Chociaż ciąża jako taka nie była zagrożona? Co was do tego skłoniło - jakie
samopoczucie??
Ja chociaż zawsze byłam przeciwna - jestem coraz bliższa tej decyzji

zaczynam 25tc i po prostu nie wyrabiam. Pierwszy trymestr ze łzami w oczach
wytrzymałam przed kompem. Później mdłości minęły, ale zaczęły się nowe
dolegliwości typu: okropne bóle głowy, pleców (mam skoliozę, a muszę siedzieć
8h przed kompem), do tego co chwilę zawroty głowy i ból brzucha + wzdęcia. To
wszystko jest niegroźne dla płodu - lekarz mnie przebadał na prawo i lewo - od
standardowy pakiet gratis przy ciąży.
Te dolegliwości występujące zazwyczaj wszystkie na raz skutecznie
uniemożliwiają mi normalną pracę. Wracam do domu i ryczę do wieczora. Nie mam
siły i zajmować się pierworodnym synkiem. Wszystko na około niego robi mąż, a
ja leżę i nie mogę zmienić pozycji (skolioza). Do tego wszystkiego zauważyłam,
że robią mi się żylaki, a mam 25 lat!!!
A może wiecie jak to przetrwać?? L4 to ostateczna ostateczność dla mnie

(