Dodaj do ulubionych

poród w domu

22.11.06, 14:15
co myślicie o porodzie w domu?
chcę rodzić w domu. pewnie nie ma znieczulenia... czy da się bez niego
urodzić?
Obserwuj wątek
    • pikolakszpak Re: poród w domu 22.11.06, 14:25
      dgybym nie była zdecydowana na 100% na znieczulenie, to bardzo możliwe że
      zdecydowałabym się na poród w domu. Nienawidzę szpitali, wydaje mi się że poród
      w domu ma bardzo dużo zalet.
      Ale jako że chcę znieczulenie, to urodzę w szpitalu...

      • panda2000 Re: poród w domu 22.11.06, 14:29
        nie zdecydowałabym sie na poród w domu, w szpitalu bedę miała chociaż 3 doby
        odpocząć a w domu: córka, maż i zawsze coś do zrobienia. Pozatym bałabym sieczy
        z dzieckiem oby napewno wszystko ok
        • pikolakszpak Re: poród w domu 22.11.06, 14:33
          a ja właśnie myślę, że w domu szybciej dochodzi się do siebie: jest się na swoim
          własnym terytorium, w znanym i bezpiecznym otoczeniu, a w szpitalu: obco, jesteś
          zdana na opiekę obcych ludzi (nawet jeśli są życzliwi), hałasy, płacz dzieci,
          osoby odwiedzające (Ciebie i współlokatorki). Jednym słowem nie powiedziałabym
          że w szpitalu można 3 doby odpocząć, ja się nastawiam na to, że dopiero jak
          wrócę do domu to naprawdę odpocznę, mimo tego że będziemy w opiece nad
          maleńswtem zdani z mężem na siebie.
          • elza78 ale to nie tak hehe 22.11.06, 21:40
            po porodzie w domu matka i dziecko jada do szpitala smile)
            • agnieszkas72 Re: ale to nie tak hehe 23.11.06, 08:04
              Bzdura,nie po zaplanowanym porodzie z połozną.
      • lidia.d Re: poród w domu 22.11.06, 14:36
        A ja jestem przeciwna porodom w domu, o czym juz pisałam. Moje pierwsze dziecko rodziło się w szpitalu. Ciąża przebiegała super. Pierwsza faza porodu też raczej ok (Wody odeszły mi jeszcze w domu. Potem był bardzo mały postęp w rozwieraniu szyjki i podano mi oksytocynę. Nie jestem pewna, czy było to konieczne). Całkiem dobrze zrobiło się, gdy w końcu dostałam znieczulenie. Potem zaczęło się parcie i nagle Młodemu zaczęło gwałtownie spadać tentno (widać to było na KTG). Nagle cały pokój zapełnił się ludźmi i wyciągnięto ze mnie mojego synka przy pomocy próżnociągu (na cesarkę nie było czasu). Cała akcja trwała dosłownie parę minut, a i tak synek urodził się w zamartwicy. Dostał tylko 4 pkt. Na szczęscie wszystko skończyło się OK i teraz jest zdrowym wesołym trzyletnim rozbójnikiem. Gdybym zdecydowała się rodzić w domu, pewnie by go ze mną nie było (podkreślam: cała ciąża i początek porodu był super. Pogorszenie stanu dziecka nastąpiło momentalnie. Nie wiem, co by było, gdyby pod ręką nie było sprzętu i lekarzy).
        Drugie dziecko też będę rodzić w szpitalu. Co z tego, że większość porodów nie wymaga lekarskich interwencji, skoro akurat w tym jednym przypadku interwencja może się okazać potrzebna...

        A tak z ciekawości pytam: Czy podczas porodu w domu robione jest KTG?

        Pozdrowienia

        Lidka
        • nuit4 Re: poród w domu 22.11.06, 14:45
          Nie,nie ma KTG-tętno sprawdza się inaczej-ale nie ma też zbędnych
          interwencji(np.oxytocyny,która w niektorych szpitalach pojade sie tak po prostu
          zeby szybciej było..),nie lezy sie na plecach bo tak personelowi
          wygodniej(dziecko uciska na duze naczynie krwionosne,jest przez to mniej
          dotlenione zwlaszcze podczas parcia).Kobieta ma wybór.Może rodzic w szpitalu,w
          domu,w domu porodowym.Powinna wybrac miejsce w ktorym czuje sie najbardziej
          bezpiecznie-biorac tez pod uwage medyczne przeciwskazania jesli takie sa.Porod w
          szpitalu tez wbrew pozorom wiaze sie z pewnym ryzykiem(np. zakazen)
          • ulaa4 Re: poród w domu 22.11.06, 15:17
            kurcze najgorsze jest to ze jak maleństwu cos sie stanie to zawsze bede
            obwiniać siebie ze chciałam rodzić w domu.... uncertain
            no i kwestia znieczulenia. jak rodząca nie wytrzymuje bóli to co wtedy? jak
            wiadomo szpital tego tez nie gwarantuje!! i jechanie do szpitala bo dostanę
            znieczulenie to moze być pomyłka...

            a co to ten dom porodowy? chyba w szczecinie tego nie ma...
            • nuit4 Re: poród w domu 22.11.06, 16:03
              W Szczecine masz fajną położną od porodu w domu,info prześlę na priv,ona wszysko
              Ci wytłumaczy i zdecydujesz czy dom czy szpital.Dom Narodzin działa jak na razie
              w Warszawie
              • ulaa4 Re: poród w domu 22.11.06, 16:20
                dziękuję!!!
                • agnieszkas72 Re: poród w domu 22.11.06, 18:15
                  Brak jakichkolwiek interwencji medycznych i oparcie w instynkcie rodzącej to
                  podstawowa zasada gwarantująca bezpieczenstwo porodu domowego.Oczywiscie nie ma
                  mowy o oksytocynie,znieczuleniu czy KTG(wymaga unieruchomienia rodzacej na
                  pewien czas, co uniemozliwia jej reagowanie na sygnały wysyłane przez ciało, a
                  tym samym może zaburzyc tętno dziecka).Połozna sprawdza tętno za pomocą aparatu
                  Dopplera-krótko i tak,zeby nie przeszkadzac rodzącej w momencie skurczu.Baaardzo
                  wazną sprawą oprócz prawidłowego przebiegu ciązy jest nastawienie.Strach,ze nie
                  poradzisz sobie z bólem jest sygnałem,zeby decydowac się na szpital.Powiem
                  więcej:takim sygnałem jest samo nastawienie się na ból.Z perspektywy moich
                  porodów mogę powiedzieć,że tego bólu nie ma-czekałam na skurcze i były
                  skurcze,niesamowicie silne ale spokojnie mozna było sobie z nimi poradzić.Nigdy
                  nie rodziłam w szpitalu.
                  • olamad Re: poród w domu 22.11.06, 18:34
                    Właśnie o tym chciałam napisac: że jest bardzo prawdopodobne, że podczas porodu
                    w domu, takie komplikacje mogłyby wogóle nie wystąpic. W szpitalu nikt sie za
                    bardzo nie opiera na instynkcie rodzącej, a raczej na wygodzie personelu. Co
                    prawda szpital nie dom, ale podejrzewam, ze jesli lekarze byli by w stanie
                    troche bardziej kobietom zaufać, to nawet tam byłoby o wiele mniej interwencji
                    podczas porodu.
                  • laluu agnieszka 22.11.06, 21:21
                    Czy przy porodzie korzystałaś z jakiś metod naturalnych np. homeopatii? A
                    przed? Cos oprócz nastawienia? smile
                    • agnieszkas72 Re: agnieszka 23.11.06, 08:01
                      Nie uznaję homeopatii-uwazam że to oszustwosmile.Nie korzystałam z żadnego wsparcia
                      farmakologicznego.Otuchy dodawały mi przed urodzeniem dzieci ksiązki Sheili
                      Kitzinger,które czytałam w każdej ciązy.W czasie porodu kojąco działała obecnośc
                      wspaniałej połoznej i męża.
                      • kropelkaa3 Re: agnieszka 23.11.06, 13:45
                        A co to za książki? Można je kupić?
                        nastawiam się na poród naturalny, więc szukam wszystkiego co może pomóc
                        w "powrocie do natury" wink
                        • agnieszkas72 Re: agnieszka 23.11.06, 13:58
                          S.Kitzinger"Poród w domu","Szkoła rodzenia"+jeszcze Janet Balazskas"Poród
                          aktywny".Kupowałam niestety w 1 ciązy, ponad 9 lat temu.
                        • nuit4 Re: agnieszka 23.11.06, 14:51
                          To też warto przeczytać smile nawet jeśli nie bnędziesz rodzić w domu
                          www.republika.pl/magdartur/porody.html
    • kania_kania w domu nie mam odwagi, ale... 22.11.06, 21:31
      Zdecydowalam sie na porod w Domu Narodzin.

      Dwa poprzednie porody byly praktycznie bezbolesne... nie wiem, co to znaczy bol
      podczas porodu - moze dlatego podchodze tak optymnistycznie i nie wyobrazam
      sobie znieczulenia.

      Nienawidze szpitali... rutyny, wladzy lekarzy itp... Wybralam Dom Narodzin, bo
      tam polozna jest DLA MNIE, mojego meza i rodzacego sie dziecka, bo tam mam
      zapewniona intymnosc - oraz karetke na wypadek powiklan

      Kania
    • mamamada Re: poród w domu 22.11.06, 23:55
      Ulaa4 - to, jak będziesz odczuwała ból rodząc dziecko, będzie zależało od wielu
      czynników - są kobiety, dla których jest to ból nie do zniesienia, są takie,
      które mówią, że długotrwały ból zęba jest gorszy. Mysle, że Ty wiesz najlepiej,
      jak radzisz sobie ze znoszeniem bólu. Rodzenie dziecka (faza rozwierania) jest,
      niestety, bolesne - ale bardzo wiele zależy od Twojego nastawienia, od tego,
      czy rodzisz w komfortowych ze swojego punktu widzenia warunkach, czy masz
      możliwość decydowania o tym, jak chcesz rodzic, słuchania tego, co podpowiada
      Ci ciało. Ja pierwsze dziecko rodziłam w domu, to był świadomy wybór i nigdy go
      nie żałowałam. Ból pamiętam, to było trudne. Ale rodziłam tak jak chciałam, w
      swoim własnym tempie, w otoczeniu, w którym czułam się bezpiecznie i u siebie,
      z doświadczoną położną, zwolenniczką porodów domowych, daleką jednak od
      jakiegokolwiek fanatyzmu. I miałam umówioną drugą położną (znajomą tej "mojej")
      w szpitalu 5 min. drogi od domu, na wszelki wypadek.

      Drugiego malucha rodziłam w szpitalu (św. Zofia w W-wie, jeden z
      najbardziej "pronaturalnych" szpitali w kraju), po pobycie na patologii ciąży
      (ciśnienie mi mocno skoczyło w górę) i wspominam to doświadczenie
      traumatycznie. Nigdy nie będę wiedziała na pewno, czy fakt, że wywołano mi
      poród i kazano leżeć pod KTG całą końcówkę I fazy (a rodząc pierwszego synka
      odkryłam, że nie jestem w stanie przeleżeć skurczu, nic tak nie bolało jak
      skurcz łapiący w pozycji leżącej - na szczęscie wtedy nie musiałam) miało wpływ
      na to, że maluchowi coraz bardziej słabło tętno. Mam poczucie, że tak. Ale na
      pewno nie będę wiedzieć tego nigdy. Lekarze mówią: i całe szczęście, że pani
      leżała pod ktg, bo widzielismy co się dzieje i dziecku nic sie nie stało. A to
      chyba najważniejsze, prawda? I oczywiście to jest najważniejsze. Ale kiedy
      słyszę takie teksty, myślę: nigdy nie będziecie wiedzieć, czy gdybyście
      pozwolili mi rodzić inaczej, w zgodzie z własnym ciałem, potrzebami,
      instynktem, doszło by do jakichkolwiek komplikacji, ze słabnięciem tętna
      malucha włącznie. Znacie tylko ten jeden scenariusz, bo nie jesteście gotowi
      sprawdzić innego. A dla mnie ten ból był tak dojmujący, że odlatywałam, nie
      miałam wtedy siły walczyć z personelem o prawo do porodu w wybranej pozycji.
      Pierwszy poród pozostał w mojej pamięci trudnym, ale bardzo pięknym
      doswiadczeniem, dał mi niesamowite poczucie bycia świadomą swojego ciała, silną
      kobietą, poczucie sprawczości i zaufania do swoich poglądów, wyborów, a także -
      do naturalnych odruchów i instynktów.

      Drugi - przez długi czas był najkoszmarniejszym wspomnieniem, jakie miałam.
      Nigdy nie doświadczyłam takiego bólu, poczucia bezradności, braku poszanowania
      intymności i godności, której elementem jest przecież prawo do samostanowienia,
      decydowania o tym, co dla mnie jest dobre i ważne. Choć - chcę to wyraźnie
      podkreślić - nie spotkało mnie szpitalu nic nadzwyczajnego, po prostu
      zastosowano do mnie standardowe procedury, które jednak w moim osobistym
      odbiorze były gwałtem na moim ciele. O psychice nie wspomnę.

      A teraz spodziewam się trzeciego dziecka, za kilka dni mam termin porodu. I tym
      razem urodzę w szpitalu, z nadzieją, że tam też się jednak da rodzić "po
      ludzku" - choć nie ukrywam, że boję się to sprawdzać. Powód jest prosty -
      opieka medyczna w Polsce nie jest na poziome Holandii, ratownictwo medyczne
      kuleje - o ile wiem to w całej stolicy jeździ kilka karetek neonatologicznych,
      a w ciągu tych pięciu lat, od kiedy jestem mamą, kilka razy miałam okazję sie
      przekonać, jak kruche potrafi być życie dziecka. I ile może znaczyć każda
      dodatkowa minuta, w której trzeba czekac na pomoc. Nie jestem gotowa ryzykować,
      choć statystyki porodów domowych wskazują, że ryzyko jest niewielkie.
      Gdyby było u nas jak w Holandii - poród w domu, ale powiadomiony szpital i
      zespół ratownictwa medycznego w pełnej gotowości, by błyskawicznie
      interweniować w razie komplikacji, nie wahałabym się ani chwili.
      A tak pozostaje mi szpital, bo na Dom Narodzin mnie niestety nie stać.

      Niezależnie od tego, jaka decyzje podejmiesz, życzę Ci, by poród był dla Ciebie
      ważnym i pozytywnym doświadczeniem.
      I trzymam kciuki za Ciebie i za Twoje Dziecko smile
      • ulaa4 do mamamada 23.11.06, 11:01
        dziękuję za ciepłe słowa!!!
        to wazne co napisałaś o KTG.
        połozna z którą się kontaktowałam ma dekektor tętna płodu.
        tez mam szpital o pare minut drogi od domu! chociaż w szczycie dłużej...
        również życzę szczęśliwego rozwiązania i zdrówka!!!
    • estel7 Re: poród w domu 23.11.06, 09:49
      Właśnie to ze niepotrzebane madyczne procedury są powodem wielu komplikacji
      powoduje ze planuję poród domowy - ale moja położna wozi ze sobą dla maluszka
      tlen i respirator gdyby urodził osie w złym stanie itp rzeczy - ale mówi zę
      nigdy jeszcze nie musiała ich uzywać - ostra selekcja i dobre przygotowanie oraz
      wsłuchiwanie sie w kobietę daje wiele większe bezpieczeństwo niz w szpitalu
      gdzie panuje rutyna często sprzeczna z naturą.
      Zresztą statystyki są wiele mówiące - wspólczynnik śmiertelności noworodków przy
      PSN bez zagrozenia jest wyższy w szpitalach niż w domu. - To na podstawie dabań
      w Anglii i Holandii...
      • ulaa4 do estel7 23.11.06, 10:55
        kiedy rodzisz? ja w kwietniu.
        jak wygląda ta selekcja?
        chciałabym dotrzeć do tych statystyk.
        zamierzam zapytac dzis mojego lekarza o poród w domu ale nie spodziewam się
        zachwytów!!


    • ulaa4 dziękuję! 23.11.06, 10:37
      dziękuję ze odpowiedziałyście na moje pytanie tak wyczerpująco i na
      serio.przeczytałam Wasze odpowiedzi z biciem serca. ja mam termin na kwiecień
      więc zdaję sobie sprawę ze decyzja zapadnie w ostatnim miesiącu - chyba
      ułożenie dziecka jest tez ważne.
      umówię sie tez na rozmowę z położną i tez teraz wiem o co pytać - np. ten
      respirator.
      ból przeżywam bardzo ruchliwo i to lezenie nieruchomo pod KTG mnie
      przeraziło!!!! czy ktoś tak może leżeć w ogóle?? przecież to tortury! ruch u
      mnie podczac bólu jest niemal instynktowny!!

      w sumie to od początku ciąży wiedziałam czego tak naprawde się boje - władzy
      nade mną personelu szpitala, ich rutyny, krzyków, odarcia z intymności...
      z tego co wiem nie kazdy w szpitalu ma znieczulenie podane...
      pozdrawiam
      ps. pozostaje jeszcze kwestia finansowa... to jednak luksus w polsce smile
      • pytia74 Re: dziękuję! 23.11.06, 11:35
        Witaj, kiedy czytam, o tym, czego sie tak boisz to widze siebie sprzed paru
        miesiecy. Tez bardzo sie balam unieruchomienia i przywiazania do lozka pod ktg.
        Chociaz znalazlam szpital, ktory mnie przekonal swoim podejsciem i urodzilam w
        miare naturalnie (dostalam zel prepidil) to i tak tego unieruchomienia nie udalo
        mi sie uniknac. U mnie tak sie akurat zlozylo, ze pojechalam do szpitala, kiedy
        zaczely odchodzic wody, ale poniewaz regularnych skurczy nie bylo to wyslali
        mnie z mezem do mojego pokoju i kazali czekac az sie akcja rozkreci. Jak tylko
        zostalam sama z mezem, i z przyjaciolka, w ciagu 20 min. pojawily sie regularne
        skurcze. Do 5 cm bylam w tym pokoju i bylo super choc plakalam z bolu ale moglam
        brac prysznic, chodzilam, kucalam i takie tam. Nikt do mnie nie zagladal bo
        polozne stwierdzily, ze pierworodka to na pewno tak szybko nie pojdzie a poza
        tym byl srodek nocy. Potem sami zglosilismy poloznej, ze chyba sie zaczelo no i
        to byl koniec mojego aktywnego porodu. Przypieli mnie do ktg na 1/2 h i wtedy
        bole zrobily sie tak nieznosne, ze calkowicie odjezdzalam. Chociaz lezalam na
        lewym boku i staralam sie oddychac prawidlowo, to po prostu tracilam swiadomosc
        i pod koniec zapisu zaczely sie problemy z tetnem. (Nie moge miec tej pewnosci
        ale przypuszczam, ze bylo to wlasnie na skutek unieruchomienia i dlugiego
        lezenia tym bardziej, ze jeszcze w ciazy zdarzalo mi sie zaslabnac z
        niedotlenienia w pozycji lezacej nawet na badaniu USG). Przelezalam tak 5h az do
        pelnego rozwarcia i bardzo niewiele z tego czasu pamietam, tylko bol i to jak
        mnie polozna wyrywala z nieprzytomnosci, zebym nie zapominala oddychac. Od ktg
        odpieli mnie dopiero na samo rodzenie. Wszystko w koncu zakonczylo sie dobrze,
        nawet krocze ocalalosmile))) Poza tym personel byl dla mnie przemily, wszystko mi
        tlumaczono, choc ja bylam prawie nieprzytomna, wiec o jakimkolwiek zalu do
        poloznych mowy nie ma.
        Tobie zycze, zeby udalo ci sie urodzic bez komplikacji, w taki sposob w jaki ty
        chcesz i unikajac tych wszystkich rzeczy, ktorych sie boisz.
        • ulaa4 do pytia74 23.11.06, 18:33
          hmmm... no to rzeczywiście wygląda jakby to unieruchomienie mogło zaszkodzić...
          duze ryzyko to lezenie plackiem jezeli chodzi o życie i zdrowie dziecka!! jeśli
          natura dyktuje co innego a lekarze co innego to juz mamy konflikt w tak ważnym
          momencie!! i wykłucaj się tam z nimi!!! szok...
          a dlaczego właściwie od razu kazali położyć się po KTG? był jakiś powód?
          (zawsze tak robią?) czy jedynym powodem była akcja porodowa?
          no o prepidil tez słyszałam na forum, ze oszczędza sławnego masażu szyjki.

          Dziękuję Ci za słowa pocieszenia!może mi się uda urodzić naturalnie!
          • pytia74 Re: do pytia74 23.11.06, 22:23
            Do ktg przypieto mnie po tym jak polozna stwierdzila, ze zaczal sie porod. Jest
            to standardowa procedura, przynajmniej tam, gdzie ja rodzilam. Ktg ma trwac
            1/2h, a potem mozna sobie robic, co sie chce. Jednak u mnie pod koniec polozna
            zaczela miec watpliwosci co do tetna i zeby sie upewnic kazala polezec jeszcze
            kolejne 1/2h. To ktg mnie wykonczylo bo czujniki trzymaly sie na brzuchu za
            pomoca bardzo ciasnych pasow, ktore okropnie potegowaly bol. Kiedy w koncu
            polozna powiedziala, ze nie moze mnie odpiac to wiedzialam, ze nie bede sobie
            mogla ulzyc w zaden sposob (a przyjechalam do szpitala nastawiona na porod w
            wodzie) i niestety poddalam sie calkowicie bolowi. Wiem, ze moj porod nie byl
            zly i w sumie jestem zadowolona, ale szkoda mi troche, ze nie moglam miec
            zadnego wplywu na to, co sie dzieje i bylam tak przytloczona bolem, ze nie
            przezylam tego wydarzenia calkowicie swiadomie.
    • sara2103 Re: poród w domu 23.11.06, 17:11
      bez znieczulienia to się da. Tylko czy masz 100% pewności, że wszystko pójdzie
      ok? Ja tam wolę mieć lekarzy jakieś kilkadziesiąt metrów od siebie (tak na
      wszeki wypadek)
      • agnieszkas72 Re: poród w domu 23.11.06, 21:24
        Oczywiście.Tylko wiesz...pracowałam z dziecmi uposledzonymi.Wiele z nich miało
        cięzkie uszkodzenia okołoporodowe powstałe w wyniku niedotlenienia.Żadne z tych
        uszkodzeń nie powstało w wyniku porodu domowego.Zainteresuj sie statystykami
        szpitalnymi.Chociaz jesli jestes w ciązy odradzam zainteresowanie tym tematem.Po
        prostu:nic nie jest pewne na tym swiecie ,a obecnosc lekarza i szpitalnego
        sprzętu nie jest 100% gwarancja zdrowia dziecka.
    • sophie2202 Re: poród w domu 24.11.06, 01:02
      Prawdopodobnie będę rodzić w domu na przełomie kwiecień/maj. Na moją decyzje
      miało wpływ przede wszystkim przykre doswiadczenie ze szpitala z pierwszego
      porodu. Połozna wtedy stwierdziła że prawdopodobnie urodze za 12 godzin i
      zostawiła mnie samą w sali z męzem, ja tymczasem urodziłam za nie całą godzine.
      Siedziałam na toalecie bo myslałam ze to siku mi się chce, a to główka
      wychodziła, gdyby nie maz który poleciał szukac tą głupią połozną to dziecko
      wylądowało by w toalecie, ledwo zdazyli mnie na łóżko rzucic. W domu połozna
      mnie nie zostawi, i bede się czuła bezpieczniej, porody nie zawsze są długie i
      ciezkie, czasami rodzi sie szybko i trzeba byc na to tez przygotowanym. Aha w
      planie porodu miałam napisane że chcę rodzić w wodzie, nawet nie zdazyłam o to
      poprosic, nie mówiąc już o znieczuleniu.
    • aurelkax Re: poród w domu 29.12.06, 15:14
      Mam prośbę do wszystkich kobietek, które rodziły w domu:
      bardzo proszę napiszcie w jaki sposob znalazlyscie polozna do takiego porodu.
      Byc moze moglybyscie kogos polecic w Warszawie?
      Jak przebiega mniej wiecej porod w domu? I co po porodzie jesli idzie o
      formalności, czy mialyscie jakiekolwiek trudnosci zwiazane z tym, ze rodzilyscie
      w domu?
      Pozdrawiam
      • irka15 Re: poród w domu 29.12.06, 16:25
        Nareszcie jakis pozytywny watek o porodach w domu... A nie stado odpowiedzi
        rozhisteryzowanych ciezarowek, ktore nigdy nie mialy do czynienia z zadna
        rodzaca w domu, ani do konca nie wiedza o co chodzi...

        Osobiscie znam kilka osob, ktore rodzily w domu. Wszystkie bez wyjatku twierdza,
        ze bylo to najpiekniejsze przezycie w ich zyciu.
        Ja sama chcialabym rodzic w domu, ale maz sie nie zgodzil. Poza tym dziecko
        siedzi na pupie, a to juz 37tc.

        Pozdrawiam
        • agamama123 Re: poród w domu 30.12.06, 10:50
          Moja kolezanka rodziła w domu. Poród wspomina super, twierdzi, że to byl
          najpiekniejszy poród jaki przezyła (3 kolejny). Ale nie obyło sie bez powikłań -
          tuż przed koncem maluchowi spadło tętno, urodził sie siny. A mama miała duże
          problemy z urodzeniem łozyska - musieli szybko jechac do szpitala. A wiecie jak
          to wyglada w Warszawie w godzinach szczytu... na szczeście wszystko skończyło
          sie oki.
          Mysle, ze poród w domu jest czyms niesamowicie intymnymsmile Czasem żałuje, że nie
          rodziłam w domu ale w moim przypadku to nie wchodziło w grę - mam pierwsze
          dziecko z wieloma problemami - kazdy kolejny poród musi byc dobrze kontrolowany.
          Choc rodzę rewelacyjniesmile
        • aurelkax Re: poród w domu 02.01.07, 19:01
          Mój mąż tez na początku mówil, że mu sie pomysl rodzenia w domu nie podoba, ale
          sam doszedl do wniosku, ze nie ma prawa mi narzucac swego zdania. Poza tym
          zażartował, ze jesliby nawet sie nie zgodzil, to przeciez mnie nie zmusi to
          porodu poza domem smile
          Rodzimy w domciu smile
      • willyfog Re: poród w domu do aurelki 29.12.06, 20:57
        Położna przyjmująca porody w Warszawie to Irena Chołuj, mieszka pod Warszawą.
        • evcik06 Re: poród w domu do aurelki 30.12.06, 00:35
          witaj! ja rowniez zamierzam urodzic w domu, a raczej decyzja juz zapadla .Termin
          mam na 27 styczen ,bedzie to moj drugi porod za pierwszym razem rodzilam w
          szpitalu i nie moglam zniesc tych 3 dni w szpitalu to byla meka i choc byly to 3
          dni byla to dla mnie wiecznosc .Rodzilam bez znieczulenia i teraz tez go nie
          potrzebuje bol jest do wytrzymania ciesze sie bardzo, ze moge urodzic w domu
          marzylam o tym i wcale po porodzie domowym nie jedzie sie do szpitala no chyba
          ze bedzie cos nie tak .Zaznacze tylko jedno ze ze szpitala moja coreczka wrocila
          z ropna krosta na policzku ,wiec nie uwazam ze szpital jest bezpieczny mam
          calkiem inne zdanie na ten temat .Osobiscie bezpiecznie to czuje sie u siebie w
          domku .a wracajac do znieczulenia to moja znajoma pomimo ze to byl jej 4 porod
          znieczulenie wziela i lezala w szpitalu zamiast 3 dni tydzien ,poniewaz pozniej
          bardzo zle sie po nim czula pozdrawiam
          • aurelkax Re: poród w domu do aurelki 02.01.07, 19:11
            Evcik, w jakim miescie rodzisz? I z którą polozna? Napisz mi co nieco, moze byc
            na priv. Bede ogromnie wdzieczna.
            Ja tez sie bolu nie obawiam, bardziej obawiam sie braku kontroli nad cialem po
            znieczuleniu.
            O porodach domowych wiem troche ale w realiach Berlina i ze znajomą, ktora tak
            rodziła nie jestem w zażyłości wystarczającej by ją pytac o szczegóły. A na
            forum to zawsze łatwiej mówić smile
            Pozdrawiam
            • evcik06 Re: poród w domu do aurelki 02.01.07, 20:47
              Aurelkax witam ja rowniez nie bede rodzila w polsce wiec z polozna niestety nie
              pomoge ale jesli chcesz to odezwij sie to moj nr gg 4800251 bede mogla wymienic
              sie juz wkrotce doswiadczeniem porodu w domu a termin tuz tuz wiec do uslyszenia
              pozdrawiam papa
        • aurelkax Re: poród w domu do aurelki 02.01.07, 19:04
          O p. Irenie wiem, ale wiem już takze, że porody w domu są coraz popularniejsze i
          wolałabym umówić sie z kims, kto nie jest tak rozchwytywany. Czy znasz jakies
          miejsce w ktorym mozna sie dowiedziec o położne?
    • lidek0 Re: poród w domu 30.12.06, 22:04
      Rodziłam w szpitalu z indywidualna położną i mężem i nigdy nie zamienię tego
      porodu na domowy czy Dom Narodzin. W drugiej fazie okazało się, że maluszek
      przekręcił główke i konieczne było cc. Po chyba 10 minutach byłam już
      znieczulona na stole operacyjnym, dookoła lekarze i poczucie bezpieczeństwa.
      Nie wiem czy podczas porodu w domu byłabym tak szybko na sali operacyjnej, a
      czasmi potrzeba jeszcze szybciej reagować. Poza tym wszystkich komplikacji nie
      zwalałbym na personel szpitala. Ja rodziałm w przytulnym pokoiku, położna cały
      czas przy nas, w pewnym sensie dowolna pozycja bo ona stwierdziła, że na lewym
      boku poród postępuje szybciej, ale próbowałam różnych metod, do niczego mnie
      nie zmuszano. Owszem kosztowało to trochę, ale od poczatku bałam sie, że nie
      zniose bólu i tak się stało, poprosiłam o zzo. Poza tym ktg w dowolnym momencie
      i oczywiście aparat usg do dyspozycji. Ja w szpitalu czułam się bezpieczniej,
      ja i moje dziecko. A rodziłam na Żelaznej w Warszawie. Kolejny poród tylko tam,
      w każdym razie w szpitalu. nie wiem czy w Domu Narodzin można robić cc, ale z
      tego co czytałam chyba nie i nie wiem czy na stałe jest tam lekarz bo w
      szpitalu tak, a do cc potrzebny jeszcze anestezjolog.
    • judyta1100 Re: poród w domu 31.12.06, 06:10
      JA nie urodziłabym swoich synów bez znieczulenia. To chyba zależy od twojej
      wytrzymałości na ból. Ja niestety nie jestem wytrzymała ani nie próbuje
      ambicjonalnie siebie i innych przekonać, że tak jest. Druga sprawa to jednak
      istnienie ryzyka, w przypadku szybkiego cięcia każda chwila się liczy. Tak było
      u mnie problemy z tętnem dziecka - szybka interwencja i po 30 min. mały już był
      z nami. Tak więc ja nigdy bym się nie zdecydowała na poród w innym miejscu niż
      szpital.
    • budzik11 Re: poród w domu 03.01.07, 13:03
      Ja bardzo chciałabym urodzić w domu. Pierwsze dziecko urodziłam w szpitalu, nie
      mam żadnej traumy, ale większość bólu spowodowana była rutyniarskimi,
      niepotrzebnymi, jak się potem okazało, zabiegami. Niepotrzebnie podano mi
      oksytocynę (po prostu nie chceli zajmować długo łóżka porodowego, bo szpital
      dysponuje tylko dwoma), miałam masaż szyjki macicy (który był najgorszym bólem
      w całym moim życiu), niepotrzebnie zostałam nacięta (co przy mnie powiedział
      położnej lekarz zszywający po porodzie). Gdyby pozwolono mi rodzić w moim
      tempie, zgodnie z naturą, pewnie nic z ww. nie byłoby konieczne. Cała ciąża
      przebiegała książkowo, poród w sumie też - tzn. zgodnie z procedurami, bez
      komplikacji. Ale mieszkam w małej miejscowości 50km od W-wy i nie sądzę, żeby
      jakaś połozna zdecydowała się przyjechąc do mnie do domu żeby mi pomóc. A ile w
      ogóle taka przyjemność kosztuje? I co z formalnościami? Kto bada bada dziecko?
      Czy trzeba jechać z dzieckiem do szpitala potem? Bo przecież ktoś wydaje
      książeczkę zdrowia, ktoś przeprowadza test Apgar - czy połozna ma do tego
      uprawnienia? Kto wypisuje "Zaświadczenie o urodzenia dziecka" z którym
      potemidzie się do USC?
      • aurelkax Re: poród w domu 03.01.07, 13:08
        Przyłączam sie do pytań Budzik11. To wszystko to bardzo istotne rzeczy.
        Budzik, wiem, ze są połozne pomagające w domowych porodach, które jeżdżą poza
        warszawę. Ale jakie są ceny to pojęcia nie mam...
        To co napisałaś o swoim pierwszym porodzie w szpitalu to są te rzeczy, których
        ja sama też chcę uniknąć.
        Pozdrawiam.
      • budzik11 Re: poród w domu 12.01.07, 10:25
        budzik11 napisała:

        A ile w
        > ogóle taka przyjemność kosztuje? I co z formalnościami? Kto bada dziecko?
        > Czy trzeba jechać z dzieckiem do szpitala potem? Bo przecież ktoś wydaje
        > książeczkę zdrowia, ktoś przeprowadza test Apgar - czy połozna ma do tego
        > uprawnienia? Kto wypisuje "Zaświadczenie o urodzenia dziecka" z którym
        > potem idzie się do USC?


        Podbijam moje pytanie - czy ktoś zna odpowiedzi??
        • willyfog do Anielki 14.01.07, 14:00
          koszt pomiędzy 1200 a 2500 zł. Dziecko ogląda położna przyjmująca dziecko, waży
          na specjalnej wadze, nie robi żadnych testów, nie odsysa nic z nosa, nie myje
          jak nie ma potrzeby i w ogóle nic specjalnego z nim nie robi. Do dziecka możesz
          zamówić pediatrę, ja nie zamawiałam, z dzieckiem udałąm się na szczepienie
          gruźlicze do przychodni 4 dni po porodzie, po tygodniu położna z piętki pobrałą
          krew na mukowiscydozę. Wszystkie zaświadczenia wystawia położna i daje
          książeczkę.
          Pozdrawiam
    • fancy1 Re: poród w domu 13.01.07, 18:54
      Skoro już został poruszony ten wątek, to ja ponowię swoje pytanie stawiane juz
      kilkakrotnie na innych forach: czy ktos ma namiary do połoznej z POZNANIA lub
      okolic odbierającej porody w domu???
      • agnieszkas72 Re: poród w domu 14.01.07, 15:00
        Moje porody(Gdansk) kosztowały 1200 pierwszy,6oo następne.Dodatkowe koszty to
        wizyty neonatolog,która badała dzieci i przy pierwszym porodzie
        ginekologa.Połozna ocenia dziecko w skali Apgar,waży i mierzy.Wystawia
        zaswiadczenie o urodzeniu do USC.Potem trzeba zadzwonić do szpitala i do
        przychodni(przy dwójce starszych dzieci wszystko załatwialismy w szpitalu,bez
        przychodni).Na pobranie krwi i szczepienie jechaliśmy jakis tydzień po urodzeniu
        dziecka.Słyszałam,ze teraz najlepiej szukac położnej odbierajacej domowe porody
        na stronach Fundacji"Rodzić po ludzku".Nasza położna prowadziła szkołę
        rodzenia,do której chodziliśmy.
    • mamamada do budzik11 - położna z okolic Warszawy 15.01.07, 11:25
      Pani Irena, położna, z którą 5 lat temu rodziłam w domu mieszka w Górze
      Kalwarii. Jeśli jesteś zainteresowana kontaktem, odezwij się na gazetowy - od
      kiedy urodziłam trzeciego malucha rzadko zaglądam na forum.
      Pozdrawiam smile
      Magda
    • mamamada Rodziłam w domu i w szpitalu 15.01.07, 11:32
      A przy okazji - to już do wszystkich rozważających "rodzić w domu czy w
      szpitalu" - rodziłam trzy razy: w domu (5 lat temu, bez komplikacji), w
      szpitalu (3 lata temu, z kompikacjami, więcej o tym we wcześniejszym poście w
      tym wątku) i jeszcze raz w szpitalu, w końcówce 2006 r., tym razem już bez
      komplikacji, bez zabiegów medycznych (poza dożylnym podaniem antybiotyku, co
      było konieczne i oszczędziło tej wątpliwej przyjemności maluchowi) a za to w
      wodzie.

      I nadal uważam, że poród w domu był najbardziej "ludzki". Ale w sprawie ryzyka
      (tzn. ryzyka, że w razie złego stanu dziecka karetka nie zdąży dojechać albo
      nie będzie mieć potrzebnego wyposażenia) nie zmieniłam zdania - kolejny raz bym
      się jednak nie zdecydowała sad

      Gdyby ktoś chciał mnie o coś związanego z rodzeniem podpytać, piszcie na
      gazetowego. Ekspertem się nie czuję, ale - jeśli komuś mogło by się to okazać
      pomocne - mogę podzielić się swoimi doświadczeniami, odpowiedzieć na pytania.
      Odpiszę na pewno, choć możliwe, że nie od razu. Moja trójka nieźle absorbuje smile
      Pozdrawiam ciepło wszystkie zdecydowane i zastanawiające się przyszłe Mamy -
      Powodzenia!
      Magda
    • reynevan_a Re: poród w domu 15.01.07, 11:43
      Bez znieczulenia, jak najbardziej da się urodzić smile. Ja rodziłam w szpitalu bez
      znieczulenia. Nie wiem jak teraz jest, ale 9 lat temu, kiedy rodziłam córkę
      znieczulenie było na specjalne życzenie. Ja zażyczyłam je sobie za późno,
      położna stwierdziła, że zaraz urodzę. Tak się stało. Jakoś przeżyłam smile

      W domu bałabym się rodzić z innych względów. Obawiałabym się przede wszystkim o
      dziecko. A gdyby "odpukać" coś było nie tak - przewiezienie do dobrego szpitala
      zabiera cenny czas. A jak sama źle się poczujesz ? w szpitalu masz fachową
      pomoc całą dobę. Wielu lekarzy, pielęgniarki. Ja byłabym za szpitalem, przede
      wszystkim bezpieczeństwo.

      Pozdrawiam

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka