luizka250
26.06.13, 23:45
Przeszłam przez piekło po porodzie - zaczęło się 4 doba po urodzeniu. Trwało prawie rok. Miałam halucynacje, głos (mój) w głowie, który non stop kazał mi zabić dziecko. Natrętne myśli o śmierci mojego dziecka. Zrobiłam błąd, że nie poszłam od razu do lekarza. Ale zależało mi na tym, by dziecko było karmione piersią. Poszłam po 2 m-cach choroby. Leczyłam się prawie rok. tygodnie temu odstawiłam leki. Chorobę pokonałam. Jestem zdrowa.
Jeżeli któraś z was, ma podobny problem, proszę niech napisze do mnie. Ja nie miałam żadnej koleżanki, która by mogła mnie wspierać. Ponieważ, oprócz najbliższej rodzinie nikomu nie powiedziałam. Chciałabym pomóc jakoś kobietom, które cierpią, na tą przypadłość. Mieszkam w Warszawie, mogę się też czasem spotkać, porozmawiać. Mój mąż pracuje 14godzin dziennie, więc nie miałam z kim o tym rozmawiać. Wiem jak jest ciężko samemu z tym się uporać.