Ma na imię Ludmiła, przyszła do nas 23 wrzesnia, kwadrans po
północy. Mierzyła 60 cm, wazyła 4100 g. Jest łysawą blondyną,
niezwykle żarłoczną i przesliczną.
Poród trwał 8 godzin, licząc od pierwszych skurczy. Tata bardzo
pomagał, zzo także. Byłam nacieta, ale także pękła mi sluzówka
pochwy. Mała, niestety, urodziła sie lekko niedotleniona i dostała
tylko 5/6 pkt w skali Apgar. Trafiła na oddział neonatologiczny, bo
pierwszej nocy w domu krztusiła sie i kaszlała, więc rodzice
spanikowali. Dzis jednak wraca do nas, bo po wnikliwych badaniach
lekarze doszli do jedynego słusznego wniosku: zdrowa jak ryba

Wszytkim mamom zycze równie szybkiego i radosnego porodu jak mój i
mniej nerwów po.
I jeszcze mała uwaga na marginesie: leżąc w szpitalu doszłam do
wniosku, ze kobiety decydujące się na cc "na zyczenie" nie wiedzą co
czynią... Ja wstałam w kilka godzin po porodzie, sama wzięłam
prysznic, sama sie przebrałam. Połoznice po cc przez pierwsze 24 h
moga jedynie kręcić głową leżąc plackiem w łozku.
Pozdrawiam Was wszytkie.
titerlitury