to czy bylyscie pogodzone z ta
decyzja, zaakceptowalyscie ja?
- czy jesli mimo leku zdecydowalyscie sie na psn, to czy lek ten przeszkadzal
Wam w porodzie? Czy bylyscie zadowolone z tej decyzji?

Z gory bardzo dziekuje. Mam nadzieje, ze Wasze odpowiedzi mi pomoga.

(bardzo prosze o wypowiedzi te kobiety, ktore naprawde cierpia na tokofobie.
Bo na 'normalny' lek przed porodem cierpi w mniejszym lub wiekszym stopniu
kazda z kobiet).
Obserwuj wątek
    • antyka Re: pytania do tokofobiczek 24.07.06, 09:50
      mniej wiecej w podobnym okresie, tez przezywalam taki lek
      zastanawialam sie nad cc, potem znow nas psn i nie moglam sie na nic zdecydowac
      bralam pod uwage tysiac roznych wariantow, kilka szpitali i dalej nie
      wiedzialam, co robic...

      sprobuj podpytac sie mamy, ciotek (ze strony mamy)
      jak u nich wygladaly porody psn - u mnie zwyciezyl ten argument
      zaden z porodow nie byl ciezki, porody trwaly dosc krotko, mimo, ze dzieci byly
      spore (ok. 4 kg i wiecej)

      sprobuj porozmawiac na ten temat...

      ja przed podjeciem decyzji rozmawialam z bardzo wieloma osobami,
      lekarz, ktory mial mnie potencjalnie kroic popatrzyl na moja budowe i
      powiedzial, ze mam bardzo dobre warunki do rodzenia psn. Nie bez znaczenia byla
      tez opinia mojej kolezanki anestezjologa, ktora odradzala porod cc...

      Zastanow sie. Masz jeszcze kupe czasu. A co do fobii - to ... hormony smile
      Wiele ciezarowek w ciazy tak ma...

      Zycze podjecia dobrej decyzji.
      • antyka Re: pytania do tokofobiczek 24.07.06, 09:54
        i jeszcze jedno - przeczytaj ksiazke Janet Balaskaz "aktywny porod"
        mozna ja kupic w necie, tam jest bardzo dokladnie wyjasniony proces porodu,
        sproboj oswoic "wroga"...
        • falka32 Re: pytania do tokofobiczek 24.07.06, 11:47
          Antyka, autorka prosiła wyraźnie o wypowiedzi dziewczyn cierpiących na
          tokofobię, a nie na zwykłe, popularne schizy ciążowe big_grinDDDD
          Antyka, TY NIE MASZ TOKOFOBII, ty jesteś zwykła, w miarę rozsądna panikara big_grinDD

          Do autorki:
          (Ja też nie mam tokofobii, ale wiem, o co chodzi). Czy jesteś pewna, że masz
          dobrego terapeutę? Nie mówię, że po paru sesjach u dobrego terapeuty tokofobia
          zniknie bez śladu, ale ze sposobu w jaki piszesz wnioskuję, że te wizyty nic nie
          dają. Na czym one polegają? Może powinnaś pomyśleć o kimś innym? 22 tc to dość
          późno, ale zamiast "rozmów z psychologiem" bardziej pomogłaby ci terapia
          behawioralna.

          I nie piszę tego dlatego, że uważam, że powinnaś rodzić za wszelką cenę sn,
          tylko dlatego, że tokofobia nie bierze się znikąd i jest tylko objawem innych,
          poważniejszych problemów emocjonalnych. Więc warto by coś z tym zrobić po prostu
          dla samej siebie, na przyszłość, dla własnego zdrowia psychicznego, abstrahując
          od jakichkolwiej porodów.

          Jeżeli jesteś w takim stanie, w jakim jesteś teraz (co można wywnioskować z
          twojego tonu wypowiedzi) to na twoim miejscu nie decydowałabym się na poród sn.
          Możesz sobie racjonalizować ile wlezie, mieć wrażenie, że panujesz nad sytuacją
          i swoimi emocjami, możesz nawet być pozornie spokojna, ale rzeczywistość na sali
          porodowej może cię przerosnąć. Nie ze względu na ból, bo od tego jest
          znieczulenie, ale ze względu na to, że poród jest wydarzeniem trudnym
          psychologicznie smile - a sparaliżowana ze strachu, w histerii, odmawiająca
          współpracy i usiłująca odwołać poród rodząca kobieta jest zwyczajnie
          niebezpieczna dla siebie i dziecka (o położne się nie martwię big_grin). Piszę to,
          zakładając, że twój lęk ma rzeczywiście charakter prawdziwej fobii.

          Mówiąc inaczej, jak ktoś ma autentyczny lęk wysokości, to nie powinien sprawdzać
          swojej samooceny wspinając się na wieżowiec. Najpierw trzeba się wyleczyć, a ty,
          IMO, nie masz tyle czasu.
    • dorak8 a przeciaż miliardy kobiet 24.07.06, 11:56
      przed Tobą rodziło. Dlaczego nie ufac naturze?
      Dla mnie to patologia.
      • kraxa dorak8- nie patologia 24.07.06, 12:04
        tylko przypadlosc psychologiczna, i tego autorka wcale nie kryje. Rozna mamy
        historie i w tym czasem sie esci pozywka dla roznyc fobii, lekow. Tego nie
        wolno bagatelizowac, i ona sie leczy- ale nie wolno tego tez w aki sposob
        kwitowac-"ze inne rodzily i bylo Ok" to tak jak z lekkim spleenem i depresja,
        dolek ma kazdy, ale nie kazdy wymaga leczenia bo gotow jest zrobic sobie
        krzywde. Pozdrawiam cieplo tokofobiczke i zycze sukcesu cokolwiek on bedzie
        znaczyl
        • antyka Re: dorak8- nie patologia 24.07.06, 13:56
          o to sie wydalo
          jestem panikara big_grin
          i dzieki Falce mi szybko przeszlo
          Dzieki Falka big_grin

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka