magdziaa77 Re: Poród SN jest dla mnie uwłaczający.... ratunk 11.10.08, 00:31 ja na pewno nie zamierzam Cie krytykować, sama boję się porodu ale jest to chyba bardziej lęk przed nieznanym. Ale mam kochającego męża i wierzę, że da mi wsparcie podczas pododu, pomoże jak będzię trzeba a po wszystkim będzie dla mnie wyrozumiały i doceni mój trud. Ja przeżylam już jedną cesarkę i np. kilka godzin po porodzie położna myła mi krocze, bo sama nie mogłam się ruszać po znieczuleniu. Jak wstałam umył mnie mąż pod prysznicem, bo ja nie byłam w stanie się lekko schylić. o zakładaniu i wyjmowaniu cewnika nie wspomnę, bo to też fizjologia. Sama więc widzisz, że pewnych rzeczy nie da sie przeskoczyć i poród to zawsze poród, jaki by nie był. Trochę fizjologii zawsze będzie. Ale oczywiście jeśli tak bardzo jesteś przeciwna rodzeniu sn, to nie zamęczaj się i załatw cc. A na otuchę (bez względu jaką drogę wybierzesz), moja koleżanka (matka trójki) powiedziała, że jak przyjeżdzasz do szpitala to wiesz, że masz po prostu ważną misję do wykonania i to co jest pomiędzy, do tej misji Ci przybliża. Ja o mojej cesarce też tak myślę i staram się nie pamiętać niektórych akcji. Pozdrawiam, Magda Odpowiedz Link Zgłoś
vibe-b Re: Poród SN jest dla mnie uwłaczający.... ratunk 11.10.08, 18:24 kartoffeln_salat napisała: > Nie chodzi o ból, pewnie jest on wielki i podły. Ból można pokonać > farmakologicznie. > Ja mam jakiś problem-blok psychiczny. > Poród wydaje mi się być uwłaczający godności. > Leżenie, zdanie na cudzą pomoc i "łaskę", proszenie o pomoc, słabość > i fizyczna niemoc, od porodu sn i tego wachlarza sytuacji ktore opisalas mozesz sie ewentualnie wymigac. Ale jesli kiedys zachorujesz i bedziesz zdana na czyjac laske i nielaske w szpitalu, fizyczna niemoc, lezenie etc, to co zrobisz? Podetniesz sobie zyly, zeby tylko uniknac tego uwlaczania? A chyba nie liczysz na to, ze dozyjesz do 80 tki w perfekcyjnym zdrowiu i umrzesz we snie? Odpowiedz Link Zgłoś
atra1 kobito, natychmiast do psychologa/psychiatry 11.10.08, 21:50 broń Boże nie piszę złośliwie, tylko jeżeli Ty masz taką blokadę przed rzeczą niefajną, ale fizologiczną i naturalną, to wg mnie grozi Ci też trauma po niefizologicznym, a i owszem krwawym i bardziej okaleczaącym fizycznie (cięcie przez powłoki brzuszne, a nie kawałek mięśnia i śluzówki) cięciu. Nie uważam, że powinnaś rodzić naturalnie, bo to są Twoje fanaberie. Wg mnie Twoje podejście niestety nie jest normalne - sama piszesz, że masz niewytłumaczalną blokadę. I to może być wskazanie do cc, potencjalnie(?). Ale matkojedyno, cc to nie piknik tylko większa ingerencja w ciało, więc niech jakiś terapeuta pomoże ci się na jedno lub drugie rozwiązanie psychicznie przygotować. Bo wg mnie istnuee ryzyko takie samej traumy w obu przypadkach. Odpowiedz Link Zgłoś
batutka Re: kobito, natychmiast do psychologa/psychiatry 11.10.08, 23:58 a ja czytajac ten post zwrocilam szczegolna uwage na jedna rzecz: otoz autorka watku pisze o ewentualnym rozpadzie malzenstwa po porodzie sn i tak sobie mysle: z jakiego powodu, dlaczego??? sory, ale nie chcialabym byc takim zwiazku, w ktorym zona wstydzi sie meza, a jego obecnosc w czasie porodu jest dla niej powodem do rozmyslan nad utrata wlasnej atrakcyjnosci biedny maz straci zainteresowanie zona po porodzie, bo widok jest dla niego trudny do zniesienia? dziekuje, ale nie chcialabym takiego meza... Odpowiedz Link Zgłoś
katia.seitz Re: kobito, natychmiast do psychologa/psychiatry 12.10.08, 21:25 Dokładnie, dla mnie to też jest najbardziej niepokojące - lęk przed tym, że partner w wyniku uczestnictwa przy porodzie dozna jakiejś traumy i przestanie się żoną interesować. Co do meritum, zgadzam się, że autorce dobrze by zrobiło, gdyby poszukała fachowej psychologicznej pomocy, niezależnie od tego, jak w końcu przyjdzie jej rodzić. Odpowiedz Link Zgłoś
kartoffeln_salat Re: o mężu moim już napisałam 14.10.08, 16:09 napisałam już o mężu, że to nie jego problem tylko mój. To JA nie chce mieć TAM szyte . Rozpad związku nastąpiłby z mojego powodu, bo to ja bym sie nie chciala kochać. Sama blizna mnie nie przeraża. Mam już blizny - nawet nie zwracam na to uwagi. Odpowiedz Link Zgłoś
bati201 Re: Poród SN jest dla mnie uwłaczający.... ratunk 12.10.08, 11:21 Mam takie same obawy jak Ty i poród psuje mi całą ciążę. Dodatkowo wiem, że mój mąż chce yć ze mną przy tym przeżyciu i będę się dodtkowo stresować. Ale pocieszam się tym, ze lekare i pielegniarki świadomie wybrali zawód i wiedzieli w czym będą uczestniczyć, pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
agnesta Re: Poród SN jest dla mnie uwłaczający.... ratunk 12.10.08, 12:36 A ja akurat odwrotnie ... pierwszy poród cc i mimo, że nie wspominam tego źle byłam strasznie zdeterminowana, żeby drugi poród odbył się sn. Ja na przykład bałam się cc i dużo bardziej przerażała mnie wizja rozcinanego brzucha niż nacinanego krocza. Oczywiscie też zastanawiałam się jak sobie poradzę ze wstydem, gdy będą mi zagladać w krocze albo gdy zrobię kupę ale szczerze mówiac podczas porodu zupełnie już o tym nie myślałam. Było mi to kompletnie obojętne. Wydaje mi się że wszelki wstyd i skrępowanie podczas porodu wyparowuje. Piszesz o okaleczeniu fizycznym, ale po cc tez jesteś fizycznie okaleczona. Nie ma masz gwarancji, że zostanie ci tylko niewidoczna blizna. Moja np nie wyglada rewelacyjnie, ale ja wolałam mieć mniej rewelacyjną bliznę na kroczu niż na brzuchu. Ta na kroczu zagoiła się szybko a seks jest równie przyjemny jak przed porodem. Odpowiedz Link Zgłoś
anettchen2306 Re: Poród SN jest dla mnie uwłaczający.... ratunk 12.10.08, 17:30 kartoffeln_salat napisała: "Kiedyś do apteki przyszła kobieta w zaawansowanej ciąży i poprosiła o "wyjałowione podkłady do porodu" - też mi się zrobiło słabo." No to kiepskie masz wiadomosci na temat porodu - nawet po cc bedziesz uzywac tychze podkladow poporodowych i rozne "wydzieliny" beda z ciebie dolem uchodzily. A przy zmianie podpaski w czasie menstruacji tez robi ci sie slabo??? Bo przeciez to kobieca fizjologia! Porod to wlasnie zjawisko fizjologiczne, obojetnie czy sn czy przy pomocy cc (dodatkowo cewnik zaklada sie i w zwiazku z tym tez zaglada sie w krocze) "Poród wydaje mi się być uwłaczający godności." Poszukaj takiego szpitala, ktory spelnia wiekszosc twoich wymagan. Nie kazdy szpital to "rzeznia". Masz prawo wyboru. Ja rodzilam pierwsze dziecko w Polsce prawie 10 lat temu i wbrew opiniom wspominam go dobrze (jednoosobowa porodowka, drzwi samodomykajace sie). O nacinaniu krocza powiadomiono mnie, odczulam to raczej jako ulge. A przekonanie, ze po tym zabiegu rozpadaja sie zwiazki jest infantylne. Odpowiedz Link Zgłoś
ariella salatko 13.10.08, 11:08 po tej dawce taniej psychologii proponuje ci zainwestowac w prywatna klinike, miec swietna cc - to co wypisuje o cc elza to jakies dramaty sa, moze z jakiegos badziewnego szpitala, bo w dobrych szpitalach to wyglada zupelnie inaczej - jest milo i bezpiecznie, a mityczny cewnik zakladaja po podaniu znieczulenia, a wyjmuja po 6-8 godz, jak sie wstaje!!!. Pomijajac wzgledy estetyczne (dla mnie porod sn tez jest nie do wyobrazenia) cc jest ponad dwa razy bezpieczniejsza dla dziecka niz psn - z tym nie dyskutuje juz nawet Anna Otffinowska z Rodzic po Ludzku, choc fanatyczki psn ciagle tak . Natomiast cc jest bardziej niebezpieczna dla matki. Wybor mimo wszystko prosty, nie? Ja mialam dwie cc na zyczenie i chetnie poszlabym na trezcia. A, pomaga jak zwykle wiedza - zimno w czasie porodu moze byc reakcja na znieczulenie, zdarza sie tez podczas znieczulenia do sn. Trudno, nie bedziesz przeciez rodzila w kozuchu, nie? Milej cesarki i olej teksty o nieakceptacji swojego ciala (jakby te co akceptuja np sie nigdy nie malowaly, ha ha), naturze - natura jest do doopy, natura wymyslila, ze statystycznie co 7 (SIODMA!!!!) z nas umrze podczas porodu, gdyby odbywaly sie bez ingerencji lekarza i szpitala. No i skoro mozna komfortowo i bezpiecznie, to czemu, kurde, nie??? pozdr Odpowiedz Link Zgłoś
gaja78 Re: salatko 13.10.08, 11:59 ariella napisała: > Pomijajac wzgledy estetyczne (dla mnie > porod sn tez jest nie do wyobrazenia) cc jest ponad dwa razy > bezpieczniejsza dla dziecka niz psn - z tym nie dyskutuje juz nawet > Anna Otffinowska z Rodzic po Ludzku, choc fanatyczki psn ciagle tak > . Linki proszę, jak zobaczę raporty z badań, raz na zawsze przestanę na ten temat dyskutować. Boszzz ludzie uwielbiają pielęgnować mity wszelkiej maści, jeśli im akurat pasują Odpowiedz Link Zgłoś
syska241 Re: salatko 13.10.08, 12:54 mialam cc na życzenie...nie żałuję. Myślę o drugim dziecku, jedyne co mnie zastanawia to to, czy uda mi sie na pewno załatwic drugie cc. Muszę mieć tę pewność zanim zajdę w kolejną ciaże.Niech każda rodzi jak chce, mam dosć tych moralnych ,nawiedzonych tekstów głoszonych przez fanatycznki porodu naturalnego!!!Nie bedę rodzić naturalnie, bo nie chcę!!! Odpowiedz Link Zgłoś
nec_nec Re: salatko...a badania 13.10.08, 13:12 www.guardian.co.uk/society/2004/may/02/health.politics1 na przykąłd tutaj..ale ja wiem, ze ta dyskujsa się nie skończy bo na tysiac badańa, iż cc jest w pewnych elemenatch bezpeiczniejsza zwolennicy pn (misjonarze? miejscami fanatycy?) przedstawić swoje 100 badan, bo nie mogą jakoś zdzierzyć i zaakcpetować, że ktoś moze rodzić inaczej niz dołem. Tylko czekam, keidy będzie tutaj prawdzwy Ku Klux Klna w kaptaurach wyłapujące te niegondeco zrobiły sobie cearkę.. bo ich jkaoś nikt nie namawia na cc, ale odwrotnie to już jest jakiś fanatyzm. A w cytowanym artykule najbardziej podobało mi sie stwierdzenie, że ryzyko udla dziecka rodzonego drogą pochwową jest większe niż dla osoby jadącej po kielchu na motorze (i to bez kaska). Niech każdy rodzi jak chce, krucjata jakaś?? Odpowiedz Link Zgłoś
vibe-b Re: salatko...a badania 13.10.08, 14:23 nec_nec napisał: > Niech każdy rodzi jak chce, krucjata jakaś?? Nie wiem jak innym,ale mnie zwisa, jak sie urodzi Twoje dziecko i jakie rzeczy moga grozic jemu lub Tobie. Kluczowe jest to: protestuje przeciwko "zalatwianym" cc za publiczne pieniadze. Jak sobie zaplacisz, to moga ci dziecko wyjac nawet gardlem, co mnie to obchodzi? Odpowiedz Link Zgłoś
nec_nec Re: salatko...a badania 13.10.08, 14:27 ooo dochodzimy do jakiegoś konsensusu. A tak z ciekawości w jaki spośob chcesz zaprotestować ))))) posty z protestem? oflagowanie sie? przemarsz razem z górnikami pod MZ? warty przed porodówkami i sprawdzanie wskazań do cc? tak z ciekawości pytam Odpowiedz Link Zgłoś
vibe-b Re: salatko...a badania 13.10.08, 15:20 nec_nec napisał: > ooo dochodzimy do jakiegoś konsensusu. A tak z ciekawości w jaki > spośob chcesz zaprotestować ))))) > posty z protestem? oflagowanie sie? przemarsz razem z górnikami pod > MZ? > warty przed porodówkami i sprawdzanie wskazań do cc? > tak z ciekawości pytam NO bardzo zabawna jestes. Owszem, pole manewru mam niewielkie, tyle mojego co sobie na forum popisze. Podejrzewam, ze wiekszosc pan "prowadzacych krucjate" rowniez kieruje sie podobnymi pobudkami do moich (bo umowmy sie: obca osoba na forumie naprawde ma w cztercech literach fakt, ze zejdziesz smiertelnie przy cc. Ale wydawanie publicznych pieniedzy na fanaberie rozhisteryzowanych panienek juz raczej rusza innych. Ale nie boj, w Polsce tez niedlugo bedzie cc TYLKO za wlasna kase, bo tak jest w kazdym cywilizowanym kraju, a PL ponoc do unii weszla. Ponoc. Odpowiedz Link Zgłoś
kiniox Re: salatko...a badania 14.10.08, 13:41 Nie bardzo rozumiem, dlaczego kobieta rodząca przez cc bez wskazań, miałaby ponosić całkowite koszty takiego porodu. Moim zdaniem powinna pokrywać jedynie RÓŻNICĘ w cenie pomiedzy porodem naturalnym, a porodem przez cesarskie cięcie. W końcu urodzić musiałaby i tak, więc poród jako taki byłby pokryty z ubezpieczenia. Wymaganie, aby za całość płaciła z własnej kieszeni, to de facto odmawianie jej prawa do jakiejkolwiek refundacji porodu z ubezpieczenia, na które ona także się składała. Przykładowo, jeśli normalny poród kosztuje 1000PLN, a cc 1300 PLN, to kobieta decydująca się na cc z wyboru powinna pokrywać tylko 300PLN (oczywiście te sumy są wzięte z sufitu wyłącznie dla zobrazowania tezy). Odpowiedz Link Zgłoś
vibe-b Re: salatko...a badania 14.10.08, 16:00 Przykładowo, jeśli normalny poród kosztuje > 1000PLN, a cc 1300 PLN, to kobieta decydująca się na cc z wyboru powinna > pokrywać tylko 300PLN (oczywiście te sumy są wzięte z sufitu wyłącznie dla > zobrazowania tezy). Musze przyznac ci racje, tak by faktycznie bylo sprawiedliwie. Z tym tylko, ze stosunek nie bylby 1000 do 1300 ale raczej cos w stylu 2 000 do 10 000. Odpowiedz Link Zgłoś
kartoffeln_salat Ja nic nie mówiłam o CC za państwowe pieniadze! 14.10.08, 16:02 Przepraszam, ale to jakieś pomówienie, bo nie napisałam ani jednego słowa o zrobieniu mi CC za państwowe pieniądze. Całą ciąże mam prowadzoną prywatnie, każda wizyta, każde USG i każde badanie krwi płacę ze swojej kieszeni. Nie liczyłabym zresztą na nic szczególnego za darmo w polskim szpitalu - przepraszam, jeśli ktoś okaże sie dla mnie miły bez dodatkowej gratyfikacji napewno nie zapomnę mu podziękować - ale nie mam marzycielskich nadziei, że będzie tam cud-miód. I nic nie mówiłam, ze wy-podatnicy macie mi za cos zapłacić. Od dawna wiem o swoich lękach i od dawna mam przygotowaną grubszą kopertę jeśli będzie to konieczne to trudno. U dentysty też płacę za znieczulenie i za plombę z własnej kasy. To mój wybór. Odpowiedz Link Zgłoś
gaja78 Re: Ja nic nie mówiłam o CC za państwowe pieniadz 14.10.08, 16:16 kartoffeln_salat napisała: > Nie liczyłabym zresztą na nic szczególnego za darmo w polskim > szpitalu - W samym województwie pomorskim mogę ci dać namiary na kilka porodówek, na których nie będziesz musiała płacić za "ludzki" poród w całkiem komfortowych warunkach. To wcale nie tak mało. Nie szastaj proszę opiniami jak ta powyżej, bo są zwyczajnie krzywdzące dla placówek, które postawiły na wysoki standard i poród po ludzku. Odpowiedz Link Zgłoś
maurra Re: salatko...a badania 13.10.08, 16:58 PL nie daje mi sensownego wyboru - wymusza rodzenie po polsku czyli np. kilkanaście godzin bez zzo, w niewygodnej pozycji i z obowiązkowo naciętym kroczem albo - jak jednak chcę po ludzku (Schwedt) - nasyła prokuratora. W tej sytuacji mnie dla odmiany wisi, co o mojej ewentualnej cesarce na życzenie w placówce finansowanej przez NFZ pomyśli ktokolwiek, czy mnie nazwie histeryczką czy zimną suczą myślącą tylko o własnej pipe a nie dobru dzidzi. A wybiorę NFZ-owską bo ma zwykle lepsze zaplecze, bardziej doświadczonych położników i jest o połowę tańsza. Taki jest stan na dziś, mam jednak nadzieję że za lat parę odpłatne i legalne cc na życzenie rodzącej będzie dostępne i żadna pani rozkochana w naturalności wysypki od tego nie dostanie. Odpowiedz Link Zgłoś
gaja78 Re: salatko...a badania 13.10.08, 14:32 nec_nec napisał: > www.guardian.co.uk/society/2004/may/02/health.politics1 > na przykąłd tutaj.. Ciekawy tekst. Wybiórczy, ale ciekawy. W zderzeniu z innymi źródłami daje do myślenia i motywuje do dalszych poszukiwań informacji > ale ja wiem, ze ta dyskujsa się nie skończy bo na > tysiac badańa, iż cc jest w pewnych elemenatch bezpeiczniejsza > zwolennicy pn (misjonarze? miejscami fanatycy?) przedstawić swoje > 100 badan, bo nie mogą jakoś zdzierzyć i zaakcpetować, że ktoś moze > rodzić inaczej niz dołem. > Tylko czekam, keidy będzie tutaj prawdzwy > Ku Klux Klna w kaptaurach wyłapujące te niegondeco zrobiły sobie > cearkę.. bo ich jkaoś nikt nie namawia na cc, ale odwrotnie to już > jest jakiś fanatyzm. Ke ? Twoja sprawa jak będziesz rodzić. Mnie tylko irytują dziennikarskie pseudoinformacje. > A w cytowanym artykule najbardziej podobało mi sie stwierdzenie, że > ryzyko udla dziecka rodzonego drogą pochwową jest większe niż dla > osoby jadącej po kielchu na motorze (i to bez kaska). Ryzyko czego kochana ? Nie wątpię że ci się ten tekst spodobał. Dziennikarz przypadkowo tego porównania nie użył Odpowiedz Link Zgłoś
nec_nec Re: salatko...a badania 13.10.08, 14:39 Wybiórczy? Jakbym załączyła artykuł, ze pn jest we wszystckih aspektach lepysz dla matki i dziecka to na pewno nie byłby on wybiórczy To dobrze, ze jest ci obojętne jak będa rodziły kobiety - i oto chodzi, aby na siłę nie robić krucjat. A odnosnie załączonego tekstu - napisz do autora tesktu - nie było napisane czego ryzyko - przeciez jest w artykule.. Odpowiedz Link Zgłoś
atra1 Re: salatko...a badania 13.10.08, 15:16 no sorki, jest wybiórczy, a właściwie jednostronny, tyle, że on z założenia miał chyba przedstawiać jedną stronę - np nie ma słóweńka o tym, że większy odsetek śmierci lóżeczkowej jest wśród dzieci po cc I to widać, niezależnie od tego co się mysli o cc na życzenie (ja bym nie chciała, o ile ktoś to robi za własne pieniądze jeżeli jest to kwestią TYLKO życzenia - nie mój biznes) Odpowiedz Link Zgłoś
gaja78 Re: salatko...a badania 13.10.08, 15:51 nec_nec napisał: > Wybiórczy? Jakbym załączyła artykuł, ze pn jest we wszystckih > aspektach lepysz dla matki i dziecka to na pewno nie byłby on > wybiórczy Nie mierz innych swoją miarą moja droga, mnie interesuje przede wszystkim posiadanie rzetelnych informacji, taką mam życiową potrzebę, to się nazywa ciekawość. Swoje porody mam już za sobą, nie mam interesu w tym, żeby oceniać zarówno normalne publikacje jak i dziennikarskie popisy "pod siebie". > To dobrze, ze jest ci obojętne jak będa rodziły kobiety - i oto > chodzi, aby na siłę nie robić krucjat. Jakich krucjat ? To najczęściej nadużywane określenie na tym forum. > A odnosnie załączonego tekstu - napisz do autora tesktu - nie było > napisane czego ryzyko - przeciez jest w artykule.. Jest w odniesieniu do psn, nie ma jeśli chodzi o cesarkę. No chyba że coś mi umknęło. Odpowiedz Link Zgłoś
azile.oli Re: salatko...a badania 14.10.08, 09:29 Ja doskonale rozumiem założycielkę tematu.Sama miałam takie odczucia odnośnie porodu sn i miałam dwie cesarki,nie na życzenie,ale...Dlaczego akceptujemy cesarkę z powodów komplikacji natury fizycznej,a odrzucamy przyczyny, wynikające z psychiki.Wiem z własnego doświadczenia,że właśnie strach, poczucie skrępowania mogą skutecznie zatrzymać akcję porodową.Tak było w moim przypadku.I wcale nie strach przed bólem,ale przed tym, że coś się stanie dziecku.Tak wogóle są osoby,które mają blokady w odniesieniu do niektórych czynności fizjologicznych,a poród sn jest fizjologiczny.Dlatego rozumiem kobiety, które chcą cc,one najlepiej siebie znają.Uważam ,że nastawienie psychiczne rodzącej jest takim samym powodem do przeprowadzenia porodu operacyjnego, jak inne.Co do refundowania,no cóż...Mnie też może się nie podobać, że refundowane są koszty leczenia np alkoholików, narkomanów, czy ludzi którzy wypalali po 2 paczki papierosów dziennie.I na pocieszenie mam, które wybierają świadomie cc-Moje dzieci urodzone tym sposobem nie rozwijały się gorzej od innych,a powiem, że nawet lepiej i nie chorowały do 3 roku życia wogóle. Znam natomiast dzieci po porodach sn, chorowite, często z dysfunkcjami. i żeby było jasne, nie twierdzę, że poród naturalny jest czymś złym, albo że choroby tych dzieci wynikały z takiego przeprowadzenia porodu. Po prostu nie generalizujmy. Statystyki sobie,a rzeczywistość sobie.Jestem jedynie za tym,aby dać kobiecie możliwość wyboru,skoro medycyna na to pozwala.Cesarka to operacja i ktoś, kto się na nią decyduje, ma zapewne poważne powody, aby taką opcję wybrać. Przyjmijmy zatem, że po prostu się różnimy, co dla jednego jest naturalne, to u innego może wywoływać wręcz przerażenie.W takim przypadku lepsze jest cc planowane, niż przeprowadzone w razie braku postępu porodu.Właśnie wtedy jest najwięcej powikłań, bo robi się cc,kiedy z dzieckiem dzieje się coś niepokojącego,np spada mu tętno.I oczywiście moga być późniejsze konsekwencje niedotlenienia.Ale to niecc było jego przyczyną,tylko przedłużający się poród naturalny. Odpowiedz Link Zgłoś
peresia Re: salatko...a badania 14.10.08, 14:13 Ale tu tak naprawdę nie chodzi o refundację, strach przed bólem, czy strach o zdrowie dziecka. Chodzi o to, że autorce wątku wydaje się (tak, tak - wydaje się, bo jeszcze nie rodziła), że poród sn tak naprawdę nie różni się pod względem intymności od porodu przez cc. Różnic jest tak naprawdę niewiele: przy każdym porodzie trzeba się obnażyć, poddać badaniom itd. Szpital musiałby chyba "stanąć na rzęsach", żeby dla jednej rodzącej zorganizować lekarza, położną, anestezjologa w jednym, bo chyba tylko wtedy autorka wątku (być może) poczułaby komfort psychiczny. I żeby nie było: rodziłam dwa razy zarówno sn i przez cc. I gybym miała za trzecim razem możliwośc wyboru rodzaju porodu pod kątem intymności - bez wahania wybrałabym sn. Odpowiedz Link Zgłoś
ariella ech, przykre 14.10.08, 14:27 od jakiegos czasu zastanawiam sie dlaczego fanatyczki psn sa takimi wroginiami cc. - powoluja sie na nature - wiadomo, bez sensu. NA nature to mozna umrzec przy porodzie i tyle - dbaja o pieniadze z NFZ - ale jednoczesnie zwalczaja cc ogolnie,czyli chodzi o cos wiecej - przytaczane badania zawsze nakryja jakimis wlasnymi, najczesciej z katolickich osrodkow naukowych - dorabiaja ideologie typu, dzieci po cc maja gorszy kontakt z matka, choc wiadomo, ze to cecha tzw niebadalna - sa impregnowane na uczucia - typu comentarze jak boisz sie porodu, to nie jestes gotowa na dziecko. Naprawde zastanawiam sie, skad taka wola walki w nawracaniu na psn? Czemu im nie wisi, ze ktos chce miec cc? Mi wisi, ze ktos chce rodzic psn, jej sprawa. Dlaczego wogole wpisujecie sie w posty o cc? Ja wogole nie wchodze na posty o psn, chyba ze autorka pyta o cc, albo pyta jak urodzic. Czemu wam tak te cc bruzdza? Napiszcie tak powaznie. pozdr Odpowiedz Link Zgłoś
gaja78 Re: ech, przykre 14.10.08, 14:49 ariella napisała: > - przytaczane badania zawsze nakryja jakimis wlasnymi, najczesciej z katolickich osrodkow naukowych Ooo to ja poproszę o wskazanie tych badań, co tu się niby pojawiły - zarówno tych "popierających" cc jak i tych z katolickich ośrodków naukowych. Coś mnie ominęło ? > Naprawde zastanawiam sie, skad taka wola walki w nawracaniu na psn? Nie ma czegoś takiego jak wola walki w nawracaniu psn. Ktoś chce cesarkę na życzenie. Jego sprawa. Natomiast dorabianie do tego fałszywej ideologii to już jest coś, z czym wypada dyskutować. Osobiście nie dyskutuję z czyimś życzeniem rodzaju porodu. Nikogo nie chcę nawracać. Dyskutuję z tym, że ktoś twierdzi, że chce cesarkę "dla dobra dziecka". No sorry, ale dla dobra dziecka to jest tylko wtedy, gdy są wskazania medyczne. Denerwuje mnie powoływanie się na dane fałszywe, niepełne, nierzetelne, bo to przede wszystkim nakręca spiralę strachu, której owoce są takie, jak w poście autorki wątku Odpowiedz Link Zgłoś
maurra Re: ech, przykre 14.10.08, 15:09 > Nie ma czegoś takiego jak wola walki w nawracaniu psn. ty może w swoim subiektywnym odczuciu takowej nie masz, ale to za malo, żeby generalizować "nie ma" kupa foremek ma > dorabianie do tego > fałszywej ideologii to już jest coś, z czym wypada dyskutować.> a która to ideologia fałszywa a która niefałszywa? kto na forum o tym rozstrzyga? Odpowiedz Link Zgłoś
gaja78 Re: ech, przykre 14.10.08, 15:19 maurra napisała: > ty może w swoim subiektywnym odczuciu takowej nie masz, ale to za malo, żeby generalizować "nie ma" > kupa foremek ma No może i racja, w zasadzie pisałam o sobie, źle się wyraziłam. > a która to ideologia fałszywa a która niefałszywa? kto na forum o tym rozstrzyga? Nikt nie rozstrzyga, gdyby rozstrzygał, dawno byłoby pozamiatane Według znanych mi obiektywnych źródeł informacji nieprawdą jest, jakoby cc było bezpieczniejsze dla dziecka - a taki argument jest tutaj używany często i gęsto. Oczywiście znam tylko kilka źródeł owych informacji, większości nie. Dlatego też gdy ktoś podaje liczby, staram się dowiedzieć, skąd sie wzięły, żeby sobie horyzont poszerzyć. Odpowiedz Link Zgłoś
bettyblue29 Re: ech, przykre 18.10.08, 12:13 witajcie...ciagle zastanawiam sie jaka forme porodu wybrac aby byla dobra i dla mnie i dla dziecka. Uwazam,ze przy tak rozwinietej technice medycznej porod 15 godzinny sn (i dluzszy) jest meczarnia dla matki i dziecka. Kazda z Nas ma prawo wyboru i kazdy wybór jest indywidualna decyzja. Nie mozna potepiac kobiet, ktore wybieraja cc np. z wygodnictwa a nie z zalecenia lekarza.Cieszmy sie,ze mamy mozliwosc wyboru a nie jak nasze matki czy babki!!! Odpowiedz Link Zgłoś
bettyblue29 rodzic po ludzku 21.10.08, 18:39 napisalas,ze kilka szpitali w pomorskim "praktykuje" rodzenie po ludzku, moglabys uscislic ktore? Czy te informacje sa poparte artykulami czy tylko ze slyszenia- bo ktos tam powiedzial.... Pozdrawiam BB. Odpowiedz Link Zgłoś
kartoffeln_salat Po przeczytaniu tego wszystkiego.... 14.10.08, 16:30 Przeczytałam te wszystkie 200 postów, ale się temat rozkecił, nigdy jeszcze mój post się tak nie rozhulał na żadnym forum . No i po przeczytaniu tego wszystkiego czuję się jakbym stała nad tykającą bombą i miała przeciąć albo czerwony albo niebieski kabelek. Ale nie dajmy się zwariować. W każdym razie dowiedziałam się tego, co chciałam - jest nas więcej i to wcale nie mało. Więc nie jestem odosobnionym przypadkiem. Tak, szpital sam w sobie jest okropnym miejscem. Wszyscy w białych i zielonych fartuchach wzbudzają lęk. Człowiek jest słaby, przestraszony, zdezorientowany w nowej sytuacji. Jego godność i poszanowanie intymności są bliskie zeru. Zwłaszcza gdy się nie leży w szpitalu na oko, tylko na ciążę. I to wszystko jest wspólne i dla PSN i dla CC. Możecie sie śmiać, ale po analizach ZA i PRZECIW, po statystykach, badaniach, rocznikach i cudzych opiniach, na koniec słucham jeszcze intuicji. Moja intuicja oraz wiedza o swoich ograniczeniach mi mówi: nie wybieraj się na 50 km wycieczkę rowerową, bo nie wytrzymasz. Tak samo mam tutaj, nie porywam sie na Matkę-Polkę bo wiem że nie dam rady. Odpowiedz Link Zgłoś
aga-agata Re: Po przeczytaniu tego wszystkiego.... 14.10.08, 16:48 a ja dodałabym jeszcze jedną rzecz - poród przez CC być może i jest kręoujący równie jak (a dla niektórych nawet bardziej) poród SN, ale ma jedną niezaprzeczalną zaletę - jest duuuuużo krótszy. Na te godzinkę mozna zamknąć oczy, zacisnąć zęby, myśleć o motylkach na łące i po prostu to przeżyć. Trudno jest się wyłączyć na czas kilkunastogodzinnego porodu sn, podczas którego jeszcze trzeba współpracować z personelem medycznym, trudno jest nie myslec o tym jak długo to jeszcze potrwa, ile razy będę badana i co jeszcze się wydarzy Odpowiedz Link Zgłoś
maurra Re: Po przeczytaniu tego wszystkiego.... 14.10.08, 16:59 no i po tej godzinie dostaniesz leki zmniejszające ból bez piep... o fanaberiach Odpowiedz Link Zgłoś
klarci Re: Po przeczytaniu tego wszystkiego.... 02.11.08, 00:58 Fajnie, tylko jak to ktoś już tu napisał, cc to operacja, po której też leżysz kilkanaście godzin i jesteś zależna od pielęgniarek. Więc to raczej nie jest tak, jak piszesz. Poza tym po PSN możesz zajmować się dzieckiem, a po CC jesteś skazana na położne. Odpowiedz Link Zgłoś
natka320 Re: Po przeczytaniu tego wszystkiego.... 15.10.08, 12:49 A ja myślę, że do porozumienia nigdy nie dojdziemy. Gdybym miała do wyboru 20-godzinny, koszmarnie bolesny poród sn lub szybką cesarkę po której będę czuć się rewelacyjnie z całą pewnością wybrałabym cesarkę. I żeby nie było nieporozumień jestem zwolenniczką sn i przeciwniczką cc na życzenie (przynajmniej za państwową kasę ). Jednak wszystkie wiemy, że różne są i porody sn i cc. Znam kilka kobitek, które po cc czuły się wyśmienicie, szybciutko wracały do pełnej mobilności ale znam również takie, które przechodziły to bardzo źle. Przez długi czas towarzyszył im silny ból, przez pierwsze dni nie były w stanie się ruszać. Porody sn też bywają różne. Niektóre rodzą po 30 godzin, inne (tak jak ja) szybciutko. Mój poród (pierwsze dziecko) zakończył się niecałe 4 godziny po podaniu oksytocyny a takiego prawdziwego bólu miałam 40 minut. Prawda jest taka, że decydując się na jakiekolwiek rozwiązanie nie wiemy co nam ono przyniesie. Autorka wątku wybierze to co uzna za najlepsze dla niej ale nie jest powiedziane, że zniesie to lepiej niż gdyby rodziła sn. Ja wiem, że 1000 razy wolałabym taki poród jak mój niż cc. A co do braku intymnosci i ciągłego badania - jestem osobą niezwykle wstydliwą, idąc do szpitala nie przerażał mnie ból porodowy tylko właśnie ta nagość. Jak zaczęło boleć to miałam głęboko w d.... ile osób tam jest i jak często mnie badają. Co prawda była tylko położna i lekarz ale nawet gdyby było ich więcej nie miałoby to znaczenia. Tak, jak ktoś wcześniej napisał poród obdziera nas ze wstydu. Życzę podjęcia właściwej decyzji (jaka by nie była ) i pozdrawiam. Odpowiedz Link Zgłoś
maurra Re: ech, przykre 14.10.08, 17:31 Podstawowym problemem w tym przypadku jest wrzucanie do jednego wora wszystkich cc: i tych na zimno, zaplanowanych czy robionych "na życzenie" oraz nagłych, nieplanowanych które stanowią gros cearskich cięć. To te drugie pracują na wynik a przeciez jasnym jest, ze nagłe cc jest robione w sytuacji, gdy po prostu dzieje się coś złego, więc szanse że źle się skończy rosną. Chciałbym zobaczyć badania o niebezpieczeństwach, ryzyku powikłań czy śmierci po cc robione tylko w odniesieniu do cesarskich cięć planowanych ("na życzenie"). Np. tylko z prywatnych klinik w PL. Wówczas można porównywać zagrożenia, ryzyko i wieszać psy na myślących inaczej. Póki co bardziej niż statystyki przemawia do mnie prosty fakt: że rodzącej po IVF bardzo często daje się prawo do wyboru sposobu urodzenia dziecka (kto przy zdrowych zmysłach ryzykowałby że kobieta wybierze metodę bardziej ryzykowną i to w sytuacji, gdy ciążę uzyskano po latach starań i leczenia?). I to jest najczęściej cesarka "na zimno". Odpowiedz Link Zgłoś
gaja78 Re: ech, przykre 14.10.08, 17:39 maurra napisała: > Podstawowym problemem w tym przypadku jest wrzucanie do jednego wora wszystkich > cc: i tych na zimno, zaplanowanych czy robionych "na życzenie" oraz nagłych, > nieplanowanych które stanowią gros cearskich cięć. > To te drugie pracują na wynik a przeciez jasnym jest, ze nagłe cc jest robione w sytuacji, gdy po prostu dzieje się coś złego, więc szanse że źle się skończy rosną. Linki anglojęzyczne, które podawałam, dotyczą cc bez wskazań medycznych. > Np. tylko z prywatnych klinik w PL. Wówczas można porównywać zagrożenia, ryzyko > i wieszać psy na myślących inaczej. A kto wiesza psy ? > Póki co bardziej niż statystyki przemawia do mnie prosty fakt: że rodzącej po IVF bardzo często daje się prawo do wyboru sposobu urodzenia dziecka (kto przy zdrowych zmysłach ryzykowałby że kobieta wybierze metodę bardziej ryzykowną i to w sytuacji, gdy ciążę uzyskano po latach starań i leczenia?). Jasne, stary dobry argument Rodząca po IVF najpewniej nie będzie miała więcej dzieci, więc ten silny argument przeciwko cc na życzenie w jej przypadku odpada, stąd wolny wybór. Odpowiedz Link Zgłoś
maurra Re: ech, przykre 14.10.08, 17:56 mnie interesuje polskie podwórko, bo cc będę miała w polskich a nie paragwajskich realiach. A że co kraj to obyczaj, widać chociażby w kwestii nacinania krocza, dawania zzo, opieki lekarskiej w czasie ciąży czy długości hospitalizacji po porodzie > Jasne, stary dobry argument > Rodząca po IVF najpewniej nie będzie miała więcej dzieci, więc ten silny argument przeciwko cc na życzenie w jej przypadku odpada, stąd wolny wybór.> T ? A jakieś badania, linki potwierdzające argument o dalszym niemaniu? Lekarz zgaduje, że więcej jej się pewnie nie uda, więc niech tam sobie babka na własną szkodę wybiera? Mnóstwo mam po IVF wraca po mrozaki do kliniki, co świetnie widać na forum nt. niepłodnosci "nasz-bocian". Sama mając 1 dziecko "z kliniki" doczekałam się drugiego. Odpowiedz Link Zgłoś
maurra Re: ech, przykre 14.10.08, 18:04 > Rodząca po IVF najpewniej nie będzie miała więcej dzieci< Na jednym można zastosować zabieg bardziej ryzykowny? Odpowiedz Link Zgłoś
gaja78 Re: ech, przykre 14.10.08, 19:32 maurra napisała: > > Rodząca po IVF najpewniej nie będzie miała więcej dzieci< > > Na jednym można zastosować zabieg bardziej ryzykowny? ? Chodziło mi o macicę i jej stan po cesarce. Niezaprzeczalnie gorszy niż po sn. Kondycja macicy to dość istotna sprawa jeśli chodzi o ciążę, o czym zwolenniczki cesarki na życzenie zdają się zapominać. Odpowiedz Link Zgłoś
maurra Re: ech, przykre 15.10.08, 09:39 zero w tym logiki. Jaki lekarz dałby prawo wybierania zabiegu bardziej ryzykownego I dla DLA DZIECKA i dla MATKI (a takie ma ponoć być cc) i to w sytuacji, gdy kobieta w ciążę zaszła z trudem po latach leczenia i wyrzeczeń? Tyle lat starań i na koniec fundujemy lekką ręką poród większego ryzyka ot tak? W takim przypadku robi się wszystko, aby ryzyko niebezpieczeństw minimalizować a nie zwiększać. I cesarka "na życzenie" taka właśnie funkcję spełnia >Kondycja macicy to dość istotna sprawa jeśli chodzi o ciążę, o czym zwolenniczki cesarki na życzenie zdają się zapominać.< nie sądzę, żeby zdawały się zapominać natomiast widzę jak na dłoni, że po raz n-ty najwięcej o tym, co kobiety po (albo przed) cc myślą, sądzą, o czym zdają się zapominać a czym interesują się za bardzo itp. mają do powiedzenia panie znające cc z filmików na youtube i lektury linków. Akcji nawracania na psn nie uprawiają jakoś z taką zaciętością kobiety po cesarskim cięciu, które przecież doświadczyły tego "horroru", czy też "koszmaru". Odpowiedz Link Zgłoś
gaja78 Re: ech, przykre 15.10.08, 10:49 maurra napisała: > zero w tym logiki. Jaki lekarz dałby prawo wybierania zabiegu bardziej > ryzykownego I dla DLA DZIECKA i dla MATKI (a takie ma ponoć być cc) i to w > sytuacji, gdy kobieta w ciążę zaszła z trudem po latach leczenia i wyrzeczeń? > Tyle lat starań i na koniec fundujemy lekką ręką poród większego ryzyka ot tak? Nie nie. Właśnie w przypadku kobiety po IPV, kobiety po trzydziestce rodzącej pierwsze dziecko, kobiety, u której istnieje jakiś problem ginekologiczny, często cesarskie cięcie jest lepszym rozwiązaniem. To specyficzna grupa. Badania, które mówią że cesarka jest mniej bezpieczna, raczej jej nie dotyczą. I na tym polega podstawowy błąd w logice "po sztucznym zapłodnieniu kobiety mogą wybrać, więc widocznie cesarka jest bezpieczniejsza dla dziecka niż sn". Bzdura. W przypadku kobiety po IPV cc może być lepszym wyjściem, co nie znaczy, że dla kobiety ze zdrową, "naturalną" ciążą też takim będzie. To tak jakby porównywać kobiety w drugiej ciąży: jedną po jednym sn, drugą po jednym cc. W przypadku tej drugiej trzeba się poważnie zastanowić, czy rodzi cc czy sn. Czy w ogóle może mieć wybór w sprawie sn. I co, też powiemy, że skoro ona ma wybór, to znaczy że cesarka jest bezpieczniejsza ? > W takim przypadku robi się wszystko, aby ryzyko niebezpieczeństw minimalizować a nie zwiększać. No dokładnie. Minimalizować niebezpieczeństwo w tym konkretnym przypadku może oznaczać cesarkę. Dokładnie to mówił Południewski w linkowanym wywiadzie - rozszerzanie wskazań o nowe grupy kobiet. Nie ma to nic wspólnego z ideą cesarki na życzenie. > I cesarka "na życzenie" taka właśnie funkcję spełnia Cesarka na życzenie spełnia funkcję minimalizowania niebezpieczeństwa ? A to ci dopiero ... Przeciętna kobieta nie jest w stanie określić niebezpieczeństwa związanego z cc czy sn w jej przypadku. Jak więc może samodzielnie podejmować decyzję, która ma niebezpieczeństwo minimalizować ? Jeśli ciąża jest pod jakimś względem nietypowa, lekarz informuje o tym pacjentkę i albo daje jej wybór, albo tłumaczy, że trzeba robić cc. To naprawdę nie ma nic wspólnego z cc na życzenie. > nie sądzę, żeby zdawały się zapominać Mam inne wrażenie, ale być może mylne. > natomiast widzę jak na dłoni, że po raz n-ty najwięcej o tym, co kobiety po > (albo przed) cc myślą, sądzą, o czym zdają się zapominać a czym interesują się > za bardzo itp. mają do powiedzenia panie znające cc z filmików na youtube i lektury linków. Osobiście znam cc z opowieści znajomych, rodziny oraz własnej matki stojącej przy zabiegach cc kilka razy dziennie. > Akcji nawracania na psn nie uprawiają jakoś z taką zaciętością kobiety po cesarskim cięciu, które przecież doświadczyły tego "horroru", czy też "koszmaru > ". Mylisz się. Najwięcej złego o cc usłyszałam od znajomej, która miała cc na życzenie i która dotknęła swoje dziecko dopiero miesiąc po porodzie. Wcześniej walczyła o życie. Do dziś przy różnych okazjach uprawia "akcję nawracania na psn". Odpowiedz Link Zgłoś
maurra Re: ech, przykre 15.10.08, 11:38 ile znasz kobiet po 30-tce (ciąża nietypowa) którym lekarz p.r.z.e.d porodem zaproponował wybór? > Mylisz się. Najwięcej złego o cc usłyszałam od znajomej, która miała cc na życzenie i która dotknęła swoje dziecko dopiero miesiąc po porodzie. Wcześniej walczyła o życie. Do dziś przy różnych okazjach uprawia "akcję nawracania na psn".< Nie, nie mylę się. Z jednostkowego przykładu żadnej prawidłowości się nie wyprowadza. Odpowiedz Link Zgłoś
gaja78 Re: ech, przykre 15.10.08, 12:14 maurra napisała: > ile znasz kobiet po 30-tce (ciąża nietypowa) którym lekarz p.r.z.e.d porodem > zaproponował wybór? Z własnego otoczenia - kilka. Ot tak po prostu oferowali, bo czemu nie. Na zasadzie "wszystko się da załatwić". > Nie, nie mylę się. Z jednostkowego przykładu żadnej prawidłowości się nie > wyprowadza. Wiesz, znajoma się swoimi wspomnieniami na forach otwartych nie chwali. Elza, choć traumy nie ma, też raczej nie pisze, że był cud miód i orzeszki. To już dwa Nie będę się w tej kwestii dalej licytować, bo ani w tym interesu żadnego nie mam, ani też nie ma widoków na jakieś konstruktywne wnioski. Upierasz sie twardo przy swojej sielskiej anielskiej wizji cc i jest to niestety potwierdzenie faktu, że kobieta sama wobec siebie nie jest w stanie ocenić ryzyka w temacie własnego porodu. Najpierw musiałaby chcieć spojrzeć na sprawę krytycznie, wtedy można zacząć rozmawiać o "minimalizowaniu ryzyka". Odpowiedz Link Zgłoś
maurra Re: ech, przykre 18.10.08, 08:16 >Upierasz się twardo przy swojej sielskiej anielskiej wizji cc< bo w przeciwieństwie do ciebie ją przeszłam a nie znam li tylko z krwawych opisów koleżanki forumowej + zatrważających statystyk z krajów Trzeciego Świata na przykład >i jest to niestety potwierdzenie > faktu, że kobieta sama wobec siebie nie jest w stanie ocenić ryzyka w temacie własnego porodu. Od oceny ryzyka jest lekarz i to dotyczy i cc i operacji przegrody nosowej. Są dziesiątki zabiegów, na które ludzie się decydują choć nie muszą a których ryzyka nie są w stanie ocenić. Ocena ryzyka to działka lekarza ale od podjęcia decyzji jest pacjent/pacjentka. I to dotyczy zarówno operacji przegrody w państwowym szpitalu jak i cesarskiego cięcia na życzenie w prywatnej klinice. Odpowiedz Link Zgłoś
gaja78 Re: ech, przykre 14.10.08, 19:30 maurra napisała: > mnie interesuje polskie podwórko, bo cc będę miała w polskich a nie > paragwajskich realiach. Mnie też interesuje polskie podwórko. Póki co nie mamy żadnych informacji na ten temat niestety > A że co kraj to obyczaj, widać chociażby w kwestii nacinania krocza, dawania > zzo, opieki lekarskiej w czasie ciąży czy długości hospitalizacji po porodzie zgadzam się. > A jakieś badania, linki potwierdzające argument o dalszym niemaniu? > Lekarz zgaduje, że więcej jej się pewnie nie uda, więc niech tam sobie babka na > własną szkodę wybiera? Badań dotyczących sposobu myślenia lekarzy ? Nie nie znam Ale wyobrażam sobie, że jeśli ma się do wyboru: 1. Prowadzenie porodu drogami natury u kobiety po sztucznym zapłodnieniu, niezbyt młodej (starała się o dziecko x lat), wystraszonej (słabo współpracującej), 2. Zrobienie niespełna godzinnego cesarskiego cięcia to znakomita większość lekarzy zaproponuje to drugie. I o tym zdaje się mówi pan dr Południewski w linkowanym tu wywiadzie. Nie wolny wybór w ogóle, ale rozszerzenie wskazań o czynnik wiekowy czy psychiczny. > Mnóstwo mam po IVF wraca po mrozaki do kliniki, co świetnie widać na forum nt. > niepłodnosci "nasz-bocian". > Sama mając 1 dziecko "z kliniki" doczekałam się drugiego. śmiem podejrzewać, że jednak większość poprzestaje na jednym. Ale mogę się mylić. Odpowiedz Link Zgłoś
pysiaaa1 Re: Poród SN jest dla mnie uwłaczający.... ratunk 17.10.08, 15:51 opisalas dokladnie to samo co ja czuje mam 6 letniego syna-urodzony przez CC- teraz mysle o drugim i na sama mysl o porodzie naturalnym (gdybym musiala rodzic) to mi sie odechciewa dziecka. nie daj sie ja pierwsza cc zalatwilam sobie i sie tego nie wstydze. Odpowiedz Link Zgłoś
avvg Re: Poród SN jest dla mnie uwłaczający.... ratunk 17.10.08, 16:22 Gdyby Natura zaplanowała wyjście dziecka górą brzucha, to kobiety miałyby suwaki na brzuchach. Odpowiedz Link Zgłoś
kartoffeln_salat Re: Poród SN jest dla mnie uwłaczający.... ratunk 17.10.08, 16:44 Natura jakoś zapomniała o wielu rzeczach w naszych organizmach, chociaż jesteśmy prawie doskonali . Odpowiedz Link Zgłoś
kartoffeln_salat Re: Ale masz Disneyland w główce... 23.10.08, 13:20 Może więcej konkretów proszę, co jest dla ciebie Disneylandem. Bo apropos "doskonałej" natury to dla mnie dziwne, że poród jest taki oczywisty, pierwotny i idzie sam naturalnie, a jednak go trzeba bez przerwy czymś wspomagać i naciąc pochwe bo uuups, główka się nie mieści - skoro natura postanowiła rozwierać szyjkę to czemu nie rozwiera jej o te 2 cm wiecej??? A może to zbyt dobrze odżywione dzieci w dzisiejszych czasach (pewnie na skrobi modyfikowanej genetycznie) mają za duze główki? Kiedyś umierało mnóstwo kobiet i mnóstwo dzieci - to też natura, selekcja. Odpowiedz Link Zgłoś
azile.oli Re: Poród SN jest dla mnie uwłaczający.... ratunk 20.10.08, 11:47 Mam takie same odczucia w stosunku do porodu naturalnego jak Ty.Miałam dwa razy cc,ze względu na brak postępu porodu i duże dzieci, ale myślę, że duże znaczenie miała tu bariera psychiczna.Wszystko zależy od psychiki. Jesteś całkowicie normalna.Tu nie chodzi tylko o ból i fizjologię.Po cesarce też jest ból, może innego rodzaju, ale jest.Mnie w porodzie naturalnym przerażała jego nieprzewidywalność.To, że mogę rodzić i kilkanaście godzin, że nie będę potrafiła przeć. I ostatecznie stanęło na moim, na całe szczęście, bo dzieci ważyły po 5 kg, ja jestem mała i drobna.Więc, jak powiedział lekarz w najlepszym wypadku bez kleszczy by się nie obeszło.Wiem, że ktoś może powiedzieć, że ja miałam wskazania do cc, ale tak jakoś wyszło, że nikt tego wcześniej nie wziął pod uwagę.Ja również, jak autorka wątku mam opory, związane z fizjologią i kilkugodzinna próba wywołania porodu była dlamnie traumą. Odpowiedz Link Zgłoś
wiolka1986 Re: Poród SN jest dla mnie uwłaczający.... ratunk 18.10.08, 21:34 Poród siłami natury wcale nie jest zły, moja córeczka skończy 3 latka rodziłam ją przez cc, i dziwię się kobietom, które chcą cesarkę "na życzenie", była ułożona miednicowo, dlatego cięcie było przymusem. Gdy się urodziła dostała tylko 6 pkt, była malutka, mimo że ciąża przebiegała prawidłowo.Wiesz jak nieprzyjemne jest zakładanie cewnika? Po cięciu wstałam po dobie, bo musiałam, ale ogólnie 3 dni leżałam plackiem, z wielkim trudem czołgając się do wc trzymając się ścian,DO DOMU WYSZŁAM PO 9 DNIACH. 3 miesiące temu urodziłam synka, byłam pełna obaw czy dam radę, BAŁAM SIĘ, ale teraz jestem z siebie dumna- urodziłam go naturalnie!!!!! I mimo tego, że bóli dostałam we wtorek po południu, małego ur. w środę o 10:55 to uważam że warto trochę pocierpiec, teraz po 2 nie dniach ale godzinach weszłam pod prysznic, a w domku byłam z moim skarbem już na 3 dzień . CO DO LEKARZY TO WYBIERAJĄC TAKI ZAWÓD WIEDZIELI NA CO SIĘ DECYDUJĄ, KOBIETO ONI NIE TAKIE RZECZY WIDZIELI!!! mOŻE WYDAĆ CI SIĘ TO DZIWNE, ALE JA MAM 22 LATA,A PRZY MOIM PORODZIE SN MIAŁAM 2 STUDENTÓW, ALE MYŚLAŁAM TYLKO O TYM, BY MOJE MALEŃSTWO WYSZŁO NA ŚWIAT CAŁE I ZDROWE. PORÓD ODBIERAŁA POŁOŻNA TO ONA MÓWIŁA MI KIEDY DOPRZEC KIEDY PRZESTAĆ, DOŚWIADCZENIE ROBI SWOJE. POZDRAWIAM I ŻYCZĘ SZCZĘSLIWEGO ROZWIĄZANIA. Odpowiedz Link Zgłoś
adela38 Re: Poród SN jest dla mnie uwłaczający.... ratunk 20.10.08, 09:36 Sama mialam podobne odczucia w sprawie porodu.Modlilam sie by bylo cc, ale wstydzilam sie przyznac.Potem postanowilam w duchu ze nie pojde do szpitala, a urodze sama naturalnie , w saunie bez pomocy nikogo..."ten na gorze" sprawil, ze sie nie udalo...odeszly wody przed terminem nad ranem i niestety w obecnosci meza...Nie bylam w stanie przed nim ukryc ze to juz to...Przerazona spakowalam sie i pojechalismy do szpitala...tam po kilku godz okazalo sie ze mialam tzw lozysko przodujace...cc bylo konieczne i na blok wieziono mnie biegiem...Byla walka z czasem i masywnym krwotokiem... Bol byl od otrzewnej, bez przerwy i taki ze tracilam przytomnosc.Zoe nie dzialalo bo otrzewna ma inne unerwienie.Obudzilam sie po cesarce i nic mnie nie bolalo.Dziecko bylo w bardzo dobrej formie- zdazyli na czas.Mialo ponad 4 kg. Ciecie zrobiono w linii bikini i zupelnie mi nie przeszkadzalo. Zaraz po przebudzeniu wstalam i poszlam pod prysznic.Tam widzialam inne kobiety i do tej pory pamietam to uczucie zalu nad nimi...Wygladaly tak strasznie... Ja czulam straszna ulge, ze nie musialam robic kupy dzieckiem...Bo parcie jest takie samo jak przy robieniu kupy...tyle ze z bolem...no i czasem z kupa tez...Ciecie krocza- ktoras pisala, ze blizny nie widac- to niech wezmie duze lustro i pooglada sobie swoja mala.Jadna z duzych zalet cc jest to, ze po nim masz w dole wszystko nienaruszone.U mnie ,juz tyle lat po, panowie ginekolodzy pytaja z jakiego powodu jest blizna....bo w dole nie widac, ze mam dziecko.A jestem szczupla , mam waskie biodra i tam jestem jak dziewczynka, ku radosci i podziwu mojego mezczyzny.Jasne, ze dla niektorych to nie ma znaczenia.Ja jednak kocham sex i bardzo sie z tego faktu ciesze. Na koniec dodam, ze jestem lekarzem. Odpowiedz Link Zgłoś
anettchen2306 Re: Poród SN jest dla mnie uwłaczający.... ratunk 20.10.08, 12:16 Ze stylu i infantylnosci twojej wypowiedzi wnioskuje, ze lekarzem jednak raczej nie jestes: "A jestem szczupla , mam waskie biodra i tam jestem jak dziewczynka, ku radosci i podziwu mojego mezczyzny." A ja zawsze (moze w swojej naiwnosci) sadzilam, ze podziw mezczyzny nalezy sie "calej kobiecie" a nie jej "malej" (jak ty zgrabnie te czesc ciala nazwalas). Moje dzieci tez mialy ponad 4 kg (dwoje juz urodzilam), obejrzalam sobie kiedys testujac te moja "mala" no i zadnej przerazliwej blizny tam nie odkrylam. Szpital opuszczalam majac blizne zagojona i to bez zadnego wietrzenia krocza. Pozycie mamy jak najbardziej urozmaicone i satysfakcjonujace, rozmiar tamponow wciaz ten sam. Bole parte tez nie przypominaja w niczym robieniu "kupy", sadze wiec ze cc wykonano u ciebie zanim one nastaly. "panowie ginekolodzy pytaja z jakiego powodu jest blizna" - to chyba wie KAZDY ginekolog widzac poprzeczna blizne na linii bikini. "tam po kilku godz okazalo sie ze mialam tzw lozysko przodujace" - przepraszam, ale ty w ciazy nie chodzilas do lekarza, nie robiono ci ANI razu usg????? Lozysko przodujace nie pojawia sie w ciagu kilku godzin, wiadomo o nim duuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuzo wczesniej i jest ono BEZWZGLEDNYM wskazaniem do cc (porod drogami natury jest NIEMOZLIWY). Bajki piszesz jako "lekarz". Mialam podejrzenie lozyska przodujacego i wiem doskonale, kiedy sie o tym dowiedzialam (zanim jeszcze brzuszek mi zdarzyl urosnac ) Odpowiedz Link Zgłoś
fabiankaa Re: Poród SN jest dla mnie uwłaczający.... ratunk 20.10.08, 13:15 anettchen2306 napisała: > Bole parte tez > nie przypominaja w niczym robieniu "kupy", sadze wiec ze cc > wykonano u ciebie zanim one nastaly. ????????????????????????????????????????????????????????????? Alez bóle parte to wlasnie jak robienie wieeeeeeelkiej kupy! Zreszta tak wlasnie sa opisywane - ja parcie na stolec. Odpowiedz Link Zgłoś
anettchen2306 Re: bole parte 21.10.08, 12:41 Moze faktycznie masz racje, z poczatku poczulam je jak parcie na stolec. Pare sekund pozniej jednak zmienily sie zupelnie. Zaczynaly sie gdzies w kregoslupie i fala schodzily w dol, jednak nie w kierunku odbytu ). Bole porodowe sa tez opisywane jako niezwykle silne bole menstruacyjne, no bo do czegos trzeba je porownac. Prawie wszystkie jednak kobiety, ktore je rodzily twierdza, ze odczuwaly je zupelnie inaczej, ze jest to bol, ktory trudno opisac, ale ktory pare minut "po" juz sie zapomina. Bole parte - odczuwalam je raczej jak ogromna sile, ktora spycha mnie w dol i wciska w porodowy fotel i ktorej w zaden sposob nie moge opanowac ani jej kontrolowac. Wiem, ze kazda z nas odczuwa porod subiektywnie i inaczej. Tak czy siak to co napisala ta niby pani "lekarz" to bujda. Albo wcale nie rodzila, albo ... nie wiem co, bo spojnosci i logiki w tym jej opisie brak :- )) "leka - "zem" - chciala- by - byc". Jak komus przy bolach partych nagle odkrywaja lozysko przodujace i robia rzekomo cc to przemawia to raczej samo za siebie. Ale przynajmniej jest nad czyms sie usmiechnac ) A smiech w stanie blogoslawionym jest jak najbardziej wskazany! Odpowiedz Link Zgłoś
absit Re: Poród SN jest dla mnie uwłaczający.... ratunk 20.10.08, 13:50 adela38 napisała: > Na koniec dodam, ze jestem lekarzem. Chyba weterynarzem bo ani wiedzą, ani inteligencją ani słownictwem fachowym jakoś nie zalatuje Odpowiedz Link Zgłoś
archeopteryx Re: Poród SN jest dla mnie uwłaczający.... ratunk 22.10.08, 14:13 Ja również boję się porodu, ale na razie staram się o nim za często nie myśleć, a jak już myślę, to pozytywnie, tzn., że będzie dobrze. Wiem, że mogę się rozczarować i wcale dobrze nie będzie. Nastawiam się na poród siłami natury chyba dlatego, że bardziej boję się operacji, a poza tym postanowiłam, że spróbuję zmierzyć się ze sobą i podjąć to wyzwanie. Zdaję sobie sprawę z tego, że zarówno poród sn jak i cc są przeżyciami raczej niełatwymi i wiąże się z tym masa "obrzydliwości"- mam na myśli bóle, krwawienia itp. W początkowej wypowiedzi autorki wątku niezrozumiałym wydaje mi się dlaczego uważa, że poród cc jest znacznie lżejszy i przyjemniejszy (o ile w ogóle można się takimi kategoriami posługiwać) niż poród sn. Oba rodzaje porodów związane są z bólem i krwawieniami oraz "zdaniem na łaskę i niełaskę" personelu medycznego. Natomiast nie wydaje mi się, że lęk autorki wątku przed porodem sn jest czymś nienormalnym i że należy próbować przekonywać ją że wcale nie jest tak źle. Jeżeli taki lęk jej towarzyszy to na pewno przekonania innych forumowiczek nie sprawią, że kartoffeln zmieni punkt widzenia. I nie uważam, że jej podjeście do seksu po porodzie naturalnym jest infantylne. Ja mam podobne obawy bo po prostu nie wiem jak to będzie już po. I nie ma to nic wspólnego z nastawieniem partnera/męża. I też nie wyobrażam sobie żeby mój mąż miał być obecny przy porodzie. Umówiliśmy się tak, że będzie tak długo dopóki nie każę mu wyjść z sali. Nie chcę żeby ze mną był i nie widzę w tym nic nienormalnego. Na koniec dodam, że bardzo mnie zaskakuje zajadłość z jaką niektóre dziewczyny bronią swoich racji wypowiadając się o innych forumowiczkach, że są nienormalne, infantylne, mają beznadziejnych mężów tylko dlatego, że mają inne zdanie. Pozdrawiam i życzę lekkich porodów Odpowiedz Link Zgłoś
kartoffeln_salat Nie uważam że CC to high-life 23.10.08, 14:09 Nie jestem z naiwniaków, którzy myślą że CC to fajna półgodzinna imprezka pod znieczuleniem i wreszcie mamy dziecko na świecie. To jest operacja. Nie jestem crazy. Boje sie operacji, znieczulenia w kręgosłup, pocięcia narządów, zakażenia, spadku cisnienia itd. Ale co mam do wyboru: - długie męki i krótkie męki - cc przez brzuch lub cc przez pochwę - wenflon i cewnik mogę sie trafić takze przy PSN - poród zabiegowy albo łyżeczkowanie macicy - w ogóle brzmi tak, że już mi tętno spada. I pozostaje moja schiza na temat blizn. Mam już kilka blizn po zabiegu operacyjnym. Zabieg był 3 lata temu, a u mnie to jest STREFA X - omijana i wykluczona z użycia. Jest to normalne miejce na skórze, a jednak myje bardzo bardzo delikatnie ledwie dotykając, aż się jeżę jak sobie przejadę ręcznikiem niechcący albo walnę się w to miejsce. A gdyby mi tam ktoś miał coś robić, dotknąć to normalnie się spinam jak klamerka. No i jak ja mam mieć normalne współżycie z cieciem w kroku? Mam nie używać 5 lat??? Aha - i to nie męża problem, tylko mój, bo mąż mi nawet moje rany na świeżo opatrywał i smarował, jak nie mogłam sobie dosięgnąć. Odpowiedz Link Zgłoś
edytazynda Re: Poród SN jest dla mnie uwłaczający.... ratunk 01.11.08, 17:11 Witam Kiedy to przeczytałam, poczułam, że to dokładnie to, co ja myślę na ten temat. Nie przekonują mnie informacje o ludzkim traktowaniu, o znieczuleniu, o tym że obecność męża ma pomóc, że dziecko wynagrodzi wszystko. Opowieści o niedojrzałości i egoiźmie wszyscy mogą sobie darować, bo mnie to po prostu śmieszy.Jakieś dziwne wywyższanie sn i karmienie piersią za wszelką cenę jest dla mnie niezrozumiałe. Jest nas więcej, które tak myślą. Ja zdecydowałam się na cc, które odbyło się tydzień temu. To była świetna decyzja - ja jestem szczęśliwa i przez to moje dziecko też. Pozdrawiam i życzę świadomych wyborów. Edyta Odpowiedz Link Zgłoś
klarci Re: Poród SN jest dla mnie uwłaczający.... ratunk 01.11.08, 17:48 Ja coprawda jeszcze nie rodziłam, ale nie widzę nic uwłaczającego w SN. To naturalna kolej rzeczy. Poza tym jak jesteś przygotowana do porodu, nie musisz wydalać fetykaliów. No i róznie uwłaczającą może stać się wizyta u ginekologa, pobieranie cytologii, USG przezpochwowe, czy badanie we wzierniku. Z tym nie masz problemów? Ja należę raczej do osób wrażliwych na takie sprawy, ale ciąża to dla mnie inna kategoria. Tu nie chodzi o mnie, tylko o dziecko. Poza tym naprawdę nikt się nie przygląda na krocze (poza bardzo nielicznymi przypadkami), bo takich widzi dziennie kilkanaście. Jeżeli jednak jesteś przekonana, że to źle wpłynie na Twoją psychikę teraz, w czasie porodu i po, to przecież możesz iść na cc prywatnie. Ja wolałabym świadomość, że jestem w dużym szpitalu z w miarę wyspecjalizowanym sprzętem (odpukać, w razie czego). A no i nie zapominaj, ze cc to operacja i zazwyczaj dużo dłużej dochodzisz do siebie i nie możesz zajmować się maluszkiem. Ja jestem przeciwna cesarce na życzenie. Naturalnym porodem jest SN i w dzisiejszych czasach itak o niebo łatwiejszym niż kiedyś. Chociaż znam przypadki dzieci, które powinny urodzić się przez cc i jak to napisałaś poród naturalny wywołał podduszenie. Takim "dzieckiem" jestem na przykład ja. Dużo zależy od lekarza, na którego trafisz, bo i najłatwiejszą cesarkę można schrzanić. I z tego co pamiętam, po cc częściej występują komplikacje niż po SN. Odpowiedz Link Zgłoś
budzik11 Re: Poród SN jest dla mnie uwłaczający.... ratunk 01.11.08, 19:37 kartoffeln_salat napisała: > Czy ja naprawde jestem jakaś nienormalna i powinnam sie leczyć? > No cóż, jedni ludzie boją się ciemności, inni pająków, jeszcze inni wysokości; ty boisz się porodu - to jest jednostka chorobowa, tokofobia. Nie wiem, czy można leczyć, ale w niektórych krajach jest wskazaniem do cc. U nas chyba nie, ale jeśli tak bardzo nie chcesz rodzić sn - są przecież metody na urodzenie przez cc. Osobiście napiszę, że rodziłam 1 dziecko sn, drugie - cc. Pierwszy poród szybki, bolesny, ale po nim wszystko ok. Drugi poród - masakra, blizna boli mnie do tej pory i będę miała traumę do końca życia i żal za widoczne okaleczenie mojego ciała. Już nie mówiąc o tym, że tysiąckrotnie bardziej uwłaczające dla mnie było, kiedy przez dobę położna musiała mnie obsługiwać, podmywać wacikiem na szczypcach na łóżku nad basenem, i wymieniać worki z moczem z cewnika, bo mogłam ruszać tylko rękami. Dla mnie takie totalne uzależnienie od obcej osoby i własna absolutna niemoc jest o wiele bardziej uwłaczająca. Ale co kto woli... Odpowiedz Link Zgłoś
alicja0000 Boże skasujcie TEN WąTEK 02.11.08, 00:38 BO SIę żYGAć CHCE!!! nie moge juz patrzec na głupkowaty ciągle przewijający sie tytuł wątku na forum....i jeszcze durniejsza liczbe odpowiedzi do tego watku. Odpowiedz Link Zgłoś
kartoffeln_salat Re: Droga alicjo0000... 03.11.08, 15:53 ... oprócz nieuprzejmych i nasączonych jadem bluzgów, żaden z Twoich postów nie wniósł niczego do tematu więc nie podbijaj sama tego tematu skoro Cię on denerwuje. Pozdrawiam. Odpowiedz Link Zgłoś
netplacylda Re: Poród SN jest dla mnie uwłaczający.... ratunk 02.11.08, 01:23 Tobie się babo poprzewracało już w tej wystraszonej główce. Ty chyba sama nie wiesz czego w końcu chcesz. Nie chcesz by sama natura się z Toba rozprawiła " Tak jak Pan Bóg przykazał". Z jednej strony chcesz poddać sie farmakologii więc nie ma mowy o porodzie naturalnym tylko porodzie MEDYCZNYM. Będzie zatem interwencja medyczna z powodu kontroli.Znieczulenie równa się monitorowanie i kotrola stanu dziecka - jak coś znieczulasz i rozkurczasz to trzeba podawac srodki zeby sie kurczyło i urodziło. Bedziesz skazana na pomoc innych na własne życzenie. Po drugie nie bedzie tu mowy o Twojej kontroli nad skurczem i parciem przy ochronie krocza.Ktos musi o to zadbac wiec trzeba cie naciąc, żeby zminimalizować skutki ewentualnych popękań. Obcy lekarze napatrzyli się na wiele takich cipek i nie robi to już żadnego wrażenia. To jest dla nich jak ręka czy noga. A ekstermenty to przesada. Wszystko jest przykryte w tych miejscach i niczego nie widać. Jak sobie pozwolisz zrobić dobra lewatywę, to i poród w połowie będziesz miała za sobą bez niespodzianek. Żadnego śluzu nie ma w niewiadomo jakich ilościach.Śluz jest z Tobą od zawsze /kiedy się podniecasz,kiedy miewasz owulacje. To Twoja domena kobiety.Krew pojawia się jedynie przy urodzeniu łożyska i jest tego na pół szklanki do 250ml. Napatrzyłaś się na jakies amerykańskie filmy typu dr Quin wyrezyserowane przez facetów i ich wyobrazenia o porodzie ubabranych po łokcie. Ot i masz potem poglądy. Wody płodowe i błony należa przecież do dziecka, w nich było pieszczone i mógło się rozwijać przez wiele miesięcy. Nosiłaś je spałaś z nimi. Skąd nagle obrzydzenie. Do własnego dziecka? Z tymi wszystkimi wątpliwosciami powinnaś iść do meża i powiedzieć mu,że ma oto okazje zobaczyć prawdziwe oblicze kobiety. Z jej wszystkimi doskonałościami.Ma mozliwość uczestniczenia w tym lub sobie odpuścic.Jesli z takiego powodu miałby sie rozpasc zwiazek to niech czeka za drzwiami. Nikt go przecież nie zmusza. Wewnętrznie czujesz,że nie chesz rodzić siłami natury? Czego wiec chcesz? Powiedz z góry, że w trybie pilnym wykonajcie mi cięcie !!! Bo tak będzie lepiej. Czasem jest rzeczywiście wykonac takie cięcie ze wskazań "ciemnoty i obaw matk". Będzie bezpieczniej bo mniej adrenaliny, która mogłaby przesłonić naturalne wytwarzanie oxytocyny i wtedy rzeczywiscie się pieprzy. Wszystko zależy od nastawienia podświadomość może zrobić kupę niedobrego. Idz do tego szpitala w drzwiach oznajmij ze podpiszesz zgode na cięcie i ze nie wyrazasz zgody na poród siłami natury.Nie zawracaj głowy. Narażaj dodatkowo swoje dziecko na kilkudniowe odtruwanie z narkozy i pózne przystawianie do piersi,wolniejsze obkurczanie macicy ,dłuzsze krwawienie i wolniejsze dochodzenie do siebie, blizna na macicy, bolący ciagnacy brzuch. Potem zacznij marudzić, że nic nie jest fizjologią! Ta cała nagonka na cięcia, zważ nie jest bez przyczyny. Odpowiedz Link Zgłoś
kartoffeln_salat Re: Gdyby ten poród był naturalny... 03.11.08, 15:49 Czy ja napisałam gdzieś, że chcę się poddać ZZO do porodu naturalnego (??). Wydaje mi się, ze od początku pisałam, ze chciałabym mieć CC. Poza tym o jakim porodzie naturalnym czyli NIEZMEDYKALIZOWANYM mówimy?? - lewatywa - wenflon - kroplówka - oxy - zastrzyki dożlne - jaka ochrona krocza? - naprawdę wierzysz w ćwiczenia mięsni i masaże czegoś tam? bo przy pierwszym dziecku i tak mi natną (mąż jak dąb, wszystkie dzieci u nich sie wielkie rodziły ponad 4 kg, a na USG już mam dziecko ponad kreską na wykresie wzrostu). Zresztą nie jestem przeciwniczką samego nacięcia, tylko konieczności zszycia. Zszycia TAM. A jak nie natną i się pęknie, to też trzeba zszyć. Jeszcze gorzej zresztą. A jak sie nie pęknie to sie rozciągnie, i tak założą ze 2 szwy. No i co tu jest niby naturalnego???? Skoro doskonała szyjka potrafi sie rozewrzeć na 10cm, to czemu się nie rozwiera na 12 i pochwa też??? - jaką może mieć pewność kobieta, która nigdy nie rodziła, że wytrzyma te bóle? Miałam wiele koleżanek, które bardzo bardzo chciały urodzić same i skończyło sie wypychaniem albo wyciąganiem dziecka z zemdlonej matki, bo na fazę porodu już poodlatywały. Więc znowu dylemat - zrobić ZZO i wytrzymać do końca, czy strugać bohatera i zjechać na sam koniec? Nie wszyscy do końca potrafią sami dobiec o czym niestety dowiadujemy sie jak już padniemy. Co do karmienia także nie ma takiej pewności, bo moja mama po normalnym porodzie dostała gorączki i pokarm jej się zatrzymał czy coś tam, nie mogła wcale karmić. Koleżanka po PN męczyła sie z karmieniem 4 dni, zanim dziecko wyssało wreszcie pokarm. Wiec gdzie tu reguła??? Po prostu jedna łatwo karmi, inna nie. Nie twierdzę, ze wzorowy poród naturalny jest zły. Naturalny! Taki przy którym nie trzeba wystawiać kroku do jarzeniówki, słuchać wrzasków innej kobiety, patrzeć na obce gęby personelu, dać sobie wsadzać paluchy pięciu kolejnym dyżurującym lekarzom, poganiać się oksytocyną, kłaść jak im wygodnie, uśmiechać do studentów i nie daj boże jeszcze słuchać jak sobie rzucają żarcikami lub niskimi tekstami. A przy porodzie sie rozkraczyć, naciąć i zszyć. Nie wspomne o możliwych komplikacjach zabiegowych. Nigdy nie wiadomo jak ten scenariusz będzie przebiegał. I żadna z Was wielkich orędowniczek porodu naturalnego nie jest w stanie nikogo zapewnić, że ich nie będzie a nastawienie Matki-Polki sprawi, że wszystko pójdzie świetnie, sami świetni lakarze i cudowne położne akurat mnie sie trafią. Odpowiedz Link Zgłoś
fabiankaa Re: Gdyby ten poród był naturalny... 03.11.08, 20:20 kartoffeln_salat napisała: > Poza tym o jakim porodzie naturalnym czyli NIEZMEDYKALIZOWANYM > mówimy?? > - lewatywa nie mialam > - wenflon nie mialam > - kroplówka nie mialam > - oxy nie mialam > - zastrzyki dożlne nie mialam > - jaka ochrona krocza? - naprawdę wierzysz w ćwiczenia mięsni i > masaże czegoś tam? bo przy pierwszym dziecku i tak mi natną Zawsze to lepsze niz rana na brzuchu. Jakos twoj opis POTWORNEGO porodu naturalnego nie pasuje do moich doswiadczen. A takich, jak ja jest wiecej... Masz chore wyobrazenie porodu silami natury. I jeszcze je w sobie potegujesz, wmawiajac sobie takie bzdury, zamiast poszukac dobrego szpitala, dobrej poloznej... Ale brnij w swoją paranoje, powodzenia.. > Co do karmienia także nie ma takiej pewności, bo moja mama po > normalnym porodzie dostała gorączki i pokarm jej się zatrzymał czy > coś tam, nie mogła wcale karmić. Koleżanka po PN męczyła sie z > karmieniem 4 dni, zanim dziecko wyssało wreszcie pokarm. Wiec gdzie > tu reguła??? Po prostu jedna łatwo karmi, inna nie. A ty na starcie sie poddajesz. Genialne. > Nie twierdzę, ze wzorowy poród naturalny jest zły. Naturalny! > Taki przy którym nie trzeba wystawiać kroku do jarzeniówki, W szpitalach raczej trzeba miec swiatlo. > słuchać wrzasków innej kobiety, Jakos nie slyszalam > patrzeć na obce gęby personelu, Przy CC bedzie jeszcze wiecej gęb. A mnie jakos sympatyczne polozne nie przeszkadzały > dać sobie wsadzać paluchy pięciu kolejnym dyżurującym lekarzom, Wsadzał jeden.. Przy CC tez beda cie badac. >poganiać się oksytocyną, Nie mialam oksytocyny > kłaść jak im wygodnie, Robilam, co mi bylo wygodnie. Na bóle parte nie mialam sily stac, wiec sie polozylam. Nikt mi nic nie kazał. >uśmiechać do studentów i nie daj > boże jeszcze słuchać jak sobie rzucają żarcikami lub niskimi > tekstami. A przy porodzie sie rozkraczyć, naciąć i zszyć. A u ginekologa sie nie rozkraczasz? W buszu mieszkasz i nie chodzisz na kontrole? > Nie wspomne o możliwych komplikacjach zabiegowych. .. zwłaszcza czestych po CC. > Nigdy nie wiadomo jak ten scenariusz będzie przebiegał. Jasne, natomiast ty juz sobie scenariusz wymysliłas, rodem z horrorów. A z CC na zyczenie zrobiłaś cudowny film. To chore. I obys sie przekonała, ze te scenariusze nie maja nic wspolnego z rzeczywistoscia. Twoj brzuch, twoje dziecko - twoja sprawa. Ale nie rob tu z porodu SN horroru. Bo to nieprawda. Bywaja porody piekne i koszmarne - zarówno SN, jak i CC. Odpowiedz Link Zgłoś
epb3 Re: Poród SN jest dla mnie uwłaczający.... ratunk 03.11.08, 12:02 nie bylam na tym forum ponad rok...przeczytalam pierwsze 5 postow tego wątku i juz sobie przypomnialam jak Tu bylo ciekawie cha cha Odpowiedz Link Zgłoś
gosia2412 Re: Poród SN jest dla mnie uwłaczający.... ratunk 04.11.08, 14:05 Witam wszystkie Panie. Czytam posty juz od dobrych 2 godzin i jedynie utwierdzam się w przekonaniu, iż tylko cc. Prawda jest taka że i tak połowa z tych które chcą dziś rodzić naturalnie nie wykona tego. Znam wiele kobiet które pomimo stresu i obaw nastawiały sie na psn a skończyło sie cc. Nie neguję jednak nikogo kto chce rodzic naturalnie, to jest wybór każdej z nas z osobna. Jestem w 10tc i wiem (i wiedziałam to już i rok i dwa lata temu) że jeśli poród to tylko cc. I jestem z tą myślą spokojna, niczym sie nie zamartwiam a o to przecież właśnie w naszym stanie chodzi. Pozdrawiam wszystkie przyszłe i obecne mamy. Odpowiedz Link Zgłoś
amerrill Re: Poród SN jest dla mnie uwłaczający.... ratunk 05.11.08, 15:52 W zasadzie nie wiem czy dobrze robię podbijając ten wątek, ale też czytam posty z małymi przerwami od kilku dni i mam już niemal pewność, że tyle, ile kobiet na tym forum, tyle jest dobrych rad, opisów porodów, zdań na temat cc lub psn i nigdy nie będzie w tej sprawie porozumienia, a kartoffeln_salat nie otrzyma jednoznacznego rozwiązania, łagodzącego jej rozterki. Dopiero w momencie, kiedy nadejdzie godzina W, a nadejdzie nieuchronnie, jak dla każdej z nas, to do głosu dojdzie kilka czynników, które zadecydują, co się stanie z dzidziusiem (sytuacja, stan zdrowia ciężarnej, także nastawienie psychiczne, lekarz). Zauważyłam jednak, że tylko w nielicznych postach przejawiało się słowo "dziecko", a tak naprawdę to ono jest tu najważniejsze. Dla niego ta cała kołomyja. Dwie historie z życia wzięte: moja bliska przyjaciółka w ciąży była okazem zdrowia, miała doskonałe wyniki badań, dziecko rozwijało się prawidłowo, ciąża wzorcowa, wręcz ideał. Niestety kiedy zaczął się poród lekarze zbyt późno zainterweniowali z cc i dziecko urodziło się mocno niedotlenione. Dziś ma 6 lat i ciężkie porażenie mózgowe, które wyklucza normalne funkcjonowanie. Moja przyjaciółka panicznie bała się psn i lekarz o tym wiedział. Druga historia, opowiedziana przez mojego gina: kobieta, która również miała opory natury psychicznej przed psn, bólami partymi, badaniami, obnażaniem się itd. załatwiła sobie cc "na życzenie" i kilka godzin po porodzie zmarła. Okazało się, że jej organizm negatywnie zareagował na znieczulenie i dostała zapaści. Zapadła w śpiączkę, z której nie udało się jej wybudzić. Kto jest najbardziej poszkodowany w tych dwóch historiach? Nie zrozumcie mnie źle, tu nie chodzi o straszenie, bo o takich historiach można usłyszeć na co dzień, niekoniecznie czytając posty na forum Ci... ale chciałabym tylko podsumować, że niezależnie od tego, czy poddajemy się "uwłaczającym " czynnościom okołoporodowym przy psn, czy też zimnomedycznym przy cc "na życzenie", to i tak efektem wszystkich tych działań jest pojawienie się na świecie dziecka, a aby ono było silne i zdrowe, to i my musimy być silne i zdrowe. Silne i w sensie fizycznym i psychicznym. I jeśli autorce wątku i jej dziecku ma pomóc cc, to niech zadecyduje o tym lekarz i sytuacja w jakiej się znajdzie w chwili porodu. pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś