badania prenatalne

IP: *.* 11.06.02, 09:25
Kochani,Piszę tekst o badaniach prenatalnych - ale nie taki informacyjny, z medycznymi terminami itpTylko bardziej psychologiczny, drążący tę sprawę od strony emocji. Co myślicie o robieniu badań? Dlaczego jedne kobiety się badają a inne nie? Czy lepiej wiedzieć, że urodzi się chore dziecko, czy nie wiedzieć? Czy kobieta, wiedząc że jej dziecko jest nieuleczalnie chore, powinna mieć prawo usunąć ciążę?jestem bardzo ciekawa Waszych refleksji, przemysleń.Z góry dziękuję za wszystkie i serdecznie pozdrawiamJustyna Dąbrowska
    • Gość edziecko: MartusiaBe Re: badania prenatalne IP: *.* 11.06.02, 12:23
      Droga Pani Redaktor,Porusza Pani wyjątkowo drażliwy temat :). Nie moge mówić w imieniu wszystkich kobiet w ciąży ale dla mnie zagadnienie wad genetycznych i rozwojowych dziecka jest szalenie stresujące. Badanie prenatalne nie jest tak łatwo zrobić... Ja namawiałam moją Panią Dr. o skierowanie mnie na te badania. Nie zgodziła się , dala mi adresy do miejsc w których można wykonać bardzo dokładne USG - lekarz podczas badania jest wstanie udzielić odp. czy jest rozszczep, czy nie ma zgrubienia wskaz. na zesp. dow. itp. . Umowa była prosta - jeżeli to USG będzie dobre to ja postaram się uspokoić i uwierzyć, jeżeli będzie niepokojące to dostanę skierowanie na badania.USG wyszło dobre ale czy się uspokoiłam - nie, uwierzę jak zobaczę. Ja wolałabym wiedzieć że dziecko będzie chore! Przecież wymaga takie dziecko szczególnej opieki, przygotowania,mojej odporności. Taka sytuacja to olbrzymia próba dla rodziców a dla Matki szczególnie. Dobrze gdy nie jest zaskakiwana taką wiadomością na sali porodowej. Z drugiej strony donoszenie ciąży ze swiadomością, iż dziecko będzie chore jest bardzo trudne i smutne. Czytałam kiedyś o rodzicach którzy pozwali szpital (w Polsce) nie wyrażający zgody na te badania pomimo, iż ich pierwsze dziecko urodziło się z jakąś straszną wadą genetyczną. Również i drugie cierpi na tą samą chorobę. Nie pamiętam dokładnie gdzie to było ale mogłaby Pani spróbować do nich dotrzeć - napewno ich wypowiedź będzie ciekawa i pasowała do tego tekstu. Zwłaszcza, iż pragnęli oni dokonać aborcji. To była głośna case więc pewnie ktoś pamieta ją lepiej. A co do aborcji w tym przypadku to tak jak z aborcją generalnie. Co człowiek to inne zdanie. Ja wiem jedno - bardzo się boję że urodzę chore dziecko, nie wiem czy uda mi się zaopiekować takim dzieckiem,nie chcę żeby moje dziecko było chore ale też wiem jedno nigdy nie potrafiłabym usunąć, zabić swojego dziecka !!! Zwłaszcza, iż badania prenatalne robi się ok 20 tyg. a to już przecież duże dziecko.Nie sądzę zeby udało mi się Pani pomóc, ale mam nadzieję, iż zapoczątkuję jakąś większą dyskusję na ten temat. Przecież to nie tylko ja budzę sie w nocy spocona - bo śniło mi się iż dziecko ma zesp. dow., nie ma nóżki, ma rozszczep mózgu itd. To nie tylko ja drżę przed USG i zapiera mi dech gdy maleństwo się nie rusza, biegam po rodzinie dopytując się czy nie było przypadku jakiejś strasznej choroby ...Jest nas wiele kobiet w ciązy szalejących z niepokoju takie badania dałaby nam spokojny sen lub smutną dla nas prawdę - dałyby nam świadomość. A to bardzo dużo.Pozdrawiam serdecznie Marta
    • Gość edziecko: Gosia26 Re: badania prenatalne IP: *.* 11.06.02, 15:01
      Lekarze zaproponowali mi badanie prenatalne w pierwszej ciazy- podobno przy zbyt mlodych matkach tez jest ryzyko komplikacji i wad genetycznych. koniec koncow nie zrobiono mi go, ale ja chcialam wiedziec. Nie dlatego, aby ciaze usunac- ale wydaje mi sie ze lepiej wiedziec- mozna zawczasu przygotowac sie- na najgorsze rowniez. Znam sporo osob borykajacych sie z choroba swoich dzieci- na wszystkie choroba dziecka spadla jak grom z najsnego nieba, musialy sie w rekordowym tempie zbierac w sobie i szukac, walczyc, zdobywac wiedze i kontakty.I uwazam ze kobieta powinna miec prawo do decyzji czy bedzie sie zmagac z choroba, czy woli ciaze usunac. szczegolnie w naszym kraju, gdzie dziecko chore nie ma zadnych szans na adopcje. Wedlug mnie zmuszanie, poprzez opoznianie badan, do donoszenia ciazy to juz zupelne swinstwo. Jesli ktos ma juz chore dziecko, i dowiaduje sie ze nosi kolejne, zmuszanie go do urodzenia kolejnego chorego malucha to falszywy humanitaryzm. Uwazam ze chore nieuleczalnie dzieci zasluguja na wiecej milosci a nie mniej, dlatego wolalabym zeby rodzily sie u tych rodzicow ktorzy sa ich w stanie przyjac. ja bylam gotowa zaakceptowac chore dziecko, urodzilabym hje. Ale drugie, to juz nie wiem- wszystko zalezy od sytuacji. Przez wymuszenie urodzenia dziecka chorego stawia sie kobiete w okropnej sytuacji. Niby mozna zrzec sie praw, ale ze swiadomoscia ze dziecko nie znajdzie kogos kto go pokocha. No wiec u kazdej empatycznej osoby ciag logiczny jest jasny- musze je wychowac. A to okazuje sie czesto ciezarem ponad sily....
    • Gość edziecko: AneczkaG Re: badania prenatalne IP: *.* 12.06.02, 09:53
      Zastanawiałam się wielokrotnie nad tą kwestią i dziś wiem, że chciałabym móc zrobić badania prenatalne. Wolałabym wiedzieć, że urodzę chore dziecko. Mogłabym wtedy przede wszystkim poczytać, dowiedzieć się, o co w tym chodzi, jakie problemy mogą mnie zaskoczyć. I przede wszystkim zorganizować sobie inaczej życie. I miałabym wtedy pół ciąży na przyzwyczajenie się do tej myśli, nie byłaby ona zaskoczeniem w czasie porodu, kiedy reaguje sie jeszcze bardziej emocjonalnie. Nie jestem jeszcze w ciąży (drugiej), ale myślę o niej i koszmarnie się boję, że mogłabym mieć chore maleństwo. Kończę właśnie studia medyczne i jak żywo w takich chwilach stają mi przed oczami zdjęcia z podręczników...Mimo to chyba nie zdobyłabym się na aborcję, choć wiem, że dla wielu kobiet (być może dla mnie też) byłby to ciężar ponad siły. Aneczka PS. I chciałabym zaznaczyć, że w zasadzie zdecydowana większość kobiet robi badanie prenatalne nieinwazyjne, jakim jest USG!!!
      • Gość edziecko: gosiaLachowska Re: badania prenatalne IP: *.* 12.06.02, 22:59
        z tego co slyszalam to lekarze wykonuja takie badania tylko tym kobietom,ktore juz urodzily chore dzieci lub maja kogos w rodzinie z wadami genetycznymi.ja osobiscie tez na poczatku chcialam zrobic badania prenatalne,ale moj lekarz kazal mi wypelnic najpierw ankiete i po przeczytaniu moich wypowiedzi stwierdzil,ze nie musze robic tych badan.ale slyszalam,ze jest jeden szpital we Wiedniu,gdzie robia wszystkim kobietom badania prenatalne (w Austrii,oprocz wizyt u ginekologa,chodzi sie pare razy podczas ciazy na kontrole do szpitala,gdzie bedzie sie rodzic)pozdrawiam serdeczniegosia m.Filipka
    • Gość edziecko: Ika Re: badania prenatalne IP: *.* 12.06.02, 23:21
      A ja zrobiłam badania prenatalne.Może nie było wskazań - mam 27 lat, synek ma pół roczku, a więc wtedy miałam 26. Pierwsze dziecko, w rodzinie nie miałam przypadków wad genetycznych czy poważnych chorób.Ale dla mnie to była kwestia odpowiedzialności. Wiedziałam, że mój synek bedzie miał tylko mnie. A ja nie jestem wieczna. Gdyby był poważnie chory... co by się z nim stało, kiedy mnie już by zabrakło???? To nie była łatwa decyzja, ale musiałam zrobić te badania, musiałam wiedzieć. Nie wiem, jaką podjęłabym decyzję, gdyby.... Nie wiem. Nawet nie próbuję się stawiać w tej sytuacji. Zanim dostałam wyniki, modliłam się, bym nie musiała podejmować takiej decyzji. Ale uważam, że matka powinna mieć prawo do podjęcia decyzji, czy urodzić, jeśli badania prenatalne wykazują chorobę czy wady wrodzone. To nie jest egoizm! Tu chodzi przede wszystkim o dziecko. Nasze społeczeństwo nie traktuje zbyt dobrze osób chorych czy kalekich. Państwo też nie zapewnia im odpowiedniej opieki, kiedy zostają sami.W każdym razie popieram badania prenatalne. Wiecie, jaka ulga...???? Jakie szczęście, że z moim dzieciątkiem wszystko w porządku???? Ja jakbym skrzydeł dostała :hap: :)Pozdrawiam :)
    • Gość edziecko: madzia22 Re: badania prenatalne IP: *.* 13.06.02, 22:46
      Kiedy wyszło na jaw, że spodziewam się bliźniąt, mój lekarz od razu poinformował mnie, że każda ciąża mnoga jest ciażą wyższego ryzyka. Bez zastanawiania zrobiłam sobie badanie potrójne a później jeszcze badanie USG na wykrycie ewentualnych wad. Byłam całkowicie pewna, że wszystko będzie OK. Mimo to podjęłam również decyzję, że jeśli jedno z dzieci będzie nieuleczalnie chore lub uszkodzone, to dokonam częściowej aborcji.Pragnę mieć jeszcze jedno dziecko i w tej kolejnej ciąży też zrobię badania prenatalne i też z nastawieniem, że jeśli dziecko będzie upośledzone to ciążę usunę...Znam wiele upośledzonych ludzi, są naprawdę wspaniali, ale ja nie podjęłabym się trudu wychowywania upośledzonego dziecka.Madzia
    • Gość edziecko: E.T. Re: badania prenatalne IP: *.* 14.06.02, 06:31
      Nigdy nie zastanawialam sie nad czy poddam sie badaniom prenatalnym, a to dlatego ze moim zdaniem nie ma sie nad czym zastanawiac. Mysle ze badania prenatalne powinny byc czyms zupelnie normalnym podczas kazdej ciazy. Ja mialam je zrobione w 18 tygodniu - doktor dala mi broszure informacyjna o roznych typach badan abym sama mogla zdecydowac - i rezultaty byly normalne. Ale nawet gdyby cos bylo nie tak to nie sadze zebym dokonala aborcji. Raczej przygotowalabym sie psychicznie na przyszlosc i zdobyla jak najwieksza wiedze o danym problemie. Poza tym wspolczesna medycyna jest na tyle rozwinieta ze wiele wad fizycznych wykrytych u plodu moze byc usunietych przynajmniej czesciowo jeszcze w czasie ciazy. Dodam ze w USA, gdzie mieszkam, w niektorych stanach badania prenatalne sa prawnie obowiazkowe.
    • Gość edziecko: Aluc Re: badania prenatalne IP: *.* 14.06.02, 09:59
      Zrobiłam badania prenatalne. Test potrójny wykazał ryzyko zespołu Downa 10 razy większe niż w mojej grupie wiekowej i w 21 tygodniu (bardzo późno) miałam zrobioną kordocentezę. Wtedy było już dla mnie jasne, że bez względu na wynik urodzę Maksia, już wiedzieliśmy, że to Maksio, cieszyliśmy się każdym jego kopniakiem. Najważniejsze jednak było to, żeby wiedzieć i w razie czego choć trochę się przygotować, jeśli miałoby się okazać, że jest chory, i bezstresowo spędzić drugą połowę ciąży, jeśli okaże się, że wszystko jest OK. Mnie wszyscy lekarze - i ginekolog i lekarz wykonujący usg - wręcz namawiali na badania, najcięższym przejściem okazało się zdobycie skierowania od lekarza pierwszego kontaktu (leczę się prywatnie) - koszmarna stara raszpla zignorowała kartę ciąży i chciała mnie zbadać wewnętrznie (w 21 tygodniu!) bo ona nie wie, czy ja tej ciąży nie symuluję :crazy:, w końcu zgodziła się łaskawie, że tylko ustali wysokość dna macicy, ale kazała mi do tego zdjąć majtki :ouch: chyba tylko po to, żeby mnie upokorzyć, potem stwierdziła, że on wskazań nie widzi, bo nie mam 35 lat (mimo, że pokazałam wynik testu potrójnego z wyraźnym wskazaniem do przeprowadzenia badań genetycznych) a potem skierowanie co prawda wypisała, ale na odchodnym wykrzyczała, żebym się tu nie pokazywała więcej, bo ona nie chce przez takie jak ja pójść do więzienia :ouch:i wtedy na własnej skórze przekonałam się, co to znaczy "dostępność badań", pewnie z dziesięć kobiet o słabszej niż moja kontrukcji psychicznej odwróciłoby się na pięcie po pierwszym miłym słowie tego potwora.Każda kobieta ma prawo wiedzieć, czy jej dziecko urodzi się chore i podjąć decyzję czy chce je urodzić. A lekarze powinni ją wspierać, bez względu na to, jaka ta decyzja będzie. Brzmi jak bajka, niestety.
    • Gość edziecko: BA-SAJKA Re: badania prenatalne IP: *.* 14.06.02, 13:56
      tematem badań prenatalnych zajmowałam się tylko zawodowo. na ten temat rozmawiałam z szefową kliniki genetyki AM we Wrocławiu. Podała mi ciekawe statystyki- na ogólną liczbe kobiet u których takie badanie zostało wykonane, tylko u 2 procet stwierdzono jakiej nieprawidłowości, a tylko kilka promili z nich zdecydowało się na aborcję. To moim zdaniem zdecydowanie podważa mit panujący wśród lekarzy, że więkość kobiet które dowiaduja się o chorobach genetycznych nienarodzonych dzieci decyduje sie na usunięcie ciązy. Moim zdaniem kobieta powinna mieć prawo i czas na to by w razie ewentualnej choroby dziecka odpowiednio przygotować sie na jego przyjęcie na ten świat. Przygotować siebie, rodzinę, przyjaciół. Tym bardziej, że na polskich porodówkach nie ma psychologów, którzy w umiejętny sposób przekażą"niedobrą nowinę". W czasie kiedy rodziłam swojego synka kobieta urodziła dziecko z zespołem Downa, jedna z położnych powiedziała jej: jest nie do końca normalne, ale takie żyją coraz dłużej!!!! Szok. Zostawiono ją samą sobie. Urodziłam zdrowe, normalne dziecko ale i tak miałam chwile załamania, mimo ogromnego wsparcia rodziny, nie umiem sobie wyobrazić sytuacji, w której nie byłabym przygotowana na to jak poradzić sobie z chorym, wymagającym specjalnej opieki dzieckiem. Lekarz, który odmawia skierowania na takie badanie nie powinien przekazywać swoich przekonań religijnych, a tak często jest. Lekarz ma być lekarzem a nie księdzem. Badanie prenatalne powinno być- oczywiście za zgodą każdej przyszłej matki - powszechnie dostępne. Jestem przekonana, że wykonam je jeżeli zdecyduję się na drugą pociechę
    • Gość edziecko: franciszek Re: badania prenatalne IP: *.* 15.06.02, 06:07
      Kiedy zrobiono mi rutynowe usg, dowiedzialam sie ze cos jest nie tak i za dwa tygodnie badanie zostanie powtorzone , ale w specjalistycznym szpitalu. To byly najgorsze dni w moim zyciu, czekanie, wielka niewiadoma. Potem okazalo sie ze dziecko ma cos nie tak z serduszkiem i podejrzewaja wade genetyczna. Po dokladnym badaniu, nic nie znaleziono, ale pozostal strach. Mam rodzic za 7 tygodni i ciagle sie boje, chcialabym miec pewnosc, choc i tak juz nic nie mozna zrobic, ale lepsza najgorsza prawda od niepewnosci, przeciez i tak nie mam innego wyjscia. Po co przezywac niepotrzebny stres, ktory dziecko tez odczuwa, a w najgorszym razie mialabym czas , czy mozliwosc przynajmniej na oswojenie sie z mysla o ewentualnej chorobie dziecka. Lekarz uwaza ze nie nie ma potrzeby robic takich badan skoro i tak jest juz za pozno. Ale to ja codziennie mysle o tym i zyje niepewnoscia.
      • Gość edziecko: Zoś Re: badania prenatalne IP: *.* 15.06.02, 10:01
        Witam,Temat bardzo trudny.Ja w pierwszych tygodniach ciąży miałam straszliwe lęki, ze coś z moim dzieckiem będzie nie tak (w pierwszych tygodniach ciąży brałam leki na przeziębienie i przeciwbólowe, piłam alkohol - nie jakieś ogromne ilości, ale wystarczająco dużo, żeby mnie później zadręczały).Od badań prenatalnych, które zaczęłam brać pod uwagę, odwiodła mnie lekarz prowadzaca - bardzo cierpliwa, otwarta, która przekonywała mnie, że nie ma podwyższonego ryzyka. Mnie wystarczyło rozszerzone badanie USG na ewentualne wykrycie wad płodu, robione u bardzo dobrego specjalisty. Po tym badaniu uspokoiłam się zupełnie.Jestem przekonana,że gdybym zrobiła badania prenatalne i wyszłoby, że synek jest chory, nie zdecydowałabym się na usnięcie ciąży. Chciałabym go wychować na szczęśliwego człowieka niezależnie od jego stanu zdrowia. Uważam jednak, ze każda kobieta powinna mieć prawo do podjęcia takiej decyzji. Zostawienie dziecka w szpitalu nie jest żadnym rozwiązaniem - ono będzie cierpiało całe życie. Dla mnie życie niekochanego i odrzuconego dziecka wydaje się gorsze niż to, ze w ogóle nie przyjdzie na świat.Pozdrawiam,Zosia
    • Gość edziecko: Kamila Re: badania prenatalne IP: *.* 15.06.02, 14:41
      Moim zdaniem takie badanie powinno byc obowiazkowe gdy kobieta skonczyla 35 lat oraz jesli w rodzinie wystapila choroba genetyczna. Nie wyobrazam sobie, ze z jakiegos sobie tylko znanego powodu lekarz odmowilby mi wykonania takiego badania, gdybym znalazla sie w w/w grupach.Wprawdzie nie wiem jak bym postapila wiedzac, ze dziecko, ktore ma niedlugo przyjsc na swiat jest chore i sa to jedynie moje czysto teoretyczne rozwazania, ale dlugo bym sie zastanawiala, czy bylabym w stanie wychowac uposledzone dziecko. Chyba nie, szczegolnie gdyby to byla moja pierwsza ciaza. Mysle, ze w takim wypadku nie chcialabym juz wiecej podjac ryzyka i urodzic kolejne obciazone wada dziecko.Poza tym majac chore dziecko, jest sie praktycznie "uwiazanym" do domu, a ja jestem czlowiekiem czynu i nie wyobrazam sobie siedzenia calymi latami w domu. Wiem, ze to zdanie moze wielu osobom nie spodobac sie. Znam rodziny, gdzie wychowuje sie uposledzone dziecko i wiem, ze te dzieciaki sa wspaniale, a ich rodzice jeszcze cudowniejsi, bo poswiecaja tym dzieciom kazda minute swojego zycia, kazdy usmiech, kazdy gest, a ja bym chyba tak nie umiala.Na drugim miejscu po mojej rodzinie stawiam swoja prace, gdzie mam mozliwosc realizowania sie.Moj synek jest jeszcze malutki, ale wychowuje go tak, zeby ktoregos dnia mogl sie usamodzielnic i zyc swoim wlasnym zyciem, a dziecko chore zawsze bedzie potrzebowalo czyjejs opieki i jesli ktoregos dnia by mnie zabraklo? Dlatego moim zdaniem to kobieta powinna podejmowac decyzje czy urodzic chore dziecko czy nie, a zabranianie czy wrecz uniemozliwianie wykonania badan powinno byc karane.Nie mozna zapominac, ze w naszym kraju sytuacja rodziny czy kobiety majacej uposledzone dziecko/ dzieci jest nie do pozazdroszczenia. A z drugiej strony jezeli ktos zdecyduje sie na urodzenie chorego dziecka powinien miec czas na przygotowanie siebie, rodziny, oswojenie sie z mysla, ze jego dziecko bedzie inne. Wiem jakim szokiem bylo dla mnie urodzenie mojego synka, ktorego kocham nad zycie, ale jakze wielkim rozczarowaniem bylo to, ze zamiast zapowiadanej dziewczynki pojawil sie chlopiec. W pierwszej chwili w ogole nie chcialam nawet na niego spojrzec i bylo mi prawie zupelnie obojetne co sie z nim dzieje po porodzie. Nawet nie chce myslec co by sie stalo gdybym nagle po porodzie dowiedziala sie, ze moje dziecko jest chore.PozdrawiamKamila
      • Gość edziecko: MagdaAQQ Re: badania prenatalne IP: *.* 16.06.02, 19:45
        Nie łudźmy się - dziewczyny, które czytają książki, czasopisma, a już wchodzące na edziecko, to mniejszość. Przecież gro kobiet na przysłowiowych wsiach nie chodzi nawet w ciąży regularnie do lekarza ginekologa, nie mówiąc nawet o zwykłym USG. Więc tak naprawdę, to problem jest głębszy niż dostęp do badań prenatalnych, to kwestia ogólnopolskiej zmiany mentalności, szczególnie w małych ośrodkach. Tam przecież lekarz, to obok "wójta i plebana" najwyższy autorytet. I jak on nie skieruje, bo przecież każde dziecko to dar Boga, to nic nie pomoże. Kobiety oczytane, nawet nie robiąc badań, gdy urodzą chore dziecko, to znajdą specjalistyczny ośrodek, literaturę i pomoc, natomiast mnie najbardziej boli los tych kobiet, które z racji braku dostępu do wiedzy, po prostu nawet nie wiedzą, że taka pomoc istnieje, a przygotowanie się do urodzenia chorego dziecka (jeśli nawet nie do jego usunięcia) jest możliwe.Trochę chaotyczne te moje wywody, ale chodzi mi o to, że dopiero akcja porównywalna z "rodzić po ludzku" może coś dać wszystkim kobietom. Bo my sobie poradzimy, zdobędziemy skierowanie na badania, dotrzemy do specjalisty, bo mamy tę przewagę, że WIEMY jakie to ważne. I my wyciągniemy siłą tę wiedzę od lekarza. Choć powinno być odwrotnie.To lekarz powinien pokazywać taką możliwość. Stąd pomysł na globalną akcję informacyjną.Oby się udało ruszyć tę zardzewiałą machinę.
    • Gość edziecko: kabat Re: badania prenatalne IP: *.* 18.06.02, 06:40
      Ja uważam badania prenatalne za b.ważne. Dzięki nim można wcześnie wykryć nie tylko wadę ale i chorobę dziecka i już po porodzie operować co niejednokrotnie ratuje dziecku życie. Ewentualna aborcja chorego dziecka to sprawa indywidualna każdego rodzica /powinni o tym decydować oboje/ Ja chyba bym tego nie zrobiła, chyba, bo nie stanęłam przed takim wyborem i nie wiem jaka byłaby moja reakcja.Lidka
    • Gość edziecko: janeczka Re: badania prenatalne IP: *.* 18.06.02, 22:29
      No tak...Najpierw decydujemy się na bardzo póżną ciążę, a gdy coś nie tak-to aborcja...To mi się nie podoba.Temat rzeczywiście trudny...Powiem szczerze, że kiedy leżałm w ciąży, nawet nie liczyłam na normalne dziecko. Bardzo chorowałam i myślałam, że moje dziecko na pewno przez to ucierpi...Jednak nawet do głowy nie przyszłoby mi, by zabić to maleństwo...Przecież cieszyłam się z pozytywnego testu,pierwszego USG... Dzięki Bogu wbrew moim obawom urodziłam zupełnie normalnego, zdrowego chłopczyka.Planuję kolejną ciążę za jakiś czas. Badania prenatalne chciałabym zrobić jedynie w takiej sytuacji, gdyby dawały one sznse na leczenie choremu dziecku, a nie tylko po to, by się go pozbyć...Wiem, że są różne wady i różne sytuacje. Zespół Downa to nic przy bardzo poważnych wadach, mutacjach...Rozumiem, że niektórzy ludzie nie mają siły walczyć z chorobą dziecka, chodzić na rehabilitację, która przynosi słabe efekty, że nie mają siły na patrzeć na cierpienie dziecka...Jednak mimo wszystko, nie miałabym odwagi, by usunąć ciążę, by zabić dziecko, tylko dlatego, że jest ułomne, wygonić ze mnie Kogoś, kto mimo że ułomnie, to jednak żyje... No i jeszcze jedna rzecz. Coraz więcej kobiet bierze hormony-także takie na podtrzymanie wczesnej ciąży. Często natura sama eliminuje ciążę, gdy dziecko jest bardzo chore. Czy my dobrze robimy podtrzymując ciążę na siłę? A potem to rozczarowanie, że jednak z dzieckiem nie jest zupełnie dobrze...
      • Gość edziecko: MartusiaBe Re: badania prenatalne IP: *.* 19.06.02, 09:07
        Przykro mi ale nie mogę się z Tobą zgodzić. Leki na podtrzymywanie ciąży nie mają nic wspólnego ze zdrowiem dziecka. To organizm kobiety jest powodem konieczności zażywania tego typu leków a nie choroba płodu. Bez tych leków nie miałoby szans przyjść na swiat wiele wspanialych dzieci.PozdrawiamMarta
    • Gość edziecko: kocik1410 Re: badania prenatalne IP: *.* 20.06.02, 14:42
      A ja też zrobiłam badanie prenatalne! Nie, nie USG, bo nie o tym mowa, tylko amniopunkcję, bo tylko ona nie mówi prawdopodobieństwach, lecz mówi tak lub nie. Oczywiście, tylko w odniesieniu do schorzeń uwarunkowanych genetycznie, gdyż oczywiście nie wyklucza całeczo szeregu innych. Trzeba mieć tego świadomość.Mimo muru, na jaki napotkałam, gdy starałam się otrzymać skierowanie od lekarza I kontaktu, oraz w rozmowach jeszcze z paroma innymi. Dodam, że skończę "dopiero" 34 lata w tym roku, nie znam również połowy rodziny męża i części swojej (więc jak tu wypowiadać się o wadach w rodzinie?). W związku z tym zdecydowaliśmy się na to badanie wspólnie. I nie była to łatwa decyzja. Wierzę, że wynik będzie pozytywny (jeszcze go nie mam) i ogólnie nie mam koszmarów z tego powodu. Całe szczeście powikłań zabiegu nie było, a o to głównie się obawiałam.Sytuacja jest taka: albo się ma ponad 35 lat, albo historię wad w rodzinie albo kobieta wykazuje PANICZNY LĘK albo "nie kwalifikuje się na badania prenatalne". Kompletny mur. Miałam wprost wrażenie, że osoby chcące zadecydować za mnie ewentualnie podejmą się wychowania za mnie trudu chorego dziecka, jakby co...Dodam, że mówię o mieście stołecznym Warszawa, a nie o mniejszych miejscowościach...Co do jednego się zgadzam: do badań inwazyjnych warto przestępować tylko wtedy, jeśli w przypadku wystąpienia wady nieuleczalnej, jest się zdecydowanym na decyzję o usunięciu. Jeśli nie - szkoda zachodu. Spotkałam się do tej pory tylko z dwoma lekarzami, którzy nie zareagowali emocjonalnie na kwestię badań prenatalnych i na wstępie nie zadali pytania: a po co to pani!!!!!Joanna
      • Gość edziecko: Zoe Re: badania prenatalne IP: *.* 24.06.02, 00:02
        Powiem Wam szczerze : obecna sytuacja w Polsce przechodzi ludzkie pojecie !Jestem poinformowana o przebiegu rozprawy rodziny z Lodzi, ktora zmusili lekarze na urodzenie kolejnego dziecka obciazonego straszna choroba genetyczna. Nie mowiac juz o tym ze nie planowali tego dziecka bo nie mieli nawet pieniedzy na leczenie pierwszego...To jeden z tak wielu przypadkow smutnej polskiej rzeczywistosci.Nie rozumiem jak mozna akceptowac taka ciemnote i zacofanie w naszym kraju. Dlaczego kobieta musi sie tlumaczyc ze chce przeprowadzic badania prenatalne, dlaczego musi spelniac jakies warunki itp, Zwazywszy na sytuacje w Polsce powinno sie namawiac jak najwiecej kobiet na owe badania, a nie utrudniac im to na wszystkie sposoby mowiac miedzy innymi ze lekarze nie sa zatrudniani zeby pomagac w ewentualnej aborcji ??!Sumienie naszych lekarzy !Jezeli placisz koperta to chca wyskrobac nawet bez badan, a jesli placi kasa chorych to ten sam lekarz powie ci ze nie ma sumienia bo przeciez taki z niego katolik !!!Minimum zdrowego rozsadku to udostepnienie kazdej kobiecie bezplatnych badan prenatalnych i walka z chorym systemem GINEKOLOGOW - KATOLIKOW ( mozna by tu nakrecic film spoleczno - naukowy pt: Wplyw religi na reforme medycyny i latwy zarobek...Ze wzgledu na moj zawod mialam bliskie kontakty z kobietami ktore urodzily chore dzieci i moge Wam powiedziec ze wiekszosc z nich byla strasznie potraktowana juz od momentu narodzin swego ulomnego malenstwa. Nie istnieje zadna forma pomocy takim matkom. Sa pozostawione same sobie, czesto bez zadnych wyjasnien i traktowane przez personel w sposob nader chamski. W wiekszosci szpitali nie ma psychologow czy wykwalfikowanych poloznych mogacych pomoc takiej kobiecie. Jedno co ich czeka to strach, paniczny strach i bezradnosc... a potem czesto dlugie lata leczenia zeby wyjsc z niekonczacej sie depresji(w najlepszym wypadku).Co do dzieci z wadami genetycznymi, czy tez innymi ciezkimi schorzeniami to dobrze jesli beda mialy szanse urodzic sie w bogatych rodzinach, bo rodziny sredniozamozne czy biedne nie sa w stanie zagwarantowac im godnego zycia, zwazywszy ze pomoc medyczna, socjalna itd, jest tym co kropla w morzu. Realistycznie patrzac na sprawe mozna nawet powiedziec ze nie istnieje.A najsmutniejsze jest to ze osoby, organizacje, partie...ktore ustanowily owe chore prawa nie czuja sie w obowiazku poniesienia jakichkolwiek konsekwencji. Zawsze mozna udawac ze wszystko jest dobrze tlumaczac sie mozliwoscia adopcji takich dzieci przez turystow z zagranicy.Na tym koncze bo uwazam sytuacje za tragiczna.
Pełna wersja