Dodaj do ulubionych

Krew pępowinowa - ktoś pobrał???

19.11.03, 16:52
Witajcie!
Zastanawiamy się nad pobraniem krwi pępowinowej od naszego dzidziusia i
przechowywaniem jej w prywatnym banku komórek macierzystych. Będziemy rodzić
w W-wie więc nie powinno być problemu z dostępem do usług CBKP czy Activision
Life.
Bardzo bylibyśmy wdzięczni za opinie osób, które pobierały krew, szczególnie
w W-wie. Zależy nam na informacjach typu: w którym banku, na ile wczeniej
umowa, czy bank się wywiązał, czy nie było problemów w szpitalu... słowem to,
czego na przedstawiciel firmy mi nie opowie...
Będę bardzo wdzięczna za wasze opinie.
Gosia
Obserwuj wątek
    • malwes Re: Krew pępowinowa - ktoś pobrał??? 24.11.03, 14:26
      Puk..puk... naprawdę nikt z forumowiczów nie zdecydował się???
      Pozdrawiam,
      Gosia
      • glupiakazia Re: Krew pępowinowa - ktoś pobrał??? 24.11.03, 14:31
        Zastanawiałam się nad tym, ale gdzieś kiedyś widziałam podobny wątek i podobno
        tej krwi jest tak mało, że gdyby coś się stało, to i tak wystarczy tylko dla
        małego dziecka. Czy ktoś o tym słyszał? Chętnie bym zweryfikowała tą
        informację, bo jeśli to nieprawda, to może rzeczywiście warto. Pzdr!
        • romdud Re: Krew pępowinowa - ktoś pobrał??? 24.11.03, 15:41
          My też się zastanawiamy i w zasadzie byliśmy już zdecydowani, ale poprosiliśmy o
          radę kilku znajmomych lekarzy i odpowiedź była mniej więcej taka: zrobicie jak
          uważacie, bo w kwestiach bezpieczeństwa i zdrowia nikt nie chce nikogo namawiać,
          ale prawdopodobieństwo wykorzystania komórek jest znikome i oni (lekarze), gdyby
          byli na naszym miejscu nie zdecydowaliby się, bo uważają, że cały rozgłos jest
          tylko dobrym marketingiem firm zarabiających na tym procederze.
          Poza tym zastanawia mnie jeszcze jeden fakt - przejrzałem umowę jednej z firm
          oferujących takie usługi i jedyne co gwaratują to zwrot kosztów w przypadku
          zagubienia krwi. Wogóle nie wspominają o tym, że krew może się nie nadawać do
          wykorzystania! Czyli skasują nas na niemałe pieniądze nie dając żadnej gwaracji,
          że ta krew będzie nadawała się do użycia, gdy zajdzie taka potrzeba. W zasadzie
          nie warto im jej przechowywać, bo w najgorszym razie oddadzą pieniądze, a
          prawdopodobieństwo, że ktoś zapyta o krew którą zostawił jest znikome.
          Róbcie jak uważacie - ja wciąż nie jestem zdecydowana (chociaż bardziej jestem
          na NIE niż na TAK) i jeśli ktoś ma znaczące argumenty w tej sprawie - nich pisze
          (póki jeszcze nie urodziliśmy, bo wtedy będzie za późno)
          Pozdrawiam styczniówki
          B&RD
          • malwes Re: Krew pępowinowa - ktoś pobrał??? 24.11.03, 15:51
            Jedna z kolezanek, z którą leżałam w szpitalu pobrała krew pępowinową i była to
            umowa z A.Life. Z tego co ona mówiła musiała zapłacić ok 500 zł zaliczki ale w
            przypadku rezygnacji w ostatniej chwili (np. z powodu zbyt małej wagi dziecka)
            oni zwracają te pieniążki. Tak samo jeżeli się pobierze ale potem zaraz uzna,
            że nie chce się badać i przetrzymywać próbki to podobno nie jest się
            zobligowanym do płacenia pozostałej części kwoty za 1 rok. Ale to oczywiście
            informacje zasłyszane i nie sprawdzone. Chyba najlepiej osobiście podzwonić i
            popytać jak to jest bo na stronach int. nie zawsze są wystarczające informacje.
            Najlepiej gdyby nam doradziły osoby, które faktycznie pobrały krew i wiedza z
            doświadczenia jak to wygląda...
            G.
        • tynia3 Re: Krew pępowinowa - ktoś pobrał??? 25.11.03, 07:53
          Krwi pępowinowej nie trzeba pobierać w dużej ilości, ponieważ w razie
          konieczności jest ona namnażana. Dlatego też istnieje możliwość wielokrotnego
          zwracania się do banku o pomoc i to nie tylko dla dziecka, od którego została
          krew pobrana. Za każdym razem bank będzie badał zgodność krwi dawcy i biorcy.
          Do takich ewentualnych badań przygotowywane są tzw. pilotki (małe próbki),
          których używa się bez konieczności rozmrażania całej pobranej krwi. Tak nam
          tłumaczył przedstawiciel firmy.
          W ogóle mam wrażenie, że jedynym minusem tej całej sprawy jest dość wysoka
          cena. Mimo tego namawiam serdecznie do podpisania umowy z bankiem komórek
          macierzystych. My z mężem zdecydowaliśmy się.
          Poza tym taka krew w razie potrzeby jest w 100% zgodna z krwią dziecka (tego,
          podczas porodu którego została pobrana - to oczywite), w 50% zgodność ta
          dotyczy rodzeństwa tegoż dziecka, a w 25% rodziców. Jak widać zwiększone
          szanse na krew ma w razie zaistniałej konieczności cała rodzina.
          Pozdrawiam serdecznie smile
    • jabw Re: Krew pępowinowa - ktoś pobrał??? 24.11.03, 18:16
      Ja podpisałam umowę z Activision life (jest tańszy niż PBKM) Informacje o obu
      firmach wraz z wzorem umowy znajdziesz na stronach internetowych. Oczywiście,
      że szanse użycia tych komórek jako przeszczep szpiku są minimalne. I całe
      szczęście. Całe szczęście, że ryzyko zachorowania dziecka na białaczkę jest
      małe. Rozmawiałam ze znajomą p doktor onkologiem dziecięcym. Powiedziała, że
      rzadne z dzieci, które do niej trafiło z białaczką nie miało własnej krwi
      pępowinowej zdeponowanej w banku. NIektórzy uważają, że takie pobranie krwi
      jest jak wywoływanie wilka z lasu. Ja uważam, że równie dobrze można
      powiedzieć, że wykupowanie polisy na życie lub NW jest kuszeniem losu- bzdura.
      Podczas, gdy ludzie kupują czasem o wiele droższe polisy ubezpieczeniowe
      zadziwiająco lekceważą tą jedną, którą można wykupić tylko raz w życiu, przy
      urodzeniu. Każdą polisę wykupujemy z myślą, że pewnie się nie przyda.
      Krwi starcza w rzaie potrzeby przeszczepu dla dziecka o masie do 30-40 kg.
      Medycyna idzie jednak naprzód i może w przyszłości (zanim nasze dzieci będą
      miały 30 kg) będzie można te mkomórki z krwi pępowinowej namnażać, żeby
      starczyły nawet dla dorosłego. Co więcej, ja sobie mówię, że być może kiedyś z
      tych komórek będzie można hodować np komórki wątroby, serca i każdej tkanki,
      którą trzeba będzie przeszczepić. Na razie to niemożliwe, ale może kiedyś? O
      klonowaniu też nam się przecież kiedyś nie śniło.
      Przed porodem płaci się 500 zł za zestaw pobraniowy. Jeżeli krwi się nie uda
      pobrać w wystarczającej ilości lub jest zakażona, to przepada (nie płaci się
      wtedy 2,4 tys po porodzie za przechowywanie). Oczywiście firma może cię oszukać
      i przechowywać krew niezdatną do niczego za grube pieniądze. (Oby nigdy tego
      nie trzeba było sprawdzić). Na to nie masz wpływu, w razie czego możesz się
      potem sądzić.
      Zdecydowaliśmy się z mężem na tą "inwestycję" z ciężkim sercem (kasa) i kosztem
      tego, że nie urządzimy dziecku pokoiku (będzie tylko stare łóżeczko po moim
      rodzeństwie). Jednak, gdybym zrezygnowała, a potem się okazało, że ta krew jest
      potrzebna, to nigdy bym sobie tego nie wybaczyła.
    • youst My pobraliśmy!!! 24.11.03, 19:24
      Stało się to 30.04.03r., czyli w dniu narodzin naszego synka Michasia.
      Mniej więcej miesiąc przed terminem (a faktycznie wyszło, że na półtora przed
      porodem) podpisaliśmy z mężem umowę o przechowanie krwi pępowinowej Michasia z
      firmą Activision Life S.A.
      Wszystko odbyło się bardzo profesjonalnie. Natychmiast po pierwszym kontakcie
      (mailowym) z firmą, przysłali umowę, którą mogliśmy podpisać i którą
      podpisaliśmy. Niezwłocznie (na wszelki wypadek) przesłali nam zestaw do
      pobrania krwi po porodzie, mimo że w tamtej chwili nie mieli od nas żadnych
      pieniędzy.

      Najpierw napiszę trochę o kosztach.
      Na wstępie płaci się 500 zł tzw. opłaty manipulacyjnej, w 8 dni po zawarciu
      umowy, która podlega zwrotowi po porodzie, jeśli z jakichś przyczyn krew nie
      zostanie pobrana.
      Po porodzie płaci się tzw. opłatę zasadniczą w wysokości 2.465 zł (po wykonaniu
      wszelkich badań krwi i po stwierdzeniu, że nadaje się ona do zamrożenia) w 8
      dni po otrzymaniu faktury. Kwota ta obejmuje koszty badań i pierwszy rok
      przechowywania krwi. Kwotę tę można zapłacić w ratach - 3 opłaty po
      871 zł, 6 opłat po 457 zł, 12 opłat po 249 zł. Oczywiście na raty wychodzi
      trochę więcej do płacenia.
      Jeśli chodzi o opłaty za następne lata przechowywania zamrożonej krwi, to są
      różne rozwiązania.
      395 zł - opłata za 1 rok, płacona corocznie,
      1710 zł - opłata za 5 lat z góry,
      3050 zł - opłata za 10 lat z góry,
      4450 zł - opłata za 17 lat z góry.
      Te systemy opłat wychodzą najtaniej, ale firma oferuje też bardzo rozbudowany
      system opłat ratalnych, nawet z możliwością uiszczania opłaty w wysokości
      kilkudziesięciu zł miesięcznie!
      Do całości opłat mogą też dojść koszty tzw. gotowości do pobrania krwi - 200 zł
      za dzień, jeżeli poród odbędzie się w szpitalu, który nie jest licencjonowany
      przez tę firmę. Ale może być też tak - jak było w naszym przypadku - że pomimo,
      iż nasz szpital przez nich nie jest licencjonowany, to mają w moim mieście
      swojego człowieka (a konkretnie bardzo sypatyczną panią), tzw. koordynatora,
      który wszystkim się zajmuje (tzn. głównie odebraniem krwi i jej transportem), a
      jego komórka jest "całodobowa". W związku z tym, nie ponieśliśmy żadnych
      dodatkowych opłat z tytułu czyjejś gotowości.

      Po skontaktowaniu się z firmą (mailem), od razu odpowiedzieli, wypytali o
      wszystko, potem kontaktowała się z nami ta babka z naszego miasta.
      Zestaw do pobrania krwi był dla mnie najważniejszą rzeczą, którą zabrałam ze
      sobą do szpitala. Jak już mnie zwieźli na porodówkę, wzięli to pudełeczko ode
      mnie (wiedzieli o tym, że będzie pobierana krew już wcześniej - od naszej
      koordynatorki), poczytali dokładnie instrukcję (chociaż wcale nie robili tego
      po raz pierwszy) i zapewnili, żebym się o nic nie martwiła.
      Jak przyszło co do czego i Mały już się wykluł, zrobili wszystko, co do nich
      należało (zajmują się tym położne), ja niewiele widziałam, zresztą i tak tylko
      wpatrywałam się w Michasia. Kiedy leżałam jeszcze na porodówce i odpoczywałam
      przez 2 godziny po porodzie z Małym przy piersi, położna powiedziała mi, że
      właśnie była pani koordynatorka i odebrała krew (na co dostałam pokwitowanie),
      która w lodówce zostanie dowieziona jeszcze dziś do Warszawy.
      Tak też się stało, nie było żadnych problemów (a do Warszawy mam znad morza
      jakieś 600 km!). Po jakimś tygodniu zadzwonili z Activision, że krew przeszła
      pozytywnie wszystkie badania (w Instytucie Hematologii bodajże) i nadaje się do
      zamrożenia. Odetchnęliśmy z ulgą (mieliśmy pewne obawy, bo Michaś w czasie
      porodu podchłysnął się trochę zielonymi już wodami i miał małe zakażenie). Na
      dowód tych badań Michaś dostał piękny duży certyfikat, na którym jest jego imię
      i nazwisko, data urodzenia, objętość pobranej krwi (udało się jej pobrać
      stosunkowo dużo), jej wszystkie parametry, jakość, gdzie jest przechowywana
      itp. Oprócz tego dostał piękny śliniaczek i bluzeczkę, taką "na wyrost", z logo
      firmy.
      Wszystko odbyło się bardzo sprawnie, bez najmniejszego zarzutu.
      Lekarz mój (z którym się osobno kontaktowali - czy przewiduje jakieś
      powikłania, a oprócz tego kontaktowali się z szefową położnych w szpitalu)
      powiedział, że mam się niczym nie martwić, jeżeli poród zakończy się cesarką (a
      tego nie chciałam), że ostatnio przeprowadzał cesarkę i bez problemu została
      pobrana krew pępowinowa.
      Tak więc, bez względu na rodzaj porodu, krew można pobrać, gorzej tylko jeśli
      będzie zakażona lub zanieczyszczona. Wtedy mogą stwierdzić, że nie nadaje się
      do przechowywania. Nie traci się jednak wtedy żadnych pieniędzy! I to jest z
      ich strony uczciwe zagranie, wręcz nawet mnie to zdziwiło, bo byłam pewna, że
      chociaż tę opłatę manipulacyjną sobie zachowują.
      Dodatkowo ciekawą kwestią jest to, że dla rodziców, którzy zachęcili innych
      rodziców do pobrania krwi, przewidują 20% zniżkę w płatności wszystkich
      późniejszych faktur! Dzięki temu nasi znajomi już mają taką zniżkę, a jak się
      już urodzi dziecko naszych innych znajomych, my również taką zniżkę dostaniemy!

      A teraz moje refleksje - bardzo się cieszę, że udało się pobrać
      pełnowartościową krew pępowinową naszemu dziecku, jesteśmy spokojni, że w razie
      czego (odpukać!!!) nie będziemy musieli rozpaczliwie szukać dawcy szpiku
      kostnego, zapożyczać się i błagać innych o pieniądze na leczenie i patrzeć ze
      łzami w oczach, jak marnieje i gaśnie nasze dziecko! Nie wyobrażam sobie,
      żebyśmy zrezygnowali z tej decyzji o pobraniu z czystej niewiary w ewentualne
      dobrodziejstwo komórek macierzystych, skoro mieliśmy na ten cel pieniądze
      (złożyli się dziadkowie z obu stron). Nie wiem dokładnie, na ile na dzień
      dzisiejszy zastosowanie tej krwi jest wszechstronne i może dać gwarancje
      wyleczenia. Wiem, że moje dziecko w razie czego będzie miało szansę, szansę
      jaka chorym dzieciom często trafia się jedna na milion, albo nie trafia się
      wcale. My taką szansę naszemu synkowi zabezpieczyliśmy. Co do kwestii do
      jakiego wieku i wagi człowieka krew ta może znaleźć zastosowanie w razie
      potrzeby - podzielam zdanie naszego "rodzinnego" lekarza: kiedy Michaś będzie
      miał np. 18 lat (i kiedy to on stanie się dysponentem tej krwi), medycyna i
      nauka może być już na takim poziomie, o którym nam się dzisiaj nie śni i np.
      będzie możliwe wyhodowanie z takich komórek macierzystych np. ucha czy palca.
      Brzmi to jak fantastyka naukowa, ale kto wie..., moja mama do dziś nie bardzo
      może pojąć, jak można było urodzić zdrowe dziecko i samej przeżyć mając
      jakieś "straszne" znieczulenie zewnątrzoponowe "w kręgosłup"...
      Tak więc, decyzja należy tylko do rodziców - moim zdaniem, jeśli jest się w
      stanie zorganizować te początkowe pieniądze i zobowiązać się do płacenia około
      400 zł co roku na ten cel, to nie ma się nad czym zastanawiać!!! Ten moment, ta
      okazja nie powtórzy się już nigdy więcej w życiu Waszego dziecka! A jego krew
      pępowinowa zniknie bezpowrotnie razem z łożyskiem i pępowiną w szpitalnej
      spalarni. Szkoda by było, bo a nuż mogłaby uratować Wasze dziecko ze
      śmiertelnej (co do zasady) choroby, takiej jak białaczka, albo wspomóc w
      leczeniu wielu innych groźnych chorób.

      Życzę Waszym dzieciom dużo zdrowia, a Wam mądrych decyzji!

      Pozdrawiam,
      Justyna mama Michasia (30.04.03.)
      • werata Re: My pobraliśmy!!! 25.11.03, 16:33
        nas tak długi opis odpowiem krótko: SDTRASZNIE DUŻE PIENIĄDZE.
        TUTAJ MĄDRE DECYZJE NIE MAJĄ NIC DO RZECZY, TYLKO KASA.
        • gawliki Re: My pobraliśmy!!! 05.12.03, 19:19
          werata napisała:

          > nas tak długi opis odpowiem krótko: SDTRASZNIE DUŻE PIENIĄDZE.
          > TUTAJ MĄDRE DECYZJE NIE MAJĄ NIC DO RZECZY, TYLKO KASA.
          CZYLI ZAL CI PIENIEDZY NA ZYCIE DZIECKA?GRATULUJE

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka