Witam wszystkie "brzuchatki"

Zakładam ten wątek, ponieważ potrzebuję Waszego wsparcia!
Tydzień temu zrobiłam badanie krwi beta HCG, które wykazało ciążę (wynik
1523). Powtórzyłam po 4 dniach- 4360, czyli rozwój jak najbardziej
prawidłowy.
Wczoraj poszłam do ginekologa. Oględziny moich narządów i wyniki badania
krwi bardzo mu się podobały, ale gdy zrobił usg dopochwowe okazało się, że
nie jest różowo

Widać pęcherzyk ciążowy i małą plamkę w środku, która
najprawdopodobniej jest zarodkiem. Ale pęcherzyk nie jest napięty, z jednej
strony ma ładny kulisty kształt a z drugiej jest mocno wydłużony. Bicia
serduszka jeszcze brak. Mam zostawić to naturze i ponownie zrobić usg za 10
dni.
Nie wiem jak wytrzymam te 10 dni!!!
To jest początek 7 tygodnia od OM i końcówka 4 tygodnia od owulacji.
Jak jest u Was z tym pęcherzykiem, kiedy robiłyście pierwsze usg? Wiem, że
biciem serca do 10 tygodnia od OM nie ma się co stresować, ale tym
pęcherzykiem się zmartwiłam. To moja pierwsza ciąża, więc zagubienie i
niepewność usprawiedliwione

Proszę, napiszcie coś pocieszającego, może któraś z Was miała podobnie.
Pozdrawiam serdecznie!