Witam!
Jestem w 26 tc, ostatnio mam stwierdzone napiecia w macicy, dostalam leki, mam prowadzic "oszczedzajacy tryb zycia", jak chodze nawet po chacie, to mi twrdnieje ten brzuch, wiec duzo leze, lenie sie. I tu po jawia sie klopot: nie moge spac w nocy, zasypiam latwo ok. 23.00 (lek mi pomaga), a potem o 4 rano koszmar, cialo mam zmeczone, oczy chca spac, a nogi, cialo nie

. Laze po domu, klade sie o 8.00 i spie do 12. Dzien rozwalony, potem znowu lek, co spac mi sie po nim chce i kolko sie zamyka. Ma ktoras z Was podobne doswiadczenie? Co wam pomaga? Wiem, wiem, uroki ciazy, ale moze ktos ma patent na to obolale cialo w srodku nocy? Na aktywnosc nie moge sobie pozwolic przynajmniej do stycznia (wtedy wizyta). Przetrzymac?

))
Pozdrawiam.
P.S. To moj pierwszy w zyciu wpisa na jakimkolwiek forum