Dodaj do ulubionych

Gin - prywatnie czy państwowo?

28.11.08, 23:57
Czy chodzicie do gina prywatnie czy do przychodni państwowo?
Ja przy pierwszej ciąży chodziłam prywatnie i to trochę kosztuje ale planujemy
teraz drugą dzidzię i jak to już w 3-osobowej rodzinie która się powiększy -
tniemy koszty, każdy grosz się liczy.
Boję się że państwowo gin olewa sprawę. Podzielcie się spostrzeżeniami!
Obserwuj wątek
    • majeczka262 Re: Gin - prywatnie czy państwowo? 29.11.08, 00:24
      Przy pierwszej ciąży chodziałm prywatnie,był przy mnie przy porodzie
      (opłaconym) wszystko super.Przy drugiej ciąży prywatnie,ale czasem
      jak rozmawiałam z koleżankami to wcale nie miałam lepiej. Olał mnie
      na porodówce i nawet mnie nie zbadał.
      Przy trzecim całą ciążę chodziłam państwowo,raz zapłaciłąm za usg
      50zł,bo się chciałam dowiedzieć,czy wreszcie się dziecko przekręciło.
      Miałam tak samo zrobione badania,bez łaski i gorszego traktowania, a
      poród wspominam najmilej,choć za niego nawet gorsza nie zapłaciłam.
      Co miesiąc kupowałam coś dla dzidzi,za to co bym wydała na gina i
      prywatne badania.
    • emigrantka34 Re: Gin - prywatnie czy państwowo? 29.11.08, 00:25
      Mam zasade, ze do ginekologa i dentysty zawsze chodze prywatnie.
      Kiedys mialam pierwsze i jak do tej pory ostatnie i niezbyt
      budujace doswiadczenie z ginekologiczna polska panswtowa sluzba
      zdrowia. Dwanascie lat temu w wyniku przechodzenia grypy,
      zachorowalam na zapalenie przydatkow i poszlam na wizyte do
      pobliskiej przychodni. Facet stary, oblesny, fizjonomia rzeznika,
      opryskliwy, a ja mialam 21 lat...ale to jeszcze nic... gabinet byl
      tak brudny, ze na samo wspomnienie tego robi mi sie niedobrze.
      Wrazenia estetyczne i merytoryczne tragiczne. Badanie bylo bardzo
      bolesne, o wszystko musialam sie go dopytywac, lacznie z diagnoza,
      ktora byla bledna. Jednym slowem porazka.
      Koniec koncow wyladowalam w szpitalu na oddziale ginekologicznym z
      powaznym zapaleniem jajnikow. Przez okres trzech tygodni nie moglam
      wstawac z lozka i faszerowano mnie antybiotykami, po ktorych
      rzygalam jak kot. W przeciagu tygodnia schudlam 7 kg, po wyjsciu ze
      szpitala wygladalam jak szkielet i czulam sie tragicznie. Gdyby nie
      bledna diagnoza, uniknelabym pobytu w szpitalu.
      Nigdy wiecej nie pojde do panstwowego ginekologa, ale to moja opinia
      po traumatycznym przezyciu, ktore grozilo mi zrostami na jajnikach i
      problemami z zajsciem w ciaze.
      • beliska Re: Gin - prywatnie czy państwowo? 29.11.08, 08:50
        Hmm, ja także gin i stomatolog zawsze prywatnie, ale myślę, że wszystko zależy od gina. Jeśli trafisz na takiego, który lubi kasę, a przychodnię traktuje jak piąte koło u wozu, to możesz nie być zadowolona,ale są lekarze, którzy po prostu tam pracują i wywiązują się należycie z obowiązków. Podpytaj o gina/ów w przychodni i zdecyduj wtedy.
    • pingwinek13 Re: Gin - prywatnie czy państwowo? 29.11.08, 09:00
      Prywatnie! W pierwszej ciąży chodziłam państwowo wizyty 15 min z
      badań to tylko krew i mocz żadnych wymazów z szyjki ani na toxo itd
      Urodziłam w połowie 8 miesiąca nie wiem czy przez niedopatrzenie
      lekarza czy tak miało po prostu być sad (dzidzka na szczęście
      zdrowasmile)ale czego nie wydalam na lekarza to potem wydawałam na
      dojazdy do kontroni z małym i na lekarstwa (często chorował w 1 roku
      życia). Teraz chodze prywatnie i jestem naprawdę zadowolona nie
      żałuje tych pieniędzywizyty trwałją od 0,5-1 godziny wszystko
      dokładnie sprawdzone dużo więcej badań mam teraz porobionych. Ale
      oczywiście to wszystko również zalezy od lekarza i czasami jest
      zupełnie odwrotnie! Mimo wszystko ciąża jest strasznie ważnym
      okresem w życiu kobiety i nie zachodzimy w nią co rokusmile myślę że
      warto poswięcić na to niemałą sumę (bo przecież wszystkie badania
      robimy bez skierowania też płatnie) Ale jeśli znasz świetnego
      lekarza państwowego do którego masz w pełni zaufanie to zmienia
      postać rzeczysmile Pozdrawiam!
      • pingwinek13 Re: Gin - prywatnie czy państwowo? 29.11.08, 09:05
        Chciałam jeszcz dopisać że często nawet dobry państwowy lekarz nie
        ma odpowiednio dobrego sprzętu (usg) nie może poświęcić tyle czasu
        kobiecie choć czasmi naprawdę by chciał. Taką niestety mamy służbę
        zdrowiasad I nie wszystko zależy od lekarza!
        • adula2 Re: Gin - prywatnie czy państwowo? 29.11.08, 09:21

        • goblin.girl Re: Gin - prywatnie czy państwowo? 29.11.08, 19:36
          pingwinek13 napisała:

          > Chciałam jeszcz dopisać że często nawet dobry państwowy lekarz nie
          > ma odpowiednio dobrego sprzętu (usg)

          tym akurat nie należy sie kierować, bo czaasem bywa, ze lepszy sprzęt jest w
          panstwowej placówce niz tam, gdzie dany lekarz przyjmuje prywatnie, zdarzyło mi
          się, ze na usg dr prosiła mnie, żebym przyszła do niej do szpitala, bo tam jest
          lepszy sprzęt.

          nie może poświęcić tyle czasu
          > kobiecie choć czasmi naprawdę by chciał.

          wszystko racja, ale lekarz nastawiony głownie na kasę, który prywatnie przyjmuje
          tabuny pacjentek,też im nie poświęci tyle czasu co powinien, tyle ze taki nawet
          nie chce - tez się to niestety zdarza.
          ci wszyscy lekarze, którzy przyjmują prywatnie, pracują też gdzieś "państwowo".
          Fakt, że często ich stosunek do pacjentek jest zasadniczo różny w zalezności od
          tego, czy za usługe dostają kasę, czy wykonują ja w ramach obowiazkó służbowych.
          Ale lekarz z powołania nie robi takiego rozróżnienia, problem tylko, zeby na
          takiego trafić smile
          ja częsciej chodzę prywatnie, głownie ze względu na to, ze szkoda mi czasu na
          odstawanie w kolejkach. Ale chodze do takich, którzy nie przesadzaja z cenami -
          chociaz przy wyborze nie kieruję się ceną, tylko opiniami o danym lekarzu, ale z
          reguły byłam miło zaskoczona kosztami - teraz płace 60 zł za wizytę, u
          poprzedniego 70 - a to było w Warszawie. Przy tym cena nic nie miala wspolnego z
          kompetencjami i nastawieniem. Dlatego nie uważam, ze zaplacenie 150 zł za wizytę
          daje gwarancję, że wszystko bedzie super.
    • akado Re: Gin - prywatnie czy państwowo? 29.11.08, 09:16
      Dzięki za odpowiedzi!!! smile
    • woland76 Re: Gin - prywatnie czy państwowo? 29.11.08, 09:34
      Witam,
      od ponad 10. lat chodziłam tylko do prywatnych gabinetów ginekologicznych. Na
      początku tego roku straciłam ciążę (w 10. tygodniu), jednak nie byłam zadowolona
      z opieki lekarza. W obecnej ciąży zaczęłam chodzić do innego, polecanego bardzo
      lekarza. Wizyty po 15 minut, bardzo dobry sprzęt do USG. Kilka miesięcy temu
      bardzo źle się poczułam, obawiałam się, ze z ciążą jest "coś nie tak",mojego
      lekarza nie było, więc czym prędzej wybrałam się do innego.
      Tamta wizyta odbyła się w NFOZ - przyszłam z książeczką zdrowia, więc wizyta
      była bezpłatna. Lekarz - starej daty, około 50. lat, za to wyjątkowo
      sympatyczny, a co najważniejsze - DOCIEKLIWY I DOKŁADNY. Zlecił (i częściowo
      zrobił) mi badania, o których poprzedni lekarze nawet się nie zająknęli.
      Oczywiście wszystkie badania w ramach ubezpieczenia - czyli bezpłatne.
      Wizyty trwają około 20 minut, czyli standardowo. W czasie nich odbywa się
      badanie USG - zawsze dokładnie omówione, na wizyty chodzę z mężem, więc to on
      zadaje różne, dziwaczne czasem pytania, na które o dziwo, ginekolog odpowiada
      bez poirytowania. Dzięki temu lekarzowi w końcu udało mi się wyleczyć grzybicę
      pochwy (od ponad miesiąca nie mam żadnych objawów, a dodam, że w poprzednich
      gabinetach zapisywano mi w czambuł jakieś leki, po których pan doktor nawet nie
      sprawdził jak zmienia się sytuacja, nie zapisał nawet leków mojemu mężowi - a to
      przecież powinien być standard, w końcu zarażamy się nawzajem wink ).
      Dodam też, że badania typu TOXO (czyli ponadstandardowe) poszłam zrobić z
      własnej inicjatywy, bo poprzedni ginekolodzy nie zająknęli się nawet, ze koty i
      pies w domu mogą być jakimś zagrożeniem dla mnie i dziecka.

      Wniosek z mojej sytuacji oraz tych opisywanych wcześniej mam jeden - to czy
      ciąża prowadzona jest prawidłowo, czy ciężarna czuje komfort i czy jest otoczona
      dobrą opieką zależy tylko i wyłącznie od lekarza. Na nic najnowocześniejsze
      sprzęty, skoro lekarz ma mentalność kasjera.
      Ja się bardzo cieszę, ze zmieniłam lekarza na takiego z "kasy chorych", bo
      pieniądze, których nie wydaję na wizyty i podstawowe badania mogę wydać na leki
      (witaminy) czy inne przyjemności, które kobiecie w ciąży, steranej różnymi
      dokuczliwymi przypadłościami są tak bardzo potrzebne wink

      Pozdrawiam serdecznie
      Aleksandra smile
    • edytabin Re: Gin - prywatnie czy państwowo? 29.11.08, 09:45
      a czy któras z Was może polecić jakiegoś dobrego państwowego ginekologa w Warszawie?
    • narvill Re: Gin - prywatnie czy państwowo? 29.11.08, 13:07
      nie wszystko zależy od lekarza - dużo zależy od nas samych. W pierwszej ciąży chodziłam na NFZ, wizyty co miesiąc a od 6 miesiąca co 2 tygodnie - ciążą wysokiego ryzyka, usg robione w gabinecie 1 raz - resztę badań zrobiono mi w szpitalu, standardowo krew i mocz co miesiąc, nic poza tym, skierowania do poradni urologicznej musiałam sama załatwiać, przy najmniejszej komplikacji lekarz wyrzucał mnie do szpitala a tam traktowali mnie jak piąte koło u wozu niestety. Moim zdaniem w niektórych miastach nie ma zbyt dużego wybory i na końcu i tak trafiasz do szpitala na NFZ( bo nie ma innego). Obecnie w trzeciej ciąży ( 2-ga poronienie) chodzę prywatnie- mam zrobione wszystkie badania: cytologię, porządne usg, dostałam skierowanie do poradni genetycznej na usg ,do urologa - wszędzie tam gdzie potrzebowałam. Lekarz rozmawia ze mną jak z partnerem, wyjaśnia, często zgadza się z moimi sugestiami , nie straszy nie niepotrzebnie, bardzo mnie namawiał na zwolnienie lekarskie bo uznał, że będzie lepiej jak sobie odpocznę. Ja ze swojej strony tez się staram: chodzę regularnie na badania do laboratorium ( wszystkie odpłatnie, ale spokojnie bez skierowanie można w ciąży zrobić min. odczyn Wassermana, Hbs, glukozę , krew , mocz, toxo, CMV i inne. Konsultuję się raz w miesiącu z urologiem który mnie prowadzi , robię usg nerek regularnie- sama płacę za to co uznam za konieczne. Mój lekarz w dobrej wierze skierował mnie do szpitala we wczesnej ciąży z dużą torbielą jajnika licząc na to, że lekarze w warunkach szpitalnych będą mieli więcej możliwości aby mi pomóc niż on w gabinecie. W państwowym szpitalu leżałam kilka dni, dostałam tylko no-spe bo lekarze stwierdzili ze jak torbiel pęknie to będzie po sprawie a jak ciąża obumrze w wyniku ucisku to wtedy mnie wyłyżeczkują (sic!) liczyłam że od poprzedniej ciąży coś się zmieniło w mentalności państwowej służby zdrowia ale nie - wypisałam się, wróciłam do mojego lekarza , on tego samego dnia załatwił mi konsultację u innego lekarza który prowadzi przypadki "chirurgiczne" wizyta była o 23. Jeszcze podczas tej późno wieczornej wizyty drugi lekarz wykonał dokładne pomiary na usg i prawie przed północą konsultował sie z z anestezjologiem żebym mogła mieć zabieg.Następnego dnia o 17 byłam po zabiegu , torbiel została przebita a moja ciąża była bezpieczna (teraz jestem w 32 tygodniu) wszystko prywatnie , kosztowało słono ale nie ma żadnej ceny za ratowanie życia małemu człowiekowi. Jeżeli nie da się czegoś zrobić normalnie to prywatnie da się na pewno, szkoda, że nie wszystkich na to stać dlatego ja jestem za prywatyzacją szpitali, może wtedy wszystkie kiepskie "firmy" nie będą miały klientów.
      • bweiher Re: Gin - prywatnie czy państwowo? 29.11.08, 13:31
        Państwowo.Mam świetnego ginekologa,dzięki któremu mam moje pociechy.Pierwszą
        ciąże poroniłam-chodziłam wtedy prywatnie.Lekarz nie zauważył ze pęcherzyk nie
        rośnie i ze jest "spłaszczony".Dzień po wizycie zaczęłam krwawić i w szpitalu
        powiedzieli mi ze ciąza jest martwa już od 2 tyg.
        Przy drugiej ciązy poszłam do Ośrodka Zdrowia do gina państwowego.Świetnie się
        mną zajął,zrobił badania nie tylko te zalecane.Usg w gabinecie,na
        miejscu.Zapisuje sobie w karcie najmniejsze rzeczy i dzięki temu dobrze mnie
        zna.Miałam ogromne problemy z utrzymaniem ciązy ale pan doktor robił wszystko
        żeby mi pomóc.Udało się,urodził się syn.Po 3 latach znów chciałam być w
        ciązy.Niestety okazało się że muszę przyjmować hormony.Mój gin oczywiście
        "walczył" razem ze mną.Po 2 latach leczenia zaszłam w
        ciaze-bliźniaczą.Oczywiście byłam na podtrzymaniu i lezałam 7,5
        miesiaca(urodziłam wcześniaki).
        Moje dzieciaczki zawdzięczam lekarzowi państwowemu.Polecam go każdej mojej
        koleżance i zachwalam wśród rodziny.Profesjonalista w każdym calusmile
        • bbuziaczekk Re: Gin - prywatnie czy państwowo? 29.11.08, 18:24
          To nie ma znaczenia czy prywatnie czy panstwowo, poprostu trzeba
          trafic na odpowiedniego lekarza bo i tu i tu zdarzaja sie
          konowały.... ja obecnie jestem w pierwszej ciazy i chodze prywatnie
          do lekarza bo narazie mnie na to jeszcze stac, wizyty mam co 3 tyg i
          place nie malo bo 100 zł do tego badania platne, a chodze prywatnie
          akurat do tego lekarza bo jest bardzo dobry a oprocz tego jest
          ordynatorem w szpitalu w ktorym chce rodzic,nad prowadzeniem
          nastepnej ciazy sie zastanawiam bo troche duzo te 100 zł i
          chcialabym chodzic panstwowo, ale z drugiej strony chcialabym zeby
          znowu prowadzil ciaze ten lekarz a niestety jest to mozliwe tylko
          prywatnie no i wszystko zalezy od funduszy......ale zgadzam sie ze
          do ginekologa i dentysty najlepiej chodzic prywatnie, moze dlatego
          ze jeszcze nie trafilam na dobrych ginekologow i dentystow
          panstwowych
          • szampanna bbuziaczekk 29.11.08, 18:33
            skąd jesteś? Twój post brzmi znajomo - też chodzę prywatnie, płacę
            100 za wizytę i mój gin jest ordynatorem...
            A w temcie: chodzę od 12 lat prywatnie, w ciąży to dla mnie komfort.
            Zraziłam się do publicznej służby zdrowia w temacie ginekologicznym -
            nie chcę być traktowana jak kawał mięsa, tylko pacjentka, a
            niestety takie mam doświadczenia. Ci dobrzy lekarze mają terminy
            zarezerwowane pół roku do przodu na kasę, więc kontrolnie można, ale
            w ciąży - przepadło.
            • cota Re: bbuziaczekk 29.11.08, 19:14
              w pierwszej ciązy chodziłam prywtanie, teraz pańśtwowo - też oszczędzam każdy
              grosz, badanie są refundowane (tylko na USG chodze prywatnie). I nie mam
              zstrzeżeń, oczywiście, iz na wizyte czekam ok. miesiąca, ale lekarka jest ok.
              Aha - choze do poradni przyklinicznej, gina pracuje w szpitalu gdzie bede rodziła
              • magwera Re: bbuziaczekk 29.11.08, 23:19
                Najlepszym rozwiazaniem jest zapisac sie panstwowo do lekarza i co jakis czas
                wpasc na wizyte do niego prywatniesmile Ja tak jestem zapisana do przychodni przy
                karowej. Tam robie tez wszystkie badania. A jak mam pilna sprawe, albo
                potrzebuje zeby lekarz poswiecil mi wiecj uwagi to ide miedzy wizytami prywatnie.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka