Dodaj do ulubionych

Pitt bull w domu ...

07.07.07, 17:38
witam! Jak czytałam wcześniej zastanawiałyście się co zrobić z pieskami, te
dziewczyny, które mają yorki są w dużo lepszej sytuacji ode mnie. Ja mam
amstaffa, pies mieszkał juz moim mężem zanim jeszcze się pobraliśmy, więc nie
miałam wpływu na to, czy on będzie czy nie, natomiast w takiej sytuacji jaka
jest teraz po prostu pies odpada, podjęliśmy decyzję, ze go oddamy w jakieś
dobre ręce, najlepiej gdzieś gdzie miałby dużo miejsca do zabawy. Ja niestety
nie będę w stanie się nim zajmować, mój mąż długo pracuje, poza tym ten pies
strasznie mocno brudzi i śmierdzi, stąd taka decyzja. Czy ktoś ma podobny
problem?A może ktoś chciałby odchowanego amstaffa ? wink Pozdrawiam!
Obserwuj wątek
    • aanna6 Re: Pitt bull w domu ... 07.07.07, 17:41
      ja mam jamnika i 2 dzieci ( 3 lata i 4 mies )
      jestem sama caly dzien w domu nieraz jest ciezko pies dzieci zakupy
      ale bym go za miliard nieoddala jaet poprostu czlonkiem rodziny . a
      pozatym zgadzam sie pises to wiecej pracy chocby przez siersc
      • wanilia222 Re: Pitt bull w domu ... 09.07.07, 08:18
        DO AUTORKI

        nie powierzyłabym ci chomika, a co dopiero dziecka czy psa.

        wiesz jaka masz rase? chyba nie bo nie wiesz nawet czy pitt bulla czy amstafa.
        to ci podpowiem - masz rase, której nie można oddac nikomu.

        pomijając wszelkie aspekty etyczne i zwyczajnie ludzkie, bo tych mi się nie
        chce komentować bo i tak nie dotrze, podam ci aspekt czysto praktyczny dla
        którego łatwo ci udowodnie, ze oddając go skazesz go na nieszczescie albo
        smierć.

        Sa dwie opcje. Albo macie psa który jest super wychowany i mąż (w to ze ty nie
        wierze) jest w jego hierarchi najwyzej albo jest dominujacy w domu ( nie musisz
        znawet o tym wiedzieć - wystarczy ze on sam tak mysli).

        Obie sytuacje nie zmieniają faktu, ze w momencie oddania go pozbywacie psa
        jedynej osoby na ziemii, do której czyje respekt i ktora ma nad nim wladze i
        kontrole. Pies tej rasy bez pierwotnego wlasciciela staje sie dominujący.
        W nowym domu ujawni nie tylko gorycz rozstania jaka nim bedzie targac dłuższy
        czas, co pewnie przejawi sie agresją i frustracją, ale tez bardzo szybko pokaże
        wlascicielom gdzie ich miejsce i od razu pokaze im kto w domu rządzi.
        Właściciele którzy zobacza takiego psa szybko się go pozbędą i ciekawi mnie
        tylko ile czasu minie, zanim trafi do schorniska albo zostanie uśpiony od
        zbierającego się z nim smutku, który u tych ras przejawia się agresją.

        Jesli chcesz oddac do miłośnika amstaffwów spróbuj - napiszesz taki post na ich
        forum, to cie beda szukac po numerze IP zeby ci skopać tyłek.

        Amstafa sie wychowuje od szczeniaka ( ich milosnicy i znawcy wiedza jaka to
        trudna praca - dziecko łatwiej wychowac niz amstafa) ale nawet dobrze wychowany
        amstaff nie bedzie od razu (a raczej najprawdopodobniej wcale) akceptował
        nowego psa w domu, ktory na dobitke bedzie chciał dominowac, bo każdy z nich ma
        to w genach. Nie uda sie to w przypadku zarówno dwóch psów czy suczek a wziecie
        psa do pary spowoduje koniecznosc kastracjii i sterylizacji obu zwierząt. Mało
        ludzi sie na to zdecyduje, a juz na pewno wiedzac o trudach wychowania nie
        wezmą sobie dorosłego psa, ktorego nie dadza rady wychowac, bo to tak jakby
        chciec z prostytutki zrobić zakonnice - na pewne rzeczy czasem po prostu jest
        za poźno, chyba ze zdarzy sie cud.

        Chcesz go skazac na taki los?
        I naucz sie o niego dbac - czesac raz w tygodniu ( mozesz chyba w tym czasie
        patrzeć na TV) - i raz na kilka miesiecy wykąpać co zajmie ci pół godzinki bo
        psy te maja krótką sierść. To takie trudne?

        Kupa niemowlecia smierdzi bardziej niż pies, a przy małym dziecku bedziesz
        harowac jak wół wiec może sie wprawiaj, zebys potem znów nie chciała kogos
        oddać.
        • orvokki Re: Pitt bull w domu ... 09.07.07, 09:57
          Wanilia222, z całym szacunkiem, przesadzasz. Nie demonizuj sytuacji - amstaffy
          to rasa nie dla każdego, ale nie róbmy z tych psów potworów, co to podporządkują
          się jednej osobie w życiu. Jeśli pies trafi w ręce miłośnika rasy, to może mu to
          wyjść na dobre - te psy często wyadoptowywane są ze schronisk na przykład z
          dobrym skutkiem i bez problemu dostosowują się do nowych warunków.
          Chciałam swoimi wypowiedziami w tym wątku przekonać dziewczynę, że naprawdę
          takie rozwiązanie sytuacji, w której i wilk jest syty i owca cała (tzn. pies nie
          musi zmieniać domu, dziecko jest bezpieczne, a mamusia nie utyrana po łokcie)
          przy odrobinie pomyślunku i starań jest możliwe. Nie udało mi się - trudno. Nie
          oznacza to automatycznie, że psa czeka podły los, mam nadzieję, że jego obecni
          właściciele znajdą mu dobry przyszły dom.
          I szkoda już bić dalej pianę w tym wątku, albo odsądzać autorkę od czci i wiary,
          chociaż osobiście jej postępowania nie rozumiem, bo uważam, że oddanie
          zwierzęcia zawsze powinno być ostatecznością, nawet jeśli to pies męża (w końcu
          męża bierze się z dobrodziejstwem inwentarza...).
          • wanilia222 Re: Pitt bull w domu ... 09.07.07, 10:40
            nie demonizuje, masz amstaffa? wiesz jaka to rasa?

            ok, moze i zwierzaki ze schroniska da się ułożyć. Jak zwierze jest w
            schronisku, to na pewno wyjście do ludzi i ciepłego domu z michą dobrego
            jedzenia jest jak wybawienie. Ale o to sie ma pies otrzeć? O schronisko?

            Dla mnie to jest tak poroniony pomysł z oddaniem zwietrzęcia że szkoda gadać sad

            i nie robię z psów potworów bo to cudowna rasa. Ale nie wiem jaka miłość i
            znajomość rasy nie sprawi, ze osoba adoptująca poradzi sobie z psem, który
            został odebrany swojemu panu. A dominujacy pitbull w domu to jest po prostu
            niebezpieczeństwo i to ci własnie powie każdy miłosnik rasy .
            • marysia130 Re: Pitt bull w domu ... 09.07.07, 11:11
              Moi serdeczni przyjeciele mają amstafa olbrzyma. Wygląda tak, ze człowiekowi
              robi się gorąco... Zaczęło sie tak, ze kupił go mąż mojej przyjaciółki kiedy
              był jeszcze kawalerem, pies był z nim przez dwa lata po czym przyjaciółka się
              do niego wprowadziła jak byli po ślubie. Nie było najmniejszego problemu z
              akceptacją ale pewnie dlatego, że przyjaciółka kocha tak smao psy jak i inne
              zwierzęta. Zresztą wniosła do tego domu swojego kota którego amstaf
              zaakceptował. Nie wyobrażacie sobie co to za pies, na podwórku przed bloekim
              dzieci wsiadały na niego jak na konika i jeździły, towarzysz zabaw, do dzieci
              to on tak strasznie lgnął. Po trzech latach małżeństwa kiedy pies miał 5 lat
              oni podjeli desperacką decyzję o wyjeździe do pracy zagranicę. Niestety do
              kraju gdzie amstafy sa na liście psów zakazanych sad( Pies został u jego
              rodziców których znał od małego, w domku z działką. W każdym bądź razie jak sie
              pakowali i wyjeżdżali to ja widziałam drugi raz w życiu jak płakał pies. On wył
              i leciały mu łzy. Jak po czterech miesiącach przyjechali w odwiedziny to pies
              się przez jednen dzień nie odzywał, na drugi zaczął się tak cieszyć, że posikał
              się po nogach. Za jakiś czas zamierzają wrócić i wtedy będą też tam mieszkać w
              tym domku więc pies nie zmieni miejsca. Teraz przyjeźdżają z dzieckiem a pies w
              trakcie ich wizyt śpi na kaftaniku małego, nie odstępuje od wózka. Nie ma rasy
              z góry skazanej na bycie złą czy dobrą. Ja mam dobermana, który zachowuje się
              jak ten opisany amstaf. Wszystko zależy od ludzi.
          • deodyma Re: Pitt bull w domu ... 11.07.07, 00:14
            przyznaje racje Wanilii222.
        • taissa1 Re: Pitt bull w domu ... 10.07.07, 09:40
          Jeśli pies śmierdzi to wystarczy go wykąpać.
      • agunia1980 Re:brawo za pomysł i odpowiedzialnosc.... 12.07.07, 14:03
        Jak tak mozna.Ja zachodzac w ciaze mialam 2 psy,4 koty i inne male
        zwierzatka.Do glowy by mi nie przyszlo zeby ktoregokolwiek oddac.Psy mam
        rowniez z tych "agresywnych" i nie widzialam w tym zadnego problemu.A poza tym
        rasa psa nie ma w tym przypadku rzadnego znaczenia.Dziecko tez brudzi.....jak
        sie zalatwi to tez nieladnie pachnie....i co wtedy??Oddac??Kompletny brak
        odpowiedzialnosci.
        Pozdrawiam
    • kichigai_ushi Re: Pitt bull w domu ... 07.07.07, 19:36
      ja mialam podobnie. mialam bullteriera. niestety po dluzszym czasie musialam go
      oddac ale z innych powodow a nie dziecko.
      ale...
      zanim urodzilam, wchodzilam na forum buli! sa zapewne fora amstaffow. jest wielu
      miloscnkow tych psow, ktorzy moga wam doradzic jak uporac sie i z malym
      dziekciem i z psem.
      wyobraz sobie zeby ciebie ktos tak raptem komus oddal? pies to tez istota zywa
      ktora sie przyzwyczaja do ludzi.
      uwazam ze oddanie psa to ostatecznosc. ja musialam oddac psa, bo rozstalam sie z
      facetem, i musialam wracac do odmu gdzie byl juz inny pies- nie mialam wyjscia.
      ale zanim taks ie stalo moj bull lezal kolo mnie jak karmilam, przybiegal do
      lozeczka gdy sie maly budzil. to jaki jest pies zalezy tylko i wylacznie od nas
      samych!
      • lolka11 Re: Pitt bull w domu ... 07.07.07, 19:58
        A ja bym oddala...pies to tylko zwierze i nikt nie przewidzi jego reakcji na
        nowego domownika. Gdyby nie daj Boze, cos sie stalo dziecku nigdy bym sobie nie
        darowala, ze wybralam psa....

        Sorry....
        Dorota
        • deodyma Re: Pitt bull w domu ... 11.07.07, 00:16
          to tylko zwierze? a skad mozesz wiedziec, na jakiego czlowieka Twoje dziecko
          wyrosnie? tego tez nikt z nas nie jest w stanie przewidziec...
          • zonka1986 Re: Pitt bull w domu ... 16.09.07, 10:05
            witam.

            Ja mam amstaffke. Jest czlonkiem rodziny nie wyobrazam sobie bez
            niej zycie. Jest sliczna i kochana. Tylko.... Ja sie jej nie boje
            moge z nia robic wszystko moj facet tez ale... jak przyjezdza moja
            siorka z Amelka to ja dzieciaka nie moge dotknac Issa jest
            zazdrosna. Ja bym issy nie oddala jak bym byBa wciazy. Mozna pra
            przyzwyczaic. NIe raz na ulicy iwdze jak obieta idzie z wozkiem i
            trzyba amstaffa na smyczy. Wczesniej jest taki madry artykul. Moze
            dawaj temu psu kawtanik dziecka aby sie do zapachu przyzwyczail. A
            jak sie brzydzisz go wykapac zaprowac go do psiego wryzjera. A nie
            wiem jak on moze brudzic w domu? Moja Issa no fakt zostawia siersc
            ale ja mam odkurzac i sprzatam... Jak ci dzieciak zacznie chodzic
            to zaobaczysz... Najwazniejsze jak przyzwyczajasz psa do dziecka nie
            apomnij nauczyc tego tez dzicka aby sie nie balo. One to wyczuj...
            nie zalamuj sie bedzie dobrze....
        • mapi9 Re: Pitt bull w domu ... 11.07.07, 18:42
          lolka11 napisała:

          > A ja bym oddala...pies to tylko zwierze i nikt nie przewidzi jego reakcji na
          > nowego domownika. Gdyby nie daj Boze, cos sie stalo dziecku nigdy bym sobie
          nie
          >
          > darowala, ze wybralam psa....
          >
          > Sorry....
          > Dorota


          to wywal wszytskich domowników z mieszkania.Mąż czasem zabija żonę.Rodzic
          dziecko,dziecko rodzica.Też bym sobie nie darowała idę spakować męża...
          • lolka11 No jezeli... 11.07.07, 20:50
            Jezeli porownujesz ludzi do zwierzat, to pewnie pakoj meza, ba dzieci tez....
            Psu do czlowieka wieeeeeleee brakuje....

            D.
            • mapi9 Re: No jezeli... 12.07.07, 10:47
              lolka11 napisała:

              > Jezeli porownujesz ludzi do zwierzat, to pewnie pakoj meza, ba dzieci tez....
              > Psu do czlowieka wieeeeeleee brakuje....
              >
              > D.

              tak, bo tylko człowiek potrafi zabić własną matke
              • lolka11 Re: No jezeli... 12.07.07, 10:48
                A suka nigdy nie zagryzie wlasnego dziecka....hmmm, ciekawy tok myslenia.
                Proponuje pocalowac pieska pod ogonek i na spacerek...

                D.
                • mapi9 Re: No jezeli... 12.07.07, 11:17
                  lolka11 napisała:

                  > A suka nigdy nie zagryzie wlasnego dziecka....hmmm, ciekawy tok myslenia.
                  > Proponuje pocalowac pieska pod ogonek i na spacerek...
                  >
                  > D.

                  a żebyś wiedziała że pocałuje
              • babcia47 Re: No jezeli... 17.07.07, 15:43
                no cóż..tu akurat się nie zgodzę..ludzie wiele mogli by sie nauczyc od
                zwierząt..a powiedzenie człowiek człowiekowi wilkiem..to wielki komplement!!!
    • orvokki Re: Pitt bull w domu ... 07.07.07, 22:41
      No i co z tego, że pitbull, rany boskie. Problemem nie jest rasa, tylko to, czy
      pies jest ułożony, jeśli nie jest, to jeszcze jest czas nad tym popracować, to
      nie jest tak, że każdy amstaff to morderca...
      Psa można na nadejście nowego domownika przygotować, a dziecko wyrastające z
      psem może na tym wiele skorzystać.
      Poczytaj sobie na przykład tu:
      www.dogs.gd.pl/kliker/sprawozdania/pies_dziecko.html
      Ja mam dwa psy, termin porodu w październiku i właśnie zaczynamy je
      przygotowywać, żeby dołączenie nowego domownika przebiegło jak najbardziej
      bezboleśnie i żeby zapobiec możliwym problemom w przyszłości.
    • lackosta5511 Re: Pitt bull w domu ... 08.07.07, 00:20
      Ty chyba nie dorosłaś do macierzyństwa nawet do posiadania rybek a co dopiero
      dziecka, oddajesz psa bo śmierdzi i zostawia serść??Chyba z własnej wygody bo
      lepiej cały dzień śmigać w szlafroku niż wyjść z dzieckiem i psem na spacer,psy
      nie atakują dzieci-niemowlaków jeśli po przyjściu ze szpitala pokażesz psiakowi
      małego/małą dasz powąchać to pies nie zaatakuje!!poza tym dziecko chowane ze
      zwierzakiem ma większę szanse na to że w przyszłośći nie będzie alergikiem
      nabierze pozytywnych wzorców i znajdzie świetnego kompana do zabawy zastanów
      się zanim oddasz zwierzaka on ma uczucia i z pewnością jest z Wami bardzo
      związany. Ciekawa jestem zdania męża po co chciała psa skoro go teraz oddaje???
      przemyślcie jeszcze raz...
    • marysia130 Re: Pitt bull w domu ... 08.07.07, 01:26
      Ja mam ośmioletnią sukę dobermankę, tez z gatunku dużych i powszechnie
      uważanych za agresywne. Kiedy zaszlam w pierwszą ciąże nie było dnia żeby ktos
      mi nie nawijał na uszy, ze powinnam się jej pozbyć bo zagrożenie, bo zarazki,
      bo duża, bo nie będzie jak się nią zajmować, na spacery chodzić. Nigdy ani
      przez myśl mi nie przeszlo, ze można oddać odchowanego, przyzwyczajonego do
      właścicieli psa. To barbażyństwo. Mój pies jest super ułożony ale pomimo to gdy
      mały sie urodził nie zostawiałam ich samych ani na moment. Kiedy zaczął
      raczkować, później chodzic i inetersować się psem pies zaczął interesować się
      nim. Kiedy ją uszczypnął czy pociągnął za sierść parę razy warknęła, ja mało
      nie zmedlałam ale naczytałam się wszystkiego co można o psychologii psiej o
      odruchach i wiedziałam już, ze ona traktuje go jak szczeniaka, pokazuje co mu
      wolno a co już nie. Dzisiaj są najlepszymi kumplami a ja spodziewam się
      drugiego dziecka. Piszesz, że pies śmierdzi i brudzi, jeśli się o niego
      odpowiednio dba to nie śmierdzi. Po spacerze, można poświęcić 10 sekund i
      wytrzeć mu łapki, można ograniczyć przestrzeń gdzie nie ma prawa wstępu bo to
      najbliższa strefa dziecka. Można sobie poradzić, ja uważam, ze kontakt ze
      zwierzęciem uczy miłości do nich. Moje dziecko nosi i całuje ślimaki,
      podpatruje jaszczurki, przenosi ropuchy przez ulicę, cieszy się z ptaków za
      oknem, dba by pies miał wodę w misce, w sklepie przypomina, że trzeba naszej
      suni kupić coś dobrego. Nie wybaczyłabym sobie gdybym uległa wtedy presji i
      pozbyła sie psa...
    • polett Re: Pitt bull w domu ... 08.07.07, 02:08
      amstaffa?? uśpić. i udać się na psychoterapię.
    • reewa Re: Pitt bull w domu ... 08.07.07, 08:30
      nie rozumiem,jak można ot tak pozbyć się psa...podejmując decyzję o posiadaniu
      psa,nie podejmuje się jej na miesiąc,tylko na lata...
      miałam sunię przez 13 lat...traktowaliśmy ją jak członka rodziny...kiedy ją
      musieliśmy uśpić (była już stara i chora) wszyscy płakaliśmy jak bobry...
      teraz spodziewamy się z mężem dziecka...będziemy też planowali większe lokum
      (teraz mamy pokój z kuchnią).nie wiemy jeszcze,czy będziemy mieć mieszkanie czy
      domek (teściowie mają nam przepisać ziemię),ba,nie wiemy nawet czy to będzie w
      tym mieście,w którym teraz mieszkamy...ale jedno wiemy na pewno-będziemy mieć
      psa.i ja i mąż wychowaliśmy się z psem w domu i nie wyobrażamy sobie,żeby nasze
      dzieci wychowywały się bez niego...
      pozdrawiam
    • siodme_niebo Re: Pitt bull w domu ... 08.07.07, 09:14
      piszesz "podjęliśmy decyzję", zatem to nie to forum, idź na Zwierzaki.
      a swoją drogą: skoro pies śmierdzi, to udaj się najpierw do weterynarza, bo
      może jest chory. i jeszcze złośliwie zapytam: do tej pory nie brudził? a
      dziecko też oddacie jak będzie śmierdziało i brudziło?
    • orvokki Re: Pitt bull w domu ... 08.07.07, 09:31
      BTW, amstaff wbrew pozorom jest wcale niezłym psem do dzieci, z uwagi na to,że
      nie jest to pies, któremu łatwo zrobić krzywdę i nie jest szczególnie wrażliwy.
      Jak go dziecko niedelikatnie dotknie, to on tego nawet nie zauważy, w
      odróżnieniu od delikatniejszego psa, który może w odpowiedzi na niedelikatność
      dziecka zareagować agresją w samoobronie.
      Kluczową kwestią jest zdrowy rozsądek rodziców, tzn. przygotowanie psa na
      nadejście dziecka przez szkolenie, nie zostawianie psa z dzieckiem ani na chwilę
      samych plus zapewnienie możliwości izolacji jednego od drugiego (np. bramki,
      kojec dla psa), kiedy nikt nie ma czasu pilnować jednego i drugiego. Pies ma
      prawo do miejsca, gdzie dziecko mu nie dokucza, jak śpi czy je.
      Większe dziecko można stopniowo włączać w opiekę nad psem:
      www.owczarek.pl/teksty/tekst.asp?id=42&idd=2
      • rowinki Re: Pitt bull w domu ... 09.07.07, 20:09
        Cześć!
        My mamy suczke amstaffa,spodziewamy się dziecka i nawet nie przyszło nam do
        gółw oddac ją po narodzeniu naszej córki,trkatujemy ja jak członka rodziny,jest
        z znami od szczeniaka,uwielbia dzieci (dzieciaki osiedlowe biegna do niej jak
        wychodzimy na spacery i razem szaleją),Jest pod opieka wenterynarza,tzn.
        szczepienia,odrobaczenia itd. Jest czyta zadbana i szczęśliwa i my
        również,mając tak wspaniałego psiaka,pozdrawiam wszystkie przyszłe mamy
    • cora73 Re: Pitt bull w domu ... 08.07.07, 10:29
      Skonczcie najezdzac na dziewczyne!!! Pisze ze pies nie jej , tylko juz byl...
      co moze oznaczac ze amstaf ja toleruje ale nie do konca slucha! o ile tak jest
      to nie dziwie sie ze ma kobieta obawy!!! TEZ WYBRALABYM dziecko i jego
      bezpieczenstwo!!!!! Pozdrawiam
      • orvokki Re: Pitt bull w domu ... 08.07.07, 10:41
        Dziewczyna nie pisze, że ma problemy z psem, poza tym, że pies brudzi i śmierdzi.
        Psa jeszcze nie oddali, więc mogą swoją decyzję przemyśleć, z tego, co ona pisze
        wcale nie wynika, żeby cokolwiek wskazywało na to, że pies mógłby stanowić
        zagrożenie dla dziecka, raczej jest to działanie na wyrost, i być może, a wręcz
        prawdopodobnie, niepotrzebne.
        A poza tym wątek mogą też przeczytać inne osoby i może coś z tego trafi im do
        przekonania, podałam naprawdę fajne linki, które moim zdaniem każdy właściciel
        psa, któremu się szykuje powiększenie rodziny powinien przeczytać.
      • deodyma Re: Pitt bull w domu ... 11.07.07, 00:19
        no jak pies nie jej? tak samo jej, jak i meza. a skoro nie jej, to w sprawie
        pozbycia sie psa z domu nie powinna miec nic do gadania. mysle, ze autorka nie
        przepada za zwierzakiem i tyle. a urodzenie dziecka jest pretekstem do pozbycia
        sie go z domu. proste.
        • siasiunia1 Re: Pitt bull w domu ... 12.07.07, 12:17
          nie jest jej bo wlascielem jest mąż. A w sprawie pozbycia się psa z domu jako
          przyszla matka dziecka oraz osoba która również mieszka z mężem w domu oraz
          jako osoba przebywająca w tym domu dłuzej niz mąż ma niestety bardzo duzo do
          powiedzenia.
    • lolka11 orvokki 08.07.07, 11:01
      To moze podaj jeszcze linki tam gdzie pies (nie wazna rasa) zaatakowal lub co
      gorsza zagryzl dziecko), ze by autorka postu mogla rozwazyc wszystkie "za"
      i "przeciw".

      D.
      • fiola1 Re: orvokki 08.07.07, 12:09
        Dramat!Jak można tak sobie poprostu oddać psa!
      • marysia130 Re: orvokki 08.07.07, 12:31
        Bezsensu, atak psa jest tak samo hipotetycznym wydarzeniem jak mozliwość, ze
        spadnie Ci cegła na głowę... nie rozumiem po co to napisalaś. Jakie za i
        przeciw? Normalny, dobrze prowadzony pies nie zagryzie Ciebie ani dziecka.
        Jakos zawsze się okazuje, ze te psy opisywane w gazetach i pokazywane w mediach
        nie do końca były tak oswojone i tak blisko z rodziną, często opinie
        właściciela się różnią od opinii sąsiadów, osób postronnych, poza tym nikt z
        nas nie był naocznym swiadkiem ataku. Trudno wyrokować, to jakies ekstremalne,
        pojedyńcze przypadki, na tej samej zaszdie można by podejrzewac każdego
        człowieka, ze może Cię zamordować.
      • orvokki Re: orvokki 08.07.07, 13:18
        > To moze podaj jeszcze linki tam gdzie pies (nie wazna rasa) zaatakowal lub co
        > gorsza zagryzl dziecko), ze by autorka postu mogla rozwazyc wszystkie "za"
        > i "przeciw".

        Nie uważam, żeby nakręcanie masowej histerii (a pod to właśnie podpadają
        medialne doniesienia o pogryzieniach) dawało przesłanki do podjęcia racjonalnej
        decyzji.
        Większości przypadków pogryzień można by było zapobiec, gdyby ktoś miał
        dostatecznie dużo rozumu i pomyślał zawczasu - i ja o tym właśnie piszę.
        • paulina-w Re: orvokki 08.07.07, 21:39
          Oj jakie Wy w większości jesteście mądre - oceniać to pierwsze...
          1). pies nie jest sprowadzony do domu przeze mnie
          2). mój mąż pracuje od 8.00 do 20.00, więc nie wyobrażam sobie siebie z
          dwutygodniowym niemowlakiem pod pachą wycierającą wymiociny psa, który ot tak
          lubi sobie oczyścić w domu brzuszek, albo biegającą z nim na dwór kiedy mu się
          tylko zachcę ...
          Widzicie - nie potraficie zrozumieć wszystkiego, dlatego pomału chyba będę się
          żegnać z tym forum, bo pisanie tu o swoich wątpliwościach albo problemach
          wogóle nie ma sensu ... potraficie tylko najeżdzać i oskarżać - a ja pozbędę
          się tego psa, bo zależy mi na dziecku i na tym, żeby było zdrowe. pozdrawiam!
          • marysia130 Re: orvokki 08.07.07, 21:50
            Też byłam sama po porodzie z dzieckiem bo mąż pracował, do tego po cesarce i
            było mi czasem ciężko psa na smyczy utrzymać. Czasem prosiłam o pomoc sąsiadów,
            czasem puszczałam psa luzem na podwórko a później leciałam sprzatnąc jego kupę
            jak mąż wrócił. Bywało, że mały smacznie spał, zostawiałam drzwi uchylone i
            biegiem na dół a sąsiadka stała i pilnowała czy nie płacze, różnie sobie
            radziłam. Ale Ty juz podjęłaś decyzję, nie spodziewaj się, że miłośnicy psów
            Cie pochwalą, raczej nie, bo miłośnicy psów nie pozbywają się psa jak śmiecia.
            ja myślę, ze Ty po prostu nie darzysz tego psa sympatią i to dobra sytuacja
            żeby sie go pozbyć.
          • deodyma Re: orvokki 11.07.07, 00:24
            kobieto! co Ty za glupoty wypisujesz? jakie wymiociny psa bedziesz wycierala???
            chyba dziecko bedzie Ci czesciej od tego psa wymiotowac. rece opadaja, jak sie
            czyta takie bzdety... idz sie leczyc kobieto. ja bym Ci nawet dziecka pod opieke
            nie dala.mam nadzieje, ze i dziecka sie kiedys nie pozbedziesz. a w ogole to po
            co to piszesz? czego oczekujesz? skoro wyskakujesz z takimi glupotami na forum,
            powinnas sie liczyc z krytyka.
            • siasiunia1 Re: orvokki 12.07.07, 12:11
              deotyma - autorka wątku chyba wie lepiej czy jej pies wymiotuje w domu czy nie,
              prawda?
              Napisala z pytaniem czy ktos mial taka sytuacje ze psa oddaje i czy ktos chce.
              Mogla oczekiwac krytyki ale w Twoim wykonaniu to juz przegiecie chyba :
              "idz sie leczyc", "glupoty wypisujesz"
              taaak to jest najlepszy sposób na przekonanie lub sprobowanie przekonać osobę
              do tego zeby jednak jeszcze pomyslala nad oddawaniem psa.
    • lackosta5511 [...] 08.07.07, 22:30
      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
      • lolka11 Re: Do autorki postu!!!! 08.07.07, 23:03
        Paulina, tak trzymaj!!!! Rob to co ty uwazasz za stosowne...
        A zadna z tutejszych mam nie chce pieska????

        Powodzenia
        Dorota
        • orvokki Re: Do autorki postu!!!! 09.07.07, 08:17
          > Paulina, tak trzymaj!!!! Rob to co ty uwazasz za stosowne...
          > A zadna z tutejszych mam nie chce pieska????
          >
          > Powodzenia
          > Dorota

          Ja mam już dwa psy, więc za trzeciego na razie podziękuję w imię
          odpowiedzialnego stosunku do zwierząt (każde zwierze to kolejne koszty i
          obowiązki).
          Oczywiście, że autorka zrobi, co uważa za stosowne. Jak dla mnie, jej decyzja
          wynika z tego, że wykorzystała dziecko jako pretekst, żeby pozbyć się psa,
          którego i tak nie lubiła, bo innych przesłanek do oddania psa de facto nie ma -
          tzn. z całą resztą spraw spokojnie przy odrobinie chęci można się uporać, O ILE
          SIĘ CHCE. Życzę psu, by trafił lepiej następnym razem, może zmiana wyjdzie mu na
          dobre.
        • deodyma Re: Do autorki postu!!!! 11.07.07, 00:25
          ja mmamsmile
      • julia56 Re: Do autorki postu!!!! 08.07.07, 23:07
        Popieram Lackosta5511. Oj bardzo popieram. A do autorki wątku- żenada.
        • monikaj1 Re: Do autorki postu!!!! 08.07.07, 23:17
          Brak słów.
          A niemowlaka nie trzeba trzymać pod pachą - można odłożyć do łóżeczka.
    • lackosta5511 Re: Pitt bull w domu ... 08.07.07, 23:53
      Ja mam psa i nigdy w życiu nie oddam go nikomu bo jest częścią mojej rodziny,
      oczywiście autorka postu podejmie własną decyzje, ta negatywna odbije się na
      jej życiu wiem co mówie mam przykład w rodzinie żona tak truła że mąż oddać psa
      do schroniska i po kilku miesiącach wypominał jej tą sprawę no cóż facet okaza
      l się bez jaj kobieta bez uczuć obrzydliwe nie umiałąbym życ z kimś kto ma
      takie podejście do zwierzą jak autorka tekstu jedyne co ją przeraża to
      wymiociny,sierść i zapach nie chce wiedzieć na kogo wychowa dziecko na
      kolejnego człowieka który podpali kota wyrwie psu ogon ...ten post mnie irytuje
      a autorka jeszcze bardziej aha Polska to wolny kraj i każdy z nas ma prawo
      wyrażać opinie o inncch autorka powinna się liczyć z tym że są ludzie którzy
      szanują i kcohaja zwierzęta!!!!!
      • lolka11 Re: Pitt bull w domu ... 09.07.07, 08:21
        Tak samo jak ty powinnas sie liczyc z tym, ze nie wszyscy uwielbjaja zbierac
        g..wna po psie i inne odchody...

        D.
        • cora73 Re: Pitt bull w domu ... 09.07.07, 08:49
          Boze drogi!!! Opanujcie sie!! To ze ktos nie lubi psow, czy raczej ich siersci,
          wymiocin i gow.. nie znaczy ze jest zlym czlowiekiem. Ktoras napisala
          nawet"wyuzdana, pozbawiona uczuc " ZENUJACE.. Chyba lepiej oddac psa anizeli
          niewystarczajaco sie nim zajmowac czy go zaniedbywac.Kazda milosniczka psow
          powinna wiedziec ze pies powinien miec zapewnione pewne warunki, jednym z
          wazniejszych jest regularne wyprowadzanie go, poswiecanie mu czasu... skoro nie
          da ich spelniac LEPIEJ oddac w lepsze rece!!! czy nie????
          • deodyma Re: Pitt bull w domu ... 11.07.07, 00:27
            miara czlowieka, jest jego stosunek do zwierzat. jakim wiec czlowiekiem jest
            paulinka? bez komentarza...
            • siasiunia1 Re: Pitt bull w domu ... 12.07.07, 12:13
              albo do innych ludzi. A jak obrończynie zwierząt tutaj podchodzą?
    • ingapol mam tez pittbula 09.07.07, 09:35
      nie rozumiem autorki postu!
      mam pittbula w mieszkaniu dwupokojowym, za kilka dni mam termin porodu i nigdy
      nawet nie pomyślałam, żeby psa oddać ! dla mnie nasz pies to członek rodziny !
      tłumaczysz sie tym że pies był pierwszy niż Ty w mieszkaniu- uważam że to nie
      ma wpływu ! my naszego psa wychowujemy wspólnie od prawie 3 lat, jest u nas od
      małego ! wychowywaliśmy go z myślą że kiedyś będziemy mieć dziecko, nigdy nie
      uczylismy go agresji ! gdybys może napisała że pies jest agresywny wobec
      Ciebie, wobec innych ja i inne dziewczyny nie osądziłybyśmy ciebie tak surowo !
      pies to istota, która ma uczucia i tak jak już ktoraś napisała takiego psa nie
      można oddać bo on wtedy byc może ze smutku pokoaże swoją agresję wobec nowych
      właścicieli !
      to że pies jest brudny, smierdzi- wystarczy o niego dbać i nie będzie problemu !
      Mój mąż pracuje od 7 do 19 ! wiem, zę na poczatku będzie mi trudno, ale już
      teraz psa przyzwyczajamy do rzadszych spacerów, do nowej sytuacji w której sie
      znajdzie, bo do tej pory był bardzo rozpieszczany!
      w innym wątku o którym wspominałaś na początku pisałam co trzeba zrobić żeby
      pies dobrze reagował na dziecko !
      przeczytaj jeszcze raz wszystko na spokojnie i nie oddawaj psa ! pomyśl jak byś
      się czuła na jego miejscu
    • siodme_niebo Re: Pitt bull w domu ... 09.07.07, 10:38
      "a ja p o z b ę d ę się tego psa..." sad((
    • yoasha85 Re: Pitt bull w domu ... 09.07.07, 14:52
      Ja jestem w podobnej sytuacji (mamy pitt bulla red nose'a) z tymże u nas
      wyklucza się wszelką ewentualność oddania psa. Jesteśmy do niego bardzo
      przywiązani i fakt faktem - czasem do szału doprowadzają mnie niektóre jego
      zachowania (picie wody-cała kuchnia zalana), ale tak jak wspomniałam - nie ma
      mowy o oddaniu. A czemu właściwie chcesz oddać swojego.....? Boisz się o
      maluszka...? Ja też jestem pełna obaw, ale przecież może się okazać, że pies
      będzie jego najlepszym przyjacielem, będzie go bronił, itd. My jesteśmy dobrej
      myśli, mam nadzieję, że się nie przeliczymywink. Pozdrawiam
      • kasiapfk Re: Pitt bull w domu ... 09.07.07, 15:43
        ja bym tak autorki wątku nie potepiała! Zwłąszcza, że nie mamy wszystkich
        informacji.
        Sama mam psa (owczarek niem -suka) i niestety zaliczylam "wpadkę"
        bezpieczeństwa ze średnim dzieckiem. Nie jestem maszyną i nie mam zamiaru
        zajmowac się więcej psem niż b wymagajacym dzieckiem. Udało siejakoś pogodzić
        obowiązki wobec psa i dziecka, ale to było b. trudne!!! i gdyby nie pomoc
        rodziny, nie dałabym rady.
        Na szczęscie teraz mieszkamy we własnym domku i odpada koniecznosc
        wyprowadzania psiny na dwór. Otwieram drzwi i po wszystkim.
        Do tego niestety doszła alergia na... ślinę psa (kotateż niestety), którą
        l;eczy ise wyłącznie sterydami (u mojego dziecka, któe nota bene uwielbia
        psinę smile)))))
        Czekam teraz na trzeciego malucha i nie mam pewnosci, czy gdyby nie sprzyjające
        okoliczności (psina już starsza i wychowywana przez nas od poczatku, karna i
        słuchająca się) czy nie musiałąbym rozważyć oddania psa.
        Poza tym, kobieta ma po prostu prawo NIE LUBIĆ psa i obowiązkó z nim związanych.

        p.s. w chalupie mamy jeszcze koszatniczki i też jest fajnie.
    • gato.domestico Re: Pitt bull w domu ... 09.07.07, 17:51
      a moze to maz zadecyduje? wkoncu to jego pies...ale....
      nie che cie martwic dziecko tez potrafi " smierdziec i brudzic " ....
    • melka_x Re: Pitt bull w domu ... 09.07.07, 22:43
      Tego chcesz w przyszłości uczyć swoje dziecko? Że zwierzę to przedmiot, który
      można oddać, bo 'brudzi i śmierdzi'?
      Jestem w stanie jeszcze zrozumieć Ciebie - nie podoba mi się to, ale w jakiejś
      mierze rozumiem - bo pies był, gdy poznałaś swojego męża, ale Twój mąż?
      To on wziął za psa odpowiedzialność, a teraz się wypina? Nie wiedział
      biedaczek, że pies będzie żył kilkanaście lat i być może kiedyś sytuacja
      rodzina się zmieni?
      Teraz pewnie to wyda Ci się to śmieszne, ale ja bym serio sie zastanowiła, czy
      kiedyś mąż nie zechce wymienić Ciebie na lepszy model. Może nie będziesz
      brudzić, ale za kilka możesz mieć zmarszczkiwink czy zaawansowany cellulit. Powód
      dobry jak każdy innywink
      • deodyma Re: Pitt bull w domu ... 11.07.07, 00:29
        szkoda slow. az strach pomyslec, czego ona swoje dziecko nauczy i czym nabije mu
        glowe.
    • taissa1 Re: Pitt bull w domu ... 10.07.07, 09:49
      Mam amstafa od 6 lat i jest to niezwykle miły , ułożony i przyjaźnie nastawiony
      piesek.
      Nigdy nikogo nie ugryzł a moją 4,5- letnią córeczkę wprost uwielbia.
      Poza tym mam jeszcze pieska rasy shih-tzu i też się uchował przy amstafie.
      Razem się bawią i jedzą z jednej miski.
      W chwili obecnej jestem w ciąży i jakoś przez myśl mi nie przeszło by pozbyć
      się psa bo śmierdzi lub brudzi.To akurat nie jest jego wina...
      • sudestra 2 bullteriery :) 10.07.07, 11:41
        Mamy Synka , prawie 4 letniego i drugiego w drodze i do tego dwa bullki( 5 lat
        i 1,5 roku) .Fakt,ze myjemy podlogę kilka razy dziennie, z zapachem psim
        radzimy sobie poprzez czetsze kapiele w deszczowe dni i nigdy nie oddalibysmy
        zadnego z nich. Synka wprost kochają a i kotek mieszka w przedpokoju, bo
        przyniosl go ostatnio gosć do lecznicy i chcial uspic, bo nie mial co z nim
        zrobic. Nasze bullki i kotka akceptuja i juz nawet jada z nimi z miski. smile
        Dzieci chowane ze zwierzętami rozwijają sie lepiej emocjonalnie i społecznie i
        jakos dom bez zwierzaków wydaje mi sie smutny. pozdrawiam wszystkie szczesliwe
        Mamy ich Pociechy i Zwierzaki.smile
        • agness121 Re: 2 bullteriery :) 10.07.07, 16:06
          Ja Cię rozumiem. Chociaż sama mam psa, ktorego kocham ponad życie i nie
          wyobrażam sobie, żeby go oddać, traktujemy go prawie jak dziecko i on czasami
          tak sie zachowuje, ale czasami jest nieprzywidywalny...potrafi kłapnąć na kogoś
          zębami, kogo nie zna i za blisko sie zbliży, ciężko pracujemy nad tym, żeby
          chodził przy nodze na luźnej smyczy, potrafi nieźle ujadać jak ktoś przechodzi
          pod balkonem (mieszkamy w bloku), nie potrafimy go oduczyć, żeby nieskakał na
          gości. Choć to nie znaczy, że popuszczamy mu ze wszystkim, naprawde ciężko nad
          nim pracujemy. No ale też niedługo będziemy mieć "ludzkiego" dzidziusia i też
          jestem pełna obaw, jak to będzie. Ja napewno nie dam rady wychodzić z dwojgiem
          na spacerki. Obawiam sie jak przywita nowego gościa i wogóle sie obawiam. Na
          szczęście mam teściów, którzy niedaleko mieszkają i mają domek z ogródkiem,
          gdzie moja piesiunia czuje sie spełniona jako gospodarz, więc liczę w
          sytuacjach kryzysowaych na ich pomoc. My nie wyobrażamy go sobie oddać, ale
          jeżeli nie czułabym sie z psem związana i miałabym siedzieć z psem męża przez
          cały dzień, brałabym taką samą ewentualnośc pod uwagę.
    • rasmusek Re: Pitt bull w domu ... 10.07.07, 19:40
      trzeba było się zastanowić zanim zaszłaś w ciążę, a męża też wystawisz za drzwi
      bo będzie spędzał dużo czasu w pracy a nie z Tobą w domu?
      daj spokój to nie jest srgument oddam psa bo mąż pracuje 12 godzin na dobę
      jakoś wiele osób daje sobie radę z dziećmi i psami i żyje
      ale najłatwiej jest iść na łatwiznę, skoro pies Ci nie odpowiadał trzeba było
      rozglądać się za facetem, który zwierzaka nie posiadał a nie teraz na zasadzie
      szantażu stresować męża.
      Jak wychodziłaś za mąż wiedziałaś, że będziecie mieć psa i teraz nie ma co
      panikować.
      Owszem na początku może być ciężko ale skoro do tej pory sobie radziliście to i
      później dacie radę
      a argment - wybieram zdrowie maluszka - proszę Cię a kto powiedział, że maluszek
      będzie chory tylko dlatego, że macie w domu psa? Wiele dzieci właśnie dzięki
      temu nie ma alergii a wychodząc z takiego założenia to najlepiej zamknąć się w
      domu i nie wychodzić.
      A jak do tej pory sobie radziłaś z psem skoro mąż tak długo pracuje a Ty nagle
      zaczęłaś panikować, że nie dasz rady wychodzić za każdym razem jak pies będzie
      chciał? Psa do pewnych nawyków można przyzwyczaić - mąż może wychodzić z nim na
      spacery rano i po pracy a Ty tylko jeden czy dwa krótkie w przeciągu dnia.
      Ludzie żyją pracują i radzą sobie ze zwierzakami w domu.
      Pozbycie się psa dla własnej wygody jest godne potępienia.
      • siasiunia1 Re: Pitt bull w domu ... 11.07.07, 08:37
        "trzeba było się zastanowić zanim zaszłaś w ciążę.."
        "skoro pies Ci nie odpowiadał trzeba było rozglądać się za facetem, który
        zwierzaka nie posiadał a nie teraz na zasadzie szantażu stresować męża."

        to juz jest przegięcie z Twojej strony.
        Autorka wątku obawia się ze nie podoła obowiązkom i z dzieckiem i z psem.
        Jezeli jej nikt nie pomoże (a widac mąż nie) to rzeczywiście moze nie dac rady.
        I co jej wtedy bedziecie radzic?
        "zostaw dziecko w domu i wyjdz z pieskiem" ?
        "co z tego ze jestes w połogu i krwawisz - wyjdz z pieskiem" ?
        rozumiem doskonale jej obawy. Jezeli jestescie takimi miłośniczkami psów to
        radzcie jak dziewczyny wyzej - linki podają, starają się wytłumaczyc a nie
        najazd i argumenty troche ponizej poziomu jak dla mnie.
        • rasmusek Re: Pitt bull w domu ... 11.07.07, 11:30
          a do tej pory jakoś dawała radę i nie panikowała
          każdą sytuację da się rozwiązać na kilka sposobów a nie tylko po najmniejszej
          linii oporu

          podjęli decyzję wspólnie - tak napisała tylko autora wątku a jak jest naprawdę
          wie tylko mąż i ona sama. Wg mnie gdyby decyzja była podjęta wspólnie to już
          dawno pies by z nimi nie mieszkał a tak wg mnie autorka liczyła na argumenty
          których mogłaby użyć w rozmowie z mężem

          obawy to jedno a własna wygoda to drugie. Nie można tego rozpatrywać w
          kategoriach własnej wygody i własnego widzimisię.
          Można wyjść i z dzieckiem i z psem na spacer - pprzecież z dzieckiem wychodzi
          się na spacery.

          Ciekawe jak do tej pory radzili sobie z pieskiem? Dziecko w tym konkretnym
          przypadku to tylko pretekst do pozbycia się niechcianego zwierzaka z domu
          • siasiunia1 Re: Pitt bull w domu ... 11.07.07, 12:16
            rasmusek - do tej pory nie miała dziecka.
            A dziecko w domu to jednak przewrócenie zycia do góry nogami. Nocne wstawanie,
            opieka etc.
            Jeszcze okres połogu który może być ciężki i niekoniecznie autorka wątku bedzie
            miala sile zeby z pieskiem wychodzic. szczególnie ze piesek to nie york. ja sie
            jej nie dziwie ze sie ma obiekcje. Szczególnie ze rozkoszny właściciel psa
            (czyli mąż) jak widac się wypiął na opieką nad psem w trakcie tych trudnych
            chwil przystosowawczych do nowej zyciowej sytuacji.
            poza tym napisala czy znamy kogos kto sie bedzie chcial zaopiekowac psem a nie
            jakich uzyc argumentów w rozmowie - to juz jest Twoja nadinterpretacja.
            Nie pochwalam pozbywania się zwierzęcia z domu dlatego ze "bedzie wygodniej"
            ale jesli chcesz przekonac drugą stronę to nie uzywaj tego typu argumentów jak
            powyzej.
            • rasmusek Re: Pitt bull w domu ... 11.07.07, 16:18
              masz rację, ja nie chcę nikogo przekonywać na siłę - wkurzyłam się, może trochę
              za mocno (cóż hormony szaleją)
              ja po prostu nie popieram pozbywania się zwierzaka, zwłaszcza,że teraz w sezonie
              wakacyjnym masę psów pojawiło sie na ulicach.
              autorka zrobi co będzie chciała to jest jedyny pewnik i tyle, zwłaszcza, że jak
              słusznie zauważyłaś na męża raczej nie ma co liczyć a szkoda...
      • mapi9 Re: Pitt bull w domu ... 12.07.07, 12:44
        mój mąż pracuje po 24 godziny,czasem wychodzi w piątek wieczorem i wraca w
        poniedziełek rano.I daję sobie radę z 3 letnim dzieckiem i psem z czwartego
        piętra
    • lolka11 podjeli wspolnie decyzje.... 10.07.07, 20:41
      Jesli nie doczytalas, to podjeli ta decyzje wspolnie....

      Widac facet nie jest za takim fanatykiem zwierzat...
      D.
    • pola_lawendowe Re: Pitt bull w domu ... 10.07.07, 21:47
      img81.imageshack.us/img81/3438/obrazek10f5011rs3.jpg
      nie dość, paulina, że nie szanujesz zwierząt, to jeszcze z psa zrobiłaś zabawkę
      i idiotę, co widac na załączonym obrazku.
      panu mężowi gratuluję "żonki", a wam obydwu podejścia do kwesti, jaką jest
      poczucie odpowiedzialności.
      dziewczyny, niech ona odda tego psa. karalucha bym jej z kuchni wyniosła.
      bez uszanowania.
      • ingapol Re: Pitt bull w domu ... 12.07.07, 10:21
        ten pies na agresywnego nie wygląda !!!
        a tak w ogóle to jak można psa ubrac w jakąś koszulkę ??? po co ??
        jesli chodzi o spacery można przyzwyczaić go do wychodzenia dwa razy dziennie !!!
        do porodu zostało jeszcze trochę czasu więc na pewno się uda !!
    • paulina812 Re: Pitt bull w domu ... 10.07.07, 21:57
      Jak braliśmy ślub, mój mąż miał 7 letnią dobermankę, wkrótce potem urodził się
      nam synek, pies nigdy nic złego nie zrobił dziecku. Oczywiście pies jak pies,
      brudziła jak miała cieczkę, na białych pieluszkach czy ubrankach miałam pełno
      czarnej psiej sierści. U nas troszkę inna sytuacja bo ja uwielbiam zwierzęta i
      mieszkamy w domu (ale pies przebywał i spał w domu, nie w kojcu). Piszę w
      czasie przeszłym bo kiedy synek miał trzy latka nasza suka zdechła. Paulina,
      jeśli chodzi o Waszego psa to z wieloma problemami można sobie poradzić, jak
      pies śmierdzi to trzeba go wykąpać, jak ma brzydki zapach z pyska może pomogło
      by usunięcie kamienia u weterynarza, jeżeli pies jest nieco agresywny i boisz
      się o bezpieczeństwo dziecka, psa można wykastrować. Wychodzę z założenia, że
      wszelkie problemy należy rozwiązywać a nie pozbywać się ich, choć tak jest
      najprościej. Rozumiem też, że nie jesteś miłośniczką zwierząt i szanuję to,
      jednak wychodząc za mąż wiedziałaś, że mąż ma psa i trzeba się liczyć z
      konsekwencjami. Mamy teraz w domu psa, kota i rybki. Kotek umyślał sobie
      załatwiać się na jedną kanapę. Próbuję go oduczyć i sprzątam. Wzięłam go ze
      schroniska gdy byłam w 9 miesiącu drugiej ciąży. Teraz z resztą też jestem w
      ciąży. Nie ma takiej opcji - kot się zrzygał = na ulicę! To się nazywa
      ODPOWIEDZIALNOŚĆ (odnosi się do wszystkiego - męża, dzieci, zwierząt).
    • deodyma Re: Pitt bull w domu ... 11.07.07, 00:11
      to w koncu czemu pies odpada? bo nie jestescie w stanie sie nim opiekowac? czy
      dlatego, bo brudzi i smierdzi? moze napisz od razu, ze chcecie sie go pozbyc, bo
      dziecko sie Wam urodzi. nie rozumiem tego. sama mam psa w domu i nie wyobrazam
      sobie, bym mogla sie go pozbyc tylko dlatego, bo dziecko sie nam urodzi. brak
      slow...
      • kasiapfk Re: Pitt bull w domu ... 11.07.07, 16:31
        a ja sobie wyobrażam,
        widać mam szersze horyzonty.
        Jednego nie lubię: ograniczenia w myśleniu.
        Nie muszę pochwalać działania, ale warto czasem się zastaniwić nad tym co się
        pisze, a juz w szczególnosci na radykalnymi osądami. Takie extrema
        charakteryzują raczej ograniczone jednostki.
        Do autorki wątku: zrobicie co uznacie za stosowne, o ile nie będzie to
        sprzeczne z obowiązującym prawem!
        I reszcie świata nic do tego. Uważam,ze to Ty będziesz wychowywać dziecko, to
        Ty będziesz miała obowiązki wobec zwierzęcia. Lepiej ich nie miec, niż ich
        zaniedbywać.
        Nie każdy musi byc matką Polką poświętliwą. Masz prawo miec wolne od obowiązków
        nad cudzym psem. A już porównywanie psa do dziecka -uważam za wyjątkowo nie na
        miejscu. Przy całej sympatii dla moich zwierzaczków, moje dzieci ZAWSZE będa
        ważniejsze. Czy to się komuś podoba, czy nie. I nigdy nie będą na równi ze
        zwierzętami. Nawet jesli pierwsze w domu były zwierzaki. Czasem nie da się
        pogodzić obecności zwierzaczka i dzieci. Za duże koszty. (i dla ograniczonych:
        nie piszę tu o finansach).
        • mapi9 Re: do pauliny-w 11.07.07, 18:38
          Ja też mam suczkę amstaffa i nie wyobrażam sobie oddania jej.Ale rozumiem że
          czasem jest taki mus.Oby mnie to nigdy nie spotkało.Mam nadzieję że piesek
          pójdzie w dobre ręce.Mam pytanie co to znaczy że brudzi i śmierdzi.Ile on ma
          lat?
        • deodyma [...] 11.07.07, 20:31
          Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
          • siasiunia1 Re: Pitt bull w domu ... 11.07.07, 22:36
            dla mnie dziecko tez będzie wazniejsze niz najbardziej ukochane zwierze. czy
            jestem ograniczona?
          • paulina-w [...] 15.07.07, 11:42
            Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
            • paulina-w Re: Pitt bull w domu ... 15.07.07, 11:47
              to oczywiscie do deodymy, czy jak jej tam ...
        • deodyma Re: Pitt bull w domu ... 11.07.07, 20:33
          a tak w ogole, to dla mnie posiadanie psa jest przyjemnoscia a nie obowiazkiem.
          • mapi9 Re: Pitt bull w domu ... 12.07.07, 12:46
            biedaczek nie wie co go czeka
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka