Dodaj do ulubionych

Cc- moje odczucia...

09.09.06, 15:46
Dwa tygodnie temu miałam cesarskie cięcie, synuś jest zdrowy 10 pkt w skali Apgar, a ja do dziś nie mogę się pogodzić, że jednak nie spróbowałam porodu naturalnego... W wyniku komplikacji trafiłam do szpitala w 37 t.c., miałam zostać przyjęta na oddział patologii, a zostałam skierowana z marszu na porodówke. Wykonano mi na cito badania, które potwierdziły cholestaze, małopłytkowość, wcześniej miałam już zdiagnozowaną cukrzycę ciężarnych -"siła złego na jednego..." W czasie oczekiwania na wyniki byłam cały czas na porodówce, gdzie odbywały się dwa porody, jeden z bardzo szybkim cięciem, gdyż dziecku bardzo spadło tętno. Z minuty na minutę byłam coraz bardziej przerażona, kiedy poprosiłam położną czy mogę w innym miejscu czekać na wyniki- usłyszałam "skoro to Pani przeszkadza..." i poprowadziła mnie na salę obok, chyba do porodów rodzinnych, tam na szczęście nie widziałam już rodzących tylko słyszałam. Leząc podpięta pod ktg miałam przed oczami pasy skórzane do związywania rąk i nóg pacjetek, co powodowało jeszcze większe moje zdenerowanie. To nie pierwsza moja ciąża, poprzednia zakończona została w 36 t.c. wywołaniem porodu miałam dokładnie te same dolegliwości co teraz. Mój poród był ciężki, 8 godz na oksytocynie, znieczulenie na 1 godz, brak skurczy partych, mała utknęła w kanale i została wyciśnięta przez lekarza, dzięki Bogu urodziła się w znakomitej formie.
Kiedy w końcu przyszedł do mnie lekarz, stwierdził - "wyniki są złe, ciąże należy dziś zakończyć, indukujemy poród, ale prosze być przygotowanym, ze jeśli coś źle pójdzie będzie natychmiastowa cesarka" Po tych słowach i po tym co już zobaczyłam na porodówce, pomyślałam że chce cesarkę, bo już na dziś mam dość i psychicznie nie jestem w stanie podjąć próby porodu. Spytałam, czy moze być od razu cesarka, lekarz stwierdził, że oczywiście tak, ale "przecież Pani sobie wymarzyła psn"- tak ale w innych okolicznościach i ze znieczuleniam. Sprawę skonsultowała z mężem, który był również za cesarką, tym bardziej, ze był przy moim poprzednim porodzie. Lekarz kiedy usłyszał naszą decyzję stwerdził, ze to bardzo dobra decyzja.
Minęły dwa tygodnie, nie mogę się pogodzić, ze nie spróbowałam naturalnie rodzić mam do siebie żal za podjętą decyzję, być może słuszną.
Byłam w ogólnej narkozie, mąż w poczekalni, po porodzie zobaczył synka na minutę, ja dopiero po kilku godzinach. Jestem teraz chyba przewrażliwiona, bo mam wrażenie, że mąż zupełnie inaczej odbiera synka, niż córcie w czasie pierwszych dni, przy której porodzie był, słyszał pierwszy krzyk, przeciął pępowinę...
Każdego dnia męcze meża swoimi wątpliowościami, teraz postanowiłam się z Wami podzielić.
Pozdrawiam,
Anet
Obserwuj wątek
    • justy113 Re: Cc- moje odczucia... 09.09.06, 16:02
      dziewczyny natychmiast przestań o tym myślec! ciesz się wspaniałą rodzinką
      swoimi dziemi i mężem który jest z Tobą. Znam dziewczyny, które bez wyraźnych
      wskazań wybierały cesarskie cięcia. Myslę że oboje z mężem podjęliście słuszną
      decyzję. Najważniejsze że mały jest zdrowy. Ja staram się o dzidzię od jakieś
      czasu, od dwóch dni robię testy i wychodzą pozytywne i sama nie wiem czy w to
      wierzyc, czy to ciąża, gin mówi że za wcześnie żeby się cieszyc. Wiesz ilu
      ludzi czeka na taki dar aby zostac mamą czy tatą. Szanuj to co masz. Ciesz się
      tym szczęściem i zapomnij o dręczących Cię sprawach. Ja życzę Tobie i Twoim
      dzieciaczkom wszystkiego naj, naj, naj, żeby były zdrowe bo to najważniejsze.
      Pozdrawiam.
      • iza3108 Re: Cc- moje odczucia... 09.09.06, 20:31
        ja tez miałam wywoływany poród który zakończył się CC ponieważ małemu spadło
        tętno, też miałam narkozę ogólną i nic nie wiem co działo się po wyjęciu
        małego, mąż go pierwszy zobaczył i ucałował i jest z tego powodu
        najszczęśliwszym człowiekiem pod słońcem, mówi że tego przeżycia nie da się
        opisać, tak jak piszą moje poprzedniczki ciesz się rodzinką i tym że masz
        zdrowego synka, może i lepiej że miałaś CC ja miałam poród wywoływany i 9 godz
        cierpiałam i tak bym nie urodziła bo syn miał szelki z pępowiny a przez te męki
        mały został w niewielkim stopniu niedotleniony.
        Pozdrawiam
    • antyka Re: Cc- moje odczucia... 09.09.06, 16:03
      bede brutalna, bo chyba inaczej sie nie da
      wolalabys sprobowac psn i urodzic niedotlenione/ martwe dziecko???
      lekarze nie wykonuja cc ot tak sobie (mam na mysli panstwowa sluzbe zdrowia)
      ciesz sie synem i nie szukaj wydumanych problemow na sile
      • patoo Re: Cc- moje odczucia... 09.09.06, 16:14
        ja tez bede brutalna.To jest doszukiwanie sie problemow na sile!!
        Nie rozumiem tego.Kobieta rodziprzez cc naszczescie zdrowe dziecko(mozliwe ze
        wlasnie przez wykonanie cc)i ma jescze wyrzuty sumienia.No tak...bo w mniemaniu
        niektorych pan(matka polka superstar) ktos kto rodzi prze cc jest matka drugiej
        kategorii.:/Ciesz sie kobieto , ze wszystko sie dobrze skonczylo!!!
        • pogodna24 Re: Cc- moje odczucia... 09.09.06, 16:20
          Popieram wypowiedzi Antyki i Patoo.
          • anet1 Re: Cc- moje odczucia... 09.09.06, 17:51
            Dziękuję dziewczyny, chyba taki kubeł zimnej wody jest mi potrzebny. Nie wiem być może to hormony... smile. Wszyscy macie racje począwszy od mojego męża, mam nadzieję, że wkrótce mi przejdzie i nie będe myśleć już o tym, tylko dziękować Bogu za szczęśliwy koniec mojej trudnej ciąży.
            Pozdrawiam,
            anet
            • antyka Re: Cc- moje odczucia... 09.09.06, 19:02
              amen smile
              • wizard5 Re: Cc- moje odczucia... 10.09.06, 08:43
                amen zwei wink
    • mika_p Re: Cc- moje odczucia... 10.09.06, 10:31
      Ty masz przedłużonego baby-bluesa - faktycznie hormony.

      A mąż faktycznie może inaczej odbierać synka - ale nie ma to związku z rodzajem
      porodu. Przy córeczce był ojcem-debiutantem, wszystko było nowe i świeże. Teraz
      tata jest już doswiadczony, więc pewne rzeczy, zjawiska nie są dla niego
      cudowne tylko oczywiste. To jest trochę inny facet niż 2 tygodnie po
      narodzinach córeczki smile Przecież to normalne. Ty też nie jesteś tą samą
      kobietą, ale pewnie większość róznic zwalasz na rodzaj porodu - niepotrzebnie.

      Masz zdrowe dzieci i się ciesz. Decyzja była na tamtą chwilę najlepsza.
    • anulka59 Re: Cc- moje odczucia... 10.09.06, 13:16
      Faktycznie przestań o tym myśleć i ciesz się dzieckiem rodziną nie zadręczaj
      męża że mogłoby być inaczej.My też chcieliśmy rodzić razem.Jak odeszły wody
      zadzwoniłam do męża do pracy żeby przyjechał do szpitala.Gdy mąż dojechał ja
      już wiedziałam że będzie cc i z porodu razem nici.Liczyło sie tylko
      bezpieczeństwo naszej kruszynki i może czasem mam momenty że czuję się gorsza
      bo nie rodziłam normalnie ale nie zadręczam męża-tak czasem bywa człowiek
      myśli pan Bóg kreśli.Pozdrawiam.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka