clio_1
03.09.07, 15:42
Jakiś czas temu toczyła się na forum dyskusja, w której się wypowiedziałam,
uznając, że ja psa bym oddała, przytoczyłam też przykład psa (bullmastiff) u
moich teściów
forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=585&w=65530340&a=65530340
forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=585&w=65530340&a=65947278
Wczoraj doszło do pogryzienia teścia przez psa. Teść ma ponad 20 szwów (na
przedramieniu i na nodze), gdyby nie obecność osoby trzeciej w domu, to nie
wiadomo jakby się to skończyło. Pies zaatakował jak teść potknął się na
schodach i się przewrócił.
Pies był u teściów 4-5 lat, nie pamiętam dokładnie (teraz ma 6,5 roku).
Teściowie dostali go od znajomych "na przechowanie, na 3 dni" bo pies pogryzł
poprzednią właścicielkę (mieli 2 bullmastify i 2 mniejsze psy, któregoś razu
bullmastif zaczął gryźć małego psiaka, właścicielka chciała go odciągnąć to
się odwinął i ugryzł).
Znajomi psa już nie odebrali bo "może byście go wzięli", a teściom szkoda było
go oddać do schroniska. O psa dbali, szczepili, chodzili na treningi i długie
spacery (duży pies musi się wybiegać), ale tak naprawdę nie wiadomo, czy ci
znajomi wcześniej go nie bili czy znęcali w inny sposób. W każdym razie pies
zareagował wczoraj tak jak zareagował i jest do uśpienia.
Ja nie będę ryzykować i zostawiać tam dziecka, małż też się teraz boi, nie
jesteśmy w stanie przewidzieć czy jak np. się schylę to pies nie rzuci mi się
do gardła. Syn ma iść spać do teściów w weekend, powiedziałam, że jeżeli pies
jeszcze tam będzie to ja Janka nie puszczę (pies ma być uśpiony, ale trzeba go
parę dni poobserwować, taka procedura administracyjna).
I teraz moje pytanie do przeciwniczek oddawania groźnych psów (bo pies to nie
zabawka), kiedy w domu pojawia się dziecko: czy nadal podtrzymujecie swoje
zdanie, że każdego psa da się tak wychować i ułożyć, że przestaje być groźny?