Dodaj do ulubionych

która poszła na L4 bo się źle czuła??

03.02.09, 14:22
Chociaż ciąża jako taka nie była zagrożona? Co was do tego skłoniło - jakie
samopoczucie??

Ja chociaż zawsze byłam przeciwna - jestem coraz bliższa tej decyzji sad
zaczynam 25tc i po prostu nie wyrabiam. Pierwszy trymestr ze łzami w oczach
wytrzymałam przed kompem. Później mdłości minęły, ale zaczęły się nowe
dolegliwości typu: okropne bóle głowy, pleców (mam skoliozę, a muszę siedzieć
8h przed kompem), do tego co chwilę zawroty głowy i ból brzucha + wzdęcia. To
wszystko jest niegroźne dla płodu - lekarz mnie przebadał na prawo i lewo - od
standardowy pakiet gratis przy ciąży.

Te dolegliwości występujące zazwyczaj wszystkie na raz skutecznie
uniemożliwiają mi normalną pracę. Wracam do domu i ryczę do wieczora. Nie mam
siły i zajmować się pierworodnym synkiem. Wszystko na około niego robi mąż, a
ja leżę i nie mogę zmienić pozycji (skolioza). Do tego wszystkiego zauważyłam,
że robią mi się żylaki, a mam 25 lat!!!

A może wiecie jak to przetrwać?? L4 to ostateczna ostateczność dla mnie sad(
Obserwuj wątek
    • rufcio Re: która poszła na L4 bo się źle czuła?? 03.02.09, 14:42
      Cześć, spokojnie nie załamuj się. Ja poszłam na zwolnienie w 30
      tygodniu, urodziłam w 39 tc. Nie mozliwe już było siedzenie przy
      komputerze, w ciąży nie miałam ani mdłości ani żadnych szczególnych
      dolegliwości poza tym, że mogłabym spać 24 na dobę nawet na
      stojąco wink. Mam Rh- więc też na początku brałam lekarstwa na
      podtrzymanie ciąży i dość wcześnie bo jakoś w 10-15 tc zaczęły mi
      się skurcze. Chciałam pracować jak najdłużej, ale kiedy lekarz
      powiedział proszę leżeć i to z pupą do góry to poprostu osiadłam w
      domu. Siedzenie przy biurku było prawdziwą męczarnią dla kręgosłupa
      i brzuszka. Też pracuję 8h przy komputerze, oczywiście robiłam
      częste przerwy. Nie załamuj się to wszystko minie, organizm kobiety
      szybko się regeneruje po porodzie, a to że masz 25 lat to akurat na
      korzyść, bo masz dzięki temu siłę żeby to jakoś pokonać. Kochający
      mąż zrozumie, a ty nie miej wyrzutów sumienia, że nie robisz nic
      przy dziecku, bo akurat teraz odwalasz naprawdę niezłą robotę będąc
      w ciąży. Odpoczywaj i zachowaj spokój a wszystko się ułoży, zostało
      już naprawdę tylko kilka tygodni... DASZ RADĘ
      Pozdrawiam
      • marcowa_mama Re: która poszła na L4 bo się źle czuła?? 03.02.09, 14:59
        Ja poszłam w 30 t.c.
        Jeżeli czujesz, że musisz odpocząć, po prostu idź na zwolnienie!
        Zobaczysz - praca nie zając nie ucieknie, a bez Ciebie równie dobrze
        sobie poradzą! Najważniejszy jest teraz odpoczynek!
        Pozdrawiam!
        • czarnainez76 Re: która poszła na L4 bo się źle czuła?? 24.02.09, 10:26
          ja podobnie - l4 w 30 tygodniu i pogodziłam się z faktem, że beze mnie też sobie dadzą radę w pracy, a ja ma teraz zbierać siły na kwiecień. I zbieram siły, i jest mi cudnie smile
      • magda77122 Re: która poszła na L4 bo się źle czuła?? 03.02.09, 18:20
        hej!!!!Spokojnie usiądz i odpowiedz sobie na pytanie co teraz jest najważniejsze!!!!
        ja poszłam w 12 tygodniu ciązy na zwolnienie i mam czas zeby dbac o siebie i o swojejgo pierwszego synia i o moje maleństwo w brzuchu!
        nie możesz być w ciągłym, stresie bo urodzisz nerwusa!płakac też nie powinnaś!!!
        Nie zadręczaj sie tylko idz na zwolnienie to Ci sie należy!
        pozdrawiam i trzymam kciuki
    • kartoffeln_salat Re: która poszła na L4 bo się źle czuła?? 03.02.09, 15:37
      Bosze, i tak długo wyrobiłaś w tej pracy.

      Wiem coś o całych dniach przy kompie. Teraz nie umiem dłużej niż 2h
      usiedzieć, a kiedyś człowiek siedział po 12 big_grin.

      Napewno ci zależy na pracy, ale w którymś momencie to juz lepiej
      odpuścić.
      Ja poszłam od początku na L4 bo miałam wymioty i senność mnie
      zwalała z nóg. Myslałam że potem wrócę, ale że mamy nerwową
      atmosferę to mi wszyscy odradzali i prawdę mówiąc było to słuszne,
      bo czasami z nienacka miałam bardzo słabe dni.

      Jedna osoba czuje sie świetnie, a inna gorzej. Nie mogę narzekać na
      swoją ciąże, bo nie mam powikłań itd. ale moja forma w porównaniu ze
      stanem normalnym pozostawia wiele do życzenia.
      Takze nie szczyp sie, odpocznij.

    • aniasa1 Re: która poszła na L4 bo się źle czuła?? 03.02.09, 16:04
      Oszlałaś dziewczyno? pRACUJESZ 8 GODZ PRZY KOMPIE? Tego zabrania prawo pracy
      ciężarnym! Zasranym obowiązkiem Twojego szefa jest albo dac Ci prace zastępczą
      ale nie gorszą niz tą którą wykonujesz na 8 godz, lu przy kompie max 4 godz
      dzienie.
      Ja pracowałam od 6 tyg tylko 6 godzin bo czulam sie swietnie i tak sie umówiłam
      w pracy, i chciałam pracowac do 32 tyg ale pozniej juz tylko te 4 godz, a od 30
      tyg mialam isc na L4, ale los chciał inaczej i musiałm lezec od 28 tyg.
      Wiem ze to jest problem tych kobiet ktore zawsze sa aktywne i obowiazkowe, mnie
      tez przerazała mysl o siedzeniu w domu, czułam sie gorsza, ale teraz stukam sie
      w czoło. Zajebiscie jest byc w domku! Na prawde mozna sobie super zorganizowac
      czas...........
      • ayak Re: która poszła na L4 bo się źle czuła?? 03.02.09, 17:37
        aniasa1 napisała:

        > Zasranym obowiązkiem Twojego szefa jest

        jak czytam takie wypowiedzi, to się cieszę, ze nie jestem
        pracodawcą, który musi wysluchiwać jakie to ma zasrane obowiązki....



        > Zajebiscie jest byc w domku! Na prawde mozna sobie super
        zorganizowac
        > czas...........

        No to PO CO w ogóle pracujesz, skoro tak świetnie siedzieć w domu?
        Ja bym zrezygnowała z pracy, gdyby siedzenie w domu sprawiało mi
        większą przyjemność niż chodzenie do pracy.
        • aniasa1 Re: która poszła na L4 bo się źle czuła?? 03.02.09, 17:55
          tez sie ciesze ze nie jestes pracodawca. Fakt ze slowo zasrane jest bardzo
          brzydkie ale to, ze jest to obowiązek pracodawcy nie ja wymysliłam. Tak jest i
          juz. Czy Tobie sie to podoba czy nie. Pracodawca musi tego przestrzegac i
          koniec. Moze jestes bardzo mądra ale dzięki Bogu Twoje zdanie sie w tej kwestii
          nie liczy.


          Zajebiscie jest byc w domku jak sie jest w ciazy. Gdybys byla bardziej
          rozgarnieta wiedziałabys ze własnie o tym mowa.

          A na marginesie, bardzo Ci współczuje jesli Ty chodzisz do pracy bo to sprawia
          Ci wieksza przyjemnosc niz np. przebywanie z rodziną, rozmowy z przyjaciółmi,
          czytanie ciekawej ksiązki, pogłębianie swojej wiedzy, długi spacer itp itd......
          Jestes w ciązy? Pewnie tak, skoro jestes na tym forum, mam nadzieje ze po
          urodzeniu dziecka wieksza przyjemnosc sprawi Ci przebywanie z nim.
          Ja dalej do pracy bede chodziła po to zeby zarobić na utrzymanie, a dla
          przyjemności pójdę z synkiem i męzem na spacer lub cokolwiek innego ale właśnie
          z nimi a nie z ludzmi z pracy!
          • ayak Re: która poszła na L4 bo się źle czuła?? 03.02.09, 19:30
            aniasa1 napisała:

            > . Gdybys byla bardziej
            > rozgarnieta

            Zważ, że ja nigdzie personalnie cię nie obrażam, więc łaskawie
            również pohamuj swój jęzorek w gestii oceniania mnie.


            > Fakt ze slowo zasrane jest bardzo
            > brzydkie ale to, ze jest to obowiązek pracodawcy nie ja
            wymysliłam. Tak jest i
            > juz. Czy Tobie sie to podoba czy nie.

            Wynika mi z powyższego, że nie zrozumiałaś...?
            Napisałam przeciez potem, że przepis jest i NALEŻY go przestrzegać,
            ale...itd.

            > Pracodawca musi tego przestrzegac

            nawet wbrew woli pracownika? Ktory woli posiedzieć przy kompie niż
            iść na nieuzadnione L4?



            Moze jestes bardzo mądra ale dzięki Bogu Twoje zdanie sie w tej
            kwestii
            > nie liczy.

            Twoje też nie nie liczy, nie łudź się, po prostu akurat zgadzasz się
            z danym przepisem

            >
            >

            >
            > A na marginesie, bardzo Ci współczuje jesli Ty chodzisz do pracy
            bo to sprawia
            > Ci wieksza przyjemnosc niz np. przebywanie z rodziną,

            E??
            Teraz to już naprawdę nie rozumiem, chyba jednak nie jestem taka
            mądra jak sądziłam smile)))))
            Hahaha, tak, CHODZĘ DO PRACY, BO TO SPRAWIA MI WIĘKSZĄ PRZYJEMNOŚĆ
            NIŻ POWYŻSZE smile
            A dlaczego mam nie chodzić do pracy, bo nie rozumiem?
            • aniasa1 Re: która poszła na L4 bo się źle czuła?? 03.02.09, 20:08
              Chyba masz zly dzien...... i jestes troszke upierdliwa. Wyrywasz zdania z
              kontekstu i intrepretujesz je na swoj wlasny sposob.
              Zalozycielka postu ma watpliwosci czy isc na L4 bo zle sie czuje..... ja
              napisalam co o tym mysle a TY konczysz ze nikt nikogo zmusic do zwolnienia nie
              moze......

              Faktem jest tez ze ani moje ani Twoje zdanie sie nie liczy tylko przepisy ktore
              pracodawca musi honorowac. Wiec niech zalozycialka postu nie mysli ze robi cos
              niestosownego. Jesli czuje sie zle, moze spokojnie ograniczyc godziny pracy lub
              isc na zwolnienie. Po prostu ma do tego prawo.

              Jesli chodzi o sprawianie sobie przyjemnosci, no coz, o gustach sie nie
              dyskutuje. Jedni lubia buraczki inni marchewke. Ja takim jak Ty wspolczuje, ale
              Ty masz prawo przezyc swoja ciaze jak chcesz. Jak dla mnie mozesz nawet urodzic
              w tej pracy - bedzie odjazd i niesamowiyte przezycie. To tez tylko Twoja sprawa!
              Dla 100% wyjasnienia: nie wnikam w to. I nie obchodzi mnie jak Ty wiedziesz
              sowje zycie i co sprawia Ci przyjemnosc
      • seattelite Re: która poszła na L4 bo się źle czuła?? 24.02.09, 00:16
        aniasa1 napisała:

        > Oszlałaś dziewczyno? pRACUJESZ 8 GODZ PRZY KOMPIE? Tego zabrania
        prawo pracy
        > ciężarnym! Zasranym obowiązkiem Twojego szefa jest albo dac Ci
        prace zastępczą
        > ale nie gorszą niz tą którą wykonujesz na 8 godz, lu przy kompie
        max 4 godz
        > dzienie.
        > Ja pracowałam od 6 tyg tylko 6 godzin bo czulam sie swietnie i tak
        sie umówiłam
        > w pracy, i chciałam pracowac do 32 tyg ale pozniej juz tylko te 4
        godz, a od 30
        > tyg mialam isc na L4, ale los chciał inaczej i musiałm lezec od 28
        tyg.
        > Wiem ze to jest problem tych kobiet ktore zawsze sa aktywne i
        obowiazkowe, mnie
        > tez przerazała mysl o siedzeniu w domu, czułam sie gorsza, ale
        teraz stukam sie
        > w czoło. Zajebiscie jest byc w domku! Na prawde mozna sobie super
        zorganizowac
        > czas...........

        Hmm... sadzac po aktywnosci tej Pani na forum spedza ona na
        komputerze wiecej niz przepisowe 4 godziny dziennie... a ze juz nie
        w pracy to znaczy ze nie szkodzi...
    • emigrantka34 Re: która poszła na L4 bo się źle czuła?? 03.02.09, 18:32
      Bylam na zwolnienia od konca siodmego miesiaca ze wzgledu na
      schorzenie kregoslupa i prawde mowiac powinnam byla isc znacznie
      wczesniej. Skutki odczuwam do dzis - zreszta za kilkanascie tygodni
      czeka mnie operacja kregoslupa.
      A z tego co napisalas wynika, ze masz wielkie dolegliwosci bolowe -
      nie zastanawialabym sie nad zwolnieniem w takiej sytuacji.
    • tonika11 Re: która poszła na L4 bo się źle czuła?? 03.02.09, 18:38
      Pracowalam dzielnie w zabojczym tempie, robilam nadgodziny i w 29
      tygodniu pewnego dnia z pracy pojechalam a izbe przyjec z bolem.
      Jestem na L4 juz tydzien, leze, do lazienki zwijaąc sie z bólu
      chodze z 5 razy na dobe i tylko do lazienki. Gdybym wczesniej sie
      oszczedzala, to bym mogla nawet na zwolnieniu wyjsc na spacer, pojsc
      do sklepu i normalnie w miare funkcjonowac. Teraz bede lezec do
      konca.
      Lubie swoja prace, ale tempo dla ciezarnej bylo nieodpowiednie i
      mnie calkowicie wykonczylo. Trzeba umiec wyczuc odpowiedni moment.
      Gdybym mogla w kazdej chwili wrocilabym do pracy - bo ksiazki i
      filmy lubie czytać wieczorem, po pracy.
      Jesli czujesz sie zle, a nie chcesz isc na zwolnienie (zglos
      pracodawcy zeby troche cie odciazyli, bo za chwile calkowicie
      padniesz i cie nie bedzie). Ja niestety tego nie zrobilam i teraz
      cierpie podwojnie - z bolu i psychicznie z uwiezienia w domu.
      Pracodawca zwykle sam sie nie zorientuje, gdy mu sama nie powiesz -
      potem mozesz miec pretensje tylko do siebie.

      P.S. odnosnie niektorych wypowiedzi - tez jestem cięta na
      wykorzystywaczki zwolnieniowe (a nie brakuje takich w polsce), ktore
      juz od 3 miesiaca bez zagrozenia, bez zasadnych uciazliwosci
      ciazowych, mając w miare spokojną pracę idą sobie na wczasy ciązowe -
      bo im sie to nalezy - daja za darmo to szkoda nie wziąść.
      • ayak Re: która poszła na L4 bo się źle czuła?? 03.02.09, 19:38
        Wydaje mi się, że przede wszystkim nalezy wyważyć.
        Porozmawiaj z szefem, niech cię odciąży, masz prawo prosić o
        łagodniejsze traktowanie i lepsze warunki. Nie masz obowiązku się
        męczyć, nawet jeżeli ciąża nie jest zagrożona jako taka.
        Dla mnie L4 z powodu zmęczenia, to ostatecznośc, ale jak nie ma
        wspólpracy ze strony pracodawcy, a warunki są rzeczywiscie
        niesprzyjające, to może...? Chociaż ja bym nie chciała siedziec w
        domu, ale to juz indywidualne podejście.
        Ja się dogadałam, sporą część pracy mogę wykonywac w domu i nikt nie
        patrzy wymownie na zegarek, gdy przyjdę później, czy wyjdę wczesniej.
        A przy kompie siedze znacznie dłużej niż 4h (w tym w celach
        prywatnych w domu) i nie sadzę, aby mi to szkodziło. Jak zaczyna być
        mi niewygodnie, idę na spacerek po domu lub po biurowym korytarzu.
        • emigrantka34 Re: która poszła na L4 bo się źle czuła?? 03.02.09, 21:00
          Tylko,ze nie kazdy pracodawca zgodzi sie na takie rozwiazanie.
          Ja np proponowalam mojemu system teleworkingu. Biurokracja zwyciezyla - rok
          wczesniej pracodawca zawiesil mozliwosc pracy w domu;
    • zmyrena Re: która poszła na L4 bo się źle czuła?? 04.02.09, 10:48
      Ja chciałam być twardielką i pracować, dokąd się da. W 14 tc załapałam zapalenie
      zatok - ciągnęło się miesiąc. I potem, ze względu na charakter pracy - ciągły
      kontakt z dziećmi i ryzyko ponownego załapania infekcji - lekarz sam namówił
      mnie na L-4. W 22 tc zaczęła mi się skracać szyjka i musiałam większość dnia
      leżeć, więc praca prędzej czy później odpadła.
      Jak się źle czujesz to na nic się nie oglądaj, tylko idź na zwolnienie. Spokój
      najważniejszy dla dziecka! Nikt ci nie przyzna medalu za twe poświęcenie, a
      przemęczenie i stres odbija się negatywnie na maluchu.
      • ophelia78 Re: która poszła na L4 bo się źle czuła?? 04.02.09, 13:29
        Ja. I wcale nie czułam się źle. Po prostu w 30 tc już mi się nie chciało
        pracować. I teraz mam czas na uporządkowanie mieszkania, przygotowanie
        wszystkiego dla Młodego, poczytanie, poleżenie, wyspanie się na zapas wink
        • maroco1977 Re: która poszła na L4 bo się źle czuła?? 24.02.09, 08:42
          A czy pracodawca to jasnowidz? skad on sie zna na skoliozach i innych
          przypadlosciach, ani on lekarzem, ani tym bardziej lekarzem ginekologiem. Ona mu
          nie placze w biurze, ze nie moze, tylko robi to w domu. Jesli pracownik sam
          powie, ze chce skrocenia czasu pracy ze wzgledu np na ciaze to ok, ale sami
          pracownicy czasem nie chca. To co, maja ich szefowie wysylac bez ich woli i
          zgody do innego zajecia? sami mamy firme i jest u nas kobieta w ciazy,
          sekretarka meza, i ona powiedziala, ze absolutnie sie nie zgadza na zmiane
          zajecia i chce siedziec przy komputerze w pelnym wymiarze czasu pracy, a jak sie
          bedzie zle czula to powie i wtedy ustala co i jak. Po co od razu wiec
          roszczeniowa postawa?

          Szczerze irytuje mnie takie podejscie, i gdyby kobieta zamiast normalnie
          porozmawiac od razu wyjechala z tekstem pana/pani jako szefa zasranym
          obowiazkiem jest to czy tamto, to od razu poinformowalabym ja, ze po okresie
          ochronnym ma sobie poszukac innej pracy.

          Moj M sam przyznal, ze gdyby nie to, ze ma w domu ciezarna to by sekretarki w
          zyciu na rozmowe o zmianie obowiazkow nie wzial i czekalby az sama go
          ''oswieci'', bo nie mial zielonego pojecia jak to jest byc w ciazy. I to nie
          dotyczy tylko panow, kobiety, ktore nie maja dzieci, a sa szefami tez moga nie
          wiedziec co i jak, maja prawo.

          Wniosek jest jeden, droga autorko, przemysl jaka opcja bylaby dla ciebie
          najlepsza, zmiana zajecia, a moze wlasnie tylko 4godziny przy komputerze z
          przerwami i porozmawiaj ze swoim szefem na spokojnie co i jak, na pewno zrozumie.
          • dobra.babka Re: która poszła na L4 bo się źle czuła?? 24.02.09, 09:30
            przyznam, ze mimo uplywu czasu jeszcze sie nie odwazylam na pogadanie z szefem..
            A teraz doszły jeszcze gorsze dolegliwości..

            Postanowiłam pracować tak jak do tej pory tak długo aż padnę.. Nie chcę robić z
            siebie sieroty. W domu w poduszkę płaczę. ciąża zawsze ejst cieżka i bolesna,
            ale mija. miliony przezyly, przezyje i tja
            • olamortel Re: która poszła na L4 bo się źle czuła?? 24.02.09, 10:26
              ciąze może przezyjesz
              ale za 10-20 lat możesz nie moc ruszyć ni ręką ni nogą i możesz czekac na
              operacje kręgosłupa
              • dobra.babka Re: która poszła na L4 bo się źle czuła?? 24.02.09, 10:34
                no chyba nie moze byc az tak zle.. sad
            • ayak Re: która poszła na L4 bo się źle czuła?? 24.02.09, 10:36
              dobra.babka napisała:

              > przyznam, ze mimo uplywu czasu jeszcze sie nie odwazylam na
              pogadanie z szefem.
              > .
              > A teraz doszły jeszcze gorsze dolegliwości..
              >

              a ja przyznam, że nie rozumiem twojej postawy. Jestem przeciwniczką
              lewych (powtarzam LEWYCH) zwolnień, ale bez przesady. Owszem, ciąża
              to nie choroba, ale tez nie okres męczeństwa... Co to znaczy, że nie
              odważyłaś się porozmawiac z szefem? Pożre cię?
              • dobra.babka Re: która poszła na L4 bo się źle czuła?? 24.02.09, 10:48
                moje dolegliwości nie zagrażają ciąży, tylko mojemu samopoczuciu... Dlatego będę
                się czuła, że zwolnienie będzie lewe. sad
                • ayak Re: która poszła na L4 bo się źle czuła?? 24.02.09, 10:53
                  Toteż pogadaj z szefem. Niech się zgodzi, abyś pracowała krocej?
                  albo weź kilka dni urlopu i odpocznij.
                • pestka14 Re: która poszła na L4 bo się źle czuła?? 24.02.09, 11:30
                  Ciąży może takie dolegliwości nie zagrażają, może nie grozi
                  przedwczesny poród, ale nie da się ukryć, że samopoczucie matki w
                  ciąży ma wpływ na dziecko. Rozważyłabym, co jest dla Ciebie
                  ważniejsze: zdrowie dziecka, czy praca. Jak ktoś tu napisał, medalu
                  za poświęcenie nikt Ci potem nie da. Co lepsze, prawdopodobnie nikt
                  tego poświęcenia w ogóle nie zauważy, bo skrupulatnie się w pracy
                  ukrywasz z dolegliwościami - a jak wrócisz po macierzyńskim, to i
                  tak będziesz tą, co to jej tyle nie było i nie uczestniczyła w tym,
                  tamtym i owym (to akurat z mojego doświadczenia, chociaż pracowałam
                  do końca 8 miesiąca ciąży i wróciłam tuż po 16 tygodniach
                  macierzyńskiego).
                  A jeśli dziecko będzie np. nerwowe, płaczliwe, czy co tam innego -
                  to będzie to potem tylko Twój problem i pracodawca bynajmniej nie
                  będzie się tym przejmował. Wybierz to, co lepsze dla Ciebie i
                  dziecka.
                  • pestka14 Re: która poszła na L4 bo się źle czuła?? 24.02.09, 11:32
                    I jeszcze jedno! Kto tu mówi, że trzeba iść na zwolnienie do końca
                    ciąży? Można przecież odpocząć przez tydzień w domu. Nabrać sił.
                    Skończy się akurat I trymestr i może będzie łatwiej? Po prostu: nic
                    na siłę smile.
    • maiwlys Re: która poszła na L4 bo się źle czuła?? 24.02.09, 11:15
      Ja poszłam już od 6 tygodnia (wiek z USG), wymioty, mdłości, zawroty
      głowy, senność skutecznie uniemozliwiały mi prace, chociaż nie jest
      ciężka. Nie wydawało mi się również nierozsądne wymiotowanie w
      towarzystkie klientów smile Stwierdziałam, że nie będe sie męczyć bo i
      tak nikt tego nie doceni, jak poczuję się lepiej, i jak dolegliwości
      miną to wrócę do pracy. Na szczescie w pracy zupelnie to akceptuja.
      • maiwlys Poprawka 24.02.09, 11:20
        "Nie wydawało mi się również rozsądne wymiotowanie w
        > towarzystkie klientów smile "
        • dobra.babka Re: Poprawka 24.02.09, 11:24
          no to poważny powód.. ja się z klientami nie spotykam. Siedze spokojnie na tyłku
          w pokoju przed kompem. nawet jakbym wymiotowała - nikomu by to nie przeszkadzało...

          tak jak pisałam - nie mogę iść na L4.. sad nie ma poważnego powodu
      • magda1237 Re: która poszła na L4 bo się źle czuła?? 24.02.09, 11:44
        W pierwszej ciąży pracowałam do 32 tyg. na 1,5 etatu z dojazdami do
        pracy po 30 km w jedną stronę a pracę zaczynałam o 6.30. Te pół
        etatu robiłam w domu w weekendy albo popołudniami. Nie wiem jak
        dałam radę bo też samopoczucie fatalne, nudności, senność, praca
        cały dzień przed komputerem i do tego duża skolioza. Też ryczałam i
        pracowałam. Do tego duży stres miałam w pracy. W oklicach 10
        tygodnia chcieli mnie zwolnić ale akurat prezes się zmieniał i nowy
        poprosił mnie żebym została. Dał podwyżkę i liczył że będę pracowała
        do końca ciąży. Jaka ja byłam głupia wtedy, że się na to wszystko
        godziłam, powinnam wtedy dać l4 i odpoczywać a nie stresować się. A
        tak w 32 tygodniu wylądowałam z krwawieniem w szpitalu i zagrożeniem
        porodu przedwczesnego. Wszystko skonczyło się na szczęście ok.
        Teraz będę jak mi zdrowie pozwoli pracować do porodu, co prawda
        pracę zmieniałam ale lekko też nie jest.
        Wkurza mnie to że nie ma żadnej taryfy ulgowej, nikt ci się nie
        zapyta czy czujesz się dobrze, czy dasz radę zrobić to czy tamto,
        rozumiem że ciąża to nie choroba ale przecież czasem nie wiemy że
        zaczyna dziać się coś złego więc lepiej byłoby dmuchać na zimne. Z
        chęcią poszłabym na l4
        • embeel Re: która poszła na L4 bo się źle czuła?? 24.02.09, 12:12
          poszłam na tygodnie, w sierpniu ubiegłego roku, po tym, jak prawie się
          przekręciłam w tramwaju przy 30-stopniowym upale. Byłam wtedy w 6 mcu. Potem
          dotrwałam do połowy 7-go aż lekarz zatrzymał mnie z dnia na dzień, ze względu na
          skracającą się szyjkę. Ale ja mieszkam w kraju, gdzie L4 nie daje się tak łatwo
          jak w Polsce, no a poza tym jest płatne 50% i to jakoś bardziej motywuje wiele
          kobiet, aby dłużej pociągnąć ..wink , oczywiście bez szaleństw i realnego
          zagrożenia dla malucha.

          --
          Zdobyliśmy Południe
    • kanaapka Re: która poszła na L4 bo się źle czuła?? 02.03.09, 11:25
      poszłam na początku 6 miesiąca. do tego czasu pracowałam bez żadnej
      taryfy ulgowej{ praca w stresie ( bo z rodzaju wezwań do trudnych
      klientów), przy komputerze, zmianowa, odpowiedzialna} pewnego razu
      trafiłam na takich klientów, że przepłakałam po tym całą noc a rano
      wiedziałam, że czas odpuścić. wyleczyłam się z przekonania, że
      jestem tam potrzebna, niestety moja szefowa nie widziała powodu by
      coś zmienić w moich obowiązkach.
      powiem tak: ja potrzebowałam odpoczynku przede wszystkim
      psychicznego, fizycznie z ciążą było wszystko ok. nie wróciłamdo
      pracy choć zamierzałam bo... na zwolnieniu moja wypłata jest wyższa
      o 200-300 zł, do tego odpadają koszty dojazdu do pracy i takie tam.
      wniosek w moim przypadku był oczywisty.
    • nemesis5 Re: która poszła na L4 bo się źle czuła?? 02.03.09, 12:42
      ja jestem na L4 od 13tc moj pracodawca stwierdzil bowiem ze jak chce pracowac to musze mu podpisac oswiadczenie ze jesli cos sie stanie to na moja odpowiedzialnosc. A powiedzialam od razu jak sie dowiedzialamz tego wzgledu ze raz juz poronilam i balam sie ze od nadmiernego wysilku bedzie cos nie tak. I tak szczesliwie siedze sobie w domku i czekam smile Uwazam ze jesli masz miec takie samopoczucie musisz isc na zwolnienie stress i nerwy nie sa dobre dla dziecka, chyba ze chcesz zeby urodzil sie maly nerwusek smile
      • gacenty_em Re: która poszła na L4 bo się źle czuła?? 20.03.09, 14:35
        Pewnie, że nie warto bez potrzeby ryzykować. Ja mam w tej chwili
        podobny dylemat - jestem w 16 tc, a zatanawiam się, czy juz od
        początku 5 miesiąca nie darować sobie jeżdżenia do pracy. Nie z
        lenistwa bynajmniej, bo lubię to co robię. Koleżanki idą mi bardzo
        na rękę, nie jestem zmuszana do wysiłku, ani do siedzenia murem 8 h
        przed komputerem. Tyle tylko, że te dojazdy... sad Mieszkam od
        niedawna pod Warszawą, do pracy miałam kiedyś 30 minut jednym pustym
        autobusem. Teraz zrobiło się z tego nagle 2 h w jedna stronę
        (dojście 3 km do stacji kolejowej, przesiadka z kolei w metro, z
        metra w autobus, albo do wyboru - 1,5 km do pekaesu i godzina w jego
        roztrzęsionych wnętrznościach, a potem ok. 40 minut autobusem). Nie
        zawsze jest gwarancja, że będzie miejsce siedzące, chociaz jesli
        zdarza mi się źle poczuć, to nauczyłam sie po prostu o nie prosić.
        Sama widzę, że tak intensywny tryb życia, który kiedys mi nie
        przeszkadzał, teraz po prostu mi nie służy. Zdarza mi się ostatnio
        coraz częściej, że mniej więcej w połowie tygodnia pracującego,
        muszę iść na dzień zwolnienia, albo urlopu, bo po prostu nie
        wyrabiam kondycyjnie. W pracy kazali mi się zastanowić, czy chcę to
        dalej ciągnąć, bo w zaistniałej sytuacji trochę się o mnie boją.
        Chyba zwariuję z nudów w domu, ale przeciez trzeba pamiętac co jest
        najważniejsze. Nie darowałabym sobie, gdyby przez źle pojęte
        poczucie obowiązku wobec pracy i współpracowników, coś sie stało
        mojemu dziecku.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka