Dodaj do ulubionych

pęcherzyk ciążowy-zmartwiłam się...

23.09.03, 08:47
Witam wszystkie "brzuchatki"smile
Zakładam ten wątek, ponieważ potrzebuję Waszego wsparcia!
Tydzień temu zrobiłam badanie krwi beta HCG, które wykazało ciążę (wynik
1523). Powtórzyłam po 4 dniach- 4360, czyli rozwój jak najbardziej
prawidłowy.
Wczoraj poszłam do ginekologa. Oględziny moich narządów i wyniki badania
krwi bardzo mu się podobały, ale gdy zrobił usg dopochwowe okazało się, że
nie jest różowosad Widać pęcherzyk ciążowy i małą plamkę w środku, która
najprawdopodobniej jest zarodkiem. Ale pęcherzyk nie jest napięty, z jednej
strony ma ładny kulisty kształt a z drugiej jest mocno wydłużony. Bicia
serduszka jeszcze brak. Mam zostawić to naturze i ponownie zrobić usg za 10
dni.
Nie wiem jak wytrzymam te 10 dni!!!
To jest początek 7 tygodnia od OM i końcówka 4 tygodnia od owulacji.
Jak jest u Was z tym pęcherzykiem, kiedy robiłyście pierwsze usg? Wiem, że
biciem serca do 10 tygodnia od OM nie ma się co stresować, ale tym
pęcherzykiem się zmartwiłam. To moja pierwsza ciąża, więc zagubienie i
niepewność usprawiedliwionesmile
Proszę, napiszcie coś pocieszającego, może któraś z Was miała podobnie.
Pozdrawiam serdecznie!
Obserwuj wątek
    • kasik8 Re: pęcherzyk ciążowy-zmartwiłam się... 23.09.03, 09:22
      budeczko
      Ja nie wiele Ci pomoge..zupelnie nie znam sie jak powinnien wygladac pecherz a
      co powoduje ze lekarz jest zaklopotany..
      Ja bym Ci radzila sprawdzic to jeszcze gdzie indziej..lekarz lekarzowi
      nierowny..to Cie troche uspokoi...nawet jesli ten drugi potwierdzi pierwszego
      obawy..to masz pewnosc! a nie watpliwosci.
      Droga rzecza ktora wiem.. i wierze calym sercem..to upor matki..jesli bedziesz
      dzielna i szczesliwa...i podejdzies do tego w sposob pozytywny..to wszystko
      bedze dobrze. Moja siostra, ktorej nigdy nie dawano szans na dziecko..nagle
      zaszla w ciaze...byla bardzo szczesliwa, ale..rowniez i strasznie
      przestraszona a wrecz spanikowana, ze napewno sie cos stanie, nie wychodzila z
      domu, lekarz dal jej jakies leki uspokajajace..stracila te dziecko...przez
      niepotrzebne nerwy!
      Pamietaj ze dzidzia choc malutka i wydawac by sie moglo ze nic nie
      czujaca...wyczuje czy mamusi jest dobrze czy nie.
      A wiec droga mamusiu uszy do gory.. i nie myslec prosze! tylko dbac o siebie.
      A teraz na spacerek.
      Kasik
    • tjoanna Re: pęcherzyk ciążowy-zmartwiłam się... 23.09.03, 10:26
      Ja tez niestety niewiele moge powiedziec na ten temat. Podobno dziecko w pod
      koniec czwartego tyg wyglada jak konik morski, wiec opis by nawet pasowalsmile
      Natomiast rozumiem Cie doskonale! Ja tez sie strasznie martwilam od poczatku
      ciazy. To znaczy najpierw przed: ze mi sie nie uda. A jak sie juz udalo, to ze
      strace dziecko, albo ze nie bedzie sie prawidlowo rozwijac itd... Po trzecim
      miesiacu odetchnelam, bo najwieksze ryzyko minelo, ale i tak niegdy nie moge
      sie doczekac wizyty u lekarza - byle potwierdzil, ze wszystko dobrze! Musze w
      jego oczach wygladac na okropna panikare i troche mi glupio, ale nie do konca
      umiem nad tym zapanowac. Wiesz, mysle, ze przy pierwszej ciazy rozne niepokoje
      sa dosc czeste. Mysle tez, ze u Was bedzie wszystko dobrze. A w czasie
      oczekiwania na USG idz sobie do kina na cos ladnego, na spacer poki slonecznie
      i w ogole, staraj sie troche odwracac uwage przyjemnymi rzeczami... Pozdrawiam!
      Joanna
    • aneta76 Re: pęcherzyk ciążowy-zmartwiłam się... 23.09.03, 11:40
      Hej, po pierwsze nie martw sie za bardzo. To nie jest dobre, a po drugie zrob
      jak najszybciej (zeby sie jak najkrocej denerwowac) drugie USG na innym
      aparacie i najlepiej USG ciazy (transwaginalne), jest o wiele dokladniejsze
      niz USG przez powloki brzuszne...
      Moje pierwsze USG w 7 tygodniu (od OM) wogole nie wykazalo obecnosci zarodka,
      a jak zrobilam drugi raz u innego lekarza (tym razem poszlam na USG
      ginekologiczne, robione przez normalnego ginekologa o rozszerzonej
      specjalizacji o robienie USG), to okazalo sie, ze wszystko jest OK. Niestety
      czekalam z tym tydzien i przez ten tydzien troche nerwow zjadlam...
      W kazdym razie trzymaj sie cieplo. I postaraj sie o troche optymizmu, na pewno
      sie przyda...
    • foczka4 Re: pęcherzyk ciążowy-zmartwiłam się... 23.09.03, 12:49
      czesc budeczka!
      niestety nie wiem jak prawidlowo powinien wygladac pecherzyk. mam porzed soba
      zdjecie z USG dopochwowego z 6 tygodnia (liczac od jajeczkowania) i powiem Ci
      ze wcale nie jest okraglutki. wyglada jak ziarno fasoli, od gory okragly na
      dole lekko wygiety w luk. na dole lezy tez moje malenstwo. moze poogladaj
      sobie zdjecia innych mamusiek zamieszczone sa na dziecko-info (chyba). zreszta
      zaraz sprawdze! I nie martw sie! pozytywne nastawienie naprawde moze zdzialac
      cuda.
      pa!
      Renata i 24 tyg.Wiercipietek
    • budeczka Re: pęcherzyk ciążowy-zmartwiłam się... 23.09.03, 14:02
      Dziewczyny, dziękuję Wam bardzo, bardzo!!
      Podniosłyście mnie na duchusmile
      Staram się myśleć pozytywnie. Wczoraj byłam trochę załamana, ale dzisiaj już
      wierzę, że wszystko będzie dobrze.
      Pocieszam się tym, że wyniki HCG są bardzo dobre.
      Lekarz twierdzi, że moje usg jest jak w bardzo wczesnej ciąży, a w 6 tygodniu
      od OM pęcherzyk powinien być już bardzo napięty (wypełniony płynem). A ja tak
      sobie myślę, że może moje maleństwo jest trochę leniwe (po mamusismile) i rozwija
      się trochę wolniej. W końcu nie wszystkie dzieci zaczynają np. chodzić w tym
      samym wiekusmile
      Wczoraj tatuś przeprowadził poważną ojcowską rozmowę z fasolką, żeby się nie
      wygłupiała tylko wzięła w garść! Może to pomożesmile
      Dziękuję Wam jeszcze raz gorąco za odzew i gratuluję Waszych maleństwsmile
    • pablito32 Re: pęcherzyk ciążowy-zmartwiłam się... 23.09.03, 15:46
      Hej,
      Ja mialam tzw splaszczony pecherzyk w 8 tygodniu czy 10 (nie pamietam
      dokladnie) czyli prawdopodobnie taki jak Ty. moja p. dr powiedziala, ze o
      niczym to nie swiadczy, ze kiedys uwazano, ze to gorzej ale teraz od tej teorii
      sie odchodzi. Tydzien temu bylam na kolejnym usg - polowkowym- 23 tydzien i
      dzidzia ma sie dobrze i wszystko jest w jak naajlepszym porzadku. Trzeba byc
      dobrej mysli a tym pecherzykiem po slowach mojej pani doktor (dzieki niej z
      reszta jestemw ciazy, o ktora walczylam pawie 3 lata) wcale sie nie
      przejmowalamsmile
      Pozdrawaim,
      Aga31 i Kopacz Franeksmile
    • budeczka Re: pęcherzyk ciążowy-zmartwiłam się... 02.10.03, 08:28
      Witam ponownie i dziękuję jeszcze raz za wszystkie słowa otuchy.
      Byłam wczoraj na następnym usg i okazało się, że przez te 10 dni pęcherzyk
      urósł tylko 2 milimetry a zarodka w ogóle nie widaćsad( Po prostu czarna
      dziura! Dla upewnienia się o konieczności łyżeczkowania zrobili mi jeszcze od
      razu HCG. Czekałam na wynik prawie godzinę, którą przeryczałam w samochodzie.
      No i ... beta HCG przez 12 dni urosło z 4 tysięcy do ponad 50 tysięcy!!
      Zgłupieliśmy wszyscy. To jest ta ciąża czy jej nie ma? Lekarz powiedział, że
      jedyna nadzieja i możliwość to to, że zaszłam w ciążę później niż myślę i
      zarodek nie daje jeszcze echa. To jest ósmy tydzień od OM i według mnie koniec
      piątego tygodnia od zapłodnienia. No to przecież powinno być coś widać!!!!
      Nie wiem już co o tym myśleć i tak naprawdę chyba już mam małą nadzieję...
      Jutro idę do szpitala na następne usg, jeśli dalej nic to jeszcze raz HCG i
      jeśli nie wzrośnie znacząco od wczoraj to ...zabieg. Oczywiście nic nie
      zrobimy jeśli będzie choć cień szansy! Wtedy pozostaje mi czekać dalej.
      Słyszałyście o takim przypadku?
      • jaga2003 Re: pęcherzyk ciążowy-zmartwiłam się... 02.10.03, 15:54
        CZesc,
        co prawda nie słyszalam, aby hcg rosło a zarodka nie było, ale jeżeli fachowcy
        mają watpliwosci, to myślę, że jeszcze jest nadzieja smile) Ja niestety mam za
        soba przykre doswiadczenie - zarodek byl, ale nie tetnil, no i zaczelo mi
        spadac hcg (przy tym caly czas plamilam). I dopiero wtedy poszlam na zabieg.
        Niestety, pozostaje Ci czekac. Wiem dobrze, jakie okropne jest takie czekanie i
        trzymam kciuki z całej siły, aga
        ps. z depresji uratowala mnie 2 ciaza, w ktora zaszlam przez przypadek 2
        miesiace po zabiegu smile) Jestem w 20 tygodniu i chociaż znowu byłam na
        hormonach, to teraz wszystko jest w porządku. Więc pamiętaj, że jeżeli udało
        się raz, to droga stoi otworem...
      • aluc Re: pęcherzyk ciążowy-zmartwiłam się... 02.10.03, 16:04
        jakkolwiek może to zabrzmieć dziwnie i nieodpowiedzialnie, ale...

        budeczko, zastanów się nad odwołaniem jutrzejszego usg i oznaczaniem HCG i
        odwleczeniem tego o tydzień - dwa
        może rzeczywiście w ciążę zaszłaś dużo później
        skoro pęcherzyk jest w macicy, hCG rośnie i to jak smile to za dwa tygodnie
        wszystko się wyjaśni w te czy we wte

        prawdę mówiąc jestem trochę przerażona tymi skierowaniami na zabieg tak wcześnie
      • matna_b Re: pęcherzyk ciążowy-zmartwiłam się... 02.10.03, 21:48
        Hej,
        u mnie w 8 tygodniu nie było jeszcze widać zarodka w pęcherzyku. Sam pęcherzyk
        był też trochę za mały jak na swój wiek, a teraz ten "nieistniejący" zarodek
        fika mi w brzuchu i za dwa miesiące z małym okładem pojawi się na świecie.
        także głowa do góry, będzie dobrze
        Pozdrawiam
        martyna
        • maja252 Re: pęcherzyk ciążowy-zmartwiłam się... 03.10.03, 20:22
          popieram koleżanki jeden dzień to za mało żeby coś stwierdzić przez jeden
          dzień nic znacząco się we wczesnej ciązy nie zmieni ........tylko bez
          pochopnych decyzji .......

          pozdrawiam i trzymam kciuki

          Maja
    • tjoanna Re: pęcherzyk ciążowy-zmartwiłam się... 05.10.03, 12:01
      Budeczko, i co tam u Ciebie? Wiesz już coś? Pozdrawiam Cię bardzo serdecznie!
      • budeczka Re: pęcherzyk ciążowy-zmartwiłam się... 06.10.03, 09:11
        Wzięłam na piątek urlop i nie zaglądałam tu trzy dni a tu tyle słów
        pocieszenia! Za każde baaaardzo dziękuję!
        To nie było tak, że lekarz dał mi od razu skierowanie na zabieg. Powiedział,
        że będzie on konieczny, jeśli będziemy mieć 100 % pewności, że nic z tego nie
        będzie - czyli i usg i HCG to potwierdzą. Na piątek umówiłam się z nim w
        szpitalu gdzie pracuje na dokładniejsze usg i ... zwiększyła się nasza
        nadzieja!! Pęcherzyk okazał się dużo większy i pojawiło się w nim coś w
        rodzaju obrączki, co jest pęcherzykiem żółtkowym, z którego powinien rozwinąć
        się zarodeksmile W szpitalu zrobiłam też jeszcze HCG i urosło przez te 1,5 doby,
        co prawda nie dużo, ale urosło. Lekarz mówi, że jest to obraz ciąży w czwartym
        tygodniu od zapłodnienia. Co jest ciekawe, bo od naszego
        ostatniego "prokreacyjnego" przytulania minęło 5,5 tygodnia, a potem długo nie
        współżyliśmy bo ja się źle czułam a do tego mój mężczyzna wyjeżdzał. Czyli
        dodając kilka dni na przeżycie plemników w jajowodzie, brakuje mi jeszcze
        tygodniasmile Jedyne wytłumaczenie, że nasza zygotka gdzieś po drodze miała
        przestój.Może mam wyjątkowo długą drogę do macicysmile) W czasie kiedy miała się
        zagnieżdzać byliśmy w Tatrach i nie oszczędzałam się (zrobiłam przed wyjazdem
        test ciążowy i wyszedł ujemnysmile) - może to też miało wpływ na opóźnienie -
        zmiana klimatu, wysiłek fizyczny itp. Pocieszam się takimi myślami, bo wiecie
        jak to jest - nadzieja umiera ostatnia!!
        Teraz czekamy tydzień do piątku i znowu usg. W środę zrobię sobie jeszcze raz
        HCG. Nie wiecie jak to jest z tymi wynikami - bo czytałam gdzieś, że około 6
        tygodnia przyrost jest już wolniejszy?
        Za tydzień dam znać co się dzieje i proszę, trzymajcie jeszcze za nas kciuki -
        żeby to się okazało tylko małym, nic nie znaczącym opóźnieniem!
        Pozdrawiam Was wszystkie gorąco!
        Kasia
      • budeczka Re: pęcherzyk ciążowy-zmartwiłam się... 06.10.03, 09:24
        Aaa, mam jeszcze pytanie do Jagi (bardzo współczuję z powodu przykrych
        przeżyć - chyba wiem jak to jest, przez jedną godzinę nie miałam już
        nadziei... ale trzymam kciuki za obecną ciążę!) - od kiedy zaczęłaś krwawić?
        Ja pocieszam się tym, że od zajścia w ciążę nie uroniłam ani kropelki krwi.
        Myślę, że to dobry znak.
        • jaga2003 Re: pęcherzyk ciążowy-zmartwiłam się... 06.10.03, 14:04
          CZeśc Budeczko,
          Cieszę się, że się odezwałaś, bo zawsze mam lęki, czy nie straszę niepotrzebnie
          ludzi swoimi przeżyciami. Co do plamień: zaczęły się około 1 tydzień po
          spodziewanej miesiączce i trwały około 3 tygodnie. Natomiast miałam je również
          w obecnej, udanej jak na razie ciąży, więc myślę, że taka moja krwawa
          natura smile))) Więc - z własnego doświadczenia - jak nie ma plamień, to super,
          ale jak są, to też wszystko może być ok. Trzymam za Ciebie kciuki i wszystkie
          dziewczyny w pierwszym trymestrze, bo to czasami bywa horror.
    • marzenka_sb Re: pęcherzyk ciążowy-zmartwiłam się... 06.10.03, 11:56
      Mnie tez lekarka nastraszyla.Mialam jedno krwawienie i spanikowalam...
      W 6 tyg. lekarka szukala akcji serca.Tydzien czekalam i niepotrzebnie sie
      denerwowalam i ryczalam ale zdalam sie na nature i za tydzien okazalo sie ze
      jest wszystko w porzadku!Teraz jestem w 12 tyg.od OM.Czuje sie swietnie.

      Zycze Tobie wytrwalosci.Zajmij sie czyms,nie mysl o tym i nie martw sie.
      Optymistyczne podejcie to podstawa!

      Powodzenia! I czekamm na info.

      Marzenka i 12 tyg.dzidzi
      • budeczka Re: pęcherzyk ciążowy-zmartwiłam się... 07.10.03, 07:57
        Marzenko, śledziłam Twoje problemy na wątku majowym i trzymałam kciuki! (bo ja
        też jestem majówka, chociaż Ty to właściwie kwietniówkasmile ale postanowiłam
        ujawnić się dopiero jak będę pewna, że wszystko ok, chyba żeby nie zapeszyćsmile).
        Dzięki Tobie wiem, że brakiem pikającego serduszka jeszcze było za wcześnie
        się martwić. Ale pustym pęcherzykiem się zmartwiłam!
        Pozdrawiam!
    • budeczka Re: pęcherzyk ciążowy-zmartwiłam się... 13.10.03, 10:02
      Dziewczyny, niestety nie mam dobrych wiadomościsad((
      Byłam w piątek na usg i przez tydzień nic się nie zmieniło. Cały czas ten sam
      obraz - pęcherzyk żółtkowy i zero śladu zarodka. A to już 10 tydzień od OM i
      według wszelkiego prawdopodobieństwa 7 od zapłodnienia. Nie ma się co
      oszukiwać, nie mogę cały czas być w 4 tygodniu ciąży. Ciąża się po prostu nie
      rozwija! Podtrzymuje ją ciałko żółte, które podobno w 10 tygodniu zanika. Lada
      dzień powinno więc zacząc się poronienie, bo nie wykształciło się nic co
      mogłoby przejąć funkcje ciałka żółtego. HCG rośnie już bardzo powoli i pewnie
      niedługo zacznie spadać.
      Jest mi strasznie smutno. Cały weekend opłakiwałam moje dzieciątko, które tak
      naprawdę nawet jeszcze się nie zaczęło tworzyć.
      I czuję się wobec niego nielojalnie, bo już zaczynam myśleć o staraniach o
      następne dziecko... Ta myśl trzyma mnie w jako takiej kondycji psychicznej.
      Boję się tylko strasznie, że może przyczyną naszych kłopotów nie jest jakaś
      przyczyna zewnętrzna, tylko jakaś moja wada, która nie pozwala rozwinąć się
      zdrowej ciąży!

      Mam pytanie do Jagi, jeśli jeszcze tu zajrzysz. Jak to wszystko wygląda po
      zabiegu? Kiedy wraca normalny cykl i kiedy można zacząć następne starania?
      Pisałaś, że zaszłaś w ciążę po 2 miesiącach - to nie było za wcześnie?
      Nie pytałam jeszcze o to wszystko lekarza a bardzo chciałabym już wiedzieć.
      Dzięki za wszelkie informacje.

      Jeszcze raz dziękuję dziewczyny za wsparcie!!! Niestety nie zawsze pozytywne
      myślenie i wielkie chęci dają pożądany efektsad
      • jaga2003 Re: pęcherzyk ciążowy-zmartwiłam się... 13.10.03, 11:52
        Kochana Budeczko,
        czekałam na Twój głos i spodziewałam się, że tak się niestety skończy, bo u
        mnie było podobnie. A teraz w punktach odpowiem Ci, dlaczego nie masz się
        przejmować:
        1. pierwsze poronienie O NICZYM NIE ŚWIADCZY! tutaj na edziecku też o tym
        czytałam, więc poszukaj sobie koniecznie tego tekstu (to było jakieś 2 tyg.
        temu w artykułach; poronienia to chyba temat tabu, więc wiele o nich nie
        przeczytasz, niestety) Dopiero kolejne mogą być skutkiem jakichś
        nieprawidłowości, więc w ogóle o tym nie myśl - po prostu miałaś pecha sad
        2. mamy obydwie szczęście, że wykryto to u nas tak wcześnie. Niedawno czytałam
        o dziewczynie, która porodniła w 14 tyg zarodek, który nie rozwinął się poza
        3/4 tydzień. Wyobrażasz sobie??? Myślisz, że już masz łożysko więc wszystko
        będzie ok, a tu taka tragedia.
        3. Dostałam skierowanie na zabieg 4 dni po tym ,jak już ostatecznie
        stwierdzono, że nic z tego nie będzie - HCG zaczęło mi spadać, a pęcherzyk oraz
        zarodek się zmniejszyły od ostatniego badania tydzień wcześniej. Cieszę się, że
        nie poroniłam samoistnie, bo pewnie wtedy bardziej bym to przeżyła. Po zabiegu
        krwawiłam przez kilka dni, a normalny okres miałam mniej więcej po miesiącu. A
        sam zabieg trwał godzinę i jeszcze tego samego dnia wypisali mnie do domu (a na
        drugi dzień poszłam do pracy - a co, taka jestem twardzielka smile)
        4. To, że myślisz już o następnym dziecku, to BARDZO DOBRZE! Nie można pogrążać
        się w rozpaczy. Jesteś dzielniejsza ode mnie, bo ja o niczym nie mogłam myśleć.
        ryczałam chyba z miesiąc i w ogóle nie chciało mi się żyć.
        5. Co do starań o następną ciążę - po zabiegu przebadają zarodek
        histopatologicznie (trwa to 2 tyg) i stwierdzą przyczynę poronienia (u mnie nie
        wiedzieli co, po prostu się nie rozwinął, ale za to wyeliminowali jakieś
        nowotwory itp, więc to następny pozytyw zabiegu). Mój lekarz mówił,ze dobrze
        będzie odczekać 3 miesiące i zacząć się starać od nowa
        6. No i najważniejsze - o pierwszą ciążę staraliśmy się 4 miesiące. A z drugą
        po prostu wpadliśmy! I to zabezpieczając się sposobami, które działały przez 8
        lat smile) Byłam w szoku i przez pierwszy tydzień w ogóle nie chciałam wierzyć!
        Potem bałam się strasznie, ale wszystko jest w porządku (na początku brałam
        hormony). Bałam się trochę, że lekarz mnie opierniczy (zabieg miałam 10 marca a
        zaszłam w ciążę na przełomie maja/czerwca) ale ani słowem nie dał mi tego
        odczuć, powiedział, że tak się czasem zdarza i od początku wziął się za mnie
        (m.in. wysłał mnie na 2 miesiące L4 bo uznał, że jestem za bardzo zestresowana
        i za szybko zyję smile) A poza tym plamiłam) Ale lekarze oczywiście są różni sad
        Na pewno jeszcze pocierpisz - to normalne. To strasznie boli i dopiero z czasem
        jest trochę lepiej. Najlepsze lekarstwo to druga ciąża, której Ci z całego
        serca życzę.
        jaga
        • budeczka Re: pęcherzyk ciążowy-zmartwiłam się... 13.10.03, 13:00
          Jaguś, Twój post bardzo mnie wzruszył!!! To bardzo miłe, że tak się mną
          przejęłaś. Ty wiesz co ja teraz czuję!!
          Wiem, że pierwsze poronienie o niczym nie świadczy. Wystarczy poczytać na tym
          forum ile dziewczyn wspomina, że pierwszą ciążę straciły a teraz są blisko
          porodu i wszystko jest w porządku. Będę w to wierzyła z całej siły! Bardzo
          liczę na to, że badanie hispatologiczne będzie pozytywne dla możliwości
          następnej ciąży.
          My też staraliśmy się 4 miesiące! I teraz chciałabym jak najszybciej znowu być
          w ciąży a tu znów trzeba czekać i to nie wiadomo ile miesięcy.

          Podjęłam już decyzję, że nie będę czekać aż zacznie się poronienie. Skoro jest
          to nieuchronne, to im szybciej się stanie tym lepiej. Tym bardziej, że
          fizycznie źle się czuję (już nie wierzę w twierdzenie, że mdłości świadczą o
          zdrowej ciąży).
          Dziękuję Ci jeszcze raz za taki serdeczny i szybki odzewsmile Wydrukuję sobie
          Twój list i będę do niego zaglądać w chwilach załamania!
          Dam znać jak już będzie po wszystkim. I będę mocno trzymać kciuki za Twoje
          szczęśliwe rozwiązanie! Napisz tylko na kiedy masz termin.
          Pozdrawiam
          Kasia
          • jaga2003 Re: pęcherzyk ciążowy-zmartwiłam się... 13.10.03, 13:19
            Zuch Dziewczyna!
            Tak trzymać, a za rok o tej porze będziesz narzekać na chandrowym wątku na
            ogromny brzuch i 20 kg nadwagi smile) Ja mam termin na luty (Walentynki smile, mam
            nadzieję, że do końca roku popracuję, to pewnie nieraz się spotkamy. Teraz -
            radzę z przykrego doświadczenia - wykorzystaj czas na picie, hulanki i swawole,
            rower, góry, a przede wszystkim SEKS!!!! bo jak znów będziesz w ciąży, to na
            pewno banda lekarzy Ci tego zabroni. Pozdrawiam gorąco i daj znać, jak poszło w
            szpitalu,
            jaga
    • agao_z Re: pęcherzyk ciążowy-zmartwiłam się... 13.10.03, 11:41
      Plaskim pecherzykiem za bardzo sie nie martw. Moja kolezanka tez taki miala, a
      teraz sie bawi z poltorarocznym synkiem.
      Pozdrawiam
    • ginger_77 Re: pęcherzyk ciążowy-zmartwiłam się... 13.10.03, 16:03
      Budeczko,
      Ja pierwsze USG musialam zrobic juz w 6 tygodniu, bo wystapilo drobne plamienie
      i niestety wowczas nie bylo widac jeszcze zadnych struktur, tylko jakby pusty
      pecherzyk, mialam wiec czekac tydzien i zrobic nastepne USG. Co przez ten
      tydzien przezylam, nie musze pisac...
      Po tym strasznie dlugim czasie poszlam na badanie i okazalo sie, ze z moim
      malenstwem wszystko jest OKsmile)) Wiele jeszcze przeszlysmy zanim pierwszy raz
      ujrzalam moja corcie - a dzis mam wspaniala, zdrowa, 1,5 roczna dziewunie!
      Trzymam kciuki, zeby wszystko zakonczylo sie pomylsnie, czasami pewne rzeczy
      odstaja od normy, ale wszystko jest OK. Wiem, ze to trudno, ale staraj sie nie
      martwic na zapas, sprobuj zajac czyms co lubisz - przesylam pozytywne mysli!
      Wszystko bedzie dobrzesmile)))
      • ginger_77 Re: pęcherzyk ciążowy-zmartwiłam się... 13.10.03, 16:26
        Dopiero po wyslaniu swojego postu przeczytalam wszystkie.
        Bardzo mi przykro z powodu tego co sie stalo.
        Trzymam za Ciebie kciuki i pozdrawiam bardzo serdecznie!
    • mamadwojga Re: pęcherzyk ciążowy-zmartwiłam się... 13.10.03, 17:35
      Budeczko, jestem z Tobą. Ja po dwóch poronieniach urodziłam dwójkę zdrowych,
      ślicznych dzieci. Nie zamartwiaj się, to nie Twoja wina że się źle to wszystko
      poukładało. Odczekaj przepisowy czas i spróbuj znów. Na pewno się uda.
    • budeczka Re: pęcherzyk ciążowy-zmartwiłam się... 22.10.03, 09:06
      Byłam w środę na zabiegu. Nie było już żadnych szans.
      Na szczęście z powodu dużego tłoku w szpitalu lekarz pozwolił mi wrócić
      wieczorem do domu, chociaż wcześniej była mowa o nocowaniu.
      Do piątku byłam na zwolnieniu.
      Minął tydzień i fizycznie czuję się już dobrze, ale psychicznie gorzej niż
      zaraz po zabiegu. W te pierwsze dni byłam jeszcze oszołomiona tym wszystkim. A
      teraz, kiedy wróciłam do "normalnego" życia, coraz bardziej odczuwam pustkę -
      było coś bardzo ważnego i już nie wróci. Straszny żal za tym konkretnym
      dzieciątkiem. Wiem, że jak będę w następnej ciąży to podświadomie będę myślała
      o tym dziecku jak o drugim.
      Zresztą nie ma co pisać - kto przeżył to wie co się czuje.

      Jeszcze raz bardzo serdecznie dziękuję każdej dziewczynie, która przesłała mi
      słowa otuchy. To było dla mnie bardzo ważne!! Trzymam mocno kciuki za wasze
      maleństwa!

      A Tobie Jaguś jestem dozgonnie wdzięczna! Jakoś tak ten Twój "wypunktowany"
      post podniósł mnie do pionusmile
      Będę Ci przesyłała pozytywne myśli w okolicach walentyneksmile
      Na którymś wątku przeczytałam, że mieszkasz w Krakowie. I muszę Ci powiedzieć,
      że to moje ulubione miasto w Polsce i mam do niego ogromny sentyment! Pozdrów
      ode mnie Ryneksmile
      Kasia
      • jaga2003 Re: pęcherzyk ciążowy-zmartwiłam się... 22.10.03, 09:44
        CZeśc Kasiu,
        właśnie dziś o Tobie myślałam - fajnie, że się odezwałaś. Nawet miałam pisać na
        priva, chociaż nie wiem, czy odbierasz. Jeżeli tylko chcesz, to zapraszam do
        popisania.
        Jesteś mi bardzo bliska, bo czujesz DOKŁADNIE tak samo, jak ja. Na dowód
        powiem, że jak zaszłam w 2 ciąże, to przez chwilę miałam takie myśli, że
        wolałabym urodzić to pierwsze. Ale i to minęło.
        Przed Tobą jeszcze dużo smutku. To musi potrwać, niestety. Więc nie wymagaj
        teraz od siebie za wiele, samo musi przejść.
        A skoro tak lubisz Kraków, to może wpadniecie kiedyś na weekend?
        Pozdrawiam Cię gorąco i jestem z Tobą,
        jaga


        • lastka Re: pęcherzyk ciążowy-zmartwiłam się... 22.10.03, 11:14
          Budeczko , strasznie przepraszam ale nie doczytałam do końca tylko zaraz po
          Twoim pierwszym poście zaraz Ci odpisałam i to była wielka gafa z mojej strony,
          strasznie mi przykro , że tak się skończyło. Życzę Ci jednak dużo wytrwałości i
          siły jak również szybkiego zajścia w kolejną ciązę która mam nadzieje skończy
          się tym razem najlepiej jak tylko można.
          Trzymaj się cieplutko i głowa do góry.
    • lastka Re: pęcherzyk ciążowy-zmartwiłam się... 22.10.03, 10:55
      > Wczoraj poszłam do ginekologa. Oględziny moich narządów i wyniki badania
      > krwi bardzo mu się podobały, ale gdy zrobił usg dopochwowe okazało się, że
      > nie jest różowosad Widać pęcherzyk ciążowy i małą plamkę w środku, która
      > najprawdopodobniej jest zarodkiem. Ale pęcherzyk nie jest napięty, z jednej
      > strony ma ładny kulisty kształt a z drugiej jest mocno wydłużony


      Hej ja jak byłam w 6 tygodniu ciąży lekarz stwerdził to samo, tylko mój
      pęcherzyk wogóle się nie wypełniał i był płaściutki, lekarz wypisał mi
      duphaston 2 x dziennie po jednej tabletce dla pewności ale powiedział, że wiele
      kobiet teraz tak ma i że to tak jakby czepiać się garbatego, że jest garbaty,
      więc głowa do góry będzie dobrze po 4 tygodniach przyjmowania duphastonu
      poszłam na kolejne usg i już był piękny okrąglutki pęcherzyk a teraz już mój
      brzusio kończy 5 miesiąc i ma się dobrze. Płaski pęcherzyk może być od
      przyjmowania jakiś leków, ja wtedy przyjmowąłam homeopatyczne które niby wcale
      miały nie szkodzić a jednak, pęcherzyk się nie wypełniał i to była wina leków.
      Odtsawiłam leki i wróciło do normy.
      Trzymaj się cieplutko smile)
    • budeczka Re: pęcherzyk ciążowy-zmartwiłam się... 23.10.03, 15:27
      Jaga, napisałam do Ciebie na adres gazetowysmile
      Pozdrawiam

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka