pakapaka
31.03.08, 10:41
Witam,
na początku chciałabym napisać, że nie jestem trollem.
Moje pytanie wydawać się może nieco absurdalne, ale denerwuję się, dlatego
postanowiłam zapytać. Jestem z 6 tygodniu ciąży. Objawy to powiększone i
odrobinę bolące piersi, lekki ból "w dole brzucha". Ciąża potwierdzona przez
lekarza.
W tamtym tygodniu miałam rozwolnienie. Po spuszczeniu wody zauważyłam, że
"coś" unosi się na jej powierzchni. Składało się jakby z dwóch części, jedna
była żółta, druga bordowo-brązowa. Ciemniejszą część pokrywało coś w rodzaju
kosmków. (tak jakby wziąć kawałek brzoskwini i odgiąć go w taki sposób, jakby
chcieć "wywrócić na drugą stronę".) Było to podobne do wydalonego kawałku owocu.
Ani wtedy ani później nie pojawiła się krew.
Zignorowałam to, zakładając, że wydaliłam coś, co zjadłam. Ostatnio jednak
dowiedziałam się, że można poronić "bezkrwawo" (ktoś sikał i fasolka po prostu
"wypadła")... i stąd stres.
Bardzo proszę o odpowiedź.
1. Czy do poronienia może dość bez "udziału krwi"?
2. Czy można nie wiedzieć nawet, że właśnie się poroniło? (I to przy robieniu,
że się kolokwialnie wyrażę "kupy"?)
3. czy lekkie skurcze macicy (ból w dole brzucha) występują też po poronieniu?
Jutro mam wizytę u lekarza. Pytam jednak, gdyż nie potrafię się na niczym
skoncentrować...
Pozdrawiam!