Dodaj do ulubionych

Ciążą a stosunek do aborcji

10.11.06, 14:49
Czy odkąd jesteście w ciąży, zmienił się Wam stosunek do aborcji? To znaczy -
bardziej pytam te dziewczyny, które przed ciążą były pro-choice, chociaż w
sumie postawa pro-life może też się zmieniać...
Obserwuj wątek
    • cheetah_m Re: Ciążą a stosunek do aborcji 10.11.06, 15:04
      Ja zawsze bylam raczej pro-life, ciążą raczej nic tu nie zmieniła. Pisze raczej
      bo obie moje ciąże były chciane i planowane i nigdy nie bylam w sytuacji
      tragicznego wyboru, wiec nie chce ferować ostatecznych wyroków. To jest troche
      smieszne bo ja mam ciagoty feministyczne, chcialabym aby u nas byla pełna
      dostepnosć do antykoncepcji i porządna edukacja seksualna, ale jakos nie chce
      mi sie wierzyc ze np. dwudniowy zarodek to cos innego niz żywy człowiek.
      • lilith76 Re: Ciążą a stosunek do aborcji 10.11.06, 15:13
        Wbrew pozorom feminizm nie wyklucza postawu pro-life. Tak jak nie wyklucza planowania zostania w domu przy dzieciach do końca życia.
        Za to ma jak najbardziej wiele wspólnego z dążeniem do szerokiej edukacji seksualnej i informacji o środkach antykoncepcyjnych oraz dostępem do nich. Ze świadomym i nieprzymuszonym wyborem kobiety do własnej drogi życiowej.
        Utopia.
        smile
    • delfina77 Re: Ciążą a stosunek do aborcji 10.11.06, 15:10
      Mnie się nie zmienił - gdyby moja ciąża była wynikiem gwałtu albo wiedziałabym,
      że dziecko urodzi się nieuleczalnie chore-usunęłabym. Jak najszybciej,
      oczywiście, najlepiej w ciągu pierwszych tygodni zygoty. Wiadomo, to nic miłego
      ale czasami trzeba umieć dokonać wyboru
      • angelika666 Re: Ciążą a stosunek do aborcji 10.11.06, 15:14
        Ja jeszcze bardziej utwierdziłam się w tym, że kobieta ma prawo wyboru. moja
        ciąża, pomimo tego że planowana, wyczekana i w odpowiednim momencie, była tak
        ogromnym dla mnie szokiem, że jestem w stanie zrozumieć decyzje dziewczyn,
        które nie mają oparcia w mężu/niemężui zostająz tym zupełnie same.
    • eyes69 Ja zawsze bylam przeciw 10.11.06, 15:13
      Wiec ciaza nic nie zmienila.
    • mniemanologia Re: Ciążą a stosunek do aborcji 10.11.06, 15:19
      W ogóle to może ja też napiszę, żeby nie było tak, że wszystkich pytam, a sama
      siedzę cicho smile
      Przyznam, że gdy zobaczyłam maleństwo na USG w 10tc, to się bardzo wzruszyłam,
      bo chociaż miało 2,5 cm, to miało wyraźnie widoczne nóżki, rączki, główkę i
      brzuszek. I tak się też zastanawiałam - co bym zrobiła wtedy, gdyby okazało
      się, że jest chore - i nie wiem, ciesze się tylko, że nic takiego się nie
      okazało.
      Jestem przeciwna aborcji, ale za prawem do aborcji w tych trzech wymienionych
      przypadkach (zagrożenie zdrowia matki, ciężka choroba płodu, ciąża jako wynik
      przestępstwa), a także za dobrą i dostępną edukacją (!) i szerszym dostępem
      do "pigułek po".
    • dorotka.k1 Re: Ciążą a stosunek do aborcji 10.11.06, 15:20
      U mnie też nic się nie zmieniło. Nadal uważam, że to kobieta powinna o tym
      decydować a nie jakieś dziady z parlamentu. Aborcja to jednak nie metoda
      antykoncepcji, dlatego dostęp do informacji o metodach zapobiegania ciąży
      powinien być powszechny. A już najbardziej to mnie denerwują ci, którzy
      zabraniają antykoncepcji i jednocześnie chcą decydować o tym, czy kobieta ma
      urodzić czy nie. A te ostatnie pomysły o bezwarunkowym zakazie aborcji to już
      kompletna tragedia.
    • imoan8 Re: Ciążą a stosunek do aborcji 10.11.06, 16:13
      Dobre pytanie. Ja jestem właśnie po porodzie (tzn urodziłam synka 29
      października, ale w domu jesteśmy dopiero od 4 dni, a to moja pierwsza wizyta na
      tym forum po urodzeniu). Dobre, bo to była jedna z moich pierwszych refleksji,
      gdy wróciłam do zmysłów po porodzie. Nie miałam pojęcia, że poród to aż takie
      przeżycie, aż taki nadludzki wysiłek, że to nie takie hop siup. Mój stosunek do
      przeciwników aborcji i wolnego wyboru (których wcześniej, choć z trudem,
      starałam się zrozumieć) teraz zdecydowanie sie zaostrzył! Pomyślałam na przykład
      o tych historiach z Irlandii,gdzie kazali rodzić 13-latkom. Przecież te dzieci
      (te 13-letnie dziewczynki) mogły zwyczajnie umrzeć!A już zupełnie godni
      potępienia są lekarze odmawiajacy aborcji, gdy zagrożone jest życie lub zdrowie
      kobiety. Uważam stanowczo, że należałoby pozbawiać ich prawa do wykonywania
      zawodu dożywotnio.
    • 30mama Re: Ciążą a stosunek do aborcji 10.11.06, 16:32
      Ja zasze byłam zdania, że aborcja być powinna-jest to indywidualna decyzja
      kobiety. Ja zmieniłam zdanie na inny temat....Zawsze uważałam, że jak zajdę w
      niechcianą ciażę to usunę bez mrugnięcia okiem-bo to mój wybór. Teraz jestem w 3
      ciąży-takiej wpadkowej czyli niechcianej..i to już 31 tydzsmile Jak się o tym
      dowiedziałam to chciałam usunąć ale nie miałam sumienia. Myślę, że człowiek nie
      powinien wyrażać swojego zdania o sytuacjach w których się nie znalazł. Być może
      jakby moje dziecko było chore to bym usunęła ale zawsze myślałam ze jestem
      zdolna usunać tylko dlatego ze nie chcę kolejnego dziecka-i tu się myliłamsmile
      Podsumowując: aborcja być powinna i każda kobieta sama zadecyduje czy z niej
      skorzysta.
      • issy33 Re: Ciążą a stosunek do aborcji 12.11.06, 19:41
        30mama - jakbym czytala o sobie smile
    • hodos Re: Ciążą a stosunek do aborcji 10.11.06, 17:02
      ja bym nigdy nie usunęła, dla mnie od pierwszej chwili jest to zalążek nowego
      życia a już w 6 tyg bije serduszko.. dla mnie jest to pozbawienie życia ale
      każda kobieta dokonuje wyboru według swojego sumienia i ja pozostaję neutralna
      wobec czyiś wyborów, nie popieram i nie potępiam kogoś choć sama bym tak nie
      zrobiła

      pozdrawiam
      • malgosiek2 Re: Ciążą a stosunek do aborcji 10.11.06, 17:09
        Nigdy nie mów nigdy.
        Życie płata różne figle i możesz wtedy zmienić zdanie.
        Obydwie ciąże nie wpłynęły na zmianę zdania-jestem za aborcją.
        Bo kobieta jak chce to i tak tego dokona choćby miała cyrograf z diabłęm
        podpisać./
        Pzdr.Gosia
        • eyes69 To fakt... 10.11.06, 17:12
          Ale ja osobiscie jestem przeciw.
          Sama bym tego nie zrobila (nie mowie co byloby gdyby, albo co moze byc kiedys).
          Inni moga robic co chca, ja nie popieram tego jednak.
        • hodos Re: Ciążą a stosunek do aborcji 10.11.06, 17:16
          ogólnie ja nie jestem ani za ani przeciw, jeśli chodzi o kogoś innego..
          osobiście nie umiałabym żyć normalnie po zrobieniu czegoś takiego.. zaszłam w
          ciążę nieoczekiwanie ale zawsze wiedziałam, że jakąkolwiek będę miała sytuację
          dziecko urodzę.. teraz z perspektywy czasu widzę, co a może kto może się
          rozwinąć i byłoby mi strasznie ciężko decydować się na usunięcie nawet wczesnej
          ciąży i potem myśleć co za dzieciaczek mógł się urodzić.. ja po prostu szaleję
          za moją córką i chcę mieć więcej dzieci więc aborcja to nie dla mnie
        • blaszany_dzwoneczek Re: Ciążą a stosunek do aborcji 10.11.06, 17:17
          malgosiek2 napisała:

          > Nigdy nie mów nigdy.
          > Życie płata różne figle i możesz wtedy zmienić zdanie.

          Nie lubię takich argumentów jak powyżej. Zdarzają się wartości niepodważalne dla
          kogoś, tak ważne, że można być pewnym, że się zdania nie zmieni niezależnie od
          "figli" jakie zaserwuje życie.
          Ja wyobrażam sobie tylko jedna sytuację, w której mogłabym mieć dylemat i
          dopuszczam w myśli aborcję - wtedy gdy ciąża zagrażałaby mojemu życiu.
        • agaa5 Re: Ciążą a stosunek do aborcji 10.11.06, 17:27
          U mnie również nic to nie zmieniło. Po 3 ciążach planowanych i upragnionych -
          dalej uważam że aborcja powinna być dostępna dla w/w sytuacji. Szczególnie
          niezrozumiałe są dla mnie pomysły LPR o całkowitym zakazie - z czego wynika że
          owszem życie płodu jest najwyższą wartością, przy czym życie, zdrowie matki-
          już taką wartością nie jest - dla nich drugo, trzeciorzędne sic.
          Aga
        • titta Re: Ciążą a stosunek do aborcji 11.11.06, 00:10
          Jak rozne "figle zyciowe" moga wplynac na zmiane czyjegos zdania to znaczy, ze
          nie wiele ma ono wspolnego z ugruntowanym swiatopogladem. Ja wiem, ze nie
          usunela bym. Wiem, ze sa decyzje bardzo, bardzo ciezkie. Ale wiem tez, ze nie
          dala bym rady, nawet jak zagrazalo by to mojemu zyciu. (dla tych co sie
          zastanawiaja kto by wychowal - jest tyle wspanialych ludzi czekajacych na
          dziecko).
          Jestem przeciwniczka aborcji. Ale tez przeciwniczka zakazow. Bo sa nieskuteczne
          i wrecz skodliwe. Jestem za udzieleniem wszelkiej pomocy - psychologicznej,
          finansowej, duchowej, lekarskiej, aby kobiety w trudnej sytuacji nie zostawaly
          same. I uwazam, ze "prozyciowi" na tym poinni sie skupic, a nie zakazywac majac
          jednoczesnie czlowieka i jego sytuacje gleboko w ***.
          • zaisa Re: Ciążą a stosunek do aborcji 02.03.07, 06:52
            Titta, wpisuje sie pod Toba, bo napisalas, co mysle. I pewnie juz dalej nie
            bede tego watku czytac. Jestem za brakiem zakazu, ale za tym, by byla taka
            atmosfera spoleczna i warunki, zeby nikt nie potrzebowal z braku zakazu korzystac.
            Czym innym jest tez tak zwana terminacja ciazy - gdy dziecko ma wady letalne. I
            za nic nie chce decydowac, czy moje dziecko ma umrzec teraz, czy mam czekac az
            umrze we mnie a moze po porodzie dopiero. W pewnym momencie myslalam o tym.
            Najpierw wydawalo mi sie, ze jedyne, co moglabym zrobic, to pozwolic dla dziecka
            to dac mu tych pare bezpiecznych miesiecy. Ale czy wytrzymalabym psychicznie? A
            jezeli bym byla pewna, ze dziecko w tym czasie bardzo cierpi? Nie wiem...
            Chyba czesciej stosunek do aborcji moze zmienic poronienie a nie sama ciaza...
    • mynia0 Re: Ciążą a stosunek do aborcji 10.11.06, 17:27
      zawsze byłam przeciw aborcji, ciąża niczego nie zmieniła. nie można traktować
      aborcji jako środka "po" . jeśli się współżyje, trzeba się z ciażą liczyć.a
      jesli się ciaży nie chce, trzeba się zabezpieczyć antykoncepcją.

      uważam, że obecna ustawa jest najlepsza z możliwych. jestem przeciwna
      jakimkolwiek jej zmianom, wszystko jedno, w która stronę.

      zwolenniczki aborcji często mówią - mój brzuch - moja sprawa. tyle, że jest
      gdzies jeszcze ojciec a przede wszystkim dziecko, które żyje, któremu bije
      serce, które się porusza w łonie matki. jeżeli sa takie postępowe, niech
      zapobiegają ciąży. aborcja to unicestwienie życia.


      >A już zupełnie godni
      >potępienia są lekarze odmawiajacy aborcji, gdy zagrożone jest życie lub zdrowie
      >kobiety. Uważam stanowczo, że należałoby pozbawiać ich prawa do wykonywania
      >zawodu dożywotnio.


      absolutnie nie zgadzam się z tym poglądem. lekarz też ma prawo wyboru, swoje
      uczucia i przekonania. i też musi żyć z dokonaną aborcją, tak jak kobieta. może
      dla lekarza jest to jeszcze bardziej szokujące, ponieważ to własnie lekarz
      widzi, co abortuje, a nie kobieta. nie każdy człowiek jest taki wytrzymały.

      i żebym nie była gołosłowna - mam w rodzinie kuzynkę, która dokonała aborcji i
      widzę na codzień, jakie to wyrządza szkody dla psychiki kobiety, nawet jeśli w
      momencie zajścia w ciażę dziecka nie chciała. kobieta dokonała aborcji 14 lat
      temu i do dziś ma problemy ze sobą, a dziecko co jakiś czas jej się śni. to
      bardzo trudne. wyrzuty ją zagryzają, kobieta nie może normalnie żyć. dlatego
      mam wrażenie, że czasem zwolenniczki aborcji nie wiedzą, o czym tak naprawdę
      mówią.
      • malgosiek2 Re: Ciążą a stosunek do aborcji 10.11.06, 17:39
        Moja siostra też dokonała aborcji i jakoś jej psychika nie ucierpiała z tego
        powodu i wyrzutów sumienia też nie ma.
        Teraz ma na "głowie"3 dzieci,których musi wyżywić ubrać i wykształcić.
        Więc ma ręce pełne roboty.
        Wszystko zależy od kobiety.
        Akurat mam pojęcie co mówię,bo nie raz spotkałam się z takimi kobietami i one
        raczej nie żałują swojej decyzji o aborcji.
        Owszem można urodzić i oddać do adopcji.
        Raz widziałam dziecko przywiezione do szpitala,bo ktoś znalazł na śmietniku to
        jest dopiero szok psychiczny jak to dziecko wyglądało-z pępowiną w piasku.
        Więc lepiej niech taka kobieta usunie ciążę niż dziecko ma poniewierać sie po
        śmietnikach czy być wyrzucone z wieżowca.
        Pzdr.Gosia
        Pzdr.Gosia
        • mynia0 Re: Ciążą a stosunek do aborcji 10.11.06, 18:11
          tak, ludzie są różni...ale wybacz, ale nie siedzisz w psychice siostry i na
          pewno nie wiesz wszystkiego.

          adopcja to najlepsze rozwiazanie dla niechcianego dziecka, tym bardziej, że
          takie malutkie dzieci mają największą szansę na normalną rodzinę, to wiadome.
          ale nie można traktować aborcji jako środka antykoncepcyjnego i mówić , że to
          jest najlepsze wyjście. najlepsze - jak się dziecka nie chce - jest
          zabezpieczanie się. jaka jest różnica między dzieckiem na śmietniku a aborcją?
          jedno i drugie jest zabójstwem. abortowane dziecko tym bardziej nie ma żadnych
          szans.
          • malgosiek2 Re: Ciążą a stosunek do aborcji 10.11.06, 18:20
            Wybacz,ale nie wiesz jaki mam stosunek z siostrą.Za sobą byśmy w ogień skoczyły.
            Jesteśmy ze sobą bardzo zżyte i ona wie o moich problemach więcej niż kto inny
            a ja o jej.
            Kiedyś po latach zapytałam to to właśnie i powiedziała prawdę i nie mam powodu
            jej nie wierzyć.
            Pzdr.Gosia
            • mynia0 Re: Ciążą a stosunek do aborcji 10.11.06, 18:27
              wink wybaczamsmile)) uważam, że możecie być bardzo zżyte, ale tego, co czuje
              siostra możesz nie czuć Ty. bo nie jesteś swoją siostrą.

              nikt z nas nie siedzi w psychice swoich bliskich, nawet tych najbliższych.
              można wiedzieć o kimś wszystko / choć sądzę, że to mało prawdopodobne/, ale
              każdy z nas czuje inaczej.
              • amwaw Re: Ciążą a stosunek do aborcji 11.11.06, 19:14
                Ale jako związana z siostrą ma podstawy, żeby wierzyć w to co ona mówi.
                A małgosiek napisała (wydawałoby się wyraźnie) że siostra POWIEDZIAŁA jej co
                czuje.Małgosiek nie domyśla sie,nie "czuje", tylko wie, bo usłyszała od siostry.
                Czy to AŻ tak skomplikowane?

                Ja również znam kilka osób "po", żadna z nich nie żałuje-(przynajmniej tak
                twierdzą).
        • eyes69 Jesli chodzi o "wyrzuty" 10.11.06, 18:20
          No to ja znam przypadek kobiety, ktora "za mlodu" poddala sie aborcji.
          Pozniej zalozyla rodzine, miala dwojke dzieci - niby wszystko OK.
          Wyrzuty dopadly ja po 40.
          Popelnila samobojstwo.
          • laluu Re: Jesli chodzi o "wyrzuty" 11.11.06, 16:30
            a może nie przyznawała się do wyrzutów? Znam jedna taka osobe. Twierdzila, że
            nienawidzi dzieci, nie chce miec itp. Dopiero kiedys przyznała się, że usunęła
            i widok dzieci ja potwornie boli sad
            Osobiście nie rozumiem jak mozna usunąć ciążę a potem mieć dzieci chciane i nie
            myśleć o tamtym, które było "nie w porę"...
            • eyes69 Re: Jesli chodzi o "wyrzuty" 11.11.06, 16:44
              Przez caly czas myslala o tym dziecku.
              Jej znajoma urodzila jakis czas po jej aborcji i kiedy dziecko jej znajomej
              mialo urodziny, ona wzdychala i mowila, ze jej dziecko mialoby teraz tyle i
              tyle lat i chodziloby do takiej szkoly...

              Mysle, ze o takim czynie nie da sie zapomniec i wymazac go z pamieci.
              • laluu Re: Jesli chodzi o "wyrzuty" 11.11.06, 16:55
                czyli jednak miała wyrzuty sad zrozumialam, że nie miala az do 40. Biedna
                kobieta sad
        • blaszany_dzwoneczek Re: Ciążą a stosunek do aborcji 10.11.06, 18:20
          malgosiek2 napisała:

          > Owszem można urodzić i oddać do adopcji.
          > Raz widziałam dziecko przywiezione do szpitala,bo ktoś znalazł na śmietniku to
          > jest dopiero szok psychiczny jak to dziecko wyglądało-z pępowiną w piasku.
          > Więc lepiej niech taka kobieta usunie ciążę niż dziecko ma poniewierać sie po
          > śmietnikach czy być wyrzucone z wieżowca.

          Gosiu - dzieci wyrzucane na śmietnik to jednak skrajność. To nie jest tak, że
          jak matka nie chce dziecka to albo aborcja, albo śmietnik. Można zostawić w
          szpitalu, zrzec się praw, i takie dziecko szybko trafia do adopcji. Poza tym
          przypuszczam, że akurat te matki, które wyrzucają swoje dzieci gdzie popadnie,
          raczej niekoniecznie są zdolne wcześniej podjąć racjonalną decyzję o usunięciu
          ciąży, a tym bardziej wyasygnować pieniądze na ten cel. Urodzenie i porzucenie
          mniej kosztuje... Choć w ostatniej Polityce jest artykuł jak to drastycznie
          spadła liczba dzieci zostawianych w szpitalu, a to za sprawą becikowego...
        • titta Re: Ciążą a stosunek do aborcji 11.11.06, 00:16
          Wynajmowalam mieszkanie od 60-letniej kobiety. Zaplacilam za 3 mies i
          wyprowadzilam sie wczesniej. Bo pani jako mloda dziewczyna dokonala aborcji
          (potem zalozyla rodzine i miala corke) i na starosc stare demony wrocily.
          Usilowala kontrolowac nasze zycie (moje i wspolokatorek), dzwoniac,
          robiac "naloty" i wyglaszajac dlugie tyrady, na temat uwazania "gzie, z kim i
          jak, zebysmy nie musialy usowac jak ona."
          Ludzie sa rozni i rozna maja psychike. Przewidzisz jaka krzywde naprawde sobie
          robia?
      • echtom Sorry, ale w uczucia i przekonania lekarza 13.11.06, 22:33
      • echtom Sorry, ale w uczucia i przekonania lekarza 13.11.06, 22:44
        to ja za bardzo nie wierzę. Teraz to żadnemu sumienie nie pozwala, a przed
        ustawą rutynowo pytali kobietę, czy chce ciążę nosić czy usunąć. Przez 10 lat
        cała kadra położników się wymieniła? No i wybiórcze jakieś to sumienie, bo w
        szpitalu i za darmo nie pozwala, a w prywatnym gabinecie już tak. Powiem
        szczerze, że obłuda i cynizm lekarzy to dla mnie jedyny argument za
        liberalizacją ustawy antyaborcyjnej.
        Teraz o sobie. Zawsze byłam przeciwna aborcji i mogę się na ten temat spokojnie
        wypowiadać, bo miałam okazję sprawdzić swoje przekonania w realnym życiu. Po
        dwóch planowanych ciążach zaszłam w trzecią, dramatycznie nieplanowaną. Przez
        jeden dzień rozważałam usunięcie, ale zdecydowałam się urodzić. Nie wiem, jak
        bym się dziś czuła, gdybym podjęła inną decyzję, ale cieszę się, że nie
        wystawiłam swojego sumienia na taką próbę.
        --
        Dogs look up to us. Cats look down to us.
        Pigs treat us as equals.
        Winston Churchill
    • mia007 wk.....mnie 10.11.06, 18:14
      ze to politycy decyduja o tym a nie kobieta
      • mynia0 Re: wk.....mnie 10.11.06, 18:21
        wybierając polityków wybierasz ich program. poza tym - niestety, politycy mają
        wpływ na całe nasze życie, nie tylko na dzieci czy ich brak. ktoś musi
        decydować odgórnie / nie mówię akurat o aborcji, bo tutaj sama mam
        watpliwości/, bo inaczej zylibyśmy w anarchii.

        i po raz kolejny zwracam uwagę na to, że to dziecko w łonie kobiety ma OJCA,
        który też ma prawo o nim decydować. a nie tylko kobieta.
        • mia007 Re: wk.....mnie 10.11.06, 18:45
          wg mnie aborcja powinna byc legalna aby kobieta mogla decydowac o tym czy chce
          urodzic czy nie....nie oznacza to ze ja osobiscie poddalabym sie zabiegowi-
          nie .Szkoda tylko ze kobiety nie maja wyboru...
          • angelika666 Każde dziecko ma też ojca 10.11.06, 18:50
            Pewnie, żę każde dziecko ma OJCA, ale właśnie problem tkwi w tym, że
            najczęściej na aborcję decydują się kobiety, które nie mająwsparcia od ojca
            dziecka, a niekiedy nawet panowie stawiają sobie za punkt hinoru dać kobiecie
            pieniądze na aborcję. więc nie bardzo jest tu miejsce na walkę o "prawa ojca".
        • turzyca Re: wk.....mnie 10.11.06, 18:52
          Mynia napisalas:
          "ale nie można traktować aborcji jako środka antykoncepcyjnego i mówić , że to
          jest najlepsze wyjście."
          A czy (niemal, bo moze istnieja nieznane mi wyjatki) wszyscy pro-choice'owscy
          nie mowia, ze aborcja to jest ostatecznosc? Ze wczesniej powinna byc:
          -edukacja seksualna,
          -swiadome podejmowanie zycia seksualnego obejmujace wspolny wybor metody
          antykoncepcyjnej (i ze srodki antykoncepcyjne powinny byc dostepne),
          a potem swiadomy wybor urodzenia i wychowania dziecka.

          Nikt nie mowi, ze aborcja jest ach i och i jest idealnym wyjsciem. Ale mimo ze
          jest kiepskim wyjsciem, jest jakims wyjsciem i tylko kobieta i jej partner (o
          ile sie dziecka i kobiety nie wyprze) powinni decydowac, ktore wyjscie zostanie
          wybrane. I nikt inny.
          Choice znaczy wybor.



          PS a w ogole to nie powinnam zabierac glosu, bo ciaza przede mna, ale zakladam,
          ze na aborcje na pewno zdecydowalabym sie po gwalcie i gdybym miala jej nie
          przezyc/ledwo przezyc. Przy chorobie dziecka zalezaloby od choroby, bo chyba nie
          chcialabym urodzic dziecka, ktore po dwoch godzinach w meczarniach umrze...
          Tylko ze ja jestem w komfortowej sytuacji, mam odpowiedzialnego ukochanego i
          rodzine, ktora by mnie wsparla nawet gdybym zaszla w ciaze nie wiedzac z kim.
          Nie wszystkie kobiety takimi szczesciarami.
          • mynia0 Re: wk.....mnie 10.11.06, 19:11
            to edukujmy, stosujmy antykoncepcję - jestem za. ale jednoczesnie jestem
            przeciw zabijaniu zycia, które już jest.
            • turzyca Re: wk.....mnie 11.11.06, 00:33
              a co jesli mimo edukacji i stosowania antykoncepcji to zycie sie pojawilo?

              w watku podczepionym pod artykul w WO o aborcji pojawil sie post opisujacy
              prosta sytuacje: przypadkowy kontakt, pigulki+prezerwatywa, zmiescili sie w
              ulamku procenta. I co w takiej sytuacji?
              • blaszany_dzwoneczek Re: wk.....mnie 11.11.06, 13:46
                turzyca napisała:

                > a co jesli mimo edukacji i stosowania antykoncepcji to zycie sie pojawilo?
                >
                > w watku podczepionym pod artykul w WO o aborcji pojawil sie post opisujacy
                > prosta sytuacje: przypadkowy kontakt, pigulki+prezerwatywa, zmiescili sie w
                > ulamku procenta. I co w takiej sytuacji?

                No cóż, po prostu odpowiedzialna osoba musi się z tym liczyc, ze stosunek
                płciowy wiąże się zawsze z jakimś mniejszym lub wiekszym ryzykiem ciąży, nawet
                przy najlepszych zabezpieczeniach. Jesli ktoś się na taką ewentualność nie godzi
                - w ogóle nie powinien podejmować współżycia.
                • turzyca Re: wk.....mnie 11.11.06, 15:27
                  forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=933&w=51627937&a=51782852
                  • blaszany_dzwoneczek Re: wk.....mnie 12.11.06, 14:07
                    Przeczytałam ten post. Dla mnie to żaden argument tylko bla bla bla niedojrzałej
                    osoby o mentalności dziecka, które jednocześnie chce zjeść ciasteczko i mieć
                    ciasteczko.
          • ja_magnes Re: wk.....mnie 13.11.06, 21:43
            powiedzcie mi jaka to jest różnica dla dziecka że spłodzone w wyniku gwałtu lub
            miłości ale że ma być usunięte...co to k... za kryterium? albo można albo nie!
            która z tu obecnych Mądrych miała taki dylemat że dziecko albo aborcja?!
            • delfina77 Re: wk.....mnie 13.11.06, 21:55
              Dla dziecka może żadna różnica, chociaż porażka być dzieckiem z genami jakiegoś
              zboczeńca. Za to dla matki bardzo duża różnica i trudno chyba zmuszać kobiety do
              donoszenia takiej ciąży, zwłaszcza, że w naszym kraju jest zerowe wsparcie
              psychologiczne dla takich przypadków. Najlepiej "wsiąść" na taką, po katolicku,
              i naubliżać jej jaką jest złą osobą. A co!
    • misiek25 Re: Ciążą a stosunek do aborcji 10.11.06, 19:40
      całe życie byłam stanowczo przeciw. Stanowczo i jednoznacznie. Do czasu. To
      samą mnie potwornie zaskoczyło i powaliło z nóg. Miałam niebywale dużo
      szczęścia, bo nie wiem jak żyłabym "po"...
      Jak macie ochote to poczytajcie.
      kobieta.gazeta.pl/rodzicpoludzku/1,71296,3686928.html
    • ktkasik Re: Ciążą a stosunek do aborcji 10.11.06, 19:59
      Osobisty stosunek do aborcji i ogólny jej zakaz to dwie różne sprawy. Każdy ma
      prawo być zaciekłym przeciwnikiem - ok, jeśli komuś sie przydaży ciąża z gwałtu
      to sobie urodzi dziecko, ale nie może zmuszać innych aby myśleli i robili to
      samo, tylko dlatego że on(a) jest przeciw. Jestem strasznym wrogiem palenia (i
      pewnie znajdzie się więcej takich osób) ale czy oznacza że mamy prawo zabraniać
      innym palić??
      A jak już ktoś słusznie zauważył, jesli kobieta bedzie chciala usunąc to
      znajdzie sposób żeby to zrobić. Niepotrzebnie tylko powstało podziemie aborcyjne
      i cwaniacy zbijają kasę w prywatnych gabinetach...
      Kiedyś jadąc autobusem slyszalam rozmowe dwóch kobiet. jedna z nich (ok 23-24
      lat) opowiadała jak usunęła ciążę, nie miała żadnych problemów ze znalezieniem
      lekarza...
    • triss_merigold6 Re: Ciążą a stosunek do aborcji 10.11.06, 20:32
      Nie. Ani w ciązy ani po urodzeniu syna nie zmienił się moj stosunek do aborcji.
      Jestem za dopuszczalnością usuwania ciąży do 12 tygodnia na życzenie kobiety.
      • antosiczek Re: Ciążą a stosunek do aborcji 13.11.06, 08:12
        A jaka jest różnica wg Ciebie między dzieckiem mającym 12 tygodni życia
        płodowego a 13 tygodni życia płodowego? Bo ja takiej różnicy nie zauważam.
        Miałam robione usg pod koniec 11 tygodnia ciązy; obraz na monitorze nie
        przypomina zlepku komórek tylko malutkiego człowieczka. I przepraszam... życie
        ludzkie można unicestwić w 7 czy 12 tygodniu a w 13 już nie? A to niby
        dlaczego? Co takiego się zmieniło? Nie uważasz, że to tylko umowna granica,
        niewiadomo czym podyktowana? Czy dla Ciebie noworodek a 2-miesięczne niemowle
        to inny rodzaj człowieka? Jestem rozczarowana, że matka może mieć taki pogląd.
        Nie mogę pojąć, że człowiek uzurpuje sobie prawo do odbierania życia, bo to
        życie jest mu mocno nie na rękę. I jak wcześniej nie rozumiałam, tak teraz
        rozumiem co Jan Paweł II miał na myśli mówiąc, że aborcja otwiera drogę do
        eutanazji a dalej do zabijania ludzi, którzy nie spełniają naszych wymogów.
    • alicja0 Re: Ciążą a stosunek do aborcji 10.11.06, 21:30
      Wiele lat temu byłam ZA aborcją w przypadkach wymienionych obecnie w ustawie,
      jednak po latach mój stosunek do aborcji zmienił się diametralnie - dotarło do
      mnie wiele argumentów, których wówczas nie rozumiałam - bądź nie chciałam
      zrozumieć.
      A do malgosiek2: teraz Twoja siostra ma pełne ręce roboty przy 3 dzieci, więc
      to normalne, że racjonalizuje swoją decyzję o aborcji - bo mając dość pracy
      przy trójce, oczywiste jest, że wizja dodatkowego, czwartego dziecka nie napawa
      radością, tylko myślą, że byłoby ciężej.
      Jednak po latach, jak dzieci się usamodzielnią, przyjdzie refleksja, że może
      jednak by sobie poradziła itp, itd. - jak mija czas wraz z jej namacalnymi
      trudnościami oraz z wiekiem, gdy naturalnie przychodzi "spojrzenie wstecz",
      niestety jeszcze nie raz Twoja siostra będzie zastanawiała się nad swoim
      wyborem. Może nawet, dla zachowania poczucia, że "dobrze wybrałam" stłamsi
      wątpliwości, to jednak odbiją się na jej zdrowiu, bo tak niestety to jest z
      człowiekiem - jeśli ma ludzkie odczucia.

      Nie jestem pewna o co chodzi LPR z tą zmianą w konstytucji, ale jeśli powołują
      się na naukę KK, to owszem - tam nie ma zgody na aborcję w żadnym przypadku,
      jednak gdy chodzi o życie kobiety kontra dziecka, to "oba życia" stawia się na
      równi. Chodzi tylko o podjęcie takich działań medycznych, które same w sobie
      nie są nakierowane na aborcję, ale na ratowanie życia matki, gdzie dopuszcza
      się świadomie, że przy takich działaniach może płód umrzeć. Np. zastosuje się
      leki na daną chorobę u matki, ale wiadomo, że spowoduje to śmierć płodu.
      Wówczas nie są to środki nastawione na spowodowanie aborcji, ale na leczenie
      danej choroby, gdzie efektem ubocznym jest niestety również śmierć płodu. Czy
      np. w ciązy pozamacicznej już wiadomo, że jest faktyczne zagrożenie życia
      matki, więc wycina się ten fragment jajowodu, choć wiadomo, że tam jest żywy
      embrion. Natomiast znane są przypadki, gdy lekarze wolą usunąć ciążę kobiecie,
      bo ciąża jest dużym obciążeniem dla zdrowia matki, zamiast walczyć póki się da
      o oba istnienia.
      • agaa5 Re: Ciążą a stosunek do aborcji 10.11.06, 23:47
        No właśnie jest wiele chorób np nowotwory, które ciąża dynamizuje więc na
        logikę aborcja decyduje o życiu matki. To samo dotyczy gwałtu na 13- letniej
        dziewczynce, kobiecie - dlaczego ma być zmuszana do noszenia przez 9 m-cy
        dowodu zbrodni. Takich sytuacji jest wiele - nie da się z góry przewidzieć jak
        się człowiek zachowa bo zawsze pkt siedzenia zależy od myślenia. Można sobie
        tylko pofilozofować co jest czarne a co białe.
        Pozdrawiam Aga
        • agaa5 Re: Ciążą a stosunek do aborcji 10.11.06, 23:48
          Pkt myślenia zależy od pktu siedzeniasmile)
          • niunka24 coś się jednak zmieniło,ale nie 11.11.06, 00:22
            w sprawie aborcji.
            Tak jak bylam, nadal jestem za wyborem. Każdy ma własne sumienie, według
            którego postąpi.
            Oczywiście, aborcja to ostateczność i wg mnie jest najlepszym wyjściem z
            najgorszych, ale to inna sprawa. Ważna jest edukacja i łatwy dostęp do środków
            antykoncepcyjnych. Co także chcą nam zabrać.

            Zmieniło się u mnie jedno. nie chcę,żeby moje dziecko dorastało w tym
            ciemnogrodzie... Chciałabym móc mieć szansę wyjechać zagranicę, bo mam dość
            kraju, gdzie kobieta jest traktowana jako inkubator, który nie ma
            uczuć,rozumu,a w razie wyboru między nim a płodem, nie ma także prawa do życia.
            Pozdrawiam
      • titta Re: Ciążą a stosunek do aborcji 11.11.06, 00:23
        Niestety przy obecnej sytuacji lekarze boja sie podjac nawet takich dzialan,
        ktore by mogly, a nie musialy zagrozic plodowi. W efekcie umiera i matka i
        dziecko. Powtarzam zakazami wyrzadza sie wiecej zlego niz dobrego. O dobra
        sprawe powinno sie walczyc pozytywnie. A tak wprowdzi sie prawo, politycy
        zadowoleni, ze zrobili swoje, a kobiety pozostaja same z problemami.
    • hodos Odpowiedzialne współżycie 11.11.06, 12:45
      Czytając posty zaczynam myśleć, że powinno byc także promowane odpowiedzialne
      współżycie..
      Teraz dość szybko wskakuje się do łóżka nie myśląc czy związek będzie trwały
      czy nie, czy to jest partner z którym chcemy się związać na stałe czy tylko
      przelotna znajomość..
      Musimy mieć świadomość, że współżyjąc można zajść w ciążę nawet przy najlepszym
      zabezpieczeniu..
      MIEĆ ŚWIADOMOŚĆ to wg mnie co innego niż coś wiedzieć, bo jak się coś wie to
      można zapomnieć a mieć świadomość to mieć wewnętrzne granice i postepować wg
      tego na każdym kroku.. tyle, że dzisiaj ludźmi żadzą pasje i namiętności a nie
      serce i rozum w parze
    • mamajudo Re: Ciążą a stosunek do aborcji 11.11.06, 13:14
      Zawsze byłam ZA życiem i mam nadzieję, że to się nigdy
      u mnie nie zmieni.
      • margo_kozak Re: Ciążą a stosunek do aborcji 11.11.06, 13:43
        a ja bylam, jestem i bede za aborcja. ciaza nic u mnie nie zmienila. uwazam, ze
        kazda kobieta powinna miec prawo do podjecia samodzielnj decyzji czy chce
        urodzic czy nie. zaden facet nie pwinien decydowac za nas. mam nadzieje, ze
        kiedys w tym chorym kraju bedziemy mogly zadecydowac same czy chcemy urodzic
        czy nie.
    • laluu zmieniłam, ale 11.11.06, 16:39
      nie z powodu ciąży (jeszcze nie jestem), ale z powodu szoku jakim była dla mnie
      wiadomość, że mogłam mieć rodzeństwo i wujka/ciocię... mama i babcia usunęły
      ciąże... Dopiero wtedy zrozumiałam, że to nie jest "mój brzuch i moja sprawa",
      tylko ma to wpływ na wiele osób.
      Przy okazji mama powiedziała mi, że wtedy kiedy aborcja była dozwolona nie było
      takiej nagonki i niektóre kobiety stosowały aborcję jako środek antykoncepcjny.
      jakaś jej znajoma miała 20 aborcji. Dla mnie to koszmar sad

      Dlatego uważam, że ustawa powinna byc taka jaka jest, ale lekarze nie mają
      prawa odmawiac aborcji w uzasadnionych przypadkach.
      Nie mieszkam w Stanach, ale z tego co się orientuję troszke przegieli, ciążę
      usuwają kobiety nie w ciężkiej stuacji, ale dlatego, że "jeszcze nie teraz".
      Tak nie powinno byc.

      I jeszcze jedno. Rozumiem lekarzy, którzy sa przeciwni aborcji, bo oni są
      świadomi, jak wyglada dziecko po usunęciu. Za to nie rozumiem tych, którzy to
      robią. Musza nie miec serc.
      Wstrząsnął mną artkuł na któryms forum, o tym, że w Wielkiej Brytanii 50 dzieci
      rocznie przeżywa aborcję sad
      Wstrząsnął też mną polski program o facecie, który miał być usunięty. Jego
      matka poszła do babki, która usuwała nawet bardzo późne ciąże. I na smietniku
      przed budynkiem zobaczyła ciałka dzieci jedzone przez szczury... I dlatego
      koleś zyje.
      • draugdur nie zmienilam zdania 12.11.06, 00:11
        Jestem za.
        Jedrek jest totalna i 100% wpadka.Moje pierwsze slowa po tym jak zobaczylam
        dwie krechy na tescie byly "o k#%*a!!!zniknij!!!"O ciazy powiedzialam jego ojcu
        slowami"zrobilam test,kombinuj kase".Dosyc powaznie myslelismy nad
        aborcja,przewazyl argument finansowy i wizja "smrodu w papierach medycznych",no
        i reakcji rodziny kiedy by sie to wydalo.
        Teraz Jedrek zasnal mi na rekach i nie wiem jak moglam tak myslec.Kiedy go
        zobaczylam pierwszy raz pomyslalam"a chcielismy cie zabic".
        Nie wiem jakby to sie skoczylo gdyby moja ciaza kwalifikowala sie do legalnej
        aborcji.Nie wiem co bym wtedy wybrala i mam nadzieje nigdy sie nie dowiedziec,
        ale kobiety(i mezczyzni tez-bardzo liczylam sie ze zdaniem ojca Jedrka na tan
        temat)powinny miec wybor i wiekszy dostep do tabletek "po"tez.
        Zeby nie bylo ze jest tak idealnie i rozowo-syna wychowuje sama,koncze studia i
        nie mam pracy,od ojca Mlodego nie dostalam jeszcze ani grosza-a mimo to NIE
        ZALUJE!!!!
    • qadesh Re: Ciążą a stosunek do aborcji 12.11.06, 09:37
      czesc! opisze wam moja sytauacje, postaram sie w skrocie, starania o
      dzidziusia, 3 mce i udalo sie, niunia sie urodzila, cesarka a my chcielismy
      zawsze dzieci w malym odstepie czasu, no wiec 3 mce odczekane i starania o
      nastepne baby i znowu 3 mce i sie udalo i tu nastepuje mega zrzyt!
      w pierwszej ciazy mialam przez pierwsze 4 miesiace ogromne mdlosci i to
      naprawde ogromne, tylo ze jakos o tym zapomnialam ale przypomnialo mi sie zaraz
      5 tyg po tym jak okresu nie dostalam... a zajmuje sie moja niunia ktora ma 7
      mcy, wyglada to tak ze nic na mnie nie dziala, nic nie moge jesc, pije tylko
      wode i to na noc zeby sie juz nie ruszac i zeby sie utzrmala w moim zoladku, za
      dnia jestem jak chodzacy zombie, tragicznie sie czuje, wymioty, bole glowy,
      tudno opisac to wszystko ale moze porownanie do gogantycznego kaca ktory trwa
      nieprzerwanie od 3 tygodni...? i dlatego dzisiaj mam miec zabieg, bo mimo tego
      ze staralismy sie o dzisdziusia to tak sie zyc nie da przez 3-4 mce opiekujac
      sie 7 miesieczna niunia, nie mam nikogo kto moglby mi pomoc przy dziecku bo
      wszyscy w pracy, no i co? chcemy teo dziecka a mimo to zabieg bo trafie do
      szpitala albo do domu wariatow... niewytrzymam tego poprostu juz ani dnia
      dluzej!!! w pierwszej ciazy moglam sie skupiac tylko na sobie wiec i lezec po
      pare godzin i wogole inaczej a teraz nie bede fundowac mojej niuni cienie
      lejacej sie przez rece matki przez kilka miesiecy zamiast porzadnej opieki
      napisalm dlatego ze moja sytuacja do typowych nie nalezy i zey pokazac ze i
      takie sie przytrafiaja... ciesze sie tylko ze szybko sie zdecydowalismy bo 7
      tygodni od okresu ostatniego to pewnie max 6 tyg ciaza wiec jeszcze nie tak
      rozwinieta... marne pocieszenie... wiem...
      • beatazn Do qadesh 12.11.06, 10:12
        przeczytaj wiadomo.ść na priva
        • qadesh Re: Do qadesh 13.11.06, 17:05
          czytalam i odezwe sie smile zreszta opisze tez na forum to co mialo miejsce
          wczoraj bo mysle ze taka nietypowa sytuacja warta jest podzielenia sie z
          innymi, tylko musze dysponowac wieksza chwila bo szybkim pisanie narazilam sie
          na krytyke...
      • laluu Re: Ciążą a stosunek do aborcji 12.11.06, 18:16
        cieżki przypadek głupoty i nieodpowiedzialności. To kiedy następna próba bycia
        w ciąży? uncertain
        • qadesh Re: Ciążą a stosunek do aborcji 13.11.06, 16:25
          gdy tylko mala podrosnie na tyle ze uznamy ze nie ucierpi na tym ze przez
          pewien czas bedzie sie nia zajmowac mama-zombie (moze za rok moze jak podzie do
          przedszkola, nie wiem zobaczymy, bede pamieac ze jestes zainteresowana tym
          wydarzeniem w naszym zyciu i dam ci znac...) albo wczesniej jesli bedzie wizja
          pomocy kogos przy dziecku, a ciezkie przypadki to takie gdy masz odwage oceniac
          kogos nie znajac go i sytuacji w jakiej sie znajduje, nastepnym razem jak
          bedziesz chciala cos napisac to sobie to przpomnij i dwa razy zastanow zanim
          jedno slowo wyslesz... pzdr...
          • laluu Re: Ciążą a stosunek do aborcji 13.11.06, 18:21
            Doskonale sie zastanowiłam nad tym co napisałam. I wiem o czym mówię, bo moja
            matka zrobila to co Ty. I nigdy jej tego nie wybacze. Ona przynajmniej wpadła,
            a Ty zaszłaś w ciążę celowo i gdy okazało sie, że nie jest tak jak chciałaś,
            usunęłaś i chcesz zajść znowu, tylko później! Dla mnie to szczyt
            nieodpowiezialności, głupoty i braku uczuć wyższych. Powiedz swojemu dorosłemu
            już dziecku, że zabiłaś jej siostrę/brata, bo byłaś zmęczona!
            • qadesh Re: Ciążą a stosunek do aborcji 13.11.06, 20:52
              swoje zale i frustracje wyladuj na mamie jesli to do niej masz jakies dziwne
              zale... no coz ja nie musze rozumiec twojego podejscia... a nie na mnie! albo
              wejdz na forum o aborcji gdzie znajdziesz jeszcze wiecej obiektow... ja sadze
              ze nie ty jestes od wybacznia twojej mamie w tej kwestii, to jest sprawa jej
              sumienia...
              w moim przypadku nie "okazalo sie" ze jest nie tak jak chcialam, a juz twoje
              pisanie ze moje zmeczenie bylo powodem tej decyzjii... dziewczyno! CZYTAJ
              dokladnie to co jest napisane!
              a tak na marginesie to gdzie ja napisalam ze ta aborcja miala miejsce
              ostatecznie? nigdzie!bo to co wydarzylo sie wczoraj opisze kiedy indziej, do
              tego czasu pocwicz czytanie ze zrozumieniem... pzdr
      • lilith76 Re: Ciążą a stosunek do aborcji 13.11.06, 13:26
        qadesh, dawno nie czytałam tak infantylnej i niedojrzałej wypowiedzi i aż jestem przerażona.
        Takie wypowiedzi jednak mówią mi, że ustawa antyaborcyjna w dzisiejszej postaci ma jakis sens, bo pewnie takich jak ty chodzi po kraju dziesiątki.
        Mentalnie sama jesteś niunią.
        • qadesh Re: Ciążą a stosunek do aborcji 13.11.06, 16:17
          uroki forum uncertain infantylna i niedojrzala wypowiedz??? na czym innym bylam
          wczoraj skupiona a nie na tym zeby dogodzic forma wypowiedzi... jak znajde czas
          to napisze do ciebie ale na priva i wtedy dopiero sie przerazisz i jeszcze mnie
          @#%&* przeprosisz! sytuacja zwiazana z podejmowaniem decyzji o aborcji cie nie
          dotyczy i nie dotyczyla to sie nie wypowiadaj! takie jest moje zdanie i zawsze
          bylo, kazdy czlowiek to indywidualna jednostka i sam powinien decydowac o
          sobie, zakaz aborcji to blad i tyle, a jesli przeszkadza ci okreslenie niunia
          to wiedz ze bylo tylko na uzytek tego jednego postu, moze wlasnie to okreslenie
          nazwalabym infantylnym w calym moim poscie, zal mi cie... pzdr
          podkreslam ze to tylko i wylacznie moje zdanie na temat aborcji
          • lilith76 Re: Ciążą a stosunek do aborcji 13.11.06, 16:23
            Nieumiejętność przewidzenia skutków własnej decyzji oraz ocenienia co za sobą niosą pewne czyny (nawet zdrowa ciąża z kilkumiesięczniakiem w domu, to ciężki przeżycie) jest oznaką niedojrzałości.

            a jesli przeszkadza ci okreslenie niunia
            > to wiedz ze bylo tylko na uzytek tego jednego postu

            Jedno to niunia, drugie wyskrobek.


            Jestem za prawem kobiety do wybotu i decyzji, ale nie wtedy gdy próbuje decyzją o aborcji pokryć własną głupotę.


            Będziesz robić kolejne aborcje, gdy okaże się, że żadna ciąża nie będzie wygodna, a niunia nadal będzie potrzebować twojej opieki?
            • qadesh Re: Ciążą a stosunek do aborcji 13.11.06, 16:33
              a ty jestes w stanie przewidziec kazdy skutek kazdej swojej decyzji?! no prosze
              cie... skad wiesz jak to jest byc w ciazy i zajmowac sie maluchem? piszesz z
              wlasnego doswiadczenia czy tak poprostu uwazasz nie majac zadnych doswiadczen w
              tej kwestii? to jest oznaka niedojrzalosci twoim zdaniem,
              moglabys sprecyzowac co to ma znaczyc "Jedno to niunia, drugie wyskrobek." ???
              ostrozniej dobieraj slowa... i w powyzszym zdaniu i piszac o glupocie, nic o
              mnie nie wiesz poza tym postem i juz czujesz sie zobligowana do oceniania? czy
              ja o to prosilam w swoim poscie? bede robic co chce w westii decydowania o
              sobie, zawsze!

              • lilith76 Re: Ciążą a stosunek do aborcji 13.11.06, 16:46
                Gdybym jedną ciążę przeżyła wymiotując, słaniając się na nogach to 1000 razy bym się zastanowiła nad kolejną (opieka na dzieckiem, dzielenie się obowiązkami, pomoc w domu). Na pewno nie tak wcześnie. Było sobie kotka kupić. Albo ratlerka.

                > moglabys sprecyzowac co to ma znaczyc "Jedno to niunia, drugie wyskrobek." ???

                Po trudniej usunąć ciążę, którą tytułuje się niunią i byłabym zdziwiona gdybyś urządzała przyjątko pożegnalne drugiej dzidzi.

                nic o
                > mnie nie wiesz poza tym postem i juz czujesz sie zobligowana do oceniania?

                Piszę w oparciu o informacje, które podałaś i podając je musiałaś wziąć na siebie ryzyko, że one o tobie będą świadczyć. Być może w drugiej ciąży dopadło cię coś, czego wcześniej nie przezyłaś, nie dało się wcześniej przewidzieć i wtedy rzeczywiście jesteś w ciężkiej sytuacji.

                bede robic co chce w westii decydowania o
                > sobie, zawsze!

                Jak cię ktoś pijany potrąci samochodem na drodze, to też będzie jego indywidualna decyzja, do której ma prawo. Sam zadecydował, że wsiądzie pijany za kierownicę.
                • qadesh Re: Ciążą a stosunek do aborcji 13.11.06, 17:02
                  nie cala ciaze tylko pierwsze miesiace, czytaj dokladnie, poza tym na to nie ma
                  reguly, kobiety czesto zupelnie roznie przechodza kolejne ciaze, ja obowiazkow
                  nie boje sie wogole tylko sytuacja mnie przerosla tak jak napisalam, zupelnie
                  niepotrzebne sa twoje dodatki o kotakach i ratlerkach, daruj sobie takie
                  dopiski, beznadziejne sa... "Po trudniej usunąć ciążę, którą tytułuje się
                  niunią i byłabym zdziwiona gdybyś
                  > urządzała przyjątko pożegnalne drugiej dzidzi."
                  dalej nie rozumiem... chcialam wiedziec do czego odnosi sie slowowyskrobek w
                  twojej wypowiedzi, o jakiej drugiej dzidzi piszesz? ja mam jedna corke!
                  "Jak cię ktoś pijany potrąci samochodem na drodze, to też będzie jego indywidual
                  > na decyzja, do której ma prawo. Sam zadecydował, że wsiądzie pijany za
                  kierowni
                  > cę. " okropne ale prawda i za to co zrobil poniesie lub nie konsekwencje, no
                  chyba nie ja powinnam zaczac rozwazac czy chodzic ulicami...

                  • alicja0 Re: Ciążą a stosunek do aborcji 13.11.06, 22:54
                    kiedy wczoraj przeczytałam Twoją wypowiedź to nie chciałam komentować, bo nie
                    wierzę, że coś do Ciebie dotrze w tej kwestii. Popieram zdaniem lilith76, nawet
                    jeśli żadna z nas nie zna dokładnie Twojej sytuacji.
                    Ja pierwszą ciążę przeszłam bez większych trudności, też miałam czas na
                    poleżenie itp. Teraz w drugiej ciąży pierwsze 4 miesiące były ciężkie, a
                    dodatkowo nie mogłam sobie poleżeć, bo 1,5 roczna córka nie dała spokoju, a
                    jeszcze na głowie mam jej problemy zdrowotne, jazdy po lekarzach, studia
                    podyplomowe i pracę zawodową (dobrze, że tylko 3 razy w tygodniu, ale to
                    rozciąga się na prawie wszystkie nocki w sensie przygotowywań). I też w
                    pierwszych 4 miesiacach doszłam do wniosku, że nie nadaję się do kolejnych
                    ciąż, bo ledwo zipię, a miałam dalekosieżne plany 4 dzieci. Jednak 4 miesiace
                    minęły, mdłości też, świat stał się nieco piękniejszy. Teraz to końcówka ciąży,
                    w terminie porodu mam sesję zimową z 6 egzaminami, nie wiem jak to przeżyję,
                    ale przeżyję, bo nie ma innego wyboru. Jednak nie wpadłam na taki pomysł, żeby
                    usunąć ciążę, bo chodzę jak zombi.
                    Trudno, mieszkanie leży odłogiem, córka też dostaje nie zawsze to co powinna,
                    ale przeżyje.
                    Moja koleżanka przed porodem pierwszego dziecka miała problemy natury
                    psychicznej, myśli samobójcze. Leków nie można było dawać, żeby nie szkodzić
                    dziecku. Po porodzie jeszcze to trwało, teraz jest OK. Ale też nikt nie wpadł
                    na pomysł, żeby tą ciążę usunąc. Wszyscy stanęli na głowie i po prostu
                    pilnowali ją, wspierali i przetrwała. Z tego co piszesz, jeszcze ciąży nie
                    usunęłaś, bo coś tam się wydarzyło. Dobrze, że wydarzyło się teraz, a nie
                    potem. Trochę "głupio" usunąć ciążę ze wzgl na wymioty ciążowe, trudności w
                    uzyskaniu odpoczynku, gdy wiadomo, że tego typu sprawy należą do przemijających
                    i raczej nie wyjątkowo spotykanych w ciąży.
                  • lilith76 Re: Ciążą a stosunek do aborcji 14.11.06, 09:14
                    qadesh, bardzo chcę mieć dziecko, ale grozi mi, że w ciąży będę w tak okropnym stanie psychicznym, że będzie mi się chciało tylko skoczyć z okna (i to nie metofora), ale w życiu nie pomyślę o usunięciu ciąży. Wolę zacisnąć zęby i przeczekać do porodu i potem sobie skoczyć.
                    A jeśli ciąża rzeczywiście będzie tak ciężko przebiegać, to opracuję kilka planów przed ewentualną kolejną.

                    Dziewczyno, sama pisałaś, że to tylko była część ciąży. Spróbuj przetrzymać, zagoń męża do ostrej pomocy, niech nie będzie tylko dawcą zwycięskiego plemnika i forsy na ginekologa.
                  • cheetah_m Re: Ciążą a stosunek do aborcji 20.11.06, 14:32
                    Qaudesh zgadzam sie z dziewczynami które napisaly ze to co zrobilas to skrajna
                    głupota... Juz proba zajscia w ciaze 3 mies po cesarce to - oglednie mowiac -
                    skrajna nieodpowiedzialnosc, a cala reszta ... szkoda gadać... JEst tu na formu
                    duzo kobiet ktore sa w ciazy wychowujac male dzieci, pewnie zadnej z nas nie
                    jest lekko. A jesli nie bylas na 100% pewna ze chcesz tego dziecka to od tego
                    jest antykoncepcja, moze slyszalas cos na ten temat choc wątpie. A argumenty o
                    przewidywaniu decyzji są smieszne - jestes dorosla i powinnas wiedziec ze
                    wspołzycie moze skończyć się ciaża.
    • atra1 Re: Ciążą a stosunek do aborcji 12.11.06, 09:52
      Byłam mocno pro-life, teraz jestem pro-choice i zdanie zmieniłam na samym początku planowanej i wyczekanej ciąży.

      W któryms momencie na samym początku pomyslałam sobie, ze co by było, gdyby się okazało, ze ciąża albo ja? Albo zyję ja albo samo dziecko? Dopuszczam myśl o tym, ze ze względów na zdrowie byłabym w stanie rozważyć aborcję dopóki dziecko nie wygląda jak dziecko, dopóki wyglada jak kijanka, zlepek komórek. NIby wiem, ze te komórki mają potencjał na Einsteina, hitlera lub Kowalskiego, ale jakoś idiotycznie potraktowałabym je jedynie jak komórki. Zapewne do czasu - tzn post factum dziłyby się różne rzeczy w mojej głowie.

      Jednakowoż mam nadzieję, że nigdy w życiu nie będę musiała rozważać problemu pt "albo zabiję dziecko, albo dam mu zycie bez matki". Brrrrrr
    • tomolka Do zwolenniczek aborcji: 12.11.06, 15:20

      1. Czy słyszałyście o tej akcji holenderskiej dziennikarki w ósmym miesiącu
      ciąży, która testowo dowiadywala się w jednej z prywatnych tamtejszych klinik o
      możliwość usuniecia swoje ciąży - okazało się, ze nie ma problemy - dziecku
      podadzą zastrzy wywołujący zawał serca i wywołają poród - nie ma to jak legalna
      aborcja bez ograniczeń - mój brzuch, moja decyzja...
      2. a co zwolenniczka aborcji dziecka z nieuleczalną chorobą zrobilaby w
      sytuacji, kidy jej dziecko, juz po urodzeniu, zachorowałoby np na raka?
      • agaa5 Re: Do zwolenniczek aborcji: 12.11.06, 15:39
        To akurat średni przykład. Rak to nie jest na dzień dzisiejszy letalna wada. A
        co ważne nie upośledza rozumu (tj tego co świadczy o naszym
        człowieczeństwie).Wszystko zależy od stadium. Są wyleczalne i niewyleczalne
        formy.Dzieci takie po leczeniu mogą w miarę normalnie funkcjonować. Mając na
        myśli ciężkie uszkodzenie płodu jako podstawę aborcji - większość z nas pewnie
        bierze pdo uwagę tylko takie wady, które prowadzą do nieuchronnej szybkiej
        śmierci, życia w cierpieniu ,lub ciężkiego upośledzenia umysłowego, które to
        nie dają możliwości leczenia (schorzenia genetyczne).
        Aga
        • spoti Re: Do zwolenniczek aborcji: 12.11.06, 16:18
          Ja nadal uważam że kobieta powinna mieć prawo wyboru czy chce urodzić czy też nie. Nic się nie zmieniło.
        • tomolka Re: Do zwolenniczek aborcji: 12.11.06, 20:03
          Ne chodzi tu o konkretną chorobę czy wadę tylko o pewną odpowiedzialność - o
          danie tej zywej istocie szansy. Wiadomo że są przypadki takie jak ciąża
          pozamaciczna, gdzie na 99% nie da sie człowieczka uratować. Ale przyznacie, ze
          może jednak warto spróbować?
          W sytuacjach, kiedy istnieje społeczne przyzwolenie na aborcję, mogą pojawić
          się patologie - nie jestem za tym, żeby całkowicie wykluczyć dzialania mające
          na celu ratowanie zycia mamy, kiedy wiadomo, że dziecko nia ma szansy na
          przeżycie. Nie są to jednak na tyle proste decyzje, ze można się zadeklarować
          jako za lub przeciw.
          Co to znaczy "w miarę normalnie funkcjonować"? To tak jak Spartanie sobie
          wymyślili - słabe, chore dzieci zabijali, a ze po urodzeniu to tylko dlatego,
          ze nie mieli USG.
      • delfina77 Re: Do zwolenniczek aborcji: 12.11.06, 19:00
        To nieco inna sytuacja-dziecko już żyje i rak często bywa uleczalny. Myślę
        bardziej o przypadku ciężkiego uszkodzenia mózgu płodu, gdzie dziecko od
        początku nie miałoby szansy na normalny rozwój i czekałaby je "świetlana"
        przyszłość jako pensjonariusza szkoły specjalnej dla debili. Oczywiście, są
        osoby, dla których życie jest bezwzględną wartością, nawet jeśli jest to
        g...niane życie, ale ja sama wolałabym się nie narodzić niż być
        umysłowo-fizyczną kaleką...
        • agaa5 Re: Do zwolenniczek aborcji: 12.11.06, 19:19
          Do delfiny- dokładnie.
          Też wolałabym się nigdy nie urodzić niż skończyć w zakładzie dla umysłowo.. lub
          być roślinką przenoszoną z łóżka na łóżko.
          Aga
          • tomolka Re: Do zwolenniczek aborcji: 12.11.06, 19:43
            nie mozesz postawić się w sytuacji takiej osoby więc nie zarzekaj się, ze
            wolałabyś nie zyć. Nie mozesz odbierać komuś prawa do zycia tylko dlatego, ze
            nie byłoby najbardziej komfortowo byc rodzicem takiego dziecka - bo jak tu się
            pochwalić znajomym takim "innym" dzieckiem?
            A może o aborcji w wielu takich przypadkach decyduje właśnie niedojrzałość
            osób decydujacych się na dziecko?
            • delfina77 Re: Do zwolenniczek aborcji: 12.11.06, 21:25
              Wierz mi, że wolałabym nie żyć, gdyby nie dane mi było nigdy żyć normalnie, mieć
              takich szans jakie mają zdrowe osoby. Zakładając, że moje dziecko jest podobne
              do mnie, zakładam, że uważałoby tak samo. Czasami ludzie czują się lepsi ratując
              życie za wszelką cenę, wykorzystując postęp medycyny, dzięki któremu przeżywają
              dzieci już w 6 m-cu ciąży, ale rodzą się np. niewidome albo całe życie borykają
              się z chorobami gdyż urodziły się z niedojrzałym systemem odpornościowym. Czy
              naprawdę wyrządzamy takie dobrodziejstwo skazując kogoś na takie życie? Moim
              zdaniem nie. I nie chodzi tu o możliwość pochwalenia się dzieckiem - nie myślę o
              sobie lecz o nim właśnie.
              • delfina77 Re: Do zwolenniczek aborcji: 12.11.06, 21:35
                Cierpię na problemy zdrowotne i czasami mam takie dolegliwości, że mi się
                wszystkiego odechciewa. Na szczęście to tylko fazy, które mijają po jakimś
                czasie, ale wyobraź sobie teraz, że musisz cierpieć w ten sposób cały czas.
                Gdybym kogoś kochała, nie życzyłabym mu tego, tak jak nie życzyłabym kalectwa i
                cierpienia własnemu dziecku - lepiej pozostać w niebycie. Takie jest moje zdanie
              • mamakrzysia4 Re: Do zwolenniczek aborcji: 12.11.06, 21:37
                ja walczyłam o bycie mamą prze 5 lat. Chociaż... mój M. jest inwalidą, ma
                dustonie a to choroba, która może/choć nie musi być dziedziczna. U mnie w
                rodzinie kobiety nie dożywają 50-rak. Jestem po 2 poronieniach i pomimo
                wszystko marze o gromadce dzieci i boje się... Mam Krzysia i nie wiem czy jest
                zdrowy, do kazdego lekarza podchodze nieufnie. Ale kocham Synka jak nikogo
                innego
                • alicja0 do delfina77 12.11.06, 23:16
                  "Zakładając, że moje dziecko jest podobne
                  do mnie, zakładam, że uważałoby tak samo. "
                  Cóż, podobieństwo nie oznacza to samo. Nawet bliźniaki mają swoją osobowość i
                  swoje, jakże często odmienne zdanie na tą samą kwestię.
                  Tak naprawdę nie wiesz, co myślałoby Twoje dziecko i jaką decyzję by podjęło.
                  Wspomniano tu o możliwości choroby u dziecka już urodzonego.
                  Ponieważ b. dużo czasu spędzam z córką u różnistych specjalistów, to mam jako
                  takie pojęcie o tym, co może spotkać dziecko zdrowo urodzone.
                  Wystarczy tylko taki prosty przykład: zdrowa ciąża, ale w trakcie porodu doszło
                  do niedotlenienia i dziecko ma mózgowe porażenie. Są różnego stopnia, ale niech
                  będzie to jedno z cięższych, gdzie nie tylko, że dziecko mimo rehabilitacji nie
                  jest w stanie zapanować nad swoim ciałem, ale też ma upośledzenie
                  intelektualne, bo akurat niedotlenienie objęło takie a nie inne obszary mózgu.
                  I cóz za ironia losu dla matki, która rozważała aborcję, gdyby dziecko było
                  chore genetycznie. Genetycznych zaburzeń nie ma, ale są inne.
                  Świat jest bardzo bogaty w różne choroby i czasem to myślę, że cudem jest być
                  zdrowym.
                  A i jeszcze inny przykład: swego czasu w TV wypowiadał się młody chłopak z
                  jakiejś małej miejscowości. Do czasu, gdy zachorował na grypę, był zdrowym i
                  normalnie funkcjonującym człowiekiem. Niestety, na skutek powikłań pogrypowych
                  został sparaliżowany od szyi do czubka stóp. I ten chłopak nadal potrafił być
                  bardzo pogodny, nie narzekał na swój los, potrafił odnaleźć sens życia w takiej
                  sytuacji i w tym programie akurat chciał podziękować innym, za komputer, który
                  mu kupiono.
                  Nie rozumiem też osób, które uważają, że człowiek to ten,który jest sprawny
                  intelektualnie i uważają, że nie powinni żyć ludzie upośledzeni. Jak wiele
                  jeszcze nie wiemy o człowieku - do niedawna uważano, że noworodki mają obniżony
                  próg odczuwania bólu, bo trudno było to odczytać po ich zewn. reakcjach i co -
                  znów pomyłka, jakże bolesna w sensie dosłownym. Nie wiemy co naprawdę dzieje
                  się w głowach i sferze odczuć u osób upośledzonych, ale chcemy za nich
                  decydować, bo jak zwykle patrzymy przez pryzmat własnego widzimisię.
                  Ile ludzi twierdzi, że "tak a tak to nie mogłoby żyć", ale gdy przychodzi co do
                  czego i w tej sytuacji spotkają się z dużym wsparciem od innych, to wcale nie
                  są tak skłonni umierać. I w drugą stronę: ludzie zupełnie zdrowi, po jakimś
                  kryzysie życiowym, wolą odebrać sobie życie, bo czują się samotni w swym
                  cierpieniu. Może więc nie chodzi o to, jaki kto ma stan zdrowia, ale o to,
                  jakich ma wokół siebie ludzi, na ile serdeczności ich stać wobec tych, którzy
                  cierpią. Może właśnie to stanowi o tym, czy ktoś chce żyć dalej czy nie. Ból
                  fizyczny da się zniwelować lekami, ciągle rozwija się medycyna paliatywna, ale
                  ból samotności można tylko zabić wódką, narkotykami itp. LUB serdecznością
                  drugiego człowieka.
                  Aborcja to śmierć za zgodą własnej matki - tej, której natura powierzyła rolę
                  karmicielki i opiekunki w jej ciele.
                  Co to za mentalność osób wyznających zasadę: "mój brzuch". Owszem, "twój
                  brzuch", więc w sprawach "brzucha" można decydować np. stosując antykoncepcję.
                  Ale już człowiek w "twoim brzuchu" nie jest "twoim brzuchem", ale jego
                  mieszkańcem. To mamy prawo zakazujące wyrzucanie na bruk zimą nierzetelnych
                  najemców naszych kamienic, ale zgadzamy się wyrzucać dziecko z "naszego
                  brzucha" bez względu na fakt, że w takim a takim okresie czasu dziecko nie
                  przeżyje.. Prawo chroni nierzetelnych lokatorów ze względów humanitarnych, choć
                  ze szkodą dla właściciela lokalu, ale już nie chroni do końca dziecka, które
                  samo się na siłę nie zakwaterowało.
                  • blaszany_dzwoneczek Re: do delfina77 13.11.06, 12:14
                    Alicja0, pięknie to napisałaś. Myślę tak samo. Pozdrawiam Cię serdecznie smile
                • tomolka Re: Do zwolenniczek aborcji: 13.11.06, 14:28
                  Serdeczne pozdrowienia Mamo Krzysia. Powodzenia życzę Tobie i wszystkim
                  wspaniałym Mamom o takim podejsciu.
      • mniemanologia Re: Do zwolenniczek aborcji: 13.11.06, 12:21
        1. Tak, słyszałam.
        2. Rak nie jest nieuleczalny. Bywa.
        • karolinka1116 Re: Do zwolenniczek aborcji: 13.11.06, 13:02
          tak zmienil sie: im szybcuiej, tym lepiej!
          • doral2 Re: Do zwolenniczek aborcji: 13.11.06, 13:14
            ja nie korzystałam z aborcji, ale to nie daje mi prawa do decydowania o tym czy
            inne kobiety mogą lub nie z aborcji korzystać...czasami nie ma innego
            wyjścia..i zawsze jest to trudna i bolesna decyzja dla każdej kobiety...
          • kto7 Re: Do zwolenniczek aborcji: 13.11.06, 13:33
            dziewczyno zdaje sie natknelam sie na kilka twoich wypowiedzi...i stwierdzam,
            ze im szybciej trafisz do psychologa lub psychiatry tym lepiej bedzie dla
            ciebie i twojego malucha....bo masz chyba solidne objawy paranoji poporodowej
            pozdrawiam, i zycze wiecej dystansu...do wszystkiego
            • ania2114 re: 13.11.06, 14:31
              moj stosunek do aborcji nie zmienil sie-zawsze bylam przeciwna aborcji!
              Wiem ze zdarzaja sie trudne sytuacje w zyciu i nie potrafie sie na ich temat
              wypowiedziec do konca-z jednej strony gdy mysle o ciazy w wyniku np. gwaltu to
              rozumiem ze kobieta nie chce urodzic tego dziecka,ale z drugiej strony dlaczego
              wina za gwalt ma byc obarczone to niewinne dziecko???Tak samo jest z zagrozeniem
              zycia matki.Mam nadzieje ze nigdy nie bede musiala rozwazac podobnych dylematow!!!
              • turzyca Re: re: 13.11.06, 17:57
                W prawie stosuje sie zasade, ze oprocz kary unicestwia sie rowniez korzysc, dla
                ktorej przestepstwo bylo popelnione. Czyli np zlodziejowi odbiera sie (w miare
                mozliwosci) rownowartosc lupu. Gwalt jest popelniany celem splodzenia dziecka,
                wiec unicestwiamy korzysc z przestepstwa. Jak bardzo brutlanie by to nie
                brzmialo. Dura lex sed lex.

                Poza tym dlaczego NIEWINNA kobieta ma byc skazana na 9 miesiecy? I ew.
                pogorszenie zdrowia?



                Czasami z dwoch zyc mozna ocalic tylko jedno. A osoby ktore zdecydowaly sie
                poswiecic swoje zycie za cudze sa uznawane za swiete. Nie wszyscy ludzie musza
                byc swieci.
                • antosiczek Re: re: 13.11.06, 20:33
                  dlaczego niewinna kobieta ma byc skazana na 9 miesięcy.... a dlaczego niewinna
                  istota ma być skazana na śmierć? Za co? Cóż takiego strasznego uczyniła?
                  Przypadków w których ciąża ewidentnie zagraża życiu matki lub ciąża pochodzi z
                  gwałtu nie jest aż tak wiele- jak wiele jest dziś aborcji, więc o czym
                  dyskutujemy? Tak naprawdę części społeczeństwa chodzi o to , by kobieta
                  uniknęła odpowiedzialności. Czerpać przyjemność owszem lecz jak zabezpieczenie
                  zawiedzie albo wogóle sie o nim nie pomyslało- to owoc przyjemności uśmiercić.
                  Jestem przeciwko aborcji. Przypadki ewidentnego zagrożenia zycia matki powinny
                  byc traktowane indywidualnie.
                  Absolutnie potępiam dokonywanie aborcji bo pigułka, wkładka czy prezerwatywa
                  zawiodła bądź nie pomyślało się przed. Jesteśmy ludźmi nie zwierzętami.
                • alicja0 Re: re: 13.11.06, 23:12
                  Nie przypominam sobie tak wiele info o gwałtach (a swego czasu na studiach
                  miałam prawo karne), ktorego celem było spłodzenie dziecka. Najczęściej celem
                  gwałtu jest uzyskanie przyjemności seksualnej u gwałciciela. Mało który (jeśli
                  w ogóle który) myśli o posiadaniu potomstwa w takiej chwili.
                  Stąd, idąc Twoim tokiem rozumowania, należałoby odebrać nie życie dziecku
                  będącemu niesprawiedliwie uzyskaną korzyścią z gwałtu, ale należy odebrać
                  korzyść jaką było wyładowanie napięcia seksualnego u gwałciciela. Proponuję
                  kastrację wink
                  Co do złodziei - odbiera mu się łup, jeśli jeszcze go nie "skonsumował", ale
                  jak już łupu nie ma, to nikt go nie wysyła na roboty przymusowe, aby odpracował
                  (co byłoby w sumie sprawiedliwe). A nie robi się tego, bo to byłaby praca
                  niewolnicza i w naszym demokratycznym i humanitarnym kraju nikogo nie czyni się
                  niewolnikiem. ALe już spokojnie można abortować dziecko, które musiało zacząć
                  życie na skutek cudzego przestępstwa. Tacy to jesteśmy sprawiedliwi i
                  humanitarni. A jak ta kobieta przez 9 miesiecy się namęczy - ileż to w tej
                  naszej Polsce jest umęczonych kobiet w ciązy. Zamiast ją wytykać palcami i
                  pogłębiać traumę, powinna dostać wsparcie psychiczne, info, że dziecko w jej
                  brzuchu to nie gwałciciel, ale kolejna ofiara gwału, jak i ona. Dać jej szansę
                  bycia kimś lepszym od gwałciciela, bo dziecko urodzi i odda innym ludziom.
            • tomolka Re: Do zwolenniczek aborcji: 13.11.06, 14:47
              To że się ze mną nie zgadzasz nie znaczy jeszcze, ze mozesz oceniać mój stan
              psychiczny. Jeszce nie urodziłam i zastanawiam się, jak poradzę sobie w
              sytuacji, kiedy mój dzieciaczek nie będzie w pełni zdrowy. Poza tym poczytaj
              sobie Słoneczko encykliki papieskie - JPII to dopiero paranoik ;o) I masz
              rację - nie mam dystansu, ale tez nic na to nie poradzę, ze pewne sutyacje sa
              dla mnie szokujące. Nie zamierzalam nikogo urazić moimi wypowiedziami
              PS o jakich wypowiedziach mówisz?
              pozdrawiam
              • delfina77 Re: Do zwolenniczek aborcji: 13.11.06, 15:26
                Zwykle osoby przeciwne aborcji są katolikami i powołują się na papieża - jednak
                nie każdy jest wierzący i nie dla każdego JPII był autorytetem. Moim zdaniem
                nieświadomie zrobił też wiele złego, choćby zakazując stosowania prezerwatyw w
                regionach, gdzie szaleje AIDS. Też pewnie nie chciał zrobić źle ale wyszło źle,
                poprzez nieznajomość realiów życia w krajach afrykańskich. Niektóre z was
                zarzekają się tu, że one nie usunęłyby ciąży nigdy, w żadnym wypadku, ale kto
                wie? Jest takie powiedzenie: "Nigdy nie mów nigdy" i ono nie powstało bez
                powodu. A gdyby odrzucić religię i zastanowić się nad tym czysto racjonalnie?
                Czy pozwolić umierać matce by mogło żyć dziecko? Dlaczego życie poczęte ma być
                lepsze i ważniejsze od już narodzonego? Dlaczego skazywać kogoś na cierpienie po
                to, żeby poczuć się morlanie lepszym od innych? Nigdy nie mogłam tego zrozumieć.
                Nie jestem za aborcją ale uważam, że jest gorsze zło niż ona
                • alicja0 Re: Do zwolenniczek aborcji: 13.11.06, 23:20
                  to w Polsce. Na świecie przeciwko aborcji opowiadają się nie tylko katolicy,
                  ale i inni chrześcijanie, a nawet ostatnio słyszałam o proteście buddystów (na
                  propozycję legalizacji aborcji w Tajlandii, gdzie buddyzm jest główną filozofią
                  w tym kraju).
                  A co do Afryki - nie chce mi się już sięgać gdzieś do dawnych gazet, ale to
                  właśnie w Afryce zadziałała hamująco na rozwój AIDS koncepcja propagująca
                  wstrzemięźliwość seksualną, posiadanie jednego partnera i na końcu stosowanie
                  prezerwatyw.
      • niunka24 Nie jestem zwolenniczką abrocji, jestem 13.11.06, 14:42
        zwolenniczką wolnego wyboru, decydowania o sobie i o MOŻLWIOŚCI podjęcia
        decyzji o usunięciu ciąży.
        a to różnicawink
        pozdrawiam!
        • imoan8 Re: Nie jestem zwolenniczką abrocji, jestem 20.11.06, 17:43
          A'propos, jutro jest pikieta za prawem kobiet do legalnej aborcji pod sejmem o
          18:00. Zastanawiałam się czy nie iść z wózkiem (mogliby mnie wziąć za
          demonstracyjną przeciwniczkę pikiety smile), ale wkońcu zostawimy małego u babci i
          pójdziemy sami, bo to za późna pora na spacery. Pozdrawiam
    • kwiatulineska Re: Ciążą a stosunek do aborcji 13.11.06, 22:20
      Oj ciezki temat...
      Chyba nigdy nie bedzie tu jedynej i slusznej odpowiedzi.
      Bo to jest fakt ze dziecko zmienia strasznie duzo w zyciu kobiety i powinna ona
      miec prawo decydowac o swoim wlasnym zyciu, nie zawsze jest w nim miejsce na
      dziecko, a w ogole nie ma juz gadania jesli ciaza zagrazalaby zyciu kobiety.
      Z drugiej jednak strony dlaczego chcemy nadawac sobie prawo wyboru o tym kto ma
      zyc a kto umrzec w sensie ty sie rodzisz, a tobie niestety dziekujemy bo wyszedl
      ci na USG zespol Downa, albo twoj tatus zgwalcil mamusie wiec bye bye, lub sorry
      ale akurat nie mam teraz kasy...
      Nigdy nie bylam po jednej ani po drugej stronie barykady jesli chodzi o aborcje.
      Nie potrafilabym udzwignac takiej odpowiedzialnosci i wypowiadac sie za innych,
      jak nasi wspaniali politycy suspicious Tylko tyle, ze odkad jestem w ciazy to zdalam
      sobie sprawe ze swojego dziecka nie usunelabym za skarby swiata.

      Szkoda troche ze szum o wyborze kobiety itp zaczyna sie w sumie przy aborcji, a
      nie przy np antykoncepcji. Tzw "wpadkowych" dzieci jest duzo wiecej niz wynosi
      statystyczna zawodnosc np pigulki, wiec wpadka to czesto bezmyslnosc rodzicow i
      tyle. Pozniej bezmyslni rodzice decyduja bezmyslnie o byc czy nie byc dla
      swojego dziecka ...jakos slowo "zygota" nie chce mi przejsc przez klawiature,
      moze dlatego ze jestem w ciazy smile.
    • aguskin Re: Ciążą a stosunek do aborcji 14.11.06, 10:49
      po 12 latach pracy w ośrodku pomocy jestem jak najbardziej za legalna aborcja,
      oczywiście gdyba nie bieda i zacofanie brak edukacji byłby to sporadyczne
      przypadki,
      jak oglądam te dzieci ich nędze i co wyrosło z wiekszości po 12 latach, to
      kiedyś dla patologii ( a czasem jak wychodziłam z pracy to wydawało mi się ze
      wiekszość to takie przypadki) była wybawieniem legalna aborcja, co mądrzejsza
      przy kolejnym porodzie cc kazała się :podwiązać:, teraz rodzą, 9 dziecko
      wiekszość w domu dziecka czasem jakieś umarło dla nich to bez róznicy, lepiej
      zeby bylo więcej aniołków niż później młodocianych przestępców,
      cierpię za każdym razem gdy taka przywozi dzieciątko ze szpitala na melinę a
      tam napalone pija zimno, albo jedziemy na wywiad ona z brzuchem uchlana do
      nieprzytomności, co możecie wiedziec o takich istotach to takie samo dziecko
      jak nasze, nie ma szans na normalne dziecinstwo, mam 130 rodzin patologicznych
      w swoim rejonie, bo to stara część miasta naszczęście nie wszyscy maja dzieci,
      same te matki mówią że kiedyś bylo to dla nich jedyne rozwiazanie, nie wiem czy
      mają wyrzuty, może jak przeteźwieją, tak pewnie niektóre mają, ale wtedy nie
      moga sie doliczyc tych dzieci co są.
      cieszę się że jestem na wychowawczym i nie musze oglądać tych dzieci,nieraz
      walczyłam o takie dziecko żeby miało co zjeść, zamiast dać pieniadze latałyśmy
      jak glupie na zakupy rozliczałyśmy sie a później dowiedziałam się że ona i tak
      pod sklepem za pół ceny sprzedała reklamówkę jedzenia nie zaglądając do niej,
      póżniej te dzieci mając lat 11 budzą mój strach, bo to młodociani przestępcy,
      którzy siadają z naszymi dziecimi w szkole, te dzieci nie są nic winne, żyjąc w
      takich warunkach mało która z nas wyrosłaby na normalnego człowieka,
      teraz kolezanka ma przypadek 13 latka jest w ciąży ale nie wie czy z tatusiem
      czy z bratem bo takie były chrzciny młodszego brata, to nie sa skrajne
      przypatki to moja codzienna praca zawodowa, ktoś kto nie ma doczynienia nie ma
      pojęcia jaka jest tego skala, 90% przypatków nigdy nie ogląda światła dziennego.
      jestem za prawem wyboru bo czasem to jedyne rozwiazanie ratujące godność
      takiego cudu jakim jest życie. a dla tych kobiet to jedyna rozwiązanie, szkoda
      mi ich wszystkich i nie raz płakałam nad ich losem ale takie jest życie, nie
      oceniam ich bo każda historia jest inna, i wszystko ma swoje przyczyny.
    • mibre Re: Ciążą a stosunek do aborcji 14.11.06, 11:00
      Nie potrefię, zająć stanowiska w tak trudnym temacie, mogę mówić za siebie i
      wypowiadać się co do sytuacji, w których się znalazłam, które miały
      miejsce.Przesłanki obowiązującej ustawy wymieniają enumeratywnie:gwałt,
      kazirodztwo,wady genetyczne i zagrożenie życia. One mnie nie dotyczą, tj.
      większości forumowiczek. Myślę, że jednak chciałabym mieć wybór i wiem czego
      bym nie zrobiła, bądź co bym zrobiła. Dziś nie mam prawa wypowiadać się na
      temat, który tak naprawdę mnie nie dotyczy i powoływać sie na wziosłe
      argumenty.Nie mam do tego prawa. Na pewno mam prawo :
      -miec wybór-
      opowiadam się za możliwością wyboru, gdyby zaistntały przesłanki, które
      wymieniłam powyżej.

      p.s.
      W piwerwszej ciąży dzieciaczek miał ponad normę przeziorność karkową, nie
      zdecydowałm się na dodatkowe badania, bo mój mąż przypomniał mi,że to nasz
      dzieciak-nasz .Jest zdrowiutki-ale nikt nam nie zagwarantuje,że będzie
      śliczny,jak od linijki, mądry i ttd.

    • big__mama Re: Ciążą a stosunek do aborcji 14.11.06, 17:20
      Ciąża nie zmieniła absolutnie mojego zdania nt aorcji. Jestem za prawem kobiety
      do wyboru czyli pro-choice.
      Pozdrawiam
      bm
      • dziundzius Re: Ciążą a stosunek do aborcji 17.11.06, 22:30
        Po pierwsze to dlaczego morderstwo z premedytacją nazwano "aborcją"? A po
        drugie jaki wpływ może mieć ciąża na zmianę stosunku do zabijania ludzi. Wydaje
        mi się, że ludziom, kobietom zdolnym do takich czynów nie jest w stanie nic
        zmienić podejścia, a sam fakt że same są w ciąży jest w istocie dziwnym
        zjawiskiem!!!
        • delfina77 Re: Ciążą a stosunek do aborcji 18.11.06, 19:11
          Dla mnie dziwnym zjawiskiem są ludzie, którzy są bardzo radykalni w swoich
          poglądach i ocenianiu innych - a najczęsciej są to osoby wychowane pod kloszem,
          mające blade pojęcie o życiu i widzący wszystko w kategoriach czarne-białe.
        • kiniasek do dziundziuś 20.11.06, 14:41
          twierdze,że każda kobieta powinna mieć prawo decydować o sobie i mieć prawo do
          aborcji,ciąża nie zmieniła mojego podejścia do tematu, a to,że mam dziecko nie
          jest dziwnym zjawiskiem chciałam mieć dziecko odstawiłam tabletki
          uprawiałam seks z mężem...i od 18 miesięcy jestem nawet dobrą mamą big_grinD
          • antosiczek Re: do dziundziuś 20.11.06, 17:27
            ...decydować o sobie tak. Każda powinna mieć to prawo. Lecz decydować o czyimś
            zyciu w kategoriach; pozwolic żyć czy uśmiercić- takiemu prawu mówię NIE.
            Owszem są sytuacje ściśle wyjątkowe jak zagrożenie życia matki- tutaj już nie
            jestem tak pewna i radykalna ale w każdym innym przypadku aborcja jest
            morderstwem, odebraniem życia, które się wcześniej dało z własnej i nie
            przymuszonej woli- pewnie w 99%, bo ciąż z gwałtu nie ma prawdopodobnie więcej
            jak ten 1%.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka