Dodaj do ulubionych

Ten strach i niepokój....

17.09.11, 07:31
Dlugo walczyliśmy z mężem o dziecko. Kiedy się udało niezmierna radość z widoku 2 kresek na teście. Teraz nie wiem co się dzieje. Strach i niepokój. Nie potrafię się w 100% cieszyć ciążą bo cały czas doszukuję się problemów ! Ostatnio w niepokój wprawiła mnie znajoma. Która słysząc że czuję się dobrze, że nie mam mdłości skwitowała to jednym zdaniem. To nie dobrze bo jak są mdłości to ciąża stabilna..... czyli co moja jakaś nie stabilna? i tak w koło. Jak mi ktoś cos głupiego nie powie to sama wyczytam w internecie. Oszaleć można!
Obserwuj wątek
    • zebra12 Re: Ten strach i niepokój.... 17.09.11, 07:53
      Ciąże bywają różne. W jednych są mdłości i inne dolegliwości, a w innych nie. A co do niepokoju to będzie Ci towarzyszył już do końca życia. Dzieci chorują, ulegają większym czy mniejszym urazom i wypadkom. Mam już nastoletnie dzieci, a strach pozostał...
      • e-milia1 zebra, nie zgodze sie 17.09.11, 08:17
        wiem co czuje autorka postu. my juz mamy jedno dziecko i tamta ciaze przechodzilam bezproblemowo i bez robienia sobie jakichkolwiek stresow. jakis czas po urodzeniu cory doweidzielismy sie, ze ta ciaza to jak wygrana w totka bo tak naprawde wg. wynikow badan mamy prawie zadnych szans na spontaniczna ciaze. zaczelismy sie przygotowywac do inwitro i jakie bylo nasze zaskoczenie gdy okazalo sie, ze po latach znow cudem zaszlam w ciaze. ta ciaza jest inna, ja mysle czesto zbyt duzo. na poczatku nawet lekarka mi powiedziala, zeby nikomu nie mowic bo niewiadomo jak sie ciaza rozwinie. odliczam kazdy tydzien, ciesz sie z kazdego badania i usg, na poczatku za kazdym razem ryczalam siedzac na fotelu u gina. kazdy bol brzucha, bol miednicy i plecow mnie niepokoi. bolam sie cieszyc. teraz jest poczatek 13 tygodnia i zaczynam wierzyc, ze juz wszystko bedzie dobrze i za pol roku bedziemy mieli dzidzie. o corke martwie sie zupelnie inaczej. o to malenstow tez. czasem zastanawiam sie, ze to nie jakis kaprys losu?
        • zebra12 Re: zebra, nie zgodze sie 17.09.11, 17:30
          Jestem po dwóch poronieniach i to w 11 tygodniu, gdy widziałam już fikającego malucha i wiem co mówię. Moja córka w wieku 3 tygodni złapała HiB i ledwo przeżyła, a starsza w wieku lat 11 dostała udaru mózgu...A ile było innych sytuacji, z których moje dzieci cudem wyszły. Strach jest zawsze. No, chyba, że ktoś żyje w nieświadomości, ale przejściach jest zawsze!
    • klara-poisencja Re: Ten strach i niepokój.... 17.09.11, 10:37
      odseparuj się od znajomych-idiotek uncertain
      • gosiapatrycja Re: Ten strach i niepokój.... 17.09.11, 10:51
        Miałam podobnie jak koleżanka że pierwsza ciąża przebiegała bezproblemowo i zero stresu. Kiedy zaszłam drugi raz w ciążę od początku było coś nie tak. Niestety nie udało mi się jej utrzymać. 3 lata później znowu byłam w ciąży i powtórka z rozrywki- poronienie. 1,5 m-c później udało mi się zajść w ciążę. Od początku na lekach podtrzymujących ciążę. Strach niesamowity. Przez całą ciążę bałam się o dziecko. A to plamienia a to nakręcałam się że nie czuje ruchów i tak w kółko coś. Nawet na sali porodowej stres miałam o dziecko ponieważ na IP spadło tętno. Na szczęście wszystko skończyło się dobrze i teraz moje ukochane dziecko ma 7 tyg. Na pewno u ciebie wszystko będzie dobrze i urodzisz zdrową dzidzie. Staraj się nie słuchać historyjek o porodach i ciąży od ,,życzliwych" koleżanek. Trzymaj się ciepło i powodzenia ci życzę!!
        • andzi-a233 Re: Ten strach i niepokój.... 17.09.11, 20:54
          ja nie miałam w ciąży w ogóle mdłości!!!!! ciąża donoszona szczęśliwie, córka urodzona w terminie i za 2 dni skończy 17 miesięcy winkwink
          • lady_iris Re: Ten strach i niepokój.... 18.09.11, 22:53
            Ja też dość długo starałam się o dziecko, leczyłam się na niepłodność. W ciążę zaszłam jednak naturalnie i też nie miałam żadnych objawów ani dolegliwości aż do 3 trymestru. Czułam się super. Też się martwiłam, że coś jest nie tak, na początku w ogóle nie wierzyłam, że się udało, bo nawet biust mnie nie bolał. Byłam pewna, że po problemach z zajściem nie będzie różowo z donoszeniem - a jednak, było praktycznie bezproblemowo. Teraz liczę na szczęśliwe rozwiązanie.

            Nie martw się, bo brak dolegliwości o niczym nie świadczy - ciesz się! smile Powodzenia i spokojnej ciąży!
            • e-milia1 przy pierwszej ciazy nie mialam praktycznie objawo 19.09.11, 09:43
              przy drugiej maskra od samego poczatku. teraz 4 miesiac i jest lepiej. kazda ciaza jest inna, kazda kobieta jest inna. najwazniejsze, ze dzidzius sie zdrowo rozwija smile glowa do gory!
    • marlesek Re: Ten strach i niepokój.... 23.09.11, 22:05
      spokojnie ja co prawda juz 10 miesiecy po porodzie ale moja ciaza byla wrecz idealna i tak jak ty miałam obawy ze cos jest nie tak, teraz z doswiadczenia wiem ze to bylo tylko takie moja glupie przeswiadczenie wiec ajk widzisz nie trzeba miec mdlosci nei trzeba wymiotowac czy niedaj borze lezec w szpitalu by to oznaczala ze wszystko ok, uszy do gory i ciesz sie tym ze nei sciskasz sedesu wink
      • kisi_165 Re: Ten strach i niepokój.... 05.10.11, 16:43
        Jedynym moim objawem w 1 ciazy był ból piersi w 7tyg który potem zanikł.Potem zero objawów. W drugiej już nawet piersi od poczatku nie bolały i również zero.. pewnie jak bym miała krwawienia w terminie miesiaczki wogole bym sie nie domyslila ciazysmile
    • migotka.s Re: Ten strach i niepokój.... 05.10.11, 22:38
      ja tez nie potrafię do końca ani w ciaze uwierzyć (choc widziałam dzis na usg pęcherzyk) ani sie z niej w pełni ucieszyć - nie pozwalam sobie na zalew emocji
      trzymam to na dystans : ja jestem tu moja ciaza tam

      a to wszystko dlatego, ze 1. ciaze poroniłam w 15 tc i jakkolwiek sie staram nie myslec juz o tym co było wtedy zeby sie nie stresować, to po prostu nie moge przestać.....
    • esr-esr Re: Ten strach i niepokój.... 07.10.11, 09:40
      gupia ta znajoma i tyle. nie spotykaj się z nią zbyt często i ogranicz bzdury z internetu smile ja zazdroszczę ciąży bez mdłości - w obydwu ciążach miałam do jakiegoś 4/5 miesiąca, w tej wróciły w 7. masakra! i wcale nie oznacza to, że wszystko jest ok bo łączy się z anemią, potencjalnym odwodnieniem (bardzo niebezpiecznym w ciąży) i różnymi problemami, że o samym dyskomforcie nie wspomnę.
      ciesz się ciążą, dbaj o siebie i dużo wypoczywaj.
      i zgadzam się z zebrą, że strach o ciążę to dopiero początek wszystkich strachów matki.
    • maiwlys Re: Ten strach i niepokój.... 07.10.11, 13:45
      Nie poradzę ci zebys nie czytala "bzdur" bo i tak bedziesz to robic, tak jak i ja smile Ale jelsi chodzi o zdanie twojej kolezanki w tym temcie to idiotyczne, gdyz mam wiele kolezanek,ktore nosily zdrowe dzieci bez zadnych objawow poczatkowych, wrecz czuly sie rewelacyjnie, czego im strasznie zazdroszcze smile
    • alatoja Re: Ten strach i niepokój.... 11.10.11, 09:46
      To kwestia dlugiej walki o dziecko. Tez tak mam. W pierwszej bezproblemowej ciazy zylam intensywnie i czulam sie fantastycznie. Nawet jesli pojawialy sie jakies dolegliwosci nie zwracalam na nie specjalnie uwagi. Teraz jestem w wymeczonej drugiej ciazy, po kilku latach staran i blizej mi do Tworek niz na porodowke. Mimo, ze koncze 26 tydzien caly czas sprawdzam (jak jestem w toalecie) czy nie poronilam. Byly okresy lepsze, kiedy potrafilam sie odstresowac, ale najmniejsze przypadlosci powodowaly, ze znowu pograzalam sie w czarnowidztwie. Chcialam nawet isc do psychologa (ktory zna temat np: w klinice leczenia nieplodnosci), ale nie zdazylam. Teraz mam problemy z szyjka i skurczami i musze lezec. Moja psychika jest na granicy wytrzymalosci, co widza nawet lekarze. Niestety poniewaz caly dzien leze, nie moge powstrzymac sie od walkowania forum, chociaz wyraznie widze, ze fatalnie to na mnie wplywa...takze odetnij sie od neta, jak dasz rade.
    • migotka.s Re: Ten strach i niepokój.... 19.10.11, 13:02
      u mnie dalej jakos tak mało ciązowo
      za pierwszym razem czułam sie fatalnie
      teraz w zasadzie czasem ciut zamdli czy zrobi się sennie a tak to... a no i w nocy wstaje na sikanie

      moj lekarz chory i przełozył wizyte z tego poniedziałku na 24.10

      niby nic sie nie dzieje, nic mnie nie boli nie mam palmien ani nic... no ale nie wiem nawet czy juz jest serduszko

      odrobine sie martwie tym brakiem spektakularnych objawów ciązowych (choc i ciesze bo moge spokojnie pracowac i ukrywac moj stan) i chciałabym juz sie dowiedziec czy wszystko dobrze
    • ollasja Re: Ten strach i niepokój.... 20.10.11, 12:53
      Nie napiszę chyba nic nowego - czego nie napisałyby już moje przedmówczynie. Każda ciąża jest inna - jedne kobiety haftują 9 m-cy dalej jak widzą, albo niedobrze im na okrągło, inne kwitną i czują się wspaniale. Pod tym względem natura naprawdę nie jest sprawiedliwa. I naprawdę nie można tu się doszukiwać jakiś uproszczonych zależności! Znajomą następnym razem kopnij w kostkę, jak będzie gadała takie głupoty! A strach i obawy są raczej wpisane w ciążę, każda z nas się o coś obawia, a wszystkie na pewno o to, czy dziecko będzie zdrowe. I tego nie można raczej przeskoczyć, bo przecież kogo kocha się bardziej niż własne dziecko wink Ale warto naprawdę choć próbować sobie tłumaczyć racjonalnie, że zdecydowana większość dzieci rodzi się zdrowych, a nawet te, którym coś dolega często można wyleczyć dzięki postępowi dzisiejszej medycyny. Poza tym, jeśli ciąża utrzymuje się te pierwsze tygodnie, znaczy to, że zarodek jest zdrowy i silny i naprawdę ma wszelkie dobre prognozy. I tego sie trzymaj! W miarę rozwoju ciąży, w czasie kolejnych wizyt u lekarza, kiedy będziesz mogła zobaczyć serduszko, a potem całego malucha, a lekarz będzie stopniowo oceniał jego anatomię i sam przebieg ciąży, na pewno będzie trochę lepiej. A początki - wiadomo, bywają trudne i niepewne.
    • agnrek internet chyba robi nam krzywdę :( 20.10.11, 14:39
      Poroniłam pierwszą ciążę, a za drugim razem urodziłam bliźnięta. Gdy z pierwszą ciążę źle się działo, chodziłam co kilka dni do ginekologa, która twierdziła, że postęp robi nam w kwestii ciąży w pewnien sposób krzywdę. Wiele z nas dowiaduje się o ciąży nawet na tydzień przed okresem, bo mamy nowoczesne testy i możliwości badań laboratoryjnych, lekarze dysponuja aparatami do usg i chętnie je wykonują.
      Nasze mamy tego nie miały, może dlatego tak czesto nie słyszało się o poronieniach, bo większość z nich nawet nie wiedziała, że były w ciąży! Wystąpiła późniejsza i bardziej obfita miesiączka - i tak do tego podchodziły.
      Gdy po lyżeczkowaniu odebrałam wyniki badań histopatologicznych, to od razu zasiadłam do netu. Czego ja tam nie znalazłam! Poszłam na usg i pierwsze moje słowa do lekarza były takie:
      - Czy to zaśniad groniasty?
      Lekarka spojrzała na mnie i powiedziała:
      - Oho, chyba pani sporo czasu w internecie spędziła.

      Ponad 4 lata temu aktywnie bywałam na tym forum, ale to forum było zupełnie inne. Teraz co drugi post jest od zaniepokojonej dziewczyny, która nie ma ŻADNYCH powodów do obaw, ale przeczytała tutaj o objawach, poronieniach, braku objawów i nakręca się jak szalona każdym przeczytanym postem. Tak nie powinno być!

      Dochodzę do wniosku, że internet w tej kwestii robi nam krzywdę. Z jednej strony daje wiedzę, a z drugiej strony daje niepotrzebnie zasiany niepokój. Wszystkie w ciąży jesteśmy bardziej wrażliwe psychicznie, więc każde złe słowo denerwuje nas szczególnie.

      Boleję szczerze nad tym, że to forum zaczęło robić się identyczne jak forum o poronieniach. Nie zmienimy rzeczywistości, ileś ciąż zakończy się tragicznie, ale nasz stan psychiczny jest bardzo ważny - nie dokładajmy sobie czarnych myśli zupełnie niepotrzebnie.
      Moim zdaniem od rozwiewania naszych niepokojów powinien być lekarz, wybierajmy takiego, do którego można zadzwonić w każdej chwili - to jest najważniejsze. Jeśli dzieje się coś złego - jedźmy na izbę przyjęć, tam mają obowiązek nas przyjąć.
    • aguita55 Re: Ten strach i niepokój.... 21.10.11, 23:01
      Nie martw sie, moze CI przejdzie tak jak mi.
      Ja tez caly pierwszy trymestr zamartwialam sie wszystkim, choc ciaza byla wzorowa. Ja ciagle przeczuwalam, ze zaraz cos sie stanie, serduszko przestanie bic, zobacze krew na bieliznie itp. nie moglam po prostu uwierzyc, ze wszystko jest dobrze. Przeszlo mi dopiero jak po pierwszym trymestrze wszystkie wynikki uporczywie byly dobre,a na usg zobaczylam fikajacego czlowieczka, ktory wcale nie wygladal jakby z mojego brzucha gdzies sie wybieral smile No i siedzi tam do tej pory, nie przestajac fikać.
      Mam nadzieje, ze u Ciebie tez tak bedzie. To chyba taka reakcja na to, ze sie nie udawalo i ciezko teraz uwierzyc, ze sie udalo.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka