Dodaj do ulubionych

krótka ankieta - kiedy na L4

26.06.08, 08:28
ciekawa jestem jak to u Was wygląda.

Ja jestem teraz w 28 tc i planuję iść już na L4. Cała ciążę
pracowałam, nie brałam zwonień i już na początku umawiałam się z
pracodawca, że z końcem czerwca pójde na zwolnienie. A teraz -
słyszę wyrzuty, sugestie, że to jeszcze wcześnie, że będe się
nudzić, że jeszcze kilka tygodni powinnam popracowac. A ja mam juz
troche dość, jestem zmęczona, bola mnie plecy i puchna nogi. Zreszta
wkurza mnie, bo od lutego planowałam odejście z końcem czerwca,
nastawiłam się juz, mam swoje plany sad
Obserwuj wątek
    • szarlottta Re: krótka ankieta - kiedy na L4 26.06.08, 08:46
      Kochana,
      absolutnie nie miej skrupułów.
      Szczerze-ja też miałam podobny dylemta, u mnie praca b. stresująca,
      związana z wyrabianim miesięcznych planów.Jedna osoba się zwalnia,
      jedna chce iść na urlop, co dla mnie oznaczaloby prace po 9h przez 2
      tyg, i potem kolejne dwa podobnie. NIE DO WYTRZYMANIA< jak dla mnie.

      Byłam u gin, potem zmieniłam lekarza, to początek ciąży. Gdy
      wybrałam się do tego 2 ginek., sam mnie zapytał, czyt mam stresująca
      pracę i zaproponował L4. I korzystam. W sumie dostałam z pracy
      ultimatum- albo zagwarantujesz powrót do pracy, bez dalszych L4,
      biorąc pod uwagę 9h tryb pracy, albo idziesz na L4 do końca ciązy.

      Jasna sprawa, co wybralam, tak więc od 10 tc jestem na L4.

      Nie denerwuj się, Tobie się to należy. Lekarka mi powiedziała tak:
      "Niech Pani nie czuje się winna, to nie Pani jest tu najważniejsza,
      tylko dzidziuś..."

      To samo mówię Tobie.
      Pozdrawiam! smile
      • amoszyn Re: krótka ankieta - kiedy na L4 26.06.08, 08:52
        dzieki za słowa otuchy smile
        • dragica Re: krótka ankieta - kiedy na L4 26.06.08, 09:54
          Obecnie-25tc. Na zwolnienie planuje isc w polowie sierpnia-ok.30-
          31tc.Oczywiscie-o ile nie bedzie p/wskazan do do tego czasu.
          • homojomera Re: krótka ankieta - kiedy na L4 26.06.08, 10:03
            Ja też byłam szczera ze swoimi planami - kiedy wezmę L4 że by nic
            nie utrudniac i finał był taki, ze wyszłam na krętacza, udawacza i
            kombinatorke co nie chce jej sie pracowac (nikt nie brał pod uwage
            samopoczucia, tym bardziej , ze szefowa cała ciążę pracowała i nic
            jej nie ruszyło!), i niespodziewnaie poszłam do gina i mój mąż
            przyniósł L4.
            • ewuncia.a Re: krótka ankieta - kiedy na L4 27.06.08, 18:53
              homojomera napisała:

              > szefowa cała ciążę pracowała

              W końcu ktoś, kto nie utożsamia ciąży z obłożną chorobą.
      • martabg Od 10tc??? 26.06.08, 10:21
        Bez wskazań medycznych? Praca stresująca, powiadasz?

        Toć to lenistwo i wygodnictwo...
        Należy się? Ja pracuję, wstaję do pracy o 4.30 rano i przez myśl mi
        nie przyszło, żeby się na zwolnienie wybrać...
        Chyba zbyt mocno szanuję ludzi, którzy ze swoich podatków płacili by
        za moje widzimisię...
        • carinica011 Re: Od 10tc??? 26.06.08, 10:38
          twoja sprawa i twoje prawo. podobnie z nią. jeśli nie czuła się na siłach, mogła
          to zrobić, a jeśli lekarz to jeszcze przyklepał to o czym jest ta rozmowa?

          przestańcie mierzyć wszystkich swoją miarą, sytuacje są różne, różne osoby mają
          różny stopień odporności na stres, praca za biurkiem różni sie znacząco od pracy
          ileśtam godzin na nogach. a nawet biurko od biurka czasem różni się bardzo.

          jeśli bardzo chcesz, możesz wstawać o 2.30 albo w ogóle nie kłaść się spać,
          tylko czego to ma dowodzić?
          • martabg Re: Od 10tc??? 26.06.08, 11:04
            Ano tego, że można jednak pozostać dobrym pracownikiem, a nie od
            razu uciekać na zwolnienie...

            Chyba nie chodzi o czucie się na siłach czy nie, a o to, czy ktoś
            wogóle spróbuje się z tym zmierzyć. Lekarz nie przyklepał, lekarz
            zaproponował... I to drugi lekarz, moze pierwszy nie był tak
            szczodry w wydawaniu L4?

            Oczywiście, że mierzę swoją miarą, może dlatego, że mam rozsądnego
            pracodawcę, który po wiadomości o ciąży zmienił mi zakres zadań na
            taki, że praca poza rozpoczynaniem się o wczesnych godzinach rannych
            nie ma już dla mnie zadnych minusów.
            Mój ginekolog nie wydaje lekką ręką zwolnień... Jest starej daty i
            takie ma zasady.
            Wg mnie ma rację, mam podobne poglądy.

            Masz rację, ze każdy ma różny próg odporności na stres. Ale stres
            był pewnie i wcześniej, to jakoś nie przeszkadzało komuś chodzić do
            pracy w takim stopniu, że aż wybierał się na zwolnienie...

            Abstrahując od sytuacji autorki, uważam, że mozna zmierzyć się z
            sytuacją, jeśli nie ma przeciwskazań medycznych, pracować. Myślę, że
            właśnie w takich momentach pracodawca dopiero widzi, ile wart jest
            jego pracownik.
            Mam zamiar pracować tak długo, jak się da. Przebywanie wśród ludzi
            sprawia mi przyjemnosć, cieszę się, że pracuję a nie siedzę w domu i
            nudzę się...

            Są dwa obozy, to jasne, jedne całą ciążę przesiedziały by na
            zwolnieniu "dla dobra dziecka a nie z własnej wygody" a inne
            zwolnienie biorą pod uwagę w momencie zaistniałej potrzeby...
            Ja jestem z tego drugiego... I raczej zdania nie zmienię.
            • szarlottta Re: Od 10tc??? 26.06.08, 16:26
              TAK OD 10 TC !!!

              Aż przykro czytać... może na początek, zamiast snuć refleksje nad
              czyjąś moralnością, zacznij od swojej własnej. Kolejna UCZCIWA się
              znalaza... BRAK SŁÓW.

              A swoją drogą, to żal mi Cię. Wstawanie o 4.30, och, och... Ja o tej
              porze słodko śpię, a do rana mi jeszcze daleko. Twój pracodawca jest
              do prawdy wspaniałomyślny, skoro przygotował Ci takie wspaniałe
              warunki pracy.

              Miej się zdrowo.
              • martabg Szarlottto 26.06.08, 20:20

                Jak napisałam w ostatnim poście, abstrahuję od twojej sytuacji.
                Pracę mam niezłą, z tym, że zaczynam o 6, jest to najwcześniejsza
                godzina rozpoczynania pracy przewidziana w kodeksie pracy.
                Więc nie mogę się uskarżać, pracodawca pozostaje fair.

                Jeśli jesteś na L4 ponieważ masz zagrożoną ciążę, to ok i nikt się
                Ciebie nie czepia.
                Jeśli jednak jesteś na zwolnieniu, bo taki masz kaprys a wskazań
                medycznych jako takich nie ma, to wybacz, ale dlaczego mam tego nie
                potępiać?
                Piszesz, że UCZCIWA się znalazła.
                Czy to źle?
                Czy w Polsce brak kombinowania jest aż tak bardzo potępiany???

                Jakby nie patrzeć, ja postępuję uczciwie nie wyciągając od gina
                zwolnienia.
                Ktoś, kto je wyciąga, postępuje nieuczciwie.

                I dziwi mnie to, że tak trudno to zrozumieć a kobiety nie chodzące
                BEZ PRZYCZYNY na zwolnienia są nazywane cierpiętnicami, męczennicami
                oraz tymi, które widocznie dziecka nie stawiają na pierwszym miejscu.

                A przecież powinno być odwrotnie, potępiane powinno być
                naciągactwo...

                I nie musisz być sarkastyczna i atakować forumki którym nie podoba
                się takie zachowanie.
                Bo my mamy do tego prawo, w przeciwieństwie do tych, które prawa do
                lewych zwolnień nie mają.
              • ewuncia.a Re: Od 10tc??? 27.06.08, 18:57
                szarlottta, Twój cynizm nie zna granic. Do roboty byś się wzięła. Dzisiejsze
                przyszłe mamusie są bardzo wygodne i leniwe. Ale pewnie za jakiś czas ktoś się
                weźmie za te "lewe" zwolnienia.
            • jednamama do martabg 26.06.08, 21:57
              A ja proponuję żebyś od razu po porodzie zeszła z fotela ginekologicznego i od
              razu pognała do roboty ! Bo właśnie w takich sytuacjach wyjdzie czy rzeczywiście
              jesteś rzetelnym pracownikiem!
              • maurra Re: do martabg 26.06.08, 23:47
                sorry ale głupoty walisz
                to nie jest wątek o LEGALNYM urlopie macierzyńskim tylko lewym zwolnieniu czyli
                wyciąganiu łapy po kasę z tytułu choroby, która nie istnieje
        • brandywina Re: Od 10tc??? 27.06.08, 11:43
          Gratuluję! Ty jesteś dziewczyno wzorem przodownictwa pracy! Tylko trochę za
          późno się urodziłaś. Szkoda Cię. Trzeba było za komuny, kiedy za taką postawę
          medale się dostawało, hehe. Tam byś się odnalazła i zasłużyła na ogólnoludzki
          szacunek!
          Brandywina
        • ksoe Re: Od 10tc??? 30.06.08, 20:37
          Po tych słowach widać ignorancję!!!
          Jakieś 7 lat temu też chciałam góry przenosić będąc w ciąży. Praca
          średnio stresująca! jak praca. I nagle sie okazało, że ja Tytan mogę
          stracić moje dziecko (26 tydzień). Nigdy tego nie zapomnę!! Na moje
          szczęście leżenie bez ruchu przez prawie 2 miesiące uratowało mojego
          synka, ale tych dwóch miesięcy niepewności nikt nie cofnie.
          Obecnie jestem w 9 tc i mam w dupie pracę i kto co o mnie pomyśli
          jeśli pójdę na zwolnienie. I oby nikogo i nigdy nie spotkało nic
          takiego jak mnie. Przez te 2 miesiące napatrzyłam się sporo w
          szpitalu – jak rodzą się dzieci przedwcześnie w łóżku i umierają
          między nogami matek!!! Dziewczyny na zwolnienia, a cyborgi niech
          pracują i modlą się, żeby takie głupie komentarze więcej nie
          przychodziły im do głowy (żeby ich przez ironię losu nie pokarało).
    • szlemka Re: krótka ankieta - kiedy na L4 26.06.08, 10:02
      Zamierzam zacząć L4 w 31 tc, praca głównie przed kompem, ale za to
      10h dziennie- nie daję rady już tyle siedzieć (kręgosłup).
      • doral2 Re: krótka ankieta - kiedy na L4 26.06.08, 10:04
        kochana, oczywiście absolutnie nie miej skrupułów iść na L4 za pieniądze
        podatników tylko i wyłacnzie dlatego że ci nogi puchną!! żadnych skrupułów!! tak
        jest!! ciąża to ciężka choroba i trzeba leżeć plackiem już od następnego dnia po
        stosunku.
        • szlemka Re: krótka ankieta - kiedy na L4 26.06.08, 10:16
          to do mnie było?
          • carinica011 Re: krótka ankieta - kiedy na L4 26.06.08, 10:24
            doral a ty to w ciąży jesteś czy tak po prostu nudzi ci się i nie masz się na
            kim wyżywać, więc postanowiłaś wpaść na forum o ciąży, gdzie temat zwolnienia
            przewija się średnio co tydzień i tutaj sobie poużywać?

            już chyba lepiej, żeby laska w ciąży poszła na zwolnienie, jak to napisałaś "za
            pieniądze podatników" (zaznaczam, że jako osoba pracująca sama jest tym
            nieświadomym swej krzywdy podatnikiem) niż żeby na zwolnienie poszedł jakiś łeb,
            który wybrał sobie szkołę zaoczną, która zjazdy ma raz w semestrze przez trzy
            tygodnie, a szkoda mu urlopu, więc bierze L4 (przykład z mojej pracy, po którym
            sama zdecydowałam się na zwolnienie, pomijając już wskazania medyczne)
            • martabg Re: krótka ankieta - kiedy na L4 26.06.08, 10:25
              Doral z pewnością miała na myśli pannę, co od 10 tygodnia na
              zwolnieniu siedzi.
            • memphis90 Re: krótka ankieta - kiedy na L4 26.06.08, 10:52
              > już chyba lepiej, żeby laska w ciąży poszła na zwolnienie, jak to napisałaś "za
              > pieniądze podatników" (zaznaczam, że jako osoba pracująca sama jest tym
              > nieświadomym swej krzywdy podatnikiem) niż żeby na zwolnienie poszedł jakiś łeb

              A co to za różnica...? Za lewe L4, czy to ciężarnych czy to uciekających przed
              zwolnieniem czy oszczędzających urlop, płacimy de facto wszyscy.

              Choć, przyznaję, ostatnio w salonie plusa byłam obsługiwana (choć obsługa to
              chyba nie najlepsze słowo) przez ciężarną, gdzieś tak 16-18tc, tak obrażoną na
              cały swiat, że musi chodzić do pracy zamiast kwitnąć w domu i pojadać truskawki,
              że sama bym ją na zwolnienie wysłała. Przynajmniej zostałabym normalnie
              obsłużona przez normalnego pracownika, a nie naburmuszoną niunię, która robi
              łaskę, że ze mną rozmawia...
            • kasiak37 Re: krótka ankieta - kiedy na L4 27.06.08, 15:19
              Carinica trzeba bylo postarac sie o urlop szkoleniowy a nie naciagac lekarza i
              NFZ na lewe zwolnienie.I oczywiscie ze kazdy przy zdrowych zmysla i uczciwy
              czlowiek bedzie potepial kombinatorstwo i naciagactwo.
        • magda1104 Re: krótka ankieta - kiedy na L4 26.06.08, 10:32
          Znów się zaczyna!....

          Oczywiście ze nie trzeba mieć skrupułów, to dziecko jest
          najważniejsze i Ty.
          Ja byłam na zwolnieniu od 8 do 14 tc, i teraz od 21. Bardzo chciałam
          pracować, bo uwazałam że taki wyjątkowy czas warto spędzać wśród
          ludzi, w pracy wszyscy są bardzo zyczliwi. No, może nie wszyscy -
          dyrektorka oprócz zdawkowego pytanie o samopoczucie interesowała się
          tylko tym, czy nikt nie będzie musiał mnie zastępować, a potem czy
          nie stawiam aby za duzo jedynek, bo przecież mnie tak długo nie było
          (szkoła)!!! O ile na pomoc koleżanek zawsze mogłam liczyć, to dla
          dyrekcji byłam pierwzą zapchajdziurą - ciągle jakieś zastępstwa,
          nawet znienacka. Odnoszę wrazenie, że lepiej bym zrobiła siedząc w
          domu na L4 niż wracając do pracy. Skoro się lepiej czułam , to
          chciałam pracować. Ale dla dyrekcji, skoro wrócilam ,to znaczy że
          chciałam tylko polenić się w domu. To przykre.

          Któraś z babeczek kiedyś napisała na tym forum, że ciąża to
          wprawdzie nie choroba, ale bywamy w niej tak rzadko.
          Jest to czas wyjątkowy i warto zadbać o siebie, bo nasze
          samopoczucie odbija się na dziecku. Ja zazdroszczę kobietom, które
          pracują do końca, i czują się dobrze. Dziwię się za to tym, które
          padaja na twarz i pracują (no chyba ze sytuacja do tego zmusza -
          bywa różnie), i naskakują na inne, które ida na zwolnienie.
          Nikt potem nie dziękuje, ze narazamy siebie i dziecko, i nikt nie
          przeprosi, jezeli stanie się coś złego. To na nas spozywa
          odpowiedzialność, i my podejmujemy decyzje.

          Pozdrawiam i zyczę lepszego samopoczucia
          • luuusia Re: krótka ankieta - kiedy na L4 26.06.08, 10:49
            Ja jak większość kobiet na tym forum ma podobny dylemat.
            Od poniedziałku do piątku pracuję w Warszawie, na weekendy wracam do męża do miasta oddalonego od Stolycy o ponad 300 km, gdzie jestem zameldowana. Jestem w 14 tygodniu ciąży. Oprócz ciągłych problemów z kręgosłupem dobrze się czuję. Zapytałam mojego szefa, czy mogłabym swoją pracę wykonywać w miejscu zameldowania. Wiem, że jest to wykonalne. Powiedział, że owszem za mniejsze pieniądze i na umowę o dzieło. Ponadto zaproponował abym znalazła sobie pracę na etat w innej firmie.
            Nie chce iść na zwolnienie, bo chcę pracować a drugiej strony?

            Pozdrawiam
            • zolza79 Re: krótka ankieta - kiedy na L4 27.06.08, 16:50
              Moja historia: szwagierka, jak tylko się dowiedziała, ze jest w
              ciąży (6 tydizień) poszła na zwolnienie!!!Ja postamowiłam, że za
              mnie płacić nikt nie będzoe, więc dyrdałam do pracy. W 8 tygodniu na
              przerwie (jestem nauczycielką) podczas dyżuru, na którym karnie
              stałam dzieciak wpadła na mnie na pełnym biegu - ból brzucha,
              krwotok a za dwa dni dowiedziałam się, że mój dzidziuś zasilił grono
              aniołków. To nie koniec, ku swojej wielkiej radości za 3 miesiące
              znów byłam w ciąży, pracowałam do 23 tygodnia, kiedy to zemdlałam
              przy tablicy!!Dyrektor kategorycznie zabronił mi się pokazywać w
              szkole. Wspomniana szwagierka przebimbała całą ciążę w domu, teraz
              nota bene znów od początku ciąży jest na L4. Dziewczyny nieraz
              zastanawiałam się, jak zachowam się ewentualnie w kolejnej ciąży i
              nie wiem, naprawdę! Dlatego daleka jestem od oceniania takiej a nie
              innej decyzji.
            • ewuncia.a Re: krótka ankieta - kiedy na L4 27.06.08, 19:07
              luuusia napisała:

              > Od poniedziałku do piątku pracuję w Warszawie, na weekendy wracam do męża do
              miasta oddalonego od Stolycy o ponad 300 km, gdzie jestem zameldowana.

              A mąż nie może jeździć do Ciebie?
          • paninemo Re: krótka ankieta - kiedy na L4 26.06.08, 10:53
            No wybacz, ale normalnie pracując niby w jaki szczególny sposób
            narażasz dziecko?

            A z obserwacji widzę, że prowadzenie normalnego trybu życia w ciąży
            służy kobietom a zwłaszcza ich psychikom. Sorry, kiedyś przeczytałam
            na forum, że laska siedzi w domu i codziennie rozkłada sobie na
            kanapie ciuszki dziecka i się do nich uśmiecha bo są taaaaakie
            rozkoszne. No to ekstrasmile
          • niecierpliwa3 Re: krótka ankieta - kiedy na L4 26.06.08, 10:54
            Jestem teraz w 35 tc, przestanę pracować po ukończeniu 36 tc.
            Przejdę wtedy na urlop wypoczynkowy, bo nie jestem chora (pomijam
            dolegliwości ciązowe w umiarkowanym stopniu nasilenia, ale stosownym
            do zaawansowania ciąży).
            W moim systemie ubezpieczeniowym zwolnienia lekarskie w trakcie
            ciąży są odliczane od urlopu macierzyńskiego. Dlatego wolę pracować
            lub korzystać z urlopu wypocz., niż chodzić na zwolnienia, bo
            chciałabym zostać jak najdłużej z maluszkiem. Ciekawe, czy gdyby w
            Polsce wprowadzono taki przepis, czy byłoby tyle ciężarnych na
            zwolnieniach? Coś mi się wydaje, że wtedy decyzja o zwolnieniu
            byłaby trudniejsza ze względów finansowych. Ciekawe też, że dużo
            bogatsze kraje nie stać na utrzymywanie ciężarnych na zwolnienio-
            urlopach, a Polskę tak.
          • maurra Re: krótka ankieta - kiedy na L4 26.06.08, 10:58
            wypadałoby jeszcze nie mieć tych osławionych skrupułów za swoje pieniądze
            póki co żadna z pań chorych z powodu krzywych spojrzeń szefa, komputera,
            siedzenia przy biurku, noszenia dziennika czy śmiertelnie niebezpiecznej
            temperatury powyżej 25% nie zarobiła nawet na pokrycie kosztów swojego porodu

            o pensji płaconej na lewym l4 nie wspominając
    • wawan1 Re: krótka ankieta - kiedy na L4 26.06.08, 10:52
      Ja poszłam na zwolnienie własnie od 28 tc. Wcześniej lojalnie
      uprzedzałam pracodawce w sumie od poczatku ciąży, żeby szukał
      zastępstwa na moje miejsce, potem grzecznie sie przypominałam, czy
      już ktoś jest, żeby ewentualnie przyuczyć. Co się okazało, że nikt
      palcem nie kiwnął w tej sprawie, a jak poszłam powiedziec, że żle
      się czuje już, poza tym pracuje niezgodnie z kodeksem pracy 8 h przy
      komputerze, oraz delegują mnie w teren bez mojej zgody (zgoda
      milczaca niby), to wyszło wielkie haloo. Że już, a oni nie mają
      nikogo za mnie. Żałuję, że nie poszłam na zwolnienie od pierwszego
      miesiąca, bo wtedy było ok, ciąża zagrożona i juz. A teraz? Skoro do
      tej pory chodziłam, w sumie biegałam, jeździłam w terem,
      zapieprzałam przy kompie po 8-10h, to jak to tak? Dobrze się czuła a
      nagle sie zle poczułam? Ano źle, bolący kręgosłup, opuchnięte nogi,
      ucisk płodu na żoładek, itp. Najlepiej jakby mi wody w pracy
      odeszły, albo urodziła na biurku. Chociaz tez pewnie nie, bo kto by
      to posprzatał.
      Dziewczyno, idź na zwolnienie, a uwagami sie nie przejmuj,
      najważniejsze jest teraz zdrowie dziecka, a w tych czasach o poród
      przedwczesny nie trudno, tylko co później... samych problemów się
      można tylko nabawic...
    • sylwiabn Re: krótka ankieta - kiedy na L4 26.06.08, 11:13
      Jaki poród przedwczesny, norma praca, wykonywania w odpowiedniej
      ilości godz. i warunkach, a czasem nawet w gorszych nie przyczynia
      się do przedwczesnych porodów. Może w końcu skończy się to co w
      polsce uchodzi za normalne, czyli złodziejstwo, oszukiwanie. Jesteś
      zmęczona to idź na urlop, poza naszym krajem nie ma zwolnień z
      powodu ciąży, są z powodu zagrożenia ciąży.
      • homojomera Re: krótka ankieta - kiedy na L4 26.06.08, 11:26
        na wymioty mi się zbiera jak czytam te madrości! Ciąży ciąży nie
        równa, tak jak samopoczucie! Jestem nauczycielem, i jak napisała
        jedna z dziewczyn,noszenie dzinnika nie jest ciężką praca, ale
        prowadzenie zajęć z nudnościami, wymiotami, bólem głowy juz tak! I
        przypominam, ze nikt inny tylko nauczyciel jest odpowiedzialny za
        dzieciaki, i jak coś sie stanie (gdy ja np.musiałm iść do toalety)
        nie odpowiada nikt inny tylko on!!!! Nie jestem za naciągactwem, ale
        sa takie stany gdzie wyobraźnia powinna podpowiadać dobre
        rozwiązanie!Chcecie pracowac, czujecie sie na siłach, no problem,ale
        dlaczego Z TAKĄ ŁATWOŚCIĄ osądzacie innych?! Moja kolezanka ma
        ciążę zagrożoną, krwawi od samego początku, bardzo ja boli, ale ona
        z umartwieniem chodzi do pracy- czy to godne pochwały? w końcu
        zaptałam ją czy ona chce tego dziecka, nie ma ludzi, których nie da
        sie zastapić!
        • maurra Re: krótka ankieta - kiedy na L4 26.06.08, 12:04
          Na tym forum 90% pan na lewym zwolnieniu ma szefa potwora, dojeżdża do pracy 2h
          (dobrze że nie furmanką), prawie zawsze jest zima albo koszmarny upał, dzieciaki
          w szkołach wbijają długopisy w brzuch. Upał zabija, klima powoduje poronienia,
          autobus przedwczesny poród, monitor wady, nielubiana koleżanka skracanie szyjki
          etc.

          • deodyma Re: krótka ankieta - kiedy na L4 26.06.08, 13:50
            a myslisz, ze tak w wielu przypadkach nie jest??? znam takie kobiety, ktore maja
            szefa potwora a rypia do konca ciazy, bo jak biedna odwazy sie w ostatnich tyg
            ciazy isc na l4, to powrotu do pracy juz nie ma.
            • maurra Re: krótka ankieta - kiedy na L4 26.06.08, 14:08
              na tym forum potworowatość szefa dziwnym trafem wyskakuje niemal równocześnie z
              wyskoczeniem dwóch kresek na teście.
              • deodyma Re: krótka ankieta - kiedy na L4 26.06.08, 15:55
                ale autorka watku pracuje jeszcze, tak?
                • maurra Re: krótka ankieta - kiedy na L4 26.06.08, 18:24
                  jedna jaskółka wiosny nie czyni;-p
                  • deodyma Re: krótka ankieta - kiedy na L4 26.06.08, 18:48
                    ale ta jaskolka nie poszla na l4, jak tylko pokazaly sie dwie kreski na tesciesmile
    • mamajulki080506 Re: krótka ankieta - kiedy na L4 26.06.08, 12:07
      Wiesz co? To Twoja sprawa, Ty;lko i wyłącznie Twoja, kiedy pójdziesz
      na L4 i nie bierz pod uwagę tych "mądrych, poświęcających się
      przyszłych mam", jak chcą, to niech pracują, a Ty jak chcesz to
      bierz zwolnienie...i to z Twoich składek zapłaci Ci ZUS, nie ze
      składek innych podatników...a pracodawca, jak to pracodawca, albo
      bedzie ten sam, albo się zmieni, a nowy raczej nie bedzie wiedział o
      Twoim poświęceniu, współpracowanicy też mu nie powiedzą, mogę się
      założyć...

      W pierwszej ciąży pracowałam do końca 7mego mca (miałam wyrzuty
      sumienia, bo nową pracę zaczęłam bedąc w 7tc, chciałam pokazać na co
      mnie stać) to nic, ze ledwo żyłam mając mdłości, potem
      puchłam...siedziałam po godzinach, bo tak wypadało...efekt był taki,
      że źle znosiłam całą ciążę (praca raczej stresująca) a mała urzodiła
      się w 36 tc...

      TEraz jak tylko żle się poczułam od razu zwolnienie, bez
      skrupółów...do pracy chodziłam na 3-4 godz dziennie (w sumie
      nielegalnie, bo na zwolnieniu nie można, ale szef nie miał nic
      przeciwko) robiłam to co najpilniejsze i jeszcze mi za to szef
      podziękował...ciążę znoszę bardzo dobrze, bo mam czas, żeby się
      zdrzemnąć po południu i nie denerwuję się pracą...teraz jestem w 37
      tc i mam nadzieję, ze dzidzia jeszcze trochę we mnie posiedzi, bo
      przedwczesny poród to nic przyjemnego, same nerwy o zdrowie dziecka,
      późniejsza rehabilitacja, chodzenie po lekarzach...

      więc pomysl, co jest dla ciebie priorytetem, dziecko, czy gadanie
      innych ludzi?
      A ludzie i tak będą gadać...i guzik komu coś do tego, że jedna
      ciężarna pracuje, a druga idzie na zwolnienie...każdy płaci składki
      sam za siebie
      • martabg Re: krótka ankieta - kiedy na L4 26.06.08, 12:20
        Ale ja w ciąży się nie poświęcam, ja poprostu chodzę do pracy.
        I dla mnie także dziecko jest najważniejsze...
        • szarlottta Re: krótka ankieta - kiedy na L4 26.06.08, 16:39
          Cóż, GRATULUJEMY !!!
          Może dostaniesz order za wytrwaość od Państwa,
          lub może... order uśmiechu smile))
      • memphis90 Re: krótka ankieta - kiedy na L4 26.06.08, 15:05
        Chorobowe to 1.5 albo 2.5% z pensji... Oblicz sobie, ile sobie odłożyłaś, a ile
        dokładają Ci aktualnie pracujący, żebyś miała te 100% pensji....
        • szarlottta Re: krótka ankieta - kiedy na L4 26.06.08, 16:43
          Sugerujesz, że odkąd zdecydowałam się na L4, to kilka osób zaczęło
          dostawać mniejszą pensję? Żebym jak mogła dostawać 100%
          Bardzo ciekawe...

          smile))
          • memphis90 Re: krótka ankieta - kiedy na L4 26.06.08, 19:00
            Nie, nic takiego nie sugeruję, to idiotyczne co piszesz.

            Naprawdę nie rozumiesz, że wszyscy działamy w systemie naczyń połączonych? Że
            żeby komuś dać, to komu innemu trzeba zabrać? Że przez cyckanie z państwa na
            lewo "należących się" rzekomo pieniędzy, takie inkubatory czy pompy insulinowe
            musi kupować Owsiak, bo szpitale są niedofinansowane i ich nie stać? I że Twoje
            najważniejsze na świecie dziecko może akurat tego brakującego respiratora
            potrzebować? Albo będziesz żebrać o datki na operację dziecka w Niemczech (jak
            ostatnio na tym forum), bo polski NFZ nie refunduje, bo go nie stać? Że na
            starość możesz nie zobaczyć grosza ze swojej obiecanej emerytury, bo system
            funduszy społecznych już jest przeżerany przez rozbuchaną administrację i
            nadmiar ludzi wyłudzających kasę? Naprawdę tak trudno to sobie wyobrazić...?
            • szarlottta Re: krótka ankieta - kiedy na L4 27.06.08, 09:32
              Nie wydaje mi się aby za źle skonstruowany system polskiej służby
              zdrowia byli odpowiedzialni sami poszkodowani... czy też nawet ci
              nieposzkodowani. A swoją drogą, to system ten jest kształtowany już
              od 10 lat, nieudolnie zresztą, i na pewno nie są temu winne ciężarne
              przebywające na L4... smile))

              A swoją drogą, to skoro tak w istotnej sprawie działasz, to może
              zapytasz nasz obecny rząd, hdzie się podziało kilka mln ze skarbu
              państwa, które poszły na kredyty na rzekome remonty mieszkaniowe
              naszych glów Państawa... Może to są te pieniądze, dzięki którym
              Owsiak nie musiałby prowadzić akcji...
              • memphis90 Re: krótka ankieta - kiedy na L4 27.06.08, 14:16
                Tak, tak, jedna ciężarna systemu nie zawali, tak samo jak jeden lewy rencista
                itd... Jasne, system jest zły, wcale nie dlatego, ze więcej osób ciągnie z niego
                kasę, niż kasę wkłada. Wcale nie dlatego, ze 50% dorosłych Polaków nie pracuje...

                Wierz sobie w co chcesz i rozgrzeszaj co chcesz. Tylko potem nie jojcz, ze
                dostajesz głodową emeryturę.
                • lisicz-ka Re: krótka ankieta - kiedy na L4 01.07.08, 23:41
                  Emerytury i tak będą głodowe, jeśli za te kilkadziesiąt lat w ogóle ZUS
                  przetrwa. Niestety z pieniędzy, które zostają nam odbierane nie dostaniemy
                  "nic". Mój maz rocznie przekazuje do ZUs-u bardzo duże sumy i dlatego ja nie
                  zamierzam mieć wyrzutów sumienia będąc na l4. Nie jestem zbyt chorowitą osobą,
                  więc zamierzam korzystać ze świadczeń ile się da, choć jestem na zwolnieniu
                  dopiero od 24 tc i żałuję, że nie wzięłam wcześniej, bo czułam się fatalnie.
                  Ciągnęłam pracę, studia podyplomowe, mam 2,5 rocznego synka, dodatkowo dorabiam,
                  no i mam cały dom na głowie. I dziwiłam sie jeszcze,że miałam depresję. Jak
                  poszłam na zwolnienie zupełnie psychiczne samopoczucie mi sie poprawiło i
                  wiem,ze dopiero teraz daję mojemu drugiemu dziecku odpocząć.
    • joana.mz Re: krótka ankieta - kiedy na L4 26.06.08, 12:44
      pracowałam do 8 miesiąca w obu ciążach
    • ta_kiku Re: krótka ankieta - kiedy na L4 26.06.08, 12:55
      wiadomo - taki temat, to tutaj murowana burza w szklance wody. ja jestem całą
      ciążę na zwolnieniu i tylko część z tego okresu było z przyczyn czysto
      medycznych ( tak półtora mies. na początku i tyle samo w 3trymestrze) ale
      wyrzutów nie mam. zus muszę opłacać całe życie ale uczciwej emerytury od nich
      nie uświadczę - konieczny jest drugi filar i trzeci a najlepiej dodatkowo
      jeszcze samemu oszczędzać... i nikt mnie nie pyta czy chcę - mam obowiązek i
      już. uważam że świat się więc nie zawali jak dostane od nich tych kilkanaście
      tys. za nowego obywatela, który prędzej czy później dołączy do rzeszy płacących
      im haracz. mam to w nosie.
      • eli81 Re: krótka ankieta - kiedy na L4 26.06.08, 13:04
        a ja mam opinie innych gdzieś i idę po 32tc na L4 czy się to komuś podoba czy
        nie big_grin moja ciąża, moje dziecko, ja decyduję big_grin

        Pytanie było "kiedy na L4" a nie czy się należy, czy ktoś ma coś przeciwko itp
        itd...KAŻDY NIECH ROBI CO CHCE W CIĄŻY i spokój.
      • szarlottta Re: krótka ankieta - kiedy na L4 26.06.08, 16:45
        Dokładnie! Zgadzam się !
    • yazmine Re: krótka ankieta - kiedy na L4 26.06.08, 13:09
      Od 36tc.
      • doral2 Re: krótka ankieta - kiedy na L4 26.06.08, 13:34
        najbardziej to mnie rozwalają argumenty o szkodliwości komputera, który w pracy
        szkodzi dzidzi, ale jak się w domciu na forumie siedzi przez cały dzień to już
        nie szkodzi....

        jasne, że ciąża ciąży nie równa, ale co innego jest iść na L4 bo się źle czuje,
        a co innego zaplanować sobie (niezależnie od samopoczucia, potrzeby czy też
        potrzeb pracodawcy), że się na L4 pójdzie od któregoś tam tygodnia...na przykład
        od 28...
        • mariika Re: krótka ankieta - kiedy na L4 26.06.08, 18:18
          A mnie najbardziej rozwalają kobiety opisujące, jakimi są zuchami, że do 40 tc
          ciąży pracują przykładnie ku chwale swego pracodawcy i wciskające przy każdym
          tego typu wątku jakie to są uczciwe. Ciekawe tylko co robią w godzinach pracy na
          prywatnym forum internetowym? Bo nie uwierzę, że wszystkie pracują na nocne
          zmiany lub prowadzą badania naukowe n/t ciężarnych w necie...
          • maurra Re: krótka ankieta - kiedy na L4 26.06.08, 18:49
            mariika napisała:

            > A mnie najbardziej rozwalają kobiety opisujące, jakimi są zuchami, że do 40 tc
            ciąży pracują przykładnie ku chwale swego pracodawcy i wciskające przy każdym
            tego typu wątku jakie to są uczciwe. Ciekawe tylko co robią w godzinach pracy na
            prywatnym forum internetowym?<

            ta sama bajka, co panie na lewym zwolnieniu bo "im kręgosłup siada i nogi puchna
            od siedzenia przy komputerze" po czym - już na wyłudzonym L4 - całymi dniami
            naparzają w klawisze broniąc zaciekle prawa do zwolnienia z powodu uciążliwości
            pracy przy komputerze
      • malammo Re: krótka ankieta - kiedy na L4 26.06.08, 13:35
        ta_kiku w 100% się z tobą zgadzam!!! W 1 ciąży na siłę chodziłam do roboty i
        mogło się to naprawdę źle skończyć, ale chciałam być w porządku w stosunku do
        pracodawcy i bałam się o posadę a teraz jestem znowu w ciąży (po 3 latach) i
        pracuję u tego samego pracodawcy i jestem na zwolnieniu już od 6 tyg. i tak
        naprawdę to mam w nosie co inni mają do powiedzenia na ten temat że siedzę w
        domu!!!
        [url=www.suwaczek.pl/]https://www.suwaczek.pl/cache/081a9bf03f.png[/url]
    • osa551 Re: krótka ankieta - kiedy na L4 26.06.08, 13:29
      poszłam na L4 jak mi lekarz kazał, chyba w 34 albo 35 tc. Wcześniej mi to nawet
      przez głowę nie przeszło. Nie wnikam w zwolnienie autorki wątku - to jej sprawa.

      Uważam, że jeśli kobieta może latać po sklepach, robić zakupy, sprzątać i
      umawiać się z koleżankami a w pracy nie ma szkodliwych chemikaliów ani palet z
      bananami do przenoszenia (w cudzysłowie), to jest zdolna do pracy. Zagrożona
      ciąża to zupełnie inna sprawa.
    • gallola Re: krótka ankieta - kiedy na L4 26.06.08, 13:45
      Jestem w 22 tygodniu ciąży. Pracuję: pracodawca zaproponował bym
      przychodziła na 5 godzin i tak też robię. Nie mam zaplanowanego
      tygonia od którego chcę iść na zwolnienie. Wszystko zleży od tego
      jak się będę czuła. Do pracy nie chodzę dla pracodawcy tylko dla
      siebie. Nie uważam się za wyrodną matkę. Niech każdy decyduje sam o
      sobie.Pozdrawiam mamy przyszłe i obecne.
      • amoszyn Re: krótka ankieta - kiedy na L4 26.06.08, 14:11
        nie sadziłam, ze wywołam taką burzę. Chcaiłam sie tylko dowiedziec,
        tak statystycznie... i pożalic się, jaką to mam źle zorganizowana
        firmę sad

        A tak swoją drogą przy pierwszej ciąży poszłam na zwolnienie szybko
        (w 14 tygodniu) i świetnie się z tym czułam. Teraz cały czas pracuję
        i musze powiedziec, że psychiczne czuję się jeszcze lepiej.
        Przebywanie z ludźmi, zajecie czymś kreatywnym daje mi satysfakcję.
    • hoshi74 ale mam wyrzuty sumienia... 26.06.08, 14:38
      po przeczytaniu niektorych postow mnie dopadly!!!
      w pierwszej ciazy poszlam na zwolnienie po skonczeniu 7go miesiaca,
      a teraz JUZ po 4tym...
      normalnie sie tego wstydze i chyba jutro na kolanach do pracy sie
      zawloke i przeprosze mojego pracodawce, za to, ze osmielilam sie
      wziac zwolnienie...
      acha, po drodze zachacze jeszcze o zus i tez ich przeprosze...
      boszzzz....
      • hoshi74 Re: ale mam wyrzuty sumienia... 26.06.08, 14:39
        "zahacze" mialo byc... wstydze sie jeszcze bardziej ...
        • niecierpliwa3 Re: ale mam wyrzuty sumienia... 26.06.08, 16:08
          Jasne, bądź dumna ze swojej zaradności. Mentalność PRL-owska, jak w
          przypadku broniących zaciekle przedwczesnych emerytur. Opamiętanie -
          jeśli w ogóle - przyjdzie później, jak na emeryturce nagle nie
          starczy na chleb z wodą. No ale to już wina państwa, że zostawia
          takie furtki, zwolnienia powinny być ściśle kontrolowane i tyle.
          • hoshi74 Re: ale mam wyrzuty sumienia... 26.06.08, 18:43
            zastanow sie kobieto, zanim cos napiszesz.
            nie pomyslalas, ze moge miec powazny powod zdrowotny, zeby byc na
            zwolnieniu??? pracuj sobie nawet do dnia porodu, jezeli twoj stan ci
            na to bedzie pozwalal.
            powodzenia i zycze zdrowia!
            • niecierpliwa3 Re: ale mam wyrzuty sumienia... 26.06.08, 20:39
              hoshi74 - oczywiście możesz mieć powód zdrowotny, ale o nim nie napisałaś i z
              tonu Twojego postu niespecjalnie to wynikało.

              Już kilkakrotnie w tym wątku i we wszystkich wątkach dotyczących zwolnień było
              napisane, że dyskusja w ogóle nie dotyczy sytuacji, w których jest POWAŻNY POWÓD
              ZDROWOTNY. Każda normalna kobieta, a w ciąży szczególnie, zgodzi się, że zdrowie
              dziecka i własne jest najważniejsze. Czy przy każdym poście trzeba dodawać
              przypis tej treści?

              Tak jak napisałam, nie będę pracować do porodu, tylko do końca 36 tc, a potem
              idę na urlop wypoczynkowy. Wcale nie mam ochoty rodzić przy biurku.
              również życzę zdrowej ciąży i zdrowego dzieciaczka
        • szarlottta Re: ale mam wyrzuty sumienia... 26.06.08, 16:51
          Wiesz co, a ja na kolanach dołączę za Ciebie,
          Może doczołgamy się jeszcze na Jasną Górę, aby prosić o wybaczenie.
          Cóż a moralny nietakt z naszej strony,
          a fe, a fe !!!

          wink
      • kleo881 hoshi74 28.06.08, 20:52
        dobre, dobre. o malo ze stolka ze smiechu nie spadlam ;-p
      • ksoe Re: ale mam wyrzuty sumienia... 30.06.08, 20:41
        Przeczytaj moją odpowiedź (wyżej dla tc10 - Ksoe). I przestań
        zachowywać się jak małolata bez rozumu. Jeśli wyrocznią dla Ciebie
        SA zdania z forum internetowego to coś tu jest nie tak .
    • ilsa32 Re: krótka ankieta - kiedy na L4 26.06.08, 16:49
      Witam Panie! 7tydzień i dziśiaj dostalam L4 a do tego receptę na
      duphaston. Pracuje w Leroy Merlin na dziale z firanami.8 godzin na
      nogach plus belki materiału do noszenia,plus niemili klienci
      czasami. Nie okradam nikogo, też płacę podatki.Dbam o maleństwo i
      tyle.
      • szarlottta Re: krótka ankieta - kiedy na L4 26.06.08, 16:58
        Ja także biorę Duphaston.
        Dobrze zrobiłaś, walczenie o interesy firmy i grube woreczki z
        pieniędzmi tych na górze jest niczym w porównaniu ze spokojem,
        dobrym samopoczuciem i wypoczętym organizmem w czasie ciąży.

        Gdy kobieta poroni, to czy wspaniałomyślne szefostwo martwi się o
        to. Płaci rekompensatę? żałuje? czy koleżanki z pracy idą Ci na rękę
        w doborze grafiku, czy też urlopu? Na pewno NIE. Każdy pilnuje
        własnych czterech liter i swojej wygody.
        • anita_zu Re: krótka ankieta - kiedy na L4 26.06.08, 18:36
          szarlottta napisała:

          > Ja także biorę Duphaston.
          > Dobrze zrobiłaś, walczenie o interesy firmy i grube woreczki z
          > pieniędzmi tych na górze jest niczym w porównaniu ze spokojem,
          > dobrym samopoczuciem i wypoczętym organizmem w czasie ciąży.
          >
          > Gdy kobieta poroni, to czy wspaniałomyślne szefostwo martwi się o
          > to. Płaci rekompensatę? żałuje? czy koleżanki z pracy idą Ci na
          rękę
          > w doborze grafiku, czy też urlopu? Na pewno NIE. Każdy pilnuje
          > własnych czterech liter i swojej wygody.
          > Moze w stosunku do Ciebie ludzie tak sie zachowuja- jest takie
          przyslowie :"Jak Kuba Bogu tak Bog Kubie" i doprawdy wierze Ci ze
          zadna z kolezanek nie idzie Ci na reke. Gdybym miala taka gburowata
          kolezanke tez bym nie starala sie jej pomoc. I tak po przyjacielsku
          zycze Ci z calego serca abys po narodzinach dziecka na zawsze
          utracila swoje stanowisko pracy, tak znienawidzone, krzywdzadze
          Ciebie i nienarodzone dzieci. A co wiecej- zycze Ci abys lepszego
          nie znalazla. Ot, taka mila jestem. Pozdrawiam.
          >
          • szarlottta Re: krótka ankieta - kiedy na L4 27.06.08, 09:44
            anita_zu napisała:

            > zycze Ci z calego serca abys po narodzinach dziecka na zawsze
            > utracila swoje stanowisko pracy, tak znienawidzone, krzywdzadze
            > Ciebie i nienarodzone dzieci. A co wiecej- zycze Ci abys lepszego
            > nie znalazla. Ot, taka mila jestem. Pozdrawiam.
            >

            CHYBA NIE ROZUMIEM, DLACZEGO W TWOIM MNIEMANIU JESTEM GBUROWATA?
            WRĘCZ PRZECIWNIE.
            TO CHYBA TY MASZ PROBLM Z RELACJAMI MIĘDZYLUDZKIMI, ŻEBY ŻYCZYĆ
            KOMUŚ, KOgO NIE ZNASZ, ABY STRACIŁ PRACĘ NA ZAWSZE... przykre...

            Ps.Nie pisałam, że praca jest dla mnie krzywdząca- tak dla Twojej
            informacji, ale faktycznie nie mam zamiaru do niej wracać.

            Ps.2 Na propozycje pracy dla mnie nie narzekam, więc życzę Ci tego
            samego, a więc spokoju i miłej świadomości, że o pracę nie musisz
            się martwić, bo i tak ją dostaniesz big_grin
    • aleosochozi Re: krótka ankieta - kiedy na L4 26.06.08, 16:51
      Miłe Panie.
      Otóż i mamy kolejny wątek na temat L4.
      Obserwuję takie wątki na tym forum od 8 miesięcy.
      Lektura zawsze wiele mi wyjaśnia w dręczącym mnie temacie "dlaczego
      w Polsce są tak niesprzyjające warunki do macierzyństwa - krótkie
      urlopy macierzyńskie, praktycznie "bezskładkowy" wychowawczy, prawo
      które nie chroni po powrocie do pracy itp."
      Otóż dlatego, że kobiety wolą naskakiwac na siebie na forum w
      temacie L4, zamiast powalczyć o to by ciąża i macierzyństwo nie było
      traktowane jak przestępstwo. Powalczyć - niestety - z mężczyznami,
      gdzieś na rządowych szczeblach, bo tam powinny nareszcie zacząć się
      jakieś zmiany.
      Ech, marzy mi się, żeby cała ta para i wściekłość, prezentowane w
      forumowych dyskusjach jak powyższa, szła w walkę o ustawy sejmowe
      albo wspieranie Partii Kobiet...
      • mmarta324 Re: krótka ankieta - kiedy na L4 26.06.08, 17:16
        łatwiej jest anonimowo najeżdżać na siebie niż zrobić coś konkretnego. ja jestem
        bezczelnie od 8 tc (teraz 26) na L4 i tak będzie do końca. pracę mam taką, że
        sobie nie wyobrażam będąc w ciąży robić to co do tej pory (nie ma u mnie w
        firmie lżejszych stanowisk), podatki, składki i inne takie płaciłam i dalej
        płacę i płacić będę, więc nie mam skrupułów żadnych. moje dziecko jest dla mnie
        najważniejsze (a zapewne będzie to pierwsze i jedyne), uważam, że to każdego
        prywatna sprawa czy pracuje, czy jest na L4
      • robin2510 Re: krótka ankieta - kiedy na L4 26.06.08, 17:18
        Zamierzam iść na L4 z chwilą kiedy lekarz potwierdzi ciążę. Powodów mam wiele od
        pracy po sytuację jaka miała miejsce przy pierwszej ciąży.
      • memphis90 Re: krótka ankieta - kiedy na L4 26.06.08, 18:53
        Gdyby nie rzesza lewych rencistów, ludzi na świadczeniach rehabilitacyjnych,
        zdrowych ciężarnych na L4 od dnia poczęcia itd- byłaby kasa i na roczny,
        pełnopłatny macierzyński, i na pomoc matkom (różne socjale, zniżki itd)i na
        bezpłatne, powszechnie dostępne przedszkola i pewnie na wiele, wiele innych rzeczy.


        Wystarczy pomyśleć i policzyć- składka na świadczenia chorobowe (l4) wynosi
        obecnie 2.45% pensji. Czyli, żeby odłożyć sobie składkę na jedną 100% pensję-
        TRZEBA PRACOWAĆ 40 M-CY. Jeśli ciężarna idzie na 7 m-cy takiego L4- 40x7 czyli
        280 m-cy... 280 MIESIĘCY musiałaby pracować, żeby z czystym sumieniem móc
        powiedzieć, że jej się należy. Jeśli jest to zwolnienie z powodu zagrozenia
        ciąży czy brakiem warunków (chemikalia, dźwiganie bananów, jeżdżenie setek km
        dziennie), to ok, jestem jak najbardziej za solidaryzmem społecznym i pomaganiem
        sobie nawzajem. Ale jeśli jest to L4 na "praca jest stresująca", "bo przed
        komputerem szybko się męczę i na pewno szkodzi", "bo kiedy mam odpocząć jak nie
        teraz", "bo mi się należy"- to nie widzę powodu, żeby utrzymywać leni z moich
        podatków. Tak, tak, z moich- bo jak pokazałam żadna z nas nie "odłożyła" sobie
        dość funduszy, żeby siedzieć sobie przez całą ciążę w domku... Wszyscy pracujący
        płacimy na lalunie byczące się w domku i biegające na kawusie z koleżansiami...
        • osa551 Re: krótka ankieta - kiedy na L4 26.06.08, 19:36
          Niestety w tym kraju niektóre kobiety nie wyszły z ery komunizmu, gdzie tylko
          kombinatorstwo się liczyło. Ja nic nie mam do tych, które mają zagrożoną ciążę,
          ale laski, które tylko czekają na dwie kreski na teście, żeby iść na L4 mnie
          wkurzają. Tylko dobrze by było, żeby później nie płakały, że pracodawcy tak a
          nie inaczej traktują kobiety. Ja niestety też. Tym, które nie robią z ciąży
          ceregieli daję awans i podwyżkę, te które siedzą na zwolnieniu spędzając czas na
          zakupach w centrach handlowych raczej nie mają na to szans.
          • agysa Re: krótka ankieta - kiedy na L4 26.06.08, 19:54
            Jeśli tylko mi zdrowie dopisze to do końca chce pracować, no może do 38 tc potem
            bałabym się że mi wody w pracy odejdą.
            • robin2510 Re: krótka ankieta - kiedy na L4 26.06.08, 20:15
              szczerze??? Ja też kiedyś należałam do zagorzałych zwolenniczek siedzenia w
              trakcie w ciąży tyle ile sie dało zarówno godzinowo w pracy jak i do końcówki
              ciąży i co??? życie i moja pierwsza ciąża to baaardzo zweryfikowały. Pracowałam
              do 7 miesiąca w stresie , bez możliwości prawie w ogóle wyjścia na śniadanie i
              do toalety , przed komputerem, z klientami (praca w dużej korporacji
              finansowej), wiecznym wyścigiem szczurów , i oddechem szefa na karku żeby
              wyrobić plan. Takim to sposobem z krwotokiem wylądowałam w 37 tyg na porodówie
              bo już nie szło zatrzymać porodu mimo że od kilku tyg byłam na zwolnieniu, na
              które jak sie po porodzie okazało poszłam o wiele za późno. Córka urodziła sie z
              wadami serca , i żadna podwyżka ani pochwała jaką dostałą pracując w ciąży nie
              zrekompensuje mi stresu i nerwów nie wspominając kosztów jakie poniosłam na
              prywatnych kardiologów. Łożysko miało skrzepy i krwiaki, dzieciak niedowagę ,
              dziury w sercu - to tylko niektóre "atrakcje" z mojej ciaży jakie wymieniam a
              które były efektem przepracowania i nieoszczędzania sie ,nie wiem jak by było
              gdybym poszła szybciej (jak inne koleżanki)na zwolnienie, moze niektórych rzeczy
              bym uniknęła. Teraz mam to w nosie co myślą inni- żeby nie wyrazić sie
              dosadniej- na temat szybkiego chodzenia na L4 , niech każda wykona rachunek
              sumienia sama ze sobą, Ja już się dawno rozgrzeszyłam...
              • magdziaa77 Re: krótka ankieta - kiedy na L4 26.06.08, 22:37
                Popieram przedmówczynię i wszystkie te koleżanki, które stwierdziły,
                że lepiej chyba wykorzystać czas i energię, którą tu n forum marnuje
                się w dużych ilościach, może na coś pożytecznego.
                Ja np też nie jestem za wyłudzaniem zwolnień w ciąży i w pierwszej
                chodziłam przykładnie bardzo długo i denerwowałam się na ciężarne
                siedzące w domu bez powodu. A teraz jestem od tygodnia za zwolnieniu
                (14 tc)i popieram robin2510 - praca za biurkiem też może być
                stresująca i męcząca, zwłaszcza jak się ma takiego szalonego szefa
                jak ja mam. Myślę, że zrobię lepiej będąc w domu (mam dodatkowo np
                astmę i ostatnio mi się pogorszyło) niż walcząc z nim o wychodzenie
                z pracy o czasie (w końcu na nadgodziny, za które nikt mi nie płaci,
                powinnam wyrazić zgodę) lub o wcześniejsze wyjście z pracy do
                lekarza.
                W zeszłym tygodniu wyszłam z pracy z dużym bólem brzucha, bo tak się
                zdenerwowałam w pracy, ale nikt nie jest w stanie zmierzyć, czy to
                już wystarczający powód, żeby nie chodzić do pracy.
                Tak więc każda z nas powinna rozważyć swoją sytuację i podjąć swoją
                decyzję. A ja mam właśnie taką i nie zamierzam się wstydzić, że
                posiedzę jeszcze trochę.

                A jeśli chodzi o to, która z nas zapracowała sobie odkładaniem 2,45%
                na zwolnienie to chyba żadna. Ale w końcu pracują też nasi mężowie,
                pracowali rodzice, którzy niekoniecznie zdążyli swoje składki
                wykorzystać. Zresztą jeśli któraś z nas będzie kiedyś potrzebować
                skomplikowanej i drogiej operacji, to oby nam nikt nie policzył, czy
                już na to uskładałyśmy, bo może się okazać, że anestezjolog zaśpiewa
                nam kołysankę zamiast dać narkozę.

                Pozdrawiam wszystkie Mamuśki,
                Magda
                • memphis90 Re: krótka ankieta - kiedy na L4 27.06.08, 14:23
                  > A jeśli chodzi o to, która z nas zapracowała sobie odkładaniem 2,45%
                  > na zwolnienie to chyba żadna. Ale w końcu pracują też nasi mężowie,
                  > pracowali rodzice, którzy niekoniecznie zdążyli swoje składki
                  > wykorzystać.

                  AAaaaaa, czyli jednak KTOŚ na nasze zwolnienia pracuje, a nie "co miesiąc
                  odprowadzam składki, więc L4 mi się na ciążę należy"...? No wreszcie ktoś
                  zauważył i się zgodził, że na zwolnienia, operacje, drogie terapie składamy się
                  wszyscy w imię solidaryzmu społecznego. To teraz jeszcze trzeba zauważyć, że to
                  nie worek bez dna i nie da się wyjąć więcej, niż się włożyło. I że jak będziemy
                  finansować niepotrzebne usługi, to w końcu zabraknie na coś istotnego... Co ja
                  mówię- JUŻ brakuje (choćby dostępności do darmowego ZZO).
                  • magdziaa77 do memphis90 27.06.08, 23:39
                    Faktycznie zauważyłam, bo taki już mamy system. Do tej pory nikt nie
                    wymyślił nic lepszego a gdyby każdy dostawał to co zapracował, to
                    obawiam się że część naszych np. dziadków musielibyśmy dofinansować
                    my, bo już swoją cześć wykorzystali.
                    Ja np. płace składkę zdrowotną, a prawie wcale nie korzystam. Może
                    powinnam poprosić o zwrot?

                    Pzdr,
                    Magda
                    • memphis90 Re: do memphis90 28.06.08, 12:59
                      Ale nigdy nie wiesz, czy nie wykorzystasz... Jeśli- nie daj Boże (i piszę to
                      zupełnie szczerze), Twoje dziecko miałoby białaczkę, to jedno podanie chemii
                      kosztuje około 18 tyś zł. A tych chemii jest przynajmniej kilkanaście. O
                      kosztach przeszczepu szpiku nie wspomnę. I jak już zdarzy się takie nieszczęście
                      i słyszysz, że NFZ'u nie stać na nowoczesną terapię- i widzisz te cieżarne na
                      kawusiach w centrach handlowych, tych biednych rencistów zap... na czarno aż
                      miło popatrzeć, albo innych schorowanych wystających pod monopolowych- to nóż Ci
                      się w kieszeni otwiera i oczy przy okazji też... Teraz skłądamy się wszyscy,
                      zeby w razie potrzeby nam też ktoś pomógł. Ale składanie się na czyjeś wakacje i
                      wypoczynki, kiedy naprawdę potrzebującym brakuje...?
              • szarlottta Re: krótka ankieta - kiedy na L4 27.06.08, 10:06
                No właśnie, niektórym się wydaje, że praca przy komp, przy biureczku
                polega na piciu kawy. Doskonale rozumie, o czym piszesz.. Instytucja
                finansowa, wyścig szczurów, plany, plany, plany, klienci, stres... i
                brak czasu, aby nawet zjeść kanapkę. Dobra premia, nie jest w stanie
                zrekompensować ewentualnej szkody.
                Mam nadzieję, że Twoja kruszyna ma się już lepiej...
                Pozdrawiam.
                • robin2510 Re: Do Szarlottta 27.06.08, 14:11
                  Córka dziś ma prawie 3 lata , nadal jest zapisana do poradni kardiologicznej.
                  Urodziła sie z ubytkami między komorami i przedsionkami serca. Pierwszy rok był
                  nie powiem bo trudny, przez to ze urodziła się w 37 tyg i z niską masą
                  urodzeniową (2,5kg). Do roczku widać było ze fizycznie odstawała dość późno
                  siadała, raczkowała, itp , chociaż umysłowo rozwijała sie super. Z tego co
                  położna mówiła łożysko było już stare ze skrzepami i krwiakami, i coś tam
                  jeszcze było o pępowienie nie pamiętam już dokładnie co.Od chyba 26 tyg miałam
                  ciągłe boleści podbrzusza , twardnienie brzucha i tzw. "stawianie się macicy"
                  co wg mojego lekarze któremu płaciłam grube pieniądze było normalne ale wg
                  połoznej już nie, bardzo sie dziwiła ze tak długo pracowałam mając tego typu
                  objawy. Do tego w pon byłam u niego na wizycie która trwała chyba ze 3 min po
                  której stwierdził ze na mur beton przechodzę ciazę i będzie wywoływany poród a 2
                  dni później córka juz była na świecie. Nie ma to jak super specjaliści!!!!
                  Obecnie córka ma się super na szczęście nie choruje , wszystko zakończyło się
                  ok, jest bardzo mądra i bystra i dziękuję Bogu że tylko tak to sie wszystko
                  skończyło że chociaż donosiłam ją do 37 tyg bo za nic w życiu bym sobie nie
                  wybaczyła ze przez głupia pracę mogłaby ją stracić. Wiem jedno jak tylko będę w
                  drugiej ciąży od razu idę na L4 nie mam zamiaru przechodzić jeszcze raz tego
                  stresu.
                  • osa551 Re: Do Szarlottta 27.06.08, 15:53
                    robin2510, to chyba raczej kwestia tego, że lekarz nie uznał za stosowne wysłać
                    Cię na zwolnienie jak powinien, a nie dlatego, że chodziłaś do pracy bo musiałaś
                    i Twój pracodawca Ci tak kazał. Nikt tu nie kwestionuje, że zagrożona ciąża =
                    zwolnienie. Ale też nikt chyba Ci w tym wyścigu szczurów nie kazał brać udziału?
                    Ja też pracuję w korporacji i wiem, że ciężarnej nikt nie osmieli się zmuszać do
                    czegoś co mogłoby zagrozić ciąży.

                    Moja bratowa natomiast siedziała na zwolnieniu całą ciążę bez żadnej przyczyny
                    (dokładnie nie chciało jej sie chodzić do pracy) a dziecko miało wrodzoną wadę
                    serca - ubytki między komorami i miało w wieku 3 lat operacje w Centrum Zdrowia
                    Dziecka.

                    Miej pretensje do lekarza, a nie do tego, że od pierwszego tc nie siedziałaś w
                    domu na zwolnieniu, bo jak widać nie gwarantuje to zdrowia dziecka.
                    • robin2510 Re: osa 27.06.08, 18:02
                      Akurat o wadę serca mam pretensję do lekarza , natomiast kwestię przedwczesnego
                      porodu , stresu i innych rzeczy których akurat w tym wątku nie wymieniłam mogę
                      mieć tylko do samej siebie (i po części też do lekarza) przez to ze tak długo
                      pracowałam...

                      natomiast jeśli chodzi o mojego pracodawcę to w bardzo kulturalny sposób mnie
                      po prostu zaszantażowano... kwestie nacisków siedzenia w pracy, poświęcania się
                      dla pracy w imię wykonania planów , nie licząc się z tym że niezbyt dobrze się
                      czuję ....to wszystko wymuszała pani dyrektor która sama nie ma dzieci ani
                      rodziny.....


                      a co do lekarza to zwykły konował i nie napisze tu w jaki sposób jego podejście
                      skomentował inny ginekolog i fakt ze tak długo bagatelizował moje objawy złego
                      samopoczucia a co przełożyło się na to ze z krwotokiem wylądowałam w szpitalu....
                  • hanalui Re: Do Szarlottta 27.06.08, 16:04
                    robin2510 napisała:

                    > Urodziła sie z ubytkami między komorami i przedsionkami serca.

                    Ale chyba nei sugerujesz ze ubytki wziely sie z tego ze pracowalas?
                    Znam taka mame ktora nie pracowala i lezala bykiem i tez wszystko
                    bylo w porzadku...nawet przez pierwsze 3 mies zycia dziecka. I
                    dopiero potem lekarze wykryli wade serca.
                    Rownie dobrze moglo sie to wziac z DUphastonu, ktory uszkadza serce
                    lub z innych lekow, jak rowniez z tego ze to jakas wada genetyczna z
                    praca twoja nie majaca nic wspolnego.

                    >Pierwszy rok był
                    > nie powiem bo trudny, przez to ze urodziła się w 37 tyg i z niską
                    masą
                    > urodzeniową (2,5kg).

                    37 tydzien to juz ciaza donoszona. Niektore dzieci po prostu rodza
                    sie wczesniej z jakis tam wzgledow, moze wlasnie niewydolne lozysko
                    bylo tego powodem. ROzne rasy kobiet tez rodza roznie np biale
                    kobiety maja tendencja do przenaszania ciaz, a zolte do rodzenia
                    troche wczesniej.
                    A waga? Tez zwyczajna jak na 37 tydzien. Bo masy dziecko nabiera w 3
                    ostatnich tygodniach.
                    Moj maluszek tez zdecydowal sie na wczesniejsze narodziny, tez w
                    37tyg i tez z waga 2.7...i do glowy by mi nie przyszlo ze dlatego ze
                    pracowalam do ostatniego dnia big_grin. Moj zwyczajnie byl strasznie
                    glodny jak sadze smile

                    > Do roczku widać było ze fizycznie odstawała dość późno
                    > siadała, raczkowała, itp , chociaż umysłowo rozwijała sie super. Z
                    tego co
                    > położna mówiła łożysko było już stare ze skrzepami i krwiakami, i
                    coś tam
                    > jeszcze było o pępowienie nie pamiętam już dokładnie co.Od chyba
                    26 tyg miałam
                    > ciągłe boleści podbrzusza , twardnienie brzucha i tzw. "stawianie
                    się macicy"
                    > co wg mojego lekarze któremu płaciłam grube pieniądze było
                    normalne ale wg
                    > połoznej już nie, bardzo sie dziwiła ze tak długo pracowałam mając
                    tego typu
                    > objawy.

                    No co ty? Twoja polozna nie wie ze macica cwiczy przed porodem -
                    Braxton-Hiccs czy jakos tak sie to nazywa.

                    >Do tego w pon byłam u niego na wizycie która trwała chyba ze 3 min
                    po
                    > której stwierdził ze na mur beton przechodzę ciazę i będzie
                    wywoływany poród a
                    > 2
                    > dni później córka juz była na świecie. Nie ma to jak super
                    specjaliści!!!!

                    NO co ty? Lekarz nie wrozka chyba nie oczekujesz ze poda ci co do
                    minuty kiedy urodzisz. Nie za duze masz wymagania?

                    > Obecnie córka ma się super na szczęście nie choruje , wszystko
                    zakończyło się
                    > ok, jest bardzo mądra i bystra i dziękuję Bogu że tylko tak to
                    sie wszystko
                    > skończyło że chociaż donosiłam ją do 37 tyg bo za nic w życiu bym
                    sobie nie
                    > wybaczyła ze przez głupia pracę mogłaby ją stracić.

                    No co ty...w 37 tyg nie uratowac dziecka to musialby byc straszny
                    pech. Przezywaja wczesniaki 23-25 tygodniowe.

                    > Wiem jedno jak tylko będę w
                    > drugiej ciąży od razu idę na L4 nie mam zamiaru przechodzić
                    jeszcze raz tego
                    > stresu.

                    Jaki stres...nawet nie wiedzialas przed urodzeniem ze dziecko ma
                    wade, bo nikt ci tego nie wykryl na wnikliwych badaniach, a od pracy
                    z pewnoscia ze wady serca nie biora...poczytaj cos na ten temat.
                    Lepiej zastanow sie jakimi lekami cie faszerowali lekarze
                    • robin2510 Re: hanalui 27.06.08, 18:10
                      przeczytaj wątek jaki napisałam do osy po części jest tam odpowiedź na to co
                      piszesz. o swojej sytuacji napisałam tylko w duużym skrócie reszty nie chcę
                      opisywać bo to nie jest niczyja sprawa tylko moja i mojej rodziny.wad serca u
                      mojego dziecka nie tłumaczę wcale tym ze pracowałam , akurat szerzej opisałam
                      sytuację mojej córki.

                      jeśli chodzi o twoją osobę to sorrry ale sie nie wysilaj bo na tego typu wątkach
                      po prostu plujesz jadem i udajesz heros matkę , przodowniczkę pracy -twoja
                      sprawa pracuj sobie jeśli chcesz ja w następnej ciąży pracować nie zamierzam.

                      a jeśli chodzi o lekarza - to płaciłam grubą forsę za wizyty więc wymagałam
                      sumiennego podejścia do tematu mojej ciąży , o skurczach H-B bardzo dobrze
                      wiedziałam zarówno i ja i mój lekarz też natomiast nie jesteś mną i nie wiesz
                      czy to były skurcze przepowiadające bo jak się okazało później w badaniach przez
                      innego lekarza jednak nimi nie były.
                      • hanalui Re: hanalui 27.06.08, 21:19
                        robin2510 napisała:
                        > wad serca u
                        > mojego dziecka nie tłumaczę wcale tym ze pracowałam , akurat
                        szerzej opisałam
                        > sytuację mojej córki.

                        No sorry...tak to napisalas ze nie tylko ja zwrocilam ci uwage ze
                        wada serca wynikiem pracy matki nie jest.
                        A jesli nie chcesz zeby nikt sie na dany temat nie wypowiadl to nie
                        opisuj tragicznych przejsc i chorob ktore wynikiem pracowania nie sa

                        > jeśli chodzi o twoją osobę to sorrry ale sie nie wysilaj bo na
                        tego typu wątkac
                        > h
                        > po prostu plujesz jadem i udajesz heros matkę , przodowniczkę
                        pracy -twoja
                        > sprawa pracuj sobie jeśli chcesz ja w następnej ciąży pracować nie
                        zamierzam.

                        WIesz na wiekszosci forow jak ktos ma inne zdanie to zwykle atakuje
                        sie go tymi to ze slowami "pluje jadem, saczy jadem" i takie tam.
                        Zalozne...nie masz innych argumentow?

                        > a jeśli chodzi o lekarza - to płaciłam grubą forsę za wizyty więc
                        wymagałam
                        > sumiennego podejścia do tematu mojej ciąży ,

                        Skoro placilas i wymagalas to dlaczego ten lekarz w koncu okazal sie
                        konowalem? Jakos ciezko mi zrozumiec ze na samym poczatku z niego
                        nie zrezygnowalas. Brak lekarzy w towim miescie za ta gruba kase?

                        > o skurczach H-B bardzo dobrze
                        > wiedziałam zarówno i ja i mój lekarz też natomiast nie jesteś mną
                        i nie wiesz
                        > czy to były skurcze przepowiadające bo jak się okazało później w
                        badaniach prze
                        > z
                        > innego lekarza jednak nimi nie były.

                        No tak nie jestem toba, lekarzem i nie wiem co to bylo...mogo to byc
                        H-B..moglo to byc co innego...ale skoro ty wiedzialas, polozna
                        wiedziala a twoj lekarz konowal nie, mimo ze mu placilas gruba kase,
                        to zastanawiam sie gdzie ty mialas rozum i czemu nie zareagowalas
                        wczesniej?
                        A moze po prostu...Polak madry po szkodzie...obudzilas sie z reka w
                        nocniku, splukana z kasy, oszukana przez lekarza ktory wcale nie byl
                        dobry a jedynie drogi, z pretensjami ze pracowalas (a przeciez chyba
                        chcialas, nie wciskaj nikomu ze problemem jest uzyskanie zwolnienia,
                        nawet bez ciazy jest to bardzo latwe, zwlasza jak placisz gruba
                        kase)...i czujesz sie oszukana...masz pretensje do wszystkich ale
                        nie do samej siebie ze pewnych rzeczy niestety nie dopilnowalas,
                        niedopatrzylas.
                        Powodzenia zycze...w pluciu jadem na cala rzeczywistosc dookola a
                        bycie slepym na wlasne wady smile

                        • robin2510 Re: hanalui 28.06.08, 09:53
                          Wszystkie "te" rzeczy i parę innych wyszły po porodzie nie w trakcie, lekarz
                          natomiast był znajomym rodziny więc chodziłam do niego i płaciłam w dobrej
                          wierze, sądząc że jako znajomy chociaż daleki to okaże sie godny zaufanie, co
                          jaki się okazało taki nie był.Ja lekarką nie jestem i będą w ciąży mimo złego
                          samopoczucia myślałam że tak ma być też sądziłam że to są skurcze H-B , ale po
                          urodzeniu dziecka zarówno położna jak i lekarz (inny) po wywiadzie ze mną (wady
                          serca córki spowodowały to ze lekarze ze szpitala przeprowadzili ścisły wywiad
                          zdrowotny z przebiegu mojej ciąży jak również z chorób jakie są w mojej
                          rodzinie) byli mocno zdziwieni dlaczego mój prowadzący nie wysłał mnie wcześniej
                          na zwolnienie lekarskie.
                          I jeszcze jedno w trakcie ciązy 2 razy robiłam usg u innego specjalisty bardzo
                          dobrego w moim mieście , za drugim razem w 26 tyg ten już zasugerował że wg
                          niego ciąży nie donoszę do 38 tyg bo coś jest nie tak z łożyskiem i kazał to
                          przekazać mojemu gin. Po przekazaniu informacji mojemu lekarzowi ten stwierdził
                          że wszystko jest ok , więc dlaczego mu miałam nie wierzyć???? ja na usg sie nie
                          znam , wszelkie moje dolegliwości bagatelizował i twierdził ze tak musi być.

                          Masz racje mądry Polak po szkodzie, następnym razem będzie to inny lekarz już
                          nie znajomy znajomego tylko sprawdzony przez inne moje koleżanki.
                          pozdrawiam.
                          • hanalui Re: hanalui 28.06.08, 11:48
                            robin2510 napisała:
                            > I jeszcze jedno w trakcie ciązy 2 razy robiłam usg u innego
                            specjalisty bardzo
                            > dobrego w moim mieście , za drugim razem w 26 tyg ten już
                            zasugerował że wg
                            > niego ciąży nie donoszę do 38 tyg bo coś jest nie tak z łożyskiem
                            i kazał to
                            > przekazać mojemu gin. Po przekazaniu informacji mojemu lekarzowi
                            ten stwierdził
                            > że wszystko jest ok , więc dlaczego mu miałam nie wierzyć???? ja
                            na usg sie nie
                            > znam , wszelkie moje dolegliwości bagatelizował i twierdził ze tak
                            musi być.

                            A watek jest o pracy w ciazy jak chyba wiesz...tak wiec twoj wypadek
                            i twoja praca nie miala nic do tego ze dziecko urodzilo sie z wada i
                            przedwczesnie. Twoja historia pasuje do watku o zlych lekarzach a
                            nie o pracy w ciazy smile.
                            Mialas problem z lozyskiem i to bylo powodem przedwczesnego porodu
                            (co ci przeciez suberowano) a nie praca.
                            Cala reszta jest niestety tylko i wylacznie twoim wyborem: lekarz,
                            bagatelizowanie stwierdzen innego lekarza itd. W takich wypadkach
                            trzeba sobie jasno powiedziec...wiedzialam...a mimo to naiwnie
                            wierzylam jakiemus tam poleconemu przyjacielowi rodziny. Twoje
                            wybory i niestety twoje konsekwencje
                            • robin2510 Re: hanalui 28.06.08, 13:30
                              wiesz co odpuść sobie naprawdę twoje odpowiedzi nie robią na mnie kompletnego
                              wrażenia , nie muszę się przed tobą tłumaczyć z mojego zdrowia i decyzji a ta
                              jest taka że przy następnej ciąży czy tobie sie to podoba czy nie i tak od razu
                              idę na zwolnienie a to czy ono sie będzie mi należało czy nie pozostaw decyzji i
                              sumieniu mojemu i mojego lekarza .
                              pozdrawiam
                              • osa551 Re: hanalui 28.06.08, 14:00
                                że przy następnej ciąży czy tobie sie to podoba czy nie i tak od razu
                                > idę na zwolnienie

                                co nie zagwarantuje ci braku komplikacji

                                A co będzie jeśli lekarz uzna, że zwolnienie Ci niepotrzebne? Zmienisz na innego?

                                Z Twoich wypowiedzi wywnioskowałam tylko:
                                1. Wybrałaś kiepskiego lekarza nr 1
                                2. Nie słuchałaś lekarza nr 2
                                3. Nie byłaś asertywna w pracy, pracować w ciąży nie znaczy zostawać po
                                godzinach etc...
                                4. Teraz masz pretensje do całego świata

                                Zwolnienie w drugiej ciąży nie pomoże Ci w uporaniu się z tym problemem.
                              • hanalui Re: hanalui 28.06.08, 15:22
                                robin2510 napisała:

                                > wiesz co odpuść sobie naprawdę twoje odpowiedzi nie robią na mnie
                                kompletnego
                                > wrażenia ,

                                No jesli sadzisz ze moje wypowiedzi sa po to, by wywrzec na tobie
                                wrazenie to naprawde cos z toba nie tak. Nie zalezy mi na wrazeniu
                                osob ktorych nie znam i sa dla mnie nikim, to po pierwsze, ani cie
                                nie cenie, ani cie nie lubie, ani nawet nie podobaja mi sie twoje
                                poglady...a brak rozsadku u ciebie mnie powala. I czy myslisz ze
                                mogloby mi zalezec na kims takim?
                                Poza tym jak zdazylam zauwazyc nic na tobie wrazenie nie robi...ani
                                konowal lekarz (jeszce placilas mu grube pieniadze, ale byl dalekim
                                znajomym rodziny to najwazniejsze), ani zdanie lekarza ktory chcial
                                dobrze...bo sama jestes najmadrzejsza. Szczere wyrazy
                                wspolczucia...dluga praca przed toba. Zwolnienie w przyszlej ciazy
                                niestety nie rozwiaze braku glowy w twoim wypadku.

                                > nie muszę się przed tobą tłumaczyć z mojego zdrowia i decyzji

                                A gdzie niby chce zebys sie z czegokolwiek tlumaczyla...z glupoty
                                wytlumaczyc sie niestety nie da i nawet sie nie staraj.

                                > a ta
                                > jest taka że przy następnej ciąży czy tobie sie to podoba czy nie
                                i tak od razu
                                > idę na zwolnienie a to czy ono sie będzie mi należało czy nie
                                pozostaw decyzji
                                > i
                                > sumieniu mojemu i mojego lekarza .

                                Wiesz ja akurat do zwolnien w przypadku choroby nic nie mam, mam do
                                zwolnien na lenistwo. Niestety w twoim wypadku zwolnienie nie
                                rozwiaze problemow genetycznych (jakim moze byc wada serca lub
                                niewydolne lozysko)oraz wyborow zlych lekarzy w co niestety naiwnie
                                wierzysz
                                • robin2510 Re: hanalui 28.06.08, 18:40
                                  "ani cie nie cenie, ani cie nie lubie,"- oooo a to ciekawe jak można kogoś
                                  cenić , lubić lub nie jak się kogoś nie zna ......no cóż ....jestem pod totalnym
                                  wrażeniem .....negatywnym - takiej postawy, to świadczy o tobie....
                                  • hanalui Re: hanalui 28.06.08, 19:08
                                    robin2510 napisała:

                                    > "ani cie nie cenie, ani cie nie lubie,"- oooo a to ciekawe jak
                                    można kogoś
                                    > cenić , lubić lub nie jak się kogoś nie zna ......no
                                    cóż ....jestem pod totalny
                                    > m
                                    > wrażeniem .....negatywnym - takiej postawy, to świadczy o
                                    tobie....


                                    Ja powiedzialam: "Nie zalezy mi na wrazeniu
                                    osob ktorych nie znam i sa dla mnie nikim, to po pierwsze, ani cie
                                    nie cenie, ani cie nie lubie"...bo to ty myslalas ze chodzi mi o
                                    wywarcie na tobie wrazenia big_grin.

                                    Co do lubienie i cenienia osob nieznajmych to sie bardzo mylisz.
                                    Jest sporo takich osob ktorych osobiscie nie znam/nie znalam za to
                                    bardzo cenie sobie ich prace, poglady lub to co zrobily big_grin. I w
                                    druga strone rowniez...nie znam osobiscie a nie lubie i nie cenie big_grin

                                    Ale co ty o tym mozesz wiedziec skoro nie potrafilas odroznic
                                    polecanego i znajomego konowala od prawdziego lekarza. W sprawie
                                    ocen nad jakoscia danego czlowieka to powinnas nieco popracowac bo z
                                    twoich postow wynika ze jak na razie to same porazki w doborze
                                    towarzystwa big_grin i pretensje do wszystkich ze nie okazali sie tacy jak
                                    chcialas by byli big_grin. Powodzenie w przyszlych decyzjach zycze i
                                    wiekszej rozwagi
                                    • m7onika Re: hanalui 29.06.08, 15:23
                                      z zaiteresowaniem przeczytałam dyskusję odnośnie wpływu braku lewego
                                      L4 na zdrowie dziecka

                                      jestem w 26 tyg ciąży i pracuję
                                      od 20 tyg wiem że moje dziecko ma wadę serca która musi być
                                      operowana w ciągu pierwszych dni życia dziecka, w przeciwnym razie
                                      mój synek umrze. Wada serca pojawia się ok 6-8 tygodnia życia. Z
                                      tego co wiem nie są znane przyczyny tego zdarzenia. I nikt nie
                                      potrafi określić dlaczego. Nie jest to praca, stres, alkohol, nie
                                      miałam infekcji,nie mamy obciążeń genetycznych, w przypadku tej wady
                                      nie wiadomo co. Ot statystyka.

                                      Chodzę do pracy i mam zamiar pracować co najmniej do połowy 8
                                      miesiąca.
                                      Nie jestem cierpiętnicą, ani przodownicą pracy, kocham swojego synka
                                      i jest dla mnie najważniejszy na świecie. Jeśli pojawią sie jakieś
                                      wskazania pójdę na zwolnienie w ciągu 13 sekund.
                                      Mam wrażenie że najłatwiej w moim przypadku było położyć się na 4
                                      miesiące w domu zwołać wszystkich i przeżywać wrażliwie swe
                                      nieszczęście - to jest właśnie cierpiętnica.

                                      Ufam mojemu lekarzowi absolutnie - prowadził klka ciąż moich
                                      koleżanek, pracuje w jednym z najlepszych szpitali w mieście, oboje
                                      stwierdzliśmy, że skoro ciąża przebiega bez zakłóceń (poza zwykłymi
                                      upierdliwościami) nie ma potrzeby pójścia na zwolnienie. Aktywność
                                      matki jest wskazana i zalecana w ciąży jeśli nie ma przeciwskazań.
                                      Właśnie dla mojego chorego synka - chodzę do pracy, na basen, do
                                      szkoły językowej, do kina, na imprezy, koncerty itp. Chcę zeby
                                      wiedział że warto żyć i walczyć o życie bo jest cudowne.
                                      nie wyobrazam sobie leżeć, spotykać sie na ploteczkach, siedzieć na
                                      forach, kupować ciuszki i gotować obiadki.

                                      I mam zamiar tak żyć do momentu kiedy będę musiała pójść do szpitala
                                      na patologię bo urodzić muszę w odpowiednim ośrodku.

                                      MOje koleżanki w pracy w pełni znają sytuację i udzielają mi
                                      wsparcia - biorą cięższe zadania na siebie, jezeli źle się czuję -
                                      mogę przyjść do pracy później (do tej pory zdarzyło się może ze 3
                                      razy), w razie jakichkolwiek komplikacji wystrczy jeden telefon -
                                      starają się być na bieżąco z moimi sprawami aby mogły przejąć je w
                                      każdej chwili. W biurze staramy się o miłą atmosfere - nie za
                                      względu na ciążę ale na samopoczucie wszystkich nas. Zawsze
                                      starałyśmy sie być dla siebie w porządku i to procentuje.

                                      Jeżeli zdarzy sie najgorsze i nie wszytsko pójdzie tak jak byśmy
                                      chcieli nie będę obwiniała siebie, pracodawcy, lekarza, mojego
                                      partnera i świata.
                                      To prowadzi tylko do złości i ataków na innych.
                                      Jeśli masz dziecko, nawet z problemami, to ciesz się, że je masz i
                                      kochaj z całych sił a nie szukaj winnych że rzeczywistość nie do
                                      końca wygląda jak reklama pampersów.

                                      Rozumiem rozżalenie w stosunku do lekarza, ale jemu mozna wytoczyć
                                      po prostu sprawę o odszkodowanie i pozbawienie praw wykonywania
                                      zawodu - nie dla swojej satysfacji ale żeby ochronić przed nim inne
                                      kobiety.

                                      Życze zdrowia dla dziecka, ono potrzebuje uśmiechu, miłości i
                                      optymizmu a nie babrania sie w przeszłości i poczucia krzywdy.
    • anita_zu Re: krótka ankieta - kiedy na L4 26.06.08, 20:11
      W ten wtorek bylam ostatni raz w pracy-39 tydzien ciazy. teraz
      siedze w domu i czekam az "cos sie ruszy". Dodam ze nikt mi za to
      czekanie nie placi. W kraju w ktorym mieszkam za wykonywana prace
      dostaje sie bardzo dobre wynagrodzenie, ale za siedzenie w domu to
      juz nikt nikomu nie placi- i chwala Bogu za ta normalnosc. Po prostu
      umowilam sie z szefowa ze ostatni tydzien przed terminem porodu nie
      bede juz pracowala i tyle, nie szlam nawet po zadne zwolnienie
      lekarskie. Acha, i jeszcze jedno- tutaj wcale nikt nie uwaza mnie za
      heroskie, ani ja z siebie takiej nie robie- to po prostu normalne
      moje Panie, a jesli Wy twierdzicie inaczej i domagacie sie
      szczegolnego traktowania i poklonow od szefa tylko dlatego ze
      zechcialyscie pojawic sie w pracy bedac w ciazy to Wam wspolczuje,
      kiedys takie cos skonczy sie i w Polsce (mam nadzieje) i wowczas
      chyba ze zlosci sobie wlosy powyrywacie. No nic, a zeby bylo jeszcze
      smieszniej- ja i moj syn nienarodzony mamy sie bardzo dobrze- to nie
      prawda ze praca "zabija", skraca, rozkurcza, wywoluje i inne takie
      tam bajki.
      • deela Re: krótka ankieta - kiedy na L4 26.06.08, 20:19
        true
        • agysa Re: krótka ankieta - kiedy na L4 26.06.08, 20:29
          Cała prawda. Nie mówię tutaj o kobietach, które maja zagrożoną ciąże.Ale jeśli
          nic im nie dolega to nie rozumiem powodów dla którego należy brać L4, przecież
          ciąża to nie choroba.
        • ilsa32 Re: krótka ankieta - kiedy na L4 02.07.08, 09:27
          Jestem na zwolnieniu do 10 lipca. Jak tylko zaszłam w ciążę myślałam
          że będę pracowała jeszcze długo. Nie dało sie i tyle. Koleżanki mnie
          wyręczały w ciężkich pracach nie nosiłam bel materiału, nie ciągałam
          palet, szefowa powiedziała ok oszczędzaj się.Pięknie do
          czasu.Przedłużone przerwy, brak ludzi(jak jest na zmianie dwie osoby
          w tym ja to raczej nie mogę liczyc na czyjąś pomoc), duszno gorąco.
          I co powiedziała szefowa tak nie moze być. i co mam zrobić zażynać
          się w robocie łykać piguły. Teraz lepiej się czuję, nie padam na nos
          od samego rana nie boli mnie brzuch i głowa.Praca w markecie to nie
          jest najlepsza praca dla kobiety w ciąży i tyle.Nie moge liczyć na
          to że zorganizują mi inne stanowisko pracy lub dostosują to. I
          wkurza mnie stwierdzenie że okradam kogokolwiek.
      • aleosochozi Re: krótka ankieta - kiedy na L4 26.06.08, 20:37
        smile) w wątku typu "L4" zawsze niezawodnie pojawia się ktos "z innego
        kraju", w którym to kraju nikt nie chodzi na zwolnienia w czasie
        ciąży i w ogóle wszystko jest inaczej. To zawsze jakies
        ciekawe "inne miejsce", nie wiadomo gdzie jest więc ucina argumenty -
        bo nie moga się wypowiedziec inne osoby które są też w tym "innym
        kraju", bo nie można pogadac o tym jaki w tym "innym kraju" jest
        system ubezpieczeniowy i jakie sa jego plusy i minusy. A szkoda. Bo
        może zamiast niepotrzebnego fermentu dowiedziałybysmy się czegos o
        sensownych rozwiązaniach dotyczących macierzynstwa - takich, które
        można by zacząć stosowac w naszym kraju. Czy w tym "innym kraju"
        odpowiednik ZUSu tez zabiera 40% pensji? Może wspomniane wysokie
        zarobki sa dlatego wysokie, bo odpowiednik ZUSu niewiele zabiera...?
        Co z kobietą po porodzie - z czego się utrzymuje? Jak to
        rozwiązano...?
        • martabg W moim "innym kraju" 26.06.08, 20:54
          Niemcy.
          Lekarze NAPRAWDĘ nie dają bez powodu zwolnień, ponieważ w razie
          lewego zwolnienia dostają mocno po tyłku.
          Kobieta może przestać pracować na 6 tygodni przed porodem (ale nie
          musi), dostanie wtedy wypłacone 3 pensje (średnia liczona z 3
          ostatnich miesięcy).
          Po porodzie dostaje:
          zasiłek na dziecko, w kwocie 154E miesięcznie/dziecko
          oraz przez rok ma wypłacany zasiłek w wysokości 67% swojej pensji.
          Średnia wyliczana jest z rocznych dochodów przed porodem. Ma to
          zniwelować szok po zaprzestaniu pracy na rzecz zostania w domu z
          dzieckiem. Jeśli kobieta przed porodem nie pracowała, lub średnia
          jest zbyt niska, dostaje wypłacane 300E miesiecznie.

          Pracodawca musi respektowac przepisy prawa pracy, jeśli nie może
          znaleźć dla kobiety ciężarnej odpowiedniego, nowego miesca pracy,
          lekarz może wydać "zakaz wykonywania pracy", i wtedy kobieta idzie
          na zwolnienie. Jest kilka rodzajów zwolnień, jeśli wynika z
          problemów z ciążą są inaczej płatne niż np. grypa podczas ciąży.

          Większość leków dla ciężarnych oraz wszystkie dla dzieci poniżej 18
          lat są darmowe, a do lekarzy z reguły chodzi się "państwowo".
          Państwo pokrywa koszty 3 USG i badań krwi, można sobie dokupić 4 USG
          (w tym jedno genetyczne) za kwotę ok. 25E jedno badanie.
          • nomira Re: W moim "innym kraju" 26.06.08, 23:03
            A ja wogole nie planuje isc na zadne zwolnienie przed porodem i nikt tez mi
            takiego nie zaproponowal. Mieszkamy tymczasowo w Stanach i tutaj chyba panuje
            poglad, ze kobieta powinna pogodzic zycie zawodowe z ciaza i macierzynstwem.
            Taki mi sie przynajmniej nasuwa wniosek.Lekarze to wogole o to nie pytaja jesli
            ciaza przbiega bezproblemowo. Jestem teraz w 37 tygodniu i nadal chodze do pracy
            i prawde mowiac tak wole, bo w domu bym sie zanudzila. Czuje sie bardzo dobrze
            wiec nie ma zadnego problemu. Oczywiscie rozmuemiem, ze nie wszystkie kobiety
            maja tak beztroska ciaze i dla wielu lepiej pojsc na zwolnienie wczeniej. To tez
            zalezy od rodzaju pracy. A urlopu macierzynskiego mam tylko 2 miesiace niestety
            i nad tym ubolewam.Pozdrawiam.
        • niecierpliwa3 Re: krótka ankieta - kiedy na L4 26.06.08, 21:00
          Ja jestem ubezpieczona w systemie dla urzędników UE.
          Faktem jest, że płacimy relatywnie niższe składki niż w Polsce i że zostaje nam
          większa część dochodu.
          Trzeba jednak pamiętać, że składka na ubezpieczenie chorobowe w Polsce jest
          akurat niska - jak tu ktoś pisał, 2,45%. Jeśli chodzi o resztę z tych mitycznych
          40%: składka emerytalna idzie na indywidualne konta emerytalne w ZUS i w OFE,
          składka rentowa na obecnych rencistów, a zdrowotna do NFZ. Więc na chorobowe
          zostaje tylko te 2,45.
          Wracając do mojego systemu: urlop macierzyński wynosi w sumie 20 tygodni (minus
          to, co się wykorzysta przed porodem). Wychowawczy: rok na każde dziecko. W
          czasie wychowawczego dostaje się zasiłek, który jest wsparciem domowego budżetu,
          ale nie da rady się z niego utrzymać.
          Jest tez jednorazowy zasiłek w stylu becikowego, ale niższy niż w Polsce.
          DO tego dochodzi comiesięczny zasiłek rodzinny.
          Te wszystkie świadczenia to jest świetna sprawa, ale żeby utrzymać standard
          życia sprzed ciąży i pokryć zwiększone wydatki, to tak naprawdę trzeba wracać do
          pracy. I tak właśnie robi zdecydowana większość kobiet.
          • aleosochozi Re: krótka ankieta - kiedy na L4 26.06.08, 21:27
            Hmmm... ciekawe.
            Pierwsze spostrzeżenie - w obydwu "innych krajach" założono, że
            kobieta powinna otrzymywać pewnego rodzaju wsparcie finansowe przez
            ROK od momentu porodu.
            (Polska: 16 tygodni macierzyńskiego a potem NIC)

            Bo ja mam od pewnego czasu taka hipotezę: kobiety w Polsce czują się
            jakoś ograbiane, gdy po owych 16 tygodniach macierzyńskiego zostają
            zupełnie z niczym. To poczucie jest głębsze, jeśli wcześniej
            przepracowały uczciwie na przykład 10 lat oddając ZUSowi mityczne
            40% i utrzymując rencistów oraz "rencistów" (pięciu takich stoi
            własnie pod trzepakiem przed moim blokiem i radośnie przepija
            rentę). To sprawia, że ciąża traktowana jest jako sposobność do
            swoistego odwetu, czy też "odebrania sobie na zapas" - na zasadzie:
            ja oddawałam swoje pieniądze i utrzymywałam innych a sama nie
            otrzymam żadnego wsparcia po porodzie więc chociaż w ciąży posiedze
            w domu a inni będa mnie teraz utrzymywać.
            • kwiatek-21 Re: krótka ankieta - kiedy na L4 26.06.08, 21:57
              a ja powiem tak jestem na zwolnieniu od 16 tyg i dobrze się z tym
              czuje nie mam wyrzutów pracowaam po 12 godzn na nogach sklep
              sportowy musialam wspinać się na półki nie zamieżam ryzykować
              zdrowiem mojego nie narodzonego malucha przynajmniej spędze te
              chwile z moim 2,5 letnim synkiem i mam wszystko w dupie

              MOJE SŁONECZKO JEST JUŻ NA ŚWIECIE tickers.TickerFactory.com/ezt/d/2;10704;31/st/20060206/n/DOMINIK/dt/7/k/c4c5/age.png

              moja 2-ga kruszyna
            • pacynka27 Re: krótka ankieta - kiedy na L4 26.06.08, 23:03
              Jak to 16 tygodni? Z tego co mi wiadomo urlop macierzyński na pierwsze dziecko
              wynosi 18 tyg, na drugie 20 tyg- i przez ten czas zasiłek jest wypłacany.
              • gapix Re: krótka ankieta - kiedy na L4 28.06.08, 14:43
                Tak sobie Was czytam i taki mi się wniosek nasuwa "kobieta kobiecie wilkiem" oj bardzo to przykre...

        • anita_zu Re: krótka ankieta - kiedy na L4 28.06.08, 15:44
          aleosochozi napisała:

          > smile) w wątku typu "L4" zawsze niezawodnie pojawia się ktos "z
          innego
          > kraju", w którym to kraju nikt nie chodzi na zwolnienia w czasie
          > ciąży i w ogóle wszystko jest inaczej. To zawsze jakies
          > ciekawe "inne miejsce", nie wiadomo gdzie jest więc ucina
          argumenty -
          > bo nie moga się wypowiedziec inne osoby które są też w tym "innym
          > kraju", bo nie można pogadac o tym jaki w tym "innym kraju" jest
          > system ubezpieczeniowy i jakie sa jego plusy i minusy. A szkoda.
          Bo
          > może zamiast niepotrzebnego fermentu dowiedziałybysmy się czegos o
          > sensownych rozwiązaniach dotyczących macierzynstwa - takich, które
          > można by zacząć stosowac w naszym kraju. Czy w tym "innym kraju"
          > odpowiednik ZUSu tez zabiera 40% pensji? Może wspomniane wysokie
          > zarobki sa dlatego wysokie, bo odpowiednik ZUSu niewiele
          zabiera...?
          > Co z kobietą po porodzie - z czego się utrzymuje? Jak to
          > rozwiązano...?
          Jezeli o mnie chodzi to ten inny kraj to Szwajcaria i nie wiem
          dokladnie jak to tutaj funkcjonuje, bo moj maz jest szwajcarem i na
          szczescie to on zalatwia wiekszosc formalnosci. Powiem tak- zarobki
          tutaj sa bardzo wysokie, ubezpieczenie oplaca sie samemu, co miesiac
          rachunek przychodzi, okolo 300 ChF na miesiac, a wiec powiedzmy 630
          zl na miesiac- nie wiem dokladnie ile teraz frank kosztuje. Jak ide
          do lekarza dostaje rachunek za wizyte do domu, sama musze go
          oplacic , nastepnie wysylam do ubezpieczyciela. Ten zwraca mi kase
          dopiero wowczas jak na rok przekrocze magiczna sume 2000 Chf, a wiec
          okolo 5400 zlotych. do tej sumy musze wszystkie rachunki placic
          sama. Niektorzy musza jeszcze wiecej sami placic, to zalezy od tego
          jakie ubezpieczenie sie wybierze, ja chyba mam ta najnizsza stawke
          ktora musze corocznie sama zaplacic, zanim ubezpieczenie mi cos
          odda. Suma ta oczywiscie corocznie jest odnawiana, nie kumuluje sie.
          Dodam, ze mieszkam tutaj od 3 lat i jeszcze nigdy tej sumy nie
          przekroczylam, totez od ubezpieczenia zadnego zwrotu nie dostalam.
          Teraz bedzie inaczej, bo jestem w ciazy i za to zwracja kase bez
          koniecznosci udzialu wlasnego. Co jeszcze? Nie ma czegos takiego jak
          ubezpieczenie za leczenie stomatologiczne- jest to w tym kraju za
          droga usluga i ubezpieczenia tego nie zwracaja, a wiec za kazdym
          razem jak ide do stomatologa place sama rachunki (dodam ze jedna
          wizyta to najmniej wydatek 300 CHF- 640 zl za zwykla plabe). Aby
          bylo smieszniej moje nienarodzone dziecko juz musi miec podpisana
          umowe z ubezpieczycielem (jeszcze przed narodzeniem, po przyjsciu na
          swiat dzwoni sie tylko do ubezpieczyciela, podaje date urodzenia,
          plec i immie) i rodzice od chwili narodzin oplacaja ubezpieczenie
          swojej pociechy. Po porodzie przysluguja mi 4 miesiace urlopu
          maciezynskiego- platne 80% pensji. Po tym czasie albo wracam do
          pracy, albo pozostaje na utrzymaniu meza (proste prawda? i logiczne
          calkiem). Nie moge sie nawet zarejestrowac jako bezrobotna, bo to
          moj wybor ze chce siedziec z dzieckiem w domu a nie pojsc z powrotem
          do pracy, wiec nie jest to spowodowane brakiem pracy, tylko moim
          widzimisie. To tak w skrucie- ludzia zyje sie tutaj super dobrze,
          wyjerzdzaja na wczasy 4 razy do roku, jerzdza mercedesami, nie
          martwia sie o jutro. A ja jak kilka dni temu trafilam do szpitala by
          sprawdzic czy swiad mojej skory to tylko zwykly swiad czy tez moze
          cholestaza to o malo nie zemdlalam jak zobaczylam sale porodowe i
          gabinet ginekologiczny. Moja dzidzie moglam poogladac sobie na
          wielkim plazmowym monitorze (wlasciwie byl to telewizor z plaskim
          monitorem powieszony na scianie przed lozkiem do usg polaczony z
          malym monitorem usg i przekazujacy obraz z tegoz, zajmowal pol
          sciany) i nie pisze tego co by sie chwalic czy cos, ale dla mnie to
          byl dowod na to ze jak sie prowadzi racjonalna polityke zdrowotna (a
          nie polityke na kredyt i ciagle na minusie) to mozna sie potem na
          serio leczyc w super ekstra warunkach i nie trzeba bedzie zglaszac
          sie do fundacji TVN z prosba o kase na jakas tam operacje za milion
          zlotych- bo tutaj takie wykonuja i placi za to ubezpieczenie- wiem z
          doswiadczenia, moja tesciowa miala rok temu przeszczep pluc, koszt
          okolo 2 mln CHF, kobieta 65 lat ma na karku- u nas to chyba by nikt
          juz sie nia nie przejal. Ja nie oceniam co jest lepsze a co gorsze,
          ale widze jak zyje sie u nas i jaka ludzie reprezentuja postawe
          (roszczeniowa wobec panstwa) a jak mozna zyc inaczej i to na tyle.
          Sorry za bledy.
          • osa551 Re: krótka ankieta - kiedy na L4 28.06.08, 18:46
            Szwajcarki nie oszukują w ciąży. Pracowałam w Szwajcarii i moje ciężarne
            koleżanki nie robiły w ciąży ceregieli. Nawet jedna w wieku 43 lat i w ciąży
            bliźniaczej chodziła do pracy dopóki lekarz jej nie powiedział, że ma przestać.
            A po macierzyńskim wróciła na 80%. Nawet jej nie przyszło do głowy, żeby pójść
            na zwolnienie dopóki lekarz tego nie stwierdził.

      • szarlottta Re: krótka ankieta - kiedy na L4 27.06.08, 10:11
        anita_zu napisała:

        > kiedys takie cos skonczy sie i w Polsce (mam nadzieje) i wowczas
        > chyba ze zlosci sobie wlosy powyrywacie. No nic, a zeby bylo
        jeszcze
        > smieszniej- ja i moj syn nienarodzony mamy sie bardzo dobrze- to
        nie
        > prawda ze praca "zabija", skraca, rozkurcza, wywoluje i inne takie
        > tam bajki

        Przypuszczam, że kiedy przyjdzie taki czas w Polsce, to ludzie
        przestaną wyjeżdzać do innych krajów, aby mieć się lepiej...
        • anita_zu Re: krótka ankieta - kiedy na L4 27.06.08, 14:26
          szarlottta napisała:


          >
          > Przypuszczam, że kiedy przyjdzie taki czas w Polsce, to ludzie
          > przestaną wyjeżdzać do innych krajów, aby mieć się lepiej...
          A i tu sie z Toba zgodze, kiedy w Polsce skonczy sie kabinatorstwo i
          nieuczciwosc to na pewno sytuacja ekonomiczna kraju tez sie poprawi-
          tak mysle, no bo jak Wszyscy wezma sie uczciwie do pracy zamiast
          krecic jak tu pojsc na lewe zwolnienie, albo jakby tutaj najdluzej
          posiedziec w domu z dzieckiem, ale nie daj Boze "za darmo" tylko za
          pieniadze podatnikow, to pewnie duzo sie u nas zmieni.
          A zeby nie bylo watpliwosci, nie jestem w innym kraju aby "miec sie
          lepiej"- jako kobieta w ciazy a zaraz matka na pewno mam mniej praw
          niz Panie w POlsce, np. o urlopie wychowawczym mozna zapomiec, ale
          dzieki temu moj maz ma takie zarobki (jak kazdy w tym kraju) ze jest
          sie w stanie wyzyc z jednej pensji i to calkiem niezle i nie trzeba
          kabinowac jak tu wyrwac cos od panstwa. To system naczyn
          polaczonych, cos za cos. a zyje tutaj, bo pokochalam faceta ktory
          pochodzi z tego kraju, a nie dlatego abym miala sie lepiej.
    • variuss Re: krótka ankieta - kiedy na L4 27.06.08, 09:52
      Do autroki wątku- myśle, ze to sprawa między tobą a twoim lekarzem,
      a nie między tobą a użytkownikami tego forum.

      Co do argumentów o uczciwości- wg mnie takowa nie istnieje, bo każdy
      ma swoją. Istniałaby, gdyby pracownik zachowywał się uczciwie wobec
      uczciwego pracodawcy. W jedną stronę to nie działa.

      Pracodawca, jeżli wymaga od pracownika uczciwości, to najpierw,
      uczciwie powinien dostosować warunki pracy do prawa, które chroni
      cieżarną. Np max. 4 godziny dziennie przy kompie.

      No więc: kto pracuje tylko 4 godz dziennie przy kompie, mając typowo
      burową pracę? Ręka do góry ? Niech zgadnę - Nikt ? Kogo szef
      wypuszcza po 4 godz do domu, jeżeli nie może zapewnic pracy nie-przy
      kompie? Ręka do góry! Oooooo, znów sie nikt nie zgłosił!
      • variuss Re: krótka ankieta - kiedy na L4 27.06.08, 10:12
        Żeby było jasne, ja pracuję, dokształcam się, normalnie zajmuję się
        domem (gotuje,sprzatam,robie zakupy, pranie itp) czuję sie dobrze i
        nie chciało by mi się siedzieć w domu.
        Ale jak się nagle poczuję gorzej to pojdę na zwolnienie i nie bedę
        się zastanawiała, czy skrzywdzę pracodawcę.
        • embeel Re: krótka ankieta - kiedy na L4 27.06.08, 12:17
          ja tze jestem z 'nnego kraju' i to kraju o bardzo rozwinietej galezi
          pomocy spolecznej, ale nie znam wokol siebie przypadkow gnanai na
          L4, bo po pierwsze drogie panie lekarze nie szastaja nimi na prawo i
          lewo tak jak w Polce - nawet w ciazy, nie mowiac juz jesli nie
          ejstes - dostac tydzien zwolnienia to bajka - jak masz grype to 2
          dni i z powrotem do roboty. Po drugie - L4 nie jest platne w 100% ,
          dla kobiet w ciazy tez, bez wyjatku i kazdy zastanowi sie zanim o
          nie poprosi. Jestem pewna, ze gdyby w PL bylo podobnie, to nagle
          byloby mniej chetnych, poza tym sa kontrole i trzeba siedziec, za
          przeproszeniem, na tylku w domu i wyjscie tylko w okreslonych
          godzinach. zawsze smialam sie z tego, az kiedys, kiedy czolgajac
          sie od choroby, dostalam 3 dni zwolnienia - straszna grypa -
          przyszla kontrola smile. Poza tym, wynagrodzenie, ktore przysluguje
          podczas urlopu maciezynskiego wylicza sie na podstawie 3 odtatnich,
          pelnych przepracowanych miesiecy dniem porodu, dlatego
          kazdy 'ciagnie' do konca.
          Jednoczesnie, na szczescie - ze wzgledu na to, ze przed porodem przy
          pierwszej ciazy nalezy sie 6 tygodni zwolnienia - nie trzeba o nie
          prosic. natomiast po porodzie - 10 tygodni - i z powrotem do roboty;-
          ). w praktyce moza dostac jeszcze 4 dodatkowe tygodnie tzw.
          urlopu 'patologiocznego' ale nie zawsze. Zalezy to od lekarza.
          Pisze to wszystko, bo jestem przekonana, ze gdyby L4 w Pl nie bylo
          platne to mniej byloby zwolnien. Rozumiem, ze dziewczyny pracujace w
          trudnych warunkach czesto nie maja wyjscia i wspieram je w ochronie
          maluszkow, ale nie znosze naduzywania, a znam takie osoby, ktore od
          dnia potwierdzenia ciazy ida na zwolnienie mimo, ze dobrze sie
          czuja, no ale mozna,wiec ida i co gorsza takie, ktore z jednej
          strony, na etacie sa na zwolnieniu, a z boku pracuja, dorabija
          sobie prywatnie ...
          No ciezarowki, rozpisalam sie, ale nie lubie naduzyc.
          Zycze Wam wszystkim, w tym sobie, zdrowia i dbajcie o siebie!
    • kamelia04.08.2007 tylko jak się choruje, to chyba jasne - n.t. 27.06.08, 16:19
      • djablica1 Re: 27.06.08, 16:37
        W pierwszej ciąży od 7tyg. do końca(zagrożenie
        poronieniem,zagrożenie porodem przedwczesnym-szpital).
        W obecnej ciąży(26tydz.) sytuacja się powtórzyła od 7tyg. na
        zwolnieniu(krwotok,szpital,zagrożenie poronieniem).Dopiero miesiąc
        temu lekarz zapytał,czy chcę wrócić do pracy bo mogłabym.Ale po
        rozmowach z moim szefem zostaję na L4 do końca,bo jak powiedział,mam
        sobie odpocząć,urodzić i podchować spokojnie dzidziusia.
        I jestem na zwolnieniu czy niektórym się to podoba czy nie.
    • ewuncia.a Re: krótka ankieta - kiedy na L4 27.06.08, 18:51
      A przepraszam, czy masz wskazanie do L4? Jeśli nie to nie rozumiem. L4 to nie urlop. Nadużywanie zwolnień lekarskich teraz stało się powszechne i co gorsza nikt nie boi się do tego przyznać.
    • absit skoro ankieta to się wypowiem... 28.06.08, 05:42
      Kiedy dowiedziałam się, że jestem w ciąży ( 13 tydzień )jedną z pierwszych myśli było... cholera, a co z pracą??? Pierwsza wizyta u gina... pytanie czy chcę zwolnienie? Oczywiście, że nie!!! Przecież czuję się dobrze ( świadczy o tym chocby fakt, że o ciąży 13to tygodniowej już dowiedziałam się przez przypadek - kontrolne badanie usg narządów wewnętrznych )Komentarz gina " Pani to przynajmniej jest normalna - większość to już dzień po stosunku chce zwolnienie".No nic.. powiadamiam kadrową o ciąży.. przeszkody: praca na trzy zmiany ( nocki ) praca w nadmiernym hałasie ( drgania ), obecność silnych środków chemicznych, które chcąc nie chcąc musiałabym wdychać, 8 godzin na nogach, stres związany z zarządzaniem grupą ludzi, terminami itd. Nic to, że niewiedząc iż jestem w ciązy z wszystkim tym miałam do czynienia - przyniosłam zaświadczenie o ciąży więc od dziś mi nie wolno. Zaproponowano mi urlop wypoczynkowy do czasu, aż zorganizują dla mnie nowe stanowisko pracy. Siedziałam dwa tygodnie w oczekiwaniu na decyzję... pod koniec drugiego tygodnia meil od kadrowej "przykro mi, ale w tej chwili nie jesteśmy w stanie zorganizować dla Pani stanowiska pracy, przy wykonywaniu której Maleństwo mogłoby się dobrze czuć. W tej sytuacji nie pozostaje nic innego niż polecić Pani zwolnienie". Więc... czy chcę, czy nie chcę ( a nie chcę ) muszę wziąść zwolnienie.
    • betaeta Re: krótka ankieta - kiedy na L4 28.06.08, 14:54
      Witam,
      "mam juz
      > troche dość, jestem zmęczona, bola mnie plecy i puchna nogi. Zreszta
      > wkurza mnie, bo od lutego planowałam odejście z końcem czerwca,
      > nastawiłam się juz, mam swoje plany "???
      To nie sa powody do pojscia na zwolnienie, na zwolnienie ida osoby chore.
      Przy takim podejsciu do pracy nie dziwie sie, ze szefowie zwalniaja kobiety po
      macierzynskim.
      Jak kobiety beda tak do pracy podchodzic to sytuacja niegdy sie nie zmieni na
      lepsze.
      Zwolnienia usprawiedliwione choroba - jak najbardziej, nawet od pierwszego dnia
      ciazy, ale zaplanowane? To nie urlop!!
      Pozdrawiam i zycze zmiany podejsciasmile
      • sofi75 Kolejny "inny kraj" 30.06.08, 12:11

        Belgia

        Postepowanie lekarzy w stosunku do kobiet w ciazy calkowicie
        odmienne od mojego rodzimgo kraju.
        lekarz NIE przepisze badan, ktore uwaza za zbedne - tak zwana
        racjonalizacja wydatkow z kas chorych. Dodam ze kontrola zasadnosci
        zlecanych badan jest calkiem realna.

        Podobnie ze zwolnieniami - generalnie kobiety w ciazy NIE dostaja
        zwolnien lekarskich, chyba ze rzeczywiscie ciaza jest zagrozona i
        jest to udokumentowane. Rozniez w tym przypadku lekarze boja sie
        potencjalnej kontroli.

        Przyklad: jestem po 2 poronieniach o nieustalonej przyczynie. W
        Polsce z definicji moja kolejna ciaza traktowana bylaby jako ciaza
        wysokiego ryzyka. Tutejsi lekarze nie widza zadnych powodow do
        takiej ostroznosci - twierdza nawet ze moja historia nie ma zadnego
        wplywu na powodzenie kolejnej ciazy. mam sie zachowywac normalnie,
        normalnie chodzic do pracy - a jesli w trakcie ciazy beda medyczne
        wskazania do zwolnienia lekarskiego, to je dostane.

        Zwolnienie lekarskie w ostatnich 6 tyg. ciazy odliczane jest od
        macierzynskiego automatycznie.
        Badania w trakcie ciazy refundowane w 80%, porod w 100%.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka