Dodaj do ulubionych

potrawy zakazane

27.11.08, 14:36
Witam,
mam pytanie, które pewnie część z Was rozśmieszy, ale jak czytam różne
artykuły i wpisy na forum to dostaje lekkiej paniki. Chodzi mi o to czy ściśle
przestrzegacie tych wszystkich "super" rad dotyczących nie jedzenia różnych
rzeczy w czasie ciąży? np. serów pleśniowych, ryb wędzonych, wędlin suszonych
(nie gotowanych)itp. Teoretycznie od tych rzeczy można złapać listerię,
toksoplazmozę, a może i coś jeszcze.
Pozdrawiam
Mówiąc szczerze to jak mam ochotę na rybkę wędzoną to ją jem, ale jak później
naczytam się różnych porad w necie to mi ta rybka w gardle staje. Napiszcie
czy Wy tez podchodzicie do tych rad z przymrużeniem oka czy tylko ja jestem
taka bezstresowa.
Obserwuj wątek
    • male_gonzo Re: potrawy zakazane 27.11.08, 14:44
      Rybką wędzoną i ja nie pogardzę smile
      Nie przestrzegam tak ściśle tych zaleceń. Czasem jak mam bardzo wielką chęć na
      coś zakazanego to sobie pozwalam, byle nie za często. Nie jadam surowego mięsa,
      ani krwistych befsztyków, ale to dlatego, że nie lubię.
      Pozdrawiam i smacznego wink
      • skinnycow Re: potrawy zakazane 27.11.08, 14:51
        Ja też niestety nie przestrzegam tych wszystkich zakazów...nie jem
        surowych jajek i mięsa, ale rybę wędzoną jem, ser pleśniowy, jak
        jest z mleka pasteryzowanego to od czasu do czasu też. No i zdarzyło
        mi sie łyknąć czerwonego wina...
        • annajustyna Re: potrawy zakazane 30.11.08, 08:03
          Oj, czerwone wino (zakladam ze nie bylo to tylko umoczenie warg) to juz wielka
          nieodpowiedzialnosc...
    • deodyma Re: w ciazy jadlam wszystko:) 27.11.08, 14:56
      i zyjesmile gdybym powaznie traktowala to, co tu pisza i w artykulach, to bym nie
      jadla chyba wcale. bez przesady.
    • anik0987 Re: potrawy zakazane 27.11.08, 15:02
      Wystarczy zdrowy rozsądek i rozsądne ilości. W pierwszej ciąży jadłam wszystko,
      teraz też zamierzam, tylko może nieco bardziej warzywnie i owocowo. Jedyne,
      czego nie tknę to surowe mięso, jaja i ryby. I oczywiście zero alkoholu.
    • deela Re: potrawy zakazane 27.11.08, 15:04
      nie wolni pic wodki, jesc mielonych gwozdzi oraz innych opilkow zelaza
      serio
      skad ty wezmiesz w polsce ser z niepasteryzowanego mleka? z francji? ryby
      wedzone - jak masz ochote to sobie zjedz, bylebys sie nimi nie zywila, watrobka
      - ma duzo zelaza i naprawde jest bardzo zdrowa
      jak organizm sie czegos domaga to znaczy ze czegos potrzebuje :F
    • bafami Re: potrawy zakazane 27.11.08, 15:18
      Jak ja czytam albo słucham tych wszystkim mądrali (zwłaszcza
      mężczyzn), co to wiedzą co dla mamy najlepsze to mnie krew zalewa.
      Zarłam wszystko, nawet piłam sobie piwko żywiec niskoalkoholowe. To
      samo przy karmieniu piersią - tego nie wolno, tamtego. Bzdury.
      Pilnowałam się na początku i gotowałam itd, a potem zjadłam
      normalnego kotleta i nic, mały zdrowy bez kolki. Teraz ma 3,5
      miesiąca a ja właśnie zjadlam na obiad kotleta i gotowane na parze
      brokuły, fasolkę, brukselkę i kalafiorasmile Weź na luz i nie przejmuj
      się . Twoja mama pewnie jadła też wszystko i zdrowa jestessmile
    • kamelia04.08.2007 wina żal...... 27.11.08, 15:44
      olinkaw napisała:

      > np. serów pleśniowych, ryb wędzonych, wędlin suszonych
      > (nie gotowanych)itp.

      tylko ryb wedzonych nie jem, bo nie moge tutaj znaleźć, reszte,
      czyli sery pleśniowe, wedliny suszone, krwiste steki itp jem.
      Jakby tak dzielić włos na czworo, to NIC nie nadawałoby sie do
      jedzenia.


      > czy Wy tez podchodzicie do tych rad z przymrużeniem oka czy tylko
      ja jestem
      > taka bezstresowa.

      Jem wszytsko na co mam ochote, niestety mąż nie chce sie zgodzic na
      tatara, a marzy mi się.
      Najbardziej mnie boli, ze sobie nie moge pic wina do mięsa i do
      serów, moge sobie co najwyżej powąchać.... sad
      • szampanna Re: wina żal...... 27.11.08, 17:07
        nie jem surowego mięsa, a też jestem fanką tatara, ale znalazłam
        sposób na tatarowe oszustwo wink Trzeba posiekać w drobną kosteczkę
        lub wręcz rozgnieść dojrzałe awokado, dodać korniszony i cebulkę
        oraz te przyprawy, co zwykle (ja maggi i dużo pieprzu). Bez żółtka i
        oliwy. Smakuje do złudzenia jak tatar. Polecam.
    • sanciasancia Re: potrawy zakazane 27.11.08, 16:18
      Surowego mięsa nie jem, bo nie przechodziłam toksoplazmozy.
      Sery pleśniowe dostępne w Polsce są z mleka pasteryzowanego, więc nie są problemem.
      Ryby wędzone jem. Nie boję się ani toksoplazmozy (bo nie są nosicielami, był juz
      taki wątek), ani rtęci ani listeriozy (W 2005 22 przypadki w Polsce).
      Kawę piję.
      Z zaleceń - warzywa porządnie myję i alkoholu nie tykam.
      • klarci Re: potrawy zakazane 27.11.08, 21:53
        Pierwsze słyszę o tych rybach. Podeślij mi jakiś link do poważnego
        artykułu, bo nie wierzę. Prochę mnie przeraża to łamanie zasad i to
        wszystko tylko dlatego, bo się chce. To tak jak wożenie dziecka bez
        fotelika, czy jeżdzenie bez kasky. Jak zwykle, wszystko co złe
        zdarza się innym, nie nam.
        • doral2 Re: potrawy zakazane 27.11.08, 21:57
          wszystkie są zakazane, kobieta w ciąży może pić jedynie wodę destylowaną i leżeć
          wyłącznie na na lewym boku... od poczęcia do rozwiązania.
          o ile po drodze z głodu nie wyzionie ducha. wink
        • memphis90 Re: potrawy zakazane 27.11.08, 22:07
          Klarci, zasady wprowadzone są przez ludzi. Nie zawsze kompetentnych (szczególnie
          w gazetkach dla mam i programach tv, gdzie nagminnie powtarza się mity i rózne
          bzdurki), dlatego informacje trzeba weryfikować i odsiewać idiotyczne. Jaki sens
          ma np. obligatoryjny zakaz jedzenia serów, skoro w Polsce wszystkie są z mleka
          pasteryzowanego? W najnowszej gazetce "dzieciowej" jest artykuł o potrawach
          wigilijnych dla ciężarnych- i zakazują tam WSZYSTKIEGO: kutii- bo pszenica (?) i
          bakalie (szkodliwe??), cytrusów- bo uczulają (nie wiem, kogo- płód??), makowca-
          bo mak (włazi w zęby, innego powodu nie widze...), pierogów- bo mają grzyby i
          kapustę, więc na wszelki wypadek niech ciężarna nie je (jeszcze zeżre grzyba z
          robakiem, i co wtedy?), karpia-a bo tak... A w "Mamo, to ja" dzieciom z alergią
          na białko mleka krowiego zakazali podawać gluten, sałatę, ogórki kiszone,
          orzechy i chyba z 10 innych produktów- nie mam pojęcia dlaczego, chyba żeby
          utrudnić życie mamom. Aha, i jeszcze powiedzieli, że zastrzyki hormonalne są
          metodą antykoncepcji polecaną ciężarnym (!!!). Tyle idiotyzmów wyłapanych w
          ostatnim tygodniu... Sama widzisz.
          • klarci Re: potrawy zakazane 27.11.08, 22:14
            Aż się uśmiałam (oczywiście w pozytywnym sensie) big_grin
            Pewnie, że masz rację. Jest masa bzdur wypisywanych, tylko po to
            żeby gazetę sprzedać.
            Ja jestem przeciwna jedzeniu produktów, które wiadomo, że są w
            grupie ryzyka. Absolutnie nie popieram czytania kolorowej prasy
            (sama tego wogóle nie robię).
            Pozdrawiam smile
            P.S. Z tego co mówił mój farmaceuta, to cytrusy są nienajzdrowsze,
            bo ich skóra to jedna chodząca chemia (wystarczy przeanalizować jaki
            transort muszą przetrwać).
            • memphis90 Re: potrawy zakazane 29.11.08, 22:49
              > Ja jestem przeciwna jedzeniu produktów, które wiadomo, że są w
              > grupie ryzyka
              Ja też, ale jak wracałam w lecie ze sklepu, to ręka sama wędrowała mi do
              kobiałki z truskawkami... Oj, ciężko było i parę razy się złamałam... Na
              szczęście żadna toksoplazmoza nie rezydowała na moich truskawkachwink
            • olga_swiech Re: potrawy zakazane 30.11.08, 01:57
              Jadasz skórę z cytrusów?????
              • klarci Re: potrawy zakazane 30.11.08, 11:48
                Nie, ale dodaje sie ja do ciast
          • emigrantka34 Re: potrawy zakazane 28.11.08, 10:25
            Mam wrazenie, ze w wiekszosci czasopism i programow poswieconych
            kobietom w ciazy, mlodym matkom, noworodkom i niemowletom usiluje
            sie robic odbiorcom przyslowiowa wode z mozgu nie biorac pod uwage,
            ze ciaza i hormony do tego stopnia jednak nie robia z nas umyslowych
            kalek, aby moc odroznic zdroworozsadkowo glupoty od rzetelnych rad.
            Zjawisko to ma zasieg ogolnoeuropejski chyba, nie zauwazylam roznicy
            poziomow tego typu perzedsiewziec w Polsce, Niemczech czy Francji.
            Jednym z czestszych przykladow sa te nieszczesne sery.
          • gaja78 Re: potrawy zakazane 28.11.08, 23:10
            memphis90 napisała:

            dzieciom z alergią
            > na białko mleka krowiego zakazali podawać gluten, sałatę, ogórki kiszone,
            > orzechy i chyba z 10 innych produktów- nie mam pojęcia dlaczego, chyba żeby
            > utrudnić życie mamom.

            Ja o tych ogórkach kiszonych chciałam. Gdzieś w przestrzeni netowej (bardzo
            żałuję że nie pamiętam dokładnie gdzie) znalazłam kiedyś spisany wykład
            akademicki jakieś pani alergolog (nazwiska też niestety nie pamiętam). Wykład
            był o alergiach. Ta pani twierdziła, że zarówno ogórki kiszone jak i żółty ser
            mają ze sobą coś wspólnego - jakiś związek chemiczny, który "wzmacnia" objawy
            alergii pokarmowych. Kurde już kilka razy przeszukiwałam google i nie udało mi
            się znaleźć tego ponownie sad

            W każdym razie pamiętam że swego czasu moja starsza córka posiadająca skazę
            białkową na koncie na ogórki kiszone reagowała paskudnie a na surowe nie
            reagowała wcale.

            Przy czym pragnę zaznaczyć, że to, co spowodowało że informację tą zapamiętałam
            był fakt, że było to całkiem fachowo wyjaśnione (to że nie pamiętam nazwy
            związku chemicznego to moja wina, bo ja w ogóle nie mam pamięci do chemii).
            Natomiast ogólnikowe informacje typu: nie jedz czegoś tam bo to szkodzi dziecku
            są w istocie mało wartościowe sad

            Aha, i jeszcze powiedzieli, że zastrzyki hormonalne są
            > metodą antykoncepcji polecaną ciężarnym (!!!).

            No to pojechali ... ręce opadają sad
            • memphis90 Re: potrawy zakazane 30.11.08, 21:07
              Wiesz, nie kłócę się, może i jest jakaś zależność krzyżowa między ogórkami a
              alergią na krowę, ale- rany- nie wierzę, że takie dziecko jest uczulone na
              wszytsko poza energią kosmicznąwink A wymieniana lista potraw zakazanych była
              dłuuuuugaśna...
              • gaja78 Re: potrawy zakazane 30.11.08, 22:27
                memphis90 napisała:

                > Wiesz, nie kłócę się, może i jest jakaś zależność krzyżowa między ogórkami a
                > alergią na krowę, ale- rany- nie wierzę, że takie dziecko jest uczulone na
                > wszytsko poza energią kosmicznąwink A wymieniana lista potraw zakazanych była
                > dłuuuuugaśna...

                To druga prawda - twórcy tekstów w gazetkach dzieciowych zdają się czasem zebrać
                do kupy wszelkie możliwe alergeny i straszyć nimi wszystkimi na raz świeżo
                upieczonych rodziców wink
        • sanciasancia Re: potrawy zakazane 28.11.08, 11:49
          Artykułu?
          Ryby przenoszą bruzdowca a nie toksoplazmozę. Podręcznik do parazytologii się
          kłania.
          books.google.com/books?id=1WXuP_4IloQC&pg=PA168&dq=Toxoplasma+gondii+parasite
          • sanciasancia W kwestii łamania zakazów. 28.11.08, 12:39
            Skoro doszliśmy już do tego, że część lekarzy spała na wykładach z
            parazytologii (jakie to miłe, że znajomi biolodzy tego nie robią), to powiedzmy
            sobie, że listerioza jest chorobą bardzo rzadką, często odzwierzęcą, na którą
            chorują głownie weterynarze (i biolodzy zapewne). Problemem zostaje rtęć. Ale,
            jak się nie przesadza z tuńczykiem, nie powinno byc problemu.
            Człowiek po to ma mózg, oczy i umie czytać i czasami nawet googlać, żeby do
            wszystkich "prawd" i zaleceń podchodzić ostrożne. Sprawdzić, dlaczego tak się
            twierdzi i jeżeli fakty dane zalecenia potwierdzają, należy się do nich
            stosować. Jeżeli nie, można je olać.
            A lekko zepsutego jedzenia to akurat nikt nie powinien jeść, bo listerioza jest
            rzadka, a salmonella częstsza.
            • balsamina-niecierpek Re: W kwestii łamania zakazów. 28.11.08, 14:00
              > A lekko zepsutego jedzenia to akurat nikt nie powinien jeść, bo
              > listerioza jest rzadka, a salmonella częstsza.

              Dokładnie, dlatego nie odważyłabym się w knajpie zamówić tatara albo
              jajka na miękko smile Na mieście staram się jeść rzeczy wysoko
              przetworzone i najlepiej gorące.
            • emigrantka34 Re: W kwestii łamania zakazów. 28.11.08, 23:18
              skad wiesz, ze w tunczyku jest rtec ? Mam na mysli surowego, nie z
              puszki. Sadzilam, ze losos gorszy - te hodowlane to istny syfilis
              chyba.
              • memphis90 Re: W kwestii łamania zakazów. 29.11.08, 22:53
                Syfilis to kiła, w łososiu raczej nie uświadczyszwink A rtęć to chyba niezależnie
                od tego, czy łosoś z puszki czy surowy- puszka jest z aluminiumwink A zresztą- mój
                kolega twierdzi, że polski puszkowany tuńczyk to nie tuńczyk, tylko jakaś
                podrobiona podobna ryba. Może i tak- ważne, że w ciąży puszeczki jadłam, a od
                surowej ryby zapach mnie odrzucał na kilometrwink
                • emigrantka34 Re: W kwestii łamania zakazów. 30.11.08, 12:51
                  Syfilis z pewnoscia nie, ale syf tak smile Chemikiem nie jestem,
                  zakonczylam chemie w II klasie liceum na cale szczescie. I naprawde
                  nie wiem z czego robiona jest puszka, ani nawet nie zamierzam
                  wiedziec smile
                  A wracajac do poczciwych lososi, to te hodowlane sa niezdrowe, juz
                  tona artykulow nt ten temat byla w roznych czasopismach i nie bede
                  sie powtarzac. Z kolei te dzikie i zdrowie horrendalnie drogie sa.
                  Natomiast caly czas ciekawi mnie ten tunczyk (i inne ryby morskie),
                  ktory lowiony jest przeciez "na dziko" z tego co mi wiadomo.
                  Pytam sie, poniewaz jadamy duzo surowego tunczyka atlantyckiego i
                  duzo ryb morskich - kupuje dwa razy w tygodniu na marché swieze ryby
                  i robie z nich np "tatara", sashimi, carpaccio. Dlatego tak o tej
                  rteci. Ktos cos wie cos wiecej...?
                  • klarci Re: W kwestii łamania zakazów. 30.11.08, 13:11
                    Poszukaj w necie.
                    Ja już pisałam, ale się pogubiłam czy na tym wątku.
                    Ryby morskie dobiera się według długości życia i miejsca w łańcuchu
                    pokarmowym. Czym krócej i niżej tym lepiej. Tuńczyk, z tego co
                    pamiętam, żyje długo i zjada małe rybki, więc jest połykaczem rtęci.
                    Najgorszy jest podobno rekin. Ja po dwóch dniach spędzonych w necie
                    wywnioskowałam, że dobre ryby to sola i dorsz bałtycki. Mintaj nie -
                    bo kupa w nim brudnej wody, a nie mięsa.
                    A, no i zasady doboru swoją drogą. A tak na prawdę ważne jest kiedy
                    i gdzie rybka była złowiona. Tego nie możesz być pewna. Więc, żeby
                    mieć gwarancję musiałabyś zbudować labolatorium i badać każdą przed
                    jedzeniem.
                    Ja więc pozostaję przy schemacie doboru, o którym wspomniałam, na
                    resztę nie mamy przecież wpływu. Więc nie ma sensu się torturować.
                    Z tym, że ja surowej ryby bym nie zjadła sad
                    Ogólnie teraz nie jadam wogóle ryb, większość mogłaby dla mnie nie
                    istnieć. Kupiłam więc sobie lepszej firmy tran z dorsza. A planuję
                    uzupełniać Omega 3 z ekologicznych oleji roślinnych.
                    Tuńczyka lubię w sałatce, mniam big_grin, ale w ciąży nie jjem, bo mam
                    opory.
                    • emigrantka34 Re: W kwestii łamania zakazów. 30.11.08, 16:18
                      Klarci, wyglada na to, ze w takim razie bede narazona na wieksze
                      ilosci rteci, poniewaz z ryb nie zamierzam rezygnowac....
                      Swoja droga, gdy bylam w ciazy, odrzucalo mnie od nich zupelnie,
                      wiec moze jakis "szosty zmysl" ostrzegal mnie przed "zdrowymi"
                      rybkami....
                      Predzej czy pozniej i tak sie umrze, jak mowi moja kolezanka, damy
                      umieraja przed czterdziestka hehehe.
                      • klarci Re: W kwestii łamania zakazów. 30.11.08, 18:26
                        Ja się trochę boję, bo rtęć może prowadzić do zatruć, w rzadkich
                        przypadkach groźnych dla płodu. No ja akurat nie lubię za bardzo
                        ryb, więc nie ma problemu. W każdym razie z tego co czytałam,
                        kobiecie w ciązy zaleca się nie jedzenie ryb częściej niż 2 razy w
                        tygodniu. I wybór tych mniej skażonych. Co nie znaczy, że jeść nie
                        można, bez przesady.
                        Niestety takie są konsekwencje zanieczyszczenia środowiska sad
                      • klarci Re: W kwestii łamania zakazów. 30.11.08, 18:35
                        A z tą czterdziestką, to ja chyba nie chccę być damą. Moje dziecko
                        nie osiągnęłoby nawet dojrzałości smile
                        A ja chcę jeszcze na weselu się pobawić wink
                        Aha, no i o siebie się tak nie boję, jadam fast foody, paliłam, z
                        wyboru mieszkam w dużym, zadymionym mieście itp. Ale jeżeli chodzi o
                        ciążę jestem bardzo restrykcyjna. Uważam, że to krótki dla nas, a
                        bardzo ważny dla naszego potomstwa okres. I o ile nie warto wpadać w
                        paranoję, zawsze pozostanę na stanowisku, żeby chuhać na zimne. Ten
                        typ już tak ma wink
                        • emigrantka34 Re: W kwestii łamania zakazów. 30.11.08, 19:54
                          No, w sumie to dozyc szescdziesiatki moge, a poza tym nie jestem
                          damasmile
                          W ciazy rybke jadlam sporadycznie, gdyz tak jak napisalam, po prostu
                          odrzucalo mnie od nich. De facto na okraglo jadlam cielecine, bo to
                          bylo jedyne mieso, po ktorym nie mialam odruchu...
                          Tez mieszkam w duzym, zadymionym miescie, przed ciaza palilam itp
                          itd. Ale cale dziecinstow jezdzilam na wakacje w gory do
                          zaprzyjaznionych goralI. Spedzalam tam dwa miesiace. Moja corka
                          niestety nie bedzie miala tej mozliwosci, nie wiem skad on,a
                          nabierze odpornosci.
                          • klarci Re: W kwestii łamania zakazów. 30.11.08, 23:03
                            Cielęciny nie jadam, ze względu na te biedne płaczące zwierzątka sad
                • hanalui Re: W kwestii łamania zakazów. 30.11.08, 20:38
                  memphis90 napisała:
                  > A zresztą- mó
                  > j
                  > kolega twierdzi, że polski puszkowany tuńczyk to nie tuńczyk,
                  tylko jakaś
                  > podrobiona podobna ryba.

                  Twoj kolega chyba ma racje. U mnie puszki z tunczykiem zupelnie
                  inaczej smakuja i mieso ryby wyglada zupelnie inaczej niz w tych
                  polskich puszkach. Sam w sobie tunczyk (nie z puszki) to niebo w
                  gebie...i najlepsza puszka do ogona mu nie dorasta smile
              • klarci Re: W kwestii łamania zakazów. 29.11.08, 22:55
                Ja doczytałam się, że zawartość rtęci w rybach można przypuszczalnie
                (bo nigdy nie znamy dokładnie środowiska życia ryby) analizując ile
                czasu żyje i jak wysoko jest w łańcuchu pokarmowym. Czym dłużej i
                wyżej tym więcej metali ciężkich. O tuńczykach piszą wszędzie, i na
                popularnych portalach i w poważniejszych artykułach.
                Co do łososi - te chodowlane podobno są niewskazane w ciąży, bo są
                strasznie karmione. Zresztą tak jak kurczaki. Więc na dobrą sprawę
                pewnie wystarczy tylko ograniczyć.
                Rybki morskie kiedyś były super zdrowe. Obecnie niestety ryzykujemy
                zartucie, rzadkie przypadki, to fakt. Dlatego sądzę, że znowu trzeba
                wprowadzić zasadę - aby nie za dużo.
                Ja omega 3 uzupełniam w inny sposób.
                Zresztą jakoś ostatnio ryby mi nie smakują.
                Aha, no itrzeba unikać ryb tanich i mrożeonych - więcej w nich
                brudnej wody niż mięsa.
              • sanciasancia Re: W kwestii łamania zakazów. 30.11.08, 19:43
                Ryby morskie kumulują rtęć ze skażonego środowiska. Jeżeli robisz przegląd
                artykułów naukowych typu "jak spożywanie ryb w ciąży wpływa na płód", głównym
                problemem jest rtęć. Kiedyś słyszałam, że szczególnie paskudny jest tuńczyk i
                nie należy jeść go w ciąży częściej niż raz w tygodniu.
                Ludzie zresztą też kumulują rtęć, która jest paskudną trucizną, i jej właściwie
                nie wydalają i nie należy ich jeść w ciąży wink
          • klarci Re: potrawy zakazane 28.11.08, 14:47
            Niestety nie znam angielskiego na takim poziomie.
            Ja się kłócić nie będę, ale całe życie wszędzie czytałam, że ryby to
            toxo. I ciężko mi byłoby teraz zrewidować tą wiedzę.
            Dlatego woląłbym jakiś polski porządny artykólik.
            • sanciasancia Re: potrawy zakazane 28.11.08, 19:01
              Podręczniki do parazytologii są też wydawane po polsku.
              Polecam wycieczkę do biblioteki.
              • minerwamcg Re: potrawy zakazane 28.11.08, 19:54
                Dziękuję uprzejmie. Zdecydowanie wolę unikać gastronomicznych
                szaleństw, niż studiować o nicieniach, glistach i tasiemcach i
                dodatkowo się stresować. Fuj, jeszcze mi się te robale przyśnią! smile

                Nie, nie, dziewczyny. Nie dajcie się zwariować. Lektura podręcznika
                parazytologii nie jest najwłaściwsza dla kobiet w ciąży. Weźcie
                sobie coś dobrego a podnoszącego na duchu, ja ostatnio czytam
                najnowszą Musierowicz i Wam też polecam. Uszy do góry! A że czegoś
                nie wiecie o pasożytach, to naprawdę Wasz czysty zysk big_grin
                • sanciasancia Re: potrawy zakazane 28.11.08, 20:38
                  O tak, wesprzyjmy budyń w mózgu w zdrowym i fizjologicznym wzroście.
                  A czytając podręczniki, nie daj Boże, ktoś się czegoś jeszcze nauczy.
                  • balsamina-niecierpek Re: potrawy zakazane 28.11.08, 22:31
                    > A czytając podręczniki, nie daj Boże, ktoś się czegoś jeszcze
                    >nauczy.

                    Albo dostanie paranoi tongue_out
    • mic-hag Re: potrawy zakazane 27.11.08, 16:43
      Dziewczyny ciąża to nie choroba ja jadłam prawie wszystko.Zabójstwem jest
      alkohol i fajki to każdy wie.Piłam piwo karmelkowe ono jest super na zwiększenie
      laktacji.
      • annajustyna Re: potrawy zakazane 30.11.08, 08:06
        Ale to piwo to przeciez tez alkohol?!
        • carolinecat Re: potrawy zakazane 30.11.08, 13:06
          annajustyna, chyba nie piszesz poważnie?????
      • klarci Re: potrawy zakazane 30.11.08, 11:50
        Może się mylę, ale ono nie jest niskoalkoholowe?
        • memphis90 Re: potrawy zakazane 30.11.08, 21:11
          W karmi masz o.5% alkoholu, więc można w ciąży pić. Na butelkę przypada pół
          łyżeczki alkoholu, tyle to wątroba zmetabolizuje na miejscu i do dziecka nie
          dotrze nawet kropelkawink
    • mekkia Re: potrawy zakazane 27.11.08, 17:44
      gdyby się kierować tylko radami z forów, to... nic nie można by jeść ani pić. Bo
      nawet jak na jednym forum piszą, że coś można jeść / pić, to na następnym zaraz
      pojawia się ktoś kto "wie od swojego lekarza" albo "wie z własnego
      doświadczenia", że jednak jest to niebezpieczne. Z drugiej strony sami lekarze
      też nie są zgodni. Moja lekarka mówi mi, że można jeść wątróbkę, byleby nie za
      dużo, ale za to zakazała mi farbowania włosów. Z drugiej strony lekarz kumpeli w
      ogóle nie rozumie problemu z farbowaniem, za to wątróbki jej zakazał. Dlatego ja
      podchodzę do tego tak - może i nie zjem surowej ryby (a uwielbiam ją w sushi
      więc nie tak łatwo) czy sera z niepasteryzowanego mleka ani nie piję alkoholu,
      ale rybką wędzoną (z pewnego źródła), jajeczkiem na pół miękko czy też kawką /
      colą na jakiś czas nie pogardzę smile
      • klarci Re: potrawy zakazane 27.11.08, 21:55
        Czy mogę Cię zapytać, co znaczy pewne źródło? Masz labolatorium w
        domu? Zazdroszczę.
        • mekkia Re: potrawy zakazane 28.11.08, 10:51
          Źle się wyraziłam smile Chodzi mi o to, że prędzej kupię rybkę wędzoną w dobrze
          znanym mi sklepie rybnym niż w supermarkecie typu Lewiatan. Oczywiście wiem, że
          gwarancji to nie daje, ale myślę, wierzę, że zmniejsza prawdopodobieństwo że
          trafi się na jakieś paskudztwo smile
    • hmmmagda Re: potrawy zakazane 27.11.08, 17:53
      pytalam lekarze co mozna jesc a on mi powiedzial ze wszystko w malych
      ilosciach... wiec jem to co lubiesmile alkoholu nie pijam surowego miesa nie jadam...
    • balsamina-niecierpek Re: potrawy zakazane 27.11.08, 20:10
      Gdyby zrobić katalog wszystkiego "co nie wolno", okazałoby się, że
      kobieta w ciąży, aby zachować perfekcyjne zdrowie i dochować się
      superpotomka, powinna żywić się... energią z Kosmosu. Bo wszystko
      inne szkodzi.
      Jem wszystko, od początku ciąży kot nie złazi mi z kolan (fakt, że
      był badany na toksoplazmozę), raz na jakiś czas próbuję kroplę wina
      aroniowego made by moja teściowa. Prawdę powiedziawszy, co do
      listeriozy, to nie wydaje mi się, żeby w Polsce w ogóle cokolwiek
      robiono z niepasteryzowanego mleka...
      Tatara bym zjadła, bo lubię. Ale w środku Warszawy trudno znaleźć
      wołowinę, którą odważyłabym się spożyć na surowo smile
      • szampanna balsamina 27.11.08, 20:12
        zerknij wyżej - podałam w tym wątku przepis na oszukanego tatara smile
        • balsamina-niecierpek Re: balsamina 27.11.08, 21:15
          Wiem, wiem, widziałam smile Jak gdzieś trafię na ładne awokado, to
          wypróbuję.
      • klarci Re: potrawy zakazane 27.11.08, 21:57
        Zarażeń od kota jest akurat najmniej. To biedne zwierzątka, na które
        niesłusznie zrobiono nagonkę. Posiadanie zwierzaka w domu zmniejsza
        ryzyko alergii u dziecka smile Wystarczy zachować podstawy higieny.
        • balsamina-niecierpek Re: potrawy zakazane 27.11.08, 22:37
          Dokładnie, a do tego jak miło, kiedy się człowiekowi taki kociamber
          uwali na brzuchu i mruczy... Jestem pewna, że dziecko też to lubi.
          Kociej kuwety oczywiście nie dotykam, często myję ręce... i to chyba
          wystarczy, nie? Zresztą nawet jak nie byłam w ciąży mąż uważał, że
          wywożenie obornika to męskie zajęcie smile
          • klarci Re: potrawy zakazane 27.11.08, 22:48
            Ze mnie mama się śmiała jak do niej na "urlop" zajechałam, bo
            specjanlnie się do kota przytulałam wink Ja nie mam warunków, żeby
            mieć zwierzaka, więc staram się przebywać ze znanymi pieskami i
            kotkami.
            A i dodam poza tematem, że dla mnie np.na bóle menstruacyjne nie ma
            lepszego lekarstwa niż kot na brzuchu. Tylko on jakoś nie chce sad
            Zresztą podobno koty świetnie ściągają reumatyzm i inne bóle. One
            zawsze kładą się tam gdzie jest najgorsze promieniowanie i podobno
            tam nie powinno się siadać, czy spać.
            No a, że są cudnymi puszystymi zwierzaczkami, to swoją drogą. Na
            pewno to też pozytywnie wpływa na dziecko (szczególnie takie już
            urodzone smile)
          • mekkia Re: potrawy zakazane 30.11.08, 12:11
            a propo kota - sporo osób na inoformację o tym, że spodziewamy się dziecko od
            razu zadawało pytanie - "to co teraz zrobicie z kotem"? I za każdym razem ze
            stoickim spokojem odpowiadam, że nic, na co słyszę, że jestem odważna, że się
            nie boję tokspolazmozy smile

            A ja się zgadzam z tym, że wystarczy trzymać się zasad higieny i nic mi nie
            grozi. Nawet kuwetę sprzątam, tylko zawsze w jednorazowych rękawiczkach smile A
            mruczący kot na kolanach to niesamowity relaks smile
            • klarci Re: potrawy zakazane 30.11.08, 12:41
              Jedyna rzecz na którą trzeba uważać, to relację kot - dziecko.
              Swego czasu nasłuchałam się różnych historii, więc najlepiej jeżeli
              kotek będzie na noc odcięty w innym pomieszczeniu.
              Zwierzęta, które były w domu zanim pojawiło się dziecko, są o nie
              strasznie zazdrosne. Ale absolutnie nie jestem za pozbyawniem się
              zwierzątm. Wręcz mam alergię na ludzi, którzy wyrzucają pupila, bo
              przestał być wygodny. Kiepska lekcja odpowiedzialności dla dziecka sad
              • carolinecat Re: potrawy zakazane 30.11.08, 13:12
                > Zwierzęta, które były w domu zanim pojawiło się dziecko, są o nie
                > strasznie zazdrosne.

                to akurat absolutnie nie jest regułą - dużo zależy od zachowania właścicieli.
                a co do izolowania na noc - jeżeli kot jest przywiązany do właścicieli i do tej
                pory spał z nimi w łóżku, to jeśli po pojawieniu się malucha (co i tak jest dla
                sierściucha szokiem), odizolujemy go i zamkniemy drzwi do sypialni, to
                niedziwne, że kot zrobi się zazdrosny i nerwowy. jak we wszystkim - trzeba
                zachować umiar i zdrowy rozsądek.
                • klarci Re: potrawy zakazane 30.11.08, 13:36
                  To też prawda, ale ja itak bałabym się spać z pokoju z koet i z
                  dzieckiem.
                  Można zawsze kota wcześniej zacząć przyzwyczajać, żeby nie kojarzył
                  tego z pojawieniem się dziecka.
                  Różnie bywa, bo zwierzęta, jak ludzie, mają różne charaktery.
                  Ekspertem nie jestem, więc nie będę polemizować. Kota niestety nie
                  mam u siebie w mieszkaniu, więc nie czeka mnie ten problem. Ale
                  gdybym miała, to pewnie bym się zagłębiła w temat.
              • memphis90 Re: potrawy zakazane 30.11.08, 21:15
                Koty moich teściów ostentacyjnie zignorowały dziecko... Już większe
                zainteresowanie wzbudził sam wózek... Może kiedy mała zacznie biegać i ciągnąć
                kotka za ogon- brak zainteresowania zmieni się w paniczną ucieczkęwink
                • klarci Re: potrawy zakazane 30.11.08, 23:06
                  A to już zależy od Ciebie. Moja bratanica była od początku uczona,
                  że kotka boli. A, że kotka ucieka, to inna sprawa - półdziki kot.
    • klarci Re: potrawy zakazane 27.11.08, 21:46
      Ja raczej przestrzegam, bo nie wyobrażam sobie co bym zrobiła,
      jakbym się zaraziła. Z czasem te wyrzeczenia przestają być
      uciążliwe. Wolę się te 9 miesięcy trochę powyrzekać, ale za to
      potem: chulaj dusza, piekła nie ma (już sobie wyobrażam, jak będzie
      mi to wszystko smakowało) wink
      • balsamina-niecierpek Re: potrawy zakazane 27.11.08, 21:54
        Ojoj, Klarci, nie wzięłaś pod uwagę karmienia smile Też sobie nie
        pohulasz. Na początku karmienia restrykcje żywieniowe są jeszcze
        ostrzejsze, niż w ciąży...
        • klarci Re: potrawy zakazane 27.11.08, 22:01
          A ten wątek też już był i wychodzi na to, że karmiąc nawet jak
          zachorujesz, to nie zarażasz dziecka. Oczywiście znając moją
          wnkliwość to jeszcze sprawdzę wink A co do rodzaju jedzenia, to też
          większość kobiet twierdzi, że przy karmieniu wcale nie jest
          konieczna aż tak restrykcyjna dieta jak mówią big_grin
          Czas pokaże.
          Poki co jest tyle pyszności, co do których nie ma zastrzeżeń w
          ciąży, że ja już powoli przestaję odczuwać, że wogóle czegoś się
          wyrzekam smile
        • memphis90 Re: potrawy zakazane 27.11.08, 22:11
          W Polsce tak, poza Polską podobno nie ma czegoś takiego jak dieta mamy
          karmiącej. Ja wsuwam wszystko- oprócz cytrusów, po których młodą wypryszczyło.
          Toleruje czosnek, pikantną chińszczyznę, smażoną cebulkę, kalariory i wszystko
          inne, co można sobie wyobrazić- i nie zakolkowała ani razuwink
        • emigrantka34 Re: potrawy zakazane 28.11.08, 23:25
          rany boskie, znowu sie zaczyna z dieta eliminacyjna, ja nie moge!
          Wiesz balsamina-niecierpek, ze to polski wynalazek, specjalnie chyba
          dla matek - Polek, ktore jak wiadomo lubia sie umartwiac w imie
          dobra potomstwa? Francuski pediatra mnie wysmial, jak do niego z tym
          przylazlam po porodzie. Nie slyszal nic o profilaktycznej diecie
          eliminacyjnej! Jedynie trzeba uwazac na cytrusy i zbyt ostre. Ja sie
          odzywialam podczas karmienia piersi tak samo jak w ciazy i dzieku
          nic nie bylo. Ani nie jest.
    • klarci Re: potrawy zakazane 27.11.08, 21:48
      Tak przy okazji, czytając te komantarze zaczynam rozumieć skąd się
      biorą te "masy" kobiet z toksoplazmozą, o których mówił mój lekarz.
      • belucci1 Re: potrawy zakazane 27.11.08, 22:01
        Klarci nie przesadzaj...Po porodzie też nie poszalejesz, bo dieta
        dla matek karmiacych jest jeszcze bardziej ograniczona...powodzenia.
        • memphis90 Re: potrawy zakazane 29.11.08, 23:01
          Powiedzmy to raz i na zawsze: NIE MA czegoś takiego, jak ograniczona dieta matki
          karmiącej! Można jeść absolutnie wszystko, a dziecko weryfikuje czy coś mu
          szkodzi. Jednemu zaszkodzi herbatka z rumianku, innemu czekolada lub cytrusy, a
          jeszcze inne zniesie wszystko bez problemu. Jakże często w Polsce kobiety żywią
          się ryżem i marchewką, a dziecko i tak kolkuje- bo kolka ma się nijak do diety
          mamy.
          • klarci Re: potrawy zakazane 29.11.08, 23:10
            To dla mnie dość logiczne.
            W ciąży mama przekazuje wiele rzeczy przez łożysko do niedojrzałego
            organizmu, więc są bardziej szkodliwe.
            Natomiast zdrowe dziecko po urodzeniu ma większość narządów na tayle
            dojrzałych, że radzą sobie nawet z niepotrzebnymi składnikami z
            mleka. Tak mi się wydaje. Oczywiście wszystko z głową. Zakaz na peno
            dotyczy ciągle alkoholu, papierosów, narkotyków i (nie jestem
            pewna), ale wydaje mi się, że przez pierwsze miesiące warto
            ograniczyć potrawy ciężkostrawne.
    • memphis90 Re: potrawy zakazane 27.11.08, 21:58
      Hmm, o listerii w swoim czasie zmuszona byłam sporo poczytać (w tym w kontekście
      zakażeń płodów i noworodków), więc byłam trochę wyczulona. Ta bakteria może
      spowodować zakażenie, które nie ujawnia się u matki, ale ma tragiczne
      konsekwencje dla płodu lub noworodka. Starałam się nie jest surowych wędlin,
      choć strasznie ciągnęło mnie do polędwicy- zgrzeszyłam kilkoma plasterkamiwink
      Toxo mniej się przejmowałam, nie miałam dwóch deseczek, podjadałam niemyte
      truskawki prosto z kobiałki- ale też starałam się tego nie robić.
      • klarci Re: potrawy zakazane 27.11.08, 22:08
        Właśnie to jest dla mnie najbardziej odstraszające, że u dorosłego
        zachorowanie na toxo lub listeriozę przebiega często bezobjawowo. Z
        tego co pytałam lekarkę, to na listeriozę wogóle nie ma testów (?)
        I to mnie trochę przeraża, że ciężko jest coś podać na czas.
        Dlatego wolę na wszelki wypadek unikać potencjanych źródeł (mój
        lekarz też - to było na innym wątku - twierdzi, że toxo zazwyczaj
        się zaraża z niedomytych owoców i warzyw). Jak już wcześniej
        wspomniałam, to tak jak z fotelikiem samochodowym. Bo
        prawdopodobieństwo złapania tego świństwa jest malutkie, ale po co
        prawdopodobieństwo sprawdzać na sobie (?) Na listeriozę w Polsce
        choruje podobno choruje około 20 osób rocznie (nie pamiętam źródła).
        Na toxo dużoo więcej.
        • goblin.girl Re: potrawy zakazane 28.11.08, 10:47
          Na listeriozę w Polsce
          > choruje podobno choruje około 20 osób rocznie (nie pamiętam źródła).

          noo, w wikipedii tak stoi smile ale w kilku innych linkach wyrzuconych z google
          też, a naukowych źródeł nie chce mi sie sprawdzać.

          ja mam dosć sceptyczny stosunek do tych zagrożeń. Większosc z tych zakazów i
          przestróg wypływa z badań amerykańskich, gdzie pierwszy raz zidentyfikowano
          takie czy inne powikłania, a faktem jest, ze Amerykanie jak mało który naród
          mają hopla na punkcie sterylizacji i przetwarzania żywności, udział żywnosci
          przetworzonej jest tam największy spośród krajów rozwinietych, a dupuszczalne
          normy pestycydów, herbicydów, antybiotyków itp. przekraczają kilkakrotnie normy
          europejskie. Dla mnie jest logiczne, że i podatnosć społęczenstwa na różne
          zakazenia bakteryjne z zywnosci musi byc tam w konsekwencji o wiele większa.
          Czyli w praktyce, góralki z Tatr czy rybaczki z Pomorza piją niepasteryzowane
          mleko, jedzą wędzone ryby czy oscypki od wielu lat i nic im nie jest, przeciętna
          Polka też moze to zjeść i prawie na 100% nic jej nie bedzie - bo z tymi
          produktami i zawartymi w nich bakteriami stykamy sie i tak dosc często od lat,
          Amerykanka zje i ryzyko, ze coś złapie, jest o wiele większe niz w naszym
          przypadku, ale i tak wyolbrzymiane. W USA zachorowalnosc na listerioze jest
          kilkakrotnie wyższa niz w Polsce, ale i tak jest to ułamek promila, czwarta czy
          piąta liczba po przecinku.
          • balsamina-niecierpek Re: potrawy zakazane 28.11.08, 11:54
            Krótko mówiąc, na listeriozę choruje nas mało, ale na histeriozę -
            znacznie więcej smile

            Co do tych szaleństw sterylizacyjnych w Ameryce, to pewnie masz
            rację: natykam się na to czytając "W oczekiwaniu na dziecko".
          • klarci Re: potrawy zakazane 28.11.08, 14:56
            Jest część prawdy w tym co piszesz. To ten sam kierunek myślenia,
            co "zemsta" Faraona" po wypiciu przez Europejczyka egipskiej kranówy.
            Ale jakoś nie wierzę, że odnosi się to także do toxo i listeriozy.
            Natomiast wiesz, z tymi zagrożeniami, to jest dość poważna sprawa.
            Nawet mój lekarz powiedział, że ma "masę" kobiet z toxo. Fakt, że
            odpowiednie i szybko podjęte leczenie podobno daje duże szanse na
            wyleczenie, bez dramatycznych konsekwencji. Ale właśnie, najpierw
            trzeba na czas wykryć. Poza tym po co dzieciaka szpikować
            antybiotykami.
            Nie znam statystyk odnośnie toxo, ale wolę po prostu uważać.
            Kobieta przeciętnie żyje pewnie z 70 lat, więc te 9 miesięcy
            wyrzeczeń to chyba niewielka cena, za diametralne zwiększenie szans
            na urodzenie zdrowego dziecka.
            • figa33 Pytanie dot. serów 28.11.08, 15:00
              Wiem że o serach było już od metra, ale w sumie to nie doczytałam
              się nigdzie, czy z tymi serami to faktycznie chodzi tylko o
              listeriozę, czy również o pleśń ? Jeśli tylko o listeriozę, to fakt,
              że większość serów z polskich sklepów z mleka pasteryzowanego
              załatwia problem. Ale co z pleśnią ?
            • goblin.girl Re: potrawy zakazane 28.11.08, 16:59
              klarci napisała:
              > Nawet mój lekarz powiedział, że ma "masę" kobiet z toxo.

              co to znaczy "masa" i czy chodzi o toxo aktualnie przechodzona czy stare
              zakażenie - bo jesli to drugie, to około połowy ludzi (wg niektórych źródeł
              nawet więcej) przebyło kiedyś te chorobę, więc rzeczywiscie moze ich miec "masę".

              > Nie znam statystyk odnośnie toxo, ale wolę po prostu uważać.
              > Kobieta przeciętnie żyje pewnie z 70 lat, więc te 9 miesięcy
              > wyrzeczeń to chyba niewielka cena, za diametralne zwiększenie szans
              > na urodzenie zdrowego dziecka.

              toksoplazmoze wrodzoną stwierdza się u max. 400 noworodków rocznie na średnio
              340 tysiecy urodzeń. Wiec też wychodzi ułamek procenta. Tyle statystyka -
              statystycznie diametralnie szans nie zwiększasz smile ale rozumiem, sama tez
              przewalczyłam kilka schiz ciażowych, w tym i toxo, mimo że staram sie podchodzic
              do wszystkiego z maksymalnie zdrowym rozsadkiem smile

              podsumowujac - ryby wędzone jadam, tatara nie, ale wędzoną domową szynkę albo
              kiełbasę "dojrzewajacą" owszem i nawet się nie zastanawiam; fakt, że mam nabyta
              odpornosc na toxo, gdyby tak nie było, pewnie bym się przejmowała bardziej.
              Pozdrawiam
              • klarci Re: potrawy zakazane 28.11.08, 21:18
                Dlatego napisałam w cudzysłowiu "masę", bo nie padła żadna liczba.
                Chodziło na pewno o świerze zakażenia.
                A 400, to dla mnie itak ogromna liczba. Kwestia interpretacji.
                Poważny wypadek też niewiele osób w życiu przeżyło, ale nakaz
                zapinania pasów i przewożenia dzieci w fotelikach jest. Dla mnie
                zresztą to nie tylko nakaz. Od czasu wypadku, to zdroworozsądkowe
                zachowanie. Niestety należę do grupy Polaków mądrych po szkodzie.
                Ale ja swoje zdrowie naruszyłam, trudno. Zdrowia dziecka bym sobie
                nie wybaczyła. Tyle.
                Odporności nie mam mimo, że jadłam wiele lat owoce i warzywka tylko
                wytarte np. w chustecznkę, uwielbiam tatar i miałam kilka kotów
                (wychodzących). Ale o wypadkach też tak myślałam. Przecież nigdy nic
                mi się nie przydarzyło. Przecież, to tylko 2 km od domu, po co pasy.
                A wypadek miałam prawie pod samym blokiem, skutek - uszkodzone
                trwale kolano.
                Może niestety na swoich, ale uczę się na błędach. Dzięki Bogu, że na
                takich za które ja płacę.
                • klarci Re: potrawy zakazane 28.11.08, 21:24
                  Nie żebym się jakoś żaliła, ale to kolano jako konsekwencja wypadku
                  to pryszcz. Tak na prawdę mogło być bardzo źle. Mieliśmy po prostu
                  kupę szczęścia, za które jesteśmy komuś na górze bardzo wdzięczni.
                  Może dlatego nie chcę pewnego dnia wyczerpać limit tego szczęścia.
                  Tym bardziej jeżeli chodzi o osobę, którą już kocham najbardziej na
                  świecie. Skoro rzucę się dla niej w ogień, to tym bardziej
                  zrezygnuję z makreli smile
        • gaja78 Re: potrawy zakazane 28.11.08, 23:19
          klarci napisała:

          > Bo
          > prawdopodobieństwo złapania tego świństwa jest malutkie, ale po co
          > prawdopodobieństwo sprawdzać na sobie (?) Na listeriozę w Polsce
          > choruje podobno choruje około 20 osób rocznie (nie pamiętam źródła).
          > Na toxo dużoo więcej.

          Ja też jestem za tym, żeby jednak uważać. Toksoplazmozę przeszłam w czasie
          starania sie o pierwszą ciążę (szczyt choroby miał miejsce jakiś miesiąc przed
          zapłodnieniem - miałam badaną awidność, stąd wiem). Czas starań był czasem, gdy
          unikałam surowego mięsa i innych takich podstawowych zagrożeń jeśli chodzi o
          toxo. A jednak gdzieś to złapałam sad
    • agava00 w ogole nie podchodze do tych "rad" 28.11.08, 12:06
      i jem wszystko, z serami plesniowymi, sushi i wedzonkami wlacznie

      a mezowi podpijam czasem troche piwa - bo tak mi sie akurat w tej ciazy chce

      ---------
      • gaja78 Re: w ogole nie podchodze do tych "rad" 28.11.08, 23:25
        agava00 napisała:

        > i jem wszystko, z serami plesniowymi, sushi i wedzonkami wlacznie

        Jeśli chodzi o sushi - była rok czy dwa lata temu afera, bo kontrola żywności w
        hipermaketach wykazała, że dwa rodzaje zafoliowanego łososia zawierają listerię
        w liczbie grubo ponad normę. Od tamtej sprawy omijam łososie szerokim łukiem uncertain
        • agava00 wszystko super ale 29.11.08, 18:15
          > Jeśli chodzi o sushi - była rok czy dwa lata temu afera, bo
          kontrola żywności w
          > hipermaketach wykazała, że dwa rodzaje zafoliowanego łososia
          zawierają listerię
          > w liczbie grubo ponad normę. Od tamtej sprawy omijam łososie
          szerokim łukiem uncertain
          >

          syfu pelno w wielu produktach - nie tylko w lososiu

          sushi nie ogranicza sie do lososia wink
          (jesli juz o to sushi chodzi)

          ---------
          • gaja78 Re: wszystko super ale 29.11.08, 18:48
            agava00 napisała:

            > syfu pelno w wielu produktach - nie tylko w lososiu

            Jest syf i syf. Syfu może być mało i może go być 10-krotnie więcej niż wynosi
            granica względnego bezpieczeństwa. Z łososiem była afera, bo ilość listerii
            stanowiła realne zagrożenie dla konsumenta. Jak chcesz to tłumacz sobie, że
            łosoś z listerią ponad dozwoloną granicę jest tak samo syfiasty jak marchewka
            uprawiana na nawozach sztucznych - proszę bardzo. Ja dziękuję za takie podejście
            do sprawy.

            > sushi nie ogranicza sie do lososia wink
            > (jesli juz o to sushi chodzi)

            Ja wiem że nie ogranicza się do łososia, ale nie bardzo mam pomysł z jakiego
            innego powodu niż surowa ryba sushi miałoby być potrawą kontrowersyjną dla
            kobiet w ciąży.
            • a.nancy Re: wszystko super ale 30.11.08, 19:08
              > Ja wiem że nie ogranicza się do łososia, ale nie bardzo mam pomysł z jakiego
              > innego powodu niż surowa ryba sushi miałoby być potrawą kontrowersyjną dla
              > kobiet w ciąży.

              BTW, surowa ryba tez się nie ogranicza do łososia wink
              jeśli zaś chodzi o sushi, to jakoś w Japonii nie jest uważane za kontrowersyjne.
              bo idea sushi zakłada, ze ryba jest, hmmm, nie tylko surowa, ale i... no...
              świeża wink "zafoliowany łosoś" jakoś mi się ze świeżością nie kojarzy.
              • gaja78 Re: wszystko super ale 30.11.08, 21:04
                a.nancy napisała:

                > BTW, surowa ryba tez się nie ogranicza do łososia wink

                A tobie się wydaje że listerię można spotkać tylko w łososiu ?

                Otóż nie. Problem dotyczy wszystkich ryb nie poddanych obróbce cieplnej.

                > Niestety, dotyczy to
                > jeśli zaś chodzi o sushi, to jakoś w Japonii nie jest uważane za
                kontrowersyjne. bo idea sushi zakłada, ze ryba jest, hmmm, nie tylko surowa, ale
                i... no... świeża wink "zafoliowany łosoś" jakoś mi się ze świeżością nie kojarzy.
                >

                łosoś wcale nie musi być zafoliowany, żeby stać sie miejscem egzystencji
                pokaźnej kolonii listerii.

                Jesteś absolutnie pewna, że ciężarnym kobietom w Japonii nie zaleca się
                wstrzemięźliwości jeśli chodzi o surowe/wędzone ryby ?
          • a.nancy Re: wszystko super ale 30.11.08, 19:02
            agava00 napisała:

            > > Jeśli chodzi o sushi - była rok czy dwa lata temu afera, bo
            > kontrola żywności w
            > > hipermaketach wykazała, że dwa rodzaje zafoliowanego łososia
            > zawierają listerię

            > sushi nie ogranicza sie do lososia wink

            a z łososiem zafoliowanym w ogóle niewiele ma wspólnego wink
    • a.nancy Re: potrawy zakazane 28.11.08, 15:03
      TEORETYCZNIE listerie mozna zlapac od wszystkiego. Na przyklad od niedokladnie
      umytej salaty.
      nie jem miesa w ogole (od 15 lat) wiec problemy z wedlina i tatarem odpadaja wink
      ryby zamierzalam jesc (dla zdrowia), ale jakos mi nie podchodza, na zapach
      smazenia mam cofke, wedzonych nie ma tu gdzie mieszkam (poza lososiem) wiec
      tylko czasem sardynki z puszki (na co z kolei moj maz sie boczy, bo podobno nie
      powinno sie jesc konserw).
      z kolei sery jem jakie chce, pilnujac tylko, zeby byly z pasteryzowanego mleka.
      • olinkaw Re: potrawy zakazane 28.11.08, 16:09
        Dziewczyny dzięki za wszystkie odpowiedzi, czuję się uspokojona i rozgrzeszona z faktu, że czasem mam ochotę na coś "ryzykownego"smile Czasami sobie myślę, że nadmiar wiedzy trochę "szkodzi", bo człowiek się wszystkim stresuje, a jak nie wie zbyt dużo to żyje spokojnie w błogiej nieświadomościwink
        Zresztą jak rozmawiam z moja mamą lub teściową to one o wielu tych mądrych rzeczach nigdy nie słyszały a jakoś urodziły zdrowe dzieci. Tak więc grunt to zdrowy rozsądeksmile
        Pozdrawiam
        • pagaa Re: potrawy zakazane 29.11.08, 13:03
          czesc,
          mi moj lekarz powiedzial, ze mam zyc normalnie. tzn zebym jadla to, na co mam
          ochote, tylko z rozwaga oczywiscie;P Z zakazow, to powiedzial, zeby jednak
          unikac surowego miesa i niedogotowanych jajek i zeby na wszelki wypadek tych
          serow plesniowych nie jesc, bo niby nie ma potwierdzen, ze szkodza, ale na
          wszelki wypadek. reszte jesc skoro nie mam uczulenia na nic. O alkoholu i petach
          to chyba mowic nie trzebawink A ja surowego i tak nigdy nie lubilam, a bez serow
          to sie obedewink na rybe wedzona to akurat checi jeszcze nie mialam, ale jesli
          tylko mnie zlapie, to nie bede stawiac oporowwink jesli chodzi o lososia, to
          slyszalam (ale nie mam pewnosci), ze sama ryba ok, tylko tluszcz-olej z lososia
          niezbyt dobry, bo zawiera bardzo duzo wit. A.
          • goblin.girl Re: potrawy zakazane 29.11.08, 19:58
            jesli chodzi o lososia, to slyszalam (ale nie mam pewnosci), ze sama ryba ok,
            tylko tluszcz-olej z lososia niezbyt dobry, bo zawiera bardzo duzo wit. A.

            ale musiałabys się chyba żywić codziennie tym łososiem, żeby było realne
            zagrozenie z tytułu witaminy A, a i tak prędzej zaszkodziłoby pewnie podtrucie
            metalami cięzkimi i innym syfem, który sie gromadzi w rybim tłuszczu, nie tylko
            łososiowym smile
            a jeżeli się jada od czasu do czasu, to co innego
            • memphis90 Re: potrawy zakazane 29.11.08, 23:05
              Ech, precz, złe kobiety... Narobiłyście mi smaka na tego łososia- niechby był i
              z rtęcią, bruzdogłowcem i listerią! Jeść, jeść, jeść...
          • klarci Re: potrawy zakazane 29.11.08, 23:05
            Ktoś już podniósł ten temat, ale nie mogę teraz znaleźć.
            Proszę nie zinterpretujcie tego, że szukam czegoś nowego.
            Ale ciekawa jestem jak to jest z tą pleśnią na serach
            dojrzewających. Może ktoś natkną się kiedyś na jakieś poważne
            artykuły.
            Ja mam opory, to są jednak obce bakterie, to nie jest nasza
            tradycyjna kuchnia. Ja coprawda czuję się dobrze po tych serach, ale
            nie mam pewności, czy te bakterie jakimś cudem nie pokonują bariery
            krew-łożysko. A nasze organizmy nie są od pokoleń przystosowane do
            tej pleśni.
            Zaciekawiło mnie to.
            • goblin.girl Re: potrawy zakazane 30.11.08, 01:29
              ale pleśń to nie bakteria, tylko grzyb; co do bakterii, to mają prawo tam byc
              bakterie, któe wywołują fermentację mlekowa, ale takie są też w serach
              niepleśniowych, jogurcie itd. I nie wiem, jakim cudem miałyby przenikac do łożyska.
              a jeśli chodzi o przystosowania, to prawde mówiąc 99% tego, czym sie zywimy, nie
              jest tym, do czego jesteśmy od pokoleń przystosowani...
              • klarci Re: potrawy zakazane 30.11.08, 11:46
                To prawda.
                Przyznam, że z biologii nigdy nie byłam asem, więc nie wiem czym
                dokładnie jest pleśń.
                Co do przenikania, bo był taki fajny program odyseja życia, gdzie
                mówili, że przez łożysko przenika wszystko co jest mniejsze niż taka
                zapora w łożysku. Np. niektóre leki, alkohol i niektóre wirusy. Nie
                mam pojęcia jak to się ma do pleśni, dlatego pytam. Zaciekawiło mnie
                to, chociaż nie jest to nic bradzo istotnego. Po prostu ciekawie
                jest dowiedzieć się czegoś nowego smile
                • goblin.girl Re: potrawy zakazane 30.11.08, 12:00
                  nie jestem biologiem, ale nie wydaje mi sie, zeby rozmiar miał znaczenie smile
                  skoro do płodu moga przeniknac zarówno przeciwciała od matki, które są malutkie,
                  jak i pierwotniaki, takie jak toxo, które są wielokrotnie wieksze od
                  jakichkolwiek wirusów. co do alkoholu i innych składnikow, to moga sie
                  przedostać te skladniki, które nie zostały rozłożone przez organizm matki -
                  alkohol i leki są rozkładane w wątrobie, a to, jak szybko i skutecznie sie ten
                  proces odbywa, zalezy od wielu czynników, w każdym razie jakaś ilosc zawsze moze
                  zostać nierozłożona i przedostać sie do łożyska, stąd ryzyko.
                  • klarci Re: potrawy zakazane 30.11.08, 12:47
                    Niestety nie mam takiej wiedzy. Piszę to co było w programie, a
                    sprawiał wrażenie sumiennie przygotowanego. no i wypowiadali się
                    jacyś "ważniejsi" lekarze.
                    Ale wiadomo, nasza wiedza (to znaczy nie nasza, tylko specjalistów)
                    zmienia się z miesiąca na miesiąc.
    • miska-moniska Re: potrawy zakazane 30.11.08, 12:41
      Ja jestem w pierwszej ciąży, nigdy wcześniej nie stykałam się z
      tematyką ciążową, ale panikarą nie jestem. Jem wszytsko co jadłam do
      tej pory. Do surowego mięsa i surowych jajek i ryb od dziecka miałam
      wstręt, nigdy do ust nie wzięłam śledzia ani tatara, więc teraz nie
      odczuwam z tego powodu jakiś strasznych męczarni. Spokojnie
      jem "uczulające" cytrusy i orzechy, piję kawę inkę, wszytskie kolory
      herbat. Nie tykam alkoholu.
      Ale ten wątek można by rozrzerzyć o domniemane np. zakazane
      czynności kosmetyczne (malowanie paznokci, farbowanie włosów) lub o
      ogólne czynności (używanie chemicznych środków czyszczących, mycie
      okien, podnoszenie rąk) Takich dziwnych przesądów jest całe mnóstwo.
      • klarci Re: potrawy zakazane 30.11.08, 12:59
        Wiesz, nie wszysko to są przesądy.
        Na farbowaniu włosów szczególnie się nie znam, ale czytałam, że w
        ciąży powinno się stosować inne farby.
        Paznokci nie maluję, bo przeszkadza mi zapach lakieru i zmywacza,
        więc wnioskuję, że dla dziecka najlepszy nie jest.
        Co do ostrych środków dezynfekujących - jestem na nie. W końcu od
        czegoś głowa boli (oczywiście piszę i sytuacji, kiedy ktoś wszystko
        szoruje domestosem). Jest masa delikatniekszych środków i przy
        okazji zdrowszych. Troszę bakterii wokół jest potrzebne nam i
        dziecku. Nie przesadzajmy. Wspominałam już na innym wątku, że mam
        znajomych, którzy specjalnie nie karcili dziecka, jak nawet coś
        zjadło z podłogi (co mu upadło), itp. I to są najzdrosze, najmiej
        podatne na infekcje dzieci, które znam. A od tych wszystkich
        domestosów podobno rośnie liczba małych alergików sad
        Stanowcze nie jeżeli chodzi o malowanie pokoji i mebli.
        Myślę, ze przesądy to raczej nie kupowanie nic dla dziecka przed
        narodzinami. I tego nie pilnuję. Pierwsze skarpetki kupiłam
        maluchowi w 5 tygodniu ciąży smile
        Pozdrawiam Cię, ja uwielbiam tatara big_grin
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka