Dodaj do ulubionych

MAJ 2004 !!!

    • elizjum Re: MAJ 2004 !!! 03.11.03, 18:00
      Hej uśpiony wątku!!! Pobudka!
      W piątek byłam u mojego dr - dzidziuś ma 5,5 cm+nóżki, główka 2,30 cm, fałd
      karkowy: 0,15 cm i widziałam jak wierzga nogami i przekręca się z boku na bok!
      Czułam się zupełnie abstrakcyjnie patrząc jak COŚ, niezależnie ode mnie wierci
      się w moim brzuchu i robi fikołki. "Widzi pani tą ciemną plamkę? To pęcherz
      moczowy. Jest pełny, czyli nerki już funkcjonują". Wow! Teraz to naprawdę
      wierzę, że jestem w ciąży. Widziałam dwie półkule mózgowe, pępowinę i
      zawiązujące się łożysko. dziewczyny, piszcie co u Was!!!!
      E.
    • solniczka1 Re: MAJ 2004 !!! 03.11.03, 23:08
      Witam Ciężarówki!

      Ja również mam termin na maj, wg OM na 17.05. Wcześniej napisałam 1 post jako
      Clioska, ale z powodu długiego braku dostępu do netu zapomniałam hasła, więc
      będę występować jako solniczka1.
      Więc może coś o sobie...
      Jak kilka Ciężarówek mam na imię Magda. Ciążę znoszę bardzo dobrze, praktycznie
      nie mam i nie miałam żadnych przykrych objawów, z czego bardzo się cieszę.
      Myślę, że duża zasługa jest w tym, że jestem na L4, w związku z czym głównie
      siedzę w domu. Uniknęłam dzięki temu męczących dojazdów do pracy i
      niepotrzebnej nerwówki. Chciałabym być na zwolnieniu przez całą ciążę, ale nie
      wiem czy mi się to uda.
      Do ginekologa chodzę dość często (przez konieczność przedłużania L4) i miałam
      już 3 dopochwowe USG (przez brzuch na razie nic nie widać, bo mam tyłozgięcie
      macicy). Ostatnio widziałam rączki i nóżki mojego Maluszka, też za każdym razem
      Maluszek ma robione ekg serduszka. Trochę mnie to nawet dziwi, że tak często
      mam robione USG, ale wierzę mojej pani doktor, że wie co robi. W czwartek mam
      kolejną wizytę.
      Staram się dbać o siebie w granicach rozsądku, a także o moje pożywienie, choć
      często dużo jem, chyba nawet za dużo... Ostatnio parę razy skusiłam się na
      czekoladę... całą tabliczkę...
      Do ostatniej wizyty nie przytyłam (67 kg przy wzroście 171cm), ale teraz coś
      czuję, że waga podskoczyła... Zresztą mój brzuch zrobił się taki w miarę duży,
      że dżinsów to nawet nie chcę przymierzać, chodzę głównie w luźnych dresowych
      spodniach. Ciekawa jestem jak Wasze brzuchy?
      Jednej rzeczy żałuję - zaczęłam przyjmować Maternę jeszcze nie będąc pewna czy
      jestem w ciąży. Poradziła mi tak lekarka na okresowym badaniu. Stwierdziła, że
      mam wyniki krwi w normie, ale w dolnej granicy i poleciła mi zamienić kwas
      foliowy i wit. A+E na Maternę. No i ja głupia jej posłuchałam i teraz żałuję,
      bo naczytałam się sporo na temat przyjmowania witamin w pierwszym trymestrze
      (tzn. że jest to niewskazane), a także moja pani ginekolog nie była z tego
      faktu zadowolona, ale powiedziała, żebym wciąż brała tę Maternę, ale i kwas
      foliowy. Mam nadzieję, że nie będzie to miało wpływu na Maluszka.

      Dobra. Kończę przynudzać. Tyle czasu bez netu... Mam nadzieję, że mi wybaczycie.

      Pozdrawiam Wszystkie Majówki.
      Solniczka
      • mamamona Re: MAJ 2004 !!! 03.11.03, 23:59
        o rany Dziewczyny,

        fstalnie się dziś czuję, nawet odwołałam ostatnie spotkanie. niestety kłuje
        mnie coś w prawej częsci brzucha, który ni stąd ni zowąd zrobił się wypukły.
        fatalne samopoczucie budzi mnie w nocy sad((( zaraz powiecie, że mam iść do
        lekarza, ale przed weekendem nie ma szans! na dodatek na sobotę ważne
        spotkanie i projekt! jak tak dalej pójdzie, to nie skończę z Wami tego wątku
        (puk! puk! odpukuję!).

        kaszanka fizyczna. jeszcze się tak niekonfortowo nie czułam (bo to nie
        straszne bóle, tylko jak kolka). i tak uważam się za nędzę z bryndzą, bo i na
        badaniach nie byłam, i u lekarza już 5 tydzień w plecy.

        idę spać.

        zdołowana dziś
      • elizjum Re: MAJ 2004 !!! 04.11.03, 10:09
        Witaj Magdo, bardzo miło Cię widzieć na wątkusmile

        Nie przejmuj się z Materne - ja też miałam identyczną sytuację, tzn. dzień po
        tym, jak dowiedziałam się, że jestem w ciąży, kupiłam witaminy i zaczęłam je
        łykać, mimo że miałam b. dobre wyniki, a potem przeczytałam, że to nie jest
        wskazane i może zaszkodzić. Powiem Ci, że chyba wszystkie mi znane dziewczyny,
        które mają dzieci, od samego początku coś łykały i wszystko było OK.
        Mój lekarz twierdzi, że Materne jest amerykańskim specyfikiem i że wszystkiego
        tam za dużo. Zasugerował, żeby łykać lepiej Feminatal, bo ma jod i jest
        bardziej dostosowany do warunków europejskich.
        Ja łykam tylko wtedy, gdy przez cały dzień kiepsko (albo wcale) jem. Mam tylko
        wątpliwości, czy to dobrze brać i Materne i kwas foliowy? Przecież w Materne
        jest kwas foliowy, a oprócz tego przyjmujesz go jeszcze w jedzeniu! Mój gino
        twierdzi, że można brać wit. można też i nie brać. Ja się trochę boję tych
        sztucznych specyfików, chociaż z jego wskazania łykam żelazo, bo badanie
        wykazało, że mam go trochę mało (nie jem mięsa).
        Ostatnio sporo było artykułów na temat tego,że syntetyczne witaminy nie
        pomagają, a czasem szkodza, więc wolę nie łykac codziennie, no ale co kobieta,
        to inna opinia i pewnie większość jest za tym, żeby brać.

        Ja miałam już 4 usg, 2 na (moim zdaniem) dobrym sprzęcie, a 2 na takim sobie.
        Podobno badanie przy użyciu dobrego sprzętu nie jest szkodliwe i nie trzeba
        się bać o maluszka. ja się cieszę jak mam możliwość zobaczenia gosmile
        napisz koniecznie skąd jesteś.
        Pozdrawiam złotojesiennie,
        Eliza
        • solniczka1 Re: MAJ 2004 !!! 05.11.03, 10:11
          Cześć Elizo i nie tylko smile

          Nie mogę się przejmować Materną, bo bym zwariowała. Żałuję tylko, że
          posłuchałam jakiejś głupiej lekarki medycyny pracy. Teraz jestem mądrzejsza o
          kolejne doświadczenie i nie będę słuchać bylekogo, a także nie będę brać
          witamin w pierwszym trymestrze kolejnej ciąży smile Po prostu myślałam, że robię
          dobrze, zwłaszcza że w końcu jak wół pisze na opakowaniu, że są to tabletki dla
          kobiet w ciąży, a że nie powinno się ich łykać w pierwszym trymestrze, to już
          nigdzie nie napiszą. No cóż takie są działania rynku...

          Teraz wiem, że muszę słuchać jednej osoby i mimo iż zdziwił mnie fakt, że mam
          jednocześnie brać też kwas foliowy, to jednak mam zaufanie do mojej lekarki
          (zauważyłam, że generalnie jest przeciwniczką zażywania wszelkich lekarstw,
          jeśli można pomóc sobie w inny sposób). Wiem, że kiedyś kobiety rodziły, a w
          końcu nie zażywały witamin, ale skoro doświadczona pani doktor powiedziała, że
          mam zażywać te tabletki, to je zażywam.

          Częstego wykonywania USG się nie boję. Nawet się bardzo cieszę, bo mam pewność,
          że z Maluszkiem wszystko w porządku i mogę go zobaczyć - jestem wtedy
          spokojniejsza. Fajne jest to, że moja pani doktor ma aparat w gabinecie -
          myślę, że to niezaprzeczalny plus i wytłumaczenie dla dość dużej kwoty, jaką
          płacę za wizytę (100zł). Taką kwotę musimy sobie zawsze odłożyć w budżecie
          domowym, bo nie odważyłabym się prowadzić ciąży "państwowo". Może się ze mną
          nie zgodzicie, ale niestety tak to czuję. Fajne jest też to, że z moją panią
          doktor mogę porozmawiać, ona bardzo dużo tłumaczy i wizyta u niej może trwać
          np. 45 minut, a nie jest to czystko komercyjne nastawienie na wyciąganie kasy.

          A co do mojego miejsca zamieszkania, to jestem z Gliwic i pozdrawiam Was
          również złotojesiennie, choć nieco chłodnawo.

          Solniczka
    • elizjum Re: MAJ 2004 !!! 04.11.03, 09:58
      Mona, kochana, nawet nie myśl o takich głupotach, że nie skończysz z nami tego
      wątku, proszę Cię!!!
      Jak na mój gust, to powinnaś trochę odpocząć, a nie siedzieć przed komputerem
      o 23:59, moja droga!wink
      Jeśli Cię to pocieszy, to powiem, że ostatnio też się czuję kiepsko, tzn. cały
      czas mi słabo i wczoraj nie byłam w stanie stać w sklepie 10 min i poprosiłam
      o krzesło... A przyniesienie do domu jednej siatki z zakupami kończy się tym,
      że rwie mnie brzuch i mogę tylko siedzieć z nogami no stole.
      Dbaj o Siebie i odpuść troszeczkę....
      Trzymaj się cieplusieńkosmile
      • mamamona Re: MAJ 2004 !!! 04.11.03, 13:24
        Elizo,

        dziękuję za ciepłe słowa. już mi dziś troszkę lepiej, chociaż dla odmiany
        strasznie mnie bolą uda, jakbym weszła na ostatnie pietro na piechotę.
        w pierwszej ciąży miałam nadciśnienie od mniej wiecej 7 miesiąca, i teraz
        zaczynam się zastanawiać, czy to czasem nie to samo, a ponieważ roboty mam
        dużo za dużo, to wcale nie zamierzam tego sprawdzać, bo mnie jeszcze w
        szpitalu zamkną.....

        do lekarza wybieram się w następnym tygodniu. w tym mam nadzieję, że uda mi
        się zrobić badania.
        w pierwszej ciaży też łykałam Materne. kwas foliowy tylko do skończenia 9
        tygodnia, w którym na wizycie u lekarza polecił odstawienie (bo i po co tak
        długo, chyba w Szwecji delikatnie foliują wodę kranową, coby dziewczyny miały
        lepsze szanse na zdrowe dziecko, a przecież i tak najważniejszy jest kwas
        foliowy przed zajściem w ciążę).
        teraz drGóźdź kazał mi łykać magnez z witaminą B, co mi nawet służy, bo jestem
        mniej zmęczona niż w pierwszej ciąży (oczywiście mówię o zmęczeniu ciała jako
        fabryki tworzącej nowego człowieka, bo pracą i tak jestem zmęczona wink)))

        trochę się wyspałam, i od razu mi się humor poprawił. sporo teraz stresu i
        krótkich terminów mam (i nieprzyjemnych telefonów np. z banku).
        ogólnie nie najlepszy okres. dziś 2 spotkania wieczorkiem. a teraz pędzimy na
        zakupy do Piaseczna, po pieluchy i inne soczki do Auchana. a nie lubię tych
        wypraw jak pies, ale nigdy nie mamy na nie czasu, i Polcia wciąż ma kończące
        się paczki pieluszekwink))) tego towaru nigdy za wiele smile))

        pozdrawiam, przynajmniej ładna pogoda ostatnio u nas, no i Polcia zdrowa
        • elizjum Re: MAJ 2004 !!! 04.11.03, 15:10
          Mona,

          bardzo się cieszę, że czujesz się lepiejsmile)

          Ja dzisiaj uległam i spałam ze 3 godz. po południu, własnie wstałam i biorę
          się za sprzątanie, bo w domu mamy prawdziwą Sodomę i Gomorę.

          Też bardzo nie lubię zakupów w Auchan, ale ostatnio bardzo się starają i mają
          niesamowity wybór ryb i... płynów do płukania tkanin (do których mam słabość i
          kupuję np.3wink

          Ściskam serdecznie,
          Eliza
          • malgog Re: MAJ 2004 !!! 05.11.03, 12:11
            Eliza - ja również dziękuję za listę lektur - aż wstyd się przyznać, ale przy
            moim 3-latku mam naprawdę niewiele czasu na czytanie, tym bardziej, że jesteśmy
            w domu praktycznie sami - mąż pracuje na kilku etatach.
            Jedynie niedziela to dzień dla rodziny - ale wtedy dla odmiany mąż chciałby
            odpocząć (ja oczywiście nie muszę, pomimo, iż ciąża coraz bardziej "dokucza")
            No ale koniec żali - mam tylko nadzieję, że z listy lekur będzie okazja
            skorzystać - "smażone zielone pomidory" czytałam i bardzo mi się podobało,
            bardziej niż film.
            W domu nie sprzątam i też mam Sodomę i Gomorę - ale wszystko idzie na karb
            ciąży i dolegliwości, inna sprawa, że potwornie boli mnie krzyż i w nocy nie
            mogę się przekręcić na łóżku.
            W poprzedniej ciąży miałam tak potwornie duży brzuch (waga początkowa sprzed c.
            48 kg - przytyłam 13 kg - wszystko poszło w brzuch), że już od 7 miesiąca to
            mąż mnie przewracał w nocy bo ja kiedy położyłam się na wznak nie mogłam się
            przewrócić na bok o samodzielnym wstaniu też nie było mowy.
            To naprawdę był poważny problem.
            Aktualnie moje samopoczucie pod psem.
            Powiedziałam wreszcie w pracy, że spodziewam się dziecka - na tą wiadomość mój
            dyrektor zaniemówił i uderzył głową w stół - dosłownie.
            Wyglądał na bardzo zaskoczonego.
            No ale mam to za sobą.
            Pozdrawiam
            Małgosia
            • malgog Re: MAJ 2004 !!! 05.11.03, 16:05
              Dziewczyny - moja dzidzia już kopie.
              Do tej pory to było takie szalenie delikatne, że nawet trudno mówić o
              kopniakach a dzisiaj kilka minut temu to były takie kopy, że HEJ !!!!!!!!!!!!!!
              Aktualnie z teminem na 6-8 maja - u mnie jest połowa 14 tyg.
              Przy pierwszej ciąży pierwsze silne kopnięcie poczułam dopiero w 19 tyg. w
              Wigilię Bożego Narodzenia - super prezent pod choinkę. Już 2 tyg. później mój
              brzuch falował a Kubuś wykonywał salta.
              Jestem szczęśliwa !!!!!!!!!!!!!!
              Małgosia
              • mamamona Re: MAJ 2004 !!! 06.11.03, 01:32
                Małgosiu!!!!

                straszliwie się za Was cieszę, i nawet powiem że zazdroszczę. i też bym już
                chciała. wsłuchuję się w brzuch w każdej wolnej chwili. na razie wydaje mi
                się, że coś czuję. równie dobrze to może być perystaltyka jelit (dobrze
                napisałam, czy znowu coś poleciałam??? wink)))

                zdecydowałam się jednak na wizytę u lekarza w piątek. mam nadzieję, że uspokoi
                to moje wyrzuty sumienia, że nie dbam o dziecko i siebie sad((
                dziś byłam na badaniach. jutro wrzucam nowe zdjęcia Poleczki, a w piątek
                zdjęcia 15-tygodniowego smile))

                pozdrawiamy mocno
              • mamakuba Re: MAJ 2004 !!! 06.11.03, 15:14
                Cześc Malgog,
                Gratuluje kopnięc , ja tez mam termin na 6 maja i to tez jest moja druga ciąza
                ( pierwszy syn to tez Kubuś- w maju będzie miał 2 latka) wiec tym bardziej
                czekam na pierwsze odczuwalne ruchy dzidzi. Czytam nasz watek codziennie ale
                tyle tu informacji ze juz połowy nie pamietam. Napisz czy zdecydowałam sie na
                amino? A może jestes juz po badaniach .
                A szefem sie nie przejmuj , takie czasy mój tez sie zalamał jak mu powiedziałam
                o ciąży. Nie ma sie co patrzec czy komus nasza ciąza jest na reke czy nie
                najważniejsze ze my sie cieszymy. Jeszcze raz gratuluje i ciesze sie razem z
                Tobą.
                pozdrawiam Ciebie i wszystkie ciężarówki z naszego watku
                Ania
    • elizjum arivederci:-) 06.11.03, 09:36
      Kochane,
      chciałam oznajmić, że biorę sobie urlop i za dwie godziny lecę do Rzymu.
      Przesyłam Wam zatem ucałowania i moc gorących uścisków. Trzymajcie kciuki za
      pogodęsmile
      Do zobaczenia w poniedziałaek wieczorem,
      Mama E.
      • malgog Re: arivederci:-) 06.11.03, 12:27
        Trzymam kciuki - tydzień temu kiedy ja byłam służbowo przez dwa dni lało jak z
        cebra a o podróży lepiej nie wspominać bo w samolocie trzęsło przeokropnie.
        Już się przestraszyłam tego arivederci, ale na szczęście tylko do poniedziałku.
        Ja też pozdrawiam wszystkie przyszłe i aktualne mamuśki i żegnam aż do
        przyszłego piątku bo w środę idę na amniopunkcę, a w czwartek mam podobno leżeć
        (nie wyobrażam sobie tego, przy moim trybie życia).
        Tak więc dziewczyny - trzymajcie kciuki również za mnie

        Małgosia
        • kiruna1 Re: arivederci:-) 07.11.03, 09:58
          Muszę powiedzieć, że zazdroszczę Wam tych podróży niesamowicie. Nieważna jest
          pogoda jak się przebywa w Rzymie i wdycha się tą atmosferę. Tak mi się wydaje
          choć nigdy tam akurat nie byłam, uwielbiam samo podróżowanie, bardzo
          odprężające zajęcie. Ja w tej ciąży nigdzie się nie ruszam bo jak w poprzedniej
          pojechałam pociągiem z Poznania do Szczecina to później 7 miesięcy leżałam w
          łóżku (tak w ogromnym skrócie), no i teraz dmucham na zimno.
          Muszę się też pochwalić, że wczoraj byłam u ginekologa. Przed każdą wizytą
          strasznie się denerwuję, bo poprzednio co poszłam do lekarza to był jakiś nowy
          problem i co raz to nowe lekarstwa. No i teraz nerwy mnie nie ominęły.
          Wyobraźcie sobie, że leżę na USG , mąż przy mnie, a moja lekarka 3 minuty szuka
          dziecka (USG dopochwowe)i nie może znaleźć!!!! To były jedne z najgorszych
          chwil w moim życiu, lekarka była bardzo zdziwiona i wypytywała czy miałam
          jakieś krwawienia (myślała, że poroniłam!!!). Dopiero później zrobiła mi USG
          przez brzuch i dzieciak się znalazł. A ja oczywiście w płacz bo miałam już
          najgorsze myśli. Lekarka stwierdziła, że nie wie co się stało, że pierwszy raz
          jej się to zdarzyło. No ale najważniejsze, że z dzieckiem jest wszystko dobrze.
          Mierzy 67 mm, wiek ciąży 13 tygodni i 4 dni - zgadza się w 100%. Było bardzo
          ruchliwe, widziałam 2 półkule mózgowe, kręgosłup i wszystkie członki na
          miejscu. Przez łzy szczęścia, na koniec dopatrzyłam się, że maluch dostał
          czkawki - przezabawnie to wyglądało. Ach te USG, Ach ci lekarze.

          Pozdrawiam serdecznie
          Magda
          • mamakuba Kawał dla ciężarnych 07.11.03, 21:43
            Cześć dziewczyny,
            Strasznie sie tu cicho zrobiło. Długi weekend i sie wszystko porozjeżdzało. U
            mnie i dzidziusia wszystko dobrze, kończymy juz 14 tydzień razem. Na razie
            brzucha jeszcze nie widać ale zrobił sie juz twardy i w niektóre spodnie nie
            chce sie upchać. No ale nic to chciałam sie z Wami podzielić niedawno
            zasłyszanym przeze mnie dowcipem o seksie kobiet w ciąży. Tak więc jak wiecie
            ( na razie ) na naszym etapie seks jest mozliwy w każdej pozycji, kiedy
            brzuchy nam podrosna zostanie nam juz tylko " na pieska" a juz na sam koniec
            " na wilka".... facet leży obok i wyje.
            Nie wiem czy was ten kawał rozśmieszył czy przeraził ale mam nadzieje że
            nikogo nie uraził.
            Pozdrawiam serdecznie życząc udanego (póki co ) seksu wasza
            Ania

            P.S. Mamamona jak moge Wam pokazac mojego Kubusia tzn. jak załaczyć tu zdjęcie?
            Z góry dziękuję za podpowiedź.
            • mamamona Re: Kawał dla ciężarnych 07.11.03, 21:48
              Aniu,

              zdjęcie na zobaczcie załączysz, musisz mieć je tylko na twardym dysku u
              siebie. a odnośnik musisz zrobić tak:

              wejdź w moje forum, na dole jest miejsce na podpis (czy jak to się tam nazywa
              mądrze). uprzednio musisz wejść na zobaczcie, znaleźć swój wątek (np. Kubuś
              synek Mamykuby), kliknąć na ten tytuł prawym przyciskiem myszki, zrobić copy
              (albo kopiuj w polskiej wersji), potem w moim forum na dole prawy przycisk
              myszki wyzwolić paste (albo wklej). potwierdzić OK. i już smile)))

              pzdr
          • mamamona MAJ 2004 07.11.03, 21:45
            no i ja dziś zaczęłam wizytę u ginekologa płaczem. odebrałam przedtem wyniki
            badań, i patrzę, a tu toksoplazmoza i różyczka przekroczone normy kilka razy!
            niestety siedziały jeszcze 3 babeczki przede mną, więc roztrzęsłam się
            dokumentnie. zadzwoniłam do ciotki laborantki, ta obiecała konsultację z
            lekarką. czekam więc i na lekarza i na telefon.
            jak weszłam do środka, to nawet nie umiałam skończyć zdania. ryczałam jak
            bóbr. lekarz mnie uspokoił, po czym wyjasnił, że stan zapalny, aktualna
            choroba odznacza się w granicach 300 czegoś tam, a ja mam koło 30, co oznacza,
            że obie choroby przeszłam, i mam taki wysoki poziom przeciwciał pojawiających
            się w wynikach badania krwi. moja ciotka później powiedziała mi to samo, co
            ulżyło mi komplentnie.

            dziecko za to zdrowe, tez już lecieliśmy troszkę transvaginalnie, troszkę
            przez brzuszek. a jakie mądre - robiło mi papa, przysięgam smile)))
            ma 94 mm, wiek ciąży 14 tydzień i 6 dni, więc zgodnie z harmonogramem się
            rozwija. ale najważniejsze - lekarz stwierdził,że widzi................
            siusiaczka (zaznaczył jednak, że może to łechtaczka). mi wszystko jedno, ale
            chciałabym wiedzieć, bo się nie doczekam. umówiliśmy się na 3D po 15 listopada.

            pozdrawiamy mocno,
            Mona, Polcia i dziecko z siusiaczkiem (może kobieta wink))))
            -----
            zobaczcie forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=6713131
            Mona mama Polci (30.09.2002)
            • wieczna-gosia Re: MAJ 2004 08.11.03, 13:35
              ja juz sie zameldowalam na liscie obecnosci, teraz oficjalnie na majowkach wink)
              Mialam wczoraj USG, termin wyznaczony na 20. 05. byczek wiec rodzice pijacy
              wymyslili natychmiast egri bikaver wink) pierwsze badania beda dopiero za
              tydzien.
              Serduszka nie udalo sie zobaczyc bo dzidzia wila siejak fryga. nie powiem oczy
              mi sie zaszklily, chociaz to juz rutyna powinna byc 5 dziecko w koncu wink)))))
              Mam nadzieje ze zaczne was kojarzyc powoli i urodze z wami smile)))
            • dona29 Witajcie 09.11.03, 09:52

              dawno mnie nie było ale wszystkich serdecznie pozdrawiamwink))
              Przede mną podobne badanie na toksoplazmoze i różyczkę - czego,nie
              ukrywam,obawiam się.
              Mamamona - napisz koniecznie,czy wszytko w porządku - mam nadzieję,że tak.
              Mam pytanie - jak długo czeka się na wyniki tych badań?Czy są oznaczane z
              krwi??
              Pozdrawiam
              Dona
              • mamamona Re: Witajcie 09.11.03, 14:54
                są oznaczane z krwi, i czeka się troszkę dłużej, bo 2-3 dni (teraz aż do
                piątku muszę czekać, no ale dłuuugi weekend nam nastał).
                ja z tą różyczką to zeza dostaję, bo wczoraj miałam spotkanie z klientką,
                która przed ostatnim już punktem (jazda do jej domu) spytała: czy pani jest
                może w ciąży, bo mój synek ma różyczkę???? a ja wcale nie mówiłam nikomu z
                moich klientów że jestem, bo ciąża ciążą, a interesy interesem. normalnie pot
                mnie zimny oblał (ja nie przechodziłam różyczki w dzieciństwie, tak więc
                zagrożenie jest pełne), ale twardo mówię: nie, ale martwię się, czy Polcia się
                nie zarazi. i nie pojechałysmy. teraz myślę, że może te przeciwciała różyczki
                we krwi to może ona mi przeniosła?? bo jakiś czas się już spotykamy.
                czy wiecie w jaki sposób rozsiewa się różyczkę?? jak można się zarazić???

                lekarz zlecił mi dodatkowe badania poziomu iGM na te dwie choroby, i przekazał
                wiadomość że jeśli wyniki będą bliskie zera, to można spać spokojnie. na razie
                to temat dla mnie trudny, i czekam w stresie do piątku. i tak będę sprawdzać
                stan dziecka i u Roszkowskiego, i u mojego na sprzęcie 3D.

                pozdrawiam,
              • mamamona Re: Witajcie Wieczna Gosiu, 09.11.03, 14:56
                a witamy, witamy. czytałam, że ciąża, ale myślałam że na czerwiec Cię wrzucił
                lekarz. cieszę się z Twojej obecności, kto jak kto, ale teraz TY będziesz
                rozwiewać nasze wątpliwości wink))) mam nadzieję, że zostaniesz z nami.
                pozdrawiam całą czwórkę, i piąte smile))) (i Rodziców też)
                • wieczna-gosia Re: Witajcie Wieczna Gosiu, 09.11.03, 21:56
                  Ja obstawialam za czerwiec wink) ale USG rzecz swieta szczegolnie jak ktos
                  okresu nie mial od czerwca wink) Wiec Egri bikaverek sie czuje dobrze wink)
                  • mamamona Re: o imionach ciąg dalszy 10.11.03, 01:14
                    był już tu ten watek. na rówieśnikach, na których prowadzę dyskusję o roczniku
                    mojej Polci, Doris załączyła ciekawy adres do Rady Języka Polskiego
                    ustosunkowującej się do różnych dziwnych propozycji rodzicielskich imion
                    www.kki.net.pl/~mirnal/RJPoiczer.htm

                    z moich faworytów: Opieniek, Poziomka i Tupak (pewnie ten hiphopowiec ś.p.).
                    co też ludźmi kieruje??? sama mam chęć na Miłkę i w końcu wiem, że może być
                    forma tego imienia Miła, co także mi się podoba. sprawa jasna, mąż weźmie
                    wydruk do usc na wszelki słuciaj. na razie jak już wspominałam widać
                    siusiaczek, ale informacja jest za wczesna na pewnik. i tak największym
                    zmartwieniem jest dla mnie zdrowie dziecka ze względu na zagrożenie różyczką i
                    toksoplazmozą sad((((

                    a w wątku literackim zaproponowanym przez Elizę Nieobecną, kupiłam
                    rekomendowaną przez Nią książkę "życie Pi", chociaż dotychczas wcale mnie nie
                    pociągała, bo aż nadto kojarzyła mi się z tworami Paula Coehlo (bez obrazy),
                    który aż mnie zmęczył, żeby nie pisać, że nie podobał mi się wcale (ufff,
                    niezłe zdanko mi wyszło). przeszłam przez dwie pierwsze, alchemika i na brzegu
                    rzeki coś tam siadłam i płakałam, i nigdy więcej nie wrócę do jego pisania.
                    nic a nic mi nie podpasowało, a ta wielka filozofia wydała mi się wydumana
                    (żeby rzec najdelikatniej). no ale to w końcu subiektywna opinia.
                    wkrótce zacznę Pi, bo na razie zaczęłam "Hańbę" tegorocznego noblisty, o
                    której przeczytałam w recenzji, że każde zdanie autora jest przemyślane.

                    pozdrawiam mocno,
    • elizjum Buongiorno Ragazze:-))))) 11.11.03, 12:03
      Witam cieplusieńko w ten mroźny dzień (chciałam napisać poranek, bo dopiero
      wstałamsmile
      Widzę, że się martwicie różyczką i toksoplazmozą. Co do r. to nawet jeśli nie
      chorowałyście na nią w dzieciństwie (ja też nie) to jest b. duże
      prawdopodobieństwo, że byłyście szczepione. Pamiętam, że mnie szczepili w 1990
      r. i badanie wykazuje, że sa przeciwciała.
      Ciekawe, co powiecie na to, że nie chorowałam na toksoplazmozę, nie mam
      przeciwciał, a mój kocur nie dość, że ze mną śpi, to jeszcze zdarza mu się
      wyjść na balkon i pogrzebac w ziemi brrr. Myję ręce 100 razy dziennie,
      zmieniam pościel i nie dotykam do niego, kiedy wraca z balkonu, ale cały czas
      się zastanawiam, że jeśli mam go już 3 lata i mnie nie zaraził, to czy
      powinnam się bać nadal?
      Ja mam za to ostatnio obsesję zespołu Downa i w tym tygodniu chcę pójść
      jeszcze do innego lekarza, żeby sprawdził jeszcze raz fałd karkowy. Czy
      taka "schiza" jest normalna?

      Wróciłam wczoraj wieczorem, zaskoczył mnie mróz. W Rzymie było ok. 20 stopni i
      chodziłam w cienkiej bluzce. Na drzewach dojrzewały właśnie pomarańcze (pewnie
      niejadalne), a w donicach rosły w najlepsze liście laurowe. Rzym mnie trochę
      rozczarował, bo przywykłam do miasteczek w Toskanii, które pachną kawą,
      brioszkami i serem, gdzie mam ochotę biec na targ przed kościołem, żeby kupić
      słoik miodu z kwiatów pomarańczy.
      We Włoszech byłam kilka razy, bo zawsze kiedy zastanawialismy się: Francja czy
      Hiszpania, odpowiedź była: Włochy! i muszę przyznać, że Rzym dla mnie bardziej
      należy do brudnego Południa, ze swoimi krzywymi ulicami, śmieciami i brakiem
      klimatu. Mają tam przepiękne stare budynki i zabytki, ale nie troszczą się o
      atmosferę małych miejsc. Kiedy wchodzi się do kafejki w Bolonii, barman ma
      ponad 60 lat, jest elegancko ubrany i jeśli nie ma nic do roboty, wyciera i
      tak już wypucowany i błyszczący ekspres do kawy. No i nie mówi po angielsku!
      Wobec czego trzeba się popisywać włoskim.
      Nie będę jednak tu za bardzo narzekać, bo bardzo się cieszę, że wyjechałam na
      te kilka dni, napiłam się cafe latte, kupiłam parę butów i tonę gazet i
      książek. Przez dwa wieczory piłam do kolacji wino (sporo, ok 2-3 kieliszków) i
      później miałam cholerne wyrzuty sumienia. Powiedzcie mi, czy nie przesadzam?
      Drugiego dnia rano czułam jakbym miała najprawdziwszego w świecie kaca,
      kręciło mi się głowie i pomyślalam, że to kara za głupotę.
      Przez te wszystkie dni bardzo dużo chodziłam, chodziłam, chodziłam. Tylko
      kilka razy jeździliśmy metrem, a tak pokonywaliśmy jakieś gigantyczne dystanse
      pieszo. Zdziwiłam się, że jestem w tak dobrej kondycjismile

      Mona, podaję Ci rączkę na znak niechęci do P. Coelho!
      Przeczytałam "Alchemika", bo wszyscy o tym mówili, więc chciałam się
      przekonać, czy to coś ciekawego. Juz teraz wiem, że kiedy "wszyscy" mówią, że
      coś jest super, to najczęsciej jest bardzo przeciętne i banalne. I tak było w
      tym wypadku. W tym roku, kiedy byliśmy w Indiach i przeczytaliśmy wszystko, co
      było do przeczytania, w hotelu recepcjonista podał mi "Weronika postanawia
      umrzeć" - skrzywiłam się, ale miałam ochotę cos przeczytać, jednak treść tej
      książki była tak bez sensu i do przewidzenia, że czym prędzej rzuciłam ją w
      kąt.
      Myślę, że każdy, kto czytał Hermana Hesse'go albo Petera Suskinda, jest w
      stanie stwierdzić, jak dużo Coelho od nich ściągnął. Zbanalizował trochę,
      doprawił "filozofią", napuszył i wydał. Brrr.
      Ciekawe, czy spodoba Ci się "Życie Pi"...

      Ściskam Was cieplusieńko,
      Eliza
      • wieczna-gosia Re: Buongiorno Ragazze:-))))) 11.11.03, 12:13
        Jesli kot nie wychodzi na dwor a jedynie na balkon, to raczej nie masz sie
        czego obawiac. Tokso nie jest na wszystkim, glownie na odchodach wiec postaraj
        sie nie czyscic mu kuwety albo robic to w rekawiczkach. A najwiecej zarazen
        tokso jest nie od kotow a od surowego mieska- lepiej tez jest sprawiac je w
        rekawiczkach.
        A jesli chodzi o rozyczke to od rocznika 74 jest to szczepienie obowiazkowe
        dla 15 latek. Ja dlatego teraz corek nie szczepie- inna sprawa ze
        przechorowaly juz dwie wink) ale jak nie zachoruje reszta do tego szczepienia w
        szkole to oczywiscie zaszczepie wink)
        Zobacz elizjum, ja wlasnie to poludnie kocham wink) ten nielad, strae odrapane
        zabytki, ktore zabytkami nie sa, te totalna nonszalancje na drogach, bezplatne
        autostrady, ciemne knajpki. Odpowiada mi tez bardziej kwasny smak potraw wink)
        no i te wulkany wink)) az trzy sa wlasnie na poludniu wink) Objechalismy 3 lata
        temu czesc poludnia Wloch. Polnoc zrobila na mnie daleko mniejsze wrazenie,
        wszystko takie kulturalne i cywilizowane i muzealne.
        • dona29 Ciao,ciao :-))))) 11.11.03, 17:32
          oj - ja też południem oddycham..ale ja oddycham nawet wtedy,kiedy mnie nie ma
          we Włoszech - pozwala mi na to moje włoskie imięwink))!Zgadzam się w stu
          procentach z Gosią.Niemniej jednak zazdroszę okropnie tego Rzymu - póki co,nic
          nie wskazuje na to,zebym odwiedziła kraj mego dzieciństwawink))
          Co do różyczki - to ciekawe,ze ja nie mam pojęcia,czy mnie szczepiono.Jesli od
          74 rocznika(a to własnie mój rok urodzenia) - to powinnam być zaszczepiona.Nic
          o tym niestety nie wiem.O toksoplazmozę obawiam się zdecydowanie mniej.Nie mam
          od dłuższego czasu zwierzątka.A jedank pamiętam strach przed tymi wynikami w
          poprzedniej ciązy.
          A ja czytam "Modlitwę za Owena" Irvinga - od czasu do czasu myślę o "Pi" - ale
          chyba poczekam aż mi ją ktos pożyczy.Sa dni,kiedy świetnie mi się czyta a sa i
          takie,kiedy wszystkie niebezpieczeństawa tego świata,przysłaniają mi jej treść.
          Tez okrutnie obawiam się zespołu Downa.Do dr Roszkowskiego idę dopiero 26
          listopada - i nie ukrywam swojego paraliżującego strachu.Ostatnio wykazuję
          istną histerię na punkcie Dzidziusia...ale - musze i chce być dobrej
          myśli,czego i Wam życzewink))))))))))))))0
          • elizjum Północ czy Południe?:-) 11.11.03, 18:52
            Gosiu i Dono, nie wiem zupełnie jak wygląda PRAWDZIWE Południe Włoch.
            Wyobrażam je sobie tylko, bo mój nauczyciel włoskiego jest Sycylijczykiem i
            bardzo często oglądamy jakieś filmy o Sycylii. Wiele też czytałam na temat
            tego regionu Włoch i pewnie macie rację, że jest tam pięknie.
            Nie będę oryginalna jeśli powiem, że najpiękniejsze doświadczenia łączą się z
            podróżowaniem po Toskanii i Umbrii. Kocham rejony między Montalcino i
            Montepulciano i Bolonię, która dla mnie jest kwintesencją piękna i klimatu.
            Lubię odwiedzać malutkie wioski, o których nie piszą przewodniki, gdzie można
            zjeść pyszne bułeczki i spać w pokoiku nad piekarnią. No i roślinność, i
            ptaki, które śpiewają jak zwariowane.
            Oczywiście widziałam miasta, które "trzeba zobaczyć" - Pisę, Florencję,
            Wenecję itd, ale to co mnie urzekło najbardziej, spało w malutkich kafejkach,
            starych murach i ogrodach.
            Dono, czy możesz rozwinąć temat "Kraju Twojego dzieciństwa"? Jestem BARDZO
            ciekawa.

            całuję,
            eliza


            P.S. Nie obawiałabym się kota wychodzącego na balkon, gdybym wiosną tego roku
            nie zamontowała na nim wielkich drewnianych skrzyń, w których jest pewnie z
            500 litrów ziemi, które według mojego kota są wielkimi kuwetami wypełnionymi
            najświeższą czciółką (niestety przykrytą foliąwink
            • monix123 MAJ 2004 11.11.03, 19:39
              CZeść i czołem!! Rzadko piszę, częściej czytam, ale postanowiłam wystukać parę
              zdań smileU mnie 14 tydzień, mdłości mnie nie opuszczają i wymioty niestety też
              nie, chociaż jest lepiej niż na początku. Czuję się tak sobie, ale dzielnie
              chodzę do pracy i mam nadzieję, ze chodzić będę jak najdłużej.
              Czasem myślę, że to dopiero 14 tydzień, a czasami, że to JUZ 14 tydzień wink I
              jakoś strach o Dzidziola mnie nie opuszcza...nie umiem przestać myśleć o pewych
              rzeczach. Mąż na delegacji i jakoś smutno ogólnie.

              A swoją drogą Włochy kocham, a najbardzoej południe...Najpiękniejsze wakacje
              życia...smile Fajny kraj..ehh..na wspomnienia mi się wzięło.
              Pozdrawiam majówki.papa
              • mamamona Re: MAJ 2004 12.11.03, 09:49
                ciekawa sprawa z tą różyczką, bo mi też o tym nic nie wiadomo żebym była
                szczepiona, a jestem 74 rocznik. spytam mamy wink)))

                jeśli chodzi o południe to zabrnęłam najdalej do Rzymu, który mnie też
                strasznie rozczarował, mimo dwukrotnej próby pokochania tego Miasta. wszystko
                za duże, a już ta aleja którą dochodzi się do Watykanu, to nawet w
                podręcznikach architektoniczno-urbanistycznych jest jako przykład wielkiego
                błędu. ale samego południa południa nie znam, fakt. bliższa jest mi północ,
                ale znów rejony Toskanii najbardziej, która jest tak malownicza, że zawsze żal
                mi wyjeżdżać (co prawda byłam tylko 3 razy, ale i tak zawsze żal wink)))

                ja jestem wielką fanką Johna Irvinga. łyknęłam chyba wszystkie jego książki, i
                mimo tych samych wątków (zawsze: Wiedeń, niedźwiedź, cyrk i dziwki) uwielbiam
                jego klimat (ukochana Metoda Wodna wink))). lubię też Margaret Atwood. w ogóle
                lubię czytać, ale Coehlo mnie bardziej niż zdołował swoim Wielkim Nic, bo tak
                jak mówisz Eliza, reklama była straszna, presja ogromna, a po przeczytaniu
                poczułam się jak pęknięty balon wink))))

                lecę do pracy, czekam na wyniki piątkowe. ja mam dwa mopsy, które nie dość, że
                same są ruchliwe i kopią dziury, to jeszcze robię im sama jedzenie z surowego
                mięsa wołowego. na razie myślę pozytywnie.


                pozdrawiam mocno,
                • elizjum Irving& Atwood 12.11.03, 10:24
                  Mona,
                  czy mogłabyś polecić COŚ konkretnego ww Państwa? Właśnie wszystko skończyłam
                  czytać, a po poszukiwaniach powieści w EMPIK-u wyszłam z książką "Każde
                  dziecko może nauczyć się spać" hmn.

                  Wracając jeszcze do Rzymu - też odniosłam wrażenie, że jest nieco
                  zabałaganiony. Bardzo dużo w nim pięknych budynków, ale wszystko jakby bez
                  ogólnej koncepcji. Oczywiście piękne wille z cudownie wielkimi oknami i
                  jeszcze większymi murami, jednak gdybym miała komuś, kto jedzie do Włoch
                  pierwszy raz coś polecać, na pewno nie byłby to Rzym.

                  Dziewczyny, wracając do zespołu Downa - czytałam gdzieś, że m.dz. 16 a 18 tyg.
                  mozna zrobić badanie krwi wykrywające wady chromosomalne. Czy wiecie coś na
                  ten temat? Myślałam, że robi się po prostu amnipunkcję, a tu coś nowego.

                  Oj weny mi dziś brakuje. I najchętniej nie wychodziłabym spod pierzyny...

                  Ściskam serdecznie,
                  Eliza
                  • wieczna-gosia Re: Irving& Atwood 12.11.03, 10:30
                    elizjum nie wydawaj kasy na takie ksiazki- przeciez zgodnie z zasadami logiki
                    juz tytul jest nieprawdziwy wink)) poza tym moze sie okazac ze w ogole nie
                    bedziesz dziecka musiala uczyc spac wink)
                    ja z Irvinga niezmennie lubie "swiat wedlug Garpa" "metode wodna" "jednoroczna
                    wdowe" no w ogle go lubie wink)
                    Atwood nie znam wink)
                    Ale pisarzem podobnym do Irvinga jest David Lodge. Szczegolnie "maly swiatek"
                    polecam.
                  • ksel Re: zespół Downa 12.11.03, 15:55
                    chodzi Ci zapewne o test potrójny, ale wcześniej można zrobić PAPPA i USG w
                    kierunku wykrywania wad genetycznych. Zajrzyj na www.genetyka.hg.pl. Ja robiłam
                    Pappa I usg W 12 TYG. To są badania nieinwazyjne. Amniopunkcja jest metodą
                    inwazyjną, gdyż niesie ryzyko (ok.1%) poronienia.POZDRAWIAM
                    • dona29 ;-)) 12.11.03, 20:30
                      rany Boskie - tyle wątków poruszyłyście,że juz nie wiem od czego mam zacząć!;-
                      ))
                      Zapewne od tego badania o którym pisze ksel - muszę przyznać,ze conieco
                      słyszałam o tym ale widze,że koniecznie muszę zajrzeć na tę stronę.Jestem
                      wyczulona potwornie na ZD i spędza mi to sen z powiek.
                      Wiecie co?
                      ...czasami mam wrażenie,że łapię dystans do Dzidzi tylko dlatego,żeby nie czuć
                      ewentualnej straty.To okropne,co piszę.Wiem to. Ale tak właśnie czuję,gdzieś
                      tam na dnie swojej skomplikowanej duszy...
                      Elizo...łapię doła-jak widać..piszę "kraj mego dzieciństwa" a powinnam nazwać
                      to i "krajem mego poczęcia" - tak się złożyło,że spędziłam we Włoszech sporo
                      czasu,a pierwszą ciążę przepływałam w Atlatyku,co bardzo dobrze wpłynęło na
                      moją kondycję.Jestem z tym krajem i jego mieszkańcami bardzo zżyta.Dlatego
                      nawet nie pokusze się o wybór pomiędzy Północą a Południem.Wszystko to jest mi
                      bliskiewinkPozdrawiam Was
                      • dona29 Adriatyku;-)))))oczywiście... 12.11.03, 20:35

                        wink))
                        Dona
                        • ju8 Re: Pozdrowienia od marcówki 12.11.03, 21:14
                          Kochane Majóweczki!
                          Ale u Was jest cieplutko i bajecznie, też bym chciała na Pd, chociaż mnie
                          Francja ciągnie, oj okrutnie tesknie. Może kiedyś....... A tak w ogóle to
                          przepraszam, ze trochę bezprawnie sę wpycham. Moja Dzidzia w końcu starsza o
                          całe dwa miesiące ale myslę,że się nie pogniewacie. Strasznie mi sie podoba u
                          Was to, że nie tylko o Bąblach najdroższych prawicie ale i ksiązki i przepisy
                          super. Podpatrzyłam, dziękuje bo ze mnie jakiś maniak książkowy jest, to już
                          nieuleczalne, a w podzięce polecam:
                          - nieśmiertelną Joannę Chmielewską, lekkie i zabawne, w sam raz do kakao i pod
                          kocykiem, kiedy wiele nad książką nie chce sie mysleć a zabawa świetna
                          - Arturo Perez-Reverte - fantastyczne wszystko co napisał, godne polecenia,
                          naładowane porządną dawką intelektualną, już nie lekkie ale jego książki
                          się "łyka"( szczególnie polecam "Ostatnią bitwę Templariusza", " Szachownicę
                          Flamandzką", "Klub Dumas")
                          - Robert Graves "Ja, Klaudiusz" - polecam, ostatnio znów czytałam i dalej b. mi
                          się podoba
                          - Wilbur Smith - jego książki moje kochane nie na okres ciąży, niestety, ale
                          warte zapamiętania. Fenomenalny pisarz, tak plastycznych opisów jak w jego
                          książkach nie spotkałam nigdzie, niestety ksiązki tak piękne jak brutalne,
                          jestem jego fanką ( moja ukochana książka to "Bog Nilu")
                          Całuski
                          Ju + 22 tyg. Berbeć
                          P.S. Nie chce się wymądrzać, ale jesteście w najgorszym okresie ciąży,
                          pamiętam, że ja więcej sie bałam o dzidzie niż z niej cieszyłam, ciągle mi się
                          wydawało, ze coś jest nie tak. Ale ok. 16 tyg. zaczęło się zmieniać. Kiedy
                          usłyszycie serducho, poczujecie małego wiercipięte, będzie o wiele lepiej. ja
                          przestałam czytać o dziecku w mądrych poradnikach a zaczełam czytac dziecku
                          bajeczki na głos, albo gazete, albo cokolwiek. Rozmawiam z nim czesto, ono mnie
                          kopie i jest CUDNIE.
                          Trzymajcie sie wiosenne mamusie, buziaki
                          • elizjum Re: Pozdrowienia od marcówki 12.11.03, 21:25
                            Ju, bardzo miło, że nas odwiedziłaśsmile) Serdeczne podzięki za listę lektur -
                            nawet mam coś Perez-Reverte'a, bo mój ukochany był nim zachwycony, więc na
                            pewno sięgnę (wcześniej myślałam, że to książki raczej dla chłopców).
                            Odwiedzaj nas, kiedy tylko masz ochotę. Przepisów i lektur na pewno nam nie
                            zabrakniesmile
                            Serdeczne uściski,
                            Eliza
    • elizjum Re: MAJ 2004 !!! 12.11.03, 21:20
      O rany, te strony z genetyką są naprawdę niezłe... Wystarczy zajrzeć do
      działu "Inne wady wrodzone" żeby się zdołować.
      Ja miałam USG w 12 tyg, podczas którego lekarz mierzył przezierność fałdu
      karkowego i wynosiło ono 0,15 i podobno należy się martwić, kiedy jest ponad
      0,30 cm. Podczas mierzenia Dzidziuś tak się jednak kręcił, że zaczęłam się
      później martwić... Przerażaja mnie te wszystkie amnipunkcje, może po prostu
      przy następnej wizycie 28.11 (16 tydz) porozmawiam z lekarzem. Wiedziałam, że
      tak będzie i prędzej czy później zacznę o tym myśleć UGH.

      Dona, ja mam podobne odczucia co do Maleństwa. Już kiedyś pisałam, że mam
      takie uczucie, że jest ono kimś kompletnie oderwanym ode mnie. A kiedy się
      ruszało, czułam się jakoś dziwnie. Tak, jakbym nagle przestała mieć kontrolę
      nad własnym ciałem i własnym życiem. Głupie, przecież nie mogę zadecydować
      również o tym, żeby serce mi biło w takim czy innym tempie albo mózg się
      wyłączał na sprawy, o których chciałabym zapomnieć. A zdarza się, że mam
      okropne myśli p.t. z drogi podporządkowanej wyjedzie mi ciężarówka, uderzę w
      nią, trafię do szpitala i poronię. I szczerze mówiąc też staram się cieszyć
      dzieckiem w sposób, można by rzec - racjonalny, nie tak szalony jak na
      początku. Po prostu czekam cierpliwie na kolejne wydarzenia.
      Zazdroszczę Ci dzieciństwa we Włoszech - to cudownie nasiąkać ich klimatem,
      kiedy jest się dzieckiemsmile
      Dobranocka,
      Eliza
      • mamamona Re: MAJ 2004 !!! 12.11.03, 21:52
        to ja do wątku lektur wrócę.
        Wieczna Gosia już wytypowała Johna Irvinga. Metoda Wodna to moja ulubiona,
        klimat bardzo mi bliski (szczególnie scena z sisianiem w nieściągniętą
        prezerwatywę wink))). albo lot Partacza na nartach w Austrii prosto w niemiecką
        typową rodzinę.

        a Atwood zupełnie inne wątki porusza. zaczęłam od Kobiety do zjedzenia. jako
        nastolatkę wstrząsnęło to moim feminizmem (hłe hłe). świetna jest Opowieść
        podręcznej. Okaleczenie ciała, Ślepy zabójca. ja kupuję każdą nowość jaka się
        ukazuje na polskim "rynku wydawniczym" wink))

        jeśli chodzi zaś o lęk o dziecko, to nic nie dodaję, bo ten tydzień mam
        zestresowany ze względu na różyczkę i toksplazmozę (jednocześnie trzymam się
        pocieszającego tonu lekarza, czekając na wyniki do odbioru w piątek).
        jak siedziałam przed gabinetem to zastanawiałam się nawet, co zrobię jak
        lekarz zaproponuje mi aborcję z powodu ciężkiego uszkodzenia płodu.... nic
        dodać nic ująć... laksacja mózgu jak mawia Maleńczuk (dokładnie: sraczka).

        uciekam, mam jeszcze sporo pracy, pozdrawiam mocno,
    • elizjum dzień dobry:-) Muzyka dla Mam? 13.11.03, 09:52
      ...wszystkim Mamom. Dzień paskudny, a u mnie odbiera tylko radio Zet, którego
      nie cierpię. Może polecimy sobie coś miłego do słuchania? Przerobiłam już
      płyty z myzyka "dla przyszłych mam", a to, co jest nowe, juz mi się osłuchało.
      Ja mogę Wam polecić najnowszego Stinga (super) i Dave Matthews Band (też
      najnowszy, polecany przez Niedźwieckiego). A z pań, jak zwykle Anna Maria
      Jopek i płyta "Ale jestem" (chyba jej pierwsza, a moim zdaniem jedyna, której
      można słuchać od początku do końca).
      Czekam na Wasze propozycjesmile

      Zabieram się dziś za gotowanie zupy - będzie to krem z cykorii z wędzonym
      śledziem wg przepisu Tessy Capponi Borawskiej z najnowszego dodatku do
      Elle "Elle wokół stołu". I na osłodę dnia upiekę jakieś ciasto (może tartę z
      jabłkami).
      Smutno mi dzisiaj i głowa mi pęka, kot całą noc łaził po mnie mrucząc mi do
      ucha i stając na szyi. Jadę pozałatwiać sprawy służbowe i zaszywam się dzisiaj
      w domu z przepisami i robótkami na drutach.
      Wasza E.
      • wieczna-gosia Re: dzień dobry:-) Muzyka dla Mam? 13.11.03, 12:31
        ja uwielbiam niegrzecznych chlopcow wink)
        wiec na fali Idola posciagalam sobie jakies stare kawalki Pudelsow i lomocze
        (jak mawia moj maz). Najnowsze ich plyta tez jest swietna wink)
        Poza tym z racji malych dzieci w domu mam duza ilosc Arki Noego i rzeczy
        zupelnie unikatowe- male Voo- Voo (genialne) oraz piosenki Marka Grechuty dla
        dzieci. Jak dorwiecie to zrozumiecie o czym mowie. Grechute podobno
        wznowili wink)))
        U mnie na szczescie odbiera radio Mozart wink))
        • mamamona Re: dzień dobry:-) Muzyka dla Mam? 13.11.03, 13:36
          uuu, ja też łomoczę w takim razie wink))
          Pudelsi są świetni, Homo Twist też. nowi Pudelsi tak sobie misię podobają.
          Małe Voo Voo genialne jest!
          a teraz morduję SiStars polską grupę groove-jazz-hip-gangsta i jeszcze co tam
          chcecie. aranże jak nie po polsku. świetne.
          a na smuty wieczorne Cassandra Wilson. każda płyta jej po prostu owija jak
          bawełną kokon. ukochana Blue Moon Daughter. ostatnia podobno też świetna, jadę
          ją kupić wink))

          jeśli chodzi o radio, to po odejściu Pawła Sito Radiostacja tak się spsowała,
          że tylko rzadko się da posłuchać. na przemian Radio Jazz i Trójka u nas
          pląplają.

          no i poleczki Przeboje Doktora Ząbka, z hitowym cziki czik czik, tak jak uczył
          tego Doktor Ząbek!...... to już codziennie, nawet klika razy wink))

          pozdrawiam,
    • agama75 Re: MAJ 2004 !!! 13.11.03, 14:28
      cześć dziewczyny smile
      dopiero kilka dni temu znalazłam to forum i interesujący mnie temat "Maj 2004"
      Mam termin na 9 maja (wg. OM) Chętnie do Was dołączę żeby porozmawiać chociaż
      po forum "poruszam się troszkę po omacku" więc... i dostęp do internetu
      niestety tez mam tylko w pracy a pytań i wątpliwości bez liku. Serdecznie
      pozdrawiam.
      Aga i brzuszek maluszek jeszcze sad
      • kiruna1 Re: MAJ 2004 !!! 13.11.03, 16:06
        Cześć dziewczyny

        Dawno mnie tu nie było, a tematów poruszyłyście całe mnóstwo.
        Zacznę od niepokoi ciążowych, których u mnie też bez liku. W pierwszej ciąży
        zakochałam się bez pamięci już w różowej kreseczce, a potem każde niepowodzenie
        przeszywało mnie na wskroś. Teraz jest inaczej, choć nie wiem czy lepiej. Od
        początku czułam się zdystansowana do mojej kijanki "tak w razie czego" i gdy
        lekarka mi powiedziała, że mam za dużo wód płodowych i mogą wystąpić jakieś
        wady płodu, to owszem bardzo się przejęłam ale nie umarłam. Moja siostra
        urodziła swoje trzecie dziecko z ciężkim porażeniem mózgowym i bardzo dużo
        przebywała w różnych dziecięcych szpitalach, opowiadała też dużo i teraz już
        wiem, że dzieci z zespółem Downa to "spacer po łące" w porównaniu z dziećmi na
        prawdę chorymi. Wszystkiego nie jesteśmy w stanie przebadać, a większość dzieci
        rodzi się jednak zdrowych, więc nie zamierzam wykonywać dodatkowych badań, bo
        tylko będę się stresowała niepotrzebnie, a i tak wszystkiego nie przwidzimy.
        Trzeba sobie wmawiać,że wszystko JEST DOBRZE i jak mnie dopadają jakieś złe
        myśli to tego się właśnie trzymam. WSZYSTKO JEST DOBRZE I JUŻ.

        Zmienię temat na smaczniejszy. Wypróbowałam pączki Elizy - wyszły pyszne,
        palce lizać, zniknęły prawie natychmiast. Eliza jeśli masz wypróbowany, dobry
        przepis na ciasto do tarty to poproszę bo ja kiedyś jakieś zrobiłam ale było
        niedobre.
        Co do książek to zaczęłam czytać "Czekoladę", polecaną wcześniej również przez
        Elizę i czyta się ją świetnie. Co do Coelho to kupiłam sobie Alchemika, ale tak
        mnie znudził, że odłożyłam go na półkę po ok 50 stronach. Widzę, że pod tym
        względem mamy wszystkie podobe spostrzeżenia. Natomiast, któraś z Was
        przypomniała mi o dawno zapomnianym przeze mnie, a kiedyś bardzo lubianym
        autorze - David Lodge, bardzo dobrze się czyta, szczególnie mi się
        podobała "Zamiana". Dzisiaj polecę jeszcze jedną książeczkę: Anna
        Nasiłowska "Księga początku" - jest to książka traktująca o początkach życia
        ludzkiego, autorka bardzo ciekawie opisuje własne przeżycia związane z porodem,
        i nie tylko. To tak akurat książka na czasie.
        Życzę miłego czytania.
        Magda
        • elizjum Tarta jabłkowa - gwarancja udania 200% 13.11.03, 18:56
          Magdo, cieszę się bardzo, że pączki się udałysmile))
          Ja jestem kompletnym świrusem jeżeli chodzi o pieczenie ciast, więc z
          przyjemnością służę Wam radami.
          Podaję przepis, który mam z książki "Kuchnia Neli" (Rubinstein). To moja
          ukochana pozycja, bo absolutnie wszystko z niej wychodzi. Robiłam np. torty:
          orzechowy i migdałowo-kawowy i ludzie prawie mdleli z rozkoszy jedząc je
          (naprawdę!). A więc:
          120 g masła o temperaturze pokojowej
          3 łyżki stołowe cukru
          2 żółtka
          1 szklanka (200 g) + 3 łyżki stołowe mąki
          1/2 łyżeczki soli

          Wszystkie składniki (zaczynając od masła) włożyć do miseczki i zagnieść
          dokładnie rękoma aż zrobi się gładka, błyszcząca masa odchodząca od rąk.
          Zrobić z niej kulę i jeśli mamy czas, przełożyć do miseczki, przykryć
          ściereczką i włożyć na 1/2 godz do lodówki. Nie jest to jednak niezbędne.
          Później wyjąć z lodówki i wylepić masą foremkę do tart (ja przetestowałam już
          różne i teraz mam szklaną o średnicy 26 cm). Foremki nie trzeba wcześniej
          niczym smarować ani posypywać.
          MASA JABŁKOWO-MIGDAŁOWA
          do tej masy nie trzeba wcześniej podpiekać ww spodu (do innych mas tak- ok.
          1/2 godz w piekarniku nagrzanym do 180 st C)
          7 łyżek stołowych masła
          3/4 szkl cukru
          100 g drobno zmielonych migdałów
          4-5 jabłek
          75 g posiekanych migdałów
          Wszystkie składniki włożyć do miseczki i połączyć (najłatwiej ugnieść ręką).
          Masło nie powinno być zbyt twarde, to wtedy będzie łatwiej.W tym czasie jabłka
          obieramy i drobno kroimy, a następnie kładziemy na spód tarty (surowej).
          Kiedy masa migdałowo-maślana jest wymieszana i jednolita, kładziemy ją na
          jabłka, posypujemy siekanymi migdałami i wstawiamy do piekarnika uprzednio
          nagrzanego do temp. 180 st C. Tartę pieczemy ok. 35-40 min. smacznego!

          Ten spód wykorzystuję też do innych przepisów,z innymi nadzieniami. Ale te
          nadzienia może innym razemsmile


          * * *



          To prawda, że większość dzieci rodzi się zdrowych i trzeba być dobrej myśli.
          Wiem, wiem, zgadzam się z tym. Ale jesienią człowiek zwykle myśli o smutnych
          rzeczach, o których myśleć nie powinien.
          Mój ponury nastrój prysł dzisiaj, kiedy pojechałam do Mysiadła i poczułam
          zapach dymu z komina. Dym pochodził z pieca opalanego węglem, tego jestem
          pewna. I było to boskie doznanie. Stałam i wdychałam ten aromat świąt,
          pierwszej gwiazdki i bajki "Przygody kota Filemona". I nic się nie liczyło.
          Teraz czekam na pierwszy śnieg, kiedy wielkie puchowe gwiazdki będą topnieć na
          ciepłej rękawiczce.
          W tym roku obiecałam sobie zrobić zakupy gwiazdkowe do końca listopada, bo
          kiedy przypomnę sobie amok ludzi tuż przed świętami, ciarki przechodzą mi po
          plecach.

          Widzę dziewczęta, że słuchacie mocnej muzyki... A ja tu spodziewałam się
          jakichś ballad, wyszeptanych piosenek o miłości. Ech...

          Magda, cieszę się ogromnie, że podoba Ci się "Czekolada" - świetne na tę porę
          roku, prawda? Przeczytałam też inne książki Joanne Harris, ale były bardzo
          słabe (może z wyjątkiem "Pięciu ćwiartek pomarańczy", nieco przygnębiających).
          Nie wiem, czy Wam pisałam, ale kupiłam sobie kiedyś książkę kucharską Joanne
          Harris i są tam przepisy na różne smakowitości z "Czekolady", w tym napój
          tytułowy i czekoladki "Sutki Wenus". Kiedyś Wam podam, jeśli będziecie chciały.

          A teraz ściskam Was ciepło, zabieram się za krem z cykorii i wedzonymi
          śledziamismile
          • wieczna-gosia Re: Tarta jabłkowa - gwarancja udania 200% 13.11.03, 19:16
            to ja do tej tarty wink))

            za leniwa jestem na wyrabianie wink) wiec wyrabia mikser a ja tylko uklepuje
            ostateczna kule wink))
            a ciasto na tarte mam zawsze w zamrazalniku, bo to faktycznie ciasto na kazdy
            ale to absolutnie kazdy spod, wystarczy rzucic na to owoce, zalac galaretka,
            albo budyniem i juz wink) (tzn oczywicie po upieczeniu 20 minut)
            Polecam te tarte w wersji tatin czyli na spod jablka i migdaly a ciasto na
            wierzchu wink)) wtedy wychodzi takie cuuuudownie mokrusie wink)) sprobuj kiedys
            elizjum wink) ale co tam tarta w kazdej postaci jest po prostu pyszniasta wink)))
            nawet lekko przypalona wink))
            z szeptanych piosenek to czasami slucham poezji spiewanej wink)) ale ogolnie cos
            sie chyba na starosc (hehe) stara cyniczka robie wink)
            nie martwcie sie wszystkie urodzimy zdrowe dzieci przeciez wszystkie jestesmy
            mlodki wink)
            • mamamona Re: Tarta jabłkowa - gwarancja udania 200% 13.11.03, 22:51
              to ja jeszcze do muzyki. zaraz mocna.... Elizo, nie przesadzaj. biegnij po
              Cassandrę Wilson Blue Moon Daughter i zobaczysz że taki z niej mięciutki
              szaptano nastrojowy numer, że aż pierś faluje, idealna na jesienno-zimowe
              mroki i półmroki, mrozki i przymrozki i przygody kota filemona (codziennie na
              dwójce o 8 rano, z Polcią często oglądamy - chociaż pamiętam, pamiętam, że Ty
              bez telewizora jesteś wink))))

              a jeśli chodzi o zdrowie naszych dzieci - kto jak kto, ale Gosia Wiecznie
              Młoda musi wiedzieć co mówi, w końcu nie jednego Egri już ma wink)))
              i zgadzam się najzupełniej z Kirkuną, że są większe choroby niż Zespół Downa
              (chociaż każde odstępstwo od schematu jest dla nas szokiem). nie wyobrażam
              sobie,że moje dziecko rodzi się lub nosi w sobie nieuleczalną chorobę. żyje z
              wyrokiem. mam w rodzinie ciężki przypadek autyzmu (ale tak ciężki, że
              Agnieszka nie chodzi, nie mówi, tylko się uśmiecha), co dla matki jest teraz
              już oczywistością, ale było ciężko na początku (pierwsze z pięciorga dzieci).
              jak dziecko chodzi, jest sprawne i mówi, to już wiele.

              ale wcale nie o tym chciałam mówić. nasze dzieci jasne że zdrowe są. ja jutro
              odbieram te swoje różyczki i toksoplazmozy, już trochę spokojniejsza (nie ma
              jak dystans). a z ciast to ja ostatnio tylko.... kupuję. nie mam czasu, eh!
              skonczyłam właśnie przygotowania następnej prezentacji do Dobrego Wnętrza
              wydanie grudniowe w cyklu co może architekt. mam nadzieję, że się ukaże.


              pozdrawiam mocno, pachnąco, zimowo i Cassandrowo (wcale nie kasandryczniewink)))
              • ksel Re: a może serniczek? 14.11.03, 09:37
                CIASTO NA SPÓD:
                1. 1,5 szkl. mąki pszennej,
                2. 1 łyżeczka proszku do pieczenia,
                3. 0,5 kostki margaryny,
                4. 2 żółtka
                5. 10 dkg cukru pudru
                6. 2 łyżki śmietany kwaśnej
                7. cukier waniliowy.
                Z podanych wyżej składników zagnieść ciasto i wyłożyć nim blaszkę.

                MASA SEROWA:
                1. 1 kg sera
                2. 1 szklanki cukru
                3. 6 jaj (6 żółtek do sera, 4 białka ubite do sera, 4 białka do piany
                kokosowej na wierzch , bo 2 białka pozostałe od kruchego ciasta).
                4. 2 budynie
                5. 2 szklanki mleka
                6. 0,5 szklanki oleju
                7. zapach (może być rum)
                Ser przekręcić przez maszynkę (chyba, że kupujemy gotowy to nie) i miksować go
                dodając po kolei cukier, 6 żółtek, budyń , mleko, olej, zapach. Na końcu dodać
                ubita pianę z czterech białek i wymieszać łyżką. Ser wyłożyć na ciasto i piec
                ok. 1 godz.

                PIANA KOKOSOWA
                1. 4 białka
                2. 0,5 szklanki cukru pudru lub 0,75
                3. 2 łyżki mąki kartoflanej
                4. wiórki kokosowe
                Białka ubić z cukrem dodać mąkę kartoflaną, wiórki i wymieszać. Rozłożyć na
                podpieczony sernik i wstawić jeszcze do piekarnika na 10-15 min.
                To jest sernik Babci (mojej mamy), który moje dziecko uwielbia, ja też.
                Pozdrawiam.
                • elizjum Re: a może serniczek? 14.11.03, 09:43
                  smile))))))
                • mamakuba Nastrojowa muzyczka 14.11.03, 09:47
                  Cześć dziewczyny!!


                • mamakuba Nastrojowa muzyczka 14.11.03, 10:03
                  Cześć dziewczyny!!
                  Czytam Was codziennie, ale jakoś nie mogę sie zabrać do pisania, ale dziś po
                  tych waszych przepisach juz dłużej nie wytrzymam. Jutro piekę tarte jabłkowo-
                  migdałowa. Tak jest z Wami fajnie, wiedząc że nie jest sie ostatnią dziewczyna
                  pod słońcem, która gotuje, piecze i ogląda kota filemona. Fajnie jest ze nie
                  tylko ja czekam na śnieg, chociaz przyznam że teraz głównie dlatego żeby móc
                  pokazac go Kubusiowi, czekam aż przywieziemy do domu Choinke i będziemy ja z
                  Kubusiem wspólnie ubierali. No i będziemy piec pierniczki, lukrowac je, malować
                  i przyozdabiać czym sie da.
                  A co do nastrojowej muzyczki gorąco polecam moja ulubione wokalistki Jewel
                  i jeszcze lepiej Sare MacMachlan są cudowne i nie ma w ich piosenkach za
                  duzo mechanicznej muzyki. Jewel gra na gitarze a Sarah na fortepianie,
                  oczywiście oprócz tego są inne instrumenty ale takie delikatne. Obie maja
                  nastrojowe pioseneczki ale maja też pare kawałków , które "podrywaja do życia".
                  A i jeszcze a propos książek ja ostatnio przeczytałam wszystkie (wszystkie
                  trzy) książki Tone'go Parsonsa "Mężczyzna i chopiec" "Mężczyzna i żona "
                  " Wszystko dla mojego dziecka" . Może nie są zbyt dobre na czas wielkiej
                  radości czyt. ciąży, ale sa świetnie napisane i pokazuja jak trzeba delikatnie
                  obchodzic sie ze swoim życiem kiedy na świecie sa juz dzieci i nasza za nie
                  odpowiedzialnośc. Jak wiele rzeczy jest ze soba powiązanych i jak nasze
                  postępowanie kształtuje świat dziecka.Gorąco polecam. P0za tym czytam duzo
                  biografii i ksiązek o holocauście, ale tego Wam teraz nie polecam. ja się juz
                  przyzwyczaiłam więc mnie to juz nie straszne - w jakims innym czasie
                  polecam "Dziewczynke w czerwonym płaszczyku" . Pozdrawiam Was bardzo serdecznie
                  i uciekam do pracy. A i jeszcze na temat Coehlo- myslałam że tylko mnie
                  zanudził Alchemik, nic prawie z tej ksiązki nie zrozumiałam, strasznie dziwna i
                  nużąca.
                  pa pa buziaki
    • elizjum Pierwszy śnieg (i zimowe porządki) 14.11.03, 09:41
      "Pierwszy śnieg" - powiedzieli w radiu, ale ja widzę tylko mgłęsmile
      Oj Mona, chyba się skuszę na Cassandrę...
      Od dzisiaj przestaję myśleć o wadach wrodzonych!
      Trzymam kciuki, żeby napisali o Tobie w "Dobrym W"smile)

      Wczoraj wybrałam się do biblioteki i wypożyczyłam książkę "Mieszkać wygodnie"
      ponieważ postanowiłam się zabrać za uporządkowanie porozstawianych wszędzie
      rzeczy. Widać otwarte mieszkanie nie do końca jest najlepszym pomysłem dla
      bałaganiarzy, a zwłaszcza dla mnie... Książka zaleca podzielić rzeczy na 3
      kategorie: rzeczy do wyrzucenia, rz. do schowania w schowkach i piwnicy i
      rzeczy potrzebne. Oczywiście wydaje mi się, że wszystko należy do ostatniej
      kategorii i chciałabym mieć wszystko pod ręką: milion blach do pieczenia
      ciasta, sto pięćdziesiąt słoików z przyprawami, segregatory z dokumentami
      sprzed 50 lat itd itp. Nie mam problemu z ubraniami, bo bez trudu się z nimi
      rozstaję. Ale już książki np. wysypują mi się z biblioteczki wielkiej na całą
      ścianę. Napiszcie koniecznie, JAK radzicie sobie z segregowaniem rzeczy???
      Mam taki przypływ energii, a tę energię nagle mam ochotę spożytkować na prace
      domowe. Czytałam gdzieś, że to normalne w 2 trymestrze. Dziewczyny!! Czy
      wiecie, że jesteśmy już w 2 trymestrze??! Serducha naszych brzdąców walą 160
      uderzeń na minutę, ich nerki pracują, a dzidziusie są w stanie wytrzymać
      nieruchomo tylko 15 minut!

      Trzymajcie się cieplutko i napiszcie mi koniecznie o porządkach, bo chyba
      wybiorę się dzisiaj po "cykl pudeł" z IKEA.
      smile
      • mamamona Re: Pierwszy śnieg (i zimowe porządki) 14.11.03, 18:54
        Elizo,

        nie musisz, bo to nie konkurs. to rodzaj prezentacji pracowni, więc na pewno
        będziemy wink))

        a Cassandrą na pewno się nie rozczarujesz. każda jej płyta jest niesamowita,
        tą Blue Moon kocham najbardziej (pewnie dlatego, że to moja pierwsza płyta).
        czytałam recenzję ostatniej, ale jeszcze nie dotarłam do sklepu. podobno
        świetna. aha, i jeszcze jedno, nie przesłuchuj jej w sklepie. płyty Cassandry
        wymagają klimatu (np. absolutnie nie da się ich słuchać latem wink)), wieczora,
        pachnącego ciasta i aromatu mandarynek w powietrzu.

        ale, ale, ja o najwazniejszym: dziś odebrałam wyniki, i różyczka, i
        toksoplazmoza....................UJEMNE!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! czyli nie
        ma! nie ma! nic a nic! pierwszy badany poziom to było igG (przeciwciała), dziś
        dali mi igM (czyli aktualny poziom, oczywista tłumaczę jak laik, bo się wcale
        na tym nie znam, i mam nadzieję, że już nie będę musiała!!! wink)))
        jesteśmy w siódmym niebie, kamień z serca, ulga, kolana mi drżą!

        dziś w domu wieczór, a jutro po porannym spotkaniu już cały weekend w do mu,
        może coś w końcu sama upiekę wink))????????
        dziś pachną u nas mandarynki, sowim niskim głosem tuli nas Cassandra, a Polcia
        bawi się kubeczkami po jogurtach campiny z bobem i teletubisiami. a tyle
        zabawek jej ostatnio nakupowałam. nastawcie się na to, że dla
        przemieszczającego dziecka najfajniejszą zabawką są.... śmieci (oczywiście nie
        grzebanie w śmietniku, ale: kubeczki wspomniane, metki z zabawek - ostatnio w
        Smyku lekko przerażeni patrzylismy jak Polcia dźwiga największego Puchatka,
        ale w końcu zrozumieliśmy, że to co ją naprawdę kręci to metka z misiem wink)),
        papierowe ulotki - i tu faworyt niekwestionowany: era! tak tak!wink)))


        uciekam na spokojny wieczór, jak Ci się Elizo nie spodoba Cassandra, to
        obiecuję oddać wkład własny wink))

        a Tony Pearsons w ogóle mi się nie spodobał, i o dziwo, film mężczyzna i
        dziecko uważam za lepszy niż książka. teraz jest fala postbridgetjones'owa, i
        taki rodzaj lektury (mimo, że się czasem łapię na lep reklamy wink)) mnie męczy.

        pozdrawiam mocno, zdrowa, niestoksoplazmowana i nie zaróżyczkowana żeby nie
        powiedzieć zaróżowiona Mona smile))))))))
        • dona29 Re: Pierwszy śnieg (i zimowe porządki) 14.11.03, 19:17

          Witajcie,witajciewink))))
          jak tak dalej pójdzie - namówicie mnie do pieczeniawink))bo ja jestem
          kuchareczka obiadowo - kolacyjna z polotem,natomiast wszelakie
          tarty,przekładańce itd - są mi kompletnie obcewink

          Jako majówka końcowa (27.05) zaczynam dopiero za chwil parę II trymestr - więc
          może dlatego mi na codzień towarzyszy lenistwo,jakich mało!A ja już chcę
          CHCIEĆsmile!Zazdroszczę wigoru i energii.

          Miałam się nie martwić i nie będę się martwić - w związku z tym robię sobie
          relaksację wieczorną -mam kasety z muzyką relaksacyjną i na całe szczęscie
          umiem na te pół godziny poszybować wyobraźnią hen PONAD towink))))

          Ciesze się MON że wszystko w porządku - mnie też to w jakimś sensie
          podbudowujewink))
          Nie ma tego złego,co?????
          Całuski i buziaki dla wszystkich!
          Dona
          • kiruna1 Re: Pierwszy śnieg (i zimowe porządki) 15.11.03, 13:30
            Cześć

            Ja tylko parę słów do Mony bo bardzo mi się spieszy.

            Mona - bardzo się cieszę , naprawdę z całego serca i rozumiem Twoje drżące
            kolana. Trzymałam za te różyczki mocno kciuki, a teraz mi ulżyło (jakbym Cię
            dobrze znała conajmniej z 10 lat). Widzicie, ja jakaś czarownica jestem.
            WSZYSTKO JEST DOBRZE I TAK JUŻ ZOSTANIE.
            Przeczytajcie to parę razy, uwierzcie w to i startujcie do tej tarty, bo
            przepisik pachnie wyśmienicie.

            Magda
    • cardamomo Oszronione gałązki i... 15.11.03, 15:40
      uściski dla Monysmile)) To ja, Eliza, ale coś się stało i nie mogę się logować
      na poprzednią nazwę, więc teraz będę kardamonem.
      Mona, cieszę się ogromnie, że wszystko OK i mięso nie zaraziło Cię
      toksoplazmozą. Mocno trzymam kciuki za nas wszystkie, żeby nasz wątek trzymał
      się cieplutko aż do końca ciąży i żebyśmy mogły kiedyś zrobić spotkanie
      Majówek i wszystkich Fasolek, które rosną w naszych brzuszkach.

      Ja od 3 dni mam migrenę gigant i oczywiście nic nie biorę, bo się boję.
      Pocieszałam się na początku, że podobno niektóre "migrujące" kobiety mają
      czasem to szczęście, że w ciąży ta przypadłość je opuszcza. Nie należę
      niestety do grupy tych szczęściar. Mam niby kilka metod, które łagodzą nieco
      ten stan, ale wymagają one bezwarunkowego siedzenia w domu i spokoju przez te
      kilka dni, tymczasem ostatnio żyję na najwyższych obrotach i nie wiem, kiedy
      przystopuję. Zatrudniam sobie powoli zastępstwo na czas, kiedy mnie nie będzie
      i wdrażanie kogoś nowego jest dla mnie bardzo trudnym i intensywnym procesem,
      ale cóż, lepiej teraz to zrobić, niż czekać na ostatni moment.

      Z ciekawostek kulinarnych to muszę się Wam pochwalić, że dziś byłam na kursie
      gotowania makrobiotycznego i uczyłam się jak przyrządzać śniadania, pasty do
      kanapek, zdrowe pasztety i zupy. Bardzo budujące zajęcie.

      Kończę już, bo jestem wykończona. Zamierzam wymoczyć nogi w gorącej wodzie z
      pianą, położyć na twarz maseczkę, wziąć ze sobą najnowszy
      numer "Dziecka", "Kobietę zawiedzioną" Simone de Beauvoir (Chryste, jak to się
      pisze??), kubek gorącej herbaty i wskoczyć pod koc albo kołdrę.
      Dobranoc na razie. Uważajcie na siebie moje malutkie.
      Wasza jak zwykle rozgadana E.
      P.S. Mam ostatnie pytania dot. ciąży:
      a) czy Was też swędzi brzuch? (ja nie mogę spokojnie usiedzieć!)
      b) czy macie problem z oddychaniem? (kiedy przeniosę coś albo wejdę po
      schodach albo nawet powieszę pranie, dostaję najprawdziwszej w świecie
      zadyszki, a przed ciążą do słabeuszy raczej nie należałam...)
      c) czy to normalne, że znowu co 10 min. muszę biec na siusiu?
      smile
      • mamamona Re: Oszronione gałązki i... 15.11.03, 18:18
        Dziękuję Dzieczyny za wsparcie i wszystkie dobre myśli. rzeczywiście teraz już
        na pewno będzie dobrze. pierwszą ciążę przeszłam przebojowo, samochodem na
        porodówkę pojechałam, i teraz też mi się marzywink)))

        a teraz szybkie odpowiedzi (bo sobota w końcu w domu z rodziną smile)):
        1/ mnie brzuch nie swędzi, ale już nakupowałam sobie spodni z gumką lub nawet
        ciążowe modele i używam z radością. moim zdaniem już widać, nikt z klientów
        jeszcze nie widzi, i nikomu też nie mówięwink))

        2/ z oddychaniem to mam, a jakże. nie daję rady z dźwiganiem Poleczki (różne
        zabawy, a to patataj na nodze, a to gonienie piesków mnie wykańczają)

        3/ nie wiem czy normalne, ale ja też smile))

        pozdrawiam,
        naprawdę dziękuję za ciepłe słowa smile))

        Mona
        • monix123 Re: Oszronione gałązki i... 15.11.03, 19:27
          Hehe...i ja zaczęłam znowu odwiedzać ubikacje przynajmniej 3 razy w nocy, a od
          4 dni nie wymiotuję!!!!!!!!!Co za ulga!!!!!!!!
          Wczoraj byłam u lekarza i wygląda na to, że wszystko ok z Dzidziolem, no może
          oprócz krótkiej szyjkisad-ale to będziemy obserwowaćsadLekarz powiedział, że to
          bardzo ruchliwy klientsmileHehehe..I coraz nieywgodniej się siedzi, i coś tam
          pobolewa, kłuje i w ogólesmileNo i brzucho się uwypukla..hehe Czyli może ja
          naprawdę w ciąży jestem???
          Pozdróka!
          • dona29 Re: Oszronione gałązki i... 15.11.03, 20:24
            witam cieplutkowink))))
            tak sobie myślę,że i zadyszka i częste siusiu,są związene z tym samyam - a
            mianowicie szybkim juz teraz wzrostem Dzidzi w brzuchu - a tym samym
            powiękaszaniem się macicy - nasze narządy wewnętrzne odczuwają ten ucisk i
            stąd takie objawy!Poupychać się to wszystko musi i pomieścićwink))))
            A dziś...dziś po raz pierwszy odczułam przypływ energii i mam nadzieję,że tak
            już chociaz na dłużej pozostanie.
            Ja mam brzuszek jak maluszeksmile i po mnie napeeeeewno widaćwink)))Siedzi się
            okropnie niewygodnie - więc monix,podejrzewam,że jednak jesteśmy w tej ciąży;-
            )))))))))
            Pozdrawiam WAS mocno i lecę coś przekąsićwink))buzialki
            • mamamona Re: Oszronione gałązki i... 16.11.03, 00:54
              fakt z tym przypływem energii, bo mimo, że spokojniej niż przy pierwszej ciąży
              (a może to kwestia opieki nad Polcią?) przeszłam etap wielkiego zmęczenia, to
              już zaczynał mi doskwierać. w pierwszej ciąży wchodziłam do domu już na
              rękach, i zasypiałam kamiennym snem. teraz juz lepiej, trochę dłużej
              wieczorami mogę czytać wink)))

              idę spać, zajrzałam tylko po kapieli, jak Paweł się oderwał (bo teraz on na
              poniedziałek projekt kończy, hłe hłe)
              • mamakuba Re: Oszronione gałązki i... 17.11.03, 08:57
                Cześc dziewczyny,
                Tarty jakoś nie upiekłam, przyznam że troche leniuchowałam, ale jakoś tak mi
                tego brakowało. Teraz wypoczęta po weekendzie witam was serdecznie i
                przedstawiam Wam mojego synka Kubusia, który w sobote skończył półtora roku.
                A propos dolegliwości ciążowych zastanawiałam sie już czy nie mam zapalenia
                pęcherza moczowego bo siusiu robie co 5 min.Brzuch zaczyna mnie swędziec tak
                jak zreszta w pierwszej ciąży i kłuje mnie w dole brzucha co zaczyna mnie
                martwic bo ten ból aż mi na noge promieniuje. Jutro ide do lekarza, pełana obaw
                o ZD ( juz nawet pisanie tego napawa mnie strachem) mam nadzieje że zrobi mi
                USG pomierzy kark i co tam jeszcze trzeba w moim dzidziusiu i powie że bede
                miała śliczna zdrową dzidzię.
                pozdrawiam
                Ania

                forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=9086835
    • cardamomo "Kolor Nieba" James RUNCIE 16.11.03, 23:22
      "W dzień Wniebowstąpienia roku pańskiego 1290 żona szklarza z Murano znajduje
      w łódce unoszącej się na jednym z weneckich kanałów porzucone niemowlę. Wbrew
      woli męża przygarnia je i nadaje mu imię Paolo...
      Kiedy chłopiec osiąga wiek młodzieńczy, przybrani rodzice odkrywają, że jest
      krótkowidzem: cały świat pogrążony jest dla niego w szarej mgle. Jednak Paolo
      dokładnie odróżnia najsubtelniejsze odcienie barw. Ten dar zachwyca malarza ze
      Sieny, który zabiera chłopca ze sobą, by niebawem wysłać go w daleką podróż na
      Wschód w poszukiwaniu lapis lazuli - koloru nieba...

      Gorąco polecam i życzę Wam kolorowych snówsmile
    • cardamomo Re: MAJ 2004 !!! 17.11.03, 12:42
      Aniu, Twój Kubuś to kawał mężczyznysmile) Och, jak często lubię myśleć o tym, że
      czas jednak szybko mija i że niedługo (?) nasze Fasolki też będą takimi dużymi
      Kubami...

      Mój brzuszek rośnie, zrobiłam nawet jego pierwsze zdjęcia do albumu, za który
      mam zamiar się niedługo zabrać. Czy Wy też chcecie mieć taki album? Ja
      postanowiłam, że wkleję do niego wszystko począwszy od testu ciążowego,
      ususzonego kwiatka rośliny pokojowej, która właśnie kwitnie w naszym domu,
      poprzez zdjęcia usg. Pomyślałam, że napiszę tam o moich myślach, zachciankach
      ciążowych i muzyce, której słucham będąc w ciąży. Na razie zbieram materiał i
      czekam na moment, w którym będę miała choć odrobinkę więcej czasu.
      Nawet nie wyobrażacie sobie, jak bardzo bym chciała nie musieć nigdzie
      wychodzić i polenić się przez kilka dni. Żeby telefon nie dzwonił, nie było
      spraw w pracy i na poczcie. Pocieszam się, że jak będę już bardzo gruba, będę
      mogła bezkarnie sobie trochę posiedzieć w ciepełku.
      29.11 zaczynam kurs projektowania ogrodów. Będę miała nową zabawę.

      Kiedy wraca nasza Julia, czy któraś z Was wie?

      Uściski,
      Eliza
      • juliaaaaa Re: MAJ 2004 !!! 17.11.03, 20:53
        Kochane,
        witam Was serdecznie!!!!! Wczoraj przyleceiliśmy do naszej Ziemi Ojczystej.
        Jeszcze nie zdążyłam przeczytać Waszych postów, ale mam nadzieję, że choć
        trochę za mną tęskniłyście wink
        Ja przeżyłam cudowną podróż i jestem najszczęśliwszą osobą na świecie. Wiem,
        że moje opisy z pamiętnika, 20 filmów jakie zrobiłam i mnóstwo wrażeń nie są w
        stanie oddać tego wszystkiego, co przeżyliśmy. Powiem Wam tylko, że Ameryka
        Południowa jest najpiększniejszym miejscem na Ziemi. Zwiedziłam wiele krajów,
        poznałam wielu ludzi, ale Peru jest Naj, Naj. Jeżeli będziecie miały kiedyś
        możliwość odwiedzenia tego kontynentu, to nie zapomnijcie o Peru. Ale zacznę
        od najważniejszego. Mój Ukochany stał się moim osobistym mężem. Tak, tak,
        zawsze byłam szalona. W Santiago de Chile przysięgliśmy sobie wiczną miłość.
        Wzięliśmy ślub 31 października na wiosnę - czy to nie brzmi uroczo? A potem
        ruszyliśmy w podróż. Najpierw wyprawa nad Pacyfik, potem w wysokie Andy. Ale
        najpiękniejsze wydarzenia czekały na nas w Peru. Zdobycie Machu Picchu, o czym
        zawsze marzyłam, rejs trzcinianą łodzią po jeziorze Titicaca, zdobycie góry w
        Andach o wysokości 4600 metrów. Spytacie zaraz jak ja to zniosłam? Cudownie!
        Miałam przypływ energii i siły. W ogóle nie odczuwałam ciąży. 18 tydzień
        rozpoczęłam w biodrówkach! Z drugiej strony poczułam więź z Ludkiem. To pewnie
        za sprawą ludzi, których poznaliśmy w Cusco. Zaprzyjaźnilismy się z przemiłą
        indiańską rodziną. Kobiety opowiadały mi jak się u nich rodzi i wychowuje
        dzieci. Nawet mój Ukochany-położnik był pod wrażeniem! Tak się
        zaprzyjaźniliśmy, że poprosili nas o zostanie rodzicami chrzestnymi ich
        córeczki. Ceremonia polegała na postrzyżynach i zakopaniu włosów pod domem -
        na szczęście. To było coś niesamowitego. Moje "kumy" nauczyły mnie inaczej
        patrzeć na mój stan i Ludka. To było bardzo mistyczne.
        Do Polski przyjechałam tak szczęśliwa, że nawet deszcz i wiatr nie są w stanie
        popsuć mojego nastroju. Jednak na wszelki wypadek mój Ukochany kupił miu
        słoiczek nutelli wink Na odpędzenie jesiennej chandry. wink
        Przepraszam za chaotyczność tego posta, ale jestem zmęczona i niewyspana.
        Więcej napiszę w najbliższych dniach. Przesyłam Wam ciepły podmuch Ameryki
        Południowej.
        Śpijcie słodko
        Julia
        • cardamomo Julia!!! Hurrra!!! 18.11.03, 00:16
          Pewnie, że za Toba tęskniłyśmysmile Ja na pewnosmile))) Cieszę się, że wszystko
          tak pięknie się ułożyło i że jesteś szczęśliwa. Pisz koniecznie o Swoich
          przygodach. To wspaniałe czytać o tym w tak paskudną pogodę.
          Trzymaj się Juleczko cieplusieńko,
          Eliza
          • mamamona Re: Julia!!! Hurrra!!! 18.11.03, 01:29
            ja tylko na szybko, bo pora dnia wściekłasad(((

            spieszę przywitać Julię Wędrowniczkę, Żonę wink)))i Matkę. gratulacje wielkie!
            czekam na szczegóły wyjazdu, mam nadzieję, że zdradzisz coś więcej, chociaż i
            tak mi już ślinka leci na te Peru i inne Amerykiwink))

            dobrze, że wracasz cała i zdrowa i mądrzejsza o instyktowną wiedzę amerykańsko-
            południowych matek. tu też zżera mnie ciekawość, bo myślę, że wiele się można
            nauczyć (a ten wątek o Mężu już Nieniemężu Położniku wybauszającym oczy na ich
            wiedzę mną wstrząsnął wink)) MUSZĘ wiedzieć wink)))

            serio, cieszę się że wróciłaś do nas, czekam na szczegóły.
            nie przesadzaj z nutellą, choć tu smutno i trochę depresyjnie jest (tu znaczy
            się za oknem, rzecz jasna, bo u nas karnawał!!!)

            ponieważ miało być na chwilę, a już stukam i stukam, to siup!


            nie ma mniesmile))
    • cardamomo Bardzo dużo pracy i bigos świąteczny 18.11.03, 17:34
      Kochane,

      widzę, że nie kwapicie się do tego, żeby spełnić Wasz obowiązek i napisać
      posta, więc ja to czynięwink

      Jestem wykończona szaleńczym trybem ostatnich dni, bo bardzo dużo muszę
      pracować, jeździć ciągle po coś, coś załatwiać, ledwo oddycham. Dużo zmian w
      mojej pracy i jeszcze zbliżają się święta, więc trzeba ponadrabiać wszystko
      tak, żeby później spokojnie świętować. Ech, zakopałabym się w mysią norkę i
      cichutko tam posiedziała...

      Powróciła moja zachcianka ciążowa na kiszoną kapustę, która teraz pojawiła się
      pod postacią bigosu świątecznego z suszonymi śliwkami i czerwonym winem, no i
      nie ma mocnych - niedawno wróciłam do domu z ingrediencjami, które wrzuciłam
      do gara i w całym domu zaczyna pachnieć świętami.

      Rybki moje, piszczie piszcie piszcie. czy można na naszym wątku umieszczać
      zdjęcia usg??

      Wasza E.
      • juliaaaaa Wspominki po podrozy 18.11.03, 21:32
        Mona, Eliza,

        dziękuję za cieplutkie powitanie. Przyda mi się, zwłaszcza, że za oknem deszcz
        i mróz. Wiecie jak śmiesznie wyglądam z opalonym noskiem owiniętym szczelnie w
        beret i szalik? wink Oby opalenizna utrzymała się jak najdłużej.
        Właściwie to nie wiem od czego zacząć opis moich przygód. Może od tego jak
        moja "kuma" próbowała opowiedzieć mi o porodach w Peru, a ja o porodach w
        Polsce. Piszę "próbowała", ponieważ poza podstawowymi słówkami nie znam
        hiszpańskiego, a zresztą oni posługują się jezykiem indian "kechua" (nie wiem,
        czy to się tak pisze. Możecie sobie wyobrazić ile było śmiechu, bo większość
        opisu to była dosłowna prezentacja. Indianki nadal rodzą w pozycji kucznej,
        która (również wegług mojego już męża) jest najodpowiedniejsza fizjologicznie.
        Chodzi o to, że wtedy parcie jest najsilniejsze, a ból zminimalizowany.
        Idnianka czuje zbliżający się poród i wzywa akuszerkę. Ta masuje jej piersi i
        górną część brzucha, dając dziecku do zrozumienia, że może się pojawić. Mój
        kochany twierdzi, że to się u nas nazywa krysteler albo coś takiego - nie
        pamiętam. Cały poród trwa bardzo krótko - kilka parć i dziecko szybciutko
        pojawia się na świecie - jest to jakby "wysiedzenie" dziecka. Natychmiast
        zaczęłam się zastanawiać dlaczego u nas kobiety prawie leżą rodząc. Brutalna
        odpowiedź męża: bo w takiej pozycji wygodniej przyjąć jest poród
        lekarzowi!!!??? Kuma była zszokowana, jak jej powiedziałam ile osób
        uczestniczy w Polsce przy porodzie. Pytała jak się wszyscy mieszczą w
        chatkach, bo oni mieszkają w takich maleńkich domkach bez podziału na pokoje.
        Ku mojemu zdziwieniu okazało się, że śmiertelność podczas takich porodów wcale
        nie jest wysoka. Ale w razie poważnych komplikacji jadą do szpitala. Mojemu
        mężowi podobało się, że wykonują wiele czynności: masaż pleców, górnej części
        brzucha, wspólne oddychanie z rodzącą tłumacząc to samopoczuciem rodzącej, a
        nie kwestiami medycznymi. Na koniec prezentacji dostałam od mamy mojej
        chrześnicy wielki pled, w którym noszą swoje dzieci. Na pewno widziałyście na
        filmach lub w książkach takie czerwone chusty w paski, w których indianki
        noszą swoje dzieci. Więc ja też dostałam taką i na pewno będę w niej nosić
        Ludka, bo od indianek dowiedziałam się, że liczy się kontakt z dzieckiem. Tam
        nawet w mieście nikt nie używa wózków. A dzięki specjalnemu zawiązaniu chusty
        kobieta nosi dziecko cały dzień i cały dzień pracuje. Czasem ciężko. A dziecko
        czuje obecność matki.
        Ale się rozpisałam. Mam nadzieję, że poprawiłam Wam trochę nastrój. Trzymajcie
        się cieplutko i nie dajcie jesiennej melancholii. Włączam muzykę peruwiańską i
        biorę się za pracę.
        Julia
        • mamamona Re: Wspominki po podrozy 19.11.03, 02:30
          Julio,

          ciekawa sprawa z tą pozycją prącą, bo po pierwszym porodzie mam jedną
          najważniejszą uwagę. ktg nie wskazywało skurczów, położne niby widziały, że je
          mam, ale twierdziły, że wszystko się jeszcze rozejdzie po kościach (o dziwo
          wcale nie mam do nich teraz żalu, chociaż to brzmi trochę haniebnie wink))

          będąc pod prysznicem poczułam skurcze parte, podciągnęłam się więc do nich,
          mówię co jest i bach! skurcz. kucam więc instynktownie, a one drą się: Monika
          na fotel, chodź na fotel. nie było szans, bo już czułam Polci głowę. siłą mnie
          na ten fotel wrzuciły, co automatycznie, właściwie od razu spowodowało, że
          zwariowałam, i zupełnie nie wiedziałam co robić. jak przeć?? krzyczały na
          mnie: nie marnuj skurczu, itd, ale zupełnie zostałam tym rzutem na tasmę
          rozbita.

          w końcu z powodu spadania tętna Poleczki, szybko poszły w ruch kleszcze (a
          Pawła wygonili sad((( do dzis jestem przekonana, że gdyby pozwolili mi na moją
          pozycję, poszło by lepiej.

          uciekam już, zobaczcie jaka pora. Elizo, tylko do Ciebie od siebie dodam, że
          mi też się juz marzy przerwa świąteczna, bo jestem wyczerpana tym chronicznym
          brakiem czasu na wszystko.

          pozdrawiam,
          Monika

          ps. na zobaczcie możesz zacząć nowy wątek, i tam zamieścić swoje usg. z chęcią
          obejrzę.
          pozdrowienia dla Wszystkich Mam, nawet tych cichych. zdominowałyśmy ten wątek,
          zaraz wszyskie się przeniosą na: maj 2004 wink))))) oby nie!
          • mamakuba Re: Wspominki po podrozy 19.11.03, 09:01
            Cześc Kochaniutkie,
            Witam Was cieplutko w ten pochmurny ranek, a szczególnie witam naszą afrykańska
            koleżankę- Julię !

            Wczoraj byłam u lekarza i miałam tez robione USG , nagralismy sobie nasza
            słodka dzidzie na video. Jestem szczęśliwa bo wszystko wyszło ok tj, tyle
            raczek i nóżek ile trzeba , serduszko dobrze zbudowane , kręgosłup ok , jestem
            bardzo zadowolona że maluszek prawidłowo sie rozwija.
            A propos najlepszej pozycji do rodzenia to faktycznie kuczna jest dobra . Ja
            rodząc mojego Kubusia zachowywałam się naturalnie tj. tak jak dyktował mi to
            mój organizm. Było mi wszystko jedno czy ktos na mnie dziwnie patrzy jak na
            przykład połozne kiedy na czworaka szłam korytarzem do toalety, ale taka
            pozycja w czasie skurczu była dla mnie najlepsza i może dzieki temu mój poród
            nie był długi i dramatyczny.
            A teraz zobaczcie jakiego mężczyznę urodziłam

            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=9086835
        • cardamomo Re: Wspominki po podrozy 19.11.03, 10:53
          Oj tak, zdominowałyśmy ten wątek... Chyba z 15 zrobiło się nas cztery-pięć.
          Mam nadzieję, że pozostałe Mamy jednak się dołączą, może jak więcej się będzie
          działo?

          Julio, prosimy o więcej opowieści. Cudownie rozgrzewają, kiedy za oknem
          pluchasmile
          Jeśli chodzi o poród, to muszę szczerze przyznać, że rozważam cc. Tyle się
          nasłuchałam rozmaitych historii i myślę o tym od dłuższego czasu. Dyskutowałam
          na ten temat z lekarzem i zdziwiła mnie nawet jego bardzo entuzjastyczna
          reakcja na moje nieśmiałe zapytanie. Myślałam, że spojrzy na mnie jak na
          nienormalną, a on powiedział, że uważa, że w dzisiejszych czasach, kiedy na
          kobietę przypada 1,5 porodu, powinna ona wybrać sobie sposób, w jaki chce
          urodzić. Jeszcze jest trochę (?) czasu na decyzję.

          Pamiętacie, pisałam Wam kiedyś o moim ruszającym się brzuchu? Wczoraj w nocy,
          przed zaśnięciem leżałam sobie spokojnie z ręką na brzuchu i NAPRAWDĘ czułam,
          że tam coś leciutko puka. Przesuwa się i jakby pulsuje. Taki konik polny
          uwięziony w kokonie. I wiem na 100%, że to nie ruchy jelit. Szkoda, że tak
          rzadko to mogę poczuć, wolałabym, żeby już kopało!

          Zmieniło się moje nastawienie do dzidziusia - już nie czuję takiego oderwania
          od niego jak na początku, nie myślę jak o obcej istocie z kosmosu. Przestałam
          też zastanawiać się nad wadami wrodzonymi i ZD. Tylko się cieszę i oglądam
          swój brzuch, który nie jest już wyćwiczonym brzuszkiem fitness womanwink Do
          tego wokół talii zrobił mi się taki wałeczek - to jest pewnie opisywane
          wszędzie "tracenie talii", co przy moich bardzo wąskich biodrach upodabnia
          mnie do młodzieńca z brzuszkiem.

          Julio, a jak tam wyniki Twojej amniopunkcji? Nie wiem, czy czytałaś mojego
          posta tuż przed Twoim wyjazdem, ale zdaje się jesteśmy w podobnej sytuacjismile

          Czytam sobie "Rozwój psychiczny dziecka od 0 do 10 lat" i - co ciekawe - mówią
          oni o "spiralnym rozwoju" dziecka, czyli np. w wieku 2,5 roku jest
          niegrzeczne, by w wieku 3 zmienić się na łagodne, a w wieku 4,5 znów na
          krnąbrne. Czy to znaczy, że nie ma dzieci, które są cały czas grzeczne?

          Julio, znowu do Ciebie pytanie: pisałaś mi, że myślisz o przedszkolu
          Montessori. Wiem, że to bardzo wcześnie na dyskutowanie na ten temat, ale może
          zastanawiałaś się, do którego przedszkola chodził(a)by Twój/a Ludek/Ludka?
          Ponieważ wszyscy straszą, że jak się urodzi, to nie będzie czasu na czytanie i
          rozmyślania, chciałabym jak najwięcej dowiedzieć się o metodach Montessori i
          czytam, choć tak niewiele mogę dostać na ten temat.

          Mona, Ania - czy macie nianie do Waszych skarbów? Jak to jest NAPRAWDĘ - czy
          rzeczywiście nie ma kompletnie na nic czasu???

          Ściskam ciepło,
          Esmile
        • wieczna-gosia Re: Wspominki po podrozy 19.11.03, 11:45
          juliaaaawink
          no to cie zabije wink ja TEZ tak rodzilam wink)))) We wlasnym domu, w pozycji
          kucznej, z masazem piersi i brzucha wink)))) Tak mozna i w Polsce wink))
          Kto raz sobie tak przy parciu kucnal to wie, jak w ogole inaczej sie to parcie
          odczuwa- nie jako bol ale jako konkretna prace- czuc jak dziecko zjezdza w dol
          i to dodaje czlowiekowi sily 2-3 parcia i po krzyku wink) W grudniowym dziecku
          jest artykul o porodach w domu- jest tam jedna wielka prawda- polozna znajaca
          swoja pacjentke ( w wiec i indianska akuszerka) jest wstanie z duzym
          wyprzedzeniem przewidziec komplikacje i podjac decyzje o transporcie. Ja znam
          sporo znajomych domowych i NIKT nie mial jakis specjalych komplikacji
          porodowych, owszem dwie osoby pojechaly do szpitala ale tak raczej na
          spokojnie, pare godzin przed rozwiazaniem a nie na sygnale i na stol wink)
          A chusta do noszenia dziecka jest genialnym absolutnie wynalazkiem wink) mozna
          take kupic i w Polsce wink) oczywscie nie tak cudowne jak andyjskie wink)))
          Na szczescie coraz wiecej szpitali akceptuje te pozycje do porodu- jak mavie
          szanse do takowego szpitala pojsc to idzcie.
      • solniczka1 Re: Bardzo dużo pracy i bigos świąteczny 19.11.03, 17:41
        Spoko, spoko!

        Sa tu jeszcze i inne ciezarowki-majowki, tylko moze nie odczuwajace az takiej
        potrzeby pisania, podobnie jak ja. No ale od czasu do czasu trzeba cos
        skrobnac, wiec to niniejszym czynie. Sorki za brak polskich liter, ale cos mi
        sie skopalo...sad

        Bigos - czesciowo w garnku, czesciowo w brzuchu. Pychotka! W dodatku tez
        zrobilam go z grzybami i sliwkami suszonymi i wyszedl taki kwasnawy, idealny
        dla przyszlej mamuski.

        Ciasto - naszla mnie ochota (chyba to wynik drugotrymestrowego przyplywu
        energii) na upieczenie czegos, ale niestety zachcianka jest na tyle
        niesprecyzowana, ze nie wiem na co mialabym ochote smile W rezultacie nie upieklam
        nic.

        Ameryka Poludniowa - zazdroszcze nie tylko bycia tam, ale i odwagi. Naleze
        raczej do bojaznikow sromotnikowych i nie wyjechalabym 200 km poza moje miejsce
        zamieszkania, a co dopiero w tak daleki rejs i to samolotem. W swoim czasie moi
        tesciowie zwiedzili te tereny, wiec moglam obejrzec zdjecia i film i robi to
        super wrazenie...

        Wolny czas - mam go sporo, bo jestem na L4 i nawet nie macie pojecia jak sie
        dobrze czuje. Potrzebowalam tego leniuchowania od dawna, zwlaszcza ze nie
        bylismy nigdzie przez 2 ostatnie lata na wakacjach, bo budowalismy dom. Tak
        wiec ostatnni okres w moim zyciu byl wyczerpujacy, ale dzis odrabiam to z
        nawiazka. Troche tylko martwi mnie brak checi do nauki, a obiecalam sobie
        podszkolic sie z francuskiego i wloskiego. Tymczasem ksiazki nieruszone...sad

        Dobre Wnetrze - niezwykle przydatne w projektowaniu swojego gniazdka. Mam stos
        numerow z roznych lat i byl on dla mnie inspiracja min. do uwzglednienia
        ciemnobrazowego koloru scian w polaczeniu z takim budyniowo-waniliowym, itd.
        Nie mialam jeszcze okazji kupic ostatniego numeru, bo w pobliskim wiejskim
        sklepie nie wiedza co to smile

        Ksiazka - spisalam tytuly polecane przez Was i od tygodnia wybieram sie do
        biblioteki. Gdy ksiazka jest interesujaca, to nie moge sie od niej oderwac,
        dlaczego wiec tak rzadko czytam?

        Muzyka - stanowczo polecam Patricie Kaas i muzyke z filmu "Piano bar". Filmu
        nie dane mi bylo zobaczyc, ale muzyka...Niesamowita przyjemnosc sprawilo mi
        posluchanie muzyki do "Amelii", zwlaszcza, ze plytke te dostalam na gwiazdke,
        wiec tak niesamowice mi sie kojarzy. Poza tym Erykah Badu, Norah Jones.

        Ciaza - czeste wizyty w ubikacji, od czasu do czasu swedzenie brzucha i jego
        okolic z dekoltem wlacznie, cera paskudna (gorzej niz w okresie dojrzewania smile -
        co 2 dni nowy pryszcz), trudniej sie oddycha, brzuch urosl i napecznial
        (nareszcie mam USG przez brzuch), ale poza tym ok - nie mam i wlasciwie nie
        mialam nudnosci, ani wstretu np. do miesa. Nie chce myslec o zadnych wadach, bo
        to nie ma sensu - staram sie uciekac od tych mysli. Ostatnio spadl mi poziom
        czerwonych krwinek, wiec dostalam dodatkowo (oprocz Materny i kwasu foliowego)
        Durules Sorbifer (czy jakos tak), czyli zelazo. Nastepna wizyte mam w przyszlym
        tygodniu, przed kazda odczuwam radosc i strach.

        No to tyle ode mnie, mam nadzieje, ze nie zanudzilam Was.
        Pozdrawiam i zycze milego wieczoru.
        Magda vel Solniczka

        • juliaaaaa Re: Bardzo dużo pracy i bigos świąteczny 19.11.03, 21:02
          Do zdominowanych i dominujących, witajcie

          Monika, zatem coś jest z tą pozycją kuczną. Choć nigdy nie rodziłam, to tak
          sobie myślę, że za przeproszeniem kupę też łatwiej "urodzić" w kucki niż na
          stojąco wink)) Przepraszam wszystkie estetki za porównanie. Zapomniałam jeszcze
          dodać, że cały poród odbywa się przy muzyce na fletnia pana (tak to się chyba
          nazywa po polsku), a kobiety po prostu śpiewają. To podobno również przynosi
          ulgę w bólu. Wiem, że na pewno są szpitale, gdzie można tak rodzić, ale
          przecież jeśli spojrzycie na klasyczną salę porodową, to jest tam łóżko, na
          którym się leży.

          Aniu, to super, że miałaś USG i wszystko jest w porządeczku. Ja to się chyba
          od tego "podglądania" Ludka uzależniłam. Ciągle bym tylko na niego patrzyła i
          patrzyła. Gratuluję Ci ślicznego chłopaka. Teraz chciałabyś dziewczynkę czy
          powtórkę z rozrywki? Mnie się marzy chłopiec...

          Eliza, liczyłam, że ujrzę Cię dzisiaj na jodze. Czyżbyś wybrała inną szkołę sad
          Tak czy siak musimy się spotkać. Nie miałam jeszcze czasu przeczytać Waszych
          ostatnich postów, ale czy dobrze zrozumiałam, że Ty też miałaś amniopunkcję?
          Ja na swoje wyniki jeszcze czekam i jeśli nie przyjdą do końca tygodnia, to po
          prostu tam zadzwonię. Dzisiaj mijają 4 tygodnie, więc już powinny być.
          Ja też myślę o cesarce - to temat rzeka i pewnie jeszcze nie raz go poruszymy.
          Napiszę tylko, że w sprawach położnictwa i ginekologi najbardziej ufam mojemu
          mężowi, a on od razu powiedział: ale kochanie urodzimy za jednym cięceim,
          prawda? Oczywiście decyzja należy do mnie, ale ja z racji zawodu mojego męża
          nasłuchałam się strasznych opowieści o porodach naturalnych i co jakiś czas
          stają mi przed oczyma. Poza tym większość naszych znajomych to lekarze i
          wiecie, że oni lub ich żony - wszyscy mieli cesarkę. Oczywiście nikogo nie
          namawiam, ale tak jak napisała Eliza, w moim przypadku będzie to jeden poród
          na całe zycie, więc dlaczego nie wybrać formy najodpowiedniejszej dla mnie?
          Elizo, ja też rozmawiałam o tym z naszym lekarzem i on też jest zwolennikiem
          cesarki.
          Jeśli chodzi o przedszkole Montessori, to znalazłam jedno, które mi
          najbardziej odpowiada, choć ma mankamenty: wysokie czesne i zapisy z
          przynajmniej rocznym wyprzedzeniem. To oznacza, że właściwie niedługo po
          porodzie musiałybyśmy zapisać tam nasze pociechy. Dokładnego adresu teraz nie
          mogę znaleźć, ale na pewno przed narodzinami dostarczę Ci go. wink Ja też jestem
          całkowicie zdecydowana na wychowanie tymi metodami.

          Gosiu, proszę, nie zabijaj mnie. Cieszę się, że mogłaś rodzić tak, jak
          chciałaś. Życzę tego wszystkim majówkom. Jeśli chodzi o porody w domu, to moj
          mąż przyjął ich trochę i zawsze mówi: każdy siwy włos to jest efekt takiego
          porodu... Chociaż z drugiej storny droczy się ze mną, że najlepiej, żebym
          zaczęła rodzić w domu i żeby on przyjął poród... A numer grudniowy postaram
          się kupić w tym tygodniu i poczytać

          Magda, podzielam całkowicie Twój gust jeśli chodzi o muzykę. Ja też w taką
          pogodę lubię delikatny jazz lub muzykę filmową. A i dobrym jedzonkiem nie
          pogardzę. Zauważyłam, że w tym tyogdniu zaczął mi rosnąć brzuszek. Czas
          najwyższy, bo właśnie zaczęłam 5 miesiąc. Nadal nie czuję ruchów, ale jak znam
          życie, to jeszcze na nie poczekam. W mojej rodzinie wszystkie ciąże
          są "przeterminiwane", a podobno najdokładniejszym sposobem wyliczenia porodu
          jest dodanie 20 tygodni do poczucia pierwszych ruchów. Więc pewnie jeszcze
          sobie poczekam...

          Ale się rozpisałam. Nie miejcie mi tego za złe wink)))

          Śpijcie słodko
          Julia
          • cardamomo do Julii:-) 19.11.03, 22:42
            Znowu się rozpisałam, a potem weszłam na strony Montessori, żeby sprawdzić dla
            Ciebie adres i wszystko mi się skasowało, ale to może i dobrzewink

            Nie miałam amniopunkcji, a chodziło mi o Twój ostatni post sprzed wyjazdu, w
            którym pisałaś, że tata Twojej Fasolinki jest od Ciebie 20 lat starszy. Sęk w
            tym, że tata mojej też... No i dlatego, po prostu MUSZĘ Cię poznac, ponieważ
            czuję, że co chwilę będzie się okazywało, że znów coś nas łączy, więc chce się
            przekonac na własnej skórzewink)

            Zapomniałam o jodze na amen, ale jeśli na środowej grupie znów jest tak pusto,
            obiecuję, że za tydzień się pojawię!

            Co do cc na życzenie, to nieśmiało przypominam, że chodzimy do tego samego dr
            H. Szczerze mówiąc, wsród znajomych i rodziny nie poruszam tematu cc, ponieważ
            zwykle reakcje są bardzo nieprzychylne. Każdy mówi, że poród "da się przeżyć"
            i że tak jest najlepiej (tylko nie za bardzo wiem, dla kogo - dla dziecka,
            które przeciska się przez kanał rodny narażone na różne "okołoporodowe"
            powikłania, czy dla matki, która później szuka ratunku na Forum, bo dzieją się
            z nią różne niemiłe rzeczy, o których nie będe pisać). Niech każdy robi to, co
            uważa za najbezpieczniejsze i najlepsze dla swojego dziecka i tego trzeba się
            trzymać. Jak sobie pomyślę o jakimś vacuum, próżnociągach, kleszczach,
            wyciskaniu dziecka na siłę, komplikacjach z narządami rodnymi, bo poród był np
            skomplikowany, a dziecko b. duże, dopisuję argumenty do mojej listy "za".

            Co do Montessori - pamiętam, że mieszkasz chyba na Ochocie, prawda? Ja
            sprawdzałam, gdzie są te przedszkola - jedno jest w Konstancinie (chyba
            najdroższe), jedno gdzieś w Lipkowie (to chyba płn obrzeża W-wy), kolejne na
            Sadybie i jeszcze jedno, przy Łazienkach. Wiem, że czasu jest mnóstwo i może
            głupio by było teraz zwiedzać te przedszkola, ale może jak brzuch będę miała
            pokaźny, nie będzie mi brakowało odwagi i zrobię to. Polecam Ci strony:
            www.warsawmontessori.edu.pl, a druga chyba www.montessori.pl (lub
            swiatmontessori.pl). Do niektórych przedszkoli można chyba na trochę
            przyprowadzać dzieci ok. 2-letnie. Dziś wydaje mi się, że mój dzidziuś nie
            będzie miał rodzeństwa, więc bardzo bym chciała, by poznawał dzieci
            wychowywane w podobnym "duchu", że tak to mądrze ujmę.
            Ech, kiedy to będzie???

            Dobranoc,
            E.
            • mamakuba Re: do Julii:-) 20.11.03, 08:34
              Cześć ciężarówki,
            • mamakuba nianie, zaplenia ucha i inne( gdzie jest malgog ?) 20.11.03, 08:57
              Coś mi sie sam post wysłał musze jeszcze raz zacząć..
              Cześć dziewczyny!

              Elizo
              Ja mam nianie do swojego Kubusia. Do pracy wróciłam kiedy Kubuś miał 8
              miesięcy, daliśmy go do żłobka gdyz staramy sie być rodzicami opanowanymi,
              nie trzęsącymi sie nad dzieckiem kiedy kichnie czy pobrudzi sobie raczki. Po
              dwóch dniach odebrałam Kube z gorączką, ale na drugi dzien było ok więc do
              żłobka wrócił, po tygodniu choroba - tydzień L4, potem kolejne dwa tygodnie
              Kubus był w żłobku poczym znowu sie rozchorował i to na dobre z kataru
              wywiazało sie zapalenie ucha i trwało to ponad miesiąc. Przerobiliśmy trzy
              antybiotyki, bańki! inhalacje i kupe nieprzespanych nocy. Potem zgodnie
              stwierdziliśmy że potrzebujemy niani bo na 3 miesiące kiedy Kuba był zapisany
              do złobka , spedził w nim niecałe trzy tygodnie. Od marca mieliśmy jedna nianię
              bardzo prostą acz kochana kobiete, taką trzecią babcię dla Kubusia niestety ona
              wyjechała z kraju i zaczęlismy poszukiwania niani przez gazetę. W domu był
              istny casting, wybraliśmy niespełna 50- cio letnia rencistke, która wydawała
              nam sie idealna bo pracowała 20 lat w przedszkolu z maluchami. To był koszmar,
              kobieta bardzo schorowana co przed nami ukryła, zznerwicowana i przez nia
              mielismy z Kuba duzo dziwnych sytuacji chociaz była u nas tylko 2 tygodnie. To
              było na poczetku mojej drugiej ciąży i na szczescie zostałam w domy na L4 na
              ponad miesiac (dzieki moim nudnościom) i tak powoltku doprowadziłam Kube do
              porządku. Teraz od miesiaca mamy nowa nianie , bardzo spokojna ,miła kobietę .
              Jesteśmy zadowoleni bo Kuba, co najważniejsze tez ja zaakceptował i spokojnie
              mozemy pracowac kiedy ona jest z Kubusiem, o dziwo nawet przy niej lepiej je
              niż przy mnie.
              Generalnie zycie sie zmienia kiedy pojawia się dziecko i choćbym słuchała
              wszystkich dobrze zorganizowanych i przekonujacych kobiet , że po urodzeniu
              jest tak samo jak przed to i tak im nie wierzę. Można i owszem dobrze sobie
              zorganizowac życie i miec na wszystko czas ale tez nie zawsze się chce i nie
              zawsze ma sie na wszystko siły. Poza tym to tez kwestia charakteru ja
              naprzykład wolę zostać w domu żeby posprzatać czy ugotowac obiad wieczorem
              niz biec na aerobik żeby pokazac światu jak jestem niezła. Mój dom to dla
              mnie w tej chwili najważniejsza rzecz, a potrzeby Kuby sa dla mnie
              najważniejsze ale wcale nad tym nie ubolewam. Co prawda moje plany wzięły w łeb
              kiedy zaszłam z nim w ciąże ale on juz jest na świecie i jest dla mnie
              istotne w jakim domu dorasta, czy w czystym miłym, pachnęcym obiadem domu czy z
              mama sportsmenką. Ja znajduje zadowolenie kiedy widze jak szczęśliwym
              dzieckiem jest Kuba i sprawianie mu radosci sporawia z kolei mi wielka
              frajde. Może macie inne punkty widzenia, każda z was musi wiedziec co dla niej
              jest najważniejsze, ale skoro pytałas to odpowiadam.

              a teraz uciekam do pracy, serdecznie Was pozdrawiajac
              Ania

              GDZIE JEST MALGOG ????? MALGOG ODEZWIJ SIĘ
          • wieczna-gosia Re: Bardzo dużo pracy i bigos świąteczny 20.11.03, 00:02
            Juliaaa, zabijanie mialo byc przenosnia wink moze powinnam powiedziec ze
            zaskocze wink))
            A lozko porodowe w sali juz nie jest takie jak to dawne- do porodu sie je
            podnosi i w tej chwili kobety rodza raczej w pozycji pollezacej ze wskazaniem
            na siedzaca wink) lozko mozna podniesc do tekiej wysokosci zeby lekarz mogl jak
            mechanik zajdzec pod podwozie wink To czy to lekarze robia i czy im sie chce to
            inna sprawa wink) w kazdym razie w warszawie wyglada to optymistycznie wink

            Ja w czasie porodu zamierzam przeprowadzic dywersje wink wybierajac sie tam na
            tyle pozno by nie zdarzyli mi sie nigdzie wkloc, niczego podac i niczego
            naciac, najlepiej zeby przyjeli porod i sobie poszli wink)) ale poniewaz to
            niemozliwe to raczej ja sobie pojde wink) chyba zelazna jest jedynym szpitalem
            gdzie takie zachcianki jak wychodzenie na zadanie po 2 godzinkach nie jest
            traktowane jak zbrodnia przeciw ludzkosci wink) wiec wyboru nie mam wink))

            Czy macie jeszcze mdlosci? Ja mam i to straszne, dostalam nawet leki na
            wtrzymanie, ale z kolei mam po lekach zgage gigant. Brak mi pomyslow co robic.
            Jem gotowane, malo, czesto, duzo owocow, nabialu w ogole, nawet koli nie
            pijam, a w poprzednich ciazach to byl podstawowy napoj i nic, los mnie kaze
            straszliwie. Szczegolnie wieczor jest przezy... o pardon... przechlapany wink)

            Pozdrawiam filozoficznie znad kibelka wink)
            • hancik5 Re: Bardzo dużo pracy i bigos świąteczny 20.11.03, 10:36
              Wieczna Gosiu, pisałaś wcześniej o chuście dla niemowlaczków, czy nie wiesz
              gdzie można ją nabyć lub jak ją zrobić samemu? Według mnie to genialny
              wynalazek, gdy moja Kasia była dzidzią bardzo chciała być ze swoją mamusią
              przez cały czas, taka chusta byłaby wtedy idealnym rozwiązaniem. Na razie nie
              udało mi się mieć drugiego łobuziaka, ale kto wie ?
              • wieczna-gosia Re: Bardzo dużo pracy i bigos świąteczny 20.11.03, 11:31
                forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=572&w=7432110&a=7530523
                tu podawalam linki do chusciastych stron.
                Ja mam dostana chuste od Amerykanki znajomej, ale pamietam tez ze w ktoryms
                dziecku byl wykroj chusty a poza tym na pewno handluje nimi ktorys z portali
                naturalnego rodzicielstwa, w stylu Liga Malzenstwo Malzenstwu lub Liga
                Karmienia piersia.
                Chusta jest faktycznie genialna wink)) mozna w niej nosic nowego rodka wink a i
                pozniej dziecko sie nie majta jak w nosidelku wink Trzeba tylko metoda prob i
                bledow przebrnac przez sposoby noszenia wink ktore wygladaja bardzo zawile a tak
                naprawde sa proste jak budowa cepa.
                Ja nie nosilam jedynie na plecach od tego mam nosidelko gorskie, ale to juz
                dzieci na tyle duze byly ze po paru miesiacach noszenia byly dopieszczone na
                zapas i sie tak nie domagaly wink))
                • hancik5 Re: Bardzo dużo pracy i bigos świąteczny 20.11.03, 13:25
                  Dziękuję Ci bardzo Gosiu, toż to skarbnica informacji !! Wielkie dzięki !
    • cardamomo Czas na przygotowanie świątecznych pierniczków:-) 20.11.03, 20:12
      Dziewczyny,

      widzę, że muszę podciągnąć ten wątek, bo za chwilę spadnie na szary koniec.
      Nie wiem, czy zaglądacie czasem na wątek "Wszystko o jedzeniu"? Znalazłam tam
      bardzo ciekawy przepis na pierniczki świąteczne, na które ciasto przygotpwuje
      się 4-5 tyg. przed świętami, ciasto wrzuca się do lodówki i grzecznie czeka na
      to, by tuż przed świętami wykrawać z niego i piec piernikowe ludziki. Z tego,
      co się zorientowałam, przepis został wrzucony na Forum już w 2001 r. i
      wypróbowało go wiele dziewczyn, więc może i my spróbujemy?
      Ja właśnie zagniotłam ciasto i wrzuciłam je do lodówkowego sanatorium na
      najbliższy miesiąc.

      Zawsze tuż przed wigilią, robimy sobie ze znajomymi wigilię i mam zamiar
      obdarować ich w tym roku tymi pierniczkami.

      Moje samopoczucie fizyczne niestety sie ostatnio pogorszyło. Myślę, że
      przeholowałam z pracą i nerwami i dlatego dzisiaj zrobiłam sobie dzień
      odpoczynku i tylko na kilka godzin wyszłam z domu.
      Bardzo boli mnie brzuch, ciągnie mnie zwłaszcza kiedy chodzę. Dokucza mi też
      krzyż (właściwie w każdej pozycji), dlatego postanowiłam troszeczkę
      przystopować z tym szalonym ganianiem.

      Zajrzę tu jeszcze dzisiaj (mam cichutką nadzieję, że przyjdzie Wam ochota na
      to, by się odezwać),

      Wasza E.
      • juliaaaaa Re: MAJ 2004!!! 20.11.03, 20:53
        Elizo, zbiłaś mnie z tropu tą samą różnicą wieku między nami a naszymi
        ukochanymi. MUSIMY SIĘ POZNAĆ, bo już teraz czuję, że jesteś mi bliska. Jeśli
        nie przyjdziesz we środę na jogę, co powiesz na wspólne odwiedzenie
        przedszkoli Montessori? To przedszkole, na które ja się nastawiam jest przy
        Łazienkach. Niestety, na Ochocie nie znalazłam żadnego. Ale jak trzeba to będę
        wozić Ludka gdzieś dalej.
        Wracając do cesarki to akurat wśród naszch znajomych (głównie lekarzy) panuje
        przekonanie, że poród ma być wyjątkowy i niepowtarzalny, a nie, że "da się go
        przeżyć". I raczej zdziwiliby się, gdybym chciała rodzić "naturalnie". Ale na
        razie niczego nie wykluczam. Jeszcze trochę czasu przed nami.

        Aniu, bardzo mi się podobał Twój post o niani. Ja też uważam, że mama powinna
        być wypoczęta i zadbana. Żal mi zawsze kobiet, które wyglądają jak "z krzyża
        zdjęte" i powtarzają, że wszystko robią dla dziecka. Przecież dziecko też chce
        mieć wysportowaną i wypoczętą mamę! U nas pewnie też się nie obędzie bez
        opiekunki, bo jedni dziadkowie dużo pracują, a drudzy są daleko. Na szczęście
        dzięki pracy na uczelni będę mogła opiekować się Ludkiem do października, a
        wtedy będzie miał już prawie pół roku, więc może nie będzie mi tak ciężko
        zostawić go z nianią. Ale na pewno będę chciała mieć dzień dla siebie: żeby
        pójść na basen lub jogę, wybrać się do kina lub teatru.

        Gosiu, bardzo mi się podoba Twój pomysł na dywersję w szpitalu. wink Myślę, że
        bez względu na to gdzie będziemy rodzić, musimy walczyć o swoje prawa. Na
        pewno nie dam sobie zrobić niczego wbrew mojej woli.
        To dziwne, że masz jeszcze mdłości. A w którym tygodniu jesteś? Ja po raz
        pierwszy zaczynam czuć, że jestem w ciąży. A to z powodu oddychania. Z racji
        wieloletniej praktyki jogi umiem oddychać tylko przeponą. A od kiedy wróciłam
        z Ameryki systematycznie powiększa mi się brzuch i czuję, że uciska na
        przeponę. Ukochany mówi, żebym przestawiła się na oddychanie płucami, ale to
        nie takie łatwe. Czy któraś z Was też ma ten problem?

        Śnijcie słodko i odzywajcie się częściej

        Julia
        • cardamomo Do Julii 20.11.03, 21:53
          Julio,
          napisałam do Ciebie na priv.
          Pozdrawiam cieplutko.
          • juliaaaaa Re: Do Elizy 20.11.03, 22:14
            Elizo,
            już odpowiedziałam
            Julia
        • wieczna-gosia Re: MAJ 2004!!! 21.11.03, 21:32
          panuje
          > przekonanie, że poród ma być wyjątkowy i niepowtarzalny,

          ach moje drogie wink) tez tak uwazam wink) I stad poprzedni domowy porod, wlasnie
          najbardziej niepowtarzalny ze wszystkich chociaz kazdy byl taki w swoj
          sposob... co ja bym dala zeby znow rodzic w domu sad( ale po poronieniu to po
          prostu niewykonalne nawet ja sie boje crying( no coz... dobrze ze chociaz raz mi
          dane bylo wink))

          Żal mi zawsze kobiet, które wyglądają jak "z krzyża
          > zdjęte" i powtarzają, że wszystko robią dla dziecka. Przecież dziecko też
          chce
          > mieć wysportowaną i wypoczętą mamę!

          mysle dziewczyny ze problem jest prozaiczny- hajs, zwany tez kasa niestety. Co
          ma powiedziec mama ktorej na bone nie stac mamie co o niej wie ze ja stac? Na
          ogol wali banal o tym ze poswiecaja sie dla dziecka, przynajmniej jakis powod
          bardziej ideolo niz powiedzenie nie mam forsy. Smutna prawda.
          Ja akurat opiekunki miewam sporadycznie, raczej studentki i to na pare
          godzinek, ot zeby otsapnac. za to pilnie grzebue w internecie w poszukiwaniu
          joggera z prawdziwego zdarzenia, nie takie pitu pitu bebe comfort z malymi
          kolkami, tylko porzadny jogger z kolami jak rower. jeden na smierc
          zajezdzilam wink) biegajac, jezdzac na rolkach, oraz wlazac na poloniny tudziez
          sciezke pod reglami. Te szalenstwa stracilyby polowe uroku jak nie caly gdybby
          nie te dzieci wink) Wiec akurat brak opiekunki aktywnosci nie wyklucza raczej
          brak pomyslu i tak naprawde- brak checi wink) Z trzeciej strony- ja w pewnym
          momencie stalam sie przeciwnikiem imprez- jeszcze kameralne to wysiedze, ale
          jakis tlum- w zyciu, spac mi sie chce po 2 godzinach, ludzie mi sie myla, nie
          no porazka. Wiec wymiguje sie haslam dziecko i juz pare razy dotarly do mnie
          sluchy jak to sie "poswiecam" i "zycie marnuje". Szkoda ze glosiciele tych
          pogladow (bezdzietni zreszta) nie wiedza z jaka rozkosza marnuje to
          zycie wink))))
          Dzwonilam zisiaj do lekarza w sprawie pawi wink) powiedzial ze niestety 5 ciaza
          to nie przelewki. Musze sie gorzej czuc. Ale zlecil dodatkowe badania doradzil
          co jesc... no zobaczymy...
          • hancik5 Re: MAJ 2004!!! 22.11.03, 08:45
            Gosiu, z ust mi to wyjęłaś !! Ja chętnie wyglądałabym,że tak powiem nieco
            ładniej, ale ta kasa. Pracuję w budżetówce, mąż kiedyś sporo dorabiał, ale
            teraz musi skupić się na wykazywaniu na uczelni i zrobił się mały klops.
            Kosmetyki ostatnio coraz rzadziej zdarza mi się kupować, ale nie będę się
            przejmować !!
            Imprezy to już dawno przestały mnie rajcować i tak samo wymawiam się
            dzieckiem, a wszyscy myślą : o, jaka biedna Matka Polka. Mam bliską kuzynkę,
            która zawsze robi ze mnie jakąś kaczkę-dziwaczkę co to nie szaleje do rana,
            zwłaszcza w Sylwestra za kilkaset złotych, a nasze Sylwestry są naprawdę
            świetne, tylko ona o tym nie wie.
            A Wojtek i ja to stare górołazy. Nie byliśmy jeszcze z Kasią w Tatrach, ale w
            wielu innych miejscach. Kasia zaliczyła już Smoczą Jamę, morze, moczyła nogi w
            Bugu, szwendała się po Kujawach, spoglądała na pewnego króla na wieelkiej
            kolumnie (a mieszkamy w Lublinie) i już szykujemy ją na górskie wędrowki,
            chyba ,że będzie nowa dzidzia.I tak coś wymyślimy. A na dodatek nie mamy
            samochodu!! Tego to już niektórzy członkowie zwłaszca mojej rodziny nie są w
            stanie zrozumieć, a to też przez zwykła kasę (woleliśmy mieć większe
            mieszkanie).
            Tak sobie myślę, co ja tu robię na tym wątku majowym? Kiedy zaczęliśmy się
            strać o dzieciątko często tu zaglądałam i jakoś tak niezauważenie przez Was
            zżyłam się z Wami i Waszymi fasoleczkami.
            Pozdrawiam i życzę zdrówka i dobrego humorku.
            Hanka
            • mamakuba Re: MAJ 2004!!! 24.11.03, 08:45
              Cześc wszystkim,
            • mamakuba Matka Polka 24.11.03, 09:21
              Jeszcze raz cześć.
              Po waszych wywodach, poczułam się lekko niezrozumiana. Poczułam się jak " matka
              z krzyża zdjęta " przez to że nie chodzę na aerobik. Przeczytałam więc swój
              post raz jeszcze i nie moge znaleźc fragmentu, który mógł was naprowadzic na
              stwierdzenie, że ja jestem umeczona i nic z życia nie mam.
              Moje życie po urodzeniu dziecka zmieniło się, nie mam juz tyle czasu na basen,
              aerobik, solarium i inne co kiedyś. ALE JA SIE NIE POŚWIĘCAM DLA DZIECKA JA MAM
              Z TEGO PRZYJEMNOŚĆ. Z tego ze moje dziecko wychowuje sie w domu, który pachnie
              obiadkiem i świeżo pieczonym ciastem. Cudownie jest miec do kogo wracać do
              domu, kiedy Kubus zarzuca mi swoje małe łapki na szyję. Tak jak wspomina Eliza
              swoje dzieciństwo, tak chciałabym żeby Kubus wspominał swoje. Sanki, pierwszy
              snieg, bajki na dobranoc... Dbanie o dom to dla mnie przyjemnośc a nie udręka.
              Nie rozpaczam, że nie wyciskam z siebie potów na sali aerobowej. Czasem
              spotykam sie z przyjaciółmi, ale wiekdszośc czasu spędzam z Kuba i musze
              nieskromnie przyznać, że nie wyglądam na zaniedbaną. Kuba był równiez z nami
              nad morzem, w tym roku nad Morskim Okiem i w Pieninach, zabieramy go ze soba
              wszędzie i widząc jego buźkę koło siebie czuję sie bardziej zrelaksowana i
              odoczywam niz wtedy gdy miałabym , gdzieś go zostawic i "świetnie" sie bawić.
              Pozdrawiam was wszystkie i mam nadzieje że teraz mnie zrozumiecie.
              Apropos porodów gorąco polecam naturalny poród (i pewnie sie znowu wygłupie )
              ale o tym innym razem.
              Wasza " z krzyża zdjęta" Matka Polka
              • cardamomo Re: Matka Polka 24.11.03, 11:11
                Z całą stanowczością muszę poprzeć Twoją postawęsmile Nigdy nie uważałam, że
                bycie w domu z dzidziusiem to poświęcenie się. Owszem, może nim być, jeśli
                matka siedzi z dzieckiem i nie cierpi tego siedzenia, gotowania, sprzątania.
                Najpiękniej wspominam lata swojego dzieciństwa, kiedy mama nie pracowała i
                była z nami w domu. Aniu, masz rację - najpiękniej wraca się z przedszkola do
                domu, w którym czeka mama z ulubionymi ziemniaczkami smażonymi z jajkiem i
                kubkiem zsiadłego mleka. Nic nie jest milsze od cichej muzyki sączącej się z
                ciepłego radia, które towarzyszy mamie od rana.
                Nie wiem, czy w czasie, kiedy siedziała w domu, moja mama czuła się
                niespełniona. Nigdy jej o to nie pytałam, ale myślę, że chyba czuła się ok.

                Moja ulubiona psychoterapeutka, Zofia Milska-Wrzosińska twierdzi, że najlepiej
                dla dziecka, kiedy matka opiekuje się nim do 3 rż. Nie każda kobieta ma jednak
                tyle cierpliwości albo po prostu możliwości finansowych, żeby sobie na to
                pozwolić. Rozumiem też to, że boimy się wypaść z rytmu pracy, zdobytej
                pozycji. Wszystko rozumiem.
                Moim marzeniem jest być z dzieckiem przynajmniej do roku, fajnie, jeśli od
                czasu do czasu pomoże mi niania, a później chciałabym powolutku uczyć dziecko
                tego, że mama nie jest jego całym (i jedynym) światem. Nie chciałabym być
                matką, która nie pozwala nikomu innemu na wyjście z dzieckiem na spacer czy
                zajęcie się nim. Oczywiście jestem ciągle TEORETYKIEM, marzącym sobie tylko i
                wyobrażającym, jak mogłoby być.
                Zapewne każda z nas ma wokół siebie mnóstwo przykładów, które są jej bliskie
                bądź zupełnie obce, na które patrzy niechętnie. I tak mam znajomą, której
                synek w czerwcu skończył rok, a ona NIKOMU, nawet swojemu mężowi, nie pozwala
                zostać z dzieckiem. Zawsze musi z nim być. Kiedy mąż niesie dziecko do
                samochodu, ona mówi - "Wyjdź drugimi drzwiami, nie tymi od frontu, bo tam są
                schody i boję się, żebyś na nich się nie przewrócił i nie skrzywdził Małego".
                I efekt tego jest taki, że kiedy ona na sekundę wychodzi do łazienki, dziecko
                wpada w płacz.
                Z kolei moja druga koleżanka, mama synka dwuletniego, ma nianię na 10 godzin
                dziennie. Mama nie pracuje, ale każdego dnia ok. 11 wyrusza "do miasta" w
                poszukiwaniu nowych rzeczy - ubrań, zabawek, rzeczy do domu, zabiegów
                kosmetycznych, manicure'u itd itp.
                Zresztą, szkoda słów. Jestem ostatnio nieco sfrustrowana, więc może dlatego
                tak marudzę i krytykuję. Może sama będę kiepską matką i ktoś skrytykuje mnie?
                Przywołuję się do porządku!!!wink)) Już nie będę, obiecuję.
                Jestem pewna, że wszystkie z nas są (lub będą niedługosmile cudownymi, dobrymi
                mamami.

                Aniu, ja też kocham piec ciasta, robić obiady, zapalać w domu świece,
                dekorować go świeżymi kwiatami, a wiosną urządzać dżunglę na balkonie. Kocham
                to bardzo, a skończyłam studia, zdobyłam pozycję zawodową, dzięki której nie
                muszę sobie ciągle udowadniać, że coś potrafię. czuję się spelniona, nie
                zamierzam żyć tak, żeby się "poświęcać".

                No i tyle. Muszę pomyśleć nad skróceniem moich wywodów...
          • wieczna-gosia Re: MAJ 2004!!! 22.11.03, 09:00
            aaa... ten teges... pod jakiegos czasu siem zbieram zeby napisac... moze
            zalozymy nowy watek?
            Bo ten sie strasznie dlugo otwiera, jakbym miala modem to bym sie zabila wink)
    • cardamomo Protest przeciwko nowemu wątkowi;-) 22.11.03, 11:34
      O nie! Ja protestuję przeciwko otwieraniu nowego wątku!! Pomyślcie, za kilka
      miesięcy, kiedy Wasze dzidzie będą już na świecie, będziecie mogły sobie
      poczytać o tym, jak czekałyście na serducho, na pierwsze ruchy...

      Smutno zrobiło się na naszym wątku, nikt do niego ostatnio nie pisujesad

      Gosiu i Haniu - zgadzam się, że nie kasa jest w tym wszystkim najważniejsza i
      imprezowanie. Często za kasą idzie "zimny chów". Ach, ile ja znam dziewczyn,
      które mimo tego, że nie pracują, mają nianie na 8-10 godz. dziennie, podczas
      których biegają od kosmetyczki przez fryzjera do galerii na zakupy. Kasa na
      pewno wszystko ułatwia i myślę sobie, że czasem lepiej jej mieć mniej niż
      głupio wydawać (kupując dziecku taką samą zabawkę jak ma, tylko w innym
      kolorze - z życia wzięte!)
      Ja z imprezowaniem skończyłam już dawno, przestało mnie bawić stanie w
      zadymionym pomieszczeniu i śmianie się z rzeczy, które mnie nie bawią.
      Im jestem starsza, tym bardziej cenię swój czas i wolę zrobić coś dla domu niż
      peplać godzinami w kawiarni. Oczywiście potrzebna jest równowaga i są chwile,
      kiedy mam ochotę wyjść i popeplać, jednak nie jest to podstawowym celem mojego
      życia. Zresztą, nigdy nie byłam specjalnie towarzyska i wolałam spotkania w
      małym gronie niż wielkie wypady, z których wracałam chora głównie ze względu
      na hałas i dym papierosowy, kiedy musiałam godzinami wietrzyć ubrania na
      balkonie.
      Dla mnie najważniejsze jest to, by nie rozmieniać się na drobne, na dziesiątki
      przyjaźni, znajomości, pustych dni wypełnionych nicnierobieniem.

      A kiedy pomyślę o dziecku i o sobie, kiedy nim byłam, wiem, że nie są
      najważniejsze najdroższe zabawki i wyjazdy na księżyc, ale miłość babci
      opowiadającej mi pod pierzyną bajki o wilku (Pierzyna chroniła nas przed
      groźnym wilkiem...), maskotka-małpka z gumową mordką i łapkami, którą dostałam
      po wielu miesiącach oczekiwania. Ważne jest to, by był przy nas ktoś, kto
      kocha i tłumaczy świat, pokazuje góry, a kiedy spada pierwszy śnieg, wyciąga
      sanki z piwnicy i idzie na pobliską górkę. To jest piękne, a nie szaleństwo na
      imprezach i w sklepach z ciuchami i zabawkami.

      Pozdrawiam Was cieplutko w ten piękny (chyba dziś wiosenny) dzionek
      smile
      • wieczna-gosia Re: Protest przeciwko nowemu wątkowi;-) 22.11.03, 17:31
        nio dobra spytalam sie tylko prosze mnie nie bic wink)

        Nie dokladnie o to mi chodzilo ze ten kto nianie ma to od razu kasa szasta i
        bez sensu wink) bardziej o to, ze te wszystkie zmeczone zyciem mamy co sie
        ideologicznie poswiecaja dla dzieci na ogol nie maja forsy na opiekunke po
        prostu (ze o aerobicu nie wspomne). Smutna prawda crying(
        Ja o niani marze miala byc od listopada ale samochod nam ukradli bedziemy
        kupowac kolejny co po kieszeni niezle nas strzeli bo tamten byl baaaardzo
        okazyjnie kupiony i srednio korzystnie ubezpieczony... i na raty w dodatku...
        a jak mozecie sie domyslic nie mamy mozliwosci dla oszczednosci wybrac
        tico wink)) predzej VW Transportera co to chlopi ziemianki na bazar woza wink)
        Ale od stycznia pojawi sie jakas dobra dusza studentka na 2 godzinki co to
        wezmie Ule na spacer, wpadnie po ole do przedszkola a ja wtedy zegne starym
        dzieciom karki nad zeszytami wink)) Ostatnio w szkole sie okazalo ze
        Ania "zgubila" zeszyt od polskiego wskutek czego do poniedzialku ma napisac 8
        wypracowan. Ania jest w 6 klasie idzie do gimnazjum i jakos powagi chwili nie
        czuje wink A najgorsze jest to ze pioro ma wybitnie lekkie po mamie a polonistke
        niezbyt lotna, lektury wszystkie czyta uczciwie bo lubi czytac i pierdy
        pt "romantyzm polskiej wsi w Antku" pisze w 15 minut wink)
        Od tygodnia wiec maz wraca wczesniej z pracy, Ania ma pisac jedno wypracowanie
        dziennie i pisze ale za kazdym razem z dzika awantura przed pisaniem. Oj
        przydalaby sie ta opiekunka. Pani od polskiego sugeruje korki- co najlepiej
        swiadczy o jej kompetencjach- Anka jest pewnie jedna z najlepiej wyedukowanych
        polonistycznie osob w klasie wink) brak wypracowan swuadczy o smierdzacym
        lenistwie odzidziczonym po autorce tego postu wink)
        Oj, male dzieci maly klopot niestety a duze......
        i najgorsze w tym wszystkim ze porod w porownaniu do tego co zaczyna sie po
        porodzie to maly pikus wink) niewazne czy cc czy naturalny czy ze znieczuleniem
        czy na zywca i czy trwal dobe czy godzine. Zamiast zmuszac tego osla do tych
        wypracowan urodzilabym sobie ja ze dwa razy jeszcze wink))
        • juliaaaaa Re: Protest przeciwko nowemu wątkowi;-) 22.11.03, 17:50
          Gosiu,
          dopiero teraz przeczytałam, że to Twoja piąta ciążą i ... siadłam z podziwu.
          Ale Ty musisz mnieć doświadczenie! Mam nadzieję, że co jakiś czas będziesz nas
          wspierać radą i swoimi przeżyciami. Mam ogromną prośbę: czy mogłabyś opisać
          Twój poród w domu? Oczywiście jeśli jest to za intymne pytanie, to od razu sie
          wycofuję i przepraszam wink Jeśli chodzi o wątek umartwionych Matek-Polek, które
          poświęcają się dzieciom, to chodzi mi o takie sytuacje, kiedy matka po prostu
          potrzebuje odpoczynku, ale nie pozwoli sobie na niego, bo ona robi wszystko
          dla dziecka. A że jest zmęczona, to w któryms momencie zaczyna warczeć na
          dziecko i przez to czuje się jeszcze gorzej. Chodzi mi o to, że gdyby
          zostawiła dziecko na kilka godzin z nianią (lub kimś z rodziny, przyjaciół,
          jeśli nie stać ja na nianię) i poświęciła trochę czasu tylko sobie, to byłaby
          dużo lepszą matką. Mam nadzieję, że teraz dobrze się wyraziłam. Chylę czoła
          przed matkami, które są dobrymi matkami, a zarazem tak zorganizują wszystko,
          że mają czas dla siebie.

          Co do imprez, to ja je nadal lubię, choć już nie w takich ilościach jak za
          czasów studenckich. Ale dzisiaj robię imprezkę na 20 osób!!! Dla bliskich
          mojego męża i moich. To taka impreza-niespodzianka. Zamierzamy powiedzieć
          wszystkim, że pobraliśmy się. Do tej pory wie tylko najbliższa rodzina. wink

          Ja też zdecydowanie sprzeciwiam się Tworzeniu nowego wątku. Cały czas mam
          zamiar wydrukować te nasze "rozmowy" i zachować na pamiątkę dla Ludka. Więc
          pozostańmy przy jednym wątku.

          Kończę, bo muszę jeszcze upichcić tiramisu na imprezę. Chcecie może przepis?

          Odzywajcie się częściej, bo mam wrażenie, że zostało nas już tylko kilka sad((
          Co się dzieje z resztą dziewczyn????

          Miłego weekendu
          Julia
          • dona29 Re: Protest przeciwko nowemu wątkowi;-) 23.11.03, 11:00
            ..jestem ..a raczej przywlekłam się wreszcie..i jawink
            Ostatnio - pół świata zwaliło mi się na głowę a drugie pół jest nie do
            opanowania...a miało być inaczej...
            Cóż,są i uroki i trudności w byciu w ciąży i nic na to nie poradzę.Jedyne,co
            zaobserwowałam i co mnie niepokoi ,to moja ucieczka od ludzi,spotkań i
            rozmów.nawet nie umiem tego racjonalnie sobie wytłumaczyć.Są dni,kiedy dzień w
            dzień kibicuje forum i sa tygodnie,kiedy nawet nie zaglądam,zaszywając się pod
            koc z herbata w ręku i ksiązka na nosie.
            Jesienne depresje,małe i większe chandry>?Brak światła,destrukcyjnie
            wpływające na moje podejście do świata?
            Radość życia uleciała wraz ze zminą czasu.Ciągle czegoś się obawiam,ciągle mam
            w zanadrzu problem lub problemik.Ledwie zdążę się uporac z jednym,juz następny
            się pojawia niczym gwiazka z nieba - ni stąd ni z owąd.
            Nawet noce m\nie gwarantują mi spokoju i odpoczynku...czy tez śni wam się
            dzidzia albo jakiś przerażający poród?Budze się dwa razy bardziej zestrachana
            i przybita......wiosny,słońca i spokoju mi trzeba,czego i wam życzę
            • cardamomo Do Dony 24.11.03, 00:45
              Dona,

              Twoją ręką spisane są wszystkie moje myśli, uczucia i obawy.
              Mój cały świat zwalił mi się na głowę, a tuż obok puka tysiąc innych światów,
              tysiąc innych ludzi. Chowam się w tekturowym pudełku, udając, że mnie nie ma,
              ale nie da się.
              Drrr - dzwonek do drzwi, ktoś przychodzi pożyczyć kolejną szklankę cukru albo
              wody albo wpada, bo się nudzi, a ja mam wolny zawód, więc przecież zawsze mam
              czas na pogaduszki. Można też zadzwonić do mnie o dowolnej porze, to nic, że
              akurat mam spotkanie i powiedzieć o swoim fascynującym dniu polegającym na
              robieniu zakupów w H&M. Trrrrr - to dzwoni telefon, coś komuś leży na sercu
              albo ma banalny kłopot i nie chce mu się samemu podjąć decyzji, jak go
              rozwiązać. ITD ITP ITD ITP

              Przyciągam do siebie dziwnych ludzi. Takich, którzy wylewają na mnie potok
              swoich problemów, którzy garną się do mnie tylko dlatego, że ich wysłucham bez
              udzielania rad. Tak, tak - kiwam głową - masz absolutną rację.
              Ostatnio obraził się ktoś, kto udzielał mi lekcji z języka, bo chciałam na
              kilka tygodni przestać przychodzic z powodu natłoku spraw.

              Wiesz, co? Ja też się chowam. Płaczę pod kocem i proszę "Dajcie mi trochę
              spokoju". Ostatnio mało uroków bycia w ciąży... Rośnie brzuch, ale ciągle mi
              słabo. Myślę o tym, że chyba źle się odżywiam. Najchętniej jadłabym trzy razy
              dziennie ruskie pierogi i zapijała to świeżo wyciśniętym sokiem z cytryn.
              Zaczęło mi się robić słabo, nie mogę zbyt długo stać, okropnie się denerwuję z
              byle powodu. Zauważyłam, że ciągle kogoś urażam swoim zachowaniem. I
              bynajmniej nie tym, że palnę coś głupiego. Raczej tym, że dziękuję za
              ponawiane po raz piętnasty zaproszenie "na kawusię u koleżaneczki".

              Zauważyłam, że kiedy chcę się wycofać i zaszyć w domu, a inni mi nie
              pozwalają, staję się cholernie nerwowa i drażliwa. I jestem niemiła w domu.
              Warczę nawet na kota, który miauczeniem prosi, żeby go wypuścić na balkon.
              Wszystko urasta do wielkiego problemu.

              Wchodzę na forum, bo tu jest łatwiej się wyżalić. Ktoś może mnie pocieszyć
              albo zignorować, ale może się na mnie nie obrazi. I ten "ktoś" też jest w
              ciąży, więc może lepiej mnie zrozumie niż Ukochany, który jest obok, zmęczony
              po kilkudniowym wyjeździe służbowym.

              Często nie daję sobie rady. Ze sobą. Z jasnym mówieniem "nie", z olewaniem
              tego, że ktoś poczuje się dotknięty. Bardzo bym się chciała tego nauczyć.
              I bardzo bym chciała wiosny - zapachu mokrej ziemi, jasnego słońca, różowych
              tulipanów w całym domu, żółtych kurczaczków i bazi.
              Nie chcę jesieni, nie chcę zimy, nie chcę problemów.
              Chcę schować się w kurzej skorupce i pospać do wiosny.
              Nie jesteś sama, Dona!
              smile
              • agaj111 jestem ciekawa-czujecie już ruchy? 24.11.03, 11:58
                Proszę odpowiedzcie, czy czujecie już ruchy swoich dzidzi? i czy są one mocne,
                czy narazie jeszcze takie delikatne?, czy jeszcze nie, bo może to zawcześnie?
                • mamaolenka Re: jestem ciekawa-czujecie już ruchy? 24.11.03, 12:21
                  A ku ku, tu nowa mama prawdopodobnie majowa...Chociaż to ja założyłam czerwcowy
                  wątek, okazało się, że tak naprawdę termin mam na 26 maja- Dzień Matki...Jestem
                  już mamą rozkosznej dwuletniej panienki, która razem ze swoimi rodzicami
                  oczekuje maleńkiej istotki- która już robi fikołki w moim brzuchu. Zuzanka
                  całuje i głaszcze mój brzuszek mając nadzieję na jakis odzew ze strony
                  dzidziusia ...Jesteśmy z Krakowa.
                  Pozdrawiam - Alex
                • madziki Re: jestem ciekawa-czujecie już ruchy? 24.11.03, 15:36
                  Ja jeszcze nic nie czuję. Zaczęłam dopiero 16 tydzień, a to moja pierwsza
                  ciąża. Do tego zawsze miałam troszkę ciałka, a osoby pulchniejsze podobno
                  później czują ruchy. Bardzo już bym chciała poczuć cokolwiek, ale pewnie jescze
                  z miesiąc co najmniej poczekam.

                  Dawno się nie odzywałam, chociaż zaglądam tu i czytam wszystko dość regularnie.
                  Dużo się u mnie dzieje, ale o tym następnym razem. Muszę kończyć bo siedzę w
                  salonie i czekam na naprawę samochodu - właśnie zrobili. smile)

                  Pozdrawiam,
                  MAGDA i dzidziulek (13.05.2004)
              • dona29 do cardamomo - 24.11.03, 20:37
                Nawet nie wiesz,jak mi ulżyło i pojaśniało,po przeczytaniu Twojego maila.Lubię
                Cie czytać - ładnie malujesz słowemwink))Od razu sobie wyobrażam wszystko to,co
                opisujesz...i masz rację - nie jestem sama i to jest..naprawdę baaardzo dużowink
                Pozdrawiam Cie bardzo serdecznie i dziękuję za słowa otuchywink)))Ciepłe buziaki
                (spod koca)wink)))
            • wieczna-gosia Re: Protest przeciwko nowemu wątkowi;-) 24.11.03, 12:18
              Hej smutaski wink))
              Pomyslcie ze juz przyszla zima bedzie inna. Juz przyszlej zimy zbudujecie
              balwana za jeden usmiech waszych maluchow. Nazbieracie jesiennych lisci,
              bedzie w nich robic fikloki. Zlozycie kalosze i ignorujac dzeszcz jesienny
              deszcz pojdziecie poskakac w kaluzach.
              Mi tez smutnawo. Moja mama obrazila sie na mnie i moja ciaze. probuje jej to
              jakos wytlumaczyc i udobruchac ale ona twarda jest. Sila rzeczy ja tez
              ograniczam stopniowo poklady dobrej woli i nie upominam sie o kontakty, tym
              bardziej ze kazda nasza rozmowa konczy sie pozna noca w ramionach mojego meza
              ktory po raz tysieczny musi mnie zapewniac o tym ze nie jestem skonczona
              idiotka, ze bardzo mnie kocha i ze sobie poradzimy.
              Kolezanka zalatwila mi zlecenie na artykul o spanie z dzieckiem i osobno. Maja
              tam byc dobre rady a porpos przekladania dziecka do wlasnego lozeczka. jestem
              w kropce- my spimy na materacach na podlodze kiedy jest za ciasno dokladamy
              kolejny i dzieci zupelnie nie przeprowadzamy do wlasnych lozek wink) wiec robia
              to same w wieku przedszkolnym. Sidze teraz przed internetem i wygrzebuje dobre
              rady. Mam nadzieje ze artykul bedzie OK smile
              O porodzie domowym bedzie nastepnym razem wink)
              Sloneczko wam wysylam wink)))
              • dona29 Gosiu - wieczna istoto;-))))))))))) 24.11.03, 20:43
                masz rację ..i dziękuję za to,co napisałaśwink
                Jak widać - każda z nas ma jakieś problemy i swoje małe rozgrywki
                domowe,napady złego humoru i zwykłe nieporozumienia.Ja też ma niezły kogiel -
                mogiel...całuję i pozdrawiam wszystkie Waswink))Głowy do góry...wink -
                powtarzajmy sobie to,niczym mantrę...wink

                ps.
                widzicie,znów mało gadatliwa jestem;-((((
          • mamakuba do julii 25.11.03, 09:34
            Julia kiedy odbierasz wyniki amino?
            Trzymam za Ciebie kciuki
    • cardamomo Coś się kończy, a coś zaczyna... 25.11.03, 00:25
      ...nowy dzień wtorkowy, kiedy wszystkie Majóweczki będą uśmiechnięte i
      zadowolone. Witam nową Mamę, Alexsmile

      "Całością może być tylko nieskończoność.
      I czasami przecinek decyduje o życiu.
      I "nic" mieści się we "wszystkim".
      Kosmos dlatego jest nieskończony,
      bo kręci sie wokół Miłości"
      /E. Kołda/

      Ściskam Was mocno, niedawno wróciłam z pracy, a wypadałoby trochę odpocząć.
      Eliza
      • mamakuba Dzidziuś sie rusza 25.11.03, 09:29
        Cześć,
        Ja ruchy mojej dzidzi czuję juz od zeszłego tygodnia. Na razie są to bardzo
        pojedyńcze i delikatne kopniaczki, takie że mój mąz ich nie czuje kiedy mi
        położy reke na brzuchu. To moja druga ciąza i jestem dośc szczupła dlatego może
        czuje je tak wczesnie (teraz 17-ty tydzień). Dla porównania kiedy byłam w
        ciązy z Kubusiem pierwsze ruchy poczułam dopiero koło Mikołaja, przypominam że
        termin miałam na 10 maja a teraz na 6 maja więc moge dokładnie porównywać mo
        stan teraz i wtedy, bo wiek ciązy w każdej porze roku jest taki sam.
        Jest cudnie poczuć w sobie wreszcie ruchy maluszka.Życze Wam żebyście nie
        musiały na to czekac zbyt długo
        pozdrawiam
        Ania
        • ksel Re: Dzidziuś sie rusza 25.11.03, 16:08
          mój też. teraz jest 18 tydz., a ruszał się już w 15. pamiętam ze przy
          poprzedniej ciąży było to później. poza tym to brzuch mnie boli. biorę no-spa
          ale niewiele pomaga, najbardziej jak się nachodzę. Troche się boję, do gina idę
          dopiero w poniedziałek. Pozdrawiam Marianna
      • mamakuba Martwię się o Malgog... 25.11.03, 09:33
        Martwię się o Małgosie nie zagladała do nas od 6 listopada.
        Gosiu odezwij sie mam nadzieje że u Ciebie wszystko dobrze.
        • juliaaaaa Lista milych rzeczy 25.11.03, 15:56
          Tak mi się smutno zrobiło po przeczytaniu Waszych postów. Chciałabym Was jakoś
          rozweselić, ale nie piszecie dokładnie, co Was tak przygnębiło. Podejrzewam,
          że skumulowały się różne drobne przykrości, które w połąćzeniu z jesiennym
          nastrojem zapędziły Was w krainę melancholii i smutku. Wiem, że czasem
          nadchodzą takie chwile, że nic nie poprawia nastroju, ale ja zawsze sobie
          mówię, że skoro teraz mi źle, to znaczy, że już wkrótce będzie mi dobrze. Dla
          mnie jesień też jest próbą charakteru. Zawsze walczę, żeby nie popaść w smutek
          i chandrę. Jak tylko widzę pierwsze oznaki, szukam miłych czynności, bo jak
          już wpadnę w depresję, to strasznie mi trudno z niej wyjść. W tym roku bardzo
          mi pomógł wyjazd. Teraz, kiedy mam gorszy dzień, wskakuję pod kocyk i oglądam
          zdjęcia - 13 filmów kolorowych i 19 czarno-białych, które jeszcze czekają na
          zejście do ciemni i zrobienie odbitek...
          Ale mam też kilka pomysłów na poprawienie sobie humoru bez wyjazdu na drugi
          kontynent. Oto moje propozycje:

          -lektura. Mnie pociesza zawsze i wszędzie. Kiedy czytam, nie ma mnie dla
          całego świata. Liczy się tylko fabuła. Polecam Wam obecną moją lekturę:
          Majgull Axelsson "Daleko od Niflheimu". Wcześniejsza "Kwietniowa czarownica"
          oczarowała mnie, a i ta ma wiele pięknych wątków.

          -film. Nie mam telewizora, więc zostaje kino. Wczoraj byłam na pięknym, choć
          smutnym obrazie Stephena Frearsa "Small, dirty things" z Audrey Tautou. To
          taki oszczędny w środkach film z poruszającą fabułą o wielkich nieszczęściach,
          który sprawia, że po wyjściu z kina jesteśmy choć trochę lepsi i chcemy
          naprawić świat. Warto tą energię spożytkować

          -joga. Zawsze i wszędzie. Wystarczy kwadrans ćwiczeń, a od razu czuję się
          lepiej. Lub jakiś inny sport, jaki lubicie. Ruch odpędza smutki.

          -basen. Woda o każdej porze roku. Nawet na pływalni. Na moim basenie w sobotę
          o 7 rano jestem... jedyna. Plywam, pływam i myślę sobie, że mój Ludek ma
          prywatne morze, a ja basen...

          -telefon do kogoś, kogo dawno nie słyszałyście. Uwielbiam te słowa: cześć, jak
          dawno nie rozmawialiśmy, co słychać?

          -wyprawa do parku, na wystawę, do teatru lub gdziekolwiek indziej, gdzie
          rzadko bywacie. Każde święto sprawia radość.

          -pisanie. Opowiadań, listów, wierszy, książek. Mnie pisanie odpręża. A potem
          jak miło się czyta po latach

          -albo po prostu odetnijcie się od świata na kilka dni. Czasem bycie w
          samotności też pomaga.

          Mam nadzieję, że choć troszkę pomogłam Wam moją listą.

          U nas półmetek. Zaczęliśmy 20 tydzień. Nie mogę uwierzyć, że już połowa za
          nami. Do tej pory było super - liczę na kontynuację. Ruchów jeszcze nie czuję,
          ale pisałam Wam, że pewnie jeszcze poczekam. Aha, witam nową mamę. Zaglądaj do
          nas częsciej - nie zawsze jest u nas tak melancholijnie.

          Ściskam Was i przesyłam całą pozytywną energię, jaką mam. Trzymajcie się
          dzielnie
          Julia
          • cardamomo Re: Lista milych rzeczy 25.11.03, 16:19
            smile)))))))))

            Piękny post, a listę sobie wydrukowałamsmile
            Dzisiaj jest mi już lepiej. Wczoraj trafiłam do bardzo miłej, nowo otwartej
            restauracji Fresco, zjadłam Tiramisu i w miłej atmosferze załatwiłam wiele
            służbowych spraw.

            Jeśli mogę dorzucić coś do Twojej listy:

            - książki Noaha Gordona (Teraz czytam "Medicusa", historię, która ma miejsce w
            1020 r. i opowiada o życiu chłopca, a później mężczyzny, który jest
            balwierzem, a bardzo pragnie zostać lekarzem. Bardzo grube i bardzo ciekawesmile

            - oglądanie Wielkiej Encyklopedii Roślin (mam taką, waży jakieś 4 kg i jest w
            niej dosłownie WSZYSTKO). Lubię też w myślach projektować swój wymarzony ogród
            w stylu japońsko-angielskim - dzikie kwiaty, staroangielskie róże, maciejka, a
            z drugiej strony wielki ład i porządek, karpie koi w stawie, gładkie kamienie
            i azalie. To ogród marzeń i chyba tylko myśli, bo tak różnych stylów pewnie
            nie dałoby się pogodzić)

            - ja też nie mam TV, a filmy oglądam na ekranie komputera. Zawsze cudownie na
            mnie wpływa obejrzenie "Amelii" albo "Ukrytych Pragnień"

            - pieczenie ciasta (najchętniej takiego, które pachnie w całym domu i na
            klatce schodowej. Ostatnio była to odwracana Tarte tatin z karmelizowanymi
            jabłkami)

            - picie gorącej herbaty, której w ciąży wypijam pewnie min. 2 l dziennie.
            Ostatnio jest to herbata ze sklepu Demmer's, która nazywa się Copernicus i
            troszkę przypomina Earl Grey.

            A dziś byłam na basenie. Oprócz mnie pływał tylko jeden pan i było mi błogo i
            cudownie. Od przyszłego tygodnia zaczynam chodzić na jogę. Zastanawiam się
            jednak nad szkołą Adama (pamiętasz, Julio, Adama?), bo tam mogłabym chodzić
            przynajmniej 2x w tyg (grupa "kobieca"), a BARDZO mam ochotę na ćwiczenia.

            Pozdrawiam Was wszystkie i mam nadzieję, że Was też ominą wszystkie chandrysmile

            P.S. Wydaje mi się, że czuję "coś" od jakichś 2 tyg. Nie wiem na 100%, czy to
            jest TO. Najczęściej wieczorem, kiedy leżę spokojnie i położę rękę na brzuchu
            coś puka, przesuwa się delikatnie. Dziś pierwszy raz było to
            mocniejsze "pukanie" i już naprawdę nie miałam wątpliwości. Czekam cierpliwie
            na coś porządniejszegowink
            • dona29 dziś na wesoło;-)))))))) 25.11.03, 21:13

              ...dziś Was nie zasmucę - wręcz przeciwnie - jestem w skowronkach z moim małym
              skowronkiem w brzuchuwink))Wracam właśnie od dr Roszkowskiego i jestem w
              wyśmienitym nastroju!Dzidziuś piękny,zdrowy i ..taki ..realnywink))!!!!
              i cóż - okzauje się,że moje pukanie,kóre od pewnego czasu odczuwałam (własnie
              wieczorami,kiedy w ciszy kładłam sie poczytać)jest niczym innym,jak ruchami
              dziecka!Mogłam to doświadczyć własnie dziś na usg,kiedy czułam ruch a
              spojrzawszy na ekran - okazywało się,że to dzidzius fika,czym popadni - i to
              dokładnie w ten sam rytm,który czuję.
              To wcześnie dosyć (14 tydz.) ale i druga ciąża!
              Jestem szczęsliwa!Całuję Was okropnie mocno!!!!!!
              Dona
              • cardamomo Re: dziś na wesoło;-)))))))) 25.11.03, 21:26
                Dona, napisz więcej o tym usg, proszę!!!! Co dokładnie mówił lekarz i co
                widziałaś - ciekawość mnie zżera. Ja ide na usg dopiero w piątek, a do
                Roszkowskiego wybieram się w 22 tyg, czyli w styczniu.
                Eliza
                • mamakuba Do elizy! 26.11.03, 10:14
                  Elizo,
                  W sobote upiekłam tarte jabłkowo- migdałowa . W smaku była dobra i cała blacha
                  zniknęła jeszcze tego samego dnia, ale mam prośbę żebys sprawdziła jeszcze raz
                  ilości składników, które podałas w przepisie. Cos za duzo tłuszczu chyba w niej
                  było
                  Pozdrawiam
                  Ania
                  • cardamomo Re: Do elizy! 26.11.03, 11:53
                    Aniu, uważnie przeczytałam przepis i wszystko się zgadza! Zgodnie z przepisem
                    Neli Rubinstein. Czy tłuszczu było za dużo w kruchym spodzie czy na wierzchu?
                    A może masło, którego użyłaś było np. Mixem z margaryną?? Napisz koniecznie, a
                    na pewno dojdziemy do tego, co było nie tak. Mi ta tarta zawsze wychodzi, ale
                    robiłam ją już dziesiątki (a może i setkę razy). No, ale nie była chyba
                    najgorsza, skoro zniknęła w brzuszkach...wink
                    Eliza
                    • mamakuba Re: Do elizy! 26.11.03, 13:48
                      Tłuszcz lał sie ciurkiem po całym piekarniku, ale przyznaje sie bez bicia że
                      to nie było takie czyste masło, więc bije sie w pierś, ale nie sądziłam że ma
                      to jakies znaczenie
                      A.
          • wieczna-gosia Re: Lista milych rzeczy 26.11.03, 09:10
            Listy milych rzeczy bardzo mi sie przydadza bo zaprosila sie dzisiaj moja mama-
            ostatnio byla u mnie ze 3 lata temu i az sie boje tego jej wybuchu
            zainteresowania.
            A moje mile rzeczy to:
            1. oczywiscie ksiazki
            2. oczywiscie filmy (telewizor mam od roku, wczesniej przez 10 lat go nie
            bylo, ciekawy zbieg okolicznosci z tymi telewizorami naprawde) uwielbiam
            wszystkie kanaly discovery wink
            3. basen wink jazda na rowerze czy na rolkach.
            4. ale najczesciej sa to po prostu dzieci. Nie wiem jak moge byc przybita
            wystarczy jedna zlota mysl szkrabow i juz sie smieje wink

            Poza tym, powiem wam w sekrecie- zupelnie nie mam czasu na martwienie sie wink
            egzystuje w permanentnym niedoczasie, wszystko robie o pol godziny spozniona.
            Teraz bez samochodu jest jeszcze gorzej.
            • mamakuba Lista milych rzeczy 26.11.03, 10:11
              Gosiu,
              Mam nadzieje że wizyta Twojej mamy bedzie miła, bo z tymi rodzicami to róznie
              bywa.
              pozdrawiam
              Ania
              • wieczna-gosia Re: Lista milych rzeczy 26.11.03, 13:33
                Juz jestem po.
                Moja mama byla slodka jak melba, po czym SAMA Z SIEBIE zaproponowala ze
                zabierze dzieci w sobote zebym w niedziele sobie odpoczela. Nie zrobila tego
                nigdy w zyciu a dzieci posiadam od lat 14. Tzn. dziecmi sie zajmowala pare
                razy ale zawsze inicjatywa wychodzila z mojej strony a ja po prostu nie mialam
                wyjscia.
                Zastanawiam sie wiec jaka waluta jest przewidziana na zaplate. Okrpne to mysli
                w stosunku do wlasnej mamy ale przez ostatnie 3 miesiace dowiedzialam sie ze
                jestem idiotka, boje sie zycia i dzieci na pewno bede miala osmioro, ze
                zmarnowalam zycie i wybitny intelekt i tym podobne kwiatki po czym mama
                obrazila sie i przez 3 tygodnie nie dala znaku zycia wink wiec teraz
                przypuszczam ze cena za usuge bedzie sie wiazala z intensywna praca nad
                doktoratem- niesiety nie mam na to ochoty, zamierzam wrecz sobie troszke
                poodpuszczac a w przyszlym roku wrecz zawiesic dzialalnosc. Wiec
                dyplomatycznie stwierdzilam ze mamy w planach spotkanie towarzyskie ale
                jeszcze nic pewnego i siem zdzwonimy.
        • dona29 Re: Martwię się o Malgog... 25.11.03, 21:19
          miejmy nadzieję,że poprostu się zaszyła w mysiej norce i ma się dobrze.
          Ale Małgosiu - odezwij się jednak.
          • ksel Re: Martwię się o Malgog... 26.11.03, 12:09
            i ja też, tymbardziej, że Malgog znam z wątku "amniopunkcja za i przeciw",
            który jest na formu prywatnym "ciąża". Miałyśmy podobny termin na amnio, nie
            wiem czy Malgog zrobiła to badanie, bo ja tak i przez tydzień po badaniu było
            dobrze a teraz mnie brzuch boli w dole i umieram ze strachu, jutro ide do
            lekarza. mam nadzieję że u Malgog wszystko dobrze i czeka w ciszy na wynik.
            • mamakuba Re: Martwię się o Malgog... 26.11.03, 13:52
              Ja tez o tym myslałam, ale nie chciałam mówić. Ona chyba zrobiła to badanie.
              Juliaaaaa a jak Twoje wyniki ?
              Ania
              • juliaaaaa Re: Martwię się o Malgog... 26.11.03, 16:52
                Ja też sie zaczynam niepokoic o niektore nasze "forumowiczki". Jak przejrzalam
                nasze posty, to zauwazylam, ze brakuje nas wiecej: Agnieszka, Ania, Emilia,
                Magda, Marzenka, Wioleta i inne jenny, pola, monix, ruda, kajus - gdzie
                jesteście??? No i nasza Malgosia vel Malgog. Myslicie, ze to jest zwiazane z
                amniopunkcja? Moze zle sie po niej czula, wziela zwolnienie i jest bez
                internetu? Magda vel ksel - bolami brzucha nie musisz sie niepokoic, bo ryzyko
                poronienia zwiazanego z amnio konczy sie po 3-5 dniach. Wiec ten bol, to raczej
                nerwy. Ja nadal czekam na wyniki. Dzwonilam juz dwa razy, a Pani spokojnie mi
                tlumaczy, ze jeszcze nie wie. A dzisiaj mija juz 5 tygodni. Ale Pani mi
                tlumaczy, ze miesiac to nie 4 tygodnie, tylko od 22 do 22 nastepnego miesiaca.
                I tak sobie konwersujemy. Jutro dzwonie po raz trzeci. A dzisiaj ide na
                trojwymiarowe USG. Strasznie jestem tego ciekawa, choc moj maz tweirdzi, ze
                jest przereklamowane wink Ale co On-lekarz moze wiedziec wink)))

                Bardzo podobaja mi sie Wasze dopiski do listy milych rzeczy. Dorzuce jeszcze
                taniec. Przeczytalam, ze moj Ludek ma juz uksztaltowane zmysly i odbiera, co
                sie dzieje na zewnatrz. Wiec wlaczamy z tatusiem muzyke i tanczymy,
                podspiewujac. Ludek mysli pewnie, ze ma porabanych rodzicow wink)) Poza tym
                wzielam od mojego nauczyciela nuty do koled i swoimi krzywymi paluszkami
                wybijam na pianinie "Wsrod nocnej ciszy". Muzyka to super odganiacz depresji!

                Gosiu, czy dobrze zrozumialam, ze piszesz doktorat? Ja tez!!! Choc teramin
                obrony oddala sie milowymi krokami. W zeszlym tygodniu odwarzylam sie i
                powiedzialam mojemu promotorowi, ze jestem w ciazy. Choc spodziewalam sie
                piorunow z jasnego nieba, to skonczylo sie na zaledwie powatpiewaniu, czy uda
                mi sie wyrobic w terminie. PEwnie nie, ale pisze go dla siebie, a nie terminow.
                a mama sie nie przejmuj. Mozepostanowila sie zmienic na lepsze? Zawsze trzeba
                zakladac najbardziej optymistyczny wariant wink

                Dona, ciesze sie, ze odzyskalas dobry humor. Napisz wiecej, jak wygladal Twoj
                dzidzius w 14 tygodniu, co bylo widac i w ogole. Ja Wam jutro napisze o moim
                USG. Nareszcie znow spojrze na mojego Ludka "twarza w twarz" lub raczej w
                brzuch...

                Acha, cos dzisiaj zgubilam. Talie. Obudzilam sie rano i juz jej nie bylo.
                Ukochany mnie pociesza, ze nie poszla daleko i na pewno kiedys wroci... Tez mam
                taka nadzieje. Widzocznie Ludkowi spodobalo sie w Hotelu Mama i postanowil zajc
                kolejne pokoje. A ja musze rozejrzec sie za ciazowymi spodniami

                Caluje Was mocno
                Julia
                • mamamona MAJ 2004 i inne miłe sprawki 27.11.03, 00:23
                  o rany, ja na szybko, bo mam taki malutki sajgonik teraz.
                  jeszcze siedzę nad projektem, aż wyślę, niestety.
                  piszę, coby nie było że byłam i znikłam.

                  ciekawa jestem Julio tego 3D, daj znak co widziałaś i jak Ci się podobało. ja
                  też mam się umówić z lekarzem,ale ciągle nie mam czasu....do niego
                  zadzwonić!!!! rany, ten niedoczas to koszmar. a teraz przed Bozym Narodzeniem
                  jeszcze szybciej zaczyna się wszystko kręcić!

                  Z Gosią zgadzam się najzupełniej, że nawet jak człowiek zły, zmęczony czy
                  smutny i myśli, że dziecko (dzieci) takie wredne że tylko ukisić w kapuście
                  (sory za czarny humor), to nie ma lepszego kopa, jak uśmiech, słówko czy
                  żarcik dziecięcy. moja Polcia mówić to się dopiero uczy, ale poczucie humoru
                  ma straszne, no i w zabawnym i rozczulającym jednocześnie jest wieku.
                  dzieci są fajne, a wcale w to przed pierwszą ciążą nie mogłam uwierzyć wink))

                  Polcia jest wpadkowa, teraz czekamy na drugie, i powiem Wam, że wcale nie
                  mówię że ostatnie wink) nadejdą jeszcze czasu Wiecznie Młoda Gosiu, że sobie
                  poklikamy jak równe wink))

                  u mnie ruchów brak, 18 tydzień się kończy, ale ja jestem.... chyba bardziej
                  niż korpuletna. dziś zatwierdziłam do druku co może architekt, do ukazania się
                  w grudniu w Dobrym Wnętrzu, i ta grubsza (ale ładniejsza, hehe), w okularach
                  to ja wink)) ale się nie martwcie zbytnio, niektóre mamy po ciąży od razu
                  wracają do formy, spójrzcie same na MamęKuby smile))))

                  uciekam, znów parę dni nie wiem czy doskoczę, ale nic się nie martwcie. mimo
                  drapania w gardle wcale nie miałabym nic przeciwko takiej zimie. zima jest
                  fajna na nartach w jakiś franyach czy szwarcariach, a w miastach to smutne i
                  niebezpieczne (mówię Wam, w zeszłym roku z Polcią na szczepienia modliłam się
                  aby dojechać).

                  ściskam Was niezamocno, ja mam już brzuszysko. pierwsze osoby z zewnątrz mnie
                  już demaskują... co to będzie za 9 miesięcy.

                  siup! nie ma mnie już smile)))
                  • cardamomo Re: MAJ 2004 i inne miłe sprawki 27.11.03, 13:29
                    Widzę Mona, że niezła z Ciebie sowa i zamiast spać, siedzisz przed komputerem;-
                    ) Ale skądś to znam - od początku drugiego trymestru mam tyle energii, że
                    najchętniej wcale bym nie spała.

                    Mój dzidziuś od wczoraj naprawdę daje o sobie znać. Wcześniej to wszystko było
                    takie słabiutkie, lekkie i niepewne, a teraz ciągle mi się w brzuchu
                    przewraca. Ja jestem średnio zaokrąglona, przytyłam ok. pół kg i poszło to
                    chyba głównie w biust, którego wcześniej nie miałam.
                    Może dlatego, że nie mam apetytu i ciągle jem kanapki z wędzonym pstrągiem i
                    śliwką w occie (dużo witamin, prawda?wink i ciągle się pocieszam, że potrzebne
                    witaminki maleństwo ciągnie z moich zapasów, a nie tego, czym go raczę
                    ostatnio.
                    W ogóle najchętniej jadłabym niezdrowe rzeczy i najlepiej żeby wszystko było w
                    occie - dynia, grzybki, buraczki albo kwaśne (witaj, kiszona kapusto!!). Za
                    oknem piękne słońce i pachnie wiosną, więc humoru jakby więcej.

                    Pozdrawiam Was wiosennie,

                    Eliza

                    • ksel Re: MAJ 2004 i inne miłe sprawki 27.11.03, 15:27
                      Wróciłam właśnie od mojego gina - szłam tam bardzo zdenerwowana bólami brzucha
                      a wyleciałam jak na skrzydłach - wszystko Ok. W razie czego no-spa. Ludek kopie
                      mnie już od 15 tego m-ca, teraz jest 18-ty. Talię również straciłam.
                      Powiedziałam o Ludku mojej Dyrekcji - gratulowała mi. poza nią nikt w pracy nie
                      wie, bo nic nie widać. Wracając od lekarza wstąpiłam do sklepu z odzieżą
                      indyjską. Pani mnie delikatnie zagadnęła czego potrzebuję i jak jej
                      powiedziałam, że coś na rosnący brzuszek, to wyjęła mi takie ładne bluzeczki,
                      których na próżno szukać w sklepach z odzieżą ciążową. Naprawdę słodkie a i
                      cena niezbyt wygórowana (50-70 zł). Powiedziała, żeby pytać zawsze o tego typu
                      odzież, bo ona sprowadza kilka egzemplarzy i w zasadzie trzyma je w mało
                      widocznym miejscu.Jedną zakupiłam, ale miałam ochotę na więcej.
                      A czy informowałyście o bracie/siostrze rodzeństwo? Bo ja tak. Syn mój ma różne
                      komentarze na ten temat, choć nie pojmuje problemu w kwestii czasowej. Ale
                      przytoczę kilka jego wypowiedzi "Mamusiu, ale tylko jedno mi urodzisz? A nie
                      możesz tak od razu więcej , byłoby w domu wesoło, na przykład sześć"
                      "Mamusiu wolałbym chyba brata, bo wiesz z bratem to można się poboksować, na
                      rękę posiłować, a wiesz dziewczynki to są takie damulki, pójdę z nią do
                      piaskownicy, zaraz pewnie nasypie sobie piasku w oczka i będzie płakać i co ja
                      wtedy zrobię?"

                      Pozdrawiam Was serdecznie
                      • dona29 Re: MAJ 2004 i inne miłe sprawki 27.11.03, 19:19
                        witajciewink))))
                        jak czytam,że tak mało utyłyście,to mi się chce wyć!(no,bez przesady ale trace
                        humorekwink)) - według mnie - jestem słoniem absolutnym..nie mam jednak pojęcia
                        i l e przytyłam,bo nigdy z wagi nie robiłam wielkiego szumu - byłam szczupła z
                        okragłościami biustu i bioderwink
                        Po mnie jak najbardziej widać.Musiałam powiedziec w pracy już kilka tygodni
                        temu.Mam krągły brzuszek i ,co zaskakujęce, moja obecna ciąża jest zupełnie
                        inna niż pierwsza!Poprzednio byłam naprawdę szczupłą osóbka z piłeczką z
                        przodu (i to pod koniec).A jeśli chodzi o moje USG - cóż,dzidzia z profilu
                        prezentuje się wyjątkowo piękniewink)Dr Roszkowski piał z zachwytu,jakiż on
                        śliczny -powiedził mi,że uwielbia,jak dziecko przyjmuje własnie taką pozycję.
                        A ja - wpatrywałam się ,jak zaczarowana (ja i moja rodzinak
                        przed "telewizorem") - prezentował nam każdy szczegół z płcią włącznie.Jednak
                        wiedze na ten temat,zachował dla siebie.Ze sposobu,w jaki mówił o dziecku -
                        można było wnioskować,że to facecik...ale...poczekamy,zobaczymy - grunt,żeby
                        wszystko było tak dobrze,jak do tej pory.Moje dzieciątko próbowało kombinacji
                        z paluszkami w okolicach ust,machało łapkami i nóżkami - a najbardziej mnie
                        bawiło,jak doktor go sobie "przekręcał" - po to,żebyśmy mogli zobaczyć
                        dzidziusia w pełnej krasie i z każdej strony.No..cuuuudne wprostwink)))))
                        teraz zmiatam sprzed komputera - to stanowczo za dużo,jak na mnie - pozdrawiam
                        WAS
                        • juliaaaaa Re: Amniopunkcja 27.11.03, 20:50
                          Witajcie,
                          ale jestem dzisiaj szczęśćliwa wink)))))) Podskakuję i brykam cały dzień. A
                          wszystko związane z pozytywnymi wiadomościami na temat Ludka. Ponieważ mimo
                          wkładania całej głowy w skrzynkę pocztową, nie znalazłąm tam wyników amnio, do
                          Instytutu Genetyki zadzwonił mój mąż. I przemawiaj jako poważny lekarz, który
                          nie znosi sprzeciwu, a nie biedny rodzic udręczony czekaniem.
                          Poskutkowało wink)) Pani - choć z oporami - sprawdziła moje badania i...
                          wszystko jest w porządeczku!!!!! Każdy z 46 chromosomów jest taki jak powinien
                          być. Ludkowi nie grozi żadna choroba genetyczna wink))))) Jestem taka happy, że
                          Ludek jest zdrowy. Potem oczywiście mój mąż spytał o chromosomy płci, ale jaką
                          dostał odpowiedź, nie wiem, bo zachował kamienną twarz pokerzysty. Teraz czeka
                          Go próba wytrzymałości: milczeć przez następne 20 tygodni. Ciekawe czy Mu się
                          uda?
                          Drugą piękną niespodzianką było USG 3D. Było na co patrzeć. Ponieważ jeszcze
                          nie czułam ruchów, myślałam że Ludek należy do śpiochów (patrz: jego tata) i
                          spokojnych dzieci. A tu nic podobnego: skakał, fikał, stawał na głowie,
                          zakładał sobie noge za głowę!!! Ciągle w ruchu, jakby chciał zaprezentować
                          wszystkie swoje wdzięki. Największe wrażenie zrobiła na mnie twarz: wyraźnie
                          widać było oczy, nos i obie wargi. Przyjrzeliśmy się dokładnie kręgosłupowi,
                          sercu, żołądkowi, nóżkom, rączkom, paluszkom, pępowinie - i wszystko jest
                          idealnie! Według wszystkich pomiarów jest modelem książkowym, jak określił
                          tatuś. Nie za duży, nie za mały. Pytacie, czy było warto? Nie wiem, wydaje mi
                          się że to 3D to bardziej zabawka z bajerami. Na zwykłym USG, ale dobrym i z
                          fachowym lekarzem widać to, co najważniejsze, więc nie wiem, czy polecać to
                          USG, czy nie. Na pewno jest to duże przeżycie - taka pół godzinna sesja z
                          Ludkiem w roli głównej. Teraz pewnie przy każdej okazji będę sobie oglądać
                          kasetę video...
                          Mona, jeśli masz dobre USG to chyba USG 3D nie jest aż tak wielką atrakcją,
                          ale decyzja należy do Ciebie. Eliza, USG nie robiłam u Roszkowskiego, bo mam o
                          nim złe zdanie, ale więcej napisałam Ci na priva. Dona, gratuluję pięknego
                          profilu dziecka - domyślam się, że to po mamusi. wink
                          Ściskam Was mocno - cała rozpromieniona mama zdrowego Ludka
                          • wieczna-gosia Re: Amniopunkcja 27.11.03, 23:46
                            Poprawie wam troche humory, obiecalam ze opisze wink)) Przygotowac
                            chusteczki wink))
                            A wiec zaczne od tego ze trzecie dziecko rodzilam 40 minut (od pierwszych
                            skurczy) z czego 25 spedzilam wyklocajac sie z baaardzo kompetentym lekarzem
                            ktory twierdzil ze mi sie cos pomylilo (matka dwojki dzieci nie ma pojecia jak
                            wygladaja parte...) i postanowilam ze nastepnym razem wole zeby szital
                            przyszedl do mnie chociaz moj lekarz zaklinal sie ze krocej sie nie da wink)
                            Ponadto, jak wiecie wiekszosc porodow zaczyna sie przyzwoicie w nocy lub nad
                            ranem kiedy wszyscy akurat maja czas zeby rodzic wink) natomiast Ula wybrala
                            14.15 pomiedzy obiadem dla Oli a odbieraniem starszych dziewczyn ze szkoly i
                            zawozeniem ich na basen.
                            No wiec jak JUZ sie zaczelo i ja wpadlam ze to JUZ zadzwonilam do poloznej
                            (mialam wybrana awaryjna ale nie podobala mi sie zbytnio wiec gdyby ta nie
                            mogla skonczyloby sie w szpitalu), zadzwonilam do meza zeby jechal po polozna,
                            zadzwonilam do jednej z mam zeby odebrala mi zieci ze szkoly przy okazji
                            odbierania swoich i zawiozla je na basen i zadzwonilam do tesciowej zeby
                            przyjechala po Ole, pozniej zgarnela dzieci z basenu i dokonczylam smazenia
                            plackow (wariatka).
                            Po 15 minutach przyjechal maz z polozna ona mnie zbadala po czym stwierdzila
                            ze ladnie pachnie i ze by zjadla plackow wink) Moj maz patrzyl sie na nas jak
                            dwie wariatki wiec zostal wyslany do starcia podlogi w pokoju z lozkiem i
                            rozlozenia recznikow, folii itp.
                            Po herbatce bylo kolejne badanie ja coraz mocniej odczuwalam dzialanie
                            endorfin i adrenaliny, spiewalam z radiem zet i poszlam do wanny gdzie
                            zazadalam ksiazki Musierowicz (bo stwoerdzilam ze mi sie nudzi). Mialam 4 cm
                            rozwarcie nie bolalo mnie w ogole. W wannie siedzialam kolejne pol godziny do
                            okolo 8 cm kiedy poczulam gwaltowna potrzebe ruchu.
                            Wyszlam wiec z wanny, zaczelam sie intensywnie wiercic i zaczela sie magia.
                            Jakas sila pchnela mnie w kucki, wygiela mi plecy w luk i kazala przec.
                            polozna ledwie sie biedna zdarzyla polozyc zeby wiedziec kiedy mam przerwac.
                            Dwa parcia byly potrzebne- najpierw prawie wyjechala glowka po czym polozna
                            kazala kaszlnac i glowka wyskoczyla, i drugie leciutkie bo dziecko w zasadzie
                            wypadlo sila ciezkosci wink) Lozysko rodzilam juz sobie na lozku, karmiac moje
                            niezwazone, nieumyte i niezbadanie ze wszystkich stron dziecko. Polozna zajela
                            sie lozyskiem, pozbierala wszystkie rzeczy z podlogi i ogolnie posprzatala,
                            zrobila kanapki i kawe... a maz pojechal po dzieci. Sprawa trwala 2 godzinki
                            wiec dobranocka byla juz u nas wink) Polozna pojechala dwie godziny po porodzie
                            zawiesc lozysko i zawiadomoc szpital ze nowy obywatel jest na swiecie wink)) maz
                            polozyl dzieci spac ja opowiedzialam bajke- rawde jak to bylo wink)) a potem pol
                            nocy lezelismy w ciemnosciach wgapiajac sie w mocno przyssany pyszczek.
                            I koniec bajki, spijcie dobrze wink)))
    • cardamomo Re: MAJ 2004 !!! 28.11.03, 00:14
      Dziewczyny,

      gratuluję Wam zdrowych Dzieciaczków i pięknych profili!!!
      Dokładnie za 12 godz. będę czekać na wizytę u lekarza i już nie mogę
      wytrzymać. Mam nadzieję, że mój Pukacz-Wiercipięta też jest zdrowy i że będzie
      bardzo ruchliwy podczas usg tak, żebym nie mogła wyjść z podziwu.
      Jestem znowu szczęśliwa, pogodna i wesoła, w pracy już lepiej i może dziś uda
      mi się wreszcie usnąć o rozsądnej porze, czego i Wam (a zwłaszcza Monie!!)
      życzę.

      Wasza E.
      • mamamona Re: MAJ 2004 !!! 28.11.03, 01:18
        no Wielkie Dzięki wink)) dziś chyba wcześniej, a wcale nie siedzę tak długo, że
        mi się chce... wprost przeciwnie. bardzo bym nie chciała, ale mam sporo pracy,
        więc gonię (całe szczęście że sił nie brak).
        dziś pierwszy raz musiałam powiedzieć klientce że jestem w ciąży, bo lojalna
        ze mnie jola jest. chciała mi wrzucić na kark jeszcze 3 mieszkania, więc
        postawiłam sprawę jasno - element ryzyka musi uwzględnić w kontrakcie wink))

        Gosia Twoja opowieść jest piękna. też bym chciała tak urodzić, ale przez
        komplikacje pierwszego porodu chyba bym się teraz nie odważyła. faktem jest,
        co już opowiadałam, że położne jak mnie rzuciły na fotel, to straciłam
        zupełnie rozum, i Polcia w kleszczach w końcu wyjechała. wody płodowe były
        zielone (dlaczego???), a ja miałam przyrośnięte łożysko i łyżeczkowanie.
        najśmieszniejsze w tym wszystkim jest to, że jeszcze długo po porodzie byłam
        pewna, że to co brałam za najbolesniejszy etap - parcie i samo wychodzenie
        dziecka na świat, to były.....kleszcze, co dopiero uświadomiła mi znajoma
        położna. takie mam zaufanie do władzy, hłe hłe wink)))

        idę dziś się wyspać. miałam wielkie plany na zakupy prezentowe do końca
        listopada, ale jak tak dalej pójdzie, to będzie cięzko z czasem.

        no i mimo wszystko ciekawa jestem tego cudu techniki 3D. zaciekawiłyście mnie
        jednak, że mimo wszystko wcale tak ewidentnie nie widać płci. ja na USG to
        większość kształtów i tak sobie wyobrażam, bo to albo dziecko za małe, albo za
        duże, żeby je głowica objęła. i jestem tak ciekawa co tam w środku mnie
        siedzi, że w życiu bym nie darowała jakby mój mąż wiedział a ja nie!!!

        pzdr mocno, Mona i wielki jej brzuch smile))
        • sznoberka Re: MAJ 2004 !!! 28.11.03, 18:50
          Dopisuję sęd do was dsziewczyny, Dzisiaj zmienił mi się definytywnie termin,
          ten z OM wychodzil na 1 czerwca ale niestety będę miala cesarkę, która odbędzie
          się ok. 20-23 maja. Tak więc witam wszystkie mamusie z najpiękniejszego
          miesiąca w roku.
          Pozdrawiam Magda
          • pola777 Re: MAJ 2004 !!! 29.11.03, 17:27
            Dziewczeta,
            witam stary skład poraz drugi i nowe dziewczeta bardzo serdecznie.. Mialam
            ogromna ochote napisac cos juz jakis czas temu kiedy wyszlam ze szpitala ale
            balam sie znowu cos zapeszyc.. wlasnie mija polowa 18 tygodnia wiec juz chyba
            czas przestac sie martwicsmile))
            Dlugo mnie tu nie bylo i mam zamiar wyjasnic ..ale zaczne od poczatku. Moj
            ukochany przylecial 21 wrzesnia do Krakowa i jak wam chyba mowilam mielismy
            spedzic tam razem pare dni w przeuroczym pensjonacie. Z lotniska wzielismy
            taksowke i skierowalismy sie na Stary Rynek. Juz w taksowce czulam ze jest cos
            nie tak, bo ten niby normalny bol a la menstruacyjny strasznie sie nasilil i
            nie mylilam sie- wysiadlam z taksowki i mym oczom ukazalo sie zakrwawione
            siedzenie powleczone bialym (juz czerwonym futerkiem)- swietny gust maja w tym
            Krakowiewink Pojechalam do najblizszego szpitala gdzie na izbie przyjec rzucono
            mnie (po 30 minutach oczekiwania na pomoc) na fotel ginekologiczny z czasow
            Gierka przypominajacy ruska amfibie. Zalozono mi metalowy zimny wziernik i
            stwierdzono: 'eeeeee, to to juz wylyzeczkowac i do domu'. Lalo sie ze mnie jak
            z kranu i to ze skrzepami ale po badaniu palpacyjnym stwierdzono ze szyjka jest
            zamknieta. Po czym piechota poszlam dwa pietra do gory na USG i tam ujrzalam
            12mm dzidzi. Wreszcie zjawil sie jakis ludzki lekarz i poinformowal mnie ze mam
            w macicy krwiaka 5cm srednicy, macica jest zbyt mala aby pomiescic plod i
            krwiaka wiec sie kurczy i probuje intruzow wyrzucic, po czym dostalam
            reprymende ze w ciazy sie nie lata samolotem. Zostalam w tym szpitalu tydzien i
            pozniej juz wcale nie bylo tak zle. Po prostu ta izba przyjec KOSZMAR..!!!
            jako ze byl to 8 tydzien ciazy a ja mocno krwawilam i bolal mnie brzuch
            pierwsze dwa dni personel byl pewien ze ja wrecz 'czekam' na lyzeczkowanie i
            tylko pytano sie mnie czy juz leca elementy tkankowe. Mozecie sobie wyobrazic
            co ja przezywalam ale najbardziej zal mi bylo mojego lubego ktory prostu z
            Heathrow trafil na izbe przyjec w polskim szpitalu z narzeczona w stanie
            krytycznym. Musze przyznac ze zdal egzamin, siedzial ze mna dzien w dzien od
            rana do nocy kiedy juz go wyganiali i nie wrocil do Londynu dopoki mnie nie
            wypisano. Przestalam krwawic ale bole mialam bardzo silne w zwiazku z czym
            przepisano mi Gravibinon na podtrzymanie ciazy (polecam masochistom igla jak
            dla konia) i wyslano do domu z zasianym promykiem nadziejiwink Pozniej bylam
            jesczcze raz w szpitalu bo znow krwawilam i tym razem przez dwa tygodnie
            (wysaczal sie krwiak), moj tylek wygladal jak sitko. W dalszym ciagu jestem
            przykuta do lozka- juz od 10 tygodni nie chodze do pracy, nie wrocilam do
            londynu, musialam zwolnic mieszkanie w Notting Hill itepe- niesamowita przygoda
            mowie wam- i niezla lekcja pokory. Moj miły przylatuje w Piatek na 11 dni i
            pozniej 26 grudnia leci do Australii- sam. Ja poczekam z samolotami do czerwca
            lub lipca. Powiem wam szczerze ze ciesze sie ogromnie ze nie dla wszystkich
            ciaza jest takim pasmem zmartwien, wasze posty make me smilewink Teraz w polowie
            18 tygodnia juz nic nie powinno sie stac ale wszystkie przyjemnosci zycia
            zostaly mi tymczasowo odebrane. Cos trzeba zabrac zeby dac cos. No trudno juz
            sie pogodzilam z tym ze to tak wyglada aczkolwiek trudno sie przestawic z
            zagranicznych wojazy, biznesowych spotkan, imprezowych weekendow na taki
            BEDREST ale wiem ze sie oplaci, po prostu musi. Ostatnie USG mialam 2 tygodnie
            temu i wszystko bylo w porzadku- nastepne w czwartek..szkoda tylko ze ukochany
            przylatuje w piatek...! Ale moj ukochany lekarz powiedzial ze zorganizuje nam
            jeszcze jedno w szpitalu tak abysmy mogli razem dowiedziec sie jaka jest plec
            dziecka i zeby tata mogl je zobaczyc zanim poleci na antypody. Myslalam duzo
            nad tym czy go nie zatrzymac przy mnie czasem, ale nie jestem okrutna. To
            jeszcze mlody chlopak i juz i tak sprawdzil sie cudownie w calej tej
            sytuacji,,niech leci (bilety byly kupione zanim zaszlam..!) a my poczekamy.
            Teraz juz tylko mam nadzieje ze wszystko bedzie dobrze. Najgorsze jest to ze
            kazdy bol brzucha i skurcz przyprawia mnie o zawroty glowy- brzuch mnie boli o
            dnia numer jeden- najwyrazniej jestem w tej bardziej wrazliwej grupie i w
            dodatku z niezle nadszarpnietymi nerwami..Ale na tym etapie to tez podobno
            normalne. Pozdrawiam was wszystkiewink
            Buzka
            Polka
            EDD 07. 05. 04
            • cardamomo Re: MAJ 2004 !!! 29.11.03, 23:01
              Witam nowe Mamy i córkę marnotrawną, Polęwink Pola, bardzo się cieszę, że
              skończyły się Twoje kłopoty. Muszę przyznać, że mocno się musiałaś
              martwić...Najważniejsze, że wszystko ok i trzymajmy kciuki żeby tak było nadal.
              Ja też staram się być wyrozumiała - mój ukochany też dużo wyjeżdża, a jutro
              opuszcza mnie na tydzień i jedzie sobie z kolegami na golfa. Zawsze uważałam,
              że takie rozstania od czasu do czasu dobrze robią i facet nie czuje
              zaciśniętych na jego szyi ramion wiecznie tęskniącej kobietki. Hmn, nawet jak
              mi strasznie smutno, staram się zachować spokój. Nie jesteś więc sama.
              Mój jedyny "problem" polega na tym, że ponieważ czuję się dobrze, zachowuję
              jak przed ciążą, nikt nie ma dla mnie taryfy ulgowej i nie jestem traktowana
              jakoś specjalnie, łagodnie itp. Smutno mi czasem, kiedy muszę się wykłócać i
              szarpać. Dlatego bywa, że zazdroszczę kobietom siedzącym na L4. W ramach
              mojego smucenia się, wczoraj kiepsko się zaczęłam czuć i bardzo pobolewa mnie
              brzuch po bokach. I już nie wiem, czy to z nerwów czy też macica się rozciąga,
              bo rośnie.

              Wczoraj byłam na usg i widziałam dzidziusia, który ma dokładnie 16 tyg i 6
              dni. Brzuch rośnie mi z dnia na dzień i nie ma już mowy o spodniach sprzed
              ciąży. Za to dzidziuś przestał się ruszaćsad Znowu czekam cierpliwie na jego
              pukanie.

              Kochane, polecam Wam najnowszą płytę Anity Lipnickiej i Johna Portera - kojąca
              i piękna i ten bas!

              Pozdrawiam Was serdecznie,
              dobranocka
              • pola777 Re: MAJ 2004 !!! 30.11.03, 16:03
                Właśnie trzymajmy kciuki. Im więcej osób trzyma kciuki tym lepiej szczerze w to
                wierzęsmile)))) To dziwne jak czasami przestaje się czuć pukanie dzidziusia, mnie
                po dwóch dniach ciszy dziś znów dokazywał i to coraz mocniej..Elizo,możliwe że
                brzuch boli Cię z nerwów..jeśli jest Ci zle to po prostu połóż się...mnie
                pomaga picie wody- tak doradzila mi pielegniarka ktora przychodzila robic
                zastrzyki-nie wiem czy to sugestia ale nie wazne,wazne ze pomoglo i teraz
                minimum dwa litry dziennie pije..i jak mi sie cera poprawila! No fakt rzucilam
                palenie i podobno ciąża to odnowa biologiczna ale woda napewno ma swój udzial.
                A za wyrozumiałość dla faceta masz u mnie gwiazdke...wiele osob wrecz nie chce
                uwierzyć że pozwalam mu jechac, mowia ze powinien ze mna tu siedziec itepe..ale
                ja wiem że to miała być podróż marzeń- dlaczego mam mu je zabierac..i tak
                napewno bedzie tesknil i sie martwil a ja chce zeby byl szczesliwy. Ja sobie
                radę damsmile Nie mogę sie doczekać co prawda kwietnia i jego przyjazdu do Polski,
                maja i narodzin naszego dziecka.Ale czas leci prędkosmile I już wczesną angielską
                jesienią bede chodzic z dzieckiem i ukochanym na spacery po parku i nie będe
                juz o tym wszystkim pamiętac..duzo sie nauczylam i jestem pewna ze radość
                nowego doswiadczenia z czasem bedzie silniejsza niz zle wspomnienia. Wiem że to
                dziwne ale z jednej strony cieszę sie ze spojrzalam na to wszystko z wieksza
                pokorą..! Może tak miało byc- jestem zadowolona z tego co sie dzieje, szczescie
                jednostki jest chyba kwestia percepcji bo wcale nie jest mi juz zle..Bedzie
                OK! smile
                • mamaolenka Re: MAJ 2004 !!!- do poli777 30.11.03, 18:01
                  witaj polu777!
                  Jestem jedną z tych mam, które ostatnio do was dołączyły...Mam termin na 26 maja
                  (dzień mamy...). Jestem w 15 tygodniu i już w pełni cieszę się moim drugim
                  maleństwem, nie biorę już pod uwage tego, że coś mogło by być nie tak. A jeszcze
                  kilka tygodni temu wszystko to wygladało bardzo źle. Miałam dokładnie taką samą
                  historię z krwiakiem jak Ty, tak samo jak Ty myślałam, że już się nie uda...ale
                  nasze maleństwa już zostały zaproszone na ten świat i bedziemy mogły chodzić na
                  wspaniałe majowe spacery...Też musiałam potem długo leżeć (6 tyg), i tak samo
                  jak Ty wciaż odczuwałam lęk o to maleństwo. Cokolwiek było inaczej niż zwykle,
                  pędziłam do toalety, by zobaczyć, czy to aby nie...Teraz jest już super.
                  Zaczynam kupować ubranka, na razie unisex, bo jeszcze nie wiem kto to bedzie...A
                  na marginesie, jestem z Krakowa i przykro mi, że to akurat w moim mieście
                  spotkała cię taka przykrość, mam nadzieję, ze kiedyś się tu spotkamy na jakimś
                  spacerze po Rynku z naszymi maluchami. Pozdrzwiam serdecznie - Alex
                  • pola777 Re: MAJ 2004 !!!- do poli777 30.11.03, 19:47
                    Olu, dzięki za pościk smile Moj krwiak sie wchłonął cudem po 7 tygodniach
                    lezenia, ja juz jestem w 18 tygodniu i caly czas trzese tylkiem sredno trzy
                    razy na dzien- kazdy bol, skurcz, napiecie- wiekszosc czasu jest ok ale dzis po
                    poludniu dowiedzialam sie ile nabila na telefon moja wspollokatorka z Londynu i
                    uciekla nie zostawiajac adresu ani nie placac rachunkow za ostatnie 3 miesiace
                    kiedy to mieszkala u mnie sama - nie mam do niej zadnego kontaktu oprocz
                    tel.kom ktorego nie odbiera i jestem zestresowana jak cholera w zwiazku z czym
                    brzuch mnie strasznie rozbolal. Tlumacze sobie ze nie warto sie przejmowac
                    zlodziejami ale jestem po prostu zla i wsciekla. Nigdy nie wsciekam sie bez
                    powodu i nie lubie po prostu marnowac czasu na negatywne emocje ale tym razem
                    kiedy widze jak ktos komu chcialam pomoc rzuca mi blotem w twarz tylko dlatego
                    ze nie moge sie bronic to mam dziwne wrazenie ze cos tu jest nie tak. Ale
                    niestety tacy sa ludzie a ja mam tendencje do ufania wszystkim i taka swięta
                    krowa jestem. Co do spaceru po Rynku to jeszcze sie zgadamy- mam tam taki
                    piekny pensjonat Trecius na Florianskiej, wlasciciel nam bardzo pomogl w tych
                    trudnych chwilach, zalatwil nam pokoj na ostatnia noc kiedy wypisali mnie ze
                    szpitala i obiecalam mu ze go juz w trojke odwiedzimy..Mój luby też sie
                    zakochał w Krakowie wiec myslalam ze na tydzien napewno sie wybierzemysmile)

    • mazia Re: MAJ 2004 !!! 30.11.03, 20:03
      melduje sie!!
      termin - 9 maj
      bosh jaka jestem szczesliwa smile))
      pozdrawiam
    • cardamomo Kraków by night 01.12.03, 00:18
      Witam nową Mamęsmile i "stare" mamy równie cieplutko,
      kochane weszłyśmy podobno w najpiękniejszy czas ciąży, kiedy bez większego
      lęku możemy normalnie funkcjonować i żyć spokojnie.
      Alex, nie wiedziałam, że jesteś z Krakowa. Byłam tam ostatni raz jakieś 5 m-cy
      temu i muszę przyznać, że pierwszy raz poczułam się w Polsce jak w Europie.
      Mam na mysli spacery po włoskich czy niemieckich uliczkach, gdzie pachnie kawa
      i croissanty, a ludzie są beztroscy (no, to może nie koniecznie w Niemczech, a
      zwłaszcza nie w Monachium, ale może w Berlinie?). A najbardziej na świecie
      kocham hotel Ariel na Kazimierzu, do którego jeździłam z Ukochanym, zanim
      Kazimierz stał się "in". Koty biegające po drewnianych schodach, wielki
      dwupokojowy apartament z książkami i szydełkowymi serwetami, pyszna pascha i
      czerwona róża w wazoniku w restauracji. To miejsce kojarzy mi się bardzo
      romantyczniesmile
      Ukochany obiecał mi, że kiedy wróci z wojaży, zabierze mnie na weekend do
      Krakowa, mam nadzieję, że uda się jeszcze przed świętami. I już nie mogę się
      doczekać.
      Alex, może mogłabyś polecić mi jakieś super romantyczne miejsca w Krakowie??

      Cieplutko pozdrawiam,
      Eliza
      • malgog Re: Kraków by night 01.12.03, 10:15
        Kochane dziewczyny,
        witam Was wszystkie po 3 tyg. nieobecności.
        U mnie było krucho z dzidzią, po amnipunkcji miałam powikłania i leżałam w
        szpitalu - nie było wesoło.
        Dzisiaj jestem pierwszy dzień w pracy i widzę mnóstwo nowych majówek - bardzo
        się cieszę, niestety nie zdążyłam przeczytać wszystkich listów, postaram się
        nadrobić.
        Swoje przeboje opiszę po południu - teraz muszę koniecznie wracać do pracy.
        Małgosia
        • mamakuba Huraaa, Malgog wrócił!!! 01.12.03, 11:05
          Witam Cie serdecznie małgosiu, a juz sie o Ciebie martwiłam. Mam nadzieje ze u
          Ciebie juz wszystko dobrze. Napisz co tam słychowac , jak twój Kubus zniósł
          nieobecnośc mamy w domu i jaka jest płeć Twojego dzidziusia pewnie juz wiesz po
          amino.

          pozdrawiam Cie
          ania
        • mamakuba I po weekendzie 01.12.03, 11:10
          Witam Was dziewczyny!
          • mamakuba I po weekendzie 01.12.03, 11:22
            A szczególnie witam polę777 i malgoga. Kochane u nas zaraz wam smuteczki
            przejda , poczytajcie zaległe posty i zastosujcie sie do podanych w nich
            wskazówek. Pieczcie ciasta , czytajcie ksiązki, słuchajcie dobrej muzyki i
            mówcie sobie że wszystko będzie dobrze.
            U mnie nic ciekawego, brzuch powoli pęcznieje i cały czas boli mnie po lewej
            stronie, niewiadomo co bo po badaniach ginekologicznych i usg nic nie wiadomo.
            Moja dzidzia rusza sie coraz mocniej i nawet mój mąz poczuł kopniaki.
            Ja i mój Kubus troche chorujemy i generalnie ogarnął mnie jakis nieciekawy
            nastrój, ale mam nadzieje ze tradycyjnie czytajac forum troche sie rozruszam.
            Musze konczyc..papa
            • malgog Re: I po weekendzie 01.12.03, 15:48
              Opisałam wszystko ze szczegółami ale nie dotarło, więc od początku.
              Po amnio. dostałam dziwnych brązowych upławów - nikt mnie nie uprzedził, że coś
              takiego może się zdarzyć.
              Na drugą dobę po amnio pojechaliśmy z mężem do szpitala na ul. Inflancką (tam
              pracuje moja gin.) aby na izbie przyjęć obejrzał mnie lekarz. Ten stwierdził,
              że upławy po amnio się zdarzają - ale ja uparłam się na USG i tu się okazało,
              że odkleja się łożysko.Tak, że nie wiadomo, czy upławy były spowodowane
              odklejającym się łożyskiem czy były wynikiem amniopunkcji.
              Zostałam w szpitalu na obserwacji 6 dni potem kolejne USG - wszystko było OK.
              Wyszłam ze szpitala na własną prośbę, potem 2 tyg. zwolnienia lekarskiego i
              leżenie w domku no i dzisiaj powrót do pracy.
              Na wizycie kontrolnej w piątek podczas badania ginekologicznego moja gin
              stwierdziła, żę wszystko jest w porządku. Zwolnienia nie chciałam, ale gdyby
              cokolwiek się działo od razu idę.
              Mój synek bardzo ciężko zniósł mój pobyt w szpitalu i rozłąkę z mamą - ja też.
              W tej chwili jestem w 18 tyg. dzidzia wykonuje salta, ruchy są BARDZO
              wyczuwalne a wieczorem cały brzuch faluje na wszystkie strony.
              Co najdziwniejsze mam naprawdę spory brzuch a przytyłam tylko 1 kg (waga
              wyjściowa 51 kg, w tej chwili waże 52 kg).
              Wyniki amnio. będę znała dopiero po 10 grudnia.
              Przeżyłam chwile grozy - nikomu nie życzę, ale w tej chwili czuję się już
              dobrze.
              Zazdroszczę Julii, że wie już wszystko i dzidziuś jest zdrowy - ja niestety
              muszę jeszcze zaczekać.
              W wolnej chwili obiecuję przeczytać wszystkie posty i uaktualnić listę -
              zauważyłam mnóstwo nowych majówek.
              Pozdrawiam Was wszystkie bardzo serdecznie
              Oszczędzająca się
              Małgosia
              • ksel Re: I po weekendzie 01.12.03, 16:00
                Cieszę że jesteś cała i zdrowa w dwóch osobach Małgosiu. Ja też się strachu
                najadłam po amnio, bo mnie bolał brzuch i nie powiem że prawie 2 tyg. po ten
                strach mnie opuścił. nie wiem czy zdecydowałabym się na to badanie gdybym
                stanęła przed takim dylematem jeszcze raz...
              • cardamomo Re: I po weekendzie 01.12.03, 17:52
                Małgosiu, cieszę się, że jesteś z powrotemsmile)))) Ja też martwiłam się Twoją
                nieobecnością, dobrze, że już jesteś z nami.
                Zazdroszczę Ci tego falowania brzucha, bo u mnie dopiero pukanie. Ja też
                przytyłam tylko 1 kg (teraz ważę 51) i mój brzuch również jest na tyle
                pokaźny, że od razu widać, że jestem przy nadziei. Tęsknie patrzę na
                dziesiątki par obcisłych spodni złożonych na półkach i wbijam się codziennie w
                moje jedyne spodnie ciężarowe.
                A dziś miałam idiotyczne sny - śniło mi się, że już urodziłam i że dziecko
                było żywą, wędzoną rybą (sic!!)zawiniętą w pieluszkę. I ja karmiłam tą rybę
                piersią i głaskałam ją brrrrrrrr. Czy Wy też macie takie koszmaroidiotyzmy
                senne?

                Cieplusieńkie fluidy Wam ślę,
                Eliza
                • dona29 Re: I po weekendzie 01.12.03, 19:11
                  witajcie,
                  już swego czasu pisałam o swoich niesamowitych snach-takich,jaki Ty Elizo
                  opisujesz - i powiem szczerze,że bardzo mnie o ne męczą - budzę się
                  roztrzęsiona i dziękuję Bogu,ze to za mną.Mnie śniło się ostatnio,że miałam
                  cesarkę - obserwowałam,jak nacinają mi na brzuchu coś w kształcie grzechotki
                  (?) i patrze na pulsujące,małe,czerwone ciałko...koszmar...prawdziwy koszmar...
                  Poza tym - siedzę na zwolnieniu,mam nieciekawe wyniki moczu i niestety biorę
                  antybiotyk.Dodatkowo,muszę skombinować aparat do pomiaru ciśnienia,ponieważ
                  albo mam "syndrom białego fartucha" albo moje ciśnienie jest zdecydoawnie za
                  wysokie.Wszystko to niestety nie brzmi optymistycznie.Gdzie te czasy,kiedy w
                  tym samym okresie ciąży śmigałam na rowerze i miałam tyle energii?Tyle że to
                  było 12 lat temu....
                  -Ja przytyłam ho,ho...z przewagą HOwink))))nawet nie powiem,ile
                  ważę...pocieszcie mnie i powiedzcie ,że macie po 20 lat - to wtedy
                  zrozumiem...hi,hiwink)))
                  ozdrawiam wszystkie Was równocześnie a szczeólnie Małgosię, o którą tyle było
                  niepokoju....
                  Dona
                  • juliaaaaa Re: MAJ 2004!!! 01.12.03, 19:49
                    Witam wszystkie "stare" forumowiczki, nowe mamusie oraz te, które przez jakiś
                    czas milczały!!! Szczególnie ciepło witam Małgosię. Cieszę się, że wszystko
                    skończyło się dobrze. Jak tylko miną 4 tygodnie, koniecznie dzwoń do Instytutu
                    i pytaj o wyniki. Ja do tej pory nie dostałam pisemnego potwierdzenia, a wiem,
                    że wyniki są już od ponad tygodnia!

                    Byłam dzisiaj na kontroli u ginia i mogłam mu sie pochwalić. Dzisiaj poczułam
                    pierwszy raz ruchy! To takie delikatne muskanie i bąbelki, ale coś
                    niesamowitego. Na tej podstawie ginio wyznaczył, że będę rodzić w 41 tygodniu.
                    I dobrze, bo mi się nie spieszy. Pochwalił mnie za świetne wyniki krwi.
                    Powiedział, że połowa Warszawianek ma anemię w ciąży, a u mnie wyniki jeszcze
                    lepsze niż w zeszłym miesiącu. Odparłam, że to pewnie z powodu mojego
                    wegetarianizmu...

                    Piałam Wam już, że mój Ukochany zna płeć z badań genetycznych, a ja czekam na
                    wielką niespodziankę w kwietniu. Ale cały czas mówię do dziecka Ludek a nie
                    np. fasolka i w ogóle myślę o nim w rodzaju męskim. Marzy mi się chłopiec i
                    może dlatego mam przeczucie, że to synek. Stąd moje pytanie do podwójnych mam:
                    czy Wy też miałyście takie przeczucia co do płci? I co ważniejsze: czy się
                    sprawdziły? Nie jestem osobą, która kupowałaby wyprawkę w kolorze pasującym do
                    płci. Nie sądzę, aby noworoskowi sprawiało różnicę w jakiego koloru śpioszkach
                    śpi. I tak będę kupowała to, co mi się akurat spodoba. Po prostu jestem
                    ciekawa, czy Wy też macie przeczucia?
                    • pola777 Re: MAJ 2004!!! 01.12.03, 20:55
                      Julio, jesli chodzi o przeczucie co do plci to ja mam preczucie od dnia zero
                      minus dwasmile Bylam na Cyprze i siedzialam z kolezanka na balkonie i ogladalysmy
                      wschod slonca po calonocnej imprezie i nagle powiedzialam: Cindy, jestem w
                      ciazy i to chyba jest chlopiec. Ona zaczela sie smiac i powiedziala: Pola Bear
                      you are maaaad i obie zaczelysmy sie smiac jak glupie. Za dwa dni zrobilam test
                      ( w dniu spodziewanego okresu ) i pojawily sie dwie kreseczki. 12 grudnia
                      idziemy z Lubym na USG dowiedziec sie czy chlopiec czy dziewczynka. Jesli
                      chlopiec to nie bede zaskoczona ale mile połechtana ze mam dobra intuicje, a
                      jesli dziewczynka to bede skakac pod sufit ze taaaaaaaaaka niespodzianka..!!!
                      Dam Wam znac od razu oczywiscie..
                      Ja tez czuje pierwsze ruchy, baaardzo delikatne, babelki ale nie babelki...
                      kiedy budze sie w srodku nozcy czuje je najintensywniej. Brzuch mi urosl,
                      przytylam 6 kilo...Piersi mam ogromne, z B do D przeskoczylam, nie wiem co ja
                      zrobie z tymi rozstepami, mam juz caly biust poorany- w wieku 22 lat..oj oj..
                      no i jakby nie bylo leze juz dwa miesiace w lozku...co usprawiedliwia moje
                      tycie..bo sposob jedzenia sie nie zmienil. Zero miesa, malo tluszczu, stek z
                      lososia od czasu do czasu i obowiazkowo jajka na sniadanie zeby dostarczyc
                      protein. I duuuuuuuuuzo zielonego i owocow jak zawszesmile Chociaz ostatnio
                      skusilam sie na wegetarianska pizze- ale fatalnie sie potem czulam... Oj
                      zazdroszcze wam ruchu, tesknie za silownia, za rolkami.. juz sie nie moge
                      doczekac kiedy lekarz powie- jest ok Polka, mozesz wyjsc na spacersmile
                      • mazia Re: MAJ 2004!!! 01.12.03, 21:21
                        Dzieki za powitanie, milo Was poczytac i wiedzec, ze kazda ma podobne leki ale
                        i podobne chwile wzruszenia i radosci.
                        Pozdrawiam

                        ***********
                        Mazia
                        ****************
                    • mamamona Re: MAJ 2004!!! 01.12.03, 21:04
                      Witam Mamy!
                      szczególnie mocne uściski dla dzielnych Poli i Małgosi. trzymam za Was kciuki,
                      na pewno wszystko już będzie dobrze. co miało być się stało, i trzeba być
                      dobrej myśli.

                      Mamy które pojawiły się po raz pierwszy także spieszę powitać, i jednocześnie
                      zapytuję co się stało że tak późno?? nie zauważyły objawów (lub ich nie
                      miały), czy zmieniły termin??? to czy owo cieszę się, że majówki umacniają się
                      w siłę.

                      u nas spoko, wydaje mi się, że zaczęłam w końcu czuć ruchy dziecka (z racji
                      sporej nadwagi ja już wyglądam jak w szóstym miesiącu, Dona, nie jesteś
                      sama wink))
                      zaczęliśmy też sezon na prezenty świąteczne, najśmieszniejszy był Dzień Bez
                      Zakupów (sobota), oblegana w całym mieście jak rzadko kiedy. połowę z listy
                      mamy już za sobą. polecam herbaty smakowe z herbaciarni przeróżnych, ostatnio
                      zostałam poczęstowana herbatą Irish Cream i Tiramisu, i obie są pachnąco-
                      oszałamiające. wybraliśmy je jako upominek dla mojej Drugiej Mamy (to okropne:
                      teściowej) wraz z pięknym filiżankami o przyzowitej pojemności.

                      z mężem jak zawsze lekki kłopocik, ale wychodzimy na prostą wink)) mój mąż
                      niczego nie potrzebuje, o niczym szczególnym nie wspomina, a co wymyślę, to
                      sama siebie ganię że słabe wink)) jest jeszcze troszkę czasu, całe szczęście.

                      na usg 3D umówiłam się pod koniec grudnia (początek stycznia), bo po 20
                      tygodniu lepiej widać serce. teraz mamy 19 i jest spokojnie, całe szczęście,
                      bo pracy sporo.

                      uciekam, ściskam Was nie w pasie, i nie mocno, ale gorąco smile))

                      uwaga! pojawiły się teletubisie na DVD (ulubieńcy mojej Polci). kto widział
                      maskotki, proszę o znak.

                      siup!
                      • wieczna-gosia Re: MAJ 2004!!! 02.12.03, 09:36
                        hej hej,
                        Pojawilam sie tak pozno, bo u gina pierwszy raz bylam miesiac temu, a po
                        poronieniu nie mialam okresu ponad 3 miesiace. Co prawda uzywam NPR i cos tam
                        plodnego niby zlapalam (i wykorzystalam) ale czekalam na termin z OSG zeby sie
                        oficjalnie gdzies przyporzadkowac.
                        Z powodu wlasnie poronienia lekarz wczoraj zaproponowal mi badania genetyczne.
                        Zastanawiam sie, ale nie bardzo wiem co ma mi to dac procz wiedzy. Na usuwanie
                        ciazy w koncu za pozno.
                        Ja utylam kolo 5 kilo, nadwage mam solidna (ponad 15 kilo) wiec mam pozwolenie
                        na maksymalnie kolejne 5. Na szczescie z tyciem w ciazy raczej klopotow nie
                        mam, z zrzucaniem po ciazy tez nie. Tylko ta reszta pomiedzy ciazami sie
                        trzyma wink Ruchy czuje ale raczej z rzadka za to brzuszek posiadam pokazny wink)
                        efekt 5 ciaz niestety. Anemie tez posiadam, ale nieznaczna i ogolnie lekarz
                        jest w szoku ze wielorodka takie wyniki posiada, pomimo ideologicznego
                        sprzeciwu w sprawie brania materny wink) Podzywiam sie troche magnezem bo senna
                        jestem jak niedzwiedz wink)
                        Mikolaj w tym roku przyniesie zmywarke wink)))))) bo stara juz ledwo ciagnie,
                        cieknie i niedomywa. Podlacze sie do Mikolaja wiec i do zmywarki dorzuce
                        strzyzarke go jego rumcajsiej brody, o ktorej myslimy co miesiac kiedy Rumcajs
                        leci do fryzjera wink Dzieci maja wymagania ze hej, chyba dziadkow bedziemy
                        musieli zaangazowac wink)) bo w listach przewijaja sie lyzwy, rowery oraz lalki
                        z pelnym oprzyrzadowaniem wink))
                        • mamamona Re: MAJ 2004!!! 02.12.03, 09:46
                          mój lekarz całe szczęście nie daje mi materny, a sama o nią nie proszę.
                          wrzucił mi co prawda magnez z witaminą B6, ale porównując poprzednią i tą
                          ciążę, bardzo mnie ten magnez na nogi stawia wink))) niby to samo potrafi
                          czekolada, ale skutek uboczny jest za duży jak na mnie wink)))
                          teraz sama sobie dorzuciłam żelazo, bo marnie z tym pierwiastkiem jak u każdej
                          z nas pewnie. jem po każdym posiłku (2-3razy dziennie) po tabletce.

                          najwięcej utyłam niestety PO urodzeniu Poleczki, miesiąc po tym ważyłam więcej
                          niż w dniu porodu.nawet nie wiem jak to się stało, wstyd, pewnie podświadomie
                          moje boskie wielkie ciało magazynuje jeszcze więcej coby dzidziuś nie
                          zgłodniałwink))) rany, co to będzie po tym dziecku???

                          ja wybrałam w końcu trymer do włosów (może to samo co do brody??? wink)), bo mój
                          też biega co miesiąc na postrzyżyny tego co mu zostało, żeby było jeszcze
                          mniej.

                          pozdrówka mocne smile)))
                          • malgog Re: MAJ 2004!!! 02.12.03, 11:19
                            Kochane dziewczyny,
                            dziękuję Wam wszystkim za troskę o moją osobę i zainteresowanie moim zdrowiem.
                            Po tych wszystkich kłopotach - powiem szczerze - chyba po raz drugi nie
                            zdecydowałabym się na amniopunkcję, nawet jeżeli to nie amnio. spowodowało moje
                            kłopoty.
                            Po prostu nie chciałabym po raz drugi tego przechodzić i zamartwiać się tak jak
                            to czynię teraz.
                            Ja też łykam coś z apteki, ale zapomniałam jak się nazywa - nie jest to
                            materna, ale również przeznaczone dla kobiet w ciąży.
                            Co do wagi to specjalnie się nie przejmuję tym, że niewiele przytyłam - chyba
                            mam czas.
                            Ja zawsze byłam chudzinką i kiedy urodziłam Kubusia (ważyłam wówczas 61 kg)
                            sądziłam, że nie będę miała kłopotów ze zrzuceniem zbędnych kilogramów.
                            Niestety byłam w błędzie.
                            Po porodzie ważyłam 58 kg i przez ok. 2 lat moja waga wahała się w granicach 56-
                            58, a więc miałam ponad 10 kg więcej niż sprzed ciąży. Inna sprawa, że miałam
                            potworny apetyt (karmiłam piersią tylko kilka tygodni) i nie jadłam a żarłał
                            nawet 3 obiady dziennie.Potrafiłam przyjść do pracy na 8 rano i już przed 10
                            iść do bufetu na pierszy obiad, drugi obiad w normalnej porze czyli ok. 14, 15,
                            a kolejny po powrocie do domu.
                            Co do prezentów świątecznych to w tym roku u nas "bieda z nędzą" - rok temu
                            wprowadziliśmy się do nowego mieszkania, które ciągle wymaga jeszcze
                            umeblowania i wielu innych rzeczy a to niestety kosztuje. Do tego jeszcze
                            spłacamy kredyt mieszkaniowy (potwornie wysoki) i stwierdziliśmy, że zaciśniemy
                            pasa i uwiniemy się w kilka lat ze spłatą.
                            No więc to zaciskanie wygląda niewesoło i na wszystko brakuje, a aktualne mamy
                            wiedzą, że potrzeby pociech stale rosna, a wiadomo - samemu się odejmie od ust
                            a dziecku się nie odmówi.
                            Szkoda pisać.
                            Dla poprawy chumoru postanowiłam przed Świętami zrobić balejaż - widzę, że nie
                            będę osamotniona jeśli chodzi o malowanie włosów.
                            Pozdrawiam wszystkie mamy bardzo gorąco
                            Małgosia
                            • malgog Re: MAJ 2004!!! 02.12.03, 11:44
                              Tak na marginesie
                              Zauważyłam, że wśród nas jest wieczna-gosia - mama kilku pociech.
                              Ja nie daję sobie rady z jednym 3 latkiem i padam na nos więc jestem bardzo
                              ciekawa jak Ty radzisz sobie z trochę większą gromadką, szczególnie teraz kiedy
                              jesteś w ciąży.
                              Własnie sobie przypomniałam, że do 14 tyg. aktualnej ciąży nosiłam na rękach
                              swojego synka, ważącego prawie 18 kg.
                              Jak uniknąć "wchodzenia na ręcę" - moje dziecko nie może jeszcze zrozumieć, że
                              mama nie może go nosić na rękach a serce mi się ściska jak płacze biedaczek i
                              się przytula błagając o polulanie na rączkach.
                              Wiem, że ciąża to nie choroba ale jednak trzeba się oszczędzać - tu podziwiam
                              Julię, która przebyła daleką drogę do Ameryki Poł. i jeszcze przeżyła tyle
                              wspaniałych przygód.
                              Ale czy nie sądzicie, że pewne eskapady mogą być niebezpieczne - tak właściwie
                              nie wiemy co nam może zaszkodzić.

                              Na koniec coś wesołego.
                              Mój synek ma ostatnio bzika na punkcie wszystkiego co wojskowe - wojskowe
                              spodnie, byty, skarpetki, bluzki, nawet slipki - od stóp do głów chodzi
                              ubrany "na wojskowo"
                              Kiedy wczoraj robił kupkę z troską stwierdziłam, że jest dziwnego, zielonkawego
                              koloru - na to mój mały stwierdził z wielką powagą - mamo to ty nie wiesz, że w
                              dupce są różne kolory. Kiedy wstał z sedesu w podskokach pobiegł do babci i
                              stwietrdził - babaciu, babciu ja już nawet kupkę robię wojskową.
                              Małgosia
                              • wieczna-gosia Re: MAJ 2004!!! 02.12.03, 12:30
                                Musze wam powiedziec dzewczyny ze najkoszmarniej wspominam posiadanie
                                jedynaczki (chociaz krotko to trwalo).
                                Caly czas to dziecko cos ode mnie chcialo. A to na raczki a to rysowac a to
                                klocki a to cuda.
                                Powyzej jednego- najpierw mlodsze latalo za starszym, potem mlodsze latalo za
                                dwoma starszymi a teraz starsze siedza i sie chichraja, maja sekrety i wlasne
                                sprawy a mlodsze lata za starszym wink oraz wspolnie dwa mlodsze lataja za
                                starszymi wink jesli ktoraz z was jeszcze rozumie o co chodzi wink
                                Ja kocham swoje dzieci bardzo co nie zmienia faktu ze raz dziennie mam ochote
                                je ustawic pod sciana i rozstrzelac, a raz w tygodniu mam ochote rozstrzelac
                                siebie wink))))))
                                Na roczkach nie nosze chociaz tez mi wlaza. No tlumacze po prostu i przysiadam
                                na ziemi biorac na kolana. Ale staram sie nie podnosic. Na szczescie Ola ma
                                prawie 4 lata wiec juz sama chodzi Ula zas ma prawie dwa i ciezko sie z tym
                                godzi niestety szczegolnie powroty ze spacerow sa koszmarne- staram sie wiec
                                polaczyc spacer z odbieraniem starszych corek (nie bardzo to lubia) i one ja
                                pozniej wnosza.
                                Powiem wam jedno... a... moze wam nie powiem co by zludzen nie pozbawiac......
                                a co tam powiem..... 98% moich obecnych tzw zgrzytow z dziecmi to zgrzyty ze
                                stara gwardia. maluchom latwiej wybaczam, latwiej mi sie wyluzowac nawet jak
                                mi np dowod podra (koszmary senne) bo w koncu to moja wina a one glupie
                                jeszcze i tyle. Nas histeriami i buntami rzylatkow to ja sie w ogole nie mam
                                czasu skupiac- lezy ryczy - to niech lezy przynajmniej nie lazi i nie
                                broi wink)) za to stare dzieci to tez jeszcze dzieci, tez jeszcze glupie, za to
                                juz im sie wydaje ze jak stanik zalozony i okres jest to hoho- kobiety. I
                                przestepstwa sie jakby grubszego kalibru robia, pyskwki szybko przestaja byc
                                smieszne a tlumaczenia czesciej trafiaja na mur "nie bo nie". Dlatego cardamo
                                nie przejmuj sie talerzyki pochowaj wink to male piwko potem sie zaczyna wink
                                • mamakuba ha , ha ha 02.12.03, 13:30
                                  Usmiałam sie do łez z wojskowej kupy!
                                  Mój Kubus na razie niewiele mówi ale mądsry jest niezwykle.Ostatnio na mój
                                  komentarz "Ale mu pojechała" apropos awantury pewnej pani z Panem , Kubus
                                  powiedział brum, brum . Skubaniec taki mądry!
                                  Apropos wagi to przed pierwsza ciążą wazyłam 50kg a po niej 48kg i tak do tej
                                  pory, nie przytyłam nawet deko i zaczyna mnie to martwić. W ogóle być chudą tez
                                  jest do bani , bo nic sobie nie mozna kupić, wszystko na mnie wisi jak na
                                  wieszaku.
                                  Apropos amino, teraz kiedy wszystkie jestescie juz po moge wam opowiedziec
                                  histoię która zasłyszałam u mojego ginia, jak byłam w ciąży z Kubusiem.
                                  jego kolezanka- tez zreszta lekarka, poddała sie amino a dwa dni poźniej
                                  poroniła. Najgorsze jest to że po miesiącu odebrała wyniki ze z dzidzią
                                  wszystko w porzadku. No i ta historia skutecznie mnie do amino zraziła. Takze
                                  Małgosiu, Julio i ksel ciesze sie że wszytstko sie dobrze skonczyło w waszym
                                  przypadku. Ksel z ty odebrałas juz wyniki? Czy znasz juz płec dzidzi? A czy
                                  któras z pozostałych majowych mam zna juz płeć?
                                  pozdrawiam
                                  Ania
                          • mamaolenka Re: MAJ 2004!!! 02.12.03, 11:24
                            Ja pojawiłam się tak póżńo, bo najpierw założyłam wątek czerwcowy. Tak jakoś
                            wydawało mi się, że skoro maleństwo powstało 3 września, to urodzi sie około 3
                            czerwca, póżniej okazało się, że dokładny termin to 26 maja...
                            Piszecie o Waszych przedziwnych snach ciażowych, a ja myslałam, że to tylko mnie
                            męczą dziwne nocne obrazy (przy pierwszej ciąży nic takiego nie miałam).
                            Ostatnio śniło mi się, że urodziłam jeszcze raz dziewczynkę i to była ta sama,
                            moja pierworodna córeczka, która powiedziała, że ten drugi raz to taki żarcik...
                            Rzeczywiście jestem z Krakowa, tu się urodziłam i spędziłam prawie całe moje
                            dotychczasowe życie (z przerwą na studia w Paryżu). Cardomono, pytasz o
                            romantyczne miejsca w Krakowie... jest ich bardzo dużo i chętnie sporządzę Ci
                            listę moich ulubionych. Ja też lubiłam bardziej Kazimierz za dawnych lat...
                            Ciekawa jestem jak się czujecie, czy macie jeszcze typowe objawy wczesnej ciąży?
                            Ja niestety cały czas mam jeszcze mdłości, ale w pierwszej ciąży też tak
                            było...Co do wgi to nie jest tragicznie, bo jeszcze nic nie utyłam, ale z
                            pirwszej ciaży zostało mi 10 dodatkowych kilogramów...Pozdrawiam serdecznie- Alex
    • cardamomo dzień doberek:-) 02.12.03, 12:02
      Dziewczynki,

      zaglądam tu tylko na minutkę, bo muszę pędzić do pracy.

      Alex - z niecierpliwością będę czekać na listę romantycznych miejsc w
      Krakowie - trzymam Cię za słowo, że taką sporządzisz.

      Małgosiu - ja też podziwiam wieczną Gosię za cierpliwość w wychowywaniu takiej
      gromadki dzieci (ja bym na pewno nie dała rady). Czasem się zastanawiam, że
      może trzeba odpowiednio wcześnie zacząć powiększać rodzinę, to człowiek staje
      się bardziej wyrozumiały. A tak, pierwsze dziecko przed 30-tką, kiedy lubimy
      sobie pospać, pojeździć w nieznane, poleżeć z książką na trawie i tu nagle
      ooops - bobas. Ja nie jestem zbsolutnie cierpliwa jeśli chodzi o rozpieszczone
      dzieci moich znajomych, które demolują mi mieszkanie i biją talerzyki od
      ukochanych filiżanek, ale mam nadzieję (wink, że mój dzidziuś będzie super
      wychowanym, grzecznym ideałemwink)))

      Ściskam Was wszystkie,

      Eliza
      • malgog Re: dzień doberek:-) 02.12.03, 13:53
        Wieczna-gosiu
        Czy dobrze wywnioskowałam, że masz cztery dziewczynki - Ty to jesteś
        szczęściara.
        Ja tym razem też obstawiam dziewczynkę - ale będzie co Bóg da.
        Co do planowania ilości posiadanych dzieciaczków to niestety jeśli chodzi o
        mnie to jest już trochę za późno - Kubusia urodziłam w wieku 34 lat, teraz
        skończone 37 więc na kolejne dziadki chyba już się nie załapię. Inna sprawa, że
        mój mąż to stawiał sie okoniem nawet na drugą dzidzię ale teraz trochę zmiękł
        (nie ma wyjścia).
        Ja zawsze marzyłam o licznej rodzinie - przynajmnie trójce dzieci.
        Cierpliwości nie mam za grosz nawet dla swojego dziecka nie mówiąc o cudzych,
        chociaż jak pisze wieczna-gosia - więcej dzieci lepiej się chowa.

        Jeśli chodzi o Julię to wie już wszystko o swoim dzieciaczku tzn., że zdrowe
        (prędzej czy później mąż pewnie puści parę co do płci - ja bym od swojego taką
        informację natychmiast wyciągnęła).
        Ale ksel - co z Twoimi wynikami (jeśli oczywiście można wiedzieć?).
        Całuski dla wszystkich
        Małgosia
        • ksel Re: dzień doberek:-) 03.12.03, 10:01
          Wynik amnio bedę miała dopiero ok.18 grudnia, więc czekam nawet spokojnie,
          może dlatego że wcześniej robiłam PAPP-A i mi wyszło małe ryzyko (1:5300)i USG
          dobre.
          Piszecie tu że dzieci chowają się lepiej w gromadce - na pewno tak, ale ja
          podobnie jak malgog mam skończone 37 lat, syn 5 lat, więc trzeciego nie planuję
          ze względu na wiek, chociaż nigdy nic nie wiadomo, bo mojej przyjaciółce teraz
          w wieku 40 lat właśnie trafiło się trzecie i są bardzo szczęśliwi. Mój mąż
          bardzo chciał mieć drugie dziecko, marzy o dziewczynce. Synek nie może się
          doczekać na rodzeństwo, nie pojmuje kwestii czasowej. Na razie jest pozytywnie
          nastawiony, a jak będzie po urodzeniu to się okaże. Powiem wam, że ja też nie
          mam cierpliwości do dzieci, ale starm się i muszę powiedzieć że mi to coraz
          lepiej wychodzi. Jak to powiedziała kiedyś pewna psycholog "Nie musicie być
          idealnymi matkami, bądźcie po prostu dobrymi matkami"
          Pozdrawiam Was ciepło
          Marianna
      • pola777 Re: dzień doberek:-) 02.12.03, 14:05
        Dzien doberek
        Wlasnie, ciekawe czy to ze dziecko jest grzeczne to zalezy od wychowania czy od
        genow. Bo ja szczerze watpie zeby z naszych charakterkow wylągł się aniol.
        Jezeli chodzi o ta wage to ja zawsze przy wzroscie 167cm wazylam ok 57-58 kilo
        i bylo w sam raz. Teraz 64 ale jak juz mowilam wszystko w brzuch i w piersi
        poszlo. Straszne te historie z amnio, naprawde Bogu dziekuje ze narazie nie
        musze stawac przed takim wyborem ale kto wie co zycie ma dla mnie w zanadrzu..
        Narazie probuje sie wyluzować przed czwartkowa wizyta i mam nadzieje ze w
        dalszym ciagu wszystko ok. Jezeli chodzi o sny to dzis mialam najgorszy z
        mozliwych - naczytalam sie poradnikow o ciazy trafilam na rozdział o
        niewydalnosci szykji macicy i dostalam przed zasnieciem paranoji ktora sie
        uzewnetrznila w moim snie- obudzilam sie wyjac prawie.Ja nie wiem co sie dzieje
        ale po tych dwoch okropnych miesiacach nie potrafie sie wyluzowac.. Oprocz tego
        snila mi sie wojna w ktorej bralam udzial na francuskiej riwierze, hodowla
        bialych koni, szukanie skarbu i pozniej ucieczka, no po prostu piraci to za
        malo. Szkoda ze nikt nie wymyslil maszynki do rejestrowania snow, mialabym
        niezle materialy na scenariusze. Za malo ruchu powtarzam i psycho mi siada..
        • mamamona Re: dzień doberek:-) 02.12.03, 22:47
          a ja Wam mówię, że własne zawsze jest najgrzeczniejsze.
          Gosię świetnie rozumiem, bo chociaż mam jedną tylko Polcię, to teorię mam jak
          Ona-w grupie dzieci lepiej się chowają.
          juz wspominałam swój analogiczny przykład na mopsach (które mam dwie).
          najpierw dostałam Yodę, która chciała tylko ze mną spać, jeść i bawić się.
          miesiąc później po przeczytaniu sterty poradników o tej rasie dorzuciłam drugą
          Jabbę (są na zobaczcie! z Polcią), i jak ręką odjął! po krótkim etapie
          zazdrości, pieski pięknie razem jedzą (tylko jedna micha, bo i tak jest
          hierarchia, nawet jak są dwie, to czarna suczka nie ruszy przed skończeniem
          Yody), bawią się (to dopiero ubaw), i śpią przytulone, często jak chiński znak
          równowagi - jing i yang, czy jak to tam.

          wracając do dzieci wink)), fakt, że czasem mam chęć ukiścić Polcię w kapuście
          kiszonej, ale rany jaka ona najmądrzejsza i najładniejsza. mnie dzieci ogólnie
          nie podniecają, zachowuję dystans, i tak znacznie mniejszy niż przed
          urodzeniem Polci (teraz beczę jak się dzieciom krzywda dzieje).
          ale dzieci to sens, nawet te porcelany im wybaczycie, i to bez mrugnięcia
          okiem wink)))


          pozdrowienia mocne nie w pasie smile))
        • mamamona Re: dzień doberek:-) 02.12.03, 22:47
          aha, i jeszcze, mi lekarz w 15 tygodniu zobaczył "siusiaczka, który może być
          łechtaczką". czy to się liczy??? wink))
    • cardamomo :-))))))))))))))))))))))))))))))) 03.12.03, 00:51
      Dziewczyny, ale się uśmiałam z Waszych maili!!
      Gosiu, zwłaszcza fragment o okresie i stanikach mi się podoba!! Nagle mi się
      przypomniało, jak sama miałam pierwszy stanik "zerówkę" i uważałam, że niezła
      ze mnie kobieta, no, a w każdym razie dorosła!wink))
      Mona, własne dzieci są zawsze najinteligentniejsze i rozwijają się szybciej
      niż ich rówieśnicy, prawda? Penis, który może być łechtaczką hmn... Właściwie
      wszystko jasne. Fajny ten lekarz, bardzo konkretny.
      Pola, może założymy Księgę Snów Majówek? Ja też mogłabym dorzucić parę
      ciekawych historii. Ostatnia to taka, że ojcem mojego dziecka jest Anthony
      Hopkins, a akcja dzieje się w Chinach.
      Pocieszacie mnie tymi snami, to znaczy że nie wariuję (jeszcze).

      A ja właśnie wróciłam z pracy i zasiadam z herbatką do magazynów o ogrodach
      (angielskich, francuskich, niemieckich). Z większości nic nie zrozumiem, ale
      obejrzę sobie obrazki.

      Śpijcie słodko,

      Eliza
      • juliaaaaa Re: Milego dnia 03.12.03, 10:45
        Ale żeście się rozpisały: uwielbiam czytać Wasze listy. Zwłaszcza, gdy
        pocieszają mnie, że nie jestem odosobniona w swoich dziwactwach i pokrętnych
        myślach. Dziękuję za wszystkie maile dotyczące wychowania dzieci. Od
        ostatniego USG 3D poczułam silniejszą więź z Ludkiem i poczułam jego realne
        istnienie. Natychmiast przestraszyłam się, że nie poradzę sobie z wychowaniem
        i moje dziecko skończy jak patologiczny przestępca wink Ale czytam Wasze posty o
        wychowaniu dwójki, trójki i czwórki dzieci i pocieszam się, że może z jedynką
        sobie poradzę, jak sądzicie?

        Ja od początku ciąży (21 tydzień) przytyłam już trzy kilo i czuję, że każdego
        dnia mam coraz większy brzuch. Znajoma położna zaopatrzyła mnie w cztery
        (podobno) najlepsze kremy na rozstępy i do codziennej toalety porannej i
        wieczornej doszedł obowiązek smarowania. Ten obowiązek zwaliłam na Ukochanego,
        który śmieje się, że jego dłonie będą już zawsze wolne od rozstępów. Dwa razy
        dziennie przystępujemy do procesu smarowania, wcierania i masaży, które często
        przeistaczają się w grę wstępną smile)) Możecie sobie wyobrazić, jak nasmarowani
        jesteśmy już PO.

        Życzę Wam cieplutkiego dnia i żebyście odnalazły drogę w tej mgle
        Julia
      • juliaaaaa Re: Milego dnia 03.12.03, 10:45
        Ale żeście się rozpisały: uwielbiam czytać Wasze listy. Zwłaszcza, gdy
        pocieszają mnie, że nie jestem odosobniona w swoich dziwactwach i pokrętnych
        myślach. Dziękuję za wszystkie maile dotyczące wychowania dzieci. Od
        ostatniego USG 3D poczułam silniejszą więź z Ludkiem i poczułam jego realne
        istnienie. Natychmiast przestraszyłam się, że nie poradzę sobie z wychowaniem
        i moje dziecko skończy jak patologiczny przestępca wink Ale czytam Wasze posty o
        wychowaniu dwójki, trójki i czwórki dzieci i pocieszam się, że może z jedynką
        sobie poradzę, jak sądzicie?

        Ja od początku ciąży (21 tydzień) przytyłam już trzy kilo i czuję, że każdego
        dnia mam coraz większy brzuch. Znajoma położna zaopatrzyła mnie w cztery
        (podobno) najlepsze kremy na rozstępy i do codziennej toalety porannej i
        wieczornej doszedł obowiązek smarowania. Ten obowiązek zwaliłam na Ukochanego,
        który śmieje się, że jego dłonie będą już zawsze wolne od rozstępów. Dwa razy
        dziennie przystępujemy do procesu smarowania, wcierania i masaży, które często
        przeistaczają się w grę wstępną smile)) Możecie sobie wyobrazić, jak nasmarowani
        jesteśmy już PO.

        Życzę Wam cieplutkiego dnia i żebyście odnalazły drogę w tej mgle
        Julia
        • dona29 Re: Milego dnia 03.12.03, 11:21

          To prawda Julio - poczucie wspólnoty i nieosamotnienie w dziwactwach czy
          zwykłych niepokojach,to potęga tego forum.
          Ja jestem po porannym mierzeniu cisnienia - i wreszcie jakoś przyzwoicie to
          wygląda - muszę to kontrolować 2 razy dziennie.Poza tym - cudowne sa poranki
          na L4wink)))))))))Nie wiem dlaczego,odczuwam potworną niechęć do pracy i
          najlepiej się czuję w domowych pieleszach.Może dlatego,że moja praca w ogóle
          nie specjalnie mnie pociąga - bo co może być pociągającego w stukaniu w
          komputer 8 godzin dziennie,kiedy prawie pod nosem ma się Pola Mokotowskie i
          nieodpartą chęć spacerowania do upadłego??????
          Pozdrawiam Was,miłego dnia - tralalawink))))))))))))
          Dona
          • pola777 Re: Milego dnia 03.12.03, 12:08
            gra wstepna..ja juz zapomnialam co to jest. Buuusmile Elizo,dzis mialam znow sen
            nad sny a mianowice ze zadzwonilam do swojego mężczyzny i mowie zeby mi cos tam
            jeszcze przywiozl jak bedzie lecial w Piatek a on na to ze chyba nie przyjedzie
            bo przyjezdza do niego jego ciezarna zona i zostaje na noc. Ja mowie- Jak
            to???? A on na to ze będę dobra Matka chrzestną. Po czym dodal- nie martw sie,
            nie badz zazdrosna ja sie ozenilem przeciez zanim sie poznalismy.. No i tak w
            kolko, wszystkie poranki budze sie zlana potem, lzami, lub wsciekla a potem
            smieje sie do lez. I musze wam powiedziec ze mezczyzni tez maja nienormalne
            sny!!! Moj Luby zwierzyl sie ostatnio iz snilo mu sie ze ucieklam z dzieckiem z
            powrotem do Polski dla innej kobiety Ha ha ha smile)
          • madziki Re: Milego dnia 03.12.03, 13:02
            Witam wszystkie mamusie i brzuszki!
            Zgadzam się z Doną, że poranki na L4 są cudowne. Nie trzeba wstawać o świcie i
            pędzić do pracy, po to żeby usiąść przed komputerem. Nareszcie odpoczywam od
            tego i ciągle czuję niedosyt tego odpoczynku. Dowiedziałam się niedawno, że
            jeszcze jedna koleżanka z pracy z mojego wydziału jest w ciąży, ale termin ma
            chyba na czerwiec. Podobnie jak ja też siedzi już na L4.
            Czas biegnie strasznie szybko do przodu. W sumie to dobrze, bo już bym chciała
            wiosnę, maj... utulić moje maleństwo w ramionach. Na razie nadal nie odczuwam
            ruchów, no ale to pierwsza ciąża, a i warstwa tłuszczyku na brzuszku, więc
            pewnie jeszcze troszkę poczekam. W drugiej połowie grudnia tuż przed moimi
            urodzinami idę na USG. Może będę miała prezent urodzinowy i dowiem się jakiej
            płci dzieciątko noszę pod sercem.
            Cieszę się, że u Was wszystko w porządku. Tak trzymać!
            Jak u Was wyglądają przygotowania do świąt oprócz wybierania prezentów? Ja na
            razie tylko wymyślam co komu kupić siedząc w domu. Samochód mam w naprawie po
            małej stłuczce, a nie mam ochoty tłuc się zatłoczonymi tramwajami czy
            autobusami po mieście.
            Męża ciągle nie ma całe dnie w domu, ale towarzystwa dotrzymują mi ciągle dwie
            kotki. Już się przyzwyczaiły, że jestem w domu, więc są bardzo szczęśliwe.
            Jedna ciągle przesiaduje na moich kolanach, a raczej rozkłada się w dziwnych
            pozycjach i śpi... teraz również i nie pozwala mi pisać, bo przecież trzeba ją
            głaskać.... Rano budzą mnie albo pomiaukiwaniem albo przebieganiem po mnie
            przez łóżko.

            Pozdrawiam,
            MAGDA i maleństwo (13.05.2004)
            • mamakuba Re: Milego dnia 03.12.03, 15:30
              Madziki, kiedy masz urodzinki?
              Ania
              • juliaaaaa Re: Milego dnia 03.12.03, 15:46
                Dona, czy dobrze zrozumiałam, że mieszkasz obok Pól Mokotowskich??? Ja też!!!
                Może nawet kiedyś się mijałyśmy? Już kiedyś pisałam, że chodzę tam często z
                moim wielkim, czarnym psem. Może się kiedyś tam spotkamy?

                Magda, Dona, zazdroszczę Wam tego wylegiwania się na L4. Ja też lubię dni,
                kiedy nie mam zajęć na uczelni i mogę dłużej pospać. Całe dnie poświęcam na
                pisanie doktoratu, czytanie książek i słuchanie muzyki. Czasem pójdę na basen
                lub jogę. Ale wszystko w zwolnionym tempie, bez przymusu. Jednak jestem osoba
                bardzo aktywną i na dłuższą metę tak bym nie mogła. Dlatego cieszę się, że
                następny dzień jest pełen biegania, załatwiania i zajęć ze studentami. Wtedy
                jestem tak zmęczona, że z radością witam dzień, w którym nie mam zajęć.

                Pola, ja - nawet nie będąc w ciąży - miewam pokręcone sny i już się do nich
                przezwyczaiłam. Ale w ciąży to dopiero science-fiction połączone z Kawką wink
                Najważniejsze to umieć się śmiać i podchodzić to tego z dystansem. A kiedy
                Twój Ukochany wróci do Ciebie z wojaży?
              • madziki Re: Milego dnia 03.12.03, 15:55
                Ja sprawiłam mojej mamie niespodziankę na święta i urodziłam się 21 grudnia,
                chociaż w planach miał to być dopiero styczeń.

                Pozdrawiam,
                MAGDA i maleństwo (13.05.2004)
                • cardamomo Re: Milego dnia 03.12.03, 16:38
                  Jak ja się cieszę, że taki ruch na naszym wątku!

                  Czy nie wydaje się Wam, że zwierzaki wyczuwają nasz "odmienny stan"? Mój kocur
                  nie daje mi spokoju - masuje mi brzuch, wchodzi mi na głowę i przysysa się do
                  szyi. Ach, jak lubi stanąć o poranku na mojej obolałej piersi, zapaść się w
                  nią ciężką łapą i patrzeć w dal... Auuuu!! Zrzucam go na ziemię, a on z wielce
                  obrażoną miną idzie na śniadanie.
                  Ostatnio zauważyłam, że nawet, kiedy wyleguję się w łóżku do 11 (czasem się
                  zdarza...), on śpi ze mną, bez potrzeby opuszczania łóżka. Leniuch jeden.
                  Co do zakupów świątecznych, to jak zwykle nici z mojego postanowienia kupienia
                  wszystkiego do końca listopada. Mam prezenty dla dzieci mojego brata - ręcznie
                  robiony samochód (sama bym taki chciała mieć) i ręcznie uszytego misia.
                  Dla ukochanego na Mikołajki banalnie koszula w paski, dla mamy książka o
                  robótkach na drutach i... jeszcze wszystko przede mną.
                  Mam zamiar wybrać się na poszukiwania w poniedziałek przed południem, to chyba
                  jedyna nadzieja na to, że będzie choć trochę mniej ludzi.
                  Ostatnio pomyślałam, że najchętniej kupiłabym wszystkim szklane kule z
                  welonkiem w środku (welonek to złota rybka, gdyby któraś z Was nie wiedziała:-
                  ), ale jak ja przetransportuję te kule? Na szczęście nie tak dużo mam tych
                  prezentów do kupienia.
                  Zauważyłam, że przedświąteczny szał objawia się w ludziach na różne sposoby -
                  zauważyłyście kolejki w cukierniach?
                  Jak Wam kiedyś pisałam, zrobiłam ciasto na świąteczne pierniczki, które musi
                  leżeć w lodówce 4-5 tyg, termin pieczenia wypada mi na 20.12 i zaglądam co
                  jakiś czas, żeby sprawdzić, czy nie spleśniało. Hmn, muszę powiedzieć, że na
                  razie nieźle się trzyma.

                  Też czasem tęsknię za L4, ale niestety pracuję "na swoim" i nie mogę sobie
                  odpuścić, bo mamy dużo przedświątecznych zleceń. Ale - podobnie jak Julia -
                  nie wyobrażam sobie nicnierobienia, bo mam okrutne wyrzuty sumienia. Zresztą,
                  dobrą stroną tego stanu rzeczy jest to, że nie mam czasu na myślenie o wadach
                  wrodzonych i dni mijają bardzo szybko, a ja z coraz większą radością oglądam
                  brzuszysko w lustrze. Czy na Waszych brzuchach też pojawiają się włosy? Czy
                  zaczynam zamieniać się w Panią Szympansicę?

                  Dobrze, kończę już, bo muszę bieeeeec!!!
                  pa, pa
                  • pola777 BEDZIE CHLOPAK!!!!!!! 03.12.03, 18:20
                    Dziewczyny, Moj Dave nazwal mnie czarownicasmile)) Od dnia numer jeden czulam ze
                    chlopak, wymyslilam imie, mowilam 'he', 'him' i zawsze Noah Noaś itepesmile) Dzis
                    rano dostalam strasznych boli brzucha o 7, nie przeszlo do 15 w zwiazku z czym
                    juz nie chcialam czekac na wizyte jutrzejsza tylko wskoczylam w taxi i
                    podjechalam do szpitala w ktorym lezalam zeby obejrzal mnie lekarz dyzurny
                    (ktory jest znajomym mojego lekarza prowadzacego) i powiedzial ze wszystko
                    normalnie ale jesli nie przejda bolesci to na obserwacje... A moje kochanie
                    przylatuje w piatek i to nasze ostatnie dni zanim pojedzie do Australii,,,
                    blagam trzymajcie kciuki...!!! Nie chce wracac do szpitala... sad

                    No tak czy siak dzidzius bardzo duzy, ladnie rosnie i wszystko ok tylko skad te
                    bolesci??. Jutro mam isc jeszcze na dopochwowe zmierza mi szyjke macicy i
                    zobaczymy czy ok. Mialam takie bole jak monstrualne menstrualne,zwijalam sie po
                    3 nospach w klebek...boli was brzuch w ogole??
                  • pola777 kocia milosc 03.12.03, 18:22
                    Elizo, wiem o co chodzi ale to podobno normalne. Moja kotka ma 16 lat i nigdy
                    nie byla pieszczochem a wrecz przeciwnie, zawsze swoimi drogami smile W tej chwili
                    spi ze mna na poduszce i najchetniej to caly czas by przy mnie warowala, misje
                    sobie jakas wymyslila chyba smile
                    • mamamona MAJ 2004 03.12.03, 23:01
                      Pola, trzymam za Was kciuki. mnie też dziś brzuch boli, może nie aż tak
                      strasznie, ale boli, a rzadko mi się zdaża. może to pogoda? albo dziecko
                      rośnie i macica się rozszerza? na pewno wszystko będzie dobrze.
                      no i gratulacje że chłopak! dlatego tak Cię molestuje, już od pierwszej
                      zygoty. chłopcy mają to we krwi wink))

                      u mnie nie dość że ten ból brzucha, to jeszcze Polcia wiedźma do dziś ciąga
                      mnie za bluzkę z krzykiem: da! da!, i do dziś wciąż ją karmię. częstotliwość
                      ograniczam jak mogę, ale w chwili stresu, bólu (bo ząbki rosną) czy po prostu
                      nudy, mama da! krzyczy ta mała jędza. wciąż liczę na ten niesprawdzony naukowy
                      fakt, że jak mama w ciąży, to jej się mleko zmienia, i dzieci same rezygnują.
                      na razie dochodzimy do tego, że Polcia będzie objadać noworodka wink))

                      u nas mopsy nic nie czują. bawią się jak zawsze, no i dużo spią, jak my (dziś
                      do 9 wszyscy! a na ogół Polcia o 7 wstaje).

                      pozdrawiamy mroźniej już. komplet prezentów już mam, zostają mi tylko nagłe
                      olśnienia, i wtedy ewentulanie coś się dorzuci wink))

                      pozdro ziomale (dziś na nemo byliśmy wszyscy, nie na babykinie, i było za
                      głośno. Polcia się strasznie bała tych huków, tak strasznie, że aż zasnęła. a
                      moje drogie, i mojej córeczki to objaw nadmiaru wrażeń, od maleńkości ucieka w
                      sen, spryciurka smile))

                      no to pa!
                      • malgog Re: MAJ 2004 04.12.03, 09:36
                        O Jezu dziewczyny ja też miewam głupie sny, o tym, że na pączątku ciąży śniły
                        mi się dzieci z zespołem Downa to już chyba pisałam.
                        Brzuszek mnie też pobolewa czasami, ale ja w zasadzie unikam brania wszelkich
                        medykamentów, nospy też , szczególnie, że kiedy leżałam w szpitalu szpikowali
                        mnie nospą 3x dziennie. Czekam, aż przejdzie - do tej pory zbyt mocno nigdy nie
                        bolało.
                        Mój Kuba znowu jest chory - już prawie wychodził po 5 tygodniach kaszlu a
                        wczoraj wieczorem znowu temperatura podskoczyła ponad 38 i kaszel potwornie
                        duszący. Zwariować przyjcie - dzisiaj znowu lekarz no i od poniedziałku musze
                        się głowić co z dzieciakiem zrobić tzn. z kim go zostawić bo o przedszkolu mogę
                        zapomnieć, a zaczął się nawet przyzwyczająć.
                        Obłęd. Do tego wszyscy chorzy, po cichu liczyłam na teściową a ta chora na
                        grypę, też nie wiem który tydzień się to ciągnie.
                        Mąż też zaziębiony ale chodzi do pracy tylko ja trzymam się dzielnie.
                        Niech ta jesień i zima w końcu się skończą - ja jestem ciepłolubna więc teraz
                        nie czuję się najlepiej (oczywiście psychicznie).

                        Acha, czy są wśród nas Basie ????
                        Dzisiaj ich święto - wszystkiego najlepszego (moja najukochańsza koleżanka też
                        nosi to piękne imię).
                        No i święto mojego męża, który właśnie dzisiaj kończy ...... duuuuużo lat, tak
                        więc wieczorem drobna imprezka w gronie rodzinnym.

                        Dziewczyny piszcie dużo - świetnie się czyta wasze opowieści o snach,
                        książkach, piersiach, kłopotach z dziećmi (wieczna-gosia) - super.
                        Trzymajcie tak dalej.
                        Całuski w ten zamglony poranek.
                        P.S. Czy wybrałyście już szpitale w których przyjdą na świat wasze maleństwa, a
                        może idąc za przykładem wiecznej-gosi będziecie rodzić w domu ?
                        Pozdrawiam Małgosia
                        • juliaaaaa Re: MAJ 2004 04.12.03, 09:59
                          Pola, gratulacje chłopaka!!!! A zatem Twoje przeczucia się sprawdziły,
                          czarownico. Mam nadzieję, że i pod moim sercem rośnie dorodny chłopak. Choć
                          bardzo grzeczny, bo bóli nie mam żadnych, a kopnięcia to raczej muśnięcia.
                          Pola, trzymaj się dzielnie i nie dawaj żadnym bólom. Poza tym jak przyleci
                          Twój Ukochany, to żaden ból nie straszny wink
                          Mona, co jakiś czas zaglądam do zdjęć i podziwiam Twoją Poleczkę i psiaki.
                          Wszyscy jesteście cudni. smile Pisałaś kiedyś, że będziesz w grudniu w jakimś
                          czsopiśmie. Czy dla takiej gapy jak mogłabyś powtórzyć nazwę czasopisma i
                          powiedzieć na której stronie będziesz? Chętnie się zaopatrzę
                          Małgosiu, czy masz już wyniki amnio? Moje przyszły dopiero w tym tygodniu,
                          zatem 6 tygodni od wykonania-strasznie dłuuugo. Ale najważniejsze, że już
                          Downy nie będą mi się śniły. Co do szpitala, to na razie obstawiam Damiana,
                          ale poród w domu też byłby fajny, zwłaszcza gdyby odbierał go mój mąż...
                          Słyszałam w Trójce, że w sobotę ma spaść śnieg. Byłby to piękny prezent na
                          Mikołajki, bo ja uwielbiam, gdy jest biało. Co to za święta bez kuligu?
                          • dona29 witojcie;-)))))hej;-)))) 04.12.03, 10:14
                            po góralsku was dziś witam, w ten cudowy L-czterowski poranekwink)))Widzę,że
                            już Pola posiada wiedzę,jaką i ja chciałabym sie poszczycić.Gratuluję!Ja
                            niestety mam mieszane uczucia - i nie wiem,czy moja podświadoma chęć urodzenia
                            tym razem dziewczynki,nie wpływa na moje przeczucia...W pierwszej ciąży
                            wyraźnie czułam,że noszę w sobie małego dżentelmena i to się sprawdziło -
                            tyle,że wtedy nie preferowałam żadnej płci.A teraz...cóż..poczekam i zobaczę.A
                            propos - od którego tygodnia można stwierdzić płeć?
                            Co do bóli brzucha - przyznam,że nie miewam takich problemów,a moje kopnięcia
                            to zdecydowanie "pukanie" - najlepiej odczuwalne wieczorem,kiedy leżę.
                            A teraz mam prośbę - powiedzcie mi...czy po mału rozglądacie się w sklepach z
                            dziecięcymi akcesoriami???Mnie potwornie korci - ale nie mam odwagi,chociaż
                            właśnie doliczyłam się,że będąc w ciązy z Jasiem - już kompletowałam różne
                            gadżeciki.
                            Co do szpitala...wygląda na to,ze będe rodzić w MSWiA.Ale ta decyzja jeszcze
                            może ulec zmianom.
                            Julio - nie mieszkam koło Pól Mokotowskich,a pracuję tam...hmm..w pewnym
                            Urzędzie,który z racji Twojego zamiesziwania na Ochocie,powinien być Ci
                            znany,hi,hiwink)))))Wiesz,o czym mówię???wink))))))))))))))
                            Moc całusków i milusieńkiego dnia - lecę po prezenty Mikołajkowe,pa,pawink))
                            • pola777 :)))))))))))))))) 04.12.03, 11:54
                              nie mam pojecia w jakim szpitalu chce rodzic, w ogole o porodzie chce myslec
                              jak najmniej do czasu gdy nastanie, a potem chce szybko zapomniec- narazie mam
                              tendencje do takiego myślenia- jako bardzo mlode i zestresowane dziewcze (hłe
                              hłe) smile A co do dzieciecych akcesoriow to szperam czasem po roznych
                              internetowych stronach, przegladam ciuszki Gap ktore sa boskie i najchetniej to
                              juz kupowalabym...ale nie widze po prostu potrzeby. Jestem pewna ze zaczne
                              kupowac za dwa,trzy miesiace tak aby wszystkiego pozniej nie musiec sprowadzac
                              naraz bo to zbyt duzy wydatek...I porod i bank krwi pepowinowej- to wszystko
                              kupa pieniedzy..! Z kolei teraz nie chce zapeszyc- chociaz w te zapeszania
                              itepe to głupota czysta wierzyc..trudno to wierzeniem nazwac bo zdrowy rozsadek
                              mowi co innego ale skoro glupie przesądy do głowy od maleńkosci nam wpajano to
                              skorupka nasiąka. W sumie wierzę w silniejszą Opatrzność niż w czarnego kota
                              wiec 'hipokryzją' jest myslenie o glupotach. Ok- zrymowalo mi sie czyli sie
                              zapedzam.
                              Wiem, dziwne z tym przeczuciem o plci dzidziusia ale w koncu bylo 50/50 a nie
                              jeden z dziecieciu.. tak czy inaczej bylam pewna i zadnej niespodzianki mi to
                              nie zrobilo. Mial byc chlopak i jestsmile))))) Wymarzony od dawien dawna. nie
                              planowany co prawda, ale chcianysmile)) Dona, podobno juz w 19 tygodniu mozna
                              stwierdzic. W 15-16 jeszcze moga pomylic lechtaczke z siusiakiemsmile

                              Tak w ogóle to oddaję laptopa dziś do serwisu, ide do fryzjera pierwszy raz od
                              wrzesnia i spiesze na usg komputer bede miala dopiero w poniedzialek...ale w
                              przyszlym tygodniu bede zajeta ukochanym- wiec nie martwcie sie o mnie gdybym
                              chwilke nie pisala *buzka*.

                              JULIO: masz ogromnego czarnego psa i chodzisz po Polach Mokotowskich- ja
                              mieszkalam obok Pol Mokotowskich zanim przeprowadzilam sie do Londynu rok temu,
                              i kojarze jak przez mgłe dwa ogromne czarne psy. Ja wtedy jezdzilam na rolkach
                              główną alejka a obok mnie biegl mlodziutki owczarek niemiecki. Albo i bylam bez
                              rolek i najczesciej sama z psem na spacerze. Blondynka dlugie wlosy i
                              zwariowane pol - szczenie obok. Pamietam ze zawsze uciekalam przed duzymi
                              czarnymi psami bo balam sie ze zjedza mojego Noxasmile

                              NAZRAZIEsmile

                            • cardamomo Mission Pregnancy 1 04.12.03, 11:55
                              Witojciewink
                              U mnie dziś laba, nie idę do pracy, a na zakupy świąteczne. Spałam do 11 (a
                              co!) i właśnie przymierzam się do śniadanka. Mój kocur też ma chyba MISSION
                              PREGNANCY 1, ale biedaczek jeszcze nie wie, że jego opieka i poświęcenie
                              obróci się przeciwko niemu. Nie kojarzy jeszcze, że piszczące dzieci, które
                              nas odwiedzają, a przed którymi musi uciekać do szafy, to efekt tej samej
                              magii, która tak go dziś ekscytuje. Hmn, sam jest ojcem czwórki dzieci i
                              kiedyś znajomi przyszli do nas z jego nie wykastrowanym, rocznym synem, który
                              był dla niego bezlistosny. Tak to jest - dzieci są niewdzięczne, bez wyjątkuwink

                              Ja czuję się cudownie po wczorajszej jodze - leniwe cielsko musiało trochę
                              popracować, a Ludek pewnie się zastanawiał nad szaleństwem swojej matki,
                              obracającej brzuch na wszystkie strony. I zamierzam tak trzymać.

                              Pozdrawiam Was ciepło. Dziś sniło mi się, że spadł śnieg, więc może naprawdę
                              spadnie w sobotę i będzie piękna zima? No bo przecież bez śniegu nie ma
                              Mikołaja, bo sanie nie pojadą po betonie...

                              smile))
                • mamakuba Re: Milego dnia 04.12.03, 12:10
                  he, he ja przetrzymałam moją do 23 grudnia
                  A.
                  • wieczna-gosia Re: Milego dnia 04.12.03, 12:44
                    Pola Mokotowskie rulezzz!
                    Jak czasami z tymi czarnymi psami zobaczycie taka kuleczke ze skalami pod
                    pacha to wlasnie ja lece na wydzial geologii wink) ktory tuz za polami sie
                    znajduje wink)
                    Przez pola latam bo to okazja do spacerku a leniuch to moje drugie imie i na
                    taki bezcelowy spacer nigdy nie moge sie wybrac wink))
                  • mamamona Re: Milego dnia 04.12.03, 12:44
                    no Dziewczyny, wyraźnie czuć u Was rozprężenie świąteczne! u nas większy
                    spokój, na razie w tym tygodniu na luzaku spotykam się z klientami, i
                    kompletuję prezenty, które zresztą jak już wspominałam mam prawie wszystkie.

                    Julio, cieszę się że nas sobie oglądasz, właśnie po to są te zdjęcia na
                    zobaczcie! smile)) wrzuciłam nowe, może jutro już będą (wrześniowo-listopadowe).

                    za jakiś tydzień ukaże się styczniowy numer Dobrego Wnętrza z cyklem w środku
                    Co może architekt (ja np. umiem pływać, śpiewać i gotować wink))), tytuł
                    kretyński, ale promocja architekta jest, a to najważniejsze wink)) ja z
                    Agnieszką występujemy jako jedna osoba, nawet we wstępniaku tego cyklu mam
                    fotę z podpisem: Monika Dmitruk na tropie, hłe hłe. do tego będzie wystawa w
                    Recarmiere na Wilczej od 15 stycznia, ale zaproszeń na razie nie mam (dam jak
                    będę miała, koło 50 do rozdania wink))

                    mi się też marzy śnieg, bo szaro, buro i ponuro, wcześnie słońce gaśnie, a
                    tak, to aż się chce z dzieckiem wychodzić. Polcia grzeczna jak zawsze wink)) ale
                    co bym o niej nie mówiła, to dobre z niej maleństwo, gdyby było inaczej,
                    pewnie tak szybko byśmy się nie zdecydowali na drugie. na razie jest w etapie
                    totalnej zazdrości o mamę, i wścieka się i na tatę, i na mopsiki, i na
                    komputer smile))) ale jak to mawiał Freud: dzieci nie są złośliwe, są złe...
                    hmmmmmmmm wink)))

                    pozdrawiam Was mocno, stwierdzić podobno można od 15-16 tygodnia, ale lekarze
                    potwierdzają od mniej więcej 19, bo lepiej widaćsmile)
                    zakupów dla nowegorodka nie robimy, bo liczymy na prawie pełną amortyzację.
                    Polcia ma dużo ciuszków uniseksownych, a co trzeba to się dokupi. na początku
                    i tak dziecko dużo śpi (i sysa!!!!!!), i często się je przewija, więc dla nas
                    świetnie sprawdziły się śpioszki Mothercare rozpinane po całości. właściwie
                    dopiero w 3 miesiącu był sens w coś Polcię przebrać (mimo wielu pięknych
                    ubranek, po pierwszym tygodniu totalnie się zniechęciłam rozbieraniem i
                    ubieraniem, i Polcia okupowała swoje śpioszki non stop wink)))

                    pozdrowienia mocne smile)))
                    • malgog Re: Milego dnia 04.12.03, 14:00
                      Kochane koleżanki ...
                      No więc korzystając z chwili czasu przeczytałam prawie wszystkie zaległości i
                      stwierdziłam, że jest dużo o wszystkim.
                      Tak trzymać.
                      Obejrzałam sobie dokładnie wszystkie dzidziusie czyli Kubusia Ani (mamakuby) i
                      Polcię Moniki (mona) (sorki, jeżeli są jeszcze inne, ale nie zauważyłam) i
                      stwierdzam, że dzieciaczki są po prostu urocze, więc nic dziwnego, że
                      zdecydowałyście się tak szybko na kolejną dzidzię.
                      Urocze i słodkie, że możnaby zjeść, Kubuś Ani wydaje się być takim dobrze
                      zbudowanym chłopczykiem, natomiast Pola jest chyba drobniutka (może lepiej,
                      zawsze to lżej nosić na rękach).
                      Mój urwis do lekkich nie należy, więc wiem co to znaczy.
                      Zazdroszczę Wam, spacerujących i biegających z psami po Polach Mokotowskich -
                      tam jest super - moja teściowa mieszka przy Polnej więc na Polach bywam częstym
                      gościem, szczególnie latem.
                      Ja mieszkam na Bemowie. Tam jest parszywie, ale mam nadzieję,że jak spłacimy
                      kredyt mieszkaniowy (chyba, że wcześniej od zaciskania pasa umrzemy z głodu) to
                      przeprowadzimy się do bardziej zielonej części W-wy, a może poza.

                      Mój Kubuś ma zapalenie płuc. Właśnie dziadek dzwonił po powrocie od lekarza -
                      dostał antybiotyk - jutro znowu do lekarza na kontrolę i sprawdzenie czy aby na
                      pewno idzie to w kierunku zapalenia płuc.
                      No to przedszkole mam z głowy do końca roku i tylko ból głowy co robić z
                      dzieciakiem do Świąt.

                      Nie znam jeszcze wyników amniopunkcji, więc trzymajcie kciuki dziewczyny - mam
                      dzwonić dopiero około 10 grudnia, a więc już za kilka dni.
                      Trochę jestem w strachu.
                      Być może nieuważnie czytam ale dawno nic nie słyszałam od ksel.
                      KSEL odezwij się, pamiętam, że Ty również miałaś robić amnio - co z wynikami,
                      czy już znasz ? Mam nadzieję, że wszystko w porządku.
                      Małgosia
                      • madziki Re: Milego dnia 04.12.03, 14:22
                        Ja jeszcze nie wybrałam szpitala, w którym chciałabym rodzić. W Łodzi zbyt
                        dużego wyboru nie mam. Na każdy ktoś narzeka. Jeśli nie będzie komplikacji, to
                        każdy z nich da się przeżyć. Tak naprawdę to wolę na razie nie myśleć o
                        porodzie. Lekko mnie to przeraża.

                        Sny, ach sny... ja też miewam strasznie pokręcone ostatnio. Pamiętam je rano,
                        po czym zapominam. Dzisiaj np. leciałam samolotem, który miał problem z
                        wylądowaniem, nie mógł się zatrzymać. Potem wysiedliśmy z niego z mężem i setką
                        pakunków, których nie mieliśmy jak zabrać na jeden raz. Nie wiem dlaczego, ale
                        niosłam w ręku słoik z ogórkami kiszonymi, bez żadnej torebki i w pewnym
                        momencie pokrywka została mi w ręku, a ze słoika wysypały się wszystkie ogórki,
                        które zaczęłam zbierać między nogami idących ludzi. Co dziwne, słoik się nie
                        potłukł...

                        Szkoda, że nie widzicie mojej kici, co teraz wyrabia... złapała łapkami mój
                        łokieć i wtuliła głowę w moją rękę... to jest czas na spanie i mizianie, a nie
                        pisanie na jakiejś klawiaturze. Od czasu do czasu pomasuje mi brzuszek lub
                        piersi i śpi dalej na kolanach. No i nie pozwala mi teraz ruszyć ręką... Ach te
                        moje futrzaki. Co ciekawe do męża w ogóle nie wchodzą na kolana, ani w nocy nie
                        masują.
                        W ogóle z kotami u mnie było tak, że kupując pierwszą kicię, mąż miał nadzieję,
                        że jego wybierze sobie jako pana. Niestety nic z tego, kicia jest moja. Potem
                        zdecydowaliśmy się na drugiego kociaka, żeby pierwsza nie czuła się samotna.
                        Tym razem mąż był przekonany, że ta to już na pewno będzie jego... Niestety ta
                        druga również mnie sobie wybrała. Nie pomagały tłumaczenia, że mnie od dziecka
                        nazywano "kocią mamą". Jego koty traktują jako dużego kota do zabawy i jest
                        niepocieszony.

                        Jeśli chodzi o rzeczy dla maleństwa to moja siostra i kuzynka szykują już dla
                        mnie torby ubranek takich lepszych. Do tego od siostry dostanę wanienkę,
                        przewijarkę, spacerówkę za jakiś czas i inne tego typu rzeczy. Sama rozglądam
                        się tylko za łóżeczkim, bo to które ma siostra przeżyło już 4 dzieci i nie jest
                        w najlepszym stanie. O nowych ubrankach już mówi babcia, czyli moja mama, która
                        uwielbia kupować wnukom ciuszki (u mojej siostry ma już trójkę do
                        rozpieszczania). Z kolei dumny dziadek, czyli mój tata, tradycyjnie kupuje
                        wózek głęboki dla wnuczątka (mojej siostrze też kupił lat temu kilka, ale
                        tamten już więcej nie przeżyje).
                        Tak to u mnie wygląda. Jak widać cała najbliższa rodzinka bardzo się cieszy i
                        przeżywa pojawienie się nowej istotki.

                        Pozdrawiam Was słonecznie, mimo tego ponurego dnia,
                        MAGDA i maleństwo (13.05.2004)
                      • ksel Re: Milego dnia 04.12.03, 14:37
                        Pisałam troszkę wyżej, ale powtórzę , że wyniki amnio mam ok.19 grudnia, więc
                        jak będą to napiszę - wierzę że dobre. Siedzę teraz w pracy i moja dzidzia
                        podskakuje - zresztą tak już od paru tygodni, teraz jest 19. Przytyłam już 4 kg
                        i noszę już spodnie ciążowe. Wagą sie specjalnie nie przejmuję bo w poprzedniej
                        ciąży przybyło mnie 12 kg, a syn wyssał ze mnie przez pierwsze dwa miesiące 14
                        kg, więc mam nadzieję że tym razem też tak będzie. Czuję się dobrze, tylko
                        morfologia kiepska, ale ja mam normalnie nie rewelacyjną, więc przestałam się
                        przejmować. Faszeruję się Hemoferem i już. Zastanawiam się nad wyborem szpitala
                        i wszystko przemawia za tym, że będzie to Solec, choć poprzednio rodziłam na
                        Madalińskiego.
                        Pozdrawiam Was ciepło.
                        Marianna
                        • juliaaaaa Re: Pola Mokotowskie! 04.12.03, 18:38
                          Czytam Wasze posty i widzę, że wiele z Was jest jakoś "związanych" z Polami
                          Mokotowskimi: przez psa, rolki, pracę lub teściową wink Pomyślałam sobie, że
                          miło byłoby zrobić tam spotkanko nas-ciężarówek. A ponieważ teraz wszystkie
                          jesteśmy zalatane i zaaferowane przygotowaniem do świąt, proponuję styczeń.
                          Wtedy na pewno będzie śnieg i Pola będą wyglądały bajkowo. A potem możemy
                          wybrać się na gorącą herbatę na rozgrzewkę. Co Wy na to? Wczoraj miałam
                          przyjemnośc poznać Elizę i powiem Wam, że w "realu" jest jeszcze
                          sympatyczniejsza niż w internecie wink Więc myślę, że i my polubiłybysmy się na
                          żywo.
                          Pola, szczupła blondynka z długimi blond włosami biegająca po Polach- ach, to
                          kiedyś byłam ja. Teraz to raczej kuleczka z krótkimi włosami, która
                          niebezpiecznie zbliża się do nieprzekraczalnej granicy 60 kg... Ale ja też
                          chętnie jeżdżę na rolkach po Polach, więc może umówimy się na lato?
                          Dona, czyżbyś pracowała w Urzędzie Dzielnicy Ochota??? Bo ja muszę po nowym
                          roku wymienić dowód i prawo jazdy, więc jakaś miła i ciepła urzędniczka by się
                          przydała. Ale ten urząd jest daleko od Pól, więc może jakiś inny?
                          • dona29 hi,hi,hi;-))))))))))) 04.12.03, 18:53

                            Julio - wymienię Ci te prawo jazdy - masz jak w banku!!!!wink))))))))))))
                            obiecuję! a co do dowodu,to też się nie martwwink))tylko błagam,nie mów do
                            mnie "urzędniczka",bo mnie trzesie..brrrr....
                            To fakt,że Pola, to kawałek od Grójeckiej ale ja często wracałam sobie na
                            piechotę do PM a stamtąd dalej do domu na Okęciu,już autobusem.Ale to było
                            dawno - teraz mieszkam na Bemowie (Małgosiu,może jesteśmy sąsiadkami??)i nie
                            pamiętam,kiedy jechałam autobusem.
                            Jestem jak najbardziej za spotkaniem wśród ośnieżonych Pól Mokotowskich (jak
                            nie będzie śniegu,to cos wymyślimy).
                            No i bardzo zaciekawiło mnie Wasze spotkanie!Nawet...może troszeczkę Wam
                            zazdroszczę?wink))))))))))))Całusy sto dwa!
                            Dona
                            • cardamomo Re: hi,hi,hi;-))))))))))) 04.12.03, 19:43
                              No i jest czego zazdrościćwink Opiłyśmy się czekolady na gorąco, ale wcześniej
                              grzecznie poćwiczyłyśmy tracąc kalorie.
                              Bardzo mi się podoba pomysł zimowego spotkania na Polach, a potem herbata
                              (najlepiej po górolsku, z prądemwink Wiem, że niektóre Forumowiczki spotykają
                              się już po narodzinach dzidziusiów na spacerach (albo w pubach, o zgrozo!!!),
                              to my też byśmy mogły, prawda?

                              Ja wybieram się jutro do salonu SPA na poklepywanie i masowanie twarzy, bo
                              patrzeć na siebie nie mogę. Jestem taka zszarzała, a cerę mam jak w okresie
                              dojrzewania (tylko chyba nie mojego, bo podczas mojego byłam gładka jak pupa
                              noworodka). W dodatku postanowiłam właśnie teraz zapuszczać włosy, co kiepsko
                              mi wychodzi i, nie daj Boże, ktoś by mi polecił teraz genialnego fryzjera, a z
                              planów długowłosej matki noworodka wyjdą nici.

                              Dobrze, kończę już, zabieram się za projektowanie nieistniejącego ogrodu...
                              (Dziś znów przytachałam do domu księgi o roślinach ogrodowych, przecież mi też
                              się należy prezent świątecznywink)

                              Uściski,

                              Eliza



                              P.S. Julio, zdradzisz nam przepis na Tiramisu? Może zrobiłabym na niedzielę...
                              Całus z najpozytywniejszymi pod słońcem fluidami Ci ślę.....
                              • madziki ;-( 04.12.03, 20:22
                                Ja też bym się spotkała, ale nie mieszkam w Warszawie. Mój mąż to rodowity
                                Warszawiak od 4 pokoleń, ale dla mnie przeprowadził się do Łodzi, gdzie obecnie
                                mieszkamy. W Warszawie jedynie pracuje, a ja siedzę sama całe dnie w Łodzi.

                                Dzisiaj mnie naszło i odkurzyłam płyty ze starymi świątecznymi nagraniami.
                                Chyba zaczyna mnie ogarniać nastój świąteczny.

                                Pozdrawiam,
                                MAGDA i maleństwo (13.05.2004)
                              • wieczna-gosia Re: hi,hi,hi;-))))))))))) 05.12.03, 02:01
                                (albo w pubach, o zgrozo!!!),

                                Poniewaz jestem jedna z forumowiczek spotykajacych sie w pubach to spiesze
                                zdementowac wink
                                Wcale nie o zgrozo, gdyz warszawianki umawiaja sie w pubach BEZ dzieci
                                ewentulanie w takowych knajpach co to wyposazenie dla dzieci maja wink czyli nie
                                jest tam nadymione ani nic i ogolnie jest milo.

                                Na spotkanie na polach czesciowo sie pisze. Czesciowo gdyz jak znam zycie jak
                                taka juz mocno napeczniala bede miala do wyboru przyjsc z dziecmi (i
                                wykrzykiwac do was z daleka) a nie przyjsc- wybiore to drugie.
                                Mam zgryza z Ola ktora zostala wybrana jako aniolek na jaselka a dzisiaj moj
                                aniolek chrypi jak stary pijak. Jutro do przedszkola nie pojdzie i niestety
                                jaselka tez staja pod znakiem zapytania gdyz nie zdarzy sie dziecina nauczyc
                                tekstow i w ogole jak przyszly tydzien przelezy. A to na oko wyglada na ostre
                                zapalenie gardla, czyli tydzien w domu jak obszyl. Aniolek zrozpaczony, nie
                                musze dodawac...
                        • mamamona Re: Milego dnia 05.12.03, 00:38
                          no, Ksel, ja rodziłam na Solcu, i jestem bardzo zadowolona. trochę mi położne
                          rozwaliły koncept rzucając mnie na fotel przy skurczach partych, ale poród
                          mimo komplikacji obył się bez cienia stresu (nawet nie zdążyłam się zmartwić,
                          że coś nie tak, jak juz Polcia była na moim brzuchu), a opieka nad noworodkiem
                          i mną jako położnicą to zupełnie niepodobna do niczego, co pamiętam z polskich
                          szpitali. mi się bardzo podobało.

                          jestem za spotkaniem,w śniegu czy nie, z dziećmi lub bez, z prądem lub ze
                          świeczką wink))

                          Polcia lekutka, drobniutka, inaczej niż ja całe szczęście. niestety dla mnie
                          otworzyli w Warszawie już jakiś czas temu sieć H&M, gdzie ubranka są najtańsze
                          z wszystkich zachodnioeuropejskich sieci, a takie piękne! dziś kupiłam Polci
                          chińską sukienkę ze stójką na rozmiar 86 i piękną sukienkę Bożonarodzeniową.
                          rany, mnie nigdy nie pociągało ubieranie lalek, ale własna córeczka pięknie
                          ubrana, to rozkosz. chyba nadrabiam stracone przyjemności dzieciństwa! wink)))

                          lecę na spanie, dziś wcześnie, jutro pierwsze spotkanie dopiero o 11, i bardzo
                          dobrze.

                          pozdrawiamy mocno smile))
                          • malgog Re: Milego dnia 05.12.03, 09:15
                            Ja też się piszę na spotkanie w styczniu, pewnie bez dzieci bo jak znam życie
                            to któreś będzie chore i rozsiewające zarazki itd. (jak mój aktualnie).
                            Dzisiaj na tym kończę, bo Kuba miał w nocy temperaturę i oczywiście mama
                            czuwała z podawaniem leków, w związku z czym spałam może ze 3 godziny.
                            Jestem padnięta.

                            P.S. Co do Bemowa to ja mieszkam w nowych blokach na Powstańców Śląskich przy
                            Wrocławskiej, z tyłu za Mc Donaldem.

                            Całuski
                            Małgosia

                            • dona29 do Małgosi;-))))))) 05.12.03, 09:21
                              No wiesz Małgosiu!A ja mieszkam przy Wrocławskiej ale z przodu McDonalda!
                              Wiem,gdzie mieszkasz- często chadzam po Twoim pasażu handlowym no i do klinki
                              Septima -Med!
                              Jesteśmy bliżej,niż myślałamwink))POZDRAWIAM SĄSIADKĘwink))))))))))
                              • mamakuba Re: do Małgosi;-))))))) 05.12.03, 09:57
                                Jak ja bym sie z wami chetnie spotkała,ale z opola to 4 godzinki i jeszcze
                                zima, z warunkami na drodze może byc róznie. Ale Wam zazdroszcze...
                              • malgog Re: do Małgosi;-))))))) 05.12.03, 10:18
                                No więc rozdziela nas jedynie ulica Powstańców Śląskich.
                                Mam nadzieję na spotkanie, tym bardziej, że zauważyłam, że siedzisz sobie
                                spokojniutko w domku na zwolnionku. Tylko pozazdrościć.
                                Ja pewnie też wkrótce wyląduję na zwolnieniu bo mały do końca roku nie pójdzie
                                już do przedszkola i muszę coś z nim zrobić tzn. z kimś go zostawiać i
                                najprawdopodobniej tym kimś będę JA, no bo przecież nie ma jak z mamą w domku.

                                Całuski
                                Małgosia
                                • cardamomo Re: w pubach, o zgrozo;-) 05.12.03, 12:24
                                  Zastanawiałam się, która pierwsza zareaguje, to była prowokacjawink)))

                                  Popijam herbatę jaśminową, zjadłam kolejną porcję kanapek z żółtym serem i
                                  pastą łososiową (ostatnio jestem na diecie kanapkowej z żółtym serem i posiłek
                                  ten jem 3 razy dziennie), za chwilę muszę wyjść z domu i wrócę późno, więc
                                  proszę mi tu dużo napisać, żebym miała, co czytać. Zwłaszcza liczę na nocną
                                  sowę - Monęwink
                                  A właśnie, Mona, wczoraj/dzisiaj zaglądałam na Zobaczcie i widzę "A tu Pola z
                                  mamą" i myślę sobie, O! Wreszcie zobaczę naszą Monę. A tu wielkie
                                  rozczarowanie, bo Mona to Woman in Black w czarnych okularach, no nie! Ale
                                  Polcia to chyba nie wdała się w Mamę z tymi pszenicznymi włoskami i błękitnymi
                                  ślepkami, co?

                                  Kochane, znowu szukam czegoś do czytania i liczę tu na Waszą współpracę i
                                  dogłębną znajomość literatury światowej...

                                  Być może niedługo zobaczycie mnie w Wiadomościach: "Mieszkanka Warszawy, z
                                  zimną krwią zamordowała swojego kota. Sąsiedzi mówią, iż wcześniej nie
                                  zauważyli u niej podejrzanych objawów mogących świadczyć o jej daleko
                                  posuniętym okrucieństwie...". Tak, tak. Mam w domu przwdziwego ochroniarza i
                                  dozorcę w jednym, który mnie w dodatku molestuje pocałunkami o poranku, w
                                  środku nocy i podczas dnia. Teraz np siedzi przy klawiaturze i patrzy mętnym
                                  wzrokiem z pytaniem: jak tu sie wdrapać jej na szyję i zasłonić cały ekran?
                                  Brrrr, ratunku! Kocham go strasznie, ale ten bydlak nie daje mi chwili
                                  wytchnienia uaaaaa

                                  Uściski,
                                  Eliza



                                  P.S. Na dzień dzisiejszy (postanowienie od dawnych czasów) będę rodzić w
                                  Damianie, mimo argumentu "Ale oni nie mają sprzętu do ratowania noworodków!".
                                  Poza tym to najbliżej mojego domu, więc liczę, że Ukochany nie będzie miał
                                  wymówki, żeby siedzieć ze mną tam non stop (no może, prawie...)
                                  • juliaaaaa Re: Pola Mokotowskie! 05.12.03, 13:25
                                    Cieszę się, że tak ochoczo podchwyciłyście temat spotkania w styczniu. Co
                                    powiecie na niedzielę - 18? Połowa miesiąca, zdążymy odsapnąc po sylwestrowych
                                    szaleństwach. Dzieci, psy, koty i inne przydatki mile widziane wink Jeśli macie
                                    już kalendarze na przyszły rok, to wpisujcie sobie rezerwację na ten dzień.

                                    Aniu, z Opola to masz rzeczywiście kawałek. Miesiąc temu odwiedziłam tam moją
                                    przyjaciółkę. Tak się złożyło, że miałyśmy tylko dzień na spotkanie, więc
                                    jechałam do nieh prawie 5 godzin, gadałyśmy przez pięć, a potem tego samego
                                    dnia wracałam prawie pięć godzin... Ale czego się nie robi dla najbliższych.

                                    Magda, rozumiem Cię, bo mój kochany też nie jest z Warszawy i to dla mnie się
                                    przeprowadził. Ale wybraliśmy to miasto, bo wydaje nam się, że oferuje więcej
                                    możliwości. Ale skoro Twój mąż pracuje w Warszawie, to ma mieszkanie. Więc
                                    może na ten weekend przyjechałabyś razem z Nim?

                                    Dona,
                                    a jednak pracujesz w tym pięknym urzędzie wink Spadłaś mi z nieba!!!!! Czy
                                    zamiastrz urzędniczka mogę się do Ciebie zwracać "panienka z okienka"? A
                                    właściwie skoro masz dzidziusia pod serduszkiem, to "dostojna pani"? Na pewno
                                    się pojawię. Z racji zmiany stanu cywilnego muszę wymieć dowodzik, a potem
                                    konsekwentnie prawko. Mam nadzieję, że mi pomożesz przebyć uciążliwą drogę
                                    urzędniczą smile)))))))))

                                    Pedzę zmienić opony na zimowe, bo mocno wierzę, że jutro spadnie śnieg. miłego
                                    dnia
                                    Julia
                                    • dona29 Re: Pola Mokotowskie! 05.12.03, 14:27
                                      Mam nadzieję,że będę mogła być.Mam dość specyficzną sytuację domowo -
                                      rodzinną,bo oprócz własnego syna,mam jeszcze 7-letnią pasierbicę - czasami
                                      trudno zorganizować opiekę.

                                      Mój Ukochany też nie pochodzi z Warszawy - więc małą nie bardzo ma się kto
                                      zająć oprócz mnie..ani babci ani dziadka,ni cioć i wujkówwink)))Ale dołożę
                                      wszelkich starań.
                                      Faktycznie - dziewczyny z innych miast mają kłopot a raczej - poprostu brak
                                      możliwości przyjazdu.Mam wrażenie,że chętniej na takie wyprawy wybieramy się
                                      latem,kiedy słoneczko i aura bardziej sprzyjająwink))))

                                      Małgosiu - dzieli nas tylko Wrocławska - mieszkamy po jej dwóch różnych
                                      stronachwink))

                                      Julio - protestuję przeciwko Panience z Okienkasmile)))) - bo nie pracuję w
                                      bliskim kontakcie z ludźmi - raczej zajmuję się weryfikacją dokumentów na
                                      prawo jazdy (a więc wydaję uprawnienia bądź nie) i przesyłam dane do
                                      Państwowej Wytwórni Papierów Wartościowych - praca od poczatku do końca przy
                                      monitorze;-(

                                      A teraz porzucam Was,na rzecz RYBY PO GRECKUsmile
                                    • madziki Re: Pola Mokotowskie! 05.12.03, 17:17
                                      Mąż miał mieszkanie w Warszawie, ale je sprzedał. Planujemy budowę domu na
                                      trasie Łódź-Warszawa, ale to za jakiś czas. W każdym razie do pracy codziennie
                                      dojeżdża i jak na razie twierdzi, że mu to nie przeszkadza.
                                      My nie wybraliśmy Warszawy z kilku powodów. Przede wszystkim kupiłam w Łodzi
                                      mieszkanie zanim go poznałam i mam na głowie kredyty i inne tego typu sprawy.
                                      Do tego mam bardziej stabilną pracę w dużej firmie państwowej, a on po
                                      bezrobotnym znalazł pracę w Warszawie, która nie była jeszcze na tyle pewna.
                                      Poza tym dochodzi tu jeszcze aspekt rodzinny, chciałam być bliżej swoich, a mąż
                                      ze swoją rodziną i tak nie utrzymuje za bardzo kontaktu. Tak w życiu bywa.

                                      A co do spotkania, to wszystko okaże się w styczniu, czy dam radę podjechać czy
                                      nie.

                                      Opony już dawno zmieniłam na zimówki, ale to i tak nie pomogło na mokrej
                                      nawierzchni. Już drugi tydzień czekam na naprawę samochodu.

                                      Jeśli o koty chodzi, to moje też czasem są nie do wytrzymania. Ale są
                                      niesamowicie kochane i wszystko im wybaczam. Starsza przed świętami skończy
                                      dopiero rok, ale dla kotów to już wiek dorosły. Za to maluch ma dopiero 9
                                      miesięcy, ale ciągle jest dziecinna, szalejąca, bawiąca się wszystkim.
                                      Może uda mi się jakoś gdzieś umieścić ich fotki, to podam adres.

                                      Pozdrawiam,
                                      MAGDA i maleństwo (13.05.2004)

                                      P.S. A w ogóle to chodzę dzisiaj strasznie rozkojarzona, o wszystkim zapominam.
                                      Też tak macie?
                                  • wieczna-gosia Re: w pubach, o zgrozo;-) 05.12.03, 20:58
                                    Na dzień dzisiejszy (postanowienie od dawnych czasów) będę rodzić w
                                    > Damianie, mimo argumentu "Ale oni nie mają sprzętu do ratowania
                                    noworodków!".
                                    > Poza tym to najbliżej mojego domu, więc liczę, że Ukochany nie będzie miał
                                    > wymówki, żeby siedzieć ze mną tam non stop (no może, prawie...)

                                    Cardamomo, alez oni maja sprzet do ratowania noworodkow!! Tzn. taki podstawowy
                                    jak kazdy oddzial polozniczy, ale maja. A specjalistyczny sprzet maja tylko
                                    instytut matki i dziecka, karowa i starynkiewicza bodajze wink

                                    Damian nie tyle nie mial sprzetu na poczatku swej dzialalnosci co nie mial
                                    doswiadczenia raczkowal itd. I wtedy faktycznie nie prowadzili ciaz
                                    zagrozonych, blizniaczych itp. Ale Damian ma teraz chyba z 10- 12 lat. No to
                                    czegos sie dorobil i to widac po procencie zadowolonych do niezadowolonych.

                                    Ja z checia bym rodzila w Damianie bo oni maja tam porody ambulatoryjne czyli
                                    dwie godzinki i fruuu do domku. W szpitalu publicznym trzeba sie wypisywac na
                                    wlasna prosbe, traktuja czlowieka jak idiotke w szoku porodowym i patrza jak
                                    na zbrodniarke wink) Niestety takiej kaski z kieszeni nie wyloze a meza firma
                                    nie chce mi zasponsorowac wink)
                                    • mamamona Re: w pubach, o zgrozo;-) 05.12.03, 23:57
                                      a ja jakoś nie mam zaufania (już ten wątek był). nie, żeby było aż tak
                                      świetnie na Solcu, że tylko ten, ale pamiętam reportaż na temat uszkodzenia
                                      dziecka po porodzie. to tak głęboko wpada w pamięć, chociaż uczciwie powiem,
                                      że pewnie w każdym szpitalu to się zdarza. sama biegam do Damiana do lekarza
                                      ginekologa, ale ciężko było by mi zaufać. tyle moje subiektywne uczucia.

                                      dziś tylko na chwilkę, bo jutro mam spotkanie o 9.
                                      Polci coś się pomieszało w główce, i zasypia teraz koło 23 (właśnie padła).
                                      nie da się jej uśpić ani przy cycku, ani lulając, ani licząc lampy (uwielbia
                                      to wink)). na odkładanie do własnego łóżeczka reaguje histerią. kładziemy się
                                      więc z nią na naszym łóżku, i śpiewamy: stary niedźwiedź mocno śpi. pokręci
                                      się, poskacze, kopnie nas tu i ówdzie (nazywamy to resetowaniem się
                                      dziecka wink)) i śpi! w końcu. śpi za to z nami do 9, i jak wcześniej wstaję,
                                      jest niezadowolona. sama nie wiem czy to dobra zmiana, bo fakt, że daje się
                                      nam rano wyspać, ale czasu dla siebie nie mamy całkiem. jak wspominałam Polcia
                                      ma teraz etap zazdrości o wszystkich i wszystko co zabiera moją uwagę, nie ma
                                      więc szans podciągnąć rysunków. dopiero jak zaśnie, stąd moje sowostwo wink))

                                      Polcia ma mój kształt twarzy, bródkę, nos i czoło. oczy ma po tacie, i włosy
                                      też (Paweł jest brunetem, ale oboje mają zakola wink)). przez te oczy wydaje się
                                      być uderzająco do Pawła podobna (ja mam brązowe po mamie, a wszystkie elementy
                                      twarzy po tacie, i też wszyscy mówią: wykapana Lusiawink)). zresztą w tym wieku
                                      dziecko niepodobne jest do nikogo, oprócz uderzających wypadków.

                                      faktem jest, że cała rodzina Pawła widzi moje z Polcią podobieństwo,a moja
                                      Pawła z małą. jest taka naukowa teoria, że rodzina matki zawsze udowadnia
                                      ojcostwo ojcu (nawet jeśli z twarzy dziecko niepodobne do nikogo). u nas
                                      sprawdza się ta teoria w 100% wink)))

                                      no, ściskam Was mocno, pozdrowienia senno-sowie. jutro za to po 13.30 mam
                                      wolne! pewnie rzucimy się w sajgon ostatnich zakupów prezentowych. ech!
                                      • cardamomo Mona, wiedziałam, że mogę na Ciebie liczyć:-) 06.12.03, 01:17
                                        ...nasza Sowo kochana.
                                        Ja wylądowałam w domu całkiem wcześnie, ale znowu nie mogę spać i kręcę się po
                                        domu i śpiącym Forum.

                                        Mam pytanie do doświadczonych Mam: dziś wybrałam się do kosmetyczki, przez 2
                                        godz. leżałam plackiem na plecach i nagle poczułam okropny skurcz w prawym
                                        boku. Nie pomogło ani wstanie, ani siedzenie ani zmiana pozycji z pleców na
                                        boki. NIC. Pojechałam ze strachu do lekarza, powiedział, że to raczej
                                        normalne, bo dzidziuś siedział mi w prawym boku. zalecił No-spę i
                                        odpoczywanie. Trochę mi już minęło, ale nie całkiem. Czy to bobas tak rośnie i
                                        się rozpycha? Proszę, napiszcie czy też tak macie.

                                        Idę spać. Mój ukochany wraca dopiero w niedzielę, a dziś był jakiś taki ponury
                                        przez telefon i zrobiło mi się strasznie smutnosad Chciałabym pogadać sobie z
                                        kimś i się przytulić, a tu tylko namolny kocur powtarzający w kółko wrrrmrrr.:-
                                        (((

                                        Mona, podoba mi się teoria o udowadnianiu ojcostwa! Coś w tym jestsmile
                                        • mamamona Re: Mona, wiedziałam, że mogę na Ciebie liczyć:-) 07.12.03, 00:57
                                          Elizo, jasne że tak. jak zawsze do usług wink))

                                          no idziś też za ostatnią sowę robię, bo jednak miałam 2 spotkania, a nie
                                          jedno, i skończyłam o 18. jak już dojechałam do domu, gdzie Polcia witała mnie
                                          owacyjnie, to udało mi się jako tako do 22 wytrzymać, i tradycyjnie padłam
                                          przy książce smile)) dziś za to dla odmiany Polcia sama wymiękła przed 20, i
                                          grzecznie zasnęła po kąpieli, co nas wcale nie zmartwiło, gorzej będzie
                                          jutro wink))

                                          nie odczuwałam nigdy skurczów w jednym tylko boku, ale mam co jakiś czas
                                          gorsze samopoczucie, które objawia się ogólnym bólem "brzucha", czyli macicy.
                                          lekarz też zalecił mi nospę, ale raczej unikam łykania, chyba, że naprawdę mi
                                          dokuczy.

                                          od jakiegoś czasu w końcu czuję ruchy dziecka, na co czekałam z
                                          utęsknieniem smile) nie mam za dużo czasu, żeby się dobrze w nie wsłuchać, ale to
                                          już zdecydowane delikatne pukania, co w końcu daje świadomość kogoś
                                          konkretnego w środku.

                                          uwaga dla Was wszystkich! w sklepach sajgon! unikajcie zakupów prezentowych w
                                          weekendy. teraz nie da się już wejść.

                                          pozdrawiam mocno, tuż przed snem, z głębi pidżamki i perspektywy przytulenia
                                          się do Pawła i Poleczki. to małe już mi grzeje moją połowę, to starsze jeszcze
                                          z mopsikami siusia na dworze wink)) nie dajcie się zimie. no i końcu u nas
                                          biało!!!

                                          ----
                                          zobaczcie forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=6713131
                                          Mona mama Polci (30.09.2002)
    • cardamomo dzień dobry słoneczny:-) 07.12.03, 13:22
      I wreszcie mamy najprawdziwszą zimę ze śniegiem. Mam nadzieję, że w związku z
      tym Mikołaj dopisał i przyniósł Wam wczoraj wór prezentów.
      Piękna pogoda, dużo słońca i śnieg wokół. Szkoda, że mój Ludek jest jeszcze
      taki malutki, że nie możemy wybrać się razem na lepienie bałwana. Cóż,
      przyjdzie mi poczekać na to jeszcze ze 2 lata.
      Pozdrawiam Was zimowo,
      Eliza
      • ksel Re: lekarze prowadzący ciąże 08.12.03, 14:34
        Dziewczyny, czy od początku prowadzi Wasze ciąże ten sam lekarz? Moją prowadził
        do tej pory lekarz z Damiana, ale jakoś się do niego rozczarowałam, a
        szczególnie po tym jak stwierdził, żebym przychodziła teraz do jego gabinetu
        prywatnego - wizyta 70 zł drożej niż w Damianie. To było jakieś niestosowne...
        Zastanawiam się nad zmianą lekarza, choć to chyba dość późno, ale chyba tak
        zrobię, tymbardziej, że nie będę rodzić w Damianie, gdyż odwiodła mnie od tego
        moja koleżanka. Powiedziała że lekarz który prowadzi moją ciążę jest na tyle
        wygodny, że chce aby jego pacjentki rodziły wtedy jak on ma dyżur, więc ładuje
        oksytocynę i jest dla niego po sprawie.
        U mnie 20 tydz., moja dzidzia wierci się i kręci na wszystkie strony.
        Wyobraźcie sobie , że nasza najbliższa rodzina (tzn. mama, teściowie,
        rodzeństwo) nic nie wie, że się powiększy. Szykujemy im tą wiadomość jako
        prezent na Wilgilię.
        • juliaaaaa Re: lekarze prowadzący ciąże 08.12.03, 14:55
          Jak tam po Mikołajkowym weekendzie? Mój Miołaj znów trafił w mój gust i
          sprawił mi mnóstwo radości. Cieszę się, że w przyszłym roku święta będą już z
          naszym Ludkiem po publicznej stronie świata smile

          Dona, mój Ukochany też ma córkę z poprzedniego związku, ale jest już dorosła,
          więc nie miszka z nami. A jak nie będziesz miała z kim zostawić pasierbicy,
          weź ją na spotkanie. Pisałam, że wszelkie "przydatki" mile widziane. wink

          Mona, skąd Ty bierzesz tyle energii na wszystkie swoje zobowiązania??? Jak
          czytam Twoje posty, to Twoimi czynnościami możnaby obdzielić trzy ciężarne.
          Chylę głowę przed Twoją pracowitością, bo sama robię się coraz większym
          leniuszkiem ...

          Ksel, to rzeczywiście chamstwo, żeby proponować Ci prywatny gabinet - mam
          nadzieję, że powiedziałaś mu, co myślisz. Ja jestem baaardzo zadowolona z
          mojego lekarza w Damianie, ale uważam, że każdy ma prawo wyboru. Oczywiście
          lepiej, żeby ten sam lekarz prowadził całą ciążę (zna Ciebie, Twoje wyniki,
          Lukda), ale w takiej sytuacji też bym szukała nowego. A co do porodów w
          Damianie, to nie ma dyżurów, bo to nie państwowy szpital, tylko dzwonisz do
          swojego kiedy rodzisz, a on przyjeżdża. A uwierz mi, wiem to "ze źródła".
          • malgog Re: lekarze prowadzący ciąże 08.12.03, 16:09
            Co do zmiany lekarza to wydaje mi się, że nigdy nie jest za późno, tym
            bardziej, że zdrowie dzidziusia jest najważniejsze, a nic gorszego niż chodzić
            do lekarza, do którego nie ma się zaufania.
            Ja co prawda poprzednią i obecną ciążę chodzę to tego samego, z którym
            zamierzam też wspólnie rodzić (poprzednio rodziłam właśnie na dyżurze mojej
            gin. z jej niewielką pomocą jeśli chodzi o wywołanie i przyspieszenie porodu -
            praktycznie w terminie).Ale gdyby mi cokolwiek nie pasowało - nie miałabym
            żadnych obiekcji co do zmiany lekarza na lepszego i zmiany szpitala.

            Co do pasierbic, czyli córek aktualnych mężów i partnerów to JA RÓWNIEŻ
            posiadam takową, aktualnie ponad 18-letnią.
            Niestety absolutnie nie nadaje się jako "przydatek" - nasze kontakty
            ograniczają się niemal wyłącznie do finansów (niestety tak też bywa), a kiedy
            dowiaduje się, że jestem właśnie w ciąży, a więc JEJ tatuś będzie posiadał
            kolejne potomstwo (tak było poprzednio i teraz również) - kontakty z tatusiem a
            moim mężem stają się coraz częstsze (i uciążliwe dla mnie), aby tatuś w
            przypływie uczuć do nowych dzieciaczków nie zapomniał o dorosłej już latorośli.
            Szkoda pisać.

            Czekam z utęsknieniem na prawdziwą zimę.

            Pozdrawiam wszystkie majóweczki - do jutra
            Małgosia
            • dona29 Re: lekarze prowadzący ciąże 08.12.03, 16:39

              Ja zmieniłam lekarza,po pierwszej,nieudanej wizycie - a więc w okolicach 5
              tyg. ciąży.
              Z tego powodu byłam :opóźniona" w badaniach itd. ale za to potraktowana
              profesjonalnie i rzeczowo(a nie z li i wyłącznie przyklejonym uśmiechem na
              ustach).
              Przy pierwszej wizycie u pani ginekolog - (potwierdziła mi tylko ciążę i na
              tym koniec) nie dowiedziałam się poprostu NIC - ani ciśnienie,ani waga ani
              cokolwiek - o kwas foliowy upomniałam się sama!
              Myśle,że jeśli cos Ci nie pasuje - nie ma się co namyślać - i zmienić go jak
              najszybciej.
              Co do pasierbic...mmmhmm... widzę ,że kilka z nas ma jakieś doświadczenia w
              tym kierunku...i jak sądzę,są to różne - miłe lub mniej miłe opowieści.
              A wychowywanie i dzieleni wspólnego domu....to naprawdę trudna sprawa.
              Wierzcie mi.
              Ale to chyba nie temat na ten wątek?wink))))
              Pozdrawiamwink
              Całuski
              Dona
              • mamamona Re: lekarze prowadzący ciąże 08.12.03, 19:59
                Ksel, a jaki to lekarz?? ja chodzę do dr.Góździa, i chociaż jest on trochę
                zakręcony, to ponieważ i ja taka jestem, nie mam do niego na razie żalu
                (chociaż obsługuje mnie nietypowo, np. nigdy nie mierzy mi ciśnienia, a miałam
                z tym kłopoty w pierwszej ciąży).
                a Wasza niespodzianka na Święta to musi być BOMBA! też bym tak chciała, ale
                zawsze jestem za mało cierpliwa wink)) szybciej wygadam niż pomyślęwink)))

                Cieszę się, że Mikołaj o Was nie zapomniał. u nas też był w tą sobotę, wszyscy
                jesteśmy pod wrażeniem (Polcia najbardziej pod wrażeniem lizaka Mikołaja, jaki
                dostałam na dokładkę wink))

                Julio, energię na razie mam, fakt, chociaż czasem jestem ciężko zmęczona.
                Gdzieś czytałam, że najwięcej mogą mamy z dużą ilością dzieci, bo po prostu
                muszą być superzorganizowane żeby to wszystko okiełznać. Gosiu Wiecznie Młoda,
                więc jak u Ciebie z energią??wink))

                No i człowiek rusza się od kilku dni już prawie cały czas!!!!!!!(tzn ja to w
                końcu czuję wink)), skacze i puka, i podczas wieczornego zasypiania, i na
                spotkaniach z klientami. cieszy mnie to prawie tak bardzo jak sam poród (w
                sensie nie tyle fizjologicznym, co w końcu zobaczenia swojego dziecka).

                Ściskam Was mocno smile))
                • ksel Re: lekarze prowadzący ciąże 09.12.03, 09:05
                  No właśnie o tego lekarza chodzi. Ale to może być tylko takie moje odczucie.
                  Wiem, że dużo dziewczyn do niego chodzi i część jest zadowolona, część nie.
                  faktycznie badania takie jak ciśnienie, ważenie to on pomija, mnie nawet nie
                  badał ginekologicznie dopiero jak się upomniałam dwa tygodnie temu.
                  Na szczęście chodzę jeszcze do drugirgo lekarza z mojej przychodni z pracy i on
                  z kolei do tych wszystkich badań przykłada dużą wagę, a morfologię śledzi
                  bardzo skrupulatnie.
                  pozdrawiam
                  Marianna
    • mamamona Re: MAJ 2004 !!! 09.12.03, 00:22
      a ja wpadam tylko na dobranockę smile)) i coby Wam powiedzieć, że nie wiem czy
      siusiaczek czy łechtaczka, ale z całą pewnością to dziecko będzie
      hiphopowcem wink)) skacze jak szalona pokrzywa, zupełnie inaczej niż Polcia,
      która delikatnie pływała sobie we mnie. teraz tylko łup i siup i hip hop!

      siup! i nas nie ma wink))
    • rasia1 Re: MAJ 2004 !!! 09.12.03, 07:58
      Tychy!!! termin na 11 maj 2004. jeszcze nie wiadomo kto to, na razie ma
      dyżurne imię Pikuś! Pozdrawiam wszystkie majówki.A.
      • wieczna-gosia Re: MAJ 2004 !!! 09.12.03, 12:55
        Bylam dzisiaj u lekarza. Tak przy okazji zmieniania lekarzy to ja mysle ze
        spokojnie zmienic mozesz. Ja na pierwszej wizycie bylam dopiero kolo 12
        tygodnia wink)
        Teraz bylam po raz kolejny okazalo sie ze wyniki mam OK nawet bardzo, ze
        schudlam kolejne 3 kilo (pan doktor przy mojej wadze sie nie martwi) oraz ze
        nie mam toksoplazmozy (tzn przeciwcial) co mnie zaskoczylo poniewaz po
        pierwsze dalabym sobie glowe uciac ze mialam wink) a po drugie mam kota od
        zawsze wink)
        Na USG ide w przyszly piatek, moze maz pojdzie ze mna z ciekawosci- wtedy
        poprosze o plec, jesli nie pojdzie to nie bede sie pytac wink
        I tak dziewczynka bedzie wink)))
      • mamamona Re: MAJ 2004 !!! 09.12.03, 12:57
        Witam nową Majówkę z Pikusiem. mam nadzieję, że z nami zostaniesz.

        Ksel, kurka, zaczęłam się teraz dopiero zastanawiać. rzeczywiście ciążę to
        nasz lekarz prowadzi nietypowo (nie sprawdza mi ciśnienia, nie bada
        ginekologicznie, nie waży, nie założył mi karty ciąży do tej pory), ale
        ponieważ się tak świetnie czuję (i nie mam czasu crying((, uznałam, że na razie
        (na początek) wiele więcej nie potrzebuję. kieruje mnie na badania krwi i
        moczu, więc wydaje mi się że gra. zaproponował mi usg3D po 22 tygodniu, ale
        chyba zapiszę się do Roszkowskiego (humor ma dwuznaczny, ale w sumie zaufanie
        do niego mam większe). no i teraz to jestem w kropce - co robić? hmmm... niby
        wszystko gra, ale pod koniec ciąży zawsze są jakieś hece, a to nadciśnienie, a
        to białko w moczu. przydałoby się komuś kompetentnemu zaufać. sprawdzę czy
        można się do dr.Hadasa umówić. no nie wiem co robic.

        pozdrawiam Was mocno
        • dona29 Re: MAJ 2004 !!! 09.12.03, 13:50

          Rany,dziewczyny...mój lekarz kazał mi dwa razy dziennie mierzyć ciśnienie w
          domu,bo mu się moje nie podobało!Myślę,że i kwestia ciśnienia i moczu to nie
          tylko kwestia końcówki ciąży - ja już się z tym bujam.A przecież też czułam
          się świetnie.Nie podoba mi się taki lekarz!
          Dona
        • ksel Re: MAJ 2004-do mamamona 09.12.03, 14:12
          Ja też się dobrze czuję no i nie wiem co dalej. Ponieważ mam zamiar rodzić na
          Solcu polecono mi dr.Raka. A nie wiem czy wiesz, ale nasz doktorek nie przepada
          za dr.Roszkowskim i wzajemnie- ja też mam u niego robić USG w 24 tyg., więc
          nasz doktorek jak zobaczy od niego USG to będzie zniesmaczony. I bądź tu mądra
          kobieto w stanie odmiennym. A może olać to wszystko, no ale to dopiero półmetek
          i dobrze byłoby być pod opieką dobrego lekarza. Piszesz o dr.Hadasie, ja też
          chciałam się do niego umówić na początku -słyszałam o nim same dobre rzeczy,
          ale termin był za 1,5 m-ca więc zrezygnowałam i wtedy wpadł mi nasz doktorek.
          Ja mam wrażenie że on jest w jakimś amoku i bardzo się spieszy, czego ja u
          lekarzy nie lubię.
          • mamamona Re: MAJ 2004-do mamamona 09.12.03, 15:06
            Ksel,

            dr Rak jest swietny. sama rodziłam na Solcu, a spotkałam się nim na patologii
            ciąży, na której mnie zamknęli, jak sama pojechałam swoim autem na ktg po
            horrendalnych wynikach nadciśnienia krwi smile))) może do niego chodzić??

            ten Damian mi po drodze, bo ja z Konstancina i zewsząd tam dojadę (w drodze do
            domu). do dr Góździa chodziłam jako dzierlatka jeszcze do Marriota, spotkałam
            go też na Solcu, i generalnie go lubię. ale druga niezadowolona pacjentka, to
            trochę przesądzające sprawę.

            na to czy on lubi czy nie Roszkowskiego generalnie leję. dlaczego masz
            drGóździowi pokazywać USG drRoszkowskiego?? karty ciąży u niego nie mam, więc
            z czego mam się tłumaczyć. zresztą, byłam u Roszkowskiego w pierwszej ciąży, i
            rzeczywiście fachowość jego usługi (nie zachowania, chociaż mi jego poczucie
            humoru akurat nie przeszkadza wink)), może skutecznie uspokoić każde skołatane
            serce.

            nie wiem co robić, w wyszukiwarce znalazłam 4 posty o naszym lekarzu (w tym
            dwa Twoje Ksel wink)) muszę to przemyśleć. na razie stoję na pozycji jeszcze
            jednej wizyty u Góździa i wygarnięcia mu: gdzie ta karta, dlaczego nie mierzy
            mi ciśnienia, gdzie badanie ginekologiczne.

            pozdrawiam
            • marianna18 Re: MAJ 2004-do mamamona 09.12.03, 15:15
              marianna 18 to dawniej ksel - musiałam się przelogować.
              mnie też Damian po drodze bo jestem z Ursynowa, ale chyba spróbuję się
              przenieść się do Raka. polecano mi jeszcze dr.Wielgosia ze Starynkiwicza. Nic o
              nim nie wiem poza tym że robił mi pierwsze USG i był bardzo miły i rzeczowy
              USG zrobię jednak u Roszkowskiego (Kurczę, trochę drogo te 200zł), mnie też nie
              przeszkadza jego poczucie humoru, bo też mam swoiste
              • mamakuba Re: MAJ 2004 09.12.03, 15:38
                Cześć Wszystkim,
                • mamakuba Re: MAJ 2004 09.12.03, 15:42
                  Jeszcze raz cześć, pozdrawiam Was wszystkie serdecznie.
                  Ja i mój brzuch mamy sie dobrze, oststnio kupiłam sobie jesnsy ( a co !) co
                  prawda 3 rozmiary za duze ale narazie sa ok i troche jeszcze w nich pochodze a
                  nienawidze tzw. ciążówek bo człowiek wyglada w nich jak w worku.
                  Nie pisałam ostatnio bo kupilśmy nowe autko ( kombi - dla naszej wielkiej
                  rodziny ) i kredyt mnie przerażał, dzisiaj odebrałam samochód i jakos mi lepiej.
                  Mamamona - z Twoich postów wygladało że masz z 50 kg nadwagi , okulary ze
                  szkłami jak denka od jaboli a tu prosze niezła z ciebie babka.
                  • mamakuba Re: MAJ 2004 09.12.03, 15:54
                    Jeszcze raz cześć, pozdrawiam Was wszystkie serdecznie.
                    Ja i mój brzuch mamy sie dobrze, ostatnio kupiłam sobie jesnsy ( a co !) co
                    prawda 3 rozmiary za duże, ale narazie sa ok i troche jeszcze w nich pochodze
                    a nienawidze tzw. ciążówek bo człowiek wyglada w nich jak w worku.
                    Nie pisałam ostatnio bo kupilśmy nowe autko ( kombi - dla naszej wielkiej
                    rodziny ) i kredyt mnie przerażał, dzisiaj odebrałam samochód i jakos mi lepiej.
                    Mamamona - z Twoich postów wygladało że masz z 50 kg nadwagi , okulary ze
                    szkłami jak denka od jaboli a tu prosze niezła z ciebie babka.

                    Pisze ostatni raz bo mnie zaraz szlag trafi...

                    Co do zmiany lekarza to ja ten temat przerabiałam juz na początku ciązy.
                    Pierwszą ciąze prowadził mi doktorek o dziwo tez z dziwnym poczuciem humoru,
                    ale okazał sie być większym bussinesnmanem niz lekarzem i teraz zmieniłam
                    lekarza choc sie nad tym długo zastanawiałam bo chodze aktualnie do znajomego
                    mojego męza. Wspaniały lekarz z powołania, rzeczowy i odbierał mojego Kubusia
                    wiec wiem co mówię. Jak sie go podczas porodu spytałam dlaczego wybrał taki
                    zawód to sie tylko usmiechał a jak Kubus leżał na moim brzuchu a ja płakałam
                    ze szczęścia to powiedział " właśnie dlatego wybrałem ten a nie inny zawód".
                    Teraz co miesiac mnie waży, mierzy ciśnienie i ogląda wyniki badań. Poprzedni
                    tylko odwalał brudna robotę (badanie ginekologiczne ) nie wydusił z siebie ani
                    słowa , kasował jak za zboze i tyle go widziałam. Kiedy po urodzeniu Kuby
                    leżałam na sali nawet nie zapytał jak sie czuje, chociaz codziennie był w
                    szitalu. Do innych pacjentek przychodzili ich lekarze prowadzacy tylko nie do
                    mnie.Do bani z takim lekarzem. na pierwsza wizyte w drugiej ciązy tez do niego
                    poszłam, ale zamiast o moim dziecku to tylko sie chwalił ze sobie dom
                    wybudował.
                    Lekarza radze zmienić, nie kierować sie sentymentami i tym co sobie pomysli
                    lekarz a co nie, najważniejsze jest Wasze samopoczucie, zdrowie i zycie waszych
                    malutkich dzieci.
                    To tyle , pozdrawiam Was cieplutko,

                    ania
            • malgog Gorący temat USG 09.12.03, 15:47
              Do Mony

              Doczytałam się, że zapisałaś się na 8 stycznia do osławnionego dr.
              Roszkowskiego.
              Ja asekuracyjnie też - gdyby nie udało mi się wskoczyć w tym czasie za friko na
              USG w szpitalu Czerniakowskim, kiedy w końcu pracownia USG dostanie ten
              osławiony kalendarz na przyszły rok.
              Może się spotkamy - ja jestem na 16.45.

              Ale żal serce ściska jak pomyślę o kasie i fakcie, że NAM WSZYSTKIM CIĘZARÓWKOM
              te USG należą się podobno bezpłatnie w ramach kasy chorych 3x w ciąży.

              Na marginesie, czy któraś z szanownych koleżanek miała kiedykolwiek wykonywane
              takie właśnie USG bezpłatne w przychodni, czy gdziekolwiek - bo jej się należy ?

              Ciao
              Małgosia
              • marianna18 Re: Gorący temat USG 09.12.03, 16:26
                ja wybierakm się do sławy Roszkowskiego 13 stycznia. Ach jak on czyta to forum
                to się wścieka, bo nie lubi, jak byłam pierwszy raz u niego to stwwierdził po
                moich licznych pytaniach "widzę że mam do czynienia z kobietą z dostępem..." ja
                zdziwiona, o on zakończył "... z dostępem do internetu, gdzie się ogłaszają
                różni szarlatani tacy jak...(tu podal nazwisko kolegi po fachu). Roszkowski
                miał mi robić amnio, ale ponieważ się długo namyślałam a on musiał iść do
                zabieu, to amnio zrobił mi dr.Garwoliński - właściwie to on tak na mnie
                podziałał, że przestałam się bać i zdecydowałam się. Poświęcił mi z
                cierpliwością dużo czasu - dusza nie człowiek i podobno oni razem przyjmują w
                gabinecie na Finalndzkiej. Mój mąż też był pod wrażeniem, bo z nim też
                rozmawiał przed amnio. Jeszcze potem spotkaliśmy go na korytarzu i ze spokojem
                powiedział "Proszę się nie obawiać, wszystko będzie dobrze". robiłam rozeznanie
                na jego temat i jest nie gorszym fachowcem od USG niż dr.Roszkowski, tylko
                mniej rozreklamowanym. sama się zastanawiam czy nie iść na USG do niego.
        • malgog Re: MAJ 2004 !!! 09.12.03, 14:31
          Ja również witam serdecznie nową majówkę.

          Mona - ten Twój lekarz to rzeczywiście jakiś dziwny jest, no i z tą kartą
          ciążową, tzn. jej brakiem to chyba przegina.
          Zmień dziewczyno lekarza na jakiegoś bardziej przejmującego się swoimi
          pacjentkami.
          Moja gin. nie należy do tych co to pieszczą się z pacjentkami, ale właśnie za
          to ją cenię - jest spokojna, opanowana, nie wpada w panikę, no i za każdym
          razem mierzy mi ciśnienie i staję na wadze, o badaniu nie muszę wspominać.
          Ostatnio nawet słuchałyśmy razem tętna dzidziusia przez takie ustrojstwo.

          Wieczna-gosia - jesteś pewna co do płci ? Czy może jako stateczna mama czterech
          córek z góry zakładasz kolejną dziewczynkę. A może tam w górze KTOŚ zdecydował
          inaczej.
          Ja na Twoim miejscu to z pewnością na USG bym zapytała o płeć (może jestem zbyt
          ciekawa), ale na pewno nie wytrzymałabym 9 miesięcy w niepewności no i mając w
          domku cztery dziewuszki.
          Inna sprawa, że USG tak do końca też nie jest wiarygodne o czym może świadczyć
          mój przypadek 3-krotnie wykazywało dziewczynkę - jest ptaszek.

          Co do dr. Roszkowskiego to nieźle mnie wykołował.
          Kiedy w 10 tyg. robił mi USG (prywatnie) i namawiał na amniopunkcję obiecywał
          (o czym chyba już wyżej pisałam), że USG w 22 tyg. zrobi mi w szpitalu za darmo.
          Jego własne słowa " po co ma pani bulić 200 PLNów - przyjdzie pani do szpitala
          i tak USG pani przysługuje i zrobimy je za darmo".
          Byłam cała w skowronkach. Teraz moja euforia nieco osłabła.
          22 tydz. wypada na początku stycznia, więc dzwonię do szpitala, żeby dowiedzieć
          się jak to z tym USG jest. Od samego Roszkowskiego, który odebrał telefon
          usłyszałam, że USG to on robi jeżeli z dzieckiem jest coś nie tak (nie daj
          Boże), a normalnych USG w szpitalu to nie wykonuje. A wogóle to zadzwoń pani na
          początku stycznia - bo oni (tzn. pracownia USG) nie mają kalendarza na przyszły
          rok.
          USG mogę sobie zrobić za 70 złociszy w szpitalu, ale też mogę się zapisać
          dopiero w styczniu, kiedy będą mieli kalendarz. I tak w kółko.
          Pewnie skończy się znowu na USG za 200 setki w gabinecie prywatnym - chyba, że
          wogóle sobie odpuszczę.

          Wyników amnio. jeszcze nie mam - podobno na Sobieskiego jest jakiś poślizg bo
          było bardzo dużko kobitek w ostatnich czasach na to badanie.

          Trochę dużo wyszło, ale musiałam wylać trochę żółci z siebie w sprawie
          osławionego dr. Roszkowskiego.

          Pozdrawiam cieplutko
          Małgosia
          • cardamomo Re: MAJ 2004 !!! 09.12.03, 18:01
            Witam Was wszystkie,

            zdziwiłam się, że prywatni lekarze biorący bądź co bądź niemałe pieniądze za
            wizytę, nie prowadzą Wam kart ciążowych.
            Ja chodzę do dr. Hadasa i on założył mi taką kartę przy pierwszej wizycie i
            kazał zawsze mieć ze sobą "w razie czego". Przy każdej wizycie dołącza do niej
            nowy opis z usg, wpisuje wyniki wszystkich badań, wagę, ciśnienie. Ja lubię
            jak ktoś (a zwłaszcza lekarz) się mną przejmuje, a Hadas właśnie taki jest.
            Niech żyje Hadas!
            Ostatnio wylądowałam w Damianie u dr Kucharskiego, bo złapał mnie w piątek
            dziwny skurcz. I ten dr też mnie dokładnie zbadał i pogadał bez pośpiechu. A
            jego twarz mignęła mi wcześniej w pismach o dzieciaczkach.

            Ja jeszcze nie jestem pewna, czy pójdę na usg 3d, czy zadowolę się po prostu
            następnym badaniem u mojego doktora. Ale raczej nie pójdę do zdziercy
            Roszkowskiego.

            Dziewczyny, wreszcie moja waga ruszyła i jestem2,5 kg do przodu, co mnie
            cieszy niezmiernie, bo każdego dnia wydaje mi się, że mój brzuszysko jest
            większy. Ludek puka i robi fikołki, ale są dni, kiedy jest siedzi cichutko jak
            Trusia.

            Trzymajcie się ciepło w ten paskudny dzień,

            Eliza
          • wieczna-gosia Re: MAJ 2004 !!! 09.12.03, 20:34
            Ja zapytam tylko jesli maz bedzie ze mna- chcialabym zeby te ewentualne
            jajeczka zobaczyl. W innym przypadku bedziemy mieli niespodzianke a co? Ja
            wiem ze teraz juz malo kto czeka do porodu, ale ja CHCE wink)

            Czy ktos w Warszawie nie chodzi na USG do Roszkowskiego? O co chodzi z tym
            Roszkowskim? Na sakurze, maluchach, na edziecku wszystkie babki chodza do
            Roszkowskiego na USG, co on tam samochody rozdaje? Czuje sie osamotniona.

            O Raku slyszalam same dobre rzeczy, moja psiaspolka u niego rodzila troje
            dzieci wink)
            • juliaaaaa Re: MAJ 2004 !!! 09.12.03, 21:13
              Wieczna Gosiu,
              ja też chcę czekać do porodu i mieć niespodziankę. Ale i tak mam przeczucie,
              że to facet. Przynajmniej tak sobie wymarzyłam wink Poza tym zachowuje się
              dokłądnie jak mój Ukochany - śpi do późna, a potem koło 10 zaczyna kopać i
              zaraz robię się głodna, więc coś jem(y). Zupełnie jak tatuś, więc wnioskuję,
              że to Jego kopia. Łącznie z jajeczkami wink

              Przyłączam się do bojkotu Roszkowskiego. Ja słyszałam o nim niepochlebne
              opinie, a nawet jeakby był genialny to uważam 200 zł za 15 minutową wizytę za
              GRUBĄ przesadę. No chyba, że by samochody rozdawał wink

              Mam do Was pytanko: czy myślałyście, a może zrobiłyście dla swoich poprzednich
              dziatek o czymś takim jak założenie konta w banku lub polisa ubezpieczeniowa?
              Nawet nie wiem, jak to się nazwya, bo z matmy i ekonomii byłam zawsze noga,
              ale chodzi mi o to, żeby od urodzenia wpłacać pewną sumę, żeby dziecko po
              osiągnięciu pełnoletniości dysponowało jakimś "majątkiem". Czy któraś z Was
              słyszała o czymś takim i wie, jak to się załatwia?

              Co Do USG, to moja koleżanka robiła sobie w szpitalu (bodajże Praskim) i
              powiedziała, że nic - kompletnie nic nie widziała. Tylko szare plamy. Poszła
              potem na USG do Damiana i przez 45 minut oglądała każdą część ciała. Więc
              nawet jeśli nam przysługuje USG w szpitalu, to chyba nie warto z niego
              korzystać.
              • dona29 Re: MAJ 2004 !!! 09.12.03, 22:13

                Julio,
                poruszyłas dziś watek,który zajął mi całe przedpołudnie - a mianowicie
                poszukiwałam funduszu bądź polisy zabezpieczającej nasze dzieci (mojego
                syna,córkę niemęża i nasze wspólne dziecko).Przyznam,ze problem finansowy i
                ekonomiczny,jest mi całkiem obcy - więc ostatecznie zdecydowałam się na
                spotkanie z kimś,kto"doskonale zna się na rzeczy" - jest analitykiem
                finansowym - więc od soboty wieczór,będe pogłębiać wiedzę w tym kierunku.
                A wtedy - służę pomocąwink)))Całuski,pysialki,dobranoc -pchły na nocwink)))
                Dona
                • dara76 Re: MAJ 2004 !!! 10.12.03, 08:07
                  Ratunku dziewczyny!!
                  Ostatnio zauważyłam u siebie wyciek z piersi (bezbarwny, czasem białawy) -
                  czytałam ze to może być siara, ale tak wcześnie??? Podobno pojawia się dopiero
                  ok. 6 mies.a ja jestem w 17 tyg.!!!

                  Wizytę u lekarza mam w pon. Ale moze wy coś takiego miałyście? Czy to normalne?
                  dodam że nie jest to pojedyńczy wypadek, mam tak od kilku dni, najczęsciej w
                  nocy...Rano mam koszulę w plamy.

                  Pozdrawiam wszystkie mamusie
                  Daria
              • marianna18 Re: MAJ 2004 !!! 10.12.03, 10:36
                Ja chyba też zbojkotuję Pana R. i mojego dotychczasowego lekarza. Wczoraj
                umówiłam sie na wizytę u dr.Raka i po tej wizycie za tydzień zdecyduję. Czekam
                na wynik amnio. Malgog pisała, że są opóźnienia więc nie dzwonię do IG, bo od
                mojego badania minęło dopiero 3 tyg., chociaż im bliżej tym zaczynam się
                denerwować bardziej. Co do płci to mąż chciałby mieć córę, a mnie jest już
                wszystko jedno. Po amnio pewnie będzie wiadomo, ale może uda mi się ukryć tą
                informację jak będzie córka, byłaby to niespodzianka w rodzinie męża bo tam się
                rodzi tylko słabsza i brzydka płeć (za wyjątkiem mojego syna, ktory jest
                piękny, mądry itd. - ach te mamuśki zapatrzone w swoje dzieci, a tak serio to
                nie mam fioła na tym punkcie).
                Co do finansowego zabezpieczenia naszych pociech na przyszłość w formie lokaty
                bankowej lub polisy, to ja mam dystans do tych rzeczy, ale być może wynika to z
                mojej profesji- jestem bankowcem i posiadam też licencję doradcy ubezp. na
                życie. Nie doradzam za lub przeciw, ja osobiście jestem zwolennikiem innego
                rodzaju inwestycji, to zresztą wszystko zależy też od zasobności portfela.
                Nie mogę się już doczekać Świąt, tymbardziej, że moja najbliższa rodzina
                mieszka 200 km od W-wy, więc zbyt często ich nie widuję. Ponieważ z dzidzią to
                będzie niespodzianka dla nich na Wigilię, to już sobie wyobrażam minę mojej
                mamy, która uznawała mnie zawsze za element wywrotowy, a w końcu jak się
                zdecydowałam na ślub, a potem urodziłam syna to była zdezorientowana, a teraz
                to ją zwali z nóg. Kochana mama, szkoda ze tato odszedł w tym roku, ale czuję
                że on się tam gdzieś w niebiosach też cieszy...
                Święta, święta a po świętach to nie chce myśleć, bo kupujemy nowe lokum i ja
                chciałabym je do maja wyszykować jak należy, ale to jest przecież nierealne, te
                ekipy remontowo-budowlane...
                Ale się rozpisałam, pozdrawiam Was ciepło.
                Marianna

                • juliaaaaa Re: MAJ 2004 !!! 10.12.03, 10:56
                  Dona,
                  czekam w takim razie na wieści z pierwszej ręki. Jak juz pisałam w tcyh
                  sprawach jestem totalna pierdoła i chętnie poradzę się jakiegoś fachowca. Mój
                  Ukochany twierdzi, że lepiej zainwestować w dobre przedszkole i szkołę, ale ja
                  czułabym się bezpieczniej, gdybym wiedziała, że w banku rosnie "fortuna"
                  mojego dziecka wink

                  Swoją droga okazało się, że sporo z nas ma "dodatkowe" dzieci z poprzednich
                  związków naszych Ukochanych. Nasza jest już dorosła i mam z nią świetny
                  kontakt, ale domyślam się, że z młodszymi mogą być problemy. Ktoś się dołącza
                  do naszego grona "wzbogaconych o dodatkowe dzieci"?

                  Marianno (masz cudne imię),
                  wynikami amni się nie stresuj (łątwo napisać). Zobaczysz jakie to cudne
                  uczucie, kiedy dowiesz się, że Twój Ludek jest najzdrowszy na świecie. A do
                  tego będziesz miała pewność czy XX czy XY. wink
                  My też przymierzamy się do kupna nowego lokum, bo to jest wybitnie dla pary, a
                  nie rodziny. Jak dobrze pójdzie, to od nowego roku będziemy posiadaczami
                  mieszkania naszego sąsiada. Potem wystarczy przebić ścianę, wykonać remont i
                  możemy witać Ludka po publicznej stronie. Ale na razie nie chcę zapeszać, bo
                  sąsiad jeszcze ostatecznie się nie zdecydował.
                  Miłego dnia
                  Julia
                • wieczna-gosia Re: MAJ 2004 !!! 10.12.03, 11:46
                  hehe wyszlam na przywodczynie bojkotu wink))
                  No co wy dziewczyny ja goscia nie znam tak sie tylko zastanawiam czemu cala
                  warszawa chodzi do Roszkowskiego wink)
                  U mnie w przychodni USG jest OK, nawet ja bylam w stanie zobaczyc lepek,
                  brzuszek i serduszko na pierwszym, cienie paluszkow to juz tylko lekarz
                  zobaczyl, no ale on jest fachowcem. Poza tym zarowno lekarz od USG jak i
                  ginekolog, obaj za free bardzo mnie zadowalaja. lekarz gin po raz pierwszy w
                  zyciu zbadal mi piersi, dal mi komorke i godziny pracy swojej po czym
                  przeprosil mnie ze byc moze nie zawsze jest dostepny bo ma swoj gabinet platny
                  no i moze sie tak zdarzyc ze jesli bede go chciala natychmiest zobaczyc to
                  bede musiala zaplacic, ale on mnnie nie chce na taka sytuacje narazac wiec tu
                  jest jego komorka a porady przez telefon zawsze mi moze udzielic, przynajmniej
                  stwierdzic czy sytuacja wymaga natychmiastowej interwencji czy nie. W szoku
                  bylam. lekarz ktoremu glupio ze panstwowej pancjentce musial wspomniec o
                  wizytach platnych wink) A lekarz od USG jest przemily i widac ze duzo wie.
                  Moja mama jest baaardzo mna rozczarowana i ta ciaza. Po chwilowym szoku
                  postanowila przejac kontrole i zazadala bysmy kupili nowe mieszkanie.
                  Oczywiscie my mamy wziac kredyt hehe wink) Ale miszkania nie bedziemy powiekszac
                  tylko w styczniu przesuniemy sciane swojej sypialni (ktora obecnie jest takze
                  pokojem dziennym), powiekszymy tym samym kuchnie, zamieniajac ja w pokoj
                  dzienny z otwarta kuchnia, a pokoj dzieci (ktory orginalnie jest tym
                  najwiekszym z balkonem) zamienimy w dwa za pomoca jakiejs azurowej scianki
                  dzialowej, zeby starsze dziewczyny mialy swoje krolestwo. Czy ktos zrozumial
                  cos z tego opisu? Wieksze mieszkanie pewnie kupimy za jakies trzy cztery lata
                  gdy dzieci podrosna i ja bede bardziej dyspozycyjna w kwestii awaryjnego
                  pojscia do pracy (bo tak w ogole to sie do pracy nie wybieram raczej, predzej
                  juz do jakiejs dzialalnosci charytatywnej). Mama zalamana. Moja mama
                  jestnaukowcem i kobieta sukcesu, miala mnie ostro po 30 i bylam ostro
                  ksztalcona na takze kobiete sukcesu, na szczescie szybko i sukcesem zaszlam w
                  ciaze i tak jeszcze 3 razy. Tamte ciaze mama przelknela, ale jak zaczelam
                  robic doktorat chyba znowu wzbudzila w sobie nadzieje ze jednak te kariere
                  zrobie. A tu ciaza. I moja mama jest zalamana. A co ja jej bednej na to
                  poradze ze to co jej sie wydaje bezczynnoscia i czekaniem na wlasciwe zycie
                  dla mnie jest wlasciwym zyciem a te hocki klocki z praca- koniecznym dodatkiem
                  ktory na szczescie wykonuje moj maz.
                  A tymczasem posiadam w domu dwa egzemplarze ostrego zapalenia krtani. Nic nie
                  mowia, charcza, umieraja w lozkach przy rozwalonym oknie (zimne powietrze) i
                  rozkreconym nawilzaczu powietrza. Ziiimnnno.....
                  • malgog Mamy, mężowie, problemy zdrowotne 10.12.03, 12:39
                    Skoro zeszło na temat mam to moja (dla odmiany) bardzo się cieszy z tego, że
                    spodziewam się dziecka i uważa moje ciąże za wielki sukces z różnych powodów,
                    m.in.:
                    - wyszłam za mąż będąc tzw. starą panną,chociaż w ocenie mamy popełniłam
                    straszliwy mezalians,
                    - długo po ślubie nie zachodziłam w ciąże, a aktualny odstęp między ciążami to
                    prawie 4 lata,
                    - moje dzieci to jej jedyne wnuki bo ukochany synek a mój braciszek jest co
                    prawda w wieku produkcyjnym, ale jeszcze się nie ożenił i nie zamierza - zbliża
                    się do starokawalerstwa , a dziewczyny (coraz młodsze) zmienia jak rękawiczki i
                    uchodzi za playboya (a to dla odmiany mojej mamie się podoba).

                    Z drugiej jednak strony ciąże to jedyny powód do radości jaki dostarczam mojej
                    mamie, poza tym przysparzam oczywiście mnóstwo problemów i trosk, co daje mi
                    odczuć na każdym kroku ale ja już się uodporniłam.
                    Do typowych zachowań należy (kiedy nas odwiedza) sprawdzanie stanu czystości
                    półek (czy jest kurz), podłogi, pościelenia łózka w sypialni, no i
                    NAJWAŻNIEJSZE - czy białe rzeczy nie piorę broń Boże z kolorowymi.
                    Moja pościel i bielizna nigdy nie jest tak biała jak jej.
                    Tak to jest mieć mamę pedantkę - skąd ona ma na to siłę i czas, a nadal pracuje

                    Co do wszelkich prac remontowych związanych z wykończeniem lub przebudową
                    mieszkania to jestem już po jako szczęśliwa (od 1 roku) posiadaczka nowego
                    lokum, a tym które mają tego rodzaju problemy przed sobą - bardzo współczuję,
                    chociaż ......
                    Mój mąż jest świetny w tego rodzaju sprawach tzn. wybijanie ścianek, stawianie
                    nowych, malowanie, gipsowania itd., itp.
                    To jego pasja. Lubi wszelakie majsterkowania, składanie mebli, przybijanie -
                    aktualnie (od wczoraj) montuje u nas w mieszkaniu nową szafę w sypialni,
                    szafkę w kibelku, pawlacz i półkę w dużym pokoju (która sam zrobił, a nie kupił
                    np. w Ikei).
                    Wszystkie te prace wykończeniowo-budowlano-stolarskie wykonuje oczywiście
                    po "normalnej" pracy czyli wieczorami.
                    Polecam - jest naprawdę świetny, a przede wszystkim on to naprawdę lubi.
                    Inna sprawa, że w ocenie mojej rodziny w tym co robi jest zbyt dokładny (żeby
                    nie napisać upierdliwy) aż do przesady, co osobom szczególnie energicznym, tzw.
                    cholerykom (takim jak większość mojej rodziny ze mną włącznie) może
                    przeszkadzać.

                    Daria - co do wycieku z piersi to ja coś niecoś słyszałam o siarze, ale wydaje
                    mi się, że 17 tydzień to jeszcze za wcześnie.
                    Najlepiej będzie jak zapytasz lekarza - może po prostu zadzwoń i zapytaj.


                    Ściskam

                    Małgosia


                    • cardamomo Re: Mamy, mężowie, problemy zdrowotne 10.12.03, 13:12
                      Poważnie dziś na naszym wątku... Obce mi są na szczęście problemy wtrącania
                      się rodziców do mojego życia. Wyprowadziłam się z domu zaraz po maturze i
                      ostro walczyłam o swoją wolność i prawo do własnego zdania.
                      Teściowie, którzy po latach wrócili "z Zachodu" próbowali na początku udzielać
                      wszelkiego typu rad, łącznie z tym, że mamy kiepsko urządzone mieszkanie,
                      bo "wszystko jest na wierzchu, a powinno być pochowane w szafkach, komodach,
                      pawlaczach" (których u nas niewiele), ale odpuścili sobie po pewnym czasie, bo
                      oboje mamy mocno wykształcony instynkt terytorialny i wszelkie dobre rady
                      raczej po nas spływają.

                      Ja też mam "dodatkowe dziecko" mojego Ukochanego, ale jest z Mamą i jej nowym
                      mężem aż za Oceanem, a poza tym i tak nie mówi po polsku, więc najczęściej
                      sama zachęcam Ukochanego do tego, żeby sprowadzał syna do naszego domu, co
                      jest trudne, bo jest daleko.
                      Kiedy byłam dużo młodsza, trochę martwiłam się tym, co to będzie, kiedy on
                      będzie wyjeżdżał, żeby zobaczyć swoje dziecko, ale później zaakceptowałam to i
                      cieszę się, że on się przejmuje i interesuje dzieckiem.
                      Tak więc, dużo nas tu z dodatkowymi pociechamismile

                      Dziś rano byłam w bardzo bojowym nastroju, bo przed 8 rano ktoś namiętnie
                      dzwonił do mnie domofonem. Kiedy warczałam "Halo, halo?!!", w odpowiedzi
                      słyszałam, że ktoś naciska kolejne guziki i dzwoni do kolejnych mieszkań.
                      Byłam tak zła, że mnie ktoś obudził, że wyleciałam na klatkę schodową, a tam,
                      przy domofonie, zastałam podchmielonego pana w sweterku. Mieszkam na
                      strzeżonym osiedlu, przy budce ochrony, która chyba uważa, że złodzieje to
                      przyjeżdżają samochodami, a wszyscy inni to goście. I wstąpił we mnie diabeł,
                      bo prawie pobiłam tego pana : Prroszę stąd natychmiast odejść, ale już!!
                      Niezła będzie ze mnie matka walcząca w przyszłości. "Mama, a on mnie
                      pobił", "Który to, który? Zaraz wleję gówniarzowi"... Hmn, ale daleko
                      zawędrowałam.

                      U nas w domu na szczęście tylko lekkie przeziębienie, a ja na przekór zimie
                      kupiłam wczoraj duży bukiet białych tulipanów, które pachną wiosną. A za
                      chwilę idę na pocztę odebrać spodnie, które zamówiłam przez internet w sklepie
                      z odzieżą ciążową (mam cichusieńką nadzieję, że nie będę musiała wrzucić ich
                      gdzieś po drodze do śmietnika...).

                      Dziewczyny, czy to możliwe, że czuję, po której stronie i w którym miejscu
                      przebywa mój mały Lokator? Czasem nie mogę ułożyć się do snu, bo wydaje mi
                      się, że leżę na kamieniu.
                      Wiecie, że naszym maluchom powoli rosną już włoski na głowie i wykształcają
                      się linie papilarne? Czy to nie magia?...

                      Ciepłe pozdrowienia,

                      Eliza
                    • marianna18 Re: Mamy, mężowie, problemy zdrowotne 10.12.03, 13:24
                      Julio, marianna (to dawniej ksel tylko chyba już pisałam że musiałam się
                      przelogować) to moje drugie imię - po babci, też mi się bardzo podoba i
                      nieliczni wtajemniczeni tak do mnie mówią. Jak będzie córka to chciałabym jej
                      dać takie imię. Jeśli chodzi o zabezpieczenie dzieci, to ja jestem zdania że
                      najlepszą formą jest wspieranie w zdobywaniu wykształcenia i uczenie
                      samodzielności. W mojej rodzinie tak było, mimo, że rodzice nie należeli do
                      zamożnych. Po studiach rodzice "odcieli pepowinę" całkowicie i od tej pory
                      radziliśmy sobie sami (ja i rodzeństwo) i to z zadowalającym skutkiem.
                      Doceniliśmy taki spsób wychowania, stąd może nasze b.dobre relacje z mamą.
                      Wieczna-gosiu, Twoje opisy są cudowne i Ty i cała Twoja rodzinka, ach więcej
                      takich ludzi na tym świecie. Mamą się nie przejmuj, czemu ludzie nie moga się
                      stosować do zasady "Żyj sam jak chcesz i pozwól ludziom żyć tak jak oni chcą"?
                      Pewnie byłoby nudno...Moja mama się absolutnie nie wtrąca poza pytaniami o
                      zdrowie, gorzej jest z teściową, ale jest daleko, a ja mam dość silną osobowość
                      i że tak powiem "nie daję sobie dmuchać w kaszę".
                      Mój mąż nie potrafi nic zrobić z czynności remontowo-budowlanych. ma na to
                      jedną wymówkę "Ależ przez Ciebie splajtowałyby wszystkie drobne usługi, oni też
                      muszą z czegoś żyć" trele, morele.
                      całuje Was
                      marianna (dawniej ksel)
                      PS. nasz majowy wątek chyba najbardziej kwitnie
                    • wieczna-gosia Re: Mamy, mężowie, problemy zdrowotne 10.12.03, 13:41
                      Ja tez mojej mamie nie daje soba rzadzic ale wiecie... przykre to jest ze
                      najblizsza osoba ni akce[tuje mojego sposobu na zycie. Ja rozumiem ze
                      zainwestowala we mnie i jej sie nie zwracam wink ale z drugiej strony- dzieci sa
                      instytucja nieoplacalna to wie kazdy. Tak mi smutnawo po prostu z tego powodu :
                      ((
                      Malgog moja mama tez jest pedantka, wiec u mnie nie byla chyba nigdy- wybitnie
                      mi to pasuje wink))
                      Za to remonty beda wykonywane przez fachowcow, bo maz ma tatusia
                      majsterkowicza i cale miszkanie tesciow urzadzal z tesciem. Tak sie zniechecil
                      ze przykrecenie polki jest negocjowane przeze mnie tygodniami wink)
                      Tylko jak sie wpowadzilismy to urzadzilismy parapetowe bez dzieci towarzystwo
                      sie schlalo i rozwalilismy jedna sciane- stad kuchnie mamy teraz spora wink Ja
                      lubie w sumie rzeczy majsterkowe, tylko brak mi doswiadczenia-na razie
                      pomalowalam sciany, kiedys odremontowalam sztachety na balkonie i przymierzam
                      sie do polozenia terakoty- to chyba niezbyt trudne (te wszystkie masy
                      samopoziomujace itp) a jak nieszczegolnie mi wyjdzie- to w koncu tylko
                      balkon wink) nie musi byc tip top. Chcialabym sie nauczyc operowac wiertarka-
                      tylko boja sie ze metr kwatradowy tynku odwale ze sciany wink)
                      Teraz szulam jakiegos taniego fachowca od szaf- mamy takie miejsce pod
                      telewizorem (telewizor jest na scianie) o wysokosci 170 cm a wszystkie szafy
                      maja 180cm najmniej, wiec trzeba zrobic na zamowienie.
                      Ale najpierw samochod... boze ile wydatkow.... w czwartek ma byc decyzja PZU
                      trzymajcie kciuki, moze do Sylwestra bedzie samochod bo juz zyc mi sie nie
                      chce bez 4 kolek wink)
                      • mamamona Re: Mamy, mężowie, problemy zdrowotne 10.12.03, 19:19
                        No Ksel, to Ty niezły interes zrobiłaś ze zmianą nika, nie dość, że teraz masz
                        piękne imię wink)), to jeszcze sobie 18 dorzuciłaś, a to już działa na
                        wyobraźnię wink))

                        kto mówił, że mam 50kg nadwagi???!?!?!?! mam, ale najwięcej 40. wypraszam
                        sobie aż 50!

                        powiem Wam, że problem mam i rodziców w ogóle jest mi znany. zawsze mówiliśmy,
                        że chcemy mieć dzieci z małą różnicą wieku, no i siup! w 9 miesiącu życia
                        Polci strzeliliśmy sobie drugie. moja mama jakoś dziwnie unika teamtu,a tata
                        to nawet nie wiem czy od niej wie. ciekawa sprawa, bo nabrali wody w usta,
                        jakbyśmy sodomię i gomorię jakąś odwalili. nam to kompletnie wisi, bo gdzie
                        jak gdzie, ale przy naszym zawodzie naprawdę łatwo pogodzisz wszystkie wątki
                        prywatne.

                        dziś jest w końcu ten numer dobrego wnętrza. jak zwykle mają skuchę w moim
                        numerze telefonu, na 6 publikacji tylko 1 była od początku do końca poprawna.
                        dom i wnętrze w przeprosinach mi teraz w numerze styczniowym reklamę dał za
                        darmo, ale co się zezłościłam to moje. ci teraz też obiecują powtórną
                        publikację moich danych. wkurza mnie jednak ta niekompetencja i brak
                        profesjonalizmu. mają po prostu gdzieś sad((

                        dziś miałam wolny dzień, który spędziliśmy na ostatnich zakupach. zastanawiam
                        się poważnie czy nie wrzucić sama sobie perfum na gwaizdkę, bo mnie zapach tak
                        uwiódł, że az mnie jeszcze kręci. kupiłam też klementynkowy zapach do
                        mieszkania, i teraz unosi się ta magiczna świąteczna aura.

                        uciekam, bo Polcia wyszła z wanny. wrzucam dziś zdjęcia, jakie jej zrobiliśmy
                        w budce w GM. na każdym jest śmieszna, bo robi minki. a jutro odbieram nowy
                        film, i też coś ciekawego dorzucę.

                        pozdrowienia mocne smile))
                        • mamamona Re: Mamy, mężowie, problemy zdrowotne 10.12.03, 19:22
                          ja twardo do Roszkowskiego lecę, ale na 14.30. wiele kobiet mi go polecało,
                          m.in. moja znajoma klientka, z późną ciążą (w sensie wieku matki). byłam w
                          pierwszej ciąży i też było git.

                          Marianna, powiedz gdzie dr Rak przyjmuje, chyba, że poszłaś do szpitala na
                          Solcu. z chęcią wezmę od Ciebie namiary na niego.

                          pzdr
                          • mamakuba Re: Mamy, mężowie, problemy zdrowotne 11.12.03, 08:45
                            Cześć,
                            • mamakuba Re: Mamy, mężowie, problemy zdrowotne 11.12.03, 08:45
                              Cześć ,
                          • marianna18 Re: Mamy, mężowie, problemy zdrowotne 11.12.03, 09:01
                            Mona, tą 18 to mi narzucono, ale się nie pogniewałam. w ogóle to nie wiem
                            dlaczego comp wyrzucał mnie jak się logowałam na poprzedniego nicka.
                            Dr. Rak przyjmuje prywatnie na Kopernika 28 m.25 we wtorki i pewnie jakieś inne
                            dni ale nie wiem. tel.do niego 601-308-030. zapomniałam zapytać ile kosztuje
                            wizyta
                            • wieczna-gosia dr Rak 11.12.03, 11:42
                              tu mam maila od pacjentki raka

                              Gosiu, przyjmuje na Kopernika 28 m 25, USG robi w szpitalu na Solcu, sprzęt
                              całkiem niezły. I wizyta i USG kosztują stówę. U mnie chce USG powtórzyć więc
                              zapowiedział, że już bezpłatnie.
                          • mamakuba Re: Mamy, mężowie, problemy zdrowotne 11.12.03, 09:25
                            Cześć,

                            Ja na szczęście póki co nie mam problemów z mamą, powiem nawet że po urodzeniu
                            mojego Kubusia, stosunki miedzy nami znacznie się poprawiły. Powiem tak, wydaje
                            mi się że w momencie urodzenia dziecka przekracza się jakąś granicę w życiu,
                            przynajmniej ze mną tak było. Zrozumiałam niektóre decyzje mamy, których
                            wcześniej jako –nie-matka pojąc nie mogłam, jakakolwiek krzywda która dzieje
                            się dziecku doprowadza mnie do szału, potrafię zrozumieć młodych rodziców
                            którzy zachowują się jakby stracili rozum, zachwycając się swoja pociechą. No i
                            jeszcze takie dziwne uczucie, które trudno mi opisać , które przyszło gdy
                            stałam się matką – tak jakbym zaczęła żyć w innym świecie.
                            A co do teściowej to dopóki mnie nie odwiedza, jest ok. Gorzej jak się zjawi i
                            zaczyna mi wstawiać gadki, żebym ja swojemu dziecku nie pozwoliła takiego błędu
                            popełnić jak jej Krzyś a mój mąż. Ze ludzie z rodzin patologicznych ( a wg
                            niej ja z takiej pochodzę) nie powinni się łączyć z ludźmi z porządnych ( jak
                            jej ) rodzin. A tak w ogóle to ona się nie chce wtrącać, bo to są decyzje jej
                            syna i jak sobie tak wybrał to niech ponosi konsekwencje. A w ogóle to po co
                            nam tak szybko drugie dziecko. Dodam jeszcze, że mieszkamy 500km od siebie i to
                            jedyne pocieszenie ze nie widujemy się zbyt często. Ona ma jeszcze drugiego
                            syna , ale on tez miał nieodpowiednią żonę i już są po rozwodzie dodam że
                            tamten syn mieszka 500 m od mamusi, dlatego aż boje się pomyśleć co by było
                            gdybyśmy mieszkali blisko siebie. Jej córka tez ma nieodpowiedniego partnera i
                            wszyscy wokół są beznadziejni. Ja dlatego że mój ojciec pije a jej zięć jak
                            miał 30 lat to nawet nie miał samochodu ( to dupa nie facet) a to że ma kupę
                            innych przymiotów (niematerialnych) to nie ma znaczenia.
                            Ja dopóki nie znałam tej kobiety znałam swoja wartość, bo wszystko co w
                            życiu mam zapracowałam sama. Skończyłam studia, mam dobra pracę , znam języki
                            i nigdy w życiu niczego nie dostałam, tak jak jej dzieci. Teraz dowiaduję się
                            że niewiele jestem warta bo nie dostałam nic od rodziców na wyjście z domu.
                            Dziwni ci ludzie, a najgorsze jest to że jak się poprztykam z mężem to on mi
                            tez tak pierdzieli, bo wie że to jest mój czuły punkt. Poza tym on jest tak za
                            swoja matką, że nic się z nim na jej temat nie da pogadać, ona ma zawsze racje
                            i koniec a jak jej nie ma to i tak trzeba mówić że ma- z szacunku.
                            Strasznie mnie to wkurza bo ja nie miałam takich warunków do życia jakie ona
                            stworzyła swoim dzieciom, mi nikt za studia nie płacił, a każde wakacje
                            musiałam pracować. Wyprowadziłam się z domu po trzecim roku studiów i musiałam
                            sobie sama dawać radę , nie dostałam ani mieszkania ani samochodu, pieniędzy na
                            urządzenie się i wkurza mnie ten babsztyl.
                            To tyle – nie pisze już więcej bo mnie krew zaleje.

                            Pozdrawiam Was serdecznie
                            • malgog Re: Mamy, mężowie, problemy zdrowotne 11.12.03, 09:41
                              Droga Aniu, mamo Kubusia,
                              bardzo Ci współczuję takiej teściowej, no ale na szczęście mieszka daleko.
                              Chyba najgorsze w tym wszystkim jest to, że mąż (jak sama piszesz) upodabnia
                              się do niej i rozmawia z Tobą w ten sam sposób co teściowa. To przkre, że tak
                              naprawdę nie ma się prawdziwego oparcia w swoim własnym mężu.
                              Mój też nie jeste ideałem, ale przynajmniej w sytuacjach konfliktowych rzadko
                              staje po stronie swojej mamy (a moje teściowej), inna sprawa, że takich
                              sytuacji jest naprawdę niewiele.

                              Ja chyba bym zgrzeszyła gdybym powiedziała złe słowo na swoją teściową - to
                              chodząca dobroć - to już moja mama jest ogólnie znaną heterą i to mąż ma ze
                              swoją teściową (a moją mamą) niewesołe życie.
                              Moja teściowa NIGDY nie wtrąca się w nasze życie, jest ciepłym, dobrodusznym
                              człowiekiem, który nauczony jest cały życie nieść pomoc innym.
                              Niespotykanie spokojny, a przy tym pomocny, człowiek.
                              Szkoda, że mąż nie ma charkteru swojej mamy tylko niestety swojego śp. ojca.

                              To na razie tyle, zaraz prześlę kilka zdjęć swojego Kubusia, tylko nauczę się
                              zamieszczać zdjęcia


                              Małgosia
                              • mamakuba Re: Mamy, mężowie, problemy zdrowotne 11.12.03, 13:54
                                malgog, dzieki za słowa otuchy. Dodam jeszcze, że ja i mój mąż nie kłócimy sie
                                zbyt często ale najczęściej wtedy gdy "ONA" pojawia sie na horyzoncie, często
                                tez kłócimy się o brata mojego męża ale to juz inna historia. Zamiesciłam nowe
                                zdjęcia na zobaczcie , pewnie jeszcze dzis ich nie będzie ale jutro zapraszam
                                wszystkie do oglądania mojego małego sportowca.
                                pozdrawiam

                                forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=9086835
                                • marianna18 Re: ach te teściowe 11.12.03, 14:41
                                  Aniu, to tak jak u mnie, zdarzają sie drobne sprzeczki jak w każdym
                                  małżeństwie, ale po wizycie teściowej, a nie daj Boże brata męża to jest przez
                                  tydzień piekło. Nawet nie chcę o tym pisać. Boję się tylko jednego, bo ja też
                                  mam syna, że kiedyś będę taka sama tzn. będę traktowała go całe życie jak
                                  dzidziusia i jakakolwiek wybranka jego będzie dla mnie wrogiem numer jeden. Po
                                  każdym takim spotkaniu z teściową powtarzam sobie "Pamiętaj , wychowujesz syna
                                  dla innej kobiety i powinnaś zaakceptować w przyszłości jego wybór jakikolwiek
                                  on będzie" Ach dużo by o tym pisać...
                                  Ale co tam, skupmy się teraz na naszych brzuszkach, a nieprzychylne otoczenie
                                  należy ignorować, teraz to my i nasze potomstwo jest najważniejsze a resztę
                                  olać i tym optymistycznym akcentem kończę i wracam do pracy. Pa,pa
                                  Marianna
                                  • malgog Amnio 11.12.03, 15:37
                                    Wkurzam się z lekka, bo panie z Sobieskiego znają już moje wyniki amnio, ale
                                    znudzone ciągłymi telefonami pacjentek nie chcą udzielać telefonicznie
                                    jakichkolwiek informacji. Dzisiaj schodzą wyniki z badań robionych 7 i 12
                                    listopada, czyli również moje.
                                    Nie wiem jak Julia to sprawiła, że dowiedziała się czegokolwiek przez telefon.

                                    Tak więc Marianno nie wiem czy Tobie uda się dowiedzieć czegoś przez telefon
                                    przed Świętami Bożego Narodzenia (o ile pamiętam wyniki masz po 19 grudnia),
                                    chyba, że w przypływie dnia dobroci panie uchylą Ci rąbka tajemnicy i będą
                                    bardziej rozmowniejsze, niż są aktualnie.

                                    Pozdrawiam

                                    Małgosia z fikającym nieustannie brzuszkiem
                                    • marianna18 Re: Amnio 11.12.03, 15:58
                                      Ja chyba pojadę po wyniki amnio osobiście jak upłynie miesiąc, bo tak to ich
                                      nie dostanę przed świętami, a w sumie na święta chciałabym wiedzieć. Ale Ty
                                      Małgosiu bądź pewna, że są dobre, inaczej sami już by do Ciebie zadzwonili po
                                      takim czasie - tak mi przynajmniej mówiła doktor z IG.
                                      pozdrawiam z mocno fikającym maleństwem
                                      • malgog Re: Amnio do Marianny 12.12.03, 12:58
                                        Nie wiem czy uda Ci się odebrać osobiście - właśnie dzwoniłam i pytałam po
                                        sugestii Juliiii, aby tak właśnie zrobić - panię są potwornie wkurzone -
                                        twierdzą, że nie można odbierać osobiście !!!!!!!!!!!
                                        Wyniki są wyłącznie wysyłane.
                                        Albo chciały mnie spławić, albo tak jest rzeczywiście.

                                        Małgosia
                                  • juliaaaaa Re: MAJ 2004!!! 11.12.03, 15:44
                                    Aniu, jaki piękny synke, co za szelmowski uśmiech na tym pierwszym zdjęciu. To
                                    po tacie czy mamie? Jejku, jak patrze na te zdjęcia, to nie mogę się doczekać
                                    mojego Ludka. A to jeszcze tyle miesięcy...

                                    Ja nie mogę narzekać ani na moją mamę, ani na teściów. Żadne z nich nie wtrąca
                                    się w nasze sprawy, za to są bardzo chętni do pomocy i wiem, że będą
                                    rozpieszczać Ludka. Niedawno prawie się pokłócili, kto ma kupić wózek wink Ale
                                    wiem, że jestem szczęściarą i zazwyczaj kawały o teściach zawierają ziarkno
                                    prawdy. Na szczęście mój Ukochany szanuje swoich rodziców, ale uważa, że nasze
                                    życie jest tylko nasze i możemy je snuć jak tylko chcemy.
                                    • juliaaaaa Re: MAJ 2004!!! 11.12.03, 21:44
                                      Małgosiu,
                                      jeżeli są już Twoje wyniki, a wcześniej do Ciebie nie dzwonili, to znaczy, że
                                      jest wszystko w porządku. W przypadku nieprawidłowości dzwonią już po 2-3
                                      tygodniach, żeby powtórzyć badanie. Mnie też nie chcieli telefonicznie
                                      udzielić informacji. W końcu zadzwonił mój mąż - powiedział, że jest lekarzem
                                      nie znoszącym sprzeciwu i po prostu zmusił ich do podania wszystkich wyników.
                                      I to nie tylko, że wszystko ok, ale dokłądne oznaczenia. Więc może poproś
                                      swojego lekarza, żeby interweniował. Albo pojedź i sama odbierz - skoro już są.
                                      • mamamona Re: MAJ 2004!!! 12.12.03, 01:31
                                        w wątku teściowych odpadam, bo narzekać nie mogę wink)) w ogóle mam dość
                                        tolerancyjny stosunek do świata, chociaż dziś, pierwszy raz w karierze,
                                        odmówiłam wykonania projektu, i przekrzykując dzikie wrzaski potencjalnej
                                        klientki, pozdrowiłam ją i się rozłączyłam wink)) ale najciekawsze jest to, że
                                        jeszcze 5-6 lat temu, jak zaczynałam, dałabym się tym krzykom zastraszyć, a
                                        dziś - nawet mnie nie zwilżyła (jak mawia mój mąż smile)))

                                        tylko na chwilę wpadam na pożegnanie dnia. Mamokuby, wpisałam się Wam na
                                        zobaczcie!, synka masz uroczego, nie bój się drugiego dziecka. sama twierdzę,
                                        że gdyby Polcia nie była taka fajna, nie strzelilibyśmy sobie zaraz drugiego.
                                        dorzuciłam świeże zdjęcia też wink))

                                        no i podobno wkładając zdjęcia do skanera, potrąciłam łapkę mego, który
                                        skasował sobie cały projekt, jaki oddaje w poniedziałek sad(( cała nadzieja w
                                        znajomym informatyku, zobaczymy, czy pomoże. módlcie się moje drogie, do
                                        wszystkich bogów.

                                        pozdrawiam
                                        • dona29 Dzyń,dzyń,dzyń;-) 15.12.03, 08:34
                                          Obudźcie się i wygrzebcie spod grudniowego śnieżku!wink))
                                          Ja rozpoczynam trzeci i chyba ostatni w tym roku L-czterowski tydzień laby!wink)
                                          A co u Was???Pozdrawiamwink)))
                                          • marianna18 Re: Dzyń,dzyń,dzyń;-) 15.12.03, 08:53
                                            No przespałyśmy faktycznie cały weekend. Ale to znaczy że u wszystkich wszystko
                                            dobrze i pochłonął nas wir przedświątecznych przygotowań. Moje dzidzi
                                            podskakuje prawie bez przerwy, a już dzisiaj w nocy to byłam zła, bo mnie
                                            budził i nie mogłam potem zasnąć. Do starszego dziecka już dotarło, że
                                            brat/siostra jest w brzuchu, więc staje przed brzuchem w różnych dziwnych
                                            pozach, robi miny i pyta "Widzisz mnie?"
                                            pozdrawiam w ten okropny poranek
                                            Marianna
                                            • juliaaaaa Re: Porzadki 15.12.03, 14:16
                                              Ja w weekend robiłam przedświąteczne porządki. Spakowałam głęboko do szafy
                                              wszystkie ubrania w rozmiarze 38. Czy kiedykolwiek do niego wrócę? Zostawiłam
                                              tylko te rzeczy, w które teraz się mieszczę.

                                              Po porządkach w domu, czas na porządki ze sobą. Umówiłam się na ten tydzien do
                                              kosmetyczki i fryzjera. Potem wystarczy tylko ubrać choinkę i jestem gotowa do
                                              świąt. Może ten śnieg utrzyma się i napada go jeszcze więcej?
                                              • cardamomo Re: Porzadki 15.12.03, 16:10
                                                Ja też chciałabym mieć porządki za sobą... Dawno zapomniałam o spodniach w
                                                rozmiarze 36, a sweterki jakby się skurczyły.
                                                W przyszłym tygodniu jadę na dwa dni do Krakowa, żeby się odstresować i
                                                oderwać od rzeczywistości, a święta spędzimy w domu z Najdroższym, Kocurem i
                                                Brzuszkiem, oczywiście. Jak zwykle będzie prawdziwa choinka i duużo czerwonego
                                                barszczyku.
                                                Nie mogę się doczekać świąt - będzie to cudowny czas nicnierobienia i myślenia
                                                tylko o sobie. Ostatnio dużo ganiam, jeżdżę po mieście i nie mam czasu
                                                nacieszyć się kopniakami maluszka.
                                                I teraz znowu muszę wyjść do pracy buuu.

                                                A propos kosmetyczek i fryzjera - skorzystałam z sugestii na Forum i wybrałam
                                                się do Salonu SPA na Ikara (Mokotów) i do Hair Studio na Brackiej 22 i muszę
                                                przyznać, że było naprawdę fajnie (zwłaszcza u kosmetyczki). Polecam
                                                Wam ,jeśli któras się wybiera przed świętami.

                                                Z przyjemności czeka mnie manicure + pedicure i paznokcie w kolorze
                                                purpurowoczerwonym a la Święty Mikołaj. Ach, jak ja Wam zazdroszczę L4...


                                                Pozdrowienia (wreszcie zimowe)

                                                Eliza
    • mamamona Re: MAJ 2004 !!! 15.12.03, 19:54
      o rany, nareszcie mi się udało wejść! ale granda, już rozumiem, że wszystkie
      pozmieniałyście swoje niki,bo to co się tu dzieje, woła o pomstę do nieba!

      u nas na razie szał przedświąteczny w sensie pracy. mam wielką prośbę do Ksel
      vel Marianny 18 - jak już odbędziesz wizytę u drRaka, daj znak jak poszło, i
      jak wyglądała. muszę się do niego zapisać.

      choinkę zamówimy jutro, bo już za tydzień, w granicach wtorku - środy będziemy
      jechać do Bydgoszczy, do moich rodziców. żyję już na walizkach, nie mogę
      doczekać się wyjazdu. stąd choinka zawita u nas już jutro, żebyśmy zdążyli się
      nią nacieszyć (i Polcia też).

      Polcia niewiele rozumie z ciąży mamy, za to od piątku wieczorem nie karmię jej
      piersią! wreszcie sukces, troszkę jak jej się przypomni jęczy, ale na tyle
      mało, że się nie uginam. poprzednie próby nie powiodły się, bo Polcia tak
      zawodziła,że w końcu nie miałam sumienia ograbiac ją z mojej obecności i mniam
      mniam jednocześnie,jak sama mówi wink))
      teraz poszło jak z płatka, nawet nie wiem, czy jest jeszcze mleczko, bo
      karmienia były tak rzadkie, że nie trzeba ani ściągać ani brać leków na
      wstrzymanie.

      mały zawodnik zaś wciąż podskakuje, najbardziej, jak siostra ryczy wink))
      czuję,że rośnie, bo o ile przegapiłam pierwsze muśnięcia z racji nadwagi
      (hmmm....), to teraz kopie mnie w poprzek, czuję z jednej strony nóżki, z
      drugiej rączki (przypuszczalnie). to naprawdę wielka przyjemność, delektujcie
      się moje Mamy, sama za tym tęskniłam wink))

      kończąc wątek świąteczny, to nie zrobiłam w tym roku ani pierników ani
      ciasteczek choinkowych. w wyborczej był przepis na pierniczki, do których
      ciasto nie musi tak długi leżakować, ale jakoś brak mi weny na prawidłowe
      zmieszanie przypraw. a jaki miód jest najlepszy do pierniczków to już nigdzie
      nie piszą, nawet w moich książkach kucharskich wink))
      jakbyście wiedziały, dajcie znak smile))

      mocno pozdrawiamy, nowe zdjęcia na zobaczcie! są Poleczki
      • cardamomo Re: najlepszy miód do pierników... 16.12.03, 11:38
        ... to oczywiście gryczany lub ze spadzi leśnej. W ostateczności może byc też
        wrzosowy. Zasada jest taka - im mocniejszy miód, tym lepsze pierniki.
        Ja się dzisiaj zabieram za moje 5-cio tyg. ciasto. Jakbym nie odzywała się tu
        zbyt długo, to znak, że ciasto stało się trucizną i mnie zabiłowink W życiu nie
        trzymałam czegokolwiek w stanie surowym przez 5 tyg w lodówce, ale cóż...

        Niedługo święta - hurrra! wreszcie się wszyscy wyśpimy, najemy i naczytamy.
        Dziewczyny, piszcie jak tam Wasze bobasy i wizyty u lekarzy, bo zżera mnie
        ciekawość, co słychac u Ludzików. Ile mają cm? U mnie na ostatnim usg, nie
        można było nic zmierzyć, bo się tak dziwnie ułożył. czy tak juz będzie zawsze?
        Czy mogę sobie czytac w książce, że w 20 tyg. to ma 16 cm + nóżki i waży 340
        g? Jak to jest? Mój puka średnio dwa razy dziennie, ale też wtedy, gdy się
        zdenerwuję, mój odstresor kochany. Czy kupujecie już rzeczy dla dzieciaczków?
        Ja nie mam NIC, oprócz dwóch sweterków zrobionych na drutach i moje
        macierzyństwo wciąż wydaje mi się na tyle nierealne, że nawet nie mam chęci,
        żeby cokolwiek kupować (no może oprócz pościeli w Pszczółki..)

        trzymajcie się ciepło,

        Eliza
        • pola777 witam:) 16.12.03, 12:25
          ..serdecznie po chwili nieobecnosci.. ukochany pojechal dzis rano i nie
          bedziemy sie widzieli 4 miesiace wiec jest mi troche smutno ale w ogole do mnie
          ta rozlaka nie dociera. Mysle tylko juz o lecie i wakacjach i jakos tym zyje i
          oddycham..Pewnie wieczorem sie rozkleje jak mi przyjdzie zasypiac samej****
          Mialam jechac odwiezc lubego na okecie i wpasc do firmy przy okazji, ale Pola
          jak to Pola miala znowu przygode-wyszlam na pierwszy prawdziwy spacerek na 20
          min i na obiad do restauracji i po powrocie zaczelo mnie kluc i szarpac w
          brzuchu, tak jakby ktos wbijal mi igle w roznych miejscach od srodka. No-spa
          nie pomagala wiec zadzwonilam do lekarza z prosba zeby nas obejrzal. Szyjka
          zamknieta, usg w porzadku, lozysko bez sladow odklejania, chlopak jak byk.
          Pijana szczesciem poszlam do sklepu kupic sobie cieplejsza i szersza kurtke
          zeby mi brzuch nie zmarzl i po powrocie do domu dostalam dziwnych brazowo-
          krwawych uplawow. Zadzwonilam do lekarza, powiedzial ze pewnie naczynko poszlo
          podczas badania palpacyjnego i stad ta waska struzka krwi, bo wszystko inne
          przeciez godzine temu wykluczylismy.Jechac do stolicy jednak zakazal- na zimne
          dmuchajmy. No i uplawy przeszly ale leze w dalszy ciagu i stwierdzilam ze to
          moze byl znak zebym nie jechala do tej warszawy i zbytnio sie nie forsowala
          mogloby sie cos gorszego zdarzyc. Mam w Czwartek nastepna wizyte i ogromna
          nadzieje ze wszystko bedzie ok. Dzis minelam polmetek- tzn dzis jest 20 tyg+ 0
          dni.. smile Nie moge sie doczekac poczatku majasmile))))))
          Elizo, ja jeszcze nic absolutnie nie kupilam ale wiem ze tesciowa szaleje, dave
          nawet przywiozl od niej ogromna maskotke psa ( jak mu sie chcialo to targac
          cala droge z chingford na heathrow to nie wiemsmile)) jako pierwsza zabawke
          Noasiasmile) To kochana kobieta,, i niesamowity facet z tego mojego męcizny.
          Wyobrazacie sobie ze targal dla mnie osiem butelek oliwki dla dzieci J&J na
          rozstepy smile))w ogole uwielbiam jego rodzine. Przyjemnie myslec ze Noah bedzie
          mial duzo ciepla od tych ludzi... kopie mocno, tata nawet poczul. USG pokazalo
          ze jego stopki maja juz po 33mm czy to nie przedziwne?smile))
          • juliaaaaa Re: Do Moniki 16.12.03, 14:52
            Na to forum coraz trudniej sie dostać!!! Od wczoraj próbuję się zalogować i
            nic. Czy administratorzy zapadli w zimowy sen i nie widzą, co się dzieje??? Na
            pewno nie odzywacie się, bo też macie problemy z zalogowaniem. sad

            Mona, kupiłam "Dobre wnętrze" i z zapałem przeczytałam artykuł o Waszej pracy
            i obejrzałam zdjęcia. Masz świetną pracę - nie dziwię się, że tyle ganiasz,
            choć jesteś w ciąży. Swoją drogą też chciałabym się zastanawiać nad
            zaprojektowaniem takiego domu jak w gazecie...

            Właśnie zdaliśmy sobie sprawę, że nie otrzymaliśmy z USC potwierdzenia, że
            jesteśmy małżeństwem, a to już jakiś czas temu braliśmy ślub. Zadzwoniliśmy
            czy możemy odebrać akt ślubu, bo nawet nie wiemy do końca, czy jesteśmy
            małzeństwem, a tu okazało się, że nasze dokumenty powędrowały z poworotem ...
            do Chile... I nadal tkwimy w zawieszeniu, hi,hi.

            Pola, Ty to masz przygody! Dobrze, że synek cały i zdrowy. Widocznie wymaga
            torskliwej opieki wink Czy dobrze zrozumiałam, że teraz - do końca ciąży jesteś
            w Krakowie i na poród przyjedzie Twój Ukochany?
            • pola777 Re: Do Moniki 16.12.03, 15:08
              Julia, nie siedze w Krakowie w tej chwili tylko w Częstochowie gdzie sie
              urodziłam. Bardzo posępne miasto(eczko) zimą... Co do tych przygod to ja juz
              szczerze mowiac wczoraj nie wiedzialam czy sie smiac czy plakac- Ukochany wraca
              do Polski dokladnie 15 kwietnia, tj. jakies 2-3 tygodnie przed rozwiazaniem.
              Termin mam na miedzy 4 a 8 maja dokladnie nie wiem a zreszta nie wiadomo czy
              wcelujemy dokladnie.. Mam tylko nadzieje iz zdazy wrocic od kangurow na czas
              zeby zarejestrowac dziecko. Juz sobie wyobrazam co sie bedzie dzialo zeby
              zarejestrowac dziecko Polki i Anglika urodzone w Polsce pod angielskim imieniem
              i nazwiskiem ( nie jestesmy malzenstwem) , nastepnie wyrobic mu paszport jak
              najszybciej i pozniej jeszcze walczyc o podwojne obywatelstwo i wyrabiac
              angielski paszport. Slabo mi jak o tym mysle....NIENAWIDZE urzedow i
              zalatwiania tam spraw. Jakby nie dosc problemow bylo na tym swiecie to ludzie
              sobie nowe wymyslaja caly czas i zycie komplikujasmile
              Noah kopie bo zjadlam frytki ( ha, skusilam sie)

              wink
              • malgog Re: Do Poli 16.12.03, 16:12
                No to ja Ci współczuję, bo nic gorszego niż załatwić coś w urzędach.
                Moja propozycja - wyślij swojego cudzoziemskiego niemęża do tych wszystkich
                urzędów, dobrze, gdyby słabo albo najlepiej wcale nie mówił po naszemu i niech
                załatwia wszystkie sprawy - sukces gwarantowany.
                Wystarczy, żeby się słodko uśmiechał do pań urzędniczek, no i jakies słodycze w
                łapkę mu daj.

                Pa

                Małgosia - warszawska urzędniczka (poniekąd) !!!!!!!

                • cardamomo Re: Do Poli 16.12.03, 16:50
                  Małgosia ma rację!!! Obserwuje to przecież na codzień, prawda?wink Zauważyłam,
                  że panie urzędniczki miękną w takiej sytuacji i zaczynają bardzo pomagać.
                  Pamiętam, jak wysłałam mojego Ukochanego do przychodni państwowej na Żwirki i
                  Wigury, a on, który choruje raz na 100 lat, a raz na 150 idzie do lekarza,
                  wybrał się bez żadnych dokumentów, legitymacji ubezpieczeniowej, dowodu, bez
                  zapisu. Nie dość, że nawet go nie skrzyczały, to został przyjęty jak książę.
                  Ech, my kobiety nie mamy takiej siły przebicia. Tak więc Pola, niech Twój Dave
                  uzbrojony w opaleniznę i czekoladki pójdzie do urzędówwink

                  Mona, ja też widziałam Cię w Dobrym Wnętrzu, Pani Architekt! To super praca,
                  prawda? Jak strasznie żałuję, że mój zmysł orientacji jest taki beznadziejny,
                  a teraz zabrałam się za kurs projektowania ogrodów i dzielnie ćwiczyłam
                  aksjonometrię, więc może coś zaskoczy (chociaż troszeczkę).

                  Wzruszyły mnie bardzo 33 mm stópki Noaha... Pomyślcie, jakie musi mieć
                  paluszki! O paznokietkach nie wspomnę. Kurcze, chętnie położyłabym się przed
                  świętami pod jakieś dobre usg, żeby mieć radochę na święta. Znacie jakieś
                  super usg w Warszwce oprócz SzP Roszkowskiego???

                  U mnie dziś bulgocze w garnku ratatouille.

                  Uściski dla Wszystkich brzuszkówsmile
                  • pola777 Re: Do Poli 16.12.03, 17:24
                    aaaaaaaah ratatouille z puszki kupowane na rogu moscow road i queensway..!!!
                    Czytam o waszych przepisach i gotowaniu to az mnie skreca o jedyne co umiem to
                    zrobic tosta i jakies proste salatki albo podgrzac cos z puszki. Nie to ze mi
                    sie nie chce- probowalam, naprawde probowalam gotowac, piec, cos sama upitrasic
                    kiedy mieszkalam sama- napsulam tyle jedzenia, spalilam pare garnkow, zrobilam
                    pare zakalcow az wreszcie uznalam ze to nie moja wina..bo nie moge przeciez
                    umiec wszystkiego tee hee.. wole spiewac niz gotowac tylko czasem mi glupio jak
                    widze co kobitki w kuchni wyprawiaja, a ja prawdopodobnie bede miala problem
                    nawet z kaszka rozpuszczalna dla dziecka (serio, ostatnio cos zepsulam jak
                    robilam kisiel z torebki *bravo...!*).. Teraz jestem na lasce mamy w tej
                    kwestii na co oczywiscie nie narzekam, aczkolwiek dziwny to powrot do
                    dziecinstwa samej bedac przyszla mama i gospodynia (hi hi). No coz- trzeba
                    jakos sie bedzie paru rzeczy nauczyc, dobrze ze moje kochanie umie gotowac
                    sprzatac i prasowac.

                    Z tym urzedem to dobry pomysl, wysle go z kangurem w kieszeni... brzydki nie
                    jest moj mezczyzna, wiec nie powinien miec problemu..Ja sie tam nawet nie
                    pojawie, niech jezdzi z moim ojcem ktory tez jak sie postara to wyglada 10 lat
                    mlodziej i niech sie mecza...a ja bede sobie odpoczywac *lmao* haa haaaaaaaaaa

                    USG na ktorym bylismy wcale nie bylo super ale wystarczajaco dobre zeby
                    zobaczyc ze lezy sobie prawie wyprostowany, z glowka po lewej a stopkami po
                    prawej stroniesmile Machal rączkami tak jakby plywal na plecach. Bardzo ruchliwe
                    dziecko i duzy na tych hormonach wyrasta. Mimo ze czuje te ruchy juz dosc mocno
                    i wiem jest juz duzym malym czlowieczkiem a nie zadnym zarodkiem to cale to
                    wydarzenie wciaz jest dla mnie jednym wielkim kosmosem...To jest tak
                    niesamowite ze w ogole do mnie nie dociera w calej swojej okazaloscismile))

                    Ok, mama podala kapusniaczek. A potem zabieram sie za montowanie mojego
                    domowego studia. Dokupilam dziwne pudelko zwane MBox ktore jest b.dobra karta
                    dzwiekowa i bede kombinowala az coz zepsuje.
                    Pozdrawiam
                    Pola
                    • mamamona Re: Do Poli 16.12.03, 18:58
                      ooo, weszłam od razu smile))

                      mi też ślinka cieknie, jak Eliza ciągle nadaje co tam dobrego jej w garnku
                      bulgocze wink)) przyznam szczerze, że chociaż lubię gotować, z braku czasu, nie
                      robię tego często. teraz i tak bardziej się staramy, bo Polcia nie chce
                      obiadków słoiczkowych już (a był okres że nie chciała normalnychwink)), no i
                      wczorajszy mój wyczyn to.... mielone ;oooo taka jestem utalentowana. moim
                      zdaniem wszystkie zupy jakie robię smakują tak samo, najbardziej lubię jeść
                      jak ktoś przygotuje... ech!

                      no, praca fajna, fakt, a zawód moje hobby, co często kończy się na mało
                      intratnych dla mnie kontraktach, ale za to satysfakcja wielka! naprawdę lubię
                      to robić, i cieszę się, że Wam się podobało. ten dom zaś z magazynu taniej
                      zburzyć niż modernizować wg naszego pomysłu. pani chce od nas projekt, bo
                      nasza wersja jej się bardziej podobała, ale nam jakoś do Słupska nie po
                      drodze sad(( bo pracy za dużo, a obecność na budowie jest jednym z podstaw
                      dobrego projektu i realizacji. aha, a widziałyście jakie wizualizacje zrobił
                      mój Paweł ????? te renderingi to jego zawód (upraszczając), dobry jest w tym.
                      no to juz zareklamowałam całą rodzinkę wink)) na swoje usprawiedliwienie
                      dodam,że dla dziewczyn z eDziecka robiłam już koncepcje (m.in.łazienka) i
                      naprawdę służę darmową radą.

                      mnie też coś kłuje, nie byłam jeszcze u lekarza, bo czekam na komentarz
                      Marianny 18 vel Ksel z wizyty u drRaka (zawsze mam jakieś usprawiedliwienie
                      zeby nie iść crying(( Polcia odkąd nie na cycku, zrobiła się megaprzylepna, i
                      trochę to mnie męczy, bo wciąż na kolankach albo rączkach chce być, a dziecko
                      wtedy łup! spadaj siostra! kopie! i mi ciężko ich dwoje.
                      dziś zresztą naprawdę nietęgo się czuję, niestety. zwalam to jak zawsze na
                      rośnięcie macicy, na coś trzeba smile))

                      czekam z utęsknieniem na dalsze opisy Waszych stópek dziecięcych i nowe smacze
                      reportaze z frontu kulinarnego. jestem już naprawdę bliska upieczenia
                      pierniczków wink))

                      pozdrowienia mocne
                      • juliaaaaa Re: Smakolyki 16.12.03, 19:04
                        Ja właśnie piekę chleb. Kiedy mieszkałam w Niemczech, z przerażeniem odkryłam,
                        że chleb jest tam bardzo drogi, a mój budżet skromniutki. Wtedy też nauczyłam
                        się piec chleb i od czasu do czasu wypełniam nasz dom zapachem świeżego
                        chleba. A jutro goszczę u siebie Elizę, z którą będziemy piekły ciasto. Pola,
                        szkoda że nie jesteś w Warszawie - mogłabyś się do nas przyłączyć. wink U mnie
                        też Ukochany zajmuje się gotowaniem, bo robi to perfekcyjnie. Śmieję się, że
                        jak Mu się znudzi być lekarzem, powinien otworzyć restaurację. wink
          • cardamomo Re: witam + przepis na chleb z orkiszu:) 18.12.03, 12:39
            No to ja dołączę do Waszych przepisów jeszcze jeden na chleb, który mam z
            książki "Wielka Księga chleba". Chleb robiłam dwa razy, był pyszny i miał
            chrupiącą skórkę.
            Mąkę orkiszową można kupić w sklepie ze zdrową żywnością

            Porcja na 2 bochenki:
            1,5 kg mąki z orkiszu
            30 g świeżych drożdży
            1,2 l letniej wody
            20 g soli morskiej
            2 łyżki oliwy
            2 łyżki sezamu do posypywania (niekoniecznie)
            dwie podłużne formy (takie jak na keks, lekko posmarowane tłuszczem)

            Wykonanie:
            Mąkę wsypać do miski, wkruszyć do niej drożdże i rozprowazdił połową wody.
            W pozostałej reszcie wody rozpuścić sól, następnie wlać olej i dokładnie
            wymieszać. Rozprowadzone drożdże wlać do wgłębienia w mące i wymieszać. Wlać
            osoloną wodę z oliwą i energicznie wymieszać ręką. Podzielić ciasto na pół i
            przełożyć do 2-ch form. Zostawić do wyrośnięcia przez 40 min, nagrzać
            piekarnik do 200 stopni. Piec ok 45-50 min.

            Magdo,
            właśnie wyciągnęłam z lodówki masło i czekam, aż zmięknie, żeby zrobić Twój
            wspaniały kekssmile

            A wczoraj miałam przyjemność gościć u Julii i piec z Nią ciastosmile)) Julia
            jest cudowna - ciepła, inteligentna i ma wielgachnego psa, który przypomina
            smoka z filmu "Niekończąca się opowieść", tyle tylko, że jest stalowo-szary a
            nie biały. Najadłyśmy się, a później dzielnie ćwiczyłyśmy jogę przez 1,5 godz,
            aż mój Ludek podskakiwał, leniuszek jeden.

            Co do usg, to ja bym bardzo chciała zrobić sobie jeszcze jedno przed świętami
            i chyba wybiorę dię do dr. Zaremby, który przyjmuje na Pradze, ma taki sobie
            sprzęt, ale jest podobno niezłym specjalistą, no i usg można zrobić z marszu,
            bo nie ma u niego zapisów. Plusem jest też cena - 60 pln.
            Znalazłam gdzieś info, że na Domaniewskiej wykonują usg 4d, które kosztuje 280
            pln (ugh!!!), ale trochę przeraziły mnie obrazy z tej machiny - dziecko jakby
            z wosku, umieszczone w (formalina to się chyba nazywa). Tak bardzo bym chciała
            znać już płeć mojego Bobasa.

            Kończę już, przesyłając Wam ciepłe fluidy,

            Eliza
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka