Dodaj do ulubionych

melduję się z fasolą w brzuchu

05.11.07, 17:15
byłam tu we wrześniu, pisałam o staraniach, ale za bardzo sie
nakręcałam i nic nie wyszło. napisałam wtedy, że pojawię się jak juz
sie coś zadzieje. no i miałam ostatnie dni pod znakiem testów,
niepewności. a dziś wiem, że mam fasolę! siedzi w brzuchu mała
kuleczka. podejrzałam na usg!
tak więc dołączam do mam lipcowych!
trzymam kciuki za wszystkie starające się! nie nakrecajcie się! luz
działa.
Obserwuj wątek
    • kachna9535 Re: melduję się z fasolą w brzuchu 05.11.07, 17:27
      ik07 Gratuluje !!!! smile))))
      W którym jestes tygodniu, że już widziałas coś na USG, bo się
      zastanawiam kiedy pójść?
      Zyczę Wam dużo zdrówka
      • ik07 Re: melduję się z fasolą w brzuchu 05.11.07, 17:31
        5 tydzień.
        tydzień po spodziewnym okresie. test domowy pozytywny i od razu do
        lekarza. nie ma co czekać.
        • niki1206 Re: melduję się z fasolą w brzuchu 09.11.07, 17:32
          czesc dziewczyny jestem juz w 12 tyg ciazysmile pozdrawiam was i zycze wam i waszym
          maluszkom duzo zdrowia i zebyscie wytrwaly do konca.smilesmilesmile
    • mimika124 Re: melduję się z fasolą w brzuchu 05.11.07, 17:31
      gratuluję tej "fasoli"-podoba mi się określenie FASOLAsmile) nie
      fasolka, ale Fasola! to pieknie!
      • ik07 :)))) 05.11.07, 17:33
        fasola fasola... nie ma co sie tu roztkliwiać..
        ja jeszcze używam określenia Kropka.. bo taka kropa na tym monitorze
        to była..
        dziekuje i trzymam kciuki za wasze fasole!
    • marina0706 Re: melduję się z fasolą w brzuchu 05.11.07, 19:34
      Moje gratulacje z okazji zagoszczenia fasoli smile
      Zdrówka dla Was obu życzę.
    • chatmax Re: melduję się z fasolą w brzuchu 05.11.07, 20:02
      ja również, od dzisiaj!!!!!!!!Pozdrawiam
    • iwka80 Re: melduję się z fasolą w brzuchu 06.11.07, 08:24
      supcio ik07. Gratuluję serdecznie. Ja wybieram się w czwartek do
      ginka i mam nadzieję ze juz zobaczę moją FASOLĘ wink
    • memphis90 Re: melduję się z fasolą w brzuchu 10.11.07, 14:12
      Ik, gratulujęsmile

      Byłoby też kapitalnie, jakbyś dała mi jakiś cudowny przepis w jaki sposób sie
      nie nakręcać. W jaki sposób wmówić sobie, ze mi wcale na tym nie zależy. W jaki
      sposób wytłumaczyc sobie, ze wykresy, które pokazuja, ze z każdym nieudanym
      mc-em sznase na naturalne zapłodnienie maleją- są nieprawdziwe, a statystyka się
      myli. Bo ja nie wiem, w jaki sposób mam to zrobić. U mnie ciąża nie była jakąś
      formą nagłego pomysłu "wiesz, moze bysmy sie postarali o dziecko"- ja na tę
      mozliwosć czekam od niepamiętnego czasu i naprawdę nie potrafię znów
      racjonalizować i wmawiać sobie, ze za pół roku- rok- pięć będzie dla mnie lepszy
      czas. Nie będzie, a ja już nie mam siły. I tak odłożyłam starania ze wzgledu na
      chorobę- ale nadzieja jest silniejsza i chcąc- niechcąc czekam i liczę dni.
      • kachna9535 Re: memphis90 10.11.07, 14:25
        Memphis, całkowicie Cie rozumiem. Ja też ze względu na chorobe
        czekałam na zajscie wciąże od początku tego roku. Prawdopodobnie
        jest inaczej jak u Ciebie, ale wiem co to czekac a później
        schizować. My zmężem postanowiliśmy na początku roku że zaczynamy
        działac, nie ma co czekac itd..., był mały szkopół w moim organiźmie
        który mnie niepokoił od jakiegos czasu i sma z nim sobie nie dawałam
        rady. Więc trzeba było sie udac do specjalisty może da jakies pochy
        na recepte i przejdzie..., a tu pierwsza wizyta i lekarz odrazu mówi
        że konieczna operacja i dopiero diagnoża... I sie zaczoł szukanie
        innego specjalisty badania wspisanie sie na listeę NFZ na operacje,
        aż wkoncu zrobiłam ja prywatnie w lipcu... (cale szczeście ze byla
        możliwoś i koszty przystępne). późnie czekanie na wyniki itd. Po
        pozytywnych wynikach w połowie sierpnia z mężusiem zaczeliśy
        upragnione staranka... później jeden test pozytywny, drugi i krew
        też..., no ale pokazalo sie plamienie brzuch ciągle bolała i równo
        po tyg. dostalam tak kjakby spóźnionego okresu...
        Teraz jeszcze nie minol ten cholerny tydzien i czekam..., co prawda
        jest ogromna róznica w moim organiźmnie, podstawa brzuch nie boli,
        plamień nie ma beta 618, piersi bolały inaczej niz na okres (dzisiaj
        przestaly)...
        Pozsotaje mi Memphis trzymać za Ciebie kciuki, i żebyś nie traciła
        nadziei że Ci sie uda...Próbuj każdej metody jak może Wam pomóc,
        żebys miała poczuci że zrobiłas wszystko co było w zasięgu Twojej
        reki...
        Głowa do góry!!!
        • kachna9535 Re: memphis90 10.11.07, 14:26
          sorrki, że sie tak rozpisala sad
        • memphis90 Re: memphis90 10.11.07, 18:05
          No własnie w tym m-cu wyrzuciłam wszystkie termometry, schowałam kalendarz-
          nawet nie wiem, kiedy mam termin @, a kiedy powinna przypaść owu. Nawet śluzu
          udało mi się nie oglądać... I co- wytrzymałam 2-3 tyg. i znów wróciłam do
          nakręcania się na dzidziołka. Nie umiem odpuścić i tyle. Nadzieja wciąż jest-
          gorzej z cierpliwością...

      • ik07 cudowny przepis.. :) 10.11.07, 15:13
        cudowny przepis na nienakręcanie się..
        otóż. nie należy sobie wmawiać, ze na czymś nie zależy. to po
        pierwsze. wmawianie sobie czegokolwiek jest bez sensu.
        ja po prostu postanowiłam przestać sie nastawiać, ze każdy sex to ma
        być płodzenie dziecka... przestałam sprawdzać "czy to dziś", "czy to
        już"... no i najważniejsze: przerwałam czytanie
        postów "nakręcających"... ot po prostu... samo wyszło. i mam
        fasole. smile
        • memphis90 Re: cudowny przepis.. :) 10.11.07, 18:11
          Ale cały świat "zmówił się" przeciwko mnie! Nie czytam żadnych postów "kiedy
          macie owu", nie wchodzę na wątki "staramy się w ...", ale życie pisze własne
          scenariusze pognębiania.

          Jedna z koleżanek- "o, planujecie? teraz najlepszy czas na malucha. a mi sie
          spóźnia juz kilka dni- no, teraz akurat ciąża mi nie pasuje, ale kto wie? ech,
          najwyzej przesunę ślub na wcześniejszy termin".
          Druga (akurat zemdlała) "jest pani w ciąży? - hmm, nie wiem, ale jest to
          prawdopodobne (z istnym "bananem" na twarzy)" Komentarz innej koleżanki- "wiesz,
          ona wygląda na ciężarną"
          Trzecia "a wiesz, ze A. już jest w ciąży? wyobraź sobie, że zaszła tydzień po
          ślubie"...
          czwarta " rany, przestalismy uwazać tylko przez 2 tygodnie i jestem w ciąży!".

          JEdnym słowem- ciąże mnie ostatnio prześladują, mimo, ze staram sie unikać
          tematu (żeby nie dręczyc innych i samej się nie nakręcać).
          • ik07 Re: cudowny przepis.. :) 10.11.07, 21:19
            słuchaj.... wydaje mi się, że w pewnym sensie temat jest
            nieunikniony... jesteśmy w czasie kiedy wiele naszych koleżanek ma
            lub oczekuje dzieci.. nie spósób się z tego wyłączyć...
            chyba dobrym sposobem jest nie poruszanie tematu w taki sposób by
            inni dopytywali.. nie mówić "my sie staramy", bo za chwile ktoś
            zapyta "i jak? coś wyszło ze starań?"...
            nas jak ktoś pytał "kiedy dzieci?" to mówiliśmy: jak się pojawią,
            nie omieszkamy powiadomić. wink
            staraj się luźno traktować ten temat.. nie napinaj się, choć wiem,
            ze to trudne.. zwłaszcza jak się bardzo pragnie już mieć dziecko..
            jeśli jesteście zdrową parą, to za jakis czas po prostu pojawi sie
            maluszek. jak cos dolega, to może trzeba sobie pomóc. pamiętaj, że
            srednia starań to pół roku! powodzenia!
    • mlodziutka_zoneczka Gratulacje!!!!!!!!!! 10.11.07, 19:32

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka