Dodaj do ulubionych

PORÓD - śmiała teza

09.12.03, 10:37
Zastanawiałam się, jak to jest z tym porodem. Pod wpływem mądrych książek i
cudzych doświadczeń doszłam do następujących wniosków.
Owszem, poród bywa obiektywnie bardzo trudnym i niezwykle bolesnym
doświadczeniem. Dotyczy to przeróżnych komplikacji.
Częściej jednak przebiega prawidłowo i opisywane, przeraźliwe bóle są wynikiem
- braku odpowiedniego przygotowania (nieumiejętność właściwego oddychania,
parcia, oszczędzania energii itp.)
- nastawienia rodzącej, skupiania się na własnym cierpieniu bardziej niż na
dziecku, które w tym momencie całkowicie zależy od matki, które musi być
dotlenione, dla którego to doświadczenie jest z pewnością o wiele trudniejsze
niż dla matki; jednym słowem (brutalnie) mówiąc: egocentryzmu rodzącej
kobiety.
Jak to jest, sama będę miała okazję się przekonać w lutym. I albo zarozumiale
nadal będę bronić swojej śmiałej tezy, albo umilknę z pokorąwink
Joanna
Obserwuj wątek
    • renka14 Re: PORÓD - śmiała teza 09.12.03, 11:35
      w moim przypadku, prawie siedem lat temu, jedyną naprawdę złą rzeczą podczas
      porodu było to, że się okazało, że słabo prę.
      I tyle. Bo co - byłam sama, zdecydowaliśmy tak z mężem, ale nie przeszkadzało
      mi to, bo personel był zyczliwy mimo, że nie dałam nikomu w łapę. A urocze
      praktykantki rozpędzały mi nudę ( tak, po prostu się nudziłam oczekując
      skurczów partych) wypełniając ze mną ankiety zdrowotne. Nie chodziłam do szkoły
      rodzenia, uczyłam sie oddechu w domu z książek nieodżałowanego profesora
      Fijałkowskiego i zbierałam pochwały za oddychanie, o lewatywę to się prosiłam,
      najlepiej podwójną. Jak mi pozwolili pochodzić z kroplówką to się od razu
      położyłam z powrotem bo tak mi było lepiej.
      No ale na końcu usłyszałam że za mało siły wkładam w parcie. Pomogli mi jakoś
      bez kleszczy itd. Córcia urodziła się super zdrowa. A ja obiecałam sobie,że do
      następnego porodu będę w znakomitej kondycji siłowej. Nie wyszło, nie wolno mi
      teraz ćwiczyć, więc jednego co się naprawdę boję w tym porodzie co wg terminu
      nastąpić ma za miesiąc to to, że będzie powtórka z rozrywki i się nie będę
      umiała dostatecznie wysilić.
      • malagao Re: PORÓD - śmiała teza 11.12.03, 10:16
        Witam wink Jak tytuł ma ta ksiazka doktora Fijałkowskiego? Nie chce mi się drugi
        raz chodzić do szkoły rodzenia na przypomnienie oddychania wink) A ćwiczyć nie
        mogę ze względu na prawdopodobieństwo wystąpienia wczesnych skurczy.
        Pozdrawiam. Malaga
    • wieczna-gosia Re: PORÓD - śmiała teza 09.12.03, 13:02
      JOanno calkowicie sie zgadzam z twoja teza. W dodatku sprawdzilam ja w
      praktyce. Wydaje mi sie ze odpowiednie nastawienie, taka swoista "otwartosc"
      na rozne niespodzianki i przypadlosci porodowe, zalatwia duza czesc porodu wink)
    • cailla Re: PORÓD - śmiała teza 09.12.03, 13:13
      Oj, faktycznie śmiała ta Twoja teza. Trochę w niej prawdy pewnie jest ale żeby byc pewną proponuję- zrezygnuj ze znieczulenia a potem pogadamy o "egocentryźmie rodzącej", OK? Ja rodziłam 8 lat temu bez znieczulenia, dziecko ważyło 4300. Wszystko poszło szybko i dobrze, ja byłam zdyscyplinowana ale jesli odczuwanie bólu wiąże się z egocentryzmem to ja Ci takiego "egocentryzmu" nie życzę.
      Teraz już czasy rodzenia "na żywca" minęły więc śmiało możesz teoretyzować.
    • burza4 Re: PORÓD - śmiała teza 09.12.03, 14:04
      Uwielbiam mądre książki... Tyle dają praktycznej wiedzy...

      Hmm, cóż - kazdy ma inny próg bólu i inaczej do tego podchodzi. Zęby leczę bez
      znieczulenia (panicznie boję się igły) i przeżyłam to bez stresu, ale poród to
      coś zupełnie innego. Nie da się kontrolować, jeśli cię cholernie boli i tyle.
      Świadomość i przygotowanie? Czy w ogóle da się przygotować na ból? Niby jak?
      Wmówić sobie, że nie boli? Wydawało mi się, że mam wysoki próg bólu, a wtedy
      było mi dokładnie wszystko jedno - byle to się wreszcie skończyło. Oddychanie
      nie sprawi, że nie bedzie bolało i niestety ból nie jest tez kwestią
      komplikacji, tylko normą. Oszczędzanie energii też na wiele się nie zda, jeśli
      rodzi się 30 godzin, jak moja sąsiadka. Oczywiście inaczej patrzy się na to z
      perspektywy. Istotnie da się to przeżyć, istotnie szybko zapomina się o bólu,
      ale to nie znaczy, że on nie istnieje, albo że tak łatwo można nad nim
      zapanować siłą woli. Napisać i wydrukować można wszystko. Gorzej z praktyką.

      Moja świadoma przyjaciółka zrobiła absolutnie wszystko, żeby się do porodu
      przygotować, dziecko chciane i oczekiwane, pełna mobilizacja. A jak przyszło co
      do czego, to na męża (który jej o tym oddychaniu przypominał) wydarła się po
      prostu "a odp...l się ode mnie"!!! Mimo całej świadomości większość porodu
      spędziła wrzeszcząc słowa ogólnie uwazane za obraźliwe (na szczęście rodziła za
      granicą) i natychmiast domagała się znieczulenia. Trudno zapanować nad
      fizjologią.

      Z kolei inna koleżanka bez żadnych szkół rodzenia i żadnego przygotowania,
      rodziła dzieci jak stara Indianka, nieomal w godzinę. Jej odczucia fizyczne
      były skoncentrowane głównie na żarciu, bo miała przenoszone ciąże, w obu
      przypadkach poród był wywoływany i nie dali jej ani wieczornego ani porannego
      posiłku. Przez cały poród prześladowała ją myśl o pięknie przyrumienionym
      pieczonym kurczaku... Bóli jakoś w czasie porodu nie zauważyła, może z głodu?
      Skurcze parte miała 2 (słownie: dwa), chyba dlatego, że jej się spieszyło do
      michy, bo zaraz po porodzie zażądała jedzenia.

      Wniosek z tego prosty - każdy przeżywa poród w indywidualny sposób, niektóre
      dziewczyny odczuwają dolegliwości w małym stopniu, tak naprawdę z niewiadomych
      powodów; ale na pewno nie dlatego, że naczytały się podręczników. Fart i tyle.

      W kazdym razie życzę ci, żeby ci szybko i bezboleśnie poszło - z podręcznikiem
      lub bez. Tylko koniecznie odezwij się w lutym!!!
      • ankat2 Re: PORÓD - śmiała teza 09.12.03, 14:16
        To mi się podoba!Przed chwilą czytałam posty o porodowych horrorach i aż mi
        ciśnienie podskoczyło- po co to wszystko? Masz rację każdy przejdzie poród we
        własnym stylu ale mam nadzieję ,że pójdzie szybko.Jestem już 1 dzień po
        wstępnym terminie(bo nigdy nie wiadomo który jest prawdziwy)i nasłuchuję ...
        Pierwszego porodu nie wspominam źle mimo iż byłam sama.Teraz wybieram się z
        mężem ale nie potrafię przewidzieć co się stanie.Trzymajcie kciuki!!!
        Ania
      • mamamona Re: PORÓD - śmiała teza 09.12.03, 14:24
        Tjoanno, absolutnie dobra teza (zobaczysz zresztą samawink)).
        nieznajomość fizjologii i reakcji na chociażby skurcze naprawdę szkodzi. sama
        polecam szkoły rodzenia. oddychać tam się nauczyłam, i świetnie mi pomogły, a
        przeć nie (bo pojechaliśmy właśnie wtedy na urlop), i zupełnie nie wiedziałam
        jak przerzucić ten skurcz w wypchnięcie dziecka na świat.

        poza tym wiele z nas zapomina jaki jest sens porodu, znaczenie tego bólu. to
        ból w gruncie rzeczy piękny, kończy się tak wspaniale. ten ból jest ostatnim
        etapem długiego oczekiwania na nowego człowieka. poród ma tylko takie
        znaczenie, żeby pomóc szczęśliwie dotrzeć na ten świat dziecku. tu nie chodzi
        o to jak MNIE boli, pomyślcie tylko o tym biednym, wyobrażam sobie,że
        przerażonym dziecku. dobrze mu tam w środku i bezpiecznie, a nagle potworne
        skurcze miętoszą go i wyciskają nie wiadomo gdzie.

        mój pierwszy poród nie obył się bez komplikacji, bo w końcu zakończony został
        kleszczami. po tym doświadczeniu, nie bezbolesnym, rzecz jasna, uważam że są w
        życiu dużo gorsze bóle. spytaj pacjentów szpitali onkologicznych - ich ból
        rzeczywiście nie ma dobrego znaczenia.
        teraz czekam na drugie dziecko, i już mi żal, że być może na nim
        skończymy wink)) a mi nie będzie dane urodzić kolejnego (mówię oczywiście o
        planach, bo zobaczymy sami co życie pokaże wink))

        pozdrawiam mocno, najważniejsze to nie koncentrować się na sobie, a myśleć o
        tym spotkaniu, jakiego za chwilę będziesz pierwszym świadkiem smile))
      • kasik8 Re: PORÓD - śmiała teza 09.12.03, 18:54
        Tez mi sie te tezy podobaja hehesmile) szczerze!
        W calym coscie popieram burze!...wszystko co napisala to swieta prawda..
        I z checia poslucham co masz do dodania w lutym moze i ja cos dorzuce
        nowego..do moich niezbyt przyjemnych doswiadczen z pierwszego..oby! chcialabym
        wam powiedzic ze jestem gotowa, ze wiem co mnie czeka...ze mam swiadomosc tego
        co zrobie..niestety na dzien dzisiejszy czuje sie gorzej niz za pierwszym
        razem. Choc mam swiadomosc jak bym chciala to zrobic..urodzic...to wiem ze
        trudno myslec o oddychaniu, panowac nad bulem, przec i wstrzymywac parcie
        kiedy kaza a tu..bardzo sie chce przec! sluchac polznej,podawac reke do
        wklucia ..odpychac pania, ktora rzuca mi sie co kilka sekund na brzuch chcac
        mi pomoc i mowic spokojnym glosem do meza! hehe ale ucze siesmile
        A co do rozmow na ten temat..to bylo kiedys trzech przyjaciol..ktorzy teraz
        sie zawsze na wspolnych imprezach z tego po latach smieja. No i oni jak to
        prawdziwi mezczyzni porownywali ktory jest madrzejszy.
        Jeden byl po slubie z dzieckiem po wpadce...drugi po slubie, ale bez
        dziecka...trzeci bez slubu i bez checi posiadania dzieci...i dyskutowali na
        temat tego jak powinno wygladac idealne zycie..ten co nie mial dzieci i nie
        chcial ich miec nawiecej mial na ich temat do powiedzenia...na temat
        wychowania dzieci..pielegnacji itp...nastepnie ten co po slubie miesiac mowil
        ze zna sie na malzenstwie i ma na nie szczesliwa recepte..a najglupszy byl ten
        co wszystko posiadal..ale jego zdanie nie bylo szanowane..
        I tak to jest jak sobie ludzie rozmawiaja na tematy ktorych nie przezyli.
        Teraz po latach siedza przy jednym stole..wszyscy zonaci, dzieciaci,z
        problemami wychowawczymi, z klutniami malzenskimi i opijaja swoj nie tak
        biednysmile los.
        Pozdrawiam Kasik
    • mama_wiktora Re: PORÓD - śmiała teza 09.12.03, 15:02
      No, fakt: śmiała to tezasmile

      Częściowo masz rację. Można i należy się przygotować.

      Ale racji też nie masz:
      - to tak jak z okresem, część z nas w ogóle nie odczuwa wtedy bólu, część boli
      podbrzusze, część narzeka na rwący ból krzyża, a moja koleżanka na przykład
      narzeka na ból jajnika, no i z porodem jest tak samo, ja osobiście wiele lat
      cierpiałam podczas okresu i na porodówkę szłam z nastawieniem, że przecież
      gorzej być nie może, a okazało się, że możesmile
      - na niektórych działa herbatka uspakajająca, na innych końska dawka turinalu,
      i tak też jest przy porodzie, niektórzy chwalą sobie ciepły prysznic, ja spod
      niego uciekałam, za to worek sako, o! ten bardzo korzystny!
      - każda z nas ma inną wewnętrzną budowę, znam dziewczynę, przy której
      przypowieść o przepychaniu arbuza przez wąską rurkę się sprawdziła (dziecię
      ważyło bagatelka 4300!

      Nie zrozum mnie źle, ale to znowu dyskusja o sprawie bardzo osobniczo zmiennej,
      ja znam osoby, których poród trwał 5 minut, sama mojej mamie, jeśli wierzyć
      opowieściom, to właściwie wypadłam, nie zarzucam tym osobom, że nie wiedzą co
      mówią, po prostu mam wewnętrzne przekonanie, że ja miałam pecha, taka moja
      uroda, że mój poród był koszmarny i trwał 16 godzin (choć zgodnie z zaleceniami
      oszczędzam szczegółówsmile)

      Zgodzę się, że wiedza o porodzie i nauka oddychania niewątpliwie oszczędzi nam
      paru niespodzianek, ale nie przesądza to o bezbolesnym jego przebiegu,
      szczególnie, że strach i ból to nie są odczucia nad którymi tak naprawdę można
      całkowicie zapanować. Zgodzę się też, że poród to koszmarne doświadczenie
      przede wszystkim dla dziecka, i dlatego właśnie ja wyrzucam sobie
      nadmierny "heroizm" i nie zapewnienie sobie zzo.

      Ale każdy poród jest inny, a generalizowanie niczego nie rozwiązuje. I temu
      jestem przeciwna.

      Tak czy inaczej: szczere życzenia miłego i lekkiego porodu dla wszystkich!!!

      Pozdrawiam
      Gosia

    • aluc Re: PORÓD - śmiała teza 09.12.03, 15:03
      i tak i nie smile

      brak przygotowania szkodzi, ale przeteoretyzowanie, owo koncentrowanie się na
      dziecku, na dotlenieniu i tak dalej - chyba też szkodzi

      najlepiej chyba porodowi się poddać jak czemuś naturalnemu, dać się unieść i
      płynąć do końca - do tego jest potrzebna jakaś tam wiedza, ale najważniejsza
      jest świadomość, że nie dzieje się nic złego, że ból nie znaczy = choroba

      i spora dawka egocentryzmu też jest do tego potrzebna, ale nie tego
      panikarskiego wink

      nie bałam się porodu przed, nie bałam się w trakcie, nie bałam się po i dalej
      się nie boję

      przeszłam przez cały cholerny krzyżowy ból bez znieczulenia, rodziłam zaledwie
      dwie godziny z kawałkiem, ale zaczęłam od 45-sekundowym skurczów co minutę,
      więc od samego początku ból trwał niemal przez cały czas, w czasie
      czterdziestominutowego parcia miałam koło 20 skurczów z przerwami na trzy
      oddechy smile

      koncentrowałam się tylko i wyłącznie na sobie, ale nie na tym jak boli, tylko
      na tym, co się dzieje, jak rozwiera się szyjka, gdzie jest Maksio, jak się
      obraca i wychodzi...

      a dentyście nie pozwalam się do siebie zbliżyć bez znieczulenia smile i z całego
      okresu okołoporodowego najgorzej mi się kojarzy zastrzyk z żelaza smile do dzisiaj
      tyłek boli, jak o tym myślę smile
      • mamamona Re: PORÓD - śmiała teza 09.12.03, 15:18
        no Aluc, teraz sama sobie przeczysz - tylko i wyłacznie na sobie, czy na tym
        gdzie jest Maksio wink))

        jasne, że podczas porodu mysli się tylko o tym jak sobie ulżyć. ale mnie nie
        ominęły też myśli: kurcze, niedługo się skończy, i w końcu zobaczę co tam w
        środku siedzi. że dziewczynka, to wiedziałam, ale jaka dziewczynka?? a jak jej
        nie polubię/? nie pokocham?? hłe hłe

        zasadniczą sprawą jest odporność każdej z nas na ból. wciąż uważam jednak, że
        dużo gorzej boli ból bez happy endu (żeby zamknąć to w jednym zdaniu).

        pozdrowienia
        • aluc Re: PORÓD - śmiała teza 09.12.03, 15:33
          mamamona napisała:

          > no Aluc, teraz sama sobie przeczysz - tylko i wyłacznie na sobie, czy na tym
          > gdzie jest Maksio wink))

          na sobie na sobie smile) bo gdzie jest, a nie czy mu tam dobrze smile)) a dopóki
          niemąż takiego sinawego kabla nie przeciął to Maksio był mną, nie da się
          ukryć smile))
        • burza4 Re: PORÓD - śmiała teza 10.12.03, 10:07
          mamamona napisała:

          >
          > jasne, że podczas porodu mysli się tylko o tym jak sobie ulżyć. ale mnie nie
          > ominęły też myśli: kurcze, niedługo się skończy, i w końcu zobaczę co tam w
          > środku siedzi. że dziewczynka, to wiedziałam, ale jaka dziewczynka?? a jak
          jej nie polubię/? nie pokocham?? hłe hłe

          Kochana - i tak wzbiłaś się mocno ponad mnie. Osobiście jedyną myślą, którą
          byłam w stanie przekazać mojemu dziecku było coś w stylu "WYŁAŹ WRESZCIE!!!".
          Co do reszty - było mi to najdokładniej obojętne. Jak boli to ma się gdzieś
          całą resztę - a pamiętam jak się z koleżanką dziwiłyśmy w podstawówce, jaki to
          musi być obciach, bo przecież lekarz przy porodzie może być facetem! Jakoś nam
          nie przyszło do głowy, że to nie największy problem. Chwała Bogu i matce
          naturze że to nie trwało dłużej. Oczywiście wszystko zmieniło się diametralnie,
          jak już zobaczyłam córeczkę - tak śmiesznie to wyglądało, jakby rozglądała się
          podejrzliwie na boki. Niesamowite przeżycie.
      • adzia_a Re: PORÓD - śmiała teza 09.12.03, 17:28
        Ja tam się zgadzam z Aluc.
        To jest trochę jak z seksem - zacznij tylko myśleć i teoretyzować a guzik z
        tego wyjdzie wink))))
        Trochę teorii (oddychanie!!!) ale przede wszystkim słuchanie instynktu i swego
        organizmu. Nie powiem, że to załatwia sprawę, bo skądś się jednak biorą te
        wszystkiemkomplikacje - ale jeśli z dzieckiem i z mamą jest wszystko w
        porządku, to to jest najlepsza droga. Wiadomo, że przeintelektualizowywać się
        nie powinno, z drugiej strony warto coś wiedzieć.

        Aha, i jeszcze jedno sobie przypomniałam - nie warto się bać porodu, a warto
        być go ciekawym smile Ja tak miałam i rzeczywiście - ciekawe to było smile

        Dodam, że podpisuję się pod Aluc głównie dlatego, że też rodziłam na bólach
        krzyżowych, tylko dziesięć razy dłużej wink a na widok dentysty pocę się w
        tempie ekspresowym wink i trzeba mi dwa razy ładować w dziąsło, za każdym razem
        znieczulając miejscowo przed zastrzykiem wink

        Ale cwaniara jestem, za tydzień mam rodzić drugiego babelka, zaobaczymy, czy mi
        kolana nie zmiękną wink)))
        • zuzia_i_werka Re: PORÓD - śmiała teza 09.12.03, 19:28
          Hej Joanno! Życzę Ci krótkiego i lekkiego porodusmile Zasadniczo się z Tobą
          zgadzam ale na pewno porody sa różne tak jak i kobiety. Ja rodziłam bez
          znieczulenia,wystartowałam ze skurczami od razu co trzy minuty tak więc na izbę
          przyjęć ledwo weszłam,cała impreza trwała niecałe trzy godziny i zaraz po
          stwierdziłam,że jak to tak ma wyglądać to chętnie urodzę drugie dzieckosmile
          Acha! I rodziłam w lutym tylko 2003 to dobry miesiąc na lekkie porody czego i
          Tobie zyczęsmile) Zuza
    • ekachna Re: PORÓD - śmiała teza 09.12.03, 21:48
      Jak dla mnie to tylko teza.
      Mimo całego przygotowania i wiedzy na temat porodu za cholerę nie mogę teraz
      sobie przypomnieć kiedy i ile miałam skurczy partych. Swój poród dzielę na
      okres, kiedy wszystko się przeciągało i było nudno i okres potwornego bólu,
      który sprawiał, że byłam wręcz nieprzytomna. Ostatnia godzina, włącznie z
      urodzeniem dziecka, w ogóle istniała poza moją świadomością, nie wiedziałm
      kompletnie co się ze mną dzieje a jedyna myśl to aby wreszcie to się skończyło.
      Aha, odporność na ból mam w sumie niezłą, nigdy nie leczę zębów ze
      znieczuleniem.
      • agatka7777 Re: PORÓD - śmiała teza 10.12.03, 10:21
        Sama jestem ciekawa tych wszystkich książkowych wskazań względem
        rzeczywistości. Wydaje mi się, że dobre przygotowanie i pozytywne myślenie
        odegra tu główną rolę. Ważne żeby zrobić wszytko aby nie komplikować sobie
        życia, im więcej będziemy wiedziały tym mniej błędów popełnimy smile
    • italia100 Re: PORÓD - śmiała teza 10.12.03, 10:42
      Blabla, uwielbiam takie śmiałe tezy na temat jak należy a jak nie należy
      przeżywać ból/bólu. Mówisz kategorycznie o sprawach, które są tak
      indywidualne, że ja przynajmniej nie odważyłabym się w nich nikomu nic radzić,
      a tym bardziej nikogo oceniać. W ogóle teoretyzowanie na temat czyjegoś
      cierpienia i bólu to jakiś absurd i arogancja (mysle, ze każda babka po
      cięzkim porodzie, która czyta, ze zachowała sie egocentrycznie tak to odbiera)

      Mysle, ze nawet jak ktoś już ma to doswiadczneie za sobą (a ty jak rozumiem
      czerpiesz wiedzę z książek) , to wcale nie jest ekspertem, bo każdy poród jest
      inny. Oczywiście, że warto wiedzieć jak poród przebiega i starać się do niego
      przygotować. To może okazać sie ważne, ale moze niczego nie zmienić.
      Proponuję, zebyś spróbowała przzeżyc swój poród zgodnie z własnymi
      oczekiwaniami. Mam nadzieję, ze ci sie to uda. Ale nawet jeżeli tak bedzie to
      nie znaczy, że jesteś lepsza od tych kobiet, których ból był większy , które
      nie mogły sobie z nim poradzić i które, według twoich kryteriów zachowały sie
      egocentrycznie.
      Anika
    • majcia74 Re: PORÓD - śmiała teza 10.12.03, 11:30
      Hm... no faktycznie śmiała ta teza... Wynika z niej niezbicie, że moje szanse
      na udany poród bez komplikacji są nikłe sad
      1. Brakuje mi odpowiedniego przygotowania - nie uczęszczałam z niemężem do
      szkoły rodzenia bo od dwóch lat gastroenterolog utrzymywał nas w przekonaniu,
      że przy moim przewlekłym schorzeniu i tak czeka mnie cesarka... O dziwo zmienił
      zdanie podczas ostatniej wizyty...?!
      2. No i ten "egocentryzm" powodowany bardziej strachem o zrobienie sobie
      krzywdy /zniszczenie jelita i tego konsekwencje/podczas tej "przyjemniejszej"
      części porodu jaką jest ponoć parcie..., a ja... mam już dla kogo żyć i nie
      bardzo widzę powód dla którego mam urodzić kolejne dziecko, mam już syna-10
      lat /cc/, i uczynić je dziećmi mamy kaleki... sad
      I jak tu podejść do tematu?... Dodam, że nie przeraża mnie widmo samego porodu,
      ale tego, że nie znajdzie się nikt kto by mnie zapewnił, że nic z tego o czym
      napisałam się nie stanie.
      I jak tu mówić o współpracy przy porodzie, skoro ból jelita już teraz mnie
      napawa strachem, a sama akcja porodowa może go wzmóc, a nawet więcej...?
      Niby bardzo chciałabym urodzić naturalnie, ale teraz sama niewiedza na temat
      tego co może się wydarzyć mnie paraliżuje.

      Wiem, że co ma być to będzie..., ale nie każdy egocentryzm jest złą cechą, a
      może nie każde wsłuchiwanie się w swój organizm jest oznaką egocentryzmu.

      Maja i Groszek /35tyg./
      • tjoanna Re: PORÓD - śmiała teza 10.12.03, 13:25
        Oczywiście WIEM, że teoretyzuję i bynajmniej tego nie ukrywam. Okazuje się
        jednakowoż, że są mamy, które na własnej skórze te teorie przetestowały i się z
        nimi zgadzają.
        Maja, jeśli grozi Ci kalectwo walcz o cesarskie cięcie! Nie narażaj się na
        takie straszności.
        Dzięki też za wszytskie życzeniasmile Na razie się nie boję, tylko jestem ciekawa.
        Pozdrawiam
        Joanna
        • isma Re: PORÓD - śmiała teza 11.12.03, 11:55
          Teza jak teza - generalnie sensowna, tylko ze jest tyle "ale"...
          Ja mialam leciutenki porod - przez siedem godzin bolaly mnie glownie nogi od
          chodzenia w celu spotegowania skurczy po odejsciu wod. I powiem Ci, Joanno, ze
          wlasnie nie chcialam byc egoistka, nie chcialam domagac sie, zeby cos z tym
          zrobiono, bo skoro nic (prawie nic, a ja jestem byly pacjent nowotworowy, wiec
          odpornosc na bol mam wycwiczona) mnie nie bolalo...
          Olsnilo mnie dopiero nad ranem, ze moze to stanowic niebezpieczenstwo dla
          dziecka.
          I tak rzeczywiscie bylo - jak pojawila sie nad ranem nowa zmiana personelu,
          zaaplikowala mi natychmiast kroplowke, po ktorej skurcze staly sie bardzo
          silne, ale i tak dominujacy byl lek o dziecko. A przec po prostu nie mialam
          sily, po siedmiu godzinach poslusznego maszerowania. Mala urodzila sie
          zasiniona.
          Tak naprawde egoizm jest na sali porodowej niezbedny, w egzekwowaniu tego co
          najlepsze dla dziecka i Ciebie.
    • agao_z Re: PORÓD - śmiała teza 10.12.03, 13:28
      Teza baaaardzo smiala.
      Tez wysnuwalam w czasie ciazy podobne wnioski. Coz, rzeczywistosc wygladala
      troche inaczej... Podczas ciazy nigdzie nie znalazlam nawet malej zmianki o
      bolu brzucha podczas porodu. Wszedzie:plecy. A przypuszczalam, ze moze mnie
      bolec brzuch, bo.. po prostu. I co? Plecy nie zabolaly mnie nawet przez chwile.
      Za to brzuch, myslalam, ze mi rozsadzi od srodka... W Szkole Rodzenia tez
      powiedzieli, ze bole brzucha? Niemozliwe...
      Teraz wszystko, co pisza podobne podreczniki dziele przez dwa.
      Przekazuja one wiedze ograniczona, i wygodna, zgodna z obecnie panujaca MODA.
      Pozdrawiam
      Agnieszka
    • aktaga Re: PORÓD - śmiała teza 11.12.03, 08:09
      Teza faktycznie smiala. Moze i prawdziwa przy porodzie bez komplikacji.
      Czasem natura zaskakuje nas komplikacjami i wtedy konieczne sa interwencje, a
      wtedy Twoja teza moze sie zupelnie nie sprawdzic...
      Dobrze jest liczyc sie z kazda mozliwoscia i byc przygotowanym na rozny rozwoj
      sytuacji.

      Nie ma dwoch identcyznych kobiet i dwoch identycznych porodow.
    • elasz4 Re: PORÓD - śmiała teza 11.12.03, 09:35
      Myślę, że zweryfikujesz tę tezę.
      Życzę Ci jednak żebyś mocno nie cierpała, bo wtedy zrozumiesz, że to
      mówienie "Myśl o własnym dziecku" i takie tam może jest i łatwe jeśli wypowaida
      je osoba, która w tym momencie nie rodzi tylko jest obok ciebie.
    • agadd02 Re: PORÓD - śmiała teza 11.12.03, 12:07
      hmmm, cóż chodziłam do szkoły rodzenia, uczyłam się oddychać, uczyłam się jak
      przeć i takie tam i w sumie fajnie, bo mniej więcej wiedziałam o co chodzi, co
      więcej uczestniczyłam nawet w spotkaniu z panią ginekolog, która opowiadała
      jakie to ważne przygotować się zarówno psychicznie jak i fizycznie, nastawić
      się na pomoc dziecku, nie stresować się, bo ból będzie większy

      w rzeczywistości wyglądało to tak, że w nocy obudziłam się i stwierdziłam że
      odeszły mi wody i zaczęłam się trząść jak galareta, bo jakoś tak dziwnie niby
      przygotowana, ale co z tego i tak się bałam, poród (teraz) pamiętam jak przez
      mgłę, chyba dawali mi jakieś środki przeciwbólowe, pamiętam jak rodzącej obok
      dziewczynie położna mówiła, żeby tak szybko nie oddychała, bo zaczną jej
      drętwieć ręce i nogi - pomyślałam wtedy -> pewnie nie chodziła do szkoły
      rodzenia (taka byłam mądra) jak się niedługo okazało mi również zdrętwiały
      ręce i nogi mimo że przecież chodziłam do szkoły,
      może to wstyd, ale przez cały czas porodu nie pomyślałam o moim dziecku, po
      podaniu mi oksytocyny skurcze dostałam co minutę więc w sumie nie miałam czasu
      myśleś o dziecku, w dodatku mąż mocno mnie stresował, bo chciał żebym z nim
      rozmawiała podczas skurczy (co w moim wypadku nie było możliwe)
      nie uważam się za złą matkę , dopiero teraz jak przeczytałam ten post
      uświadomiłam sobie, że nie myślałam o synku, ale co z tego -> jeszcze na łóżku
      jak mi go dali na brzuch ,a mnie przestało boleć zapomniałam o sobie i teraz
      myślę tylko o nim i wcale nie mam teraz wyrzutów sumienia, zaraz po porodzie
      poczułam wielką satysfakcję , że urodziłam moje dziecko, że mi się udało (bo w
      to nie wierzyłam, nawet idąc na porodówkę myślałam, że w razie czego zetną
      mnie i kwita, ważne że bobo będzie ze mną)

      pozdrawiam, życzę lekkiego porodu, a najpiekniejsze i tak są chwile po porodzie

      :o)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka