Dodaj do ulubionych

MAJ 2004 !!!

    • elizjum Imiona 08.10.03, 11:49
      czy macie już imiona dla swoich dzieciaczków?
      • juliaaaaa Re: MAJ 2004!!! 08.10.03, 11:59
        Emilio,
        ja codziennie ćwiczę jogę, a dwa razyw tygodniu chodzę na basen. Wiem, że
        zabronione są ćwiczenia, które uciskają brzuch. Reszta, jak najbardziej
        wskazana. Im więcej ruchu, tym lepiej. I dla Ciebie i dla Twojego Lokatora.
        Przeczytałam dzisiaj ciekawy artykuł w "Forum" o przyszłych tatusiach.
        Okzazuje się, że nie tylko u nas zachodzą zmiany hormonalne, ale i u tatusiów:
        wzrasta poziom prolaktyny (sterującego laktacją u kobiet) i pojawia się żeński
        hormon estrogen. Za to spada poziom testosteronu. A to wszystko przez całą
        ciążę i kilka miesięcy po porodzie. Pokazałam ten artykuł tatusiowi Ludka, a
        on przytaknął: od kiedy jestem w ciąży przytyłam kilogram, a on kilka i
        śmiejemy się, że to on donosi tę ciążę...
        Elizo, imion jeszcze nie mam. Chciałabym, żeby były oryginalne, ale nie
        dziwaczne. W całym swoim życiu nie poznałam ani jednej Julii i bardzo mi się
        to podobało, a wiem, że teraz co druga dziewczynka ma tak na imię. Szukam
        zatem imion niepospolitych, żeby moje dziecko też było jedyne w klasie o tym
        imieniu. A że nie chcę znać płci, musze szykować zestaw dla chłopca i
        dziewczynki. A Ty już masz pomysł?
      • madziki Re: Imiona 13.10.03, 13:03
        Ponieważ mieliśmy z mężem duuuużo wolnego czasu podczas urlopu, dla zabawy
        zajęliśmy się wymyślaniem imion dla dziecka.
        Jeśli będzie chłopiec otrzyma imiona: Lesio Józef (po dziadkach), a dziewczynka
        będzie miała na imię: Joasia Magdalena. Mój mąż cały czas zagaduje do Lesia.
        Mówi do niego: "no stary, nie wygłupiaj się, wiem, że cos tam ci rośnie...". Ja
        z kolei wolałabym dziewczynkę. Ale tak naprawdę to bardzo czekam na dzidzię,
        niezależnie czy będzie to chłopiec czy dziewczynka. Jestem niesamowicie
        szczęśliwa.
        Pozdrawiam,
        MAGDA i krokodylek (15.05.2004)
    • martakis Re: MAJ 2004 !!! 08.10.03, 12:53
      juliapoludniewska napisała:

      > Rozpoczynam nowa, piekna historie. Kto ze mną?

      Cześć Majówki,
      dopiero wczoraj znalazłam tą stronę i postanowiłam do was dołączyć. Ja też mam
      termin na maj. To moja pierwsza ciąża. Miło było poczytać te wszystkie listy i
      wrażenia. Jeśli chodzi o mnie to na razie czuję się dość dobrze a objawy mam
      chyba podobne jak większość z was: bolące piersi, częste bieganie do toalety, i
      dla odmiany wieczorne nudności. Poza tym okropnie chce mi się spac. Mam wiele
      pytań, bo od miesiąca mieszkam w Warszawie i nie znam tu lekarzy. Mam nadzieję
      że mi pomożecie. A przeprowadziłam się z Wrocławia gdzie zostali wszyscy moi
      znajomi i przyjaciele dlatego bardzo się cieszę że mogę poznać was wszystkie.
      Buziaczki
      • martakis Re: MAJ 2004 !!! 08.10.03, 14:05
        Bardzo proszę o namiary do dr Roszkowskiego
      • martakis Re: MAJ 2004 !!! 08.10.03, 14:07
        Bardzo proszę o kontakt do dr Roszkowskiego, telefon, adres, cokolwiek, wielkie
        dzięki
        Marta
        • juliaaaaa Re: MAJ 2004 !!! 08.10.03, 17:03
          Witam Cię Marta na naszym forum. Tym cieplej, że ja też jestem Wrocławianką,
          choc od 10 dnia życia mieszkam w Warszawie wink Na pewno znajdziesz tutaj wiele
          osób, które pomogą Ci oswoic się z Warszawą i polubić to miasto. Co do
          lekarzy, to każda z nas na pewno opowie Co o swoich doświadczeniach. Nie
          chodzę do dr Roszkowskiego, bo uważam, że jest za drogi. Ale wiem, że na forum
          ciąża i poród jest post pt Roszkowski i są tam wszelkie namiary na niego. Z
          tego co wiem na wizytę czeka się kilka tygodni, więc najlepiej dzwoń od razu.
          • juliaaaaa Re: MAJ 2004 !!! 08.10.03, 17:11
            Marta,oczywiście pomysliłam się. Info o Roszkowskim są na forum "Szpitale".
            A Donie zapomniałam napisać, że w skład badania wchodziło jeszcze mierzenie
            cisnienia i ważenie.
        • elizjum Re: MAJ 2004 !!! 08.10.03, 17:13
          Witaj, Marto. Mam nadzieję, że Ci się tu spodoba i że zostaniesz dłużej.
          Ja niestety gdzieś zapodziałam tel. do dra Roszkowskiego, ale słyszałam, że do
          niego warto się wybrać w późniejszej ciąży. Np. usg 3d kolorowe robi podobno
          od 20-24 tyg. Myślę, że jeśli wejdziesz na Forum do działu "Lekarze", bez
          problemu znajdziesz do niego namiar. Na wizytę czeka się ok. 1 m-ca i kosztuje
          ona 200 PLN.

          Julio, zawsze myślałam, że moja córeczka będzie Julką, ale masz rację -
          niestety co druga dziewczynka ma tak na imię lub ewentualnie Natalia albo
          Wiktoria lub ostatnia tendencja - Amelia.
          Bardzo mi się podobają imiona Letycja, Lea i Tycjan, ale kiedy pytam
          znajomych, różnie reagują, więc jeszcze nie jestem pewna. nie mam TV, a
          podobno jest jakiś serial brazylijski czy kolumbijski z Letycją - czarnym
          charakterem i wiele osób tak to imię kojarzy.
          Najchętniej znalazłabym jakieś imię z czasów rzymskich (Iulia e Tullia), bo
          kojarzy mi się też z moimi ukochanymi Włochami (Tiziano Ferro...). zobaczymy.
          • mamamona Re: MAJ 2004 !!! 08.10.03, 18:23
            wiecie dziewczyny, że z używkami to jest tak, że wszystko w nadmiarze szkodzi
            (i nadmierna abstynencja też wink)). ja nie mam nic ani przeciwko kieliszkowi
            wina, ani baileysa (czy innego likieru). upijanie się jest niewskazane (a już
            regularne to wykluczone!). mi zdażyły się większe grzechy jak zaszłam w ciążę
            z Poleczką. ponieważ nie wiedziałam o tym stanie, zdażyło mi się nawet dwa
            razy przypalić (hmmm.... proszę, nie banujcie mnie tu. każdemu się zdaża)
            ja jestem absolutną przeciwniczką palenia (nie patrz wyżej wink))). nie toleruję
            palaczy obok siebie, i nie rozumiem, jak można palić będąc w ciąży (cóż za
            przejaw skrajnej hipokryzji wink))).

            Elizo, jeśli chodzi o brak poczucia więzi z zawartością macicy, tu i ja, i mój
            mąż, przy pierwszej ciąży, bardzo się już ciesząc na nowego człowieka, byliśmy
            cokolwiek zszokowani, widząc Poleczkę. oboje mieliśmy problem połączyć ją z
            dzieckiem z tego wielkiego w końcu brzucha, brzucha, który ruszał się i
            przemieszczał. obojgu wydawało się, że brzuch to jedno, a Poleczka urodzona to
            zupełnie inna sprawa (Paweł był przy porodzie, więc nic go nie ominęło wink)))
            teraz mam większą świadomość (raczej podświadomość). wiem, że czekam na
            siostrę lub brata dla Polci. wiem, jak się skończy ta ciąża (oczywiście
            zakładając wariant optymistyczny), wiem, że ruchy, jakie w końcu poczuję, to
            ruchy dziecka, jakie już za 7 miesięcy będę tulić w ramionach, które zaśnie na
            mojej piersi, uspokojone biciem serca mamy. teraz więcej wiem co mogę stracić,
            jak wiele (tfu! tfu!). w pierwszej ciąży jednak to wszystko było abstrakcją.

            w pierwszej ciąży chcieliśmy Polę i Miłosza. Polę po Gretkowskiej, której
            książka zaskakująco potwierdziła nasze sytuacje (m.in. głośne bekanie,
            zupełnie nie do opanowania. a pomyśleć, że ja nie potrafię głośno beknąć, dla
            hmmm.... jako takiego...żartu....hmmmmm)
            Miłosza dlatego, że mimo, że wpadkowe, dziecko było bardzo oczekiwane, i z
            wielkiej miłości poczęte. Miłku ty mój złocisty.... zabawne, że będąc w tym
            roku nad polskim morzem, spotkaliśmy dziewczynę, która miała rówieśnika
            Poleczki, urodzonego dokładnie 30 września 2002, o imieniu - Miłosz! jej
            zestaw imion był identyczny!!!!

            teraz Miłosz zostaje, a jeśli dziecko okaże się dziewczynką, nie za bardzo
            wiemy jak ją nazwać. chodzi nam po głowie analogiczna Miłka. mi podoba się
            jeszcze Lena, ale Pawłowi już w ogóle.

            także zależy nam, żeby imię nie było zbyt teraz popularne. jest też tendencja
            nawrotu do imion tradycyjnych (chcieliśmy Zosia, ale moi klienci dwa miesiące
            wcześniej zaklepali Zosię, i zostało tylko drugie imię Zofia). Julie, Zuzanny
            z pewnością odpadają, tak samo jak Kubusie (chociaż lubię to imię). uważajcie
            jednak z pretensjonalnością, chociaż każdy rzecz jasna robi co chce (tylko
            dziecka trochę żal). koleżanka mojej bratowej, z wykształcenia anglista po
            licencjacie, mieszkająca w Polsce,z polskim mężem, o polskim, znajomym
            nazwisku, nazwała swoją córkę: SARAH SAMANTHA. chore, zważywszy na to, ile się
            dziecko (dziewczyna) w życiu natłumaczy jak się to pisze, a jak wymawia.
            złośliwie skłaniam się do wymawiania tego typu waracji fonetycznie, po polsku.
            Xaviery i Fabienny też uważam za zwichrowane.

            lecę, bo Polcia w kąpieli z tatą jest. ostatnia faza wymaga trochę pomocy.

            ps. z Roszkowskim to jest tak, że trzeba koniecznie zadzwonić. wizyta u niego
            zdaje się w 20-22 tygodniu ciąży daje prawie 100% pewność, że dziecko jest
            absolutnie zdrowe. po tym czasie, skóra dziecka staje się nieprzezroczysta, i
            nie widać narządów wewnętrznych. my czekaliśmy na wizytę tydzień, ale to była
            pora wakacji.

            pzdr,
            • martakis Re: MAJ 2004 !!! 08.10.03, 19:21
              cześć słoneczka,
              bardzo dziękuję za wszystkie informacje. W takim układzie poczekam jeszcze z
              wizytą u Roszkowskiego. Na pewno się tam wybiorę ale póżniej. Na razie chodzę
              do Mariotu. Nie miałam kogo spytać o jakiegoś dobrego lekarza w Warszawie
              dlatego poszłam tam gdzie ma ubezpieczenie firmowe mój mąż. Chciałabym jednak
              iść jeszcze gdzieś prywatnie więc jeśli możecie kogoś polecić będę bardzo
              wdzięczna.
              Czytałam co myślicie na temat prywatnych klinik. Ja mogę powiedzieć coś na
              temat wrocławskich. tam dwa lata temu rodziła moja siostra i była zadowolona.
              Jeśli chodzi o tą w Marriocie to nic nie wiem wiec będę wdzięczna za każde
              opinie.
              Temat imion to temat rzeka, myślę że to jest trochę tak że imię często kojarzy
              nam się z osobą. Mój mąż mówi że my będziemy mieli Marcina, chociaż ja
              wolałabym Olę. ale najważniejsze żeby maleństwo było zdrowe. A nasze maleństwo
              ma już 8 lub 9 tygodni. Dokładny termin jest mi trudno określić bo miałam
              bardzo nieregularne cykle. Widziałam już jak bije mu serduszko, to było
              niesamowite. Następną wizytę i USG mam za 4 tygodnie i już nie mogę się
              doczekać. Kończę bo muszę przygotować się do pracy. A właśnie, jeszcze trochę o
              mnie. Uczę W Lo angielskiego i nie polecam smile))))
              Pa pa, kolorowych snów
              • elizjum Re: MAJ 2004 !!! 08.10.03, 20:53
                To jeszcze raz ja...
                Marto, jeśli mogę Ci polecic lekarza, spróbuj iść do dr Hadasa. Przyjmuje w
                Centrum Damiana na Wałbrzyskiej i na Foksal (ja chodzę na Foksal, bo jest tam
                milej i intymniej). Byłam u tego lekarza wprawdzie tylko raz, ale jestem
                zadowolona.

                Mona, pewnie masz rację, że zawartość brzucha i człowiek, który później się
                zjawia, to dwie różne rzeczy. Inaczej sobie wszystko wyobrażamy, a przy
                pierwszej ciąży świadomość tego, że w środku jest człowiek, zupełnie
                niezależny (w sensie psychicznym, oczywiściewink od nas, jest abstrakcją,
                przynajmniej na tym etapie ciąży. Bardzo pragnęłam tego dzidziusia, właściwie
                od kiedy skończylam 10 lat, marzyłam o tym, by mieć "własne" dziecko i cieszę
                się, że to się spełnia, ale moje myśli czasem mnie zaskakują, a bywa że i
                przerażają...
                Twoja córeczka ma pięknie na imięsmile też czytałam "Polkę" Gretkowskiej, ale
                dawno. Teraz wróciłam do niej, ale juz mi się tak nie podoba jak kiedyś.

                Dziewczyny, co czytacie i oglądacie ostatnio?
                Ja czytam "Życie Pi" Y. Martela - jestem w połowie i polecam. To bardzo fajnie
                i optymistycznie napisana książka o chłopcu, który chciał być wyznawcą kilku
                religii i kochał zwierzęta (to w wielkim skrócie, oczywiście).
                Szukam sobie różnych książek optymistycznych, więc będę wdzięczna, jeśli coś
                mi polecicie.
                Cieszę się, że jesteście na tym Forumsmile))
                Życzę Wam dobrej nocy i słodkich snów. Ja po wczorajszej zarwanej nocy, jestem
                nieprzytomna i idę spać z kubkiem herbaty truskawkowej. pa, pa...:-o
                • juliaaaaa Re: MAJ 2004 !!! 08.10.03, 21:58
                  Elizo,
                  ciagle mnie zaskakuje jak wiele nas łączy. Ja też nie mam telewizora i nie
                  orientuję się w tych wszystkich serialach. I też właśnie czytam "Życie Pi" i
                  jestem zachwycona. Musimy się koniecznie poznać. Zwłaszcza, że dzisiaj byłam
                  na jodze SAMA!!! Wyobrażasz sobie tą indywidualną indywidualność tych
                  indywidualnych zajęć. Musisz koniecznie do mnie dołączyć. Poza tym ja też
                  uwielbiam starogreckie lub rzymskie imiona wink
                  Mona, Twoje typy imion trafiają w mój gust: zarówno Miłosz, jak i Pola bardzo
                  mi się podobają. Choć "Polka" Gretkowskiej nie podobała mi się w ogóle i
                  raczej nie lubię tej autorki. Może z tego powodu nie jestem do końca
                  przekonana do tego imienia. Ale jeszcze tyle czasu na pomysły. Na pewno włączą
                  się też znajomi, których zamierzamy od przyszłego tygodnia informować. Bo -
                  moje drogie panie - od przyszłego tygdonia kończę tak zwany pierwszy trymestr.
                  Czułam się w nim cudownie, a podobno drugi jest najlepszy, więc już nie mogę
                  się doczekać jak to będzie.
                  • elizjum Re: MAJ 2004 !!! 09.10.03, 10:21
                    Julio,
                    to niesamowite: joga, życie Pi, starorzymskie imiona, wegetarianizm, Hadas
                    itdsmile)) W przyszłym tyg. będzie 10 tydz. mojej ciąży, a pisałaś, że Iyengar
                    zabrania w tym czasie ćwiczyć, więc obiecuję sobie, że w 11 tyg. się pojawię
                    na pewno. Zwłaszcza, że tata Ludka jest zły, że nic nie ćwiczę, a coraz
                    bardziej boli mnie kręgosłup. Przed ciążą ciągle gdzieś chodziłam i ćwiczyłam,
                    a teraz dopadł mnie marazm, dlatego bardzo się cieszę, że możemy coś zrobić
                    razemsmile
                    Ostatnio niestety głównie jem i z niejadka, który jadł np raz dziennie
                    zamieniam się w ciągle głodną łakomczuchę. Trochę mnie to przeraża, chociaż
                    codziennie się ważę i waga pokazuje, że wszystko jest ok. Nie chciałabym z 50
                    kg osoby zamienić się nagle w hipopotama, a jeśli tak dalej pójdzie, wszystko
                    na to wskazuje.

                    Od kilku dni zauważyłam u siebie mały brzuszek i niewygodnie mi w
                    dotychczasowych spodniach. Najchętniej wbiłabym się w jakieś spodnie od dresu
                    (brrr). Zaczęłam też smarować brzuch i piersi specyfikiem o nazwie Fissan,
                    który był bardzo rekomendowany przez dziewczyny na Forum.

                    czy Wam też już rosną brzuszki??

                    Trzymajcie się cieplutko,
                    Eliza
                    • emilia41 Re: MAJ 2004 !!! 09.10.03, 11:02
                      Elizo
                      Ja niestety juz na biezaco przerabiam problem spodni..Jestem w trakcie 10 tyg.
                      i niestety ale stoje przed widmem kupna kolejnych spodni..Do tej pory nosilam
                      rozmiar 36-38 badz 38 po prostu a wczoraj w sklepie przymierzylam 40 - od
                      jednej strony zamka do drugiej bylo daleko..nawet nie probowalam sie
                      dopinac...sad coz w tej chwili podkradam spodnie mezasmileKolezanka w pracy smieje
                      sie ze mnie ze urodze mamuta smile
                      Powodzenia i pozdrawiam cieplutko wszystkie Grubaski smile
              • dona29 Re: MAJ 2004 !!! 08.10.03, 22:00
                witaj Marto,
                mogę Ci jedynie powiedzieć ,że w MAROTTCIE Ci napewno krzywdy nie zrobią ale
                na ciążęto chyba niezbyt szczęsliwy pomysł.
                Ja wyznaję taką regułę (która mi się sprwdziła w poprzedniej ciąży),że lekarz
                powinien być w miarę blisko domu - i to miedzy innymi uratowlo nas z Jaśkiem
                przed komplikacjami Bóg wie jakimi.
                Jest to szczegolnie ważne pod koniec ciąży - bo przebijanie się przez
                zakorkowane centrum,może być poważnym problemem - ja nie miałam siły,okropnie
                ciążył mi brzuszek.Ale to oczywiście moje zdanie i mój wybór.Pozdrawiam
                ciepło - D.
                • malgog Re: MAJ 2004 !!! 09.10.03, 09:24
                  Dr. Roszkowski przyjmuje na ul. Finlandzkiej 9 (Saska Kępa przy rondzie
                  Waszyngtona)zapisy tel. 616 13 87 po 12-tej.
                  Ja czekałam na wizytę niewiele ponad tydzień ( w październiku 2003 r.)
                  Moją pierwszą ciążę, podobnie jak obecnie, prowadzi dr. Obłocka ze szpitala na
                  ul. Inflandzkiej. Byłam i nadal jestem zadowolona - chodzę prywatnie.
                  Fakt, ważne jest aby lekarz był blisko domu. Kidy byłam w ciąży z Kubusiem
                  okazało się, że dr. Obłocka mieszka obok mnie, a i do szpitala miałam blisko.
                  Teraz przeprowadziłam się do innej dzielnicy ale nadal mam stosunkowo blisko i
                  do gin. i do szpitala.
                  Aż wstyd się przyznać - ostatnio niewiele mam czasu na czytanie - w domu tyle
                  pracy, że nie wiem w co ręce włożyć, dziecko chore, mąż pracuje na kilku
                  etatach i wraca kiedy my już praktycznie śpimy, a wychodzi kiedy jeszcze śpimy -
                  więc same wiecie jako to jest. Z utęsknieniem czekam na sobotę i niedzielę.
                  Pozdrawiam wszystkie mamusie i brzuszki.
                  Małgosia
                  Pozdrawiam
                  Małgosia
                  • martakis Re: MAJ 2004 !!! 09.10.03, 17:33
                    Cześć dziewczyny,
                    Jejku, jesteście kochane.
                    Elizjum, bardzo dziękuję za namiary do Hadasa. Sprobuję się do niego wybrać w
                    tym tygodniu.
                    Dona, dlaczego z Marriotem to niezbyt szczęśliwy pomysł?
                    Ja mieszkam w Ursusie wiec w zasadzie chyba wszędzie mam daleko.
                    Małgosiu, bardzo dziękuję za informacje o Roszkowskim. Dzwoniłam i umówiłam się
                    na ...... 30.X. Nieżle!!! Ale poczekam i będę dzwonić może wcześniej zwolni się
                    jakiś termin (w co wątpię)
                    A ja od dzisiaj jestem na zwolnieniu. Wczoraj miałam trochę stresujący dzień w
                    pracy i dzisiaj dzidziuś dał mi znać, że przesadziłam. Rano bardzo żle się
                    czułam i po dwóch lekcjach zwolniłam się do lekarza. No i w ten sposób, może
                    nienajlepszy, moja dyrekcja dowiedziała się że jestem w ciąży. Na reakcje nie
                    było czasu, zobaczymy co będzie jak wroce. A teraz siedzę sobie w domku i się
                    relaksuję.
                    A wracając do wątku telewizyjnego JA OD DWOCH LAT NIE MAM TELEWIZORA i to jest
                    bardzo fajne.
                    Jeszcze raz dziewczyny, bardzo dziękuję za wszystkie informacje.
                    Buziaczki
                    • dona29 Re: MAJ 2004 !!! 11.10.03, 17:36
                      Witaj Marto,poprostu wydaje mi się,ze Mariott to szczególne miejsca dla firm i
                      towarzyszących im przeziębień - po kilku doświadczeniach z lekarzami stamtąd -
                      poprostu dałam sobie spokój.Są nastawieni na szybkie i krótkotrwałe chorowanka
                      pracownicze ale już nie na ciążę.Szczerze mówiąc - nie sądzę,żeby w Ursusie nie
                      było dobrego lekarza,czy na Włochach..a wyprawa do Śódmieścia to już naprawdę
                      eskapadawinkPomyśl też może o Ochocie?pozdrawiam - D.
    • anna_purna Re: MAJ 2004 !!! 09.10.03, 12:59
      Witajcie!!!
      Zauważyłam dziś coś dziwnego. Ponieważ męczą mnie straszne wprost nudności
      przed wyjściem rano z domu zawsze zjadam jakieś śniadanko (ale to nie pomaga).
      Natomiast dziś, musiałam wyjść z domu na czczo bo szłam na badania do
      laboratorium. Śniadanie zjadłam dopiero w pracy i po nudnościach nie ma śladu
      (odpukuję w niemalowane). Ciekawa jestem czy to ma jakiś związek, czy może
      dziesiąty tydzień to czas na unormowanie dolegliwości ciążowych?
      Pozdrawiam cieplutko. A.
      • elizjum Re: MAJ 2004 !!! 09.10.03, 15:05
        U mnie dokładnie odwrotnie z tymi nudnościami, tzn. na początku ciąży tylko
        kilka dni, a teraz, w 9 tyg. co chwilę mi niedobrze. Kiedy jestem głodna (a
        tak się dzieje średnio co ok. godzinę), robi mi się nagle słabo, ciemno przed
        oczami i niedobrze i po prostu NATYCHMIAST muszę coś zjeść. A jak się najem to
        znowu mnie mdli. Jakaś paranoja.
        A czy Was też ciągną brzuszki? Ja mam takie uczucie, kiedy nagle wstaję - tak,
        jakby się coś naciągało w podbrzuszu. Nie jest to bardzo bolesne, ale dziwne.
        Buziaczki, E.
        • martakis Re: MAJ 2004 !!! 09.10.03, 17:44
          Ja też mam czasem te brzuszki, najczęsciej jak wstaję w nocy. A nudności
          wieczorne smile
          Pisałyście kiedyś o stronie eDziecko. Ja polecam stronę Pampersa. Tam też jest
          opisany rozwój dzidziusia tydzień po tygodniu. Są też zdjęcia. Jest też opis
          rozwoju maluszka w pierwszym roku po urodzeniu, również miesiąc po miesiącu.
          Polecam: www.pampers.com.pl
          papa
          • mamamona Re: MAJ 2004 !!! 09.10.03, 19:24
            uch, jak się Dziewczyny rozpiszecie, to nadążyć nie ma kiedy wink))

            u mnie mniej jedzenia niż zwykle. jeszcze nie zdażyło mi się zwracać, ale
            wciąż mam mdłości. przed,w trakcie i po jedzeniu. starannie muszę wybrać co
            jeść, i co kupić (widok zawartości lodówki czasem mnie odrzuca, chociaż nie
            jest najgorszy, wierzcie mi wink))
            brzuszka przez to niet, i mam wrażenie, że schudłam (w pierwszej ciąży jeszcze
            zanim zrobiłam test, już miałam bezwiedne 5 kg plus sad(((

            ja czytam teraz "życie seksualne mojej ciotki" wciągnięta jestem po same uszy,
            bo wciąż nie wiem, czy to romansidło, czy coś ciekawego się z tego
            rozwinie wink)) ale czyta się fajnie, a ja jestem nałóg czytaniowy, i bez
            czytania nie zasnę wink))

            my mamy telewizor, i niestety, często się przydaje przy małej, bo sobie ogląda
            reklamy (jezu! konsumenta chowam). te bajeczki bardzo jej się podobają, i dają
            możliwość chwili dla siebie ( z roczniakiem to trudne).

            o przyszła tu. robi Wam papa (macha i mówi:papa wink))muszę już iść,

            no to: papa!
            • malgog Re: MAJ 2004 !!! 10.10.03, 08:52
              Jezy, dziewczyny, wstyd się przyznać, ale dla mnie telewizor to wybawienie.
              Moje dziecko jest z tych, co to nawet jak robi siusiu to muszę nad nim stać i
              pilnować.
              Podobnie - kiedy się bawi, zawsze mówi cyt. "ty tu stój i mnie pilnuj".
              Więc kanały z bajkami, kiedy mały siedzi urzeczony, "koziołek matołek", "miś
              uszatek" i "krecik" są na porządku dziennym i nocnym i pozwalają mi zrobić
              cokolwiek w domu, chociaż i tak mały bez przerwy mnie woła ( o tym, że chce aby
              mu kupować wszystko co reklamują w telewizji nie muszę chyba pisać).
              Wiem, że to absolutnie nie pedagogiczne, ale co zrobić. Teraz już chyba za
              późno.
              Ja mdłości na szczęście nie mam i nie miałam ale mam straszliwie wyczulony nos
              i praktycznie wszystko mi śmierdzi, a zapachy z lodówki są najgorsze.
              Bez przerwy myję lodówkę w środku i tak nic nie pomaga.
              U mnie w pracy jeszcze nic nie wiedzą, więc nikt nie traktuje mnie ulgowo i
              nawet wyjazdy służbowe za granicę mnie nie ominjają (pewnie gdyby wiedzieli to
              przynajmnie ze względu na samolot, którego nienawidzę - podarowaliby).
              Ja postanowiłam powiedzieć w pracy o swoim stanie dopiero w 13, 14 tygodniu, a
              więc jeszcze przez 3 tygodnie muszę się kryć.
              Na zwolnienie lekarskie też się na razie nie wybieram, chyba że będę musiała
              (oby nie), bo prawde mówiąc mam super pracę i odpoczywam tu po
              domowym "kieracie".
              Strasznie się rozpisałam.
              Pozdrawiam wszystkie mamy i brzuszki
              Małgosia
    • elizjum Re: MAJ 2004 !!! 10.10.03, 10:38
      Cześć Dziewczyny,
      oj, co do TV to ja jestem pewna, że nie chcę go mieć w domu. Właśnie mijają 3
      lata od kiedy żyjemy bez niego i zawsze, kiedy idziemy do kogoś, kto go ma,
      dochodzimy do wniosku, że podjęliśmy słuszną decyzję. Przez pierwsze pół godz.
      wizyty myślimy sobie: "O, wreszcie obejrzymy coś ciekawego i
      nadrobimy "straty", ale bardzo szybko się okazuje, że mimo 50 kanałów nie ma
      nic ciekawego ugh. Oglądam filmy na komputerze, może kiedyś kupimy sobie jakiś
      rzutnik, żeby dzidziuś oglądał bajki jak w kinie, ale - same przyznacie - jest
      na to jeszcze trochę czasu.
      Kilka tyg. temu kupiłam gazetę (Chyba "Twoje dziecko"), do której było
      dołączone CD z najprawdziwszą Pszczółką Mają. Ta bajka zawsze będzie mi się
      kojarzyła z najpiękniejszymi wspomnieniami z dzieciństwa. Myślę, że jest
      cudowna - bezpretensjonalna i prosta. Zawsze myślałam, że moje dziecko będzie
      oglądało tylko to, co mi się podobało, kiedy byłam mała, ale powoli tracę
      nadzieję (Pokemony są chyba wszechobecne...). A pamiętacie "Zakochanego
      Kundla"? Wtedy miałam 3-4 lata i byłam w kinie po raz pierwszy i siedziałam w
      dodatku w 1-szym rzedzie.
      Ktoś kiedyś powiedział, że macierzyństwo to przeżywanie dzieciństwa od nowa -
      można kupować mapy dla dzieci, książeczki o "Złotowłosej i trzech
      niedźwiadkach". Co na to Mama Poli? I inne Mamy?
      • kiruna1 Re: MAJ 2004 !!! 13.10.03, 16:42
        Cześć wszystkim !
        Dawno mnie tu nie było, a to z powodu nieustającego zmęczenie. Gdy moja
        dwuletnia córeczka kładzie się na drzemkę popołudniową to jest jedyny czas
        wyłącznie dla mnie ( no i dla gotowania, sprzątania....). Przez ostatnie dwa
        tyg. poprostu spałam razem z nią, codziennie 2 godz. a i tak chodzę zmęczona -
        to jest okropne, mam w sobie chyba jakiegoś wampira energetycznego.No i w
        związku z tym, wszystkie domowe obowiązki muszę wykonywać przy moim dziecku co
        oczywiście nie jest takie proste, ale pomaga mi telewizor. Muszę się przyznać,
        że już od najmłodszych "miesięcy" zostawiałam dziecko przy programach Discovery
        (jakieś roślinki, zwierzaczki), myślałam że jeśli ma jej coś z tego zostać w
        głowie to lepiej żeby to było miłe dla oka i ucha. Ona patrzyła jak
        zaczarowana, a ja mogłam ugotować jakiś szybki objadek. Około roczku włączyłam
        jej pierwszą bajeczkę "Teletubisie" - bardzo jej się spodobała, ale prawdziwym
        hitem jej życia jest SHREK. Pierwszy raz zobaczyła go gdy miała 1 rok i 4 m-ce
        i nie mogłam jej od tego oderwać. Teraz, po roku zna już cały film na pamięć,
        ale wolę jej to puścić (ogląda na zmianę 5 kaset: Shrek, Teletubisie, Kubuś
        Puchatek, i Mysia - oczywiście tylko sporadycznie) niż jakiś program z różnymi
        bajkami i reklamami, przynajmniej jakoś kontroluję sytuację. Poza tym dużo
        czytamy i mała mimo szybkiego wprowadzenia telewizorka, często chwyta sama
        książeczki i je ogląda, wymyśla sobie cudowne zabawy, i dla tego sądzę że jej
        nie skrzywdziłam tymi bajeczkami. Przy zabawach z nią rzeczywiście przypomina
        mi się dzieciństwo i bawię się z nią w to, w co sama najbardziej lubiłam się
        bawić.

        Co do imienia, to gdy tylko się dowiedziałam, że jestem w ciąży (po raz
        pierwszy) to przyszło mi do głowy tylko jedno imię - Julia, i tak już zostało
        (na szczęście to była dziewczynka), a dopiero znacznie później dowiedziałam się
        jakie to popularne imię. Sama mam na imię Magda i w liceum w mojej klasie było
        6 Magd hmmm... Moją córkę czeka chyba to samo. Teraz chciąłabym dać jakieś
        bardziej oryginalne imię. Czuję, żeto będzie chłopak, a imiona mam tylko dla
        dziewczynki - Sara lub Marianna. Sarę znam jedną (przecudowną), a marianny
        żadnej (tylko tę z książki "Rozważna i romantyczna"). Z mojego doświadczenia
        wynika, że nie ma co się oglądać na znajomych, bo nie ma takiego imienia, które
        by się wszystkim podobało. Zawsze znajdzie się ktoś kto powie: Sara????!!!! to
        jak dla psa!!! - a mi się bardziej kojarzy z jakąś królową. Wszystko to kwestia
        gustu.
        Noooo ale się rospisałam, idę gotować objadek, pozdrawiam wszystkie brzuszki na
        liście.
        Magda
    • anna_purna KWAS FOLIOWY - UCZULENIE??? 10.10.03, 10:52
      Witajcie,
      Ja wiem, że to może dziwne, a juz napewno nienormalne, ale chciałam o to
      zapytać. Od chwili, gdy zaczęłam brać kwas foliowy, jeszcze przed ciążą
      pojawiła się u mnie wysypka. Na udach, ramionach i brzuchu. To strasznie
      nieprzyjemne i swędzące. Kiedy byłam u pani dermatolog i powiedziałam jej, że
      biorę kwas foliowy bo "robiby dzidziusia" powiedziała, że ta wysypka może być
      spowodowana kwasem foliowym (tymbardziej, że jestem alergikiem pokarmowym). Ze
      względu na ciążę nie mogę specjalnie poszaleć z maściami i kremami
      odczulającymi czy gojącymi. Czy któraś z Was kiedyś się z tym spotkała?
      Pozdrawiam, A.
      • juliaaaaa Re: MAJ 2004!!! 10.10.03, 17:49
        Ja też chciałabym wychować moje dziecko bez telewizora i tych strasznych gier
        komputerowych, ale wiem, że czeka mnie ciężkie zadanie. Dzieciaki nawet w
        przedszkolu wymieniają się informacjami o tych Pokemonach i innych dziwnych
        stworach. A ja bym wolała, żeby dziecko rozwijało swoją wyobraźnię, a nie
        dostawało wszystko na talerzu. Znajmowi gorąco polecają mi metody wychowacze
        Marii Montessori i chyba coś więcej na ten temat poczytam.
        Aniu, nie spotkałam się z wysypką na kwas foliowy, ale przecież teraz, kiedy
        już jesteś w ciąży, nie musisz łykać kwasu. Możesz przerzucić się na witaminy.
        Może wtedy ( w zestawach dla matek są nieduże ilości kwasu) uczulenie
        przejdzie.
        Pozdrawiam Was wszystkie i życzę miłego weekendu. Ja wyjeżdżam, więc odezwę
        się dopiero w poniedziałek
        • elizjum do Julii 13.10.03, 19:52
          Julio!!!! Maria Montessori??? Jeszcze chwila i okaże się, że jesteś moją
          wirtualną siostrą!smile))
          Jestem w połowie książki M. Montessori "The discovery of the child", którą
          kupiłam w Indiach - MM spędziła tam kilka lat i wiem, gdzie są w W-wie
          przedszkola Montessori - przeczytałam na ten temat wszystkie opinie,
          sprawdziłam ceny i adresy... Po polsku jest dwutomowa książka na temat metod
          wychowawczych MM, jest ona przeznaczona dla nauczycieli, jest tam dużo różnych
          gir i zabaw. Można ją kupić w księgarni Matras na rogu Marszałkowskiej i
          Wilczej,jeśli jesteś zainteresowana. Ja dałam sobie na razie spokój, bo chyba
          za wcześnie, żeby czytac o tym, jak składać chustę do zabawysmile E.
    • madziki Wróciłam!!! 13.10.03, 13:24
      Witam ponownie wszystkie Majóweczki i nie tylko. Wróciłam kilka dni temu z
      wojaży po Egipcie. Podróż samolotem była jak zwykle rewelacyjna. Pobyt na
      miejscu też bardzo udany. Cieplutko, codziennie słoneczko i leżenie przy
      basenie w cieniu, albo skok do wody dla ochłody. wink Pojechaliśmy na dwie
      wycieczki - do Luxoru na 1 dzień i do Kairu na 2 dni. Po tej drugiej wycieczce
      trochę dopadły nas dolegliwości żołądkowe, co jest normą w tym kraju dla nas
      europejczyków. Pod koniec pobytu nudziłam się już straszliwie i chciałam wracać
      do moich kotów. Poza tym z niecierpliwością oczekiwałam wizyty u ginki (idę
      dzisiaj na 17-tą). Właśnie minęło mi 9 tygodni od OM. Mam nadzieję, że
      nareszcie zrobią mi USG i zobaczę ten maleńki cud.
      Mdłości chyba całkowicie mnie ominęły, poza bólami piersi nic mi nie dolega i
      czuję się świetnie. Ostatnio zaczynam odczuwać przypływ sił - też tak macie? Na
      początku nic mi się nie chciało, byłam ciągle zmęczona. Teraz nawet z chęcią
      wstaję o świcie i biegnę na 7 rano do pracy. Może po prostu wypoczęłam, a może
      to dzidzia tak na mnie działa. Na razie raczej nie będę brać zwolnienia, mimo
      że pracuję 8 godzin przy komputerach. Mam nadzieję, że wszystko będzie dobrze.
      Pozdrawiam,
      MAGDA i krokodylek (15.05.2004)
    • elizjum Witaminy i inne smakołyki 13.10.03, 20:03
      Cześć Dziewczyny,
      jeśli chodzi o witaminy, to musze przyznać, że po połknięciu ok 20 tabletek
      Materny, dałam sobie spokój z witaminami. Kupiłam ostatnio gazetę pt "Ciąża",
      w której jest napisane, że nadmiar witamin może być dla dziecka bardziej
      szkodliwy niż jego niedobór - w naszym organizmie istnieją mimo wszystko
      jakies witaminowo-mineralne zapasy i, jeśli nie dostarczamy wystarczającej
      ilości mikroelementów sobie podczas diety, dziecko czerpie je z naszych
      zapasów. Może dla nas nic nie zostajewink, ale ono sobie z nich korzysta.
      Spytajcie Swoje Mamy, czy łykały kwas foliowy albo witaminy.
      Pamiętam kiedyś wielki reportaż chyba w Newsweeku na temat przemysłu
      witaminowego i tego, że podobno juz dawno udowodniono, że witaminy syntetyczne
      nie są przyswajane przez nasz organizm.
      Chociaż się bałam tego na samym początku, teraz odstawiłam syntetyczne
      witaminy i staram się jeść wszystko, na co mam ochotę (np. słoik ćwikły to
      źródło żelaza) i jestem dobrej myśli, bo czuję się naprawde nieźle - zwłaszcza
      kiedy wypiję świeżo wycisnięty sok z 8 grejfrutów (tak jak zrobiłam to pół
      godz. temu).
      Pozdrawiam Was ciepluteńko,
      Wasza nie dopinająca spodni Eliza
      • mamakuba Re: Witaminy i inne smakołyki 13.10.03, 23:02
        Czesc mamuśki!
        Ale dawno nie pisałam, ale przynajmniej z czytaniem staram sie nadrabiac na
        bieżąco. Widze ze przybyło kilka nowych majowych mam, witam serdecznie.
        Ja ze wzgledu na moje nieustanne zmęczenie wieczorami padam na nos i nie
        jestem w stanie nic pisac. Moje nudności minęły i tylko czasem rwie mnie na
        wymioty szczególnie jak otwieram lodówke albo wyrzucam śmieci, ale najgorzej
        jest jak musze umyc kubusia kiedy zrobi kupę, bo niestety rabi jeszcze w
        pieluche. Wtedy nachylona nad wanna myję jego szanowne cztery litery i msło nie
        puszczam pawia do wanny. Ale poza tym jest ok. W czwartek ide drufi raz do
        ginia to bedzie juz 11 tydzien od OM i mam nadzieje wreszcie zobaczyc mojego
        dzidziusia. Postanowiłam tez zmienic lekarza na takiego który mowi podczas
        wizyty wiecej niz ja i nie kasuje połowy mojej pensji. Troche miałam oporów
        przed pójsciem do nowego lekarza bo to znajomy mojego męza, i po pierwszym
        porodzie równiez i moj ale wole isc do znajomego niz do lekarza który podczas
        wizyty prawie nic nie mowi oprócz ceny na koncu. Co do imienia to chciałbym
        Olę albo Alę ale coś mi sie wydaje że ro by było za piekna miec teraz
        dziewczynkę i pewnie bedzie drugie chłopaczysko, a imienia dla chłopaka nie mam.
        Witaminy radze brać, ja rałam całą ciąże i 3 miesiace po urodzeniu Kuby i
        myśle ze miedzy innymi temu nie mielismy zadnej anemii i innych tam. Pozdrawiam
        was serdecznie
        Anka mama Kubusia i jeszcze Kogos.
    • gandalf21 Re: MAJ 2004 !!! 14.10.03, 10:45
      Ja tez trzymam kciuki by mij maluszek przyszedl szczesliwie na swiat - to
      powinien byc maj 2004.
      Pozdrawiam
      Asia B
      • malgog Re: MAJ 2004 !!! 14.10.03, 12:05
        Wczoraj po raz pierwszy widziałam swoją dzidzię na USG - ma 3,75 cm, termin
        porodu wg. USG - 8 maja 2004r., wszystko na swoim miejscu, serduszko bije i nic
        poza tym nie było widać.
        No i oczywiście umówiłam się z dr. Roszkowskim na amnipunkcję na 14 listopada.
        Wizyta była super, dr. wszystko wytłumaczył logicznie i rzeczywiście był
        bezpośredni, ale ja też nie należę do tych, co to "dadzą sobie w kaszę dmuchać".
        Ogólnie jestem zadowolona i teraz czekam z niecierpliwością na badanie wód
        płodowych.
        Tak właściwie to do wczoraj nie byłam zdecydowana do końca czy wogóle robić to
        badanie. Lekarz rozwiał moje wszelkie wątpliwości, zachęcił do badania, które
        zresztą sam będzie wykonywał i tak jakoś bardziej opymistycznie nastawił do
        życia.
        W poniedziałek jeszcze tylko wizyta u moje gin.
        Pozdrawiam i biorę się do pracy
        Małgosia
    • elizjum Re: MAJ 2004 !!! 15.10.03, 11:34
      Dziewczyny, dlaczego się nie odzywacie??? Jestem taka ciekawa, co u Was
      słychać, a tu nic... Powstają już wątki czerwcowe, kwietniowy się rozrasta
      niemiłosiernie, a nasz Maj śpi...
      Może - wzorem Kwietniówek - założymy "podwątek", w którym będą nasze imiona,
      wiek, skąd jesteśmy, termin porodu i imiona dzieciaczków, jeśli takie chodzą
      nam po głowie? Błagam, ruszmy troszeczkę, bo tak bardzo lubię tu zaglądać, a
      Majóweczek nie ma.

      A więc zaczynam:
      Eliza, 27 lat, Piaseczno k/Warszawy, termin: 12.05.2004, imiona: Tycjan lub
      Letycja

      smile))
      • emilia41 Re: MAJ 2004 !!! podwątek 15.10.03, 11:43
        Emilia, 26 lat Gdynia k/morza hihihihihihihih to zarcik oczywiscie smile, termin
        13 maj 2004, imiona: Olgierd lub.....no wlasnie jeszcze nie wiem smile
        Elizo wyglada na to ze jestesmy w "tym samym wieku"..
        Pozdrawiam cieplutko
      • madziki Re: MAJ 2004 !!! 15.10.03, 12:06
        No właśnie jakoś pusto i smutno tu się zrobiło, a ja jestem taka szczęśliwa.
        Wczoraj pierwszy raz zobaczyłam na USG moje maleństwo, które ma już 25,3 mm,
        rusza się i serduszko bije. Przesunięto mi termin o 2 dni wg USG.
        A oto ja:
        MAGDA, 31 lat, Łódź, 13-05-2004, Lesio albo Asia smile)
        • mamamona Re: MAJ 2004 !!! 15.10.03, 12:17
          no i jest u nas marazm, to fakt, ale to całkiem naturalne,że są okresy
          rozwolnienia werbalnego (jak mówi Q.Tarantino wink)) no i posuchy.

          u nas nic nowego, w końcu pozegnałyśmy się z Polcią z przeziębieniem
          jesiennym. moja mała córeczka chodzi po całym mieszkaniu, i nawet nie wiem,
          kiedy to się stało, że jest już taka samodzielna wink))
          mam klienta, właściciela firmy importującej zabawki, który spotyka się ze mną
          w swoim showeroomie. wymiękam, nawet nie wiedziałam jakie teraz są świetne
          zabawki. no i ta niesamowita ilość w jednym miejscu! jak żyję nie widziałam
          tylu genialnych zabawek.
          będę składać u nich zamówienie świąteczne, i już się cieszę, bo ceny u nich
          sięgają 30% cen sklepowych, i wszystko wydaje się niewiarygodnie tanie.

          jestem już od pół roku na etapie kupowania Polci ubranek unisexownych, bo
          biorę pod uwagę płeć drugiego dziecka. do niczego to prowadzi, bo dla
          dziewczynek są najładniejsze, a w chłopięcych wygląda smutno. w rezultacie
          miksujemy różowe koszulki klubowe z szarymi męskim spodenkami. a teraz wybór
          kombinezonu zimowego. to mnie przerasta!!! wink)))

          podwątek majowy:

          Monika, 29 lat, Konstancin-Jeziorna, 2/05/2004, Miłosz i...... nie wiem co z
          dziewczynką. w a końcu tak się skończy, że będzie druga dziewczynka i nie
          wiadomo jak ją nazwać wink)) mi podoba się Melania, ale mężowi już nie ("pies
          wujka wabi się Mela, fuj!"), ale w ten sposób można wszystko wykasować smile))

          pozdrawiamy słonecznie,
          • malgog Re: MAJ 2004 !!! 15.10.03, 13:48
            No to usystematyzujmy (cudne słowo)
            ELIZA (27), Piaseczno k/W-wy, t. 12.05.04 - Tycjan, Letycja
            EMILIA (26,) Gdynia, t. 13.05.04 - Olgierd, ?
            MAGDA (31), Łódź, t. 13.05.04
            MONIKA mama Polci (29) Konstancin-Jeziorna, t. 02.05.04, Miłosz, ?
            MAŁGOSIA (czyli Ja) mama Kubusia (37), t.08.05.04, ?, ?

            Proszę dziewczyny dopisujcie się śmiało, to u nas również powstanie lista
            majówek.
            Nawiązując do postu Moniki , mamy Polci,
            I
            Ja również urodziłam się 2 maja, mój synek jest również byczkiem z 17 maja,
            II
            muszę przyznać, że wybór imienia dla dziecka to nielada problem, o czym może
            świadczyć fakt, iż moje 11 tyg. dziecię nie ma jeszcze imienia.
            Jak znam życie wrócą propozycje męża sprzed 4 lat.
            No i imię musi koniecznie pasować do nazwiska, no i żaden pies w okolicy nie
            może tak się nazywać, o dzieciach sąsiadów i znajomych nie wspomnę.
            Mój Kubuś (podobno potwornie oklepane imię) tylko dlatego tak się nazywa, że
            przez 9 miesięcy miała być dziewczynka (Zuzia) - każde USG potwierdzało
            dziewczynkę - no i urodził się chłopczyk, dla którego nie mieliśmy wybranego
            imienia.
            Padło na Kubusia, bo takie imie nosi mój super braciszek.
            Mąż miał oczywiście w zanadrzu kilka ciekawych propozycji np. Nikodem (całkiem
            niepowiem (mąż jest fanem filmu "Kariera Nikodema Dyzmy").
            Tak więc z wyborem imienia jeszcze zaczekamy.
            Pozdrawiam wszystkie majówki - w miarę wolnego czasu coś jeszcze naskrobię -
            teraz jestem potwornie zapracowana (piszę z pracy).
            Małgosia
            • malgog Re: MAJ 2004 !!! 15.10.03, 13:50
              Zapomniała napisać skąd jestem i imiona dzieciaczków Magdy,
              sorki

              ELIZA (27), Piaseczno k/W-wy, t. 12.05.04 - Tycjan, Letycja
              EMILIA (26,) Gdynia, t. 13.05.04 - Olgierd, ?
              MAGDA (31), Łódź, t. 13.05.04,Lesio, Asia
              MONIKA mama Polci (29) Konstancin-Jeziorna, t. 02.05.04, Miłosz, ?
              MAŁGOSIA (czyli Ja) mama Kubusia (37), Warszawa, t.08.05.04, ?, ?
              • jaha_mama_magdy Re: MAJ 2004 !!! 15.10.03, 15:31
                To i ja sie dolaczam, mam na imie Agnieszka, 28lat, mieszkam w Warszawie od 5
                lat ale pochodze z Lublina, mam coreczke Magdusie - 2.5 roku i 12 tyg
                Dzidziusia w brzuszku, termin na 3.05.2004. Na razie imion jeszcze nie mamy i
                okaze sie chyba na koncu czy bedzie chlopiec czy dziewczynka, bo nie chcemy
                znac plci az do urodzenia. Ja obstawiam druga dziewczynke wink) i trzeciego
                chlopca, ale o tym moj maz na razie nie chce slyszecwink

                Aga
                • mamakasi Re: MAJ 2004 !!! 16.10.03, 09:52
                  Witam!

                  Renata, lat 27 z Kielc. Ja mam córeczkę w podobnym wieku 2 i 4/12 - Kasia.
                  Maleństwo z terminem również na 3 maja 2004.
                  Nad imionami też nie myśleliśmy, a co do płci: mnie jest obojętne - ale
                  dziewczynkami umiem się opiekować (mam również 11 lat młodszą siostrę) smile,
                  mężowi jest obojętne, ale z trzema dziewuchami to on nie wytrzyma smile

                  Pozdrawiam wszystkich
                  Renata
                • anna_purna Jaha do Ciebie 16.10.03, 11:19
                  Witaj,
                  Jak miło "spotkać" krajankę. Ja pochodzę spod Lublina a teraz mieszkam w
                  Pruszkowie od jakichś ośmiu lat. Mam czteroletniego synka Julka (też majowy
                  chłopak), a jak dobrze "trafię" to druga dzidzia urodzi się w urodziny Julka.
                  Pozdrawiam, Ania
              • martakis Re: MAJ 2004 !!! 15.10.03, 15:36
                no cześć Majóweczki
                Ja też zastanawiałam się co tu tak cicho się zrobilo. No to troszkę o mnie:
                Marta -Warszawa (ale myślami ciągle Wrocław) 26 lat, termin 13.05.2004, imiona:
                Marcin, a dla dziewczynki ciągle negocjujemy. Ja chcę Olę, Alicję lub Olgę ale
                mąż jakoś nie bardzo. Do brzucha cały czas mówi Marcin smile))
                Buziaki,
                • kiruna1 Re: MAJ 2004 !!! 15.10.03, 16:19
                  No to ja też się dołączę do podtematu:
                  Magda, 31 lat, z Poznania, mama Julki (21.05.2001) no i brzucha na 10.05.2004,
                  z imionami to jeszcze nic pewnego ale ostatnio wymyśliliśmy sobie Kajetana
                  (Kajtuś, Kajtek smile, a dla dziewuszki Sara lub Marianna.

                  Co do pozostałych spraw to jutro idę na trójwymiarowe USG do szpitala na Polną
                  bo moja lekarka (a w zasadzie badała mnie przez przypadek matka mojej lekarki,
                  jakaś profesor) stwierdziła, że mam chyba trochę za dużo wód płodowych, a to
                  może wskazywać na jakieś wady płodu , ale nie musi. A potem z wielkim uśmiechem
                  dodała, że poza tym to wszystko jest dobrze. Badanie może być przeprowadzone
                  dopiero gdy skończy się 10 tydz., więc od 2 tyg. siedzę jak na szpilkach i
                  czekam. Mam dobre przeczucia, a to co ja czuję jest przecież najważniejsze.
                  Trzymajcie za mnie kciuki.

                  Z pozytywnych rzeczy, to muszę powiedzieć, że chyba mi mija straszliwiste
                  zmęczenie, a i wieczorne nudności jakby słabsze, choć lodówka cały czas mi
                  śmierdzi. Do tej pory schudłam 1 kg, a to w moim przypadku jest bardzo
                  pozytywne, bo muszę się przyznać, że jestem strasznym grubasem.
                  I tym pozytywnym akcentem, żegnam was wszystkie panie (a może jakiś majowy tata
                  też nas czyta, jeśli tak to może się odezwie?)

                  Magda
                • malgog Re: MAJ 2004 !!! 15.10.03, 16:20
                  Uaktualniam więc :

                  ELIZA (27), Piaseczno k/W-wy, t. 12.05.04 - Tycjan, Letycja
                  EMILIA (26,) Gdynia, t. 13.05.04 - Olgierd, ?
                  MAGDA (31), Łódź, t. 13.05.04,Lesio, Asia
                  MONIKA mama Polci (29) Konstancin-Jeziorna, t. 02.05.04, Miłosz, ?
                  MAŁGOSIA mama Kubusia (37), Warszawa, t.08.05.04, ?, ?
                  AGNIESZKA mama Magdusi (28), Warszawa, t.03.05.04, ?, ?
                  MARTA (26) Warszawa, t. 13.05.04, Marcin, Ola (Alicja, Olga)

                  Strasznie Was dużo z terminem na 13 maja.
                  Dziewczyny napiszcie proszę czy jeżeli pracujecie - powiedziałyście już w
                  pracy, że spodziewacie się dziecka ?
                  Jak przyjęli to Wasi szefowie?
                  Ten problem jeszcze przede mną - decyję odkładam na II trymestr ciązy, tak 13,
                  14 tydzień (żeby nie zapeszyć).
                  Czy dopadły Was jesienne przeziębienia - mój synek juz dgrugi tydzień nie
                  chodzi do przedszkola bo kaszle i kicha, ja mam taką chrypę, że ledwie mówię,
                  teściowa chora i ogólnie do d...
                  Całuski i trzymajcie się ciepło
                  Pozdrowionka




                  • juliaaaaa Re: MAJ 2004 !!! 15.10.03, 16:59
                    Czesc Dziewczyny,
                    dawno mnie nie bylo, ale spedzilam cudowny weekend na Podlasiu. Pojechalismy z
                    Ukochanym na kilka dni do domku obok lasu. Codziennie chodzilismy na grzyby, a
                    wieczory spedzalismy przy kominku. Podlaczylam sie do laptopa i nawet praca
                    szla mi szybciej. A Ukochany rozpieszczal mnie na kazdym kroku: ugotowal zupke
                    grzybowa, wymasowal mi stopy, zrobil goraca kapiel... Moglabym byc w ciazy
                    cale zycie, jesli tak ma wygladac...
                    Elizo, zaczynam wierzyc, ze w poprzednim zyciu bylysmy siostrami!!! Bo jestem
                    buddystka i wierze w reinkarnacje. Tyle nas laczy-koniecznie musimy sie
                    poznac. Ksiazke o metodzie Motessorii na pewno sobie kupie, choc moj Ukochany
                    smieje sie, ze posylam do przedszkola dziecko, ktore jeszcze nie ma 10 cm. Ale
                    ja swoje wiem. I chetnie skorzystam z Twojej listy przedszkoli z ta metoda.
                    Musialam kupic sobie dzisiaj nowy stanik, bo ze starych moje piersi po prostu
                    wyplywaly. wink Smieje sie, ze ten kologram, ktory przytylam od poczatku ciazy
                    poszedl wlasnie w piersi, bo darmo szukac u mnie brzuszka. Nie wiem jak Wy-
                    Warszawianki, ale ja kupuje staniki u pani z Grochowskiej 93- pewnie o niej
                    slyszalycie. I tym razem dobrala mi idealny stanik i... zaprosila za miesiac,
                    bo powiedziala, ze biust na pewno jeszcze urosnie???!!! Dziewczyny, ktore juz
                    sa mamami, mam pytanie: o ile numerow powiekszyl Wam sie biust? Bo ja juz
                    teraz nosze dwie miski wieszky-czy pod koniec ciazy bede wygladac jak Pamela
                    Anderson???
                    • malgog Re: MAJ 2004 !!! 15.10.03, 17:36
                      Juliaaaaa - dopisz się koniecznie do listy - termin i imiona dzidziusia.

                      Moje piersi w poprzedniej ciąży wogóle "nie przytyły" - cały "impet" poszedł w
                      brzuch o czym już kiedyś pisałam.
                      Po porodzie prawie wogóle nie miałam pokarmu. Położne ze szpitala zwróciły mi
                      wówczas uwagę, że bardzo ważne jest masowanie brodawek w ciąży ręcznikiem
                      frotte, aby przygotować je (wzmocnić) do karmienia.
                      Może któraś z Was zna inne sposoby na przygotowanie cycuszków do tak doniosłej
                      roli.
                      Moje nie były przygotowane i ostatecznie zawiodły na całej linii - mały był na
                      butelce - pokarmu ZERO pomimo wlewania w siebie litrów napojów wywołujących
                      laktację.
                      Teraz widzę z dumą, że w tym temacie coś drgęło, przynajmniej z pół numeru -
                      super.
                  • anna_purna Re: MAJ 2004 !!! 16.10.03, 11:32
                    Dopisuję się:

                    ELIZA (27), Piaseczno k/W-wy, t. 12.05.04 - Tycjan, Letycja
                    EMILIA (26,) Gdynia, t. 13.05.04 - Olgierd, ?
                    MAGDA (31), Łódź, t. 13.05.04,Lesio, Asia
                    MONIKA mama Polci (29) Konstancin-Jeziorna, t. 02.05.04, Miłosz, ?
                    MAŁGOSIA mama Kubusia (37), Warszawa, t.08.05.04, ?, ?
                    AGNIESZKA mama Magdusi (28), Warszawa, t.03.05.04, ?, ?
                    MARTA (26) Warszawa, t. 13.05.04, Marcin, Ola (Alicja, Olga)
                    ANIA (30)mama Juleczka, Pruszków, t. 07-05-2004, a imiona??? nie mam pojęcia,
                    może Filip, Michał,
                    Pozdrawiam, A.


    • elizjum to mi się podoba:-)) 15.10.03, 19:43
      Proszę, jaka mobilizacja! To mi się podoba, tak trzymaćsmile
      Widzę, że nas przybywa i większość z nas spodziewa się dzidziusiów ok. 13.05.

      Też jestem bardzo ciekawa, jak to jest z tym biustem. Ja przed ciążą miałam
      miniaturowy, teraz powiększył mi się o ok. 1,5 rozmiaru i zaopatruję się w
      staniki w sklepie Intimissimi, który podoba mi się przede wszystkim z tego
      powodu, że można tam po prostu wejść, powiedzieć : "Dzień dobry, chciałabym
      kupić COŚ ładnego". "Staniczek, majteczki, koszulkę?" - pyta pani
      ekspedientka, "Nie wiem" - odpowiadam. I wtedy zaczyna się otwieranie
      drewnianych szufladek wypełnionych feerią barw i materiałów. Polecam Wam ten
      sklep na jesienne chandry. Obsługa jest bardzo miła, cierpliwa i kompetentna i
      można zmierzyć 50 staników i wyjść bez kupowania żadnego (w mojej karierze ta
      opcja nigdy niestety nie miała miejsca...), a i tak jest się potraktowanym
      miło.
      Zaczęłam poszukiwania spodni ciążowych, które nie do końca wyglądają jak
      ciążowe. Ponieważ w pracy nikt nie wie jeszcze, że jestem w ciąży, nie
      chciałabym paradowac w spodniach, które mają paskudne wstawki z materiału
      innego niż reszta spodni. Takie spodnie bowiem od razu mówią o odmiennym
      stanie, nie sądzicie?

      MAŁGOSIU, masz rację, że zawsze znajdzie się ktoś, kto będzie krytykował imię,
      jakie wybraliśmy dla dzidziusia. Zawsze przecież w okolicy może się znaleźć
      królik lub (nie daj Boże) stary kundel o imieniu, które nam się podoba. ja
      przestałam się przejmować. zapytałam kiedyś na Forum, co ludzie sądzą o
      imieniu Tycjan i wszyscy nagle zaczęli pytać, jak będę je zdarbniać - Tycek,
      Cycek itp, itd. Zupełnie jakby imię Eliza było zdrabnialne. E tam, jakoś to
      będzie.
      Wczoraj przeglądałam nie lubiane przeze mnie "W oczekiwaniu na dziecko" i
      przeraziłam się, że tak źle się odżywiam. czy Wy Dziewczyny jecie prawidłowo i
      nie opuszczacie posiłków??? Tam było napisane tak: "Nawet jeśli ty nie jesteś
      głodna, nie oznacza to, że twoje dziecko też nie jest głodne". Ugh, a ja
      zgrzeszyłam parę dni temu zjadając paczkę chipsów (pierwszy raz od wielu
      miesięcy) i teraz zastanawiam się jak znajdujące się w chipsach chemikalia
      wpływają na rozwijającego się Człowieczka.
      Proszę, napiszcie koniecznie o swoim odżywianiu.
      Z nowych lektur, jakie zaczęłam, polecam: "Podróż Teo" i "Historia pana
      Sommera" (P. Suskinda). Do gazety "Dziecko" dołączyli płytę "Relaksacyjna
      muzyka dla przyszłych mam", co po wysłuchaniu kilku godzin radia Zet i
      reklamy "Doktorze, jestem zerotomanką" wpływa niezwykle kojąco na znerwicowany
      umysł i słuch. Gorąco polecam.
      Trzymajcie się cieplutko i PISZCIE koniecznie.
      Eliza
      • madziki Praca 16.10.03, 08:33
        Ja w pracy musiałam zakomunikować nowiny ze względu na ciągłe siedzenie przy
        komputerze. Przyjęte to zostało bardzo dobrze, gdyż wszyscy tego się
        spodziewali. Na koniec sierpnia brałam ślub i już wcześniej mówiłam, że
        planujemy dzieci od razu. Poza tym pracuję wśród młodych ludzi - szef mojego
        wydziału został ojcem po raz drugi rok temu, a mój bezpośredni kierownik (w
        moim wieku) i jeszcze jeden kolega zostali tatą w czerwcu tego roku.
        Mój bezpośredni szef był przekonany, że nie wrócę po urlopie wypoczynkowym,
        tylko od razu skorzystam z L4, tak jak jego żona. Właśnie to coraz poważniej
        rozważam, gdyż lekarka ciągle mnie straszy szkodliwością siedzenia przed
        monitorem w pierwszych miesiącach. Szef usiłował znaleźć mi pracę ograniczającą
        kontakt z komputerem, co w wydziale informatyki jest po prostu nierealne.
        Napiszcie, czy pracujecie, czy korzystacie z L4?

        Pozdrawiam,
        MAGDA i krokodylek (13.05.2004)
        • elizjum Re: Praca 16.10.03, 11:11
          Ja pracuję, ale tak jak pisałam kiedyś, mam możliwość ustawiania sobie dnia
          pracy tak, jak chcę.
          Wcześniej pracowałam na etacie w międzynarodowym molochu.
          Moim zdaniem czasowe zwolnienia z pracy nie są niczym złym. Wiem natomiast, że
          źle jest widziane L4 na cała ciążę (sama jestem pracodawcą i mam okazję
          spojrzeć na to od drugiej strony). Mam również koleżanki, które przez całą
          ciążę siedziały w domu i teraz nie za bardzo mają do czego wracać.
          Może mogłabyś przychodzić do pracy tylko na część dnia? Wszystko zależy od
          tego, jak ważna jest dla Ciebie ta praca i czy nie chcesz "wypaść z obiegu",
          jak to się mówi nieładnie. Ja bym właśnie tak zrobiła, gdybym musiała
          zdecydować. Teraz, kiedy się czuję gorzej, jestem w domu i pracuję w domu, a
          kiedy mogę, wychodzę i pracuję poza nim. Staram się zachowac zdrowy rozsądek.

          Przestałam być tak senna jak na początku i praktycznie nie mam żadnych objawów
          ciąży (oprócz brzuszka i biustu). a jak u Was ze zdrówkiem?
          Pozdrawiam ciepło,
          Eliza
          • martakis Re: Praca 16.10.03, 12:01
            A ja już pisałam że od tygodnia jestem na zwolnieniu. nie czułam się najlepiej
            i w zeszły czwartek zwolniłam się z pracy i w ten sposób dowiedziała się moja
            dyrekcja. Może nie bylo to do końca tak jak sobie planowalam, bo też chcialam
            powiedzieć za jakieś dwa tygodnie, ale trudno. Na zwolnieniu jest mi bardzo
            fajnie. Dawno nie miałam tyle czasu dla siebie. Dzisiaj czuję się już znacznie
            lepiej, nie jestem senna i mam wyjątkowo dużo energii, od rana zdązyłam
            posprzątać ślicznie w domku smile))
            Jeśli chodzi o moją pracę to po macierzyńskim wolałabym ją zmienić. Chyba
            wszystkie wiecie jak to jest dzisiaj w szkole. Przez ostatnie dwa lata
            prowadziłam kursy i chyba trochę się rozpieściłam. Pozdrawiam wszystkie
            majówki. Jutro mam USG i już nie mogę się doczekać.
            Pa
            • mamamona Re: Praca 16.10.03, 13:44
              Dziewczyny,

              daje się zauważyć wątek: każda o sobie pisze, i nie czyta reszty. konkretnie:
              Malgog, wątek pracy został już przerobiony, ale rozumiem, że nie musisz
              przechodzić przez pierwszych 200 postów raz jeszcze wink)) poza tym kobiecie w
              ciąży wszystko się wybacza.
              Juliaaa nie dopisała się do podwątku personalnego (nie czyta nas czy co???)
              o przeziębieniach też już trochę poszło, ale o czym tu pisać, jak na dwór
              ciężko wyjść.

              ja u siebie obserwuję niepokojące dwa objawy: po pierwsze jako była mistrzyni
              szkoły w ortografii walę takie byki, że potem mi wstyd (nie koryguję ich, bo
              może nikt nie zauważy, zważywszy na wyżej wymienioną obserwację ??? smile))),
              ciągle wrzucam jakieś literówki (oczywiście spotykam się z klientem w
              SHOWROOM'IE a nie SHOWEROOM'IE surprisedOO

              raczej jem mniej niż zwykle, co mnie wcale nie niepokoi. schudłam jakieś 1,5
              kg. odżywiam się racjonalnie, czasem niestety nieregularnie (częsty wypadek:
              przesunięcie obiadu na ok.18-19). ostatnio wracając w słotny wieczór do
              Konstancina, mijałam McDonalda, którego personalnie nie cierpię, i poczułam,
              że jak natychmiast nie zjem loda w waflu z dwiema polewami - truskawkową na
              górze i czekoladową na dole, to umrę!!!!! spędziłam w tym przybytku dobre 20
              minut zajadając się słodkościami, i wcale nie żałuję. na dworze mżyło, było
              szaro, podwieczornie, a w rozświetlonym McDonaldzie było miło i słodko.

              jesień to czas przebywania w restauracjach. uwielbiam to, często korzystamy z
              dobrodziejstw kuchni innych nacji. teraz nie jest tak lekko, bo i Poleczka
              musi mieć zajęcie, co znacznie ogranicza wybór. chyba jestem głodna wink)))

              u mnie i biust i brzuch w normie, nic się nie dzieje. wciąż karmię Polcię
              (akcja odstawiania od piersi w toku, ale bez sukcesów na razie), więc biust i
              tak niczego sobie. brzucha nie wyczuwam wcale (oprócz nadmiaru tłuszczu po
              pierwszej ciąży), i czasami zastanawiam się czy rzeczywiście jestem w ciąży.
              gdyby nie mdłości miałabym prawdziwe wątpliwości.

              w tej ciąży wcale nie byłam senna (a w pierwszej zdarzyło mi się zatrzymać na
              poboczu i drzemać w samochodzie wracając do domu). nie mam smaków, nic co
              powodowałoby, że czuję się jak w ciąży. jak już wspominałam nie mogę doczekać
              się pierwszych ruchów dziecka (liczę maniacko na to, że w drugiej ciąży
              kobiety szybciej je czują, bo wiedzą czego się spodziewaćwink)))). na razie jest
              tak normalnie, że mam spore wątpliwości: czy może dziecko sobie samo nie
              zrezygnowało. wpatrzeni jesteśmy teraz w Polcię, bo zaczął się najfajniejszy
              okres: chodzi, zaczyna mówić, powtarza wyrazy, jest kontaktowa, a jeszcze nie
              wyrachowana. jest słodka. naprawdę wyjątkowa.


              dobra, ta cała reszta to na wątek o rówieśnikach leci. pozdrawiam słonecznie
              (bo dziś świeciło).
          • madziki Re: Praca 16.10.03, 13:53
            Pracuję w firmie zatrudniającej ok. 1600 pracowników, gdzie wiele kobiet idzie
            na zwolnienie od samego początku ciąży (tak zrobiła również żona mojego
            przełożonego pracująca w tej samej firmie). Potem bez problemu wracają na to
            samo stanowisko i praca na nie czeka.
            Moja praca jako jednego z administratorów jest zależna od tego, czy coś się
            dzieje, czy nie. Są dni, że wszyscy dzwonią i coś chcą, innym razem normalnie
            się nudzę. Moim obowiązkiem, jak to w takiej firmie jest odsiedzieć swoje 8
            godzin, a jak coś się dzieje, to nawet i dłużej. Rozważałam sytuację, że pójdę
            na zwolnienie i będę zaglądać co jakiś czas popracować trochę. Będę wtedy na
            bieżąco i w każdej chwili mogę coś zadziałać. Mając rękę w gipsie tak robiłam -
            musiałam wziąć miesięczne zwolnienie, bo mnie BHP w pracy ścignęło, ale co
            drugi dzień tu byłam.

            No i co najgorsze, pracę zaczynam od 7 rano, więc chodzę niedospana.
            Odczuwam potrzebę odpoczynku, żeby nikt mi nie zawracał głowy, a z drugiej
            strony nie chcę wypaść z obiegu, jak to się ładnie nazywa.

            Wiem, że sama muszę podjąć decyzję. Ale jak tylko postanawiam pracować dalej,
            wszystkie kobiety wokół doradzają mi zwolnienie (zaczynając od mamy i siostry,
            która od razu skorzystała ze zwolnienia będąc w ciąży). Koleżanki wręcz są
            zdziwione, że ja jeszcze pracuję, skoro mam możliwość odpocząć. I słyszę tylko,
            że powinnam dbać o siebie i uważać, żeby nie zaszkodzić maleństwu.
            Biję się z myślami. Mam czas do poniedziałku, bo wtedy mam wizytę u ginki z
            wynikami badań, które dzisiaj odbieram.

            Pozdrawiam,
            MAGDA i krokodylek (13.05.2004)
    • placebo77 Re: MAJ 2004 !!! 16.10.03, 13:11
      Czesc,
      jestesm Kasia i bardzo mi milo, ze moge dolaczyc to tej grupy mamus. Ja
      rowniez jestem majowka i mam termin na 5. 05. 2004. Pozdrawiam wszystkie nie
      tylko majowe mamysmile
      • monix123 Re: MAJ 2004 !!! 16.10.03, 15:58
        A ja też jestem majówką, nazywam się Monika, od wczoraj mam 26 latwink. Termin
        mam na 13 maja, jak wiele z Wassmile Mam mdłosci straszliwe, i kilo w plecy, biust
        trochę większy, a brzuch mniejszywink. No i jakoś żyję. W jednej pracy juz
        powiedziałam. W drugiej dopiero się zbieram, aby to zrobić. Są dni, ze mam
        ochotę iść na L4, ale jakoś myślę, że lepiej - jak się oczywiście jako tako
        ktoś czuje - pracować. W końcu ciąża to nie choroba. Tak wiec planuję - jak
        tylko będzie wszystko w porządku - pracować jak najdłużej. A zresztą
        zobaczymy...Pozdrawiam majówkismile
        • kiruna1 Re: dobra wiadomość 16.10.03, 16:46
          Właśnie wróciłam z USG i WSZYSTKO JEST W PORZĄDKU.smile)))))

          Nawet nie wiecie jak się cieszę, buzia mi się sama uśmiecha. Było podejrzenie,
          że jest za dużo wód płodowych, a dzisiaj na super czułum aparacie, specjalistka
          powiedziała, że nic niepokojącego nie widać i wszystko co można sprawdzić w tak
          wczesnej ciąży (11 tydzień)jest OK!!!! Maleństwo mierzy 3,1 cm, serducho mu
          bije i robiło niesamowite fikołki (ale będzie rozrabiaka). Tak się cieszę! Po 2
          tygodniach nerwów wreszcie święty spokój. Teraz już wierzę, że napewno wszystko
          się uda i dzidziuch urodzi się zdrowy. Jakie życie jest dzisiaj piękne, mimo
          tej szarówy za oknem.

          Pozdrowienia dla wszystkich
          Magda
          • juliaaaaa Re: MAJ 2004!!! 16.10.03, 19:05
            Dziewczyny,

            jak się cieszę, że tyle piszecie. Oczywiście czytam wszysściutko, a nie
            wpisałam się na wątek personalny, bo po pierwsze już kilkadziesiąt postów
            dalej szczegółowo się przedstawiłam i zaproponowałam to innym forumowiczkom,
            po drugie mam termin na kwiecień, a po trzecie nad imionami zacznę się
            zastanawiać pod koniec ciąży. Ale oczywiście mogę się dopisać z terminem na 17
            kwietnia.
            Mam do Was pytanie: czy Wy też podchodzicie do dzieci, jak do "inwestycji"?
            chodzi mi o to, że wczoraj siedziałam z dwiema bliskimi koleżankami, które sa
            w ciąży i jedną, która jeszcze nie i rozmawiałyśmy o dzieciach. Jedna ciężarna
            powiedziała, że na drugie zdecyduje się dopiero za kilka lat, bo finansowo
            sobie nie poradzi. A ta bezdzietna powiedziała, że na dziecko ją nie stać.
            Więc spytałam ile kosztują dzieci??? Bo każda z nas ma mieszkanie, samochód,
            zarabiającego partnera i pracę, no i zbliża się do 30. A jednak planują raczej
            wakacje lub kurs nurkowania niż dzieci. Nie żebym to potępiała, ale czy Wy też
            kalkulowałyście, co bardziej się "opłaca"? Bo mnie ta rozmowa bardzo
            zastanowiła i pomyślałam, że chyba nie ma odpowiedniego momentu na dziecko.
            Najpierw szkoła, studia, jakieś kursy, "wyszumienie się", potem praca, strach
            przed jej utratą, a potem za późno.
            Magda, cieszę się, że wszystko w porzadku z Twoim Ludkiem. Pamiętam, jak się
            denerwowałaś. Ja mam w przyszłym tygodniu badanie genetyczne i również mam
            nadzieję, że wszystko będzie w porządku. Przez to, że tej ciąży w ogóle nie
            czuję, czasem zapominam, że jestem ciężarną. Wy też tak macie?
            Trzymjacie się cieplutko w te zimne dni
            • madziki Re: MAJ 2004!!! 17.10.03, 07:42
              Ja również nie rozumiem ludzi planujących dzieci z pełną kalkulacją finansową.
              Na ogół stwierdzają, że nie stać ich na dzieci, albo mając jedno, że nie stać
              ich na drugie. Przecież to jest chore podejście. Tym sposobem nigdy ich nie
              będzie stać, bo ważniejsze staje się zwiedzanie świata podczas wakacji za
              ogromne pieniądze, bądź kupno super sprzętu czy samochodu.
              Ja odkładałam dzieci z innego względu. Nie znalazłam właściwego partnera
              wcześniej. Z mężem na długo przed ślubem, zaraz jak się poznaliśmy
              rozmawialiśmy o tym, że chcemy bardzo mieć dzieci, jednak czekaliśmy z tym do
              ślubu. Nie miałam żadnego problemu z zajściem w ciąże - pierwszy strzał okazał
              się celny. smile) Wiem już teraz, że na jednym dziecku się nie poprzestaniemy.
              Moja siostra ma skromny budżet - pracuje tylko jej mąż - bez zastanowienia
              zdecydowali się na dwoje dzieci, a po jakimś czasie pojawiła się jeszcze jedna -
              trzecia niespodzianka. Ani przez chwilę nie padło zdanie, że ich nie stać na
              to. Owszem, wiedzieli, że nie będzie łatwo, ale dzieci są najwspanialsze na
              świecie i są warte wszystkiego. Owszem, nie jeżdżą po świecie, bo ich na to nie
              stać, ale czy to jest najważniejsze?

              Co do odczuć, to często również zapominam, że jestem w ciąży, gdyż czuję się
              bardzo dobrze. Wszelkie mdłości mnie ominęły, jedynie nadal mam obolałe piersi,
              które nabrały wielkości. Oprócz tego mój brzuszek zaczął rosnąć i mam problemy
              z ciuchami. Ledwo mieszczę się w spodnie. Czas najwyższy ruszyć na zakupy.
              Ogrodniczki ciążowe mam obiecane od kuzynki. smile
              Aha, chodzę ostatnio trochę zaspana, ale to pewnie z powodu wczesnego wstawania
              do pracy. Jak przychodzi godz. 21 robię się potwornie senna i zasypiam w
              dowolnym miejscu.

              Pozdrawiam wszystkich gorąco,
              MAGDA i krokodylek (13.05.2004)
            • anna_purna Re: MAJ 2004!!! 17.10.03, 10:37
              Witajcie,
              W sprawie "inwestycji"... Bardzo się cieszę, że są jeszcze ludzie, którzy myślą
              tak jak ja w sprawie dzieci. Bo coraz częściej słyszę dokoła o tym, że ludzie
              decydują sie na jedno dziecko (i to w dodatku bardzo późno) bo ich nie stać na
              dzieci. Naprawdę dziwnie to brzmi, kiedy mówią tak ci, którzy mają dom,
              samochód i całkiem niezłe dochody. Nie jestem w stanie zrozumieć takich ludzi.
              Ale każdy ma jakieś priorytety w życiu. Dla niektórych są to dwa razy w roku
              wakacje za granicą, swoboda (którą dzieci w pewien sposób ograniczają, bo
              trzeba być odpowiedzialnym już nie tylko za siebie), coraz lepsza praca... To
              smutne, oczywiście z mojego punktu widzenia. Ja jestem drugi raz w ciąży. Z
              Julkiem zostałam w domu przez półtora roku, mieszkaliśmy wtedy jeszcze z
              rodzicami, więc było nam łatwiej. Teraz pewnie będę musiała wrócić do pracy po
              półroku, bo same nasze "stałe opłaty" wynoszą więcej niż pensja męża - no, ale
              mamy własne, duże mieszkanie, więc coś za coś. Nigdy nie kalkulowałam, czy
              opłaca nam się mieć dzieci. Ja chętnie urodziłabym jeszcze jedno, ale
              zobaczymy, jak to będzie.

              Byłam wczoraj u ginia i na USG. Troszkę przesunął mi się termin porodu, bo tym
              razem jestem w 12-tym tygodniu (a nie w dziesiątym jak wyszło na pierwszym
              USG) i termin wyszedł na 27 kwietnia. Ale podobno bardziej prawdopodobne jest
              badanie pierwsze, kiedy dzidziuś jest mniejszy.
              Ważniejsze jest to, że sprawdził przezierność karku (tak to się nazywa???) i
              wyszło 1,8 co jest normą, więc o jeden niepokój mniej. Dzidzia ma 53 mm, jak ją
              podglądaliśmy, spała z pupą do góry. Morfologia raczej średnia, ale jeszcze nie
              tragiczna. Na witaminy jeszcze za wcześnie, bo w większości zestawów jest wit.
              A która jest według mojego ginia niewskazana we wczesnej ciąży. Dalej biorę
              kwas foliowy. Dowiedziałam się, że na bóle głowy mogę brać leki z
              paracetamolem – co mnie bardzo ucieszyło, bo bóle mam uporczywe.
              W ogóle wizyta trwała ponad 40 minut, pan doktor cały czas coś mówił, wyjaśniał
              i dziś połowy tych rzeczy nie pamiętam. Ogólnie jestem bardzo zadowolona z
              wizyty. Następna wizytacja za miesiąc.
              Pozdrawiam, już-nie-wiem-czy-majowa Ania
    • elizjum Re: MAJ 2004 !!! 16.10.03, 19:25
      Dobry wieczórsmile

      Przede wszystkim chciałabym powitać nowe Mamy - Monikę, Kasię i Renatę. Mam
      nadzieję, że niedługo pojawi się Małgosia i uaktualni naszą listęsmile
      Małgosiuuu!!!

      MONA, masz rację, że czasem się pisze i zapomina o tym, co już było. Ale wątek
      się tak elegancko rozrasta, że ja zaczęłam sobie spisywać na kartce Kto jest
      Kim na naszym wątku i trochę mi teraz łatwiej. Na drugim wątku majowym ktoś
      napisał, że tu tyle nas jest, że się wszystkie zlewamy w jedno... Hmn, cóż.
      To Twoja Polcia jest jeszcze Maluszkiem! Ciekawa jestem czy już mówi? Mieszkam
      na osiedlu, gdzie najbardziej zaraźliwą chorobą jest ciąża i większość dzieci
      ma do 2-3 lat. Moje dwie najbliższe sąsiadki mają dzieci 1,5-roczne, a w
      mieszkaniu na górze żyje sobie rodzeństwo dziewczynka 2,5 roku (i gada tak, że
      wymiękam przy niej: "Proszę tu podejść i obejrzeć mój wózek dla lalki") i
      chłopczyk ok. 1,5 roczny. Jeśli mieszkasz w Konstancinie, może będziemy miały
      okazję się kiedyś poznaćsmile swoją drogą, w pierwszej chwili zastanawiałam sie
      nad SHOWERROOMEM - wyobraziłam sobie wielką salę z lustrami i kabinami
      prysznicowymi i klientów, którzy po niej spacerują w Twoim towarzystwiewink Ale
      potem poszłam po rozum do głowysmile
      MAGDO, cieszę się, że Twoje usg wypadło pomyślnie i Fasolinka się pięknie
      rozwija. Nie mogę sie nadziwić jak szybkie jest tempo rośnięcia takiego Ludka.
      Ja mam usg wyznaczone na 12 tydz. i wyczytałam gdzieś, że dzidziuś powinien
      mieć wtedy ok 7 cm.

      Pożegnam się z Wami, bo niestety muszę pojechać jeszcze do pracy, choć dziś
      czuję się kiepsko. Boli mnie brzuch, który przypomina małą piłkę i marznę w
      letnich spodniach - jedynych, które mogę normalnie zapiąć.

      Pozdrowienia cieplutkie,
      Eliza
      • malgog Re: MAJ 2004 !!! 17.10.03, 08:56
        Aktualne na 17.10.03 godz. 8.46

        ELIZA (27), Piaseczno k/W-wy, t. 12.05.04 - Tycjan, Letycja
        EMILIA (26,) Gdynia, t. 13.05.04 - Olgierd, ?
        MAGDA (31), Łódź, t. 13.05.04,Lesio, Asia
        MONIKA mama Polci (29) Konstancin-Jeziorna, t. 02.05.04, Miłosz, ?
        MAŁGOSIA mama Kubusia (37), Warszawa, t.08.05.04, ?, ?
        AGNIESZKA mama Magdusi (28), Warszawa, t.03.05.04, ?, ?
        MARTA (26) Warszawa, t. 13.05.04, Marcin, Ola (Alicja, Olga)
        ANIA (30)mama Juleczka, Pruszków, t. 07-05-2004, Filip -?, Michał ?,
        Kasia (?), (?), t. 05.05.04 - (?), (?)
        Monika (26), (?), t. 13.05.04 - (?), (?)
        Renatko - dopisz się prszę bo nie mogę Cię odnaleźć.




        • mamakasi Re: MAJ 2004 !!! 17.10.03, 10:40
          Z przyjemnością smile
          ELIZA (27), Piaseczno k/W-wy, t. 12.05.04 - Tycjan, Letycja
          EMILIA (26,) Gdynia, t. 13.05.04 - Olgierd, ?
          MAGDA (31), Łódź, t. 13.05.04,Lesio, Asia
          MONIKA mama Polci (29) Konstancin-Jeziorna, t. 02.05.04, Miłosz, ?
          MAŁGOSIA mama Kubusia (37), Warszawa, t.08.05.04, ?, ?
          AGNIESZKA mama Magdusi (28), Warszawa, t.03.05.04, ?, ?
          MARTA (26) Warszawa, t. 13.05.04, Marcin, Ola (Alicja, Olga)
          ANIA (30)mama Juleczka, Pruszków, t. 07-05-2004, Filip -?, Michał ?,
          Kasia (?), (?), t. 05.05.04 - (?), (?)
          Monika (26), (?), t. 13.05.04 - (?), (?)
          RENATA mama Kasi (27), Kielce, t.03.05.2003, (?), (?)

          Pozdrawiam cieplutko i trochę ociężale (wczoraj obchodziliśmy z mężem 4
          rozcznicę ślubu - w restauracji - pozwoliłam sobie nawet na pół lampki wina, a
          co!)

          Renata, Kasia 15.06.2001 i Maleństwo
          • placebo77 Re: MAJ 2004 !!! 17.10.03, 11:43
            witam, widze, ze musze uzuplenic dane, wiec to czynie:
            Kasia (26) Warszawa, Michał, Natalia, Zuzanka

            Pozdrawiam serdecznie
      • mamamona Re: MAJ 2004 !!! 17.10.03, 11:22
        Elizo,

        ja też mieszkam na młodym osiedlu, na którym większość mieszkańców w naszym
        wieku właśnie intensywnie się rozmnaża. dzieci tu bez liku, i wciąż widać i
        nowe brzuszki, i nowe wózki wink)) moja sąsiadka już się cieszy na moją drugą
        ciążę, bo chce załatwić swoje kłopotliwe sprawy, i robić drugie!

        wątek braku finansów na dziecko jest jak najbardziej naturalny, bo i czasy
        takie, że wszyscy jesteśmy już tylko konsumentami (proszę, nie bierzcie tego
        az tak strasznie personalniewink)). nasza Polcia jest dzieckiem wpadkowym, i
        bardzo się cieszę, że tak się stało. pisałam Wam już, że teraz nie ma czasu
        NIGDY na dziecko, bo zawsze jest coś ważniejszego - skończenie studiów, praca,
        kariera, ugruntowanie pozycji na rynku, no i widmo utraty pracy. jest jak
        jest, bywało gorzej, bywało lepiej. oczywista, wymianienie macierzyństwa na
        kurs nurkowania jest już tylko egocentryzmem, ale może to lepiej, żeby
        niedojrzałe matki nie brały się za ciąże, bo więcej z tego nieszczęść.

        drugie dziecko jest już naszą świadomą decyzją(zresztą, bosko było pierwszy
        raz w życiu kochać się dla dziecka, bez strachu zajścia w ciążę - bo wprost
        przeciwnie wink))). mimo, że widzę recesję na rynku, mam pewność, że damy sobie
        radę, szczególnie, że między dziećmi będzie niewielka różnica wieku, i wiele
        rzeczy da się amortyzować (wózki, łóżeczko, część ubrań wink)) zawsze chciałam
        mieć przynajmniej dwoje, bo obserwuję jedynaków od lat, i powiem szczerze, że
        daje się to zauważyć, czy ktoś jest z wielodzietnej rodziny, czy właśnie
        jedyny (wybaczcie sens składni, jestem w ciąży wink)). oczywiście,nie w każdym
        przypadku. mój chrześniak, jedynak, jest uroczym dzieckiem, bardzo mądrym
        itd., ale: z małym poczuciem humoru na swój temat (inaczej niż inny bratanek z
        3-dzietnej rodziny w tym samym wieku), bardzo poważny wobec życia, no i myjący
        ręce po pogłaskaniu naszych mopsików właściwie od razu (higiena jest nam
        bliska, ale dziesięciolatek lecący z rączkami do umywalki, bo brudne! to dla
        mnie szok!).

        moja Poleczka jest w najfajniejszym wieku jak już wspominałam. zdążyłam już
        przyzwyczaić się do tego, że to bobas, który pięknie się uśmiecha, raczkuje, i
        reaguje na gilskowanie. a teraz, w wieku roku, mała po prostu wskoczyła
        lawinowo w wiek dziecięcy. właśnie zaczęła chodzić, uczy się mówić : mama,
        tata, dzi.dzia, ki.cia, pania (panda), powtarza każde nasze słowo, i robi to
        rozkosznie. szczeka jak piesek, muuuczy jak krówka, bruma jak auto. mówi a.to.
        jest wdzięczna, rozumna, zupełnie inne dziecko jak jeszcze przed dwoma
        miesiącami. zawsze myślałam,że dzieci rozwijają się stopniowo, a jest wprost
        proporcjonalnie: ten rozwój jest skokowy. ni z tego ni z owego Polcia zaczęła
        raczkować w wieku pół roku (do mopsików wink)), nagle chodzić, nagle mówić,
        pokazywać paluszkiem co chce. jedyne co rozwija się u niej stopniowo, to nauka
        tańca. kiwa główką od 5 miesiąca życia, teraz są już i przytupy, kręcenie
        główką, i rączkami. a najfajniejsze jest to, że dziecko w tym wieku nie jest
        wyrachowane, czy złośliwe, i nie wstydzi się.wszystko co robi jest tak
        naturalne jak oddychanie, co jest słodkie.

        kończę, lecę na śniadanie. późno dziś wstałam, bo oboje mamy dzień w domu.
        ślę Wam Poleczkowe buziaczki, papa.
      • mamamona Re: MAJ 2004 !!! 17.10.03, 11:22
        Elizo,

        ja też mieszkam na młodym osiedlu, na którym większość mieszkańców w naszym
        wieku właśnie intensywnie się rozmnaża. dzieci tu bez liku, i wciąż widać i
        nowe brzuszki, i nowe wózki wink)) moja sąsiadka już się cieszy na moją drugą
        ciążę, bo chce załatwić swoje kłopotliwe sprawy, i robić drugie!

        wątek braku finansów na dziecko jest jak najbardziej naturalny, bo i czasy
        takie, że wszyscy jesteśmy już tylko konsumentami (proszę, nie bierzcie tego
        az tak strasznie personalniewink)). nasza Polcia jest dzieckiem wpadkowym, i
        bardzo się cieszę, że tak się stało. pisałam Wam już, że teraz nie ma czasu
        NIGDY na dziecko, bo zawsze jest coś ważniejszego - skończenie studiów, praca,
        kariera, ugruntowanie pozycji na rynku, no i widmo utraty pracy. jest jak
        jest, bywało gorzej, bywało lepiej. oczywista, wymianienie macierzyństwa na
        kurs nurkowania jest już tylko egocentryzmem, ale może to lepiej, żeby
        niedojrzałe matki nie brały się za ciąże, bo więcej z tego nieszczęść.

        drugie dziecko jest już naszą świadomą decyzją(zresztą, bosko było pierwszy
        raz w życiu kochać się dla dziecka, bez strachu zajścia w ciążę - bo wprost
        przeciwnie wink))). mimo, że widzę recesję na rynku, mam pewność, że damy sobie
        radę, szczególnie, że między dziećmi będzie niewielka różnica wieku, i wiele
        rzeczy da się amortyzować (wózki, łóżeczko, część ubrań wink)) zawsze chciałam
        mieć przynajmniej dwoje, bo obserwuję jedynaków od lat, i powiem szczerze, że
        daje się to zauważyć, czy ktoś jest z wielodzietnej rodziny, czy właśnie
        jedyny (wybaczcie sens składni, jestem w ciąży wink)). oczywiście,nie w każdym
        przypadku. mój chrześniak, jedynak, jest uroczym dzieckiem, bardzo mądrym
        itd., ale: z małym poczuciem humoru na swój temat (inaczej niż inny bratanek z
        3-dzietnej rodziny w tym samym wieku), bardzo poważny wobec życia, no i myjący
        ręce po pogłaskaniu naszych mopsików właściwie od razu (higiena jest nam
        bliska, ale dziesięciolatek lecący z rączkami do umywalki, bo brudne! to dla
        mnie szok!).

        moja Poleczka jest w najfajniejszym wieku jak już wspominałam. zdążyłam już
        przyzwyczaić się do tego, że to bobas, który pięknie się uśmiecha, raczkuje, i
        reaguje na gilskowanie. a teraz, w wieku roku, mała po prostu wskoczyła
        lawinowo w wiek dziecięcy. właśnie zaczęła chodzić, uczy się mówić : mama,
        tata, dzi.dzia, ki.cia, pania (panda), powtarza każde nasze słowo, i robi to
        rozkosznie. szczeka jak piesek, muuuczy jak krówka, bruma jak auto. mówi a.to.
        jest wdzięczna, rozumna, zupełnie inne dziecko jak jeszcze przed dwoma
        miesiącami. zawsze myślałam,że dzieci rozwijają się stopniowo, a jest wprost
        proporcjonalnie: ten rozwój jest skokowy. ni z tego ni z owego Polcia zaczęła
        raczkować w wieku pół roku (do mopsików wink)), nagle chodzić, nagle mówić,
        pokazywać paluszkiem co chce. jedyne co rozwija się u niej stopniowo, to nauka
        tańca. kiwa główką od 5 miesiąca życia, teraz są już i przytupy, kręcenie
        główką, i rączkami. a najfajniejsze jest to, że dziecko w tym wieku nie jest
        wyrachowane, czy złośliwe, i nie wstydzi się.wszystko co robi jest tak
        naturalne jak oddychanie, co jest słodkie.

        kończę, lecę na śniadanie. późno dziś wstałam, bo oboje mamy dzień w domu.
        ślę Wam Poleczkowe buziaczki, papa.
        • juliaaaaa Re: MAJ 2004 !!! 17.10.03, 14:51
          Dziewczyny,
          ciesze się, że macie podobne podejście do dzieci. Bo trochę się
          przestraszyłam, że może rzeczywiście "nie stać" mnie na dziecko. Ale jak sobie
          przypomne czasy, kiedy moja mama mnie wychowywała, to od razu robi mi się
          lepiej. Wtedy nie było różnych udogodnień i dobrodziejstw, z których my możemy
          korzystać. I myśle, że nawet z niedużymi pieniędzmi można zafundować dziecku
          wspaniałe dzieciństwo.
          Mona, rozczuliłam się czytając opis zdolności Twojej Poleczki. Już nie mogę
          się doczekać pierwszego roku mojego dziecka. Ciągle czytam książki i artykuły
          na ten temat i wiem, że to musi być piękna przygoda, patrzeć jak rozwija się
          mały człowieczek.
          U mnie też epidemia ciąż. Moja przyjaciółka rodzi w lutym, druga w kwietniu, a
          na moim piętrze jestem już trzecią ciężarną na 5 mieszkań!!! Ciąża jest
          zaraźliwa. Najbardziej cieszę się, że urodzimy na wiosnę i będziemy mogły
          spędzać dużo czasu na powietrzu.
          Trzymajcie się ciepło i miłego weekendu
          • malgog Re: MAJ 2004 !!! 17.10.03, 15:20

            ELIZA (27), Piaseczno k/W-wy, t. 12.05.04 - Tycjan, Letycja
            EMILIA (26,) Gdynia, t. 13.05.04 - Olgierd, ?
            MAGDA (31), Łódź, t. 13.05.04,Lesio, Asia
            MONIKA mama Polci (29) Konstancin-Jeziorna, t. 02.05.04, Miłosz, ?
            MAŁGOSIA mama Kubusia (37), Warszawa, t.08.05.04, ?, ?
            AGNIESZKA mama Magdusi (28), Warszawa, t.03.05.04, ?, ?
            MARTA (26) Warszawa, t. 13.05.04, Marcin, Ola (Alicja, Olga)
            ANIA (30)mama Juleczka, Pruszków, t. 07-05-2004, Filip -?, Michał ?,
            KASIA (?), Warszawa, t. 05.05.04 - Michał, Natalia, Zuzanka
            MONIKA (26), (?), t. 13.05.04 - (?), (?)
            RENATA mama Kasi (27), Kielce, t.03.05.2003, (?), (?)

            Tak mi się jakoś przypomniało, na temat "zaraźliwych" ciąż i nie tylko - to
            fakt, ale słyszałam, że (bez związku) rozwody też są zaraźliwe.
            Podobno jest taka teoria, jeżeli ktoś wśród naszych znajomych, kogo dobrze
            znamy z sąsiedztwa, z pracy it. rozwiedzie się (a nasze małżeństwo nie należy
            do udanych) i my widzimy, że po rozwodzie sobie świetnie radzi - to przychodzi
            nam do głowy (mam na myśli oczywiście sytuacje kiedy małżeństwo nie należy do
            udanych), że nam też jakoś wyjdzie i poradzimy sobie, zaczynamy dążyć do
            rozwodu i dalej z górki.
            Wiecie o co chodzi ???
            To tak absolutnie bez związku -
            Ja również bardzo się cieszę, że poród nastąpi na wiosnę. Moje pierwsze dziecko
            też urodziło się w maju, więc wiem jak to jest wspaniale - praktycznie cały
            dzień na dworze - po prostu super - dodam, że poprzednio wyjechałam na całe
            lato, aż do października na wieś, na co w przyszłym roku też liczę.
            Szkoda tylko, że skrócili urlopy macierzyńskie, każdy tydzień pobytu z
            maluszkiem w domu jest na wagę złota. No chyba, że można zostać w domu bez
            ograniczeń i nie ma potrzeby powrotu do pracy.

            Do poniedziałku - pozdrawiam ciepło
            Małgosia
            • malgog Re: MAJ 2004 !!! 17.10.03, 15:34
              Uaktualniona, stan na dziś

              ELIZA (elizjum)-(27), Piaseczno k/W-wy, t. 12.05.04 - Tycjan, Letycja
              EMILIA (emilia41)-(26,) Gdynia, t. 13.05.04 - Olgierd, ?
              MAGDA (madziki)-(31), Łódź, t. 13.05.04,Lesio, Asia
              MONIKA mama Polci (mamamona)-(29) Konstancin-Jeziorna, t. 02.05.04, Miłosz, ?
              MAŁGOSIA mama Kubusia (malgog)-(37), Warszawa, t.08.05.04, ?, ?
              AGNIESZKA mama Magdusi (jaha_mama_magdy)-(28), Warszawa, t.03.05.04, ?, ?
              MARTA (martakis)-(26) Warszawa, t. 13.05.04, Marcin, Ola (Alicja, Olga)
              ANIA mama Juleczka (anna_purna)-(30), Pruszków, t. 07-05-2004, Filip, Michał,?,
              KASIA (?), Warszawa, t. 05.05.04 - Michał, Natalia, Zuzanka
              MONIKA (26), (?), t. 13.05.04 - (?), (?)
              RENATA mama Kasi (mamakasi) -(27), Kielce, t.03.05.2003, (?), (?)
              MAGDA mama Julki (kirkuna1)- (31), Poznań, t. 10.05.04, Kajetan, Sara, Marianna,
      • dona29 Re: MAJ 2004 !!! 17.10.03, 20:29
        Witajcie...
        nie było mnie trochę - ze znanych powodów - to ja napisałam,że na tym wątku
        wszysko zlewa mi się w całość - bo to prawdawink
        Ale bardzo podoba mi się pomysł przedtawienia się - i może jest to jakaś szansa
        na uporządkowanie?
        Tak więc - Donatella,lat 29,Warszawa - mama Jasia i Dzidzi -termin póki co na
        27 maja 2004!
        Pozdrawiam i wierzę,że uda mi się przezwyciężyć chaos!

        Dona
        • mamakuba Re: MAJ 2004 !!! 17.10.03, 22:29
          Witam was wszystkie,
        • mamakuba Re: MAJ 2004 !!! 17.10.03, 22:53
          Witam was wszystkie,

          Elizo piękny post. Popłakałam sie, ale jak to już któras z was mówiła w ciąży
          to normalne. Najpierw apropos uczuć do męża, co zresztą zaraz sie połaczy z
          wątkiem " kiedy dziecko?".
          Nasze pierwsze dziecko było totalna wpadką , w niezbyt dla mnie dobrym
          okresie : nie byłam pewna czy facet z którym jestem to ten, czy chce miec
          dziecko i przede wszystkim miałam plany wydawało mi sie oto zdobędę cały świat.
          A tu trach. Nici z planowanego na stałe wyjazdu za granicę, nici z kariery ( bo
          jak coś robic to nie na pół gwizdka - to dla tych które zaraz będa mi wpierac
          ze kariere da sie zrobic zawsze nawet z małym dzieckiem) no i jeszcze ten
          facet. Zdecydowałam urodzić, pierwsze miesiace płakałam i nic nie mogłam na to
          poradzić. W piątym miesiącu ciąży dostałam (pewnie przez hormony) takiego
          przypływu uczuc do mojego przyszłego męża że myślałam że oszaleję . Na
          szczęście po ciąży mi to zostało. Pobraliśmy sie kiedy nasz Kubus miał 3
          miesiące. Jestem szczęśliwa. Mój mąz jest wspaniałym ojcem i całkiem
          przyzwoitym (hi, hi) mężem.Chcieliśmy drugiego dziecka i będziemy je mieli w
          maju. Czasem ogarniaja mnie mysli o tym co było i co mogłoby być i bardziej
          pod tym względem a nie finansowym zastanawiałbym sie czy to był czas na dziecko
          bo jeśli ktoś chce miec dziecko, najważniejsza jest miłość którą mu ofiarujemy
          a nie piękne ubranka i super zabawki. Wiadomo, że dziecko jeśc musi i nie
          mówię że tym sie naje, ale to jest podstawa z całą- materialną resztą ,jesli
          sie chce czowiek da sobie radę.
          I tak to ze mna było.Teraz mam 25 lat ( w grudniu skończę 26), nie zrobiłam
          oszałamiającej planowanej kariery. Obecnie siedze na L4 z moim dzieckiem i
          zamieniam sie całkowice w kurę domowa. Ale jeste mi dobrze i jak patrze na
          moje kolezanki, które wciąz sie szamoczą z życiem nie wiedząc co ze soba zrobic
          to ciesze sie że ktos na górze pomyslał za mnie i tak mi to wszystko pięknie
          poukładał. A teraz znowu zaczynam kochac mojego męża coraz bardziej i to jest
          bardzo fajne.
          Co jeszcze miałam napisac , musze Wam jakos pokazac mojego Kubusia ale nie wiem
          jak sie tu załącza zdjęcia. Jest taki cudowny, coraz więcej rozumie i tak
          pieknie sie do mnie usmiecha, a już najpiękniejszy jest rano jak budzi się
          koło mnie taki z rozczochranym łebkiem i daje mi buzi.
          Pozdrawiam Was wszystkie bardzo serdecznie, napiszcie jak to z wami było? Czy
          wasze dzieciaczki są planowane?

          Ania z Opola mama Kubusia ( ur. 15 maja 2002), 25 lat ( jesze 3 miesiące hi hi)
          Termin 6 maja imiona ??????


          • dona29 dzidzia planowana! 21.10.03, 08:42
            Witam serdecznie w pochmurny poranek,kiedy to siedzę na zwolnieniu a w mojej
            pracy pewnie aż huczy od plotek - zawiozłam im zwolnienie z literką "B" - i
            paniusie pewnie pospadały z krzesełek przy porannej kawce!
            Ale nic to.
            Czuję się przeróżnie - problem spodni ,spędza mi sen z powiek - już naprawdę
            nie wiem w co się ubrać.Nie miałam tego problemu,kiedy byłam w ciąży z Jasiem -
            bo byłam naprawdę szczuplutka,jak na przyszłą mamę.
            Teraz (odpowiadając na pytanie Mamy Kuby,hi,hi..) - tak,to moje planowane
            dziecko -ale powiem szczerze,że myślałam,ze od momentu kiedy podjęliśmy taką
            decyzję do ziszczenia się - upłynie przynajmniej 3,4 miesiące.A tu...pierwsza
            próba ..i jesteśmy we trójkęwink))))Pozdrawiam bardzo serdeczniewink))-Dona
    • elizjum Re: MAJ 2004 !!! 17.10.03, 16:30
      Napisałam super długi post, ale system mnie wylogował i wszystko się
      skasowało, brr.
      Na pewno każda z nas zna kogoś, kto po licznych kalkulacjach doszedł do
      wniosku, że dziecko mu się nie opłaca.
      Mam koleżankę, którą mąż bardzo namawia (od kilku lat) na dziecko, a ona w tym
      czasie a) zrobiła kurs pilota b) kurs DJ-a c) drugi kierunek studiów c)
      nauczyła się pływać na desce d) namówiła męża na to, by kupił jej większy
      samochód "z myślą o dziecku". I zawsze, kiedy ją pytam "Kiedy" ona
      mówi: "Zaczynamy się starać we wrześniu", "Zaczynamy się starać po
      feriach", "Będziemy próbować, kiedy dostanę licencję nurka". Deklaruje, że
      chce mieć kilkoro dzieci, a ma w tej chwili 34 lata.
      Nie ukrywam, że ja również czekałam na właściwy moment, ale nie było to
      związane z sytuacją materialną, a przemyśleniami na temat tego, czy człowiek,
      z którym jestem będzie dobrym ojcem dla mojego dziecka, ale również chciałam
      się "wyszumieć", podróżować, skończyć studia i dotrzeć do takiego momentu w
      karierze zawodowej, kiedy będę mogła zatrzymać się na chwilę, a później
      spokojnie do niego wrócić.
      Dwa wydarzenia w moim życiu przekonały mnie do tego, że to jest właśnie ten
      czas. Na przełomie lutego i marca tego roku byłam w Indiach - obserwowałam
      kobiety, które mimo ubóstwa, są szczęśliwe - noszą dzieci w chustach
      owiniętych dookoła bioder, krzątają się z nimi w domu, pracują, zamiatają
      podwórko. Widziałam bose dzieci biegające ze śmiechem po czerwonej ziemi,
      które były szczęśliwe. One nie zastanawiają się nad tym, co by tu jeszcze
      fajnego wymyśleć, gdzie pojechać, jaki kurs skończyć. Po prostu żyją zgodnie z
      naturą i przeznaczeniem i akceptują je.
      Mniej więcej w tym czasie dowiedziałam się o tym, że mój dziadek jest
      śmiertelnie chory (rak) i zanim zaczęłam się przyzwyczajać do tej myśli, a nie
      minął nawet miesiąc od postawienia diagnozy - dziadek odszedł. Nagle zdałam
      sobie sprawę, że ktoś, kogo kochałam całym sercem, kto do końca był aktywny
      zawodowo i umysłowo, przestał być osobą, która obroni mnie przed wielkim psem
      sąsiadów i zawiezie mnie motorem na jagody. Odszedł ktoś, kto robił klatki dla
      moich chomików i najlepsze w świecie faworki. Te dni były dla mnie ciężkie
      również dlatego, że pierwszy raz uświadomiłam sobie, że bieg wydarzeń jest
      nieodwracalny, że nie da się go zatrzymać. Już nigdy nie będe trzyletnią
      dziewczynką śpiącą z babcią pod pierzyną, już nigdy babcia nie będzie mi
      robiła kogla-mogla dziesięć razy dziennie (byłam strasznym niejadkiem). Osoby,
      które opiekowały się mną, w obliczu upływu czasu stały się kompletnie bezradne
      i zdane na moją opiekę. Moje cioteczne rodzeństwo, które woziłam nie tak dawno
      wózkiem, ma już swoje dzieci, a mama zaczyna myślec o emeryturze.
      I wtedy pomyślałam, że tyle już widziałam krajów, miejsc, dróg. Tyle dziwnych
      rzeczy jadłam , owoców prosto z drzewa i tajemniczych słodyczy. Przecież nigdy
      nie ma się dość poznawania, dotykania, doświadczania. Zadałam sobie pytanie,
      czy jestem już wystarczająco dojrzała, by kogos wychowywać, pokazywac mu świat
      i uczyć się od niego. I w obliczu wszystkich wydarzeń powiedziałam sobie: tak.
      I dzisiaj nie żałuję i czuję całym sercem, że tak będzie zawsze. Wiem, że
      dziecko, które noszę pod sercem czekało na odpowiedni moment, żeby przyjść do
      mojego życia. I czuję, że ten czas właśnie nadszedł.
      I wiecie, co? Ogarnęła mnie wielka, niepohamowana miłośc do mojego Mężczyzny.
      Zawsze go bardzo kochałam, ale teraz nie mogę znieść momentu, kiedy wychodzi
      do pracy albo gdzieś wyjeżdża. Chciałabym być z nim ciągle. I piekę mu ciasto,
      które z przyjemnością wiozę mu do pracy, noszę rzeczy do pralni z chęcią.
      Wszystkie czynności "domowe", których kiedyś nienawidziłam, stały się nagle
      czymś wspaniałym. To chyba hormony ciążowe poprzewracały mi w głowie...
      Wreszcie czuję się spelniona i cieszę się nawet tym, że jest jesień i pachnie
      ogniskami.
      Trzymajcie się ciepłosmile
      • kiruna1 Re: MAJ 2004 !!! 17.10.03, 17:21
        Elizo napisałaś piękny list, naprawdę wzruszający (zresztą ostatnio co chwilę
        sie wzruszam). Przed urodzeniem pierwszego dziecka, też się trochę wyszalałam,
        studia, praca, podróże itd... A jak urodziłam Jukleczkę mając 29 lat, to mnie
        nachodziło bardzo często pytanie: co ja do tej pory w życiu robiłam, chyba
        marnowałam czas, jak mogło być cokolwiek ważniejszego, przecież w życiu właśnie
        o TO chodzi - dziecko, dom, rodzina. Pewnie nie każda tak myśli, włąściwie to
        nawet znam taką, która się rozczarowała wychowywaniem dzieci, ale w moim
        przypadku właśnie tak to wygląda. Nie ma nic ważniejszego i piękniejszego.

        Magda
    • elizjum Re: MAJ 2004 !!! 19.10.03, 15:06
      Witajcie Wszystkie Kobietkismile

      Wychodzi na to, że jest nas już 15 na tym wątku...
      Cieszę się, że macie podobne odczucia, przypływ miłości do ojców Waaszych
      maleństw. Cieszy mnie równiez to, że ta miłość zostaje i rozwija się dalej.
      Potwierdza to regułę, że dziecko nie jest lekarstwem na rozpadający się
      związek lub taki, który jest w złej kondycji, ale jest prawdziwym dopełnieniem
      miłości ludzi, którym jest ze sobą naprawdę dobrze.

      Wczoraj kupiłam sobie spodnie w Cottonfieldzie - czarne, bawełniane,
      zawiązywane w pasie, ciepłe i nadające się na wyjście do ludzi. Zawsze
      myślałam, że ten sklep sprzedaje co sezon to samo - wielkie swetry, różowe
      spodnie i za duże na mnie bluzki w rozmiarze "0". Wczoraj jednak odkryłam, że
      zaczęli szyć również coś innego. Polecam, jeśli chcecie schować Wasze brzuszki
      w czymś innym niż spodnie z bawełnianymi wstawkami na biodrach (brrr).

      Dziś, po kilkunastu tygodniach kompletnego nic-nierobienia z ciałem, poszłam
      na basen i to było to! Czy któraś w Was (oprócz Julii, która wiem, że dzielnie
      ćwiczy i pływa) chodzi na basen albo do siłowni?

      Pozdrawiam Was cieplutko w ten piękny słoneczny dzioneksmile)
      Eliza
      • malgog Re: MAJ 2004 !!! 20.10.03, 10:06
        Dopisuję Donatellę.

        ELIZA (elizjum)-(27), Piaseczno k/W-wy, t. 12.05.04 - Tycjan, Letycja
        EMILIA (emilia41)-(26,) Gdynia, t. 13.05.04 - Olgierd, ?
        MAGDA (madziki)-(31), Łódź, t. 13.05.04,Lesio, Asia
        MONIKA mama Polci (mamamona)-(29) Konstancin-Jeziorna, t. 02.05.04, Miłosz, ?
        MAŁGOSIA mama Kubusia (malgog)-(37), Warszawa, t.08.05.04, ?, ?
        AGNIESZKA mama Magdusi (jaha_mama_magdy)-(28), Warszawa, t.03.05.04, ?, ?
        MARTA (martakis)-(26) Warszawa, t. 13.05.04, Marcin, Ola (Alicja, Olga)
        ANIA mama Juleczka (anna_purna)-(30), Pruszków, t. 07-05-2004, Filip, Michał,?,
        KASIA (?), Warszawa, t. 05.05.04 - Michał, Natalia, Zuzanka
        MONIKA (26), (?), t. 13.05.04 - (?), (?)
        RENATA mama Kasi (mamakasi) -(27), Kielce, t.03.05.2003, (?), (?)
        MAGDA mama Julki (kirkuna1)- (31), Poznań, t. 10.05.04, Kajetan, Sara, Marianna,
        DONATELLA mama Jasia (dona29) - (29), Warszawa, t.27.05.04, (?), (?)

        Eliza to było rzeczywiście przepiękne, ja również się popłakałam.
        Podobnie jak wszystkie mamy świata uwielbiam swego synka nad życie. Pobyty z
        synkiem w szpitalu uświadomiły mi jakie to szczęście mieć zdrowe dziecko i
        jednocześnie ogrom nieszczęścia, które dotyka dzieciaczki chore.
        To było straszne i nie będę o tym pisała.
        Dzisiaj moje dziecię po 2 tyg. przerwie wróciło do przedszkola (mam nadzieję,
        że na dłużej)- rozstanie było bardzo bolesne bo Kubuś należy do dzieci
        niechętnie chodzących do przedszkola. Tak więc była rozpacz i płacz.

        Eliza ja również chodzę na basen z synkiem - oboje to uwielbiamy - niestety
        ostatnio z powodu ciągłych problemów zdrowotnych synka (jak to w przedszkolu)
        wizyty na basenie są coraz rzadsze.

        Aniu (anna purna) mam nadzieję, że w związku z przesunięciem terminu narodzin
        dzidziuszka nie opuścisz nas ?

        Pozdrawiam




    • elizjum dzień dobry:-) 21.10.03, 11:04
      Ja również witam w zimny, mroźny poranek. Nie macie czasem wrażenia, że świat
      pachnie zimą a nie jesienią? Nie ma w powietrzu zapachu ognisk i palonych w
      nich liści, pieczonych ziemniaczków z solą. Tego roku nie noszę w kieszeniach
      świeżych kasztanów, a mam ochotę usmażyć pączki z wiśniami, które nieodłącznie
      kojarzą mi się ze śniegiem i powrotem z lodowiska.
      Jak dla mnie to może być tak do stycznia - bezdeszczowo i pachnąco.
      W zeszłym roku, kiedy zima była mroźna i ciężka, do sadu naprzeciwko mojego
      osiedla przychodziły zające szukając czegoś do jedzenia. Macierzyństwo cieszy
      mnie również z tego powodu, że będę mogła karmić z dzieckiem zające, zakładać
      karmnik dla ptaków i szukać śladów zwierząt w lesie. Pierwszy śnieg to
      przecież sanki i dzidzia okryta kocykiem. Kolory na zmarzniętej, uśmiechniętej
      twarzyczce. Święty Mikołaj i choinka wysoka do nieba. Niepozorne, zabrudzone
      klejem łańcuchy na choinkę zrobione z kolorowego papieru. Oprócz wielkiego
      obowiązku, który jest w mojej świadomości, jest tak wielka nadzieja i
      oczekiwanie na robienie tego wszystkiego, za czym sama bardzo tęsknię.
      Ach, gdyby tak można przyspieszyć nieco bieg wydarzeń...
      Czasem, kiedy leżę spokojnie i obserwuję swoje ciało, wydaje mi się, że coś
      rusza mi się w brzuchu. Czy macica się rusza w 11 tyg. ciąży? Wiem, że za
      wcześnie na ruchy dziecka, ale też czuję, że to nie ruchy jelit (których nie
      ma chyba w macicy?wink. I tak bardzo nie mogę się doczekać 31.10 i wizyty u
      lekarza, który powie, że wszystko ok i pokaże mi mojego dzidziusia.

      Mam dziwne sny. Ciągle przed kimś uciekam, czegoś się boję. Może to
      oczyszczanie umysłu z nagromadzonych emocji. A dziś śniłam o tym, że miałam
      synka i miał na imię Kacperek. Był malutki, nowonarodzony, a rozmawiał ze mną
      jak dorosły. Przedziwne. Czy Wy też śnicie o swoich dzieciach? Moje pytanie do
      aktualnych Mam: czy śniły Wam się przyszłe dzieci i czy później były do siebie
      podobne?

      Pozdrawiam Was cieplutko - nie dajcie się przeziębieniom. Ja ulegam mojej
      najnowszej zachciance i każdego dnia wypijam świeżo wyciśnięty sok z 3 kg
      (sic!) pomarańczy i grejpfrutów.

      Elizasmile
      • mamamona Re: dzień dobry:-) 21.10.03, 11:47
        u nas w Konstancinie pachnie jesienią strasznie. w niedzielę pojechaliśmy na
        spacer do Wilanowa, i dla odmiany poszliśmy na cmentarz (spacery na cmentarz
        to dla mnie nieodłączna część jesieni). brodziliśmy w liściach, Polci bardzo
        się podobało. nam tym niemniej smile))))
        pachnie liśćmi, i strasznie mocno pachnie palonym drewnem, ogniskami. mnóstwo
        tu domków, i m.in.dlatego, że nie mieszkamy w najbogatszej części Konstancina,
        wszyscy tu palą w kominkach. my też taki mamy, czysto rekreacyjny. w tym roku
        jeszcze nie paliliśmy, bo Paweł nie przepada, i ciężko ostatnio znaleźć wolny
        wieczór sad((( mam nadzieję, że to wkrótce nadrobimy, bo ja dla odmiany męża
        UWIELBIAM wprost. i wino. i dobra książka.

        w poprzedniej ciąży nie śniła mi się córeczka. nic związanego z ciążą mi się
        nie śniło, oprócz jednego strasznego snu o utracie dziecka pod koniec ( w
        książce piszą, że to normalne....hmmmmm....)
        teraz śnią mi się dzieci, ale takie w wieku Poleczki (roczne). brzuch mi nie
        urósł, ale czuję już nieprzyjemny ucisk przy zakładaniu spodni z gumką (czy
        pidżamy). w kapphalu jest sporo spodni na szeroki ściągacz, w dziale dla
        normalnych smile))), chociaż jest też strasznie okrojony motherline, a tam oprócz
        okropnych wielkich ogrodniczek, są też spodnie czarne z szerokim przodem.

        wciąż nie wiem co z imieniem dla dziewczynki. Paweł mówi o Milenie (myślimy o
        imieniu na M, bo Polcia jest po Pawle na Pwink))). mi jest to imię obojętne.
        Miłosz dla chłopca, to pewne. w TVP3 jest prezenterka o nazwisku Miłka
        Skalska. podejrzewam, że to po Ludmile taka forma, ale mi się Miłka podoba
        bardzo. co myślicie o Miłce??? czy takie imię istnieje w tej formie??? nie
        chcę ryzykować gwałtownej zmiany przy urzędniku stanu cywilnego, bo w
        ogólnikowych przepisach dotyczących imion jest właśnie zapis, że imię nie może
        być zdrobnieniem. a Ludmiły nie chcę! Melania jest fajna, ale mój wujek nazwał
        psa Mela (zabić się można, poszaleli ludziska teraz wink))))


        pozdrawiam, lekko przyłamana trudnym klientem,
        • malgog Re: dzień dobry:-) 21.10.03, 12:30
          Melania podoba mi się straszliwie, ale my nie rozmawialiśmy jeszcze o imieniu
          dla dziecka.
          Liczę po cichu na dziewczynkę, ale będzie co Bóg da.
          O swoich snach wolę nie pisać bo są straszne - ciągle mi się śnią dzieci z
          Downem - o swoich obawach pisałam już wcześniej więc nie chcę się teraz
          powtarzać.
          W końcu zdecydowałam się na amniopunkcję w połowie listopada.
          O ile pamiętam Juliaaaa też chce wykonać to badanie - jeżeli są inne dziewczyny
          zdecydowane na takie badanie - proszę napiszcie czy jesteście już po i wogóle
          jak było.
          Wracam już niestety do pracy - wyskrobię coś później
          Małgosia
        • elizjum Re: dzień dobry:-) 21.10.03, 13:24
          Mona, może już niedługo będziemy sąsiadkami - w tej chwili mieszkamy w
          Józefosławiu, ale nasze mieszkanie kompletnie nie jest przystosowane dla
          rodziny - wszystkie ściany wyburzone, otwarta przestrzeń, kot śpiący w
          sypialni lub siedzący na blacie kuchennym i liczący jajka, które wbijam do
          ciasta... Trochę nie wyobrażamy sobie przerabiania tego wszystkiego, a ja
          bardzo nie chciałabym wracac do Warszawy, więc rozglądamy się za czymś w
          okolicy. Nie chciałabym mieszkać w Konstancinie Snobissimo - wśród wielkich
          pałaców z tysiącem kolumien. Czy mogę zapytać, czy mieszkasz na osiedlu i w
          której mniej więcej części Konstancina oraz czy jesteś zadowolona? Nie znam
          nikogo stamtąd, choć to właściwie 10 min. ode mnie. Bardzo mi się podobają
          rejony ogrodu PAN w Powsinie, ale kiedy jadę tam w nocy, jest trochę grożnie i
          ponuro.

          Milenka jest bardzo ładnym imieniem - znam jedną, która jest przesympatyczną
          osobą. I imię nie jest zbyt popularne, na szczęście. Znam też Mirandę,
          kojarzącą mi się z mirabelką. Znam również Miłosza i też przez moment
          rozważaliśmy to imię. I Melania mi się podoba też! (Melania z "Przeminęło z
          wiatrem", moja ciocia Mela robiąca najlepsze na świecie ciasta...). Mela po
          włosku to Jabłko. Jak można nazwać psa imieniem Mela???

          Dawno nie było tu Julii, gdzie się podziewa nasza Pani Profesor?smile

          Od kiedy zrobiłyśmy sobie listę Majówek, wszystko wydaje mi się tu jasne i
          przejrzyste i bardzo lubię tu zaglądać (zamiast przygotowywać ofertę dla
          klienta, klepię co chwila...)

          Cieplutkie pozdrowienia rogalikowesmile
          • kiruna1 Re: dzień dobry:-) 21.10.03, 15:23
            Z tą jesienią to u mnie jest tak, że dzisiaj zapachniało mi świętami i choinką.
            Może to za sprawą bajki, którą na dzisiaj sobie wybrała moja Julka -
            opowiadanie bożonarodzeniowe Kubusia Puchatka (cieplutka bajeczka), a może jej
            dzisiaj też się zatęskniło do robienia łańcuchów i dla tego to wybrała. A
            przecież na dworze jeszcze pełno liści na drzewach (przynajmniej tu w
            Poznaniu). Eliza - uwielbiam czytać Twoje ciepluchne listy w takie pochmurne
            dni, i koniecznie podaj przepisik na te pączki z wiśniami bo narobiłaś mi
            wielkiego apetytu.
            Co do snów, to w poprzedniej ciąży śniły mi się jakieś paskudztwa, których
            wolałam nie zapamiętywać, a teraz mi się nic nie śni. W ogóle te początki ciąży
            mniej przeżywam niż poprzednio, ale nie mogę już się doczekać jak poczuję ruchy
            dziecka. W 11 tyg. to dziecko robi straszliwiste fikołki, ale nie możliwe jest
            ażeby to odczuwać, macica dopiero co wyszła spoza łona, a więc jest jeszcze
            malutka, a dzidzia nawet nie ma tyle sił żeby dotknąć jej ścian od środka - no
            chyba że ktoś ma jakieś "super czujki wewnętrzne" smile
            Co do imion, to miałam ciotkę o imieniu Miła - niestety nie wiem od jakiego to
            imienia, mogę się dowiedzieć (niestety ona sama nie była zbyt miła). Na
            studiach miałam koleżankę Milenę - jedyne co o niej pozytywnego mogę powiedzieć
            to to, że była zawsze przygotowana hmmm. Natomiast Melania bardzo mi się podoba
            i sama o tym myślałam ale mój mąż nie chce. Niestety nie możesz się kierować
            odczuciami innych bo zawsze się znajdzie ktoś kto ma niesympatycznego
            znajomego, albo psa o tym właśnie imieniu. My zaczynamy mieć znowu problem z
            imieniem dla chłopca, bo chyba nikomu się jeszcze nasz Kajetan nie spodobał, a
            nie chciałabym unieszczęśliwiać naszego dzieciaczka. A może na liście znajdę
            kogoś komu Kajtuś się podoba?
            Żegnam was z nadzieją w sercu
            Magda
            • malgog Re: dzień dobry:-) 21.10.03, 15:41
              Magda - Kajetan, Kajtuś to prześliczne imię dla prześlicznego chłopczyka,
              ponieważ ja po cichu liczę na dziewczynkę - wogóle (przynajmniej na razie) nie
              rozważam imion męskich. Mój mąż zakochany jest w imieniu Karolinka - ostatnio
              nie zauważyłam popytu na to właśnie imię, ale mnie nie specjalnie się podoba.
              Eliza - ja również czekam na przepis na pączki - Tak właściwie to nie mogę
              sobie nawet przypomnieć kiedy ostatni raz jadłam pączki robione w domu. Zbliża
              się sobota więc będzie więcej czasu to może .....

              Dziewczyny poratujcie, lub chociaż wspomóżcie mentalnie - wyszedł mi cukier we
              krwi - 122 - norma jest 70-110. W piątek idę po skierowanie na jakieś dalsze
              badania w tym kierunku.
              Moja gin twierdzi, że to niedobrze, że w tak wczesnej ciąży już wychodzi cukier
              (mówiąc oględnie) - cukrzyce najczęściej pojawiają się w ciążach bardziej
              zaawansowanych.
              Trochę mnie to podłamało.
              Juliaaaa odezwij się jak twoja amnio, czy już jesteś po ?
              Pozdrawiam ciepło
              Małgosia
              • mamamona Re: dzień dobry:-) 21.10.03, 16:30
                Kajtek to świetne imię, mi też się bardzo podoba. jak już wspominałam, my mamy
                dodatkowe utrudnienie w postaci powtarzalności pierwszych liter naszych imion
                (tak to sobie głupcy wymyśliliśmy wink))))

                Elizo, po pierwsze właściwie: i ja na przepis na pączki domowej roboty też się
                piszę. straszny ze mnie łasuch, chociaż początki ciąży mam nietypowe jak na
                siebie (w pierwszej ciąży zanim się dowiedziałam, już miałam +5 kilo). teraz
                jeść mi się nie chce, a najważniejsze, podjadać słodyczy to już wykluczone. no
                ale zrobienie domowego pączka to już inna bajka. mam przepis na pyszne
                ciasteczka owsiane (takie amerykańskie wink))). zdrowe, straszliwie sycące, no a
                robi się je banalnie, bo miesza wszystko w jednej misce, i siup! na blachę.
                jak będziecie chciały - oddam smile))

                jak szukaliśmy mieszkania, to zależało nam przede wszystkim na zieleni, widoku
                z okna, przestrzeni, dobrej komunikacji, no i cenie. jakbym miała
                nieograniczony budżet, wybrałabym coś na Ochocie, ale ponieważ nie mam,
                rozważaliśmy dalsze lokalizacje warszawskie i podwarszawskie (m.in. okolice
                Traktu Lubelskiego - osiedle Borki, ale strasznie daleko nam tam było,
                Piaseczno i okolice - fatalny dojazd, częste korki, nie podobało nam się,
                wszystkie Tarachominy odpadły od razu z tego samego powodu).

                mieszkam na Bielawskiej w Konstancinie, na nowym osiedlu Arche (nad
                Jeziorką wink)). na spacery z psami chodzimy na wał nad Jeziorkę właśnie (to
                pierwsza ulica na lewo od ronda). mieszka się świetnie, jest cichutko,
                zielono, jest przestrzeń. dojazd świetny (gorszy wyjazd lub wjazd w godzinach
                szczytu, bo się strasznie korkuje, ale idzie nowe, ulice się rozbudowują, i
                jest nadzieja. a poza tym staram się nie wracać w tych godzinach do domu wink)))
                cena też nie była bez znaczenia, bo tylko 2750 płaciliśmy za m2 (w Warszawie
                nie do znalezienia taka cena). a ponieważ znalazłam mieszkanie, jakie mi się
                podobało, zaprojektowałam je pod nas (m.in. mamy otwartą więźbę dachową jako
                jedyne mieszkanie na osiedlu, bo nad wszystkimi są strychy nieużytkowe), to
                tym bardziej jestem zadowolona. nasze mieszkanie było w Dom&Wnętrze w numerze
                sierpniowym (raczej forma reklamy naszych usług wink)).

                ogólnie mieszka się fajnie. nie obyło się bez stresów z inwestorem (ale gdzie
                ich teraz nie ma???)

                Małgosiu,
                z tym cukrem, to rzeczywiście niedobrze. od razu jest zagrożenie nadciśnienia,
                no i ryzyko leżenia w szpitalu przez kilka miesięcy. więcej powie Ci lekarz,
                ja się tylko otarłam o cukrzycę w pierwszej ciąży, ale nadciśnienie mnie nie
                ominęło.

                idę odpocząć, bo dzień mam zepsuty i przez pogodę i przez trudnego klienta crying((
                • elizjum zamiast przepisów na pączki - ciasto orzechowe:-) 21.10.03, 16:54
                  Kochane,
                  tak mi miło Was czytać... Obiecuję, że odszukam przepis na pączki z wiśniami
                  tak, żebyście w weekend mogły zaszaleć, a tymczasem podam Wam bardzo prosty
                  przepis na ciasto orzechowe. Przepis na ciasto pochodzi z Włoch, jest bardzo
                  stary, tradycyjny i podobno żywili się nim górscy pasterze w mroźne, jesienne
                  dni. Robiłam to ciasto dziesiątki razy i gwarantuję, że a) na pewno się uda,
                  b) nikt go nie zna c) wszyscy sąsiedzi będą Wam zazdrościć, gdy poczują ten
                  AROMAT (a pachnie jeszcze będąc w piekarniku), a zatem:

                  300 g. orzechów laskowych
                  200 g. mąki
                  2 łyżeczki proszku do pieczenia
                  3 b. duże jajka
                  150 g cukru (najlepiej brązowego trzcinowego)
                  100 g masła (roztopić w garnuszku i ostudzić do temp. pokojowej)
                  50 ml zaparzonej kawy espresso (nie rozpuszczalnej, najlepiej włoskiej, ja
                  używam Lavazzy)
                  50 ml mleka (niekoniecznie)
                  2 łyżki białego rumu
                  1 łyżka oliwy
                  1 łyżeczka ekstraktu z wanilii lub cukier waniliowy (używam Kotanyi lub po
                  prostu kroję w paseczki kawałek laski wanilii)
                  8 ciasteczek amaretti (niekoniecznie, ja nie używam, bo zanim doniosę do domu -
                  zjadam w samochodzie)

                  Wykonanie:
                  - Piekarnik nagrzać do temp. 190 st. C. Blaszkę np. tortownicę o średnicy 23
                  cm lub małą formę keksową wysmarować masłem i wysypać mąką;
                  - Orzechy uprażyć w piekarniku przez 10 min (uważać, żeby nie przypalić!),
                  ostudzić i drobno zemleć;
                  - Mąkę wymieszać z proszkiem do pieczenia;
                  - jajka ubić z cukrem, dodać roztopione masło, kawę, mleko, rum, oliwę i
                  wanilię. Na końcu dodać zmielone orzechy, ew. ciasteczka i mąkę. Delikatnie
                  wymieszać.
                  - przełożyć ciasto do blaszki. Piec 40-45 min. Przed podaniem ostudzić.
                  Smacznegosmile


                  Mona, a ja czekam na przepis na ciasteczka owsiane! Co prawda ostatnio
                  przestałam łasuchować, bo zniknął mój apetyt na słodycze, ale może się skuszę
                  na te ciasteczka. Zwykle co dwa dni produkowałam w domu jakieś ciasto, a teraz
                  tylko wyciskam sok z pomarańczy...
                  Muszę się wybrać któregoś dnia w okolice Bielawskiej, zresztą najczęściej
                  jeździmy po okolicy w weekendy. W gazetach są ciągle te same oferty na to
                  samo. Masz fajnie, że mogłaś sobie wszystko sama zaprojektować - mój
                  zmysł "architektoniczny" jest niestety tragiczny, a kiedy wchodzę do mieszkań
                  oferowanych do sprzedaży i na powierzchni 100 m2 są zaprojektowane 3 łazienki
                  + toaleta i do tego 10 pokoi, ręce mi opadają i kompletnie nie potrafię się
                  odnaleźć.

                  Bardzo się cieszę, że nie piszemy tu tylko o tym, że coś nas boli, ciągnie, że
                  mamy mdłości. Fajnie, że oprócz tego, że jesteśmy ciężarnymi kobietami, możemy
                  rozmawiać o innych rzeczachsmile

                  Jak zwykle cieplutko... (ciekawe, ile razy jeszcze tu dziś zajrzę. Napiszcie
                  koniecznie, czy ciasto się udało!
                  Eliza
                  • mamakuba Re: zamiast przepisów na pączki - ciasto orzechow 21.10.03, 18:38
                    Nic nie chcecie mi napisać, chyba sie załamie.
                    Nawet mnie malgog nie wciągnęła na listę chociaż juz tak dawno tu jestem.
                    Ale i tak Was pozdrawiam
                    pa pa
                    • dona29 ;-))))))) 22.10.03, 08:21
                      Mamo Kuby - przesyłam Ci moc uśmiechów - nie przejmuj się niczym i pamiętaj,że
                      Ranek jest zawsze mądrzejszy od Wieczorawink
                      • mamakuba Re: ;-))))))) 30.10.03, 16:10
                        Dzięki,
                        Jakoś ostatnio ciężko u mnie z uśmiechem. Mam straszne sny i pogoda (deszcz)
                        nie pomaga mi poczuć sie lepiej. Wchodze sobie tu na forum poczytać co u was
                        słychać , ale jakos nie mam weny do dłuższego pisania. Pozdrawiam i jeszcze raz
                        dzieki za ciepłae słowo.
                  • mamamona Re: m.in. ciasteczka owsiane 22.10.03, 00:00
                    Elizo,

                    poruszasz tu ciekawy wątek. wiele lat doświadczenia nauczyło mnie, że moi
                    klienci (bo przeciez o nich tylko mogę pisać, rzecz nie dotyczy całości
                    populacji wink)) powinni konsultować z architektem już sam zamiar kupna
                    mieszkania. widziałam tyle beznadziejnych planów, nawet zdażyło mi
                    się "stracić" zlecenie, bo spotkałam się z panią, która chciała mnie zapytać,
                    czy coś da się wyciągnąć z jej planu przed zakupem mieszkania. miało ono 120
                    m2, i tylko 3 okna!!!! powiedziałam jej, że jeśli się zdecyduje, będzie miała
                    nad wyraz oryginalne mieszkanie, ale ciemne (i ja bym się nie zdecydowała na
                    nie). ludzie nie związani z projektowaniem (czy nie mający zmysłu
                    przestrzennego) nie muszą rozumieć rzutów ani tym bardziej przekładać ich na
                    język trójwymiarowy. to smutne, ale w naszej rzeczywistości, gdzie posiadanie
                    własnego m jest luksusem, wciska się takie buble, z wielką ilością pionów
                    (przez co niesamowitą ilością "murków" we wnętrzu), niewielkimi oknami, i
                    niewielkimi możliwościami aranżacyjnymi.

                    dobra, kończę, bo praca to jednocześnie moje hobby, zaraz Wam tu zaprojektuję
                    hipotetyczne genialne mieszkanie dla trojga lub czworga smile))))

                    ciasteczka (przepis mam też chyba z tego forum, w każdym razie sprawdzony,
                    udają się bez pudła):


                    Składniki:
                    szklanka płatków owsianych, szklanka otrębów pszennych, szklanka rodzynek,
                    szklanka maki, jajko, szklanka soku jabłkowego, 1/4 szklanki oleju, łyżeczka
                    proszku do pieczenia, 2 łyżeczki cynamonu, czasem pół łyżeczki kakao
                    Tyle przepis, ja zawsze wkładam jeszcze ruszone i podprażone orzechy włoskie.
                    Jak ktoś lubi może dodać trochę cukru.

                    Sposób przygotowania:
                    Wymieszać płatki, mąkę, otręby, rodzynki i proszek do pieczenia oraz cynamon.
                    Jajko rozkłócić (lub zmiksować) z sokiem jabłkowym i olejem. Wlać do suchych
                    produktów i wymieszać. Blachę wyłożyć papierem do pieczenia, formować łyżka
                    nieduże placuszki. Piec w temp. 200st. ok. 10min


                    !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!w miejsce szklanki soku jabłkowego ma być - szklanka
                    koncentratu soku jabłkowego, raczej u nas niedostępny, dlatego w zamian
                    polecam normalny sok (też szklanka) plus cukier, najlepiej brązowy w ilości
                    1/4-1/3 szklanki.


                    można piec w niższej temperaturze (175 st.), za to ok. 15 minut (ja czekam aż
                    leciutko się zarumienią wink)))

                    można dać imbir i inne korzenne przyprawy piernikowe dla podpikantnienia
                    ciasteczek. można całość zmiksować w jakimś Termomiksie na gładką papkę
                    (zdrowe ciasteczka dla małych dzieci). właściwie możliwości jest wiele.


                    Mamokuby,

                    nie ściemniaj, że Cię nikt nie czyta, bo wątek planowanego czy nie dziecka
                    został poruszony. wciągnąć na listę możesz się zresztą sama wink)))
                    rzeczywiście, sa takie momenty, w których wydaje się, że nikt nie czyta
                    postów, tylko pisze swoje. ale łomatko!!!! jesteśmy w ciąży!!!! wiele się nam
                    wybacza wink)))

                    uciekam, bo jeszcze siedzę, muszę wysłać pliki do klienta jeszcze dziś sad(((

                    pozdrawiam

                    ps. Julio, wracaj cała i zdrowa. zdjęcia na zobaczcie! koniecznie zamieść po
                    powrocie. zresztą, myślę, że w okolicach Świąt może dojrzejemy do tego, żeby
                    się spotkać na kawie, czy herbacie...

                    jeszcze raz sciskam wszystkie Mamy
      • madziki Re: dzień dobry:-) 21.10.03, 16:39
        Ponura pogoda się porobiła, w Łodzi trochę z rana popadywało.
        Ja jednak mam dość wesoły nastrój. Od dzisiaj jestem na L4. Wczoraj całe
        popołudnie bolało mnie strasznie serce na tle nerwowym jak zwykle. Denerwowałam
        się, co powiedzą w pracy na zwolnienie. Mój bezpośredni przełożony spytał
        dzisiaj dowcipnie, czy to już do końca? Tego nie wiem, na razie dostałam 3
        tygodnie i mam odpoczywać.
        Wybrałam się dzisiaj z siostrą na poszukiwanie ubrań. Znalazłam świetne sklepy
        z odzieżą ciążową i kupiłam kilka ciuszków. Mój mąż tylko spytał, gdzie ja to
        pomieszczę i czy cały bagażnik ubrań kupiłam... hihihi... W każdym razie
        nareszcie nie będę się ściskać i będzie mi luźno. Byłam mile zaskoczona, że
        nawet rajstopy ciążowe produkują. Moja siostra z żalem patrzyła na to wszystko,
        bo będąc pierwszy raz w ciąży 7 lat temu mogła sobie tylko o takich rzeczach
        pomarzyć.

        Ach, chciałabym żeby już był grudzień, święta, powinnyśmy chyba wtedy poczuć
        pierwsze ruchy naszych maleństw? Już się nie mogę doczekać.

        Ostatnio miewam dziwne sny i nawet nie staram się ich zapamiętywać.
        Za to przypominam sobie ciągle sen jaki miałam zaraz po poczęciu naszego
        maleństwa, kiedy nawet przez myśl mi nie przeszło, że mogę być w ciąży. Śniło
        mi się, że nosiłam pod sercem chłopca i słuchaliśmy bicia jego serca. To było
        niesamowite uczucie. Kiedy dowiedziałam się, że jestem w ciąży przypomniał mi
        się ten sen - chyba był proroczy. Jeszcze nie wiem, czy to naprawdę będzie
        chłopiec, ale mam takie przeczucie. No cóż czas pokaże.

        A moje zachcianki? Przechodziłam dzisiaj na ryneczku obok stoiska z kiszoną
        kapustą i ogórkami. Wprost nie mogłam się oprzeć i kupiłam trochę tego i tego.
        Ogórki zjadłam jeszcze po drodze. smile)

        Pozdrawiam cieplutko,
        MAGDA i krokodylek (13.05.2004)
        • juliaaaaa Re: MAJ 2004!!! 21.10.03, 19:53
          Kochane Dziewczyny!!!

          Uwielbiam Was!!! Każdą z osobna i wszystkie razem!!! Ciesze się, że jesteście
          i czuję, że powoli tworzą się między nami niepowtarzalne więzi. Dzięki za
          każdy list, każde słowo.

          Nie odzywałam się ostatnio, bo miałam mnóóóóóóstwo pracy. Zresztą nadal mam,
          bo już w ten weekend wylatujemy do Amryki Południowej. A przed wyjazdem czeka
          na nas cała mas spraw do załatwienia. Jak wiecie ucze studentów i w związku z
          tym musiałam prosić koleżankę o zastępstwo. W ramach rewanżu ja mam teraz jej
          grupy, a to oznacza pracę non-stop. W weekend miałam 7 godzin zajęć z
          pięciominutowymi przerwamisad((( Ale za to każdego wieczora chodziłam na
          festwal Jazz Jamboree. Było bosko. Wiele z Was pisało, że chciało się ajpierw
          wyszumieć, zobaczyć kawałek świata przed zajściem w ciążę. Ja też tak
          myślałam, ale coraz częściej przekonuję się, że posiadanie dziecka wcale nie
          oznacza rezygnacji. Na festiwalu widziałam kobietę z dzieckiem (nie miało
          więcej niż rok) w nosidełku, które smacznie spało w rytm jazzowych melodii. Ja
          chodzę na ten festiwal co roku i pomyslałam, że Ludek był teraz na koncercie w
          brzuszku, a za rok przyjdę z nim w nosidełku. W ogóle chciałabym - tak jak i
          wy piszecie - pokazać mu cały świat: pierwszy śnieg, kasztany, gorące słońce,
          zapach ciasta i smak truskawek.

          Co do snów, to w zeszłym tygodniu miałam pierwszy sen o Ludku. Właściwie był
          baaardzo dziwny, bo Ludek mieszkał w dużej szafie w przedpokoju, a ja
          przychodziłam do niego tylko raz dziennie, żeby go nakarmić. Dziwiłam się, że
          w ogóle nie płacze i nie muszę mu zmieniać pieluch wink Za każdym razem kiedy go
          chowałam do szafy, myślałam o tym, żeby sprawdzić płeć, ale ciągle
          zapominałam. Mam jednak nadzieję, że był to chłopiec...

          Jeśli chodzi o amnipunkcję to idę jutro rano. Szczerze mówiąc trochę się boję,
          choć mój Ukochany obiecał trzymać mnie za rączkę i głaskać po główce, a
          lekarz, który będzie robił badanie to nasz znajomy, więc teoretycznie nie ma
          się czego bać, ale same wiecie...

          Co do imion: podoba mi się Miłosz, Miłka i Melania. Jestem za. Skoro jesteście
          takie pomysłowe, to może podpowiecie jakieś imie dla mojego Ludka. wink

          Ja też czuję jesień i mimo wczesnych ciemności i chłodu, staram się ją
          polubić. Mieszkam na Ochocie, blisko Pól Mokotowskich, gdzie chodzę często na
          spacery. Jeśli słyszałyście o Wampirze z Rakowca to tak nazywają mojego psa wink
          Całkiem niesłusznie. Jeśli zobaczycie czarnego sznaucera olbrzyma hasającego z
          blondynką w ciąży - to ja! Długie spracery to nasza specjalność.

          Co do mieszkań, to właśnie targujemy się z sąsiadem, który chce sprzedać swoje
          mieszkanie, a my chcemy je połączyć z naszym. Będziemy mieć wtedy śliczne
          miszkanie z tyloma pokojami, że wszyscy się pomieszczą. Już nie mogę się
          doczekać urządzania wszystkiego na nowo. Bo ja uwielbiam zmiany.

          Chyba poruszyłam wszystkie wątki, o których pisałyście. Aha, robiłam kolejne
          badania krwi i są idealne. Cieszę się, bo mam dosyć oburzonych głosów, że nie
          jem mięsa i głodzę swojego Ludka. Myślę, że miewa się dobrze, bo ja czuję się
          świetnie. Czy Wy też czasem rozmawiacie telepatycznie z Waszymi fasolkami,
          krokodylkami, lokatorami (odpowiednie wybrać)? Bo ja czułam, że Ludek słucha
          jazzu na koncercie. A nie wiem, czy pisałam o tym wcześniej, ale od kiedy
          jestem w ciąży, chodzę na lekcje gry na pianinie. Zawsze o tym marzyłam, a
          teraz mam okazję. I czuję (choć to całkowicie irracjonane), że Ludek słucha
          muzyki ze mną i podoba mu się.

          No dobra kończę, bo żadnej z Was nie będzie się chciałao tego czytać. Tulę Was
          mocno i przesyłam ciepłą energię.
          Śpijcie słodko
          Julka
          • malgog Re: MAJ 2004!!! 22.10.03, 09:39
            Mamokuby przepraszam, ale na przyszłośc, jeżeli któraś z majówek nie jest
            wpisana na listę proszę uaktualniać samodzielnie, bo miałam takie wyrzuty
            sumienia, że spać nie mogłam.
            Biję się w piersi i uaktualniam.

            ELIZA (elizjum)-(27), Piaseczno k/W-wy, t. 12.05.04 - Tycjan, Letycja
            EMILIA (emilia41)-(26,) Gdynia, t. 13.05.04 - Olgierd, ?
            MAGDA (madziki)-(31), Łódź, t. 13.05.04,Lesio, Asia
            MONIKA mama Polci (mamamona)-(29) Konstancin-Jeziorna, t. 02.05.04, Miłosz, ?
            MAŁGOSIA mama Kubusia (malgog)-(37), Warszawa, t.08.05.04, ?, ?
            AGNIESZKA mama Magdusi (jaha_mama_magdy)-(28), Warszawa, t.03.05.04, ?, ?
            MARTA (martakis)-(26) Warszawa, t. 13.05.04, Marcin, Ola (Alicja, Olga)
            ANIA mama Juleczka (anna_purna)-(30), Pruszków, t. 07-05-2004, Filip, Michał,?,
            KASIA (?), Warszawa, t. 05.05.04 - Michał, Natalia, Zuzanka
            MONIKA (26), (?), t. 13.05.04 - (?), (?)
            RENATA mama Kasi (mamakasi) -(27), Kielce, t.03.05.2003, (?), (?)
            MAGDA mama Julki (kirkuna1)- (31), Poznań, t. 10.05.04, Kajetan, Sara, Marianna,
            DONATELLA mama Jasia (dona29) - (29), Warszawa, t.27.05.04, (?), (?)
            ANIA mama Kubusia (mamakuby), (25), Opole, t. 06.05.04, (?), (?)

            Dzięki za odzew w sprawie mojego cukru - jutro idę po skierowanie na dalsze
            badania - zobaczymy co wyjdzie.
            Co do nadciśnienia to dziwne, ale zarówno w poprzedniej ciąży jak i w aktualnej
            mam bardzo niskie ciśnienie - często kontroluję w pracy i oczywiście u lekarza.
            Wogóle jestem niskociśnieniowcem a w ciąży jeszcze mi spadło.
            Aktualne z wczoraj np. 50/90.
            Juliaaa - zazdroszczę Ci urlopu - SUPER, tylko podróż trochę długa i musisz na
            siebie uważać, no i na miejscu też tylko odpoczywaj i używaj słoneczka w
            umiarze.
            Napisz koniecznie po powrocie jak najwięcej informacji. Czekam z
            niecierpliwością.
            Acha, napisz też jak było na amnio. Mnie to czeka za prawie 3 tyg. (czy 14
            tydzień to trochę nie za późno ?)
            Dziewczyny, dzięki za przepisy na ciasteczka orzechowe i owsiane - na pierwszy
            ogień pójdą owsiane bo orzechów nie jada mój synek - generalnie on nic nie jada
            oprócz pomidorowej, kopytek, ryżu z sosikiem i makaronów we wszelkiej postaci.
            Moje dziecko świetnie nadaje się do Włoch - kiedy byliśmy tam 2 tyg. temu na
            urlopie, przez 4 kolejne dni jadł wyłącznie na śniadanie, obiad i kolację
            pierożki torteloni z nadzieniem z sera robiola i szpinaku. Bałam się, że mu
            zaszkodzi. Przez następne kilka dni nie chciał nic innego tylko pastę czyli
            makaron ze zwykłym sosem pomidorowym. Obłęd.
            Ciasteczka orzechowe będą w następnej kolejności - orzechy z kolei uwielbia mój
            mąż.
            Monika z Twoich postów zrozumiałam, że projektujesz wnętrza. To super - ja w
            tym temacie jestem kompletnym dyletantem a moje mieszkanie jest
            najprawdopodobniej przykładem najgorszych rozwiązań architektonicznych.Mamy co
            prawda 4 okna, ale rozkład fatalny.
            Oboje z mężem obiecujemy sobie, że jak tylko spłacimy kredyt mieszkaniowy
            zaciągnięty na mieszkanie (nieprędko) kupimy coś na peryferiach W-wy, z
            kawałkiem ładnego widoku za oknem i nie pożałujemy na architekta wnętrz.

            Dziewczyny jak zapatrujecie się na pomysł ewentualnego spotkania w okolicach
            Świąt Bożego Narodzenia ???????

            Piszcie jak nawięcej o swoich pociechach aktualnych (zauważyłam, że jest nas
            sporo ) i brzuszkowych
            Pozdrawiam Was wszystkie ciepło
            Małgosia




            • kiruna1 Re: MAJ 2004!!! 22.10.03, 17:08
              Małgosiu, zacytuję zaraz coś pocieszającego dot. cukru. Interesuję się tymi
              sprawami, bo jak już pisałam jestem typowym grubaskiem i mam większe zagrożenie
              cukrzycą i nadciśnieniem, ale na szczęście ostatnio cukier miałam poniżej
              normy. Możliwe, że jest to efektem specjalnej dietki (dieta montignac - jestem
              oczywiście ekspertem od weleaaaakich diet), która sprzyja obniżeniu poziomu
              cukru, ale nie jestem pewna czy te wyniki są takie dobre bo w końcu wykraczają
              poza normę. Ale do rzeczy, cyt.: " Obecność cukru nie zawsze oznacza, że
              kobieta ma cukrzycę ciążową (zmiany w organiżmie ciężarnej powodują, że nerki
              są "mniej szczelne" i małe ilości cukru mogą dostawać się do moczu). Żeby
              wykluczyć podejrznie choroby, trzeba jednak sprawdzić, jak przebiega w
              organiźmie gospodarka cukrami. Służy temu test obciążenia glukozą." Sądzę , że
              tekst o nieszczelnych nerkach powinien Cię mocno pocieszyć.
              Teraz muszę już kończyć, mimo że planowałam cosik więcej napisać, ale mój
              niesforny dzieciak obudził się trochę przed czasem, stoi przy mnie i
              krzyczy: "No mamaaaa, no kończ, no ja chcę obiadek..." - jest strasznym
              niejadkiem, a poza tym ma dopiero 2,5 roku i naprawdę nie wiem kiedy to się
              takie beszczelne i wygadane zrobiło. No to kończę bo teraz jeszcze doszła
              sprawa: "Mama ja chcę siusiu" hmmm, a dopiero to to się rodziło.
              Magda
              • malgog Re: MAJ 2004!!! 23.10.03, 08:47
                Magda - dzięki za słowa pocieszenia - właśnie za pół godzinki idę do gin. po
                skierowanie na dalsze badania "w sprawie cukru", napomknę o tym teście.
                Dla mnie jest to naprawdę dziwne, bo w pierwszej ciąży nie miałam absolutnie
                żadnych problemów z cukrem - była to tzw. ciąża książkowa, a i ciśnienie mam
                potwornie niskie i to właściwie było i nadal jest najgorszym problemem.
                Byś może rzeczywiście chodzi o te nieszczęsne nieszczelne nerki, ale ostatnie
                wyniki moczu miałam w normie. Ale faktycznie, na następną wizytę moja gin.
                kazała mi wykonać jedynie analizę moczu a krew sobie darować.

                Magda - narzekasz na wygadanego dzieciaczka - poczekaj jeszcze z rok to dopiero
                zobaczysz jakie może być wygadane, a jak pójdzie do przedszkola to ...
                Mój (3,5) to czasami rzuca takimi tekstami, że się słabo robi. Ostatnio np. po
                potwrocie z przedszkola usłyszałam cyt. " mamo ty jesteś idiotka, wszystkie
                kobiety to idiotki".
                Oczywiście wogóle nie rozumie słowa idiotka.
                Jak sobie przypomnę inne teksty mojego Kubusia to napiszę, teraz gnam do
                lekarza.

                Juliaaaa - napisz jak było na wczoraj amnio !!!!

                Pozdrawiam wszystkie majóweczki
                Małgosia
                • malgog Re: MAJ 2004!!! 23.10.03, 08:49
                  Magda, zapomniałam napisać, że jak z moim cukrem rzeczywiście będzie coś nie
                  tak to bardzo liczę na Twoje diety - poważnie.
                  Na razie pa, pa
                  Małgosia
        • anieszka76 Re: dzień dobry:-) 25.10.03, 12:28
          Witam serdecznie...
          mam do Ciebie pytanko, ponieważ tesh jestem z Łodzi... czy moglabys
          powiedziec, gdzie znajduje sie ten sklep o ktorym pisalas...
          jesli to nie sprawi Ci klopotu to odpisz na maila: anieszka76@gazeta.pl
          Z gory dziekuje.

          -=Szczescliwa Przyszla Mama=-
    • elizjum Spotkanie:-) 22.10.03, 10:31
      Małgosiu, jestem jak najbardziej za spotkaniem w okolicach Bożego Narodzenia!
      Wiecie, co? Nigdy nie pisywałam do żadnego Forum i nie korespondowałam z
      Wirtualnymi osobami, a tu poczułam się super bardzo szybko. To niesamowite, że
      wszystkie rozmawiamy tu sobie na różne tematy i jest naprawdę zupełnie inaczej
      niż na innych wątkach. Super!!!

      Mona, może zaczniesz projektować domy i mieszkania??? czasem odnoszę wrażenie,
      że architekci dostają za zadanie np. umieścić w 30 m2 "apartamentu" dwie
      łazienki, toaletę, pralnię, 3 sypialnie, living room i spiżarnię i robią to
      tak, jak ja, kiedy bawiłam się w architekta w wieku 8 lat - rysują na planie
      te pomieszczenia, zestawiając je zupełnie przypadkowo. My wchodzimy do
      mieszkań i załamujemy się - "Hmn, czy to można wyburzyć? A czy ta pralnia na
      środku korytarza ma ściany nośne?" "Tak" - pada odpowiedź. "I są już w niej
      podłączenia". Za każdym razem jest to samo. Ale dzielnie szukamy. Chyba wezmę
      sobie do serca Twoją radę i przy następnej okazji kupowania czegoś, zabiorę ze
      sobą architekta.

      Julio, cieszę się, że wróciłaśsmile Twój Ludek na pewno będzie cierpliwym
      słuchaczem Jazzu - pamiętam, że kiedyś na aerobik przyszła dziewczyna z
      dzidziusiem w nosidełku, który przez godzinę zajęć i głośnej muzyki, słodko
      spał. Ja też żyję nadzieją, że z moim Ludem będzie można wszędzie pójść, ale
      czasem życie sprawia wiele niespodzianek, hmn.

      Muszę uciekać na spotkanie z księgową. Zajrzę po powrocie.
      Miłego dnia, kochanesmile))
      • juliaaaaa Amnipunkcja 23.10.03, 11:50
        Malgosiu,

        postaram sie opisac Ci moja amniopunkcje - moze przyda sie tez innym
        dziewczynom. Otoz cale badanie nie jest takie straszne, choc oczywiscie
        przejmowalam sie nim. Rano pojechalismy do szpitala Orlowskiego na
        Czerniakowska. Tam zrobili mi USG i stwierdzili, ze z Ludkiem wszystko w
        porzadku. Mialam zatem okazje "nadprogramowo" zobaczyc go. Potem pielegniarka
        (albo tez lekarka) przygotowala zestaw do amnio, czyli igle i strzykawke. Ja
        lezalam na lezance i patrzylam sie w monitor. Lekarz tak "upchnal" Ludka, ze
        ten siedzial w jednym "kacie", a on zrobil sobie miejsce w drugim. Caly czas
        obserwowal na USG Ludka i jego ruchy. Wtedy powiedzial, ze bedzie klul i tak
        tez zrobil. Boli nawet mniej niz zastrzyk, bo igla jest bardzo cienka. Na
        monitorze widzialam jak Ludek wyciagal raczke w strone igly i moglam policzyc
        jego paluszki. Wtedy pielegniarka podczepila sie ze strzykawka i pobrala 250
        ml plynu owodniowego. Na tym koniec badania. Potem pojechalam do Instytutu
        Genetyki na Sobieskiego (chociaz kolejnosc moze byc odwrotna, to chyba nie ma
        znaczenia) i tam musialam sie zarejestrowac. Chodzi o to, ze wszystkie probki
        splywaja do tego instytutu i tam sa badane. Niestety, na wynik czeka sie okolo
        3 tygodni. A na miejscu musisz wypelnic osmiostornicowa ankiete - baaaardzo
        wyczerpujaca. Wyjasniaja Ci na czym beda polegac ich analizy (hodowla komorek,
        sprawdzanie kazdego chromosomu its.) Aha, poniewaz badaja tez chromosomy
        plciowe, moga Ci powiedziec plec dziecka - i w przeciwienstwie odo USG masz
        100 % gwarancji, ze maja racje. Ja i tak nie chce znac plci, wiec to nic dla
        mnie. ALe moze Ty bys chciala. Zostawiasz im namiary na siebie i to juz
        koniec. Teraz wystarczy cierpliwie czekac. Aha, i nie wolno Ci tego dnia nic
        robic - najlepiej przelezec, poniewaz ryzyko poronienia wynosi 0,5 %. Wiec
        najlepiej wez sobie wolne i niech ktos z Toba pojedzie. To chyba wszystko,
        jesli masz pytania, pisz. Chociaz jutro ostatni raz sprawdze poczte, bo potem
        wylatuje.
        Pozdrawiam
        • m_dmitruk Re: Amnipunkcja 23.10.03, 12:32
          Julio,

          teraz ja mam minus za gapiostwo. powiedz, proszę, dlaczego zdecydowałaś się na
          to badanie??? wiem, że Twój mąż jest lekarzem, ale czy miałaś jakieś
          wskazania??? z ciekawości pytam, bo może coś ważnego przegapiamy???

          pozdrawiam,
          Monika
        • m_dmitruk Re: Amnipunkcja 23.10.03, 12:33
          oczywiście to byłam ja, Mamamona. hmmm....znowu się nie przelogowałam z
          pracy smile))

          pozdrowienia mocne tym niemniej wink))
        • malgog Re: Amnipunkcja 23.10.03, 13:26
          Juliaaaaa - dziękuuję za szczegółowy opis amnio.
          Ja mimo, iż jestem już zapisana na 14 listopada cały czas nie jestem do końca
          przekonana, ale chyba Twój post podziała ... zachęcająco.
          Boże, nagorsze to czekanie.
          W związku z Twoim wyjazdem życzę Ci zdrówka bo pogodę z pewnością będziesz
          miała i odpoczywaj jak najwięcej i dbaj o ludka i szczęśliwego lotu (chyba
          potwornie długi będzie).

          Aniu - tak mi przykro, że miałaś takie przeboje z państwową służbą zdrowia.
          To smutne, ale jak sama piszesz zdarzają się też mili lekarze - trochę
          optymizmu.
          Ja jutro startuje z badaniami krwi na cukier z samego rana i potem kolejne
          pobranie krwi po wypiciu iluś tam ml glukozy. Wszystko to oczywiście w czasie
          pracy - mamy tu ambulatorium i na szczęcie wszystkie badania (krew i mocz) mogę
          robić gratis.
          Trzymajcie się ciepło - nie wiem jak u Was ale dzisiaj w W-wie potwornie zimno.
          Małgosia
          • kiruna1 Re: Amnipunkcja 23.10.03, 14:48
            Cześć wszystkim.
            U nas też dzisiaj zima, ale za to ile słońca tu mamy.
            Małgosia - jak wypijesz tą glukożę to postaraj jak najmniej się ruszać (chodzi
            mi tu o jakieś spacery). Ja o tym nie wiedziałam, a miałam robiony test
            podwójnego obciążenia glukozą (tak to się chyba nazywa - 2 razy pod rząd piłam
            glukozę) i zrobiło mi się strasznie niedobrze bo w przerwie zrobiłam sobie
            super spacer. Myślałam, że nie dam rady wypić drugiej dawki, a nie byłam wtedy
            w ciąży. Laborant mi wtedy powiedział, że najlepiej to się po tym położyć i
            czekać.
            Julia - bardzo Ci zazdroszczę tego wyjazdu. Z tego co pamiętam jedziesz gdzieś
            do Ameryki poł. Napisz proszę choć kilka słów gdzie dokładnie jedziesz i czy
            jest to wyjazd plażowy, czy coś więcej. Oczywiście po przyjeździe proszę o
            obszerną relację z tej wyprawy. A może już coś wcześniej pisałaś, jeśli tak to
            przepraszam za natręctwo, ale któreś 2 tygodnie nie czytałam tej listy bo się
            słaniałam ze zmęczenia. Tak czy inaczej życzę udanego pobytu i szczęśliwego
            powrotu do domu.

            Magda
    • anna_purna Re: MAJ 2004 !!! 23.10.03, 12:45
      Kochane Moje,
      oczywiście, że was nie opuszczę z powodu lekkiego przesunięcia terminu porodu.
      Tym bardziej, że ginio powiedział, że pierwsze USG jest bardziej wiążące w
      sprawie terminu porodu. A pozatym już się przyzwyczaiłam do myśli, że urodzę
      drugą dzidzię w urodziny Julka.
      Nie pisałam, bo przez trzy dni byłam na urlopiku. Był to właściwie urlopik
      zdrowotny, bo dostałam rozstroju żołądkowego. W ciągu weekendu ubyło mnie
      prawie dwa kilkogramy, co oczywiście mnie nie zmartwiłoby mnie gdyby nie ciąża.
      W poniedziałek wybrałam się do lekarza ogólnego. Kiedy pani doktor (choć
      zastanawiam się, czy ona zasługuje na to, zeby ją tak nazywać) dowiedziała się,
      że jestem w ciąży, zbladła i po prostu ją zamurowało. Odniosłam wrażenie, że ze
      strachu. Pierwszy raz widziałam, żeby kogoś tak sparaliżowało. Kiedy już
      wydobyła z siebie głos powiedziała, że ona może mi dać tylko węgiel w moim
      stanie i tydzień zwolnienia. Ja za zwolnienie podziękowałam, ale tak mnie
      wkurzyła, że natychmiast wybrałam się do drugiej przychodni, żeby pójść do
      ginekologa w tej samej sprawie. Okazało się, że jeśli nie mam tam lekarza
      pierwszego kontakru, to ginekolog nie może mnie przyjąć. Wtedy po raz pierwszy,
      zamiast się wkurzać i psioczyć na służbę zdrowia... rozpłakałam się,
      powiedziałam, że jestem w ciąży, i że właśnie wracam od innego lekarza (tu
      chyba powiedziałam co o tamtej pani myślę). Ciąża i łzy załatwiły wszystko.
      Szybciutko wypełniłam jakiś kwesionariusz, i po 15-tu minutach byłam byłam u
      lekarza. A pozatym panie z recepcji okazały się bardzo miłe i pomocne. Potem
      okazało się, że mimo ciąży mogę coś wziąć na moje dolegliwości, i że to coś
      całkowicie wyklucza węgiel. Pozatym pan doktor założył mi kartę ciąży, a
      położna dała swój prywatny numer komórki. Po raz pierwszy wyszłam tak
      zadowolona od "państwowego" lekarza. Aha, i taką to ma jeszcze zaletę, że będę
      wszystkie badanie zrobić za darmo, łącznie z USG, które robi (polecany zresztą
      przez dziewczyny na forum) dr. Czerwoniec. Tak wyglądały moje potyczki ze
      służbą zdrowia.
      Jeśli chodzi o uczucia do męża... to jak ja bym go mogła nie uwielbiać, skoro
      to on teraz robi większość rzeczy w domu, łącznie z gotowaniem i prasowaniem. A
      ja mogę spokojnie się powylegiwać z książką. Ostatnio sięgnęłam
      po "czarnosecinnego i wizjonerskiego" Ziemkiewicza. Pozatym, ja za niego
      wyszłam z miłości wielkiej. Razem zaplanowaliśmy najpierw Julka a teraz drugą
      dzidzię.
      A z tymi imionami - konkretnie chodzi o Milenkę - to podsunęłyście mi świetny
      pomysł. Aż dziwne, że wcześniej nie brałam tego imienia pod uwagę.
      Kończę, bo pisze z pracy i musze się w końcu wziąć za to, co leży przedemną na
      biurku. Pozdrawiam słonecznie. Ania
      • juliaaaaa Re: MAJ 2004 !!! 23.10.03, 19:33
        Magda,
        lecę Do Ameryki Południowej, a konkretnie do Chile, a potem do Peru. I tylko i
        wyłącznie w celach urlopowo-rozrywkowych. Oczywiście trochę boję się długiego
        lotu. Już kilka razy leciałam przez Atlantyk, ale nigdy z pasażerem na gapę wink
        Oczywiście wezmę potrzebne leki, które mają pomóc mnie i Ludkowi, ale nic nie
        wiadomo. Pocieszam się, że będzie koło mnie lekarz położnik...
        Małgosiu,
        wiem, że decyzja o zrobieniu badania jest trudna i musisz ją podjąć sama. Nie
        chcę Cię ani namawiać ani odradzać. Po prostu wiedz, że samo badanie wcale nie
        jest straszne. A jeśli wynik będzie pomyślny, to do końca ciąży będziesz miała
        spokój, że Twoje dziecko nie ma żadnej choroby genetycznej. Niby jestem taka
        wyedukowana, a dopiero w Instytucie Genetyki dowiedziałam się, jak wiele jest
        chorób genetycznych.
        Mona,
        robiłam badanie ze względu na wiek mojego Ukochanego - jest o 20 lat starszy
        ode mnie. Nawet nie musiałam się gęsto tłumaczyć (choć obok mnie były babeczki
        pod czterdziestkę), bo do takich badań wskazaniem jest nawet lęk sytuacyjny,
        czyli np. masz sąsiadkę, która ma dziecko z Downem i Ty to codziennie oglądasz
        i boisz się całą ciążę, że Cię to spotka. Ale w Polsce bardzo cięzko dostać
        skierowanie na amniopunkcję, co uważam za skandal.
        Aniu,
        współczuję Ci z powodu tych przejść u lekarza. Ja też masz czasem ochotę
        rozpłakać się z bezsilności i fatalnej służby zdrowia. Teraz, jak robiłam
        amnio, czekałam na korytarzu na patologii. Już kiedyś spędziłam na takim
        oddzialę godzinę. Umówiłam się z ordynatorem na wywiad, a on zapomniał, że w
        tym czasie operuje. I zamisat posadzić mnie w poczekalni lub jego gabinecie,
        kazał mi siedzieć na oddziale patologii.sad(( Przeżyłam wtedy szok, a przecież
        nie byłam w ciąży. Teraz starałam się w ogóle nie rozglądać. Życzę
        Wam,żebyście nigdy nie musiały wylądawać na takim oddziale.
        Piszesz o imieniu Julek, czy to zdrobnienie od Juliana?

        Pozdrawiam Was wszystkie serdecznie. Trzymajcie się cieplutko w te jesienne
        chłody i nie dajcie się melancholijnym nastrojom. Piszcie dużo, żebym miała co
        czytać po powrocie. wink Ciepłych dni
        Julia
        • elizjum Re: Julio! 24.10.03, 16:44
          Julio, nie wiem, czy zdążysz to jeszcze przeczytać przed wyjazdem.
          Czytając Twojego maila, po raz kolejny zdębiałam, bo... Mój ukochany jest
          rownież tyle ode mnie starszy............. Nie będę już nic więcej pisać,
          oprócz tego, że po Twoim powrocie, po prostu MUSIMY się spotkać.
          Ściskam Cię serdecznie i życzę cudownego urlopu, E.
    • mstopka Re: MAJ 2004 !!! 24.10.03, 01:34
      Cześć mamuśki,
      Dopiero wczoraj znalazłam tą stronę i jeśli nie macie nic przeciwko chciałabym
      się do Was dołączyć. Mam termin na maj. To już 11 tydzień – jak ten czas leci.
      Dopiero co pamiętam, jak wyszłam z łazienki i powiedziałam mojemu mężowi, że
      zostanie tatusiem. To moja pierwsza ciąża. Bardzo tego oboje pragnęliśmy.
      Dlatego może jestem przewrażliwiona na tym punkcie. Mam chyba typowe
      dolegliwości jak na ten okres – nudności, zaparcia, bolące piersi, zmiany
      nastrojów (od euforii do płaczu). Chęć spania mi przeszła, aktualnie cierpię
      na bezsenność (aktualnie jes godzina 01:20). Mój mąż już dawno śpi, a ja się
      błąkam po domciu. Przechodzę w tej chwili (niestety) infekcję. – ból gardła,
      katar, stan podgorączkowy /36,8-37/. Jak by tego było mało to dostałam jakieś
      wysypki. Byłam już u internisty, jutro idę do mojego gin. Zobaczymy, mam
      nadzieję, że to mojemu maleństwu nie zaszkodzi. A tak w ogóle mieszkam i
      pracuję (obecnie na L4) w Łodzi.
      Pozdrawiam Was serdecznie.
      Marta
      • malgog Re: MAJ 2004 !!! 24.10.03, 09:12
        Witam Martę w klubie majówek i zaraz szybciutko dopisuję

        ELIZA (elizjum)-(27), Piaseczno k/W-wy, t. 12.05.04 - Tycjan, Letycja
        EMILIA (emilia41)-(26,) Gdynia, t. 13.05.04 - Olgierd, ?
        MAGDA (madziki)-(31), Łódź, t. 13.05.04,Lesio, Asia
        MONIKA mama Polci (mamamona)-(29) Konstancin-Jeziorna, t. 02.05.04, Miłosz, ?
        MAŁGOSIA mama Kubusia (malgog)-(37), Warszawa, t.08.05.04, ?, ?
        AGNIESZKA mama Magdusi (jaha_mama_magdy)-(28), Warszawa, t.03.05.04, ?, ?
        MARTA (martakis)-(26) Warszawa, t. 13.05.04, Marcin, Ola (Alicja, Olga)
        ANIA mama Juleczka (anna_purna)-(30), Pruszków, t. 07-05-2004, Filip, Michał,?,
        KASIA (?), Warszawa, t. 05.05.04 - Michał, Natalia, Zuzanka
        MONIKA (26), (?), t. 13.05.04 - (?), (?)
        RENATA mama Kasi (mamakasi) -(27), Kielce, t.03.05.2003, (?), (?)
        MAGDA mama Julki (kirkuna1)- (31), Poznań, t. 10.05.04, Kajetan, Sara, Marianna,
        DONATELLA mama Jasia (dona29) - (29), Warszawa, t.27.05.04, (?), (?)
        ANIA mama Kubusia (mamakuby), (25), Opole, t. 06.05.04, (?), (?)
        MARTA (mstopka), - (?),Łódź, t. (?), imiona (?), (?)

        Własnie jestem w trakcie Testu obciążenia glukozą - chce mi się spać i ogólnie
        marnie się czuję.
        Za oknem przepiękne słoneczko chociaż potwornie zimno - kiedy tuż po siódmej
        rano ciągnęłam Kubusia do przedszkola było minus 6 stopni.
        Dziewczyny nie dajcie się przeziębieniom i trzymajcie się ciepło w ten zimny
        poranek.
        Małgosia
      • madziki Re: MAJ 2004 !!! 24.10.03, 21:13
        Witam majóweczkę Łodziankę!
        Na kiedy masz termin? U mnie właśnie kończy się 11 tydzień i to również moja
        pierwsza ciąża.
        Trzymam kciuki, żeby szybko przeszła infekcja i wysypka.
        Ja akurat nie mam problemu ze snem i już padam z nóg. Może jutro napiszę
        więcej. wink

        Pozdrawiam,
        MAGDA i krokodylek, który staje się człowieczkiem (13.05.2004)
    • elizjum Zgodnie z obietnicą - przepis na pączki z wiśniami 24.10.03, 16:57
      Kochane,
      nie działał mi wczoraj internet i nie mogłam poczytać co u Was, dzisiaj więc
      szybciutko nadrabiam zaległości.

      Przepis na pączki z wiśniami lub różą
      (ok. 30 pączków)
      1/2 kg mąki
      3 dag drozdży
      6 żółtek
      7 łyżek cukru
      10 dag masła
      2 łyżki rumu lub spirytusu
      1 szkl. mleka
      łyżeczka soli

      Nadzienie: Konfitura wiśniowa (ja używam tej, którą sama zrobiłam latem) lub
      konfitura z płatków róży lub płatki róży w cukrze firmy Polska Róża (do
      kupienia w sklepie)
      Do smażenia: Tłuszcz (może być smalec, ale ja używam Planty)
      Do posypania: cukier puder

      Ciepłe mleko wymieszać z drożdżami, kiedy podrosną, dodać mąke, utarte z
      cukrem żółtka, stopione masło, alkohol, cukier i sól. Wyrobić gładkie ciasto.
      Przykryć serwetką i odstawić w ciepłe miejsce do wyrośnięcia.
      Kiedy podwoi swoją objętość, brać po odrobinie ciasta (wielkości 2 orzechów
      włoskich) i formować placuszek. Nakładać konfitury, zebrać palcami, zwinąć w
      kulkę. Układać sklejeniem do dołu na wysypanej mąką ściereczce. Poczekać, aż
      pączki podrosną i smażyć je w rozgrzanym tłuszczu. Wyjąć, odsączyć, a kiedy
      ostygną, posypać cukrem pudrem.
      Smacznegosmile

      Trzymajcie się cieplutko, zajrzę tu jeszcze późniejsmile

      P.S. I witam serdecznie Nową Mamę w naszym przesympatycznym groniesmile)
    • madziki Cisza... 27.10.03, 10:05
      Witam w nowym tygodniu!
      Co taka cisza na forum, czyżby każda tak zajęła się tymi pączkami z wiśniami,
      że zapomniałyście o wszystkim wokół?
      Ja za chwilkę biorę się nie za pączki, a za ciasto drożdżowe z rodzynkami i
      kruszonką. Dawno nie robiłam, a nabrałam chęci czytając te różne przepisy.
      Siedzę sobie w domku i odpoczywam, więc kuchnia znowu stała się moim
      królestwem. Mąż szczęśliwy z tego powodu oczywiście. wink)
      Pączki kiedyś dawniej zawsze robiłam na Wigilię, a potem brakowało czasu, kiedy
      pracowałam. W tym roku pewnie będę miała sporo czasu na przyrządzenie różnych
      smakołyków...
      Ach, rozmarzyłam się, wyjątkowo w tym roku nie mogę doczekać się świąt.

      Pozdrawiam i życzę miłego tygodnia,
      MAGDA i krokodylek, który staje się człowieczkiem (13.05.2004)
    • elizjum Odpowiedź na ciszę:-) 27.10.03, 11:02
      Słoneczne dzień dobrysmile
      Chyba wszystkie Dziewczyny smażą pączki, Magdo! Zjadłabym tego Twojego ciasta
      drożdżowego z kruszonką, mniam. W tym roku, po raz pierwszy zrobiłam ze 30
      słoików konfitur słodzonych fruktozą albo cukrem trzcinowym (żeby było
      zdrowiej...) Do ciasta pasowałaby konfitura z morelek ze świeżym tymiankiem
      albo dżem truskawkowy...
      Ja upiekłam wczoraj sernik, bo mój ukochany wpadł w trans w sklepie ze zdrową
      żywnością i kupił taką ilość sera, że musiałam coś z niego zrobić. Do spodu
      sernika dodałam cynamonu i włoskich, chrupiących ciasteczek amaretti i sernik
      wyszedł naprawdę zawodowy.
      31.10 idę na wizytę do ginia. To już 12 tydzień i z przyjemnością czytam w
      książce, że dzidziuś jest już uformowany, ma powieki i zaczynają mu rosnąć
      paznokietki. Zaczynają kształtować się mięśnie, dziecko może ssać i waży 18 g.
      Ciągle w to nie wierzę i zawsze przed wizytą wyobrażam sobie, że pójdę do
      lekarza, a on mi powie: Nie jest pani w ciąży, dziecko zniknęło. Mam czasem
      lekką paranoję, może to dlatego, że niewiele obserwuję u siebie typowych
      objawów ciążowych.
      Najbardziej marzę o chwili, w której będę z dzieckiem smażyć naleśniki z
      jabłkami, albo czytać mu na dobranoc. A boję się okresu dojrzewania i uwag w
      stylu "Ja się na świat nie prosiłam". Cóż, przede mną jeszcze długa droga.
      Trzymajcie się cieplutko i piszcie KONIECZNIE.
      Eliza
      • madziki Re: Odpowiedź na ciszę:-) 27.10.03, 14:05
        Ciasto właśnie gotowe, zapraszam. smile)
        A serniczka też dawno nie jadłam, to będzie kolejna pozycja na liście do
        zrobienia. wink
        Ja do ginki idę dopiero 10 listopada. Nigdy jeszcze z taką przyjemnością nie
        chodziłam do ginekologa... hihihi...
        U mnie też właśnie trwa 12 tydzień i czytam na bieżąco jak się rozwija moje
        maleństwo. Już za tydzień wejdziemy w II trymestr, czyli jak to opisują -
        najlepszy okres przed nami. Jeszcze kilka tygodni i zaczniemy odczuwać ruchy
        naszych maleństw.
        Również często zastanawiam się, czy aby na pewno jestem w ciąży. Mdłości nie
        miałam, brzuszek już nie pobolewa, piersi odczuwam głównie jak koty zaczynają w
        nocy po mnie chodzić. wink) Jedynie waga idzie ciągle w górę i brzuszek sobie
        rośnie.
        Wczoraj z mężem zajęliśmy się problemem, jak przemeblować pokój, żeby zmieściło
        się łóżeczko, co w małym pokoju w bloku jest nie lada wyzwaniem.

        Pozdrawiam,
        MAGDA i krokodylek, który staje się człowieczkiem (13.05.2004)
        • malgog Re: Odpowiedź na ciszę:-) 27.10.03, 14:43
          I ja się też odzywam.
          Pączki zrobię z pewnością - ale przepis przeczytałam dopiero dzisiaj w
          poniedziałek, więc muszą zaczekać do następnej soboty. Świetnie się składa, że
          będzie święto, bo mąż wyjedzie na groby a ja niestety musze zostać w domu
          bo .... Kubuś po tygodniowym chodzeniu do przedszkola znowu zachorzał tym razem
          ma anginę - więc na groby wszyscy razem nie będziemy się wybierać.
          jak dziecko mi pozwoli to pączusie zrobię po tak jakoś mi się ....

          Nie wyobrażacie sobie jakiego strachu najedliśmy się z mężem w piątek
          wieczorem - natychmiast po powrocie z przedszkola mały dostał gorączki 38-39
          stopni, żadne leki na zbicie temp. nie działały tak więc ok. 22.30 było już
          40,5 stopnia. Mąż miał łzy w oczach - przypomniał mi się sposób wyczytany
          kiedyś w jakimś czasopismie - kąpiel w wodzie o mniejszej temp. niż temp. ciała.
          Tak więc oboje z Kubusiem na golaska do wanny - dziecko półprzytomne -
          polewałam go wodą ok. 20-30 minut. Po wyjściu z wanny miał już 39,3 stopnie.
          Horror.

          Ja w tym roku również po raz pierwszy robiłam przetwory tzn. zrobiłam 50
          słoików wiśni w syropie. Tak się jakoś rozpędziłam z tymi wiśniami.
          Teraz rozdaję słoiki koleżankom w pracy, opiecałam teściowej ze 20 słoików,
          mama nie da sobie wcisnąć bo sama zrobiła 20.
          Sernik to ulubione ciasto mojego męża - ja nie przepadam. Uwielbiam za to
          wszelkiej maści ciasteczka z orzechami, ziarnami słonecznika, pleśniak.
          Tak więc przepis na pączki super- będę miała okazję zużyć trochę wiśni - mówię
          wam palce lizać. Dziewczyny w pracy są zachwycone.

          Dzisiaj rano odebrałam wyniki mojej krwi na cukier - wyszło wszystko w
          porządku, więc dieta mnie ominęła.
          U mnie rozpoczął się właśnie 13 tydzień - ja już czasami mam wrażenie, że czuję
          ruchy chociaż mam świadomość, że na to jest jeszcze z pewnością za wcześnie.
          Czy Wy już tyjecie - u mnie waga bez zmian.

          Dziewczyny,czy nie sądzicie, że ze względu na fakt rozpoczęcia czwartej setki
          postów mogłybyśmy przenieśc się na nowy wątek tak samo nazwany ???
          Czekam na odzew.
          Małgosia
          • mamamona Re: Odpowiedź na ciszę:-) 28.10.03, 00:13
            uuuu, jestem przeciwna! to jest nasz wątek, rozbuchany, ale pomyślcie tylko:
            jak już się urodzą nasze dzieci, to będzie można skopiować stąd własne posty,
            i stworzyc coś w rodzaju: jak cało i zdrowo mama dostarczyła mnie na ten
            świat, czyli pamiętnik malucha.

            ja dawno nie byłam u lekarza, bo wstyd przyznać, nie mam czasu! uch!, przez
            to, że świetnie się czuję, ganiam jak opętana, pracuję, bo jest co robić. nie
            zrobiłam nawet badań krwi i moczu.... ani pączków.... wstydzę się bardzo....
            nawet nie wiem jak się lekarzowi usprawiedliwić.

            też czytam jak wygląda moje dziecko. mimo, ze to druga ciąża, mam te same
            objawy, i czuję się podobnie. jak Eliza zapominam, że jestem w ciąży, i często
            myślę: a jak rozeszło się po kościach???? tylko brak okresu przypomina mi o
            rzeczywistym stanie..

            u mnie 14 tydzień. od mniej więcej 20 czuć ruchy dziecka, których jak już
            wspominałam, nie mogę się doczekać. to bardzo prawdziwy znak, że ktoś jest
            jednak w środku. a przy drugiej ciąży piszą, że matka potrafi odczuć te ruchy
            nawet w 16 tygodniu! daję sobie miesiąc, chociaż powiem Wam szczerze, że nawet
            już teraz wydaje mi się, że czuję te delikatne pierwsze muśnięcia. w pierwszej
            ciaży najbardziej je czułam w wannie (na początku, bo potem już nie trzeba się
            tak w siebie wsłuchiwać wink)))). teraz nawet nie mam czasu wleźć do wanny sad(((

            nie dajcie się i Waszych dzieci jesiennym przeziębieniom. mnie dziś znowu
            łamało, ale przeszło po krótkiej drzemce. to przemęczenie.

            nie mogę doczekać się soboty. Dzień Zmarłych to dla mnie jedno z
            najpiękniejszych polskich świąt. uwielbiam spacer po cmentarzu wieczorem.
            często jeździmy na Powązki. 2 lata temu pojechaliśmy do Kazimierza, i też było
            niesamowicie (mimo tłumów). lubię ten klimat, mroku rozjaśnianego zapachem
            świec. lubię to skupienie. i powrót do domu, do gorącego kubka herbaty i
            kominka. w zeszłą niedzielę byliśmy na cmentarzu wilanowskim, bo pewnie tam
            będziemy w sobotę ze względu na Polcię.

            trochę chaotycznie, ale zmęczona jestem crying(( kładę się spać, jutro znów od
            rana. na dodatek nie potrafię być czasem asertywna, i w stosunku do niewielu
            osób daję się wykorzystywać, co mnie lekko dołuje.

            w styczniu planuję wernisaż w studiu Recarmiere. wyślę Wam zaproszenia (kto
            zainteresowany). związane to jest z publikacją projektu w wątku: co może
            architek w Dobrym Wnętrzu w grudniu. może któraś z Was wie, jaka rozsądna
            cenowo firma zrobi dobry catering na ten wieczór dla 300 osób. nie chodzi o
            jakiś wielki raut, ale o drobne przekąski do wina. jeśli znacie takie firmy, z
            chęcią poproszę Was o kontakt, bo nie chcę i nie mogę się na ten wieczór
            zrujnować. wernisaż organizuję z koleżanką, z którą często współpracuję (i
            wobec której nie potrafię załatwić swoich spraw crying((( jej zależy na wypasionym
            przyjęciu, dla mnie szkoda kasy, i chciałabym to załatwić winem i drobnymi
            przekąskami plus ciasto. ja mówię wystarczy: ona twierdzi, że nie...hmmmmm).
            wywaliłam to z siebie, od razu mi lepiej. przepraszam, że przynudzam. jestem
            już zmęczona. oj, kończę, bo nawet się powtarzam wink))


            pozdrawiam Was mocno, i Wasze malutkie dzieci smile))) niech Wam rosną bez
            przeszkód.
            • elizjum Re: Odpowiedź na ciszę:-) 28.10.03, 11:02
              Cześć Mamusiesmile

              Mona, czy znasz Sadhu Cafe w Warszawie? Możesz zapytać o catering (tel. 0602
              478 470, szef kuchni p. Stanisław Nowogródzki). Gorąco polecam, kiedyś powiem,
              dlaczegosmile Wiem natomiast, że byłybyście na 100% zadowolone.
              Ja bardzo chętnie wpisuję się na wernisaż w Recamiere.

              Ze względu na poszukiwania nowego lokum, ostatnio oszalałam na punkcie pewnego
              domu z ogródkiem i w związku z tym wczoraj kupiłam w EMPIK-u najgrubszą
              książkę o roślinach, jaką mieli. Waży z 7 kg i ledwo ją doniosłam do
              samochodu, a później czułam się tak, jakbym przerzuciła tonę ziemniaków. I
              znów pytanie do Mony - czy znasz jakieś fajne miejsce, które organizuje kursy
              projektowania ogrodów? Mam jedno w zanadrzu, ale może są jakieś inne
              możliwości.
              Ciągle odkładałam kurs, a to ze względu na pracę magisterską, a to na jeszcze
              coś innego, ale tym razem stwierdziłam, że to ostatni dzwonek. I spełni się
              wreszcie moje wielkie marzenie i zacznę grzebać w ziemi z sensem. Na razie, na
              tarasie urządziłam prawdziwy busz, do niedawna rosły tam dzikie róże, liście
              laurowe, miniaturowa pomarańcza. Kiedy dowiedziałam się, że w ciąży nie
              powinno się pracować z ziemią, trochę zaniedbałam mój "ogródek" i zajął się
              nim niestety mój kot...

              Mój brzuch się powiększa, choć cały czas ważę tyle samo. Jestem dosyć szczupła
              (50 kg) i mam wąskie biodra, nigdy też nie miałam brzuszka, bo ciągle coś z
              nim robiłam na siłowni, a teraz wyglądam tak, jakbym się ciągle objadała (a to
              nieprawda!) Wczoraj przeżywałam chwile grozy, bo założyłam ostatnie,
              dopinające się na brzuchu jeansy, a wieczorem mój brzuch odmówił posłuszeństwa
              i wszystko musiałam rozpinać naciągając sweter na brzuch. Czułam się
              komicznie, mam nadzieję, że moi pracownicy nic sobie o mnie nie pomyśleli.

              Kusi mnie sklep "Pępek Świata" w Galerii Mokotów - czy któraś z Was tam już
              była? Na wystawie wszystko wygląda bardzo ładnie i kobieco i nie ma paskudnych
              bawełnianych wstawek na bokach spodni, hmn.

              Ja nie jadę w tym roku na groby - te najważniejsze są poza Warszawą i odwiedzę
              je pewnie trochę później, kiedy znikną tłumy z cmentarzy.
              Dla mnie, kiedy byłam dzieckiem, to święto też było magiczne. Zapach palonych
              liści i wosku, łuna nad cmentarzem. Pamiętam też, że brało się gałązkę,
              maczało ją w różnokolorowym wosku świec i na końcu powstawała taka kulka.
              Wieczorem wszystkie dzieci miały taką kulkę. Kiedy byłam mała, najbardziej
              podobały mi się ozdobne kapusty na grobach w kolorach zielonych, fioletowych i
              białym. Nadal kocham zapach chryzantem - wielkich puszystych kul. Mój niestety
              nie żyjący już dziadek, zawsze przed tymi świętami kupował zwykłe świece,
              różnokolorowe słoiki i sam robił znicze, które paliły się potem bardzo długo.
              Robił ich setki. Kupował pelargonie w donicach, które stały przez kilka dni na
              zimnym strychu, a ja buszowałam w kwiatach, wdychając cierpki zapach kurzu i
              zimna kwiatów. Czasem padał śnieg i można było założyć zimowe buty i
              rękawiczki. A wracając w nocy do domu, wstępowało się po drodze do kogoś
              znajomego na rosół z kury, z domowym makaronem i marchewką.
              Teraz, kiedy sama będę mamą, mam zamiar wskrzeszać wszystkie piękne
              wspomnienia, wprowadzać dzidzię w świat, który mnie tak bardzo zachwycał.

              Kiedy byłam dzieckiem, wyjeżdżałam na wakacje do dziadków, którzy mieszkali za
              miastem. Ogród wydawał mi się magicznie wielki - wyprawa po maliny, które
              rosły na jego końcu, była dlugą wedrówką, podczas której można było zaśpiewać
              ulubioną piosenkę, wszystko sobie przemyśleć.
              Jesienią, wykopywało się ziemniaki i paliło suche liście. Kartofelki prosto z
              ogniska, kiełbaska na patyku, kury spacerujące w te dni swobodnie, uwolnione z
              kurnika.
              Zimą kładłam się w wielkich zaspach i machając rękoma i nogami robiłam orła na
              śniegu. Albo lepiłam bałwana z guzikami z prawdziwego węgla albo koksu, z
              nosem z marchewki.
              Najbardziej żałuję tego, że moje dziecko tego nie doświadczy. Dziadka już nie
              ma, babcia jest bardzo stara, a ci, którzy tam zostali, są zbyt nowocześni na
              palenie w piecu i uprawianie ziemniaków. Dziś wszystko można kupić. Ciasta nie
              chce się piec, bo upieczenie kosztuje drożej niż kupienie. Babka ziemniaczana
              z cebulą odeszła w zapomnienie i umarł rudy kot, którego woziłam w wózku.

              Ale może jest gdzieś w chmurach inna historia, jeszcze piękniejsza niż tamta?

              Ściskam Was cieplusieńko.
              Eliza
              • kiruna1 Re: Odpowiedź na ciszę:-) 28.10.03, 19:43
                Cześć dziewczyny.
                Dawno mnie tu nie było, bo mi się moja "sytuacja komputerowa" skomplikowała.
                Otóż moje dziecko od ok. 9 miesiąca życia zasypiało w dzień tylko i wyłącznie
                na spacerze w wózku, po czym wciągałam ją do mieszkania (na szczęście na
                parterze), wystawiałam ją na balkon i tam sobie spała ok 3 godzinek. Te 3 godz.
                przeznaczałam między innymi na pogaduszki internetowe. Od tygodnia, ze względu
                na infekcję Julki i brzydką pogodę, zdecydowałam się na naukę normalnego
                zasypiania w łóżeczku - no i wyszło. Wszystko byłoby świetnie gdyby nie fakt,
                że w naszym wynajmowanym mieszkanku, mamy tylko 2 pokoje. W sypialni stoją
                nasze łóżka i ...komputer. No i teraz klops, chyba będę tu rzadziej zaglądała.

                A teraz do Elizy:
                Dziewczyno - ty się nam tu na liście normalnie marnujesz. Moim ulubionym
                zajęciem jest czytanie książek i muszę powiedzieć, że jak bym dostała teraz w
                swoje ręce książkę pisaną takim językiem jakim ty piszesz, to bym ją połknęła.
                Nie jestem oczywiście żadnym autorytetem w tej dziedzinie, a w dodatku jestem
                lekkim dyslektykiem, przez co piszę z błędami i powoli czytam, ale przez to
                lubię delektować się słowem pisanym. Uważam że powinnaś o tym pomyśleć, a może
                już masz coś na swoim kącie?

                A tak co do książek, to może by któraś zaproponowała mi coś lekkiego,
                zwiewnego, przyjemnego i ciepłego. W ciąży ,tak w poprzedniej jak i tej nie
                wchodzi mi nic nawet lekko ciężkawe i przygnębiające.
                Czekam na propozycję, bo dawno nic ciekawego nie miałam w rękach.

                Pozdrawiam - Magda
    • mamamona Re: MAJ 2004 !!! 28.10.03, 11:30
      Elizo,

      powiem szczerze, że nie znam takiego kursu. zawsze korzystam z architekta
      zieleni, wiem, że na dawnym SGGW są takie zajęcia (bo tam też jest wydział
      architektury zielen. w ogóle uważam, że takie kursy najbardziej wiarygodne są
      przy uczelniach (jak kursy projektowania przy wydziale architektury). ale mogę
      się mylić, bo nie korzystałam, fakt wink))

      zobaczcie moją Poleczkę, najświeższe zdjęcia już niedługo. dopiero się
      nauczyłam odnośniki załączać.

      pozdrawiam słonecznie i korkowo
      • elizjum Re: Poleczka 28.10.03, 13:56
        Mona, jaki słodziaczek! A jakie ma spodniesmile)))) Strasznie kochana. A kiedy
        moja Fasola będzie taka duża, uaaaa???
        • m_dmitruk Re: Poleczka 28.10.03, 18:03
          oj, Eliza, nawet się nie obejrzysz. najpierw człowiek czeka na pierwszy
          uśmiech, na pierwszy radosny śmiech, a potem już lawinowo. tylko w pierwszych
          dwóch miesiącach, jeśli tylko maluszek nie ma zbyt bolesnych kolek, jest czas
          na spanie i czuwanie. potem już nie ma czasu na nic, gwałtownie czas
          przyspiesza, a dziecko robi się takie samodzielne. najciekawsze jest to, że
          Polcia już chodzi i uczy się mówić, a mama jest jej tak potrzebna, jak nigdy.
          piszczy ze szczęścia jak wchodzę do domu, i strzela buziakami.

          ale te spodnie to które??? teraz ubrania dla dzieci są świetne, bo nie za
          bardzo naiwne. Polcia ma i bojówki, i modne sukienki z koszulką krótko-
          rękawkową na wierzchu, i buty, jakich zazdrości jej tata. ale spodni nie
          rozszyfruję jakie Ci się podobały.

          Dziewczyny, czy będziecie sprawdzały płeć swojego dziecka??? jak już
          wspominałam, ja się na pewno nie doczekam, i m.in. w tym celu wybiorę się do
          dr.Roszkowskiego. powiedzcie, jakie są powody sprawdzania lub nie przez Was
          płci????

          pozdrawiamy,
          • mamamona Re: Poleczka 28.10.03, 18:04
            to byłam ja, Mona zalogowana z pracy wink))) żaden anonim, o nie
          • madziki płeć dziecka 28.10.03, 19:11
            Jeśli tylko będę miała taką możliwość, bardzo będziemy chcieli poznać płeć
            naszego maleństwa. Chciałabym móc już mówić do niej lub do niego, a nie tak
            bezosobowo. To nasze pierwsze dziecko i nie ma takiego znaczenia czy będzie to
            chłopczyk czy dziewczynka, chociaż tatuś chciałby chłopca, a ja
            dziewczynkę. wink) Nie będziemy długo czekać z decyzją o drugim dziecku.
            Teraz po prostu jesteśmy ciekawi, kogo udało nam się stworzyć. Poza tym chcemy
            wcześniej przygotować troszkę kącik dla dzidzi i dałam mężowi temat, żeby
            namalował na ścianie coś fajnego, no ale malować samochodziki, czy laleczki? wink

            Pozdrawiam,
            MAGDA i krokodylek, który staje się człowieczkiem (13.05.2004)
            • kiruna1 Re: płeć dziecka 28.10.03, 19:50
              Ze wszystkim co napisałaś, w zupełności się zgadzam, a poza tym sądzę, że w
              trakcie porodu jest wystarczająco dużo atrakcji i nie potrzeba mi dodatkowych w
              formie: hmmm chłopiec czy dziewczynka? Od moich koleżanek wie, że nawet jak
              nie chciały wiedzieć to i tak często przez przypadek ktoś się wygadał na
              przykład 2 dni przed porodem - a to już byłoby bardzo nieprzyjemne.

              Magda
    • elizjum Bardzo słoneczny poranek i oszronione gałązki:-) 29.10.03, 09:15
      Cześć Dziewczyny,
      u mnie świeci słońce, a przez otwarte okno wpada mroźne powietrze, zupełnie
      jak w styczniusmile
      Właśnie zjadłam na śniadanie zupę z łososiem i za chwilę zabieram się za
      ciasto, na które przepis ostatnio Wam podałam.
      Mam chyba mały kryzys, bo od kilku dni ciągle mi słabo i najchętniej nie
      wstawałabym z łóżka. A ponieważ należę do grupy kobiet uważających, że ciąża
      to przecież NATURALNY stan i nie należy się nim zbyt przejmować, jakoś głupio
      mi wylegiwać się w łóżku.
      Przez kilka ostatnich dni bardzo urósł mi brzuszek i już nie mogę mieć
      wątpliwości, czy to brzuch ciążowy czy najedzony. Zresztą, ostatnio nic mi nie
      smakuje i najchętniej piłabym tylko sok grejpfrutowy.

      Mona, ja bardzo bym chciała znać płeć i to jak najszybciej! Też wybieram się
      do Roszkowskiego. Czytałam gdzieś na Forum, że do niego najlepiej wybrać się
      po 20 tyg, bo wtedy robi się jakieś ważne badanie (Ty na pewno wiesz, jakie,
      bo masz przecież Polcięsmile i na 100% można poznać płeć. Gdzieś czytałam, że
      zdarza się, że widać już w 16 tyg, ale w to jakoś mi się nie chce wierzyć.
      Chodziło mi oczywiście o różowe spodnie Polismile Domyślam się, że są tam
      jeszcze jakieś zdjęcia Maleństwa i zaraz tam zajrzę jeszcze raz.

      Byłam wczoraj w H&M w Jankach, bo słyszałam tyle pozytywnych opinii o tym
      sklepie i ubraniach ciążowych, ale delikatnie mówiąc, bardzo się
      rozczarowałam. Jedyne, co mi się tam podobało to ubranka dla dzieci, np. body
      po 19,80 i skarpetki rozmiar 10 po 5,90. Na szczęście nie mam jeszcze potrzeby
      kupowania małych ciuszków, za to zaczęłam po 100 latach znowu robić na
      drutach - dla dziecka, oczywiście. Są teraz takie piękne bawełny, guziczki,
      fajne książki ze wzorami - jeśli któraś z Was robi na drutach, haftuje lub
      szyje BARDZO polecam Wam włoską gazetę: SUSANNA SOLO BIMBI, numer wrześniowy
      (Settembre). Na 100 stronach można znaleźć wzory uroczych sweterków, kocyków,
      a nawet misiów i ubranek dla nich. Jest projekt łóżeczka i wzór pieska, który
      można na nim namalować. Projekty są przeznaczone dla dzieci w różnym wieku i
      nawet jeśli nie zna się włoskiego, można sobie dać radę z wykresami. fajne
      zajęcie na jesienne wieczory, prawda....?

      Magdo, nie rozpieszczaj mnie Swoimi wypowiedziami, moja drogasmile I tak staram
      się jak mogę pisać jak najkrócej, choć jak widać, nie za bardzo mi się to
      udaje. Mój mężczyzna się śmieje, że z moim pisaniem jest jak z gadaniem -
      podobno w wieku 9 m-cy całkiem nieźle mówiłam i niestety skłonność do
      gadulstwa mi została. Zaraz zasypię Was gradem wierszyków i opowiadań i wątek
      będzie miał milion postów zamiast 400wink

      Wczoraj pojechałam do sklepu ze zdrową żywnością i kupiłam mleko prosto od
      krowy, który ma 3 cm kożuch i pachnie wsiąsmile Od wiosny tego roku właściwie
      wszystkie zakupy robię na bazarkach i widzę, że po latach pracy, rola kury
      domowej całkiem mi się podoba (choć nie do końca, bo nadal pracuję).

      Kończę już te wywody, trzymajcie się cieplutko i piszcie jak najwięcejsmile
    • ruda73 Re: MAJ 2004 !!! 29.10.03, 09:35
      Mogę dołączyć?

      Jestem w 12 tygodniu, termin 11 maja (Kuba albo Ola), mieszkam w Warszawie, na
      razie na Mokotowie, ale chyba wkrótce się przeprowadzimy i jestem bardzo
      szczęśliwa, tylko mam nadciśnienie i towarzystwa mi brak. Będę bardzo się
      cieszyć,jeśli przyjmiecie mnie do swego grona. Niestety nie mogę bardzo często
      pisać, bo internet mam na razie tylko w pracy, ale niedługo to się zmieni.

      Na razie pozdrawiam i mam nadzieję do zobaczenia/usłyszenia

      Beata
    • ruda73 Re: MAJ 2004 !!! 29.10.03, 13:50
      Ja jestem w podobnej sytuacji co Madziki - mam 30 lat i zaszłam w ciąże 2
      tygodnie po ślubie, ale liczy mi się to właściwie od dnia po ślubie (bo 1
      dzień OM). I też myśleliśmy, że to dłużej potrwa, a tu proszę, za pierwszym
      razem!! Ale to pewnie dlatego, że mój mąż jest ode mnie 6 lat młodszy, hi hi.
      O i wiecie co, ja już długo długo chciałam dziecka, a jak się dowiedziałam, ze
      to już, to oczywiście się ucieszyłam, ale potem wpadłam w taką panikę i
      histerię, że chyba 3 tygodnie trwało, zanim doszłam do siebie. teraz jestem
      bardzo szczęsliwa i już nie mogę się doczekać wielkiego brzucha.

      Poza tym, tak sobie czytam o Waszych dolegliwościach i zazdroszczę dobrego
      samopoczucia - ja przez pierwsze 2 miesiące bez torebki foliowej i składanej
      szczoteczki do zębów nawet się z domu nie ruszałam, a zdarzało mi się też
      wracać do domu, bo za przeproszeniem nie udało mi się trafić w kosz na
      śmieci...

      Na szczęście teraz już dobrze.
      Pozdrawiam wszystkie Mamy i Dzidziusie

      Beata + Kuba/Ola
      • kiruna1 Re: MAJ 2004 !!! 29.10.03, 18:55
        Witam Cię serdecznie Beatko w naszej grupie.
        Trzy lata temu przeżyłam to co Ty. Też miałam termin na 11 maja, a ciąża
        liczyła mi się od 4 sierpnia, a ślub brałam 5 sierpnia. Też byłam bardzo
        pozytywnie zaskoczona, że tak szybko nam to poszło. Teraz też nam się udało za
        pierwszym razem, a termin mam na 10 maja - historia kołem się toczy.

        Eliza - ja naprawdę pisze się na jakieś cieplutkie opowiadanko, a żeby
        nie "zaśmiecać" naszego wątku to bardzo proszę na moją pocztę gazetową.
        Oczywiście pod warunkiem, że masz to już w komputerze, bo przecież nie będę Cię
        namawiała na jakieś długaśne klepanie w klawiaturę.

        Dziewczyny uwaga - wczoraj w nocy poszłam do ubikacji i na brzuch zauważyłam 2
        PIERWSZE NOWE ROZSTĘPY!!!! Piszę nowe bo po pierwszej ciąży zostało mi ich
        bardzo dużo. Myślałam, że nie będę ich miała wcale, bo mimo mojego ciągłego
        tycia i chudnięcia do 28 roku życia nie miałam ani jednego, a tu w 4 miesiącu
        ciąży ŁUPS - rozstąpił mi się cały brzuch i mimo stosowanie co raz to innych
        specyfików do końca ciąży zostałam poorana prawie wszędzie (brzuch, biust, pod
        pachami, uda, pod kolanami). Straszne, ale nie można na to nic poradzić więc
        się tym nie przejmuję. Teraz znowu miałam nadzieję, że jak już jestem
        tak "porozstępowana" to już mi nowe nie grożą, a tu wczoraj w nocy... Ratunku
        co ja mam zrobić, bo może teraz jeszcze coś mogę zrobić. Brzuch mam w
        rozstępach do wysokości pępka, a te moje dwa nowe (na razie długości 0,5 cm )
        umiejscowiły się oczywiście powyżej. A to dopiero 3 miesiąc. Ale muszę
        powiedzieć, że mój brzuch wielkościowo wygląda tak, jak przy pierwszej ciąży w
        piątym miesiącu. Cały czas się zastanawiam czy jakiś bliźniak nie schował się
        gdzieś tam podczas USG. Oczywiście słyszałam, że podczas drugiej ciąży szybciej
        rośnie brzuszek, ale żeby aż taaak??!! Co na to powiedzą inne mamy w drugiej
        ciąży??? No dosyć tych pytań, bo chyba się za bardzo rozpisałam.

        Pozdrawiam
        Magda
        • elizjum Re: MAJ 2004 !!! 30.10.03, 10:11
          Magdo,
          co do wielkości brzuszka to w pełni Cię rozumiem. Ja choć jestem w pierwszej
          ciąży, w porównaniu z brzuchem sprzed ciąży, noszę przed sobą giganta (jak na
          moje pojęcie o sobie, oczywiście).
          A propos rozstępów - czytałam gdzieś, że wcieranie oliwy z oliwek jest
          skuteczniejsze niż różne kremy i maści.
          Ja od czasu do czas smaruję się Fissanem, ale strasznie mnie po nim swędzi
          brzuch. Odkryłam natomiast cudowny specyfik "Body butter SOJA" firmy Body
          Shop. Wprawdzie nie można tego kupić w Polsce, ale może masz możliwość
          poproszenia kogoś, żeby Ci to przywiózł (Body Shop jest chyba we wszystkich
          krajach europejskich, a może można zamówić też przez internet?) To jest
          konsystencji masła, a pod wpływem ciepła pięknie się rozpuszcza i wchłania w
          skórę, która jest mięciutka i nawilżona nawet 12-14 godz. po posmarowaniu.
          Myślę, że najważniejsze jest to, żeby skórę regularnie natłuszczać (a nie
          nawilżać), to łatwiej jej będzie się przygotować do zmian. Podejrzewam, że
          kosmetyki przeciw rozstępowe mają te same składniki, co inne smarowidła, tyle
          tylko że na opakowaniu jest inny napis.
          Ja mam ze cztery rozstępy przy zgięciu nóg, na udach, ale zrobiły mi się kiedy
          miałam 14 lat i modlę się, żeby teraz ich nie mieć. Robię często peeling i
          szoruję się taką szczotką z drewnianymi wypustkami, żeby pobudzić skórę do
          działania. No i staram się przynajmniej raz w tygodniu porządnie poćwiczyć
          albo popływać. Może Tobie to wszystko też by pomogło?
          Ściskam serdecznie,
          Eliza
        • dara76 Re: MAJ 2004 !!! 03.11.03, 03:00
          Witajcie dziewczyny!
          Zagladam tu i zaglądam i wreszcie postanowiłam do was dołaczyćsmile
          To moja pierwsza ciąza, termin 05.05.04. Obstawiam dziewczynkę więc na razie
          imiona Pola, Zuzanna.
          Ciesze się ze jest Was tutaj tyle...fajnych babek w ciążysmile
          jakoś wśród moich znajomych same single nie myślące o dzieciach,
          zupełnie nie mam z kim pogadać.

          Ja swojej ciąży tez nie planowałam teraz (jakoś za 2 lata) bo właśnie
          skończyłam studia i rozkręcam z przyjaciółką firmę,
          i wydawało mi się to nie do pogodzenia...
          Teraz straszliwie się cieszę, przyszły tatuś też, i w dodatku nigdy mi tak w
          pracy szczęśćie nie sprzyjało (to pewnie dzidzia je przyniosłasmile.
          Wprawdzie jeszcze 2 tyg. temu miałam mdłości(całodniowe) i sennośc (spałam po
          14h na dobę) ale teraz już po nich nie ma prawie śladu.
          Za to wyraźnie brzuszek mi rośnie, i jak widać po godzinie 2.46 zmagam się z
          bezsennością.
          Mam do was pytanie: mam nadwage ( 15kg. i wszystko z ostatnich 1,5 roku)a mój
          gin. twierdzi że w czasie ciąży powinnam raczej powoli chudnąc a nie przybierać
          na wadze, ew. stać w miejscu z wagą. Jest przekonany że tak będzie absolutnie
          bezpiecznie dla mnie i dziecka.
          Ja nie jestem pewna... Co wy o tym sądzicie? Dodam że jak do tej pory jedzac
          nawet sporo schudłam 3,5 kg. i wyniki badań mam b.dobre. Nie stosuje tez
          oczywiście zadnych diet choć mój gin. zakazał wszelkiego pieczywa, makaronu i
          słodyczy.
          Nie zależy mi absolutnie na odchudzaniu kosztem maleństwa, ale nadwaga w ciąży
          też nie jest dobra... lekarz jest pewien że powinnam chudnąć a ja się troche
          boję...

          Pordźcie!

          Pozdrawiam wszystkie mamusie i maleństwasmile
          Daria
          • madziki Re: MAJ 2004 !!! 03.11.03, 15:24
            Witam nową Majówkę!

            Ja też wystartowałam z lekką nadwagą (ok. 10 kg), chociaż nie widać tego po
            mnie. Moja ginka jeszcze nie zaczęła mnie ważyć, więc nic na ten temat nie
            mówiła. Za tydzień mam wizytę, więc zobaczymy.
            Ja niestety nic nie schudłam, wręcz przeciwnie, od samego początku tyję (już 7
            kg), chociaż nie obżeram się. Jadam w miarę normalnie, nie stosuję żadnej
            diety. Staram się jeść sporo owoców i warzyw.
            Wyniki również miałam bardzo dobre.
            Nadwaga może nie jest najlepsza w ciąży, ale chudnięcie w tym czasie również
            nie jest zbyt dobre.
            Istotne jest, żeby jadać o stałych porach, małe posiłki, ale częściej. Dobre
            jest ograniczenie białego pieczywa i ziemniaków. Ale co zrobić, jak mnie akurat
            ostatnio ciągnie do pieczywa? Wcześniej prawie go nie jadałam.
            Ach, wszystko dla maleństwa. smile)

            Pozdrawiam,
            MAGDA i krokodylek (13.05.2004)
            • kiruna1 Re: MAJ 2004 !!! 03.11.03, 18:28
              Moją pierwszą ciążę rozpoczęłam z nadwagą ok 10 kg. Mój ginekolog powiedział,
              żebym w pierwszym trymestrze postarała się nie przytyć a potem max 9 kg. Z tym
              pierwszym trymestrem to mi się udało, ale potem przytyłam 14kg, a nie 9 - no
              ale wiadomo jak to jest z nami kobietami z nadmiernym apetytem. Lekarz mówił mi
              tak: dziecku to nie przeszkadza tylko pani będzie trudniej to zrzucić po ciąży.
              I rzeczywiście, teraz 2,5 lata po ciąży jest mnie jeszcze więcej. Przez rok
              przed drugą ciążą starałam się schudnąć, ale niestety tylko od tych moich prób
              tyłam i wolałam dłużej nie czekać z następną ciążą, bo setka już coraz bliżej.
              Teraz powiem co myślę na temat twojego lekarza: ZMIEŃ GO, a przynajmniej idź na
              konsultację do innego. W rzadnej książce nie przeczytałam do tej pory, żeby
              ktokolwiek napisał, że kobieta otyła(a tym bardziej z nadwagą) miała chudnąć
              systematycznie w trakcie całej ciąży!!!!! A wierz mi czytałam na ten temat
              dużo. Chodzę do lekarzy (specjaliści od otyłości, zmian metabolicznych,
              nadciśnień), jestem pod stałą kontrolą ale nikt mi nie mówił, że mam chudnąć w
              trakcie ciąży. Ewentualnie mówili, że dobrze by było gdybym nie przybrała za
              dużo (w granicach 7-9kg), a w pierwszym trymestrze najlepiej wcale. Ja schudłam
              1,5 kg i jestem zadowolona, ale pierwszy trymestr minął, a wraz z nim brak
              apetytu. Teraz będę musiała się zacząć pilnować. Druga bzdura jaką powiedział
              Ci ten lekarz dotyczy nie jedzenia mącznych potraw. W zbożach jest taka masa
              witamin, zboża są u samej podstawy piramid żywieniowych. Fakt,że w ciąży (jak i
              poza nią) najlepiej zrezygnować z jasnego pieczywa, a jeść żytnie i z pełnego
              przemiału. Ale to jak powinniśmy się odżywiać to już każda najlepiej wie, a czy
              się do tego stosuje to już inna sprawa. Ja uważam, że w ciąży nie można
              rezygnować ze zbóż, można natomiast z ziemniaczków na rzecz kasz - to napewno
              będzie zdrowsze. Jedyne z czego moim zdaniem można jeszcze zrezygnować to z
              cukrów, i nadmiernej ilości tłuszczy. Jedyną dietą o jakiej słyszałam, że można
              ją stosować w trakcie ciąży jest dieta montignac - jest to oczywiście raczej
              sposób odżywiania, a nie dieta. Chodzi w niej o niełączenie kilku grup
              produktów i niejedzenie pewnych rzeczy, takich jak np cukier, frytki,
              ziemniaki, białe pieczywko... Wydaje mi się jednak, że jakiekolwiek racjonalne
              odżywianie się będzie tu równie na miejscu, bo jeśli nie zmobilizowałyśmy się
              przed ciążą do schudnięcia, to dlaczego miałybyśmy to robić w trakcie - to na
              pewno dziecku nie pomoże. Wystarczy tylko, żeby nie przytyć za bardzo, bo każdy
              kilogram powyżej 7-9 będziemy miały później w zapasie. Kobiety szczupłe zapas
              ten zużywają w trakcie karmienia, a kobiety grube w trakcie karmmienia hmmm...
              no cóż najczęściej oczywiście tyją - nie ma się co łudzić, przychodzi straszny
              apetyt, jeszcze gorszy niż teraz.
              No dobra rozpisałam się strasznie, ale jest to mój konik i mogłabym rozmawiać
              na tem temat godzinami.
              Jeśli masz pytania to się nie krępuj, chętnie odpowiem - oczywiście w miarę
              mojej wiedzy i możliwości. Powodzenia

              Magda
              • kiruna1 Re: MAJ 2004 !!! 03.11.03, 19:22
                No i wydało się - przepraszam za ortografię, dzisiaj oczywiście jest ten
                słabszy dzień smile
      • madziki Re: MAJ 2004 !!! 30.10.03, 16:52
        Witam w gronie Majówek smile
        Mój mąż jest moim rówieśnikiem, dojrzał już do roli ojca, ale często dopadają
        go myśli jak to będzie, czy sobie poradzimy itp. Obydwoje bardzo pragniemy tego
        dziecka, ale będzie to dla nas kompletnie nowa sytuacja.
        Ostatnio dopadają mnie jesienne nostalgie, nie chce mi się wychodzić z domu,
        chodzę smutna - chyba brakuje mi słońca. Wczoraj na rozweselenie pojechałam do
        sklepu pooglądać łóżeczka. Są prześliczne, to wprawiło mnie w dobry nastrój.
        Dzisiaj odwiedziłam pracę na chwilę (siedzę na L4), wszyscy miło mnie powitali,
        a szef wypytywał do jakiego lekarza chodzę, jak się czuję itd... (jego żona
        rodziła rok temu). To było bardzo miłe. smile)
        Również czekam na ciekawe propozycje lekkich lektur do poczytania

        Pozdrawiam,
        MAGDA i krokodylek, który staje się człowieczkiem (13.05.2004)
        • elizjum lektury na jesienne smutki część 1 :-) 31.10.03, 10:59
          Kochane Dziewczyny,
          widzę, że jesteście ostatnio jakieś smutne... Oprócz pieczenia ciast, które
          rozwesela świat podczas jesiennych pluch i napełnia dom zapachem wiecznego
          świętowania, zapraszam do czytania następujących książeczek. Wszystkie te
          pozycje są optymistyczne i miłe w czytaniu, a więc:
          1. Deborah Moggach "Tulipanowa Gorączka" - wyd. Rebis
          XVII wiek, Amsterdam. Świat szaleje na punkcie handlu tulipanami. Aby zdobyć
          najoryginalniejszy i najrzadszy rdzaj cebulki, ludzie sprzedają majątki, tracą
          fortuny lub stają się bardzo bogaci. Sophia jest młodą, świeżo poślubioną
          mężatką, ale nie kocha swojego starego męża. ten, aby sprawić jej
          niespodziankę, zamawia namalowanie jej obrazu u dzikiego, pięknego, młodego
          malarza. Pomiędzy Julią i malarzem rodzi się namiętność... Jest jeszcze
          służąca Maria, o pulchnym ciele, zakochana do szaleństwa w Willemie. (Moja
          mini-recenzja jest strasznie banalna, ale książka jest naprawde warta
          przeczytaniasmile
          2. Joanne Harris "Czekolada" - jedna z najpiękniejsza pozycji literatury
          pięknej. Nie zrażajcie się, jeśli widziałyście film - film jest niczym w
          porównaniu z książką i jego fabuła została mocno zmieniona i naciągnięta. To
          prawdziwa podróż do krainy zapachów, smaków, miłości i nostalgii.
          3. Frances Mayes "Pod słońcem Toskanii", wyd. Prószyński i S-ka: Moje
          olśnienie! Autobiograficzna książka Frances Mayes, która na codzień jest
          wykładowcą na jednym z amerykańskich uniwersytetów. Pewnego dnia postanawia
          przeznaczyć wszystkie swoje oszczędności na zakup posiadłości w Toskanii. Jest
          to historia o tym, jak uprawiać winorośl i przycinać oliwki, jak z orzeszków
          piniowych rosnących w ogrodzie upiec "Tort babci" (Torta della nonna), gdzie
          wypić w Cortonie najlepszą na świecie cafe ristretto i dlaczego polscy
          robotnicy są najlepszymi budowniczymi. To piękna historia poznawania Włochów,
          zaprzyjaźniania się z nimi, wrastania w ziemię Italii. Książka o prawdziwych
          ludziach i miejscach. Przeczytałam ją jakieś 7 razy (sic!) i właśnie się
          dowiedziałam, że wkrótce w kinach będzie film na podstawie książki. Niestety
          Amerykanie jak zwykle spłaszczyli treść wrzucając do filmu pięknego Włocha
          (niech mi ktoś na tym świecie pokaże przystojnego Toskańczyka!!!), który
          zakochuje sie w naszej bohaterce. Nie idźcie do kina, przeczytajcie koniecznie
          tę książkę.
          3. Luis Sepulveda "Historia o mewie i kocie, który uczył ją latać. Dla
          młodzieży od lat 8 do 88", wyd. Noir Sur Blanc.
          Historia o kocie imieniem Zorbas, który obiecał umierającej mewie, że zajmie
          się jej pisklęciemsmile))
          4. Noah Gordon "Rabin" lub COKOLWIEK innego tego pisarza. Pięknie napisane, o
          milości Żyda i katoliczki, która z miłości do niego postanawia zostac Żydówką.
          wszystko się dzieje w Stanach.
          5. Tessa Capponi-Borawska "Moja kuchnia pachnąca bazylią" wyd. Rosner i
          wspólnicy.
          Wbrew pozorom to nie jest ksiązka kucharska, chociaz przepisów w niej nie
          brakuje. To piękna historia włoskiej rodziny Capponich - lata dzieciństwa
          spędzane w XV-w pałacu we Florencji, wakacje na toskańskiej, tradycyjnie
          uprawianej wsi. Życie zgodne z rytmem pór roku, zbiorów, winobrania. każda
          strona pachnie tam czyms uroczym.
          6. AA Milne "Chatka Puchatka" między innymi dlatego, że: "Im
          bardziej /Puchatek/ zaglądał do środka, tym bardziej Prosiaczka tam nie było".
          Ja mam wydanie w 1983 r., na którym się podpisałam, robiąc uwagę "Klasa I c",
          a na okładce zapisałam (nie wiem po co) telefon do swojego przedszkola
          (przepraszam, do "pszeczkola");
          7. Maria Zientarowa (Mira Michałowska) "Wojna domowa" - cudowny lek na
          wszystkie chandry i bezsenność. Kiedy sąsiadki siadają na "zydelkach" drylujac
          wiśnie albo Paweł zjada 10 pączków i nie chce iść do fryzjera, czuję się jak w
          czasach wczesnej młodości, kiedy mogłam pójść z mamą do mięsnego po szynkę i
          kolejka była tak cudownie długa, że spokojnie mogłam sobie porysować.

          To tyle. czekam na Wasze propozycje, a zaraz jadę do pana giniasmile
          Wasza E.
          • malgog Re: lektury na jesienne smutki część 1 :-) 31.10.03, 13:50
            Uaktualniam i dopisuję Beatę

            ELIZA (elizjum)-(27), Piaseczno k/W-wy, t. 12.05.04 - Tycjan, Letycja
            EMILIA (emilia41)-(26,) Gdynia, t. 13.05.04 - Olgierd, ?
            MAGDA (madziki)-(31), Łódź, t. 13.05.04,Lesio, Asia
            MONIKA mama Polci (mamamona)-(29) Konstancin-Jeziorna, t. 02.05.04, Miłosz, ?
            MAŁGOSIA mama Kubusia (malgog)-(37), Warszawa, t.08.05.04, ?, ?
            AGNIESZKA mama Magdusi (jaha_mama_magdy)-(28), Warszawa, t.03.05.04, ?, ?
            MARTA (martakis)-(26) Warszawa, t. 13.05.04, Marcin, Ola (Alicja, Olga)
            ANIA mama Juleczka (anna_purna)-(30), Pruszków, t. 07-05-2004, Filip, Michał,?,
            KASIA (?), Warszawa, t. 05.05.04 - Michał, Natalia, Zuzanka
            MONIKA (26), (?), t. 13.05.04 - (?), (?)
            RENATA mama Kasi (mamakasi) -(27), Kielce, t.03.05.2003, (?), (?)
            MAGDA mama Julki (kirkuna1)- (31), Poznań, t. 10.05.04, Kajetan, Sara, Marianna,
            DONATELLA mama Jasia (dona29) - (29), Warszawa, t.27.05.04, (?), (?)
            ANIA mama Kubusia (mamakuby), (25), Opole, t. 06.05.04, (?), (?)
            MARTA (mstopka), - (?),Łódź, t. (?), imiona (?), (?)
            Beata (ruda73), Warszawa, - t.11.05.04, imiona Kuba, Ola

            Napiszę dużo w poniedziałek - teraz jestem potwornie zajęta

            Małgosia
            • malgog Re: lektury na jesienne smutki część 1 :-) 03.11.03, 09:52
              Stan na poniedziałek 03.11.03

              ELIZA (elizjum)-(27), Piaseczno k/W-wy, t. 12.05.04 - Tycjan, Letycja
              EMILIA (emilia41)-(26,) Gdynia, t. 13.05.04 - Olgierd, ?
              MAGDA (madziki)-(31), Łódź, t. 13.05.04,Lesio, Asia
              MONIKA mama Polci (mamamona)-(29) Konstancin-Jeziorna, t. 02.05.04, Miłosz, ?
              MAŁGOSIA mama Kubusia (malgog)-(37), Warszawa, t.08.05.04, ?, ?
              AGNIESZKA mama Magdusi (jaha_mama_magdy)-(28), Warszawa, t.03.05.04, ?, ?
              MARTA (martakis)-(26) Warszawa, t. 13.05.04, Marcin, Ola (Alicja, Olga)
              ANIA mama Juleczka (anna_purna)-(30), Pruszków, t. 07-05-2004, Filip, Michał,?,
              KASIA (?), Warszawa, t. 05.05.04 - Michał, Natalia, Zuzanka
              MONIKA (26), (?), t. 13.05.04 - (?), (?)
              RENATA mama Kasi (mamakasi) -(27), Kielce, t.03.05.2003, (?), (?)
              MAGDA mama Julki (kirkuna1)- (31), Poznań, t. 10.05.04, Kajetan, Sara, Marianna,
              DONATELLA mama Jasia (dona29) - (29), Warszawa, t.27.05.04, (?), (?)
              ANIA mama Kubusia (mamakuby), (25), Opole, t. 06.05.04, (?), (?)
              MARTA (mstopka), - (?),Łódź, t. (?), imiona (?), (?)
              BEATA (ruda73), Warszawa, - t.11.05.04, imiona Kuba, Ola
              DARIA (dara76), (?), (?), - t.05.05.04, imiona Pola, Zuzanna

              A ja coraz bardziej dojrzewam, do imienia Daria - też obstawiam dziewczynkę -
              tylko mąż na ten temat jeszcze się nie wypowiedział

              Pozdrawiam wszystkie majówki

              Małgosia
            • solniczka1 Uaktualniona lista obecności 05.11.03, 17:05
              To ja pozwolę sobie uaktualnić listę o moją osobę.

              > ELIZA (elizjum)-(27), Piaseczno k/W-wy, t. 12.05.04 - Tycjan, Letycja
              > EMILIA (emilia41)-(26,) Gdynia, t. 13.05.04 - Olgierd, ?
              > MAGDA (madziki)-(31), Łódź, t. 13.05.04,Lesio, Asia
              > MONIKA mama Polci (mamamona)-(29) Konstancin-Jeziorna, t. 02.05.04, Miłosz, ?
              > MAŁGOSIA mama Kubusia (malgog)-(37), Warszawa, t.08.05.04, ?, ?
              > AGNIESZKA mama Magdusi (jaha_mama_magdy)-(28), Warszawa, t.03.05.04, ?, ?
              > MARTA (martakis)-(26) Warszawa, t. 13.05.04, Marcin, Ola (Alicja, Olga)
              > ANIA mama Juleczka (anna_purna)-(30), Pruszków, t. 07-05-2004, Filip,
              Michał,?,
              >
              > KASIA (?), Warszawa, t. 05.05.04 - Michał, Natalia, Zuzanka
              > MONIKA (26), (?), t. 13.05.04 - (?), (?)
              > RENATA mama Kasi (mamakasi) -(27), Kielce, t.03.05.2003, (?), (?)
              > MAGDA mama Julki (kirkuna1)- (31), Poznań, t. 10.05.04, Kajetan, Sara,
              Marianna
              > ,
              > DONATELLA mama Jasia (dona29) - (29), Warszawa, t.27.05.04, (?), (?)
              > ANIA mama Kubusia (mamakuby), (25), Opole, t. 06.05.04, (?), (?)
              > MARTA (mstopka), - (?),Łódź, t. (?), imiona (?), (?)
              > Beata (ruda73), Warszawa, - t.11.05.04, imiona Kuba, Ola
              MAGDA (solniczka1), (26), Gliwice, t. 17.05.04, imiona w trakcie uzgadniania


              Pozdrawiam
              Solniczka
              • ksel Re: Uaktualniona lista obecności 06.11.03, 11:58
                Marianna (ksel) -37 lat, mama Marcina 5 lat, W-wa, T.P.- 02.05.2004 - zaglądam
                tu często, choć może mało piszę. Pozdrawiam Was.
              • wieczna-gosia Re: Uaktualniona lista obecności 08.11.03, 13:20
                ELIZA (elizjum)-(27), Piaseczno k/W-wy, t. 12.05.04 - Tycjan, Letycja
                > EMILIA (emilia41)-(26,) Gdynia, t. 13.05.04 - Olgierd, ?
                > MAGDA (madziki)-(31), Łódź, t. 13.05.04,Lesio, Asia
                > MONIKA mama Polci (mamamona)-(29) Konstancin-Jeziorna, t. 02.05.04, Miłosz, ?
                > MAŁGOSIA mama Kubusia (malgog)-(37), Warszawa, t.08.05.04, ?, ?
                > AGNIESZKA mama Magdusi (jaha_mama_magdy)-(28), Warszawa, t.03.05.04, ?, ?
                > MARTA (martakis)-(26) Warszawa, t. 13.05.04, Marcin, Ola (Alicja, Olga)
                > ANIA mama Juleczka (anna_purna)-(30), Pruszków, t. 07-05-2004, Filip,
                Michał,?,
                >
                > KASIA (?), Warszawa, t. 05.05.04 - Michał, Natalia, Zuzanka
                > MONIKA (26), (?), t. 13.05.04 - (?), (?)
                > RENATA mama Kasi (mamakasi) -(27), Kielce, t.03.05.2003, (?), (?)
                > MAGDA mama Julki (kirkuna1)- (31), Poznań, t. 10.05.04, Kajetan, Sara,
                Marianna
                > ,
                > DONATELLA mama Jasia (dona29) - (29), Warszawa, t.27.05.04, (?), (?)
                > ANIA mama Kubusia (mamakuby), (25), Opole, t. 06.05.04, (?), (?)
                > MARTA (mstopka), - (?),Łódź, t. (?), imiona (?), (?)
                > Beata (ruda73), Warszawa, - t.11.05.04, imiona Kuba, Ola
                MAGDA (solniczka1), (26), Gliwice, t. 17.05.04, imiona w trakcie uzgadniania
                Gosia (wieczna-gosia) (28) wawa. TP. 20. 05. 04 tymczasowo egri bikaver czyli
                bycza krew.
          • kiruna1 Re: lektury na jesienne smutki część 1 :-) 03.11.03, 19:16
            Dzięki Eliza - fajna lista, napewno skorzystam. Tulipanową gorączkę czytałam -
            również polecam. Czekoladę tylko widziałam, ale klimat filmu bardzo mi się
            podobał i bardzo chętnie przeczytam tę książkę. Klimacik Wojny domowej
            przywodzi mi na myśl moją ulubioną serię książek bardzo popularnej w latach
            mojej młodości. Mówię o Jeżycjadzie Małgorzaty Musierowicz. Jest to seria
            kilkunastu ksiązek opowiadających o dziejach rodziny Borejko mieszkającej w
            Poznaniu na Jeżycach. Historia zaczyna się we wczesnych latach
            siedemdziesiątych (ach te kolejki), a ostatnia książka wydana jest w roku 2001
            (uratowała mnie od rozpaczy podczas nieprzespanych, przekarmionych nocy w
            pierwszym miesiącu życia mojej córeczki). Atmosfera panująca w domu Borejków
            (masa książek, nieprzebrane tłumy gości częstowane jedynie herbatą i
            paluszkami, i ta cieplutka kuchnia...)jest niepowtarzalna, po przeczytaniu
            jednej z tych książek, czuję się zawsze lepszym człowiekiem. Czyta się to
            wyjątkowo prosto, bo książki skierowane są raczej do młodzieży, ale na okres
            ciąży nic nie jest zbyt lekkie. Moje ulubione tytuły to Kłamczucha, Kwiat
            kalafiora i Opium w rosole - na prawdę polecam.
            Cieplutkie, choć już nie takie leciutkie są Smażone zielone pomidory Fannie
            Flagg - jest to gawędziarstwo najwyższych lotów, pełne humoru, namiętnosci,
            uczucia, znalazło się tu miejsce nawet na zbrodnię.
            Jeśli ktoś lubi prawdziwe romansidła to polecam książki Jane Austen, nie
            zrażajcie się tym kiedy te książki były pisane, język jest cudowny i po paru
            stronach można się poczuć jak na dworze angielskim, miłostki wzruszają do łez,
            a pośmiać się też można.
            Z bardziej współczesnych polecam 2 książki Williama Whartona. Wszyscy go znamy,
            ale mnie tak na prawdę bardzo podobają sie te dwie książeczki Franky Furbo i
            Spóźnieni kochankowie - nieznam nikogo ktoby przeczytał to i wypowiedział się
            negatywnie, a to już coś.
            Życzę miłej lektury.
            Magda
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka