Dodaj do ulubionych

Poród- relacja

05.12.08, 17:05
dopiero teraz jestem w stanie pisac o tym bez nerwów. Urodzilam na poczatku
listopada. Moja ciąża wyglądala tak: cukrzyca ciążowa, nadciśnienie, obrzęki,
podejrzenie h- gestozy. Na wizycie kontrolnej dostalam skierowanie na KTG i
sprawdzenie czystości wód plodowych ( do terminu brakowało 2 dni ). Niestety
juz mnie zostawili w szpitalu ze względu na ciśnienie wysokie i obrzeki.
Leżałam na patologii ciąży, dzień po terminie założono mi cewnik w celu
zwiększenia rozwarcia ( mialam na 1 palec), po cholernie bolesnym cewniku
tylko na 1,5 palca wiec proba nieudana. Następnego dnia zabrali mnie na
porodowke i wywolywali porod kroplowka z oksytocyna, ktora rowniez nic nie
pomogla ( zero skurczow). Następnego dnia o 18 zaczal pobolewac mnie brzuch, o
22 bole byly regularne ( co 3 min ) i coraz bardziej bolesne. O 23 zabrali
mnie na porodowke. Bole byly coraz czestrze i okropnie bolesne, po 4 godz
sprawdzono rozwarcie- 3 palce. ok 5 rano bylo na 4 i tak juz staneło, pomimo
ze polozna mowila ze po 4 pojdzie juz gladko i do 8 rano zapomne o porodzie.
Niesety tak sie nie stalo, rozwarcie na 4 palce utzymywalo sie do godz 11, o
12 przebili mi pecherz. NIe wytrzymywalam juz z bolu, krzyczalam, prosilam o
znieczulenie- powiedziano mi ze nie ma znieczulen, tylko lekarz decyduje i
jesli jest taka potrzeba to podaja, platnych tez nie ma sad krzyczalam coraz
glosniej, nie pomagala juz goraca woda w wannie, skakanie na pilce itd, mialam
wrazenie ze bol nigdy nie minie. O 15 podlaczona mi kroplowke z oksytocyna na
zwiekszenie skurczyi wtedy lekarz zdecydowal o podaniu znieczulenie w
kregoslup- widzial ze juz prawie mdleje z bolu. Mialo dzialac ok 1,5 godz a
dzialalo niecala godz, oksytocyna zrobila swoje i wtedy to juz mnie rozrywalo,
doszly bole z krzyza mialam wrazenie jakby lamano mi kregoslup, bolal mnie
tylek i nawet uda. Gdy o 17 polozna stwierdzila ze jest odpowiednie rozwarcie,
kazala przec i stwierdzila ze glowka jest ciagle wysoko i nie dam rady
urodzic, zbiegli sie lekarze, ktorzy potwierdzili jej wersje i wtedy juz
szybko akcja i cesarka, zabrzmialo to dla mnie jak zbawienie, bo myslalam ze
umre nie mialam sil juz nawet krzyczec. Co to bylo za znieczulenie skoro
czulam jak mi rozrywaja brzuch, mialam czucie w nogach, w koncu mnie uspili i
tyle pamietam sad moja meczarnia twrala 20 godz zanim zdecydowali ze zrobia
cesarke, dopiero gdy ochlonelam zaczelam myslec ze dzidzi moglo sie cos stac,
dlaczego mnie tyle meczyli skoro od kilkunastu godz nie bylo postepu porodu,
do tej pory nie moge tego zapomniec i naprawde zastanawiam sie nad 2 ciaza
chyba ze od razu zaczne odkladac na cesarke. W życiu bym sie nie spodziewala
ze czeka mnie taki koszmar, obojetnosc personelu na bol i krzyk jest
przerazajaca. Mam nadzieje ze wasze porody nie beda takie okropne, bo nie
zycze nikomu takiego cierpienia. Urodzilam synka 3950, 57 cm. Kochane
malenstwo, pokarmu nie mialam, nad czym bardzo ubolewam, pewnie wina cesarki,
dziecko przystawialam czesto ale nic nie przybieralo. Pozdrawiam goraco
Obserwuj wątek
    • kelly90210 Re: Poród- relacja 05.12.08, 17:14
      Taka jaest nasza służba zdrowia zero współczucia a potem stres i
      szybko cc. Gdzie Ciebie bidulko tak męczyli w którym szpitalu są
      tacy bezdusznicy ?
      Współczuję i życzę teraz szczęścia z pociechy.
    • banca Re: Poród- relacja 05.12.08, 17:23
      gratuluje synka! nie mysl o tym co bylo tylko ciesz tym, co masz smile
      pewnie mnie tu zlinczuja zaraz, ale wlasnie zeby uniknac takich
      relacji w moim wydaniu, zazyczylam sobie cesarke. porod wspominam z
      sama tylko przyjemnoscia. od razu mialam pokarm, wiec to nie jest u
      Ciebie kwestia cesarki, moze tego, ze nie bylas na nia
      przygotowana?, a moze to wina traumy jaka przezylas? wiele kobiet
      nie karmi piersia a ich dzieci wyrastaja na zdrowych madrych ludzi,
      wiec i tym sie nie przejmuj. podrawiam
    • magdalenadebkowska Re: Poród- relacja 05.12.08, 18:44
      Mam 15 dni do terminu a jak czytam co piszesz to oczom nie wierze!!!
      Mam nadzieje ze mnie to nie spotka a za razem bardzo Ci wspolczuje i
      mam nadzieje ze Twoje malenstwo to wszystko Ci wynagrodzi
      • kasiak37 Re: Poród- relacja 05.12.08, 18:50
        rodzilam 22.5 godziny w tym 2.5 godziny partych,bolesnych ze mnie rozrywalo.Od
        poczatku do konca na oksytocynie.Przez 17 godzin nie bylo postepu,caly czas 4
        cm.Poszlo jakos po przebiciu pecherza.Dziecko 4370 i tylko 54 cm.I NIE rodzilam
        w PL,wiec nie wieszajcie psow na polskiej sluzbie zdrowia.
        • emigrantka34 Re: Poród- relacja 05.12.08, 19:45
          nie zgodze sie co do znieczulenia - byly relacje kolezanek i na
          forum tez, z ktorych wynika, ze lekarze w polskich szpitalach
          dziwnym zbiegiem okolicznosci zkladaja pacjentce znieczulenie w taki
          sposob, ze niewiele im to pomaga.
    • kamelia04.08.2007 Re: Poród- relacja 05.12.08, 18:52
      współczuję. Wcale ci sie nie dziwie, ze nastepnym razem zapłacisz za
      cc.
      Znowu niestety, jak sie im nie posmaruje i nie im włazi w (__.__),
      to traktuja człowieka jak smiecia. Moja matka tez tak miała (29
      godz.), tyle, że jej nie zrobili cc, tylko sie lekarz połozył na
      brzuchu i wycisnął.

      Co do braku pokarmu, to nie jest to wina cc.


      Napisz w którym szpitalu to było, żeby inne dziewczyny wiedziały co
      maja omijac szerokim łukiem.
    • pacynka27 Re: Poród- relacja 05.12.08, 19:03
      Hm... dziwny ten Twój poród. Byłam w podobnej sytuacji (tzn. rozwarcie zrobiło
      się szybko, nie mdlałam z bólu i nie trwało to 20 godz.) tez okazało się, że
      główka nie zeszła. Musiałam leżeć pod ktg na lewym boku (ponoć taka pozycja
      pomaga zejść główce)i podczas skurczy powstrzymywać się od parcia, żeby
      niepotrzebnie się nie męczyć. Po godzinie w końcu główka zeszła i urodziłam
      naturalnie.
      Współczuję, nie dość że się tyle namęczyłaś to i tak skończyło się cesarką.
    • bonnie75 GDZIE tak Cie potraktowano????????????? n/t 05.12.08, 19:18

    • emigrantka34 Re: Poród- relacja 05.12.08, 19:43
      Szczerze Ci wspolczuje tego, co przeszlas, na cale szczescie to juz
      za Toba i gratuluje Ci. Zycze zdrowia dla Ciebie i dziecka. Swoja
      droga to skandal z tym znieczuleniem. Juz nie pierwszy i nie drugi
      raz slysze od jakiejs dziewczyny, ze w Polsce zbyt czesto i gesto
      nie potrafi sie go wlasciwie zakladac. Zreszta opis calego porodu
      wywolal u mnie drgwaki, dobrze, ze sie wszystko dobrze skonczylo.
    • 18_lipcowa1 Re: Poród- relacja 05.12.08, 23:15
      to jakas trauma jest

      jezus maria
    • nglka Witam w klubie 05.12.08, 23:24
      Choć nie mdlałam z bólu, bo jestem dość wytrzymała, to jednak 72 godziny partych
      bez rozwarcia wykończyło mnie nerwowo.
      3 indukcje oksytocynowe wzmogły tylko skurcze, za to usłyszałam:
      - ja pani nie wierzę, że panią boli, bo gdyby bolało, to byłoby rozwarcie..
      skoro rozwarcia nie ma, to boli za mało (tiaaaaaa....tylko czemu nie mogłam
      siedzieć ani leżeć ani chodzić ani spać.. mówić czasem też nie mogłam)
      - cóż, dziecko się urodzi kiedy będzie chciało /nawet barani nie zajrzeli do
      karty, że to 10 dni po terminie/ a na pytanie, czy mam chodzić w ciąży jak słoń,
      nie odpowiedzieli...
      - cesarkę wymógł na lekarzach mąż, bo to nieludzkie męczyć kobietę 3 dni
      skurczami, 2ma masażami na zamkniętej szyjce a na koniec powiedzieć, że skurcze
      są niemożliwe i się dziecko urodzi, gdy się urodzi.
      Też się mocno zastanowię nad drugim porodem i na pewno będę rodziła tym razem
      prywatnie.

      Pomijam batalię o pokarm (w trakcie cc miałam reakcję anafilaktyczną na ketonal
      i podano mi leki, ktre hamowały laktację o czym poinformowano mnie dopiero przy
      wypisie!). Namawiano mnie przez cały pobyt na butlę.
      Nie dałam się.
      Córka spadła z wagi o ponad 10%, dokarmiałam więc rycząc, potem długo walczyłam
      o powrót do samej piersi ale udał się.
      Zero wsparcia.
      • emisia21 Re: Witam w klubie 06.12.08, 09:02
        tez podejrzewam ze podano mi jakies leki ktore mogly hamowac laktacje, do tego
        ta narkoza, nie jadlam nic przez 3 dni, na poczatek kleik i rano dopiero
        sniadanie, wiec jak mialam miec pokarm, stres wywolany porodem i placzem dzidzi,
        ktora byla glodna, mimo ze wisiala na piersi cala noc, w szpitalu absolutnie nie
        chcieli podac butelki, dziecko dostawalo glukoze strzykawka, spadlo z wagi z
        3950 na 3550 kazali karmic piersia pomimo ze widzieli ze dziecko nadal jest
        glodne pomimo ssania. Dopiero przy wyjsciu ze szpitala podali mleko bo dziecko
        bylo tak slabe ze to nie byl placz a jeczenie, gdy tylko wrocilismy do domku
        kupilismy bebilon i karmilam raz piersia raz butelka bo w piersiach nadal nic
        nie przybierało, bylam zalamana, do tego najscia tesciowej i gadki ze jej to
        pokarm lecial litrami i wymuszanie karmienia ze balam sie przy niej podab
        butelke by mnie nie zlinczowala sad tak meczylam sie przeszlo 3 tyg w koncu po
        licznych herbatkach, bawarkach itd odstawilam dzidzie bo bylam wykonczona i
        zestresowana. Okazalo sie ze dziecko ma uczulenie na mleko krowie w tym takze na
        bebilon. Lekarz wypisal bebilon pepti, stwierdzil ze dziecko nie tolerowalo
        mojego pokarmu bo pilam mleko i jadlam przetwory mleczne i dziecko robilo
        zeilone kupki, bolal je brzuszek i wymiotowal. O porodzie powoli zapominam ale w
        najgorszych koszmarach mi sie to nie wysnilo. Tez jestem bardzo wytrzymala na
        bol ale to bylo ciezko zniesc tym bardziej ze dochodzi zmeczenie i stres to
        swoje poteguje. Zycze wam kochane kolezanki lekkich porodow i pozdrawiam
        • monikab755 Re: Witam w klubie 06.12.08, 09:41
          Już się boję porodu. Tym bardziej że lekarz powiedział, ze skoro dzieci
          (bliźniaki) są ułożone główkami w dół to czeka mnie poród naturalny. Jest to
          moja pierwsza ciąża i nie mam juz 20 lat
          • adula2 Re: Witam w klubie 06.12.08, 10:03
            jestem wstrzaśnieta opisem porodu,tyle sie mówi o rodzeniu po ludzku i tak silny
            nacisk kładzie sie na porody naturalne, że zapomina sie co czuje kobieta ,jaki
            ból i stres przezywa,po za tym tak długi i wyczerpujący poród ma sie do stanu
            dziecka po porodzie
            bardzo mi przykro, że trafiłas na takich debili,wszystkiego dobrego dla ciebie i
            dzidziusia i obyś nigdy nie musiała przeżywać podobnej sytuacji
            • emisia21 Re: Witam w klubie 06.12.08, 10:16
              tak wlasnie masz rację nacisk na porody naturalne mimo ze juz w ciazy byly
              wskazania do cesarki biorac pod uwage wysokie cisnienie i podejrzenie gestozy,
              mam nadzieje ze uda mi sie zapomniec trzymajcie sie kochane
          • nglka Monika 06.12.08, 12:31
            Zrób wywiad po szpitalach. W niektórych ciąża bliźniacza od startu kwalifikuje
            się do CC.
            Ciąża bliźniacza to z góry ciąża dużego ryzyka (mutacja) i nie powinno się
            męczyć kobiety sn w takim przypadku bo BARDZO RZADKO nie kończy się to cc i tak.
            Bez wywiadu nie poradzisz.
          • emigrantka34 Re: Witam w klubie 06.12.08, 18:48
            Sluchaj, ale przeciez nie musisz miec takiego porodu jak autorka
            watku. Moj byl latwy i szybki (plus znieczulenie) - od pierwszego
            skurczu piec godzin. Gdy rodzilam, mialam prawie 34 lata.
        • nglka Emisia 06.12.08, 12:35
          Też byłam bliska porzucenia. Ale.. jestem alergiczą, moja mama odstawiła mnie od
          piersi gdy miałam 3 miesiące i choroba rozwinęła się na tyle, że szpital był
          moim drugim domem. moją motywacją do karmienia były słowa Alergolog: im dłużej
          karmisz, tym większe szanse, że dziecko alergikiem nie będzie, czy - im dłużej
          karmisz, tym mniejszym będzie alergikiem, jesli ma objawy.
          A Mała miała objawy już po podaniu pierwszego mleka w szpitalu.
          Ja jestem na restrykcyjnej diecie. To nie jest tak, że pokarm nie służy, co jak
          zauważyłaś - nie służyło jej to, co jadłaś Ty. Szkoda tylko, że nikt Ci nie
          pomógł w przystawianiu, nie podnosił na duchu, nie powiedział, żeby odstawić
          nabiał jeśli dziecko nie przybiera albo nie chce jeść.
          W mamach obu miałam ogromne wsparcie ale nie terroryzowały. Same zaproponowały,
          by na wszelki wypadek kupić mleko w proszku. Gdyby nie Ich wsparcie i Pomoc
          Połówka - na pewno byłabym już na butli.

          Pozostaje życzyć, by złe wspomnienia jak najszybciej się zatarły.
    • asiek_2 Re: Poród- relacja 06.12.08, 11:23
      emisia21 - możesz napisać w jakim mieście rodziłaś (w którym szpitalu)?
      • cudko1 nie zawsze jest tak żle:):):) 06.12.08, 12:54
        bardzo współczuje autorce wątku takiego porodu i takiego zespołu
        lekraskiego ale dla równowagi chce opisac swój poród zeby przyszłe
        mamy wiedziały ze moze być zupełnie inaczej.

        Zgłosiłam się do szpitala w dniu terminu, miałam wrazenie ze
        odchodza mi wody - po badaniach okazało się ze to nie wody tylko
        pecherzyk, położyli mnie na patologii i powiedzieli ze moze za kilka
        dni urodze - ja wiedziałam ze bedzie szybciej - ogólnie czułam sie
        swietnie. w nocy miałam juz bóle - takie jak przy okresie, spałam
        normalnie pomiędzy nimi - na obchodzie powiedziałam o tym lekarzowi,
        który wysłał mnie na badanie (bóle były juz silniejsze, ale jeszcze
        normalnie chodziłam) o 8.30 zrobiono badanie stwierdzono rozwarcie 2
        cm i wysłano na porodówkę - szłam sama i jeszcze niosłam torbęsmile
        mimo ze pielęgniarka proponowała mi ze poniesie. Na porodówce po
        badaniu ok. 9 stwierdzono juz 3,5 cm. Poprosiłam o sprowadzenie
        anastezjologa gdyz chce znieczulenie - od razu został wezwany.
        Poożne i lekarz przeprowadzili ze mną rozmowe i
        zaproponowalinajpierw prysznic a dopiero potem ewentualnie
        znieczulenie - gdyz miałam juz wówczas 4 cm rozwarcia a bóle były
        takie sobie. Zgodziłam sie poszłam pod prysznic posiedziałąm tam z
        pół godzinki wyszłąm i powiedziałam ze chce znieczulenie, zrobili mi
        badanie i stwierdzili ze na znieczulenie za pozno gdzyz dzidzia
        bedzie za 30 min. - miałam juz 8 cm. (do tej pory smieje sie ze mnie
        przerobili na szarosmile ) ale tak tez było. pochodziłam jeszcze
        troszkę a potem 4 skurcze parte i juz trzymałam mała na rękach.
        Urodziłam o 11 45. Owszem bolało i to bardzo ale nie było tez
        tragicznie - dało sie wytrzymaćsmile zresztą ból praktycznie od razu
        ustał.
        Personel szpitalny był po rostu super no ale i dla mnie poród
        poszedł ekstrac - gdy córka była juz na swiecie ale jeszcze przed
        szyciem połozna powiedziała ze dla mnie tylko dzieci rodzic hihi.
        Dodam ze córcia wazyła 3.750 wiec wcale nie była mała a to był mój
        pierwszy poród.

        A najgorzej wspominam ból krocza i hemoroidy po porodowe -
        okropnosc.
    • kontrr Re: Poród- relacja 06.12.08, 13:34
      Wkurzają mnie takie wątki. Poród okropny, współczuję autorce, ale
      naprawdę nie rozumiem, dlaczego nie chce podać nazwy szpitala, mimo,
      że kilka dziewczyn wyraźnie o to pyta. W przypadku takich opisów
      publikowanych na forum, zwykła ludzka przyzwoitość tego wymaga. Bo
      może któraś z nas, rodzących za miesiąc, dwa, trzy planuje rodzić
      własnie tam.

      A tak dostajemy wstrząsającą relację, zwiększającą lęk przed porodem
      (piszę o sobie) i zero konkretu - jak zapobiec takiej sytuacji.
      Oczywiście domyślam się, że autorka wątku nigdzie też skargi nie
      złoży, ani do dyrekcji szpitala, ani wyżej.
      • emisia21 Re: Poród- relacja 06.12.08, 19:31
        jesli kogos interesuje szpital moge przeslac e-meilam, skargi owszem nie zloze,
        nie wiem tez czy zostaly zlamane jakies zasady, to byl moj pierwszy porod.
        Jestem z Olsztyna jesli kogos interesuje to miasto, z checia napisze jaki to
        szpital. Zadna tajemnica. Mowia ze to jest szpital dbajacy pezede wszystkim o
        dobro dziecka, wiec porody naturalne i karmienie piersia. Na patologii opieka
        super, bylam zadowolona, z porodu jak wspomnialam niekoniecznie.
    • alicja0000 Re: Poród- relacja 06.12.08, 21:01
      Przykro mi, ze tak się męczyłaś. Dobrze, że powstał taki wątek bo kiedy byłam w
      ciąży nie robiłam nic innego tylko czytałam relacje z porodu.Także myślę, że te
      dziewczyny które jeszcze nie rodziły również z ciekawością czytają opowieści o
      narodzinach wink
      Faktycznie Twój poród to gehenna, tylko współczuć.
      Ja opiszę swój:
      Byłam już dwa dni po terminie (wiadomo chłopy się na świat nie spieszą). Wieczór
      jak co dzień, nic nie zapowiadało zbliżającego się porodu. Długo nie mogłam
      zasnąc jak zwykle i oglądałam tv. Mąż też nie spał. O 1.35 w nocy zabolał mnie
      brzuch jak na okres. Bolał mnie już tak naprawdę od 34 tc ale ten ból był inny,
      natomiast nie sądziłam, że się zaczęło. To był pojedynczy skurcz dość lekki. Za
      jakiś czas znowu i znowu. Zaczęłam zerkać na zegarek z jaką częstotliwością te
      skurcze się pojawiają. Co 12 minut. Mówię do męża: "chyba się zaczęło..." a on "
      taaa jak co dzień" wink
      Na wszelki wielki poszłam pod prysznic sprawdzić czy minie- nie minęło. To
      umyłam głowę, ogoliłam się. Bolało już co 10 minut. Kiedy wychodziłam z łazienki
      skurcze były już dość silne, ze musiałam przykucnąć. Mąż uwierzył, że faktycznie
      coś się dzieje i też poleciał do łazienki się golić smileDopakowałam torbę z listą
      w ręku, zadzwoniłam do swojej położnej. Byłam wystraszona jak nigdy w życiu, tak
      marzyłam by w końcu urodzić ale kiedy się zaczęło miałam mega stresa. Do
      szpitala wyruszyliśmy o 4 nad ranem, skurcze były wtedy co 7 minut. Droga była
      długa- 40 km w dodatku była na ulicy szklanka, jechaliśmy 30km /h wystraszyłam
      się , ze urodzę w aucie. W samochodzie już jęczałam z bólu, wtedy wydawało mi
      się, że to już maksimum bólu i mojej wytrzymałości, jaka byłam głupia nie
      wiedząc co przyjdzie potem i nie wierząc w swoje możliwości.
      Na IP była już moja położna i wstrętna niemiła suka, która mnie przyjmowała.
      Chciałam ją ochrzanić za łaskę i nieuprzejmość z jaką mnie traktowała ale
      położna poprosiła mnie bym tego nie robiła.
      Przełkłam IP i na górę na porodówkę. Tam lewatywka i kibelek, prysznic, kibelek,
      prysznic. Pod prysznicem siedziałam godzinę, przynosił mi niesamowitą ulgę.
      Minimalnie zmniejszał ból ale jakimś cudem mnie relaksował. Polewałam sobie
      brzuch i plecy i to było najpiękniejsze. W końcu musiałam się stamtąd zabrać i
      położyć na fotel by zbadać ile mam rozwarcia. Cięzko mi było iść, w ogóle
      wykonywać jakikolwiek ruch. Bolało tak strasznie , ze marzyłam o tamtym bólu z
      auta. Rozwarcie na 4 cm. Ucieszyłam się. Dalej nie wiem jak leciało z tym
      rozwarciem bo nigdzie zegarka nie było i dobrze, zresztą i tak z bólu nie mogłam
      nawet oczu otworzyć. W każdym razie do szpitala przyjechałam o 5,15 a o 8,30
      miałam już 10 cm rozwarcia. Tylko, że skurcze miałam bardzo krótkie i
      zadecydowano podłączyć mi oksytocynę. Bałam się tego cholerstwa, naczytałam się
      że po tym jeszcze bardziej boli. I tak też się stało. Nie wiem jak to możliwe,
      ale skurcze nie dosć że przybrały na sile to się wydłużyły. Zastanawiało mnie w
      pewnym momencie jak ja to znoszę? Skąd mam tyle siły by pokonywać skurcz za
      skurczem , który nie pozwalał mi nawet porządnie oddychać.Ktg wskazywało 70
      czasem 80- mąz mi mówił, ja nie chciałam patrzeć.Myślałam o tym jak będzie
      bolało kiedy wskaże 100??? Ból którego nie da się nawet opisać słowami. Straszny
      wysiłek. Kiedy o 8,30 stwierdzono, że rozwarcie jest pełne pojawiły się nagle
      parte. Chociaż ból trochę zelżał nie była to przyjemność o jakiej czytałam na
      forach. Po prostu inny rodzaj bólu. Faktycznie przypominało to mega kupę, brzuch
      sam wypierał dziecko ale dziecko nie chciało wyjść. Usłyszałam, że główka
      dziecka nie schodzi w dól i proponowali mi wstanie z łóżka porodowego i spacer.
      To była ostatnia rzecz o jakiej marzyłam. NIe chciałam się stamtąd ruszać, było
      mi najwygodniej w pozycji leżącej i z ledwością mogłam ruszyć nogą- co dopiero
      wstać i chodzić! Mimo, że wiedziałam, że spacer przyspieszy schodzenie główki,
      chcąc nie chcąc skazałam się na dłuższy poród. Nie byłam w stanie się ruszyć.
      Ba! nie byłam w stanie nawet otworzyć oczu. Nie wiedziałam , ze za oknami już
      się jasno zrobiło. Dlatego moje parte trwały godzinę czasu ale mnie się
      wydawało, że prę wieczność. W końcu z boku na którym leżałam, kazali mi się
      przekręcić na plecy. To było dla mnie awykonalne ale musiałam.I wtedy w tej
      pozycji kiedy parłam coś się ruszyło. Mały zaczął się pchać na świat a mnie ta
      wiadomość o widocznej główce bardzo zmotywowała. Parłam jak najęta. Położna
      nacięła mnie ale poczułam tylko lekkie szczypanie.Inaczej by nie wyszedł, ma
      dużą główkę i do małych nie należy. Urodził się o 9,25 i kiedy mi go położyli na
      brzuch był taki cieplutki a ja poczułam się cudownie błogo. Nie da się opisać
      słowami tego uczucia. Ulga, miłość. Zero bólu, jak ręką odjął. Wszystko było
      takie cudowne w tym momencie ( do czasu szycia krocza). Krzyczał od razu jak
      wyskoczył, nie napędził stracha nikomu. Był cały z krwi a rączki i nóżki mial
      pomarszczone jak rodzynek ale dla mnie był i jest najpiękniejszy na świecie.
      Ważył 3750 g miał 55 cm długości i dostał 10 punktów. Po jakimś czasie mąż
      przyniósł go na rękach i siedział z nim koło mnie a mnie zszywali, mimo
      znieczulenia bolało jak nie wiem. Ale stwierdziłam, że dopiero co urodziłam
      także to szycie muszę znieść grzecznie. Pękłam sama oprócz tego mnie nacięli
      także tam na dole wyglądałam jak Frankenstein. Szew na szwie. Zrobił mi się mega
      siniak, pękło jakieś naczynie na pośladku. Do dziś nie mogę siedzieć, wszystko
      na leżąco choć od porodu minęło już prawie dwa tygodnie. Ale to wszystko to jest
      nic,najważniejszy jest ten mały skarb,który śpi w łożeczku i który wynagradza mi
      swoim uśmiechem każdą porodową dolegliwość. Nie ma piękniejszego momentu na
      świecie jak narodziny własnego dziecka, uczucie jego ciepła i spotkania spojrzeń
      po 9 miesiącach oczekiwania. Faktycznie kobieta dostaje tyle bólu ile może
      znieść, nic nie trwa wiecznie, ból mija a na zawsze pozostaje taki cud natury
      smilejakim jest dziecko.
      • emisia21 Re: Poród- relacja 06.12.08, 21:27
        piekna relacja, pozazdroscic postepu akcji porodowej smile mysle ze warto pisac o
        swoich porodach abysmy wszystkie wiedzialy jak to moze wygladac
        • memphis90 Re: Poród- relacja 08.12.08, 17:28
          Ale, Emisiu, właśnie o to chodzi, że u Ciebie nikt nie popełnił błędu
          lekarskiego... Może miałaś złe wyobrażenie odnośnie porodu, że będzie rach-ciach
          i po sprawie, może wyobrażałaś sobie, ze bóle będą słabsze? Nie wiem i nie jest
          moją intencją krytykowanie Ciebie. Chcę tylko zwrócić uwagę, że dwie podobne
          sytuacje mogą być zupełnie różnie odbierane- w zależności od sposobu, w jaki je
          opiszemy. Mój poród znacznie nie odbiegał od Twojego- jak pisałam też trwał 20h,
          dostałam oxy i zzo, które "puściło" (poza tym były jakieś problemy w wkłuciem i
          nie wolno mi było wstawać- więc odpadła piłka, prysznic, chodzenie i masowanie
          pleców), też miałam silne bóle krzyżowe. Błony pękły przy 8cm dopiero. Byłam
          nacięta- bo urodziłam sn. A jednak wspomnienia mam b. dobre! No, trwało długo,
          ok- bolało, ale tak właśnie wygląda poród!
    • memphis90 Re: Poród- relacja 08.12.08, 17:14
      >moja meczarnia twrala 20 godz zanim zdecydowali ze zrobia
      >cesarke,

      Współczuję złych wspomnień z porodu, ale- kochana- 20h to zupełnie normalny czas
      porodu! Szczególnie u pierworódki. Ja też rodziłam 20h, pierwsze 10h bez żadnego
      znieczulenia, potem dostałam zzo, które- jak u Ciebie-po jakimś czasie puściło i
      wróciły bóle porodowe. U mnie nie było tak źle, żałowałam tylko, że nie wolno mi
      było chodzić ani skakać na piłce...
      • emisia21 Re: Poród- relacja 15.12.08, 15:44
        bóle były tak silne bo jak twierdzila polozna wina wczesniej podanej oxy ( 1
        dzien przed porodem ) pozniej rowniez w trakcie porodu. MI zzo podano po 17 h
        bóli i trwał jak pisałam niecala godz, jestem raczej wytrzymala na bol, skoro
        masz db wspomnienia z porodu to widocznie twoje bole byly bardziej do
        wytrzymania bo ja nie wyobrazam sobie drugi raz tego samego bez wczesniejszego
        znieczulenia. Pozdrawiam
        • memphis90 Re: Poród- relacja 15.12.08, 15:56
          No, przyznaję, nie były złe. Ale ja zawsze miałam potworne miesiączkowe, więc
          jestem przyzwyczajona- te były tylko trochę silniejsze wink Natomiast też miałam
          podane oxy- i po tym rzeczywiście mocno się rozkręciło (zmusiłam męża, żeby
          ukradkiem zaciskał wężyk od kroplówki...) i miałam moment kryzysu przed pełnym
          rozwarciem, kiedy myślałam, że dłużej już tego nie zniosę itd. Ale i tak
          wspomnienia mam dobre, chciałabym spróbować urodzić bez zzo (ale, oczywiście, z
          opcją podania znieczulenia, gdybym nie dawała rady).
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka