ewcia1980 Re: Upokorzenie? Zakaz noszenia majtek po porodzi 14.07.09, 15:17 corke rodziłam w szpitalu gdzie zwracano uwage na to zeby nie nosic majtek i uzywac tylko tych 'ichnich", beznadziejnych, rozmakajacych podkladów. no ewentualnioe pozwolono ubrac majty jednorazowe - co moim zdaniem jest kitem totalnym. syna rodziłam w innym szpitalu i tu luzik. zaraz po porodzie ubrałam bawełniane majty, dobrze przytrzymujace podkłady. miałam ich jedna paczke niewykorzystana po poprzednim porodzie. tym razem nie kupiłabym tego badziewia bo zwykłe podpaski mi wystarczaly (nawet po samym porodzie). a krocze goilo mi sie nawet lepiej jak chodziłam w bawełnianych, przepuszczajacych powietrze majtach a nie tych jednorazowych w ktorych dupsko jest całe mokre. Odpowiedz Link Zgłoś
ktosiowa.waw Re: Upokorzenie? Zakaz noszenia majtek po porodzi 14.07.09, 15:37 A ja nie nosiłam majtek bawełnianych, ani tych siatkowanych. Chodziłam UPOKORZONA, jak GEJSZA, tak tak. I miałam to gdzieś. Uznałam, że wygoi się lepiej niż jak wszystko ściśle będzie przylegać. Założyłam drugiego dnia majty siateczkowe - tyłek mi się spocił, pomimo ciągłej zmiany podkładów i podmywania się zapach nie był najweselszy (30 stopni na sali). Także trudno, może nie wyglądałam elegancko z takim czymś pomiędzy nogami, ale nie interesowało mnie to w drodze do toalety, czy ktoś na mnie patrzy czy nie. W końcu byłam ubrana do kolan, nic nie pokazywałam. Odpowiedz Link Zgłoś
lidek0 Re: Upokorzenie? Zakaz noszenia majtek po porodzi 14.07.09, 18:14 Ale kto zabroni Ci założyć majtki? Zdejmą Ci je jak będziesz miała na sobie? Piszesz jakbyś miała być ubezwłasnowolniona. Odpowiedz Link Zgłoś
aaarwenaaa82 Re: Upokorzenie? Zakaz noszenia majtek po porodzi 17.07.09, 21:32 ja rodziłam w Bydgoszczy, rzeczywiście zakaz noszenia majtek był, natomiast ze względu na ogromny dyskomfort uparłam sie i nosiłam, właściwie nawet nie pytałam ,tylko później słyszałam uwagi od lekarza i połoznych , głównie od połoznych , lekarz tylko powiedział bym często wymieniała podkłady by nie doszło do zakażenia macicy, czułam sie bardzo niekomfortowo bez majtek, nic nie mogłam zrobic boo ciagle musiałam trzymac podkład..i ciagle na wierzchu @.. Odpowiedz Link Zgłoś
zabcia35 Re: Upokorzenie? Zakaz noszenia majtek po porodzi 18.07.09, 10:07 Ja miałam zwykłe bawełniane majtki, ktore zakładałam gdy wstawałam z łóżka i na noc.Kiedy lezałam w ciągu dnia starałam się być bez bielizny. Nikt nic nie narzucał.Oczyiwiste było,ze na wizytę lekarską czekało się w gotowości czyli bez bielizny. Zresztą średnio wyobrazam sobie zakaz noszenia majtek, bo przecież zeby wstać podpaskę trzeba jakoś umocować, no a w nocy gdybym nie miała majtek pewnie bym się ,,utopiła" we własnym łozku. Nigdy nie słyszałam o takich rygorach Odpowiedz Link Zgłoś
magda1237 Re: Upokorzenie? Zakaz noszenia majtek po porodzi 18.07.09, 10:49 Jak rodzilam 2 lata temu lekarz zwrócil mi uwagę że mam majatki. Po tej uwadze majtki zdejmowałam na obchód, później zakładałam. Odpowiedz Link Zgłoś
aleksandra1977 Re: Upokorzenie? Zakaz noszenia majtek po porodzi 19.07.09, 18:02 zabcia35 napisała: Nikt nic nie narzucał.Oczyiwiste było,ze na wizytę lekarską czekało się w gotowości czyli bez bielizny. Jak to oczywiste? dla mnie oczywiste jest to, ze sie z golym tylkiem na wizyte nie czeka. Nawet przez mysl by mi nie przeszlo, aby na lekarza czekac bez bielizny. Odpowiedz Link Zgłoś
zabcia35 Re: Upokorzenie? Zakaz noszenia majtek po porodzi 20.07.09, 15:18 Dobre A cóz innego lekarza interesuje na obchodzie niż Twój goły tyłek koleżanko,oraz widok wkładki i Twoich odchodów poporodowych ? Chyba nie przyjdzie popatrzeć na Twoje nowe stringi ???? Odpowiedz Link Zgłoś
asia8537 Re: Upokorzenie? Zakaz noszenia majtek po porodzi 18.07.09, 13:34 Ja nie czułam z tego powodu upokorzenia.... U mnie w szpitalu było tak, że każda kobieta po porodzie nosiła majtki jakie chciała, tylko przed wizytą najpierw biegła położna po salach i wołała "pamietajcie, ściągac majtki !" Ale lekarze wiedzieli, że i tak je nosimy, ja miałam takie jednorazowe poporodowe i na wieczorną wizytę zapomniałam zdjąć i ściągałam przy lekarzu, cierpliwie czekał aż skończę, nie powiedział ani jednego słowa że mu coś nie pasuje Ale może w innych szpitalach jest inaczej... Odpowiedz Link Zgłoś
kai_30 Re: Upokorzenie? Zakaz noszenia majtek po porodzi 18.07.09, 18:17 Jak 11 lat temu rodziłam pierwsze dziecko, zakaz noszenia majtek był na porządku dziennym. Podobnie jak upokarzające obchody pod hasłem "koszula w górę, podkład w dół" - nic to, że sale wieloosobowe i drzwi otwarte, trzeba się było rozkraczać przed liczną widownią. Teraz było zupełnie inaczej - różnica kolosalna. Obchód jako taki w ogóle nie istniał, lekarz dyżurny zaglądał uśmiechnięty do sali ze słowami: "zapraszam panie do gabinetu". Mało tego - ponieważ nie byłam nacinana, nie musiałam nawet włazić na samolot, wizyta w gabinecie sprowadzała się do pytania o samopoczucie i ew. potrzeby (typu środki przeciwbólowe), nie zgłaszałam dolegliwości, więc nikt mi w krocze nie zaglądał. A szpital państwowy, pobyt na NFZ. Za to pani doktor od noworodków zywcem z poprzedniej epoki przeniesiona Odpowiedz Link Zgłoś
budzik11 Re: Upokorzenie? Zakaz noszenia majtek po porodzi 19.07.09, 17:14 Jak to "zakazać" noszenia majtek? A ty sobie wyobrażasz, że przy łóżku stoi pielęgniarka i zagląda ci pod koszulę sprawdzając, czy masz gatki? W moim szpitalu jest tak, że obchód jest raz na dobę, rano i wtedy trzeba majtki zdjąć, bo lekarz bada (co chyba jest oczywiste). Ale reszta czasu - co to kogo obchodzi?? U nas położnice z dziećmi leżą sobie same na sali i nikt nie zagląda do nich między obchodami, poza pielęgniarkami od noworodków, które przychodzą po dzieci na badania i kąpiel, ale im to zwisa, czy matki mają majtki. A nawet gdyby ktoś się interesował czy zakazywał, to co mi zrobią za noszenie gaci? Poślą do kąta, wlepią mandat, wyrzucą ze szpitala, odbiorą dziecko czy co??? Ja chodziłam bez majtek, bo mi tak było wygodniej, ale gdyby było inaczej, to nikt by mi nie zabronił. Odpowiedz Link Zgłoś
aleksandra1977 Re: Upokorzenie? Zakaz noszenia majtek po porodzi 19.07.09, 18:11 budzik11 napisała: W moim szpitalu jest tak, że obchód jest raz na dobę, rano i wtedy trzeba majtki zdjąć, bo lekarz bada (co chyba jest oczywiste). ale co? bada kazda z poloznic, gdy ta lezy na sali z innymi? Chyba bym sie musiala z kanarkiem na mozgi zamienic, aby dac sie zbadac lekarzowi, gdy wokol inne pacjentki. To, ze lekarz ma kitel, w zaden sposob nie upowaznia go do tego, aby nakazywac pacjentce kazdy absurd, ktory sobie wymysli. Dopoki same pacjentki pozwola na to, aby tak je traktowano, dopoty tak bedzie. Wiele kobiet walczy o swoje stanowisko, o szacunek w pracy i z powodzeniem osiaga cel. Za to w szpitalu znosi bez szemrania kazde upokorzenie wychodzac z zalozenia, ze musi sie podporzadkowac, bo jakis wariat w bialym kitlu tupnal glosniej noga. Odpowiedz Link Zgłoś
budzik11 Re: Upokorzenie? Zakaz noszenia majtek po porodzi 20.07.09, 16:46 A wolałabyś stanąć w kilkudziesięcioosobowej kolejce do gabinetu lekarskiego, żeby zbadał cię normalnie, w fotelu gin., indywidualnie?? Tak sobie wyobrażasz zmianę zwyczajów szpitalnych, że nie ma obchodów, tylko badania w gabinetach? Wg mnie może się zamieniać na mózg z kim chcesz, ale jeśli nie pasuje ci regulamin szpitala, to zmieniasz szpital albo wypisujesz się do domu. Poza tym - rozumiem, że nie byłaś w szpitalu i nie wiesz, jak to wygląda w praktyce? otóż na obchodzi współlokatorki z sali widzą (jeśli b y zapragnęły patrzeć, w co wątpię) nie twoje krocze, a plecy lekarzy i pielęgniarek otaczających twoje łóżko. Odpowiedz Link Zgłoś
franczii Re: Upokorzenie? Zakaz noszenia majtek po porodzi 20.07.09, 16:49 a moze wystarczyloby parawan ustawic miedzy lozkami? Odpowiedz Link Zgłoś
aleksandra1977 Re: Upokorzenie? Zakaz noszenia majtek po porodzi 20.07.09, 17:59 Budzik, ale po co od razu atakujesz mnie tonem swojej wypowiedzi? Majac kamice nerkowa, niestety, wiele razy zdazalo mi sie lezec w szpitalu. Obchod nie jest wiec dla mnie niczym obcym i doskonale wiem, jak to wyglada w praktyce. Rodzilam rowniez w szpitalu, gdzie opieka i traktowanie zarowno przed, w trakcie, jak i po porodzie, pozostawia wiele do zyczenia, niestety, ale przyjmowanie postawy "poddanczej", bo "w regulaminie pisze", daje przyzwolenie na to, jak pacjenta traktuja. Mam prawo czuc sie traktowana bez szacunku ze strony personelu szpitalnego, gdy ten dziwi sie, ze nie zgodze sie na odpowiadanie na intymne i tylko mnie dotyczace pytania, padajace z ust lekarzy, gdy wokol sa inne pacjentki, gdy nie rozbiore sie przy innych pacjentkach z sali. Wlasnie dlatego, ze nie godzilam sie na przyjete przez szpital "standardy", badano mnie w gabinecie, przy zamknietych drzwiach, bez asysty studentow. Jesli ktorys ze studentow chcial byc obecny podczas badania, to przed pytal mnie o zgode. W przypadku mojej odmowy, wychodzil, bez komentarza w stylu "tu jest szpital i musi sie Pani podporzadkowac do przyjetych zasad", co zdazalo mi sie slyszec od lekarzy. Nie podoba mi sie to, ze w szpitalu jedna pacjentka wie o innej pacjentce to, co dla niej nie jest przeznaczone tylko dlatego, ze lekarz pyta bez zajakniecia o kazdy szczegol odnosnie samopoczucia, nierzadko komentujac np. stan rany po operacji (nie mam tu na mysli tylko cc), sposob leczenia, plan leczenia, ze salowa wpada do sali jak tajfun bez slowa "dzien dobry", czy "przepraszam.... Regulamin regulaminem, ale ze strony personelu rowniez przydalaby sie choc szczypta czlowieczenstwa i poszanowania drugiej osoby. Skoro sami wymagaja tego od pacjentek, to dlaczego sami czesto nie potrafia odpowiednio sie zachowac wobec nich? Odpowiedz Link Zgłoś
budzik11 Re: Upokorzenie? Zakaz noszenia majtek po porodzi 21.07.09, 08:50 Widocznie mamy inną wrażliwość. Ja nie traktowałam szpitala jak hotelu. Leżałam w szpitalu, gdzie są ludzie chorzy, inne rodzące kobiety, dla mnie to normalne i wg mnie przystosowane dla wygody pacjentek, żeby nie musiały łazić i czekać na badanie pod gabinetami jak w przychodni. A co wtedy z dzieckiem? Mnie zupełnie procedury szpitalne, obchód nie przeszkadzał, sama nie próbowałam wypatrzyć czegoś między plecami lekarzy badających panią obok, nie wsłuchiwałam się z wypiekami na twarzy w wywiad z nią. Mnie to nie interesowało i spodziewałam się, że nikogo nie będzie interesowało to, co dzieje się ze mną. Zresztą, nie oszukujmy się, wszystkie z nas spotkało to samo, każda była w mniej więcej takim samym stanie, żadne rewelacji i ciekawostki się nie działy, jakoś nie czułam, że zdradzam swoje intymne sekrety mówiąc np. ile podpasek zużywam na godzinę albo jak się czuję. Nie mówiłabym takich rzeczy w restauracji, tramwaju czy nawet na korytarzu w przychodni, ale - na miłość Boską - szpital to szpital, w szpitalu to jest normalne i bardzo mnie dziwi, że ktoś tego nie rozumie. Odpowiedz Link Zgłoś
ewa-krystyna Re: Upokorzenie? Zakaz noszenia majtek po porodzi 21.07.09, 14:14 nigdy nie bylam pacjentka w polskim szpitalu,wiec wybaczcie ignorancje, ale co to jest ten obchod i po kiego grzyba? rodzilam w Kanadzie,po porodzie lezalam na sali 4 -ro osobowej,wokol lozek byly zaslonki i jak nie mialam ochoty,zeby mnie inne pacjentki i ich goscie ogladali lub ja ich to po prostu mialam zaslonieta zaslone... podczas kazdej zmiany przychodzila pielegniarka i po krotkim przedstawieniu sie zadawala mi kilka pytan odnosnie mojego samopoczucia i w pierwszej dobie ogladala moja rane po cc... wszystko odbywalo sie bardzo dyskretnie,bez jakiejkolwiek "swity" w postaci innych pielegniarek + przypadkowych lekarzy + reszty pacjentek - jesli zaslona nie byla zaslonieta,pielegniarka zawsze na ten moment ja zaslaniala i po pytala czy ma ja odslonic... poniewaz czulam sie dobrze i nie wystapily zadne komplikacje "wizyty" pielegniarek byly wystarczajace a lekarz przyszedl w drugiej dobie po cc aby sprawdzic jak sie czuje,obejrzal rane i dal pozwolenie na wypis do domu... moja corka byla czesciej badana przez pediatre niz ja przez gina... zgadzam sie Budzik11 z toba,ze szpital to nie hotel,ale to nie oznacza,ze za jeg drzwiami mamy byc pozbawiane wstydu,poczucia godnosci - dla mnie mowienie w obecnosci innych osob - moze z wyjatkiem mojego lekarza lub opiekujacej sie mna pielegniarki- ile zuzylam podpasek jest niestety bardzo krepujace i upokarzajace... zreszta mnie ani pielegniarka ani lekarz nie zadawali takich pytan po porodzie... takie pytanie uslyszalam podczas mojego poronienia gdy zadzwonilam na pogotowie by sie upewnic,ze zaczelo sie na dobre... Odpowiedz Link Zgłoś
przeciwcialo Re: Upokorzenie? Zakaz noszenia majtek po porodzi 19.07.09, 18:21 NIkt ani raz nie kazał mi ganiać bez majtek. Uzywałam kupionych w aptece siateczkowych majtek jednorazowych. Odpowiedz Link Zgłoś
aglaa82 Re: Upokorzenie? Zakaz noszenia majtek po porodzi 19.07.09, 20:11 Nie wiem czym sie tak kochana przejmujesz,nikt Ci na chama nie zabroni noszenia bielizny ;o) Problem w tym jest taki,że jeżeli będziesz miała rozcinane krocze to nie wytrzymasz w majtkach ,nawet tych pooperacyjnych,bo to tak boli i szczypie i cały czas ta rana się babrze tymi wydzielinami ;o( więc sama zdecydujesz,że lepiej Ci będzie bez i bedziesz nosila ogromna wkladke,która bez problemu utrzymasz nawet chodząc między nogami,tylko od czasu do czasu podtrzymujac sobie ręką.Jeżeli Cie nie natną to będziesz szczęściarą ,a jeżeli tak to polecam balsam szostakowskiego na zagojenie ran,działa trochę przeciwbólowo.Zyczę powodzenia i zdrowego,prześliczbego dzidziusia Odpowiedz Link Zgłoś
zabulin Re: Upokorzenie? Zakaz noszenia majtek po porodzi 19.07.09, 21:56 "Problem w tym jest taki,że jeżeli będziesz miała > rozcinane krocze to nie wytrzymasz w majtkach ,nawet tych > pooperacyjnych,bo to tak boli i szczypie i cały czas ta rana się babrze > tymi wydzielinami ;o(" Miałam nacinane krocze. Nic nie bolało potem, nic nie szczypało, nic się nie babrało. Nie strasz dziewczyny, bo to, że ty tak miałaś to nie znaczy że każdemu tak się paskudnie goi. Ja np. parę godzin po porodzie i założeniu szwów na rozcięte krocze śmigałam jak sarenka :- ) Nosiłam sobie siateczkowe majtki i nawet nie czułam, że je mam. Oczywiście tak kolorowo też nie musi dziewczyna mieć, ale nie każde nacięcie krocza = potem ból, cierpienie i w ogóle masakra. A któraś dziewczyna powyżej napisała, że nie dałaby się badać lekarzowi przy innych pacjentkach. W żeromskim w Krakowie tak badają na obchodzie- tym po cc glądają ranę na brzuchu, tym po sn jak goi sie krocze. Jak badał którąs z nas to inne nie patzryły koleżankom z sali między nogi Nic mnie tam nie ciekawiło, ich tez nie, więc czułam sie jakbym była sam na sam z lekarzem. Nie wiem, może ta pani uważa, że jak lekarz bada jedną , too inne z ciekawości zagladają mu przez ramię Nic z tych rzeczy. Tak, że tu też stresu nie było. Odpowiedz Link Zgłoś
aleksandra1977 Re: Upokorzenie? Zakaz noszenia majtek po porodzi 19.07.09, 22:06 zabulin napisała: Nie wiem, może ta pani uważa, że jak lekarz bada jedną , too inne z ciekawości zagladają mu przez ramię Nic z tych rzeczy. Tu nie chodzi o to, ze ktos inny zaglada przez ramie lekarzowi - dla mnie bylby to szczyt chamstwa, ale o fakt, ze ktos inny oprocz lekarza i pielegniarki jest obecny podczas badania. Do badan i rozmow na temat danej pacjentki jest gabinet lekarski, a nie sala, na ktorej sa inne pacjentki. Z tego co piszecie, mozna wywnioskowac, ze zachowanie intymnosci oraz dochowanie tajemnicy lekarskiej czesto jest abstrakcja... Odpowiedz Link Zgłoś
franczii Re: Upokorzenie? Zakaz noszenia majtek po porodzi 19.07.09, 23:33 U mnie obchod polegal na obmacaniu brzucha i zapytaniu. W pirwszy dzien przyszla tez kilka razy polozna zeby zobaczyc podpaske. Ale ja bylam sama w pokoju. Nie rozebralabym sie gdyby na sali bylo 5, 6 osob. co do tajemnicy lekarskiej to kiedy bylm w szpitalu na poczatku pierwzej ciazy znalam dokladnie szczegoly dolegliwosci, zabiegow i badan pozostalych pacjentek z sali, lacznie z detalami jak do zabiegow i badan beda przygotowywane. A one dowiedzialy sie ze szczegolami o kolorze, ilosci i gestosci moich wydzielin bo mialam poronienie zagrazajce. Bylo to krepujace dla mnie i dla niektorych z nich. O tym ze obchod skladal sie ze wszystkich lekarzy i pielegniarek nie wspomne, bo to kolejny cyrk. Odpowiedz Link Zgłoś
aleksandra1977 Re: Upokorzenie? Zakaz noszenia majtek po porodzi 19.07.09, 22:00 aglaa82 napisała: Problem w tym jest taki,że jeżeli będziesz miała rozcinane krocze to nie wytrzymasz w majtkach ,nawet tych pooperacyjnych,bo to tak boli i szczypie i cały czas ta rana się babrze tymi wydzielinami ;o( więc sama zdecydujesz,że lepiej Ci będzie bez i > bedziesz nosila ogromna wkladke,która bez problemu utrzymasz nawet > chodząc między nogami,tylko od czasu do czasu podtrzymujac sobie > ręką. jakas nowa filozofia po nacieciu... Goilo mi sie dlugo, skonczylo sie ponownym szyciem i antybiotykiem, ale to nie powod, aby az tak demonizowac fakt rozcietego krocza i twierdzic, ze bez majtek jest lepiej... Czy naprawde po porodzie wyzbywacie sie ostatnich przeblyskow intymnosci i wlasnej godnosci? Odpowiedz Link Zgłoś
zabulin Re: Upokorzenie? Zakaz noszenia majtek po porodzi 19.07.09, 22:29 Wiesz co, ja rozumiem twoje racje i masz oczywiście prawo tak uważać. Szanuję to. Ale nie generalizujmy tak może. Koło mnie leżała dziewczyna po porodzie sn tak trudnym, że ledwo się ruszała. Po obchodzie pierwszego dnia powiedziała,że dobrze że to lekarz bada na sali a nie musiała iśc do jakiegoś gabinetu. Nawet jak jej pielęgniarki na wóżek pomagały wsiadać, zeby zawieść na usg, dziewczyna syczała z bólu. A co do tajemnicy lekarskiej- lekarz owszem popatrzył mi gdzie popatrzył, ale potem podszedł do mojej głowy i szeptem powiedział, co miał powiedzieć. Nikt z pewnością nie słyszał. W szpitalach uniwersyteckich na porodach, a potem podczas badania bywa masa studentów. Niektóre dziewczyny się ciskają, że nie maja prawa, ze się nie godzą. A potem te same narzekają, że mamy niedouczonych lekarzy. Kolega pracuje w takim szpitalu i mówi, ze masakkra- co druga rodząca żada żeby studenci wyszli z sali i jak on ma się nauczyć bycia dobrym położnikiem? Ja się nie czułam upokorzona, na obchodzie był lekarz, położna, stażysta. Inne kobiety nie patrzyły. Ale rozumiem, ze masz inne odczucia. Widzisz tak samo z nacięciem krocza- niektóre opisują, że gojenie to ból, pieczenie i w ogóle prawie krok od zemdlenia. A ja mam inne odczucia. Nacieli, zeszyli. Nawet nie czułam, że byłam nacięta. Odpowiedz Link Zgłoś
franczii Re: Upokorzenie? Zakaz noszenia majtek po porodzi 19.07.09, 23:21 jesli chodzi o naciecie to mialas naprawde duze szczescie, ze gojenie nic a nic cie nie bolalo. Niestety wiekszosc kobiet cierpi sporo po nacieciu bo jest to normalna rana, przeciete sa skora i miesnie wiec bardziej logiczne jest ze to bedzie bolec nawet jesli goi sie jak na psie. Osobiscie nie znam zadnej kobiety, ktora by nie cierpiala po nacieciu przynajmniej tydzien lub 2, podkreslkam przynajmniej. Po nacieciu nie moze byc tak jak bez naciecia, a cos takiego z twoich postow wynika. Zarzucasz innym ze strasza, a sama probujesz swoje doswiadczenie przedstawic w taki sposob jakby to byl najczestszy scenariusz a tak nie jest. Sugerujesz, ze naciecie to blachostka, takie nic a to klamstwo bo to powazna rana, a sam zabieg moze miec przykre nastepstwa w blizszej i dalszej przyszlosci. W szpitalach uniwersyteckich na porodach, a potem podczas badania > bywa masa studentów. Moze gdyby nie wystepowali masami a np. dwojkami to by kobiety nie mialy nic przeciwko. Odpowiedz Link Zgłoś
zabulin Re: Upokorzenie? Zakaz noszenia majtek po porodzi 20.07.09, 00:05 Jak juz napisałam: Miałam nacinane krocze. Nic nie bolało potem, nic nie szczypało, nic się nie babrało. Nie strasz dziewczyny, bo to, że ty tak miałaś to nie znaczy że każdemu tak się paskudnie goi. Ja np. parę godzin po porodzie i założeniu szwów na rozcięte krocze śmigałam jak sarenka :- ) Nosiłam sobie siateczkowe majtki i nawet nie czułam, że je mam. Odpisałaś mi: Sugerujesz, ze naciecie to blachostka, takie nic a > to klamstwo bo to powazna rana, a sam zabieg moze miec przykre nastepstwa w > blizszej i dalszej przyszlosci franczii przecież napisałam : -Oczywiście tak kolorowo (jak u mnie, tzn bezboleśnie)też nie musi dziewczyna mieć, ale nie każde nacięcie krocza = potem ból, cierpienie i w ogóle masakra. Ja nie twierdzę, że u każdej się tak ładnie goi jak u mnie, ale też nie u każdej będzie to masakra. Ty piszesz na podsatwie swoich doświadczeń i na moje doświadczenie, odpowiadasz że kłamię, że to blahostka. Nie kłamię, tylko piszę jak było u mnie. Z kolei ty piszesz: Osobiscie nie znam zadnej > kobiety, ktora by nie cierpiala po nacieciu przynajmniej tydzien lub 2, > podkreslkam przynajmniej. Z kolei ja znam kilkanaście dziewczyn, które nacinane były i wiekszość określała gojenie rany jako uczucie dyskomfortu, trochę pieczenia, może jedna jako większy ból. I to nie jest kłamstwo, wyobraź sobie. Nawet po szyciu palca mogą byc komplikacje, wiadomo. Może Ty i te cierpiące wielce, o których piszesz, po prostu rodziłyście w szpitalu, gdzie ani naciąć ani zszyć dobrze nie umieją niestety.Współczuję, ale nie zamierzam kłamać, że u mnie to była masakra, skoro tak nie było. A tego jak będzie u konkretnej pytającej nie da się przewidzieć- może przejdzie to tak super jak ja, może wręcz przecienwie. ALE NAPISAŁAM TYLKO < ŻE TO NIE ZAWSZE WIELKIE CIERPIENIE> Odpowiedz Link Zgłoś
zabulin Re: Upokorzenie? Zakaz noszenia majtek po porodzi 20.07.09, 00:16 Do franczii raz jeszcze W szpitalach uniwersyteckich na porodach, a potem podczas badania > bywa masa studentów. Moze gdyby nie wystepowali masami a np. dwojkami to by kobiety nie mialy nic przeciwko temu No nieprecyzyjnie się wyraziłam. Nie chodziło, ze na porodzie jednej pani jest masa studentów czyli 25 , bo to niemożliwe ze względów czysto praktycznych, choćby wielkość przecietnej sali porodowej. Miałam na myśli raczej to, że na dyżurze jest przypuśćmy 10 studentów, rodzi 5 pań, więc kierują po dwóch do porodu,a i tak z reguły rodzące nie zezwalają na obecność. Wiem, bo kuzynka jest pielęgniarką i była na praktyce na porodówce. Większość rodzących tłumaczy to tym, ze się krępuje i im godnośc osobista na to nie pozwala. Te, które najbardziej wypędzają studentów, bo się krępują i są bardzo wstydliwe często potem podczas porodu wykrzykują takie przekleństwa, ze jakoś trudno uwierzyć i w tę wstyydliwość i w tę godność osobistą tym bardziej Odpowiedz Link Zgłoś
franczii Re: Upokorzenie? Zakaz noszenia majtek po porodzi 20.07.09, 08:21 To nawet juz sobie nie mozna z bolu poprzeklinac bo to uwlacza godnosci osobistej?. W czasie porodu robi sie rozne rzeczy pod wplywem bolu i akurat przeklinanie nie swiadczy zle o kobiecie a o pracownikach, ktorzy im potem za to tylki obrabiaja. Wcale mnie nie dziwi, ze babki nie chca, zeby wiecej bylo swiadkow, ktorzy beda po swiecie roznosic co robily i jak sie zachowywaly przy porodzie. ja tez bym nie chciala. Odpowiedz Link Zgłoś
franczii Re: Upokorzenie? Zakaz noszenia majtek po porodzi 20.07.09, 08:14 zabulin, klamstwa ci ni zarzucam, skoro cie ni bolalo to widac nie bolalo. Chodzilo mi tylko o uscislenie, ze taki final naciecia jak byl u ciebie nalezy do rzadkosci i bardziej prawdopodobne jest to, ze jednak bolec i przeszkadzac w codziennym zyciu bedzie i to przy normalnym gojeniu bez zadnych komplikacji i jatrzenia sie. I to najnormalniejsza rzecz na swiecie, ze skoro jest rana, i to powazna to musi byc tez i bol mniejszy czy wiekszy, bardziej czy mniej upierdliwy ale jednak bedzie. No chyba, ze trafi sie taki wyjatek jak ty Ja akurat nie mialam naciecia a pekniecie (tez zszywane) i ja czulam dyskomfort wiec ciarki mnie oblatuja jak pomysle co sie czuje kiedy jest krocze naciete. A opinie o nacieciu opieram na doswiadczeniu kolezanek i krewnych, zadna mnie nie straszyla, tylko ze zbolala mina przekonywaly, ze tak trzeba, wnioski sobie wyciagnelam sama Odpowiedz Link Zgłoś
zabulin Re: Upokorzenie? Zakaz noszenia majtek po porodzi 20.07.09, 09:35 Aż sobie franczii dziś na ten temat podsyskutowałam w pracy z koleżankami, aże pracuje w babińcu, to i doświadczen dużo. Wniosek był taki, że dużo bardziej obolałe były te co popekały niz te, co miały nacięcie. Moje było wykonane przez fachową połozną, tylko tyle ile trezba adekwatnie do postepu porodu i wychodzacej główki a jak pęka kobieta sama, to sie jej pęknięcie nie pyta- jakie mam byc duże- ile peknie, tyle pęknie i już. Każda niech decyduje jak chce. Pracuje nas tu kilkanaście- każda albo pękła albo był a nacięta i żadnej sie nie babrało, jątrzyło, a każda powiedziała że to raczej nieprzyjemne i niekomfortowe . Zadna nie mówiła o cierpieniu przy gojeniu rany. Więc taki finał jak był u mnie nie należy do rzadkości. Moze jest równie czesty jak taki co u Ciebie? Czy to niemożliwe.? Może po prostu nie umieli was pozszywać? Czy ty myslisz, że jak nacinaja krocze to je rozetną na 10 cm?? Bez przesady . Ja miałam nacięcie naparwdę nieduże. Bo położna patrzyła i widziała ile trzeba naciąć. A co do twojego postu odnośnie przeklinania i godności osobistej. Jak ma być student przy porodzie, to nie, bo to narusza jej godność osobistą. A jak ta sama drze się do położnej albo lekarza- o k... nie dotykaj mnie, co za s...stwo, sp..., to gdzie ta jej godność osobista???? I napisałaś że sobie poprzeklinać z bólu można, a personel obrabia potem tyłki biednej rodzącej. Co innego przeklinac sobie w powietrze- co innego mówić do lekarza czy położnej "sp..." A zdarza się to częściej niż Ci się wydaje. A rodząca to nie święta krowa, która ma prawo bluzgać po połoznej czy pielęgniarce, bo to też człowiek. A poród nie usprawiedliwia wycierania sobie pyska innym człowiekiem. jak chce kogoś skląć , to niech zeklnie matkę, brata, siebie. Nie uwierzysz ale tak nie robią, a do położnej, czy pielegniarki nie wahają się bluzgac. I to nie jest wg ciebie wtedy brak godności osobistej jak sie wyzywa drugiego człowieka od najgorszych? Położna to nie ściera żeby sobie nią twarz wycierać. I jak tak ją zbluzga, to powinna połozna pochylic głowę i słowa nie pisnąc. Wcale się nie dziwie że tyłki rodzącym obrabiaja. Bo jak by do mnie ktoś k... powiedział, to bym sie nie wahała i tyłek jej obrobiła. Odpowiedz Link Zgłoś
sroka75 Re: Upokorzenie? Zakaz noszenia majtek po porodzi 20.07.09, 14:04 Wcale się nie dziwie że tyłki rodzącym obrabiaja. Bo jak by > do mnie ktoś k... powiedział, to bym sie nie wahała i tyłek jej > obrobiła. I wszystko jasne...nie musisz już nic więcej dodawać Odpowiedz Link Zgłoś
franczii Re: Upokorzenie? Zakaz noszenia majtek po porodzi 20.07.09, 15:13 zaraz sie okaze, ze naciecie to sama radosc i niech zaluja te, ktore ta delicja ominela no ale dobrze, juz dobrze, zyj sobie w swoim swiecie. no a co do tego przeklinania to slyszalam jakies legendy nawet od mojej mamy ale glownie chodzilo o pogrozki pod adresem mezow i calego meskiego rodu. Osobiscie sie z tym nie zetknelam, albo po prostu mialam szczescie spotkac sie tylko z profesjonalnymi i bardzo dyskretnymi pracownikami. Nie chce tu bronic grubianstwa ale sa czasem sytuacje, kiedy ktos az sie prosi. Moja kuzynka miala epizod podczas porodu, ze odepchnela z calej sily lekarza i tez mu cos przy tym pysknela ale podobno bez inwektyw bo nacisnal jej brzuch bez uprzedzenia. Tez byla obraza a jej bylo glupio jak go spotkala potem na korytarzu ale w sumie ona miala racje bo to byl odruch obronny. Wiec nigdy nie wiadomo o co te klecia, moze tez w odruchu obronnym, nie wiem nie bylam, nie widzialam ty tez znasz tylko wersje jakiejs plotkary z dlugim jezorem, wiec nie wiem, na ile to wiarygodne. Moze tam tez ktora sie z lapami na chama bez wyjasnienia i uprzedzenia pchala to uslyszala "sp.... aj". Porod to przeciez ten slawny instynkt nie? Poza tym czasie porodu rozne rzeczy dziwne mozna robic, sama sie czerwienilam na mgliste wspomnienie niktorych szczegolow. Po wszystkim przeprosilam polozna i bardzo jej podziekowalam, nie sadze zeby jakos sie mna przejela i rozglaszala potem na prawo i lewo co tez wyprawialam przy porodzie. Odpowiedz Link Zgłoś
zabulin Re: Upokorzenie? Zakaz noszenia majtek po porodzi 20.07.09, 15:40 franczii napisała: > zaraz sie okaze, ze naciecie to sama radosc i niech zaluja te, ktore ta delicja > ominela no ale dobrze, juz dobrze, zyj sobie w swoim swiecie. > > Franczii , no jak cie proszę, czy ja napisałam, ze to delicja i niech załują te, co nie miały. Mam wrażenie ,że ty z koleii chcesz wszystkich przekonać , że ZAWSZE to katorga i męczarnia oraz cierpienie, katusze i w ogóle dramat. No przykro mi, nie zawsze. No, ale jak chcesz wierzyć, ze zawsze to zyj sobie w swoim swiecie . Zacytowałam cię, bo akurat pasuje Ty znasz zawsze całą prawdę a inni powtarzają plotki (w sensie ja " ty tez znasz tylko wersje jakiejs plotkary z dlugim jezorem" że cie zacytuję . Twoja racja jest jedyna. Napisałaś , że nie znasz ani jednej kobiety, która by przynajmniej 1 tydz, dwa po nacięciu nie miała okropnych problemow. A może to tylko plotkary z długim jęzorem i w dodatku wyolbrzymiaja i zmyślają?? Nie, na pewno nie to tylko ja znam opowieści powtarzane przez plotkary z długiem jęzorem ))) No więc nicech zostanie tak: 1. Tak , nacięcie to zawsze KATUSZE, bo franczii wie to na pewno 2. Jesli inni słyszeli inaczej, to na pewno zmyslają, bo franczii koleżanki wszystkie cierpiały więc musi to byc ból nie do zniesienia. 3. Jeśli któras z rodzących powie do położnej , lekarza, itp. słowo w stylu sp..., ty ci... to na pewno jest to ZAWSZE wina lekarza, położnej itp i sobie zasłuzyli. No, a poza tym poród to instynkt , więc rodzącej wolno wszystko. A jesli napisałam, że niektóre rodzxace po prostu sa grubiańskie, to powiedziała to plotkara z długim jezorem i na pewno nieprawda, bo franczii tak uważa. Franczii ma zawsze rację )))) Pa Odpowiedz Link Zgłoś
zabcia35 Re: Upokorzenie? Zakaz noszenia majtek po porodzi 20.07.09, 15:47 A ja byłam nacinana przy kazdym porodzie i sama bym o to poprosiła. Przynosi ulgę rodzącej a rana goi się błyskawicznie. Po kilku mscach nie było śladu zeby znaleźć miejsce nacięcia.Wystarczy odrobina dbałości o higienę Odpowiedz Link Zgłoś
franczii Re: Upokorzenie? Zakaz noszenia majtek po porodzi 20.07.09, 16:12 czyli jednak jest to delicja! W takim razie chyba przy trzecim porodzie tez sobie poprosze Odpowiedz Link Zgłoś
sroka75 Re: Upokorzenie? Zakaz noszenia majtek po porodzi 20.07.09, 16:25 Wystarczy odrobina > dbałości o higienę " no trzymajta mie ludzie bo nie wytrzymie!" sugerujesz zatem, że te babrzące się rany to to wina kobiet-brudasek?! Odpowiedz Link Zgłoś
zabcia35 :D 21.07.09, 09:45 Droga Kolezanko, podaj zatem przyczynę niegojacej się rany (u zdrowej oczywiscie nie obciązonej np cukrzycą kobiety)? Nie ma powodów innych niż zakazenie rany -w przypadku zdrowej kobiety zaznaczam, by rana się nie goiła. A zakazenie pojawia się zdaje się w przypadku wtargnięcia bakterii a co za tym idzie z powodu zaniedban higienicznych samej pacjentki lub personelu nie sądzisz ???? Chętnie poznam Twoją teorię na temat nie gojących się ran Odpowiedz Link Zgłoś
sroka75 Re: :D 21.07.09, 10:48 Nie, nie sądzę, żeby długo gojące się rany naciętego krocza były spowodowane brudem - sadzę raczej, że to mogą być indywidualne skłonności ( i nie chodzi o cukrzycę) i fakt, że jest to takie miejsce, że trudno przewidzieć jak się będzie goiło (to nie zadrapanie na kolanie) - jest tu parę wątków o tym, że dziewczyny maja problem z wygojeniem krocza i zapewniam cię, że żadna nie była na bakier z higieną. Proponuję się ich o to spytać, a najpierw uprzejmie poinformować, że są fleje. Ciekawa jestem reakcji Odpowiedz Link Zgłoś
zabcia35 sroka 21.07.09, 13:40 sroka, widze ze Twoja wiedza medyczna jest bardzo zaawansowana Wypowiadaj sie raczej o tym co czujesz, ok ? Nie nakrecaj sie intrygantko bo nie mam zamiaru nikogo obrazać i nazywać fleją.Nigdzie nie padło z moich ust takie okreslenie Mam wrazenie ze jestes tu tylko po to zeby podkrecać atmosferkę i wpychac kij w mrowisko. Wspólczuje Ci, musisz mieć jakiś problem ze sobą Odpowiedz Link Zgłoś
sroka75 Re: sroka 21.07.09, 14:58 nie mam zamiaru nikogo obrazać i > nazywać fleją. Zapewne, raczej zasugerować, ze kłopoty z gojeniem krocza to efekt braku higieny(czyli nie-wprost: brudu), odpowiedziałam więc, że na pewno wiele dziewczyn którym się rana źle goi bardzo by się ucieszyły gdyby to usłyszały. I chyba warto od nich się dowiedzieć jak to z tym gojeniem jest. A co podkręcania atmosferki to są lepsi - gdzie mi do nich A póki co jak do tej pory nikomu nie robiłam zarzutów nt.: intryganctwa, problemów ze sobą, nakręcania się ect. - nie czuję potrzeby >Wypowiadaj się raczej o tym co czujesz, ok ? zazwyczaj to robię, ty też jak widzę - chyba po to jest to forum, żeby nie ukrywać pewnych emocji i tylko jeść sobie z dziubków, skoro Cię wkurzyłam i masz takie a nie inne o mnie zdanie...no cóż trudno, miłego dnia Odpowiedz Link Zgłoś
falka32 Re: sroka 23.07.09, 17:24 Jasne, jeżeli jest zakażenie po nacięciu krocza, to jest wina pacjentki, że fleja. Jeżeli jest zakażenie rany po cc - to jest wina brudu w szpitalu i zmutowanych szpitalnych bakterii. Ciekawe... Odpowiedz Link Zgłoś
pam_71 Re: sroka 05.08.09, 15:46 Dodajmy do problemów z kroczem "spiep..." szycie przez lekarza i powstały w jego wyniku krwiak. I to wcale nie jest taki odosobniony przypadek ;-( Odpowiedz Link Zgłoś
franczii Re: Upokorzenie? Zakaz noszenia majtek po porodzi 20.07.09, 16:08 Poczytaj sobie uwazniej to co napisalam bos namieszala az milo. Po pierwsze nie pisalam ze naciecie to zawsze katorga i katusze tylko ze to zwykla rana wiec zwykle boli nawet jak sie nie swini. No nie wiem jak jeszcze ci to inaczej moge napisac bo prosciej sie nie da, chyba wyczerpalam zakres moich mozliwosci tlumaczenia. A z twoich wypowiedzi dla mnie, ktora naciecia nie mialam jawi sie ono jak wlasnie delicja Po drugie nigdzie nie napisalam ze moje znajome mialy okropne problemy i cierpialy katusze. Jesli znajdziesz cytat to masz medal Zwyczajnie je bolal pociety tylek i musialy zazywac jakies przeciwbolowe tabletki. Wiekszosc z nich nie miala komplikacji i bol przeszedl jak sie rana podgoila po 1 lub 2 tyg. ale do tego czasu normalnie je bolalo, funkcjonowaly ale bolalo chocby przy siadaniu czy myciu (jakby nie bylo jest to cierpienie). 2 znajome nie mialy takiego szczescia i wleklo sie za nimi miesiacami. Po trzecie znow przeinaczasz to co napisalam. Nie bylo ze jesli rodzaca pyskuje to jest zawsze wina poloznych. Napisalam tylko, ze nie wiadomo jak jest naprawde bo mnie tam nie bylo, bo ciebie tam nie bylo i przytaczasz relacje tylko jednej strony. Na dowod, ze czasami ktos moze dac powod do grubianskiego zachowania podalam przyklad mojej kuzynki. chocby po, to, zeby byl punkt widzenia kogos z drugiej strony. > A jesli napisałam, że niektóre rodzxace po prostu sa grubiańskie, to > powiedziała to plotkara z długim jezorem i na pewno nieprawda, Czy na pewno nieprawda -tego nie wiem Na pewno natomiast powiedziala to plotkara z dlugim jezorem To tak dla uscislenia > Franczii ma zawsze rację )))) Milo mi, zawsze do uslug) Odpowiedz Link Zgłoś
kasiunia62 Re: Upokorzenie? Zakaz noszenia majtek po porodzi 20.07.09, 17:41 ja należę do tych wstydliwych, ale jak trzeba będzie wietrzyć, to będę leżec bez bielizny...no chyba, że tłum gapiów będzie. Odpowiedz Link Zgłoś
super.kolo Re: Upokorzenie? Zakaz noszenia majtek po porodzi 06.08.09, 12:13 kasiunia62 napisała: > ja należę do tych wstydliwych, ale jak trzeba będzie wietrzyć, to będę leżec be > z > bielizny...no chyba, że tłum gapiów będzie. Lepiej załóż jednak majtki,bo inaczej innym nos urwie Odpowiedz Link Zgłoś
franczii Re: Upokorzenie? Zakaz noszenia majtek po porodzi 20.07.09, 16:56 > ty tez znasz tylko wersje jakiejs plotkary z dlugim jezorem" że cie > zacytuję . Alez cytuj sobie ile wlezie Jesli twoja definicja plotkowania obok obgadywania innych obejmuje tez obgadywanie siebie samej, to moja kuzynka zamartwiajaca sie jak to jej glupio bo prawie pobila lekarza na porodowce tez jest plotkara z dlugim jezorem Odpowiedz Link Zgłoś
zabulin Re: Upokorzenie? Zakaz noszenia majtek po porodzi 20.07.09, 18:25 A więc franczii "Po pierwsze nie pisalam ze naciecie to zawsze katorga i katusze tylko ze to zwykla rana wiec zwykle boli nawet jak sie nie swini. No nie wiem jak jeszcze ci to inaczej moge napisac bo prosciej sie nie da, chyba wyczerpalam zakres moich mozliwosci tlumaczenia. A z twoich wypowiedzi dla mnie, ktora naciecia nie mialam jawi sie ono jak wlasnie delicja " No widzisz z moich opowieści nacięcie jawi ci się jako delicja, a ja nigdzie nie napisałam że to delicja.Jaśniej już ci tego nie napiszę, bo moje możliwości tłumaczenia się wyczerpały A mnie z twoich jawi się jako katorga a ty nigdzie nie napisałaś, ze to katorga Po drugie nigdzie nie napisalam ze moje znajome mialy okropne problemy i cierpialy katusze. Jesli znajdziesz cytat to masz medal Tak samo wiernie odzwierciedlam twoje wypowiedzi jak ty moje. Czy napisałam kiedykolwiek, że nacięcie jest SUPER? A ciągle sugerujesz, że je zachwalam i oze je4szcze gorąco polecam.Nie rozumiesz, że napisałam jedynie , że nie zawsze to boli i jest uciążliwe? A ty właśnie to próbujesz wmówić - nie wiem chyba bardziej sobie czy innym. Pogódź się z tym, ze nie masz racji i że wcale nie jest tak, że większość kobiet to boli potem. Może większość twoich koleżanek. Moje wszystkie co do jednej potwierdziły, że o żadnym bólu, który musiałby byc usmierzany środkiem przeciwbólowym nie było mowy. A co do poniższego" Jesli twoja definicja plotkowania obok obgadywani > a > innych obejmuje tez obgadywanie siebie samej, to moja kuzynka zamartwiajaca sie > jak to jej glupio bo prawie pobila lekarza na porodowce tez jest plotkara z > dlugim jezorem A moja kuzynka jak już ci napisałam miała praktykę na położnictwie i usłyszała jak rodząca mówi do położnej b. brzydko. Wiec ja znam opowieść z ust mojej kuzynki, ty z ust swojej.jak to prawie lekarza coś tam, cos tam )))) A żałuj , ze nie słyszałaś jak sie darła dziewucha która rodziła w sali obok mojej . NA WŁASNE USZY SŁYSZAŁAM. A ja bym cie chciała spytać o jedną rzecz, bo to sprytnie ominęłas, a pojawiło się w naszej rozmowie. Czy uważasz, że kobieta, która nie zezwala żeby przy jej poordzie był student, bo to narusza jej godność osobistą, a potem mówi do położnej: sp..... posiada tą godność czy nie? Gdzie ta jej godność się chowa wówczas? Ja też rodziłam, bolało jak nie wiem, ale sp... tylko dlatego, że mnie boli nie powiedziałabym do położnej. Moim zdaniem godność osobistą sie ma w każdej sytuacji albo nie ma sie jej wcale. Odpowiedz Link Zgłoś
franczii Re: Upokorzenie? Zakaz noszenia majtek po porodzi 20.07.09, 19:46 Mnie sie jawi jak delicja bo pisalas ze nie czulas wcale ale to wcale tego naciecia. To tak jakby go nie bylo, czyli jak dla mnie delicja bo ja moje pekniecie czulam. Poza tym mnie sie moze cos jawic bo tego naprawde nie mialam=P A tobie sie nie tylko jawi bo napisalas jak byk: “Napisałaś , że nie znasz ani jednej kobiety, która by przynajmniej 1 tydz, dwa po nacięciu nie miała okropnych problemow.” No wlasnie gdzie to napisalam? Przynajmniej moglabys sprostowac, co?-:B > Pogódź się z tym, ze nie masz racji i że wcale nie jest tak, że > większość kobiet to boli potem. No to w koncu jak z ta racja jest? mam ja czy nie mam zawsze? Bo cos krecisz chyba:-B A tak na serio, uznaje, ze nie wszystkie boli po porodzie naciecie choc zadnej takiej nie znam, znam tylko takie, ktore to jednak bolalo > A żałuj , ze nie słyszałaś jak sie darła dziewucha która rodziła w > sali obok mojej . NA WŁASNE USZY SŁYSZAŁAM. to moze mnie slyszalas. dzieki za "dziewuche" Dlaczego nie lubisz kobiet? > A moja kuzynka jak już ci napisałam miała praktykę na położnictwie i > usłyszała jak rodząca mówi do położnej b. brzydko. Wiec ja znam > opowieść z ust mojej kuzynki, ty z ust swojej.jak to prawie > lekarza coś tam, cos tam )))) Pozwol ze zapytam, jakim cudem twoja kuzynka praktykantka mogla uslyszec, skoro te "najgodniejsze" i jednoczesnie najlepiej bluzgajace kobiety jej jako praktykantki do swoich porodow nie dopuscily? > Czy uważasz, że kobieta, która nie zezwala żeby przy jej poordzie > był student, bo to narusza jej godność osobistą, a potem mówi do > położnej: sp..... posiada tą godność czy nie? Gdzie ta jej godność > się chowa wówczas? No wiesz, bo wtedy kiedy odmawiala to byla przekonana ze godnosc ma, a to ze byla w bledzie wyszlo dopiero potem A tak na serio to mysle, ze w bolu “najgodniejsi” i najswietsi moga stracic panowanie i rozne rzeczy robic i nabluzgac. Godnosc to raczej stawienie czola wlasnym czynom i slowom i wziecie za to odpowiedzialnosci. Uwazam, ze po wszystkim wystarczy wytlumaczyc sie i ladnie przeprosic oraz podziekowac za wyrozumialosc i opieke. Jesli ktos tego nie zrobi to dopiero wtedy burak. A jeszcze zapytam czy kobieta, ktora zezwala na asyste studentow moze sobie pozwolic na utrate godnosci lub chociaz na taryfe ulgowa u twojej kuzynki praktykantki? > Ja też rodziłam, bolało jak nie wiem, ale sp... tylko dlatego, że > mnie boli nie powiedziałabym do położnej. No to jestes bardzo godna masz moje uznanie bos godniejsza ode mnie, ja takiej pewnosci nie mam, zeby sie zarzekac. Wprawdzie sam bol porodowy nie wystarczyl zebym stracila godnosc i zaczela klac. Ale nie moge reczyc, czy moja godnosc zniosla ewentualny masaz szyjki lub naciskanie brzucha, juz sam dotyk byl okropny. Odpowiedz Link Zgłoś
zabulin Re: Upokorzenie? Zakaz noszenia majtek po porodzi 20.07.09, 22:29 Otóż franczii Piszesz do mnie w ostatnim poście: napisalas jak byk: “Napisałaś , że nie zn > asz ani > jednej kobiety, która by przynajmniej 1 tydz, dwa po nacięciu nie miała > okropnych problemow.” No wlasnie gdzie to napisalam? Przynajmniej moglaby > s > sprostowac, co?-:B Napisałaś to tu: Cytat z poprzedniej strony , wybacz nie pamiętam godziny i dnia kiedy to było, ale bez trudu znajdziesz: "Osobiscie nie znam zadnej kobiety, ktora by nie cierpiala po nacieciu przynajmniej tydzien lub 2, podkreslkam przynajmniej. Po nacieciu nie moze byc tak jak bez naciecia, a cos takiego z twoich postow wynika." Prostuję- ty użyłaś słowa "cierpieć" ja niedokładnie przytoczyłam twoje słowa jako "okropne problemy" Choć wg mnie cierpieć to nawet gorzej niż mieć ogromne problemy. A WIĘC WSKAZUJE CI FRANCZII GDZIE TO NAPISALAŚ> ZADOWOLONA? ) Wywiązałam się z zadania? No to w koncu jak z ta racja jest? mam ja czy nie mam zawsze? Bo cos krecisz > chyba:-B E, zawsze masz rację to już ustalone "A tak na serio, uznaje, ze nie wszystkie boli po porodzie naciecie choc zadnej > takiej nie znam, znam tylko takie, ktore to jednak bolalo" Współczuje, ale znasz już mnie wirtualnie, którą nie bolało, a ja znam parę innych, tak że jest nas trochę A na powaznie życzę wszystkim takiego porodu, zeby nic nie bolało, nie pękało, nacinane nie było, itp. "A żałuj , ze nie słyszałaś jak sie darła dziewucha która rodziła w > > sali obok mojej . NA WŁASNE USZY SŁYSZAŁAM. > > to moze mnie slyszalas. dzieki za "dziewuche" > Dlaczego nie lubisz kobiet?" Wybacz, ale dla mnie ktos lecący łaciną to nie dama, pani, dziewczyna, a dziewucha. To i tak było najlagodniejsze okreslenie dla kobiety o rynsztokowym słownictwie. Pozwol ze zapytam, jakim cudem twoja kuzynka praktykantka mogla uslyszec, skoro > te "najgodniejsze" i jednoczesnie najlepiej bluzgajace kobiety jej jako > praktykantki do swoich porodow nie dopuscily? żaden cud, franczii Bo pracowała w szpitalu uniw. Plsce, a tam nie Szwajcaria albo inne bogactwo i poki co sal porodowych dźwiękoszczelnych nie ma. I jak sobie przechodziła korytarzem, to z sali porodowej dobiegł tekst: " Wyp... mi stąd, piguło.Ma mi tu zaraz przyjść lekarz, bo byle położna nie będzie mi sprawdzać rozwarcia." Żeby uprzedzić twoje ewnetualne komentarze. Dziewczyna, która tak walnęła tekstem urodziła zdrowe dziecko, bez komplikacji. Poród książkowy. A znieczulenia nie chciała Na dyżurze było wtedy 3 lekarzy i 7 rodzących. I pewnie ta położna zasłużyła sobie na taki tekst: 1) Bo to jej wina, że PANIĄ damę boli, 2) Bo to jej wina, że rodzi 7 kobiet a lekarzy 3 i nie może byc 1 lekarz przy jednej rodzącej, tylko krążą między salami 3) Pewnie też jej wina, że wykonywała swój obowiązek, czyli chciała spr. rozwarcie. Na 100% gdyby nie sprawdzała, byłoby potem w prasie ., że dziewczyny leżą, rodzą i nikt nawet nie zagladnie sprawdzić jak postępuje poród 4) Najważniejsze- ta PANI rodziła= wszytko jej wolno A jeszcze zapytam czy kobieta, ktora zezwala na asyste studentow moze sobie > pozwolic na utrate godnosci lub chociaz na taryfe ulgowa u twojej kuzynki > praktykantki Pielęgniarki podczas studiow, mają praktyki na większości oddziałów, m.in. na połoznictwie, tak że była tam czasowo , a wybrała po studiach internę Rozumiem, że chciałas poironizować tym pytaniem, ale mnie ten problem, a jest to problem wyobraź sobie nie śmieszy. Chcialabyś, zeby twój porod odbierał lekarz, który przebieg porodu widział na filmie, a na żywo kilka razy, bo jak chce wejść i czegoś się nauczyć, to się zadna zgodzić nie chce, bo przecież taki student naruszy jej godność osobistą??? Ja sie nie dziwię, że potem takie niedouki nas leczą. Przecież tacy studenci to powinni jak najwięcej uczyć się przez praktyke, byc i przy tych porodach, gdzie nie wszystko przebiega gładko, żeby potem może jakiejś kobiecie czy dziecku uratować życie. Naprawdę, nie ma sie z czego smiać i cieszyc. A co do godności i tłumaczenia, ze ból poorodowy moze wyzwolic pewne negatywne emocje, itp. Ja mam takie zdanie- albo ktoś godność osobista ma albo nie. Wiesz co, moja kuzynka była tez przy osoobach umierajacych, gdzie ból był tak silny, ze morfina nie działała. I nigdy tam nie usłyszała, żeby taki pacjent, powiedział do personelu wyp... lub cos w tym stylu, chociaż tym ludziom często nawet lekki dotyk sprawiał okropny ból. I to oni sa godni, A nie mow mi, że można mieć godność osobistą i tylko na chwilę ją stracić , bo sie rodzi i boli. Jesli tak, tzn, ze się jej nigdy nie miało. Powtarzam- rozumiem jak ktoraś klnie w powietrze, ale żeby kazać wyp... położnej , bo chce sprawdzic rozwarcie. No, proszę cie... Odpowiedz Link Zgłoś
franczii Re: Upokorzenie? Zakaz noszenia majtek po porodzi 20.07.09, 23:43 > Prostuję- ty użyłaś słowa "cierpieć" ja niedokładnie przytoczyłam > twoje słowa jako "okropne problemy" Choć wg mnie cierpieć to nawet > gorzej niż mieć ogromne problemy. A WIĘC WSKAZUJE CI FRANCZII GDZIE > TO NAPISALAŚ> ZADOWOLONA? ) Niby sprostowanie ale nic nie sprostowalas i jeszcze probujesz naciagnac do swojego I co wlasciwie wskazalas, to co ja napisalam czy to co ty napisalas ze ja napisalam? =P Zmuszasz mnie zebym ci udzielila wykladu z jezyka ojczystego?=P Prosze bardzo: cierpiec - "odczuwać, przeżywać, znosić ból fizyczny, mieć, znosić jakąś dolegliwość" problem - trudna sytuacja, z której należy znaleźć jakieś wyjście» 2. «poważna sprawa, która wymaga przemyślenia i rozstrzygnięcia Podaje definicje slownika PWN zeby nie bylo juz watpliwosci co znaczy slowo ciepiec i co znaczy "problemy" w dodatku "okropne". Ja pisalam o takim slownikowym cierpieniu a nie zadnych problemach. U tych co sie zagoilo w 1 czy 2 tyg. byl bol zwiazany z gojenim sie rany, wrecz ponoc szybko i bezproblemowo bo bez jatrzenia i bez koniecznosci dodatkowych konsultacji i interwencji sie zagoilo. Nie trzeba bylo SZUKAC WYJSCIA a CIERPLIWIE ZNOSIC az sie zagoilo "Okropne problemy" czyli powiklania (sl. trudna sytuacja) a co za tym idzie koniecznosc dodatkowych konsultacji (szukanie wyjscia) to wystapily u 2 innych znajomych ale ich nie biore pod uwage bo to margines. > Współczuje, ale znasz już mnie wirtualnie Ale dlaczego wspolczujesz? Wbrew temu, co pewnie sobie myslisz, mnie wcale nie zalezy na tym, zeby rzeczywistosc naciagac do wlasnych wyobrazen. Powinas raczej z radoscia donosic, ze udalo ci sie poszerzyc moje horyzonty. A ja mam nadzieje, ze ty tez skorzystasz na tj dyskusji ze mna, chocby w kwestii jezykowej to nie dama, pani, > dziewczyna, A moze to po prostu kobieta? Nazywanie otaczajacego nas swiata za pomoca zwyczajowych nazw wcale nie jest takie trudne A dziewucha swiadczy brzydko o tobie, skad wiesz co sie z ta dziewucha dzialo, czy byla swiadoma tego co robila i mowila itp.? No chyba ze w kwestii jej porodu jestes rownie dobrze poinformowana co kuzynka praktykantka wyposazona w czuly narzad sluchu. Mnie tez bylo slychac pietro nizej, stracilam kontrole nad wlasnymi reakcjami, wprawdzie nie przeklinalam ani nikomu nie bluzgalam nawet mezowi ale bylam na bardzo cienkiej granicy bo nad swoimi reakcjami nie panowalam, to ze nikomu nie bluznelam to byla moim zdaniem tylko kwestia szczescia. A ludzie sa rozni nawet wsrod tych, ktorzy maja godnosc i klase. Czasami ktos komus nabluzga w zyciu codziennym pod wplywem silnych emocji, stresu ale godnosc i klase moze uratowac przyjmujac odpowiedzialnosc za swoj niegodny czyn i dajac zadoscuczynienie osobie ktora urazil. Na tym m.in. polega klasa chyba nie? Tym bardziej uwazam, ze nie mozna odsadzac od godnosci kogos bo nie potrafi zapanowac nad wlasnymi reakcjami na najwiekszy bol w zyciu. > Rozumiem, że chciałas poironizować tym pytaniem, ale mnie ten > problem, a jest to problem wyobraź sobie nie śmieszy. Nie, mialam nadzieje przeczytac odpowiedz dokladnie na to pytanie, ktore zadalam Ale tym razem to ty je ominelas Nie interesowaly mnie wywody na temat niedouczonych lekarzy. co do godności i tłumaczenia, ze ból poorodowy moze wyzwolic pewne > negatywne emocje, itp. Ja nie tlumacze ze bol porodowy moze wyzwolic negatywne emocje. Ja uwazam, ze jakikolwiek silny bol moze wyzwolic negatywne emocje i spowodowac chwilowa utrate panowania nad reakcjami. Twoje teorie na temat tzw. godnego znoszenia bolu i porownywanie jak to jeden znosi godnie a inny mniej godnie sa po prostu NIESMACZNE i ponizej jakiegokolwiek poziomu (czy ty sie uwazasz za osobe z klasa i godnoscia osobista??). Nawet nie bede ich komentowac. Napisze tylko, ze nie masz prawa oceniac cudzego cierpienia i tego, co ten ktos w zwiazku z tym przezywa. Nie masz prawa dyktowac, jak powinna sie zachowywac cierpiaca istota ludzka doswiadczajaca jakby nie bylo jednego z najsilniejszych bolow z jakimi czlowiekowi przychodzi sie zmierzac. Odpowiedz Link Zgłoś
zabulin Re: Upokorzenie? Zakaz noszenia majtek po porodzi 21.07.09, 00:39 Zmuszasz mnie zebym ci udzielila wykladu z jezyka ojczystego?=P > Prosze bardzo: > cierpiec - "odczuwać, przeżywać, znosić ból fizyczny, mieć, znosić jakąś > dolegliwość"> problem - trudna sytuacja, z której należy znaleźć jakieś wyjście » > 2. «poważna sprawa, która wymaga przemyślenia i rozstrzygnięcia Czy trudną sytuacją, z której należy znaleźć wyjście, pani profesor może być fakt, ze ktoś odczuwa ból fizyczny, i że chcąc znaleźć wyjście z tejże sytuacji próbuje jakoś sobie z nim (tzn. tymże bólem) radzić? Odpowiedz Link Zgłoś
zabulin Re: Upokorzenie? Zakaz noszenia majtek po porodzi 21.07.09, 00:53 Franczii, jest cos takiego jak język pootczny. Dla mnie cierpienie ("odczuwać, przeżywać, znosić ból fizyczny, mieć, znosić jakąś > dolegliwość") to ogromny problem Twój słownikowy wywod odbieram jako rozpaczliwą i żałosna próbę odwrócenia uwagi od tego jak sie motasz. A ja mam nadzieje > , > ze ty tez skorzystasz na tj dyskusji ze mna, chocby w kwestii jezykowej > Tak, skorzystałam- usmiałam się do łez , kiedy wywód językowy robiła mi dziewczyna, która nie wie jak sie pisze błahostka (sprawdź swój post z 19 lipca) Pochwaliłaś się już, że posiadasz słownik PWN i potrafisz przepisać definicję, zatem zakup słownik ortograficzny i kiedy nastepnym razem będziesz używać trudnego słowa, sprawdź zasady pisowni. A jak nauczysz sie zasad ortografii, możesz zabierac się za robienie wywodów językowych. Bo teraz to tylko się skompromitowałaś, niestety Chciałaś osmieszyć mnie, a ośmieszyłaś siebie A dziewucha swiadczy brzydko o > tobie, skad wiesz co sie z ta dziewucha dzialo, czy byla swiadoma tego co robil > a > i mowila itp. Tak, tak, masz rację, o mnie brzydko swiadczy, nie o tej, co klnie i wyzywa. tak, dziewuch b. brzydkie słowo. Tak mi wstyd.Poklęczę jutro za to na grochu Mnie tez bylo slychac pietro nizej, stracilam kontrole nad wlasnymi reakcjami, > wprawdzie nie przeklinalam ani nikomu nie bluzgalam nawet mezowi ale bylam na > bardzo cienkiej granicy bo nad swoimi reakcjami nie panowalam, to ze nikomu nie > bluznelam to byla moim zdaniem tylko kwestia szczescia. Urzekła mnie twoja historia.... Ja nie tlumacze ze bol porodowy moze wyzwolic negatywne emocje. Ja uwazam, ze > jakikolwiek silny bol moze wyzwolic negatywne emocje i spowodowac chwilowa > utrate panowania nad reakcjami. Twoje teorie na temat tzw. godnego znoszenia > bolu i porownywanie jak to jeden znosi godnie a inny mniej godnie sa po prostu > NIESMACZNE i ponizej jakiegokolwiek poziomu (czy ty sie uwazasz za osobe z klas > a > i godnoscia osobista??). Nawet nie bede ich komentowac. Napisze tylko, ze nie > masz prawa oceniac cudzego cierpienia i tego, co ten ktos w zwiazku z tym > przezywa. Nie masz prawa dyktowac, jak powinna sie zachowywac cierpiaca istota > ludzka doswiadczajaca jakby nie bylo jednego z najsilniejszych bolow z jakimi > czlowiekowi przychodzi sie zmierzac. Nikomu nie dyktuję jak ma się zachować podczas bólu i cierpienia. Ale jeśli uważasz, ze ból usprawiedliwia chamstwo i rynsztokowe odzywki do innych, to sama nie masz klasy. Nie musiała ta PANI krzyczec do połoznej wyp...., można powiedzieć idź, wyjdź, zostaw mnie, nie dotykaj , a nie wyp... I ty mi zadajesz pytanie czy mam godnosc osobistą, skoro szukasz usprawiedliwienia dla takiego zachowania. Siebie o to spytaj. Czy ty ją masz. Odpowiedz Link Zgłoś
franczii Re: Upokorzenie? Zakaz noszenia majtek po porodzi 21.07.09, 02:21 Dla mnie cierpienie > ("odczuwać, przeżywać, znosić ból fizyczny, mieć, znosić jakąś > > dolegliwość") to ogromny problem Dla mnie to tez problem ale chyba nie taki, zeby wymagal zastanawiania sie i szukania rozwiazania. Po prostu biore paracetamol Ja sie nie motam. Podalam ci definicje a ty nadal sie trzymasz uparcie czegos nie wiem czego i dlaczego Dla mnie cierpienie = bol, Problem=komplikacja. Mam za soba slownik jezyka polskiego. I zdrowy rozsadek tez. Na bol bierze sie paracetamol a nie “zastanawia nad rozwiazaniem”. Na komplikacje idzie sie do gina i szuka rozwiazania. Czy naprawde chcesz sie tu bawic w “i co poeta mial na mysli “ w wersji dla ubogich? Dlaczego podwazasz definicje slownikowa oraz moje prawo do tego, aby moje wypowiedzi i moje slowa byly interpretowane zgodnie ze slownikiem? Ja mam do tego prawo i jesli chcesz ze mna dyskutowac to ty musisz sie do tego dostosowac. >Chciałaś osmieszyć mnie, a ośmieszyłaś siebie Czyzby? A o DRWINIE tez zapewne nie slyszalas? Bledy mi sie zdarzaja, nawet najlepszym sie zdarzaja, nie martw sie nie bede przeczesywac twojej internetowej tworczosci w poszukiwaniu twoich najdrobniejszych potkniec ani ci ich potem wypominac, ja na tyle nisko nie upadlam. Roznica miedzy nami polega na tym, ze ja sie do bledu potrafie przyznac a ty bij zabij za jedno slowo, w ktorym na sile doszukujesz sie jakiegos innego sensu, ktory tobie pasuje i probujesz naciagnac tak, zeby nie przyznac sie do tego, ze jednak sie pomylilas. Nie chodzilo mi o to sprostowanie do mojej wypowiedzi, pisalam to z emotkami na pol powaznie, bo tak naprawde ma gdzies twoje sprostowanie. Bylam ciekawa twojej reakcji oraz tego, w jaki sposob wybrniesz ze swojej pomylki no i mialam nosa bo oto moim oczom ukazala sie twoja klasa w calej okazalosci >Nie musiała ta PANI krzyczec do połoznej wyp...., można powiedzieć >idź, wyjdź, zostaw mnie, nie dotykaj , a nie wyp... >I ty mi zadajesz pytanie czy mam godnosc osobistą, skoro szukasz >usprawiedliwienia dla takiego zachowania. Siebie o to spytaj. >Czy ty ją masz. Ale gdyby pani sie ugryzla w jezyk przy slowie "wyp…" to by znaczylo, ze jeszcze nie stracila panowania nad swoim zachowaniem A ja pisalam o utracie kontroli nad reakcjami Nie szukam usprawiedliwienia, ja to po prostu wiem. Zadalam ci pytanie o godnosc, zeby cie otrzezwic dziewczyno, zebys sie opamietala w pore i przestala w trywialnym forumowym wycieraniu sobie geby innymi, dyskusji z nudow o bluzgach i pie...ch mieszac ludzi smiertelnie chorych i porownywac, kto godnie umieral a kto niegodnie cierpial. Ale to do twojej wrazliwosci i poczucia godnosci nie dociera najwidoczniej. W zwiazku z tym z radoscia udzielam ci odpowiedzi przeczacej na twoje pytanie o moja godnosc osobista(tak na marginesie to ja na wszystkie pytania ci odpowiedzialam a ty coniektore zrecznie omijasz Nie musze miec ani klasy ani godnosci osobistej, nie mam takich ambicji i wrecz ciesze sie, ze w twoim pojeciu klasy i godnosci nie mam, na sama mysl, ze moglabym sie znalezc na jednym poziomie z kims twojego pokroju mam odruch wymiotny. Odpowiedz Link Zgłoś
zabulin Re: Upokorzenie? Zakaz noszenia majtek po porodzi 21.07.09, 09:42 Dlaczego podwazasz definicje slownikowa or > az moje > prawo do tego, aby moje wypowiedzi i moje slowa byly interpretowane zgodnie ze > slownikiem? Ja mam do tego prawo i jesli chcesz ze mna dyskutowac to ty musisz > sie do tego dostosowac. Kobieto, zycie to nie słownik. Załosne to było, nie widzisz tego? Wielki i wspaniały był twoj słownikowy wywod, bo co udowodniłaś?? , T okresliłas ze cierpią a ja napisalam jakobyś okreliła to "mają problem" ŻENUJĄCE, no ale tonacy brzytwy się chwyta. Dlaczego podwazasz moje prawo do posiadania innego zdania niz ty ?? Bo uparcie i bezskutecznie próbujesz mnie przekonac do głupot które wymyslasz.I których sama sie potem wypierasz. Walnęłaś na początku dyskusji o konsekwencjach nacięcia, ze ( i tu poczytaj swoje wlasne wypowiedzi, choćby ta z 19 lipca). A ja ci tylko odpisalam, że nie u wszystkich nacięcie to taka rana, o jakiej piszesz. I Piany dostałaś. Bo co? Bo nie wszystkich nacięcie boli? Sama wróc do twoich wypocin i je przeczytaj. Ja się nigdy do miernoty nie dostosuje franczii. A miernotą jest twoja słownikowa akcja. Czy naprawde chcesz sie tu bawic w “i co poeta > mial na > mysli “ w wersji dla ubogich? Właśnie ty się w to zabawiłaś- "co franczii miała na myśli w wersji dla ubogich " intelektualnie ubogich, franczii jak widzę. Czyzby? A o DRWINIE tez zapewne nie slyszalas? Słyszałam, wielokrotnie stosowalam, nigdy nie zajarzyłaś Bledy mi sie zdarzaja, nawet najlepszym sie zdarzaja, nie martw sie nie bede > przeczesywac twojej internetowej tworczosci w poszukiwaniu twoich > najdrobniejszych potkniec ani ci ich potem wypominac, ja na tyle nisko nie > upadlam. Upadłaś - czego dowodem był twój słownikowy wywód i proba żałosna udowodnienia, ze jak użyłam słowa problem, a ty cierpienie, to strasznie przekręciłam twoją wspaniała wypowiedź. Bylam ciekawa twojej reakcji oraz tego, w jaki sposob wybrniesz > ze swojej pomylki no i mialam nosa bo oto moim oczom ukazala sie twoja klasa w > calej okazalosci Franczii, i nie uwierzysz- dokladnie to samo pomyslałam o tobie Choc nie, zmienilabym końcówke wypowiedzi na "mialam nosa bo oto moim oczom ukazal sie kompletny brak klasy calej okazalosci Ale gdyby pani sie ugryzla w jezyk przy slowie "wyp…" to by znaczylo, ze > jeszcze > nie stracila panowania nad swoim zachowaniem A ja pisalam o utracie kontroli > nad reakcjami > Nie szukam usprawiedliwienia, ja to po prostu wiem. Tak, podaj teraz definicję tych dwóch slów,. Choć nie, nie zrobisz tego, bo ty nie zniżasz się do poziomu szukania pomylek w czyims słownictwie ))))) Albo napisz, proszę, pokaż mi raz jeszcez jak głupia i pusta jesteś. Zadalam ci pytanie o godnosc, zeby cie otrzezwic dziewczyno, zebys sie > opamietala w pore i przestala w trywialnym forumowym wycieraniu sobie geby innymi- i ty mnie zwracasz uwagę, że powiedziałam o kimś dziewucha, ty ????? Nie dość, ze nie masz klasy, godności, to jeszcze nie masz wstydu, żeby krytykowac kogoś za użycie slowa dziewucha a potem pisac mi, że ja wycieram sobie gębę Nie mam geby, mam twarz dyskusji z nudow o bluzgach i pie...ch mieszac ludzi smiertelnie > chorych i porownywac, kto godnie umieral a kto niegodnie cierpial. Ale to do > twojej wrazliwosci i poczucia godnosci nie dociera najwidoczniej. Nigdy nie mieszałam rodzących, z ludźmi smiertelnie chorymi.Bo to uwłaczałoby tym drugim. Usiłowałaś mi wmówić, ze jak rodzi i cierpi to traci kontrolę i należy zrozumieć jej rynsztokowe słownictwo. A ja ci odpisałam tylko, że inni cierpią i to bardziej niz na porodowce i jakoś nie wyzywaja innych, więc miałam na myśli to (napisze ci dużymi literami) ŻE JAK KTOŚ MA GODNOŚĆ, to nawet JAK CIERPI NIE RZUCA MIĘSEM W INNYCH. A jak ktoś tak robi, to jej po prostu nie ma . Trudno, nie każdy musi miec W zwiazku z > tym z radoscia udzielam ci odpowiedzi przeczacej na twoje pytanie o moja godnos > c > osobista(tak na marginesie to ja na wszystkie pytania ci odpowiedzialam - nie, nie na wszytskie)a ty > coniektore zrecznie omijasz Nie,na wszystkie odpowiadasz,. A ja pewnie też, któres ominełam. Nasze posty były dośc długie. Mogło sie tak zdarzyć. Nie musze miec ani klasy ani godnosci osobistej > , > nie mam takich ambicji i wrecz ciesze sie, ze w twoim pojeciu klasy i > godnosci nie mam, na sama mysl, ze moglabym sie znalezc na jednym poziomie z > kims twojego pokroju mam odruch wymiotny Przeczytaj sobie definicję klasy i godnosci w słowniku Musiałabyś wspiąć się wyżej i sporo sie nauczyc kultury, żeby w ogóle osiągnąć jakikolwiek poziom. A jak bys tak wysoko wchodziła , to rzeczywiście mogłabys zwymiotowac. Ja wiem, że nie jesteśmy na tym samym poziomie, bo: 1) nie usprawiedliwiam wyklinania innych w żadnym wypadku 2) nie mówię, ze jak jedną coś bolało, to innne też musi, musi , musi bo ja jestem alfa i omega i to wiem, bo nie znam ani jednej dziewczyny która by nie cierpiała itp dalsze twoje głupoty....(19 lipca) 3) Wiem, że godnosci osobistej nie ma sie na zawołanie- w piatek jak nie boli, to ma, w sobote jak boli to kogoś sk...uje, ale godnośc dalej sobie ma, bo przecież ją bolało , to może powyzywać od c..., ku.. itp. Tak cie w domu nauczyli, że jak boli, to możesz bluzgac po wszystkich? Gratuluję zatem twojej godności , twojej klasy, twojego wychowania i dumna jestem, ze nie jestem taka jak ty. Bo gdybym była osoba twojego pokroju, taka jak ty, to musiałabym lustra z domu powyrzucac. Bo pewnie za kazdym razem (GDYBYM BYŁA TAKA JAK Ty) patrząc w lustro wymiotowalabym widząc swe własne odbicie. Ostatnim akapitem tego postu dostosowałam sie do poziomu ostatniego akapitu twojego postu i tak polecialam poziomem w dół, że aż mnie mdli i mam odruch wymiotny Odpowiedz Link Zgłoś
franczii Re: Upokorzenie? Zakaz noszenia majtek po porodzi 21.07.09, 11:19 A ta znow to samo :-B Ja ci kochana nie odmawiam prawa do wlasnego zdnia. Zwracam ci tylko uwage, ze jesli przytaczasz moje slowa w mowie zaleznej to chcialabym abys to robila dokladnie a juz na pewno nie chce abys przypisywala mi slowa, ktore z mojej strony nie padly. Tylko tego od ciebie chcialam. “Wycieranie sobie kims geby” to utarty zwrot jezykowy funkcjonujacy w polszczyznie, znaczenie znajdziesz w slowniku=P I mala podpowiedz nie chodzi tu o twoja gebe w sensie twarzy:-B >Tak, podaj teraz definicję tych dwóch slów,. Choć nie, nie zrobisz >tego, bo ty nie zniżasz się do poziomu szukania pomylek w czyims >słownictwie ))))) Nie zrozumialas, wykonaj w tyl zwrot i przeczytaj jeszcze raz. >Słyszałam, wielokrotnie stosowalam, nigdy nie zajarzyłaś Bawimy sie w przedszkole? :-B Niech ci bedzie, nie zajarzylam, nie bede sie o to spierac. Jestesmy w takim razie kwita. Wywod slownikowy to nie moj wywod to skopiowanie definicji, ktora napisal ktos madrzejszy ode mnie ale pewnie nie madrzejszy od ciebie, co? =P. >2) nie mówię, ze jak jedną coś bolało, to innne też musi, musi , >musi bo ja jestem alfa i omega i to wiem, bo nie znam ani jednej >dziewczyny która by nie cierpiała itp dalsze twoje głupoty....(19 >lipca) Ale czemu podpierasz sie postem z 19. Od tego czasu minely 2 dni, w ciagu ktorych mnostwo sie wydarzylo m.in. osobiscie mnie oswiecilas, co tez szczerze przyznalam =P i od tej pory nie juz nie pisalam, ze wszystkie znane mi osoby bolalo po nacieciu:-B Czy tej sprawiedliwosci tez mi odmowisz? Co do reszty twoich tlumaczen, to niepotrzebnie zadalas sobie taki trud, zreszta jak sie okazalo moj trud wlozony w ukazanie ci niestosownosci uzywania w tak paradnej i nieistotnej dyskusji argumentu o ludziach beznadziejnie cierpiacych tez okazal sie prozny. Wiec bede z toba szczera : o ile na poczatku bawilo mnie odpowiadanie na twoje posty, taka niewinna przepychanka wsrod smichow-chichow dla zabicia czasu, to po ostatnich wpisach, w ktorych porownujesz (i nie pisz ze nie bo w ostatnim poscie powtorzylas swoje porownanie, nie zmuszaj mnie zebym ci podkreslila gdzie, oszczedz sobie reszty wstydu a mnie zazenowania) zachowanie umierajacych i beznadziejnie chorych z innymi cierpiacymi zrobilo sie niesmacznie , zwlaszcza ze nadal w to brniesz, wiec pozwol ze dopoki mi nie przejdzie to poczucie niesmaku lub ty nie zauwazysz niestosownosci twoich argumentow ten wpis bedzie moim ostatnim i nie bede kontynuowac naszej przekomarzanki. Odpowiedz Link Zgłoś
zabulin Re: Upokorzenie? Zakaz noszenia majtek po porodzi 21.07.09, 11:40 Franczii, czy ty jesteś aż tak ograniczona??? Ja mówię, ZE SA BARDZIEJ CIERPIACY Z BÓLU NIŻ RODZACE A MIMO TO NIE WYKLINAJA INNYCH< wiec nie zgrywaj głupszej niż jesteś, Sa tez tacy co cierpią z bólu kręgosłupa straszliwie (jak juz cie tak razi wzmianka o pacjentach onkologicznych)ale nie umierają tak jak moja babcia, dla której każdy krok to męka bólu. I nie mówi do mnie kiedy chce jej pomóc wyp....bo ona ma godność, a tamte , które wyklinaja nie. !! I nie mówie, że ten cierpi na 100 punktów, a tamten na 97. Tylko, że żaden ból nie usprawiedliwia chamstwa. Skoro potrafią sie zachować inni cierpiący, to rodzaca nie może? To pytanie jest takie uwłaczające ?? Komu uwłaczam, ze tak cie to zenuje? Ja podziwiam ludzi cierpiacych w milczeniu, a rodzące, które do kogoś mówia sp... sa chamskie i bez godności osobistej, Koniec tematu dla mnie, bo i tak jestes zbyt ograniczona intelektualnie i emocjonalnie, żeby to pojąc. A w tył zwrot wykonaj ty i poczytaj te głupoty, co wypisywałaś. “Wycieranie sobie kims geby” to utarty zwrot jezykowy funkcjonujacy > w > polszczyznie, znaczenie znajdziesz w slowniku=P I mala podpowiedz nie chodzi tu > o twoja gebe w sensie twarzy:-B A dziewucha mówiło sie o prostaczce, która nie potrafiła się zachować. A jak ktos mówi wyp.... to sie nie potrafi zachowac i jest prostakiem.To z kolei moja mala podpowiedź- samozwańcza specjalistko od j. pol. Odpowiedz Link Zgłoś
franczii Re: Upokorzenie? Zakaz noszenia majtek po porodzi 21.07.09, 13:24 > a podziwiam ludzi cierpiacych w milczeniu, a rodzące, które do >kogoś mówia sp... sa chamskie i bez godności osobistej, Koniec >tematu dla mnie, bo i tak jestes zbyt ograniczona intelektualnie i >emocjonalnie, żeby to pojąc. A ja podziwiam i szanuje wzystkich cierpiacych, taka miedzy nami roznica. Dla ciebie jedyne godne cierpienie to cierpienie w milczeniu. Ja dopuszczam utrate samokontroli z bolu moze dlatego, ze widzialam czlowieka mi bliskiego, ktory w swoim zyciu duzo dobrego uczynil i przez zycie przeszedl z wysoko podniesiona glowa ale przez ciebie zostalby okreslony zerem i prostakiem bez godnosci osobistej poniewaz nie potrafil godnie (w milczeniu ) cierpiec i umarl bardzo niegodnie. Oby ciebie moment umierania nie przerosl kiedy juz nadejdzie, nikomu tego nie zycze. Klnace przy porodzie sa dla ciebie chamskie i bez godnosci. A dla mnie chamstwo i brak godnosci to nie samo pofolgowanie sobie w bolu ale brak przyznania sie potem do tego, ze kontrole sie utracilo i brak przeprosin za swoje zachowanie. Wtedy dla mnie traca godnosc. Widzisz ja ciebie nigdzie nie nazwalam ograniczona (grzecznie wytknelam tylko okreslenie ‘dziewucha’, ktore moim skromnych zdaniem nie pasuje tak eleganckiej osobce jak ty i nie jest dobrym okresleniem kogos kogo sie slyszy tylko przez sciane) za to, ze masz na ten temat takie a nie inne zdanie a ty piszesz ze jestem ograniczona poniewaz mysle tak jak mysle. Reszta twojej wypowiedzi potwierdza niestety moje zdanie na twoj temat, ktore juz wyrazilam w poprzednim poscie wiec nie bde sie powtarzac. Jedyne co wynioslam z tej dyskusji to poczatkowy ubaw, ktory niestety zostal szybko przysloniety uczuciem niesmaku. Oczywiscie, zaraz mi odpiszesz, ze ty tez jest mna zniesmaczona ale juz sie przyzwyczailam do tego odwroconego "echa" w kazdym twoim wpisie wiec wybaczam a nawet czuje sie zaszczycona, ze osoba na takim poziomie korzysta z gotowych zdan skleconych przez taka "ograniczona intelektualnie i emocjonalnie istote" i pozostawie bez odpowiedzi, tym razem powaznie. Jeszcze nawiaze do twojego poprzedniego postu bo tamtym razem nie dobrnelam do konca przez gaszcz zasad savoir-vivru dla cierpiacych a moze przez moje ograniczenie, sama nie wiem =P. Napisalas: “Bo gdybym była osoba twojego pokroju, taka jak ty, to musiałabym lustra z domu powyrzucac. Bo pewnie za kazdym razem (GDYBYM BYŁA TAKA JAK Ty) patrząc w lustro wymiotowalabym widząc swe własne odbicie. Ostatnim akapitem tego postu dostosowałam sie do poziomu ostatniego akapitu twojego postu i tak polecialam poziomem w dół, że aż mnie mdli i mam odruch wymiotny ” Mdli cie ale jednak nie odmowilas sobie przyjemnosci poleciec w dol, co? :-B Czy udalo ci sie to bez uszczerbku dla twojej ‘godnosci osobistej’? Wiec jak to jest ? Te godnosc czy tam klase ma sie w kazdej sytuacji czy pozwala od czasu do czasu na prostackie odzywki? Bo mnie sie wydaje ze wlasnie sobie odpuscilas i pofolgowalas i to nie w cierpieniu a w takiej pospolitej przepychance forumowej. Czyzbys wobec siebie samej stosowala taryfe ulgowa? Czy tak niewiele wystarczy abys stracila fason i ulzyla sobie prostacka i niewyszukana odzywka, bo to ze moja prostacka byla to wiem, ale ja sie nie chwale wszem i wobec moja ‘godnoscia osobista’:-B, wrecz sama bezwstydnie przyznaje sie do jej braku, ale po tobie spodziewalam sie czegos wiecej=P Odpowiedz Link Zgłoś
zabulin Re: Upokorzenie? Zakaz noszenia majtek po porodzi 22.07.09, 00:18 widzialam czlowieka mi bliskiego, ktory > w swoim zyciu duzo dobrego uczynil i przez zycie przeszedl z wysoko podniesiona > glowa ale przez ciebie zostalby okreslony zerem i prostakiem bez godnosci > osobistej poniewaz nie potrafil godnie (w milczeniu ) cierpiec i umarl bardzo > niegodnie. Nieprawda, nie byłby dla mnie prostakiem, bo jesli ktoś umiera, cierpi w wyniku długotrwałej choroby i ma swiadomość zbliżającego sie końca, to jest całkowicie usprawiedliwiony we wszystkim. A jeśli na dodatek znosi to tak godnie, że mimo cierpienia nie wyklina wszystkich dookoła, to budzi mój podziw. Natomiast rodząca to to nie żadna z osób opisanych powyzej rozumiesz? I napisałam, ze niech sobie klnie w powietrze- ale niech nie zwraca się do położnej , która przyszła sprawdzić rozwarcie :wyp... stąd, ty k... czy ty,m podobne. Wiesz co , ta połozna powinna była wtedy moim zdaniem zrobic-??Wyp..ić stamtąd i zostawic tą prostaczkę, samą sobie- zgodnie z jej życzeniem. Tylko wtedy ten prostak pewnie złożyłby skargę, że nikt do niego nie zajrzał Widzisz ja ciebie nigdzie nie nazwalam ograniczona nie , nie nazwałaś jedynie napisałaś mi: "na sama mysl, ze moglabym sie znalezc na jednym poziomie z kims twojego pokroju mam odruch wymiotny" Przepraszam, ze nazwałam cie ograniczoną, bo przecież ty odzywałas się do mnie zawsze kulturalnie bardzo , jak cytuję powyżej > a(grzecznie wytknelam tylko okreslenie ‘dziewucha’, ktore moim skrom > nych zdaniem > nie pasuje tak eleganckiej osobce jak ty i nie jest dobrym okresleniem kogos > kogo sie slyszy tylko przez sciane) za to, ze masz na ten temat takie a nie > inne zdanie a ty piszesz ze jestem ograniczona poniewaz mysle tak jak mysle A moim zdaniem dziewucha to i tak łagodne okreslenie na PANIĄ, która zwraca się do innej "per, ty Ku...o" i nie przeprosiła za to, żebyś miała jasność sytuacji. A poza tym dziewucha to nie przekleństwo, a ja uważam, ze godności nie ma osoba, która do innej zwraca się przekleństwem ,a nie wyrazem, który ma wydźwięk negatywny. Nie rozumiesz różnicy miedzy nazwanie m kogoś k...ą a dziewuchą??? Oczywiscie, zaraz mi odpiszesz, ze ty tez jest mna zniesmaczona ale juz sie > przyzwyczailam do tego odwroconego "echa" w kazdym twoim wpisie wiec wybaczam > a > nawet czuje sie zaszczycona, ze osoba na takim poziomie korzysta z gotowych zda > n > skleconych przez taka "ograniczona intelektualnie i emocjonalnie istote" i > pozostawie bez odpowiedzi, tym razem powaznie. Odpowiadam ci "echem" gdyż nie pojmujesz zdań wielokrotnie złożonych i muszę odpowiadając ci korzystać z twoich, abys mogła cos jednak zrozumieć. Tu rzucę hasło- drwina Powtarzając echem niektóre twe zdania po prostu drwiłam. Widzisz? Nie zajarzyłaś, wiedziałam Pytasz: Mdli cie ale jednak nie odmowilas sobie przyjemnosci poleciec w dol? Napisałaś mi tez na sama mysl, ze moglabym sie znalezc na jednym poziomie z kims twojego pokroju mam odruch wymiotny"[/u] Jak ty dajesz radę z odruchem wymiotnym, to ja tez muszę Dziwisz się, ze mam cie za ograniczoną a jednak ci odpisuje choc uważam to za zniżenie się do b. niskiego poziomu?. A ty na samą myśl, ze mogłabyś byc na jednym poziomie ze mną masz odruch wymiotny, a jednak tez odpisujesz. Ale twarde jesteśmy- obie dajemy rade ) Czy udalo ci sie to bez uszczerbku dla twojej ‘godnosci osobistej’? > > Wiec jak to jest ? Te godnosc czy tam klase ma sie w kazdej sytuacji czy pozwal > a > od czasu do czasu na prostackie odzywki? Bo mnie sie wydaje ze wlasnie sobie > odpuscilas i pofolgowalas i to nie w cierpieniu a w takiej pospolitej > przepychance forumowej. Czyzbys wobec siebie samej stosowala taryfe ulgowa? > Czy tak niewiele wystarczy abys stracila fason i ulzyla sobie prostacka i > niewyszukana odzywka, bo to ze moja prostacka byla to wiem, ale ja sie nie > chwale wszem i wobec moja ‘godnoscia osobista’:-B, wrecz sama bezws > tydnie > przyznaje sie do jej braku, ale po tobie spodziewalam sie czegos wiecej=P Nie nazwałam cie k...ą, nie powiedziałam ci wyp....,nie użyłam w stosunku do ciebie żadnego przekleństwa. Moim zdaniem jesteś ograniczona, bo można coś ci tłumaczyć jak dziecku, a ty i tak nie rozumiesz. Ograniczona, to owszem słowo o znaczeniu negatywnym, ale nie wyklęłam cie.Nie uważam, ze nazwanie cię ograniczoną, było prostackie. A tekst o odruchu wymiotnym- to było "echo". Drwiłam- nie zajarzyłaś, taj jak przypuszczałam. Odpowiedz Link Zgłoś
franczii Re: Upokorzenie? Zakaz noszenia majtek po porodzi 22.07.09, 09:21 >Nie nazwałam cie k...ą, nie powiedziałam ci wyp....,nie użyłam w >stosunku do ciebie żadnego przekleństwa. Nie, ale uzylas prymitywnej odzywki w zwyklej wymianie zdan, a moze cie cos boli ? Az mnie korci zeby sie dowiedziec, do czego moglabys sie posunac gdybym cie bardziej sprowokowala =P >Moim zdaniem jesteś ograniczona, bo można coś ci tłumaczyć jak >dziecku, a ty i tak nie rozumiesz. Ograniczona, to owszem słowo o >znaczeniu negatywnym, ale nie wyklęłam cie.Nie uważam, ze nazwanie >cię ograniczoną, było prostackie. Tak, jestem ograniczona bo nie rozumiem jak mozna kogos wrzeszczacego i niejarzacego z najwiekszego bolu z jakim sie do tej pory mu przyszlo zmierzyc nazwac dziewucha, bo nie rozumiem jak mozna porownywac ze jeden cierpial tak to i drugi powinien cierpiec tak a on tymczasm cirpial inaczej, no skandal, to ten pierwsy cierpial godnie a tamten niegodnie. A jednoczesnie samemu chwalic sie wlasna klasa i ‘godnoscia osobista’ pozwalajac przy tym od czasu do czasu na "zejscie z poziomu". Moge przyjac do wiadomosci twoje zdanie i wyrazic wlasne, co zrobilam wielokrotnie i bez epitetow pod twoim adresem. Ale nie wymagaj zebym cie zrozumiala. > Przepraszam, ze nazwałam cie ograniczoną, bo przecież ty odzywałas > się do mnie zawsze kulturalnie bardzo , jak cytuję powyżej Chwilunia, przeciez ty jestes osoba z klasa i godnoscia osobista a ja obu tych cech jestem pozbawiona wiec jak mozesz nas obie porownywac? U mnie brak kultury zostanie wytlumaczony prostactwem a u ciebie czym? Tym ze zostalas sprowokowana? No ale fason trzeba trzymac w kazdej sytuacji i do konca, nie ty to pisalas? Czlowiek z klasa potrafi udzielic cietej risposty, takiej zeby w piety poszlo bez opuszczania poziomu. Kochana sama widzisz jak niewiele trzeba, zeby cie sprowokowac. Az mnie ciekawosc zzera do jakiego poziomu bylabym w stanie cie sprowadzic ale sie zlituje i tak juz ta twoja 'godnosc' sie wyswiechtala i nieco przetarla w tym watku. I to bez uciekania sie do zadnych sztuczek i podchodow, jestes przewidywalna az do bolu. Ale przynajmniej wiem z im mam do czynienia >A tekst o odruchu wymiotnym- to było "echo". Drwiłam- nie >zajarzyłaś, taj jak przypuszczałam Masz racje nie zajarzylam bo od osoby z klasa oczekiwalam drwiny z klasa (patrz akapit wyzej) To chyba naturalne prawda? I nie tlumacz, ze nie zrozumialabym tak jak i tych zdan rzekomo zlozonych. Zamiast tego lepiej wykaz sie odrobina dobrej woli i podkresl ograniczonemu czlowiekowi gdzie te zdania wielokrotnie zlozone uzylas, a wysublimowane kpiny poprosze o wytlusczenie Zobaczymy, czego nie zrozumialam Oczywiscie mozesz tego nie robic jesli nie chcesz to wtedy uznam temat za zamkniety i wielkoduszni oszczedze kompromitacji, choc az sie sama prosisz. Odpowiedz Link Zgłoś
zabulin Re: Upokorzenie? Zakaz noszenia majtek po porodzi 22.07.09, 12:38 1)) >[b] Tak, jestem ograniczona bo nie rozumiem jak mozna kogos wrzeszczacego i > niejarzacego z najwiekszego bolu z jakim sie do tej pory mu przyszlo zmierzyc > nazwac dziewucha/b]], Nie , nie nazwałam ja dziewuchą dlatego, że wrzeszczała z bólu, tylko dlatego, że powiedziała do położnej "ty k...., sp... stąd. Nie bedzie mi BYLE połozna sprawdzać rozwarcia" Nie krzyczała o k...wa jak mnie boli, tylko powiedziała jak wyżej i jeszcez nazwać kogoś pogardliwie - nie bedzie mi BYLE POŁOZNA.... A kimże ta rodzaca była, ze inny człowiek to BYLE kto? Tego nie bierzesz pod uwage???? Wytłuściłam ci zdanie, ze nie przeprosila ta dziewucha połoznej, a sama napisałaś, że jak ktos ma godność i klasę to jak sie źle zachowa, to przeprosi. Czyli tu stosujemy jakis wyjatek, pani przemądrzała, taryfę ulgową :- )? Nazwała k..., byle kim, nie przeprosiła ale jak ja mogłam nazwać ją dziewucha???? No jak mogłam, o ja podła Tak przepraszam, to była dziewczyna z klasą- tyle tylko, że rynsztokową. Ciagle piszesz, że ja mówię o cierpieniu, ze jedni tak, inni inaczej a skąd ja moge wiedzieć???? A skąd ty możesz wiedziec, ze to było największe cierpienie w jej zyciu ????i Że aż nie jarzyła z tego cerpienia?? Skąd to wiesz??? bo nie rozumiem jak mozna porownywac ze jeden cierpial tak to > i drugi powinien cierpiec tak a on tymczasm cirpial inaczej, no skandal, to ten > pierwsy cierpial godnie a tamten niegodnie. Nie chodzi o to, że wszyscy mamy cierpieć tak samo. Tylko o to, że ja NIGDY NIE UZNAM, ŻE RODZACA ZWRACAJĄCA SIĘ DO POŁOŻNEJ ty k... wyp... stąd NIE BEDZIE MI BYLE POŁOŻNA>....itd miała do tego prawo i miała godność osobistą ,. NIE MIAŁA JEJ. Nie przeprosila,. JEST PROSTAKIEM! Moge przyjac do wiadomosci twoje zdanie i wyrazic wlasne, > co zrobilam wielokrotnie i bez epitetow pod twoim adresem. Ale nie wymagaj zeby > m > cie zrozumiala. Z przyjęciem mojego zdania do wiadomości masz problem . Bo jakos nie mozesz zaakceptowac faktu, że uważam, że zwrócenie sie do kogoś per: ty k... swiadczy, wg mnie, że on jednak godności nie ma. No takie moje zdanie i już. Gdybyś, jak mówisz, przyjęła je do wiadomosci nie próbowałabys mnie przekonać, ze jednak miała prawo i nie traci na tym jej godność osobista. Piszesz, ze niby zwracaałas sie do mnie:bez epitetow pod twoim adresem. [/u] tzn, kiedy napisałaś , ze gdybyś była osoba mojego pokroju, to miałabyś odruch wymiotny, to nie był epitet pod moim adresem??? Przepraszam, ze nazwałam cie ograniczoną, bo przecież ty odzywałas > > się do mnie zawsze kulturalnie bardzo , jak cytuję powyżej > ODPOWIADASZ MI: > Chwilunia, przeciez ty jestes osoba z klasa i godnoscia osobista a ja obu tych > cech jestem pozbawiona wiec jak mozesz nas obie porownywac? U mnie brak > kultury zostanie wytlumaczony prostactwem a u ciebie czym? No, to najpierw piszesz, że odzywalas się do mnie grzecznie i bez epitetów (co jak ci udowadniam powyżej nie jest prawdą) a potem, że TWÓJ BRAK KULTURY, CZYLI ZWRÓCENIE SIE DO MNIE TEKSTEM JW. tłumaczymy brakiem u ciebie dwóch cech: kultury i godnosci? To jak było w koncu,? Odzywalas się do mnie kulturalnie i bez epitetów? CZy one były, tylko kładziemy je na karb twojego braku kultury i godnosci ? Bo chyba sama w końcu nie wiesz. Kochana sama widzisz jak niewiele trzeba, zeby cie sprowokowac. Az mnie > ciekawosc zzera do jakiego poziomu bylabym w stanie cie sprowadzic ale sie > zlituje i tak juz ta twoja 'godnosc' sie wyswiechtala i nieco przetarla w tym > watku. I to bez uciekania sie do zadnych sztuczek i podchodow, jestes > przewidywalna az do bolu. Ale przynajmniej wiem z im mam do czynienia CO do sprowokowania- nie, nie jesteś mnie w stanie sprowokować do tego, żeby użyła wobec ciebie przekleństwa, jesli o to ci chodzi. Posłuchaj, bo nic nie zroumiałaś- ta dziewczyna, ktora sklęła położną, nie została wczesniej sklęta przez nią. Nie było niecenzuralnego słownictwa po jej adresem. Nikt jej nie ubliżył. Gdyby, położna powiedziała do niej coś nieuprzejmego, sama bym powiedziała, że rodzaca powinna była ostro zareagować. Godność osobista, to m.in. zwracanie sie grzecznie do kogoś, kto mówi do mnie kulturalnie i mi nie ubliza.Jeśli ja komus nie ublizam, a ten ktoś mi mowi, ze gdyby był osobą mojego pokroju, miałby odruch wymiotny , to ja swojej godności nie pozwolę deptać i zareagować muszę. Ten tekst był tak przykry jak policzek . I moja godnośc nakazuje mi sie bronić. Zdanie wytłuszczam, bo chciałaś, żeby wytłuścic jakies wielokrotnie złozone.Proszę. Sama nie potrafiłabys znaleźć? Tak , masz rację, powinnam była odpwiedzieć ci na to jakoś inaczej, ale bałam sie, że nie zrozumiesz. Napisałas mi kiedys, żE cHCĄĆ Z TOBĄ DYSKUTOWAĆ MUSZĘ RESPEKTOWAĆ TWOJE SLOWNIKOWE DEFINICJE pOSTANOWIŁAM, CHOC JA NIC NIE MUSZĘ, ZWŁASZCZA ROBIĆ TEGO, CO TY CHCESZ, WYKAZAĆ DOBRA WOLĘ i słownikowo coś ci przedstawić- w nawiązaniu do twej odzywki : gdybyś była osoba mojego pokroju, to miałabyś odruch wymiotny chyba nie zaprzeczysz, ze był to tekst pozbawiony subtelności i smaku? A takowy tekst slownik j.pol. definiuje jako tekst wulgarny kogoś kto mówi wulgarnie i niekulturalnie słownik j. pol. definiuje jako ordynarnego A zgadnij jakim słowem Słownik j.pol określa człowieka, który odzywa się ordynarnie ???? CHAMEM, po prostu. Jak pojechałas mi tym tekstem o odruchu wymiotnym, odpowiedziałam ci "echem" Wg ciebie powinno sie uzywac słów w znaczeniu ściśle słownikowym. Nie chciałam tego robić, bo wyszło na to , że musiałabym cię nazwać chamem. A zarzucasz mi, że nie potrafiłam na ten tekst odpowiedzieć "na poziomie" skoro uważam sie za osobe z godnością osobista. Rozumiem, że odpowedź wg słownika jest odpowiedzią na poziomie i wolisz okreslenie "cham" niż odbicie "echem" i napisanie że też miałabym odruch wymiotny. A poza tym tak cieszyłaś się, że głupia jestem bo tylko echem ci odpowiadam Widzisz, dzięki mnie mialas chwilę radości. Zamiast tego lepiej wykaz sie odrobina > dobrej woli i podkresl ograniczonemu czlowiekowi gdzie te zdania wielokrotnie > zlozone uzylas, a wysublimowane kpiny poprosze o wytlusczenie Zobaczymy, czeg > o > nie zrozumialam Oczywiscie mozesz tego nie robic jesli nie chcesz to wtedy > uznam temat za zamkniety i wielkoduszni oszczedze kompromitacji, choc az sie > sama prosisz. Zdanie wielokrotnie złożone podkrśeliłam ci, bo rozumiem, że za trudne, żebyś znalazła sama. A jak chodzi o podkreslenie wysublimowanej kpiny. Co z tego , że ja podkreślę, skoro jak jej do tej pory nie zrozumiałaś, to tym razem też tak bedzie. Reasumując powyższe zamiast martwic się, że skompromitujesz mnie, nie kompromituj siebie. Mozemy rozmawiac dalej, jesli chcesz, jesli nie,uszanuję twoje zdanie Mi jest wszystko jedno, czy jeszcze z tobą pogadam, czy nie. Zadna drugiej nie przekona i długo tak jeszcze możemy, jak sądzę. Ja uważam, że ty sie kompromitujesz, ty uważasz ze ja. I tak tez pewnie zostanie No, to decyzję co do dalszej ewentualnej rozmowy, przepychanki, czy jak tam chcesz, pozostawiam tobie. Dostosuje sie wielkodusznie Odpowiedz Link Zgłoś
franczii Re: Upokorzenie? Zakaz noszenia majtek po porodzi 22.07.09, 15:34 >Wytłuściłam ci zdanie, ze nie przeprosila ta dziewucha połoznej, a >sama napisałaś, że jak ktos ma godność i klasę to jak sie źle >zachowa, to przeprosi. >Czyli tu stosujemy jakis wyjatek, pani przemądrzała, taryfę ulgową :- )? Nigdzie nie pisalas ze jej nie przeprosila. No ale jesli wiesz na pewno, ze nie przeprosila to rzeczywiscie prostaczka i zwracam honor=P Tylko ciekawam skad wiesz ze nie przeprosila, i nawet kwiatow i czekoladek nie przyniosla? >A skąd ty możesz wiedziec, ze to było największe cierpienie w jej >zyciu ????i Że aż nie jarzyła z tego cerpienia?? Skąd to wiesz??? A ty skad wiesz ze nie bylo? Ja nie wiem wiec sie nie wypowiadam czy to babka z klasa czy prostaczka. Nie znam jej wczesniejszego ani pozniejszego zachowania a nie oceniam czlowieka po jednej sytuacji i to nieciekawej i na dodatek po tym co slysze przez sciane. Ty oceniasz o czym sie przekonalam i taka miedzy nami roznica. >Z przyjęciem mojego zdania do wiadomości masz problem . Bo jakos nie >mozesz zaakceptowac faktu, że uważam, że zwrócenie sie do kogoś per: >ty k... swiadczy, wg mnie, że on jednak godności nie ma. No takie moje zdanie i już. Gdybyś, jak mówisz, przyjęła je do wiadomosci nie próbowałabys mnie przekonać, ze jednak miała prawo i nie traci na tym jej godność osobista. Ale ja je przyjelam do wiadomosci. Owszem, probowalam ci wytlumaczyc, zgodnie z przeznaczeniem tego forum ze moim zdaniem nie masz racji ale bylo jak groch o sciane i tyle. Nie bede szat rozdzierac. >To jak było w koncu,? Odzywalas się do mnie kulturalnie i bez >epitetów? CZy one były, tylko kładziemy je na karb twojego braku >kultury i godnosci ? Bo chyba sama w końcu nie wiesz. No ale chyba juz ustalilas ze oprocz prostactwa cechuje mnie tez ograniczenie umyslowe wiec o co ci chodzi? :-B >CO do sprowokowania- nie, nie jesteś mnie w stanie sprowokować do >tego, żeby użyła wobec ciebie przekleństwa, jesli o to ci chodzi. Ty juz sie dalas sprowokowac kochana i nie o przeklenstwa mi chodzi a o nietrzymanie fasonu i schodzenie z poziomu i powtarzanie po mnie moich bzdetow. Odpowiadajac w moim stylu a wrecz moimi zwrotami pokazalas wszem i wobec, ze w niczym lepsza nie jestes ani ode mnie ordynarnej miernoty umyslowej ani od tych kobiet, o ktorych piszesz. One przynajmniej moga sie zaslaniac hormonami=P albo ze nie pamietaja z bolu albo ze sie czuly jak zarzynany swiniak a ty? Ze cie wirtualnie uszczypnela uwaga takiej ograniczonej na umysle miernoty? Tak wiec mysle ze czas najwyzszy zgodnie z obietnica zaczac pozbywac sie luster z domu, jesli nie chcesz sie palic ze wstydu. Odpowiedz Link Zgłoś
franczii Re: Upokorzenie? Zakaz noszenia majtek po porodzi 22.07.09, 15:37 Godność osobista, to m.in. zwracanie sie grzecznie do kogoś, kto >mówi do mnie kulturalnie i mi nie ubliza.Jeśli ja komus nie >ublizam, a ten ktoś mi mowi, ze gdyby był osobą mojego pokroju, >miałby odruch wymiotny , to ja swojej godności nie pozwolę deptać i >zareagować muszę. Ten tekst był tak przykry jak policzek . I >moja godnośc nakazuje mi sie bronić. No to zaliczylas swoje pierwsze super zlozone zdanie, brawa :-B Jeszcze pokaz mi te wyszukane zarty w swoich postach a juz przestane cie dreczyc:-B Masz moje slowo prostaczki=P Naprawde taka miernota jak ja jest w stanie cie urazic? Przykro mi, ze sie poczulas urazona i przepraszam. Nie bylo moim celem obrazenie cie. Nie moglam sie powstrzymac (tak, jestem tylko ulomnym czlowiekiem pelnym przywar), zeby zobaczyc jak sie zachowasz kiedy cie lekko szturchne, taki mini test czy potrafisz sie obronic z klasa nie dostosowujac sie do miernoty. W koncu godnosc nalezy zachowac w kazdej sytuacji, myle sie, czy jakos nagle przestalas to powtarzac jak mantre? Nie bylo to ladne posucienie z mojej strony i za to tez cie przepraszam. Wnioskow nie bede przedstawiac, bo zauwazylam ze juz sama doszlas do wlasciwych >Tak , masz rację, powinnam była odpwiedzieć ci na to jakoś inaczej, >ale bałam sie, że nie zrozumiesz. >kogoś kto mówi wulgarnie i niekulturalnie słownik j. pol. >definiuje jako ordynarnego Tak, zaluj, ale slowa, ktore padly juz sie nie cofna. Ja znam na to lekarstwo i wiedzialabym co zrobic ale wiem, ze dla twoich zelaznych zasad to zdecydowanie za mal i chyba bedziesz sie musiala pogodzic z tym, ze twoja godnosc zostala nieco nadszarpnieta. Pomijajac drobny fakt, ze “odruch wymiotny” to okreslenie stosowane w medycynie=P i gdybym chciala byc wulgarna to powiedzialabym to inaczej, przyznaje i to juz po raz kolejny , ze odezwalam sie ordynarnie ale czego wlasciwie sie po mnie prostaczce spowdziewalas?:-B Natomiast ty odpisujac mi tym samym stalas sie taka sama wulgarna i ordynarna prostaczka, chamka itp okreslen ktore sama sobie znalazlas w slowniczku=P I gdzie w tym ta twoja godnosc, moze lepiej sie bylo jednak wysilic ryzykujac nawet brak zrozumienia niz wystawiac wlasna ‘godnosc’ na tak powazna probe. A tak na marginesie to sie zastanawiam, czy mozna utracic czesc godnosci i te strate oszacowac np. w procentach, bo w koncu mnie nie sklelas a uzylas tylko ordynarnego zwrotu, co na ten temat sadzisz ? Np uzylas takiego a nie inngo zwrotu to odpisuje ci sie 15% godnosci osobistej, a po 2 latach jesli sie dobrze sprawujesz to ci te utracona czesc zwracaja, tak jak punkty za wykroczenia drogowe. Co o tym sadzisz? Ciekawe czy osoba z klasa moze funkcjonowac jesli zostaly jej tylko 75% godnosci? Oczywiscie to moj kolejny prostacki zart:-B A na powaznie, nie chce cie martwic, ale chyba nie pozostaje ci nic innego jak powyrzucac jednak te lustra z domu:-B Odpowiedz Link Zgłoś
zabulin Re: Upokorzenie? Zakaz noszenia majtek po porodzi 22.07.09, 21:59 Na te twoje dwa posty, odpowiem w jednym : I) i]Nigdzie nie pisalas ze jej nie przeprosila. No ale jesli wiesz na pewno, ze nie > przeprosila to rzeczywiscie prostaczka i zwracam honor=P Tylko ciekawam skad > wiesz ze nie przeprosila, i nawet kwiatow i czekoladek nie przyniosla? > [/i] Napisałam- post 22 lipca godz ));18 tłustym drukiem Zeby nie byc gołosłowną, poprosiłam wczoraj kuzynkę, zeby zapytała tą położna (bo pracują w jednym szpitalu, tylko moja kuzynka teraz na internie) czy pamieta ta sytuację i czy były jakieś przeprosiny. Położna pamiętała i owszem. Nie, nie było czekoladek, kwiatków (ale nie o to chodzi). Nie było najzwyklejszego PRZEPRASZAM. A skąd wiem, że nie było to największe cierpienie w jej życiu? Bo ta PANI zaraz po porodzie jeszcze na sali porodowej, przy tej samej położnej, którą zbluzgała (a ta mimo wszystko TA przy niej była) zadzwoniła do siostry i powiedziała, że miała lekki poród. W sumie "lajcik" urodzić dziecko-rzekła. Na to położna zapytała- to czemu pani tak na mnie krzyczała, a ona na to: a coś pani nie pasuje? Oczywiście opowiedziała to położna mojej kuzynce, więc pewnie powiesz, ze nieprawda i że plotkary "z długim jęzorem" to wymysliły. CHciałam tylko, żebyś wiedziała kogo tak zaciekle broniłaś i kogo jak tak strasznie zelżyłam nazywając dziewuchą. Ja nie wiem wiec sie nie wypowiadam czy to babka z > klasa czy prostaczka. Nie znam jej wczesniejszego ani pozniejszego zachowania a > [b]nie oceniam czlowieka po jednej sytuacji i to nieciekawej i na dodatek po tym > co slysze przez sciane. Ty oceniasz o czym sie przekonalam i taka miedzy nami > roznica. [/b] Ależ oceniasz. Broniłaś jej jak lwica, że to na pewno był największy ból w jej życiu i to dlatego, ŻE TRZEBA ZROZUMIEĆ ŻE PODCZAS PORODU RÓŻNE SĄ ZACHOWANIA. Z GÓRY ZAŁOŻYŁAŚ, ZE W TEJ HISTORII TA DOBRA TO RODZACA.ja przynajmniej przez ścianę słyszałam a ciekawie było, a ty??? Z góry , ani słowa nie słysząc na żywo, broniłaś i broniłaś :- ) JA: Bo jakos nie > >mozesz zaakceptowac faktu, że uważam, że zwrócenie sie do kogoś per: > >ty k... swiadczy, wg mnie, że on jednak godności nie ma. TY:Ale ja je przyjelam do wiadomosci. Owszem, probowalam ci wytlumaczyc, zgodnie > z > przeznaczeniem tego forum ze moim zdaniem nie masz racji ale bylo jak groch o > sciane i tyle. Nie bede szat rozdzierac. > A zatem uwazasz, ze osoba ktora cechuje godność osobista, moze jeśli ją boli, powiedzieć do kogoś ty k.... i jej godność osobista na tym nie ucierpi?? Czy jeśli uważam, że mam godność osobistą, a będzie mnie bolał ząb, ( a umnie ból zeba jest straszny i zawsze wtedy mi się wydaje , że nie wytrzymam i zejdę),i pójdę do dentysty,mogę jej wtedy powiedzieć ty k..., sp....(jak zrobi przerwę w borowaniu, bo z borem w buzi trudno) i mimo to będę osobą posiadajacą godność osobistą??? No, bo przecież mnie boli, strasznie cierpię , to znaczy mogę ją skląć i dalej będe godna? Na to jedno mi odpowiedz jeszcze, proszę. Na poważnie proszę. Oczywiście, to syt. hipot. , bo ja tak nie powiem, ale dla potrzeb dydkusji wyobraźmy to sobie. No ale chyba juz ustalilas ze oprocz prostactwa cechuje mnie tez ograniczenie > umyslowe wiec o co ci chodzi? :-B Nie, no bo nawet ogr. umysłowe nie tłumaczy, że w jednej linijce piszesz, że odzywałaś się grzecznie, a kilka linijek w dół, że niegrzeczności ewentualne kładziemy na karb braku klasy i godności. Nie uważałam, ze to ograniczenie jest tak wielkie, ale skoro sama tak twierdzisz Ty juz sie dalas sprowokowac kochana i nie o przeklenstwa mi chodzi a o > nietrzymanie fasonu i schodzenie z poziomu i powtarzanie po mnie moich bzdetow. > Odpowiadajac w moim stylu a wrecz moimi zwrotami pokazalas wszem i wobec, ze > w > niczym lepsza nie jestes ani ode mnie ordynarnej miernoty umyslowej ani od tych > kobiet, o ktorych piszesz. Strałam sie na początku, pisać zdaniami, które jak sprawdziłam, inni ludzie bez trudu rozumieją. Potem musiałam już "echem " powtarzać twoje "bzdety", bo nie rozumiałaś innego typu wypowiedzi niż twoje bzdety.. Poza tym juz ci wyjasniłam, że "te echa" to była drwina Ale powtarzam cierpliwie raz jeszcze, bo jestem wyrozumiała dla ...wiadomo, sama to przyznałaś I to ty się cudnie dajesz prowokować One przynajmniej moga sie zaslaniac hormonami=P czy jeśli biorę tabletki anty (wiadomo hormony), to moge się tym zasłaniać ??(drwina, nie na twoim poziomie oczywiscie, ale jednak drwina) albo > ze nie pamietaja z bolu albo ze sie czuly jak zarzynany swiniak a ty? Nie mogą się tym zasłonić , bo poród to jedna sytuacja, a po jednej sytuacji jeszcze nie mozna ocenić nikogo. Sama tak piszesz- w sensie, że niby ty nie oceniasz, co jak ci udowodniłam jest nieprawdą. A skąd wiesz, ze się czuły jak zarzynany świniak (jak możesz samopoczucie kobiety przyrównywac do samopoczucia zarzynanego świniaka? Nie lubisz kobiet.? Znowu echo z ciebie. (o tym nielubieniu kobiet) i znowu drwina, na wypadek gdybyś nie zrozumiała. Skąd wiesz, co czuje biedny zarzynany świniak? Jak mozesz od razu zakladać, ze im się ból na pamięc rzucił? Przecież nie znasz sytuacji,a ty nie oceniasz, jak nie znasz sytuacji,prawda? nie oceniam czlowieka po jednej sytuacji -sama to napisałaś. Idąc tym tokiem rozumowania, ty nie mozesz wykluczyć, po jedenj sytuacji, że ktoś jest dobry lub zły, że uproszczę. A zakładasz, ze wszytkie rodzace to dobre biedactwa, które z bólu niemalże konają, więc pozwólmy im na wszystko. Ze cie > wirtualnie uszczypnela uwaga takiej ograniczonej na umysle miernoty? O ile sobie przypominam miernota nazwałam twoją słownikową akcję, jesli ciebie,(aż przejrze posty) , to przepraszam > wiec mysle ze czas najwyzszy zgodnie z obietnica zaczac pozbywac sie luster z > domu, jesli nie chcesz sie palic ze wstydu. Uważam, że nie mam powodu. ----------- No to zaliczylas swoje pierwsze super zlozone zdanie, brawa :-B naprawdę nie rozpoznałaś ani jednego zdania wielokrotnie złożonego w moich poprzednich postach??? No, nie ma się czym chwalić Jeszcze pokaz m > i> te wyszukane zarty w swoich postach a juz przestane cie dreczyc:-B Masz moje > slowo prostaczki=P napisałaś mi "No to zaliczylas swoje pierwsze super zlozone zdanie, brawa :-B " Teraz już wiem , że się myliłam. To twoje zacytowane zdanie uświadomiło mi co to jest jest wyszukany żart. Zadne moje nie było ani tak śmieszne, ani tak wysublimowane. Przepraszam, nie było żadnego tak subtelnego żartu w moich postach, nie mogę wskazać zatem. Na szczescie zadne moje zdanie nie było również tak głupie z czego szczerze się cieszę. Naprawde taka miernota (ja jest w stanie cie urazic? Przykro mi, ze sie > poczulas urazona i przepraszam. Nie bylo moim celem obrazenie cie Tak, bardzo to przeżyłam. Odpowiedz Link Zgłoś
franczii Re: Upokorzenie? Zakaz noszenia majtek po porodzi 23.07.09, 08:51 >Ależ oceniasz. Broniłaś jej jak lwica, No przeciez ci juz w poprzednim poscie napisalam, ze jesli nie przeprosila to rzeczywiscie prostaczka, wiec o co te wrzawe podnosisz??:-B Zreszta to samo napisalam juz na samym poczatku i to bylo ze 2 dni temu:-B Wprawdzie nie wiem, o ktora dziewuche chodzi, te ktora slyszala kuzynka praktykantka czy te ktora slyszalas osobiscie ale to juz drobny i nieistotny szczegol=P Nie twierdzilam nigdzie, ze chamstwo sie nie zdarza nigdy wsrod rodzacych i cierpiacych. Nie bronilam nigdy dziewczyny a mojego wlasnego zdania ze nie powinno sie oceniac czlowieka po tym co sie slyszy przez sciane i kiedy on BYC MOZE przezywa jedna z najtrudniejszych i bardzo prawdopodobne najbolesniejszych chwil w zyciu. Bo w przypadku porodu MOZE wystapic PODEJRZENIE (nie bez powodu podkreslam te dwa slowa bo ostatnio umknelo ci slowo w sposob istotny zmieniajace sens mojej wypowiedzi=P i majaczylas w zwiazku z tym o jakims porownywaniu, zakladaniu i to na dodatek obrazliwym dla kobiecego rodzaju:-B ) ze to jedno z najbardziej bolesnych doswiadczen w zyciu. No ale skoro ty jestes w posiadaniu tak dokladnych informacji na temat tej ‘dziewuchy’ oraz jej doznan, zeby stwierdzic ze jej zachowanie odbiegalo od ogolnie przyjetych norm rowniez po, to rzeczywiscie jest ona prostaczka i chamka. >Oczywiście opowiedziała to położna mojej kuzynce, więc pewnie >powiesz, ze nieprawda i że plotkary "z długim jęzorem" to wymysliły. Nie, nie napisze, ze to nieprawda. Ale to, ze plotkara niestety tak! Ale sama powiedz, jak inaczej okreslic osoby obmawiajace pacjentki, nawet jesli te ostatnie to prostaczki, i na dodatek biegajace na inny oddzial po informacje na porzeby jarmarcznej przepychanki w necie:-B > A zatem uwazasz, ze osoba ktora cechuje godność osobista, moze jeśli >ją boli, powiedzieć do kogoś ty k.... i jej godność osobista na tym >nie ucierpi?? No ilez razy to musze powtarzac? Tak! Jesli bol jest nie do zniesienia i odbiera czlowiekowi zmysly i kontrole nad soba to dopuszczam nawet zelzenie drugiej osoby bo bol powoduje ogromny stres ktory, musi znalezc gdzies ujscie. Wiesz, na mnie rozladowal swoja zlosc i swoj bol nie tylko fizyczny, cierpiacy czlowiek. Uwierz mi, bylam wdzieczna ze choc taka pomoca moglam mu sluzyc i jednoczesnie zalowalam ze tylko w ten sposob i na tak krotka chwile moglam byc mu pomocna. Przykrosc, ktora mi sprawil, byla niczym w porownaniu z tym co sam przechodzil. Zreszta, kiedy trudna chwila minala sam czul sie upokorzony wlasnym zachowaniem. Nie mam zdania na temat sytuacji u dentysty bo jest to przyklad tak absurdalny, ze przerasta mozliwosci mojej wyobrazni, jedyne co ci moge poradzic to doplacenie 15 zl do znieczulenia i poblem zniknie sam:-B Chyba ze to wlasnie u dentysty cwiczysz twa zelazna wole:-B Rozwinelam odpowiedz tylko na 2 pytania bo to one sa tak naprawde przedmiotem naszej wymiany zdan. Jesli cos pominelam to badz uprzejma powtorzyc pytanie, bo twoje posty zrobily sie bardzo nieczytelne i moglo mi cos umknac. Doceniam trud, ktory sobie zadalas odpowiadajac na wszystko, co ci napisalam ale litosciwie pozostawie to bez komentarza W kazdym razie przyjmuje do wiadomosci, ze byla to ta oslawiona drwina najwyzszego lotu, ktora do mojej tepoty wczesniej nie dotarla oraz probka wyrafinowanego dowcipu majacego swiadczyc o finezji i wysokiem poziomie =P Odpowiedz Link Zgłoś
zabulin Re: Upokorzenie? Zakaz noszenia majtek po porodzi 23.07.09, 10:44 No przeciez ci juz w poprzednim poscie napisalam, ze jesli nie przeprosila to > rzeczywiscie prostaczka, wiec o co te wrzawe podnosisz??:- Napisałam Ci to tylko dlatego, ze jeszcze wczoraj twierdzilaś, że nigdy nie napisałam , że nie przeprosiła. A jesli słyszalas jak podnoszę wrzawe- no cóż, to albo laryngolog (problem z uchem), albo psychiatra ( jeśli słyszysz rzeczy, których nie ma). Bo moim zdaniem żadnej wrzawy nie było Wiem, wiem żart nie na poziomie- moim oczywiście, bo do twojego pasuje moim zdaniem idealnie Wprawdzie nie wiem, o ktora dziewuche chodzi, te ktora slyszala kuzynka > praktykantka czy te ktora slyszalas osobiscie ale to juz drobny i nieistotny > szczegol=P Obie podobnego pokrojuA jest ich jeszcze więcej Nie, nie napisze, ze to nieprawda. Ale to, ze plotkara niestety tak! Ale sama > powiedz, jak inaczej okreslic osoby obmawiajace pacjentki, nawet jesli te > ostatnie to prostaczki, i na dodatek biegajace na inny oddzial po informacje na > porzeby jarmarcznej przepychanki w necie:-B Wrzaski byo słychać na korytarz , więc siłą rzeczy kolezanki spytały jej, czy wbiła tej PANI nóz w plecy, że tak az tak ja wyzywa.A poprosilam tylko, zeby kuzynka spytała czy położna kiedykolwiek została przepraszona za takie odzywki. Tak, ta historia wyszła z sali porodowej i poszła w swiat. jak okreslisz zatem siebie skoro publicznie opowiadasz na potrzeby jarmarcznej przepychanki (echo)jak zachowywala sie cierpiąca bliska ci osoba?? Może by tego nie chciała??? Owszem, ja napisałam że słyszałam jak godnie podziwu cierpią inne osoby, ale tak cie to zbulwersowało, że dziwię się że publicznie opowiedziałas coś takiego o kimś kto , jak twierdzisz, był ci bliski A poza tym napisalam ci już, ze osoby cierpiące z bólu wskutek długotrwałej choroby, to nie to samo co rodzaca i że cierpiącycm z choroby oraz umierającym wybacza się i tłumaczy wszystko. Nie rozumiesz, ale juz ustaliłysmy , dlaczego Nie mam zdania na temat sytuacji u dentysty bo jest to przyklad tak absurdalny, > ze przerasta mozliwosci mojej wyobrazni, jedyne co ci moge poradzic to > doplacenie 15 zl do znieczulenia i poblem zniknie sam:-B Chyba ze to wlasnie u > dentysty cwiczysz twa zelazna wole:-B Zadałam to pytanie tylko dlatego, zeby cie sprowokować do odpowiedzi i była ona dokladnie taka jak oczekiwałam, tzn odnosnie wziecia znieczulenia jestes przewidywalna do bólu (echo) W związku z tym niech sobie niewytrzymałe na ból rodzące biorą znieczulenie przy porodzie zamiast ubliżac personelowi albo niech sobie klna w powietrze a nie wyzywają personelu od k... itp. jesli wziecie znieczulenia jest niemozliwe z przyczyn finansowych czy zdrowowotnych. Rozwinelam odpowiedz tylko na 2 pytania bo to one sa tak naprawde przedmiotem > naszej wymiany zdan. Jesli cos pominelam to badz uprzejma powtorzyc pytanie > o > twoje posty zrobily sie bardzo nieczytelne i moglo mi cos umknac. Twoje były takie od samego początku ale jednak ja dalam radę Doceniam trud > , > ktory sobie zadalas odpowiadajac na wszystko, co ci napisalam ale litosciwie > pozostawie to bez komentarza Nie, no bez przesady, żaden trud, jak ktos umie szybko czytać i pisac. A co do twoich komentarzy, to dobrze, ze juz nie skomentujesz. Fajnie, że w koncu zlitowałas sie nad soba i nie bedziesz się wiecej kompromitowac W kazdym razie przyjmuje do wiadomosci, ze byla > to ta oslawiona drwina najwyzszego lotu, ktora do mojej tepoty wczesniej nie > dotarla oraz probka wyrafinowanego dowcipu majacego swiadczyc o finezji i > wysokiem poziomie =P Nie, no przecież napisałam ci ostatnio- nawet uzywając dośc prostych słów, że uświadomiłam sobie że nie wiem co to żart i kpina. Napisałaś mi cos w stylu: BRAWO, PO RAZ PIERWSZY UZYŁAŚ ZDANIA WIELOKROTNIE ZŁOZONEGO. Kiedy to przeczytałam zrozumiałam jak daleko mi do ambitnej kpiny. I że pewnie wygląda ona jak zacytowałam powyżej. Jednak wole nie umiec subtelnie kpić, niż nie umiec rozpoznać zdań wielokrotnie złozonych. A ty nie umiesz, skoro prosiłaś, żeby ci je podkreslic. Tym postem żegnam cię franczii. Nie wiem dlaczego, ale jak myslę o twoich poglądach, przypomina mi sie sie sygnaturka, którą ma jedna z forumowiczek. :gdyby nie internet, nie wiedziałaby, że jest aż tylu głupich ludzi. Żegnam , nie zadawaj sobie trudu odpisywania, bo rozumiem, ze dla ciebie to trud gdyz wybieram sie za pare minut na zasłuzone wakacje i juz tego nie zdążę przeczytać. A jak wrócę, temat juz pewnie bedzie dawno zapomniany Odpowiedz Link Zgłoś
zabulin Re: Upokorzenie? Zakaz noszenia majtek po porodzi 22.07.09, 22:42 Przykro mi, ze sie > poczulas urazona i przepraszam. Nie bylo moim celem obrazenie cie. Nie moglam > sie powstrzymac (tak, jestem tylko ulomnym czlowiekiem pelnym przywar), zeby > zobaczyc jak sie zachowasz kiedy cie lekko szturchne, taki mini test czy > potrafisz sie obronic z klasa nie dostosowujac sie do miernoty. W koncu godnosc > nalezy zachowac w kazdej sytuacji, myle sie, czy jakos nagle przestalas to > powtarzac jak mantre? Nie bylo to ladne posucienie z mojej strony i za to tez > cie przepraszam. Wnioskow nie bede przedstawiac, bo zauwazylam ze juz sama > doszlas do wlasciwych Tak, tak zgadza się, ale jesli obrazą się kogoś słowami rynsztokowymi, to ta osoba (posiadajaca godność osobistą) ma prawo się bronić.Niestey, ktos o niskim poziomie inteligencji, zwracający się do innych tekstami o sławetnym juz odruchu wymiotnym itp, nie zrozumie słownictwa bardziej ambitnego. Pewnie stąd koniecznośc obniżania poziomu wypowiedzi przy kłotni osoby barzdiej inteligentnej z ta mniej inteligentną.( Godność nalezy zachować w każdej sytuacji- tzn nie atakować nigdy pierwszemu, nie ubliżac tym, którzy nam nie ubliżają , ale godnośc nie polega na tym, ze jak ktos mi mówi, że jakby był taki jak ja, miałby odruch wymiotny, to ja mu nic nie moge odpowiedzieć> Gdybym nic nie odpowiedziała byłabym osobą POKORNA. Pokora nie równa sie godność.To co innego wiesz? A ja pokorna na pewno nie jestem taki mini test czy > potrafisz sie obronic z klasa nie dostosowujac sie do miernoty Wiem , nie zdałam gdyż odpowiedziałam równiez tekstem o odruchu wymiotnym. A człowiek z klasa obroniłby się wg ciebie, co już pisałam słownictwem poprawnym i adekwatnym do sytuacji. ALE PIERWSZA NAPISAŁAŚ O ODRUCHU WYMIOTNYM. W POPRZEDNIM POŚCIE NAPISAŁAM CI JAK TAKI TEKST I OSOBY WYRAŻAJĄCE SIĘ W TYM STYLU OKRESLA SŁOWNIK JĘZYKA POLSKIEGO. POWTÓRZĘ - NIE CHCIAŁAM (MIMO, ŻE TAK SZANUJESZ SŁOWNIK NAPISAĆ CI TEGO, CO Z NIEGO WYNIKA. A wynika, ż ektoś kto rzuca takim tekstem to cham- wg słownika. No, nie chciałam ci tak pojechac. Chociaż nie powinnam miec oporów- w końcu sięgnęłam do słownika (a ty lubisz słowniki) Pomijajac drobny fakt, ze “odruch wymiotny” to okreslenie stosowane > w > medycynie Tak, nie zaprzeczam. Niemniej jednak w kontekście twojej wypowiedzi w stosunku do mnie był on pozbawiony subtelności i smaku Nieźle pojechałaś. Tekst pozbawiony subtelności i smaku jest wg słownika wulgarny, ordynarny. A ktoś kto wyraża się ordynarnie, wulgarnie to cham wg słownika. No, chyba, że uważasz, że powiedzenie komuś,: gdybym była osobą twego pokroju, mialabym odruch wymiotny NIE JEST pozbawiony subtelnosci i smaku? Natomiast ty odpisujac mi tym samym stalas sie taka sama wulgarna i ordynarna > prostaczka, chamka itp okreslen ktore sama sobie znalazlas w slowniczku=P Czyżbys kpiła, że szukałam sobie w słowniczku??? No, posłuchałam ciebie, bo pisałas, ze chcąc z tobą dyskutowac trzeba szanowac i używać słwonikowych definicji.To sobie poszukałam w słowniczku. > I gdzie w tym ta twoja godnosc, moze lepiej sie bylo jednak wysilic ryzykujac > nawet brak zrozumienia niz wystawiac wlasna ‘godnosc’ na tak pow > azna probe. ZARYZYKOWAŁAM i sprawdziłam jak to jest byc prostym chamem , ordynarnym i wulgarnym Niefajnie. Wolę tak jak mnie rodzice wychowali, czyli juz więcej tego nie powtórzę. No, ale juz przyznałam, ze obnizyłam poziom do twojego w rozmowie z tobą. Nie zaprzeczam. Wybacz, ze nie ustosunkuję się już do tych ostatnich zdań i szacowaniu utraty godności w %, ale strasznie tam juz "przysmęciłas" i powiało nuda, czym mnie zaskoczyłaś, bo akurat do tej chwili za nudną cię nie uważałam. Ale spróbuję przeczytać te smęty jak będę mniej zmęczona niż w tej chwili i oszacowac procentową utratę swej godności. Zazdroszczę, ze ty nie musisz, bo jej nie masz, nie miałaś i pewnie juz mieć nie bedziesz. A ja jeśli nawet ją stracę/straciłam będę rzewnie i z dumą wspominac chwile kiedy ją miałam. No, to idę te lustra wyrzucac. I znowu ci zazdroszcze- nigdy nie bedziesz osoba mojego pokroju, zatem wymiotowanie ci nie grozi Odpowiedz Link Zgłoś
franczii Re: Upokorzenie? Zakaz noszenia majtek po porodzi 23.07.09, 14:54 >Żegnam , nie zadawaj sobie trudu odpisywania, bo rozumiem, ze dla >ciebie to trud gdyz wybieram sie za pare minut na zasłuzone >wakacje i juz tego nie zdążę przeczytać. Och nawet nie wiesz jak mi to pochlebia, ze kilka minut przed wyjazdem na wakacje mialas czas zaprzatac sobie glowke taka miernota:-B I czulam sie do tego stopnia zobowiazana, ze zmusilam sie jeszcze do tego ostatniego wysilku, chocby po to, zeby ci pozyczyc udanego urlopu i regeneracji nadwyrezonej w tym drobnym sporze godnosci osobistej=P Wyczuwam przygnebienie w twoim poscie i mnie to smuci bo pomimo wszystko przywiazalam sie do ciebie. W koncu dostarczylas mi troche rozrywki w wolnych chwilach. Rozumiem twoje rozzalenie cala ta sytuacja. Mnie tez byloby przykro gdybym myslala ze jestem osoba z twardymi zasadami, godnoscia i klasa a tu nagle taka forumowa miernota ZMUSILA mnie do obnizenia poziomu=P Teraz juz musisz zyc ze swiadomoscia ze i ty jestes zdolna do chamstwa:-B. Ale nie przejmuj sie przynajmniej dowiedzialas sie czegos nowego o sobie=P. Czy to nie fascynujace tak siebie odkrywac? A pomysl, ile jeszcze takich niespodzianek sie w tobie kryje? To tak w ramach podsumowania i szukania pozytywnych aspektow calej tej nieprzyjemnej sprawy. No a poza tym pozostaje na pocieszenie “jeszcze rzewne wspomnienie chwil kiedy godnosc mialas” a wiec glowa do gory:-B A skoro juz tu jestem to kilka uwag do twojego ostatniego postu: Po pierwsze jesli piszesz cos w tym stylu: >Wiem, wiem żart nie na poziomie- moim oczywiście, bo do twojego >pasuje moim zdaniem idealnie to pozwol ze zapytam dlaczego to piszesz skoro to nie na twoim poziomie? Do tej pory myslalam, ze osoby z klasa jesli nie maja nic do powiedzenia to wola milczec a odzywaja sie jesli maja do powiedzenia cos na poziomie ale widac sie mylilam:-B A moze ty znowu MUSIALAS bzdetem odpowiedziec bo ja bzdet napisalam? Niestety nie miej zludzen smutna prawda jest taka, ze kazdy odpowiada tak, jak umie i na poziomie na jaki go stac:-B Ale ja juz wiem, ze to nie twoja wina wiec nie bede sie z ciebie natrzasac. >Tak, ta historia wyszła z sali porodowej i poszła w swiat. jak >okreslisz zatem siebie skoro publicznie opowiadasz na potrzeby >jarmarcznej przepychanki (echo)jak zachowywala sie cierpiąca >bliska ci osoba?? Może by tego nie chciała??? Kotku, wiem, ze juz ci sie pokrecilo ale sproboj pomimo zacietrzewienia wczytac sie w to, co napisalalm. Czy ja gdziekolwiek wchodzilam w szczegoly zachowania bliskiego mi chorego? Czy gdziekolwik napisalam ze mnie sklal, zwyzywal, czy przytoczylam slowa jakich uzyl, czy napisalam ze z bolu mnie uderzyl itp. czy gdziekolwiek napisalam o nim cos bez szacunku? Nic z tych rzeczy. Jedyny intymny szczegol, jaki napisalam dotyczyl moich wlasnych uczuc a ja czlowiek bez klasy moge sie bez obaw dzielic intymnym szczegolem nawet na bazarze. Otoz pomimo przykrosci bylam dumna ze moja marna osoba posluzyla chociaz do tego, aby czlowiek dotkniety wielkim cierpieniem sobie ulzyl. Pisze to choc nadziei na to ze zrozumiesz juz wielkich nie ma. Oprocz umiejetnosci ukladania zdan wielokotnie zlozonych trzeba tez bowiem moc sie pochwalic umiejetnoscia czytania i rozumienia chocby zdan prostych. Po trzecie (odnosnie ostow): >Twoje były takie od samego początku ale jednak ja dalam radę Widze ze masz jakies watpliwosci na temat swojej wartosci i musisz sobie sobie cos udowadniac ale czemu akurat kosztem kogos, kogo nazwalas ograniczonym? I po czwarte i ostatnie: > Zadałam to pytanie tylko dlatego, zeby cie sprowokować do >odpowiedzi i była ona dokladnie taka jak oczekiwałam, tzn odnosnie >wziecia znieczulenia To gratuluje, ze w koncu po 3 dniach ciezkiej pracy udalo ci sie przewidziec moja odpowiedz a raczej jej czesc, bo moja odpowiedz jednak byla bardziej rozbudowana ale rzeczywiscie zasluzylas na urlop=P Nie chcialabym ci pomniejszac satysfakcji z osiagniecia upragnionego celu, tym bardziej ze to chyba jedyna, ktora ci dala rozmowa ze mna:-B Ale czy sprowokowanie ograniczonej umyslowo miernoty jest az takim osiagnieciem dla osoby z klasa, zeby sie tym chwalic na forum? :-B Jeszcze raz udanego zasluzonego urlopu :-B Odpowiedz Link Zgłoś
zabulin Re: Upokorzenie? Zakaz noszenia majtek po porodzi 27.07.09, 22:10 Witam cie franczii i ślę pozdrowienia wakacyjne Dziękuję za życzenia udanego urlopu Jest jak najbardziej udany, chociaz rozpadało sie przed chwilą Korciło mnie, żeby tu zajrzeć, bo tez się do ciebie przywiązałam. Takie jestes fajniusie, poczciwe dziewczątko Tak, zgodnie z twoimi sugestiami regeneruje nadwyręzoną godność osobistą Zmartwiłaś mnie jednak- ostatnio słyszałaś jak podnoszę wrzawę, teraz piszesz, ze wyczuwasz przygnębienie w moim poście. Franczii, jesli widzi się/czuję rzeczy, których nie ma, to nie jest najlepiej. Bo chyba nie wzięłaś na poważnie moich słów jakoby twe wypowiedzi mnie zabolały?? No aż tak mało inteligentna na pewno nie jesteś, gorąco w to wierzę Myślę, że przydałaby ci sie pomoc profesjonalisty- takiego, który leczy ludzi co to widzą/słyszą i czują rzeczy, których nie ma [[u]b]Mnie tez byloby przykro > gdybym myslala ze jestem osoba z twardymi zasadami, godnoscia i klasa a tu nagl > e > taka forumowa miernota ZMUSILA mnie do obnizenia poziomu=P Franczii, mnie jeszcze nikt do niczego nie zmusił a ty na pewno pierwsza nie bedziesz. A poziom obnizyłam i nadal obniżam rozmawiając z tobą, bo ty na wyższym poziomie rozmawiac nie potrafisz.Traktuje to jako swoiste doswiadczenie- taki eksperyment, mój ty króliczku doświadczalny Teraz juz musisz zyc > ze swiadomoscia ze i ty jestes zdolna do chamstwa:-B. [/b] O rany i co teraz będzie ?????????????? ))Tak, mogę żyć z tą swiadomościa, że wg ciebie jestem zdolna do chamstwa. Na szczęście inaczej je rozumiemy I wolę swoje chamstwo niż twoje A moze ty znowu MUSIALAS bzdetem odpowiedziec bo ja bzdet napisalam Tak, moje nowe chamskie ja kazało mi to zrobić Niestety nie miej zludzen smutna prawda jest taka, ze kazdy odpowiada tak, jak > umie i na poziomie na jaki go stac:-B Ale ja juz wiem, ze to nie twoja wina > wiec nie bede sie z ciebie natrzasac. Szlachetnośc twa wywołuje u mnie rozrzewnienie , ale jak chcesz to się natrząsaj- dla mnie to bez znaczenia. Cieszę się że choc tak bedę mogła ci pomóc rozładowac emocje Powinnaś je wręcz gdzieś rozładowywać [i]Kotku, wiem, ze juz ci sie pokrecilo ale sproboj pomimo zacietrzewienia wczytac > sie w to, co napisalalm. Czy ja gdziekolwiek wchodzilam w szczegoly zachowania > bliskiego mi chorego? Czy gdziekolwik napisalam ze mnie sklal, zwyzywal, czy > przytoczylam slowa jakich uzyl, czy napisalam ze z bolu mnie uderzyl itp. czy > gdziekolwiek napisalam o nim cos bez szacunku? Nic z tych rzeczy. Jedyny intymn > y > szczegol, jaki napisalam dotyczyl moich wlasnych uczuc a ja czlowiek bez klasy > moge sie bez obaw dzielic intymnym szczegolem nawet na bazarze. [ Wiesz, na mnie rozladowal swoja zlosc i swoj bol nie tylko fizyczny, cierpiacy czlowiek. Uwierz mi, bylam wdzieczna ze choc taka pomoca moglam mu sluzyc i jednoczesnie zalowalam ze tylko w ten sposob i na tak krotka chwile moglam byc mu pomocna. Nie, nie przytoczyłaś słów, których uzył, ale jeśli tak szlachetna jesteś, jak mogłas puścic w internet , ze bliska ci osoba wyładowała na tobie swą złość?? Moze trzeba było to zachowac dla siebie w imię szacunku dla bliskiej osoby? Po co to napisalaś w ogóle? Byłaś oburzona, że osmieliłam sie napisać tutaj jak prostacko zachowują sie niektóre osoby OBCE dla mnie, jakich słów potrafia użyć. Tak, zacytowałam je,a ty nie zacytowałas tej osoby. Ty tylko napisałas , ze wyładowąła na tobie swą złość. A ja, że wyładowała się na połoznej i zacytowałam. Poza tym dla ciebie to była bliska osoba i jeśli jej pomogłaś, to b.dobrze, ale dla tej położnej to była obca kobieta i wątpię, zeby odczuwała radość,że posłuzyła tej prostaczce do wyżycia się. I tylko nie pisz, że to jej praca, bo do obowiązków położnej nie nalezy wysłuchiwanie obelg pod swoim adresem. Zadałam to pytanie tylko dlatego, zeby cie sprowokować do > >odpowiedzi i była ona dokladnie taka jak oczekiwałam, tzn odnosnie > >wziecia znieczulenia > > To gratuluje, ze w koncu po 3 dniach ciezkiej pracy udalo ci sie przewidziec > moja odpowiedz a raczej jej czesc, bo moja odpowiedz jednak byla bardziej > rozbudowana ale rzeczywiscie zasluzylas na urlop=P> Nie chcialabym ci pomniejszac satysfakcji z osiagniecia upragnionego celu, tym > bardziej ze to chyba jedyna, ktora ci dala rozmowa ze mna:-B Żadna cięzka praca- to w końcy ty piszesz o trudach odpisywania na moje posty- dla mnie to nic trudnego. Ot, np teraz pada , to mogę ci poświęcic pare minut, żebyś znowu poczuła radośc, ze na urlopie "zaprzatam sobie toba główkę " Jęśli nie zrozumiałas, to chodziło o to, że jesli radzisz mi wziąc znieczulenie u dentysty, abym jej nie obraziła z bólu wielkiego, to ja to samo radzę paniom, które bedą rodzic a mają bogate rynsztokowe słownictwo Alez franczii, nie była to jedyna satysfakcja wynikająca z rozmowy z tobą- oprócz tego, ze uświadomiłas mi jaka jestem naprawdę, usatysfakcjonowało mnie niesamowicie to, że nie jestem taka jak ty. I z każdą twoją odpowiedzią, moja satysfakcja z tego powodu jest większa. No, to pa. Odezwij sie jeszcze, jak znowu będzie padało, to poczytam i sie pośmieję myślałam , ze będzie cały czas piękna pogoda i dlatego prosiłam, zebyś nie odpisywała, ale nie jest mi dane a twoje posty to jak niezły kabaret Odpowiedz Link Zgłoś
anettchen2306 Re: Upokorzenie? Zakaz noszenia majtek po porodzi 20.07.09, 15:48 Moje pekniecie zagoilo sie znacznie szybciej (5 dni!) niz kontrolowane ciecie (odczuwam do dzisiaj). Po peknieciu zalozono mi jeden szew wiecej niz za pierwszym razem. W krocze zajrzano 2 razy (spedzilam w szpitalu 5 dni): pierwszy raz 3-4 godz po porodzie, gdy polozne zaproponowaly mi, ze zaprowadza mnie do lazienki zebym sie "orzezwila" prysznicem a drugi raz byl dopiero przy badaniu kontrolnym przed wypisem ze szpitala (standardowe usg, obejrzenie zagojonej rany). Rany za drugim razem absolutnie nie kazano wietrzyc, gdyz to utrudnia gojenie. Zadna z kobiet nic nie wietrzyla i o dziwo zadna nie uskarzala sie, ze siedziec nie moze itp. Mi najbardziej dokuczaly hemoroidy - to przez nie usiedziec na tylku nie moglam. W sniemieckim szpitalu w ktorym urodzilam byly majtki siatkowe, zmienialo sie je wraz z wkladem. Podczas obchodu nikt nikomu w krocze nie zagladal, lekarka pytala o ogolne samopoczucie, czy krwawienie poporodowe jest obfite, czy nie zauwazylam skrzepow itp. Zadna z kobiet po porodzie nie biegala w koszuli nocnej, kazda miala dresowe spodnie. I krocza (z reguly lekko popekane, bo naciecie tutaj to ostatecznosc) sie goily w ekspresowym tempie. Dodam, ze szyja tutaj tez polozne (rzekomo mniej wykwalifikowane), nie lekarz, szyje sie nicmi rozpuszczalnymi. Gojenie sie rany zalezy duzo od techniki szycia. Po pierwszym porodzie dopiero przy zdejmowaniu szwow lekarzowi wymsknelo sie nieopatrznie: "Kurcze, kto pania tak paskudnie pozszywal?". Rana - mimo codziennego gapienia sie w nia roznych lekarzy z obchodu (gapili sie ale nikt niczego nie zaproponowal, by szybciej sie zagoilo) - goila sie dlugo, bol odczuwam do dzis, choc minelo juz 9 lat. Pekniecia sprzed 20 mcy nie odczuwam w ogole. Kazda z nas jest inna - nie dramatyzujmy. To, co spotkalo kolezanke nie musi spotkac nas. Odpowiedz Link Zgłoś
zabulin Re: Upokorzenie? Zakaz noszenia majtek po porodzi 20.07.09, 18:30 Kazda z nas jest inna - nie dramatyzujmy. To, co spotkalo kolezanke > nie musi spotkac nas anettchen2306 dziękuję ci za to zdanie, może franczii preczyta i zroumie, że nie zawsze jest tak samo. Czasem jest po nacięciu tak źle jak piszesz ty, czasem tak bezboleśnie jak było u mnie. Ale nie zawsze jest źle, a tego franczii nie rozumie)) Odpowiedz Link Zgłoś
franczii Re: Upokorzenie? Zakaz noszenia majtek po porodzi 20.07.09, 20:40 Alez kochana, ja to rozumiem. Przeciez nigdzie nie napisalam ze nie wierze ze nie bolalo ani ciebie ani jakijs twojej kolezanki. Czasem jest po nacięciu tak > źle jak piszesz ty, czasem tak bezboleśnie jak było u mnie. a bardzo czesto jesli nie najczesciej jest normalnie czyli ani nie bezbolesnie ani nie tak tragicznie jak u Anettchen. I ja wlasnie o takich pisalam. Tylko tego ty z kolei zdajesz sie nie rozumiec Odpowiedz Link Zgłoś
zabulin Re: Upokorzenie? Zakaz noszenia majtek po porodzi 20.07.09, 22:51 Droga franczii, odpisałam ci o 22 z minutami, ale zauwazyłam twój nowy post skierowany do mnie, wiec sppieszę i tym razem odpowedzieć; O to twój post z 19 lipca 19:31 (chyba 31 jesli chodzi o naciecie to mialas naprawde duze szczescie, ze gojenie nic a nic cie nie bolalo. Niestety wiekszosc kobiet cierpi sporo po nacieciu bo jest to normalna rana, przeciete sa skora i miesnie wiec bardziej logiczne jest ze to bedzie bolec nawet jesli goi sie jak na psie. Osobiscie nie znam zadnej kobiety, ktora by nie cierpiala po nacieciu przynajmniej tydzien lub 2, podkreslkam przynajmniej. Za to w twoim ostatnim poście do mnie napisałaś: a bardzo czesto jesli nie najczesciej jest normalnie czyli ani nie bezbolesnie > ani nie tak tragicznie jak u Anettchen. I ja wlasnie o takich pisalam. Tylko > tego ty z kolei zdajesz sie nie rozumiec Tak, no to przeczytaj to sobie. Rzeczywiście twierdziłaś że najczęściejj jest normalnie, czyli ani nie bezboleśni anie tak źle jak u Anettchen. Tylko ja tego nie rozumiałam. A kiedy tak twierdziłaś ? 19 lipca o 21: 31 ??? PZDR ))) Odpowiedz Link Zgłoś
franczii Re: Upokorzenie? Zakaz noszenia majtek po porodzi 21.07.09, 00:10 pomimo najlepszych checi, nie zrozumialam pytania Co kiedy twierdzilam? No 19 lipca o podanej przez ciebie godzinie twierdzilam to co przytoczylas, czyli ze wiekszosc kobiet cierpi ("odczuwa bol" zgodnie z definicja slownika jezyka polskiego) podczas gojenia sie rany. I to wlasnie dla mnie bylo normalne, ten zwykly bol (synonim bolu to cierpienie) twarzyszacy gojeniu sie rany, bez zadnych dodatkowych atrakcji i powiklan mialam na mysli. Mam nadzieje ze trafilam w to, o co ci chodzilo Odpowiedz Link Zgłoś
sueellen Re: Upokorzenie? Zakaz noszenia majtek po porodzi 20.07.09, 23:45 Przetłumaczyłam kilka postów z tego wątku swoim szwagierkom. Obie dzieciate (dzieci urodzone w Londynie). Nie wierzyły, że takie rzeczy się dzieją w cywilizowanym kraju! Odpowiedz Link Zgłoś
kamelia04.08.2007 Re: Upokorzenie? Zakaz noszenia majtek po porodzi 21.07.09, 10:27 oczywiście, że fizjologia porodowa i poporodowa jest obrzydliwa, to nie ma watpliwości. Co do majtek i tego durnego zakazu, to juz przesada. W szpitalu miałam pokój jedynke i chodzilam tam w koszuli szpitalnej takiej do kolan (rozpinanej na plecach do zzo) i w siatkowych gaciach z pielucha w srodku. Żadnego wietrzenia krocza - a pękło odrobinę przy wyciaganiu kleszczami - czy ogladania przez tabuny lekarzo-połozno- pielęgniarek nie było (no, ale to nie było w PL) Odpowiedz Link Zgłoś
markus0123 Re: Upokorzenie? Zakaz noszenia majtek po porodzi 21.07.09, 13:34 Bez obrazy.... ale nigdy nie chodziłaś bez majtek?? że akurat to ci przeszkadza najbardziej?? Odpowiedz Link Zgłoś
anettchen2306 Re:markus0123 21.07.09, 15:58 Owszem, chodzilam i zdarza mi sie chodzic bez majtek. Chodze jednak w domu, nie zostawiam krwawych plam pod soba , czy tobie - o ile jestes kobieta, bo z niku wynika, zes facet - zdarza sie chodzic w czasie miesiaczki bez majtek i podtrzymywac jedna dlonia podpaske??? - WATPIE . Nie paraduje tez bez majtek przed obcymi mi ludzmi (bo to zakrawa na ekshibicjonizm) i nie zdejmuje przed nimi majtek na komende. Paraduje bez majtek wtedy, GDY JA TEGO CHCE. To zasadnicza roznica. Odpowiedz Link Zgłoś
mala105 Re: Upokorzenie? Zakaz noszenia majtek po porodzi 24.07.09, 12:32 Hej ja rowniez uwazam zakaz noszenia majtek po porodzie za cos smiesznego.Pierwsze dziecko rodzilam w Polsce wiec cos wiem na ten tamat,drugiego synka urodzilam w Irlandii i tutaj nie ma zadnych zakazow co do noszenia bielizny i wogole jest o wiele lepiej i pod wzgledem opieki jak i podejscie do rodzacej. Odpowiedz Link Zgłoś
jokal7 Re: Upokorzenie? Zakaz noszenia majtek po porodzi 04.08.09, 20:48 Hm przestańcie się kłócić piszcie dla mlodych mam które będą rodzić ! Co do mnie to ten majtkowy zakaz wydał się od razu idiotyczny . Pierwszy raz na porodówkę zawitalam ponad 10 lat temu i ze względu na młody wiek i brak obycia jakoś nie protestowałam chociaż wydało mi się to bzdurne . Oczywiście nie tylko majtek nie mozna było mieć , staników na porodówce nie tolerowano. Do tego szpitalna koszulka .. U mnie tylko z rozcięciem do brzucha (dobrze że nie miałam wielkich piersi -innym się one wręcz wylewały )u koleżanki taka że dosłownie tyłek na wierzchu miała ..a majtek mieć nie wolno było .. No i obchody -na sali byłyśmy we 4 -wszystkie się krępowały.. Ot taka szpitalna tradycja traktowania rodzących . Odpowiedz Link Zgłoś
smerfetka8801 Re: Upokorzenie? Zakaz noszenia majtek po porodzi 06.08.09, 10:47 ale wydziwiasz. ja po porodzie nosiłam majtki i nikt mi nie zabronił ale prawda jest taka,ze jak tylko mogłam leżałam bez i po domu i w szpitalu.bardzo szybko zapomniałam co to rana i że coś może mnie boleć kiedy siadam Odpowiedz Link Zgłoś