Dodaj do ulubionych

Wpadłam... Jestem w ciaży i co dalej...

09.12.05, 09:40
Jestem w ciąży... Nie wiem czy cieszyc się czy płakać. Jak na razie dotarło do
mnie, że rodzina się powiększy i szykuje się cud narodzin. Ale powstają
pytania, na które nie znam odpowiedzi, i ktore chetnie zadała bym tutaj...

Czy powinnam wychodzić za mąż, tylko dlatego, że dziecko przychodzi na świat?
Kochamy się z ojcem dziecka, ale żadne z nas, nie chce się żenić tylko dla
dziecka. Gdzie w tym wszystkim jesteśmy my, i nasz wymarzony ślub, a teraz na
chybcika, to nic nie bedzie tak jak z marzeń. Nie da się tak szybko
zorganizować, a przede wszystkim, nie uzbieraliśmy tyle funduszy. Mamy troche
odłożone na koncie, ale wolałabym to przeznaczyć na dziecko, niż na
przyspieszony ślub. No bo jak wydamy teraz, to z czego kupimy dziecku co
potrzeba później?? I ja tak bardzo marzyłam o ślubie w maju, w pięknej białej
sukni, a pewnie w żadna się nie zmieszcze, kiedy dziecinka zacznie już
kształtować się i rosnąć.

Pomóżcie mi podjąc decyzję. Szukam głosów doradczych, bo przecież czas nagli.
Jeśli nie zdecyduje się na ślub, to rodzina będzie wytykała mnie palcami, a
inni ludzie pewnie też...A przecież mogą wytykać moje dziecko inne dzieci, że
rodzice wzięli ślub trochę po jego urodzeniu. Nieprawdaż? Jak powinnam zrobić,
w końcu 23 lata już mam, więc stać mnie na odpowiedzialną i konsekwentną decyzje.

Czekam na wszelkie uwagi.
Obserwuj wątek
    • pannajoanna Re: Wpadłam... Jestem w ciaży i co dalej... 09.12.05, 09:47
      marimako napisała:

      > Jestem w ciąży...

      Gratukacje smile

      Nie wiem czy cieszyc się czy płakać. Jak na razie dotarło do
      > mnie, że rodzina się powiększy i szykuje się cud narodzin. Ale powstają
      > pytania, na które nie znam odpowiedzi, i ktore chetnie zadała bym tutaj...
      >
      > Czy powinnam wychodzić za mąż, tylko dlatego, że dziecko przychodzi na świat?
      > Kochamy się z ojcem dziecka, ale żadne z nas, nie chce się żenić tylko dla
      > dziecka. Gdzie w tym wszystkim jesteśmy my, i nasz wymarzony ślub, a teraz na
      > chybcika, to nic nie bedzie tak jak z marzeń. Nie da się tak szybko
      > zorganizować, a przede wszystkim, nie uzbieraliśmy tyle funduszy. Mamy troche
      > odłożone na koncie, ale wolałabym to przeznaczyć na dziecko, niż na
      > przyspieszony ślub. No bo jak wydamy teraz, to z czego kupimy dziecku co
      > potrzeba później?? I ja tak bardzo marzyłam o ślubie w maju, w pięknej białej
      > sukni, a pewnie w żadna się nie zmieszcze, kiedy dziecinka zacznie już
      > kształtować się i rosnąć.

      Ja bym na Twoim miejscu sie nie spieszyla ze slubem. Mozesz go wziac spokojnie
      za jakis czas.

      >
      > Pomóżcie mi podjąc decyzję. Szukam głosów doradczych, bo przecież czas nagli.
      > Jeśli nie zdecyduje się na ślub, to rodzina będzie wytykała mnie palcami, a
      > inni ludzie pewnie też...
      Wytykac moga Cie rowniez za to ze: za mocno sie malujesz, zamiast tanszej
      mielonki kupujesz szynke za 39 zl/kg, wieszasz pranie w niedziele itp.

      A przecież mogą wytykać moje dziecko inne dzieci, że
      > rodzice wzięli ślub trochę po jego urodzeniu. Nieprawdaż? Jak powinnam zrobić,
      > w końcu 23 lata już mam, więc stać mnie na odpowiedzialną i konsekwentną decyzj
      > e.
      >
      > Czekam na wszelkie uwagi.

      Pozdrawiam
      • lankal84 Re: Wpadłam... Jestem w ciaży i co dalej... 09.12.05, 09:51
        kochana gratulacje smile
        powiem ci tak bylo u mnie decyzja o slubie zostala przyspieszona ze wzgledu na
        ze na dziecko ale nie zal;uje tego slub zlatwilismy szybko na 18 lutego sale
        kucharza tego co chcielism i zespol ktory chcielismy kazda pora na slub jest
        dobra ale jezeli wy tego w tym momencie nei chcecie to po co sie zmuszac
        odczekacie po urodzeni brzdąca i wezmiecie slub np razem ze chrzcinami innymi
        sie nie przejmuj
        wszystko sie ulozy jescze raz serdecznie gratuluje
        Moja dzidzia
      • kasia2705 Re: Wpadłam... Jestem w ciaży i co dalej... 09.12.05, 11:29
        Gratuluje! To po pierwsze. Wiedzisz, tak sie czesto dzieje, ze zycie pisze
        swoje scenariusze i mimo, ze najpierw wydawac by sie moglo, ze wszystko sie
        komplikuje, umiemy wychodzic "z opresji" obronna reka, a z czasem wszystko
        uklada sie lepiej niz sami bysmy to zaplanowali, czego Wam szczerze zycze.

        Ja na Twoim miejscu nie bralabym teraz slubu, a juz z pewnoscia nie koscielny.
        Zas gadaniem ludzi sie nie przejmuj, najglosniej gadaja ci, ktorym na wlasnym
        podworku sie nie uklada, a zajmowanie sie czyimis sprawami pozwala im o tym
        zapomniec wink
        Kiedy bedziecie gotowi emocjonalnie i finansowo, mozecie miec taki slub jaki
        WAM sie marzy, przeciez nic straconego.

        Ja zaczelam piaty miesiac, jestem BEZ SLUBU, a zeby bylo jeszcze "zabawniej", w
        wieku 27lat mam za soba bolesny rozwod wiec troche o tych sprawach wiem. I wiem
        tez, ze i mnie i mojemu partnerowi sie ulozy, a slub.... I na niego przyjdzie
        pora!

        Pozdrawiam smile)
        kasia
      • marimako Re: Wpadłam... Jestem w ciaży i co dalej... 09.12.05, 15:14
        dziekuje
    • 18_lipcowa Re: Wpadłam... Jestem w ciaży i co dalej... 09.12.05, 09:49
      Absolutnie nie bierz slubu ze wzgledu na ciaze.
      1. Po co? Skoro oboje nie chcecie.
      2. To jest XXI wiek, wiele par ma dzieci bez slubu.
      3. Przeciez slub nie zmieni dziecku tego ze bedzie mialo kochajacych rodzicow.
      4. W odwrotna strone - slub nie zagwarantuje stalosci uczucia i trwalosci
      zwiazku.
      5. Nie bierz slubu w ciazy, nie bedziesz za pieknie wygladala, mozesz zle sie
      czuj, nie poszalejesz...
      • 18_lipcowa Re: Wpadłam... Jestem w ciaży i co dalej... 09.12.05, 09:50
        Nie spotkalam sie jeszcze z wysmiewaniem nieslubnych dzieci przez innych ludzi,
        rodzicow czy inne dzieci...te czasy juz dawno za nami.
        • kaja2071 Re: Wpadłam... Jestem w ciaży i co dalej... 15.12.05, 09:22
          o dziwo zgadzam sie z lipcowasmile))
          jesli nie chcecie brac slubu teraz- to po co????
          Podoba mi sie pomysł ktorejs z dziewczyn-mozecie sie pobrac laczac to swieto z chrztem dziecka.
          No i przede wszystkim- gratulujesmile
      • mrowka75 Re: Wpadłam... Jestem w ciaży i co dalej... 09.12.05, 13:40
        Tym razem zgadzam się z lipcową. jeśli powodem ślubu miałaby być tylko ciąża to
        stanowczo odradzam. Rzeczywiście teraz sa inne czasy i nikt palcem dziecka nie
        będzie wytykał. Poza tym romantyzm po ślubie szybko ucieka, a jak pojawia się
        dziecko częste sa kryzysy małżeńskie - nie chciałabys usłyszeć wtedy: ożeniłem
        się z Tobą ze względu na dziecko, nawet jesli nie byłoby to prawdą, a
        wypowiedziane tylko w złości. nie dawałabym teraz argumentu. Jesli się kochacie
        to ślub można odlożyć na później - żeby zrobić to z prawdziwego chciejstwa, a
        nie z koneczności. Tym samym nie dasz facetowi nigdy do rąk argumentu, ktory
        póxniej może bardzo ranić, że "gdyby nie dziecko, ciąża...". Wiem, że wiele
        jest dziewczyn, które się ze mną nie zgodzą i będa twierdzić, że dziecko tylko
        przyspieszyło decyzję, i jest ok., ale skoro masz wątpliwości w tej sprawie, to
        ja bym ich nie rozstrzygała szybką decyzją i ślubem na wariackich papierach.
        • gonia28b Re: Wpadłam... Jestem w ciaży i co dalej... 09.12.05, 15:17
          No, ja też jestem pod wrażeniem. Tą wypowiedzią 18_lipcowa zrobiła nam tak
          długo wyczekiwaną niespodziankę. Ciekawe tylko, czy ten trend się utrzyma.
    • blum Re: Wpadłam... Jestem w ciaży i co dalej... 09.12.05, 09:50
      Witaj, gratuluję!
      ja za 2 tyg. biore ślub w białej sukni z surowego jedwabiu. Jestem w 3.m ciąży , mam 6-letniego
      synka, wpadka, i męża po 40. I jestem bardzo szczęśliwa, choć 6 lat temu o tej porze matka chciała
      mnie wyrzucic z domu, nie miałam pracy i nei byłam pewna czy ukochany się ze mną oźeni itd.
      Wszystko sie zmienia i układa z czasem, a ze ślubem kościelnym może warto poczekać.
      Serdecznie pozdrawiam
      b.
    • martitka.martitka Re: Wpadłam... Jestem w ciaży i co dalej... 09.12.05, 09:53
      <Wpadłam... Jestem w ciaży i co dalej...>
      Bedziesz miala dzidziusia wink)

      A jesli pytasz to nie powinnas wychodzic za maz tylko dlatego, ze jestes w
      ciazy.. To nie moze byc jedyny powod... Natomiast jesli kochasz ojca dziecka,
      to czemu nie?? A ze bedzie troszke inaczej niz sobie wymarzylas, no coz zycie
      weryfikuje nasze marzenia wink) A slub w maju jest calkiem realny, tyle tylko ze
      bedziesz juz miec malenki brzuszek... Jesli nie bedziesz od poczatku ciazy
      objadac sie za dwoje, to mysle, ze ledwo co bedzie widac... Ja biore slub 7
      stycznia 2006 i bede juz w szostym miesiacu, brzuszka w ogole jeszcze nie
      widac wink Ja tez planowalam slub troszke pozniej, ale dzidzia sie pojawila...
      chociaz u nas ta dzidzia byla zaplanowana, bo zrobilismy to z premedytacja wink
      Chyba po prostu chcielismy miec pretekst zeby wziac ten slub szybciej, bo
      brakowalo nam takiego kopniaka, zeby sie tym zajac wink)
      • mala.ela Re: Wpadłam... Jestem w ciaży i co dalej... 09.12.05, 10:00
        A slub w maju jest calkiem realny, tyle tylko ze
        > bedziesz juz miec malenki brzuszek... Jesli nie bedziesz od poczatku ciazy
        > objadac sie za dwoje, to mysle, ze ledwo co bedzie widac...

        to dosc indywidualna sprawa wink ja w 6 miesiacu wyglądałam już jak beczka,
        potem było tylko gorzej. Zreszta brzuszek zaczął mi wychodzic juz w 3 miesiacu.
        A nie objadałam się! Do 7 mesiąca przytyłam 6 kilo
    • mala.ela Re: Wpadłam... Jestem w ciaży i co dalej... 09.12.05, 09:57
      po pierwsze gratulacje smile))

      moja przyjaciółka brała ślub gdy ich dziecko miało już roczek smile

      Podałaś istotne powody dla których nie chcesz brac slubu juz i uważam ze masz
      rację. Dodatkowo nigdy nie wiesz jak sie będziesz czuła w ciaży, wiec moze sie
      zdarzyc że twój ślub będzie dla ciebie męczarnią. To ze będą cię wytykac
      palcami? Mnie nie obchodzi co powiedzą inni więc na pewno bym się nie
      przejmowała.
      Możecie ewentualnie wziac ślub cywilny, wtedy nie będzie problemu z nazwiskiem
      itd. A dla twojej rodziny będzie to ewentualnie zabezpieczenie ze facet nie
      zostawi cie samej... (bo zakłądam ze ty mu ufasz i ze wiesz że ci tego nie
      zrobi)

      Jest jednak druga strona medalu - dziecko jest drogie! Chodzi mi o utrzymanie
      dziecka. Co chwilę trzeba coś kupowac i pieniądze szybko uciekaja. WIerz mi,
      wiem co mówię (moja córka ma 7,5 tygodnia). Jeśli odkłądanie kasy to dla was
      już jest obciażenie to po urodzeniu mozecie miec z tym jeszcze większy problem.

      Pozdrawiam i życzę powodzenia smile)
    • koza_w_rajtuzach Re: Wpadłam... Jestem w ciaży i co dalej... 09.12.05, 10:05
      Gratuluję Ci powiększenia się rodziny smile.

      Moja rada jest następująca: nie bierzcie ślubu. Zawsze jeszcze przyjdzie na to
      odpowiedni czas. Ewentualnie weźcie cichy ślub, cywilny, który spędzicie w
      gronie najbliższych Wam osób. Jeśli jesteście wierzący, to możecie potem wziąć
      kościelny, już po urodzeniu się maluszka.
    • magdusia.c Re: Wpadłam... Jestem w ciaży i co dalej... 09.12.05, 10:43
      Nigdy bym nie wzięła ślubu, gdybym nie była do tego w 100% przekonana. Jeśli się
      wahasz, Ty i twój chłopak, to poczekajcie, aż się upewnicie. W moim otoczeniu
      mam kilka przykładów małżeństw zawartych właśnie tak w pośpiechu, przedwcześnie,
      niby przez ludzi się kochających, ale niedojrzałych jeszcze do decyzji o
      małżeństwie. Przetrwały te małżeństwa kilka lat, jedno nawet kilkanaście, niby
      wydawało się, że jest dobrze, ale okazało się, że dobrze nie było - na starcie
      popełnili błędy we wzajemnych relacjach, źle ułożyli sobie to bycie razem,
      właśnie dlatego że było to tak na żywioł, nieprzemyślane, niedojrzałe... I te
      błędy narosły z czasem tak, ze nie mogli ich już odkręcić i niestety
      porozlatywało się. Różne były te błędy w każdym z przypadków, o których myślę,
      ale efekt był ten sam.
      Dlatego, marimako, dobrze sie zastanówcie. Jeśli chcecie małżeństwa, czujecie
      się do tego dojrzali, wiecie czego oczekujecie po sobie nawzajem i po waszym
      małżeństwie i to oboje akceptujecie, macie przemyślane i uzgodnione priorytety,
      systemy wartości itd. to pieniądze, sukienka i maj nie są najważniejsze w
      ślubie. To tylko otoczka, ważni jesteście Wy, wasza miłość i to co sobie
      ślubujecie. Ale jeśli tak nie jest, nie czujecie tej pewności, macie
      wątpliwosci, potrzebujecie czasu, zeby lepiej jeszcze poznać siebie nawzajem,
      swoje oczekiwania i wizje życia razem w rodzinie, to nie bierzcie ślubu.
      Poczekajcie.
      A że dziecko urodzi sie nieślubne - tym w ogóle się nie przejmujcie. Tak jak już
      dziewczyny wyżej pisały, teraz to nic dziwnego. A nawet gdyby ktoś miał cos
      przeciwko temu, to przecież nie będziecie brać ślubu dla jakiejś wścibskiej
      sąsiadki czy staroświeckiej ciotki. Pamiętajcie, ze ślub bierzecie dla siebie
      nawzajem, dla nikogo innego, nawet nie dla dziecka.
      Pozdrawiam serdecznie i życzę dobrej decyzji.
    • gonia28b Re: Wpadłam... Jestem w ciaży i co dalej... 09.12.05, 10:53
      Ale ganeralnie prędzej czy później ten ślub planujecie. Prawda?
      Więc może lepiej na razie się z tym wstrzymajcie. Teraz skupcie się na
      maleństwie. Bez ślubu też możecie razem zamieszkać. A jak już dziecko
      podrośnie, Ty wrócisz do swojej sylwetki. I wtedy weźmiecie ślub i wesele
      będzie takie o jakim marzyliście.

      A tak tymczasowo, na szybko może ślub cywilny?
      • koza_w_rajtuzach Re: Wpadłam... Jestem w ciaży i co dalej... 09.12.05, 11:29
        Przepraszam, że tutaj, ale sprawdzam, czy mi się posty wysyłają.
        • gonia28b :-)))) 09.12.05, 11:34
          Wysyłają się wysyłają. Ale teraz dostrzegłam, że udzieliłam bardzo podobnej
          rady do Twojej. Buuu, nie przeczytałam wcześniej wszystkich wypowiedzi.

          Pozdrawiam cieplutko.
      • marimako Re: Wpadłam... Jestem w ciaży i co dalej... 09.12.05, 14:57
        Tak oczywiście...smile ale nie chcemy robić tego akurat teraz. Tak na przymus.
        • magdusia.c Re: Wpadłam... Jestem w ciaży i co dalej... 09.12.05, 15:12
          marimako napisała:

          > Tak oczywiście...smile ale nie chcemy robić tego akurat teraz. Tak na przymus.

          No to jak nie chcecie i kojarzy Wam się to teraz z przymusem, to sprawa jasna:
          absolutnie wstrzymajcie się ze ślubem. Branie ślubu pod przymusem, jaki by on
          nie był, to zaprzeczenie jego sensu, a nieraz nawet i ważności jeśli chodzi o
          ślub kościelny. Taki przymus jako motywacja do ślubu, zostanie Wam gdzieś w
          podświadomości i może potem kiedyś wyleźć w razie jakiegoś kryzysu i bardzo
          zaszkodzić w małżeństwie.
        • gonia28b Re: Wpadłam... Jestem w ciaży i co dalej... 13.12.05, 09:59
          Więc nie widzę, żadnych przeszkód, aby ślub przesunąć w czasie i wziąć go wtedy
          kiedy będziecie chcieli, kiedy wszystko się uspokoi i kiedy już dzieciątko
          będzie na świecie.
    • gu_ga Re: Wpadłam... Jestem w ciaży i co dalej... 09.12.05, 10:57
      Opowiem Ci jak to jest u mnie - zaszłam w ciążę na początku sierpnia, ale nie
      mozna tego nazwać wpadką, bo liczyliśmy się z tym smile Ślub planowaliśmy na lato
      2007. Od kiedy wiemy, że zostaniemy rodzicami (mieszkaliśmy już razem kilka
      miesięcy wcześniej) czujemy lekkie naciski na ślub, ale podjęliśmy decycje, że
      pobierzemy się tak, jak planowaliśmy, moze kilka miesiecy później, tak zeby
      dzidzia się całą cereminią i przyjęciem nie umęczyła i ja żebym już była w
      dobrej formie smile Uznaliśmy, że teraz wolimy pzreznaczyć oszczędności na to, na
      co planowaliśmy czyli remont mieszkanka i dla dzidzi smile Pozdrawiam i życzę
      powodzenia.
    • siula5 Re: Ja zrobiłam tak: 09.12.05, 11:12
      Wzięliśmy ślub cywilny najpier po to by miec wspólne nazwisko i dzidzia tak
      samo, a poza tym zrobiłam przyjecie z tej okazji w domu i dużo pieniedzy nam
      nie poszło na tą impreze, nadmieniam iz na pomoc finansową nie mamy co liczyc
      od ojców, musimy liczyc na siebie. Na ślub kościelny liczylismy ze o wiele
      wiecej by sie wydalo, a pieniadze potrzebne bo dziecko w drodze.
      Jestesmy małżeństwem, jest super, a ślub kościelny weźmiemy razem z chrzcinami,
      jedna impreza, jeden wydatek, schudne troche do chrzcin i wogóle tak nam pasuje.
      Pozdrawiam
    • nie_zapominajka1 Re: Wpadłam... Jestem w ciaży i co dalej... 09.12.05, 11:14
      Gratuluję ciąży, a co do ślubu, to chcecie go wziąć dla dziecka, ładnej
      uroczystości czy z miłości? Dla mnie tylko ostatnia motywacja jest dobra. Czasy
      wyśmiewania się z panieńskich dzieci minęły bezpowrotnie, a ładną sukienkę
      można ubrać i z innej okazji.
    • tsunami05 Re: Wpadłam... Jestem w ciaży i co dalej... 09.12.05, 11:17
      Gratulacje!
      Uważam, że wcale nie POWINNAŚ wychodzic za mąż. Wymarzony ślub w maju jeszcze
      zdążycie wziąć. Nie wiem z jakiego środowiska się wywodzisz, że będą cię
      wytykac palcami - ja się z tym nie spotkałam. Jeśli nawet będą, to się nie
      przejmuj. To, co powiedzą ludzie, to żadny argument. Życzę powodzenia w
      podejmowaniu własnych decyzji!
    • joana.mz Re: Wpadłam... Jestem w ciaży i co dalej... 09.12.05, 11:27
      Hej.
      Serdecznie gratuluję!!!
      U mnie to było tak: ślub przyspieszony ze względu na ciążę - byłam w 5 mcu i
      jestem b zadowolona z tej decyzji, ale chyba najbardziej się cieszę, że to
      wszystko mam za sobą. Bardziej za namową naszych rodziców odbyło się duże
      wesele, w sumie wyszło super ale na prawdę cieszęsię, żę mam już to za sobą.
      Na Twoim miejscu nie brałabym ślubu tylko ze wględu na dziecko. Jeśli zależy Ci
      na ślubie w maju w pięknej białej sukni, to poczekaj z tą decyzją i
      zorganizujcie ślub Twoich marzeń, bo możesz tego żałować do końca życia (wiem,
      żę dla niektórych osób - zwłaszcza kobiet - ma to olbrzymie znaczenie).
      Pozdrawiam
      • mirabilandia Re: Wpadłam... Jestem w ciaży i co dalej... 09.12.05, 11:51
        Witam mloda mame smile
        Powiem szczeze ze sposob jest bardzo prosty - zrob tak jak ja smile Otoz, mam 21
        lat, z ojcem dziecka bardzo sie kochamy i jestesmy razem juz prawie 3 lata.
        Bylo nam ze soba dobrze i myslelismy o slubie, jednak to byly tylko plany na
        przyszlosc i wcale nie taka bliska... No ale zycie lubi platac figle i w
        czerwcu tego roku dowiedzielismy sie ze jestem w ciazy. Typowa wpadka. Na
        poczatku byly nerwy, placz i strach. Ja zawsze marzylam ze u mnie wszystko
        bedzie "po kolei" tzn. najpierw narzyczenstwo, pozniej sliczny slub koscielny a
        dopiero pozniej dziecko. Wszyscy tu pisza zebys sie nie przejmowala wytykaniem
        rodziny, ale to jest tak latwo powiedziec, ja dobrze wiem co to znaczy, jak
        rodzina moze zatruc zycie. Mialam duzy dyskomfort psychiczny ze jak dziecko sie
        urodzi to ono i jego ojciec beda mieli to samo nazwisko, a ja bede miala inne.
        Moze to glupie ale bardzo sie tym przejmowalam. No i postanowilismy - 27
        sierpnia tego roku wzielismy slub cywilny. Zorganizowalismy male przyjecie dla
        rodzicow, swiadkow i dziadkow w domu, ktore bardzo malo nas wynioslo. Jednak
        bylo naprawde super. Jestesmy juz malzenstwem 4 miesiac i wcale tego nie
        zaluje. Przeciwnie, nie wyobrazam sobie innej sytuacji. Nie musze sie nidzie
        nikomu tlumaczyc jesli chodzi o nazwisko i nie slucham glupich uwag rodziny
        (zreszta i tak daleko od nich mieszkam, hehe). A jesli chodzi o slub koscielny
        to tez juz wszystko mamy zalatwione na 22 lipca 2006 roku. Takie sprawy
        wymagaja zalatwienia conajmniej rok wczesniej, bo wszystkie terminy sa
        pozajmowane i sale trudno znalesc, ale nam sie udalo i jestesmy bardzo
        szczesliwi. A to ze dzidzia bedzie na naszym slubie (urodzi sie w lutym) to
        mozna uwazac jako cos pozytywnego a nie odwrotnie...
        Tak wiec trzymaj sie cieplo, glowa do gory i pamietaj ze nie jestes sama w
        takiej sytuacji smile
        • kasiulka82 Re: Wpadłam... Jestem w ciaży i co dalej... 19.03.06, 13:46
          To nieprawda, że ślub kościelny trzeba załatwiać rok wcześniej. My zaczęliśmy
          się interesować tym we wrześniu, a na pocz. grudnia wzięliśmy ślub ( a jeszcze
          w międzyczasie chodziliśmy na nauki, załatwialiśmy papiery, mój mąż musiał
          przyjąć bierzmowanie itp.). Z salą również nie było problemu. W listopadzie już
          wszystko mieliśmy za sobą, tak więc same przygotowania zajęły niecałe trzy
          miesiące.
    • kamakszi Re: Wpadłam... Jestem w ciaży i co dalej... 09.12.05, 12:37
      hej.
      mam też 23 lata.
      wpadłam, obecnie jestem w ósmym miesiącu (uff uff).
      co do ojca dziecka to jest to facet, którego spotkałam, poznałam i po kilku dniach już wiedziałam, że to jest TEN. nie twierdzę, że bęę z nim do końca zycia; twierdzę, że wiem, że to jest TEN. co nie zmienia faktu, że wszystko może się kiedyś rypsnąć i tyle - takie życie, nikt nie obiecywał, że będzie sprawiedliwie.
      ślubu nie brałam, nie biorę i poki co raczej nie planuję.

      tak jak już ktoś tu pisał: to nie te czasy, żeby ktokolwiek miał Cię palcem wytykać; Ciebie czy Twoje dziecko. Obecnie par bez ślubu jest od groma, mają dzieci ,mieszkają razem długie lata, a ich związki nierzadko (bo nie ma tu oczywiście reguły) wyglądają na dużo szczęśliwsze niż zalegalizowanych par małżeńskich. A nawet jeśli ktoś Cię wytknie, to co z tego; to świadczy tylko i wyłącznie o tym człowieku. To świadczy o jego ciemnocie i zaściankowości - tyle. Spokojnie możesz być ponadto. A dziecko? Dziecko tez przeciez chcesz wychować na człowieka mądrego i wrażliwego, sprawiedliwego - prawda? Cóz, trzeba pamiętać chyba, że nie można ukochanej istoty uchronić przed cały mzłem świata. A wręcz: nie powinno się. Nauka płynie i z nieprzyjemnych doświadczeń.

      Moim zdaniem, na podstawie tego, co tu napisałaś - nie wychodź za mąż, nie powinnaś. Ślub ma dwa wymiary: stricte formalny (a kto wam do cholery będzie w ten papierek zaglądał?) i bardzo intymny, osobisty. Ten drugi musi być wynikiem zastanowienia, musi być decyzją najzupełniej świadomą, pełną, przemyślaną. Kochasz go? Świetnie. Nie chciałaś jeszcze teraz ślubu? To go nie bierz. Poczekaj. Dopiero wtedy będzie to akt naprawdę ważny, ważny dla Ciebie, dla Was - a nie tylko dla Urzędu Stanu Cywilnego i sąsiadek.

      chrzań konwenanse. Ty jesteś ważna. i On. i Ono:] a nie jakieś tam dyrdymały, zasady przyzwoitości...
      • mynia0 Re: Wpadłam... Jestem w ciaży i co dalej... 09.12.05, 13:18
        po pierwsze - gratulacje, Mamusiu!

        po drugie - nie brałabym ślubu, gdybym nie była do niego absolutnie
        przekonana. ale dziewczyny wyżej mają rację- dziecko , szczególnie w pierwszym
        okresie, kosztuje majątek, więc nie łudziłabym się, że uzbieracie jakiekolwiek
        pieniądze.

        jeśli chodzi o wytykanie palcami - to niestety zależy od tego, w jakim
        środowisku mieszkasz. takie sytuacje się zdarzają / choć nie powinny/ i
        musicie być tego świadomi i na to przygotowani. zgadzam się, że jest to
        ciemnogród i tak dalej - ale fakt pozostaje faktem i może byc Ci przykro, jak
        usłyszysz coś niemiłego.

        wszystkiego najlepszego - Zyczę spokojnej ciąży. pamiętaj, że WARTO spełniać
        własne marzenia, choćby trzeba było trochę poczekaćsmile
    • ania2906 Ślub brałam ponad rok po urodzeniu 09.12.05, 13:32
      I nie żałuję. Po prostu wtedy nie było sensu, bo nie mieliśmy pieniędzy, a ja
      chciałam miec piękną suknię, wesele itd. Wszystko wyszło super, mój synek miał
      koszulę w kolorze mojej wiązanki i prezentował się lepiej ode mnie. Naprawdę.
      Powodzenia, sama podejmij decyzję. Nieślubne dziecko, biała suknia "dzieciatej"
      panny młodej na nikim nie robi już wrażenia.
      • mw233 Re: Ślub brałam ponad rok po urodzeniu 09.12.05, 15:48
        Możecie wstrzymać się ze ślubem kościelnym i zrobić go po urodzeniu dziecka np.
        razem z chrzcinami, a teraz jeśli chcecie możecie wziąc cywilny. Byłam
        osobiście na "takim połączeniu" i było super.
        Pozdrawiam M
    • aniuta75 Re: Wpadłam... Jestem w ciaży i co dalej... 09.12.05, 13:39
      Oczywiście gratulacjesmile))
      Ciesz się, że jesteś w ciąży - to piękny okres i dla Ciebie i dla Twojego
      partnera. Co do ślubu... Jeżeli masz wymarzony ślub to nie bierz go pod
      przymusem. Ewentualnie, skora tak się martwisz co ludzie powiedzą to weźcie na
      razie ślub cywilny. A potem jak dziecko podrośnie to kościelny.

      Ania i Kubek vel Pyzaty (33tc)
      • mysia2000 Re: Wpadłam... Jestem w ciaży i co dalej... 09.12.05, 13:48
        chrzań konwenanse. my braliśmy ślub w 10 rocznice bycia ze sobą. to wy
        decydujecie kiedy wziąć ślub. pomyśl jak cudownie ze bedzie dzidzia.a z reszta
        my nie mieleismy ochoty dziczeć ze ślubem, staraliśmy się ciąć koszty gdzie się
        da i wcale nie był gorszy. bo to nie pieniądze tworzą ślub ale ludzie, a
        zwłaszcza wy.
    • california89 Re: Wpadłam... Jestem w ciaży i co dalej... 09.12.05, 17:13
      Na poczatku gratulacje! A teraz do tematu...........dziwi mnie to naprawde ile
      kobiet w Polsce w dzisiejszych czsach "wpada." Poprostu nie rozumiem dlatego
      ze to nie czasy kiedy niw bylo antyconcepcji. Zdaje sobie sprawe ze
      antyknocepcja nie jest 100% ale badzmy dorosle i dajmy sobie popatrzec na
      fakty........jak sie uzywa srodkow za kazdym razem do ma sie mniej momentow
      paniky z powodu opoznionej @. Poprostu chcialam o tym napisac dlatego ze
      wielekrotnie wydaje me sie ze kobiety i molode dziewczyny traktuja ewntualne
      zajscie w ciazy i placenie za to pozniej jak normalna kare za to ze sie jest
      kobieta. Tym bardziej ze Polska jest niestety zacofana przez agresywny kosciol
      i nie daje kazdej kobiecie prawdziwego "wyboru."
      Jesli chodzi o te sprawe to napewno nie powinnas brac slubu i zastanwiac sie
      kto co mysli. To oni bede zyc z mezem w przyslosci czy Ty? A wiec nie martw
      sie o to i glowa do gory. Wydaje me sie ze jestes na 100% zdecydowana na
      dziecko co jest dobre dlatego ze nie bedziesz osoba (wiele ich znam) ze lata
      potem czuja sie tak jakby dziecko im zycie zrujnowalo. Ciaza to nie zielone
      swiato do slubu.............wiele ludzi ma dzieci bez slubu i zyja i
      prosperuja. Zdecydowalaz ze dziecko jest teraz w planie i to
      wystarczy.........nie zmieniaj za duzo w tym samym czasie bo dodasz sobie
      stresu ktorego nikt nie potrzebuje. Powodzenia zycze
      • kamakszi Re: Wpadłam... Jestem w ciaży i co dalej... 09.12.05, 18:49
        wybacz... cóż za myśl chciałaś wyraić w pierwszej części??? sama przyznajesz, że antykoncepcja nie daje pewności w 100%... to co tam niby dalej jest o tym, że "bądźmy dodrosłe i dajmy sobie popatzreć na fakty"???
        po pierwsze: te rodzaje antykoncepcji, które mają najwyższy procent "sprawdzalności" są również dla większej ilości osób niedostępne. z racji medycznych, zdrowotnych.
        żadne - jak słusznie zauważyłaś - nie dają stu proent. no to już, masz, prosze bardzo - oto spora część tych "wpadek". Inną sprawą jest oczywiście brak edukacji seksualnej u najmłodszych itd, ale chyba tak zupełnie od czapy to byś nie napisała... bo to temat z zupełnie innej beczki...

        nie rozumiem więc za diabła. szczególnie że żadnych faktów, "na które miałybysmy sobie dać popatrzeć" (intersująca,swoją drogą, składnia), nie przytaczasz.
        • california89 Re: Wpadłam... Jestem w ciaży i co dalej... 09.12.05, 23:13
          jesli ktos pisze "wpadlam" nie uwazam to za rzecz pozytywna i tez podchodze
          podobnie. dziwne ze te problemy sa tak bardzo czeste w polsce. moze tej
          edukacji naprawde za malo. a co do tego tematu to niestety mam prawo dodac ze
          ciaza to nie koniec........sa inne wyjscia. jesli sie chce to dziecko od razu
          to dobrze ale czemu nawet ten stres o slubie? co ludzie powiedza???? to daje
          mi do zrozumienia ze wielkie wachanie istnieje i trzeba sie zastanowic najpierw
          nad sama sprawa z punkty widzenia samej kobiety a nie rodzicow, chlopaka czy
          jeszcze kogos. chcialam dac do zrozumienia za ma duzo do rozmyslania a nie do
          proszenia sie o to co ma zrobic innych bliskich bo to jej decyzja. a
          do "prawdy" chodzi o to ze jak sie nie chce "zajsc" to nie bedzie ale ludzie sa
          leniwi i zapominalscy. nawet na DEPOPROVERA (zaszczyki)ktore sa 99.9% to trzeba
          uwazac. jak sie nie uwaza i nie bierze pod uwage konsekwncji to wlasnie wtedy
          mowi sie "wpadlam." dziecko nie powinno byc w takim podejscie przyprowadzane
          na swiat i tym bardziej ze stresem czy "wypada wyjsc za maz." dziwne ze tyle
          takich przypadkow wlasnie w tym kraju......tylko sie slyszy ze "wpadla" i juz
          koniec bo nawet nikt nie zastanowi sie nad 1000 innych rzeczy ktore naleza do
          kobiety a do nikogo. niestety spoleczenstwo w tym kraju dopuscilo do tego ze
          kobiety musza sie "pytac" jak i co bo inaczej je swiat zje. troche samego,
          rozsadnego podejscia do sprawy bylo be zdrowe. ja zycze wszystkiego dobrego
          ale jesli patrzymy na sutyacje ogolna "wpadania" to mam racje.........troche
          uwagi i rozsadnosci. ja znam wiele, wiele, wiele, wiele, wiele kobiet ktore
          niw wpadaja wiec nie mowmy ze te srodki tez sa az tak do niczego.
          • kamakszi Re: Wpadłam... Jestem w ciaży i co dalej... 10.12.05, 09:13
            nikt nie mówi, że są do nieczgo, toylko że są zawodne. co do "wpadki" znaczy ona tyle tylko, że "zaszłam, choć tego nie planowałam". abstrahowałas początkowo jenak zdaje się od tej konkretnej sytuacji. uwazasz ze masz rację, ale ja dalej nie rozumiem, na czym ona niby miałaby polegać. argum,entów dfalej brak, coś przebąknęłaś o "zaszczykach" ale raczej znowu ni z gruchy ni z pietruchy. co do "innych wyjść z sytuacji" - na tym własnie sprawa cała się zasdaza, że choć "wpadamy' - to podejmujemy nasze własne odpowiedzialne decyzje. nie traktujemy dalej ciąży jak krzyża pańskiego. po propstu: te, które tu piszemy, podjęłyśmy decyzje, że dziecka chcemy.
            Twoje stanowisko o tyle daje się obronić, że po prostu źle (czyli: niezgodnie z zasadami polszczyzny) rozumiesz znaczenie wyrazu "wpadka". I Ok, spoko. W końcu nie każdy ten "zaszczyk" polszczyzny musiał przyjąć.
          • misiakowata Re: Wpadłam... Jestem w ciaży i co dalej... 20.03.06, 17:13
            Dwie sprawy:
            1)srodki antykoncepcyjne nie daja 100% pewnosci - wiec przestanmy gadac o
            jakims zacofaniu, czy czym kolwiek, jak sie komus "udalo" i wszystko bylo
            zaplanowane to pieknie, ale nie widze powodu by najezdzac na ta dziewczyne! ona
            ma badz miala problem a tu sie ja ocenia! Tak jest bardzo nie ladnie!
            2)wiesz dlaczego w Polsce jest tyle "wpadek"? Bo nie ma legalnej aborcji!!!
            Bylas moze kiedys za granica? Idz sobie do szpitala na "zachodzie" - tam nie ma
            tyle "wpadek"? Chyba zartujesz!!! Sa i to u dziewczyn 13-14 letnich. Ale wiesz
            dlaczego one nie maja dzidziusia? I dlaczego nie gada sie tam tyle o wpadkach?
            Bo tam dziewczyny ida sobie usunac to co sie w nich poczelo! Schemat wyglada
            tak: seks, ciaza i aborcja! Po prostu tam sie duzo ludzi tym nie przejmuje,
            albo po prostu decyduje bo to jeszcze nie czas. Powiedzmy slub chca miec jak z
            bajki i usuwaja sobie dzidziusia, robia wszystko tak jak planowali i robia znow
            jedno, a jak znow cos nie pasuje to znow aborcja. I prosze nie gadac mi juz o
            zacofanych Polakach! Co to za kraj ktory sam siebie obraza! To nie zacofanie!
    • martina.15 Re: Wpadłam... Jestem w ciaży i co dalej... 09.12.05, 18:18
      widac ze chcesz wyjsc za maz, czyli slub nieunikniony smile

      nie bioerz slubu teraz, ale wez go po narodzinach dziecka, poki bedzie malutkie.
      bedziesz miala czas na regeneracje i wyszczuplenie sie smile

      chociaz na lutowkach, do ktorych naleze od sierpnia odbylo sie kilka slubow a
      jeszcze na pewno jeden bedzie- w styczniu. dziewczyny w 4-5 miesiacu wygladaly
      kwitnaco i swietnie wygladaly no i przetanczyly cala noc.
      z drugiej storny wlasnie tak jak pisalam wyzej- wspaniale jest byc bez tego
      malego slubnego balastu, a slub polaczyc i ze chrzcinami.
    • dasia82 Re: Wpadłam... Jestem w ciaży i co dalej... 09.12.05, 18:39
      hej,ja jestem w tej samej sytuacji, tez mam 23 lat i tez wpadlam z facetem z
      ktorym sie kochamy i planowalismy slub, tylko ze nie bierzemy tego slubu
      dlatego ze bedzie dziecko, zawsze uwazalam ze dziecko to nie powod do slubu i
      teraz pomimo nalegan ze strony przede wszystskim przyszlej tesciowej nie wezme
      slubu dopoki wszystko sie nie ulozy, i tobie radze to samo, nie mozesz robic
      czegos wbrew sobie, to ty musisz byc szczesliwa i czuc ze wlasnie tego chcesz z
      milosci a nie dlatego ze wpadlas, a ludzmi sie po prostu nie przejmuj, jedni
      beda gadac a inni nie, a ty to po prostu olej, poza tym rodzina i najblizsi
      powinni zrozumiec dlaczego tak wlasnie chcesz postapic i nie nalegac... a
      dziecko to nic strasznego, nie boj sie, ja tez na poczatku plakalam i myslalam
      ze swiat wali mi sie na glowe, ale teraz gdy jestem juz w 29 tyg. i czuje jak
      rusza sie we mnie nowe zycie to tez chce mi sie plakac ale ze szczescia,
      trzymam za ciebie kciuki, powodzeniasmile
    • paulinaml1 Re: Wpadłam... Jestem w ciaży i co dalej... 09.12.05, 19:52
      ja tez wpadlam i chlopak mnie zostawil,nie wiedzialam jak to bedzie,skad wezme
      kase itp,ale powiem Ci ze wszystko jakos idzie i powoli sie uklada,rodzina i
      inni zyczliwi ludzie mi pomagaja . a Wy powinniscie myslec przede wszystkim o
      dobru dziecka.ja zaluje ze nie udalo mi sie stworzyc normalnej rodziny dla
      mojej coreczki(ktora sie za miesiac urodzi). mysl przede wszystkim o dobru
      dziecka
      • california89 Re: Wpadłam... Jestem w ciaży i co dalej... 09.12.05, 23:17
        dobro dziecka nie zalezy od ilosci rodzicow. zycze ci wszystkiego dobrego i
        lepiej ze nie jestes z osoba ktora ciebie ani dziecka nie szanuje.
        spoleczenstwo musi sie przyzwyczajic do tego ze rodziny sa rozne.......1 mama,
        1 tata, dziadkowie, 2 mamy itp. "normalne" rodziny nie istnieja wiec ty tylko
        mysl o zyciu swoim i coreczki. napewno nie bedzie miala zle tylko dlatego ze
        nie ma biologicznego ojca przy sobie. badz dzielna i nie mysl ze jest zle bo
        jestes matka samotna.
      • martina.15 Re: Wpadłam... Jestem w ciaży i co dalej... 09.12.05, 23:41
        moja urodzi sie za dwa miesiace, a mam identyczna sytuacje i podobne mysli smile
        fajnie wiedziec ze sa tez inne w podobnej sytuacji smile
    • patite też mam 23 lata :) 09.12.05, 23:40
      hej, ja też mam 23 i niedawno się dowiedziałam, że zostanę mamą smile ślubu nie
      mam, chociaż bardzo bym chciała! Przede mną i moim partnerem równie trudna
      decyzja czy pobierzemy się przed urodzeniem dziecka czy kiedyś tam... Nie będę
      pisać kiedy lepiej bo sama nie wiem ale wydaje mi się, że nie powinnaś tej
      decyzji podejmować oglądając się na ludzi, którzy zawsze gadają!! Taka ich
      natura, ja się tym w ogóle nie przejmuję - żyjemy w XXI wieku smile moja rodzina
      mieszka w Niemczech, moja siostra urodziła córkę w czerwcu ale wcale nie
      zamierza na razie brać ślubu na szybko, po co? Wiele jej koleżanek również. I
      to jest dobrze postrzegane. Przed nami ciężkie miesiące, myślę, że
      najtrudniejszy sprawdzian dla naszych partnerów! Nie musisz podejmować
      pochopnie decyzji - zwłaszcza, że możesz mieć wymarzony ślub troszkę później!!
      Nie zadowalaj się jego okrojoną wersją tylko dlatego, że ludzie będą gadali.

      Ściskam mocno, napisz jaką decyzję podjęłaś - ja się będę równie mocno
      zastanawiać smile
      • sara-beata Re: też mam 23 lata :) 12.12.05, 13:47
        Uwazam , ze nie powinniscie sie spieszyc ze slubm, jezeli nie jestescie pewni
        na 100%, ze checie byc razem. To prawda, ze polskie spoleczenstwo jest zbyt
        staroswieckie aby zrozumiec pewne rzeczy ale wydaje mi sie zmiany w sposobie
        myslenia to tylko kwestia czasu. Mieszkam za granica i wiekszosc moich
        znajomych ma dzieci ale nie maja zalegalizowanego zwiazku. Nikt tutaj sie temu
        nie dziwi.
        • turana jak ja wam zazdroszcze optymizmu 12.12.05, 20:56
          Ja tez jestem w ciazy ale mam juz 30 lat, ukochanego meza (cywilnego),
          mieszkanie, brak problemow finansowych, sytuacja wiec niemalze idealna a jednak
          nie jestem szczesliwa. Dlaczego? bo slub koscielny zaplanowalismy na przyszly
          rok, mialo byc bajkowo, nie bedzie w ogole w przyszlym roku, bedzie pozniej i
          zapewne inaczej. Nie bedzie tez wymarzonej podrozy poslubnej do Indii, nie
          bedzie beztroskich wypadow ani na narty ani do znajomych. Pewnie zabraknie nam
          tez czasu i checi na romantyczne wypady weekendowe i wieczory przy swiecach.
          Pewnie to niemadre ale jestem zla na siebie ze nie uwazalismy, ba! zrobilismy to
          swiadomie, mowiac a niech tam! No i udalo sie za pierwszym razem a teraz nie
          moge sie pozbyc natretnych mysli ze mialo byc inaczej, po kolei, wszystko
          zaplanowane. Wiem ze to egoistyczne, ale nic nie poradze tak czuje. Chcialabym
          sie cieszyc, nie potrafie. Moj maz bardzo mnie wspiera i bardzo sie cieszy,
          przynajmniej on. A ja z taka wielka nostalgia mysle sobie o czasach kiedy
          bylismy tylko dla siebie, kiedy z nikim nie musialam sie dzielic jego miloscia i
          tak bardzo sie boje jak to sobie wszystko poukladam. Jestem przygnebiona i
          smutna, prosze o dodanie otuchy.
          • patite Re: jak ja wam zazdroszcze optymizmu 12.12.05, 22:45
            nie mam tyle doświadczenia co ty ale chciałabym Ci dodać otuchy. Nie powinnaś
            myśleć w ten sposób, tylko od Was zależy na ile pozwolicie dziecku
            podporządkować was sobie. Być może kilka rzeczy trzeba będzie odłożyć na
            później ale nie na zawsze smile A miłością męża nie będziesz się musiała dzielić
            ona po prostu przejdzie w inny wymiar, będzie Cię kochał podwójnie - jako swoja
            żonę i matkę swojego dziecka. Ja czuję się najszczęśliwsza, że czyniąc mojego
            ukochanego ojcem uczynię go najszczęśliwszym i spełnionym człowiekiem. To mi
            dodaje sił!! Nam też się udało za pierwszym razem, powiedzieliśmy sobie -
            będzie jak zechce kosmos! Widocznie uznał, że to najlepszy moment, również dla
            was.

            Ściskam
            Patri
          • patite trochę fluidów 12.12.05, 22:46
            nie mam tyle doświadczenia co ty ale chciałabym Ci dodać otuchy. Nie powinnaś
            myśleć w ten sposób, tylko od Was zależy na ile pozwolicie dziecku
            podporządkować was sobie. Być może kilka rzeczy trzeba będzie odłożyć na
            później ale nie na zawsze smile A miłością męża nie będziesz się musiała dzielić
            ona po prostu przejdzie w inny wymiar, będzie Cię kochał podwójnie - jako swoja
            żonę i matkę swojego dziecka. Ja czuję się najszczęśliwsza, że czyniąc mojego
            ukochanego ojcem uczynię go najszczęśliwszym i spełnionym człowiekiem. To mi
            dodaje sił!! Nam też się udało za pierwszym razem, powiedzieliśmy sobie -
            będzie jak zechce kosmos! Widocznie uznał, że to najlepszy moment, również dla
            was.

            Ściskam
            Patri
          • madzik751 DO TURANA 06.01.06, 12:40
            Dziewczyno!
            Ja tez mam 30 lat i 2 miescieczne dziecko.Nie mam meza ani za duzo kasy w
            mieszkaniu ludzi jak mrowek.I bardzo sie z tego ciesze za nic w swiecie nie
            cofnelabym czasu i decyzji o urodzeniu dziecka.RZeczy materialne pojda w
            odstawke kiedy tylko poloza ci na brzuchu tak dlugo oczekiwane malenstwo wtedy
            tylko ono bedzie sie dla ciebie liczylo.A slub koscielny mozecie przeciez
            wziasc pozniej i wszystko moze byc tak jak sobie zaplanowalas tyle ze dojdzie
            wam jeden najwazniejszy gosc WASZE DZIECKO.
            GLOWA DO GORY DZIECKO NAPRAWDE DAJE TYLKO I WYLACZNIE SZCZESCIE
        • zuziaa3 Re: też mam 23 lata :) 15.12.05, 10:12
          Gratulacjesmile
          Powiem tak....Ja kiedy wpadlam bylam ze swoim chlopakiem juz kilka bardzo
          ladnych lat oczywisice sie kochamy.Ze jestem w ciazy dowiedzialm sie w maju-
          rodzicom powiedzielismy dopiero w czerwcu i odrazu zaczelismy przygotowania do
          slubu ktory oczywiscie byl tylko potwirdzeniem naszej miloscismileSlub odbyl sie w
          sierpniu i bardzo z tego powodu jestesmy szczesliwi.Natomiast jesli Ty ze swoim
          partnerem nie jestescie pewni swoich uczuc poczekajcie moze jeszcze chwilke z
          tym slubem bo czasem to wlasnie slub oddala ludzi od siebie.Nie na kazdego
          dobrze wplywa swaidomosc posiadania swiojej rodziny u niektrych przychodzi to
          dopiero z czasem.
          Pozdrawiam
      • marimako cd historii marimako 06.01.06, 01:05
        No wiec slubu nie bedzie. Tak zdecydowalismy. Na zachowanie pozorow dla rodzinki
        zareczamy sie niedlugo. Ogolnie to glowe nam myja o to nieslubne dziecko do
        dzis, ale ja juz przestalam sie przejmowac. Jakos sie ulozy i musi sie ulozyc.
        Jak na razie to ucze sie pilnie do sesji, bo studiuje dwa lata na raz, oraz
        powoli zbieram rzeczy dla malucha. Wszystkim mamom przyszlym i tym obecnym
        dziekuje i zycze duzo szczescia i pociechy z dzieci. Buziaczki
        • ares1976 Re: cd historii marimako 06.01.06, 09:16
          A co do "zmywania" głowy przez rodzinkę o nieślubne dziecko, to myslę że Twoi
          rodzice nie chcą źle. Oczywiście nie mam na myśli tego że dziecko
          będzie "nieślubne" - nie zyjemy w sredniowieczu - ale o to że po urodzeniu i
          tak ojciec musi uznać dziecko przed sądem aby nosiło jego nazwisko. No więc
          skoro i tak czekają Was formalności papierkowe to dlaczego nie weźmiecie
          chociaż ślubu cywilnego??? Pewnie o to chodzi Twoim bliskim.
          Słuchaj własnej intuicji - ale też nie rób nic "na złość mamie" albo "bo
          rodzinka chce, to my właśnie tak nie zrobimy" - przecież to bez sensu.
          I patrz teraz na dobro dziecka a nie tylko na swoje dobro - ono powinno mieć
          pełną rodzinę.
    • oliwka117 Re: Wpadłam... Jestem w ciaży i co dalej... 15.12.05, 07:51
      przede wszystkim-bez paniki! nic co się robi na szybko i z przymusu nie jest
      dobre. ślub możecie sobie spokojnie później zaplanować-tak jak chcieliście.
      najgorsze co możecie zrobić to brać ślub póki niczego nie widać a potem jeszcze
      udawać, że macie wcześniaka. znam, takich sytuacji dziesiątki. dopiero wtedy
      rodzina gada!!!! Pozdrawiam
    • ares1976 Re: Wpadłam... Jestem w ciaży i co dalej... 06.01.06, 09:03
      Hej!
      Według mnie skoro kochacie się i planowaliście być razem, to możecie wziąć ślub
      troszkę wcześniej, także ten kościelny. Potem, po urodzeniu dziecka, po prostu
      nie będziecie mieli głowy do załatwiania wszelkich formalności, pojawią się
      nowe wydatki związane z dzieckiem, i będziecie ten ślub odkładac z roku na
      rok - uwierz, znam takie pary. A póżniej i tak stwierdzicie że szkoda wydatków
      na huczną imprezę, bo dzidzia kosztuje i są inne wydatki, i ten ślub będzie
      cichszy i mniej liczny niż pierwotnie planowany, i stwierdzicie że nie warto
      było odkładać.
      Moi znajomi planowali ślub rok po naszym ślubie, ale na 8 mies. PRZED naszym
      ślubem dowiedzieli się że bedą mieć dzidziusia, załatwili wszystko migiem,
      księdzu powiedzieli że się spieszą bo...chcą zdążyc przed Wielkim Postem smile
      szybciutko załatwili też salę i w lutym było bardzo fajne weselisko, a w lipcu
      urodziła się Julka.
      Od początku twierdzili że nie będa odkładać ślubu , bo i tak planowali go
      wziąć, a dzidziuś - to przecież ich miłość i po prostu dał im kopa do szybszego
      działania. Chcieli tez właśnie zachować w tym jakiś porządek wewnętrzny - bo
      zależało im na ślubie kościelnym, a tak to musieliby mieszkać bez ślubu jakiś
      czas, gdy już byliby rodziną z dzieckiem, dla osób wierzących jest to ważne -
      slub kościelny.
      Przemysl na czym tak naprawde Ci zależy - na ślubie z ukochanym mężczyzną, czy
      na wymarzonej imprezie w maju i hucznym weselu. Musisz to przewartościować.
      Nie rozumiem też dlaczego piszesz "wpadłam" w tytule postu - przecież to owoc
      Waszej miłości a nie "wpadki" na dyskotece.
    • zizuzazul Re: Wpadłam... Jestem w ciaży i co dalej... 06.01.06, 10:00
      A ja wzięłam ślub będąc w 3 miesiącu ciąży. Ślub był zaplanowany, ciąża nie. I
      miałam dylemat odwrotny: wszyscy będą myśleli, że biorę ślub bo wpadłam, a
      przecież wcale tak nie było smile Gdyby to było możliwe, to zastanawiałabym się
      nad odłożeniem ślubu, ale nie wiem, czy podjęłabym taką decyzję, bo:
      1) rodzice już nas od dawna poganiali z tym ślubem,
      2) przydała nam się kaska z wesela,
      3) niektórzy członkowie rodziny rzeczywiście byliby zniesmaczeni
      Ale zastanów się, jakie znaczenie ma to, że ludzie gadają? Zresztą za parę lat
      niektóre dzieci będą miały dwóch tatusiów albo dwie mamusie, często mają tylko
      mamusię, dużo dzieci będzie miało starych rodziców, u niektórych rodzice będą
      cały czas bez ślubu itd. Czy data ślubu będzie miała jakiekolwiek znaczenie?
      Wątpię.
      Powodzenia i nie przejmuj się - jeżeli się kochacie, to każda decyzja będzie
      słuszna smile

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka