Dodaj do ulubionych

Upokorzenie? Zakaz noszenia majtek po porodzie!!

    • ewcia1980 Re: Upokorzenie? Zakaz noszenia majtek po porodzi 14.07.09, 15:17
      corke rodziłam w szpitalu gdzie zwracano uwage na to zeby nie nosic
      majtek i uzywac tylko tych 'ichnich", beznadziejnych, rozmakajacych
      podkladów.
      no ewentualnioe pozwolono ubrac majty jednorazowe - co moim zdaniem
      jest kitem totalnym.

      syna rodziłam w innym szpitalu i tu luzik.
      zaraz po porodzie ubrałam bawełniane majty, dobrze przytrzymujace
      podkłady. miałam ich jedna paczke niewykorzystana po poprzednim
      porodzie. tym razem nie kupiłabym tego badziewia bo zwykłe podpaski
      mi wystarczaly (nawet po samym porodzie).

      a krocze goilo mi sie nawet lepiej jak chodziłam w bawełnianych,
      przepuszczajacych powietrze majtach a nie tych jednorazowych w
      ktorych dupsko jest całe mokre.
      • ktosiowa.waw Re: Upokorzenie? Zakaz noszenia majtek po porodzi 14.07.09, 15:37
        A ja nie nosiłam majtek bawełnianych, ani tych siatkowanych.
        Chodziłam UPOKORZONA, jak GEJSZA, tak tak. I miałam to gdzieś. Uznałam, że wygoi
        się lepiej niż jak wszystko ściśle będzie przylegać. Założyłam drugiego dnia
        majty siateczkowe - tyłek mi się spocił, pomimo ciągłej zmiany podkładów i
        podmywania się zapach nie był najweselszy (30 stopni na sali). Także trudno,
        może nie wyglądałam elegancko z takim czymś pomiędzy nogami, ale nie
        interesowało mnie to w drodze do toalety, czy ktoś na mnie patrzy czy nie. W
        końcu byłam ubrana do kolan, nic nie pokazywałam.
    • lidek0 Re: Upokorzenie? Zakaz noszenia majtek po porodzi 14.07.09, 18:14
      Ale kto zabroni Ci założyć majtki? Zdejmą Ci je jak będziesz miała
      na sobie? Piszesz jakbyś miała być ubezwłasnowolniona.
    • aaarwenaaa82 Re: Upokorzenie? Zakaz noszenia majtek po porodzi 17.07.09, 21:32
      ja rodziłam w Bydgoszczy, rzeczywiście zakaz noszenia majtek był,
      natomiast ze względu na ogromny dyskomfort uparłam sie i nosiłam,
      właściwie nawet nie pytałam ,tylko później słyszałam uwagi od
      lekarza i połoznych , głównie od połoznych , lekarz tylko powiedział
      bym często wymieniała podkłady by nie doszło do zakażenia macicy,

      czułam sie bardzo niekomfortowo bez majtek, nic nie mogłam zrobic
      boo ciagle musiałam trzymac podkład..i ciagle na wierzchu @..
      • zabcia35 Re: Upokorzenie? Zakaz noszenia majtek po porodzi 18.07.09, 10:07
        Ja miałam zwykłe bawełniane majtki, ktore zakładałam gdy wstawałam z
        łóżka i na noc.Kiedy lezałam w ciągu dnia starałam się być bez
        bielizny.
        Nikt nic nie narzucał.Oczyiwiste było,ze na wizytę lekarską czekało
        się w gotowości czyli bez bielizny.
        Zresztą średnio wyobrazam sobie zakaz noszenia majtek, bo przecież
        zeby wstać podpaskę trzeba jakoś umocować, no a w nocy gdybym nie
        miała majtek pewnie bym się ,,utopiła" we własnym łozku.
        Nigdy nie słyszałam o takich rygorach
        • magda1237 Re: Upokorzenie? Zakaz noszenia majtek po porodzi 18.07.09, 10:49
          Jak rodzilam 2 lata temu lekarz zwrócil mi uwagę że mam majatki. Po
          tej uwadze majtki zdejmowałam na obchód, później zakładałam.
        • aleksandra1977 Re: Upokorzenie? Zakaz noszenia majtek po porodzi 19.07.09, 18:02
          zabcia35 napisała:
          Nikt nic nie narzucał.Oczyiwiste było,ze na wizytę lekarską czekało
          się w gotowości czyli bez bielizny.

          Jak to oczywiste? dla mnie oczywiste jest to, ze sie z golym tylkiem na wizyte
          nie czeka. Nawet przez mysl by mi nie przeszlo, aby na lekarza czekac bez bielizny.
          • zabcia35 Re: Upokorzenie? Zakaz noszenia majtek po porodzi 20.07.09, 15:18
            Dobre big_grin
            A cóz innego lekarza interesuje na obchodzie niż Twój goły tyłek
            koleżanko,oraz widok wkładki i Twoich odchodów poporodowych ? Chyba
            nie przyjdzie popatrzeć na Twoje nowe stringi big_grin ????
    • asia8537 Re: Upokorzenie? Zakaz noszenia majtek po porodzi 18.07.09, 13:34
      Ja nie czułam z tego powodu upokorzenia....
      U mnie w szpitalu było tak, że każda kobieta po porodzie nosiła
      majtki jakie chciała, tylko przed wizytą najpierw biegła położna po
      salach i wołała "pamietajcie, ściągac majtki !" Ale lekarze
      wiedzieli, że i tak je nosimy, ja miałam takie jednorazowe
      poporodowe i na wieczorną wizytę zapomniałam zdjąć i ściągałam przy
      lekarzu, cierpliwie czekał aż skończę, nie powiedział ani jednego
      słowa że mu coś nie pasuje smile
      Ale może w innych szpitalach jest inaczej...
    • kai_30 Re: Upokorzenie? Zakaz noszenia majtek po porodzi 18.07.09, 18:17
      Jak 11 lat temu rodziłam pierwsze dziecko, zakaz noszenia majtek był na porządku
      dziennym. Podobnie jak upokarzające obchody pod hasłem "koszula w górę, podkład
      w dół" - nic to, że sale wieloosobowe i drzwi otwarte, trzeba się było
      rozkraczać przed liczną widownią.

      Teraz było zupełnie inaczej - różnica kolosalna. Obchód jako taki w ogóle nie
      istniał, lekarz dyżurny zaglądał uśmiechnięty do sali ze słowami: "zapraszam
      panie do gabinetu". Mało tego - ponieważ nie byłam nacinana, nie musiałam nawet
      włazić na samolot, wizyta w gabinecie sprowadzała się do pytania o samopoczucie
      i ew. potrzeby (typu środki przeciwbólowe), nie zgłaszałam dolegliwości, więc
      nikt mi w krocze nie zaglądał. A szpital państwowy, pobyt na NFZ. Za to pani
      doktor od noworodków zywcem z poprzedniej epoki przeniesiona smile
    • budzik11 Re: Upokorzenie? Zakaz noszenia majtek po porodzi 19.07.09, 17:14
      Jak to "zakazać" noszenia majtek? A ty sobie wyobrażasz, że przy łóżku stoi
      pielęgniarka i zagląda ci pod koszulę sprawdzając, czy masz gatki? W moim
      szpitalu jest tak, że obchód jest raz na dobę, rano i wtedy trzeba majtki zdjąć,
      bo lekarz bada (co chyba jest oczywiste). Ale reszta czasu - co to kogo
      obchodzi?? U nas położnice z dziećmi leżą sobie same na sali i nikt nie zagląda
      do nich między obchodami, poza pielęgniarkami od noworodków, które przychodzą po
      dzieci na badania i kąpiel, ale im to zwisa, czy matki mają majtki. A nawet
      gdyby ktoś się interesował czy zakazywał, to co mi zrobią za noszenie gaci?
      Poślą do kąta, wlepią mandat, wyrzucą ze szpitala, odbiorą dziecko czy co??? Ja
      chodziłam bez majtek, bo mi tak było wygodniej, ale gdyby było inaczej, to nikt
      by mi nie zabronił.
      • aleksandra1977 Re: Upokorzenie? Zakaz noszenia majtek po porodzi 19.07.09, 18:11
        budzik11 napisała:
        W moim
        szpitalu jest tak, że obchód jest raz na dobę, rano i wtedy trzeba majtki zdjąć,
        bo lekarz bada (co chyba jest oczywiste).

        ale co? bada kazda z poloznic, gdy ta lezy na sali z innymi? Chyba bym sie
        musiala z kanarkiem na mozgi zamienic, aby dac sie zbadac lekarzowi, gdy wokol
        inne pacjentki.
        To, ze lekarz ma kitel, w zaden sposob nie upowaznia go do tego, aby nakazywac
        pacjentce kazdy absurd, ktory sobie wymysli. Dopoki same pacjentki pozwola na
        to, aby tak je traktowano, dopoty tak bedzie.
        Wiele kobiet walczy o swoje stanowisko, o szacunek w pracy i z powodzeniem
        osiaga cel. Za to w szpitalu znosi bez szemrania kazde upokorzenie wychodzac z
        zalozenia, ze musi sie podporzadkowac, bo jakis wariat w bialym kitlu tupnal
        glosniej noga.
        • budzik11 Re: Upokorzenie? Zakaz noszenia majtek po porodzi 20.07.09, 16:46
          A wolałabyś stanąć w kilkudziesięcioosobowej kolejce do gabinetu lekarskiego,
          żeby zbadał cię normalnie, w fotelu gin., indywidualnie?? Tak sobie wyobrażasz
          zmianę zwyczajów szpitalnych, że nie ma obchodów, tylko badania w gabinetach? Wg
          mnie może się zamieniać na mózg z kim chcesz, ale jeśli nie pasuje ci regulamin
          szpitala, to zmieniasz szpital albo wypisujesz się do domu.
          Poza tym - rozumiem, że nie byłaś w szpitalu i nie wiesz, jak to wygląda w
          praktyce? otóż na obchodzi współlokatorki z sali widzą (jeśli b y zapragnęły
          patrzeć, w co wątpię) nie twoje krocze, a plecy lekarzy i pielęgniarek
          otaczających twoje łóżko.
          • franczii Re: Upokorzenie? Zakaz noszenia majtek po porodzi 20.07.09, 16:49
            a moze wystarczyloby parawan ustawic miedzy lozkami?
          • aleksandra1977 Re: Upokorzenie? Zakaz noszenia majtek po porodzi 20.07.09, 17:59
            Budzik, ale po co od razu atakujesz mnie tonem swojej wypowiedzi?

            Majac kamice nerkowa, niestety, wiele razy zdazalo mi sie lezec w
            szpitalu. Obchod nie jest wiec dla mnie niczym obcym i doskonale
            wiem, jak to wyglada w praktyce.
            Rodzilam rowniez w szpitalu, gdzie opieka i traktowanie zarowno
            przed, w trakcie, jak i po porodzie, pozostawia wiele do zyczenia,
            niestety, ale przyjmowanie postawy "poddanczej", bo "w regulaminie
            pisze", daje przyzwolenie na to, jak pacjenta traktuja.
            Mam prawo czuc sie traktowana bez szacunku ze strony personelu
            szpitalnego, gdy ten dziwi sie, ze nie zgodze sie na odpowiadanie na
            intymne i tylko mnie dotyczace pytania, padajace z ust lekarzy, gdy
            wokol sa inne pacjentki, gdy nie rozbiore sie przy innych
            pacjentkach z sali.
            Wlasnie dlatego, ze nie godzilam sie na przyjete przez
            szpital "standardy", badano mnie w gabinecie, przy zamknietych
            drzwiach, bez asysty studentow. Jesli ktorys ze studentow chcial byc
            obecny podczas badania, to przed pytal mnie o zgode. W przypadku
            mojej odmowy, wychodzil, bez komentarza w stylu "tu jest szpital i
            musi sie Pani podporzadkowac do przyjetych zasad", co zdazalo mi sie
            slyszec od lekarzy.
            Nie podoba mi sie to, ze w szpitalu jedna pacjentka wie o innej
            pacjentce to, co dla niej nie jest przeznaczone tylko dlatego, ze
            lekarz pyta bez zajakniecia o kazdy szczegol odnosnie samopoczucia,
            nierzadko komentujac np. stan rany po operacji (nie mam tu na mysli
            tylko cc), sposob leczenia, plan leczenia, ze salowa wpada do sali
            jak tajfun bez slowa "dzien dobry", czy "przepraszam....
            Regulamin regulaminem, ale ze strony personelu rowniez przydalaby
            sie choc szczypta czlowieczenstwa i poszanowania drugiej osoby.
            Skoro sami wymagaja tego od pacjentek, to dlaczego sami czesto nie
            potrafia odpowiednio sie zachowac wobec nich?
            • budzik11 Re: Upokorzenie? Zakaz noszenia majtek po porodzi 21.07.09, 08:50
              Widocznie mamy inną wrażliwość. Ja nie traktowałam szpitala jak hotelu. Leżałam
              w szpitalu, gdzie są ludzie chorzy, inne rodzące kobiety, dla mnie to normalne i
              wg mnie przystosowane dla wygody pacjentek, żeby nie musiały łazić i czekać na
              badanie pod gabinetami jak w przychodni. A co wtedy z dzieckiem?
              Mnie zupełnie procedury szpitalne, obchód nie przeszkadzał, sama nie próbowałam
              wypatrzyć czegoś między plecami lekarzy badających panią obok, nie wsłuchiwałam
              się z wypiekami na twarzy w wywiad z nią. Mnie to nie interesowało i
              spodziewałam się, że nikogo nie będzie interesowało to, co dzieje się ze mną.
              Zresztą, nie oszukujmy się, wszystkie z nas spotkało to samo, każda była w mniej
              więcej takim samym stanie, żadne rewelacji i ciekawostki się nie działy, jakoś
              nie czułam, że zdradzam swoje intymne sekrety mówiąc np. ile podpasek zużywam na
              godzinę albo jak się czuję. Nie mówiłabym takich rzeczy w restauracji, tramwaju
              czy nawet na korytarzu w przychodni, ale - na miłość Boską - szpital to szpital,
              w szpitalu to jest normalne i bardzo mnie dziwi, że ktoś tego nie rozumie.
              • ewa-krystyna Re: Upokorzenie? Zakaz noszenia majtek po porodzi 21.07.09, 14:14
                nigdy nie bylam pacjentka w polskim szpitalu,wiec wybaczcie ignorancje, ale co
                to jest ten obchod i po kiego grzyba? rodzilam w Kanadzie,po porodzie lezalam na
                sali 4 -ro osobowej,wokol lozek byly zaslonki i jak nie mialam ochoty,zeby mnie
                inne pacjentki i ich goscie ogladali lub ja ich to po prostu mialam zaslonieta
                zaslone... podczas kazdej zmiany przychodzila pielegniarka i po krotkim
                przedstawieniu sie zadawala mi kilka pytan odnosnie mojego samopoczucia i w
                pierwszej dobie ogladala moja rane po cc... wszystko odbywalo sie bardzo
                dyskretnie,bez jakiejkolwiek "swity" w postaci innych pielegniarek +
                przypadkowych lekarzy + reszty pacjentek - jesli zaslona nie byla
                zaslonieta,pielegniarka zawsze na ten moment ja zaslaniala i po pytala czy ma ja
                odslonic... poniewaz czulam sie dobrze i nie wystapily zadne komplikacje
                "wizyty" pielegniarek byly wystarczajace a lekarz przyszedl w drugiej dobie po
                cc aby sprawdzic jak sie czuje,obejrzal rane i dal pozwolenie na wypis do
                domu... moja corka byla czesciej badana przez pediatre niz ja przez gina...
                zgadzam sie Budzik11 z toba,ze szpital to nie hotel,ale to nie oznacza,ze za jeg
                drzwiami mamy byc pozbawiane wstydu,poczucia godnosci - dla mnie mowienie w
                obecnosci innych osob - moze z wyjatkiem mojego lekarza lub opiekujacej sie mna
                pielegniarki- ile zuzylam podpasek jest niestety bardzo krepujace i
                upokarzajace... zreszta mnie ani pielegniarka ani lekarz nie zadawali takich
                pytan po porodzie... takie pytanie uslyszalam podczas mojego poronienia gdy
                zadzwonilam na pogotowie by sie upewnic,ze zaczelo sie na dobre...
    • przeciwcialo Re: Upokorzenie? Zakaz noszenia majtek po porodzi 19.07.09, 18:21
      NIkt ani raz nie kazał mi ganiać bez majtek.
      Uzywałam kupionych w aptece siateczkowych majtek jednorazowych.
    • aglaa82 Re: Upokorzenie? Zakaz noszenia majtek po porodzi 19.07.09, 20:11
      Nie wiem czym sie tak kochana przejmujesz,nikt Ci na chama nie zabroni
      noszenia bielizny ;o) Problem w tym jest taki,że jeżeli będziesz miała
      rozcinane krocze to nie wytrzymasz w majtkach ,nawet tych
      pooperacyjnych,bo to tak boli i szczypie i cały czas ta rana się babrze
      tymi wydzielinami ;o( więc sama zdecydujesz,że lepiej Ci będzie bez i
      bedziesz nosila ogromna wkladke,która bez problemu utrzymasz nawet
      chodząc między nogami,tylko od czasu do czasu podtrzymujac sobie
      ręką.Jeżeli Cie nie natną to będziesz szczęściarą ,a jeżeli tak to
      polecam balsam szostakowskiego na zagojenie ran,działa trochę
      przeciwbólowo.Zyczę powodzenia i zdrowego,prześliczbego dzidziusia wink
      • zabulin Re: Upokorzenie? Zakaz noszenia majtek po porodzi 19.07.09, 21:56
        "Problem w tym jest taki,że jeżeli będziesz miała
        > rozcinane krocze to nie wytrzymasz w majtkach ,nawet tych
        > pooperacyjnych,bo to tak boli i szczypie i cały czas ta rana się
        babrze
        > tymi wydzielinami ;o("

        Miałam nacinane krocze. Nic nie bolało potem, nic nie szczypało, nic
        się nie babrało. Nie strasz dziewczyny, bo to, że ty tak miałaś to
        nie znaczy że każdemu tak się paskudnie goi. Ja np. parę godzin po
        porodzie i założeniu szwów na rozcięte krocze śmigałam jak sarenka :-
        ) Nosiłam sobie siateczkowe majtki i nawet nie czułam, że je mam.

        Oczywiście tak kolorowo też nie musi dziewczyna mieć, ale nie każde
        nacięcie krocza = potem ból, cierpienie i w ogóle masakra.

        A któraś dziewczyna powyżej napisała, że nie dałaby się badać
        lekarzowi przy innych pacjentkach. W żeromskim w Krakowie tak
        badają na obchodzie- tym po cc glądają ranę na brzuchu, tym po sn
        jak goi sie krocze. Jak badał którąs z nas to inne nie patzryły
        koleżankom z sali między nogi smile Nic mnie tam nie ciekawiło, ich
        tez nie, więc czułam sie jakbym była sam na sam z lekarzem.
        smile
        Nie wiem, może ta pani uważa, że jak lekarz bada jedną , too inne z
        ciekawości zagladają mu przez ramię smile Nic z tych rzeczy.

        Tak, że tu też stresu nie było.
        • aleksandra1977 Re: Upokorzenie? Zakaz noszenia majtek po porodzi 19.07.09, 22:06
          zabulin napisała:
          Nie wiem, może ta pani uważa, że jak lekarz bada jedną , too inne z
          ciekawości zagladają mu przez ramię Nic z tych rzeczy.

          Tu nie chodzi o to, ze ktos inny zaglada przez ramie lekarzowi - dla
          mnie bylby to szczyt chamstwa, ale o fakt, ze ktos inny oprocz
          lekarza i pielegniarki jest obecny podczas badania.
          Do badan i rozmow na temat danej pacjentki jest gabinet lekarski, a
          nie sala, na ktorej sa inne pacjentki.
          Z tego co piszecie, mozna wywnioskowac, ze zachowanie intymnosci
          oraz dochowanie tajemnicy lekarskiej czesto jest abstrakcja...
        • franczii Re: Upokorzenie? Zakaz noszenia majtek po porodzi 19.07.09, 23:33
          U mnie obchod polegal na obmacaniu brzucha i zapytaniu.
          W pirwszy dzien przyszla tez kilka razy polozna zeby zobaczyc podpaske. Ale ja
          bylam sama w pokoju. Nie rozebralabym sie gdyby na sali bylo 5, 6 osob. co do
          tajemnicy lekarskiej to kiedy bylm w szpitalu na poczatku pierwzej ciazy znalam
          dokladnie szczegoly dolegliwosci, zabiegow i badan pozostalych pacjentek z sali,
          lacznie z detalami jak do zabiegow i badan beda przygotowywane. A one
          dowiedzialy sie ze szczegolami o kolorze, ilosci i gestosci moich wydzielin bo
          mialam poronienie zagrazajce. Bylo to krepujace dla mnie
          i dla niektorych z nich. O tym ze obchod skladal sie ze wszystkich lekarzy i
          pielegniarek nie wspomne, bo to kolejny cyrk.
      • aleksandra1977 Re: Upokorzenie? Zakaz noszenia majtek po porodzi 19.07.09, 22:00
        aglaa82 napisała:
        Problem w tym jest taki,że jeżeli będziesz miała
        rozcinane krocze to nie wytrzymasz w majtkach ,nawet tych
        pooperacyjnych,bo to tak boli i szczypie i cały czas ta rana się
        babrze tymi wydzielinami ;o( więc sama zdecydujesz,że lepiej Ci
        będzie bez i
        > bedziesz nosila ogromna wkladke,która bez problemu utrzymasz nawet
        > chodząc między nogami,tylko od czasu do czasu podtrzymujac sobie
        > ręką.

        jakas nowa filozofia po nacieciu...

        Goilo mi sie dlugo, skonczylo sie ponownym szyciem i antybiotykiem,
        ale to nie powod, aby az tak demonizowac fakt rozcietego krocza i
        twierdzic, ze bez majtek jest lepiej...
        Czy naprawde po porodzie wyzbywacie sie ostatnich przeblyskow
        intymnosci i wlasnej godnosci?
        • zabulin Re: Upokorzenie? Zakaz noszenia majtek po porodzi 19.07.09, 22:29
          Wiesz co, ja rozumiem twoje racje i masz oczywiście prawo tak
          uważać. Szanuję to.
          Ale nie generalizujmy tak może. Koło mnie leżała dziewczyna po
          porodzie sn tak trudnym, że ledwo się ruszała. Po obchodzie
          pierwszego dnia powiedziała,że dobrze że to lekarz bada na sali a
          nie musiała iśc do jakiegoś gabinetu. Nawet jak jej pielęgniarki na
          wóżek pomagały wsiadać, zeby zawieść na usg, dziewczyna syczała z
          bólu.

          A co do tajemnicy lekarskiej- lekarz owszem popatrzył mi gdzie
          popatrzył, ale potem podszedł do mojej głowy i szeptem powiedział,
          co miał powiedzieć. Nikt z pewnością nie słyszał.

          W szpitalach uniwersyteckich na porodach, a potem podczas badania
          bywa masa studentów. Niektóre dziewczyny się ciskają, że nie maja
          prawa, ze się nie godzą. A potem te same narzekają, że mamy
          niedouczonych lekarzy. Kolega pracuje w takim szpitalu i mówi, ze
          masakkra- co druga rodząca żada żeby studenci wyszli z sali i jak on
          ma się nauczyć bycia dobrym położnikiem?

          Ja się nie czułam upokorzona, na obchodzie był lekarz, położna,
          stażysta. Inne kobiety nie patrzyły.

          Ale rozumiem, ze masz inne odczucia.

          Widzisz tak samo z nacięciem krocza- niektóre opisują, że gojenie to
          ból, pieczenie i w ogóle prawie krok od zemdlenia. A ja mam inne
          odczucia. Nacieli, zeszyli. Nawet nie czułam, że byłam nacięta.
          • franczii Re: Upokorzenie? Zakaz noszenia majtek po porodzi 19.07.09, 23:21
            jesli chodzi o naciecie to mialas naprawde duze szczescie, ze gojenie nic a nic
            cie nie bolalo. Niestety wiekszosc kobiet cierpi sporo po nacieciu bo jest to
            normalna rana, przeciete sa skora i miesnie wiec bardziej logiczne jest ze to
            bedzie bolec nawet jesli goi sie jak na psie. Osobiscie nie znam zadnej
            kobiety, ktora by nie cierpiala po nacieciu przynajmniej tydzien lub 2,
            podkreslkam przynajmniej. Po nacieciu nie moze byc tak jak bez naciecia, a cos
            takiego z twoich postow wynika. Zarzucasz innym ze strasza, a sama probujesz
            swoje doswiadczenie przedstawic w taki sposob jakby to byl najczestszy
            scenariusz a tak nie jest. Sugerujesz, ze naciecie to blachostka, takie nic a
            to klamstwo bo to powazna rana, a sam zabieg moze miec przykre nastepstwa w
            blizszej i dalszej przyszlosci.

            W szpitalach uniwersyteckich na porodach, a potem podczas badania
            > bywa masa studentów.
            Moze gdyby nie wystepowali masami a np. dwojkami to by kobiety nie mialy nic
            przeciwko.
            • zabulin Re: Upokorzenie? Zakaz noszenia majtek po porodzi 20.07.09, 00:05
              Jak juz napisałam:
              Miałam nacinane krocze. Nic nie bolało potem, nic nie szczypało, nic
              się nie babrało. Nie strasz dziewczyny, bo to, że ty tak miałaś to
              nie znaczy że każdemu tak się paskudnie goi. Ja np. parę godzin po
              porodzie i założeniu szwów na rozcięte krocze śmigałam jak sarenka :-

              ) Nosiłam sobie siateczkowe majtki i nawet nie czułam, że je mam.


              Odpisałaś mi:
              Sugerujesz, ze naciecie to blachostka, takie nic a
              > to klamstwo bo to powazna rana, a sam zabieg moze miec przykre
              nastepstwa w
              > blizszej i dalszej przyszlosci



              franczii przecież napisałam :
              -Oczywiście tak kolorowo (jak u mnie, tzn bezboleśnie)też nie
              musi dziewczyna mieć, ale nie każde
              nacięcie krocza = potem ból, cierpienie i w ogóle masakra.


              Ja nie twierdzę, że u każdej się tak ładnie goi jak u mnie, ale też
              nie u każdej będzie to masakra. Ty piszesz na podsatwie swoich
              doświadczeń i na moje doświadczenie, odpowiadasz że kłamię, że to
              blahostka. Nie kłamię, tylko piszę jak było u mnie.


              Z kolei ty piszesz:

              Osobiscie nie znam zadnej
              > kobiety, ktora by nie cierpiala po nacieciu przynajmniej tydzien
              lub 2,
              > podkreslkam przynajmniej.

              Z kolei ja znam kilkanaście dziewczyn, które nacinane były i
              wiekszość określała gojenie rany jako uczucie dyskomfortu, trochę
              pieczenia, może jedna jako większy ból.

              I to nie jest kłamstwo, wyobraź sobie. Nawet po szyciu palca mogą
              byc komplikacje, wiadomo. Może Ty i te cierpiące wielce, o których
              piszesz, po prostu rodziłyście w szpitalu, gdzie ani naciąć ani
              zszyć dobrze nie umieją niestety.Współczuję, ale nie zamierzam
              kłamać, że u mnie to była masakra, skoro tak nie było.

              A tego jak będzie u konkretnej pytającej nie da się przewidzieć-
              może przejdzie to tak super jak ja, może wręcz przecienwie. ALE
              NAPISAŁAM TYLKO < ŻE TO NIE ZAWSZE WIELKIE CIERPIENIE>
              • zabulin Re: Upokorzenie? Zakaz noszenia majtek po porodzi 20.07.09, 00:16
                Do franczii raz jeszcze smile

                W szpitalach uniwersyteckich na porodach, a potem podczas badania
                > bywa masa studentów.
                Moze gdyby nie wystepowali masami a np. dwojkami to by kobiety nie
                mialy nic
                przeciwko temu

                No nieprecyzyjnie się wyraziłam. Nie chodziło, ze na porodzie jednej
                pani jest masa studentów czyli 25 smile, bo to niemożliwe ze względów
                czysto praktycznych, choćby wielkość przecietnej sali porodowej.
                Miałam na myśli raczej to, że na dyżurze jest przypuśćmy 10
                studentów, rodzi 5 pań, więc kierują po dwóch do porodu,a i tak z
                reguły rodzące nie zezwalają na obecność. Wiem, bo kuzynka jest
                pielęgniarką i była na praktyce na porodówce.
                Większość rodzących tłumaczy to tym, ze się krępuje i im godnośc
                osobista na to nie pozwala. Te, które najbardziej wypędzają
                studentów, bo się krępują i są bardzo wstydliwe często potem
                podczas porodu wykrzykują takie przekleństwa, ze jakoś trudno
                uwierzyć i w tę wstyydliwość i w tę godność osobistą tym bardziejsmile
                • franczii Re: Upokorzenie? Zakaz noszenia majtek po porodzi 20.07.09, 08:21
                  To nawet juz sobie nie mozna z bolu poprzeklinac bo to uwlacza godnosci
                  osobistej?. W czasie porodu robi sie rozne rzeczy pod wplywem bolu i akurat
                  przeklinanie nie swiadczy zle o kobiecie a o pracownikach, ktorzy im potem za to
                  tylki obrabiaja. Wcale mnie nie dziwi, ze babki nie chca, zeby wiecej bylo
                  swiadkow, ktorzy beda po swiecie roznosic co robily i jak sie zachowywaly przy
                  porodzie. ja tez bym nie chciala.
              • franczii Re: Upokorzenie? Zakaz noszenia majtek po porodzi 20.07.09, 08:14
                zabulin, klamstwa ci ni zarzucam, skoro cie ni bolalo to widac nie bolalo.
                Chodzilo mi tylko o uscislenie, ze taki final naciecia jak byl u ciebie nalezy
                do rzadkosci i bardziej prawdopodobne jest to, ze jednak bolec i przeszkadzac w
                codziennym zyciu bedzie i to przy normalnym gojeniu bez zadnych komplikacji i
                jatrzenia sie. I to najnormalniejsza rzecz na swiecie, ze skoro jest rana, i to
                powazna to musi byc tez i bol mniejszy czy wiekszy, bardziej czy mniej
                upierdliwy ale jednak bedzie. No chyba, ze trafi sie taki wyjatek jak tysmile Ja
                akurat nie mialam naciecia a pekniecie (tez zszywane) i ja czulam dyskomfort
                wiec ciarki mnie oblatuja jak pomysle co sie czuje kiedy jest krocze naciete. A
                opinie o nacieciu opieram na doswiadczeniu kolezanek i krewnych, zadna mnie nie
                straszyla, tylko ze zbolala mina przekonywaly, ze tak trzeba, wnioski sobie
                wyciagnelam samasmile
                • zabulin Re: Upokorzenie? Zakaz noszenia majtek po porodzi 20.07.09, 09:35
                  Aż sobie franczii dziś na ten temat podsyskutowałam w pracy z
                  koleżankami, aże pracuje w babińcu, to i doświadczen dużo.

                  Wniosek był taki, że dużo bardziej obolałe były te co popekały niz
                  te, co miały nacięcie. Moje było wykonane przez fachową połozną,
                  tylko tyle ile trezba adekwatnie do postepu porodu i wychodzacej
                  główki a jak pęka kobieta sama, to sie jej pęknięcie nie pyta- jakie
                  mam byc duże- ile peknie, tyle pęknie i już.

                  Każda niech decyduje jak chce. Pracuje nas tu kilkanaście- każda
                  albo pękła albo był a nacięta i żadnej sie nie babrało, jątrzyło, a
                  każda powiedziała że to raczej nieprzyjemne i niekomfortowe . Zadna
                  nie mówiła o cierpieniu przy gojeniu rany. Więc taki finał jak był u
                  mnie nie należy do rzadkości. Moze jest równie czesty jak taki co u
                  Ciebie? Czy to niemożliwe.? Może po prostu nie umieli was pozszywać?

                  Czy ty myslisz, że jak nacinaja krocze to je rozetną na 10 cm?? Bez
                  przesady . Ja miałam nacięcie naparwdę nieduże. Bo położna patrzyła
                  i widziała ile trzeba naciąć.


                  A co do twojego postu odnośnie przeklinania i godności osobistej.

                  Jak ma być student przy porodzie, to nie, bo to narusza jej godność
                  osobistą. A jak ta sama drze się do położnej albo lekarza- o k...
                  nie dotykaj mnie, co za s...stwo, sp..., to gdzie ta jej godność
                  osobista????

                  I napisałaś że sobie poprzeklinać z bólu można, a personel obrabia
                  potem tyłki biednej rodzącej. Co innego przeklinac sobie w powietrze-
                  co innego mówić do lekarza czy położnej "sp..." A zdarza się to
                  częściej niż Ci się wydaje. A rodząca to nie święta krowa, która ma
                  prawo bluzgać po połoznej czy pielęgniarce, bo to też człowiek. A
                  poród nie usprawiedliwia wycierania sobie pyska innym człowiekiem.
                  jak chce kogoś skląć , to niech zeklnie matkę, brata, siebie. Nie
                  uwierzysz ale tak nie robią, a do położnej, czy pielegniarki nie
                  wahają się bluzgac.
                  I to nie jest wg ciebie wtedy brak godności osobistej jak sie
                  wyzywa drugiego człowieka od najgorszych? Położna to nie ściera żeby
                  sobie nią twarz wycierać.

                  I jak tak ją zbluzga, to powinna połozna pochylic głowę i słowa nie
                  pisnąc. Wcale się nie dziwie że tyłki rodzącym obrabiaja. Bo jak by
                  do mnie ktoś k... powiedział, to bym sie nie wahała i tyłek jej
                  obrobiła.
                  • sroka75 Re: Upokorzenie? Zakaz noszenia majtek po porodzi 20.07.09, 14:04
                    Wcale się nie dziwie że tyłki rodzącym obrabiaja. Bo jak by
                    > do mnie ktoś k... powiedział, to bym sie nie wahała i tyłek jej
                    > obrobiła.
                    I wszystko jasne...nie musisz już nic więcej dodawać
                  • franczii Re: Upokorzenie? Zakaz noszenia majtek po porodzi 20.07.09, 15:13
                    zaraz sie okaze, ze naciecie to sama radosc i niech zaluja te, ktore ta delicja
                    ominelasmile no ale dobrze, juz dobrze, zyj sobie w swoim swiecie.


                    no a co do tego przeklinania to slyszalam jakies legendy nawet od mojej mamy ale
                    glownie chodzilo o pogrozki pod adresem mezow i calego meskiego rodusmile.
                    Osobiscie sie z tym nie zetknelam, albo po prostu mialam szczescie spotkac sie
                    tylko z profesjonalnymi i bardzo dyskretnymi pracownikami.
                    Nie chce tu bronic grubianstwa ale sa czasem sytuacje, kiedy ktos az sie prosi.
                    Moja kuzynka miala epizod podczas porodu, ze odepchnela z calej sily lekarza i
                    tez mu cos przy tym pysknela ale podobno bez inwektyw bo nacisnal jej brzuch bez
                    uprzedzenia. Tez byla obraza a jej bylo glupio jak go spotkala potem na
                    korytarzu ale w sumie ona miala racje bo to byl odruch obronny. Wiec nigdy nie
                    wiadomo o co te klecia, moze tez w odruchu obronnym, nie wiem nie bylam, nie
                    widzialam ty tez znasz tylko wersje jakiejs plotkary z dlugim jezorem, wiec nie
                    wiem, na ile to wiarygodne. Moze tam tez ktora sie z lapami na chama bez
                    wyjasnienia i uprzedzenia pchala to uslyszala "sp.... aj". Porod to przeciez
                    ten slawny instynkt nie?smile Poza tym czasie porodu rozne rzeczy dziwne mozna
                    robic, sama sie czerwienilam na mgliste wspomnienie niktorych szczegolow. Po
                    wszystkim przeprosilam polozna i bardzo jej podziekowalam, nie sadze zeby jakos
                    sie mna przejela i rozglaszala potem na prawo i lewo co tez wyprawialam przy
                    porodzie.
                    • zabulin Re: Upokorzenie? Zakaz noszenia majtek po porodzi 20.07.09, 15:40
                      franczii napisała:

                      > zaraz sie okaze, ze naciecie to sama radosc i niech zaluja te,
                      ktore ta delicja
                      > ominelasmile no ale dobrze, juz dobrze, zyj sobie w swoim swiecie.
                      >
                      >
                      Franczii , no jak cie proszę, czy ja napisałam, ze to delicja i
                      niech załują te, co nie miały. Mam wrażenie ,że ty z koleii chcesz
                      wszystkich przekonać , że ZAWSZE to katorga i męczarnia oraz
                      cierpienie, katusze i w ogóle dramat. No przykro mi, nie zawsze.

                      No, ale jak chcesz wierzyć, ze zawsze to zyj sobie w swoim swiecie
                      . Zacytowałam cię, bo akurat pasuje smile

                      Ty znasz zawsze całą prawdę a inni powtarzają plotki (w sensie ja "
                      ty tez znasz tylko wersje jakiejs plotkary z dlugim jezorem" że cie
                      zacytuję smilesmile.

                      Twoja racja jest jedyna. Napisałaś , że nie znasz ani jednej
                      kobiety, która by przynajmniej 1 tydz, dwa po nacięciu nie miała
                      okropnych problemow. A może to tylko plotkary z długim jęzorem i w
                      dodatku wyolbrzymiaja i zmyślają??

                      Nie, na pewno nie to tylko ja znam opowieści powtarzane przez
                      plotkary z długiem jęzorem smile))) No więc nicech zostanie tak:


                      1. Tak , nacięcie to zawsze KATUSZE, bo franczii wie to na pewno

                      2. Jesli inni słyszeli inaczej, to na pewno zmyslają, bo franczii
                      koleżanki wszystkie cierpiały więc musi to byc ból nie do zniesienia.


                      3. Jeśli któras z rodzących powie do położnej , lekarza, itp. słowo
                      w stylu sp..., ty ci... to na pewno jest to ZAWSZE wina lekarza,
                      położnej itp i sobie zasłuzyli. No, a poza tym poród to instynkt ,
                      więc rodzącej wolno wszystko.

                      A jesli napisałam, że niektóre rodzxace po prostu sa grubiańskie, to
                      powiedziała to plotkara z długim jezorem i na pewno nieprawda, bo
                      franczii tak uważa.

                      Franczii ma zawsze rację smile))))

                      Pa
                      • zabcia35 Re: Upokorzenie? Zakaz noszenia majtek po porodzi 20.07.09, 15:47
                        A ja byłam nacinana przy kazdym porodzie i sama bym o to poprosiła.
                        Przynosi ulgę rodzącej a rana goi się błyskawicznie. Po kilku mscach
                        nie było śladu zeby znaleźć miejsce nacięcia.Wystarczy odrobina
                        dbałości o higienę
                        • franczii Re: Upokorzenie? Zakaz noszenia majtek po porodzi 20.07.09, 16:12
                          czyli jednak jest to delicja! smile
                          W takim razie chyba przy trzecim porodzie tez sobie poproszesmile
                        • sroka75 Re: Upokorzenie? Zakaz noszenia majtek po porodzi 20.07.09, 16:25
                          Wystarczy odrobina
                          > dbałości o higienę
                          " no trzymajta mie ludzie bo nie wytrzymie!" sugerujesz zatem, że te babrzące
                          się rany to to wina kobiet-brudasek?!
                          • zabcia35 :D 21.07.09, 09:45
                            Droga Kolezanko, podaj zatem przyczynę niegojacej się rany (u
                            zdrowej oczywiscie nie obciązonej np cukrzycą kobiety)?
                            Nie ma powodów innych niż zakazenie rany -w przypadku zdrowej
                            kobiety zaznaczam, by rana się nie goiła.
                            A zakazenie pojawia się zdaje się w przypadku wtargnięcia bakterii a
                            co za tym idzie z powodu zaniedban higienicznych samej pacjentki lub
                            personelu nie sądzisz ????
                            Chętnie poznam Twoją teorię na temat nie gojących się ran smile
                            • sroka75 Re: :D 21.07.09, 10:48
                              Nie, nie sądzę, żeby długo gojące się rany naciętego krocza były spowodowane
                              brudem - sadzę raczej, że to mogą być indywidualne skłonności ( i nie chodzi o
                              cukrzycę) i fakt, że jest to takie miejsce, że trudno przewidzieć jak się będzie
                              goiło (to nie zadrapanie na kolanie) - jest tu parę wątków o tym, że dziewczyny
                              maja problem z wygojeniem krocza i zapewniam cię, że żadna nie była na bakier z
                              higieną. Proponuję się ich o to spytać, a najpierw uprzejmie poinformować, że są
                              fleje. Ciekawa jestem reakcjiwink
                              • zabcia35 sroka 21.07.09, 13:40
                                sroka, widze ze Twoja wiedza medyczna jest bardzo zaawansowana wink
                                Wypowiadaj sie raczej o tym co czujesz, ok ?
                                Nie nakrecaj sie intrygantko bo nie mam zamiaru nikogo obrazać i
                                nazywać fleją.Nigdzie nie padło z moich ust takie okreslenie

                                Mam wrazenie ze jestes tu tylko po to zeby podkrecać atmosferkę i
                                wpychac kij w mrowisko.
                                Wspólczuje Ci, musisz mieć jakiś problem ze sobą smile
                                • sroka75 Re: sroka 21.07.09, 14:58
                                  nie mam zamiaru nikogo obrazać i
                                  > nazywać fleją.
                                  Zapewne, raczej zasugerować, ze kłopoty z gojeniem krocza to efekt braku
                                  higieny(czyli nie-wprost: brudu), odpowiedziałam więc, że na pewno wiele
                                  dziewczyn którym się rana źle goi bardzo by się ucieszyły gdyby to usłyszały. I
                                  chyba warto od nich się dowiedzieć jak to z tym gojeniem jest.
                                  A co podkręcania atmosferki to są lepsi - gdzie mi do nichwink
                                  A póki co jak do tej pory nikomu nie robiłam zarzutów nt.: intryganctwa,
                                  problemów ze sobą, nakręcania się ect.
                                  - nie czuję potrzeby
                                  >Wypowiadaj się raczej o tym co czujesz, ok ?
                                  zazwyczaj to robię, ty też jak widzę - chyba po to jest to forum, żeby nie
                                  ukrywać pewnych emocji i tylko jeść sobie z dziubków, skoro Cię wkurzyłam i masz
                                  takie a nie inne o mnie zdanie...no cóż trudno, miłego dniasmile
                                  • falka32 Re: sroka 23.07.09, 17:24
                                    Jasne, jeżeli jest zakażenie po nacięciu krocza, to jest wina pacjentki, że
                                    fleja. Jeżeli jest zakażenie rany po cc - to jest wina brudu w szpitalu i
                                    zmutowanych szpitalnych bakterii. Ciekawe...
                                    • pam_71 Re: sroka 05.08.09, 15:46
                                      Dodajmy do problemów z kroczem "spiep..." szycie przez lekarza i powstały w jego
                                      wyniku krwiak.
                                      I to wcale nie jest taki odosobniony przypadek ;-(
                                      • super.kolo Re: sroka 06.08.09, 12:11
                                        Współczuję Waszym kroczom uncertain
                      • franczii Re: Upokorzenie? Zakaz noszenia majtek po porodzi 20.07.09, 16:08
                        Poczytaj sobie uwazniej to co napisalam bos namieszala az milo.

                        Po pierwsze nie pisalam ze naciecie to zawsze katorga i katusze tylko ze to
                        zwykla rana wiec zwykle boli nawet jak sie nie swini. No nie wiem jak jeszcze ci
                        to inaczej moge napisac bo prosciej sie nie da, chyba wyczerpalam zakres moich
                        mozliwosci tlumaczenia.
                        A z twoich wypowiedzi dla mnie, ktora naciecia nie mialam jawi sie ono jak
                        wlasnie delicjasmile
                        Po drugie nigdzie nie napisalam ze moje znajome mialy okropne problemy i
                        cierpialy katusze. Jesli znajdziesz cytat to masz medalsmile Zwyczajnie je bolal
                        pociety tylek i musialy zazywac jakies przeciwbolowe tabletki. Wiekszosc z nich
                        nie miala komplikacji i bol przeszedl jak sie rana podgoila po 1 lub 2 tyg. ale
                        do tego czasu normalnie je bolalo, funkcjonowaly ale bolalo chocby przy siadaniu
                        czy myciu (jakby nie bylo jest to cierpienie). 2 znajome nie mialy takiego
                        szczescia i wleklo sie za nimi miesiacami.
                        Po trzecie znow przeinaczasz to co napisalam. Nie bylo ze jesli rodzaca pyskuje
                        to jest zawsze wina poloznych. Napisalam tylko, ze nie wiadomo jak jest naprawde
                        bo mnie tam nie bylo, bo ciebie tam nie bylo i przytaczasz relacje tylko jednej
                        strony. Na dowod, ze czasami ktos moze dac powod do grubianskiego zachowania
                        podalam przyklad mojej kuzynki. chocby po, to, zeby byl punkt widzenia kogos z
                        drugiej strony.

                        > A jesli napisałam, że niektóre rodzxace po prostu sa grubiańskie, to
                        > powiedziała to plotkara z długim jezorem i na pewno nieprawda,

                        Czy na pewno nieprawda -tego nie wiemsmile
                        Na pewno natomiast powiedziala to plotkara z dlugim jezorem
                        To tak dla uscisleniasmile

                        > Franczii ma zawsze rację smile))))

                        Milo mi, zawsze do uslugsmile)
                        • kasiunia62 Re: Upokorzenie? Zakaz noszenia majtek po porodzi 20.07.09, 17:41
                          ja należę do tych wstydliwych, ale jak trzeba będzie wietrzyć, to będę leżec bez
                          bielizny...no chyba, że tłum gapiów będzie.
                          • super.kolo Re: Upokorzenie? Zakaz noszenia majtek po porodzi 06.08.09, 12:13
                            kasiunia62 napisała:

                            > ja należę do tych wstydliwych, ale jak trzeba będzie wietrzyć, to będę leżec be
                            > z
                            > bielizny...no chyba, że tłum gapiów będzie.

                            Lepiej załóż jednak majtki,bo inaczej innym nos urwie uncertain
                      • franczii Re: Upokorzenie? Zakaz noszenia majtek po porodzi 20.07.09, 16:56
                        > ty tez znasz tylko wersje jakiejs plotkary z dlugim jezorem" że cie
                        > zacytuję smilesmile.

                        Alez cytuj sobie ile wleziesmile Jesli twoja definicja plotkowania obok obgadywania
                        innych obejmuje tez obgadywanie siebie samej, to moja kuzynka zamartwiajaca sie
                        jak to jej glupio bo prawie pobila lekarza na porodowce tez jest plotkara z
                        dlugim jezoremsmile
                        • zabulin Re: Upokorzenie? Zakaz noszenia majtek po porodzi 20.07.09, 18:25

                          A więc franczii smile


                          "Po pierwsze nie pisalam ze naciecie to zawsze katorga i katusze
                          tylko ze to
                          zwykla rana wiec zwykle boli nawet jak sie nie swini. No nie wiem
                          jak jeszcze ci
                          to inaczej moge napisac bo prosciej sie nie da, chyba wyczerpalam
                          zakres moich
                          mozliwosci tlumaczenia.
                          A z twoich wypowiedzi dla mnie, ktora naciecia nie mialam jawi sie
                          ono jak
                          wlasnie delicja "


                          No widzisz z moich opowieści nacięcie jawi ci się jako delicja, a ja
                          nigdzie nie napisałam że to delicja.Jaśniej już ci tego nie napiszę,
                          bo moje możliwości tłumaczenia się wyczerpały smile smile smile A mnie z
                          twoich jawi się jako katorga a ty nigdzie nie napisałaś, ze to
                          katorga smile


                          Po drugie nigdzie nie napisalam ze moje znajome mialy okropne
                          problemy i
                          cierpialy katusze. Jesli znajdziesz cytat to masz medal

                          Tak samo wiernie odzwierciedlam twoje wypowiedzi jak ty moje. Czy
                          napisałam kiedykolwiek, że nacięcie jest SUPER? A ciągle sugerujesz,
                          że je zachwalam i oze je4szcze gorąco polecam.Nie rozumiesz, że
                          napisałam jedynie , że nie zawsze to boli i jest uciążliwe? A ty
                          właśnie to próbujesz wmówić - nie wiem chyba bardziej sobie czy
                          innym.

                          Pogódź się z tym, ze nie masz racji i że wcale nie jest tak, że
                          większość
                          kobiet to boli potem. Może większość twoich koleżanek.
                          Moje wszystkie co do jednej potwierdziły, że o żadnym bólu, który
                          musiałby byc usmierzany środkiem przeciwbólowym nie było mowy.


                          A co do poniższego"


                          Jesli twoja definicja plotkowania obok obgadywani
                          > a
                          > innych obejmuje tez obgadywanie siebie samej, to moja kuzynka
                          zamartwiajaca sie
                          > jak to jej glupio bo prawie pobila lekarza na porodowce tez jest
                          plotkara z
                          > dlugim jezoremsmile


                          A moja kuzynka jak już ci napisałam miała praktykę na położnictwie i
                          usłyszała jak rodząca mówi do położnej b. brzydko. Wiec ja znam
                          opowieść z ust mojej kuzynki, ty z ust swojej.smilejak to prawie
                          lekarza coś tam, cos tam smile))))

                          A żałuj , ze nie słyszałaś jak sie darła dziewucha która rodziła w
                          sali obok mojej . NA WŁASNE USZY SŁYSZAŁAM.

                          A ja bym cie chciała spytać o jedną rzecz, bo to sprytnie ominęłas,
                          a pojawiło się w naszej rozmowie.

                          Czy uważasz, że kobieta, która nie zezwala żeby przy jej poordzie
                          był student, bo to narusza jej godność osobistą, a potem mówi do
                          położnej: sp..... posiada tą godność czy nie? Gdzie ta jej godność
                          się chowa wówczas?

                          Ja też rodziłam, bolało jak nie wiem, ale sp... tylko dlatego, że
                          mnie boli nie powiedziałabym do położnej. Moim zdaniem godność
                          osobistą sie ma w każdej sytuacji albo nie ma sie jej wcale.

                          • franczii Re: Upokorzenie? Zakaz noszenia majtek po porodzi 20.07.09, 19:46
                            Mnie sie jawi jak delicja bo pisalas ze nie czulas wcale ale to wcale tego
                            naciecia. To tak jakby go nie bylo, czyli jak dla mnie delicja bo ja moje
                            pekniecie czulam. Poza tym mnie sie moze cos jawic bo tego naprawde nie mialam=P
                            A tobie sie nie tylko jawi bo napisalas jak byk: “Napisałaś , że nie znasz ani
                            jednej kobiety, która by przynajmniej 1 tydz, dwa po nacięciu nie miała
                            okropnych problemow.” No wlasnie gdzie to napisalam? Przynajmniej moglabys
                            sprostowac, co?-:B

                            > Pogódź się z tym, ze nie masz racji i że wcale nie jest tak, że
                            > większość
                            kobiet to boli potem.

                            No to w koncu jak z ta racja jest? mam ja czy nie mam zawsze? Bo cos krecisz
                            chyba:-B
                            A tak na serio, uznaje, ze nie wszystkie boli po porodzie naciecie choc zadnej
                            takiej nie znam, znam tylko takie, ktore to jednak bolalosad


                            > A żałuj , ze nie słyszałaś jak sie darła dziewucha która rodziła w
                            > sali obok mojej . NA WŁASNE USZY SŁYSZAŁAM.

                            to moze mnie slyszalas. dzieki za "dziewuche"
                            Dlaczego nie lubisz kobiet?

                            > A moja kuzynka jak już ci napisałam miała praktykę na położnictwie i
                            > usłyszała jak rodząca mówi do położnej b. brzydko. Wiec ja znam
                            > opowieść z ust mojej kuzynki, ty z ust swojej.smilejak to prawie
                            > lekarza coś tam, cos tam smile))))

                            Pozwol ze zapytam, jakim cudem twoja kuzynka praktykantka mogla uslyszec, skoro
                            te "najgodniejsze" i jednoczesnie najlepiej bluzgajace kobiety jej jako
                            praktykantki do swoich porodow nie dopuscily?

                            > Czy uważasz, że kobieta, która nie zezwala żeby przy jej poordzie
                            > był student, bo to narusza jej godność osobistą, a potem mówi do
                            > położnej: sp..... posiada tą godność czy nie? Gdzie ta jej godność
                            > się chowa wówczas?

                            No wiesz, bo wtedy kiedy odmawiala to byla przekonana ze godnosc ma, a to ze
                            byla w bledzie wyszlo dopiero potemsmile
                            A tak na serio to mysle, ze w bolu “najgodniejsi” i najswietsi moga stracic
                            panowanie i rozne rzeczy robic i nabluzgac. Godnosc to raczej stawienie czola
                            wlasnym czynom i slowom i wziecie za to odpowiedzialnosci. Uwazam, ze po
                            wszystkim wystarczy wytlumaczyc sie i ladnie przeprosic oraz podziekowac za
                            wyrozumialosc i opieke. Jesli ktos tego nie zrobi to dopiero wtedy burak.

                            A jeszcze zapytam czy kobieta, ktora zezwala na asyste studentow moze sobie
                            pozwolic na utrate godnosci lub chociaz na taryfe ulgowa u twojej kuzynki
                            praktykantki?

                            > Ja też rodziłam, bolało jak nie wiem, ale sp... tylko dlatego, że
                            > mnie boli nie powiedziałabym do położnej.

                            No to jestes bardzo godnasmile masz moje uznanie bos godniejsza ode mnie, ja takiej
                            pewnosci nie mam, zeby sie zarzekac. Wprawdzie sam bol porodowy nie wystarczyl
                            zebym stracila godnosc i zaczela klac. Ale nie moge reczyc, czy moja godnosc
                            zniosla ewentualny masaz szyjki lub naciskanie brzucha, juz sam dotyk byl okropny.

                            • zabulin Re: Upokorzenie? Zakaz noszenia majtek po porodzi 20.07.09, 22:29
                              Otóż francziismile


                              Piszesz do mnie w ostatnim poście:

                              napisalas jak byk: “Napisałaś , że nie zn
                              > asz ani
                              > jednej kobiety, która by przynajmniej 1 tydz, dwa po nacięciu nie
                              miała
                              > okropnych problemow.” No wlasnie gdzie to napisalam? Przynajmniej
                              moglaby
                              > s
                              > sprostowac, co?-:B


                              Napisałaś to tu: Cytat z poprzedniej strony , wybacz nie pamiętam
                              godziny i dnia kiedy to było, ale bez trudu znajdziesz:


                              "Osobiscie nie znam zadnej
                              kobiety, ktora by nie cierpiala po nacieciu przynajmniej tydzien lub
                              2,
                              podkreslkam przynajmniej
                              . Po nacieciu nie moze byc tak jak bez
                              naciecia, a cos
                              takiego z twoich postow wynika."

                              Prostuję- ty użyłaś słowa "cierpieć" ja niedokładnie przytoczyłam
                              twoje słowa jako "okropne problemy" Choć wg mnie cierpieć to nawet
                              gorzej niż mieć ogromne problemy. A WIĘC WSKAZUJE CI FRANCZII GDZIE
                              TO NAPISALAŚ> ZADOWOLONA? smile) Wywiązałam się z zadania?


                              No to w koncu jak z ta racja jest? mam ja czy nie mam zawsze? Bo cos
                              krecisz
                              > chyba:-B


                              E, zawsze masz rację to już ustalone smile smile smile


                              "A tak na serio, uznaje, ze nie wszystkie boli po porodzie naciecie
                              choc zadnej
                              > takiej nie znam, znam tylko takie, ktore to jednak bolalosad"

                              Współczuje, ale znasz już mnie wirtualnie, którą nie bolało, a ja
                              znam parę innych, tak że jest nas trochę smile A na powaznie życzę
                              wszystkim takiego porodu, zeby nic nie bolało, nie pękało, nacinane
                              nie było, itp.



                              "A żałuj , ze nie słyszałaś jak sie darła dziewucha która rodziła w
                              > > sali obok mojej . NA WŁASNE USZY SŁYSZAŁAM.
                              >
                              > to moze mnie slyszalas. dzieki za "dziewuche"
                              > Dlaczego nie lubisz kobiet?"


                              Wybacz, ale dla mnie ktos lecący łaciną to nie dama, pani,
                              dziewczyna, a dziewucha. To i tak było najlagodniejsze okreslenie
                              dla kobiety o rynsztokowym słownictwie.





                              Pozwol ze zapytam, jakim cudem twoja kuzynka praktykantka mogla
                              uslyszec, skoro
                              > te "najgodniejsze" i jednoczesnie najlepiej bluzgajace kobiety jej
                              jako
                              > praktykantki do swoich porodow nie dopuscily?

                              żaden cud, franczii smile


                              Bo pracowała w szpitalu uniw. Plsce, a tam nie Szwajcaria smile albo
                              inne bogactwo i poki co sal porodowych dźwiękoszczelnych nie ma. I
                              jak sobie przechodziła korytarzem, to z sali porodowej dobiegł
                              tekst: " Wyp... mi stąd, piguło.Ma mi tu zaraz przyjść lekarz, bo
                              byle położna nie będzie mi sprawdzać rozwarcia."

                              Żeby uprzedzić twoje ewnetualne komentarze. Dziewczyna, która tak
                              walnęła tekstem urodziła zdrowe dziecko, bez komplikacji. Poród
                              książkowy. A znieczulenia nie chciała smile
                              Na dyżurze było wtedy 3 lekarzy i 7 rodzących.

                              I pewnie ta położna zasłużyła sobie na taki tekst:
                              1) Bo to jej wina, że PANIĄ damę boli,
                              2) Bo to jej wina, że rodzi 7 kobiet a lekarzy 3 i nie może byc 1
                              lekarz przy jednej rodzącej, tylko krążą między salami
                              3) Pewnie też jej wina, że wykonywała swój obowiązek, czyli chciała
                              spr. rozwarcie. Na 100% gdyby nie sprawdzała, byłoby potem w
                              prasie ., że dziewczyny leżą, rodzą i nikt nawet nie zagladnie
                              sprawdzić jak postępuje poród smile
                              4) Najważniejsze- ta PANI rodziła= wszytko jej wolno smile

                              A jeszcze zapytam czy kobieta, ktora zezwala na asyste studentow
                              moze sobie
                              > pozwolic na utrate godnosci lub chociaz na taryfe ulgowa u twojej
                              kuzynki
                              > praktykantki


                              Pielęgniarki podczas studiow, mają praktyki na większości oddziałów,
                              m.in. na połoznictwie, tak że była tam czasowo , a wybrała po
                              studiach internę smile

                              Rozumiem, że chciałas poironizować tym pytaniem, ale mnie ten
                              problem, a jest to problem wyobraź sobie nie śmieszy. Chcialabyś,
                              zeby twój porod odbierał lekarz, który przebieg porodu widział na
                              filmie, a na żywo kilka razy, bo jak chce wejść i czegoś się
                              nauczyć, to się zadna zgodzić nie chce, bo przecież taki student
                              naruszy jej godność osobistą???
                              Ja sie nie dziwię, że potem takie niedouki nas leczą. Przecież tacy
                              studenci to powinni jak najwięcej uczyć się przez praktyke, byc i
                              przy tych porodach, gdzie nie wszystko przebiega gładko, żeby potem
                              może jakiejś kobiecie czy dziecku uratować życie.

                              Naprawdę, nie ma sie z czego smiać i cieszyc.




                              A co do godności i tłumaczenia, ze ból poorodowy moze wyzwolic pewne
                              negatywne emocje, itp.
                              Ja mam takie zdanie- albo ktoś godność osobista ma albo nie. Wiesz
                              co, moja kuzynka była tez przy osoobach umierajacych, gdzie ból był
                              tak silny, ze morfina nie działała. I nigdy tam nie usłyszała, żeby
                              taki pacjent, powiedział do personelu wyp... lub cos w tym stylu,
                              chociaż tym ludziom często nawet lekki dotyk sprawiał okropny ból.

                              I to oni sa godni, A nie mow mi, że można mieć godność osobistą i
                              tylko na chwilę ją stracić , bo sie rodzi i boli. Jesli tak, tzn, ze
                              się jej nigdy nie miało. Powtarzam- rozumiem jak ktoraś klnie w
                              powietrze, ale żeby kazać wyp... położnej , bo chce sprawdzic
                              rozwarcie. No, proszę cie...
                              • franczii Re: Upokorzenie? Zakaz noszenia majtek po porodzi 20.07.09, 23:43
                                > Prostuję- ty użyłaś słowa "cierpieć" ja niedokładnie przytoczyłam
                                > twoje słowa jako "okropne problemy" Choć wg mnie cierpieć to nawet
                                > gorzej niż mieć ogromne problemy. A WIĘC WSKAZUJE CI FRANCZII GDZIE
                                > TO NAPISALAŚ> ZADOWOLONA? smile)

                                Niby sprostowanie ale nic nie sprostowalas i jeszcze probujesz naciagnac do
                                swojegosmile I co wlasciwie wskazalas, to co ja napisalam czy to co ty napisalas ze
                                ja napisalam? =P
                                Zmuszasz mnie zebym ci udzielila wykladu z jezyka ojczystego?=P
                                Prosze bardzo:
                                cierpiec - "odczuwać, przeżywać, znosić ból fizyczny, mieć, znosić jakąś
                                dolegliwość"
                                problem - trudna sytuacja, z której należy znaleźć jakieś wyjście»
                                2. «poważna sprawa, która wymaga przemyślenia i rozstrzygnięcia

                                Podaje definicje slownika PWN zeby nie bylo juz watpliwosci co znaczy slowo
                                ciepiec i co znaczy "problemy" w dodatku "okropne"smile.
                                Ja pisalam o takim slownikowym cierpieniu a nie zadnych problemach. U tych co
                                sie zagoilo w 1 czy 2 tyg. byl bol zwiazany z gojenim sie rany, wrecz ponoc
                                szybko i bezproblemowo bo bez jatrzenia i bez koniecznosci dodatkowych
                                konsultacji i interwencji sie zagoilo. Nie trzeba bylo SZUKAC WYJSCIA a
                                CIERPLIWIE ZNOSIC az sie zagoilosmile "Okropne problemy" czyli powiklania (sl.
                                trudna sytuacja) a co za tym idzie koniecznosc dodatkowych konsultacji (szukanie
                                wyjscia) to wystapily u 2 innych znajomych ale ich nie biore pod uwage bo to
                                margines.

                                > Współczuje, ale znasz już mnie wirtualnie
                                Ale dlaczego wspolczujesz? Wbrew temu, co pewnie sobie myslisz, mnie wcale nie
                                zalezy na tym, zeby rzeczywistosc naciagac do wlasnych wyobrazen. Powinas raczej
                                z radoscia donosic, ze udalo ci sie poszerzyc moje horyzonty. A ja mam nadzieje,
                                ze ty tez skorzystasz na tj dyskusji ze mna, chocby w kwestii jezykowejwink

                                to nie dama, pani,
                                > dziewczyna,

                                A moze to po prostu kobieta? Nazywanie otaczajacego nas swiata za pomoca
                                zwyczajowych nazw wcale nie jest takie trudnesmile A dziewucha swiadczy brzydko o
                                tobie, skad wiesz co sie z ta dziewucha dzialo, czy byla swiadoma tego co robila
                                i mowila itp.? No chyba ze w kwestii jej porodu jestes rownie dobrze
                                poinformowana co kuzynka praktykantka wyposazona w czuly narzad sluchu.
                                Mnie tez bylo slychac pietro nizej, stracilam kontrole nad wlasnymi reakcjami,
                                wprawdzie nie przeklinalam ani nikomu nie bluzgalam nawet mezowismile ale bylam na
                                bardzo cienkiej granicy bo nad swoimi reakcjami nie panowalam, to ze nikomu nie
                                bluznelam to byla moim zdaniem tylko kwestia szczescia.
                                A ludzie sa rozni nawet wsrod tych, ktorzy maja godnosc i klase. Czasami ktos
                                komus nabluzga w zyciu codziennym pod wplywem silnych emocji, stresu ale godnosc
                                i klase moze uratowac przyjmujac odpowiedzialnosc za swoj niegodny czyn i dajac
                                zadoscuczynienie osobie ktora urazil. Na tym m.in. polega klasa chyba nie? Tym
                                bardziej uwazam, ze nie mozna odsadzac od godnosci kogos bo nie potrafi
                                zapanowac nad wlasnymi reakcjami na najwiekszy bol w zyciu.

                                > Rozumiem, że chciałas poironizować tym pytaniem, ale mnie ten
                                > problem, a jest to problem wyobraź sobie nie śmieszy.

                                Nie, mialam nadzieje przeczytac odpowiedz dokladnie na to pytanie, ktore
                                zadalamsmile Ale tym razem to ty je ominelaswink Nie interesowaly mnie wywody na
                                temat niedouczonych lekarzy.

                                co do godności i tłumaczenia, ze ból poorodowy moze wyzwolic pewne
                                > negatywne emocje, itp.

                                Ja nie tlumacze ze bol porodowy moze wyzwolic negatywne emocje. Ja uwazam, ze
                                jakikolwiek silny bol moze wyzwolic negatywne emocje i spowodowac chwilowa
                                utrate panowania nad reakcjami. Twoje teorie na temat tzw. godnego znoszenia
                                bolu i porownywanie jak to jeden znosi godnie a inny mniej godnie sa po prostu
                                NIESMACZNE i ponizej jakiegokolwiek poziomu (czy ty sie uwazasz za osobe z klasa
                                i godnoscia osobista??). Nawet nie bede ich komentowac. Napisze tylko, ze nie
                                masz prawa oceniac cudzego cierpienia i tego, co ten ktos w zwiazku z tym
                                przezywa. Nie masz prawa dyktowac, jak powinna sie zachowywac cierpiaca istota
                                ludzka doswiadczajaca jakby nie bylo jednego z najsilniejszych bolow z jakimi
                                czlowiekowi przychodzi sie zmierzac.
                                • zabulin Re: Upokorzenie? Zakaz noszenia majtek po porodzi 21.07.09, 00:39
                                  Zmuszasz mnie zebym ci udzielila wykladu z jezyka ojczystego?=P
                                  > Prosze bardzo:
                                  > cierpiec - "odczuwać, przeżywać, znosić ból fizyczny, mieć,
                                  znosić jakąś
                                  > dolegliwość"
                                  >
                                  problem - trudna sytuacja, z której należy znaleźć jakieś wyjście
                                  »
                                  > 2. «poważna sprawa, która wymaga przemyślenia i rozstrzygnięcia


                                  Czy trudną sytuacją, z której należy znaleźć wyjście, pani profesor
                                  może być fakt, ze ktoś odczuwa ból fizyczny, i że chcąc znaleźć
                                  wyjście z tejże sytuacji próbuje jakoś sobie z nim (tzn. tymże bólem)
                                  radzić?
                                • zabulin Re: Upokorzenie? Zakaz noszenia majtek po porodzi 21.07.09, 00:53
                                  Franczii, jest cos takiego jak język pootczny. Dla mnie cierpienie
                                  ("odczuwać, przeżywać, znosić ból fizyczny, mieć, znosić jakąś
                                  > dolegliwość") to ogromny problem smile

                                  Twój słownikowy wywod odbieram jako rozpaczliwą i żałosna próbę
                                  odwrócenia uwagi od tego jak sie motasz.



                                  A ja mam nadzieje
                                  > ,
                                  > ze ty tez skorzystasz na tj dyskusji ze mna, chocby w kwestii
                                  jezykowejwink
                                  >


                                  Tak, skorzystałam- usmiałam się do łez , kiedy wywód językowy robiła
                                  mi dziewczyna, która nie wie jak sie pisze błahostka (sprawdź swój
                                  post z 19 lipca)
                                  Pochwaliłaś się już, że posiadasz słownik PWN i potrafisz przepisać
                                  definicję, zatem zakup słownik ortograficzny i kiedy nastepnym razem
                                  będziesz używać trudnego słowa, sprawdź zasady pisowni.

                                  A jak nauczysz sie zasad ortografii, możesz zabierac się za robienie
                                  wywodów językowych. Bo teraz to tylko się skompromitowałaś,
                                  niestety sad

                                  Chciałaś osmieszyć mnie, a ośmieszyłaś siebie wink



                                  A dziewucha swiadczy brzydko o
                                  > tobie, skad wiesz co sie z ta dziewucha dzialo, czy byla swiadoma
                                  tego co robil
                                  > a
                                  > i mowila itp.

                                  Tak, tak, masz rację, o mnie brzydko swiadczy, nie o tej, co klnie i
                                  wyzywa. tak, dziewuch b. brzydkie słowo. Tak mi wstyd.Poklęczę jutro
                                  za to na grochu smile





                                  Mnie tez bylo slychac pietro nizej, stracilam kontrole nad wlasnymi
                                  reakcjami,
                                  > wprawdzie nie przeklinalam ani nikomu nie bluzgalam nawet mezowismile
                                  ale bylam na
                                  > bardzo cienkiej granicy bo nad swoimi reakcjami nie panowalam, to
                                  ze nikomu nie
                                  > bluznelam to byla moim zdaniem tylko kwestia szczescia.



                                  Urzekła mnie twoja historia....


                                  Ja nie tlumacze ze bol porodowy moze wyzwolic negatywne emocje. Ja
                                  uwazam, ze
                                  > jakikolwiek silny bol moze wyzwolic negatywne emocje i spowodowac
                                  chwilowa
                                  > utrate panowania nad reakcjami. Twoje teorie na temat tzw. godnego
                                  znoszenia
                                  > bolu i porownywanie jak to jeden znosi godnie a inny mniej godnie
                                  sa po prostu
                                  > NIESMACZNE i ponizej jakiegokolwiek poziomu (czy ty sie uwazasz za
                                  osobe z klas
                                  > a
                                  > i godnoscia osobista??). Nawet nie bede ich komentowac. Napisze
                                  tylko, ze nie
                                  > masz prawa oceniac cudzego cierpienia i tego, co ten ktos w
                                  zwiazku z tym
                                  > przezywa. Nie masz prawa dyktowac, jak powinna sie zachowywac
                                  cierpiaca istota
                                  > ludzka doswiadczajaca jakby nie bylo jednego z najsilniejszych
                                  bolow z jakimi
                                  > czlowiekowi przychodzi sie zmierzac.

                                  Nikomu nie dyktuję jak ma się zachować podczas bólu i cierpienia.
                                  Ale jeśli uważasz, ze ból usprawiedliwia chamstwo i rynsztokowe
                                  odzywki do innych, to sama nie masz klasy.

                                  Nie musiała ta PANI krzyczec do połoznej wyp...., można powiedzieć
                                  idź, wyjdź, zostaw mnie, nie dotykaj , a nie wyp...

                                  I ty mi zadajesz pytanie czy mam godnosc osobistą, skoro szukasz
                                  usprawiedliwienia dla takiego zachowania. Siebie o to spytaj.
                                  Czy ty ją masz.
                                  • franczii Re: Upokorzenie? Zakaz noszenia majtek po porodzi 21.07.09, 02:21
                                    Dla mnie cierpienie
                                    > ("odczuwać, przeżywać, znosić ból fizyczny, mieć, znosić jakąś
                                    > > dolegliwość") to ogromny problem smile
                                    Dla mnie to tez problem ale chyba nie taki, zeby wymagal zastanawiania sie i
                                    szukania rozwiazania. Po prostu biore paracetamolsmile


                                    Ja sie nie motam. Podalam ci definicje a ty nadal sie trzymasz uparcie czegos
                                    nie wiem czego i dlaczegosmile Dla mnie cierpienie = bol, Problem=komplikacja. Mam
                                    za soba slownik jezyka polskiego. I zdrowy rozsadek tez. Na bol bierze sie
                                    paracetamol a nie “zastanawia nad rozwiazaniem”. Na komplikacje idzie sie do
                                    gina i szuka rozwiazania. Czy naprawde chcesz sie tu bawic w “i co poeta mial na
                                    mysli “ w wersji dla ubogich? Dlaczego podwazasz definicje slownikowa oraz moje
                                    prawo do tego, aby moje wypowiedzi i moje slowa byly interpretowane zgodnie ze
                                    slownikiem? Ja mam do tego prawo i jesli chcesz ze mna dyskutowac to ty musisz
                                    sie do tego dostosowac.

                                    >Chciałaś osmieszyć mnie, a ośmieszyłaś siebie wink

                                    Czyzby? A o DRWINIE tez zapewne nie slyszalas?wink

                                    Bledy mi sie zdarzaja, nawet najlepszym sie zdarzaja, nie martw sie nie bede
                                    przeczesywac twojej internetowej tworczosci w poszukiwaniu twoich
                                    najdrobniejszych potkniec ani ci ich potem wypominac, ja na tyle nisko nie
                                    upadlam.
                                    Roznica miedzy nami polega na tym, ze ja sie do bledu potrafie przyznac a ty bij
                                    zabij za jedno slowo, w ktorym na sile doszukujesz sie jakiegos innego sensu,
                                    ktory tobie pasuje i probujesz naciagnac tak, zeby nie przyznac sie do tego, ze
                                    jednak sie pomylilas. Nie chodzilo mi o to sprostowanie do mojej wypowiedzi,
                                    pisalam to z emotkami na pol powaznie, bo tak naprawde ma gdzies twoje
                                    sprostowanie. Bylam ciekawa twojej reakcji oraz tego, w jaki sposob wybrniesz
                                    ze swojej pomylki no i mialam nosa bo oto moim oczom ukazala sie twoja klasa w
                                    calej okazaloscismile

                                    >Nie musiała ta PANI krzyczec do połoznej wyp...., można powiedzieć
                                    >idź, wyjdź, zostaw mnie, nie dotykaj , a nie wyp...
                                    >I ty mi zadajesz pytanie czy mam godnosc osobistą, skoro szukasz
                                    >usprawiedliwienia dla takiego zachowania. Siebie o to spytaj.
                                    >Czy ty ją masz.

                                    Ale gdyby pani sie ugryzla w jezyk przy slowie "wyp…" to by znaczylo, ze jeszcze
                                    nie stracila panowania nad swoim zachowaniemsmile A ja pisalam o utracie kontroli
                                    nad reakcjamismile
                                    Nie szukam usprawiedliwienia, ja to po prostu wiem.
                                    Zadalam ci pytanie o godnosc, zeby cie otrzezwic dziewczyno, zebys sie
                                    opamietala w pore i przestala w trywialnym forumowym wycieraniu sobie geby
                                    innymi, dyskusji z nudow o bluzgach i pie...ch mieszac ludzi smiertelnie
                                    chorych i porownywac, kto godnie umieral a kto niegodnie cierpial. Ale to do
                                    twojej wrazliwosci i poczucia godnosci nie dociera najwidoczniej. W zwiazku z
                                    tym z radoscia udzielam ci odpowiedzi przeczacej na twoje pytanie o moja godnosc
                                    osobista(tak na marginesie to ja na wszystkie pytania ci odpowiedzialam a ty
                                    coniektore zrecznie omijaszsmile Nie musze miec ani klasy ani godnosci osobistej,
                                    nie mam takich ambicji i wrecz ciesze sie, ze w twoim pojeciu klasy i
                                    godnosci nie mam, na sama mysl, ze moglabym sie znalezc na jednym poziomie z
                                    kims twojego pokroju mam odruch wymiotny.



                                    • zabulin Re: Upokorzenie? Zakaz noszenia majtek po porodzi 21.07.09, 09:42
                                      Dlaczego podwazasz definicje slownikowa or
                                      > az moje
                                      > prawo do tego, aby moje wypowiedzi i moje slowa byly
                                      interpretowane zgodnie ze
                                      > slownikiem? Ja mam do tego prawo i jesli chcesz ze mna
                                      dyskutowac to ty musisz
                                      > sie do tego dostosowac.




                                      Kobieto, zycie to nie słownik. Załosne to było, nie widzisz tego?

                                      Wielki i wspaniały był twoj słownikowy wywod, bo co udowodniłaś?? ,
                                      T okresliłas ze cierpią a ja napisalam jakobyś okreliła to "mają
                                      problem" ŻENUJĄCE, no ale tonacy brzytwy się chwyta.


                                      Dlaczego podwazasz moje prawo do posiadania innego zdania niz ty ??
                                      Bo uparcie i bezskutecznie próbujesz mnie przekonac do głupot które
                                      wymyslasz.I których sama sie potem wypierasz. Walnęłaś na początku
                                      dyskusji o konsekwencjach nacięcia, ze ( i tu poczytaj swoje wlasne
                                      wypowiedzi, choćby ta z 19 lipca). A ja ci tylko odpisalam, że nie u
                                      wszystkich nacięcie to taka rana, o jakiej piszesz. I Piany
                                      dostałaś. Bo co? Bo nie wszystkich nacięcie boli? Sama wróc do
                                      twoich wypocin i je przeczytaj.

                                      Ja się nigdy do miernoty nie dostosuje franczii. A miernotą jest
                                      twoja słownikowa akcja.


                                      Czy naprawde chcesz sie tu bawic w “i co poeta
                                      > mial na
                                      > mysli “ w wersji dla ubogich?


                                      Właśnie ty się w to zabawiłaś- "co franczii miała na myśli w wersji
                                      dla ubogich " intelektualnie ubogich, franczii jak widzę.




                                      Czyzby? A o DRWINIE tez zapewne nie slyszalas?wink


                                      Słyszałam, wielokrotnie stosowalam, nigdy nie zajarzyłaś



                                      Bledy mi sie zdarzaja, nawet najlepszym sie zdarzaja, nie martw sie
                                      nie bede
                                      > przeczesywac twojej internetowej tworczosci w poszukiwaniu twoich
                                      > najdrobniejszych potkniec ani ci ich potem wypominac, ja na
                                      tyle nisko nie
                                      > upadlam.


                                      Upadłaś smile - czego dowodem był twój słownikowy wywód i proba
                                      żałosna udowodnienia, ze jak użyłam słowa problem, a ty cierpienie,
                                      to strasznie przekręciłam twoją wspaniała wypowiedź.


                                      Bylam ciekawa twojej reakcji oraz tego, w jaki sposob wybrniesz
                                      > ze swojej pomylki no i mialam nosa bo oto moim oczom ukazala sie
                                      twoja klasa w
                                      > calej okazaloscismile


                                      Franczii, i nie uwierzysz- dokladnie to samo pomyslałam o tobie smile

                                      Choc nie, zmienilabym końcówke wypowiedzi na "mialam nosa bo oto
                                      moim oczom ukazal sie kompletny brak klasy calej okazaloscismile


                                      Ale gdyby pani sie ugryzla w jezyk przy slowie "wyp…" to by
                                      znaczylo, ze
                                      > jeszcze
                                      > nie stracila panowania nad swoim zachowaniemsmile A ja pisalam
                                      o utracie kontroli
                                      > nad reakcjamismile
                                      > Nie szukam usprawiedliwienia, ja to po prostu wiem.

                                      Tak, podaj teraz definicję tych dwóch slów,. Choć nie, nie zrobisz
                                      tego, bo ty nie zniżasz się do poziomu szukania pomylek w czyims
                                      słownictwie smile))))) Albo napisz, proszę, pokaż mi raz jeszcez jak
                                      głupia i pusta jesteś.



                                      Zadalam ci pytanie o godnosc, zeby cie otrzezwic dziewczyno, zebys
                                      sie
                                      > opamietala w pore i przestala w trywialnym forumowym wycieraniu
                                      sobie geby innymi- i ty mnie zwracasz uwagę, że powiedziałam
                                      o kimś dziewucha, ty ????? Nie dość, ze nie masz klasy, godności, to
                                      jeszcze nie masz wstydu, żeby krytykowac kogoś za użycie slowa
                                      dziewucha a potem pisac mi, że ja wycieram sobie gębę

                                      Nie mam geby, mam twarz smile


                                      dyskusji z nudow o bluzgach i pie...ch mieszac ludzi smiertelnie
                                      > chorych i porownywac, kto godnie umieral a kto niegodnie cierpial.
                                      Ale to do
                                      > twojej wrazliwosci i poczucia godnosci nie dociera najwidoczniej.


                                      Nigdy nie mieszałam rodzących, z ludźmi smiertelnie chorymi.Bo to
                                      uwłaczałoby tym drugim.
                                      Usiłowałaś mi wmówić, ze jak rodzi i cierpi to traci kontrolę i
                                      należy zrozumieć jej rynsztokowe słownictwo.

                                      A ja ci odpisałam tylko, że inni cierpią i to bardziej niz na
                                      porodowce i jakoś nie wyzywaja innych, więc miałam na myśli to
                                      (napisze ci dużymi literami) ŻE JAK KTOŚ MA GODNOŚĆ, to nawet JAK
                                      CIERPI NIE RZUCA MIĘSEM W INNYCH. A jak ktoś tak robi, to jej po
                                      prostu nie ma . Trudno, nie każdy musi miec smile


                                      W zwiazku z
                                      > tym z radoscia udzielam ci odpowiedzi przeczacej na twoje pytanie
                                      o moja godnos
                                      > c
                                      > osobista(tak na marginesie to ja na wszystkie pytania ci
                                      odpowiedzialam - nie, nie na wszytskie)a ty
                                      > coniektore zrecznie omijaszsmile
                                      Nie,na wszystkie odpowiadasz,. A ja pewnie też, któres ominełam.
                                      Nasze posty były dośc długie. Mogło sie tak zdarzyć.





                                      Nie musze miec ani klasy ani godnosci osobistej
                                      > ,
                                      > nie mam takich ambicji i wrecz ciesze sie, ze w twoim pojeciu
                                      klasy i
                                      > godnosci nie mam, na sama mysl, ze moglabym sie znalezc na
                                      jednym poziomie z
                                      > kims twojego pokroju mam odruch wymiotny



                                      Przeczytaj sobie definicję klasy i godnosci w słowniku smile smile smile

                                      Musiałabyś wspiąć się wyżej i sporo sie nauczyc kultury, żeby w
                                      ogóle osiągnąć jakikolwiek poziom. A jak bys tak wysoko wchodziła ,
                                      to rzeczywiście mogłabys zwymiotowac.
                                      Ja wiem, że nie jesteśmy na tym samym poziomie, bo:
                                      1) nie usprawiedliwiam wyklinania innych w żadnym wypadku
                                      2) nie mówię, ze jak jedną coś bolało, to innne też musi, musi ,
                                      musi smile bo ja jestem alfa i omega i to wiem, bo nie znam ani jednej
                                      dziewczyny która by nie cierpiała itp dalsze twoje głupoty....(19
                                      lipca)
                                      3) Wiem, że godnosci osobistej nie ma sie na zawołanie- w piatek jak
                                      nie boli, to ma, w sobote jak boli to kogoś sk...uje, ale godnośc
                                      dalej sobie ma, bo przecież ją bolało , to może powyzywać od c...,
                                      ku.. itp.

                                      Tak cie w domu nauczyli, że jak boli, to możesz bluzgac po
                                      wszystkich?

                                      Gratuluję zatem twojej godności smile, twojej klasy, twojego
                                      wychowania i dumna jestem, ze nie jestem taka jak ty.

                                      Bo gdybym była osoba twojego pokroju, taka jak ty, to musiałabym
                                      lustra z domu powyrzucac. Bo pewnie za kazdym razem (GDYBYM BYŁA
                                      TAKA JAK Ty) patrząc w lustro wymiotowalabym widząc swe własne
                                      odbicie.

                                      Ostatnim akapitem tego postu dostosowałam sie do poziomu ostatniego
                                      akapitu twojego postu i tak polecialam poziomem w dół, że aż mnie
                                      mdli i mam odruch wymiotny smile
                                      • franczii Re: Upokorzenie? Zakaz noszenia majtek po porodzi 21.07.09, 11:19
                                        A ta znow to samo :-B
                                        Ja ci kochana nie odmawiam prawa do wlasnego zdnia. Zwracam ci tylko uwage, ze
                                        jesli przytaczasz moje slowa w mowie zaleznej to chcialabym abys to robila
                                        dokladnie a juz na pewno nie chce abys przypisywala mi slowa, ktore z mojej
                                        strony nie padly. Tylko tego od ciebie chcialam.

                                        “Wycieranie sobie kims geby” to utarty zwrot jezykowy funkcjonujacy w
                                        polszczyznie, znaczenie znajdziesz w slowniku=P I mala podpowiedz nie chodzi tu
                                        o twoja gebe w sensie twarzy:-B

                                        >Tak, podaj teraz definicję tych dwóch slów,. Choć nie, nie zrobisz
                                        >tego, bo ty nie zniżasz się do poziomu szukania pomylek w czyims
                                        >słownictwie )))))

                                        Nie zrozumialas, wykonaj w tyl zwrot i przeczytaj jeszcze raz.

                                        >Słyszałam, wielokrotnie stosowalam, nigdy nie zajarzyłaś
                                        Bawimy sie w przedszkole? :-B Niech ci bedzie, nie zajarzylam, nie bede sie o
                                        to spierac. Jestesmy w takim razie kwita.

                                        Wywod slownikowy to nie moj wywod to skopiowanie definicji, ktora napisal ktos
                                        madrzejszy ode mnie ale pewnie nie madrzejszy od ciebie, co? =P.


                                        >2) nie mówię, ze jak jedną coś bolało, to innne też musi, musi ,
                                        >musi bo ja jestem alfa i omega i to wiem, bo nie znam ani jednej
                                        >dziewczyny która by nie cierpiała itp dalsze twoje głupoty....(19
                                        >lipca)

                                        Ale czemu podpierasz sie postem z 19. Od tego czasu minely 2 dni, w ciagu
                                        ktorych mnostwo sie wydarzylosmile m.in. osobiscie mnie oswiecilas, co tez
                                        szczerze przyznalam =P i od tej pory nie juz nie pisalam, ze wszystkie znane
                                        mi osoby bolalo po nacieciu:-B
                                        Czy tej sprawiedliwosci tez mi odmowisz?

                                        Co do reszty twoich tlumaczen, to niepotrzebnie zadalas sobie taki trud, zreszta
                                        jak sie okazalo moj trud wlozony w ukazanie ci niestosownosci uzywania w tak
                                        paradnej i nieistotnej dyskusji argumentu o ludziach beznadziejnie cierpiacych
                                        tez okazal sie prozny. Wiec bede z toba szczera : o ile na poczatku bawilo mnie
                                        odpowiadanie na twoje posty, taka niewinna przepychanka wsrod smichow-chichow
                                        dla zabicia czasu, to po ostatnich wpisach, w ktorych porownujesz (i nie pisz
                                        ze nie bo w ostatnim poscie powtorzylas swoje porownanie, nie zmuszaj mnie zebym
                                        ci podkreslila gdzie, oszczedz sobie reszty wstydu a mnie zazenowania)
                                        zachowanie umierajacych i beznadziejnie chorych z innymi cierpiacymi zrobilo
                                        sie niesmacznie , zwlaszcza ze nadal w to brniesz, wiec pozwol ze dopoki mi nie
                                        przejdzie to poczucie niesmaku lub ty nie zauwazysz niestosownosci twoich
                                        argumentow ten wpis bedzie moim ostatnim i nie bede kontynuowac naszej
                                        przekomarzanki.
                                        • zabulin Re: Upokorzenie? Zakaz noszenia majtek po porodzi 21.07.09, 11:40
                                          Franczii, czy ty jesteś aż tak ograniczona???

                                          Ja mówię, ZE SA BARDZIEJ CIERPIACY Z BÓLU NIŻ RODZACE A MIMO TO NIE
                                          WYKLINAJA INNYCH< wiec nie zgrywaj głupszej niż jesteś, Sa tez tacy
                                          co cierpią z bólu kręgosłupa straszliwie (jak juz cie tak razi
                                          wzmianka o pacjentach onkologicznych)ale nie umierają tak jak moja
                                          babcia, dla której każdy krok to męka bólu. I nie mówi do mnie kiedy
                                          chce jej pomóc wyp....bo ona ma godność, a tamte , które wyklinaja
                                          nie. !!

                                          I nie mówie, że ten cierpi na 100 punktów, a tamten na 97. Tylko,
                                          że żaden ból nie usprawiedliwia chamstwa. Skoro potrafią sie
                                          zachować inni cierpiący, to rodzaca nie może?

                                          To pytanie jest takie uwłaczające ?? Komu uwłaczam, ze tak cie to
                                          zenuje?
                                          Ja podziwiam ludzi cierpiacych w milczeniu, a rodzące, które do
                                          kogoś mówia sp... sa chamskie i bez godności osobistej, Koniec
                                          tematu dla mnie, bo i tak jestes zbyt ograniczona intelektualnie i
                                          emocjonalnie, żeby to pojąc.


                                          A w tył zwrot wykonaj ty i poczytaj te głupoty, co wypisywałaś.



                                          “Wycieranie sobie kims geby” to utarty zwrot jezykowy funkcjonujacy
                                          > w
                                          > polszczyznie, znaczenie znajdziesz w slowniku=P I mala podpowiedz
                                          nie chodzi tu
                                          > o twoja gebe w sensie twarzy:-B



                                          A dziewucha mówiło sie o prostaczce, która nie potrafiła się
                                          zachować. A jak ktos mówi wyp.... to sie nie potrafi zachowac i jest
                                          prostakiem.To z kolei moja mala podpowiedź- samozwańcza specjalistko
                                          od j. pol. smile

                                          • franczii Re: Upokorzenie? Zakaz noszenia majtek po porodzi 21.07.09, 13:24
                                            > a podziwiam ludzi cierpiacych w milczeniu, a rodzące, które do
                                            >kogoś mówia sp... sa chamskie i bez godności osobistej, Koniec
                                            >tematu dla mnie, bo i tak jestes zbyt ograniczona intelektualnie i
                                            >emocjonalnie, żeby to pojąc.

                                            A ja podziwiam i szanuje wzystkich cierpiacych, taka miedzy nami roznica. Dla
                                            ciebie jedyne godne cierpienie to cierpienie w milczeniu. Ja dopuszczam utrate
                                            samokontroli z bolu moze dlatego, ze widzialam czlowieka mi bliskiego, ktory w
                                            swoim zyciu duzo dobrego uczynil i przez zycie przeszedl z wysoko podniesiona
                                            glowa ale przez ciebie zostalby okreslony zerem i prostakiem bez godnosci
                                            osobistej poniewaz nie potrafil godnie (w milczeniu ) cierpiec i umarl bardzo
                                            niegodnie. Oby ciebie moment umierania nie przerosl kiedy juz nadejdzie, nikomu
                                            tego nie zycze.
                                            Klnace przy porodzie sa dla ciebie chamskie i bez godnosci. A dla mnie chamstwo
                                            i brak godnosci to nie samo pofolgowanie sobie w bolu ale brak przyznania sie
                                            potem do tego, ze kontrole sie utracilo i brak przeprosin za swoje zachowanie.
                                            Wtedy dla mnie traca godnosc. Widzisz ja ciebie nigdzie nie nazwalam ograniczona
                                            (grzecznie wytknelam tylko okreslenie ‘dziewucha’, ktore moim skromnych zdaniem
                                            nie pasuje tak eleganckiej osobce jak ty i nie jest dobrym okresleniem kogos
                                            kogo sie slyszy tylko przez sciane) za to, ze masz na ten temat takie a nie
                                            inne zdanie a ty piszesz ze jestem ograniczona poniewaz mysle tak jak mysle.

                                            Reszta twojej wypowiedzi potwierdza niestety moje zdanie na twoj temat, ktore
                                            juz wyrazilam w poprzednim poscie wiec nie bde sie powtarzac. Jedyne co
                                            wynioslam z tej dyskusji to poczatkowy ubaw, ktory niestety zostal szybko
                                            przysloniety uczuciem niesmaku.
                                            Oczywiscie, zaraz mi odpiszesz, ze ty tez jest mna zniesmaczona ale juz sie
                                            przyzwyczailam do tego odwroconego "echa" w kazdym twoim wpisie wiec wybaczam a
                                            nawet czuje sie zaszczycona, ze osoba na takim poziomie korzysta z gotowych zdan
                                            skleconych przez taka "ograniczona intelektualnie i emocjonalnie istote" i
                                            pozostawie bez odpowiedzi, tym razem powaznie.



                                            Jeszcze nawiaze do twojego poprzedniego postu bo tamtym razem nie dobrnelam do
                                            konca przez gaszcz zasad savoir-vivru dla cierpiacych a moze przez moje
                                            ograniczenie, sama nie wiem =P.

                                            Napisalas:
                                            “Bo gdybym była osoba twojego pokroju, taka jak ty, to musiałabym
                                            lustra z domu powyrzucac. Bo pewnie za kazdym razem (GDYBYM BYŁA
                                            TAKA JAK Ty) patrząc w lustro wymiotowalabym widząc swe własne
                                            odbicie.

                                            Ostatnim akapitem tego postu dostosowałam sie do poziomu ostatniego
                                            akapitu twojego postu i tak polecialam poziomem w dół, że aż mnie
                                            mdli i mam odruch wymiotny ”

                                            Mdli cie ale jednak nie odmowilas sobie przyjemnosci poleciec w dol, co? :-B
                                            Czy udalo ci sie to bez uszczerbku dla twojej ‘godnosci osobistej’?
                                            Wiec jak to jest ? Te godnosc czy tam klase ma sie w kazdej sytuacji czy pozwala
                                            od czasu do czasu na prostackie odzywki? Bo mnie sie wydaje ze wlasnie sobie
                                            odpuscilas i pofolgowalas i to nie w cierpieniu a w takiej pospolitej
                                            przepychance forumowej. Czyzbys wobec siebie samej stosowala taryfe ulgowa?
                                            Czy tak niewiele wystarczy abys stracila fason i ulzyla sobie prostacka i
                                            niewyszukana odzywka, bo to ze moja prostacka byla to wiem, ale ja sie nie
                                            chwale wszem i wobec moja ‘godnoscia osobista’:-B, wrecz sama bezwstydnie
                                            przyznaje sie do jej braku, ale po tobie spodziewalam sie czegos wiecej=P
                                            • zabulin Re: Upokorzenie? Zakaz noszenia majtek po porodzi 22.07.09, 00:18
                                              widzialam czlowieka mi bliskiego, ktory
                                              > w
                                              swoim zyciu duzo dobrego uczynil i przez zycie przeszedl z wysoko
                                              podniesiona
                                              > glowa ale przez ciebie zostalby okreslony zerem i prostakiem bez
                                              godnosci
                                              > osobistej poniewaz nie potrafil godnie (w milczeniu ) cierpiec i
                                              umarl bardzo
                                              > niegodnie.


                                              Nieprawda, nie byłby dla mnie prostakiem, bo jesli ktoś umiera,
                                              cierpi w wyniku długotrwałej choroby i ma swiadomość zbliżającego
                                              sie końca, to jest całkowicie usprawiedliwiony we wszystkim. A jeśli
                                              na dodatek znosi to tak godnie, że mimo cierpienia nie wyklina
                                              wszystkich dookoła, to budzi mój podziw.

                                              Natomiast rodząca to to nie żadna z osób opisanych powyzej
                                              rozumiesz? I napisałam, ze niech sobie klnie w powietrze- ale niech
                                              nie zwraca się do położnej , która przyszła sprawdzić
                                              rozwarcie :wyp... stąd, ty k... czy ty,m podobne. Wiesz co , ta
                                              połozna powinna była wtedy moim zdaniem zrobic-??Wyp..ić stamtąd i
                                              zostawic tą prostaczkę, samą sobie- zgodnie z jej życzeniem. Tylko
                                              wtedy ten prostak pewnie złożyłby skargę, że nikt do niego nie
                                              zajrzał smile



                                              Widzisz ja ciebie nigdzie nie nazwalam ograniczona

                                              nie , nie nazwałaś jedynie napisałaś mi: "na sama mysl, ze
                                              moglabym sie znalezc na jednym poziomie z
                                              kims twojego pokroju mam odruch wymiotny"



                                              Przepraszam, ze nazwałam cie ograniczoną, bo przecież ty odzywałas
                                              się do mnie zawsze kulturalnie bardzo , jak cytuję powyżej

                                              > a(grzecznie wytknelam tylko okreslenie ‘dziewucha’, ktore
                                              moim skrom
                                              > nych zdaniem
                                              > nie pasuje tak eleganckiej osobce jak ty i nie jest dobrym
                                              okresleniem kogos
                                              > kogo sie slyszy tylko przez sciane) za to, ze masz na ten temat
                                              takie a nie
                                              > inne zdanie a ty piszesz ze jestem ograniczona poniewaz mysle tak
                                              jak mysle



                                              A moim zdaniem dziewucha to i tak łagodne okreslenie na PANIĄ,
                                              która zwraca się do innej "per, ty Ku...o" i nie przeprosiła za
                                              to, żebyś miała jasność sytuacji.



                                              A poza tym dziewucha to nie przekleństwo, a ja uważam, ze godności
                                              nie ma osoba, która do innej zwraca się przekleństwem ,a nie
                                              wyrazem, który ma wydźwięk negatywny. Nie rozumiesz różnicy miedzy
                                              nazwanie m kogoś k...ą a dziewuchą???


                                              Oczywiscie, zaraz mi odpiszesz, ze ty tez jest mna zniesmaczona
                                              ale juz sie
                                              > przyzwyczailam do tego odwroconego "echa" w kazdym twoim wpisie
                                              wiec wybaczam
                                              > a
                                              > nawet czuje sie zaszczycona, ze osoba na takim poziomie korzysta z
                                              gotowych zda
                                              > n
                                              > skleconych przez taka "ograniczona intelektualnie i emocjonalnie
                                              istote" i
                                              > pozostawie bez odpowiedzi, tym razem powaznie.


                                              Odpowiadam ci "echem" gdyż nie pojmujesz zdań wielokrotnie złożonych
                                              i muszę odpowiadając ci korzystać z twoich, abys mogła cos jednak
                                              zrozumieć. Tu rzucę hasło- drwina smile Powtarzając echem niektóre twe
                                              zdania po prostu drwiłam. Widzisz? Nie zajarzyłaś, wiedziałamsmile


                                              Pytasz:
                                              Mdli cie ale jednak nie odmowilas sobie przyjemnosci poleciec w
                                              dol
                                              ?

                                              Napisałaś mi tez
                                              na sama mysl, ze moglabym sie znalezc na jednym poziomie z
                                              kims twojego pokroju mam odruch wymiotny"[/u]


                                              Jak ty dajesz radę z odruchem wymiotnym, to ja tez muszę smileDziwisz
                                              się, ze mam cie za ograniczoną a jednak ci odpisuje choc uważam to
                                              za zniżenie się do b. niskiego poziomu?. A ty na samą myśl, ze
                                              mogłabyś byc na jednym poziomie ze mną masz odruch wymiotny, a
                                              jednak tez odpisujesz.

                                              Ale twarde jesteśmy- obie dajemy rade smile)




                                              Czy udalo ci sie to bez uszczerbku dla twojej ‘godnosci
                                              osobistej’?
                                              >
                                              > Wiec jak to jest ? Te godnosc czy tam klase ma sie w kazdej
                                              sytuacji czy pozwal
                                              > a
                                              > od czasu do czasu na prostackie odzywki? Bo mnie sie wydaje ze
                                              wlasnie sobie
                                              > odpuscilas i pofolgowalas i to nie w cierpieniu a w takiej
                                              pospolitej
                                              > przepychance forumowej. Czyzbys wobec siebie samej stosowala
                                              taryfe ulgowa?
                                              > Czy tak niewiele wystarczy abys stracila fason i ulzyla sobie
                                              prostacka i
                                              > niewyszukana odzywka, bo to ze moja prostacka byla to wiem, ale ja
                                              sie nie
                                              > chwale wszem i wobec moja ‘godnoscia osobista’:-B, wrecz sama bezws
                                              > tydnie
                                              > przyznaje sie do jej braku, ale po tobie spodziewalam sie czegos
                                              wiecej=P


                                              Nie nazwałam cie k...ą, nie powiedziałam ci wyp....,nie użyłam w
                                              stosunku do ciebie żadnego przekleństwa.

                                              Moim zdaniem jesteś ograniczona, bo można coś ci tłumaczyć jak
                                              dziecku, a ty i tak nie rozumiesz. Ograniczona, to owszem słowo o
                                              znaczeniu negatywnym, ale nie wyklęłam cie.Nie uważam, ze nazwanie
                                              cię ograniczoną, było prostackie.

                                              A tekst o odruchu wymiotnym- to było "echo". Drwiłam- nie
                                              zajarzyłaś, taj jak przypuszczałam.
                                              • franczii Re: Upokorzenie? Zakaz noszenia majtek po porodzi 22.07.09, 09:21
                                                >Nie nazwałam cie k...ą, nie powiedziałam ci wyp....,nie użyłam w
                                                >stosunku do ciebie żadnego przekleństwa.

                                                Nie, ale uzylas prymitywnej odzywki w zwyklej wymianie zdan, a moze cie cos boli
                                                ? Az mnie korci zeby sie dowiedziec, do czego moglabys sie posunac gdybym cie
                                                bardziej sprowokowala =P

                                                >Moim zdaniem jesteś ograniczona, bo można coś ci tłumaczyć jak
                                                >dziecku, a ty i tak nie rozumiesz. Ograniczona, to owszem słowo o
                                                >znaczeniu negatywnym, ale nie wyklęłam cie.Nie uważam, ze nazwanie
                                                >cię ograniczoną, było prostackie.

                                                Tak, jestem ograniczona bo nie rozumiem jak mozna kogos wrzeszczacego i
                                                niejarzacego z najwiekszego bolu z jakim sie do tej pory mu przyszlo zmierzyc
                                                nazwac dziewucha, bo nie rozumiem jak mozna porownywac ze jeden cierpial tak to
                                                i drugi powinien cierpiec tak a on tymczasm cirpial inaczej, no skandal, to ten
                                                pierwsy cierpial godnie a tamten niegodnie. A jednoczesnie samemu chwalic sie
                                                wlasna klasa i ‘godnoscia osobista’ pozwalajac przy tym od czasu do czasu na
                                                "zejscie z poziomu". Moge przyjac do wiadomosci twoje zdanie i wyrazic wlasne,
                                                co zrobilam wielokrotnie i bez epitetow pod twoim adresem. Ale nie wymagaj zebym
                                                cie zrozumiala.

                                                > Przepraszam, ze nazwałam cie ograniczoną, bo przecież ty odzywałas
                                                > się do mnie zawsze kulturalnie bardzo , jak cytuję powyżej

                                                Chwilunia, przeciez ty jestes osoba z klasa i godnoscia osobista a ja obu tych
                                                cech jestem pozbawionasmile wiec jak mozesz nas obie porownywac? U mnie brak
                                                kultury zostanie wytlumaczony prostactwem a u ciebie czym? Tym ze zostalas
                                                sprowokowana? No ale fason trzeba trzymac w kazdej sytuacji i do konca, nie ty
                                                to pisalas? Czlowiek z klasa potrafi udzielic cietej risposty, takiej zeby w
                                                piety poszlo bez opuszczania poziomu.
                                                Kochana sama widzisz jak niewiele trzeba, zeby cie sprowokowac. Az mnie
                                                ciekawosc zzera do jakiego poziomu bylabym w stanie cie sprowadzic ale sie
                                                zlituje i tak juz ta twoja 'godnosc' sie wyswiechtala i nieco przetarla w tym
                                                watku. I to bez uciekania sie do zadnych sztuczek i podchodow, jestes
                                                przewidywalna az do bolu. Ale przynajmniej wiem z im mam do czynienia

                                                >A tekst o odruchu wymiotnym- to było "echo". Drwiłam- nie
                                                >zajarzyłaś, taj jak przypuszczałam
                                                Masz racje nie zajarzylam bo od osoby z klasa oczekiwalam drwiny z klasa (patrz
                                                akapit wyzej) To chyba naturalne prawda? I nie tlumacz, ze nie zrozumialabym
                                                tak jak i tych zdan rzekomo zlozonych. Zamiast tego lepiej wykaz sie odrobina
                                                dobrej woli i podkresl ograniczonemu czlowiekowi gdzie te zdania wielokrotnie
                                                zlozone uzylas, a wysublimowane kpiny poprosze o wytlusczeniesmile Zobaczymy, czego
                                                nie zrozumialamsmile Oczywiscie mozesz tego nie robic jesli nie chcesz to wtedy
                                                uznam temat za zamkniety i wielkoduszni oszczedze kompromitacji, choc az sie
                                                sama prosisz.
                                                • zabulin Re: Upokorzenie? Zakaz noszenia majtek po porodzi 22.07.09, 12:38
                                                  1)) >[b] Tak, jestem ograniczona bo nie rozumiem jak mozna kogos
                                                  wrzeszczacego i
                                                  > niejarzacego z najwiekszego bolu z jakim sie do tej pory mu
                                                  przyszlo zmierzyc
                                                  > nazwac dziewucha
                                                  /b]],



                                                  Nie , nie nazwałam ja dziewuchą dlatego, że wrzeszczała z bólu,
                                                  tylko dlatego, że powiedziała do położnej "ty k...., sp... stąd. Nie
                                                  bedzie mi BYLE połozna sprawdzać rozwarcia"
                                                  Nie krzyczała o k...wa jak mnie boli, tylko powiedziała jak wyżej i
                                                  jeszcez nazwać kogoś pogardliwie - nie bedzie mi BYLE POŁOZNA....

                                                  A kimże ta rodzaca była, ze inny człowiek to BYLE kto?
                                                  Tego nie bierzesz pod uwage????

                                                  Wytłuściłam ci zdanie, ze nie przeprosila ta dziewucha połoznej, a
                                                  sama napisałaś, że jak ktos ma godność i klasę to jak sie źle
                                                  zachowa, to przeprosi.

                                                  Czyli tu stosujemy jakis wyjatek, pani przemądrzała, taryfę ulgową :-
                                                  )?

                                                  Nazwała k..., byle kim, nie przeprosiła ale jak ja mogłam nazwać ją
                                                  dziewucha???? No jak mogłam, o ja podła smile

                                                  Tak przepraszam, to była dziewczyna z klasą- tyle tylko, że
                                                  rynsztokową.

                                                  Ciagle piszesz, że ja mówię o cierpieniu, ze jedni tak, inni inaczej
                                                  a skąd ja moge wiedzieć????

                                                  A skąd ty możesz wiedziec, ze to było największe cierpienie w jej
                                                  zyciu ????i Że aż nie jarzyła z tego cerpienia?? Skąd to wiesz???



                                                  bo nie rozumiem jak mozna porownywac ze jeden cierpial tak to
                                                  > i drugi powinien cierpiec tak a on tymczasm cirpial inaczej, no
                                                  skandal, to ten
                                                  > pierwsy cierpial godnie a tamten niegodnie.


                                                  Nie chodzi o to, że wszyscy mamy cierpieć tak samo. Tylko o to, że
                                                  ja NIGDY NIE UZNAM, ŻE RODZACA ZWRACAJĄCA SIĘ DO POŁOŻNEJ ty k...
                                                  wyp... stąd NIE BEDZIE MI BYLE POŁOŻNA>....itd miała do tego prawo
                                                  i miała godność osobistą ,. NIE MIAŁA JEJ.
                                                  Nie przeprosila,. JEST PROSTAKIEM!


                                                  Moge przyjac do wiadomosci twoje zdanie i wyrazic wlasne,
                                                  > co zrobilam wielokrotnie i bez epitetow pod twoim adresem.
                                                  Ale nie wymagaj zeby
                                                  > m
                                                  > cie zrozumiala.



                                                  Z przyjęciem mojego zdania do wiadomości masz problem . Bo jakos nie
                                                  mozesz zaakceptowac faktu, że uważam, że zwrócenie sie do kogoś per:
                                                  ty k... swiadczy, wg mnie, że on jednak godności nie ma. No takie
                                                  moje zdanie i już. Gdybyś, jak mówisz, przyjęła je do wiadomosci smile
                                                  nie próbowałabys mnie przekonać, ze jednak miała prawo i nie traci
                                                  na tym jej godność osobista.

                                                  Piszesz, ze niby zwracaałas sie do mnie:bez epitetow pod twoim
                                                  adresem
                                                  . [/u]

                                                  tzn, kiedy napisałaś , ze gdybyś była osoba mojego pokroju, to
                                                  miałabyś odruch wymiotny, to nie był epitet pod moim adresem???


                                                  Przepraszam, ze nazwałam cie ograniczoną, bo przecież ty odzywałas
                                                  > > się do mnie zawsze kulturalnie bardzo , jak cytuję powyżej
                                                  >

                                                  ODPOWIADASZ MI:
                                                  > Chwilunia, przeciez ty jestes osoba z klasa i godnoscia osobista a
                                                  ja obu tych
                                                  > cech jestem pozbawionasmile wiec jak mozesz nas obie porownywac? U
                                                  mnie brak
                                                  > kultury zostanie wytlumaczony prostactwem a u ciebie czym?



                                                  No, to najpierw piszesz, że odzywalas się do mnie grzecznie i bez
                                                  epitetów (co jak ci udowadniam powyżej nie jest prawdą) a potem, że
                                                  TWÓJ BRAK KULTURY, CZYLI ZWRÓCENIE SIE DO MNIE TEKSTEM JW.
                                                  tłumaczymy brakiem u ciebie dwóch cech: kultury i godnosci?


                                                  To jak było w koncu,? Odzywalas się do mnie kulturalnie i bez
                                                  epitetów? CZy one były, tylko kładziemy je na karb twojego braku
                                                  kultury i godnosci ? Bo chyba sama w końcu nie wiesz.


                                                  Kochana sama widzisz jak niewiele trzeba, zeby cie sprowokowac.
                                                  Az mnie
                                                  > ciekawosc zzera do jakiego poziomu bylabym w stanie cie sprowadzic
                                                  ale sie
                                                  > zlituje i tak juz ta twoja 'godnosc' sie wyswiechtala i nieco
                                                  przetarla w tym
                                                  > watku. I to bez uciekania sie do zadnych sztuczek i podchodow,
                                                  jestes
                                                  > przewidywalna az do bolu. Ale przynajmniej wiem z im mam do
                                                  czynienia



                                                  CO do sprowokowania- nie, nie jesteś mnie w stanie sprowokować do
                                                  tego, żeby użyła wobec ciebie przekleństwa, jesli o to ci chodzi.

                                                  Posłuchaj, bo nic nie zroumiałaś- ta dziewczyna, ktora sklęła
                                                  położną, nie została wczesniej sklęta przez nią. Nie było
                                                  niecenzuralnego słownictwa po jej adresem.
                                                  Nikt jej nie ubliżył.


                                                  Gdyby, położna powiedziała do niej coś nieuprzejmego, sama bym
                                                  powiedziała, że rodzaca powinna była ostro zareagować.



                                                  Godność osobista, to m.in. zwracanie sie grzecznie do kogoś, kto
                                                  mówi do mnie kulturalnie i mi nie ubliza.Jeśli ja komus nie
                                                  ublizam, a ten ktoś mi mowi, ze gdyby był osobą mojego pokroju,
                                                  miałby odruch wymiotny , to ja swojej godności nie pozwolę deptać i
                                                  zareagować muszę.
                                                  Ten tekst był tak przykry jak policzek . I
                                                  moja godnośc nakazuje mi sie bronić.


                                                  Zdanie wytłuszczam, bo chciałaś, żeby wytłuścic jakies wielokrotnie
                                                  złozone.Proszę. Sama nie potrafiłabys znaleźć?

                                                  Tak , masz rację, powinnam była odpwiedzieć ci na to jakoś inaczej,
                                                  ale bałam sie, że nie zrozumiesz.

                                                  Napisałas mi kiedys, żE cHCĄĆ Z TOBĄ DYSKUTOWAĆ MUSZĘ RESPEKTOWAĆ
                                                  TWOJE SLOWNIKOWE DEFINICJE smile

                                                  pOSTANOWIŁAM, CHOC JA NIC NIE MUSZĘ, ZWŁASZCZA ROBIĆ TEGO, CO TY
                                                  CHCESZ, WYKAZAĆ DOBRA WOLĘ i słownikowo coś ci przedstawić- w
                                                  nawiązaniu do twej odzywki
                                                  :

                                                  gdybyś była osoba mojego pokroju, to miałabyś odruch wymiotny

                                                  chyba nie zaprzeczysz, ze był to tekst pozbawiony subtelności i
                                                  smaku?



                                                  A takowy tekst slownik j.pol. definiuje jako tekst wulgarny

                                                  kogoś kto mówi wulgarnie i niekulturalnie słownik j. pol.
                                                  definiuje jako ordynarnego



                                                  A zgadnij jakim słowem Słownik j.pol określa człowieka, który odzywa
                                                  się ordynarnie ????
                                                  CHAMEM, po prostu.



                                                  Jak pojechałas mi tym tekstem o odruchu wymiotnym, odpowiedziałam
                                                  ci "echem"
                                                  Wg ciebie powinno sie uzywac słów w znaczeniu ściśle słownikowym.
                                                  Nie chciałam tego robić, bo wyszło na to , że musiałabym cię nazwać
                                                  chamem.


                                                  A zarzucasz mi, że nie potrafiłam na ten tekst odpowiedzieć "na
                                                  poziomie" skoro uważam sie za osobe z godnością osobista.

                                                  Rozumiem, że odpowedź wg słownika jest odpowiedzią na poziomie i
                                                  wolisz okreslenie "cham" niż odbicie "echem" smilei napisanie że też
                                                  miałabym odruch wymiotny.
                                                  A poza tym tak cieszyłaś się, że głupia jestem bo tylko echem ci
                                                  odpowiadam smile Widzisz, dzięki mnie mialas chwilę radości.




                                                  Zamiast tego lepiej wykaz sie odrobina
                                                  > dobrej woli i podkresl ograniczonemu czlowiekowi gdzie te zdania
                                                  wielokrotnie
                                                  > zlozone uzylas, a wysublimowane kpiny poprosze o wytlusczeniesmile
                                                  Zobaczymy, czeg
                                                  > o
                                                  > nie zrozumialamsmile
                                                  Oczywiscie mozesz tego nie robic jesli nie chcesz to wtedy
                                                  > uznam temat za zamkniety i wielkoduszni oszczedze kompromitacji,
                                                  choc az sie
                                                  > sama prosisz.



                                                  Zdanie wielokrotnie złożone podkrśeliłam ci, bo rozumiem, że za
                                                  trudne, żebyś znalazła sama. A jak chodzi o podkreslenie
                                                  wysublimowanej kpiny. Co z tego , że ja podkreślę, skoro jak jej do
                                                  tej pory nie zrozumiałaś, to tym razem też tak bedzie.

                                                  Reasumując powyższe zamiast martwic się, że skompromitujesz mnie,
                                                  nie kompromituj siebie.

                                                  Mozemy rozmawiac dalej, jesli chcesz, jesli nie,uszanuję twoje
                                                  zdanie smile Mi jest wszystko jedno, czy jeszcze z tobą pogadam, czy
                                                  nie. Zadna drugiej nie przekona i długo tak jeszcze możemy, jak
                                                  sądzę. Ja uważam, że ty sie kompromitujesz, ty uważasz ze ja. I tak
                                                  tez pewnie zostanie smile

                                                  No, to decyzję co do dalszej ewentualnej rozmowy, przepychanki, czy
                                                  jak tam chcesz, pozostawiam tobie. Dostosuje sie wielkodusznie smile
                                                  • franczii Re: Upokorzenie? Zakaz noszenia majtek po porodzi 22.07.09, 15:34
                                                    >Wytłuściłam ci zdanie, ze nie przeprosila ta dziewucha połoznej, a
                                                    >sama napisałaś, że jak ktos ma godność i klasę to jak sie źle
                                                    >zachowa, to przeprosi.
                                                    >Czyli tu stosujemy jakis wyjatek, pani przemądrzała, taryfę ulgową :-
                                                    )?
                                                    Nigdzie nie pisalas ze jej nie przeprosila. No ale jesli wiesz na pewno, ze nie
                                                    przeprosila to rzeczywiscie prostaczka i zwracam honor=P Tylko ciekawam skad
                                                    wiesz ze nie przeprosila, i nawet kwiatow i czekoladek nie przyniosla?

                                                    >A skąd ty możesz wiedziec, ze to było największe cierpienie w jej
                                                    >zyciu ????i Że aż nie jarzyła z tego cerpienia?? Skąd to wiesz???

                                                    A ty skad wiesz ze nie bylo? Ja nie wiem wiec sie nie wypowiadam czy to babka z
                                                    klasa czy prostaczka. Nie znam jej wczesniejszego ani pozniejszego zachowania a
                                                    nie oceniam czlowieka po jednej sytuacji i to nieciekawej i na dodatek po tym
                                                    co slysze przez sciane. Ty oceniasz o czym sie przekonalam i taka miedzy nami
                                                    roznica.

                                                    >Z przyjęciem mojego zdania do wiadomości masz problem . Bo jakos nie
                                                    >mozesz zaakceptowac faktu, że uważam, że zwrócenie sie do kogoś per:
                                                    >ty k... swiadczy, wg mnie, że on jednak godności nie ma. No takie
                                                    moje zdanie i już. Gdybyś, jak mówisz, przyjęła je do wiadomosci
                                                    nie próbowałabys mnie przekonać, ze jednak miała prawo i nie traci
                                                    na tym jej godność osobista.
                                                    Ale ja je przyjelam do wiadomosci. Owszem, probowalam ci wytlumaczyc, zgodnie z
                                                    przeznaczeniem tego forum ze moim zdaniem nie masz racji ale bylo jak groch o
                                                    sciane i tyle. Nie bede szat rozdzierac.

                                                    >To jak było w koncu,? Odzywalas się do mnie kulturalnie i bez
                                                    >epitetów? CZy one były, tylko kładziemy je na karb twojego braku
                                                    >kultury i godnosci ? Bo chyba sama w końcu nie wiesz.

                                                    No ale chyba juz ustalilas ze oprocz prostactwa cechuje mnie tez ograniczenie
                                                    umyslowe wiec o co ci chodzi? :-B

                                                    >CO do sprowokowania- nie, nie jesteś mnie w stanie sprowokować do
                                                    >tego, żeby użyła wobec ciebie przekleństwa, jesli o to ci chodzi.

                                                    Ty juz sie dalas sprowokowac kochana i nie o przeklenstwa mi chodzi a o
                                                    nietrzymanie fasonu i schodzenie z poziomu i powtarzanie po mnie moich bzdetow.
                                                    Odpowiadajac w moim stylu a wrecz moimi zwrotami pokazalas wszem i wobec, ze w
                                                    niczym lepsza nie jestes ani ode mnie ordynarnej miernoty umyslowej ani od tych
                                                    kobiet, o ktorych piszesz. One przynajmniej moga sie zaslaniac hormonami=P albo
                                                    ze nie pamietaja z bolu albo ze sie czuly jak zarzynany swiniak a ty? Ze cie
                                                    wirtualnie uszczypnela uwaga takiej ograniczonej na umysle miernoty? Tak
                                                    wiec mysle ze czas najwyzszy zgodnie z obietnica zaczac pozbywac sie luster z
                                                    domu, jesli nie chcesz sie palic ze wstydu.
                                                  • franczii Re: Upokorzenie? Zakaz noszenia majtek po porodzi 22.07.09, 15:37
                                                    Godność osobista, to m.in. zwracanie sie grzecznie do kogoś, kto
                                                    >mówi do mnie kulturalnie i mi nie ubliza.Jeśli ja komus nie
                                                    >ublizam, a ten ktoś mi mowi, ze gdyby był osobą mojego pokroju,
                                                    >miałby odruch wymiotny , to ja swojej godności nie pozwolę deptać i
                                                    >zareagować muszę. Ten tekst był tak przykry jak policzek . I
                                                    >moja godnośc nakazuje mi sie bronić.

                                                    No to zaliczylas swoje pierwsze super zlozone zdanie, brawa :-B Jeszcze pokaz mi
                                                    te wyszukane zarty w swoich postach a juz przestane cie dreczyc:-B Masz moje
                                                    slowo prostaczki=P
                                                    Naprawde taka miernota jak ja jest w stanie cie urazic?wink Przykro mi, ze sie
                                                    poczulas urazona i przepraszam. Nie bylo moim celem obrazenie cie. Nie moglam
                                                    sie powstrzymac (tak, jestem tylko ulomnym czlowiekiem pelnym przywar), zeby
                                                    zobaczyc jak sie zachowasz kiedy cie lekko szturchne, taki mini test czy
                                                    potrafisz sie obronic z klasa nie dostosowujac sie do miernoty. W koncu godnosc
                                                    nalezy zachowac w kazdej sytuacji, myle sie, czy jakos nagle przestalas to
                                                    powtarzac jak mantre? Nie bylo to ladne posucienie z mojej strony i za to tez
                                                    cie przepraszam. Wnioskow nie bede przedstawiac, bo zauwazylam ze juz sama
                                                    doszlas do wlasciwychwink

                                                    >Tak , masz rację, powinnam była odpwiedzieć ci na to jakoś inaczej,
                                                    >ale bałam sie, że nie zrozumiesz.

                                                    >kogoś kto mówi wulgarnie i niekulturalnie słownik j. pol.
                                                    >definiuje jako ordynarnego

                                                    Tak, zaluj, ale slowa, ktore padly juz sie nie cofna. Ja znam na to lekarstwosmile
                                                    i wiedzialabym co zrobic ale wiem, ze dla twoich zelaznych zasad to zdecydowanie
                                                    za malsad i chyba bedziesz sie musiala pogodzic z tym, ze twoja godnosc zostala
                                                    nieco nadszarpnieta.
                                                    Pomijajac drobny fakt, ze “odruch wymiotny” to okreslenie stosowane w
                                                    medycynie=P i gdybym chciala byc wulgarna to powiedzialabym to inaczej,
                                                    przyznaje i to juz po raz kolejny , ze odezwalam sie ordynarnie ale czego
                                                    wlasciwie sie po mnie prostaczce spowdziewalas?:-B
                                                    Natomiast ty odpisujac mi tym samym stalas sie taka sama wulgarna i ordynarna
                                                    prostaczka, chamka itp okreslen ktore sama sobie znalazlas w slowniczku=P
                                                    I gdzie w tym ta twoja godnosc, moze lepiej sie bylo jednak wysilic ryzykujac
                                                    nawet brak zrozumienia niz wystawiac wlasna ‘godnosc’ na tak powazna probe.
                                                    A tak na marginesie to sie zastanawiam, czy mozna utracic czesc godnosci i te
                                                    strate oszacowac np. w procentach, bo w koncu mnie nie sklelas a uzylas tylko
                                                    ordynarnego zwrotu, co na ten temat sadzisz ? Np uzylas takiego a nie inngo
                                                    zwrotu to odpisuje ci sie 15% godnosci osobistej, a po 2 latach jesli sie dobrze
                                                    sprawujesz to ci te utracona czesc zwracaja, tak jak punkty za wykroczenia
                                                    drogowe. Co o tym sadzisz? Ciekawe czy osoba z klasa moze funkcjonowac jesli
                                                    zostaly jej tylko 75% godnosci? Oczywiscie to moj kolejny prostacki zart:-B
                                                    A na powaznie, nie chce cie martwic, ale chyba nie pozostaje ci nic innego jak
                                                    powyrzucac jednak te lustra z domu:-B


                                                  • zabulin Re: Upokorzenie? Zakaz noszenia majtek po porodzi 22.07.09, 21:59

                                                    Na te twoje dwa posty, odpowiem w jednym :
                                                    I)

                                                    i]Nigdzie nie pisalas ze jej nie przeprosila. No ale jesli wiesz na
                                                    pewno, ze nie
                                                    > przeprosila to rzeczywiscie prostaczka i zwracam honor=P Tylko
                                                    ciekawam skad
                                                    > wiesz ze nie przeprosila, i nawet kwiatow i czekoladek nie
                                                    przyniosla?
                                                    > [/i]


                                                    Napisałam- post 22 lipca godz ));18 tłustym drukiem smile
                                                    Zeby nie byc gołosłowną, poprosiłam wczoraj kuzynkę, zeby zapytała
                                                    tą położna (bo pracują w jednym szpitalu, tylko moja kuzynka teraz
                                                    na internie) czy pamieta ta sytuację i czy były jakieś przeprosiny.

                                                    Położna pamiętała i owszem. Nie, nie było czekoladek, kwiatków (ale
                                                    nie o to chodzi). Nie było najzwyklejszego PRZEPRASZAM.
                                                    A skąd wiem, że nie było to największe cierpienie w jej życiu? Bo
                                                    ta PANI zaraz po porodzie jeszcze na sali porodowej, przy tej samej
                                                    położnej, którą zbluzgała (a ta mimo wszystko TA przy niej była)
                                                    zadzwoniła do siostry i powiedziała, że miała lekki poród. W
                                                    sumie "lajcik" urodzić dziecko-rzekła. Na to położna zapytała- to
                                                    czemu pani tak na mnie krzyczała, a ona na to: a coś pani nie
                                                    pasuje?


                                                    Oczywiście opowiedziała to położna mojej kuzynce, więc pewnie
                                                    powiesz, ze nieprawda i że plotkary "z długim jęzorem" to wymysliły.
                                                    CHciałam tylko, żebyś wiedziała kogo tak zaciekle broniłaś i kogo
                                                    jak tak strasznie zelżyłam nazywając dziewuchą.



                                                    Ja nie wiem wiec sie nie wypowiadam czy to babka z
                                                    > klasa czy prostaczka. Nie znam jej wczesniejszego ani pozniejszego
                                                    zachowania a
                                                    > [b]nie oceniam czlowieka po jednej sytuacji i to nieciekawej i na
                                                    dodatek po tym
                                                    > co slysze przez sciane. Ty oceniasz o czym sie przekonalam i taka
                                                    miedzy nami
                                                    > roznica.
                                                    [/b]


                                                    Ależ oceniasz. Broniłaś jej jak lwica, że to na pewno był największy
                                                    ból w jej życiu i to dlatego, ŻE TRZEBA ZROZUMIEĆ ŻE PODCZAS PORODU
                                                    RÓŻNE SĄ ZACHOWANIA. Z GÓRY ZAŁOŻYŁAŚ, ZE W TEJ HISTORII TA DOBRA TO
                                                    RODZACA.ja przynajmniej przez ścianę słyszałam a ciekawie było, a
                                                    ty??? Z góry , ani słowa nie słysząc na żywo, broniłaś i broniłaś :-
                                                    )



                                                    JA: Bo jakos nie
                                                    > >mozesz zaakceptowac faktu, że uważam, że zwrócenie sie do kogoś
                                                    per:
                                                    > >ty k... swiadczy, wg mnie, że on jednak godności nie ma.



                                                    TY:Ale ja je przyjelam do wiadomosci. Owszem, probowalam ci
                                                    wytlumaczyc, zgodnie
                                                    > z
                                                    > przeznaczeniem tego forum ze moim zdaniem nie masz racji ale bylo
                                                    jak groch o
                                                    > sciane i tyle. Nie bede szat rozdzierac.
                                                    >
                                                    A zatem uwazasz, ze osoba ktora cechuje godność osobista, moze jeśli
                                                    ją boli, powiedzieć do kogoś ty k.... i jej godność osobista na tym
                                                    nie ucierpi??

                                                    Czy jeśli uważam, że mam godność osobistą, a będzie mnie bolał ząb,
                                                    ( a umnie ból zeba jest straszny i zawsze wtedy mi się wydaje
                                                    , że nie wytrzymam i zejdę),i pójdę do dentysty,mogę jej wtedy
                                                    powiedzieć ty k..., sp....(jak zrobi przerwę w borowaniu, bo z borem
                                                    w buzi trudnosmile) i mimo to będę osobą posiadajacą godność
                                                    osobistą???
                                                    No, bo przecież mnie boli, strasznie cierpię , to znaczy mogę ją
                                                    skląć i dalej będe godna?

                                                    Na to jedno mi odpowiedz jeszcze, proszę. Na poważnie proszę.
                                                    Oczywiście, to syt. hipot. , bo ja tak nie powiem, ale dla potrzeb
                                                    dydkusji wyobraźmy to sobie.



                                                    No ale chyba juz ustalilas ze oprocz prostactwa cechuje mnie tez
                                                    ograniczenie
                                                    > umyslowe wiec o co ci chodzi? :-B


                                                    Nie, no bo nawet ogr. umysłowe nie tłumaczy, że w jednej linijce
                                                    piszesz, że odzywałaś się grzecznie, a kilka linijek w dół, że
                                                    niegrzeczności ewentualne kładziemy na karb braku klasy i godności.

                                                    Nie uważałam, ze to ograniczenie jest tak wielkie, ale skoro sama
                                                    tak twierdzisz smile smile smile



                                                    Ty juz sie dalas sprowokowac kochana i nie o przeklenstwa mi
                                                    chodzi a o
                                                    > nietrzymanie fasonu i schodzenie z poziomu i powtarzanie po mnie
                                                    moich bzdetow.
                                                    > Odpowiadajac w moim stylu a wrecz moimi zwrotami pokazalas wszem i
                                                    wobec, ze
                                                    > w
                                                    > niczym lepsza nie jestes ani ode mnie ordynarnej miernoty
                                                    umyslowej ani od tych
                                                    > kobiet, o ktorych piszesz.

                                                    Strałam sie na początku, pisać zdaniami, które jak sprawdziłam, inni
                                                    ludzie bez trudu rozumieją. Potem musiałam już "echem " powtarzać
                                                    twoje "bzdety", bo nie rozumiałaś innego typu wypowiedzi niż twoje
                                                    bzdety.. Poza tym juz ci wyjasniłam, że "te echa" to była drwina smile
                                                    Ale powtarzam cierpliwie raz jeszcze, bo jestem wyrozumiała
                                                    dla ...wiadomo, sama to przyznałaś smile

                                                    I to ty się cudnie dajesz prowokować smile

                                                    One przynajmniej moga sie zaslaniac hormonami=P
                                                    czy jeśli biorę tabletki anty (wiadomo hormony), to moge się tym
                                                    zasłaniać ??(drwina, nie na twoim poziomie oczywiscie, ale jednak
                                                    drwina)

                                                    albo
                                                    > ze nie pamietaja z bolu albo ze sie czuly jak zarzynany swiniak a
                                                    ty
                                                    ?


                                                    Nie mogą się tym zasłonić , bo poród to jedna sytuacja, a po jednej
                                                    sytuacji jeszcze nie mozna ocenić nikogo. Sama tak piszesz- w
                                                    sensie, że niby ty nie oceniasz, co jak ci udowodniłam jest
                                                    nieprawdą.smile
                                                    A skąd wiesz, ze się czuły jak zarzynany świniak (jak możesz
                                                    samopoczucie kobiety przyrównywac do samopoczucia zarzynanego
                                                    świniaka? Nie lubisz kobiet.? Znowu echo z ciebie. (o tym
                                                    nielubieniu kobiet) i znowu drwina, na wypadek gdybyś nie
                                                    zrozumiała.
                                                    Skąd wiesz, co czuje biedny zarzynany świniak?
                                                    Jak mozesz od razu zakladać, ze im się ból na pamięc rzucił?
                                                    Przecież nie znasz sytuacji,a ty nie oceniasz, jak nie znasz
                                                    sytuacji,prawda?

                                                    nie oceniam czlowieka po jednej sytuacji -sama to napisałaś.
                                                    Idąc tym tokiem rozumowania, ty nie mozesz wykluczyć, po jedenj
                                                    sytuacji, że ktoś jest dobry lub zły, że uproszczę. A zakładasz, ze
                                                    wszytkie rodzace to dobre biedactwa, które z bólu niemalże konają,
                                                    więc pozwólmy im na wszystko.




                                                    Ze cie
                                                    > wirtualnie uszczypnela uwaga takiej ograniczonej na umysle
                                                    miernoty?

                                                    O ile sobie przypominam miernota nazwałam twoją słownikową akcję,
                                                    jesli ciebie,(aż przejrze posty) , to przepraszam

                                                    > wiec mysle ze czas najwyzszy zgodnie z obietnica zaczac pozbywac
                                                    sie luster z
                                                    > domu, jesli nie chcesz sie palic ze wstydu.



                                                    Uważam, że nie mam powodu.

                                                    -----------

                                                    No to zaliczylas swoje pierwsze super zlozone zdanie,
                                                    brawa :-B

                                                    naprawdę nie rozpoznałaś ani jednego zdania wielokrotnie złożonego w
                                                    moich poprzednich postach??? No, nie ma się czym chwalić smile

                                                    Jeszcze pokaz m
                                                    > i
                                                    > te wyszukane zarty w swoich postach a juz przestane cie
                                                    dreczyc:-B Masz moje
                                                    > slowo prostaczki=P

                                                    napisałaś mi "No to zaliczylas swoje pierwsze super zlozone
                                                    zdanie, brawa :-B "

                                                    Teraz już wiem , że się myliłam. To twoje zacytowane zdanie
                                                    uświadomiło mi co to jest jest wyszukany żart. Zadne moje nie było
                                                    ani tak śmieszne, ani tak wysublimowane. Przepraszam, nie było
                                                    żadnego tak subtelnego żartu w moich postach, nie mogę wskazać
                                                    zatem.

                                                    Na szczescie zadne moje zdanie nie było również tak głupie smile z
                                                    czego szczerze się cieszę.


                                                    Naprawde taka miernota (ja jest w stanie cie urazic?wink Przykro
                                                    mi, ze sie
                                                    > poczulas urazona i przepraszam. Nie bylo moim celem obrazenie cie


                                                    Tak, bardzo to przeżyłam.



                                                  • franczii Re: Upokorzenie? Zakaz noszenia majtek po porodzi 23.07.09, 08:51
                                                    >Ależ oceniasz. Broniłaś jej jak lwica,

                                                    No przeciez ci juz w poprzednim poscie napisalam, ze jesli nie przeprosila to
                                                    rzeczywiscie prostaczka, wiec o co te wrzawe podnosisz??:-B Zreszta to samo
                                                    napisalam juz na samym poczatku i to bylo ze 2 dni temu:-B
                                                    Wprawdzie nie wiem, o ktora dziewuche chodzi, te ktora slyszala kuzynka
                                                    praktykantka czy te ktora slyszalas osobiscie ale to juz drobny i nieistotny
                                                    szczegol=P
                                                    Nie twierdzilam nigdzie, ze chamstwo sie nie zdarza nigdy wsrod rodzacych i
                                                    cierpiacych. Nie bronilam nigdy dziewczyny a mojego wlasnego zdania ze nie
                                                    powinno sie oceniac czlowieka po tym co sie slyszy przez sciane i kiedy on BYC
                                                    MOZE przezywa jedna z najtrudniejszych i bardzo prawdopodobne najbolesniejszych
                                                    chwil w zyciu. Bo w przypadku porodu MOZE wystapic PODEJRZENIE (nie bez powodu
                                                    podkreslam te dwa slowa bo ostatnio umknelo ci slowo w sposob istotny
                                                    zmieniajace sens mojej wypowiedzi=P i majaczylas w zwiazku z tym o jakims
                                                    porownywaniu, zakladaniu i to na dodatek obrazliwym dla kobiecego rodzaju:-B )
                                                    ze to jedno z najbardziej bolesnych doswiadczen w zyciu.
                                                    No ale skoro ty jestes w posiadaniu tak dokladnych informacji na temat tej
                                                    ‘dziewuchy’ oraz jej doznan, zeby stwierdzic ze jej zachowanie odbiegalo od
                                                    ogolnie przyjetych norm rowniez po, to rzeczywiscie jest ona prostaczka i chamka.

                                                    >Oczywiście opowiedziała to położna mojej kuzynce, więc pewnie
                                                    >powiesz, ze nieprawda i że plotkary "z długim jęzorem" to wymysliły.

                                                    Nie, nie napisze, ze to nieprawda. Ale to, ze plotkara niestety tak! Ale sama
                                                    powiedz, jak inaczej okreslic osoby obmawiajace pacjentki, nawet jesli te
                                                    ostatnie to prostaczki, i na dodatek biegajace na inny oddzial po informacje na
                                                    porzeby jarmarcznej przepychanki w necie:-B

                                                    > A zatem uwazasz, ze osoba ktora cechuje godność osobista, moze jeśli
                                                    >ją boli, powiedzieć do kogoś ty k.... i jej godność osobista na tym
                                                    >nie ucierpi??
                                                    No ilez razy to musze powtarzac? Tak! Jesli bol jest nie do zniesienia i
                                                    odbiera czlowiekowi zmysly i kontrole nad soba to dopuszczam nawet zelzenie
                                                    drugiej osoby bo bol powoduje ogromny stres ktory, musi znalezc gdzies ujscie.
                                                    Wiesz, na mnie rozladowal swoja zlosc i swoj bol nie tylko fizyczny, cierpiacy
                                                    czlowiek. Uwierz mi, bylam wdzieczna ze choc taka pomoca moglam mu sluzyc i
                                                    jednoczesnie zalowalam ze tylko w ten sposob i na tak krotka chwile moglam byc
                                                    mu pomocna. Przykrosc, ktora mi sprawil, byla niczym w porownaniu z tym co sam
                                                    przechodzil. Zreszta, kiedy trudna chwila minala sam czul sie upokorzony wlasnym
                                                    zachowaniem.
                                                    Nie mam zdania na temat sytuacji u dentysty bo jest to przyklad tak absurdalny,
                                                    ze przerasta mozliwosci mojej wyobrazni, jedyne co ci moge poradzic to
                                                    doplacenie 15 zl do znieczulenia i poblem zniknie sam:-B Chyba ze to wlasnie u
                                                    dentysty cwiczysz twa zelazna wole:-B

                                                    Rozwinelam odpowiedz tylko na 2 pytania bo to one sa tak naprawde przedmiotem
                                                    naszej wymiany zdan. Jesli cos pominelam to badz uprzejma powtorzyc pytanie, bo
                                                    twoje posty zrobily sie bardzo nieczytelne i moglo mi cos umknac. Doceniam trud,
                                                    ktory sobie zadalas odpowiadajac na wszystko, co ci napisalam ale litosciwie
                                                    pozostawie to bez komentarzawink W kazdym razie przyjmuje do wiadomosci, ze byla
                                                    to ta oslawiona drwina najwyzszego lotu, ktora do mojej tepoty wczesniej nie
                                                    dotarla oraz probka wyrafinowanego dowcipu majacego swiadczyc o finezji i
                                                    wysokiem poziomie =P

                                                  • zabulin Re: Upokorzenie? Zakaz noszenia majtek po porodzi 23.07.09, 10:44
                                                    No przeciez ci juz w poprzednim poscie napisalam, ze jesli nie
                                                    przeprosila to
                                                    > rzeczywiscie prostaczka, wiec o co te wrzawe podnosisz??:-



                                                    Napisałam Ci to tylko dlatego, ze jeszcze wczoraj twierdzilaś, że
                                                    nigdy nie napisałam , że nie przeprosiła
                                                    . A jesli słyszalas jak
                                                    podnoszę wrzawe- no cóż, to albo laryngolog (problem z uchem), albo
                                                    psychiatra ( jeśli słyszysz rzeczy, których nie ma). Bo moim zdaniem
                                                    żadnej wrzawy nie było smile
                                                    Wiem, wiem żart nie na poziomie- moim oczywiście, bo do twojego
                                                    pasuje moim zdaniem idealnie smile


                                                    Wprawdzie nie wiem, o ktora dziewuche chodzi, te ktora slyszala
                                                    kuzynka
                                                    > praktykantka czy te ktora slyszalas osobiscie ale to juz drobny i
                                                    nieistotny
                                                    > szczegol=P

                                                    Obie podobnego pokrojusmileA jest ich jeszcze więcej smile



                                                    Nie, nie napisze, ze to nieprawda. Ale to, ze plotkara niestety
                                                    tak! Ale sama
                                                    > powiedz, jak inaczej okreslic osoby obmawiajace pacjentki, nawet
                                                    jesli te
                                                    > ostatnie to prostaczki, i na dodatek biegajace na inny oddzial po
                                                    informacje na
                                                    > porzeby jarmarcznej przepychanki w necie:-B



                                                    Wrzaski byo słychać na korytarz , więc siłą rzeczy kolezanki spytały
                                                    jej, czy wbiła tej PANI nóz w plecy, że tak az tak ja wyzywa.A
                                                    poprosilam tylko, zeby kuzynka spytała czy położna kiedykolwiek
                                                    została przepraszona za takie odzywki.

                                                    Tak, ta historia wyszła z sali porodowej i poszła w swiat. jak
                                                    okreslisz zatem siebie skoro publicznie opowiadasz na potrzeby
                                                    jarmarcznej przepychanki (echo)jak zachowywala sie cierpiąca
                                                    bliska ci
                                                    osoba?? Może by tego nie chciała???

                                                    Owszem, ja napisałam że słyszałam jak godnie podziwu cierpią inne
                                                    osoby, ale tak cie to zbulwersowało, że dziwię się że publicznie
                                                    opowiedziałas coś takiego o kimś kto , jak twierdzisz, był ci
                                                    bliski smile


                                                    A poza tym napisalam ci już, ze osoby cierpiące z bólu wskutek
                                                    długotrwałej choroby, to nie to samo co rodzaca i że cierpiącycm z
                                                    choroby oraz umierającym wybacza się i tłumaczy wszystko.

                                                    Nie rozumiesz, ale juz ustaliłysmy , dlaczego smile


                                                    Nie mam zdania na temat sytuacji u dentysty bo jest to przyklad
                                                    tak absurdalny,
                                                    > ze przerasta mozliwosci mojej wyobrazni, jedyne co ci moge
                                                    poradzic to
                                                    > doplacenie 15 zl do znieczulenia i poblem zniknie sam:-B Chyba ze
                                                    to wlasnie u
                                                    > dentysty cwiczysz twa zelazna wole:-B



                                                    Zadałam to pytanie tylko dlatego, zeby cie sprowokować do
                                                    odpowiedzi i była ona dokladnie taka jak oczekiwałam, tzn odnosnie
                                                    wziecia znieczulenia smile

                                                    jestes przewidywalna do bólu smile (echo)

                                                    W związku z tym niech sobie niewytrzymałe na ból rodzące biorą
                                                    znieczulenie przy porodzie zamiast ubliżac personelowi albo niech
                                                    sobie klna w powietrze a nie wyzywają personelu od
                                                    k... itp.
                                                    jesli wziecie znieczulenia jest niemozliwe z przyczyn
                                                    finansowych czy zdrowowotnych.





                                                    Rozwinelam odpowiedz tylko na 2 pytania bo to one sa tak naprawde
                                                    przedmiotem
                                                    > naszej wymiany zdan. Jesli cos pominelam to badz uprzejma
                                                    powtorzyc pytanie
                                                    > o
                                                    > twoje posty zrobily sie bardzo nieczytelne i moglo mi cos umknac.


                                                    Twoje były takie od samego początku ale jednak ja dalam radę smile

                                                    Doceniam trud
                                                    > ,
                                                    > ktory sobie zadalas odpowiadajac na wszystko, co ci napisalam ale
                                                    litosciwie
                                                    > pozostawie to bez komentarzawink



                                                    Nie, no bez przesady, żaden trud, jak ktos umie szybko czytać i
                                                    pisac.
                                                    A co do twoich komentarzy, to dobrze, ze juz nie skomentujesz.
                                                    Fajnie, że w koncu zlitowałas sie nad soba i nie bedziesz się wiecej
                                                    kompromitowac smile



                                                    W kazdym razie przyjmuje do wiadomosci, ze byla
                                                    > to ta oslawiona drwina najwyzszego lotu, ktora do mojej tepoty
                                                    wczesniej nie
                                                    > dotarla oraz probka wyrafinowanego dowcipu majacego swiadczyc o
                                                    finezji i
                                                    > wysokiem poziomie =P



                                                    Nie, no przecież napisałam ci ostatnio- nawet uzywając dośc prostych
                                                    słów, że uświadomiłam sobie że nie wiem co to żart i kpina.
                                                    Napisałaś mi cos w stylu: BRAWO, PO RAZ PIERWSZY UZYŁAŚ ZDANIA
                                                    WIELOKROTNIE ZŁOZONEGO.

                                                    Kiedy to przeczytałam zrozumiałam jak daleko mi do ambitnej kpiny.
                                                    I że pewnie wygląda ona jak zacytowałam powyżej.

                                                    Jednak wole nie umiec subtelnie kpić, niż nie umiec rozpoznać zdań
                                                    wielokrotnie złozonych. A ty nie umiesz, skoro prosiłaś, żeby ci je
                                                    podkreslic.


                                                    Tym postem żegnam cię franczii.


                                                    Nie wiem dlaczego, ale jak myslę o twoich poglądach, przypomina mi
                                                    sie sie sygnaturka, którą ma jedna z forumowiczek. :gdyby nie
                                                    internet, nie wiedziałaby, że jest aż tylu głupich ludzi.


                                                    Żegnam , nie zadawaj sobie trudu odpisywania, bo rozumiem, ze dla
                                                    ciebie to trud smile gdyz wybieram sie za pare minut na zasłuzone
                                                    wakacje i juz tego nie zdążę przeczytać.
                                                    A jak wrócę, temat juz pewnie bedzie dawno zapomnianysmile
                                                  • zabulin Re: Upokorzenie? Zakaz noszenia majtek po porodzi 22.07.09, 22:42

                                                    Przykro mi, ze sie
                                                    > poczulas urazona i przepraszam. Nie bylo moim celem obrazenie cie.
                                                    Nie moglam
                                                    > sie powstrzymac (tak, jestem tylko ulomnym czlowiekiem pelnym
                                                    przywar), zeby
                                                    > zobaczyc jak sie zachowasz kiedy cie lekko szturchne, taki mini
                                                    test czy
                                                    > potrafisz sie obronic z klasa nie dostosowujac sie do miernoty.
                                                    W koncu godnosc
                                                    > nalezy zachowac w kazdej sytuacji, myle sie, czy jakos nagle
                                                    przestalas to
                                                    > powtarzac jak mantre? Nie bylo to ladne posucienie z mojej strony
                                                    i za to tez
                                                    > cie przepraszam.
                                                    Wnioskow nie bede przedstawiac, bo zauwazylam
                                                    ze juz sama
                                                    > doszlas do wlasciwychwink



                                                    Tak, tak zgadza się, ale jesli obrazą się kogoś słowami
                                                    rynsztokowymi, to ta osoba (posiadajaca godność osobistą) ma prawo
                                                    się bronić.Niestey, ktos o niskim poziomie inteligencji, zwracający
                                                    się do innych tekstami o sławetnym juz odruchu wymiotnym itp, nie
                                                    zrozumie słownictwa bardziej ambitnego. Pewnie stąd koniecznośc
                                                    obniżania poziomu wypowiedzi przy kłotni osoby barzdiej
                                                    inteligentnej z ta mniej inteligentną.(

                                                    Godność nalezy zachować w każdej sytuacji- tzn nie atakować nigdy
                                                    pierwszemu, nie ubliżac tym, którzy nam nie ubliżają , ale godnośc
                                                    nie polega na tym, ze jak ktos mi mówi, że jakby był taki jak ja,
                                                    miałby odruch wymiotny, to ja mu nic nie moge odpowiedzieć> Gdybym
                                                    nic nie odpowiedziała byłabym osobą POKORNA.
                                                    Pokora nie równa sie godność.To co innego wiesz?
                                                    A ja pokorna na pewno nie jestem smile


                                                    taki mini test czy
                                                    > potrafisz sie obronic z klasa nie dostosowujac sie do miernoty

                                                    Wiem , nie zdałam gdyż odpowiedziałam równiez tekstem o odruchu
                                                    wymiotnym. A człowiek z klasa obroniłby się wg ciebie, co już pisałam
                                                    słownictwem poprawnym i adekwatnym do sytuacji.

                                                    ALE PIERWSZA NAPISAŁAŚ O ODRUCHU WYMIOTNYM. W POPRZEDNIM POŚCIE
                                                    NAPISAŁAM CI JAK TAKI TEKST I OSOBY WYRAŻAJĄCE SIĘ W TYM STYLU
                                                    OKRESLA SŁOWNIK JĘZYKA POLSKIEGO. POWTÓRZĘ - NIE CHCIAŁAM (MIMO, ŻE
                                                    TAK SZANUJESZ SŁOWNIK NAPISAĆ CI TEGO, CO Z NIEGO WYNIKA. A wynika,
                                                    ż ektoś kto rzuca takim tekstem to cham- wg słownika. No, nie
                                                    chciałam ci tak pojechac. Chociaż nie powinnam miec oporów- w końcu
                                                    sięgnęłam do słownika (a ty lubisz słowniki)

                                                    Pomijajac drobny fakt, ze “odruch wymiotny” to okreslenie
                                                    stosowane
                                                    > w
                                                    > medycynie


                                                    Tak, nie zaprzeczam.
                                                    Niemniej jednak w kontekście twojej wypowiedzi w stosunku do mnie
                                                    był on pozbawiony subtelności i smaku Nieźle pojechałaś.


                                                    Tekst pozbawiony subtelności i smaku jest wg słownika wulgarny,
                                                    ordynarny. A ktoś kto wyraża się ordynarnie, wulgarnie to cham wg
                                                    słownika.

                                                    No, chyba, że uważasz, że powiedzenie komuś,: gdybym była osobą
                                                    twego pokroju, mialabym odruch wymiotny NIE JEST pozbawiony
                                                    subtelnosci i smaku?

                                                    Natomiast ty odpisujac mi tym samym stalas sie taka sama wulgarna
                                                    i ordynarna
                                                    > prostaczka, chamka itp okreslen ktore sama sobie znalazlas w
                                                    slowniczku=P
                                                    Czyżbys kpiła, że szukałam sobie w słowniczku???

                                                    No, posłuchałam ciebie, bo pisałas, ze chcąc z tobą dyskutowac
                                                    trzeba szanowac i używać słwonikowych definicji.To sobie poszukałam
                                                    w słowniczku.


                                                    > I gdzie w tym ta twoja godnosc, moze lepiej sie bylo jednak
                                                    wysilic ryzykujac
                                                    > nawet brak zrozumienia niz wystawiac wlasna ‘godnosc’ na tak pow
                                                    > azna probe.


                                                    ZARYZYKOWAŁAM i sprawdziłam jak to jest byc prostym chamem ,
                                                    ordynarnym i wulgarnym smile Niefajnie. Wolę tak jak mnie rodzice
                                                    wychowali, czyli juz więcej tego nie powtórzę.

                                                    No, ale juz przyznałam, ze obnizyłam poziom do twojego w rozmowie z
                                                    tobą. Nie zaprzeczam.
                                                    Wybacz, ze nie ustosunkuję się już do tych ostatnich zdań i
                                                    szacowaniu utraty godności w %, ale strasznie tam juz "przysmęciłas"
                                                    i powiało nuda, czym mnie zaskoczyłaś, bo akurat do tej chwili za
                                                    nudną cię nie uważałam.
                                                    Ale spróbuję przeczytać te smęty jak będę mniej zmęczona niż w tej
                                                    chwili i oszacowac procentową utratę swej godności. Zazdroszczę, ze
                                                    ty nie musisz, bo jej nie masz, nie miałaś i pewnie juz mieć nie
                                                    bedziesz. A ja jeśli nawet ją stracę/straciłam będę rzewnie i z dumą
                                                    wspominac chwile kiedy ją miałam.

                                                    No, to idę te lustra wyrzucac. I znowu ci zazdroszcze- nigdy nie
                                                    bedziesz osoba mojego pokroju, zatem wymiotowanie ci nie grozi smile
                                                  • franczii Re: Upokorzenie? Zakaz noszenia majtek po porodzi 23.07.09, 14:54
                                                    >Żegnam , nie zadawaj sobie trudu odpisywania, bo rozumiem, ze dla
                                                    >ciebie to trud gdyz wybieram sie za pare minut na zasłuzone
                                                    >wakacje i juz tego nie zdążę przeczytać.

                                                    Och nawet nie wiesz jak mi to pochlebia, ze kilka minut przed wyjazdem na
                                                    wakacje mialas czas zaprzatac sobie glowke taka miernota:-B I czulam sie do tego
                                                    stopnia zobowiazana, ze zmusilam sie jeszcze do tego ostatniego wysilku, chocby
                                                    po to, zeby ci pozyczyc udanego urlopusmile i regeneracji nadwyrezonej w tym
                                                    drobnym sporze godnosci osobistej=P

                                                    Wyczuwam przygnebienie w twoim poscie i mnie to smuci bo pomimo wszystko
                                                    przywiazalam sie do ciebie. W koncu dostarczylas mi troche rozrywki w wolnych
                                                    chwilach. Rozumiem twoje rozzalenie cala ta sytuacja. Mnie tez byloby przykro
                                                    gdybym myslala ze jestem osoba z twardymi zasadami, godnoscia i klasa a tu nagle
                                                    taka forumowa miernota ZMUSILA mnie do obnizenia poziomu=P Teraz juz musisz zyc
                                                    ze swiadomoscia ze i ty jestes zdolna do chamstwa:-B.
                                                    Ale nie przejmuj sie przynajmniej dowiedzialas sie czegos nowego o sobie=P. Czy
                                                    to nie fascynujace tak siebie odkrywac? A pomysl, ile jeszcze takich
                                                    niespodzianek sie w tobie kryje?
                                                    To tak w ramach podsumowania i szukania pozytywnych aspektow calej tej
                                                    nieprzyjemnej sprawy. No a poza tym pozostaje na pocieszenie “jeszcze rzewne
                                                    wspomnienie chwil kiedy godnosc mialas” a wiec glowa do gory:-B
                                                    A skoro juz tu jestem to kilka uwag do twojego ostatniego postu:

                                                    Po pierwsze jesli piszesz cos w tym stylu:
                                                    >Wiem, wiem żart nie na poziomie- moim oczywiście, bo do twojego
                                                    >pasuje moim zdaniem idealnie
                                                    to pozwol ze zapytam dlaczego to piszesz skoro to nie na twoim poziomie? Do
                                                    tej pory myslalam, ze osoby z klasa jesli nie maja nic do powiedzenia to wola
                                                    milczec a odzywaja sie jesli maja do powiedzenia cos na poziomie ale widac sie
                                                    mylilam:-B A moze ty znowu MUSIALAS bzdetem odpowiedziec bo ja bzdet napisalam?
                                                    Niestety nie miej zludzen smutna prawda jest taka, ze kazdy odpowiada tak, jak
                                                    umie i na poziomie na jaki go stac:-B Ale ja juz wiem, ze to nie twoja wina
                                                    wiec nie bede sie z ciebie natrzasac.

                                                    >Tak, ta historia wyszła z sali porodowej i poszła w swiat. jak
                                                    >okreslisz zatem siebie skoro publicznie opowiadasz na potrzeby
                                                    >jarmarcznej przepychanki (echo)jak zachowywala sie cierpiąca
                                                    >bliska ci osoba?? Może by tego nie chciała???

                                                    Kotku, wiem, ze juz ci sie pokrecilo ale sproboj pomimo zacietrzewienia wczytac
                                                    sie w to, co napisalalm. Czy ja gdziekolwiek wchodzilam w szczegoly zachowania
                                                    bliskiego mi chorego? Czy gdziekolwik napisalam ze mnie sklal, zwyzywal, czy
                                                    przytoczylam slowa jakich uzyl, czy napisalam ze z bolu mnie uderzyl itp. czy
                                                    gdziekolwiek napisalam o nim cos bez szacunku? Nic z tych rzeczy. Jedyny intymny
                                                    szczegol, jaki napisalam dotyczyl moich wlasnych uczuc a ja czlowiek bez klasy
                                                    moge sie bez obaw dzielic intymnym szczegolem nawet na bazarze. Otoz pomimo
                                                    przykrosci bylam dumna ze moja marna osoba posluzyla chociaz do tego, aby
                                                    czlowiek dotkniety wielkim cierpieniem sobie ulzyl. Pisze to choc nadziei na to
                                                    ze zrozumiesz juz wielkich nie ma. Oprocz umiejetnosci ukladania zdan
                                                    wielokotnie zlozonych trzeba tez bowiem moc sie pochwalic umiejetnoscia czytania
                                                    i rozumienia chocby zdan prostych.

                                                    Po trzecie (odnosnie ostow):

                                                    >Twoje były takie od samego początku ale jednak ja dalam radę
                                                    Widze ze masz jakies watpliwosci na temat swojej wartosci i musisz sobie sobie
                                                    cos udowadniac ale czemu akurat kosztem kogos, kogo nazwalas ograniczonym?

                                                    I po czwarte i ostatnie:
                                                    > Zadałam to pytanie tylko dlatego, zeby cie sprowokować do
                                                    >odpowiedzi i była ona dokladnie taka jak oczekiwałam, tzn odnosnie
                                                    >wziecia znieczulenia

                                                    To gratuluje, ze w koncu po 3 dniach ciezkiej pracy udalo ci sie przewidziec
                                                    moja odpowiedz a raczej jej czesc, bo moja odpowiedz jednak byla bardziej
                                                    rozbudowana ale rzeczywiscie zasluzylas na urlop=P
                                                    Nie chcialabym ci pomniejszac satysfakcji z osiagniecia upragnionego celu, tym
                                                    bardziej ze to chyba jedyna, ktora ci dala rozmowa ze mna:-B Ale czy
                                                    sprowokowanie ograniczonej umyslowo miernoty jest az takim osiagnieciem dla
                                                    osoby z klasa, zeby sie tym chwalic na forum? :-B

                                                    Jeszcze raz udanego zasluzonego urlopu :-B
                                                  • zabulin Re: Upokorzenie? Zakaz noszenia majtek po porodzi 27.07.09, 22:10
                                                    Witam cie franczii i ślę pozdrowienia wakacyjne smile Dziękuję za
                                                    życzenia udanego urlopu smile Jest jak najbardziej udany, chociaz
                                                    rozpadało sie przed chwilą sad Korciło mnie, żeby tu zajrzeć, bo tez
                                                    się do ciebie przywiązałam. Takie jestes fajniusie, poczciwe
                                                    dziewczątko smile

                                                    Tak, zgodnie z twoimi sugestiami regeneruje nadwyręzoną godność
                                                    osobistą smile

                                                    Zmartwiłaś mnie jednak- ostatnio słyszałaś jak podnoszę wrzawę,
                                                    teraz piszesz, ze wyczuwasz przygnębienie w moim poście. Franczii,
                                                    jesli widzi się/czuję rzeczy, których nie ma, to nie jest najlepiej.
                                                    Bo chyba nie wzięłaś na poważnie moich słów jakoby twe wypowiedzi
                                                    mnie zabolały?? No aż tak mało inteligentna na pewno nie jesteś,
                                                    gorąco w to wierzęsmile

                                                    Myślę, że przydałaby ci sie pomoc profesjonalisty- takiego, który
                                                    leczy ludzi co to widzą/słyszą i czują rzeczy, których nie ma smile



                                                    [[u]b]Mnie tez byloby przykro
                                                    > gdybym myslala ze jestem osoba z twardymi zasadami, godnoscia i
                                                    klasa a tu nagl
                                                    > e
                                                    > taka forumowa miernota ZMUSILA mnie do obnizenia poziomu=P


                                                    Franczii, mnie jeszcze nikt do niczego nie zmusił a ty na pewno
                                                    pierwsza nie bedziesz. A poziom obnizyłam i nadal obniżam
                                                    rozmawiając z tobą, bo ty na wyższym poziomie rozmawiac nie
                                                    potrafisz.Traktuje to jako swoiste doswiadczenie- taki eksperyment,
                                                    mój ty króliczku doświadczalny smile


                                                    Teraz juz musisz zyc
                                                    > ze swiadomoscia ze i ty jestes zdolna do chamstwa:-B. [/b]

                                                    O rany i co teraz będzie ?????????????? smile))Tak, mogę żyć z tą
                                                    swiadomościa, że wg ciebie jestem zdolna do chamstwa. Na szczęście
                                                    inaczej je rozumiemy smile I wolę swoje chamstwo niż twoje smile


                                                    A moze ty znowu MUSIALAS bzdetem odpowiedziec bo ja bzdet napisalam


                                                    Tak, moje nowe chamskie ja kazało mi to zrobić smile


                                                    Niestety nie miej zludzen smutna prawda jest taka, ze kazdy
                                                    odpowiada tak, jak
                                                    > umie i na poziomie na jaki go stac:-B Ale ja juz wiem, ze to nie
                                                    twoja wina
                                                    > wiec nie bede sie z ciebie natrzasac.


                                                    Szlachetnośc twa wywołuje u mnie rozrzewnienie smile, ale jak chcesz
                                                    to się natrząsaj- dla mnie to bez znaczenia. Cieszę się że choc tak
                                                    bedę mogła ci pomóc rozładowac emocje smile Powinnaś je wręcz
                                                    gdzieś rozładowywać smile



                                                    [i]Kotku, wiem, ze juz ci sie pokrecilo ale sproboj pomimo
                                                    zacietrzewienia wczytac
                                                    > sie w to, co napisalalm. Czy ja gdziekolwiek wchodzilam w
                                                    szczegoly zachowania
                                                    > bliskiego mi chorego? Czy gdziekolwik napisalam ze mnie sklal,
                                                    zwyzywal, czy
                                                    > przytoczylam slowa jakich uzyl
                                                    , czy napisalam ze z bolu mnie
                                                    uderzyl itp. czy
                                                    > gdziekolwiek napisalam o nim cos bez szacunku? Nic z tych rzeczy.
                                                    Jedyny intymn
                                                    > y
                                                    > szczegol, jaki napisalam dotyczyl moich wlasnych uczuc a ja
                                                    czlowiek bez klasy
                                                    > moge sie bez obaw dzielic intymnym szczegolem nawet na bazarze.



                                                    [


                                                    Wiesz, na mnie rozladowal swoja zlosc i swoj bol nie tylko
                                                    fizyczny, cierpiacy
                                                    czlowiek. Uwierz mi, bylam wdzieczna ze choc
                                                    taka pomoca moglam mu sluzyc i
                                                    jednoczesnie zalowalam ze tylko w ten sposob i na tak krotka chwile
                                                    moglam byc
                                                    mu pomocna.

                                                    Nie, nie przytoczyłaś słów, których uzył, ale jeśli tak szlachetna
                                                    jesteś, jak mogłas puścic w internet , ze bliska ci osoba wyładowała
                                                    na tobie swą złość?? Moze trzeba było to zachowac dla siebie w imię
                                                    szacunku dla bliskiej osoby? Po co to napisalaś w ogóle?


                                                    Byłaś oburzona, że osmieliłam sie napisać tutaj jak prostacko
                                                    zachowują sie niektóre osoby OBCE dla mnie, jakich słów potrafia
                                                    użyć. Tak, zacytowałam je,a ty nie zacytowałas tej osoby. Ty tylko
                                                    napisałas , ze wyładowąła na tobie swą złość. A ja, że wyładowała
                                                    się na połoznej i zacytowałam.

                                                    Poza tym dla ciebie to była bliska osoba i jeśli jej pomogłaś, to
                                                    b.dobrze, ale dla tej położnej to była obca kobieta i wątpię, zeby
                                                    odczuwała radość,że posłuzyła tej prostaczce do wyżycia się. I tylko
                                                    nie pisz, że to jej praca, bo do obowiązków położnej nie nalezy
                                                    wysłuchiwanie obelg pod swoim adresem.

                                                    Zadałam to pytanie tylko dlatego, zeby cie sprowokować do
                                                    > >odpowiedzi i była ona dokladnie taka jak oczekiwałam, tzn
                                                    odnosnie
                                                    > >wziecia znieczulenia
                                                    >
                                                    > To gratuluje, ze w koncu po 3 dniach ciezkiej pracy udalo ci sie
                                                    przewidziec
                                                    > moja odpowiedz a raczej jej czesc, bo moja odpowiedz jednak byla
                                                    bardziej
                                                    > rozbudowana ale rzeczywiscie zasluzylas na urlop=P
                                                    > Nie
                                                    chcialabym ci pomniejszac satysfakcji z osiagniecia upragnionego
                                                    celu, tym
                                                    > bardziej ze to chyba jedyna, ktora ci dala rozmowa ze mna:-B






                                                    Żadna cięzka praca- to w końcy ty piszesz o trudach odpisywania na
                                                    moje posty- dla mnie to nic trudnego. Ot, np teraz pada , to mogę ci
                                                    poświęcic pare minut, żebyś znowu poczuła radośc, ze na
                                                    urlopie "zaprzatam sobie toba główkę " smile
                                                    Jęśli nie zrozumiałas, to chodziło o to, że jesli radzisz mi wziąc
                                                    znieczulenie u dentysty, abym jej nie obraziła z bólu wielkiego, to
                                                    ja to samo radzę paniom, które bedą rodzic a mają bogate rynsztokowe
                                                    słownictwo smile



                                                    Alez franczii, nie była to jedyna satysfakcja wynikająca z rozmowy z
                                                    tobą- oprócz tego, ze uświadomiłas mi jaka jestem naprawdę,
                                                    usatysfakcjonowało mnie niesamowicie to, że nie jestem taka jak ty.
                                                    I z każdą twoją odpowiedzią, moja satysfakcja z tego powodu jest
                                                    większa.

                                                    No, to pa. Odezwij sie jeszcze, jak znowu będzie padało, to poczytam
                                                    i sie pośmieję wink myślałam , ze będzie cały czas piękna pogoda i
                                                    dlatego prosiłam, zebyś nie odpisywała, ale nie jest mi dane smile a
                                                    twoje posty to jak niezły kabaret smile

                • anettchen2306 Re: Upokorzenie? Zakaz noszenia majtek po porodzi 20.07.09, 15:48
                  Moje pekniecie zagoilo sie znacznie szybciej (5 dni!) niz
                  kontrolowane ciecie (odczuwam do dzisiaj). Po peknieciu zalozono mi
                  jeden szew wiecej niz za pierwszym razem. W krocze zajrzano 2 razy
                  (spedzilam w szpitalu 5 dni): pierwszy raz 3-4 godz po porodzie, gdy
                  polozne zaproponowaly mi, ze zaprowadza mnie do lazienki zebym
                  sie "orzezwila" prysznicem a drugi raz byl dopiero przy badaniu
                  kontrolnym przed wypisem ze szpitala (standardowe usg, obejrzenie
                  zagojonej rany). Rany za drugim razem absolutnie nie kazano
                  wietrzyc, gdyz to utrudnia gojenie. Zadna z kobiet nic nie wietrzyla
                  i o dziwo zadna nie uskarzala sie, ze siedziec nie moze itp. Mi
                  najbardziej dokuczaly hemoroidy - to przez nie usiedziec na tylku
                  nie moglam.
                  W sniemieckim szpitalu w ktorym urodzilam byly majtki siatkowe,
                  zmienialo sie je wraz z wkladem. Podczas obchodu nikt nikomu w
                  krocze nie zagladal, lekarka pytala o ogolne samopoczucie, czy
                  krwawienie poporodowe jest obfite, czy nie zauwazylam skrzepow itp.
                  Zadna z kobiet po porodzie nie biegala w koszuli nocnej, kazda miala
                  dresowe spodnie. I krocza (z reguly lekko popekane, bo naciecie
                  tutaj to ostatecznosc) sie goily w ekspresowym tempie. Dodam, ze
                  szyja tutaj tez polozne (rzekomo mniej wykwalifikowane), nie lekarz,
                  szyje sie nicmi rozpuszczalnymi. Gojenie sie rany zalezy duzo od
                  techniki szycia. Po pierwszym porodzie dopiero przy zdejmowaniu
                  szwow lekarzowi wymsknelo sie nieopatrznie: "Kurcze, kto pania tak
                  paskudnie pozszywal?". Rana - mimo codziennego gapienia sie w nia
                  roznych lekarzy z obchodu (gapili sie ale nikt niczego nie
                  zaproponowal, by szybciej sie zagoilo) - goila sie dlugo, bol
                  odczuwam do dzis, choc minelo juz 9 lat. Pekniecia sprzed 20 mcy nie
                  odczuwam w ogole.
                  Kazda z nas jest inna - nie dramatyzujmy. To, co spotkalo kolezanke
                  nie musi spotkac nas.
                  • zabulin Re: Upokorzenie? Zakaz noszenia majtek po porodzi 20.07.09, 18:30
                    Kazda z nas jest inna - nie dramatyzujmy. To, co spotkalo
                    kolezanke
                    > nie musi spotkac nas


                    anettchen2306 dziękuję ci za to zdanie, może franczii preczyta i
                    zroumie, że nie zawsze jest tak samo. Czasem jest po nacięciu tak
                    źle jak piszesz ty, czasem tak bezboleśnie jak było u mnie. Ale nie
                    zawsze jest źle, a tego franczii nie rozumiesmile))
                    • franczii Re: Upokorzenie? Zakaz noszenia majtek po porodzi 20.07.09, 20:40
                      Alez kochana, ja to rozumiem. Przeciez nigdzie nie napisalam ze nie wierze ze
                      nie bolalo ani ciebie ani jakijs twojej kolezanki.

                      Czasem jest po nacięciu tak
                      > źle jak piszesz ty, czasem tak bezboleśnie jak było u mnie.

                      a bardzo czesto jesli nie najczesciej jest normalnie czyli ani nie bezbolesnie
                      ani nie tak tragicznie jak u Anettchen. I ja wlasnie o takich pisalam. Tylko
                      tego ty z kolei zdajesz sie nie rozumiecsmile
                      • zabulin Re: Upokorzenie? Zakaz noszenia majtek po porodzi 20.07.09, 22:51

                        Droga franczii, odpisałam ci o 22 z minutami, ale zauwazyłam twój
                        nowy post skierowany do mnie, wiec sppieszę i tym razem odpowedzieć;


                        O to twój post z 19 lipca 19:31 (chyba 31 smile
                        jesli chodzi o naciecie to mialas naprawde duze szczescie, ze
                        gojenie nic a nic
                        cie nie bolalo. Niestety wiekszosc kobiet cierpi sporo po
                        nacieciu bo jest to
                        normalna rana, przeciete sa skora i miesnie wiec bardziej logiczne
                        jest ze to
                        bedzie bolec nawet jesli goi sie jak na psie.
                        Osobiscie nie znam
                        zadnej
                        kobiety, ktora by nie cierpiala po nacieciu przynajmniej
                        tydzien lub 2,
                        podkreslkam przynajmniej.



                        Za to w twoim ostatnim poście do mnie napisałaś:
                        a bardzo czesto jesli nie najczesciej jest normalnie czyli ani
                        nie bezbolesnie
                        > ani nie tak tragicznie jak u Anettchen. I ja wlasnie o takich
                        pisalam. Tylko
                        > tego ty z kolei zdajesz sie nie rozumiecsmile


                        Tak, no to przeczytaj to sobie. Rzeczywiście twierdziłaś że
                        najczęściejj jest normalnie, czyli ani nie bezboleśni anie tak źle
                        jak u Anettchen. Tylko ja tego nie rozumiałam.

                        A kiedy tak twierdziłaś ? 19 lipca o 21: 31 ???
                        PZDR smile)))
                        • franczii Re: Upokorzenie? Zakaz noszenia majtek po porodzi 21.07.09, 00:10
                          pomimo najlepszych checi, nie zrozumialam pytaniasmile
                          Co kiedy twierdzilam?

                          No 19 lipca o podanej przez ciebie godzinie twierdzilam to co przytoczylas,
                          czyli ze wiekszosc kobiet cierpi ("odczuwa bol" zgodnie z definicja slownika
                          jezyka polskiego) podczas gojenia sie rany. I to wlasnie dla mnie bylo normalne,
                          ten zwykly bol (synonim bolu to cierpienie) twarzyszacy gojeniu sie rany, bez
                          zadnych dodatkowych atrakcji i powiklan mialam na mysli.
                          Mam nadzieje ze trafilam w to, o co ci chodzilosmile
    • sueellen Re: Upokorzenie? Zakaz noszenia majtek po porodzi 20.07.09, 23:45
      Przetłumaczyłam kilka postów z tego wątku swoim szwagierkom. Obie dzieciate
      (dzieci urodzone w Londynie). Nie wierzyły, że takie rzeczy się dzieją w
      cywilizowanym kraju!
    • kamelia04.08.2007 Re: Upokorzenie? Zakaz noszenia majtek po porodzi 21.07.09, 10:27
      oczywiście, że fizjologia porodowa i poporodowa jest obrzydliwa, to
      nie ma watpliwości.
      Co do majtek i tego durnego zakazu, to juz przesada. W szpitalu
      miałam pokój jedynke i chodzilam tam w koszuli szpitalnej takiej do
      kolan (rozpinanej na plecach do zzo) i w siatkowych gaciach z
      pielucha w srodku. Żadnego wietrzenia krocza - a pękło odrobinę przy
      wyciaganiu kleszczami - czy ogladania przez tabuny lekarzo-połozno-
      pielęgniarek nie było (no, ale to nie było w PL)
    • markus0123 Re: Upokorzenie? Zakaz noszenia majtek po porodzi 21.07.09, 13:34
      Bez obrazy.... ale nigdy nie chodziłaś bez majtek?? że akurat to ci przeszkadza
      najbardziej??
      • anettchen2306 Re:markus0123 21.07.09, 15:58
        Owszem, chodzilam i zdarza mi sie chodzic bez majtek. Chodze jednak
        w domu, nie zostawiam krwawych plam pod soba , czy tobie - o ile
        jestes kobieta, bo z niku wynika, zes facet - zdarza sie chodzic w
        czasie miesiaczki bez majtek i podtrzymywac jedna dlonia
        podpaske??? - WATPIE . Nie paraduje tez bez majtek przed obcymi mi
        ludzmi (bo to zakrawa na ekshibicjonizm) i nie zdejmuje przed nimi
        majtek na komende. Paraduje bez majtek wtedy, GDY JA TEGO CHCE. To
        zasadnicza roznica.
    • mala105 Re: Upokorzenie? Zakaz noszenia majtek po porodzi 24.07.09, 12:32
      Hej ja rowniez uwazam zakaz noszenia majtek po porodzie za cos
      smiesznego.Pierwsze dziecko rodzilam w Polsce wiec cos wiem na ten
      tamat,drugiego synka urodzilam w Irlandii i tutaj nie ma zadnych zakazow co do
      noszenia bielizny i wogole jest o wiele lepiej i pod wzgledem opieki jak i
      podejscie do rodzacej.
      • jokal7 Re: Upokorzenie? Zakaz noszenia majtek po porodzi 04.08.09, 20:48
        Hm przestańcie się kłócić piszcie dla mlodych mam które będą
        rodzić !
        Co do mnie to ten majtkowy zakaz wydał się od razu idiotyczny .
        Pierwszy raz na porodówkę zawitalam ponad 10 lat temu i ze względu
        na młody wiek i brak obycia jakoś nie protestowałam chociaż wydało
        mi się to bzdurne .
        Oczywiście nie tylko majtek nie mozna było mieć , staników na
        porodówce nie tolerowano. Do tego szpitalna koszulka ..
        U mnie tylko z rozcięciem do brzucha (dobrze że nie miałam wielkich
        piersi -innym się one wręcz wylewały )u koleżanki taka że dosłownie
        tyłek na wierzchu miała ..a majtek mieć nie wolno było ..
        No i obchody -na sali byłyśmy we 4 -wszystkie się krępowały..
        Ot taka szpitalna tradycja traktowania rodzących .
    • smerfetka8801 Re: Upokorzenie? Zakaz noszenia majtek po porodzi 06.08.09, 10:47
      ale wydziwiasz.
      ja po porodzie nosiłam majtki i nikt mi nie zabronił ale prawda jest taka,ze jak
      tylko mogłam leżałam bez i po domu i w szpitalu.bardzo szybko zapomniałam co to
      rana i że coś może mnie boleć kiedy siadam

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka