elizjum Re: MAJ 2004 !!! 03.11.03, 18:00 Hej uśpiony wątku!!! Pobudka! W piątek byłam u mojego dr - dzidziuś ma 5,5 cm+nóżki, główka 2,30 cm, fałd karkowy: 0,15 cm i widziałam jak wierzga nogami i przekręca się z boku na bok! Czułam się zupełnie abstrakcyjnie patrząc jak COŚ, niezależnie ode mnie wierci się w moim brzuchu i robi fikołki. "Widzi pani tą ciemną plamkę? To pęcherz moczowy. Jest pełny, czyli nerki już funkcjonują". Wow! Teraz to naprawdę wierzę, że jestem w ciąży. Widziałam dwie półkule mózgowe, pępowinę i zawiązujące się łożysko. dziewczyny, piszcie co u Was!!!! E. Odpowiedz Link Zgłoś
solniczka1 Re: MAJ 2004 !!! 03.11.03, 23:08 Witam Ciężarówki! Ja również mam termin na maj, wg OM na 17.05. Wcześniej napisałam 1 post jako Clioska, ale z powodu długiego braku dostępu do netu zapomniałam hasła, więc będę występować jako solniczka1. Więc może coś o sobie... Jak kilka Ciężarówek mam na imię Magda. Ciążę znoszę bardzo dobrze, praktycznie nie mam i nie miałam żadnych przykrych objawów, z czego bardzo się cieszę. Myślę, że duża zasługa jest w tym, że jestem na L4, w związku z czym głównie siedzę w domu. Uniknęłam dzięki temu męczących dojazdów do pracy i niepotrzebnej nerwówki. Chciałabym być na zwolnieniu przez całą ciążę, ale nie wiem czy mi się to uda. Do ginekologa chodzę dość często (przez konieczność przedłużania L4) i miałam już 3 dopochwowe USG (przez brzuch na razie nic nie widać, bo mam tyłozgięcie macicy). Ostatnio widziałam rączki i nóżki mojego Maluszka, też za każdym razem Maluszek ma robione ekg serduszka. Trochę mnie to nawet dziwi, że tak często mam robione USG, ale wierzę mojej pani doktor, że wie co robi. W czwartek mam kolejną wizytę. Staram się dbać o siebie w granicach rozsądku, a także o moje pożywienie, choć często dużo jem, chyba nawet za dużo... Ostatnio parę razy skusiłam się na czekoladę... całą tabliczkę... Do ostatniej wizyty nie przytyłam (67 kg przy wzroście 171cm), ale teraz coś czuję, że waga podskoczyła... Zresztą mój brzuch zrobił się taki w miarę duży, że dżinsów to nawet nie chcę przymierzać, chodzę głównie w luźnych dresowych spodniach. Ciekawa jestem jak Wasze brzuchy? Jednej rzeczy żałuję - zaczęłam przyjmować Maternę jeszcze nie będąc pewna czy jestem w ciąży. Poradziła mi tak lekarka na okresowym badaniu. Stwierdziła, że mam wyniki krwi w normie, ale w dolnej granicy i poleciła mi zamienić kwas foliowy i wit. A+E na Maternę. No i ja głupia jej posłuchałam i teraz żałuję, bo naczytałam się sporo na temat przyjmowania witamin w pierwszym trymestrze (tzn. że jest to niewskazane), a także moja pani ginekolog nie była z tego faktu zadowolona, ale powiedziała, żebym wciąż brała tę Maternę, ale i kwas foliowy. Mam nadzieję, że nie będzie to miało wpływu na Maluszka. Dobra. Kończę przynudzać. Tyle czasu bez netu... Mam nadzieję, że mi wybaczycie. Pozdrawiam Wszystkie Majówki. Solniczka Odpowiedz Link Zgłoś
mamamona Re: MAJ 2004 !!! 03.11.03, 23:59 o rany Dziewczyny, fstalnie się dziś czuję, nawet odwołałam ostatnie spotkanie. niestety kłuje mnie coś w prawej częsci brzucha, który ni stąd ni zowąd zrobił się wypukły. fatalne samopoczucie budzi mnie w nocy ((( zaraz powiecie, że mam iść do lekarza, ale przed weekendem nie ma szans! na dodatek na sobotę ważne spotkanie i projekt! jak tak dalej pójdzie, to nie skończę z Wami tego wątku (puk! puk! odpukuję!). kaszanka fizyczna. jeszcze się tak niekonfortowo nie czułam (bo to nie straszne bóle, tylko jak kolka). i tak uważam się za nędzę z bryndzą, bo i na badaniach nie byłam, i u lekarza już 5 tydzień w plecy. idę spać. zdołowana dziś Odpowiedz Link Zgłoś
elizjum Re: MAJ 2004 !!! 04.11.03, 10:09 Witaj Magdo, bardzo miło Cię widzieć na wątku Nie przejmuj się z Materne - ja też miałam identyczną sytuację, tzn. dzień po tym, jak dowiedziałam się, że jestem w ciąży, kupiłam witaminy i zaczęłam je łykać, mimo że miałam b. dobre wyniki, a potem przeczytałam, że to nie jest wskazane i może zaszkodzić. Powiem Ci, że chyba wszystkie mi znane dziewczyny, które mają dzieci, od samego początku coś łykały i wszystko było OK. Mój lekarz twierdzi, że Materne jest amerykańskim specyfikiem i że wszystkiego tam za dużo. Zasugerował, żeby łykać lepiej Feminatal, bo ma jod i jest bardziej dostosowany do warunków europejskich. Ja łykam tylko wtedy, gdy przez cały dzień kiepsko (albo wcale) jem. Mam tylko wątpliwości, czy to dobrze brać i Materne i kwas foliowy? Przecież w Materne jest kwas foliowy, a oprócz tego przyjmujesz go jeszcze w jedzeniu! Mój gino twierdzi, że można brać wit. można też i nie brać. Ja się trochę boję tych sztucznych specyfików, chociaż z jego wskazania łykam żelazo, bo badanie wykazało, że mam go trochę mało (nie jem mięsa). Ostatnio sporo było artykułów na temat tego,że syntetyczne witaminy nie pomagają, a czasem szkodza, więc wolę nie łykac codziennie, no ale co kobieta, to inna opinia i pewnie większość jest za tym, żeby brać. Ja miałam już 4 usg, 2 na (moim zdaniem) dobrym sprzęcie, a 2 na takim sobie. Podobno badanie przy użyciu dobrego sprzętu nie jest szkodliwe i nie trzeba się bać o maluszka. ja się cieszę jak mam możliwość zobaczenia go napisz koniecznie skąd jesteś. Pozdrawiam złotojesiennie, Eliza Odpowiedz Link Zgłoś
solniczka1 Re: MAJ 2004 !!! 05.11.03, 10:11 Cześć Elizo i nie tylko Nie mogę się przejmować Materną, bo bym zwariowała. Żałuję tylko, że posłuchałam jakiejś głupiej lekarki medycyny pracy. Teraz jestem mądrzejsza o kolejne doświadczenie i nie będę słuchać bylekogo, a także nie będę brać witamin w pierwszym trymestrze kolejnej ciąży Po prostu myślałam, że robię dobrze, zwłaszcza że w końcu jak wół pisze na opakowaniu, że są to tabletki dla kobiet w ciąży, a że nie powinno się ich łykać w pierwszym trymestrze, to już nigdzie nie napiszą. No cóż takie są działania rynku... Teraz wiem, że muszę słuchać jednej osoby i mimo iż zdziwił mnie fakt, że mam jednocześnie brać też kwas foliowy, to jednak mam zaufanie do mojej lekarki (zauważyłam, że generalnie jest przeciwniczką zażywania wszelkich lekarstw, jeśli można pomóc sobie w inny sposób). Wiem, że kiedyś kobiety rodziły, a w końcu nie zażywały witamin, ale skoro doświadczona pani doktor powiedziała, że mam zażywać te tabletki, to je zażywam. Częstego wykonywania USG się nie boję. Nawet się bardzo cieszę, bo mam pewność, że z Maluszkiem wszystko w porządku i mogę go zobaczyć - jestem wtedy spokojniejsza. Fajne jest to, że moja pani doktor ma aparat w gabinecie - myślę, że to niezaprzeczalny plus i wytłumaczenie dla dość dużej kwoty, jaką płacę za wizytę (100zł). Taką kwotę musimy sobie zawsze odłożyć w budżecie domowym, bo nie odważyłabym się prowadzić ciąży "państwowo". Może się ze mną nie zgodzicie, ale niestety tak to czuję. Fajne jest też to, że z moją panią doktor mogę porozmawiać, ona bardzo dużo tłumaczy i wizyta u niej może trwać np. 45 minut, a nie jest to czystko komercyjne nastawienie na wyciąganie kasy. A co do mojego miejsca zamieszkania, to jestem z Gliwic i pozdrawiam Was również złotojesiennie, choć nieco chłodnawo. Solniczka Odpowiedz Link Zgłoś
elizjum Re: MAJ 2004 !!! 04.11.03, 09:58 Mona, kochana, nawet nie myśl o takich głupotach, że nie skończysz z nami tego wątku, proszę Cię!!! Jak na mój gust, to powinnaś trochę odpocząć, a nie siedzieć przed komputerem o 23:59, moja droga! Jeśli Cię to pocieszy, to powiem, że ostatnio też się czuję kiepsko, tzn. cały czas mi słabo i wczoraj nie byłam w stanie stać w sklepie 10 min i poprosiłam o krzesło... A przyniesienie do domu jednej siatki z zakupami kończy się tym, że rwie mnie brzuch i mogę tylko siedzieć z nogami no stole. Dbaj o Siebie i odpuść troszeczkę.... Trzymaj się cieplusieńko Odpowiedz Link Zgłoś
mamamona Re: MAJ 2004 !!! 04.11.03, 13:24 Elizo, dziękuję za ciepłe słowa. już mi dziś troszkę lepiej, chociaż dla odmiany strasznie mnie bolą uda, jakbym weszła na ostatnie pietro na piechotę. w pierwszej ciąży miałam nadciśnienie od mniej wiecej 7 miesiąca, i teraz zaczynam się zastanawiać, czy to czasem nie to samo, a ponieważ roboty mam dużo za dużo, to wcale nie zamierzam tego sprawdzać, bo mnie jeszcze w szpitalu zamkną..... do lekarza wybieram się w następnym tygodniu. w tym mam nadzieję, że uda mi się zrobić badania. w pierwszej ciaży też łykałam Materne. kwas foliowy tylko do skończenia 9 tygodnia, w którym na wizycie u lekarza polecił odstawienie (bo i po co tak długo, chyba w Szwecji delikatnie foliują wodę kranową, coby dziewczyny miały lepsze szanse na zdrowe dziecko, a przecież i tak najważniejszy jest kwas foliowy przed zajściem w ciążę). teraz drGóźdź kazał mi łykać magnez z witaminą B, co mi nawet służy, bo jestem mniej zmęczona niż w pierwszej ciąży (oczywiście mówię o zmęczeniu ciała jako fabryki tworzącej nowego człowieka, bo pracą i tak jestem zmęczona ))) trochę się wyspałam, i od razu mi się humor poprawił. sporo teraz stresu i krótkich terminów mam (i nieprzyjemnych telefonów np. z banku). ogólnie nie najlepszy okres. dziś 2 spotkania wieczorkiem. a teraz pędzimy na zakupy do Piaseczna, po pieluchy i inne soczki do Auchana. a nie lubię tych wypraw jak pies, ale nigdy nie mamy na nie czasu, i Polcia wciąż ma kończące się paczki pieluszek))) tego towaru nigdy za wiele )) pozdrawiam, przynajmniej ładna pogoda ostatnio u nas, no i Polcia zdrowa Odpowiedz Link Zgłoś
elizjum Re: MAJ 2004 !!! 04.11.03, 15:10 Mona, bardzo się cieszę, że czujesz się lepiej) Ja dzisiaj uległam i spałam ze 3 godz. po południu, własnie wstałam i biorę się za sprzątanie, bo w domu mamy prawdziwą Sodomę i Gomorę. Też bardzo nie lubię zakupów w Auchan, ale ostatnio bardzo się starają i mają niesamowity wybór ryb i... płynów do płukania tkanin (do których mam słabość i kupuję np.3 Ściskam serdecznie, Eliza Odpowiedz Link Zgłoś
malgog Re: MAJ 2004 !!! 05.11.03, 12:11 Eliza - ja również dziękuję za listę lektur - aż wstyd się przyznać, ale przy moim 3-latku mam naprawdę niewiele czasu na czytanie, tym bardziej, że jesteśmy w domu praktycznie sami - mąż pracuje na kilku etatach. Jedynie niedziela to dzień dla rodziny - ale wtedy dla odmiany mąż chciałby odpocząć (ja oczywiście nie muszę, pomimo, iż ciąża coraz bardziej "dokucza") No ale koniec żali - mam tylko nadzieję, że z listy lekur będzie okazja skorzystać - "smażone zielone pomidory" czytałam i bardzo mi się podobało, bardziej niż film. W domu nie sprzątam i też mam Sodomę i Gomorę - ale wszystko idzie na karb ciąży i dolegliwości, inna sprawa, że potwornie boli mnie krzyż i w nocy nie mogę się przekręcić na łóżku. W poprzedniej ciąży miałam tak potwornie duży brzuch (waga początkowa sprzed c. 48 kg - przytyłam 13 kg - wszystko poszło w brzuch), że już od 7 miesiąca to mąż mnie przewracał w nocy bo ja kiedy położyłam się na wznak nie mogłam się przewrócić na bok o samodzielnym wstaniu też nie było mowy. To naprawdę był poważny problem. Aktualnie moje samopoczucie pod psem. Powiedziałam wreszcie w pracy, że spodziewam się dziecka - na tą wiadomość mój dyrektor zaniemówił i uderzył głową w stół - dosłownie. Wyglądał na bardzo zaskoczonego. No ale mam to za sobą. Pozdrawiam Małgosia Odpowiedz Link Zgłoś
malgog Re: MAJ 2004 !!! 05.11.03, 16:05 Dziewczyny - moja dzidzia już kopie. Do tej pory to było takie szalenie delikatne, że nawet trudno mówić o kopniakach a dzisiaj kilka minut temu to były takie kopy, że HEJ !!!!!!!!!!!!!! Aktualnie z teminem na 6-8 maja - u mnie jest połowa 14 tyg. Przy pierwszej ciąży pierwsze silne kopnięcie poczułam dopiero w 19 tyg. w Wigilię Bożego Narodzenia - super prezent pod choinkę. Już 2 tyg. później mój brzuch falował a Kubuś wykonywał salta. Jestem szczęśliwa !!!!!!!!!!!!!! Małgosia Odpowiedz Link Zgłoś
mamamona Re: MAJ 2004 !!! 06.11.03, 01:32 Małgosiu!!!! straszliwie się za Was cieszę, i nawet powiem że zazdroszczę. i też bym już chciała. wsłuchuję się w brzuch w każdej wolnej chwili. na razie wydaje mi się, że coś czuję. równie dobrze to może być perystaltyka jelit (dobrze napisałam, czy znowu coś poleciałam??? ))) zdecydowałam się jednak na wizytę u lekarza w piątek. mam nadzieję, że uspokoi to moje wyrzuty sumienia, że nie dbam o dziecko i siebie (( dziś byłam na badaniach. jutro wrzucam nowe zdjęcia Poleczki, a w piątek zdjęcia 15-tygodniowego )) pozdrawiamy mocno Odpowiedz Link Zgłoś
mamakuba Re: MAJ 2004 !!! 06.11.03, 15:14 Cześc Malgog, Gratuluje kopnięc , ja tez mam termin na 6 maja i to tez jest moja druga ciąza ( pierwszy syn to tez Kubuś- w maju będzie miał 2 latka) wiec tym bardziej czekam na pierwsze odczuwalne ruchy dzidzi. Czytam nasz watek codziennie ale tyle tu informacji ze juz połowy nie pamietam. Napisz czy zdecydowałam sie na amino? A może jestes juz po badaniach . A szefem sie nie przejmuj , takie czasy mój tez sie zalamał jak mu powiedziałam o ciąży. Nie ma sie co patrzec czy komus nasza ciąza jest na reke czy nie najważniejsze ze my sie cieszymy. Jeszcze raz gratuluje i ciesze sie razem z Tobą. pozdrawiam Ciebie i wszystkie ciężarówki z naszego watku Ania Odpowiedz Link Zgłoś
elizjum arivederci:-) 06.11.03, 09:36 Kochane, chciałam oznajmić, że biorę sobie urlop i za dwie godziny lecę do Rzymu. Przesyłam Wam zatem ucałowania i moc gorących uścisków. Trzymajcie kciuki za pogodę Do zobaczenia w poniedziałaek wieczorem, Mama E. Odpowiedz Link Zgłoś
malgog Re: arivederci:-) 06.11.03, 12:27 Trzymam kciuki - tydzień temu kiedy ja byłam służbowo przez dwa dni lało jak z cebra a o podróży lepiej nie wspominać bo w samolocie trzęsło przeokropnie. Już się przestraszyłam tego arivederci, ale na szczęście tylko do poniedziałku. Ja też pozdrawiam wszystkie przyszłe i aktualne mamuśki i żegnam aż do przyszłego piątku bo w środę idę na amniopunkcę, a w czwartek mam podobno leżeć (nie wyobrażam sobie tego, przy moim trybie życia). Tak więc dziewczyny - trzymajcie kciuki również za mnie Małgosia Odpowiedz Link Zgłoś
kiruna1 Re: arivederci:-) 07.11.03, 09:58 Muszę powiedzieć, że zazdroszczę Wam tych podróży niesamowicie. Nieważna jest pogoda jak się przebywa w Rzymie i wdycha się tą atmosferę. Tak mi się wydaje choć nigdy tam akurat nie byłam, uwielbiam samo podróżowanie, bardzo odprężające zajęcie. Ja w tej ciąży nigdzie się nie ruszam bo jak w poprzedniej pojechałam pociągiem z Poznania do Szczecina to później 7 miesięcy leżałam w łóżku (tak w ogromnym skrócie), no i teraz dmucham na zimno. Muszę się też pochwalić, że wczoraj byłam u ginekologa. Przed każdą wizytą strasznie się denerwuję, bo poprzednio co poszłam do lekarza to był jakiś nowy problem i co raz to nowe lekarstwa. No i teraz nerwy mnie nie ominęły. Wyobraźcie sobie, że leżę na USG , mąż przy mnie, a moja lekarka 3 minuty szuka dziecka (USG dopochwowe)i nie może znaleźć!!!! To były jedne z najgorszych chwil w moim życiu, lekarka była bardzo zdziwiona i wypytywała czy miałam jakieś krwawienia (myślała, że poroniłam!!!). Dopiero później zrobiła mi USG przez brzuch i dzieciak się znalazł. A ja oczywiście w płacz bo miałam już najgorsze myśli. Lekarka stwierdziła, że nie wie co się stało, że pierwszy raz jej się to zdarzyło. No ale najważniejsze, że z dzieckiem jest wszystko dobrze. Mierzy 67 mm, wiek ciąży 13 tygodni i 4 dni - zgadza się w 100%. Było bardzo ruchliwe, widziałam 2 półkule mózgowe, kręgosłup i wszystkie członki na miejscu. Przez łzy szczęścia, na koniec dopatrzyłam się, że maluch dostał czkawki - przezabawnie to wyglądało. Ach te USG, Ach ci lekarze. Pozdrawiam serdecznie Magda Odpowiedz Link Zgłoś
mamakuba Kawał dla ciężarnych 07.11.03, 21:43 Cześć dziewczyny, Strasznie sie tu cicho zrobiło. Długi weekend i sie wszystko porozjeżdzało. U mnie i dzidziusia wszystko dobrze, kończymy juz 14 tydzień razem. Na razie brzucha jeszcze nie widać ale zrobił sie juz twardy i w niektóre spodnie nie chce sie upchać. No ale nic to chciałam sie z Wami podzielić niedawno zasłyszanym przeze mnie dowcipem o seksie kobiet w ciąży. Tak więc jak wiecie ( na razie ) na naszym etapie seks jest mozliwy w każdej pozycji, kiedy brzuchy nam podrosna zostanie nam juz tylko " na pieska" a juz na sam koniec " na wilka".... facet leży obok i wyje. Nie wiem czy was ten kawał rozśmieszył czy przeraził ale mam nadzieje że nikogo nie uraził. Pozdrawiam serdecznie życząc udanego (póki co ) seksu wasza Ania P.S. Mamamona jak moge Wam pokazac mojego Kubusia tzn. jak załaczyć tu zdjęcie? Z góry dziękuję za podpowiedź. Odpowiedz Link Zgłoś
mamamona Re: Kawał dla ciężarnych 07.11.03, 21:48 Aniu, zdjęcie na zobaczcie załączysz, musisz mieć je tylko na twardym dysku u siebie. a odnośnik musisz zrobić tak: wejdź w moje forum, na dole jest miejsce na podpis (czy jak to się tam nazywa mądrze). uprzednio musisz wejść na zobaczcie, znaleźć swój wątek (np. Kubuś synek Mamykuby), kliknąć na ten tytuł prawym przyciskiem myszki, zrobić copy (albo kopiuj w polskiej wersji), potem w moim forum na dole prawy przycisk myszki wyzwolić paste (albo wklej). potwierdzić OK. i już ))) pzdr Odpowiedz Link Zgłoś
mamamona MAJ 2004 07.11.03, 21:45 no i ja dziś zaczęłam wizytę u ginekologa płaczem. odebrałam przedtem wyniki badań, i patrzę, a tu toksoplazmoza i różyczka przekroczone normy kilka razy! niestety siedziały jeszcze 3 babeczki przede mną, więc roztrzęsłam się dokumentnie. zadzwoniłam do ciotki laborantki, ta obiecała konsultację z lekarką. czekam więc i na lekarza i na telefon. jak weszłam do środka, to nawet nie umiałam skończyć zdania. ryczałam jak bóbr. lekarz mnie uspokoił, po czym wyjasnił, że stan zapalny, aktualna choroba odznacza się w granicach 300 czegoś tam, a ja mam koło 30, co oznacza, że obie choroby przeszłam, i mam taki wysoki poziom przeciwciał pojawiających się w wynikach badania krwi. moja ciotka później powiedziała mi to samo, co ulżyło mi komplentnie. dziecko za to zdrowe, tez już lecieliśmy troszkę transvaginalnie, troszkę przez brzuszek. a jakie mądre - robiło mi papa, przysięgam ))) ma 94 mm, wiek ciąży 14 tydzień i 6 dni, więc zgodnie z harmonogramem się rozwija. ale najważniejsze - lekarz stwierdził,że widzi................ siusiaczka (zaznaczył jednak, że może to łechtaczka). mi wszystko jedno, ale chciałabym wiedzieć, bo się nie doczekam. umówiliśmy się na 3D po 15 listopada. pozdrawiamy mocno, Mona, Polcia i dziecko z siusiaczkiem (może kobieta )))) ----- zobaczcie forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=6713131 Mona mama Polci (30.09.2002) Odpowiedz Link Zgłoś
wieczna-gosia Re: MAJ 2004 08.11.03, 13:35 ja juz sie zameldowalam na liscie obecnosci, teraz oficjalnie na majowkach ) Mialam wczoraj USG, termin wyznaczony na 20. 05. byczek wiec rodzice pijacy wymyslili natychmiast egri bikaver ) pierwsze badania beda dopiero za tydzien. Serduszka nie udalo sie zobaczyc bo dzidzia wila siejak fryga. nie powiem oczy mi sie zaszklily, chociaz to juz rutyna powinna byc 5 dziecko w koncu ))))) Mam nadzieje ze zaczne was kojarzyc powoli i urodze z wami ))) Odpowiedz Link Zgłoś
dona29 Witajcie 09.11.03, 09:52 dawno mnie nie było ale wszystkich serdecznie pozdrawiam)) Przede mną podobne badanie na toksoplazmoze i różyczkę - czego,nie ukrywam,obawiam się. Mamamona - napisz koniecznie,czy wszytko w porządku - mam nadzieję,że tak. Mam pytanie - jak długo czeka się na wyniki tych badań?Czy są oznaczane z krwi?? Pozdrawiam Dona Odpowiedz Link Zgłoś
mamamona Re: Witajcie 09.11.03, 14:54 są oznaczane z krwi, i czeka się troszkę dłużej, bo 2-3 dni (teraz aż do piątku muszę czekać, no ale dłuuugi weekend nam nastał). ja z tą różyczką to zeza dostaję, bo wczoraj miałam spotkanie z klientką, która przed ostatnim już punktem (jazda do jej domu) spytała: czy pani jest może w ciąży, bo mój synek ma różyczkę???? a ja wcale nie mówiłam nikomu z moich klientów że jestem, bo ciąża ciążą, a interesy interesem. normalnie pot mnie zimny oblał (ja nie przechodziłam różyczki w dzieciństwie, tak więc zagrożenie jest pełne), ale twardo mówię: nie, ale martwię się, czy Polcia się nie zarazi. i nie pojechałysmy. teraz myślę, że może te przeciwciała różyczki we krwi to może ona mi przeniosła?? bo jakiś czas się już spotykamy. czy wiecie w jaki sposób rozsiewa się różyczkę?? jak można się zarazić??? lekarz zlecił mi dodatkowe badania poziomu iGM na te dwie choroby, i przekazał wiadomość że jeśli wyniki będą bliskie zera, to można spać spokojnie. na razie to temat dla mnie trudny, i czekam w stresie do piątku. i tak będę sprawdzać stan dziecka i u Roszkowskiego, i u mojego na sprzęcie 3D. pozdrawiam, Odpowiedz Link Zgłoś
mamamona Re: Witajcie Wieczna Gosiu, 09.11.03, 14:56 a witamy, witamy. czytałam, że ciąża, ale myślałam że na czerwiec Cię wrzucił lekarz. cieszę się z Twojej obecności, kto jak kto, ale teraz TY będziesz rozwiewać nasze wątpliwości ))) mam nadzieję, że zostaniesz z nami. pozdrawiam całą czwórkę, i piąte ))) (i Rodziców też) Odpowiedz Link Zgłoś
wieczna-gosia Re: Witajcie Wieczna Gosiu, 09.11.03, 21:56 Ja obstawialam za czerwiec ) ale USG rzecz swieta szczegolnie jak ktos okresu nie mial od czerwca ) Wiec Egri bikaverek sie czuje dobrze ) Odpowiedz Link Zgłoś
mamamona Re: o imionach ciąg dalszy 10.11.03, 01:14 był już tu ten watek. na rówieśnikach, na których prowadzę dyskusję o roczniku mojej Polci, Doris załączyła ciekawy adres do Rady Języka Polskiego ustosunkowującej się do różnych dziwnych propozycji rodzicielskich imion www.kki.net.pl/~mirnal/RJPoiczer.htm z moich faworytów: Opieniek, Poziomka i Tupak (pewnie ten hiphopowiec ś.p.). co też ludźmi kieruje??? sama mam chęć na Miłkę i w końcu wiem, że może być forma tego imienia Miła, co także mi się podoba. sprawa jasna, mąż weźmie wydruk do usc na wszelki słuciaj. na razie jak już wspominałam widać siusiaczek, ale informacja jest za wczesna na pewnik. i tak największym zmartwieniem jest dla mnie zdrowie dziecka ze względu na zagrożenie różyczką i toksoplazmozą (((( a w wątku literackim zaproponowanym przez Elizę Nieobecną, kupiłam rekomendowaną przez Nią książkę "życie Pi", chociaż dotychczas wcale mnie nie pociągała, bo aż nadto kojarzyła mi się z tworami Paula Coehlo (bez obrazy), który aż mnie zmęczył, żeby nie pisać, że nie podobał mi się wcale (ufff, niezłe zdanko mi wyszło). przeszłam przez dwie pierwsze, alchemika i na brzegu rzeki coś tam siadłam i płakałam, i nigdy więcej nie wrócę do jego pisania. nic a nic mi nie podpasowało, a ta wielka filozofia wydała mi się wydumana (żeby rzec najdelikatniej). no ale to w końcu subiektywna opinia. wkrótce zacznę Pi, bo na razie zaczęłam "Hańbę" tegorocznego noblisty, o której przeczytałam w recenzji, że każde zdanie autora jest przemyślane. pozdrawiam mocno, Odpowiedz Link Zgłoś
elizjum Buongiorno Ragazze:-))))) 11.11.03, 12:03 Witam cieplusieńko w ten mroźny dzień (chciałam napisać poranek, bo dopiero wstałam Widzę, że się martwicie różyczką i toksoplazmozą. Co do r. to nawet jeśli nie chorowałyście na nią w dzieciństwie (ja też nie) to jest b. duże prawdopodobieństwo, że byłyście szczepione. Pamiętam, że mnie szczepili w 1990 r. i badanie wykazuje, że sa przeciwciała. Ciekawe, co powiecie na to, że nie chorowałam na toksoplazmozę, nie mam przeciwciał, a mój kocur nie dość, że ze mną śpi, to jeszcze zdarza mu się wyjść na balkon i pogrzebac w ziemi brrr. Myję ręce 100 razy dziennie, zmieniam pościel i nie dotykam do niego, kiedy wraca z balkonu, ale cały czas się zastanawiam, że jeśli mam go już 3 lata i mnie nie zaraził, to czy powinnam się bać nadal? Ja mam za to ostatnio obsesję zespołu Downa i w tym tygodniu chcę pójść jeszcze do innego lekarza, żeby sprawdził jeszcze raz fałd karkowy. Czy taka "schiza" jest normalna? Wróciłam wczoraj wieczorem, zaskoczył mnie mróz. W Rzymie było ok. 20 stopni i chodziłam w cienkiej bluzce. Na drzewach dojrzewały właśnie pomarańcze (pewnie niejadalne), a w donicach rosły w najlepsze liście laurowe. Rzym mnie trochę rozczarował, bo przywykłam do miasteczek w Toskanii, które pachną kawą, brioszkami i serem, gdzie mam ochotę biec na targ przed kościołem, żeby kupić słoik miodu z kwiatów pomarańczy. We Włoszech byłam kilka razy, bo zawsze kiedy zastanawialismy się: Francja czy Hiszpania, odpowiedź była: Włochy! i muszę przyznać, że Rzym dla mnie bardziej należy do brudnego Południa, ze swoimi krzywymi ulicami, śmieciami i brakiem klimatu. Mają tam przepiękne stare budynki i zabytki, ale nie troszczą się o atmosferę małych miejsc. Kiedy wchodzi się do kafejki w Bolonii, barman ma ponad 60 lat, jest elegancko ubrany i jeśli nie ma nic do roboty, wyciera i tak już wypucowany i błyszczący ekspres do kawy. No i nie mówi po angielsku! Wobec czego trzeba się popisywać włoskim. Nie będę jednak tu za bardzo narzekać, bo bardzo się cieszę, że wyjechałam na te kilka dni, napiłam się cafe latte, kupiłam parę butów i tonę gazet i książek. Przez dwa wieczory piłam do kolacji wino (sporo, ok 2-3 kieliszków) i później miałam cholerne wyrzuty sumienia. Powiedzcie mi, czy nie przesadzam? Drugiego dnia rano czułam jakbym miała najprawdziwszego w świecie kaca, kręciło mi się głowie i pomyślalam, że to kara za głupotę. Przez te wszystkie dni bardzo dużo chodziłam, chodziłam, chodziłam. Tylko kilka razy jeździliśmy metrem, a tak pokonywaliśmy jakieś gigantyczne dystanse pieszo. Zdziwiłam się, że jestem w tak dobrej kondycji Mona, podaję Ci rączkę na znak niechęci do P. Coelho! Przeczytałam "Alchemika", bo wszyscy o tym mówili, więc chciałam się przekonać, czy to coś ciekawego. Juz teraz wiem, że kiedy "wszyscy" mówią, że coś jest super, to najczęsciej jest bardzo przeciętne i banalne. I tak było w tym wypadku. W tym roku, kiedy byliśmy w Indiach i przeczytaliśmy wszystko, co było do przeczytania, w hotelu recepcjonista podał mi "Weronika postanawia umrzeć" - skrzywiłam się, ale miałam ochotę cos przeczytać, jednak treść tej książki była tak bez sensu i do przewidzenia, że czym prędzej rzuciłam ją w kąt. Myślę, że każdy, kto czytał Hermana Hesse'go albo Petera Suskinda, jest w stanie stwierdzić, jak dużo Coelho od nich ściągnął. Zbanalizował trochę, doprawił "filozofią", napuszył i wydał. Brrr. Ciekawe, czy spodoba Ci się "Życie Pi"... Ściskam Was cieplusieńko, Eliza Odpowiedz Link Zgłoś
wieczna-gosia Re: Buongiorno Ragazze:-))))) 11.11.03, 12:13 Jesli kot nie wychodzi na dwor a jedynie na balkon, to raczej nie masz sie czego obawiac. Tokso nie jest na wszystkim, glownie na odchodach wiec postaraj sie nie czyscic mu kuwety albo robic to w rekawiczkach. A najwiecej zarazen tokso jest nie od kotow a od surowego mieska- lepiej tez jest sprawiac je w rekawiczkach. A jesli chodzi o rozyczke to od rocznika 74 jest to szczepienie obowiazkowe dla 15 latek. Ja dlatego teraz corek nie szczepie- inna sprawa ze przechorowaly juz dwie ) ale jak nie zachoruje reszta do tego szczepienia w szkole to oczywiscie zaszczepie ) Zobacz elizjum, ja wlasnie to poludnie kocham ) ten nielad, strae odrapane zabytki, ktore zabytkami nie sa, te totalna nonszalancje na drogach, bezplatne autostrady, ciemne knajpki. Odpowiada mi tez bardziej kwasny smak potraw ) no i te wulkany )) az trzy sa wlasnie na poludniu ) Objechalismy 3 lata temu czesc poludnia Wloch. Polnoc zrobila na mnie daleko mniejsze wrazenie, wszystko takie kulturalne i cywilizowane i muzealne. Odpowiedz Link Zgłoś
dona29 Ciao,ciao :-))))) 11.11.03, 17:32 oj - ja też południem oddycham..ale ja oddycham nawet wtedy,kiedy mnie nie ma we Włoszech - pozwala mi na to moje włoskie imię))!Zgadzam się w stu procentach z Gosią.Niemniej jednak zazdroszę okropnie tego Rzymu - póki co,nic nie wskazuje na to,zebym odwiedziła kraj mego dzieciństwa)) Co do różyczki - to ciekawe,ze ja nie mam pojęcia,czy mnie szczepiono.Jesli od 74 rocznika(a to własnie mój rok urodzenia) - to powinnam być zaszczepiona.Nic o tym niestety nie wiem.O toksoplazmozę obawiam się zdecydowanie mniej.Nie mam od dłuższego czasu zwierzątka.A jedank pamiętam strach przed tymi wynikami w poprzedniej ciązy. A ja czytam "Modlitwę za Owena" Irvinga - od czasu do czasu myślę o "Pi" - ale chyba poczekam aż mi ją ktos pożyczy.Sa dni,kiedy świetnie mi się czyta a sa i takie,kiedy wszystkie niebezpieczeństawa tego świata,przysłaniają mi jej treść. Tez okrutnie obawiam się zespołu Downa.Do dr Roszkowskiego idę dopiero 26 listopada - i nie ukrywam swojego paraliżującego strachu.Ostatnio wykazuję istną histerię na punkcie Dzidziusia...ale - musze i chce być dobrej myśli,czego i Wam życze))))))))))))))0 Odpowiedz Link Zgłoś
elizjum Północ czy Południe?:-) 11.11.03, 18:52 Gosiu i Dono, nie wiem zupełnie jak wygląda PRAWDZIWE Południe Włoch. Wyobrażam je sobie tylko, bo mój nauczyciel włoskiego jest Sycylijczykiem i bardzo często oglądamy jakieś filmy o Sycylii. Wiele też czytałam na temat tego regionu Włoch i pewnie macie rację, że jest tam pięknie. Nie będę oryginalna jeśli powiem, że najpiękniejsze doświadczenia łączą się z podróżowaniem po Toskanii i Umbrii. Kocham rejony między Montalcino i Montepulciano i Bolonię, która dla mnie jest kwintesencją piękna i klimatu. Lubię odwiedzać malutkie wioski, o których nie piszą przewodniki, gdzie można zjeść pyszne bułeczki i spać w pokoiku nad piekarnią. No i roślinność, i ptaki, które śpiewają jak zwariowane. Oczywiście widziałam miasta, które "trzeba zobaczyć" - Pisę, Florencję, Wenecję itd, ale to co mnie urzekło najbardziej, spało w malutkich kafejkach, starych murach i ogrodach. Dono, czy możesz rozwinąć temat "Kraju Twojego dzieciństwa"? Jestem BARDZO ciekawa. całuję, eliza P.S. Nie obawiałabym się kota wychodzącego na balkon, gdybym wiosną tego roku nie zamontowała na nim wielkich drewnianych skrzyń, w których jest pewnie z 500 litrów ziemi, które według mojego kota są wielkimi kuwetami wypełnionymi najświeższą czciółką (niestety przykrytą folią Odpowiedz Link Zgłoś
monix123 MAJ 2004 11.11.03, 19:39 CZeść i czołem!! Rzadko piszę, częściej czytam, ale postanowiłam wystukać parę zdań U mnie 14 tydzień, mdłości mnie nie opuszczają i wymioty niestety też nie, chociaż jest lepiej niż na początku. Czuję się tak sobie, ale dzielnie chodzę do pracy i mam nadzieję, ze chodzić będę jak najdłużej. Czasem myślę, że to dopiero 14 tydzień, a czasami, że to JUZ 14 tydzień I jakoś strach o Dzidziola mnie nie opuszcza...nie umiem przestać myśleć o pewych rzeczach. Mąż na delegacji i jakoś smutno ogólnie. A swoją drogą Włochy kocham, a najbardzoej południe...Najpiękniejsze wakacje życia... Fajny kraj..ehh..na wspomnienia mi się wzięło. Pozdrawiam majówki.papa Odpowiedz Link Zgłoś
mamamona Re: MAJ 2004 12.11.03, 09:49 ciekawa sprawa z tą różyczką, bo mi też o tym nic nie wiadomo żebym była szczepiona, a jestem 74 rocznik. spytam mamy ))) jeśli chodzi o południe to zabrnęłam najdalej do Rzymu, który mnie też strasznie rozczarował, mimo dwukrotnej próby pokochania tego Miasta. wszystko za duże, a już ta aleja którą dochodzi się do Watykanu, to nawet w podręcznikach architektoniczno-urbanistycznych jest jako przykład wielkiego błędu. ale samego południa południa nie znam, fakt. bliższa jest mi północ, ale znów rejony Toskanii najbardziej, która jest tak malownicza, że zawsze żal mi wyjeżdżać (co prawda byłam tylko 3 razy, ale i tak zawsze żal ))) ja jestem wielką fanką Johna Irvinga. łyknęłam chyba wszystkie jego książki, i mimo tych samych wątków (zawsze: Wiedeń, niedźwiedź, cyrk i dziwki) uwielbiam jego klimat (ukochana Metoda Wodna ))). lubię też Margaret Atwood. w ogóle lubię czytać, ale Coehlo mnie bardziej niż zdołował swoim Wielkim Nic, bo tak jak mówisz Eliza, reklama była straszna, presja ogromna, a po przeczytaniu poczułam się jak pęknięty balon )))) lecę do pracy, czekam na wyniki piątkowe. ja mam dwa mopsy, które nie dość, że same są ruchliwe i kopią dziury, to jeszcze robię im sama jedzenie z surowego mięsa wołowego. na razie myślę pozytywnie. pozdrawiam mocno, Odpowiedz Link Zgłoś
elizjum Irving& Atwood 12.11.03, 10:24 Mona, czy mogłabyś polecić COŚ konkretnego ww Państwa? Właśnie wszystko skończyłam czytać, a po poszukiwaniach powieści w EMPIK-u wyszłam z książką "Każde dziecko może nauczyć się spać" hmn. Wracając jeszcze do Rzymu - też odniosłam wrażenie, że jest nieco zabałaganiony. Bardzo dużo w nim pięknych budynków, ale wszystko jakby bez ogólnej koncepcji. Oczywiście piękne wille z cudownie wielkimi oknami i jeszcze większymi murami, jednak gdybym miała komuś, kto jedzie do Włoch pierwszy raz coś polecać, na pewno nie byłby to Rzym. Dziewczyny, wracając do zespołu Downa - czytałam gdzieś, że m.dz. 16 a 18 tyg. mozna zrobić badanie krwi wykrywające wady chromosomalne. Czy wiecie coś na ten temat? Myślałam, że robi się po prostu amnipunkcję, a tu coś nowego. Oj weny mi dziś brakuje. I najchętniej nie wychodziłabym spod pierzyny... Ściskam serdecznie, Eliza Odpowiedz Link Zgłoś
wieczna-gosia Re: Irving& Atwood 12.11.03, 10:30 elizjum nie wydawaj kasy na takie ksiazki- przeciez zgodnie z zasadami logiki juz tytul jest nieprawdziwy )) poza tym moze sie okazac ze w ogole nie bedziesz dziecka musiala uczyc spac ) ja z Irvinga niezmennie lubie "swiat wedlug Garpa" "metode wodna" "jednoroczna wdowe" no w ogle go lubie ) Atwood nie znam ) Ale pisarzem podobnym do Irvinga jest David Lodge. Szczegolnie "maly swiatek" polecam. Odpowiedz Link Zgłoś
ksel Re: zespół Downa 12.11.03, 15:55 chodzi Ci zapewne o test potrójny, ale wcześniej można zrobić PAPPA i USG w kierunku wykrywania wad genetycznych. Zajrzyj na www.genetyka.hg.pl. Ja robiłam Pappa I usg W 12 TYG. To są badania nieinwazyjne. Amniopunkcja jest metodą inwazyjną, gdyż niesie ryzyko (ok.1%) poronienia.POZDRAWIAM Odpowiedz Link Zgłoś
dona29 ;-)) 12.11.03, 20:30 rany Boskie - tyle wątków poruszyłyście,że juz nie wiem od czego mam zacząć!;- )) Zapewne od tego badania o którym pisze ksel - muszę przyznać,ze conieco słyszałam o tym ale widze,że koniecznie muszę zajrzeć na tę stronę.Jestem wyczulona potwornie na ZD i spędza mi to sen z powiek. Wiecie co? ...czasami mam wrażenie,że łapię dystans do Dzidzi tylko dlatego,żeby nie czuć ewentualnej straty.To okropne,co piszę.Wiem to. Ale tak właśnie czuję,gdzieś tam na dnie swojej skomplikowanej duszy... Elizo...łapię doła-jak widać..piszę "kraj mego dzieciństwa" a powinnam nazwać to i "krajem mego poczęcia" - tak się złożyło,że spędziłam we Włoszech sporo czasu,a pierwszą ciążę przepływałam w Atlatyku,co bardzo dobrze wpłynęło na moją kondycję.Jestem z tym krajem i jego mieszkańcami bardzo zżyta.Dlatego nawet nie pokusze się o wybór pomiędzy Północą a Południem.Wszystko to jest mi bliskiePozdrawiam Was Odpowiedz Link Zgłoś
ju8 Re: Pozdrowienia od marcówki 12.11.03, 21:14 Kochane Majóweczki! Ale u Was jest cieplutko i bajecznie, też bym chciała na Pd, chociaż mnie Francja ciągnie, oj okrutnie tesknie. Może kiedyś....... A tak w ogóle to przepraszam, ze trochę bezprawnie sę wpycham. Moja Dzidzia w końcu starsza o całe dwa miesiące ale myslę,że się nie pogniewacie. Strasznie mi sie podoba u Was to, że nie tylko o Bąblach najdroższych prawicie ale i ksiązki i przepisy super. Podpatrzyłam, dziękuje bo ze mnie jakiś maniak książkowy jest, to już nieuleczalne, a w podzięce polecam: - nieśmiertelną Joannę Chmielewską, lekkie i zabawne, w sam raz do kakao i pod kocykiem, kiedy wiele nad książką nie chce sie mysleć a zabawa świetna - Arturo Perez-Reverte - fantastyczne wszystko co napisał, godne polecenia, naładowane porządną dawką intelektualną, już nie lekkie ale jego książki się "łyka"( szczególnie polecam "Ostatnią bitwę Templariusza", " Szachownicę Flamandzką", "Klub Dumas") - Robert Graves "Ja, Klaudiusz" - polecam, ostatnio znów czytałam i dalej b. mi się podoba - Wilbur Smith - jego książki moje kochane nie na okres ciąży, niestety, ale warte zapamiętania. Fenomenalny pisarz, tak plastycznych opisów jak w jego książkach nie spotkałam nigdzie, niestety ksiązki tak piękne jak brutalne, jestem jego fanką ( moja ukochana książka to "Bog Nilu") Całuski Ju + 22 tyg. Berbeć P.S. Nie chce się wymądrzać, ale jesteście w najgorszym okresie ciąży, pamiętam, że ja więcej sie bałam o dzidzie niż z niej cieszyłam, ciągle mi się wydawało, ze coś jest nie tak. Ale ok. 16 tyg. zaczęło się zmieniać. Kiedy usłyszycie serducho, poczujecie małego wiercipięte, będzie o wiele lepiej. ja przestałam czytać o dziecku w mądrych poradnikach a zaczełam czytac dziecku bajeczki na głos, albo gazete, albo cokolwiek. Rozmawiam z nim czesto, ono mnie kopie i jest CUDNIE. Trzymajcie sie wiosenne mamusie, buziaki Odpowiedz Link Zgłoś
elizjum Re: Pozdrowienia od marcówki 12.11.03, 21:25 Ju, bardzo miło, że nas odwiedziłaś) Serdeczne podzięki za listę lektur - nawet mam coś Perez-Reverte'a, bo mój ukochany był nim zachwycony, więc na pewno sięgnę (wcześniej myślałam, że to książki raczej dla chłopców). Odwiedzaj nas, kiedy tylko masz ochotę. Przepisów i lektur na pewno nam nie zabraknie Serdeczne uściski, Eliza Odpowiedz Link Zgłoś
elizjum Re: MAJ 2004 !!! 12.11.03, 21:20 O rany, te strony z genetyką są naprawdę niezłe... Wystarczy zajrzeć do działu "Inne wady wrodzone" żeby się zdołować. Ja miałam USG w 12 tyg, podczas którego lekarz mierzył przezierność fałdu karkowego i wynosiło ono 0,15 i podobno należy się martwić, kiedy jest ponad 0,30 cm. Podczas mierzenia Dzidziuś tak się jednak kręcił, że zaczęłam się później martwić... Przerażaja mnie te wszystkie amnipunkcje, może po prostu przy następnej wizycie 28.11 (16 tydz) porozmawiam z lekarzem. Wiedziałam, że tak będzie i prędzej czy później zacznę o tym myśleć UGH. Dona, ja mam podobne odczucia co do Maleństwa. Już kiedyś pisałam, że mam takie uczucie, że jest ono kimś kompletnie oderwanym ode mnie. A kiedy się ruszało, czułam się jakoś dziwnie. Tak, jakbym nagle przestała mieć kontrolę nad własnym ciałem i własnym życiem. Głupie, przecież nie mogę zadecydować również o tym, żeby serce mi biło w takim czy innym tempie albo mózg się wyłączał na sprawy, o których chciałabym zapomnieć. A zdarza się, że mam okropne myśli p.t. z drogi podporządkowanej wyjedzie mi ciężarówka, uderzę w nią, trafię do szpitala i poronię. I szczerze mówiąc też staram się cieszyć dzieckiem w sposób, można by rzec - racjonalny, nie tak szalony jak na początku. Po prostu czekam cierpliwie na kolejne wydarzenia. Zazdroszczę Ci dzieciństwa we Włoszech - to cudownie nasiąkać ich klimatem, kiedy jest się dzieckiem Dobranocka, Eliza Odpowiedz Link Zgłoś
mamamona Re: MAJ 2004 !!! 12.11.03, 21:52 to ja do wątku lektur wrócę. Wieczna Gosia już wytypowała Johna Irvinga. Metoda Wodna to moja ulubiona, klimat bardzo mi bliski (szczególnie scena z sisianiem w nieściągniętą prezerwatywę ))). albo lot Partacza na nartach w Austrii prosto w niemiecką typową rodzinę. a Atwood zupełnie inne wątki porusza. zaczęłam od Kobiety do zjedzenia. jako nastolatkę wstrząsnęło to moim feminizmem (hłe hłe). świetna jest Opowieść podręcznej. Okaleczenie ciała, Ślepy zabójca. ja kupuję każdą nowość jaka się ukazuje na polskim "rynku wydawniczym" )) jeśli chodzi zaś o lęk o dziecko, to nic nie dodaję, bo ten tydzień mam zestresowany ze względu na różyczkę i toksplazmozę (jednocześnie trzymam się pocieszającego tonu lekarza, czekając na wyniki do odbioru w piątek). jak siedziałam przed gabinetem to zastanawiałam się nawet, co zrobię jak lekarz zaproponuje mi aborcję z powodu ciężkiego uszkodzenia płodu.... nic dodać nic ująć... laksacja mózgu jak mawia Maleńczuk (dokładnie: sraczka). uciekam, mam jeszcze sporo pracy, pozdrawiam mocno, Odpowiedz Link Zgłoś
elizjum dzień dobry:-) Muzyka dla Mam? 13.11.03, 09:52 ...wszystkim Mamom. Dzień paskudny, a u mnie odbiera tylko radio Zet, którego nie cierpię. Może polecimy sobie coś miłego do słuchania? Przerobiłam już płyty z myzyka "dla przyszłych mam", a to, co jest nowe, juz mi się osłuchało. Ja mogę Wam polecić najnowszego Stinga (super) i Dave Matthews Band (też najnowszy, polecany przez Niedźwieckiego). A z pań, jak zwykle Anna Maria Jopek i płyta "Ale jestem" (chyba jej pierwsza, a moim zdaniem jedyna, której można słuchać od początku do końca). Czekam na Wasze propozycje Zabieram się dziś za gotowanie zupy - będzie to krem z cykorii z wędzonym śledziem wg przepisu Tessy Capponi Borawskiej z najnowszego dodatku do Elle "Elle wokół stołu". I na osłodę dnia upiekę jakieś ciasto (może tartę z jabłkami). Smutno mi dzisiaj i głowa mi pęka, kot całą noc łaził po mnie mrucząc mi do ucha i stając na szyi. Jadę pozałatwiać sprawy służbowe i zaszywam się dzisiaj w domu z przepisami i robótkami na drutach. Wasza E. Odpowiedz Link Zgłoś
wieczna-gosia Re: dzień dobry:-) Muzyka dla Mam? 13.11.03, 12:31 ja uwielbiam niegrzecznych chlopcow ) wiec na fali Idola posciagalam sobie jakies stare kawalki Pudelsow i lomocze (jak mawia moj maz). Najnowsze ich plyta tez jest swietna ) Poza tym z racji malych dzieci w domu mam duza ilosc Arki Noego i rzeczy zupelnie unikatowe- male Voo- Voo (genialne) oraz piosenki Marka Grechuty dla dzieci. Jak dorwiecie to zrozumiecie o czym mowie. Grechute podobno wznowili ))) U mnie na szczescie odbiera radio Mozart )) Odpowiedz Link Zgłoś
mamamona Re: dzień dobry:-) Muzyka dla Mam? 13.11.03, 13:36 uuu, ja też łomoczę w takim razie )) Pudelsi są świetni, Homo Twist też. nowi Pudelsi tak sobie misię podobają. Małe Voo Voo genialne jest! a teraz morduję SiStars polską grupę groove-jazz-hip-gangsta i jeszcze co tam chcecie. aranże jak nie po polsku. świetne. a na smuty wieczorne Cassandra Wilson. każda płyta jej po prostu owija jak bawełną kokon. ukochana Blue Moon Daughter. ostatnia podobno też świetna, jadę ją kupić )) jeśli chodzi o radio, to po odejściu Pawła Sito Radiostacja tak się spsowała, że tylko rzadko się da posłuchać. na przemian Radio Jazz i Trójka u nas pląplają. no i poleczki Przeboje Doktora Ząbka, z hitowym cziki czik czik, tak jak uczył tego Doktor Ząbek!...... to już codziennie, nawet klika razy )) pozdrawiam, Odpowiedz Link Zgłoś
agama75 Re: MAJ 2004 !!! 13.11.03, 14:28 cześć dziewczyny dopiero kilka dni temu znalazłam to forum i interesujący mnie temat "Maj 2004" Mam termin na 9 maja (wg. OM) Chętnie do Was dołączę żeby porozmawiać chociaż po forum "poruszam się troszkę po omacku" więc... i dostęp do internetu niestety tez mam tylko w pracy a pytań i wątpliwości bez liku. Serdecznie pozdrawiam. Aga i brzuszek maluszek jeszcze Odpowiedz Link Zgłoś
kiruna1 Re: MAJ 2004 !!! 13.11.03, 16:06 Cześć dziewczyny Dawno mnie tu nie było, a tematów poruszyłyście całe mnóstwo. Zacznę od niepokoi ciążowych, których u mnie też bez liku. W pierwszej ciąży zakochałam się bez pamięci już w różowej kreseczce, a potem każde niepowodzenie przeszywało mnie na wskroś. Teraz jest inaczej, choć nie wiem czy lepiej. Od początku czułam się zdystansowana do mojej kijanki "tak w razie czego" i gdy lekarka mi powiedziała, że mam za dużo wód płodowych i mogą wystąpić jakieś wady płodu, to owszem bardzo się przejęłam ale nie umarłam. Moja siostra urodziła swoje trzecie dziecko z ciężkim porażeniem mózgowym i bardzo dużo przebywała w różnych dziecięcych szpitalach, opowiadała też dużo i teraz już wiem, że dzieci z zespółem Downa to "spacer po łące" w porównaniu z dziećmi na prawdę chorymi. Wszystkiego nie jesteśmy w stanie przebadać, a większość dzieci rodzi się jednak zdrowych, więc nie zamierzam wykonywać dodatkowych badań, bo tylko będę się stresowała niepotrzebnie, a i tak wszystkiego nie przwidzimy. Trzeba sobie wmawiać,że wszystko JEST DOBRZE i jak mnie dopadają jakieś złe myśli to tego się właśnie trzymam. WSZYSTKO JEST DOBRZE I JUŻ. Zmienię temat na smaczniejszy. Wypróbowałam pączki Elizy - wyszły pyszne, palce lizać, zniknęły prawie natychmiast. Eliza jeśli masz wypróbowany, dobry przepis na ciasto do tarty to poproszę bo ja kiedyś jakieś zrobiłam ale było niedobre. Co do książek to zaczęłam czytać "Czekoladę", polecaną wcześniej również przez Elizę i czyta się ją świetnie. Co do Coelho to kupiłam sobie Alchemika, ale tak mnie znudził, że odłożyłam go na półkę po ok 50 stronach. Widzę, że pod tym względem mamy wszystkie podobe spostrzeżenia. Natomiast, któraś z Was przypomniała mi o dawno zapomnianym przeze mnie, a kiedyś bardzo lubianym autorze - David Lodge, bardzo dobrze się czyta, szczególnie mi się podobała "Zamiana". Dzisiaj polecę jeszcze jedną książeczkę: Anna Nasiłowska "Księga początku" - jest to książka traktująca o początkach życia ludzkiego, autorka bardzo ciekawie opisuje własne przeżycia związane z porodem, i nie tylko. To tak akurat książka na czasie. Życzę miłego czytania. Magda Odpowiedz Link Zgłoś
elizjum Tarta jabłkowa - gwarancja udania 200% 13.11.03, 18:56 Magdo, cieszę się bardzo, że pączki się udały)) Ja jestem kompletnym świrusem jeżeli chodzi o pieczenie ciast, więc z przyjemnością służę Wam radami. Podaję przepis, który mam z książki "Kuchnia Neli" (Rubinstein). To moja ukochana pozycja, bo absolutnie wszystko z niej wychodzi. Robiłam np. torty: orzechowy i migdałowo-kawowy i ludzie prawie mdleli z rozkoszy jedząc je (naprawdę!). A więc: 120 g masła o temperaturze pokojowej 3 łyżki stołowe cukru 2 żółtka 1 szklanka (200 g) + 3 łyżki stołowe mąki 1/2 łyżeczki soli Wszystkie składniki (zaczynając od masła) włożyć do miseczki i zagnieść dokładnie rękoma aż zrobi się gładka, błyszcząca masa odchodząca od rąk. Zrobić z niej kulę i jeśli mamy czas, przełożyć do miseczki, przykryć ściereczką i włożyć na 1/2 godz do lodówki. Nie jest to jednak niezbędne. Później wyjąć z lodówki i wylepić masą foremkę do tart (ja przetestowałam już różne i teraz mam szklaną o średnicy 26 cm). Foremki nie trzeba wcześniej niczym smarować ani posypywać. MASA JABŁKOWO-MIGDAŁOWA do tej masy nie trzeba wcześniej podpiekać ww spodu (do innych mas tak- ok. 1/2 godz w piekarniku nagrzanym do 180 st C) 7 łyżek stołowych masła 3/4 szkl cukru 100 g drobno zmielonych migdałów 4-5 jabłek 75 g posiekanych migdałów Wszystkie składniki włożyć do miseczki i połączyć (najłatwiej ugnieść ręką). Masło nie powinno być zbyt twarde, to wtedy będzie łatwiej.W tym czasie jabłka obieramy i drobno kroimy, a następnie kładziemy na spód tarty (surowej). Kiedy masa migdałowo-maślana jest wymieszana i jednolita, kładziemy ją na jabłka, posypujemy siekanymi migdałami i wstawiamy do piekarnika uprzednio nagrzanego do temp. 180 st C. Tartę pieczemy ok. 35-40 min. smacznego! Ten spód wykorzystuję też do innych przepisów,z innymi nadzieniami. Ale te nadzienia może innym razem * * * To prawda, że większość dzieci rodzi się zdrowych i trzeba być dobrej myśli. Wiem, wiem, zgadzam się z tym. Ale jesienią człowiek zwykle myśli o smutnych rzeczach, o których myśleć nie powinien. Mój ponury nastrój prysł dzisiaj, kiedy pojechałam do Mysiadła i poczułam zapach dymu z komina. Dym pochodził z pieca opalanego węglem, tego jestem pewna. I było to boskie doznanie. Stałam i wdychałam ten aromat świąt, pierwszej gwiazdki i bajki "Przygody kota Filemona". I nic się nie liczyło. Teraz czekam na pierwszy śnieg, kiedy wielkie puchowe gwiazdki będą topnieć na ciepłej rękawiczce. W tym roku obiecałam sobie zrobić zakupy gwiazdkowe do końca listopada, bo kiedy przypomnę sobie amok ludzi tuż przed świętami, ciarki przechodzą mi po plecach. Widzę dziewczęta, że słuchacie mocnej muzyki... A ja tu spodziewałam się jakichś ballad, wyszeptanych piosenek o miłości. Ech... Magda, cieszę się ogromnie, że podoba Ci się "Czekolada" - świetne na tę porę roku, prawda? Przeczytałam też inne książki Joanne Harris, ale były bardzo słabe (może z wyjątkiem "Pięciu ćwiartek pomarańczy", nieco przygnębiających). Nie wiem, czy Wam pisałam, ale kupiłam sobie kiedyś książkę kucharską Joanne Harris i są tam przepisy na różne smakowitości z "Czekolady", w tym napój tytułowy i czekoladki "Sutki Wenus". Kiedyś Wam podam, jeśli będziecie chciały. A teraz ściskam Was ciepło, zabieram się za krem z cykorii i wedzonymi śledziami Odpowiedz Link Zgłoś
wieczna-gosia Re: Tarta jabłkowa - gwarancja udania 200% 13.11.03, 19:16 to ja do tej tarty )) za leniwa jestem na wyrabianie ) wiec wyrabia mikser a ja tylko uklepuje ostateczna kule )) a ciasto na tarte mam zawsze w zamrazalniku, bo to faktycznie ciasto na kazdy ale to absolutnie kazdy spod, wystarczy rzucic na to owoce, zalac galaretka, albo budyniem i juz ) (tzn oczywicie po upieczeniu 20 minut) Polecam te tarte w wersji tatin czyli na spod jablka i migdaly a ciasto na wierzchu )) wtedy wychodzi takie cuuuudownie mokrusie )) sprobuj kiedys elizjum ) ale co tam tarta w kazdej postaci jest po prostu pyszniasta ))) nawet lekko przypalona )) z szeptanych piosenek to czasami slucham poezji spiewanej )) ale ogolnie cos sie chyba na starosc (hehe) stara cyniczka robie ) nie martwcie sie wszystkie urodzimy zdrowe dzieci przeciez wszystkie jestesmy mlodki ) Odpowiedz Link Zgłoś
mamamona Re: Tarta jabłkowa - gwarancja udania 200% 13.11.03, 22:51 to ja jeszcze do muzyki. zaraz mocna.... Elizo, nie przesadzaj. biegnij po Cassandrę Wilson Blue Moon Daughter i zobaczysz że taki z niej mięciutki szaptano nastrojowy numer, że aż pierś faluje, idealna na jesienno-zimowe mroki i półmroki, mrozki i przymrozki i przygody kota filemona (codziennie na dwójce o 8 rano, z Polcią często oglądamy - chociaż pamiętam, pamiętam, że Ty bez telewizora jesteś )))) a jeśli chodzi o zdrowie naszych dzieci - kto jak kto, ale Gosia Wiecznie Młoda musi wiedzieć co mówi, w końcu nie jednego Egri już ma ))) i zgadzam się najzupełniej z Kirkuną, że są większe choroby niż Zespół Downa (chociaż każde odstępstwo od schematu jest dla nas szokiem). nie wyobrażam sobie,że moje dziecko rodzi się lub nosi w sobie nieuleczalną chorobę. żyje z wyrokiem. mam w rodzinie ciężki przypadek autyzmu (ale tak ciężki, że Agnieszka nie chodzi, nie mówi, tylko się uśmiecha), co dla matki jest teraz już oczywistością, ale było ciężko na początku (pierwsze z pięciorga dzieci). jak dziecko chodzi, jest sprawne i mówi, to już wiele. ale wcale nie o tym chciałam mówić. nasze dzieci jasne że zdrowe są. ja jutro odbieram te swoje różyczki i toksoplazmozy, już trochę spokojniejsza (nie ma jak dystans). a z ciast to ja ostatnio tylko.... kupuję. nie mam czasu, eh! skonczyłam właśnie przygotowania następnej prezentacji do Dobrego Wnętrza wydanie grudniowe w cyklu co może architekt. mam nadzieję, że się ukaże. pozdrawiam mocno, pachnąco, zimowo i Cassandrowo (wcale nie kasandrycznie))) Odpowiedz Link Zgłoś
ksel Re: a może serniczek? 14.11.03, 09:37 CIASTO NA SPÓD: 1. 1,5 szkl. mąki pszennej, 2. 1 łyżeczka proszku do pieczenia, 3. 0,5 kostki margaryny, 4. 2 żółtka 5. 10 dkg cukru pudru 6. 2 łyżki śmietany kwaśnej 7. cukier waniliowy. Z podanych wyżej składników zagnieść ciasto i wyłożyć nim blaszkę. MASA SEROWA: 1. 1 kg sera 2. 1 szklanki cukru 3. 6 jaj (6 żółtek do sera, 4 białka ubite do sera, 4 białka do piany kokosowej na wierzch , bo 2 białka pozostałe od kruchego ciasta). 4. 2 budynie 5. 2 szklanki mleka 6. 0,5 szklanki oleju 7. zapach (może być rum) Ser przekręcić przez maszynkę (chyba, że kupujemy gotowy to nie) i miksować go dodając po kolei cukier, 6 żółtek, budyń , mleko, olej, zapach. Na końcu dodać ubita pianę z czterech białek i wymieszać łyżką. Ser wyłożyć na ciasto i piec ok. 1 godz. PIANA KOKOSOWA 1. 4 białka 2. 0,5 szklanki cukru pudru lub 0,75 3. 2 łyżki mąki kartoflanej 4. wiórki kokosowe Białka ubić z cukrem dodać mąkę kartoflaną, wiórki i wymieszać. Rozłożyć na podpieczony sernik i wstawić jeszcze do piekarnika na 10-15 min. To jest sernik Babci (mojej mamy), który moje dziecko uwielbia, ja też. Pozdrawiam. Odpowiedz Link Zgłoś
mamakuba Nastrojowa muzyczka 14.11.03, 10:03 Cześć dziewczyny!! Czytam Was codziennie, ale jakoś nie mogę sie zabrać do pisania, ale dziś po tych waszych przepisach juz dłużej nie wytrzymam. Jutro piekę tarte jabłkowo- migdałowa. Tak jest z Wami fajnie, wiedząc że nie jest sie ostatnią dziewczyna pod słońcem, która gotuje, piecze i ogląda kota filemona. Fajnie jest ze nie tylko ja czekam na śnieg, chociaz przyznam że teraz głównie dlatego żeby móc pokazac go Kubusiowi, czekam aż przywieziemy do domu Choinke i będziemy ja z Kubusiem wspólnie ubierali. No i będziemy piec pierniczki, lukrowac je, malować i przyozdabiać czym sie da. A co do nastrojowej muzyczki gorąco polecam moja ulubione wokalistki Jewel i jeszcze lepiej Sare MacMachlan są cudowne i nie ma w ich piosenkach za duzo mechanicznej muzyki. Jewel gra na gitarze a Sarah na fortepianie, oczywiście oprócz tego są inne instrumenty ale takie delikatne. Obie maja nastrojowe pioseneczki ale maja też pare kawałków , które "podrywaja do życia". A i jeszcze a propos książek ja ostatnio przeczytałam wszystkie (wszystkie trzy) książki Tone'go Parsonsa "Mężczyzna i chopiec" "Mężczyzna i żona " " Wszystko dla mojego dziecka" . Może nie są zbyt dobre na czas wielkiej radości czyt. ciąży, ale sa świetnie napisane i pokazuja jak trzeba delikatnie obchodzic sie ze swoim życiem kiedy na świecie sa juz dzieci i nasza za nie odpowiedzialnośc. Jak wiele rzeczy jest ze soba powiązanych i jak nasze postępowanie kształtuje świat dziecka.Gorąco polecam. P0za tym czytam duzo biografii i ksiązek o holocauście, ale tego Wam teraz nie polecam. ja się juz przyzwyczaiłam więc mnie to juz nie straszne - w jakims innym czasie polecam "Dziewczynke w czerwonym płaszczyku" . Pozdrawiam Was bardzo serdecznie i uciekam do pracy. A i jeszcze na temat Coehlo- myslałam że tylko mnie zanudził Alchemik, nic prawie z tej ksiązki nie zrozumiałam, strasznie dziwna i nużąca. pa pa buziaki Odpowiedz Link Zgłoś
elizjum Pierwszy śnieg (i zimowe porządki) 14.11.03, 09:41 "Pierwszy śnieg" - powiedzieli w radiu, ale ja widzę tylko mgłę Oj Mona, chyba się skuszę na Cassandrę... Od dzisiaj przestaję myśleć o wadach wrodzonych! Trzymam kciuki, żeby napisali o Tobie w "Dobrym W") Wczoraj wybrałam się do biblioteki i wypożyczyłam książkę "Mieszkać wygodnie" ponieważ postanowiłam się zabrać za uporządkowanie porozstawianych wszędzie rzeczy. Widać otwarte mieszkanie nie do końca jest najlepszym pomysłem dla bałaganiarzy, a zwłaszcza dla mnie... Książka zaleca podzielić rzeczy na 3 kategorie: rzeczy do wyrzucenia, rz. do schowania w schowkach i piwnicy i rzeczy potrzebne. Oczywiście wydaje mi się, że wszystko należy do ostatniej kategorii i chciałabym mieć wszystko pod ręką: milion blach do pieczenia ciasta, sto pięćdziesiąt słoików z przyprawami, segregatory z dokumentami sprzed 50 lat itd itp. Nie mam problemu z ubraniami, bo bez trudu się z nimi rozstaję. Ale już książki np. wysypują mi się z biblioteczki wielkiej na całą ścianę. Napiszcie koniecznie, JAK radzicie sobie z segregowaniem rzeczy??? Mam taki przypływ energii, a tę energię nagle mam ochotę spożytkować na prace domowe. Czytałam gdzieś, że to normalne w 2 trymestrze. Dziewczyny!! Czy wiecie, że jesteśmy już w 2 trymestrze??! Serducha naszych brzdąców walą 160 uderzeń na minutę, ich nerki pracują, a dzidziusie są w stanie wytrzymać nieruchomo tylko 15 minut! Trzymajcie się cieplutko i napiszcie mi koniecznie o porządkach, bo chyba wybiorę się dzisiaj po "cykl pudeł" z IKEA. Odpowiedz Link Zgłoś
mamamona Re: Pierwszy śnieg (i zimowe porządki) 14.11.03, 18:54 Elizo, nie musisz, bo to nie konkurs. to rodzaj prezentacji pracowni, więc na pewno będziemy )) a Cassandrą na pewno się nie rozczarujesz. każda jej płyta jest niesamowita, tą Blue Moon kocham najbardziej (pewnie dlatego, że to moja pierwsza płyta). czytałam recenzję ostatniej, ale jeszcze nie dotarłam do sklepu. podobno świetna. aha, i jeszcze jedno, nie przesłuchuj jej w sklepie. płyty Cassandry wymagają klimatu (np. absolutnie nie da się ich słuchać latem )), wieczora, pachnącego ciasta i aromatu mandarynek w powietrzu. ale, ale, ja o najwazniejszym: dziś odebrałam wyniki, i różyczka, i toksoplazmoza....................UJEMNE!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! czyli nie ma! nie ma! nic a nic! pierwszy badany poziom to było igG (przeciwciała), dziś dali mi igM (czyli aktualny poziom, oczywista tłumaczę jak laik, bo się wcale na tym nie znam, i mam nadzieję, że już nie będę musiała!!! ))) jesteśmy w siódmym niebie, kamień z serca, ulga, kolana mi drżą! dziś w domu wieczór, a jutro po porannym spotkaniu już cały weekend w do mu, może coś w końcu sama upiekę ))???????? dziś pachną u nas mandarynki, sowim niskim głosem tuli nas Cassandra, a Polcia bawi się kubeczkami po jogurtach campiny z bobem i teletubisiami. a tyle zabawek jej ostatnio nakupowałam. nastawcie się na to, że dla przemieszczającego dziecka najfajniejszą zabawką są.... śmieci (oczywiście nie grzebanie w śmietniku, ale: kubeczki wspomniane, metki z zabawek - ostatnio w Smyku lekko przerażeni patrzylismy jak Polcia dźwiga największego Puchatka, ale w końcu zrozumieliśmy, że to co ją naprawdę kręci to metka z misiem )), papierowe ulotki - i tu faworyt niekwestionowany: era! tak tak!))) uciekam na spokojny wieczór, jak Ci się Elizo nie spodoba Cassandra, to obiecuję oddać wkład własny )) a Tony Pearsons w ogóle mi się nie spodobał, i o dziwo, film mężczyzna i dziecko uważam za lepszy niż książka. teraz jest fala postbridgetjones'owa, i taki rodzaj lektury (mimo, że się czasem łapię na lep reklamy )) mnie męczy. pozdrawiam mocno, zdrowa, niestoksoplazmowana i nie zaróżyczkowana żeby nie powiedzieć zaróżowiona Mona )))))))) Odpowiedz Link Zgłoś
dona29 Re: Pierwszy śnieg (i zimowe porządki) 14.11.03, 19:17 Witajcie,witajcie)))) jak tak dalej pójdzie - namówicie mnie do pieczenia))bo ja jestem kuchareczka obiadowo - kolacyjna z polotem,natomiast wszelakie tarty,przekładańce itd - są mi kompletnie obce Jako majówka końcowa (27.05) zaczynam dopiero za chwil parę II trymestr - więc może dlatego mi na codzień towarzyszy lenistwo,jakich mało!A ja już chcę CHCIEĆ!Zazdroszczę wigoru i energii. Miałam się nie martwić i nie będę się martwić - w związku z tym robię sobie relaksację wieczorną -mam kasety z muzyką relaksacyjną i na całe szczęscie umiem na te pół godziny poszybować wyobraźnią hen PONAD to)))) Ciesze się MON że wszystko w porządku - mnie też to w jakimś sensie podbudowuje)) Nie ma tego złego,co????? Całuski i buziaki dla wszystkich! Dona Odpowiedz Link Zgłoś
kiruna1 Re: Pierwszy śnieg (i zimowe porządki) 15.11.03, 13:30 Cześć Ja tylko parę słów do Mony bo bardzo mi się spieszy. Mona - bardzo się cieszę , naprawdę z całego serca i rozumiem Twoje drżące kolana. Trzymałam za te różyczki mocno kciuki, a teraz mi ulżyło (jakbym Cię dobrze znała conajmniej z 10 lat). Widzicie, ja jakaś czarownica jestem. WSZYSTKO JEST DOBRZE I TAK JUŻ ZOSTANIE. Przeczytajcie to parę razy, uwierzcie w to i startujcie do tej tarty, bo przepisik pachnie wyśmienicie. Magda Odpowiedz Link Zgłoś
cardamomo Oszronione gałązki i... 15.11.03, 15:40 uściski dla Mony)) To ja, Eliza, ale coś się stało i nie mogę się logować na poprzednią nazwę, więc teraz będę kardamonem. Mona, cieszę się ogromnie, że wszystko OK i mięso nie zaraziło Cię toksoplazmozą. Mocno trzymam kciuki za nas wszystkie, żeby nasz wątek trzymał się cieplutko aż do końca ciąży i żebyśmy mogły kiedyś zrobić spotkanie Majówek i wszystkich Fasolek, które rosną w naszych brzuszkach. Ja od 3 dni mam migrenę gigant i oczywiście nic nie biorę, bo się boję. Pocieszałam się na początku, że podobno niektóre "migrujące" kobiety mają czasem to szczęście, że w ciąży ta przypadłość je opuszcza. Nie należę niestety do grupy tych szczęściar. Mam niby kilka metod, które łagodzą nieco ten stan, ale wymagają one bezwarunkowego siedzenia w domu i spokoju przez te kilka dni, tymczasem ostatnio żyję na najwyższych obrotach i nie wiem, kiedy przystopuję. Zatrudniam sobie powoli zastępstwo na czas, kiedy mnie nie będzie i wdrażanie kogoś nowego jest dla mnie bardzo trudnym i intensywnym procesem, ale cóż, lepiej teraz to zrobić, niż czekać na ostatni moment. Z ciekawostek kulinarnych to muszę się Wam pochwalić, że dziś byłam na kursie gotowania makrobiotycznego i uczyłam się jak przyrządzać śniadania, pasty do kanapek, zdrowe pasztety i zupy. Bardzo budujące zajęcie. Kończę już, bo jestem wykończona. Zamierzam wymoczyć nogi w gorącej wodzie z pianą, położyć na twarz maseczkę, wziąć ze sobą najnowszy numer "Dziecka", "Kobietę zawiedzioną" Simone de Beauvoir (Chryste, jak to się pisze??), kubek gorącej herbaty i wskoczyć pod koc albo kołdrę. Dobranoc na razie. Uważajcie na siebie moje malutkie. Wasza jak zwykle rozgadana E. P.S. Mam ostatnie pytania dot. ciąży: a) czy Was też swędzi brzuch? (ja nie mogę spokojnie usiedzieć!) b) czy macie problem z oddychaniem? (kiedy przeniosę coś albo wejdę po schodach albo nawet powieszę pranie, dostaję najprawdziwszej w świecie zadyszki, a przed ciążą do słabeuszy raczej nie należałam...) c) czy to normalne, że znowu co 10 min. muszę biec na siusiu? Odpowiedz Link Zgłoś
mamamona Re: Oszronione gałązki i... 15.11.03, 18:18 Dziękuję Dzieczyny za wsparcie i wszystkie dobre myśli. rzeczywiście teraz już na pewno będzie dobrze. pierwszą ciążę przeszłam przebojowo, samochodem na porodówkę pojechałam, i teraz też mi się marzy))) a teraz szybkie odpowiedzi (bo sobota w końcu w domu z rodziną )): 1/ mnie brzuch nie swędzi, ale już nakupowałam sobie spodni z gumką lub nawet ciążowe modele i używam z radością. moim zdaniem już widać, nikt z klientów jeszcze nie widzi, i nikomu też nie mówię)) 2/ z oddychaniem to mam, a jakże. nie daję rady z dźwiganiem Poleczki (różne zabawy, a to patataj na nodze, a to gonienie piesków mnie wykańczają) 3/ nie wiem czy normalne, ale ja też )) pozdrawiam, naprawdę dziękuję za ciepłe słowa )) Mona Odpowiedz Link Zgłoś
monix123 Re: Oszronione gałązki i... 15.11.03, 19:27 Hehe...i ja zaczęłam znowu odwiedzać ubikacje przynajmniej 3 razy w nocy, a od 4 dni nie wymiotuję!!!!!!!!!Co za ulga!!!!!!!! Wczoraj byłam u lekarza i wygląda na to, że wszystko ok z Dzidziolem, no może oprócz krótkiej szyjki-ale to będziemy obserwowaćLekarz powiedział, że to bardzo ruchliwy klientHehehe..I coraz nieywgodniej się siedzi, i coś tam pobolewa, kłuje i w ogóleNo i brzucho się uwypukla..hehe Czyli może ja naprawdę w ciąży jestem??? Pozdróka! Odpowiedz Link Zgłoś
dona29 Re: Oszronione gałązki i... 15.11.03, 20:24 witam cieplutko)))) tak sobie myślę,że i zadyszka i częste siusiu,są związene z tym samyam - a mianowicie szybkim juz teraz wzrostem Dzidzi w brzuchu - a tym samym powiękaszaniem się macicy - nasze narządy wewnętrzne odczuwają ten ucisk i stąd takie objawy!Poupychać się to wszystko musi i pomieścić)))) A dziś...dziś po raz pierwszy odczułam przypływ energii i mam nadzieję,że tak już chociaz na dłużej pozostanie. Ja mam brzuszek jak maluszek i po mnie napeeeeewno widać)))Siedzi się okropnie niewygodnie - więc monix,podejrzewam,że jednak jesteśmy w tej ciąży;- ))))))))) Pozdrawiam WAS mocno i lecę coś przekąsić))buzialki Odpowiedz Link Zgłoś
mamamona Re: Oszronione gałązki i... 16.11.03, 00:54 fakt z tym przypływem energii, bo mimo, że spokojniej niż przy pierwszej ciąży (a może to kwestia opieki nad Polcią?) przeszłam etap wielkiego zmęczenia, to już zaczynał mi doskwierać. w pierwszej ciąży wchodziłam do domu już na rękach, i zasypiałam kamiennym snem. teraz juz lepiej, trochę dłużej wieczorami mogę czytać ))) idę spać, zajrzałam tylko po kapieli, jak Paweł się oderwał (bo teraz on na poniedziałek projekt kończy, hłe hłe) Odpowiedz Link Zgłoś
mamakuba Re: Oszronione gałązki i... 17.11.03, 08:57 Cześc dziewczyny, Tarty jakoś nie upiekłam, przyznam że troche leniuchowałam, ale jakoś tak mi tego brakowało. Teraz wypoczęta po weekendzie witam was serdecznie i przedstawiam Wam mojego synka Kubusia, który w sobote skończył półtora roku. A propos dolegliwości ciążowych zastanawiałam sie już czy nie mam zapalenia pęcherza moczowego bo siusiu robie co 5 min.Brzuch zaczyna mnie swędziec tak jak zreszta w pierwszej ciąży i kłuje mnie w dole brzucha co zaczyna mnie martwic bo ten ból aż mi na noge promieniuje. Jutro ide do lekarza, pełana obaw o ZD ( juz nawet pisanie tego napawa mnie strachem) mam nadzieje że zrobi mi USG pomierzy kark i co tam jeszcze trzeba w moim dzidziusiu i powie że bede miała śliczna zdrową dzidzię. pozdrawiam Ania forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=9086835 Odpowiedz Link Zgłoś
cardamomo "Kolor Nieba" James RUNCIE 16.11.03, 23:22 "W dzień Wniebowstąpienia roku pańskiego 1290 żona szklarza z Murano znajduje w łódce unoszącej się na jednym z weneckich kanałów porzucone niemowlę. Wbrew woli męża przygarnia je i nadaje mu imię Paolo... Kiedy chłopiec osiąga wiek młodzieńczy, przybrani rodzice odkrywają, że jest krótkowidzem: cały świat pogrążony jest dla niego w szarej mgle. Jednak Paolo dokładnie odróżnia najsubtelniejsze odcienie barw. Ten dar zachwyca malarza ze Sieny, który zabiera chłopca ze sobą, by niebawem wysłać go w daleką podróż na Wschód w poszukiwaniu lapis lazuli - koloru nieba... Gorąco polecam i życzę Wam kolorowych snów Odpowiedz Link Zgłoś
cardamomo Re: MAJ 2004 !!! 17.11.03, 12:42 Aniu, Twój Kubuś to kawał mężczyzny) Och, jak często lubię myśleć o tym, że czas jednak szybko mija i że niedługo (?) nasze Fasolki też będą takimi dużymi Kubami... Mój brzuszek rośnie, zrobiłam nawet jego pierwsze zdjęcia do albumu, za który mam zamiar się niedługo zabrać. Czy Wy też chcecie mieć taki album? Ja postanowiłam, że wkleję do niego wszystko począwszy od testu ciążowego, ususzonego kwiatka rośliny pokojowej, która właśnie kwitnie w naszym domu, poprzez zdjęcia usg. Pomyślałam, że napiszę tam o moich myślach, zachciankach ciążowych i muzyce, której słucham będąc w ciąży. Na razie zbieram materiał i czekam na moment, w którym będę miała choć odrobinkę więcej czasu. Nawet nie wyobrażacie sobie, jak bardzo bym chciała nie musieć nigdzie wychodzić i polenić się przez kilka dni. Żeby telefon nie dzwonił, nie było spraw w pracy i na poczcie. Pocieszam się, że jak będę już bardzo gruba, będę mogła bezkarnie sobie trochę posiedzieć w ciepełku. 29.11 zaczynam kurs projektowania ogrodów. Będę miała nową zabawę. Kiedy wraca nasza Julia, czy któraś z Was wie? Uściski, Eliza Odpowiedz Link Zgłoś
juliaaaaa Re: MAJ 2004 !!! 17.11.03, 20:53 Kochane, witam Was serdecznie!!!!! Wczoraj przyleceiliśmy do naszej Ziemi Ojczystej. Jeszcze nie zdążyłam przeczytać Waszych postów, ale mam nadzieję, że choć trochę za mną tęskniłyście Ja przeżyłam cudowną podróż i jestem najszczęśliwszą osobą na świecie. Wiem, że moje opisy z pamiętnika, 20 filmów jakie zrobiłam i mnóstwo wrażeń nie są w stanie oddać tego wszystkiego, co przeżyliśmy. Powiem Wam tylko, że Ameryka Południowa jest najpiększniejszym miejscem na Ziemi. Zwiedziłam wiele krajów, poznałam wielu ludzi, ale Peru jest Naj, Naj. Jeżeli będziecie miały kiedyś możliwość odwiedzenia tego kontynentu, to nie zapomnijcie o Peru. Ale zacznę od najważniejszego. Mój Ukochany stał się moim osobistym mężem. Tak, tak, zawsze byłam szalona. W Santiago de Chile przysięgliśmy sobie wiczną miłość. Wzięliśmy ślub 31 października na wiosnę - czy to nie brzmi uroczo? A potem ruszyliśmy w podróż. Najpierw wyprawa nad Pacyfik, potem w wysokie Andy. Ale najpiękniejsze wydarzenia czekały na nas w Peru. Zdobycie Machu Picchu, o czym zawsze marzyłam, rejs trzcinianą łodzią po jeziorze Titicaca, zdobycie góry w Andach o wysokości 4600 metrów. Spytacie zaraz jak ja to zniosłam? Cudownie! Miałam przypływ energii i siły. W ogóle nie odczuwałam ciąży. 18 tydzień rozpoczęłam w biodrówkach! Z drugiej strony poczułam więź z Ludkiem. To pewnie za sprawą ludzi, których poznaliśmy w Cusco. Zaprzyjaźnilismy się z przemiłą indiańską rodziną. Kobiety opowiadały mi jak się u nich rodzi i wychowuje dzieci. Nawet mój Ukochany-położnik był pod wrażeniem! Tak się zaprzyjaźniliśmy, że poprosili nas o zostanie rodzicami chrzestnymi ich córeczki. Ceremonia polegała na postrzyżynach i zakopaniu włosów pod domem - na szczęście. To było coś niesamowitego. Moje "kumy" nauczyły mnie inaczej patrzeć na mój stan i Ludka. To było bardzo mistyczne. Do Polski przyjechałam tak szczęśliwa, że nawet deszcz i wiatr nie są w stanie popsuć mojego nastroju. Jednak na wszelki wypadek mój Ukochany kupił miu słoiczek nutelli Na odpędzenie jesiennej chandry. Przepraszam za chaotyczność tego posta, ale jestem zmęczona i niewyspana. Więcej napiszę w najbliższych dniach. Przesyłam Wam ciepły podmuch Ameryki Południowej. Śpijcie słodko Julia Odpowiedz Link Zgłoś
cardamomo Julia!!! Hurrra!!! 18.11.03, 00:16 Pewnie, że za Toba tęskniłyśmy Ja na pewno))) Cieszę się, że wszystko tak pięknie się ułożyło i że jesteś szczęśliwa. Pisz koniecznie o Swoich przygodach. To wspaniałe czytać o tym w tak paskudną pogodę. Trzymaj się Juleczko cieplusieńko, Eliza Odpowiedz Link Zgłoś
mamamona Re: Julia!!! Hurrra!!! 18.11.03, 01:29 ja tylko na szybko, bo pora dnia wściekła((( spieszę przywitać Julię Wędrowniczkę, Żonę )))i Matkę. gratulacje wielkie! czekam na szczegóły wyjazdu, mam nadzieję, że zdradzisz coś więcej, chociaż i tak mi już ślinka leci na te Peru i inne Ameryki)) dobrze, że wracasz cała i zdrowa i mądrzejsza o instyktowną wiedzę amerykańsko- południowych matek. tu też zżera mnie ciekawość, bo myślę, że wiele się można nauczyć (a ten wątek o Mężu już Nieniemężu Położniku wybauszającym oczy na ich wiedzę mną wstrząsnął )) MUSZĘ wiedzieć ))) serio, cieszę się że wróciłaś do nas, czekam na szczegóły. nie przesadzaj z nutellą, choć tu smutno i trochę depresyjnie jest (tu znaczy się za oknem, rzecz jasna, bo u nas karnawał!!!) ponieważ miało być na chwilę, a już stukam i stukam, to siup! nie ma mnie)) Odpowiedz Link Zgłoś
cardamomo Bardzo dużo pracy i bigos świąteczny 18.11.03, 17:34 Kochane, widzę, że nie kwapicie się do tego, żeby spełnić Wasz obowiązek i napisać posta, więc ja to czynię Jestem wykończona szaleńczym trybem ostatnich dni, bo bardzo dużo muszę pracować, jeździć ciągle po coś, coś załatwiać, ledwo oddycham. Dużo zmian w mojej pracy i jeszcze zbliżają się święta, więc trzeba ponadrabiać wszystko tak, żeby później spokojnie świętować. Ech, zakopałabym się w mysią norkę i cichutko tam posiedziała... Powróciła moja zachcianka ciążowa na kiszoną kapustę, która teraz pojawiła się pod postacią bigosu świątecznego z suszonymi śliwkami i czerwonym winem, no i nie ma mocnych - niedawno wróciłam do domu z ingrediencjami, które wrzuciłam do gara i w całym domu zaczyna pachnieć świętami. Rybki moje, piszczie piszcie piszcie. czy można na naszym wątku umieszczać zdjęcia usg?? Wasza E. Odpowiedz Link Zgłoś
juliaaaaa Wspominki po podrozy 18.11.03, 21:32 Mona, Eliza, dziękuję za cieplutkie powitanie. Przyda mi się, zwłaszcza, że za oknem deszcz i mróz. Wiecie jak śmiesznie wyglądam z opalonym noskiem owiniętym szczelnie w beret i szalik? Oby opalenizna utrzymała się jak najdłużej. Właściwie to nie wiem od czego zacząć opis moich przygód. Może od tego jak moja "kuma" próbowała opowiedzieć mi o porodach w Peru, a ja o porodach w Polsce. Piszę "próbowała", ponieważ poza podstawowymi słówkami nie znam hiszpańskiego, a zresztą oni posługują się jezykiem indian "kechua" (nie wiem, czy to się tak pisze. Możecie sobie wyobrazić ile było śmiechu, bo większość opisu to była dosłowna prezentacja. Indianki nadal rodzą w pozycji kucznej, która (również wegług mojego już męża) jest najodpowiedniejsza fizjologicznie. Chodzi o to, że wtedy parcie jest najsilniejsze, a ból zminimalizowany. Idnianka czuje zbliżający się poród i wzywa akuszerkę. Ta masuje jej piersi i górną część brzucha, dając dziecku do zrozumienia, że może się pojawić. Mój kochany twierdzi, że to się u nas nazywa krysteler albo coś takiego - nie pamiętam. Cały poród trwa bardzo krótko - kilka parć i dziecko szybciutko pojawia się na świecie - jest to jakby "wysiedzenie" dziecka. Natychmiast zaczęłam się zastanawiać dlaczego u nas kobiety prawie leżą rodząc. Brutalna odpowiedź męża: bo w takiej pozycji wygodniej przyjąć jest poród lekarzowi!!!??? Kuma była zszokowana, jak jej powiedziałam ile osób uczestniczy w Polsce przy porodzie. Pytała jak się wszyscy mieszczą w chatkach, bo oni mieszkają w takich maleńkich domkach bez podziału na pokoje. Ku mojemu zdziwieniu okazało się, że śmiertelność podczas takich porodów wcale nie jest wysoka. Ale w razie poważnych komplikacji jadą do szpitala. Mojemu mężowi podobało się, że wykonują wiele czynności: masaż pleców, górnej części brzucha, wspólne oddychanie z rodzącą tłumacząc to samopoczuciem rodzącej, a nie kwestiami medycznymi. Na koniec prezentacji dostałam od mamy mojej chrześnicy wielki pled, w którym noszą swoje dzieci. Na pewno widziałyście na filmach lub w książkach takie czerwone chusty w paski, w których indianki noszą swoje dzieci. Więc ja też dostałam taką i na pewno będę w niej nosić Ludka, bo od indianek dowiedziałam się, że liczy się kontakt z dzieckiem. Tam nawet w mieście nikt nie używa wózków. A dzięki specjalnemu zawiązaniu chusty kobieta nosi dziecko cały dzień i cały dzień pracuje. Czasem ciężko. A dziecko czuje obecność matki. Ale się rozpisałam. Mam nadzieję, że poprawiłam Wam trochę nastrój. Trzymajcie się cieplutko i nie dajcie jesiennej melancholii. Włączam muzykę peruwiańską i biorę się za pracę. Julia Odpowiedz Link Zgłoś
mamamona Re: Wspominki po podrozy 19.11.03, 02:30 Julio, ciekawa sprawa z tą pozycją prącą, bo po pierwszym porodzie mam jedną najważniejszą uwagę. ktg nie wskazywało skurczów, położne niby widziały, że je mam, ale twierdziły, że wszystko się jeszcze rozejdzie po kościach (o dziwo wcale nie mam do nich teraz żalu, chociaż to brzmi trochę haniebnie )) będąc pod prysznicem poczułam skurcze parte, podciągnęłam się więc do nich, mówię co jest i bach! skurcz. kucam więc instynktownie, a one drą się: Monika na fotel, chodź na fotel. nie było szans, bo już czułam Polci głowę. siłą mnie na ten fotel wrzuciły, co automatycznie, właściwie od razu spowodowało, że zwariowałam, i zupełnie nie wiedziałam co robić. jak przeć?? krzyczały na mnie: nie marnuj skurczu, itd, ale zupełnie zostałam tym rzutem na tasmę rozbita. w końcu z powodu spadania tętna Poleczki, szybko poszły w ruch kleszcze (a Pawła wygonili ((( do dzis jestem przekonana, że gdyby pozwolili mi na moją pozycję, poszło by lepiej. uciekam już, zobaczcie jaka pora. Elizo, tylko do Ciebie od siebie dodam, że mi też się juz marzy przerwa świąteczna, bo jestem wyczerpana tym chronicznym brakiem czasu na wszystko. pozdrawiam, Monika ps. na zobaczcie możesz zacząć nowy wątek, i tam zamieścić swoje usg. z chęcią obejrzę. pozdrowienia dla Wszystkich Mam, nawet tych cichych. zdominowałyśmy ten wątek, zaraz wszyskie się przeniosą na: maj 2004 ))))) oby nie! Odpowiedz Link Zgłoś
mamakuba Re: Wspominki po podrozy 19.11.03, 09:01 Cześc Kochaniutkie, Witam Was cieplutko w ten pochmurny ranek, a szczególnie witam naszą afrykańska koleżankę- Julię ! Wczoraj byłam u lekarza i miałam tez robione USG , nagralismy sobie nasza słodka dzidzie na video. Jestem szczęśliwa bo wszystko wyszło ok tj, tyle raczek i nóżek ile trzeba , serduszko dobrze zbudowane , kręgosłup ok , jestem bardzo zadowolona że maluszek prawidłowo sie rozwija. A propos najlepszej pozycji do rodzenia to faktycznie kuczna jest dobra . Ja rodząc mojego Kubusia zachowywałam się naturalnie tj. tak jak dyktował mi to mój organizm. Było mi wszystko jedno czy ktos na mnie dziwnie patrzy jak na przykład połozne kiedy na czworaka szłam korytarzem do toalety, ale taka pozycja w czasie skurczu była dla mnie najlepsza i może dzieki temu mój poród nie był długi i dramatyczny. A teraz zobaczcie jakiego mężczyznę urodziłam forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=9086835 Odpowiedz Link Zgłoś
cardamomo Re: Wspominki po podrozy 19.11.03, 10:53 Oj tak, zdominowałyśmy ten wątek... Chyba z 15 zrobiło się nas cztery-pięć. Mam nadzieję, że pozostałe Mamy jednak się dołączą, może jak więcej się będzie działo? Julio, prosimy o więcej opowieści. Cudownie rozgrzewają, kiedy za oknem plucha Jeśli chodzi o poród, to muszę szczerze przyznać, że rozważam cc. Tyle się nasłuchałam rozmaitych historii i myślę o tym od dłuższego czasu. Dyskutowałam na ten temat z lekarzem i zdziwiła mnie nawet jego bardzo entuzjastyczna reakcja na moje nieśmiałe zapytanie. Myślałam, że spojrzy na mnie jak na nienormalną, a on powiedział, że uważa, że w dzisiejszych czasach, kiedy na kobietę przypada 1,5 porodu, powinna ona wybrać sobie sposób, w jaki chce urodzić. Jeszcze jest trochę (?) czasu na decyzję. Pamiętacie, pisałam Wam kiedyś o moim ruszającym się brzuchu? Wczoraj w nocy, przed zaśnięciem leżałam sobie spokojnie z ręką na brzuchu i NAPRAWDĘ czułam, że tam coś leciutko puka. Przesuwa się i jakby pulsuje. Taki konik polny uwięziony w kokonie. I wiem na 100%, że to nie ruchy jelit. Szkoda, że tak rzadko to mogę poczuć, wolałabym, żeby już kopało! Zmieniło się moje nastawienie do dzidziusia - już nie czuję takiego oderwania od niego jak na początku, nie myślę jak o obcej istocie z kosmosu. Przestałam też zastanawiać się nad wadami wrodzonymi i ZD. Tylko się cieszę i oglądam swój brzuch, który nie jest już wyćwiczonym brzuszkiem fitness woman Do tego wokół talii zrobił mi się taki wałeczek - to jest pewnie opisywane wszędzie "tracenie talii", co przy moich bardzo wąskich biodrach upodabnia mnie do młodzieńca z brzuszkiem. Julio, a jak tam wyniki Twojej amniopunkcji? Nie wiem, czy czytałaś mojego posta tuż przed Twoim wyjazdem, ale zdaje się jesteśmy w podobnej sytuacji Czytam sobie "Rozwój psychiczny dziecka od 0 do 10 lat" i - co ciekawe - mówią oni o "spiralnym rozwoju" dziecka, czyli np. w wieku 2,5 roku jest niegrzeczne, by w wieku 3 zmienić się na łagodne, a w wieku 4,5 znów na krnąbrne. Czy to znaczy, że nie ma dzieci, które są cały czas grzeczne? Julio, znowu do Ciebie pytanie: pisałaś mi, że myślisz o przedszkolu Montessori. Wiem, że to bardzo wcześnie na dyskutowanie na ten temat, ale może zastanawiałaś się, do którego przedszkola chodził(a)by Twój/a Ludek/Ludka? Ponieważ wszyscy straszą, że jak się urodzi, to nie będzie czasu na czytanie i rozmyślania, chciałabym jak najwięcej dowiedzieć się o metodach Montessori i czytam, choć tak niewiele mogę dostać na ten temat. Mona, Ania - czy macie nianie do Waszych skarbów? Jak to jest NAPRAWDĘ - czy rzeczywiście nie ma kompletnie na nic czasu??? Ściskam ciepło, E Odpowiedz Link Zgłoś
wieczna-gosia Re: Wspominki po podrozy 19.11.03, 11:45 juliaaaa no to cie zabije ja TEZ tak rodzilam )))) We wlasnym domu, w pozycji kucznej, z masazem piersi i brzucha )))) Tak mozna i w Polsce )) Kto raz sobie tak przy parciu kucnal to wie, jak w ogole inaczej sie to parcie odczuwa- nie jako bol ale jako konkretna prace- czuc jak dziecko zjezdza w dol i to dodaje czlowiekowi sily 2-3 parcia i po krzyku ) W grudniowym dziecku jest artykul o porodach w domu- jest tam jedna wielka prawda- polozna znajaca swoja pacjentke ( w wiec i indianska akuszerka) jest wstanie z duzym wyprzedzeniem przewidziec komplikacje i podjac decyzje o transporcie. Ja znam sporo znajomych domowych i NIKT nie mial jakis specjalych komplikacji porodowych, owszem dwie osoby pojechaly do szpitala ale tak raczej na spokojnie, pare godzin przed rozwiazaniem a nie na sygnale i na stol ) A chusta do noszenia dziecka jest genialnym absolutnie wynalazkiem ) mozna take kupic i w Polsce ) oczywscie nie tak cudowne jak andyjskie ))) Na szczescie coraz wiecej szpitali akceptuje te pozycje do porodu- jak mavie szanse do takowego szpitala pojsc to idzcie. Odpowiedz Link Zgłoś
solniczka1 Re: Bardzo dużo pracy i bigos świąteczny 19.11.03, 17:41 Spoko, spoko! Sa tu jeszcze i inne ciezarowki-majowki, tylko moze nie odczuwajace az takiej potrzeby pisania, podobnie jak ja. No ale od czasu do czasu trzeba cos skrobnac, wiec to niniejszym czynie. Sorki za brak polskich liter, ale cos mi sie skopalo... Bigos - czesciowo w garnku, czesciowo w brzuchu. Pychotka! W dodatku tez zrobilam go z grzybami i sliwkami suszonymi i wyszedl taki kwasnawy, idealny dla przyszlej mamuski. Ciasto - naszla mnie ochota (chyba to wynik drugotrymestrowego przyplywu energii) na upieczenie czegos, ale niestety zachcianka jest na tyle niesprecyzowana, ze nie wiem na co mialabym ochote W rezultacie nie upieklam nic. Ameryka Poludniowa - zazdroszcze nie tylko bycia tam, ale i odwagi. Naleze raczej do bojaznikow sromotnikowych i nie wyjechalabym 200 km poza moje miejsce zamieszkania, a co dopiero w tak daleki rejs i to samolotem. W swoim czasie moi tesciowie zwiedzili te tereny, wiec moglam obejrzec zdjecia i film i robi to super wrazenie... Wolny czas - mam go sporo, bo jestem na L4 i nawet nie macie pojecia jak sie dobrze czuje. Potrzebowalam tego leniuchowania od dawna, zwlaszcza ze nie bylismy nigdzie przez 2 ostatnie lata na wakacjach, bo budowalismy dom. Tak wiec ostatnni okres w moim zyciu byl wyczerpujacy, ale dzis odrabiam to z nawiazka. Troche tylko martwi mnie brak checi do nauki, a obiecalam sobie podszkolic sie z francuskiego i wloskiego. Tymczasem ksiazki nieruszone... Dobre Wnetrze - niezwykle przydatne w projektowaniu swojego gniazdka. Mam stos numerow z roznych lat i byl on dla mnie inspiracja min. do uwzglednienia ciemnobrazowego koloru scian w polaczeniu z takim budyniowo-waniliowym, itd. Nie mialam jeszcze okazji kupic ostatniego numeru, bo w pobliskim wiejskim sklepie nie wiedza co to Ksiazka - spisalam tytuly polecane przez Was i od tygodnia wybieram sie do biblioteki. Gdy ksiazka jest interesujaca, to nie moge sie od niej oderwac, dlaczego wiec tak rzadko czytam? Muzyka - stanowczo polecam Patricie Kaas i muzyke z filmu "Piano bar". Filmu nie dane mi bylo zobaczyc, ale muzyka...Niesamowita przyjemnosc sprawilo mi posluchanie muzyki do "Amelii", zwlaszcza, ze plytke te dostalam na gwiazdke, wiec tak niesamowice mi sie kojarzy. Poza tym Erykah Badu, Norah Jones. Ciaza - czeste wizyty w ubikacji, od czasu do czasu swedzenie brzucha i jego okolic z dekoltem wlacznie, cera paskudna (gorzej niz w okresie dojrzewania - co 2 dni nowy pryszcz), trudniej sie oddycha, brzuch urosl i napecznial (nareszcie mam USG przez brzuch), ale poza tym ok - nie mam i wlasciwie nie mialam nudnosci, ani wstretu np. do miesa. Nie chce myslec o zadnych wadach, bo to nie ma sensu - staram sie uciekac od tych mysli. Ostatnio spadl mi poziom czerwonych krwinek, wiec dostalam dodatkowo (oprocz Materny i kwasu foliowego) Durules Sorbifer (czy jakos tak), czyli zelazo. Nastepna wizyte mam w przyszlym tygodniu, przed kazda odczuwam radosc i strach. No to tyle ode mnie, mam nadzieje, ze nie zanudzilam Was. Pozdrawiam i zycze milego wieczoru. Magda vel Solniczka Odpowiedz Link Zgłoś
juliaaaaa Re: Bardzo dużo pracy i bigos świąteczny 19.11.03, 21:02 Do zdominowanych i dominujących, witajcie Monika, zatem coś jest z tą pozycją kuczną. Choć nigdy nie rodziłam, to tak sobie myślę, że za przeproszeniem kupę też łatwiej "urodzić" w kucki niż na stojąco )) Przepraszam wszystkie estetki za porównanie. Zapomniałam jeszcze dodać, że cały poród odbywa się przy muzyce na fletnia pana (tak to się chyba nazywa po polsku), a kobiety po prostu śpiewają. To podobno również przynosi ulgę w bólu. Wiem, że na pewno są szpitale, gdzie można tak rodzić, ale przecież jeśli spojrzycie na klasyczną salę porodową, to jest tam łóżko, na którym się leży. Aniu, to super, że miałaś USG i wszystko jest w porządeczku. Ja to się chyba od tego "podglądania" Ludka uzależniłam. Ciągle bym tylko na niego patrzyła i patrzyła. Gratuluję Ci ślicznego chłopaka. Teraz chciałabyś dziewczynkę czy powtórkę z rozrywki? Mnie się marzy chłopiec... Eliza, liczyłam, że ujrzę Cię dzisiaj na jodze. Czyżbyś wybrała inną szkołę Tak czy siak musimy się spotkać. Nie miałam jeszcze czasu przeczytać Waszych ostatnich postów, ale czy dobrze zrozumiałam, że Ty też miałaś amniopunkcję? Ja na swoje wyniki jeszcze czekam i jeśli nie przyjdą do końca tygodnia, to po prostu tam zadzwonię. Dzisiaj mijają 4 tygodnie, więc już powinny być. Ja też myślę o cesarce - to temat rzeka i pewnie jeszcze nie raz go poruszymy. Napiszę tylko, że w sprawach położnictwa i ginekologi najbardziej ufam mojemu mężowi, a on od razu powiedział: ale kochanie urodzimy za jednym cięceim, prawda? Oczywiście decyzja należy do mnie, ale ja z racji zawodu mojego męża nasłuchałam się strasznych opowieści o porodach naturalnych i co jakiś czas stają mi przed oczyma. Poza tym większość naszych znajomych to lekarze i wiecie, że oni lub ich żony - wszyscy mieli cesarkę. Oczywiście nikogo nie namawiam, ale tak jak napisała Eliza, w moim przypadku będzie to jeden poród na całe zycie, więc dlaczego nie wybrać formy najodpowiedniejszej dla mnie? Elizo, ja też rozmawiałam o tym z naszym lekarzem i on też jest zwolennikiem cesarki. Jeśli chodzi o przedszkole Montessori, to znalazłam jedno, które mi najbardziej odpowiada, choć ma mankamenty: wysokie czesne i zapisy z przynajmniej rocznym wyprzedzeniem. To oznacza, że właściwie niedługo po porodzie musiałybyśmy zapisać tam nasze pociechy. Dokładnego adresu teraz nie mogę znaleźć, ale na pewno przed narodzinami dostarczę Ci go. Ja też jestem całkowicie zdecydowana na wychowanie tymi metodami. Gosiu, proszę, nie zabijaj mnie. Cieszę się, że mogłaś rodzić tak, jak chciałaś. Życzę tego wszystkim majówkom. Jeśli chodzi o porody w domu, to moj mąż przyjął ich trochę i zawsze mówi: każdy siwy włos to jest efekt takiego porodu... Chociaż z drugiej storny droczy się ze mną, że najlepiej, żebym zaczęła rodzić w domu i żeby on przyjął poród... A numer grudniowy postaram się kupić w tym tygodniu i poczytać Magda, podzielam całkowicie Twój gust jeśli chodzi o muzykę. Ja też w taką pogodę lubię delikatny jazz lub muzykę filmową. A i dobrym jedzonkiem nie pogardzę. Zauważyłam, że w tym tyogdniu zaczął mi rosnąć brzuszek. Czas najwyższy, bo właśnie zaczęłam 5 miesiąc. Nadal nie czuję ruchów, ale jak znam życie, to jeszcze na nie poczekam. W mojej rodzinie wszystkie ciąże są "przeterminiwane", a podobno najdokładniejszym sposobem wyliczenia porodu jest dodanie 20 tygodni do poczucia pierwszych ruchów. Więc pewnie jeszcze sobie poczekam... Ale się rozpisałam. Nie miejcie mi tego za złe ))) Śpijcie słodko Julia Odpowiedz Link Zgłoś
cardamomo do Julii:-) 19.11.03, 22:42 Znowu się rozpisałam, a potem weszłam na strony Montessori, żeby sprawdzić dla Ciebie adres i wszystko mi się skasowało, ale to może i dobrze Nie miałam amniopunkcji, a chodziło mi o Twój ostatni post sprzed wyjazdu, w którym pisałaś, że tata Twojej Fasolinki jest od Ciebie 20 lat starszy. Sęk w tym, że tata mojej też... No i dlatego, po prostu MUSZĘ Cię poznac, ponieważ czuję, że co chwilę będzie się okazywało, że znów coś nas łączy, więc chce się przekonac na własnej skórze) Zapomniałam o jodze na amen, ale jeśli na środowej grupie znów jest tak pusto, obiecuję, że za tydzień się pojawię! Co do cc na życzenie, to nieśmiało przypominam, że chodzimy do tego samego dr H. Szczerze mówiąc, wsród znajomych i rodziny nie poruszam tematu cc, ponieważ zwykle reakcje są bardzo nieprzychylne. Każdy mówi, że poród "da się przeżyć" i że tak jest najlepiej (tylko nie za bardzo wiem, dla kogo - dla dziecka, które przeciska się przez kanał rodny narażone na różne "okołoporodowe" powikłania, czy dla matki, która później szuka ratunku na Forum, bo dzieją się z nią różne niemiłe rzeczy, o których nie będe pisać). Niech każdy robi to, co uważa za najbezpieczniejsze i najlepsze dla swojego dziecka i tego trzeba się trzymać. Jak sobie pomyślę o jakimś vacuum, próżnociągach, kleszczach, wyciskaniu dziecka na siłę, komplikacjach z narządami rodnymi, bo poród był np skomplikowany, a dziecko b. duże, dopisuję argumenty do mojej listy "za". Co do Montessori - pamiętam, że mieszkasz chyba na Ochocie, prawda? Ja sprawdzałam, gdzie są te przedszkola - jedno jest w Konstancinie (chyba najdroższe), jedno gdzieś w Lipkowie (to chyba płn obrzeża W-wy), kolejne na Sadybie i jeszcze jedno, przy Łazienkach. Wiem, że czasu jest mnóstwo i może głupio by było teraz zwiedzać te przedszkola, ale może jak brzuch będę miała pokaźny, nie będzie mi brakowało odwagi i zrobię to. Polecam Ci strony: www.warsawmontessori.edu.pl, a druga chyba www.montessori.pl (lub swiatmontessori.pl). Do niektórych przedszkoli można chyba na trochę przyprowadzać dzieci ok. 2-letnie. Dziś wydaje mi się, że mój dzidziuś nie będzie miał rodzeństwa, więc bardzo bym chciała, by poznawał dzieci wychowywane w podobnym "duchu", że tak to mądrze ujmę. Ech, kiedy to będzie??? Dobranoc, E. Odpowiedz Link Zgłoś
mamakuba nianie, zaplenia ucha i inne( gdzie jest malgog ?) 20.11.03, 08:57 Coś mi sie sam post wysłał musze jeszcze raz zacząć.. Cześć dziewczyny! Elizo Ja mam nianie do swojego Kubusia. Do pracy wróciłam kiedy Kubuś miał 8 miesięcy, daliśmy go do żłobka gdyz staramy sie być rodzicami opanowanymi, nie trzęsącymi sie nad dzieckiem kiedy kichnie czy pobrudzi sobie raczki. Po dwóch dniach odebrałam Kube z gorączką, ale na drugi dzien było ok więc do żłobka wrócił, po tygodniu choroba - tydzień L4, potem kolejne dwa tygodnie Kubus był w żłobku poczym znowu sie rozchorował i to na dobre z kataru wywiazało sie zapalenie ucha i trwało to ponad miesiąc. Przerobiliśmy trzy antybiotyki, bańki! inhalacje i kupe nieprzespanych nocy. Potem zgodnie stwierdziliśmy że potrzebujemy niani bo na 3 miesiące kiedy Kuba był zapisany do złobka , spedził w nim niecałe trzy tygodnie. Od marca mieliśmy jedna nianię bardzo prostą acz kochana kobiete, taką trzecią babcię dla Kubusia niestety ona wyjechała z kraju i zaczęlismy poszukiwania niani przez gazetę. W domu był istny casting, wybraliśmy niespełna 50- cio letnia rencistke, która wydawała nam sie idealna bo pracowała 20 lat w przedszkolu z maluchami. To był koszmar, kobieta bardzo schorowana co przed nami ukryła, zznerwicowana i przez nia mielismy z Kuba duzo dziwnych sytuacji chociaz była u nas tylko 2 tygodnie. To było na poczetku mojej drugiej ciąży i na szczescie zostałam w domy na L4 na ponad miesiac (dzieki moim nudnościom) i tak powoltku doprowadziłam Kube do porządku. Teraz od miesiaca mamy nowa nianie , bardzo spokojna ,miła kobietę . Jesteśmy zadowoleni bo Kuba, co najważniejsze tez ja zaakceptował i spokojnie mozemy pracowac kiedy ona jest z Kubusiem, o dziwo nawet przy niej lepiej je niż przy mnie. Generalnie zycie sie zmienia kiedy pojawia się dziecko i choćbym słuchała wszystkich dobrze zorganizowanych i przekonujacych kobiet , że po urodzeniu jest tak samo jak przed to i tak im nie wierzę. Można i owszem dobrze sobie zorganizowac życie i miec na wszystko czas ale tez nie zawsze się chce i nie zawsze ma sie na wszystko siły. Poza tym to tez kwestia charakteru ja naprzykład wolę zostać w domu żeby posprzatać czy ugotowac obiad wieczorem niz biec na aerobik żeby pokazac światu jak jestem niezła. Mój dom to dla mnie w tej chwili najważniejsza rzecz, a potrzeby Kuby sa dla mnie najważniejsze ale wcale nad tym nie ubolewam. Co prawda moje plany wzięły w łeb kiedy zaszłam z nim w ciąże ale on juz jest na świecie i jest dla mnie istotne w jakim domu dorasta, czy w czystym miłym, pachnęcym obiadem domu czy z mama sportsmenką. Ja znajduje zadowolenie kiedy widze jak szczęśliwym dzieckiem jest Kuba i sprawianie mu radosci sporawia z kolei mi wielka frajde. Może macie inne punkty widzenia, każda z was musi wiedziec co dla niej jest najważniejsze, ale skoro pytałas to odpowiadam. a teraz uciekam do pracy, serdecznie Was pozdrawiajac Ania GDZIE JEST MALGOG ????? MALGOG ODEZWIJ SIĘ Odpowiedz Link Zgłoś
wieczna-gosia Re: Bardzo dużo pracy i bigos świąteczny 20.11.03, 00:02 Juliaaa, zabijanie mialo byc przenosnia moze powinnam powiedziec ze zaskocze )) A lozko porodowe w sali juz nie jest takie jak to dawne- do porodu sie je podnosi i w tej chwili kobety rodza raczej w pozycji pollezacej ze wskazaniem na siedzaca ) lozko mozna podniesc do tekiej wysokosci zeby lekarz mogl jak mechanik zajdzec pod podwozie To czy to lekarze robia i czy im sie chce to inna sprawa ) w kazdym razie w warszawie wyglada to optymistycznie Ja w czasie porodu zamierzam przeprowadzic dywersje wybierajac sie tam na tyle pozno by nie zdarzyli mi sie nigdzie wkloc, niczego podac i niczego naciac, najlepiej zeby przyjeli porod i sobie poszli )) ale poniewaz to niemozliwe to raczej ja sobie pojde ) chyba zelazna jest jedynym szpitalem gdzie takie zachcianki jak wychodzenie na zadanie po 2 godzinkach nie jest traktowane jak zbrodnia przeciw ludzkosci ) wiec wyboru nie mam )) Czy macie jeszcze mdlosci? Ja mam i to straszne, dostalam nawet leki na wtrzymanie, ale z kolei mam po lekach zgage gigant. Brak mi pomyslow co robic. Jem gotowane, malo, czesto, duzo owocow, nabialu w ogole, nawet koli nie pijam, a w poprzednich ciazach to byl podstawowy napoj i nic, los mnie kaze straszliwie. Szczegolnie wieczor jest przezy... o pardon... przechlapany ) Pozdrawiam filozoficznie znad kibelka ) Odpowiedz Link Zgłoś
hancik5 Re: Bardzo dużo pracy i bigos świąteczny 20.11.03, 10:36 Wieczna Gosiu, pisałaś wcześniej o chuście dla niemowlaczków, czy nie wiesz gdzie można ją nabyć lub jak ją zrobić samemu? Według mnie to genialny wynalazek, gdy moja Kasia była dzidzią bardzo chciała być ze swoją mamusią przez cały czas, taka chusta byłaby wtedy idealnym rozwiązaniem. Na razie nie udało mi się mieć drugiego łobuziaka, ale kto wie ? Odpowiedz Link Zgłoś
wieczna-gosia Re: Bardzo dużo pracy i bigos świąteczny 20.11.03, 11:31 forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=572&w=7432110&a=7530523 tu podawalam linki do chusciastych stron. Ja mam dostana chuste od Amerykanki znajomej, ale pamietam tez ze w ktoryms dziecku byl wykroj chusty a poza tym na pewno handluje nimi ktorys z portali naturalnego rodzicielstwa, w stylu Liga Malzenstwo Malzenstwu lub Liga Karmienia piersia. Chusta jest faktycznie genialna )) mozna w niej nosic nowego rodka a i pozniej dziecko sie nie majta jak w nosidelku Trzeba tylko metoda prob i bledow przebrnac przez sposoby noszenia ktore wygladaja bardzo zawile a tak naprawde sa proste jak budowa cepa. Ja nie nosilam jedynie na plecach od tego mam nosidelko gorskie, ale to juz dzieci na tyle duze byly ze po paru miesiacach noszenia byly dopieszczone na zapas i sie tak nie domagaly )) Odpowiedz Link Zgłoś
hancik5 Re: Bardzo dużo pracy i bigos świąteczny 20.11.03, 13:25 Dziękuję Ci bardzo Gosiu, toż to skarbnica informacji !! Wielkie dzięki ! Odpowiedz Link Zgłoś
cardamomo Czas na przygotowanie świątecznych pierniczków:-) 20.11.03, 20:12 Dziewczyny, widzę, że muszę podciągnąć ten wątek, bo za chwilę spadnie na szary koniec. Nie wiem, czy zaglądacie czasem na wątek "Wszystko o jedzeniu"? Znalazłam tam bardzo ciekawy przepis na pierniczki świąteczne, na które ciasto przygotpwuje się 4-5 tyg. przed świętami, ciasto wrzuca się do lodówki i grzecznie czeka na to, by tuż przed świętami wykrawać z niego i piec piernikowe ludziki. Z tego, co się zorientowałam, przepis został wrzucony na Forum już w 2001 r. i wypróbowało go wiele dziewczyn, więc może i my spróbujemy? Ja właśnie zagniotłam ciasto i wrzuciłam je do lodówkowego sanatorium na najbliższy miesiąc. Zawsze tuż przed wigilią, robimy sobie ze znajomymi wigilię i mam zamiar obdarować ich w tym roku tymi pierniczkami. Moje samopoczucie fizyczne niestety sie ostatnio pogorszyło. Myślę, że przeholowałam z pracą i nerwami i dlatego dzisiaj zrobiłam sobie dzień odpoczynku i tylko na kilka godzin wyszłam z domu. Bardzo boli mnie brzuch, ciągnie mnie zwłaszcza kiedy chodzę. Dokucza mi też krzyż (właściwie w każdej pozycji), dlatego postanowiłam troszeczkę przystopować z tym szalonym ganianiem. Zajrzę tu jeszcze dzisiaj (mam cichutką nadzieję, że przyjdzie Wam ochota na to, by się odezwać), Wasza E. Odpowiedz Link Zgłoś
juliaaaaa Re: MAJ 2004!!! 20.11.03, 20:53 Elizo, zbiłaś mnie z tropu tą samą różnicą wieku między nami a naszymi ukochanymi. MUSIMY SIĘ POZNAĆ, bo już teraz czuję, że jesteś mi bliska. Jeśli nie przyjdziesz we środę na jogę, co powiesz na wspólne odwiedzenie przedszkoli Montessori? To przedszkole, na które ja się nastawiam jest przy Łazienkach. Niestety, na Ochocie nie znalazłam żadnego. Ale jak trzeba to będę wozić Ludka gdzieś dalej. Wracając do cesarki to akurat wśród naszch znajomych (głównie lekarzy) panuje przekonanie, że poród ma być wyjątkowy i niepowtarzalny, a nie, że "da się go przeżyć". I raczej zdziwiliby się, gdybym chciała rodzić "naturalnie". Ale na razie niczego nie wykluczam. Jeszcze trochę czasu przed nami. Aniu, bardzo mi się podobał Twój post o niani. Ja też uważam, że mama powinna być wypoczęta i zadbana. Żal mi zawsze kobiet, które wyglądają jak "z krzyża zdjęte" i powtarzają, że wszystko robią dla dziecka. Przecież dziecko też chce mieć wysportowaną i wypoczętą mamę! U nas pewnie też się nie obędzie bez opiekunki, bo jedni dziadkowie dużo pracują, a drudzy są daleko. Na szczęście dzięki pracy na uczelni będę mogła opiekować się Ludkiem do października, a wtedy będzie miał już prawie pół roku, więc może nie będzie mi tak ciężko zostawić go z nianią. Ale na pewno będę chciała mieć dzień dla siebie: żeby pójść na basen lub jogę, wybrać się do kina lub teatru. Gosiu, bardzo mi się podoba Twój pomysł na dywersję w szpitalu. Myślę, że bez względu na to gdzie będziemy rodzić, musimy walczyć o swoje prawa. Na pewno nie dam sobie zrobić niczego wbrew mojej woli. To dziwne, że masz jeszcze mdłości. A w którym tygodniu jesteś? Ja po raz pierwszy zaczynam czuć, że jestem w ciąży. A to z powodu oddychania. Z racji wieloletniej praktyki jogi umiem oddychać tylko przeponą. A od kiedy wróciłam z Ameryki systematycznie powiększa mi się brzuch i czuję, że uciska na przeponę. Ukochany mówi, żebym przestawiła się na oddychanie płucami, ale to nie takie łatwe. Czy któraś z Was też ma ten problem? Śnijcie słodko i odzywajcie się częściej Julia Odpowiedz Link Zgłoś
cardamomo Do Julii 20.11.03, 21:53 Julio, napisałam do Ciebie na priv. Pozdrawiam cieplutko. Odpowiedz Link Zgłoś
wieczna-gosia Re: MAJ 2004!!! 21.11.03, 21:32 panuje > przekonanie, że poród ma być wyjątkowy i niepowtarzalny, ach moje drogie ) tez tak uwazam ) I stad poprzedni domowy porod, wlasnie najbardziej niepowtarzalny ze wszystkich chociaz kazdy byl taki w swoj sposob... co ja bym dala zeby znow rodzic w domu ( ale po poronieniu to po prostu niewykonalne nawet ja sie boje ( no coz... dobrze ze chociaz raz mi dane bylo )) Żal mi zawsze kobiet, które wyglądają jak "z krzyża > zdjęte" i powtarzają, że wszystko robią dla dziecka. Przecież dziecko też chce > mieć wysportowaną i wypoczętą mamę! mysle dziewczyny ze problem jest prozaiczny- hajs, zwany tez kasa niestety. Co ma powiedziec mama ktorej na bone nie stac mamie co o niej wie ze ja stac? Na ogol wali banal o tym ze poswiecaja sie dla dziecka, przynajmniej jakis powod bardziej ideolo niz powiedzenie nie mam forsy. Smutna prawda. Ja akurat opiekunki miewam sporadycznie, raczej studentki i to na pare godzinek, ot zeby otsapnac. za to pilnie grzebue w internecie w poszukiwaniu joggera z prawdziwego zdarzenia, nie takie pitu pitu bebe comfort z malymi kolkami, tylko porzadny jogger z kolami jak rower. jeden na smierc zajezdzilam ) biegajac, jezdzac na rolkach, oraz wlazac na poloniny tudziez sciezke pod reglami. Te szalenstwa stracilyby polowe uroku jak nie caly gdybby nie te dzieci ) Wiec akurat brak opiekunki aktywnosci nie wyklucza raczej brak pomyslu i tak naprawde- brak checi ) Z trzeciej strony- ja w pewnym momencie stalam sie przeciwnikiem imprez- jeszcze kameralne to wysiedze, ale jakis tlum- w zyciu, spac mi sie chce po 2 godzinach, ludzie mi sie myla, nie no porazka. Wiec wymiguje sie haslam dziecko i juz pare razy dotarly do mnie sluchy jak to sie "poswiecam" i "zycie marnuje". Szkoda ze glosiciele tych pogladow (bezdzietni zreszta) nie wiedza z jaka rozkosza marnuje to zycie )))) Dzwonilam zisiaj do lekarza w sprawie pawi ) powiedzial ze niestety 5 ciaza to nie przelewki. Musze sie gorzej czuc. Ale zlecil dodatkowe badania doradzil co jesc... no zobaczymy... Odpowiedz Link Zgłoś
hancik5 Re: MAJ 2004!!! 22.11.03, 08:45 Gosiu, z ust mi to wyjęłaś !! Ja chętnie wyglądałabym,że tak powiem nieco ładniej, ale ta kasa. Pracuję w budżetówce, mąż kiedyś sporo dorabiał, ale teraz musi skupić się na wykazywaniu na uczelni i zrobił się mały klops. Kosmetyki ostatnio coraz rzadziej zdarza mi się kupować, ale nie będę się przejmować !! Imprezy to już dawno przestały mnie rajcować i tak samo wymawiam się dzieckiem, a wszyscy myślą : o, jaka biedna Matka Polka. Mam bliską kuzynkę, która zawsze robi ze mnie jakąś kaczkę-dziwaczkę co to nie szaleje do rana, zwłaszcza w Sylwestra za kilkaset złotych, a nasze Sylwestry są naprawdę świetne, tylko ona o tym nie wie. A Wojtek i ja to stare górołazy. Nie byliśmy jeszcze z Kasią w Tatrach, ale w wielu innych miejscach. Kasia zaliczyła już Smoczą Jamę, morze, moczyła nogi w Bugu, szwendała się po Kujawach, spoglądała na pewnego króla na wieelkiej kolumnie (a mieszkamy w Lublinie) i już szykujemy ją na górskie wędrowki, chyba ,że będzie nowa dzidzia.I tak coś wymyślimy. A na dodatek nie mamy samochodu!! Tego to już niektórzy członkowie zwłaszca mojej rodziny nie są w stanie zrozumieć, a to też przez zwykła kasę (woleliśmy mieć większe mieszkanie). Tak sobie myślę, co ja tu robię na tym wątku majowym? Kiedy zaczęliśmy się strać o dzieciątko często tu zaglądałam i jakoś tak niezauważenie przez Was zżyłam się z Wami i Waszymi fasoleczkami. Pozdrawiam i życzę zdrówka i dobrego humorku. Hanka Odpowiedz Link Zgłoś
mamakuba Matka Polka 24.11.03, 09:21 Jeszcze raz cześć. Po waszych wywodach, poczułam się lekko niezrozumiana. Poczułam się jak " matka z krzyża zdjęta " przez to że nie chodzę na aerobik. Przeczytałam więc swój post raz jeszcze i nie moge znaleźc fragmentu, który mógł was naprowadzic na stwierdzenie, że ja jestem umeczona i nic z życia nie mam. Moje życie po urodzeniu dziecka zmieniło się, nie mam juz tyle czasu na basen, aerobik, solarium i inne co kiedyś. ALE JA SIE NIE POŚWIĘCAM DLA DZIECKA JA MAM Z TEGO PRZYJEMNOŚĆ. Z tego ze moje dziecko wychowuje sie w domu, który pachnie obiadkiem i świeżo pieczonym ciastem. Cudownie jest miec do kogo wracać do domu, kiedy Kubus zarzuca mi swoje małe łapki na szyję. Tak jak wspomina Eliza swoje dzieciństwo, tak chciałabym żeby Kubus wspominał swoje. Sanki, pierwszy snieg, bajki na dobranoc... Dbanie o dom to dla mnie przyjemnośc a nie udręka. Nie rozpaczam, że nie wyciskam z siebie potów na sali aerobowej. Czasem spotykam sie z przyjaciółmi, ale wiekdszośc czasu spędzam z Kuba i musze nieskromnie przyznać, że nie wyglądam na zaniedbaną. Kuba był równiez z nami nad morzem, w tym roku nad Morskim Okiem i w Pieninach, zabieramy go ze soba wszędzie i widząc jego buźkę koło siebie czuję sie bardziej zrelaksowana i odoczywam niz wtedy gdy miałabym , gdzieś go zostawic i "świetnie" sie bawić. Pozdrawiam was wszystkie i mam nadzieje że teraz mnie zrozumiecie. Apropos porodów gorąco polecam naturalny poród (i pewnie sie znowu wygłupie ) ale o tym innym razem. Wasza " z krzyża zdjęta" Matka Polka Odpowiedz Link Zgłoś
cardamomo Re: Matka Polka 24.11.03, 11:11 Z całą stanowczością muszę poprzeć Twoją postawę Nigdy nie uważałam, że bycie w domu z dzidziusiem to poświęcenie się. Owszem, może nim być, jeśli matka siedzi z dzieckiem i nie cierpi tego siedzenia, gotowania, sprzątania. Najpiękniej wspominam lata swojego dzieciństwa, kiedy mama nie pracowała i była z nami w domu. Aniu, masz rację - najpiękniej wraca się z przedszkola do domu, w którym czeka mama z ulubionymi ziemniaczkami smażonymi z jajkiem i kubkiem zsiadłego mleka. Nic nie jest milsze od cichej muzyki sączącej się z ciepłego radia, które towarzyszy mamie od rana. Nie wiem, czy w czasie, kiedy siedziała w domu, moja mama czuła się niespełniona. Nigdy jej o to nie pytałam, ale myślę, że chyba czuła się ok. Moja ulubiona psychoterapeutka, Zofia Milska-Wrzosińska twierdzi, że najlepiej dla dziecka, kiedy matka opiekuje się nim do 3 rż. Nie każda kobieta ma jednak tyle cierpliwości albo po prostu możliwości finansowych, żeby sobie na to pozwolić. Rozumiem też to, że boimy się wypaść z rytmu pracy, zdobytej pozycji. Wszystko rozumiem. Moim marzeniem jest być z dzieckiem przynajmniej do roku, fajnie, jeśli od czasu do czasu pomoże mi niania, a później chciałabym powolutku uczyć dziecko tego, że mama nie jest jego całym (i jedynym) światem. Nie chciałabym być matką, która nie pozwala nikomu innemu na wyjście z dzieckiem na spacer czy zajęcie się nim. Oczywiście jestem ciągle TEORETYKIEM, marzącym sobie tylko i wyobrażającym, jak mogłoby być. Zapewne każda z nas ma wokół siebie mnóstwo przykładów, które są jej bliskie bądź zupełnie obce, na które patrzy niechętnie. I tak mam znajomą, której synek w czerwcu skończył rok, a ona NIKOMU, nawet swojemu mężowi, nie pozwala zostać z dzieckiem. Zawsze musi z nim być. Kiedy mąż niesie dziecko do samochodu, ona mówi - "Wyjdź drugimi drzwiami, nie tymi od frontu, bo tam są schody i boję się, żebyś na nich się nie przewrócił i nie skrzywdził Małego". I efekt tego jest taki, że kiedy ona na sekundę wychodzi do łazienki, dziecko wpada w płacz. Z kolei moja druga koleżanka, mama synka dwuletniego, ma nianię na 10 godzin dziennie. Mama nie pracuje, ale każdego dnia ok. 11 wyrusza "do miasta" w poszukiwaniu nowych rzeczy - ubrań, zabawek, rzeczy do domu, zabiegów kosmetycznych, manicure'u itd itp. Zresztą, szkoda słów. Jestem ostatnio nieco sfrustrowana, więc może dlatego tak marudzę i krytykuję. Może sama będę kiepską matką i ktoś skrytykuje mnie? Przywołuję się do porządku!!!)) Już nie będę, obiecuję. Jestem pewna, że wszystkie z nas są (lub będą niedługo cudownymi, dobrymi mamami. Aniu, ja też kocham piec ciasta, robić obiady, zapalać w domu świece, dekorować go świeżymi kwiatami, a wiosną urządzać dżunglę na balkonie. Kocham to bardzo, a skończyłam studia, zdobyłam pozycję zawodową, dzięki której nie muszę sobie ciągle udowadniać, że coś potrafię. czuję się spelniona, nie zamierzam żyć tak, żeby się "poświęcać". No i tyle. Muszę pomyśleć nad skróceniem moich wywodów... Odpowiedz Link Zgłoś
wieczna-gosia Re: MAJ 2004!!! 22.11.03, 09:00 aaa... ten teges... pod jakiegos czasu siem zbieram zeby napisac... moze zalozymy nowy watek? Bo ten sie strasznie dlugo otwiera, jakbym miala modem to bym sie zabila ) Odpowiedz Link Zgłoś
cardamomo Protest przeciwko nowemu wątkowi;-) 22.11.03, 11:34 O nie! Ja protestuję przeciwko otwieraniu nowego wątku!! Pomyślcie, za kilka miesięcy, kiedy Wasze dzidzie będą już na świecie, będziecie mogły sobie poczytać o tym, jak czekałyście na serducho, na pierwsze ruchy... Smutno zrobiło się na naszym wątku, nikt do niego ostatnio nie pisuje Gosiu i Haniu - zgadzam się, że nie kasa jest w tym wszystkim najważniejsza i imprezowanie. Często za kasą idzie "zimny chów". Ach, ile ja znam dziewczyn, które mimo tego, że nie pracują, mają nianie na 8-10 godz. dziennie, podczas których biegają od kosmetyczki przez fryzjera do galerii na zakupy. Kasa na pewno wszystko ułatwia i myślę sobie, że czasem lepiej jej mieć mniej niż głupio wydawać (kupując dziecku taką samą zabawkę jak ma, tylko w innym kolorze - z życia wzięte!) Ja z imprezowaniem skończyłam już dawno, przestało mnie bawić stanie w zadymionym pomieszczeniu i śmianie się z rzeczy, które mnie nie bawią. Im jestem starsza, tym bardziej cenię swój czas i wolę zrobić coś dla domu niż peplać godzinami w kawiarni. Oczywiście potrzebna jest równowaga i są chwile, kiedy mam ochotę wyjść i popeplać, jednak nie jest to podstawowym celem mojego życia. Zresztą, nigdy nie byłam specjalnie towarzyska i wolałam spotkania w małym gronie niż wielkie wypady, z których wracałam chora głównie ze względu na hałas i dym papierosowy, kiedy musiałam godzinami wietrzyć ubrania na balkonie. Dla mnie najważniejsze jest to, by nie rozmieniać się na drobne, na dziesiątki przyjaźni, znajomości, pustych dni wypełnionych nicnierobieniem. A kiedy pomyślę o dziecku i o sobie, kiedy nim byłam, wiem, że nie są najważniejsze najdroższe zabawki i wyjazdy na księżyc, ale miłość babci opowiadającej mi pod pierzyną bajki o wilku (Pierzyna chroniła nas przed groźnym wilkiem...), maskotka-małpka z gumową mordką i łapkami, którą dostałam po wielu miesiącach oczekiwania. Ważne jest to, by był przy nas ktoś, kto kocha i tłumaczy świat, pokazuje góry, a kiedy spada pierwszy śnieg, wyciąga sanki z piwnicy i idzie na pobliską górkę. To jest piękne, a nie szaleństwo na imprezach i w sklepach z ciuchami i zabawkami. Pozdrawiam Was cieplutko w ten piękny (chyba dziś wiosenny) dzionek Odpowiedz Link Zgłoś
wieczna-gosia Re: Protest przeciwko nowemu wątkowi;-) 22.11.03, 17:31 nio dobra spytalam sie tylko prosze mnie nie bic ) Nie dokladnie o to mi chodzilo ze ten kto nianie ma to od razu kasa szasta i bez sensu ) bardziej o to, ze te wszystkie zmeczone zyciem mamy co sie ideologicznie poswiecaja dla dzieci na ogol nie maja forsy na opiekunke po prostu (ze o aerobicu nie wspomne). Smutna prawda ( Ja o niani marze miala byc od listopada ale samochod nam ukradli bedziemy kupowac kolejny co po kieszeni niezle nas strzeli bo tamten byl baaaardzo okazyjnie kupiony i srednio korzystnie ubezpieczony... i na raty w dodatku... a jak mozecie sie domyslic nie mamy mozliwosci dla oszczednosci wybrac tico )) predzej VW Transportera co to chlopi ziemianki na bazar woza ) Ale od stycznia pojawi sie jakas dobra dusza studentka na 2 godzinki co to wezmie Ule na spacer, wpadnie po ole do przedszkola a ja wtedy zegne starym dzieciom karki nad zeszytami )) Ostatnio w szkole sie okazalo ze Ania "zgubila" zeszyt od polskiego wskutek czego do poniedzialku ma napisac 8 wypracowan. Ania jest w 6 klasie idzie do gimnazjum i jakos powagi chwili nie czuje A najgorsze jest to ze pioro ma wybitnie lekkie po mamie a polonistke niezbyt lotna, lektury wszystkie czyta uczciwie bo lubi czytac i pierdy pt "romantyzm polskiej wsi w Antku" pisze w 15 minut ) Od tygodnia wiec maz wraca wczesniej z pracy, Ania ma pisac jedno wypracowanie dziennie i pisze ale za kazdym razem z dzika awantura przed pisaniem. Oj przydalaby sie ta opiekunka. Pani od polskiego sugeruje korki- co najlepiej swiadczy o jej kompetencjach- Anka jest pewnie jedna z najlepiej wyedukowanych polonistycznie osob w klasie ) brak wypracowan swuadczy o smierdzacym lenistwie odzidziczonym po autorce tego postu ) Oj, male dzieci maly klopot niestety a duze...... i najgorsze w tym wszystkim ze porod w porownaniu do tego co zaczyna sie po porodzie to maly pikus ) niewazne czy cc czy naturalny czy ze znieczuleniem czy na zywca i czy trwal dobe czy godzine. Zamiast zmuszac tego osla do tych wypracowan urodzilabym sobie ja ze dwa razy jeszcze )) Odpowiedz Link Zgłoś
juliaaaaa Re: Protest przeciwko nowemu wątkowi;-) 22.11.03, 17:50 Gosiu, dopiero teraz przeczytałam, że to Twoja piąta ciążą i ... siadłam z podziwu. Ale Ty musisz mnieć doświadczenie! Mam nadzieję, że co jakiś czas będziesz nas wspierać radą i swoimi przeżyciami. Mam ogromną prośbę: czy mogłabyś opisać Twój poród w domu? Oczywiście jeśli jest to za intymne pytanie, to od razu sie wycofuję i przepraszam Jeśli chodzi o wątek umartwionych Matek-Polek, które poświęcają się dzieciom, to chodzi mi o takie sytuacje, kiedy matka po prostu potrzebuje odpoczynku, ale nie pozwoli sobie na niego, bo ona robi wszystko dla dziecka. A że jest zmęczona, to w któryms momencie zaczyna warczeć na dziecko i przez to czuje się jeszcze gorzej. Chodzi mi o to, że gdyby zostawiła dziecko na kilka godzin z nianią (lub kimś z rodziny, przyjaciół, jeśli nie stać ja na nianię) i poświęciła trochę czasu tylko sobie, to byłaby dużo lepszą matką. Mam nadzieję, że teraz dobrze się wyraziłam. Chylę czoła przed matkami, które są dobrymi matkami, a zarazem tak zorganizują wszystko, że mają czas dla siebie. Co do imprez, to ja je nadal lubię, choć już nie w takich ilościach jak za czasów studenckich. Ale dzisiaj robię imprezkę na 20 osób!!! Dla bliskich mojego męża i moich. To taka impreza-niespodzianka. Zamierzamy powiedzieć wszystkim, że pobraliśmy się. Do tej pory wie tylko najbliższa rodzina. Ja też zdecydowanie sprzeciwiam się Tworzeniu nowego wątku. Cały czas mam zamiar wydrukować te nasze "rozmowy" i zachować na pamiątkę dla Ludka. Więc pozostańmy przy jednym wątku. Kończę, bo muszę jeszcze upichcić tiramisu na imprezę. Chcecie może przepis? Odzywajcie się częściej, bo mam wrażenie, że zostało nas już tylko kilka (( Co się dzieje z resztą dziewczyn???? Miłego weekendu Julia Odpowiedz Link Zgłoś
dona29 Re: Protest przeciwko nowemu wątkowi;-) 23.11.03, 11:00 ..jestem ..a raczej przywlekłam się wreszcie..i ja Ostatnio - pół świata zwaliło mi się na głowę a drugie pół jest nie do opanowania...a miało być inaczej... Cóż,są i uroki i trudności w byciu w ciąży i nic na to nie poradzę.Jedyne,co zaobserwowałam i co mnie niepokoi ,to moja ucieczka od ludzi,spotkań i rozmów.nawet nie umiem tego racjonalnie sobie wytłumaczyć.Są dni,kiedy dzień w dzień kibicuje forum i sa tygodnie,kiedy nawet nie zaglądam,zaszywając się pod koc z herbata w ręku i ksiązka na nosie. Jesienne depresje,małe i większe chandry>?Brak światła,destrukcyjnie wpływające na moje podejście do świata? Radość życia uleciała wraz ze zminą czasu.Ciągle czegoś się obawiam,ciągle mam w zanadrzu problem lub problemik.Ledwie zdążę się uporac z jednym,juz następny się pojawia niczym gwiazka z nieba - ni stąd ni z owąd. Nawet noce m\nie gwarantują mi spokoju i odpoczynku...czy tez śni wam się dzidzia albo jakiś przerażający poród?Budze się dwa razy bardziej zestrachana i przybita......wiosny,słońca i spokoju mi trzeba,czego i wam życzę Odpowiedz Link Zgłoś
cardamomo Do Dony 24.11.03, 00:45 Dona, Twoją ręką spisane są wszystkie moje myśli, uczucia i obawy. Mój cały świat zwalił mi się na głowę, a tuż obok puka tysiąc innych światów, tysiąc innych ludzi. Chowam się w tekturowym pudełku, udając, że mnie nie ma, ale nie da się. Drrr - dzwonek do drzwi, ktoś przychodzi pożyczyć kolejną szklankę cukru albo wody albo wpada, bo się nudzi, a ja mam wolny zawód, więc przecież zawsze mam czas na pogaduszki. Można też zadzwonić do mnie o dowolnej porze, to nic, że akurat mam spotkanie i powiedzieć o swoim fascynującym dniu polegającym na robieniu zakupów w H&M. Trrrrr - to dzwoni telefon, coś komuś leży na sercu albo ma banalny kłopot i nie chce mu się samemu podjąć decyzji, jak go rozwiązać. ITD ITP ITD ITP Przyciągam do siebie dziwnych ludzi. Takich, którzy wylewają na mnie potok swoich problemów, którzy garną się do mnie tylko dlatego, że ich wysłucham bez udzielania rad. Tak, tak - kiwam głową - masz absolutną rację. Ostatnio obraził się ktoś, kto udzielał mi lekcji z języka, bo chciałam na kilka tygodni przestać przychodzic z powodu natłoku spraw. Wiesz, co? Ja też się chowam. Płaczę pod kocem i proszę "Dajcie mi trochę spokoju". Ostatnio mało uroków bycia w ciąży... Rośnie brzuch, ale ciągle mi słabo. Myślę o tym, że chyba źle się odżywiam. Najchętniej jadłabym trzy razy dziennie ruskie pierogi i zapijała to świeżo wyciśniętym sokiem z cytryn. Zaczęło mi się robić słabo, nie mogę zbyt długo stać, okropnie się denerwuję z byle powodu. Zauważyłam, że ciągle kogoś urażam swoim zachowaniem. I bynajmniej nie tym, że palnę coś głupiego. Raczej tym, że dziękuję za ponawiane po raz piętnasty zaproszenie "na kawusię u koleżaneczki". Zauważyłam, że kiedy chcę się wycofać i zaszyć w domu, a inni mi nie pozwalają, staję się cholernie nerwowa i drażliwa. I jestem niemiła w domu. Warczę nawet na kota, który miauczeniem prosi, żeby go wypuścić na balkon. Wszystko urasta do wielkiego problemu. Wchodzę na forum, bo tu jest łatwiej się wyżalić. Ktoś może mnie pocieszyć albo zignorować, ale może się na mnie nie obrazi. I ten "ktoś" też jest w ciąży, więc może lepiej mnie zrozumie niż Ukochany, który jest obok, zmęczony po kilkudniowym wyjeździe służbowym. Często nie daję sobie rady. Ze sobą. Z jasnym mówieniem "nie", z olewaniem tego, że ktoś poczuje się dotknięty. Bardzo bym się chciała tego nauczyć. I bardzo bym chciała wiosny - zapachu mokrej ziemi, jasnego słońca, różowych tulipanów w całym domu, żółtych kurczaczków i bazi. Nie chcę jesieni, nie chcę zimy, nie chcę problemów. Chcę schować się w kurzej skorupce i pospać do wiosny. Nie jesteś sama, Dona! Odpowiedz Link Zgłoś
agaj111 jestem ciekawa-czujecie już ruchy? 24.11.03, 11:58 Proszę odpowiedzcie, czy czujecie już ruchy swoich dzidzi? i czy są one mocne, czy narazie jeszcze takie delikatne?, czy jeszcze nie, bo może to zawcześnie? Odpowiedz Link Zgłoś
mamaolenka Re: jestem ciekawa-czujecie już ruchy? 24.11.03, 12:21 A ku ku, tu nowa mama prawdopodobnie majowa...Chociaż to ja założyłam czerwcowy wątek, okazało się, że tak naprawdę termin mam na 26 maja- Dzień Matki...Jestem już mamą rozkosznej dwuletniej panienki, która razem ze swoimi rodzicami oczekuje maleńkiej istotki- która już robi fikołki w moim brzuchu. Zuzanka całuje i głaszcze mój brzuszek mając nadzieję na jakis odzew ze strony dzidziusia ...Jesteśmy z Krakowa. Pozdrawiam - Alex Odpowiedz Link Zgłoś
madziki Re: jestem ciekawa-czujecie już ruchy? 24.11.03, 15:36 Ja jeszcze nic nie czuję. Zaczęłam dopiero 16 tydzień, a to moja pierwsza ciąża. Do tego zawsze miałam troszkę ciałka, a osoby pulchniejsze podobno później czują ruchy. Bardzo już bym chciała poczuć cokolwiek, ale pewnie jescze z miesiąc co najmniej poczekam. Dawno się nie odzywałam, chociaż zaglądam tu i czytam wszystko dość regularnie. Dużo się u mnie dzieje, ale o tym następnym razem. Muszę kończyć bo siedzę w salonie i czekam na naprawę samochodu - właśnie zrobili. ) Pozdrawiam, MAGDA i dzidziulek (13.05.2004) Odpowiedz Link Zgłoś
dona29 do cardamomo - 24.11.03, 20:37 Nawet nie wiesz,jak mi ulżyło i pojaśniało,po przeczytaniu Twojego maila.Lubię Cie czytać - ładnie malujesz słowem))Od razu sobie wyobrażam wszystko to,co opisujesz...i masz rację - nie jestem sama i to jest..naprawdę baaardzo dużo Pozdrawiam Cie bardzo serdecznie i dziękuję za słowa otuchy)))Ciepłe buziaki (spod koca)))) Odpowiedz Link Zgłoś
wieczna-gosia Re: Protest przeciwko nowemu wątkowi;-) 24.11.03, 12:18 Hej smutaski )) Pomyslcie ze juz przyszla zima bedzie inna. Juz przyszlej zimy zbudujecie balwana za jeden usmiech waszych maluchow. Nazbieracie jesiennych lisci, bedzie w nich robic fikloki. Zlozycie kalosze i ignorujac dzeszcz jesienny deszcz pojdziecie poskakac w kaluzach. Mi tez smutnawo. Moja mama obrazila sie na mnie i moja ciaze. probuje jej to jakos wytlumaczyc i udobruchac ale ona twarda jest. Sila rzeczy ja tez ograniczam stopniowo poklady dobrej woli i nie upominam sie o kontakty, tym bardziej ze kazda nasza rozmowa konczy sie pozna noca w ramionach mojego meza ktory po raz tysieczny musi mnie zapewniac o tym ze nie jestem skonczona idiotka, ze bardzo mnie kocha i ze sobie poradzimy. Kolezanka zalatwila mi zlecenie na artykul o spanie z dzieckiem i osobno. Maja tam byc dobre rady a porpos przekladania dziecka do wlasnego lozeczka. jestem w kropce- my spimy na materacach na podlodze kiedy jest za ciasno dokladamy kolejny i dzieci zupelnie nie przeprowadzamy do wlasnych lozek ) wiec robia to same w wieku przedszkolnym. Sidze teraz przed internetem i wygrzebuje dobre rady. Mam nadzieje ze artykul bedzie OK O porodzie domowym bedzie nastepnym razem ) Sloneczko wam wysylam ))) Odpowiedz Link Zgłoś
dona29 Gosiu - wieczna istoto;-))))))))))) 24.11.03, 20:43 masz rację ..i dziękuję za to,co napisałaś Jak widać - każda z nas ma jakieś problemy i swoje małe rozgrywki domowe,napady złego humoru i zwykłe nieporozumienia.Ja też ma niezły kogiel - mogiel...całuję i pozdrawiam wszystkie Was))Głowy do góry... - powtarzajmy sobie to,niczym mantrę... ps. widzicie,znów mało gadatliwa jestem;-(((( Odpowiedz Link Zgłoś
mamakuba do julii 25.11.03, 09:34 Julia kiedy odbierasz wyniki amino? Trzymam za Ciebie kciuki Odpowiedz Link Zgłoś
cardamomo Coś się kończy, a coś zaczyna... 25.11.03, 00:25 ...nowy dzień wtorkowy, kiedy wszystkie Majóweczki będą uśmiechnięte i zadowolone. Witam nową Mamę, Alex "Całością może być tylko nieskończoność. I czasami przecinek decyduje o życiu. I "nic" mieści się we "wszystkim". Kosmos dlatego jest nieskończony, bo kręci sie wokół Miłości" /E. Kołda/ Ściskam Was mocno, niedawno wróciłam z pracy, a wypadałoby trochę odpocząć. Eliza Odpowiedz Link Zgłoś
mamakuba Dzidziuś sie rusza 25.11.03, 09:29 Cześć, Ja ruchy mojej dzidzi czuję juz od zeszłego tygodnia. Na razie są to bardzo pojedyńcze i delikatne kopniaczki, takie że mój mąz ich nie czuje kiedy mi położy reke na brzuchu. To moja druga ciąza i jestem dośc szczupła dlatego może czuje je tak wczesnie (teraz 17-ty tydzień). Dla porównania kiedy byłam w ciązy z Kubusiem pierwsze ruchy poczułam dopiero koło Mikołaja, przypominam że termin miałam na 10 maja a teraz na 6 maja więc moge dokładnie porównywać mo stan teraz i wtedy, bo wiek ciązy w każdej porze roku jest taki sam. Jest cudnie poczuć w sobie wreszcie ruchy maluszka.Życze Wam żebyście nie musiały na to czekac zbyt długo pozdrawiam Ania Odpowiedz Link Zgłoś
ksel Re: Dzidziuś sie rusza 25.11.03, 16:08 mój też. teraz jest 18 tydz., a ruszał się już w 15. pamiętam ze przy poprzedniej ciąży było to później. poza tym to brzuch mnie boli. biorę no-spa ale niewiele pomaga, najbardziej jak się nachodzę. Troche się boję, do gina idę dopiero w poniedziałek. Pozdrawiam Marianna Odpowiedz Link Zgłoś
mamakuba Martwię się o Malgog... 25.11.03, 09:33 Martwię się o Małgosie nie zagladała do nas od 6 listopada. Gosiu odezwij sie mam nadzieje że u Ciebie wszystko dobrze. Odpowiedz Link Zgłoś
juliaaaaa Lista milych rzeczy 25.11.03, 15:56 Tak mi się smutno zrobiło po przeczytaniu Waszych postów. Chciałabym Was jakoś rozweselić, ale nie piszecie dokładnie, co Was tak przygnębiło. Podejrzewam, że skumulowały się różne drobne przykrości, które w połąćzeniu z jesiennym nastrojem zapędziły Was w krainę melancholii i smutku. Wiem, że czasem nadchodzą takie chwile, że nic nie poprawia nastroju, ale ja zawsze sobie mówię, że skoro teraz mi źle, to znaczy, że już wkrótce będzie mi dobrze. Dla mnie jesień też jest próbą charakteru. Zawsze walczę, żeby nie popaść w smutek i chandrę. Jak tylko widzę pierwsze oznaki, szukam miłych czynności, bo jak już wpadnę w depresję, to strasznie mi trudno z niej wyjść. W tym roku bardzo mi pomógł wyjazd. Teraz, kiedy mam gorszy dzień, wskakuję pod kocyk i oglądam zdjęcia - 13 filmów kolorowych i 19 czarno-białych, które jeszcze czekają na zejście do ciemni i zrobienie odbitek... Ale mam też kilka pomysłów na poprawienie sobie humoru bez wyjazdu na drugi kontynent. Oto moje propozycje: -lektura. Mnie pociesza zawsze i wszędzie. Kiedy czytam, nie ma mnie dla całego świata. Liczy się tylko fabuła. Polecam Wam obecną moją lekturę: Majgull Axelsson "Daleko od Niflheimu". Wcześniejsza "Kwietniowa czarownica" oczarowała mnie, a i ta ma wiele pięknych wątków. -film. Nie mam telewizora, więc zostaje kino. Wczoraj byłam na pięknym, choć smutnym obrazie Stephena Frearsa "Small, dirty things" z Audrey Tautou. To taki oszczędny w środkach film z poruszającą fabułą o wielkich nieszczęściach, który sprawia, że po wyjściu z kina jesteśmy choć trochę lepsi i chcemy naprawić świat. Warto tą energię spożytkować -joga. Zawsze i wszędzie. Wystarczy kwadrans ćwiczeń, a od razu czuję się lepiej. Lub jakiś inny sport, jaki lubicie. Ruch odpędza smutki. -basen. Woda o każdej porze roku. Nawet na pływalni. Na moim basenie w sobotę o 7 rano jestem... jedyna. Plywam, pływam i myślę sobie, że mój Ludek ma prywatne morze, a ja basen... -telefon do kogoś, kogo dawno nie słyszałyście. Uwielbiam te słowa: cześć, jak dawno nie rozmawialiśmy, co słychać? -wyprawa do parku, na wystawę, do teatru lub gdziekolwiek indziej, gdzie rzadko bywacie. Każde święto sprawia radość. -pisanie. Opowiadań, listów, wierszy, książek. Mnie pisanie odpręża. A potem jak miło się czyta po latach -albo po prostu odetnijcie się od świata na kilka dni. Czasem bycie w samotności też pomaga. Mam nadzieję, że choć troszkę pomogłam Wam moją listą. U nas półmetek. Zaczęliśmy 20 tydzień. Nie mogę uwierzyć, że już połowa za nami. Do tej pory było super - liczę na kontynuację. Ruchów jeszcze nie czuję, ale pisałam Wam, że pewnie jeszcze poczekam. Aha, witam nową mamę. Zaglądaj do nas częsciej - nie zawsze jest u nas tak melancholijnie. Ściskam Was i przesyłam całą pozytywną energię, jaką mam. Trzymajcie się dzielnie Julia Odpowiedz Link Zgłoś
cardamomo Re: Lista milych rzeczy 25.11.03, 16:19 ))))))))) Piękny post, a listę sobie wydrukowałam Dzisiaj jest mi już lepiej. Wczoraj trafiłam do bardzo miłej, nowo otwartej restauracji Fresco, zjadłam Tiramisu i w miłej atmosferze załatwiłam wiele służbowych spraw. Jeśli mogę dorzucić coś do Twojej listy: - książki Noaha Gordona (Teraz czytam "Medicusa", historię, która ma miejsce w 1020 r. i opowiada o życiu chłopca, a później mężczyzny, który jest balwierzem, a bardzo pragnie zostać lekarzem. Bardzo grube i bardzo ciekawe - oglądanie Wielkiej Encyklopedii Roślin (mam taką, waży jakieś 4 kg i jest w niej dosłownie WSZYSTKO). Lubię też w myślach projektować swój wymarzony ogród w stylu japońsko-angielskim - dzikie kwiaty, staroangielskie róże, maciejka, a z drugiej strony wielki ład i porządek, karpie koi w stawie, gładkie kamienie i azalie. To ogród marzeń i chyba tylko myśli, bo tak różnych stylów pewnie nie dałoby się pogodzić) - ja też nie mam TV, a filmy oglądam na ekranie komputera. Zawsze cudownie na mnie wpływa obejrzenie "Amelii" albo "Ukrytych Pragnień" - pieczenie ciasta (najchętniej takiego, które pachnie w całym domu i na klatce schodowej. Ostatnio była to odwracana Tarte tatin z karmelizowanymi jabłkami) - picie gorącej herbaty, której w ciąży wypijam pewnie min. 2 l dziennie. Ostatnio jest to herbata ze sklepu Demmer's, która nazywa się Copernicus i troszkę przypomina Earl Grey. A dziś byłam na basenie. Oprócz mnie pływał tylko jeden pan i było mi błogo i cudownie. Od przyszłego tygodnia zaczynam chodzić na jogę. Zastanawiam się jednak nad szkołą Adama (pamiętasz, Julio, Adama?), bo tam mogłabym chodzić przynajmniej 2x w tyg (grupa "kobieca"), a BARDZO mam ochotę na ćwiczenia. Pozdrawiam Was wszystkie i mam nadzieję, że Was też ominą wszystkie chandry P.S. Wydaje mi się, że czuję "coś" od jakichś 2 tyg. Nie wiem na 100%, czy to jest TO. Najczęściej wieczorem, kiedy leżę spokojnie i położę rękę na brzuchu coś puka, przesuwa się delikatnie. Dziś pierwszy raz było to mocniejsze "pukanie" i już naprawdę nie miałam wątpliwości. Czekam cierpliwie na coś porządniejszego Odpowiedz Link Zgłoś
dona29 dziś na wesoło;-)))))))) 25.11.03, 21:13 ...dziś Was nie zasmucę - wręcz przeciwnie - jestem w skowronkach z moim małym skowronkiem w brzuchu))Wracam właśnie od dr Roszkowskiego i jestem w wyśmienitym nastroju!Dzidziuś piękny,zdrowy i ..taki ..realny))!!!! i cóż - okzauje się,że moje pukanie,kóre od pewnego czasu odczuwałam (własnie wieczorami,kiedy w ciszy kładłam sie poczytać)jest niczym innym,jak ruchami dziecka!Mogłam to doświadczyć własnie dziś na usg,kiedy czułam ruch a spojrzawszy na ekran - okazywało się,że to dzidzius fika,czym popadni - i to dokładnie w ten sam rytm,który czuję. To wcześnie dosyć (14 tydz.) ale i druga ciąża! Jestem szczęsliwa!Całuję Was okropnie mocno!!!!!! Dona Odpowiedz Link Zgłoś
cardamomo Re: dziś na wesoło;-)))))))) 25.11.03, 21:26 Dona, napisz więcej o tym usg, proszę!!!! Co dokładnie mówił lekarz i co widziałaś - ciekawość mnie zżera. Ja ide na usg dopiero w piątek, a do Roszkowskiego wybieram się w 22 tyg, czyli w styczniu. Eliza Odpowiedz Link Zgłoś
mamakuba Do elizy! 26.11.03, 10:14 Elizo, W sobote upiekłam tarte jabłkowo- migdałowa . W smaku była dobra i cała blacha zniknęła jeszcze tego samego dnia, ale mam prośbę żebys sprawdziła jeszcze raz ilości składników, które podałas w przepisie. Cos za duzo tłuszczu chyba w niej było Pozdrawiam Ania Odpowiedz Link Zgłoś
cardamomo Re: Do elizy! 26.11.03, 11:53 Aniu, uważnie przeczytałam przepis i wszystko się zgadza! Zgodnie z przepisem Neli Rubinstein. Czy tłuszczu było za dużo w kruchym spodzie czy na wierzchu? A może masło, którego użyłaś było np. Mixem z margaryną?? Napisz koniecznie, a na pewno dojdziemy do tego, co było nie tak. Mi ta tarta zawsze wychodzi, ale robiłam ją już dziesiątki (a może i setkę razy). No, ale nie była chyba najgorsza, skoro zniknęła w brzuszkach... Eliza Odpowiedz Link Zgłoś
mamakuba Re: Do elizy! 26.11.03, 13:48 Tłuszcz lał sie ciurkiem po całym piekarniku, ale przyznaje sie bez bicia że to nie było takie czyste masło, więc bije sie w pierś, ale nie sądziłam że ma to jakies znaczenie A. Odpowiedz Link Zgłoś
wieczna-gosia Re: Lista milych rzeczy 26.11.03, 09:10 Listy milych rzeczy bardzo mi sie przydadza bo zaprosila sie dzisiaj moja mama- ostatnio byla u mnie ze 3 lata temu i az sie boje tego jej wybuchu zainteresowania. A moje mile rzeczy to: 1. oczywiscie ksiazki 2. oczywiscie filmy (telewizor mam od roku, wczesniej przez 10 lat go nie bylo, ciekawy zbieg okolicznosci z tymi telewizorami naprawde) uwielbiam wszystkie kanaly discovery 3. basen jazda na rowerze czy na rolkach. 4. ale najczesciej sa to po prostu dzieci. Nie wiem jak moge byc przybita wystarczy jedna zlota mysl szkrabow i juz sie smieje Poza tym, powiem wam w sekrecie- zupelnie nie mam czasu na martwienie sie egzystuje w permanentnym niedoczasie, wszystko robie o pol godziny spozniona. Teraz bez samochodu jest jeszcze gorzej. Odpowiedz Link Zgłoś
mamakuba Lista milych rzeczy 26.11.03, 10:11 Gosiu, Mam nadzieje że wizyta Twojej mamy bedzie miła, bo z tymi rodzicami to róznie bywa. pozdrawiam Ania Odpowiedz Link Zgłoś
wieczna-gosia Re: Lista milych rzeczy 26.11.03, 13:33 Juz jestem po. Moja mama byla slodka jak melba, po czym SAMA Z SIEBIE zaproponowala ze zabierze dzieci w sobote zebym w niedziele sobie odpoczela. Nie zrobila tego nigdy w zyciu a dzieci posiadam od lat 14. Tzn. dziecmi sie zajmowala pare razy ale zawsze inicjatywa wychodzila z mojej strony a ja po prostu nie mialam wyjscia. Zastanawiam sie wiec jaka waluta jest przewidziana na zaplate. Okrpne to mysli w stosunku do wlasnej mamy ale przez ostatnie 3 miesiace dowiedzialam sie ze jestem idiotka, boje sie zycia i dzieci na pewno bede miala osmioro, ze zmarnowalam zycie i wybitny intelekt i tym podobne kwiatki po czym mama obrazila sie i przez 3 tygodnie nie dala znaku zycia wiec teraz przypuszczam ze cena za usuge bedzie sie wiazala z intensywna praca nad doktoratem- niesiety nie mam na to ochoty, zamierzam wrecz sobie troszke poodpuszczac a w przyszlym roku wrecz zawiesic dzialalnosc. Wiec dyplomatycznie stwierdzilam ze mamy w planach spotkanie towarzyskie ale jeszcze nic pewnego i siem zdzwonimy. Odpowiedz Link Zgłoś
dona29 Re: Martwię się o Malgog... 25.11.03, 21:19 miejmy nadzieję,że poprostu się zaszyła w mysiej norce i ma się dobrze. Ale Małgosiu - odezwij się jednak. Odpowiedz Link Zgłoś
ksel Re: Martwię się o Malgog... 26.11.03, 12:09 i ja też, tymbardziej, że Malgog znam z wątku "amniopunkcja za i przeciw", który jest na formu prywatnym "ciąża". Miałyśmy podobny termin na amnio, nie wiem czy Malgog zrobiła to badanie, bo ja tak i przez tydzień po badaniu było dobrze a teraz mnie brzuch boli w dole i umieram ze strachu, jutro ide do lekarza. mam nadzieję że u Malgog wszystko dobrze i czeka w ciszy na wynik. Odpowiedz Link Zgłoś
mamakuba Re: Martwię się o Malgog... 26.11.03, 13:52 Ja tez o tym myslałam, ale nie chciałam mówić. Ona chyba zrobiła to badanie. Juliaaaaa a jak Twoje wyniki ? Ania Odpowiedz Link Zgłoś
juliaaaaa Re: Martwię się o Malgog... 26.11.03, 16:52 Ja też sie zaczynam niepokoic o niektore nasze "forumowiczki". Jak przejrzalam nasze posty, to zauwazylam, ze brakuje nas wiecej: Agnieszka, Ania, Emilia, Magda, Marzenka, Wioleta i inne jenny, pola, monix, ruda, kajus - gdzie jesteście??? No i nasza Malgosia vel Malgog. Myslicie, ze to jest zwiazane z amniopunkcja? Moze zle sie po niej czula, wziela zwolnienie i jest bez internetu? Magda vel ksel - bolami brzucha nie musisz sie niepokoic, bo ryzyko poronienia zwiazanego z amnio konczy sie po 3-5 dniach. Wiec ten bol, to raczej nerwy. Ja nadal czekam na wyniki. Dzwonilam juz dwa razy, a Pani spokojnie mi tlumaczy, ze jeszcze nie wie. A dzisiaj mija juz 5 tygodni. Ale Pani mi tlumaczy, ze miesiac to nie 4 tygodnie, tylko od 22 do 22 nastepnego miesiaca. I tak sobie konwersujemy. Jutro dzwonie po raz trzeci. A dzisiaj ide na trojwymiarowe USG. Strasznie jestem tego ciekawa, choc moj maz tweirdzi, ze jest przereklamowane Ale co On-lekarz moze wiedziec ))) Bardzo podobaja mi sie Wasze dopiski do listy milych rzeczy. Dorzuce jeszcze taniec. Przeczytalam, ze moj Ludek ma juz uksztaltowane zmysly i odbiera, co sie dzieje na zewnatrz. Wiec wlaczamy z tatusiem muzyke i tanczymy, podspiewujac. Ludek mysli pewnie, ze ma porabanych rodzicow )) Poza tym wzielam od mojego nauczyciela nuty do koled i swoimi krzywymi paluszkami wybijam na pianinie "Wsrod nocnej ciszy". Muzyka to super odganiacz depresji! Gosiu, czy dobrze zrozumialam, ze piszesz doktorat? Ja tez!!! Choc teramin obrony oddala sie milowymi krokami. W zeszlym tygodniu odwarzylam sie i powiedzialam mojemu promotorowi, ze jestem w ciazy. Choc spodziewalam sie piorunow z jasnego nieba, to skonczylo sie na zaledwie powatpiewaniu, czy uda mi sie wyrobic w terminie. PEwnie nie, ale pisze go dla siebie, a nie terminow. a mama sie nie przejmuj. Mozepostanowila sie zmienic na lepsze? Zawsze trzeba zakladac najbardziej optymistyczny wariant Dona, ciesze sie, ze odzyskalas dobry humor. Napisz wiecej, jak wygladal Twoj dzidzius w 14 tygodniu, co bylo widac i w ogole. Ja Wam jutro napisze o moim USG. Nareszcie znow spojrze na mojego Ludka "twarza w twarz" lub raczej w brzuch... Acha, cos dzisiaj zgubilam. Talie. Obudzilam sie rano i juz jej nie bylo. Ukochany mnie pociesza, ze nie poszla daleko i na pewno kiedys wroci... Tez mam taka nadzieje. Widzocznie Ludkowi spodobalo sie w Hotelu Mama i postanowil zajc kolejne pokoje. A ja musze rozejrzec sie za ciazowymi spodniami Caluje Was mocno Julia Odpowiedz Link Zgłoś
mamamona MAJ 2004 i inne miłe sprawki 27.11.03, 00:23 o rany, ja na szybko, bo mam taki malutki sajgonik teraz. jeszcze siedzę nad projektem, aż wyślę, niestety. piszę, coby nie było że byłam i znikłam. ciekawa jestem Julio tego 3D, daj znak co widziałaś i jak Ci się podobało. ja też mam się umówić z lekarzem,ale ciągle nie mam czasu....do niego zadzwonić!!!! rany, ten niedoczas to koszmar. a teraz przed Bozym Narodzeniem jeszcze szybciej zaczyna się wszystko kręcić! Z Gosią zgadzam się najzupełniej, że nawet jak człowiek zły, zmęczony czy smutny i myśli, że dziecko (dzieci) takie wredne że tylko ukisić w kapuście (sory za czarny humor), to nie ma lepszego kopa, jak uśmiech, słówko czy żarcik dziecięcy. moja Polcia mówić to się dopiero uczy, ale poczucie humoru ma straszne, no i w zabawnym i rozczulającym jednocześnie jest wieku. dzieci są fajne, a wcale w to przed pierwszą ciążą nie mogłam uwierzyć )) Polcia jest wpadkowa, teraz czekamy na drugie, i powiem Wam, że wcale nie mówię że ostatnie ) nadejdą jeszcze czasu Wiecznie Młoda Gosiu, że sobie poklikamy jak równe )) u mnie ruchów brak, 18 tydzień się kończy, ale ja jestem.... chyba bardziej niż korpuletna. dziś zatwierdziłam do druku co może architekt, do ukazania się w grudniu w Dobrym Wnętrzu, i ta grubsza (ale ładniejsza, hehe), w okularach to ja )) ale się nie martwcie zbytnio, niektóre mamy po ciąży od razu wracają do formy, spójrzcie same na MamęKuby )))) uciekam, znów parę dni nie wiem czy doskoczę, ale nic się nie martwcie. mimo drapania w gardle wcale nie miałabym nic przeciwko takiej zimie. zima jest fajna na nartach w jakiś franyach czy szwarcariach, a w miastach to smutne i niebezpieczne (mówię Wam, w zeszłym roku z Polcią na szczepienia modliłam się aby dojechać). ściskam Was niezamocno, ja mam już brzuszysko. pierwsze osoby z zewnątrz mnie już demaskują... co to będzie za 9 miesięcy. siup! nie ma mnie już ))) Odpowiedz Link Zgłoś
cardamomo Re: MAJ 2004 i inne miłe sprawki 27.11.03, 13:29 Widzę Mona, że niezła z Ciebie sowa i zamiast spać, siedzisz przed komputerem;- ) Ale skądś to znam - od początku drugiego trymestru mam tyle energii, że najchętniej wcale bym nie spała. Mój dzidziuś od wczoraj naprawdę daje o sobie znać. Wcześniej to wszystko było takie słabiutkie, lekkie i niepewne, a teraz ciągle mi się w brzuchu przewraca. Ja jestem średnio zaokrąglona, przytyłam ok. pół kg i poszło to chyba głównie w biust, którego wcześniej nie miałam. Może dlatego, że nie mam apetytu i ciągle jem kanapki z wędzonym pstrągiem i śliwką w occie (dużo witamin, prawda? i ciągle się pocieszam, że potrzebne witaminki maleństwo ciągnie z moich zapasów, a nie tego, czym go raczę ostatnio. W ogóle najchętniej jadłabym niezdrowe rzeczy i najlepiej żeby wszystko było w occie - dynia, grzybki, buraczki albo kwaśne (witaj, kiszona kapusto!!). Za oknem piękne słońce i pachnie wiosną, więc humoru jakby więcej. Pozdrawiam Was wiosennie, Eliza Odpowiedz Link Zgłoś
ksel Re: MAJ 2004 i inne miłe sprawki 27.11.03, 15:27 Wróciłam właśnie od mojego gina - szłam tam bardzo zdenerwowana bólami brzucha a wyleciałam jak na skrzydłach - wszystko Ok. W razie czego no-spa. Ludek kopie mnie już od 15 tego m-ca, teraz jest 18-ty. Talię również straciłam. Powiedziałam o Ludku mojej Dyrekcji - gratulowała mi. poza nią nikt w pracy nie wie, bo nic nie widać. Wracając od lekarza wstąpiłam do sklepu z odzieżą indyjską. Pani mnie delikatnie zagadnęła czego potrzebuję i jak jej powiedziałam, że coś na rosnący brzuszek, to wyjęła mi takie ładne bluzeczki, których na próżno szukać w sklepach z odzieżą ciążową. Naprawdę słodkie a i cena niezbyt wygórowana (50-70 zł). Powiedziała, żeby pytać zawsze o tego typu odzież, bo ona sprowadza kilka egzemplarzy i w zasadzie trzyma je w mało widocznym miejscu.Jedną zakupiłam, ale miałam ochotę na więcej. A czy informowałyście o bracie/siostrze rodzeństwo? Bo ja tak. Syn mój ma różne komentarze na ten temat, choć nie pojmuje problemu w kwestii czasowej. Ale przytoczę kilka jego wypowiedzi "Mamusiu, ale tylko jedno mi urodzisz? A nie możesz tak od razu więcej , byłoby w domu wesoło, na przykład sześć" "Mamusiu wolałbym chyba brata, bo wiesz z bratem to można się poboksować, na rękę posiłować, a wiesz dziewczynki to są takie damulki, pójdę z nią do piaskownicy, zaraz pewnie nasypie sobie piasku w oczka i będzie płakać i co ja wtedy zrobię?" Pozdrawiam Was serdecznie Odpowiedz Link Zgłoś
dona29 Re: MAJ 2004 i inne miłe sprawki 27.11.03, 19:19 witajcie)))) jak czytam,że tak mało utyłyście,to mi się chce wyć!(no,bez przesady ale trace humorek)) - według mnie - jestem słoniem absolutnym..nie mam jednak pojęcia i l e przytyłam,bo nigdy z wagi nie robiłam wielkiego szumu - byłam szczupła z okragłościami biustu i bioder Po mnie jak najbardziej widać.Musiałam powiedziec w pracy już kilka tygodni temu.Mam krągły brzuszek i ,co zaskakujęce, moja obecna ciąża jest zupełnie inna niż pierwsza!Poprzednio byłam naprawdę szczupłą osóbka z piłeczką z przodu (i to pod koniec).A jeśli chodzi o moje USG - cóż,dzidzia z profilu prezentuje się wyjątkowo pięknie)Dr Roszkowski piał z zachwytu,jakiż on śliczny -powiedził mi,że uwielbia,jak dziecko przyjmuje własnie taką pozycję. A ja - wpatrywałam się ,jak zaczarowana (ja i moja rodzinak przed "telewizorem") - prezentował nam każdy szczegół z płcią włącznie.Jednak wiedze na ten temat,zachował dla siebie.Ze sposobu,w jaki mówił o dziecku - można było wnioskować,że to facecik...ale...poczekamy,zobaczymy - grunt,żeby wszystko było tak dobrze,jak do tej pory.Moje dzieciątko próbowało kombinacji z paluszkami w okolicach ust,machało łapkami i nóżkami - a najbardziej mnie bawiło,jak doktor go sobie "przekręcał" - po to,żebyśmy mogli zobaczyć dzidziusia w pełnej krasie i z każdej strony.No..cuuuudne wprost))))) teraz zmiatam sprzed komputera - to stanowczo za dużo,jak na mnie - pozdrawiam WAS Odpowiedz Link Zgłoś
juliaaaaa Re: Amniopunkcja 27.11.03, 20:50 Witajcie, ale jestem dzisiaj szczęśćliwa )))))) Podskakuję i brykam cały dzień. A wszystko związane z pozytywnymi wiadomościami na temat Ludka. Ponieważ mimo wkładania całej głowy w skrzynkę pocztową, nie znalazłąm tam wyników amnio, do Instytutu Genetyki zadzwonił mój mąż. I przemawiaj jako poważny lekarz, który nie znosi sprzeciwu, a nie biedny rodzic udręczony czekaniem. Poskutkowało )) Pani - choć z oporami - sprawdziła moje badania i... wszystko jest w porządeczku!!!!! Każdy z 46 chromosomów jest taki jak powinien być. Ludkowi nie grozi żadna choroba genetyczna ))))) Jestem taka happy, że Ludek jest zdrowy. Potem oczywiście mój mąż spytał o chromosomy płci, ale jaką dostał odpowiedź, nie wiem, bo zachował kamienną twarz pokerzysty. Teraz czeka Go próba wytrzymałości: milczeć przez następne 20 tygodni. Ciekawe czy Mu się uda? Drugą piękną niespodzianką było USG 3D. Było na co patrzeć. Ponieważ jeszcze nie czułam ruchów, myślałam że Ludek należy do śpiochów (patrz: jego tata) i spokojnych dzieci. A tu nic podobnego: skakał, fikał, stawał na głowie, zakładał sobie noge za głowę!!! Ciągle w ruchu, jakby chciał zaprezentować wszystkie swoje wdzięki. Największe wrażenie zrobiła na mnie twarz: wyraźnie widać było oczy, nos i obie wargi. Przyjrzeliśmy się dokładnie kręgosłupowi, sercu, żołądkowi, nóżkom, rączkom, paluszkom, pępowinie - i wszystko jest idealnie! Według wszystkich pomiarów jest modelem książkowym, jak określił tatuś. Nie za duży, nie za mały. Pytacie, czy było warto? Nie wiem, wydaje mi się że to 3D to bardziej zabawka z bajerami. Na zwykłym USG, ale dobrym i z fachowym lekarzem widać to, co najważniejsze, więc nie wiem, czy polecać to USG, czy nie. Na pewno jest to duże przeżycie - taka pół godzinna sesja z Ludkiem w roli głównej. Teraz pewnie przy każdej okazji będę sobie oglądać kasetę video... Mona, jeśli masz dobre USG to chyba USG 3D nie jest aż tak wielką atrakcją, ale decyzja należy do Ciebie. Eliza, USG nie robiłam u Roszkowskiego, bo mam o nim złe zdanie, ale więcej napisałam Ci na priva. Dona, gratuluję pięknego profilu dziecka - domyślam się, że to po mamusi. Ściskam Was mocno - cała rozpromieniona mama zdrowego Ludka Odpowiedz Link Zgłoś
wieczna-gosia Re: Amniopunkcja 27.11.03, 23:46 Poprawie wam troche humory, obiecalam ze opisze )) Przygotowac chusteczki )) A wiec zaczne od tego ze trzecie dziecko rodzilam 40 minut (od pierwszych skurczy) z czego 25 spedzilam wyklocajac sie z baaardzo kompetentym lekarzem ktory twierdzil ze mi sie cos pomylilo (matka dwojki dzieci nie ma pojecia jak wygladaja parte...) i postanowilam ze nastepnym razem wole zeby szital przyszedl do mnie chociaz moj lekarz zaklinal sie ze krocej sie nie da ) Ponadto, jak wiecie wiekszosc porodow zaczyna sie przyzwoicie w nocy lub nad ranem kiedy wszyscy akurat maja czas zeby rodzic ) natomiast Ula wybrala 14.15 pomiedzy obiadem dla Oli a odbieraniem starszych dziewczyn ze szkoly i zawozeniem ich na basen. No wiec jak JUZ sie zaczelo i ja wpadlam ze to JUZ zadzwonilam do poloznej (mialam wybrana awaryjna ale nie podobala mi sie zbytnio wiec gdyby ta nie mogla skonczyloby sie w szpitalu), zadzwonilam do meza zeby jechal po polozna, zadzwonilam do jednej z mam zeby odebrala mi zieci ze szkoly przy okazji odbierania swoich i zawiozla je na basen i zadzwonilam do tesciowej zeby przyjechala po Ole, pozniej zgarnela dzieci z basenu i dokonczylam smazenia plackow (wariatka). Po 15 minutach przyjechal maz z polozna ona mnie zbadala po czym stwierdzila ze ladnie pachnie i ze by zjadla plackow ) Moj maz patrzyl sie na nas jak dwie wariatki wiec zostal wyslany do starcia podlogi w pokoju z lozkiem i rozlozenia recznikow, folii itp. Po herbatce bylo kolejne badanie ja coraz mocniej odczuwalam dzialanie endorfin i adrenaliny, spiewalam z radiem zet i poszlam do wanny gdzie zazadalam ksiazki Musierowicz (bo stwoerdzilam ze mi sie nudzi). Mialam 4 cm rozwarcie nie bolalo mnie w ogole. W wannie siedzialam kolejne pol godziny do okolo 8 cm kiedy poczulam gwaltowna potrzebe ruchu. Wyszlam wiec z wanny, zaczelam sie intensywnie wiercic i zaczela sie magia. Jakas sila pchnela mnie w kucki, wygiela mi plecy w luk i kazala przec. polozna ledwie sie biedna zdarzyla polozyc zeby wiedziec kiedy mam przerwac. Dwa parcia byly potrzebne- najpierw prawie wyjechala glowka po czym polozna kazala kaszlnac i glowka wyskoczyla, i drugie leciutkie bo dziecko w zasadzie wypadlo sila ciezkosci ) Lozysko rodzilam juz sobie na lozku, karmiac moje niezwazone, nieumyte i niezbadanie ze wszystkich stron dziecko. Polozna zajela sie lozyskiem, pozbierala wszystkie rzeczy z podlogi i ogolnie posprzatala, zrobila kanapki i kawe... a maz pojechal po dzieci. Sprawa trwala 2 godzinki wiec dobranocka byla juz u nas ) Polozna pojechala dwie godziny po porodzie zawiesc lozysko i zawiadomoc szpital ze nowy obywatel jest na swiecie )) maz polozyl dzieci spac ja opowiedzialam bajke- rawde jak to bylo )) a potem pol nocy lezelismy w ciemnosciach wgapiajac sie w mocno przyssany pyszczek. I koniec bajki, spijcie dobrze ))) Odpowiedz Link Zgłoś
cardamomo Re: MAJ 2004 !!! 28.11.03, 00:14 Dziewczyny, gratuluję Wam zdrowych Dzieciaczków i pięknych profili!!! Dokładnie za 12 godz. będę czekać na wizytę u lekarza i już nie mogę wytrzymać. Mam nadzieję, że mój Pukacz-Wiercipięta też jest zdrowy i że będzie bardzo ruchliwy podczas usg tak, żebym nie mogła wyjść z podziwu. Jestem znowu szczęśliwa, pogodna i wesoła, w pracy już lepiej i może dziś uda mi się wreszcie usnąć o rozsądnej porze, czego i Wam (a zwłaszcza Monie!!) życzę. Wasza E. Odpowiedz Link Zgłoś
mamamona Re: MAJ 2004 !!! 28.11.03, 01:18 no Wielkie Dzięki )) dziś chyba wcześniej, a wcale nie siedzę tak długo, że mi się chce... wprost przeciwnie. bardzo bym nie chciała, ale mam sporo pracy, więc gonię (całe szczęście że sił nie brak). dziś pierwszy raz musiałam powiedzieć klientce że jestem w ciąży, bo lojalna ze mnie jola jest. chciała mi wrzucić na kark jeszcze 3 mieszkania, więc postawiłam sprawę jasno - element ryzyka musi uwzględnić w kontrakcie )) Gosia Twoja opowieść jest piękna. też bym chciała tak urodzić, ale przez komplikacje pierwszego porodu chyba bym się teraz nie odważyła. faktem jest, co już opowiadałam, że położne jak mnie rzuciły na fotel, to straciłam zupełnie rozum, i Polcia w kleszczach w końcu wyjechała. wody płodowe były zielone (dlaczego???), a ja miałam przyrośnięte łożysko i łyżeczkowanie. najśmieszniejsze w tym wszystkim jest to, że jeszcze długo po porodzie byłam pewna, że to co brałam za najbolesniejszy etap - parcie i samo wychodzenie dziecka na świat, to były.....kleszcze, co dopiero uświadomiła mi znajoma położna. takie mam zaufanie do władzy, hłe hłe ))) idę dziś się wyspać. miałam wielkie plany na zakupy prezentowe do końca listopada, ale jak tak dalej pójdzie, to będzie cięzko z czasem. no i mimo wszystko ciekawa jestem tego cudu techniki 3D. zaciekawiłyście mnie jednak, że mimo wszystko wcale tak ewidentnie nie widać płci. ja na USG to większość kształtów i tak sobie wyobrażam, bo to albo dziecko za małe, albo za duże, żeby je głowica objęła. i jestem tak ciekawa co tam w środku mnie siedzi, że w życiu bym nie darowała jakby mój mąż wiedział a ja nie!!! pzdr mocno, Mona i wielki jej brzuch )) Odpowiedz Link Zgłoś
sznoberka Re: MAJ 2004 !!! 28.11.03, 18:50 Dopisuję sęd do was dsziewczyny, Dzisiaj zmienił mi się definytywnie termin, ten z OM wychodzil na 1 czerwca ale niestety będę miala cesarkę, która odbędzie się ok. 20-23 maja. Tak więc witam wszystkie mamusie z najpiękniejszego miesiąca w roku. Pozdrawiam Magda Odpowiedz Link Zgłoś
pola777 Re: MAJ 2004 !!! 29.11.03, 17:27 Dziewczeta, witam stary skład poraz drugi i nowe dziewczeta bardzo serdecznie.. Mialam ogromna ochote napisac cos juz jakis czas temu kiedy wyszlam ze szpitala ale balam sie znowu cos zapeszyc.. wlasnie mija polowa 18 tygodnia wiec juz chyba czas przestac sie martwic)) Dlugo mnie tu nie bylo i mam zamiar wyjasnic ..ale zaczne od poczatku. Moj ukochany przylecial 21 wrzesnia do Krakowa i jak wam chyba mowilam mielismy spedzic tam razem pare dni w przeuroczym pensjonacie. Z lotniska wzielismy taksowke i skierowalismy sie na Stary Rynek. Juz w taksowce czulam ze jest cos nie tak, bo ten niby normalny bol a la menstruacyjny strasznie sie nasilil i nie mylilam sie- wysiadlam z taksowki i mym oczom ukazalo sie zakrwawione siedzenie powleczone bialym (juz czerwonym futerkiem)- swietny gust maja w tym Krakowie Pojechalam do najblizszego szpitala gdzie na izbie przyjec rzucono mnie (po 30 minutach oczekiwania na pomoc) na fotel ginekologiczny z czasow Gierka przypominajacy ruska amfibie. Zalozono mi metalowy zimny wziernik i stwierdzono: 'eeeeee, to to juz wylyzeczkowac i do domu'. Lalo sie ze mnie jak z kranu i to ze skrzepami ale po badaniu palpacyjnym stwierdzono ze szyjka jest zamknieta. Po czym piechota poszlam dwa pietra do gory na USG i tam ujrzalam 12mm dzidzi. Wreszcie zjawil sie jakis ludzki lekarz i poinformowal mnie ze mam w macicy krwiaka 5cm srednicy, macica jest zbyt mala aby pomiescic plod i krwiaka wiec sie kurczy i probuje intruzow wyrzucic, po czym dostalam reprymende ze w ciazy sie nie lata samolotem. Zostalam w tym szpitalu tydzien i pozniej juz wcale nie bylo tak zle. Po prostu ta izba przyjec KOSZMAR..!!! jako ze byl to 8 tydzien ciazy a ja mocno krwawilam i bolal mnie brzuch pierwsze dwa dni personel byl pewien ze ja wrecz 'czekam' na lyzeczkowanie i tylko pytano sie mnie czy juz leca elementy tkankowe. Mozecie sobie wyobrazic co ja przezywalam ale najbardziej zal mi bylo mojego lubego ktory prostu z Heathrow trafil na izbe przyjec w polskim szpitalu z narzeczona w stanie krytycznym. Musze przyznac ze zdal egzamin, siedzial ze mna dzien w dzien od rana do nocy kiedy juz go wyganiali i nie wrocil do Londynu dopoki mnie nie wypisano. Przestalam krwawic ale bole mialam bardzo silne w zwiazku z czym przepisano mi Gravibinon na podtrzymanie ciazy (polecam masochistom igla jak dla konia) i wyslano do domu z zasianym promykiem nadzieji Pozniej bylam jesczcze raz w szpitalu bo znow krwawilam i tym razem przez dwa tygodnie (wysaczal sie krwiak), moj tylek wygladal jak sitko. W dalszym ciagu jestem przykuta do lozka- juz od 10 tygodni nie chodze do pracy, nie wrocilam do londynu, musialam zwolnic mieszkanie w Notting Hill itepe- niesamowita przygoda mowie wam- i niezla lekcja pokory. Moj miły przylatuje w Piatek na 11 dni i pozniej 26 grudnia leci do Australii- sam. Ja poczekam z samolotami do czerwca lub lipca. Powiem wam szczerze ze ciesze sie ogromnie ze nie dla wszystkich ciaza jest takim pasmem zmartwien, wasze posty make me smile Teraz w polowie 18 tygodnia juz nic nie powinno sie stac ale wszystkie przyjemnosci zycia zostaly mi tymczasowo odebrane. Cos trzeba zabrac zeby dac cos. No trudno juz sie pogodzilam z tym ze to tak wyglada aczkolwiek trudno sie przestawic z zagranicznych wojazy, biznesowych spotkan, imprezowych weekendow na taki BEDREST ale wiem ze sie oplaci, po prostu musi. Ostatnie USG mialam 2 tygodnie temu i wszystko bylo w porzadku- nastepne w czwartek..szkoda tylko ze ukochany przylatuje w piatek...! Ale moj ukochany lekarz powiedzial ze zorganizuje nam jeszcze jedno w szpitalu tak abysmy mogli razem dowiedziec sie jaka jest plec dziecka i zeby tata mogl je zobaczyc zanim poleci na antypody. Myslalam duzo nad tym czy go nie zatrzymac przy mnie czasem, ale nie jestem okrutna. To jeszcze mlody chlopak i juz i tak sprawdzil sie cudownie w calej tej sytuacji,,niech leci (bilety byly kupione zanim zaszlam..!) a my poczekamy. Teraz juz tylko mam nadzieje ze wszystko bedzie dobrze. Najgorsze jest to ze kazdy bol brzucha i skurcz przyprawia mnie o zawroty glowy- brzuch mnie boli o dnia numer jeden- najwyrazniej jestem w tej bardziej wrazliwej grupie i w dodatku z niezle nadszarpnietymi nerwami..Ale na tym etapie to tez podobno normalne. Pozdrawiam was wszystkie Buzka Polka EDD 07. 05. 04 Odpowiedz Link Zgłoś
cardamomo Re: MAJ 2004 !!! 29.11.03, 23:01 Witam nowe Mamy i córkę marnotrawną, Polę Pola, bardzo się cieszę, że skończyły się Twoje kłopoty. Muszę przyznać, że mocno się musiałaś martwić...Najważniejsze, że wszystko ok i trzymajmy kciuki żeby tak było nadal. Ja też staram się być wyrozumiała - mój ukochany też dużo wyjeżdża, a jutro opuszcza mnie na tydzień i jedzie sobie z kolegami na golfa. Zawsze uważałam, że takie rozstania od czasu do czasu dobrze robią i facet nie czuje zaciśniętych na jego szyi ramion wiecznie tęskniącej kobietki. Hmn, nawet jak mi strasznie smutno, staram się zachować spokój. Nie jesteś więc sama. Mój jedyny "problem" polega na tym, że ponieważ czuję się dobrze, zachowuję jak przed ciążą, nikt nie ma dla mnie taryfy ulgowej i nie jestem traktowana jakoś specjalnie, łagodnie itp. Smutno mi czasem, kiedy muszę się wykłócać i szarpać. Dlatego bywa, że zazdroszczę kobietom siedzącym na L4. W ramach mojego smucenia się, wczoraj kiepsko się zaczęłam czuć i bardzo pobolewa mnie brzuch po bokach. I już nie wiem, czy to z nerwów czy też macica się rozciąga, bo rośnie. Wczoraj byłam na usg i widziałam dzidziusia, który ma dokładnie 16 tyg i 6 dni. Brzuch rośnie mi z dnia na dzień i nie ma już mowy o spodniach sprzed ciąży. Za to dzidziuś przestał się ruszać Znowu czekam cierpliwie na jego pukanie. Kochane, polecam Wam najnowszą płytę Anity Lipnickiej i Johna Portera - kojąca i piękna i ten bas! Pozdrawiam Was serdecznie, dobranocka Odpowiedz Link Zgłoś
pola777 Re: MAJ 2004 !!! 30.11.03, 16:03 Właśnie trzymajmy kciuki. Im więcej osób trzyma kciuki tym lepiej szczerze w to wierzę)))) To dziwne jak czasami przestaje się czuć pukanie dzidziusia, mnie po dwóch dniach ciszy dziś znów dokazywał i to coraz mocniej..Elizo,możliwe że brzuch boli Cię z nerwów..jeśli jest Ci zle to po prostu połóż się...mnie pomaga picie wody- tak doradzila mi pielegniarka ktora przychodzila robic zastrzyki-nie wiem czy to sugestia ale nie wazne,wazne ze pomoglo i teraz minimum dwa litry dziennie pije..i jak mi sie cera poprawila! No fakt rzucilam palenie i podobno ciąża to odnowa biologiczna ale woda napewno ma swój udzial. A za wyrozumiałość dla faceta masz u mnie gwiazdke...wiele osob wrecz nie chce uwierzyć że pozwalam mu jechac, mowia ze powinien ze mna tu siedziec itepe..ale ja wiem że to miała być podróż marzeń- dlaczego mam mu je zabierac..i tak napewno bedzie tesknil i sie martwil a ja chce zeby byl szczesliwy. Ja sobie radę dam Nie mogę sie doczekać co prawda kwietnia i jego przyjazdu do Polski, maja i narodzin naszego dziecka.Ale czas leci prędko I już wczesną angielską jesienią bede chodzic z dzieckiem i ukochanym na spacery po parku i nie będe juz o tym wszystkim pamiętac..duzo sie nauczylam i jestem pewna ze radość nowego doswiadczenia z czasem bedzie silniejsza niz zle wspomnienia. Wiem że to dziwne ale z jednej strony cieszę sie ze spojrzalam na to wszystko z wieksza pokorą..! Może tak miało byc- jestem zadowolona z tego co sie dzieje, szczescie jednostki jest chyba kwestia percepcji bo wcale nie jest mi juz zle..Bedzie OK! Odpowiedz Link Zgłoś
mamaolenka Re: MAJ 2004 !!!- do poli777 30.11.03, 18:01 witaj polu777! Jestem jedną z tych mam, które ostatnio do was dołączyły...Mam termin na 26 maja (dzień mamy...). Jestem w 15 tygodniu i już w pełni cieszę się moim drugim maleństwem, nie biorę już pod uwage tego, że coś mogło by być nie tak. A jeszcze kilka tygodni temu wszystko to wygladało bardzo źle. Miałam dokładnie taką samą historię z krwiakiem jak Ty, tak samo jak Ty myślałam, że już się nie uda...ale nasze maleństwa już zostały zaproszone na ten świat i bedziemy mogły chodzić na wspaniałe majowe spacery...Też musiałam potem długo leżeć (6 tyg), i tak samo jak Ty wciaż odczuwałam lęk o to maleństwo. Cokolwiek było inaczej niż zwykle, pędziłam do toalety, by zobaczyć, czy to aby nie...Teraz jest już super. Zaczynam kupować ubranka, na razie unisex, bo jeszcze nie wiem kto to bedzie...A na marginesie, jestem z Krakowa i przykro mi, że to akurat w moim mieście spotkała cię taka przykrość, mam nadzieję, ze kiedyś się tu spotkamy na jakimś spacerze po Rynku z naszymi maluchami. Pozdrzwiam serdecznie - Alex Odpowiedz Link Zgłoś
pola777 Re: MAJ 2004 !!!- do poli777 30.11.03, 19:47 Olu, dzięki za pościk Moj krwiak sie wchłonął cudem po 7 tygodniach lezenia, ja juz jestem w 18 tygodniu i caly czas trzese tylkiem sredno trzy razy na dzien- kazdy bol, skurcz, napiecie- wiekszosc czasu jest ok ale dzis po poludniu dowiedzialam sie ile nabila na telefon moja wspollokatorka z Londynu i uciekla nie zostawiajac adresu ani nie placac rachunkow za ostatnie 3 miesiace kiedy to mieszkala u mnie sama - nie mam do niej zadnego kontaktu oprocz tel.kom ktorego nie odbiera i jestem zestresowana jak cholera w zwiazku z czym brzuch mnie strasznie rozbolal. Tlumacze sobie ze nie warto sie przejmowac zlodziejami ale jestem po prostu zla i wsciekla. Nigdy nie wsciekam sie bez powodu i nie lubie po prostu marnowac czasu na negatywne emocje ale tym razem kiedy widze jak ktos komu chcialam pomoc rzuca mi blotem w twarz tylko dlatego ze nie moge sie bronic to mam dziwne wrazenie ze cos tu jest nie tak. Ale niestety tacy sa ludzie a ja mam tendencje do ufania wszystkim i taka swięta krowa jestem. Co do spaceru po Rynku to jeszcze sie zgadamy- mam tam taki piekny pensjonat Trecius na Florianskiej, wlasciciel nam bardzo pomogl w tych trudnych chwilach, zalatwil nam pokoj na ostatnia noc kiedy wypisali mnie ze szpitala i obiecalam mu ze go juz w trojke odwiedzimy..Mój luby też sie zakochał w Krakowie wiec myslalam ze na tydzien napewno sie wybierzemy) Odpowiedz Link Zgłoś
mazia Re: MAJ 2004 !!! 30.11.03, 20:03 melduje sie!! termin - 9 maj bosh jaka jestem szczesliwa )) pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
cardamomo Kraków by night 01.12.03, 00:18 Witam nową Mamę i "stare" mamy równie cieplutko, kochane weszłyśmy podobno w najpiękniejszy czas ciąży, kiedy bez większego lęku możemy normalnie funkcjonować i żyć spokojnie. Alex, nie wiedziałam, że jesteś z Krakowa. Byłam tam ostatni raz jakieś 5 m-cy temu i muszę przyznać, że pierwszy raz poczułam się w Polsce jak w Europie. Mam na mysli spacery po włoskich czy niemieckich uliczkach, gdzie pachnie kawa i croissanty, a ludzie są beztroscy (no, to może nie koniecznie w Niemczech, a zwłaszcza nie w Monachium, ale może w Berlinie?). A najbardziej na świecie kocham hotel Ariel na Kazimierzu, do którego jeździłam z Ukochanym, zanim Kazimierz stał się "in". Koty biegające po drewnianych schodach, wielki dwupokojowy apartament z książkami i szydełkowymi serwetami, pyszna pascha i czerwona róża w wazoniku w restauracji. To miejsce kojarzy mi się bardzo romantycznie Ukochany obiecał mi, że kiedy wróci z wojaży, zabierze mnie na weekend do Krakowa, mam nadzieję, że uda się jeszcze przed świętami. I już nie mogę się doczekać. Alex, może mogłabyś polecić mi jakieś super romantyczne miejsca w Krakowie?? Cieplutko pozdrawiam, Eliza Odpowiedz Link Zgłoś
malgog Re: Kraków by night 01.12.03, 10:15 Kochane dziewczyny, witam Was wszystkie po 3 tyg. nieobecności. U mnie było krucho z dzidzią, po amnipunkcji miałam powikłania i leżałam w szpitalu - nie było wesoło. Dzisiaj jestem pierwszy dzień w pracy i widzę mnóstwo nowych majówek - bardzo się cieszę, niestety nie zdążyłam przeczytać wszystkich listów, postaram się nadrobić. Swoje przeboje opiszę po południu - teraz muszę koniecznie wracać do pracy. Małgosia Odpowiedz Link Zgłoś
mamakuba Huraaa, Malgog wrócił!!! 01.12.03, 11:05 Witam Cie serdecznie małgosiu, a juz sie o Ciebie martwiłam. Mam nadzieje ze u Ciebie juz wszystko dobrze. Napisz co tam słychowac , jak twój Kubus zniósł nieobecnośc mamy w domu i jaka jest płeć Twojego dzidziusia pewnie juz wiesz po amino. pozdrawiam Cie ania Odpowiedz Link Zgłoś
mamakuba I po weekendzie 01.12.03, 11:22 A szczególnie witam polę777 i malgoga. Kochane u nas zaraz wam smuteczki przejda , poczytajcie zaległe posty i zastosujcie sie do podanych w nich wskazówek. Pieczcie ciasta , czytajcie ksiązki, słuchajcie dobrej muzyki i mówcie sobie że wszystko będzie dobrze. U mnie nic ciekawego, brzuch powoli pęcznieje i cały czas boli mnie po lewej stronie, niewiadomo co bo po badaniach ginekologicznych i usg nic nie wiadomo. Moja dzidzia rusza sie coraz mocniej i nawet mój mąz poczuł kopniaki. Ja i mój Kubus troche chorujemy i generalnie ogarnął mnie jakis nieciekawy nastrój, ale mam nadzieje ze tradycyjnie czytajac forum troche sie rozruszam. Musze konczyc..papa Odpowiedz Link Zgłoś
malgog Re: I po weekendzie 01.12.03, 15:48 Opisałam wszystko ze szczegółami ale nie dotarło, więc od początku. Po amnio. dostałam dziwnych brązowych upławów - nikt mnie nie uprzedził, że coś takiego może się zdarzyć. Na drugą dobę po amnio pojechaliśmy z mężem do szpitala na ul. Inflancką (tam pracuje moja gin.) aby na izbie przyjęć obejrzał mnie lekarz. Ten stwierdził, że upławy po amnio się zdarzają - ale ja uparłam się na USG i tu się okazało, że odkleja się łożysko.Tak, że nie wiadomo, czy upławy były spowodowane odklejającym się łożyskiem czy były wynikiem amniopunkcji. Zostałam w szpitalu na obserwacji 6 dni potem kolejne USG - wszystko było OK. Wyszłam ze szpitala na własną prośbę, potem 2 tyg. zwolnienia lekarskiego i leżenie w domku no i dzisiaj powrót do pracy. Na wizycie kontrolnej w piątek podczas badania ginekologicznego moja gin stwierdziła, żę wszystko jest w porządku. Zwolnienia nie chciałam, ale gdyby cokolwiek się działo od razu idę. Mój synek bardzo ciężko zniósł mój pobyt w szpitalu i rozłąkę z mamą - ja też. W tej chwili jestem w 18 tyg. dzidzia wykonuje salta, ruchy są BARDZO wyczuwalne a wieczorem cały brzuch faluje na wszystkie strony. Co najdziwniejsze mam naprawdę spory brzuch a przytyłam tylko 1 kg (waga wyjściowa 51 kg, w tej chwili waże 52 kg). Wyniki amnio. będę znała dopiero po 10 grudnia. Przeżyłam chwile grozy - nikomu nie życzę, ale w tej chwili czuję się już dobrze. Zazdroszczę Julii, że wie już wszystko i dzidziuś jest zdrowy - ja niestety muszę jeszcze zaczekać. W wolnej chwili obiecuję przeczytać wszystkie posty i uaktualnić listę - zauważyłam mnóstwo nowych majówek. Pozdrawiam Was wszystkie bardzo serdecznie Oszczędzająca się Małgosia Odpowiedz Link Zgłoś
ksel Re: I po weekendzie 01.12.03, 16:00 Cieszę że jesteś cała i zdrowa w dwóch osobach Małgosiu. Ja też się strachu najadłam po amnio, bo mnie bolał brzuch i nie powiem że prawie 2 tyg. po ten strach mnie opuścił. nie wiem czy zdecydowałabym się na to badanie gdybym stanęła przed takim dylematem jeszcze raz... Odpowiedz Link Zgłoś
cardamomo Re: I po weekendzie 01.12.03, 17:52 Małgosiu, cieszę się, że jesteś z powrotem)))) Ja też martwiłam się Twoją nieobecnością, dobrze, że już jesteś z nami. Zazdroszczę Ci tego falowania brzucha, bo u mnie dopiero pukanie. Ja też przytyłam tylko 1 kg (teraz ważę 51) i mój brzuch również jest na tyle pokaźny, że od razu widać, że jestem przy nadziei. Tęsknie patrzę na dziesiątki par obcisłych spodni złożonych na półkach i wbijam się codziennie w moje jedyne spodnie ciężarowe. A dziś miałam idiotyczne sny - śniło mi się, że już urodziłam i że dziecko było żywą, wędzoną rybą (sic!!)zawiniętą w pieluszkę. I ja karmiłam tą rybę piersią i głaskałam ją brrrrrrrr. Czy Wy też macie takie koszmaroidiotyzmy senne? Cieplusieńkie fluidy Wam ślę, Eliza Odpowiedz Link Zgłoś
dona29 Re: I po weekendzie 01.12.03, 19:11 witajcie, już swego czasu pisałam o swoich niesamowitych snach-takich,jaki Ty Elizo opisujesz - i powiem szczerze,że bardzo mnie o ne męczą - budzę się roztrzęsiona i dziękuję Bogu,ze to za mną.Mnie śniło się ostatnio,że miałam cesarkę - obserwowałam,jak nacinają mi na brzuchu coś w kształcie grzechotki (?) i patrze na pulsujące,małe,czerwone ciałko...koszmar...prawdziwy koszmar... Poza tym - siedzę na zwolnieniu,mam nieciekawe wyniki moczu i niestety biorę antybiotyk.Dodatkowo,muszę skombinować aparat do pomiaru ciśnienia,ponieważ albo mam "syndrom białego fartucha" albo moje ciśnienie jest zdecydoawnie za wysokie.Wszystko to niestety nie brzmi optymistycznie.Gdzie te czasy,kiedy w tym samym okresie ciąży śmigałam na rowerze i miałam tyle energii?Tyle że to było 12 lat temu.... -Ja przytyłam ho,ho...z przewagą HO))))nawet nie powiem,ile ważę...pocieszcie mnie i powiedzcie ,że macie po 20 lat - to wtedy zrozumiem...hi,hi))) ozdrawiam wszystkie Was równocześnie a szczeólnie Małgosię, o którą tyle było niepokoju.... Dona Odpowiedz Link Zgłoś
juliaaaaa Re: MAJ 2004!!! 01.12.03, 19:49 Witam wszystkie "stare" forumowiczki, nowe mamusie oraz te, które przez jakiś czas milczały!!! Szczególnie ciepło witam Małgosię. Cieszę się, że wszystko skończyło się dobrze. Jak tylko miną 4 tygodnie, koniecznie dzwoń do Instytutu i pytaj o wyniki. Ja do tej pory nie dostałam pisemnego potwierdzenia, a wiem, że wyniki są już od ponad tygodnia! Byłam dzisiaj na kontroli u ginia i mogłam mu sie pochwalić. Dzisiaj poczułam pierwszy raz ruchy! To takie delikatne muskanie i bąbelki, ale coś niesamowitego. Na tej podstawie ginio wyznaczył, że będę rodzić w 41 tygodniu. I dobrze, bo mi się nie spieszy. Pochwalił mnie za świetne wyniki krwi. Powiedział, że połowa Warszawianek ma anemię w ciąży, a u mnie wyniki jeszcze lepsze niż w zeszłym miesiącu. Odparłam, że to pewnie z powodu mojego wegetarianizmu... Piałam Wam już, że mój Ukochany zna płeć z badań genetycznych, a ja czekam na wielką niespodziankę w kwietniu. Ale cały czas mówię do dziecka Ludek a nie np. fasolka i w ogóle myślę o nim w rodzaju męskim. Marzy mi się chłopiec i może dlatego mam przeczucie, że to synek. Stąd moje pytanie do podwójnych mam: czy Wy też miałyście takie przeczucia co do płci? I co ważniejsze: czy się sprawdziły? Nie jestem osobą, która kupowałaby wyprawkę w kolorze pasującym do płci. Nie sądzę, aby noworoskowi sprawiało różnicę w jakiego koloru śpioszkach śpi. I tak będę kupowała to, co mi się akurat spodoba. Po prostu jestem ciekawa, czy Wy też macie przeczucia? Odpowiedz Link Zgłoś
pola777 Re: MAJ 2004!!! 01.12.03, 20:55 Julio, jesli chodzi o przeczucie co do plci to ja mam preczucie od dnia zero minus dwa Bylam na Cyprze i siedzialam z kolezanka na balkonie i ogladalysmy wschod slonca po calonocnej imprezie i nagle powiedzialam: Cindy, jestem w ciazy i to chyba jest chlopiec. Ona zaczela sie smiac i powiedziala: Pola Bear you are maaaad i obie zaczelysmy sie smiac jak glupie. Za dwa dni zrobilam test ( w dniu spodziewanego okresu ) i pojawily sie dwie kreseczki. 12 grudnia idziemy z Lubym na USG dowiedziec sie czy chlopiec czy dziewczynka. Jesli chlopiec to nie bede zaskoczona ale mile połechtana ze mam dobra intuicje, a jesli dziewczynka to bede skakac pod sufit ze taaaaaaaaaka niespodzianka..!!! Dam Wam znac od razu oczywiscie.. Ja tez czuje pierwsze ruchy, baaardzo delikatne, babelki ale nie babelki... kiedy budze sie w srodku nozcy czuje je najintensywniej. Brzuch mi urosl, przytylam 6 kilo...Piersi mam ogromne, z B do D przeskoczylam, nie wiem co ja zrobie z tymi rozstepami, mam juz caly biust poorany- w wieku 22 lat..oj oj.. no i jakby nie bylo leze juz dwa miesiace w lozku...co usprawiedliwia moje tycie..bo sposob jedzenia sie nie zmienil. Zero miesa, malo tluszczu, stek z lososia od czasu do czasu i obowiazkowo jajka na sniadanie zeby dostarczyc protein. I duuuuuuuuuzo zielonego i owocow jak zawsze Chociaz ostatnio skusilam sie na wegetarianska pizze- ale fatalnie sie potem czulam... Oj zazdroszcze wam ruchu, tesknie za silownia, za rolkami.. juz sie nie moge doczekac kiedy lekarz powie- jest ok Polka, mozesz wyjsc na spacer Odpowiedz Link Zgłoś
mazia Re: MAJ 2004!!! 01.12.03, 21:21 Dzieki za powitanie, milo Was poczytac i wiedzec, ze kazda ma podobne leki ale i podobne chwile wzruszenia i radosci. Pozdrawiam *********** Mazia **************** Odpowiedz Link Zgłoś
mamamona Re: MAJ 2004!!! 01.12.03, 21:04 Witam Mamy! szczególnie mocne uściski dla dzielnych Poli i Małgosi. trzymam za Was kciuki, na pewno wszystko już będzie dobrze. co miało być się stało, i trzeba być dobrej myśli. Mamy które pojawiły się po raz pierwszy także spieszę powitać, i jednocześnie zapytuję co się stało że tak późno?? nie zauważyły objawów (lub ich nie miały), czy zmieniły termin??? to czy owo cieszę się, że majówki umacniają się w siłę. u nas spoko, wydaje mi się, że zaczęłam w końcu czuć ruchy dziecka (z racji sporej nadwagi ja już wyglądam jak w szóstym miesiącu, Dona, nie jesteś sama )) zaczęliśmy też sezon na prezenty świąteczne, najśmieszniejszy był Dzień Bez Zakupów (sobota), oblegana w całym mieście jak rzadko kiedy. połowę z listy mamy już za sobą. polecam herbaty smakowe z herbaciarni przeróżnych, ostatnio zostałam poczęstowana herbatą Irish Cream i Tiramisu, i obie są pachnąco- oszałamiające. wybraliśmy je jako upominek dla mojej Drugiej Mamy (to okropne: teściowej) wraz z pięknym filiżankami o przyzowitej pojemności. z mężem jak zawsze lekki kłopocik, ale wychodzimy na prostą )) mój mąż niczego nie potrzebuje, o niczym szczególnym nie wspomina, a co wymyślę, to sama siebie ganię że słabe )) jest jeszcze troszkę czasu, całe szczęście. na usg 3D umówiłam się pod koniec grudnia (początek stycznia), bo po 20 tygodniu lepiej widać serce. teraz mamy 19 i jest spokojnie, całe szczęście, bo pracy sporo. uciekam, ściskam Was nie w pasie, i nie mocno, ale gorąco )) uwaga! pojawiły się teletubisie na DVD (ulubieńcy mojej Polci). kto widział maskotki, proszę o znak. siup! Odpowiedz Link Zgłoś
wieczna-gosia Re: MAJ 2004!!! 02.12.03, 09:36 hej hej, Pojawilam sie tak pozno, bo u gina pierwszy raz bylam miesiac temu, a po poronieniu nie mialam okresu ponad 3 miesiace. Co prawda uzywam NPR i cos tam plodnego niby zlapalam (i wykorzystalam) ale czekalam na termin z OSG zeby sie oficjalnie gdzies przyporzadkowac. Z powodu wlasnie poronienia lekarz wczoraj zaproponowal mi badania genetyczne. Zastanawiam sie, ale nie bardzo wiem co ma mi to dac procz wiedzy. Na usuwanie ciazy w koncu za pozno. Ja utylam kolo 5 kilo, nadwage mam solidna (ponad 15 kilo) wiec mam pozwolenie na maksymalnie kolejne 5. Na szczescie z tyciem w ciazy raczej klopotow nie mam, z zrzucaniem po ciazy tez nie. Tylko ta reszta pomiedzy ciazami sie trzyma Ruchy czuje ale raczej z rzadka za to brzuszek posiadam pokazny ) efekt 5 ciaz niestety. Anemie tez posiadam, ale nieznaczna i ogolnie lekarz jest w szoku ze wielorodka takie wyniki posiada, pomimo ideologicznego sprzeciwu w sprawie brania materny ) Podzywiam sie troche magnezem bo senna jestem jak niedzwiedz ) Mikolaj w tym roku przyniesie zmywarke )))))) bo stara juz ledwo ciagnie, cieknie i niedomywa. Podlacze sie do Mikolaja wiec i do zmywarki dorzuce strzyzarke go jego rumcajsiej brody, o ktorej myslimy co miesiac kiedy Rumcajs leci do fryzjera Dzieci maja wymagania ze hej, chyba dziadkow bedziemy musieli zaangazowac )) bo w listach przewijaja sie lyzwy, rowery oraz lalki z pelnym oprzyrzadowaniem )) Odpowiedz Link Zgłoś
mamamona Re: MAJ 2004!!! 02.12.03, 09:46 mój lekarz całe szczęście nie daje mi materny, a sama o nią nie proszę. wrzucił mi co prawda magnez z witaminą B6, ale porównując poprzednią i tą ciążę, bardzo mnie ten magnez na nogi stawia ))) niby to samo potrafi czekolada, ale skutek uboczny jest za duży jak na mnie ))) teraz sama sobie dorzuciłam żelazo, bo marnie z tym pierwiastkiem jak u każdej z nas pewnie. jem po każdym posiłku (2-3razy dziennie) po tabletce. najwięcej utyłam niestety PO urodzeniu Poleczki, miesiąc po tym ważyłam więcej niż w dniu porodu.nawet nie wiem jak to się stało, wstyd, pewnie podświadomie moje boskie wielkie ciało magazynuje jeszcze więcej coby dzidziuś nie zgłodniał))) rany, co to będzie po tym dziecku??? ja wybrałam w końcu trymer do włosów (może to samo co do brody??? )), bo mój też biega co miesiąc na postrzyżyny tego co mu zostało, żeby było jeszcze mniej. pozdrówka mocne ))) Odpowiedz Link Zgłoś
malgog Re: MAJ 2004!!! 02.12.03, 11:19 Kochane dziewczyny, dziękuję Wam wszystkim za troskę o moją osobę i zainteresowanie moim zdrowiem. Po tych wszystkich kłopotach - powiem szczerze - chyba po raz drugi nie zdecydowałabym się na amniopunkcję, nawet jeżeli to nie amnio. spowodowało moje kłopoty. Po prostu nie chciałabym po raz drugi tego przechodzić i zamartwiać się tak jak to czynię teraz. Ja też łykam coś z apteki, ale zapomniałam jak się nazywa - nie jest to materna, ale również przeznaczone dla kobiet w ciąży. Co do wagi to specjalnie się nie przejmuję tym, że niewiele przytyłam - chyba mam czas. Ja zawsze byłam chudzinką i kiedy urodziłam Kubusia (ważyłam wówczas 61 kg) sądziłam, że nie będę miała kłopotów ze zrzuceniem zbędnych kilogramów. Niestety byłam w błędzie. Po porodzie ważyłam 58 kg i przez ok. 2 lat moja waga wahała się w granicach 56- 58, a więc miałam ponad 10 kg więcej niż sprzed ciąży. Inna sprawa, że miałam potworny apetyt (karmiłam piersią tylko kilka tygodni) i nie jadłam a żarłał nawet 3 obiady dziennie.Potrafiłam przyjść do pracy na 8 rano i już przed 10 iść do bufetu na pierszy obiad, drugi obiad w normalnej porze czyli ok. 14, 15, a kolejny po powrocie do domu. Co do prezentów świątecznych to w tym roku u nas "bieda z nędzą" - rok temu wprowadziliśmy się do nowego mieszkania, które ciągle wymaga jeszcze umeblowania i wielu innych rzeczy a to niestety kosztuje. Do tego jeszcze spłacamy kredyt mieszkaniowy (potwornie wysoki) i stwierdziliśmy, że zaciśniemy pasa i uwiniemy się w kilka lat ze spłatą. No więc to zaciskanie wygląda niewesoło i na wszystko brakuje, a aktualne mamy wiedzą, że potrzeby pociech stale rosna, a wiadomo - samemu się odejmie od ust a dziecku się nie odmówi. Szkoda pisać. Dla poprawy chumoru postanowiłam przed Świętami zrobić balejaż - widzę, że nie będę osamotniona jeśli chodzi o malowanie włosów. Pozdrawiam wszystkie mamy bardzo gorąco Małgosia Odpowiedz Link Zgłoś
malgog Re: MAJ 2004!!! 02.12.03, 11:44 Tak na marginesie Zauważyłam, że wśród nas jest wieczna-gosia - mama kilku pociech. Ja nie daję sobie rady z jednym 3 latkiem i padam na nos więc jestem bardzo ciekawa jak Ty radzisz sobie z trochę większą gromadką, szczególnie teraz kiedy jesteś w ciąży. Własnie sobie przypomniałam, że do 14 tyg. aktualnej ciąży nosiłam na rękach swojego synka, ważącego prawie 18 kg. Jak uniknąć "wchodzenia na ręcę" - moje dziecko nie może jeszcze zrozumieć, że mama nie może go nosić na rękach a serce mi się ściska jak płacze biedaczek i się przytula błagając o polulanie na rączkach. Wiem, że ciąża to nie choroba ale jednak trzeba się oszczędzać - tu podziwiam Julię, która przebyła daleką drogę do Ameryki Poł. i jeszcze przeżyła tyle wspaniałych przygód. Ale czy nie sądzicie, że pewne eskapady mogą być niebezpieczne - tak właściwie nie wiemy co nam może zaszkodzić. Na koniec coś wesołego. Mój synek ma ostatnio bzika na punkcie wszystkiego co wojskowe - wojskowe spodnie, byty, skarpetki, bluzki, nawet slipki - od stóp do głów chodzi ubrany "na wojskowo" Kiedy wczoraj robił kupkę z troską stwierdziłam, że jest dziwnego, zielonkawego koloru - na to mój mały stwierdził z wielką powagą - mamo to ty nie wiesz, że w dupce są różne kolory. Kiedy wstał z sedesu w podskokach pobiegł do babci i stwietrdził - babaciu, babciu ja już nawet kupkę robię wojskową. Małgosia Odpowiedz Link Zgłoś
wieczna-gosia Re: MAJ 2004!!! 02.12.03, 12:30 Musze wam powiedziec dzewczyny ze najkoszmarniej wspominam posiadanie jedynaczki (chociaz krotko to trwalo). Caly czas to dziecko cos ode mnie chcialo. A to na raczki a to rysowac a to klocki a to cuda. Powyzej jednego- najpierw mlodsze latalo za starszym, potem mlodsze latalo za dwoma starszymi a teraz starsze siedza i sie chichraja, maja sekrety i wlasne sprawy a mlodsze lata za starszym oraz wspolnie dwa mlodsze lataja za starszymi jesli ktoraz z was jeszcze rozumie o co chodzi Ja kocham swoje dzieci bardzo co nie zmienia faktu ze raz dziennie mam ochote je ustawic pod sciana i rozstrzelac, a raz w tygodniu mam ochote rozstrzelac siebie )))))) Na roczkach nie nosze chociaz tez mi wlaza. No tlumacze po prostu i przysiadam na ziemi biorac na kolana. Ale staram sie nie podnosic. Na szczescie Ola ma prawie 4 lata wiec juz sama chodzi Ula zas ma prawie dwa i ciezko sie z tym godzi niestety szczegolnie powroty ze spacerow sa koszmarne- staram sie wiec polaczyc spacer z odbieraniem starszych corek (nie bardzo to lubia) i one ja pozniej wnosza. Powiem wam jedno... a... moze wam nie powiem co by zludzen nie pozbawiac...... a co tam powiem..... 98% moich obecnych tzw zgrzytow z dziecmi to zgrzyty ze stara gwardia. maluchom latwiej wybaczam, latwiej mi sie wyluzowac nawet jak mi np dowod podra (koszmary senne) bo w koncu to moja wina a one glupie jeszcze i tyle. Nas histeriami i buntami rzylatkow to ja sie w ogole nie mam czasu skupiac- lezy ryczy - to niech lezy przynajmniej nie lazi i nie broi )) za to stare dzieci to tez jeszcze dzieci, tez jeszcze glupie, za to juz im sie wydaje ze jak stanik zalozony i okres jest to hoho- kobiety. I przestepstwa sie jakby grubszego kalibru robia, pyskwki szybko przestaja byc smieszne a tlumaczenia czesciej trafiaja na mur "nie bo nie". Dlatego cardamo nie przejmuj sie talerzyki pochowaj to male piwko potem sie zaczyna Odpowiedz Link Zgłoś
mamakuba ha , ha ha 02.12.03, 13:30 Usmiałam sie do łez z wojskowej kupy! Mój Kubus na razie niewiele mówi ale mądsry jest niezwykle.Ostatnio na mój komentarz "Ale mu pojechała" apropos awantury pewnej pani z Panem , Kubus powiedział brum, brum . Skubaniec taki mądry! Apropos wagi to przed pierwsza ciążą wazyłam 50kg a po niej 48kg i tak do tej pory, nie przytyłam nawet deko i zaczyna mnie to martwić. W ogóle być chudą tez jest do bani , bo nic sobie nie mozna kupić, wszystko na mnie wisi jak na wieszaku. Apropos amino, teraz kiedy wszystkie jestescie juz po moge wam opowiedziec histoię która zasłyszałam u mojego ginia, jak byłam w ciąży z Kubusiem. jego kolezanka- tez zreszta lekarka, poddała sie amino a dwa dni poźniej poroniła. Najgorsze jest to że po miesiącu odebrała wyniki ze z dzidzią wszystko w porzadku. No i ta historia skutecznie mnie do amino zraziła. Takze Małgosiu, Julio i ksel ciesze sie że wszytstko sie dobrze skonczyło w waszym przypadku. Ksel z ty odebrałas juz wyniki? Czy znasz juz płec dzidzi? A czy któras z pozostałych majowych mam zna juz płeć? pozdrawiam Ania Odpowiedz Link Zgłoś
mamaolenka Re: MAJ 2004!!! 02.12.03, 11:24 Ja pojawiłam się tak póżńo, bo najpierw założyłam wątek czerwcowy. Tak jakoś wydawało mi się, że skoro maleństwo powstało 3 września, to urodzi sie około 3 czerwca, póżniej okazało się, że dokładny termin to 26 maja... Piszecie o Waszych przedziwnych snach ciażowych, a ja myslałam, że to tylko mnie męczą dziwne nocne obrazy (przy pierwszej ciąży nic takiego nie miałam). Ostatnio śniło mi się, że urodziłam jeszcze raz dziewczynkę i to była ta sama, moja pierworodna córeczka, która powiedziała, że ten drugi raz to taki żarcik... Rzeczywiście jestem z Krakowa, tu się urodziłam i spędziłam prawie całe moje dotychczasowe życie (z przerwą na studia w Paryżu). Cardomono, pytasz o romantyczne miejsca w Krakowie... jest ich bardzo dużo i chętnie sporządzę Ci listę moich ulubionych. Ja też lubiłam bardziej Kazimierz za dawnych lat... Ciekawa jestem jak się czujecie, czy macie jeszcze typowe objawy wczesnej ciąży? Ja niestety cały czas mam jeszcze mdłości, ale w pierwszej ciąży też tak było...Co do wgi to nie jest tragicznie, bo jeszcze nic nie utyłam, ale z pirwszej ciaży zostało mi 10 dodatkowych kilogramów...Pozdrawiam serdecznie- Alex Odpowiedz Link Zgłoś
cardamomo dzień doberek:-) 02.12.03, 12:02 Dziewczynki, zaglądam tu tylko na minutkę, bo muszę pędzić do pracy. Alex - z niecierpliwością będę czekać na listę romantycznych miejsc w Krakowie - trzymam Cię za słowo, że taką sporządzisz. Małgosiu - ja też podziwiam wieczną Gosię za cierpliwość w wychowywaniu takiej gromadki dzieci (ja bym na pewno nie dała rady). Czasem się zastanawiam, że może trzeba odpowiednio wcześnie zacząć powiększać rodzinę, to człowiek staje się bardziej wyrozumiały. A tak, pierwsze dziecko przed 30-tką, kiedy lubimy sobie pospać, pojeździć w nieznane, poleżeć z książką na trawie i tu nagle ooops - bobas. Ja nie jestem zbsolutnie cierpliwa jeśli chodzi o rozpieszczone dzieci moich znajomych, które demolują mi mieszkanie i biją talerzyki od ukochanych filiżanek, ale mam nadzieję (, że mój dzidziuś będzie super wychowanym, grzecznym ideałem))) Ściskam Was wszystkie, Eliza Odpowiedz Link Zgłoś
malgog Re: dzień doberek:-) 02.12.03, 13:53 Wieczna-gosiu Czy dobrze wywnioskowałam, że masz cztery dziewczynki - Ty to jesteś szczęściara. Ja tym razem też obstawiam dziewczynkę - ale będzie co Bóg da. Co do planowania ilości posiadanych dzieciaczków to niestety jeśli chodzi o mnie to jest już trochę za późno - Kubusia urodziłam w wieku 34 lat, teraz skończone 37 więc na kolejne dziadki chyba już się nie załapię. Inna sprawa, że mój mąż to stawiał sie okoniem nawet na drugą dzidzię ale teraz trochę zmiękł (nie ma wyjścia). Ja zawsze marzyłam o licznej rodzinie - przynajmnie trójce dzieci. Cierpliwości nie mam za grosz nawet dla swojego dziecka nie mówiąc o cudzych, chociaż jak pisze wieczna-gosia - więcej dzieci lepiej się chowa. Jeśli chodzi o Julię to wie już wszystko o swoim dzieciaczku tzn., że zdrowe (prędzej czy później mąż pewnie puści parę co do płci - ja bym od swojego taką informację natychmiast wyciągnęła). Ale ksel - co z Twoimi wynikami (jeśli oczywiście można wiedzieć?). Całuski dla wszystkich Małgosia Odpowiedz Link Zgłoś
ksel Re: dzień doberek:-) 03.12.03, 10:01 Wynik amnio bedę miała dopiero ok.18 grudnia, więc czekam nawet spokojnie, może dlatego że wcześniej robiłam PAPP-A i mi wyszło małe ryzyko (1:5300)i USG dobre. Piszecie tu że dzieci chowają się lepiej w gromadce - na pewno tak, ale ja podobnie jak malgog mam skończone 37 lat, syn 5 lat, więc trzeciego nie planuję ze względu na wiek, chociaż nigdy nic nie wiadomo, bo mojej przyjaciółce teraz w wieku 40 lat właśnie trafiło się trzecie i są bardzo szczęśliwi. Mój mąż bardzo chciał mieć drugie dziecko, marzy o dziewczynce. Synek nie może się doczekać na rodzeństwo, nie pojmuje kwestii czasowej. Na razie jest pozytywnie nastawiony, a jak będzie po urodzeniu to się okaże. Powiem wam, że ja też nie mam cierpliwości do dzieci, ale starm się i muszę powiedzieć że mi to coraz lepiej wychodzi. Jak to powiedziała kiedyś pewna psycholog "Nie musicie być idealnymi matkami, bądźcie po prostu dobrymi matkami" Pozdrawiam Was ciepło Marianna Odpowiedz Link Zgłoś
pola777 Re: dzień doberek:-) 02.12.03, 14:05 Dzien doberek Wlasnie, ciekawe czy to ze dziecko jest grzeczne to zalezy od wychowania czy od genow. Bo ja szczerze watpie zeby z naszych charakterkow wylągł się aniol. Jezeli chodzi o ta wage to ja zawsze przy wzroscie 167cm wazylam ok 57-58 kilo i bylo w sam raz. Teraz 64 ale jak juz mowilam wszystko w brzuch i w piersi poszlo. Straszne te historie z amnio, naprawde Bogu dziekuje ze narazie nie musze stawac przed takim wyborem ale kto wie co zycie ma dla mnie w zanadrzu.. Narazie probuje sie wyluzować przed czwartkowa wizyta i mam nadzieje ze w dalszym ciagu wszystko ok. Jezeli chodzi o sny to dzis mialam najgorszy z mozliwych - naczytalam sie poradnikow o ciazy trafilam na rozdział o niewydalnosci szykji macicy i dostalam przed zasnieciem paranoji ktora sie uzewnetrznila w moim snie- obudzilam sie wyjac prawie.Ja nie wiem co sie dzieje ale po tych dwoch okropnych miesiacach nie potrafie sie wyluzowac.. Oprocz tego snila mi sie wojna w ktorej bralam udzial na francuskiej riwierze, hodowla bialych koni, szukanie skarbu i pozniej ucieczka, no po prostu piraci to za malo. Szkoda ze nikt nie wymyslil maszynki do rejestrowania snow, mialabym niezle materialy na scenariusze. Za malo ruchu powtarzam i psycho mi siada.. Odpowiedz Link Zgłoś
mamamona Re: dzień doberek:-) 02.12.03, 22:47 a ja Wam mówię, że własne zawsze jest najgrzeczniejsze. Gosię świetnie rozumiem, bo chociaż mam jedną tylko Polcię, to teorię mam jak Ona-w grupie dzieci lepiej się chowają. juz wspominałam swój analogiczny przykład na mopsach (które mam dwie). najpierw dostałam Yodę, która chciała tylko ze mną spać, jeść i bawić się. miesiąc później po przeczytaniu sterty poradników o tej rasie dorzuciłam drugą Jabbę (są na zobaczcie! z Polcią), i jak ręką odjął! po krótkim etapie zazdrości, pieski pięknie razem jedzą (tylko jedna micha, bo i tak jest hierarchia, nawet jak są dwie, to czarna suczka nie ruszy przed skończeniem Yody), bawią się (to dopiero ubaw), i śpią przytulone, często jak chiński znak równowagi - jing i yang, czy jak to tam. wracając do dzieci )), fakt, że czasem mam chęć ukiścić Polcię w kapuście kiszonej, ale rany jaka ona najmądrzejsza i najładniejsza. mnie dzieci ogólnie nie podniecają, zachowuję dystans, i tak znacznie mniejszy niż przed urodzeniem Polci (teraz beczę jak się dzieciom krzywda dzieje). ale dzieci to sens, nawet te porcelany im wybaczycie, i to bez mrugnięcia okiem ))) pozdrowienia mocne nie w pasie )) Odpowiedz Link Zgłoś
mamamona Re: dzień doberek:-) 02.12.03, 22:47 aha, i jeszcze, mi lekarz w 15 tygodniu zobaczył "siusiaczka, który może być łechtaczką". czy to się liczy??? )) Odpowiedz Link Zgłoś
cardamomo :-))))))))))))))))))))))))))))))) 03.12.03, 00:51 Dziewczyny, ale się uśmiałam z Waszych maili!! Gosiu, zwłaszcza fragment o okresie i stanikach mi się podoba!! Nagle mi się przypomniało, jak sama miałam pierwszy stanik "zerówkę" i uważałam, że niezła ze mnie kobieta, no, a w każdym razie dorosła!)) Mona, własne dzieci są zawsze najinteligentniejsze i rozwijają się szybciej niż ich rówieśnicy, prawda? Penis, który może być łechtaczką hmn... Właściwie wszystko jasne. Fajny ten lekarz, bardzo konkretny. Pola, może założymy Księgę Snów Majówek? Ja też mogłabym dorzucić parę ciekawych historii. Ostatnia to taka, że ojcem mojego dziecka jest Anthony Hopkins, a akcja dzieje się w Chinach. Pocieszacie mnie tymi snami, to znaczy że nie wariuję (jeszcze). A ja właśnie wróciłam z pracy i zasiadam z herbatką do magazynów o ogrodach (angielskich, francuskich, niemieckich). Z większości nic nie zrozumiem, ale obejrzę sobie obrazki. Śpijcie słodko, Eliza Odpowiedz Link Zgłoś
juliaaaaa Re: Milego dnia 03.12.03, 10:45 Ale żeście się rozpisały: uwielbiam czytać Wasze listy. Zwłaszcza, gdy pocieszają mnie, że nie jestem odosobniona w swoich dziwactwach i pokrętnych myślach. Dziękuję za wszystkie maile dotyczące wychowania dzieci. Od ostatniego USG 3D poczułam silniejszą więź z Ludkiem i poczułam jego realne istnienie. Natychmiast przestraszyłam się, że nie poradzę sobie z wychowaniem i moje dziecko skończy jak patologiczny przestępca Ale czytam Wasze posty o wychowaniu dwójki, trójki i czwórki dzieci i pocieszam się, że może z jedynką sobie poradzę, jak sądzicie? Ja od początku ciąży (21 tydzień) przytyłam już trzy kilo i czuję, że każdego dnia mam coraz większy brzuch. Znajoma położna zaopatrzyła mnie w cztery (podobno) najlepsze kremy na rozstępy i do codziennej toalety porannej i wieczornej doszedł obowiązek smarowania. Ten obowiązek zwaliłam na Ukochanego, który śmieje się, że jego dłonie będą już zawsze wolne od rozstępów. Dwa razy dziennie przystępujemy do procesu smarowania, wcierania i masaży, które często przeistaczają się w grę wstępną )) Możecie sobie wyobrazić, jak nasmarowani jesteśmy już PO. Życzę Wam cieplutkiego dnia i żebyście odnalazły drogę w tej mgle Julia Odpowiedz Link Zgłoś
juliaaaaa Re: Milego dnia 03.12.03, 10:45 Ale żeście się rozpisały: uwielbiam czytać Wasze listy. Zwłaszcza, gdy pocieszają mnie, że nie jestem odosobniona w swoich dziwactwach i pokrętnych myślach. Dziękuję za wszystkie maile dotyczące wychowania dzieci. Od ostatniego USG 3D poczułam silniejszą więź z Ludkiem i poczułam jego realne istnienie. Natychmiast przestraszyłam się, że nie poradzę sobie z wychowaniem i moje dziecko skończy jak patologiczny przestępca Ale czytam Wasze posty o wychowaniu dwójki, trójki i czwórki dzieci i pocieszam się, że może z jedynką sobie poradzę, jak sądzicie? Ja od początku ciąży (21 tydzień) przytyłam już trzy kilo i czuję, że każdego dnia mam coraz większy brzuch. Znajoma położna zaopatrzyła mnie w cztery (podobno) najlepsze kremy na rozstępy i do codziennej toalety porannej i wieczornej doszedł obowiązek smarowania. Ten obowiązek zwaliłam na Ukochanego, który śmieje się, że jego dłonie będą już zawsze wolne od rozstępów. Dwa razy dziennie przystępujemy do procesu smarowania, wcierania i masaży, które często przeistaczają się w grę wstępną )) Możecie sobie wyobrazić, jak nasmarowani jesteśmy już PO. Życzę Wam cieplutkiego dnia i żebyście odnalazły drogę w tej mgle Julia Odpowiedz Link Zgłoś
dona29 Re: Milego dnia 03.12.03, 11:21 To prawda Julio - poczucie wspólnoty i nieosamotnienie w dziwactwach czy zwykłych niepokojach,to potęga tego forum. Ja jestem po porannym mierzeniu cisnienia - i wreszcie jakoś przyzwoicie to wygląda - muszę to kontrolować 2 razy dziennie.Poza tym - cudowne sa poranki na L4)))))))))Nie wiem dlaczego,odczuwam potworną niechęć do pracy i najlepiej się czuję w domowych pieleszach.Może dlatego,że moja praca w ogóle nie specjalnie mnie pociąga - bo co może być pociągającego w stukaniu w komputer 8 godzin dziennie,kiedy prawie pod nosem ma się Pola Mokotowskie i nieodpartą chęć spacerowania do upadłego?????? Pozdrawiam Was,miłego dnia - tralala)))))))))))) Dona Odpowiedz Link Zgłoś
pola777 Re: Milego dnia 03.12.03, 12:08 gra wstepna..ja juz zapomnialam co to jest. Buuu Elizo,dzis mialam znow sen nad sny a mianowice ze zadzwonilam do swojego mężczyzny i mowie zeby mi cos tam jeszcze przywiozl jak bedzie lecial w Piatek a on na to ze chyba nie przyjedzie bo przyjezdza do niego jego ciezarna zona i zostaje na noc. Ja mowie- Jak to???? A on na to ze będę dobra Matka chrzestną. Po czym dodal- nie martw sie, nie badz zazdrosna ja sie ozenilem przeciez zanim sie poznalismy.. No i tak w kolko, wszystkie poranki budze sie zlana potem, lzami, lub wsciekla a potem smieje sie do lez. I musze wam powiedziec ze mezczyzni tez maja nienormalne sny!!! Moj Luby zwierzyl sie ostatnio iz snilo mu sie ze ucieklam z dzieckiem z powrotem do Polski dla innej kobiety Ha ha ha ) Odpowiedz Link Zgłoś
madziki Re: Milego dnia 03.12.03, 13:02 Witam wszystkie mamusie i brzuszki! Zgadzam się z Doną, że poranki na L4 są cudowne. Nie trzeba wstawać o świcie i pędzić do pracy, po to żeby usiąść przed komputerem. Nareszcie odpoczywam od tego i ciągle czuję niedosyt tego odpoczynku. Dowiedziałam się niedawno, że jeszcze jedna koleżanka z pracy z mojego wydziału jest w ciąży, ale termin ma chyba na czerwiec. Podobnie jak ja też siedzi już na L4. Czas biegnie strasznie szybko do przodu. W sumie to dobrze, bo już bym chciała wiosnę, maj... utulić moje maleństwo w ramionach. Na razie nadal nie odczuwam ruchów, no ale to pierwsza ciąża, a i warstwa tłuszczyku na brzuszku, więc pewnie jeszcze troszkę poczekam. W drugiej połowie grudnia tuż przed moimi urodzinami idę na USG. Może będę miała prezent urodzinowy i dowiem się jakiej płci dzieciątko noszę pod sercem. Cieszę się, że u Was wszystko w porządku. Tak trzymać! Jak u Was wyglądają przygotowania do świąt oprócz wybierania prezentów? Ja na razie tylko wymyślam co komu kupić siedząc w domu. Samochód mam w naprawie po małej stłuczce, a nie mam ochoty tłuc się zatłoczonymi tramwajami czy autobusami po mieście. Męża ciągle nie ma całe dnie w domu, ale towarzystwa dotrzymują mi ciągle dwie kotki. Już się przyzwyczaiły, że jestem w domu, więc są bardzo szczęśliwe. Jedna ciągle przesiaduje na moich kolanach, a raczej rozkłada się w dziwnych pozycjach i śpi... teraz również i nie pozwala mi pisać, bo przecież trzeba ją głaskać.... Rano budzą mnie albo pomiaukiwaniem albo przebieganiem po mnie przez łóżko. Pozdrawiam, MAGDA i maleństwo (13.05.2004) Odpowiedz Link Zgłoś
juliaaaaa Re: Milego dnia 03.12.03, 15:46 Dona, czy dobrze zrozumiałam, że mieszkasz obok Pól Mokotowskich??? Ja też!!! Może nawet kiedyś się mijałyśmy? Już kiedyś pisałam, że chodzę tam często z moim wielkim, czarnym psem. Może się kiedyś tam spotkamy? Magda, Dona, zazdroszczę Wam tego wylegiwania się na L4. Ja też lubię dni, kiedy nie mam zajęć na uczelni i mogę dłużej pospać. Całe dnie poświęcam na pisanie doktoratu, czytanie książek i słuchanie muzyki. Czasem pójdę na basen lub jogę. Ale wszystko w zwolnionym tempie, bez przymusu. Jednak jestem osoba bardzo aktywną i na dłuższą metę tak bym nie mogła. Dlatego cieszę się, że następny dzień jest pełen biegania, załatwiania i zajęć ze studentami. Wtedy jestem tak zmęczona, że z radością witam dzień, w którym nie mam zajęć. Pola, ja - nawet nie będąc w ciąży - miewam pokręcone sny i już się do nich przezwyczaiłam. Ale w ciąży to dopiero science-fiction połączone z Kawką Najważniejsze to umieć się śmiać i podchodzić to tego z dystansem. A kiedy Twój Ukochany wróci do Ciebie z wojaży? Odpowiedz Link Zgłoś
madziki Re: Milego dnia 03.12.03, 15:55 Ja sprawiłam mojej mamie niespodziankę na święta i urodziłam się 21 grudnia, chociaż w planach miał to być dopiero styczeń. Pozdrawiam, MAGDA i maleństwo (13.05.2004) Odpowiedz Link Zgłoś
cardamomo Re: Milego dnia 03.12.03, 16:38 Jak ja się cieszę, że taki ruch na naszym wątku! Czy nie wydaje się Wam, że zwierzaki wyczuwają nasz "odmienny stan"? Mój kocur nie daje mi spokoju - masuje mi brzuch, wchodzi mi na głowę i przysysa się do szyi. Ach, jak lubi stanąć o poranku na mojej obolałej piersi, zapaść się w nią ciężką łapą i patrzeć w dal... Auuuu!! Zrzucam go na ziemię, a on z wielce obrażoną miną idzie na śniadanie. Ostatnio zauważyłam, że nawet, kiedy wyleguję się w łóżku do 11 (czasem się zdarza...), on śpi ze mną, bez potrzeby opuszczania łóżka. Leniuch jeden. Co do zakupów świątecznych, to jak zwykle nici z mojego postanowienia kupienia wszystkiego do końca listopada. Mam prezenty dla dzieci mojego brata - ręcznie robiony samochód (sama bym taki chciała mieć) i ręcznie uszytego misia. Dla ukochanego na Mikołajki banalnie koszula w paski, dla mamy książka o robótkach na drutach i... jeszcze wszystko przede mną. Mam zamiar wybrać się na poszukiwania w poniedziałek przed południem, to chyba jedyna nadzieja na to, że będzie choć trochę mniej ludzi. Ostatnio pomyślałam, że najchętniej kupiłabym wszystkim szklane kule z welonkiem w środku (welonek to złota rybka, gdyby któraś z Was nie wiedziała:- ), ale jak ja przetransportuję te kule? Na szczęście nie tak dużo mam tych prezentów do kupienia. Zauważyłam, że przedświąteczny szał objawia się w ludziach na różne sposoby - zauważyłyście kolejki w cukierniach? Jak Wam kiedyś pisałam, zrobiłam ciasto na świąteczne pierniczki, które musi leżeć w lodówce 4-5 tyg, termin pieczenia wypada mi na 20.12 i zaglądam co jakiś czas, żeby sprawdzić, czy nie spleśniało. Hmn, muszę powiedzieć, że na razie nieźle się trzyma. Też czasem tęsknię za L4, ale niestety pracuję "na swoim" i nie mogę sobie odpuścić, bo mamy dużo przedświątecznych zleceń. Ale - podobnie jak Julia - nie wyobrażam sobie nicnierobienia, bo mam okrutne wyrzuty sumienia. Zresztą, dobrą stroną tego stanu rzeczy jest to, że nie mam czasu na myślenie o wadach wrodzonych i dni mijają bardzo szybko, a ja z coraz większą radością oglądam brzuszysko w lustrze. Czy na Waszych brzuchach też pojawiają się włosy? Czy zaczynam zamieniać się w Panią Szympansicę? Dobrze, kończę już, bo muszę bieeeeec!!! pa, pa Odpowiedz Link Zgłoś
pola777 BEDZIE CHLOPAK!!!!!!! 03.12.03, 18:20 Dziewczyny, Moj Dave nazwal mnie czarownica)) Od dnia numer jeden czulam ze chlopak, wymyslilam imie, mowilam 'he', 'him' i zawsze Noah Noaś itepe) Dzis rano dostalam strasznych boli brzucha o 7, nie przeszlo do 15 w zwiazku z czym juz nie chcialam czekac na wizyte jutrzejsza tylko wskoczylam w taxi i podjechalam do szpitala w ktorym lezalam zeby obejrzal mnie lekarz dyzurny (ktory jest znajomym mojego lekarza prowadzacego) i powiedzial ze wszystko normalnie ale jesli nie przejda bolesci to na obserwacje... A moje kochanie przylatuje w piatek i to nasze ostatnie dni zanim pojedzie do Australii,,, blagam trzymajcie kciuki...!!! Nie chce wracac do szpitala... No tak czy siak dzidzius bardzo duzy, ladnie rosnie i wszystko ok tylko skad te bolesci??. Jutro mam isc jeszcze na dopochwowe zmierza mi szyjke macicy i zobaczymy czy ok. Mialam takie bole jak monstrualne menstrualne,zwijalam sie po 3 nospach w klebek...boli was brzuch w ogole?? Odpowiedz Link Zgłoś
pola777 kocia milosc 03.12.03, 18:22 Elizo, wiem o co chodzi ale to podobno normalne. Moja kotka ma 16 lat i nigdy nie byla pieszczochem a wrecz przeciwnie, zawsze swoimi drogami W tej chwili spi ze mna na poduszce i najchetniej to caly czas by przy mnie warowala, misje sobie jakas wymyslila chyba Odpowiedz Link Zgłoś
mamamona MAJ 2004 03.12.03, 23:01 Pola, trzymam za Was kciuki. mnie też dziś brzuch boli, może nie aż tak strasznie, ale boli, a rzadko mi się zdaża. może to pogoda? albo dziecko rośnie i macica się rozszerza? na pewno wszystko będzie dobrze. no i gratulacje że chłopak! dlatego tak Cię molestuje, już od pierwszej zygoty. chłopcy mają to we krwi )) u mnie nie dość że ten ból brzucha, to jeszcze Polcia wiedźma do dziś ciąga mnie za bluzkę z krzykiem: da! da!, i do dziś wciąż ją karmię. częstotliwość ograniczam jak mogę, ale w chwili stresu, bólu (bo ząbki rosną) czy po prostu nudy, mama da! krzyczy ta mała jędza. wciąż liczę na ten niesprawdzony naukowy fakt, że jak mama w ciąży, to jej się mleko zmienia, i dzieci same rezygnują. na razie dochodzimy do tego, że Polcia będzie objadać noworodka )) u nas mopsy nic nie czują. bawią się jak zawsze, no i dużo spią, jak my (dziś do 9 wszyscy! a na ogół Polcia o 7 wstaje). pozdrawiamy mroźniej już. komplet prezentów już mam, zostają mi tylko nagłe olśnienia, i wtedy ewentulanie coś się dorzuci )) pozdro ziomale (dziś na nemo byliśmy wszyscy, nie na babykinie, i było za głośno. Polcia się strasznie bała tych huków, tak strasznie, że aż zasnęła. a moje drogie, i mojej córeczki to objaw nadmiaru wrażeń, od maleńkości ucieka w sen, spryciurka )) no to pa! Odpowiedz Link Zgłoś
malgog Re: MAJ 2004 04.12.03, 09:36 O Jezu dziewczyny ja też miewam głupie sny, o tym, że na pączątku ciąży śniły mi się dzieci z zespołem Downa to już chyba pisałam. Brzuszek mnie też pobolewa czasami, ale ja w zasadzie unikam brania wszelkich medykamentów, nospy też , szczególnie, że kiedy leżałam w szpitalu szpikowali mnie nospą 3x dziennie. Czekam, aż przejdzie - do tej pory zbyt mocno nigdy nie bolało. Mój Kuba znowu jest chory - już prawie wychodził po 5 tygodniach kaszlu a wczoraj wieczorem znowu temperatura podskoczyła ponad 38 i kaszel potwornie duszący. Zwariować przyjcie - dzisiaj znowu lekarz no i od poniedziałku musze się głowić co z dzieciakiem zrobić tzn. z kim go zostawić bo o przedszkolu mogę zapomnieć, a zaczął się nawet przyzwyczająć. Obłęd. Do tego wszyscy chorzy, po cichu liczyłam na teściową a ta chora na grypę, też nie wiem który tydzień się to ciągnie. Mąż też zaziębiony ale chodzi do pracy tylko ja trzymam się dzielnie. Niech ta jesień i zima w końcu się skończą - ja jestem ciepłolubna więc teraz nie czuję się najlepiej (oczywiście psychicznie). Acha, czy są wśród nas Basie ???? Dzisiaj ich święto - wszystkiego najlepszego (moja najukochańsza koleżanka też nosi to piękne imię). No i święto mojego męża, który właśnie dzisiaj kończy ...... duuuuużo lat, tak więc wieczorem drobna imprezka w gronie rodzinnym. Dziewczyny piszcie dużo - świetnie się czyta wasze opowieści o snach, książkach, piersiach, kłopotach z dziećmi (wieczna-gosia) - super. Trzymajcie tak dalej. Całuski w ten zamglony poranek. P.S. Czy wybrałyście już szpitale w których przyjdą na świat wasze maleństwa, a może idąc za przykładem wiecznej-gosi będziecie rodzić w domu ? Pozdrawiam Małgosia Odpowiedz Link Zgłoś
juliaaaaa Re: MAJ 2004 04.12.03, 09:59 Pola, gratulacje chłopaka!!!! A zatem Twoje przeczucia się sprawdziły, czarownico. Mam nadzieję, że i pod moim sercem rośnie dorodny chłopak. Choć bardzo grzeczny, bo bóli nie mam żadnych, a kopnięcia to raczej muśnięcia. Pola, trzymaj się dzielnie i nie dawaj żadnym bólom. Poza tym jak przyleci Twój Ukochany, to żaden ból nie straszny Mona, co jakiś czas zaglądam do zdjęć i podziwiam Twoją Poleczkę i psiaki. Wszyscy jesteście cudni. Pisałaś kiedyś, że będziesz w grudniu w jakimś czsopiśmie. Czy dla takiej gapy jak mogłabyś powtórzyć nazwę czasopisma i powiedzieć na której stronie będziesz? Chętnie się zaopatrzę Małgosiu, czy masz już wyniki amnio? Moje przyszły dopiero w tym tygodniu, zatem 6 tygodni od wykonania-strasznie dłuuugo. Ale najważniejsze, że już Downy nie będą mi się śniły. Co do szpitala, to na razie obstawiam Damiana, ale poród w domu też byłby fajny, zwłaszcza gdyby odbierał go mój mąż... Słyszałam w Trójce, że w sobotę ma spaść śnieg. Byłby to piękny prezent na Mikołajki, bo ja uwielbiam, gdy jest biało. Co to za święta bez kuligu? Odpowiedz Link Zgłoś
dona29 witojcie;-)))))hej;-)))) 04.12.03, 10:14 po góralsku was dziś witam, w ten cudowy L-czterowski poranek)))Widzę,że już Pola posiada wiedzę,jaką i ja chciałabym sie poszczycić.Gratuluję!Ja niestety mam mieszane uczucia - i nie wiem,czy moja podświadoma chęć urodzenia tym razem dziewczynki,nie wpływa na moje przeczucia...W pierwszej ciąży wyraźnie czułam,że noszę w sobie małego dżentelmena i to się sprawdziło - tyle,że wtedy nie preferowałam żadnej płci.A teraz...cóż..poczekam i zobaczę.A propos - od którego tygodnia można stwierdzić płeć? Co do bóli brzucha - przyznam,że nie miewam takich problemów,a moje kopnięcia to zdecydowanie "pukanie" - najlepiej odczuwalne wieczorem,kiedy leżę. A teraz mam prośbę - powiedzcie mi...czy po mału rozglądacie się w sklepach z dziecięcymi akcesoriami???Mnie potwornie korci - ale nie mam odwagi,chociaż właśnie doliczyłam się,że będąc w ciązy z Jasiem - już kompletowałam różne gadżeciki. Co do szpitala...wygląda na to,ze będe rodzić w MSWiA.Ale ta decyzja jeszcze może ulec zmianom. Julio - nie mieszkam koło Pól Mokotowskich,a pracuję tam...hmm..w pewnym Urzędzie,który z racji Twojego zamiesziwania na Ochocie,powinien być Ci znany,hi,hi)))))Wiesz,o czym mówię???)))))))))))))) Moc całusków i milusieńkiego dnia - lecę po prezenty Mikołajkowe,pa,pa)) Odpowiedz Link Zgłoś
pola777 :)))))))))))))))) 04.12.03, 11:54 nie mam pojecia w jakim szpitalu chce rodzic, w ogole o porodzie chce myslec jak najmniej do czasu gdy nastanie, a potem chce szybko zapomniec- narazie mam tendencje do takiego myślenia- jako bardzo mlode i zestresowane dziewcze (hłe hłe) A co do dzieciecych akcesoriow to szperam czasem po roznych internetowych stronach, przegladam ciuszki Gap ktore sa boskie i najchetniej to juz kupowalabym...ale nie widze po prostu potrzeby. Jestem pewna ze zaczne kupowac za dwa,trzy miesiace tak aby wszystkiego pozniej nie musiec sprowadzac naraz bo to zbyt duzy wydatek...I porod i bank krwi pepowinowej- to wszystko kupa pieniedzy..! Z kolei teraz nie chce zapeszyc- chociaz w te zapeszania itepe to głupota czysta wierzyc..trudno to wierzeniem nazwac bo zdrowy rozsadek mowi co innego ale skoro glupie przesądy do głowy od maleńkosci nam wpajano to skorupka nasiąka. W sumie wierzę w silniejszą Opatrzność niż w czarnego kota wiec 'hipokryzją' jest myslenie o glupotach. Ok- zrymowalo mi sie czyli sie zapedzam. Wiem, dziwne z tym przeczuciem o plci dzidziusia ale w koncu bylo 50/50 a nie jeden z dziecieciu.. tak czy inaczej bylam pewna i zadnej niespodzianki mi to nie zrobilo. Mial byc chlopak i jest))))) Wymarzony od dawien dawna. nie planowany co prawda, ale chciany)) Dona, podobno juz w 19 tygodniu mozna stwierdzic. W 15-16 jeszcze moga pomylic lechtaczke z siusiakiem Tak w ogóle to oddaję laptopa dziś do serwisu, ide do fryzjera pierwszy raz od wrzesnia i spiesze na usg komputer bede miala dopiero w poniedzialek...ale w przyszlym tygodniu bede zajeta ukochanym- wiec nie martwcie sie o mnie gdybym chwilke nie pisala *buzka*. JULIO: masz ogromnego czarnego psa i chodzisz po Polach Mokotowskich- ja mieszkalam obok Pol Mokotowskich zanim przeprowadzilam sie do Londynu rok temu, i kojarze jak przez mgłe dwa ogromne czarne psy. Ja wtedy jezdzilam na rolkach główną alejka a obok mnie biegl mlodziutki owczarek niemiecki. Albo i bylam bez rolek i najczesciej sama z psem na spacerze. Blondynka dlugie wlosy i zwariowane pol - szczenie obok. Pamietam ze zawsze uciekalam przed duzymi czarnymi psami bo balam sie ze zjedza mojego Noxa NAZRAZIE Odpowiedz Link Zgłoś
cardamomo Mission Pregnancy 1 04.12.03, 11:55 Witojcie U mnie dziś laba, nie idę do pracy, a na zakupy świąteczne. Spałam do 11 (a co!) i właśnie przymierzam się do śniadanka. Mój kocur też ma chyba MISSION PREGNANCY 1, ale biedaczek jeszcze nie wie, że jego opieka i poświęcenie obróci się przeciwko niemu. Nie kojarzy jeszcze, że piszczące dzieci, które nas odwiedzają, a przed którymi musi uciekać do szafy, to efekt tej samej magii, która tak go dziś ekscytuje. Hmn, sam jest ojcem czwórki dzieci i kiedyś znajomi przyszli do nas z jego nie wykastrowanym, rocznym synem, który był dla niego bezlistosny. Tak to jest - dzieci są niewdzięczne, bez wyjątku Ja czuję się cudownie po wczorajszej jodze - leniwe cielsko musiało trochę popracować, a Ludek pewnie się zastanawiał nad szaleństwem swojej matki, obracającej brzuch na wszystkie strony. I zamierzam tak trzymać. Pozdrawiam Was ciepło. Dziś sniło mi się, że spadł śnieg, więc może naprawdę spadnie w sobotę i będzie piękna zima? No bo przecież bez śniegu nie ma Mikołaja, bo sanie nie pojadą po betonie... )) Odpowiedz Link Zgłoś
mamakuba Re: Milego dnia 04.12.03, 12:10 he, he ja przetrzymałam moją do 23 grudnia A. Odpowiedz Link Zgłoś
wieczna-gosia Re: Milego dnia 04.12.03, 12:44 Pola Mokotowskie rulezzz! Jak czasami z tymi czarnymi psami zobaczycie taka kuleczke ze skalami pod pacha to wlasnie ja lece na wydzial geologii ) ktory tuz za polami sie znajduje ) Przez pola latam bo to okazja do spacerku a leniuch to moje drugie imie i na taki bezcelowy spacer nigdy nie moge sie wybrac )) Odpowiedz Link Zgłoś
mamamona Re: Milego dnia 04.12.03, 12:44 no Dziewczyny, wyraźnie czuć u Was rozprężenie świąteczne! u nas większy spokój, na razie w tym tygodniu na luzaku spotykam się z klientami, i kompletuję prezenty, które zresztą jak już wspominałam mam prawie wszystkie. Julio, cieszę się że nas sobie oglądasz, właśnie po to są te zdjęcia na zobaczcie! )) wrzuciłam nowe, może jutro już będą (wrześniowo-listopadowe). za jakiś tydzień ukaże się styczniowy numer Dobrego Wnętrza z cyklem w środku Co może architekt (ja np. umiem pływać, śpiewać i gotować ))), tytuł kretyński, ale promocja architekta jest, a to najważniejsze )) ja z Agnieszką występujemy jako jedna osoba, nawet we wstępniaku tego cyklu mam fotę z podpisem: Monika Dmitruk na tropie, hłe hłe. do tego będzie wystawa w Recarmiere na Wilczej od 15 stycznia, ale zaproszeń na razie nie mam (dam jak będę miała, koło 50 do rozdania )) mi się też marzy śnieg, bo szaro, buro i ponuro, wcześnie słońce gaśnie, a tak, to aż się chce z dzieckiem wychodzić. Polcia grzeczna jak zawsze )) ale co bym o niej nie mówiła, to dobre z niej maleństwo, gdyby było inaczej, pewnie tak szybko byśmy się nie zdecydowali na drugie. na razie jest w etapie totalnej zazdrości o mamę, i wścieka się i na tatę, i na mopsiki, i na komputer ))) ale jak to mawiał Freud: dzieci nie są złośliwe, są złe... hmmmmmmmm ))) pozdrawiam Was mocno, stwierdzić podobno można od 15-16 tygodnia, ale lekarze potwierdzają od mniej więcej 19, bo lepiej widać) zakupów dla nowegorodka nie robimy, bo liczymy na prawie pełną amortyzację. Polcia ma dużo ciuszków uniseksownych, a co trzeba to się dokupi. na początku i tak dziecko dużo śpi (i sysa!!!!!!), i często się je przewija, więc dla nas świetnie sprawdziły się śpioszki Mothercare rozpinane po całości. właściwie dopiero w 3 miesiącu był sens w coś Polcię przebrać (mimo wielu pięknych ubranek, po pierwszym tygodniu totalnie się zniechęciłam rozbieraniem i ubieraniem, i Polcia okupowała swoje śpioszki non stop ))) pozdrowienia mocne ))) Odpowiedz Link Zgłoś
malgog Re: Milego dnia 04.12.03, 14:00 Kochane koleżanki ... No więc korzystając z chwili czasu przeczytałam prawie wszystkie zaległości i stwierdziłam, że jest dużo o wszystkim. Tak trzymać. Obejrzałam sobie dokładnie wszystkie dzidziusie czyli Kubusia Ani (mamakuby) i Polcię Moniki (mona) (sorki, jeżeli są jeszcze inne, ale nie zauważyłam) i stwierdzam, że dzieciaczki są po prostu urocze, więc nic dziwnego, że zdecydowałyście się tak szybko na kolejną dzidzię. Urocze i słodkie, że możnaby zjeść, Kubuś Ani wydaje się być takim dobrze zbudowanym chłopczykiem, natomiast Pola jest chyba drobniutka (może lepiej, zawsze to lżej nosić na rękach). Mój urwis do lekkich nie należy, więc wiem co to znaczy. Zazdroszczę Wam, spacerujących i biegających z psami po Polach Mokotowskich - tam jest super - moja teściowa mieszka przy Polnej więc na Polach bywam częstym gościem, szczególnie latem. Ja mieszkam na Bemowie. Tam jest parszywie, ale mam nadzieję,że jak spłacimy kredyt mieszkaniowy (chyba, że wcześniej od zaciskania pasa umrzemy z głodu) to przeprowadzimy się do bardziej zielonej części W-wy, a może poza. Mój Kubuś ma zapalenie płuc. Właśnie dziadek dzwonił po powrocie od lekarza - dostał antybiotyk - jutro znowu do lekarza na kontrolę i sprawdzenie czy aby na pewno idzie to w kierunku zapalenia płuc. No to przedszkole mam z głowy do końca roku i tylko ból głowy co robić z dzieciakiem do Świąt. Nie znam jeszcze wyników amniopunkcji, więc trzymajcie kciuki dziewczyny - mam dzwonić dopiero około 10 grudnia, a więc już za kilka dni. Trochę jestem w strachu. Być może nieuważnie czytam ale dawno nic nie słyszałam od ksel. KSEL odezwij się, pamiętam, że Ty również miałaś robić amnio - co z wynikami, czy już znasz ? Mam nadzieję, że wszystko w porządku. Małgosia Odpowiedz Link Zgłoś
madziki Re: Milego dnia 04.12.03, 14:22 Ja jeszcze nie wybrałam szpitala, w którym chciałabym rodzić. W Łodzi zbyt dużego wyboru nie mam. Na każdy ktoś narzeka. Jeśli nie będzie komplikacji, to każdy z nich da się przeżyć. Tak naprawdę to wolę na razie nie myśleć o porodzie. Lekko mnie to przeraża. Sny, ach sny... ja też miewam strasznie pokręcone ostatnio. Pamiętam je rano, po czym zapominam. Dzisiaj np. leciałam samolotem, który miał problem z wylądowaniem, nie mógł się zatrzymać. Potem wysiedliśmy z niego z mężem i setką pakunków, których nie mieliśmy jak zabrać na jeden raz. Nie wiem dlaczego, ale niosłam w ręku słoik z ogórkami kiszonymi, bez żadnej torebki i w pewnym momencie pokrywka została mi w ręku, a ze słoika wysypały się wszystkie ogórki, które zaczęłam zbierać między nogami idących ludzi. Co dziwne, słoik się nie potłukł... Szkoda, że nie widzicie mojej kici, co teraz wyrabia... złapała łapkami mój łokieć i wtuliła głowę w moją rękę... to jest czas na spanie i mizianie, a nie pisanie na jakiejś klawiaturze. Od czasu do czasu pomasuje mi brzuszek lub piersi i śpi dalej na kolanach. No i nie pozwala mi teraz ruszyć ręką... Ach te moje futrzaki. Co ciekawe do męża w ogóle nie wchodzą na kolana, ani w nocy nie masują. W ogóle z kotami u mnie było tak, że kupując pierwszą kicię, mąż miał nadzieję, że jego wybierze sobie jako pana. Niestety nic z tego, kicia jest moja. Potem zdecydowaliśmy się na drugiego kociaka, żeby pierwsza nie czuła się samotna. Tym razem mąż był przekonany, że ta to już na pewno będzie jego... Niestety ta druga również mnie sobie wybrała. Nie pomagały tłumaczenia, że mnie od dziecka nazywano "kocią mamą". Jego koty traktują jako dużego kota do zabawy i jest niepocieszony. Jeśli chodzi o rzeczy dla maleństwa to moja siostra i kuzynka szykują już dla mnie torby ubranek takich lepszych. Do tego od siostry dostanę wanienkę, przewijarkę, spacerówkę za jakiś czas i inne tego typu rzeczy. Sama rozglądam się tylko za łóżeczkim, bo to które ma siostra przeżyło już 4 dzieci i nie jest w najlepszym stanie. O nowych ubrankach już mówi babcia, czyli moja mama, która uwielbia kupować wnukom ciuszki (u mojej siostry ma już trójkę do rozpieszczania). Z kolei dumny dziadek, czyli mój tata, tradycyjnie kupuje wózek głęboki dla wnuczątka (mojej siostrze też kupił lat temu kilka, ale tamten już więcej nie przeżyje). Tak to u mnie wygląda. Jak widać cała najbliższa rodzinka bardzo się cieszy i przeżywa pojawienie się nowej istotki. Pozdrawiam Was słonecznie, mimo tego ponurego dnia, MAGDA i maleństwo (13.05.2004) Odpowiedz Link Zgłoś
ksel Re: Milego dnia 04.12.03, 14:37 Pisałam troszkę wyżej, ale powtórzę , że wyniki amnio mam ok.19 grudnia, więc jak będą to napiszę - wierzę że dobre. Siedzę teraz w pracy i moja dzidzia podskakuje - zresztą tak już od paru tygodni, teraz jest 19. Przytyłam już 4 kg i noszę już spodnie ciążowe. Wagą sie specjalnie nie przejmuję bo w poprzedniej ciąży przybyło mnie 12 kg, a syn wyssał ze mnie przez pierwsze dwa miesiące 14 kg, więc mam nadzieję że tym razem też tak będzie. Czuję się dobrze, tylko morfologia kiepska, ale ja mam normalnie nie rewelacyjną, więc przestałam się przejmować. Faszeruję się Hemoferem i już. Zastanawiam się nad wyborem szpitala i wszystko przemawia za tym, że będzie to Solec, choć poprzednio rodziłam na Madalińskiego. Pozdrawiam Was ciepło. Marianna Odpowiedz Link Zgłoś
juliaaaaa Re: Pola Mokotowskie! 04.12.03, 18:38 Czytam Wasze posty i widzę, że wiele z Was jest jakoś "związanych" z Polami Mokotowskimi: przez psa, rolki, pracę lub teściową Pomyślałam sobie, że miło byłoby zrobić tam spotkanko nas-ciężarówek. A ponieważ teraz wszystkie jesteśmy zalatane i zaaferowane przygotowaniem do świąt, proponuję styczeń. Wtedy na pewno będzie śnieg i Pola będą wyglądały bajkowo. A potem możemy wybrać się na gorącą herbatę na rozgrzewkę. Co Wy na to? Wczoraj miałam przyjemnośc poznać Elizę i powiem Wam, że w "realu" jest jeszcze sympatyczniejsza niż w internecie Więc myślę, że i my polubiłybysmy się na żywo. Pola, szczupła blondynka z długimi blond włosami biegająca po Polach- ach, to kiedyś byłam ja. Teraz to raczej kuleczka z krótkimi włosami, która niebezpiecznie zbliża się do nieprzekraczalnej granicy 60 kg... Ale ja też chętnie jeżdżę na rolkach po Polach, więc może umówimy się na lato? Dona, czyżbyś pracowała w Urzędzie Dzielnicy Ochota??? Bo ja muszę po nowym roku wymienić dowód i prawo jazdy, więc jakaś miła i ciepła urzędniczka by się przydała. Ale ten urząd jest daleko od Pól, więc może jakiś inny? Odpowiedz Link Zgłoś
dona29 hi,hi,hi;-))))))))))) 04.12.03, 18:53 Julio - wymienię Ci te prawo jazdy - masz jak w banku!!!!)))))))))))) obiecuję! a co do dowodu,to też się nie martw))tylko błagam,nie mów do mnie "urzędniczka",bo mnie trzesie..brrrr.... To fakt,że Pola, to kawałek od Grójeckiej ale ja często wracałam sobie na piechotę do PM a stamtąd dalej do domu na Okęciu,już autobusem.Ale to było dawno - teraz mieszkam na Bemowie (Małgosiu,może jesteśmy sąsiadkami??)i nie pamiętam,kiedy jechałam autobusem. Jestem jak najbardziej za spotkaniem wśród ośnieżonych Pól Mokotowskich (jak nie będzie śniegu,to cos wymyślimy). No i bardzo zaciekawiło mnie Wasze spotkanie!Nawet...może troszeczkę Wam zazdroszczę?))))))))))))Całusy sto dwa! Dona Odpowiedz Link Zgłoś
cardamomo Re: hi,hi,hi;-))))))))))) 04.12.03, 19:43 No i jest czego zazdrościć Opiłyśmy się czekolady na gorąco, ale wcześniej grzecznie poćwiczyłyśmy tracąc kalorie. Bardzo mi się podoba pomysł zimowego spotkania na Polach, a potem herbata (najlepiej po górolsku, z prądem Wiem, że niektóre Forumowiczki spotykają się już po narodzinach dzidziusiów na spacerach (albo w pubach, o zgrozo!!!), to my też byśmy mogły, prawda? Ja wybieram się jutro do salonu SPA na poklepywanie i masowanie twarzy, bo patrzeć na siebie nie mogę. Jestem taka zszarzała, a cerę mam jak w okresie dojrzewania (tylko chyba nie mojego, bo podczas mojego byłam gładka jak pupa noworodka). W dodatku postanowiłam właśnie teraz zapuszczać włosy, co kiepsko mi wychodzi i, nie daj Boże, ktoś by mi polecił teraz genialnego fryzjera, a z planów długowłosej matki noworodka wyjdą nici. Dobrze, kończę już, zabieram się za projektowanie nieistniejącego ogrodu... (Dziś znów przytachałam do domu księgi o roślinach ogrodowych, przecież mi też się należy prezent świąteczny) Uściski, Eliza P.S. Julio, zdradzisz nam przepis na Tiramisu? Może zrobiłabym na niedzielę... Całus z najpozytywniejszymi pod słońcem fluidami Ci ślę..... Odpowiedz Link Zgłoś
madziki ;-( 04.12.03, 20:22 Ja też bym się spotkała, ale nie mieszkam w Warszawie. Mój mąż to rodowity Warszawiak od 4 pokoleń, ale dla mnie przeprowadził się do Łodzi, gdzie obecnie mieszkamy. W Warszawie jedynie pracuje, a ja siedzę sama całe dnie w Łodzi. Dzisiaj mnie naszło i odkurzyłam płyty ze starymi świątecznymi nagraniami. Chyba zaczyna mnie ogarniać nastój świąteczny. Pozdrawiam, MAGDA i maleństwo (13.05.2004) Odpowiedz Link Zgłoś
wieczna-gosia Re: hi,hi,hi;-))))))))))) 05.12.03, 02:01 (albo w pubach, o zgrozo!!!), Poniewaz jestem jedna z forumowiczek spotykajacych sie w pubach to spiesze zdementowac Wcale nie o zgrozo, gdyz warszawianki umawiaja sie w pubach BEZ dzieci ewentulanie w takowych knajpach co to wyposazenie dla dzieci maja czyli nie jest tam nadymione ani nic i ogolnie jest milo. Na spotkanie na polach czesciowo sie pisze. Czesciowo gdyz jak znam zycie jak taka juz mocno napeczniala bede miala do wyboru przyjsc z dziecmi (i wykrzykiwac do was z daleka) a nie przyjsc- wybiore to drugie. Mam zgryza z Ola ktora zostala wybrana jako aniolek na jaselka a dzisiaj moj aniolek chrypi jak stary pijak. Jutro do przedszkola nie pojdzie i niestety jaselka tez staja pod znakiem zapytania gdyz nie zdarzy sie dziecina nauczyc tekstow i w ogole jak przyszly tydzien przelezy. A to na oko wyglada na ostre zapalenie gardla, czyli tydzien w domu jak obszyl. Aniolek zrozpaczony, nie musze dodawac... Odpowiedz Link Zgłoś
mamamona Re: Milego dnia 05.12.03, 00:38 no, Ksel, ja rodziłam na Solcu, i jestem bardzo zadowolona. trochę mi położne rozwaliły koncept rzucając mnie na fotel przy skurczach partych, ale poród mimo komplikacji obył się bez cienia stresu (nawet nie zdążyłam się zmartwić, że coś nie tak, jak juz Polcia była na moim brzuchu), a opieka nad noworodkiem i mną jako położnicą to zupełnie niepodobna do niczego, co pamiętam z polskich szpitali. mi się bardzo podobało. jestem za spotkaniem,w śniegu czy nie, z dziećmi lub bez, z prądem lub ze świeczką )) Polcia lekutka, drobniutka, inaczej niż ja całe szczęście. niestety dla mnie otworzyli w Warszawie już jakiś czas temu sieć H&M, gdzie ubranka są najtańsze z wszystkich zachodnioeuropejskich sieci, a takie piękne! dziś kupiłam Polci chińską sukienkę ze stójką na rozmiar 86 i piękną sukienkę Bożonarodzeniową. rany, mnie nigdy nie pociągało ubieranie lalek, ale własna córeczka pięknie ubrana, to rozkosz. chyba nadrabiam stracone przyjemności dzieciństwa! ))) lecę na spanie, dziś wcześnie, jutro pierwsze spotkanie dopiero o 11, i bardzo dobrze. pozdrawiamy mocno )) Odpowiedz Link Zgłoś
malgog Re: Milego dnia 05.12.03, 09:15 Ja też się piszę na spotkanie w styczniu, pewnie bez dzieci bo jak znam życie to któreś będzie chore i rozsiewające zarazki itd. (jak mój aktualnie). Dzisiaj na tym kończę, bo Kuba miał w nocy temperaturę i oczywiście mama czuwała z podawaniem leków, w związku z czym spałam może ze 3 godziny. Jestem padnięta. P.S. Co do Bemowa to ja mieszkam w nowych blokach na Powstańców Śląskich przy Wrocławskiej, z tyłu za Mc Donaldem. Całuski Małgosia Odpowiedz Link Zgłoś
dona29 do Małgosi;-))))))) 05.12.03, 09:21 No wiesz Małgosiu!A ja mieszkam przy Wrocławskiej ale z przodu McDonalda! Wiem,gdzie mieszkasz- często chadzam po Twoim pasażu handlowym no i do klinki Septima -Med! Jesteśmy bliżej,niż myślałam))POZDRAWIAM SĄSIADKĘ)))))))))) Odpowiedz Link Zgłoś
mamakuba Re: do Małgosi;-))))))) 05.12.03, 09:57 Jak ja bym sie z wami chetnie spotkała,ale z opola to 4 godzinki i jeszcze zima, z warunkami na drodze może byc róznie. Ale Wam zazdroszcze... Odpowiedz Link Zgłoś
malgog Re: do Małgosi;-))))))) 05.12.03, 10:18 No więc rozdziela nas jedynie ulica Powstańców Śląskich. Mam nadzieję na spotkanie, tym bardziej, że zauważyłam, że siedzisz sobie spokojniutko w domku na zwolnionku. Tylko pozazdrościć. Ja pewnie też wkrótce wyląduję na zwolnieniu bo mały do końca roku nie pójdzie już do przedszkola i muszę coś z nim zrobić tzn. z kimś go zostawiać i najprawdopodobniej tym kimś będę JA, no bo przecież nie ma jak z mamą w domku. Całuski Małgosia Odpowiedz Link Zgłoś
cardamomo Re: w pubach, o zgrozo;-) 05.12.03, 12:24 Zastanawiałam się, która pierwsza zareaguje, to była prowokacja))) Popijam herbatę jaśminową, zjadłam kolejną porcję kanapek z żółtym serem i pastą łososiową (ostatnio jestem na diecie kanapkowej z żółtym serem i posiłek ten jem 3 razy dziennie), za chwilę muszę wyjść z domu i wrócę późno, więc proszę mi tu dużo napisać, żebym miała, co czytać. Zwłaszcza liczę na nocną sowę - Monę A właśnie, Mona, wczoraj/dzisiaj zaglądałam na Zobaczcie i widzę "A tu Pola z mamą" i myślę sobie, O! Wreszcie zobaczę naszą Monę. A tu wielkie rozczarowanie, bo Mona to Woman in Black w czarnych okularach, no nie! Ale Polcia to chyba nie wdała się w Mamę z tymi pszenicznymi włoskami i błękitnymi ślepkami, co? Kochane, znowu szukam czegoś do czytania i liczę tu na Waszą współpracę i dogłębną znajomość literatury światowej... Być może niedługo zobaczycie mnie w Wiadomościach: "Mieszkanka Warszawy, z zimną krwią zamordowała swojego kota. Sąsiedzi mówią, iż wcześniej nie zauważyli u niej podejrzanych objawów mogących świadczyć o jej daleko posuniętym okrucieństwie...". Tak, tak. Mam w domu przwdziwego ochroniarza i dozorcę w jednym, który mnie w dodatku molestuje pocałunkami o poranku, w środku nocy i podczas dnia. Teraz np siedzi przy klawiaturze i patrzy mętnym wzrokiem z pytaniem: jak tu sie wdrapać jej na szyję i zasłonić cały ekran? Brrrr, ratunku! Kocham go strasznie, ale ten bydlak nie daje mi chwili wytchnienia uaaaaa Uściski, Eliza P.S. Na dzień dzisiejszy (postanowienie od dawnych czasów) będę rodzić w Damianie, mimo argumentu "Ale oni nie mają sprzętu do ratowania noworodków!". Poza tym to najbliżej mojego domu, więc liczę, że Ukochany nie będzie miał wymówki, żeby siedzieć ze mną tam non stop (no może, prawie...) Odpowiedz Link Zgłoś
juliaaaaa Re: Pola Mokotowskie! 05.12.03, 13:25 Cieszę się, że tak ochoczo podchwyciłyście temat spotkania w styczniu. Co powiecie na niedzielę - 18? Połowa miesiąca, zdążymy odsapnąc po sylwestrowych szaleństwach. Dzieci, psy, koty i inne przydatki mile widziane Jeśli macie już kalendarze na przyszły rok, to wpisujcie sobie rezerwację na ten dzień. Aniu, z Opola to masz rzeczywiście kawałek. Miesiąc temu odwiedziłam tam moją przyjaciółkę. Tak się złożyło, że miałyśmy tylko dzień na spotkanie, więc jechałam do nieh prawie 5 godzin, gadałyśmy przez pięć, a potem tego samego dnia wracałam prawie pięć godzin... Ale czego się nie robi dla najbliższych. Magda, rozumiem Cię, bo mój kochany też nie jest z Warszawy i to dla mnie się przeprowadził. Ale wybraliśmy to miasto, bo wydaje nam się, że oferuje więcej możliwości. Ale skoro Twój mąż pracuje w Warszawie, to ma mieszkanie. Więc może na ten weekend przyjechałabyś razem z Nim? Dona, a jednak pracujesz w tym pięknym urzędzie Spadłaś mi z nieba!!!!! Czy zamiastrz urzędniczka mogę się do Ciebie zwracać "panienka z okienka"? A właściwie skoro masz dzidziusia pod serduszkiem, to "dostojna pani"? Na pewno się pojawię. Z racji zmiany stanu cywilnego muszę wymieć dowodzik, a potem konsekwentnie prawko. Mam nadzieję, że mi pomożesz przebyć uciążliwą drogę urzędniczą ))))))))) Pedzę zmienić opony na zimowe, bo mocno wierzę, że jutro spadnie śnieg. miłego dnia Julia Odpowiedz Link Zgłoś
dona29 Re: Pola Mokotowskie! 05.12.03, 14:27 Mam nadzieję,że będę mogła być.Mam dość specyficzną sytuację domowo - rodzinną,bo oprócz własnego syna,mam jeszcze 7-letnią pasierbicę - czasami trudno zorganizować opiekę. Mój Ukochany też nie pochodzi z Warszawy - więc małą nie bardzo ma się kto zająć oprócz mnie..ani babci ani dziadka,ni cioć i wujków)))Ale dołożę wszelkich starań. Faktycznie - dziewczyny z innych miast mają kłopot a raczej - poprostu brak możliwości przyjazdu.Mam wrażenie,że chętniej na takie wyprawy wybieramy się latem,kiedy słoneczko i aura bardziej sprzyjają)))) Małgosiu - dzieli nas tylko Wrocławska - mieszkamy po jej dwóch różnych stronach)) Julio - protestuję przeciwko Panience z Okienka)))) - bo nie pracuję w bliskim kontakcie z ludźmi - raczej zajmuję się weryfikacją dokumentów na prawo jazdy (a więc wydaję uprawnienia bądź nie) i przesyłam dane do Państwowej Wytwórni Papierów Wartościowych - praca od poczatku do końca przy monitorze;-( A teraz porzucam Was,na rzecz RYBY PO GRECKU Odpowiedz Link Zgłoś
madziki Re: Pola Mokotowskie! 05.12.03, 17:17 Mąż miał mieszkanie w Warszawie, ale je sprzedał. Planujemy budowę domu na trasie Łódź-Warszawa, ale to za jakiś czas. W każdym razie do pracy codziennie dojeżdża i jak na razie twierdzi, że mu to nie przeszkadza. My nie wybraliśmy Warszawy z kilku powodów. Przede wszystkim kupiłam w Łodzi mieszkanie zanim go poznałam i mam na głowie kredyty i inne tego typu sprawy. Do tego mam bardziej stabilną pracę w dużej firmie państwowej, a on po bezrobotnym znalazł pracę w Warszawie, która nie była jeszcze na tyle pewna. Poza tym dochodzi tu jeszcze aspekt rodzinny, chciałam być bliżej swoich, a mąż ze swoją rodziną i tak nie utrzymuje za bardzo kontaktu. Tak w życiu bywa. A co do spotkania, to wszystko okaże się w styczniu, czy dam radę podjechać czy nie. Opony już dawno zmieniłam na zimówki, ale to i tak nie pomogło na mokrej nawierzchni. Już drugi tydzień czekam na naprawę samochodu. Jeśli o koty chodzi, to moje też czasem są nie do wytrzymania. Ale są niesamowicie kochane i wszystko im wybaczam. Starsza przed świętami skończy dopiero rok, ale dla kotów to już wiek dorosły. Za to maluch ma dopiero 9 miesięcy, ale ciągle jest dziecinna, szalejąca, bawiąca się wszystkim. Może uda mi się jakoś gdzieś umieścić ich fotki, to podam adres. Pozdrawiam, MAGDA i maleństwo (13.05.2004) P.S. A w ogóle to chodzę dzisiaj strasznie rozkojarzona, o wszystkim zapominam. Też tak macie? Odpowiedz Link Zgłoś
wieczna-gosia Re: w pubach, o zgrozo;-) 05.12.03, 20:58 Na dzień dzisiejszy (postanowienie od dawnych czasów) będę rodzić w > Damianie, mimo argumentu "Ale oni nie mają sprzętu do ratowania noworodków!". > Poza tym to najbliżej mojego domu, więc liczę, że Ukochany nie będzie miał > wymówki, żeby siedzieć ze mną tam non stop (no może, prawie...) Cardamomo, alez oni maja sprzet do ratowania noworodkow!! Tzn. taki podstawowy jak kazdy oddzial polozniczy, ale maja. A specjalistyczny sprzet maja tylko instytut matki i dziecka, karowa i starynkiewicza bodajze Damian nie tyle nie mial sprzetu na poczatku swej dzialalnosci co nie mial doswiadczenia raczkowal itd. I wtedy faktycznie nie prowadzili ciaz zagrozonych, blizniaczych itp. Ale Damian ma teraz chyba z 10- 12 lat. No to czegos sie dorobil i to widac po procencie zadowolonych do niezadowolonych. Ja z checia bym rodzila w Damianie bo oni maja tam porody ambulatoryjne czyli dwie godzinki i fruuu do domku. W szpitalu publicznym trzeba sie wypisywac na wlasna prosbe, traktuja czlowieka jak idiotke w szoku porodowym i patrza jak na zbrodniarke ) Niestety takiej kaski z kieszeni nie wyloze a meza firma nie chce mi zasponsorowac ) Odpowiedz Link Zgłoś
mamamona Re: w pubach, o zgrozo;-) 05.12.03, 23:57 a ja jakoś nie mam zaufania (już ten wątek był). nie, żeby było aż tak świetnie na Solcu, że tylko ten, ale pamiętam reportaż na temat uszkodzenia dziecka po porodzie. to tak głęboko wpada w pamięć, chociaż uczciwie powiem, że pewnie w każdym szpitalu to się zdarza. sama biegam do Damiana do lekarza ginekologa, ale ciężko było by mi zaufać. tyle moje subiektywne uczucia. dziś tylko na chwilkę, bo jutro mam spotkanie o 9. Polci coś się pomieszało w główce, i zasypia teraz koło 23 (właśnie padła). nie da się jej uśpić ani przy cycku, ani lulając, ani licząc lampy (uwielbia to )). na odkładanie do własnego łóżeczka reaguje histerią. kładziemy się więc z nią na naszym łóżku, i śpiewamy: stary niedźwiedź mocno śpi. pokręci się, poskacze, kopnie nas tu i ówdzie (nazywamy to resetowaniem się dziecka )) i śpi! w końcu. śpi za to z nami do 9, i jak wcześniej wstaję, jest niezadowolona. sama nie wiem czy to dobra zmiana, bo fakt, że daje się nam rano wyspać, ale czasu dla siebie nie mamy całkiem. jak wspominałam Polcia ma teraz etap zazdrości o wszystkich i wszystko co zabiera moją uwagę, nie ma więc szans podciągnąć rysunków. dopiero jak zaśnie, stąd moje sowostwo )) Polcia ma mój kształt twarzy, bródkę, nos i czoło. oczy ma po tacie, i włosy też (Paweł jest brunetem, ale oboje mają zakola )). przez te oczy wydaje się być uderzająco do Pawła podobna (ja mam brązowe po mamie, a wszystkie elementy twarzy po tacie, i też wszyscy mówią: wykapana Lusia)). zresztą w tym wieku dziecko niepodobne jest do nikogo, oprócz uderzających wypadków. faktem jest, że cała rodzina Pawła widzi moje z Polcią podobieństwo,a moja Pawła z małą. jest taka naukowa teoria, że rodzina matki zawsze udowadnia ojcostwo ojcu (nawet jeśli z twarzy dziecko niepodobne do nikogo). u nas sprawdza się ta teoria w 100% ))) no, ściskam Was mocno, pozdrowienia senno-sowie. jutro za to po 13.30 mam wolne! pewnie rzucimy się w sajgon ostatnich zakupów prezentowych. ech! Odpowiedz Link Zgłoś
cardamomo Mona, wiedziałam, że mogę na Ciebie liczyć:-) 06.12.03, 01:17 ...nasza Sowo kochana. Ja wylądowałam w domu całkiem wcześnie, ale znowu nie mogę spać i kręcę się po domu i śpiącym Forum. Mam pytanie do doświadczonych Mam: dziś wybrałam się do kosmetyczki, przez 2 godz. leżałam plackiem na plecach i nagle poczułam okropny skurcz w prawym boku. Nie pomogło ani wstanie, ani siedzenie ani zmiana pozycji z pleców na boki. NIC. Pojechałam ze strachu do lekarza, powiedział, że to raczej normalne, bo dzidziuś siedział mi w prawym boku. zalecił No-spę i odpoczywanie. Trochę mi już minęło, ale nie całkiem. Czy to bobas tak rośnie i się rozpycha? Proszę, napiszcie czy też tak macie. Idę spać. Mój ukochany wraca dopiero w niedzielę, a dziś był jakiś taki ponury przez telefon i zrobiło mi się strasznie smutno Chciałabym pogadać sobie z kimś i się przytulić, a tu tylko namolny kocur powtarzający w kółko wrrrmrrr.:- ((( Mona, podoba mi się teoria o udowadnianiu ojcostwa! Coś w tym jest Odpowiedz Link Zgłoś
mamamona Re: Mona, wiedziałam, że mogę na Ciebie liczyć:-) 07.12.03, 00:57 Elizo, jasne że tak. jak zawsze do usług )) no idziś też za ostatnią sowę robię, bo jednak miałam 2 spotkania, a nie jedno, i skończyłam o 18. jak już dojechałam do domu, gdzie Polcia witała mnie owacyjnie, to udało mi się jako tako do 22 wytrzymać, i tradycyjnie padłam przy książce )) dziś za to dla odmiany Polcia sama wymiękła przed 20, i grzecznie zasnęła po kąpieli, co nas wcale nie zmartwiło, gorzej będzie jutro )) nie odczuwałam nigdy skurczów w jednym tylko boku, ale mam co jakiś czas gorsze samopoczucie, które objawia się ogólnym bólem "brzucha", czyli macicy. lekarz też zalecił mi nospę, ale raczej unikam łykania, chyba, że naprawdę mi dokuczy. od jakiegoś czasu w końcu czuję ruchy dziecka, na co czekałam z utęsknieniem ) nie mam za dużo czasu, żeby się dobrze w nie wsłuchać, ale to już zdecydowane delikatne pukania, co w końcu daje świadomość kogoś konkretnego w środku. uwaga dla Was wszystkich! w sklepach sajgon! unikajcie zakupów prezentowych w weekendy. teraz nie da się już wejść. pozdrawiam mocno, tuż przed snem, z głębi pidżamki i perspektywy przytulenia się do Pawła i Poleczki. to małe już mi grzeje moją połowę, to starsze jeszcze z mopsikami siusia na dworze )) nie dajcie się zimie. no i końcu u nas biało!!! ---- zobaczcie forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=6713131 Mona mama Polci (30.09.2002) Odpowiedz Link Zgłoś
cardamomo dzień dobry słoneczny:-) 07.12.03, 13:22 I wreszcie mamy najprawdziwszą zimę ze śniegiem. Mam nadzieję, że w związku z tym Mikołaj dopisał i przyniósł Wam wczoraj wór prezentów. Piękna pogoda, dużo słońca i śnieg wokół. Szkoda, że mój Ludek jest jeszcze taki malutki, że nie możemy wybrać się razem na lepienie bałwana. Cóż, przyjdzie mi poczekać na to jeszcze ze 2 lata. Pozdrawiam Was zimowo, Eliza Odpowiedz Link Zgłoś
ksel Re: lekarze prowadzący ciąże 08.12.03, 14:34 Dziewczyny, czy od początku prowadzi Wasze ciąże ten sam lekarz? Moją prowadził do tej pory lekarz z Damiana, ale jakoś się do niego rozczarowałam, a szczególnie po tym jak stwierdził, żebym przychodziła teraz do jego gabinetu prywatnego - wizyta 70 zł drożej niż w Damianie. To było jakieś niestosowne... Zastanawiam się nad zmianą lekarza, choć to chyba dość późno, ale chyba tak zrobię, tymbardziej, że nie będę rodzić w Damianie, gdyż odwiodła mnie od tego moja koleżanka. Powiedziała że lekarz który prowadzi moją ciążę jest na tyle wygodny, że chce aby jego pacjentki rodziły wtedy jak on ma dyżur, więc ładuje oksytocynę i jest dla niego po sprawie. U mnie 20 tydz., moja dzidzia wierci się i kręci na wszystkie strony. Wyobraźcie sobie , że nasza najbliższa rodzina (tzn. mama, teściowie, rodzeństwo) nic nie wie, że się powiększy. Szykujemy im tą wiadomość jako prezent na Wilgilię. Odpowiedz Link Zgłoś
juliaaaaa Re: lekarze prowadzący ciąże 08.12.03, 14:55 Jak tam po Mikołajkowym weekendzie? Mój Miołaj znów trafił w mój gust i sprawił mi mnóstwo radości. Cieszę się, że w przyszłym roku święta będą już z naszym Ludkiem po publicznej stronie świata Dona, mój Ukochany też ma córkę z poprzedniego związku, ale jest już dorosła, więc nie miszka z nami. A jak nie będziesz miała z kim zostawić pasierbicy, weź ją na spotkanie. Pisałam, że wszelkie "przydatki" mile widziane. Mona, skąd Ty bierzesz tyle energii na wszystkie swoje zobowiązania??? Jak czytam Twoje posty, to Twoimi czynnościami możnaby obdzielić trzy ciężarne. Chylę głowę przed Twoją pracowitością, bo sama robię się coraz większym leniuszkiem ... Ksel, to rzeczywiście chamstwo, żeby proponować Ci prywatny gabinet - mam nadzieję, że powiedziałaś mu, co myślisz. Ja jestem baaardzo zadowolona z mojego lekarza w Damianie, ale uważam, że każdy ma prawo wyboru. Oczywiście lepiej, żeby ten sam lekarz prowadził całą ciążę (zna Ciebie, Twoje wyniki, Lukda), ale w takiej sytuacji też bym szukała nowego. A co do porodów w Damianie, to nie ma dyżurów, bo to nie państwowy szpital, tylko dzwonisz do swojego kiedy rodzisz, a on przyjeżdża. A uwierz mi, wiem to "ze źródła". Odpowiedz Link Zgłoś
malgog Re: lekarze prowadzący ciąże 08.12.03, 16:09 Co do zmiany lekarza to wydaje mi się, że nigdy nie jest za późno, tym bardziej, że zdrowie dzidziusia jest najważniejsze, a nic gorszego niż chodzić do lekarza, do którego nie ma się zaufania. Ja co prawda poprzednią i obecną ciążę chodzę to tego samego, z którym zamierzam też wspólnie rodzić (poprzednio rodziłam właśnie na dyżurze mojej gin. z jej niewielką pomocą jeśli chodzi o wywołanie i przyspieszenie porodu - praktycznie w terminie).Ale gdyby mi cokolwiek nie pasowało - nie miałabym żadnych obiekcji co do zmiany lekarza na lepszego i zmiany szpitala. Co do pasierbic, czyli córek aktualnych mężów i partnerów to JA RÓWNIEŻ posiadam takową, aktualnie ponad 18-letnią. Niestety absolutnie nie nadaje się jako "przydatek" - nasze kontakty ograniczają się niemal wyłącznie do finansów (niestety tak też bywa), a kiedy dowiaduje się, że jestem właśnie w ciąży, a więc JEJ tatuś będzie posiadał kolejne potomstwo (tak było poprzednio i teraz również) - kontakty z tatusiem a moim mężem stają się coraz częstsze (i uciążliwe dla mnie), aby tatuś w przypływie uczuć do nowych dzieciaczków nie zapomniał o dorosłej już latorośli. Szkoda pisać. Czekam z utęsknieniem na prawdziwą zimę. Pozdrawiam wszystkie majóweczki - do jutra Małgosia Odpowiedz Link Zgłoś
dona29 Re: lekarze prowadzący ciąże 08.12.03, 16:39 Ja zmieniłam lekarza,po pierwszej,nieudanej wizycie - a więc w okolicach 5 tyg. ciąży. Z tego powodu byłam :opóźniona" w badaniach itd. ale za to potraktowana profesjonalnie i rzeczowo(a nie z li i wyłącznie przyklejonym uśmiechem na ustach). Przy pierwszej wizycie u pani ginekolog - (potwierdziła mi tylko ciążę i na tym koniec) nie dowiedziałam się poprostu NIC - ani ciśnienie,ani waga ani cokolwiek - o kwas foliowy upomniałam się sama! Myśle,że jeśli cos Ci nie pasuje - nie ma się co namyślać - i zmienić go jak najszybciej. Co do pasierbic...mmmhmm... widzę ,że kilka z nas ma jakieś doświadczenia w tym kierunku...i jak sądzę,są to różne - miłe lub mniej miłe opowieści. A wychowywanie i dzieleni wspólnego domu....to naprawdę trudna sprawa. Wierzcie mi. Ale to chyba nie temat na ten wątek?)))) Pozdrawiam Całuski Dona Odpowiedz Link Zgłoś
mamamona Re: lekarze prowadzący ciąże 08.12.03, 19:59 Ksel, a jaki to lekarz?? ja chodzę do dr.Góździa, i chociaż jest on trochę zakręcony, to ponieważ i ja taka jestem, nie mam do niego na razie żalu (chociaż obsługuje mnie nietypowo, np. nigdy nie mierzy mi ciśnienia, a miałam z tym kłopoty w pierwszej ciąży). a Wasza niespodzianka na Święta to musi być BOMBA! też bym tak chciała, ale zawsze jestem za mało cierpliwa )) szybciej wygadam niż pomyślę))) Cieszę się, że Mikołaj o Was nie zapomniał. u nas też był w tą sobotę, wszyscy jesteśmy pod wrażeniem (Polcia najbardziej pod wrażeniem lizaka Mikołaja, jaki dostałam na dokładkę )) Julio, energię na razie mam, fakt, chociaż czasem jestem ciężko zmęczona. Gdzieś czytałam, że najwięcej mogą mamy z dużą ilością dzieci, bo po prostu muszą być superzorganizowane żeby to wszystko okiełznać. Gosiu Wiecznie Młoda, więc jak u Ciebie z energią??)) No i człowiek rusza się od kilku dni już prawie cały czas!!!!!!!(tzn ja to w końcu czuję )), skacze i puka, i podczas wieczornego zasypiania, i na spotkaniach z klientami. cieszy mnie to prawie tak bardzo jak sam poród (w sensie nie tyle fizjologicznym, co w końcu zobaczenia swojego dziecka). Ściskam Was mocno )) Odpowiedz Link Zgłoś
ksel Re: lekarze prowadzący ciąże 09.12.03, 09:05 No właśnie o tego lekarza chodzi. Ale to może być tylko takie moje odczucie. Wiem, że dużo dziewczyn do niego chodzi i część jest zadowolona, część nie. faktycznie badania takie jak ciśnienie, ważenie to on pomija, mnie nawet nie badał ginekologicznie dopiero jak się upomniałam dwa tygodnie temu. Na szczęście chodzę jeszcze do drugirgo lekarza z mojej przychodni z pracy i on z kolei do tych wszystkich badań przykłada dużą wagę, a morfologię śledzi bardzo skrupulatnie. pozdrawiam Marianna Odpowiedz Link Zgłoś
mamamona Re: MAJ 2004 !!! 09.12.03, 00:22 a ja wpadam tylko na dobranockę )) i coby Wam powiedzieć, że nie wiem czy siusiaczek czy łechtaczka, ale z całą pewnością to dziecko będzie hiphopowcem )) skacze jak szalona pokrzywa, zupełnie inaczej niż Polcia, która delikatnie pływała sobie we mnie. teraz tylko łup i siup i hip hop! siup! i nas nie ma )) Odpowiedz Link Zgłoś
rasia1 Re: MAJ 2004 !!! 09.12.03, 07:58 Tychy!!! termin na 11 maj 2004. jeszcze nie wiadomo kto to, na razie ma dyżurne imię Pikuś! Pozdrawiam wszystkie majówki.A. Odpowiedz Link Zgłoś
wieczna-gosia Re: MAJ 2004 !!! 09.12.03, 12:55 Bylam dzisiaj u lekarza. Tak przy okazji zmieniania lekarzy to ja mysle ze spokojnie zmienic mozesz. Ja na pierwszej wizycie bylam dopiero kolo 12 tygodnia ) Teraz bylam po raz kolejny okazalo sie ze wyniki mam OK nawet bardzo, ze schudlam kolejne 3 kilo (pan doktor przy mojej wadze sie nie martwi) oraz ze nie mam toksoplazmozy (tzn przeciwcial) co mnie zaskoczylo poniewaz po pierwsze dalabym sobie glowe uciac ze mialam ) a po drugie mam kota od zawsze ) Na USG ide w przyszly piatek, moze maz pojdzie ze mna z ciekawosci- wtedy poprosze o plec, jesli nie pojdzie to nie bede sie pytac I tak dziewczynka bedzie ))) Odpowiedz Link Zgłoś
mamamona Re: MAJ 2004 !!! 09.12.03, 12:57 Witam nową Majówkę z Pikusiem. mam nadzieję, że z nami zostaniesz. Ksel, kurka, zaczęłam się teraz dopiero zastanawiać. rzeczywiście ciążę to nasz lekarz prowadzi nietypowo (nie sprawdza mi ciśnienia, nie bada ginekologicznie, nie waży, nie założył mi karty ciąży do tej pory), ale ponieważ się tak świetnie czuję (i nie mam czasu ((, uznałam, że na razie (na początek) wiele więcej nie potrzebuję. kieruje mnie na badania krwi i moczu, więc wydaje mi się że gra. zaproponował mi usg3D po 22 tygodniu, ale chyba zapiszę się do Roszkowskiego (humor ma dwuznaczny, ale w sumie zaufanie do niego mam większe). no i teraz to jestem w kropce - co robić? hmmm... niby wszystko gra, ale pod koniec ciąży zawsze są jakieś hece, a to nadciśnienie, a to białko w moczu. przydałoby się komuś kompetentnemu zaufać. sprawdzę czy można się do dr.Hadasa umówić. no nie wiem co robic. pozdrawiam Was mocno Odpowiedz Link Zgłoś
dona29 Re: MAJ 2004 !!! 09.12.03, 13:50 Rany,dziewczyny...mój lekarz kazał mi dwa razy dziennie mierzyć ciśnienie w domu,bo mu się moje nie podobało!Myślę,że i kwestia ciśnienia i moczu to nie tylko kwestia końcówki ciąży - ja już się z tym bujam.A przecież też czułam się świetnie.Nie podoba mi się taki lekarz! Dona Odpowiedz Link Zgłoś
ksel Re: MAJ 2004-do mamamona 09.12.03, 14:12 Ja też się dobrze czuję no i nie wiem co dalej. Ponieważ mam zamiar rodzić na Solcu polecono mi dr.Raka. A nie wiem czy wiesz, ale nasz doktorek nie przepada za dr.Roszkowskim i wzajemnie- ja też mam u niego robić USG w 24 tyg., więc nasz doktorek jak zobaczy od niego USG to będzie zniesmaczony. I bądź tu mądra kobieto w stanie odmiennym. A może olać to wszystko, no ale to dopiero półmetek i dobrze byłoby być pod opieką dobrego lekarza. Piszesz o dr.Hadasie, ja też chciałam się do niego umówić na początku -słyszałam o nim same dobre rzeczy, ale termin był za 1,5 m-ca więc zrezygnowałam i wtedy wpadł mi nasz doktorek. Ja mam wrażenie że on jest w jakimś amoku i bardzo się spieszy, czego ja u lekarzy nie lubię. Odpowiedz Link Zgłoś
mamamona Re: MAJ 2004-do mamamona 09.12.03, 15:06 Ksel, dr Rak jest swietny. sama rodziłam na Solcu, a spotkałam się nim na patologii ciąży, na której mnie zamknęli, jak sama pojechałam swoim autem na ktg po horrendalnych wynikach nadciśnienia krwi ))) może do niego chodzić?? ten Damian mi po drodze, bo ja z Konstancina i zewsząd tam dojadę (w drodze do domu). do dr Góździa chodziłam jako dzierlatka jeszcze do Marriota, spotkałam go też na Solcu, i generalnie go lubię. ale druga niezadowolona pacjentka, to trochę przesądzające sprawę. na to czy on lubi czy nie Roszkowskiego generalnie leję. dlaczego masz drGóździowi pokazywać USG drRoszkowskiego?? karty ciąży u niego nie mam, więc z czego mam się tłumaczyć. zresztą, byłam u Roszkowskiego w pierwszej ciąży, i rzeczywiście fachowość jego usługi (nie zachowania, chociaż mi jego poczucie humoru akurat nie przeszkadza )), może skutecznie uspokoić każde skołatane serce. nie wiem co robić, w wyszukiwarce znalazłam 4 posty o naszym lekarzu (w tym dwa Twoje Ksel )) muszę to przemyśleć. na razie stoję na pozycji jeszcze jednej wizyty u Góździa i wygarnięcia mu: gdzie ta karta, dlaczego nie mierzy mi ciśnienia, gdzie badanie ginekologiczne. pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
marianna18 Re: MAJ 2004-do mamamona 09.12.03, 15:15 marianna 18 to dawniej ksel - musiałam się przelogować. mnie też Damian po drodze bo jestem z Ursynowa, ale chyba spróbuję się przenieść się do Raka. polecano mi jeszcze dr.Wielgosia ze Starynkiwicza. Nic o nim nie wiem poza tym że robił mi pierwsze USG i był bardzo miły i rzeczowy USG zrobię jednak u Roszkowskiego (Kurczę, trochę drogo te 200zł), mnie też nie przeszkadza jego poczucie humoru, bo też mam swoiste Odpowiedz Link Zgłoś
mamakuba Re: MAJ 2004 09.12.03, 15:42 Jeszcze raz cześć, pozdrawiam Was wszystkie serdecznie. Ja i mój brzuch mamy sie dobrze, oststnio kupiłam sobie jesnsy ( a co !) co prawda 3 rozmiary za duze ale narazie sa ok i troche jeszcze w nich pochodze a nienawidze tzw. ciążówek bo człowiek wyglada w nich jak w worku. Nie pisałam ostatnio bo kupilśmy nowe autko ( kombi - dla naszej wielkiej rodziny ) i kredyt mnie przerażał, dzisiaj odebrałam samochód i jakos mi lepiej. Mamamona - z Twoich postów wygladało że masz z 50 kg nadwagi , okulary ze szkłami jak denka od jaboli a tu prosze niezła z ciebie babka. Odpowiedz Link Zgłoś
mamakuba Re: MAJ 2004 09.12.03, 15:54 Jeszcze raz cześć, pozdrawiam Was wszystkie serdecznie. Ja i mój brzuch mamy sie dobrze, ostatnio kupiłam sobie jesnsy ( a co !) co prawda 3 rozmiary za duże, ale narazie sa ok i troche jeszcze w nich pochodze a nienawidze tzw. ciążówek bo człowiek wyglada w nich jak w worku. Nie pisałam ostatnio bo kupilśmy nowe autko ( kombi - dla naszej wielkiej rodziny ) i kredyt mnie przerażał, dzisiaj odebrałam samochód i jakos mi lepiej. Mamamona - z Twoich postów wygladało że masz z 50 kg nadwagi , okulary ze szkłami jak denka od jaboli a tu prosze niezła z ciebie babka. Pisze ostatni raz bo mnie zaraz szlag trafi... Co do zmiany lekarza to ja ten temat przerabiałam juz na początku ciązy. Pierwszą ciąze prowadził mi doktorek o dziwo tez z dziwnym poczuciem humoru, ale okazał sie być większym bussinesnmanem niz lekarzem i teraz zmieniłam lekarza choc sie nad tym długo zastanawiałam bo chodze aktualnie do znajomego mojego męza. Wspaniały lekarz z powołania, rzeczowy i odbierał mojego Kubusia wiec wiem co mówię. Jak sie go podczas porodu spytałam dlaczego wybrał taki zawód to sie tylko usmiechał a jak Kubus leżał na moim brzuchu a ja płakałam ze szczęścia to powiedział " właśnie dlatego wybrałem ten a nie inny zawód". Teraz co miesiac mnie waży, mierzy ciśnienie i ogląda wyniki badań. Poprzedni tylko odwalał brudna robotę (badanie ginekologiczne ) nie wydusił z siebie ani słowa , kasował jak za zboze i tyle go widziałam. Kiedy po urodzeniu Kuby leżałam na sali nawet nie zapytał jak sie czuje, chociaz codziennie był w szitalu. Do innych pacjentek przychodzili ich lekarze prowadzacy tylko nie do mnie.Do bani z takim lekarzem. na pierwsza wizyte w drugiej ciązy tez do niego poszłam, ale zamiast o moim dziecku to tylko sie chwalił ze sobie dom wybudował. Lekarza radze zmienić, nie kierować sie sentymentami i tym co sobie pomysli lekarz a co nie, najważniejsze jest Wasze samopoczucie, zdrowie i zycie waszych malutkich dzieci. To tyle , pozdrawiam Was cieplutko, ania Odpowiedz Link Zgłoś
malgog Gorący temat USG 09.12.03, 15:47 Do Mony Doczytałam się, że zapisałaś się na 8 stycznia do osławnionego dr. Roszkowskiego. Ja asekuracyjnie też - gdyby nie udało mi się wskoczyć w tym czasie za friko na USG w szpitalu Czerniakowskim, kiedy w końcu pracownia USG dostanie ten osławiony kalendarz na przyszły rok. Może się spotkamy - ja jestem na 16.45. Ale żal serce ściska jak pomyślę o kasie i fakcie, że NAM WSZYSTKIM CIĘZARÓWKOM te USG należą się podobno bezpłatnie w ramach kasy chorych 3x w ciąży. Na marginesie, czy któraś z szanownych koleżanek miała kiedykolwiek wykonywane takie właśnie USG bezpłatne w przychodni, czy gdziekolwiek - bo jej się należy ? Ciao Małgosia Odpowiedz Link Zgłoś
marianna18 Re: Gorący temat USG 09.12.03, 16:26 ja wybierakm się do sławy Roszkowskiego 13 stycznia. Ach jak on czyta to forum to się wścieka, bo nie lubi, jak byłam pierwszy raz u niego to stwwierdził po moich licznych pytaniach "widzę że mam do czynienia z kobietą z dostępem..." ja zdziwiona, o on zakończył "... z dostępem do internetu, gdzie się ogłaszają różni szarlatani tacy jak...(tu podal nazwisko kolegi po fachu). Roszkowski miał mi robić amnio, ale ponieważ się długo namyślałam a on musiał iść do zabieu, to amnio zrobił mi dr.Garwoliński - właściwie to on tak na mnie podziałał, że przestałam się bać i zdecydowałam się. Poświęcił mi z cierpliwością dużo czasu - dusza nie człowiek i podobno oni razem przyjmują w gabinecie na Finalndzkiej. Mój mąż też był pod wrażeniem, bo z nim też rozmawiał przed amnio. Jeszcze potem spotkaliśmy go na korytarzu i ze spokojem powiedział "Proszę się nie obawiać, wszystko będzie dobrze". robiłam rozeznanie na jego temat i jest nie gorszym fachowcem od USG niż dr.Roszkowski, tylko mniej rozreklamowanym. sama się zastanawiam czy nie iść na USG do niego. Odpowiedz Link Zgłoś
malgog Re: MAJ 2004 !!! 09.12.03, 14:31 Ja również witam serdecznie nową majówkę. Mona - ten Twój lekarz to rzeczywiście jakiś dziwny jest, no i z tą kartą ciążową, tzn. jej brakiem to chyba przegina. Zmień dziewczyno lekarza na jakiegoś bardziej przejmującego się swoimi pacjentkami. Moja gin. nie należy do tych co to pieszczą się z pacjentkami, ale właśnie za to ją cenię - jest spokojna, opanowana, nie wpada w panikę, no i za każdym razem mierzy mi ciśnienie i staję na wadze, o badaniu nie muszę wspominać. Ostatnio nawet słuchałyśmy razem tętna dzidziusia przez takie ustrojstwo. Wieczna-gosia - jesteś pewna co do płci ? Czy może jako stateczna mama czterech córek z góry zakładasz kolejną dziewczynkę. A może tam w górze KTOŚ zdecydował inaczej. Ja na Twoim miejscu to z pewnością na USG bym zapytała o płeć (może jestem zbyt ciekawa), ale na pewno nie wytrzymałabym 9 miesięcy w niepewności no i mając w domku cztery dziewuszki. Inna sprawa, że USG tak do końca też nie jest wiarygodne o czym może świadczyć mój przypadek 3-krotnie wykazywało dziewczynkę - jest ptaszek. Co do dr. Roszkowskiego to nieźle mnie wykołował. Kiedy w 10 tyg. robił mi USG (prywatnie) i namawiał na amniopunkcję obiecywał (o czym chyba już wyżej pisałam), że USG w 22 tyg. zrobi mi w szpitalu za darmo. Jego własne słowa " po co ma pani bulić 200 PLNów - przyjdzie pani do szpitala i tak USG pani przysługuje i zrobimy je za darmo". Byłam cała w skowronkach. Teraz moja euforia nieco osłabła. 22 tydz. wypada na początku stycznia, więc dzwonię do szpitala, żeby dowiedzieć się jak to z tym USG jest. Od samego Roszkowskiego, który odebrał telefon usłyszałam, że USG to on robi jeżeli z dzieckiem jest coś nie tak (nie daj Boże), a normalnych USG w szpitalu to nie wykonuje. A wogóle to zadzwoń pani na początku stycznia - bo oni (tzn. pracownia USG) nie mają kalendarza na przyszły rok. USG mogę sobie zrobić za 70 złociszy w szpitalu, ale też mogę się zapisać dopiero w styczniu, kiedy będą mieli kalendarz. I tak w kółko. Pewnie skończy się znowu na USG za 200 setki w gabinecie prywatnym - chyba, że wogóle sobie odpuszczę. Wyników amnio. jeszcze nie mam - podobno na Sobieskiego jest jakiś poślizg bo było bardzo dużko kobitek w ostatnich czasach na to badanie. Trochę dużo wyszło, ale musiałam wylać trochę żółci z siebie w sprawie osławionego dr. Roszkowskiego. Pozdrawiam cieplutko Małgosia Odpowiedz Link Zgłoś
cardamomo Re: MAJ 2004 !!! 09.12.03, 18:01 Witam Was wszystkie, zdziwiłam się, że prywatni lekarze biorący bądź co bądź niemałe pieniądze za wizytę, nie prowadzą Wam kart ciążowych. Ja chodzę do dr. Hadasa i on założył mi taką kartę przy pierwszej wizycie i kazał zawsze mieć ze sobą "w razie czego". Przy każdej wizycie dołącza do niej nowy opis z usg, wpisuje wyniki wszystkich badań, wagę, ciśnienie. Ja lubię jak ktoś (a zwłaszcza lekarz) się mną przejmuje, a Hadas właśnie taki jest. Niech żyje Hadas! Ostatnio wylądowałam w Damianie u dr Kucharskiego, bo złapał mnie w piątek dziwny skurcz. I ten dr też mnie dokładnie zbadał i pogadał bez pośpiechu. A jego twarz mignęła mi wcześniej w pismach o dzieciaczkach. Ja jeszcze nie jestem pewna, czy pójdę na usg 3d, czy zadowolę się po prostu następnym badaniem u mojego doktora. Ale raczej nie pójdę do zdziercy Roszkowskiego. Dziewczyny, wreszcie moja waga ruszyła i jestem2,5 kg do przodu, co mnie cieszy niezmiernie, bo każdego dnia wydaje mi się, że mój brzuszysko jest większy. Ludek puka i robi fikołki, ale są dni, kiedy jest siedzi cichutko jak Trusia. Trzymajcie się ciepło w ten paskudny dzień, Eliza Odpowiedz Link Zgłoś
wieczna-gosia Re: MAJ 2004 !!! 09.12.03, 20:34 Ja zapytam tylko jesli maz bedzie ze mna- chcialabym zeby te ewentualne jajeczka zobaczyl. W innym przypadku bedziemy mieli niespodzianke a co? Ja wiem ze teraz juz malo kto czeka do porodu, ale ja CHCE ) Czy ktos w Warszawie nie chodzi na USG do Roszkowskiego? O co chodzi z tym Roszkowskim? Na sakurze, maluchach, na edziecku wszystkie babki chodza do Roszkowskiego na USG, co on tam samochody rozdaje? Czuje sie osamotniona. O Raku slyszalam same dobre rzeczy, moja psiaspolka u niego rodzila troje dzieci ) Odpowiedz Link Zgłoś
juliaaaaa Re: MAJ 2004 !!! 09.12.03, 21:13 Wieczna Gosiu, ja też chcę czekać do porodu i mieć niespodziankę. Ale i tak mam przeczucie, że to facet. Przynajmniej tak sobie wymarzyłam Poza tym zachowuje się dokłądnie jak mój Ukochany - śpi do późna, a potem koło 10 zaczyna kopać i zaraz robię się głodna, więc coś jem(y). Zupełnie jak tatuś, więc wnioskuję, że to Jego kopia. Łącznie z jajeczkami Przyłączam się do bojkotu Roszkowskiego. Ja słyszałam o nim niepochlebne opinie, a nawet jeakby był genialny to uważam 200 zł za 15 minutową wizytę za GRUBĄ przesadę. No chyba, że by samochody rozdawał Mam do Was pytanko: czy myślałyście, a może zrobiłyście dla swoich poprzednich dziatek o czymś takim jak założenie konta w banku lub polisa ubezpieczeniowa? Nawet nie wiem, jak to się nazwya, bo z matmy i ekonomii byłam zawsze noga, ale chodzi mi o to, żeby od urodzenia wpłacać pewną sumę, żeby dziecko po osiągnięciu pełnoletniości dysponowało jakimś "majątkiem". Czy któraś z Was słyszała o czymś takim i wie, jak to się załatwia? Co Do USG, to moja koleżanka robiła sobie w szpitalu (bodajże Praskim) i powiedziała, że nic - kompletnie nic nie widziała. Tylko szare plamy. Poszła potem na USG do Damiana i przez 45 minut oglądała każdą część ciała. Więc nawet jeśli nam przysługuje USG w szpitalu, to chyba nie warto z niego korzystać. Odpowiedz Link Zgłoś
dona29 Re: MAJ 2004 !!! 09.12.03, 22:13 Julio, poruszyłas dziś watek,który zajął mi całe przedpołudnie - a mianowicie poszukiwałam funduszu bądź polisy zabezpieczającej nasze dzieci (mojego syna,córkę niemęża i nasze wspólne dziecko).Przyznam,ze problem finansowy i ekonomiczny,jest mi całkiem obcy - więc ostatecznie zdecydowałam się na spotkanie z kimś,kto"doskonale zna się na rzeczy" - jest analitykiem finansowym - więc od soboty wieczór,będe pogłębiać wiedzę w tym kierunku. A wtedy - służę pomocą)))Całuski,pysialki,dobranoc -pchły na noc))) Dona Odpowiedz Link Zgłoś
dara76 Re: MAJ 2004 !!! 10.12.03, 08:07 Ratunku dziewczyny!! Ostatnio zauważyłam u siebie wyciek z piersi (bezbarwny, czasem białawy) - czytałam ze to może być siara, ale tak wcześnie??? Podobno pojawia się dopiero ok. 6 mies.a ja jestem w 17 tyg.!!! Wizytę u lekarza mam w pon. Ale moze wy coś takiego miałyście? Czy to normalne? dodam że nie jest to pojedyńczy wypadek, mam tak od kilku dni, najczęsciej w nocy...Rano mam koszulę w plamy. Pozdrawiam wszystkie mamusie Daria Odpowiedz Link Zgłoś
marianna18 Re: MAJ 2004 !!! 10.12.03, 10:36 Ja chyba też zbojkotuję Pana R. i mojego dotychczasowego lekarza. Wczoraj umówiłam sie na wizytę u dr.Raka i po tej wizycie za tydzień zdecyduję. Czekam na wynik amnio. Malgog pisała, że są opóźnienia więc nie dzwonię do IG, bo od mojego badania minęło dopiero 3 tyg., chociaż im bliżej tym zaczynam się denerwować bardziej. Co do płci to mąż chciałby mieć córę, a mnie jest już wszystko jedno. Po amnio pewnie będzie wiadomo, ale może uda mi się ukryć tą informację jak będzie córka, byłaby to niespodzianka w rodzinie męża bo tam się rodzi tylko słabsza i brzydka płeć (za wyjątkiem mojego syna, ktory jest piękny, mądry itd. - ach te mamuśki zapatrzone w swoje dzieci, a tak serio to nie mam fioła na tym punkcie). Co do finansowego zabezpieczenia naszych pociech na przyszłość w formie lokaty bankowej lub polisy, to ja mam dystans do tych rzeczy, ale być może wynika to z mojej profesji- jestem bankowcem i posiadam też licencję doradcy ubezp. na życie. Nie doradzam za lub przeciw, ja osobiście jestem zwolennikiem innego rodzaju inwestycji, to zresztą wszystko zależy też od zasobności portfela. Nie mogę się już doczekać Świąt, tymbardziej, że moja najbliższa rodzina mieszka 200 km od W-wy, więc zbyt często ich nie widuję. Ponieważ z dzidzią to będzie niespodzianka dla nich na Wigilię, to już sobie wyobrażam minę mojej mamy, która uznawała mnie zawsze za element wywrotowy, a w końcu jak się zdecydowałam na ślub, a potem urodziłam syna to była zdezorientowana, a teraz to ją zwali z nóg. Kochana mama, szkoda ze tato odszedł w tym roku, ale czuję że on się tam gdzieś w niebiosach też cieszy... Święta, święta a po świętach to nie chce myśleć, bo kupujemy nowe lokum i ja chciałabym je do maja wyszykować jak należy, ale to jest przecież nierealne, te ekipy remontowo-budowlane... Ale się rozpisałam, pozdrawiam Was ciepło. Marianna Odpowiedz Link Zgłoś
juliaaaaa Re: MAJ 2004 !!! 10.12.03, 10:56 Dona, czekam w takim razie na wieści z pierwszej ręki. Jak juz pisałam w tcyh sprawach jestem totalna pierdoła i chętnie poradzę się jakiegoś fachowca. Mój Ukochany twierdzi, że lepiej zainwestować w dobre przedszkole i szkołę, ale ja czułabym się bezpieczniej, gdybym wiedziała, że w banku rosnie "fortuna" mojego dziecka Swoją droga okazało się, że sporo z nas ma "dodatkowe" dzieci z poprzednich związków naszych Ukochanych. Nasza jest już dorosła i mam z nią świetny kontakt, ale domyślam się, że z młodszymi mogą być problemy. Ktoś się dołącza do naszego grona "wzbogaconych o dodatkowe dzieci"? Marianno (masz cudne imię), wynikami amni się nie stresuj (łątwo napisać). Zobaczysz jakie to cudne uczucie, kiedy dowiesz się, że Twój Ludek jest najzdrowszy na świecie. A do tego będziesz miała pewność czy XX czy XY. My też przymierzamy się do kupna nowego lokum, bo to jest wybitnie dla pary, a nie rodziny. Jak dobrze pójdzie, to od nowego roku będziemy posiadaczami mieszkania naszego sąsiada. Potem wystarczy przebić ścianę, wykonać remont i możemy witać Ludka po publicznej stronie. Ale na razie nie chcę zapeszać, bo sąsiad jeszcze ostatecznie się nie zdecydował. Miłego dnia Julia Odpowiedz Link Zgłoś
wieczna-gosia Re: MAJ 2004 !!! 10.12.03, 11:46 hehe wyszlam na przywodczynie bojkotu )) No co wy dziewczyny ja goscia nie znam tak sie tylko zastanawiam czemu cala warszawa chodzi do Roszkowskiego ) U mnie w przychodni USG jest OK, nawet ja bylam w stanie zobaczyc lepek, brzuszek i serduszko na pierwszym, cienie paluszkow to juz tylko lekarz zobaczyl, no ale on jest fachowcem. Poza tym zarowno lekarz od USG jak i ginekolog, obaj za free bardzo mnie zadowalaja. lekarz gin po raz pierwszy w zyciu zbadal mi piersi, dal mi komorke i godziny pracy swojej po czym przeprosil mnie ze byc moze nie zawsze jest dostepny bo ma swoj gabinet platny no i moze sie tak zdarzyc ze jesli bede go chciala natychmiest zobaczyc to bede musiala zaplacic, ale on mnnie nie chce na taka sytuacje narazac wiec tu jest jego komorka a porady przez telefon zawsze mi moze udzielic, przynajmniej stwierdzic czy sytuacja wymaga natychmiastowej interwencji czy nie. W szoku bylam. lekarz ktoremu glupio ze panstwowej pancjentce musial wspomniec o wizytach platnych ) A lekarz od USG jest przemily i widac ze duzo wie. Moja mama jest baaardzo mna rozczarowana i ta ciaza. Po chwilowym szoku postanowila przejac kontrole i zazadala bysmy kupili nowe mieszkanie. Oczywiscie my mamy wziac kredyt hehe ) Ale miszkania nie bedziemy powiekszac tylko w styczniu przesuniemy sciane swojej sypialni (ktora obecnie jest takze pokojem dziennym), powiekszymy tym samym kuchnie, zamieniajac ja w pokoj dzienny z otwarta kuchnia, a pokoj dzieci (ktory orginalnie jest tym najwiekszym z balkonem) zamienimy w dwa za pomoca jakiejs azurowej scianki dzialowej, zeby starsze dziewczyny mialy swoje krolestwo. Czy ktos zrozumial cos z tego opisu? Wieksze mieszkanie pewnie kupimy za jakies trzy cztery lata gdy dzieci podrosna i ja bede bardziej dyspozycyjna w kwestii awaryjnego pojscia do pracy (bo tak w ogole to sie do pracy nie wybieram raczej, predzej juz do jakiejs dzialalnosci charytatywnej). Mama zalamana. Moja mama jestnaukowcem i kobieta sukcesu, miala mnie ostro po 30 i bylam ostro ksztalcona na takze kobiete sukcesu, na szczescie szybko i sukcesem zaszlam w ciaze i tak jeszcze 3 razy. Tamte ciaze mama przelknela, ale jak zaczelam robic doktorat chyba znowu wzbudzila w sobie nadzieje ze jednak te kariere zrobie. A tu ciaza. I moja mama jest zalamana. A co ja jej bednej na to poradze ze to co jej sie wydaje bezczynnoscia i czekaniem na wlasciwe zycie dla mnie jest wlasciwym zyciem a te hocki klocki z praca- koniecznym dodatkiem ktory na szczescie wykonuje moj maz. A tymczasem posiadam w domu dwa egzemplarze ostrego zapalenia krtani. Nic nie mowia, charcza, umieraja w lozkach przy rozwalonym oknie (zimne powietrze) i rozkreconym nawilzaczu powietrza. Ziiimnnno..... Odpowiedz Link Zgłoś
malgog Mamy, mężowie, problemy zdrowotne 10.12.03, 12:39 Skoro zeszło na temat mam to moja (dla odmiany) bardzo się cieszy z tego, że spodziewam się dziecka i uważa moje ciąże za wielki sukces z różnych powodów, m.in.: - wyszłam za mąż będąc tzw. starą panną,chociaż w ocenie mamy popełniłam straszliwy mezalians, - długo po ślubie nie zachodziłam w ciąże, a aktualny odstęp między ciążami to prawie 4 lata, - moje dzieci to jej jedyne wnuki bo ukochany synek a mój braciszek jest co prawda w wieku produkcyjnym, ale jeszcze się nie ożenił i nie zamierza - zbliża się do starokawalerstwa , a dziewczyny (coraz młodsze) zmienia jak rękawiczki i uchodzi za playboya (a to dla odmiany mojej mamie się podoba). Z drugiej jednak strony ciąże to jedyny powód do radości jaki dostarczam mojej mamie, poza tym przysparzam oczywiście mnóstwo problemów i trosk, co daje mi odczuć na każdym kroku ale ja już się uodporniłam. Do typowych zachowań należy (kiedy nas odwiedza) sprawdzanie stanu czystości półek (czy jest kurz), podłogi, pościelenia łózka w sypialni, no i NAJWAŻNIEJSZE - czy białe rzeczy nie piorę broń Boże z kolorowymi. Moja pościel i bielizna nigdy nie jest tak biała jak jej. Tak to jest mieć mamę pedantkę - skąd ona ma na to siłę i czas, a nadal pracuje Co do wszelkich prac remontowych związanych z wykończeniem lub przebudową mieszkania to jestem już po jako szczęśliwa (od 1 roku) posiadaczka nowego lokum, a tym które mają tego rodzaju problemy przed sobą - bardzo współczuję, chociaż ...... Mój mąż jest świetny w tego rodzaju sprawach tzn. wybijanie ścianek, stawianie nowych, malowanie, gipsowania itd., itp. To jego pasja. Lubi wszelakie majsterkowania, składanie mebli, przybijanie - aktualnie (od wczoraj) montuje u nas w mieszkaniu nową szafę w sypialni, szafkę w kibelku, pawlacz i półkę w dużym pokoju (która sam zrobił, a nie kupił np. w Ikei). Wszystkie te prace wykończeniowo-budowlano-stolarskie wykonuje oczywiście po "normalnej" pracy czyli wieczorami. Polecam - jest naprawdę świetny, a przede wszystkim on to naprawdę lubi. Inna sprawa, że w ocenie mojej rodziny w tym co robi jest zbyt dokładny (żeby nie napisać upierdliwy) aż do przesady, co osobom szczególnie energicznym, tzw. cholerykom (takim jak większość mojej rodziny ze mną włącznie) może przeszkadzać. Daria - co do wycieku z piersi to ja coś niecoś słyszałam o siarze, ale wydaje mi się, że 17 tydzień to jeszcze za wcześnie. Najlepiej będzie jak zapytasz lekarza - może po prostu zadzwoń i zapytaj. Ściskam Małgosia Odpowiedz Link Zgłoś
cardamomo Re: Mamy, mężowie, problemy zdrowotne 10.12.03, 13:12 Poważnie dziś na naszym wątku... Obce mi są na szczęście problemy wtrącania się rodziców do mojego życia. Wyprowadziłam się z domu zaraz po maturze i ostro walczyłam o swoją wolność i prawo do własnego zdania. Teściowie, którzy po latach wrócili "z Zachodu" próbowali na początku udzielać wszelkiego typu rad, łącznie z tym, że mamy kiepsko urządzone mieszkanie, bo "wszystko jest na wierzchu, a powinno być pochowane w szafkach, komodach, pawlaczach" (których u nas niewiele), ale odpuścili sobie po pewnym czasie, bo oboje mamy mocno wykształcony instynkt terytorialny i wszelkie dobre rady raczej po nas spływają. Ja też mam "dodatkowe dziecko" mojego Ukochanego, ale jest z Mamą i jej nowym mężem aż za Oceanem, a poza tym i tak nie mówi po polsku, więc najczęściej sama zachęcam Ukochanego do tego, żeby sprowadzał syna do naszego domu, co jest trudne, bo jest daleko. Kiedy byłam dużo młodsza, trochę martwiłam się tym, co to będzie, kiedy on będzie wyjeżdżał, żeby zobaczyć swoje dziecko, ale później zaakceptowałam to i cieszę się, że on się przejmuje i interesuje dzieckiem. Tak więc, dużo nas tu z dodatkowymi pociechami Dziś rano byłam w bardzo bojowym nastroju, bo przed 8 rano ktoś namiętnie dzwonił do mnie domofonem. Kiedy warczałam "Halo, halo?!!", w odpowiedzi słyszałam, że ktoś naciska kolejne guziki i dzwoni do kolejnych mieszkań. Byłam tak zła, że mnie ktoś obudził, że wyleciałam na klatkę schodową, a tam, przy domofonie, zastałam podchmielonego pana w sweterku. Mieszkam na strzeżonym osiedlu, przy budce ochrony, która chyba uważa, że złodzieje to przyjeżdżają samochodami, a wszyscy inni to goście. I wstąpił we mnie diabeł, bo prawie pobiłam tego pana : Prroszę stąd natychmiast odejść, ale już!! Niezła będzie ze mnie matka walcząca w przyszłości. "Mama, a on mnie pobił", "Który to, który? Zaraz wleję gówniarzowi"... Hmn, ale daleko zawędrowałam. U nas w domu na szczęście tylko lekkie przeziębienie, a ja na przekór zimie kupiłam wczoraj duży bukiet białych tulipanów, które pachną wiosną. A za chwilę idę na pocztę odebrać spodnie, które zamówiłam przez internet w sklepie z odzieżą ciążową (mam cichusieńką nadzieję, że nie będę musiała wrzucić ich gdzieś po drodze do śmietnika...). Dziewczyny, czy to możliwe, że czuję, po której stronie i w którym miejscu przebywa mój mały Lokator? Czasem nie mogę ułożyć się do snu, bo wydaje mi się, że leżę na kamieniu. Wiecie, że naszym maluchom powoli rosną już włoski na głowie i wykształcają się linie papilarne? Czy to nie magia?... Ciepłe pozdrowienia, Eliza Odpowiedz Link Zgłoś
marianna18 Re: Mamy, mężowie, problemy zdrowotne 10.12.03, 13:24 Julio, marianna (to dawniej ksel tylko chyba już pisałam że musiałam się przelogować) to moje drugie imię - po babci, też mi się bardzo podoba i nieliczni wtajemniczeni tak do mnie mówią. Jak będzie córka to chciałabym jej dać takie imię. Jeśli chodzi o zabezpieczenie dzieci, to ja jestem zdania że najlepszą formą jest wspieranie w zdobywaniu wykształcenia i uczenie samodzielności. W mojej rodzinie tak było, mimo, że rodzice nie należeli do zamożnych. Po studiach rodzice "odcieli pepowinę" całkowicie i od tej pory radziliśmy sobie sami (ja i rodzeństwo) i to z zadowalającym skutkiem. Doceniliśmy taki spsób wychowania, stąd może nasze b.dobre relacje z mamą. Wieczna-gosiu, Twoje opisy są cudowne i Ty i cała Twoja rodzinka, ach więcej takich ludzi na tym świecie. Mamą się nie przejmuj, czemu ludzie nie moga się stosować do zasady "Żyj sam jak chcesz i pozwól ludziom żyć tak jak oni chcą"? Pewnie byłoby nudno...Moja mama się absolutnie nie wtrąca poza pytaniami o zdrowie, gorzej jest z teściową, ale jest daleko, a ja mam dość silną osobowość i że tak powiem "nie daję sobie dmuchać w kaszę". Mój mąż nie potrafi nic zrobić z czynności remontowo-budowlanych. ma na to jedną wymówkę "Ależ przez Ciebie splajtowałyby wszystkie drobne usługi, oni też muszą z czegoś żyć" trele, morele. całuje Was marianna (dawniej ksel) PS. nasz majowy wątek chyba najbardziej kwitnie Odpowiedz Link Zgłoś
wieczna-gosia Re: Mamy, mężowie, problemy zdrowotne 10.12.03, 13:41 Ja tez mojej mamie nie daje soba rzadzic ale wiecie... przykre to jest ze najblizsza osoba ni akce[tuje mojego sposobu na zycie. Ja rozumiem ze zainwestowala we mnie i jej sie nie zwracam ale z drugiej strony- dzieci sa instytucja nieoplacalna to wie kazdy. Tak mi smutnawo po prostu z tego powodu : (( Malgog moja mama tez jest pedantka, wiec u mnie nie byla chyba nigdy- wybitnie mi to pasuje )) Za to remonty beda wykonywane przez fachowcow, bo maz ma tatusia majsterkowicza i cale miszkanie tesciow urzadzal z tesciem. Tak sie zniechecil ze przykrecenie polki jest negocjowane przeze mnie tygodniami ) Tylko jak sie wpowadzilismy to urzadzilismy parapetowe bez dzieci towarzystwo sie schlalo i rozwalilismy jedna sciane- stad kuchnie mamy teraz spora Ja lubie w sumie rzeczy majsterkowe, tylko brak mi doswiadczenia-na razie pomalowalam sciany, kiedys odremontowalam sztachety na balkonie i przymierzam sie do polozenia terakoty- to chyba niezbyt trudne (te wszystkie masy samopoziomujace itp) a jak nieszczegolnie mi wyjdzie- to w koncu tylko balkon ) nie musi byc tip top. Chcialabym sie nauczyc operowac wiertarka- tylko boja sie ze metr kwatradowy tynku odwale ze sciany ) Teraz szulam jakiegos taniego fachowca od szaf- mamy takie miejsce pod telewizorem (telewizor jest na scianie) o wysokosci 170 cm a wszystkie szafy maja 180cm najmniej, wiec trzeba zrobic na zamowienie. Ale najpierw samochod... boze ile wydatkow.... w czwartek ma byc decyzja PZU trzymajcie kciuki, moze do Sylwestra bedzie samochod bo juz zyc mi sie nie chce bez 4 kolek ) Odpowiedz Link Zgłoś
mamamona Re: Mamy, mężowie, problemy zdrowotne 10.12.03, 19:19 No Ksel, to Ty niezły interes zrobiłaś ze zmianą nika, nie dość, że teraz masz piękne imię )), to jeszcze sobie 18 dorzuciłaś, a to już działa na wyobraźnię )) kto mówił, że mam 50kg nadwagi???!?!?!?! mam, ale najwięcej 40. wypraszam sobie aż 50! powiem Wam, że problem mam i rodziców w ogóle jest mi znany. zawsze mówiliśmy, że chcemy mieć dzieci z małą różnicą wieku, no i siup! w 9 miesiącu życia Polci strzeliliśmy sobie drugie. moja mama jakoś dziwnie unika teamtu,a tata to nawet nie wiem czy od niej wie. ciekawa sprawa, bo nabrali wody w usta, jakbyśmy sodomię i gomorię jakąś odwalili. nam to kompletnie wisi, bo gdzie jak gdzie, ale przy naszym zawodzie naprawdę łatwo pogodzisz wszystkie wątki prywatne. dziś jest w końcu ten numer dobrego wnętrza. jak zwykle mają skuchę w moim numerze telefonu, na 6 publikacji tylko 1 była od początku do końca poprawna. dom i wnętrze w przeprosinach mi teraz w numerze styczniowym reklamę dał za darmo, ale co się zezłościłam to moje. ci teraz też obiecują powtórną publikację moich danych. wkurza mnie jednak ta niekompetencja i brak profesjonalizmu. mają po prostu gdzieś (( dziś miałam wolny dzień, który spędziliśmy na ostatnich zakupach. zastanawiam się poważnie czy nie wrzucić sama sobie perfum na gwaizdkę, bo mnie zapach tak uwiódł, że az mnie jeszcze kręci. kupiłam też klementynkowy zapach do mieszkania, i teraz unosi się ta magiczna świąteczna aura. uciekam, bo Polcia wyszła z wanny. wrzucam dziś zdjęcia, jakie jej zrobiliśmy w budce w GM. na każdym jest śmieszna, bo robi minki. a jutro odbieram nowy film, i też coś ciekawego dorzucę. pozdrowienia mocne )) Odpowiedz Link Zgłoś
mamamona Re: Mamy, mężowie, problemy zdrowotne 10.12.03, 19:22 ja twardo do Roszkowskiego lecę, ale na 14.30. wiele kobiet mi go polecało, m.in. moja znajoma klientka, z późną ciążą (w sensie wieku matki). byłam w pierwszej ciąży i też było git. Marianna, powiedz gdzie dr Rak przyjmuje, chyba, że poszłaś do szpitala na Solcu. z chęcią wezmę od Ciebie namiary na niego. pzdr Odpowiedz Link Zgłoś
marianna18 Re: Mamy, mężowie, problemy zdrowotne 11.12.03, 09:01 Mona, tą 18 to mi narzucono, ale się nie pogniewałam. w ogóle to nie wiem dlaczego comp wyrzucał mnie jak się logowałam na poprzedniego nicka. Dr. Rak przyjmuje prywatnie na Kopernika 28 m.25 we wtorki i pewnie jakieś inne dni ale nie wiem. tel.do niego 601-308-030. zapomniałam zapytać ile kosztuje wizyta Odpowiedz Link Zgłoś
wieczna-gosia dr Rak 11.12.03, 11:42 tu mam maila od pacjentki raka Gosiu, przyjmuje na Kopernika 28 m 25, USG robi w szpitalu na Solcu, sprzęt całkiem niezły. I wizyta i USG kosztują stówę. U mnie chce USG powtórzyć więc zapowiedział, że już bezpłatnie. Odpowiedz Link Zgłoś
mamakuba Re: Mamy, mężowie, problemy zdrowotne 11.12.03, 09:25 Cześć, Ja na szczęście póki co nie mam problemów z mamą, powiem nawet że po urodzeniu mojego Kubusia, stosunki miedzy nami znacznie się poprawiły. Powiem tak, wydaje mi się że w momencie urodzenia dziecka przekracza się jakąś granicę w życiu, przynajmniej ze mną tak było. Zrozumiałam niektóre decyzje mamy, których wcześniej jako –nie-matka pojąc nie mogłam, jakakolwiek krzywda która dzieje się dziecku doprowadza mnie do szału, potrafię zrozumieć młodych rodziców którzy zachowują się jakby stracili rozum, zachwycając się swoja pociechą. No i jeszcze takie dziwne uczucie, które trudno mi opisać , które przyszło gdy stałam się matką – tak jakbym zaczęła żyć w innym świecie. A co do teściowej to dopóki mnie nie odwiedza, jest ok. Gorzej jak się zjawi i zaczyna mi wstawiać gadki, żebym ja swojemu dziecku nie pozwoliła takiego błędu popełnić jak jej Krzyś a mój mąż. Ze ludzie z rodzin patologicznych ( a wg niej ja z takiej pochodzę) nie powinni się łączyć z ludźmi z porządnych ( jak jej ) rodzin. A tak w ogóle to ona się nie chce wtrącać, bo to są decyzje jej syna i jak sobie tak wybrał to niech ponosi konsekwencje. A w ogóle to po co nam tak szybko drugie dziecko. Dodam jeszcze, że mieszkamy 500km od siebie i to jedyne pocieszenie ze nie widujemy się zbyt często. Ona ma jeszcze drugiego syna , ale on tez miał nieodpowiednią żonę i już są po rozwodzie dodam że tamten syn mieszka 500 m od mamusi, dlatego aż boje się pomyśleć co by było gdybyśmy mieszkali blisko siebie. Jej córka tez ma nieodpowiedniego partnera i wszyscy wokół są beznadziejni. Ja dlatego że mój ojciec pije a jej zięć jak miał 30 lat to nawet nie miał samochodu ( to dupa nie facet) a to że ma kupę innych przymiotów (niematerialnych) to nie ma znaczenia. Ja dopóki nie znałam tej kobiety znałam swoja wartość, bo wszystko co w życiu mam zapracowałam sama. Skończyłam studia, mam dobra pracę , znam języki i nigdy w życiu niczego nie dostałam, tak jak jej dzieci. Teraz dowiaduję się że niewiele jestem warta bo nie dostałam nic od rodziców na wyjście z domu. Dziwni ci ludzie, a najgorsze jest to że jak się poprztykam z mężem to on mi tez tak pierdzieli, bo wie że to jest mój czuły punkt. Poza tym on jest tak za swoja matką, że nic się z nim na jej temat nie da pogadać, ona ma zawsze racje i koniec a jak jej nie ma to i tak trzeba mówić że ma- z szacunku. Strasznie mnie to wkurza bo ja nie miałam takich warunków do życia jakie ona stworzyła swoim dzieciom, mi nikt za studia nie płacił, a każde wakacje musiałam pracować. Wyprowadziłam się z domu po trzecim roku studiów i musiałam sobie sama dawać radę , nie dostałam ani mieszkania ani samochodu, pieniędzy na urządzenie się i wkurza mnie ten babsztyl. To tyle – nie pisze już więcej bo mnie krew zaleje. Pozdrawiam Was serdecznie Odpowiedz Link Zgłoś
malgog Re: Mamy, mężowie, problemy zdrowotne 11.12.03, 09:41 Droga Aniu, mamo Kubusia, bardzo Ci współczuję takiej teściowej, no ale na szczęście mieszka daleko. Chyba najgorsze w tym wszystkim jest to, że mąż (jak sama piszesz) upodabnia się do niej i rozmawia z Tobą w ten sam sposób co teściowa. To przkre, że tak naprawdę nie ma się prawdziwego oparcia w swoim własnym mężu. Mój też nie jeste ideałem, ale przynajmniej w sytuacjach konfliktowych rzadko staje po stronie swojej mamy (a moje teściowej), inna sprawa, że takich sytuacji jest naprawdę niewiele. Ja chyba bym zgrzeszyła gdybym powiedziała złe słowo na swoją teściową - to chodząca dobroć - to już moja mama jest ogólnie znaną heterą i to mąż ma ze swoją teściową (a moją mamą) niewesołe życie. Moja teściowa NIGDY nie wtrąca się w nasze życie, jest ciepłym, dobrodusznym człowiekiem, który nauczony jest cały życie nieść pomoc innym. Niespotykanie spokojny, a przy tym pomocny, człowiek. Szkoda, że mąż nie ma charkteru swojej mamy tylko niestety swojego śp. ojca. To na razie tyle, zaraz prześlę kilka zdjęć swojego Kubusia, tylko nauczę się zamieszczać zdjęcia Małgosia Odpowiedz Link Zgłoś
mamakuba Re: Mamy, mężowie, problemy zdrowotne 11.12.03, 13:54 malgog, dzieki za słowa otuchy. Dodam jeszcze, że ja i mój mąż nie kłócimy sie zbyt często ale najczęściej wtedy gdy "ONA" pojawia sie na horyzoncie, często tez kłócimy się o brata mojego męża ale to juz inna historia. Zamiesciłam nowe zdjęcia na zobaczcie , pewnie jeszcze dzis ich nie będzie ale jutro zapraszam wszystkie do oglądania mojego małego sportowca. pozdrawiam forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=9086835 Odpowiedz Link Zgłoś
marianna18 Re: ach te teściowe 11.12.03, 14:41 Aniu, to tak jak u mnie, zdarzają sie drobne sprzeczki jak w każdym małżeństwie, ale po wizycie teściowej, a nie daj Boże brata męża to jest przez tydzień piekło. Nawet nie chcę o tym pisać. Boję się tylko jednego, bo ja też mam syna, że kiedyś będę taka sama tzn. będę traktowała go całe życie jak dzidziusia i jakakolwiek wybranka jego będzie dla mnie wrogiem numer jeden. Po każdym takim spotkaniu z teściową powtarzam sobie "Pamiętaj , wychowujesz syna dla innej kobiety i powinnaś zaakceptować w przyszłości jego wybór jakikolwiek on będzie" Ach dużo by o tym pisać... Ale co tam, skupmy się teraz na naszych brzuszkach, a nieprzychylne otoczenie należy ignorować, teraz to my i nasze potomstwo jest najważniejsze a resztę olać i tym optymistycznym akcentem kończę i wracam do pracy. Pa,pa Marianna Odpowiedz Link Zgłoś
malgog Amnio 11.12.03, 15:37 Wkurzam się z lekka, bo panie z Sobieskiego znają już moje wyniki amnio, ale znudzone ciągłymi telefonami pacjentek nie chcą udzielać telefonicznie jakichkolwiek informacji. Dzisiaj schodzą wyniki z badań robionych 7 i 12 listopada, czyli również moje. Nie wiem jak Julia to sprawiła, że dowiedziała się czegokolwiek przez telefon. Tak więc Marianno nie wiem czy Tobie uda się dowiedzieć czegoś przez telefon przed Świętami Bożego Narodzenia (o ile pamiętam wyniki masz po 19 grudnia), chyba, że w przypływie dnia dobroci panie uchylą Ci rąbka tajemnicy i będą bardziej rozmowniejsze, niż są aktualnie. Pozdrawiam Małgosia z fikającym nieustannie brzuszkiem Odpowiedz Link Zgłoś
marianna18 Re: Amnio 11.12.03, 15:58 Ja chyba pojadę po wyniki amnio osobiście jak upłynie miesiąc, bo tak to ich nie dostanę przed świętami, a w sumie na święta chciałabym wiedzieć. Ale Ty Małgosiu bądź pewna, że są dobre, inaczej sami już by do Ciebie zadzwonili po takim czasie - tak mi przynajmniej mówiła doktor z IG. pozdrawiam z mocno fikającym maleństwem Odpowiedz Link Zgłoś
malgog Re: Amnio do Marianny 12.12.03, 12:58 Nie wiem czy uda Ci się odebrać osobiście - właśnie dzwoniłam i pytałam po sugestii Juliiii, aby tak właśnie zrobić - panię są potwornie wkurzone - twierdzą, że nie można odbierać osobiście !!!!!!!!!!! Wyniki są wyłącznie wysyłane. Albo chciały mnie spławić, albo tak jest rzeczywiście. Małgosia Odpowiedz Link Zgłoś
juliaaaaa Re: MAJ 2004!!! 11.12.03, 15:44 Aniu, jaki piękny synke, co za szelmowski uśmiech na tym pierwszym zdjęciu. To po tacie czy mamie? Jejku, jak patrze na te zdjęcia, to nie mogę się doczekać mojego Ludka. A to jeszcze tyle miesięcy... Ja nie mogę narzekać ani na moją mamę, ani na teściów. Żadne z nich nie wtrąca się w nasze sprawy, za to są bardzo chętni do pomocy i wiem, że będą rozpieszczać Ludka. Niedawno prawie się pokłócili, kto ma kupić wózek Ale wiem, że jestem szczęściarą i zazwyczaj kawały o teściach zawierają ziarkno prawdy. Na szczęście mój Ukochany szanuje swoich rodziców, ale uważa, że nasze życie jest tylko nasze i możemy je snuć jak tylko chcemy. Odpowiedz Link Zgłoś
juliaaaaa Re: MAJ 2004!!! 11.12.03, 21:44 Małgosiu, jeżeli są już Twoje wyniki, a wcześniej do Ciebie nie dzwonili, to znaczy, że jest wszystko w porządku. W przypadku nieprawidłowości dzwonią już po 2-3 tygodniach, żeby powtórzyć badanie. Mnie też nie chcieli telefonicznie udzielić informacji. W końcu zadzwonił mój mąż - powiedział, że jest lekarzem nie znoszącym sprzeciwu i po prostu zmusił ich do podania wszystkich wyników. I to nie tylko, że wszystko ok, ale dokłądne oznaczenia. Więc może poproś swojego lekarza, żeby interweniował. Albo pojedź i sama odbierz - skoro już są. Odpowiedz Link Zgłoś
mamamona Re: MAJ 2004!!! 12.12.03, 01:31 w wątku teściowych odpadam, bo narzekać nie mogę )) w ogóle mam dość tolerancyjny stosunek do świata, chociaż dziś, pierwszy raz w karierze, odmówiłam wykonania projektu, i przekrzykując dzikie wrzaski potencjalnej klientki, pozdrowiłam ją i się rozłączyłam )) ale najciekawsze jest to, że jeszcze 5-6 lat temu, jak zaczynałam, dałabym się tym krzykom zastraszyć, a dziś - nawet mnie nie zwilżyła (jak mawia mój mąż ))) tylko na chwilę wpadam na pożegnanie dnia. Mamokuby, wpisałam się Wam na zobaczcie!, synka masz uroczego, nie bój się drugiego dziecka. sama twierdzę, że gdyby Polcia nie była taka fajna, nie strzelilibyśmy sobie zaraz drugiego. dorzuciłam świeże zdjęcia też )) no i podobno wkładając zdjęcia do skanera, potrąciłam łapkę mego, który skasował sobie cały projekt, jaki oddaje w poniedziałek (( cała nadzieja w znajomym informatyku, zobaczymy, czy pomoże. módlcie się moje drogie, do wszystkich bogów. pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
dona29 Dzyń,dzyń,dzyń;-) 15.12.03, 08:34 Obudźcie się i wygrzebcie spod grudniowego śnieżku!)) Ja rozpoczynam trzeci i chyba ostatni w tym roku L-czterowski tydzień laby!) A co u Was???Pozdrawiam))) Odpowiedz Link Zgłoś
marianna18 Re: Dzyń,dzyń,dzyń;-) 15.12.03, 08:53 No przespałyśmy faktycznie cały weekend. Ale to znaczy że u wszystkich wszystko dobrze i pochłonął nas wir przedświątecznych przygotowań. Moje dzidzi podskakuje prawie bez przerwy, a już dzisiaj w nocy to byłam zła, bo mnie budził i nie mogłam potem zasnąć. Do starszego dziecka już dotarło, że brat/siostra jest w brzuchu, więc staje przed brzuchem w różnych dziwnych pozach, robi miny i pyta "Widzisz mnie?" pozdrawiam w ten okropny poranek Marianna Odpowiedz Link Zgłoś
juliaaaaa Re: Porzadki 15.12.03, 14:16 Ja w weekend robiłam przedświąteczne porządki. Spakowałam głęboko do szafy wszystkie ubrania w rozmiarze 38. Czy kiedykolwiek do niego wrócę? Zostawiłam tylko te rzeczy, w które teraz się mieszczę. Po porządkach w domu, czas na porządki ze sobą. Umówiłam się na ten tydzien do kosmetyczki i fryzjera. Potem wystarczy tylko ubrać choinkę i jestem gotowa do świąt. Może ten śnieg utrzyma się i napada go jeszcze więcej? Odpowiedz Link Zgłoś
cardamomo Re: Porzadki 15.12.03, 16:10 Ja też chciałabym mieć porządki za sobą... Dawno zapomniałam o spodniach w rozmiarze 36, a sweterki jakby się skurczyły. W przyszłym tygodniu jadę na dwa dni do Krakowa, żeby się odstresować i oderwać od rzeczywistości, a święta spędzimy w domu z Najdroższym, Kocurem i Brzuszkiem, oczywiście. Jak zwykle będzie prawdziwa choinka i duużo czerwonego barszczyku. Nie mogę się doczekać świąt - będzie to cudowny czas nicnierobienia i myślenia tylko o sobie. Ostatnio dużo ganiam, jeżdżę po mieście i nie mam czasu nacieszyć się kopniakami maluszka. I teraz znowu muszę wyjść do pracy buuu. A propos kosmetyczek i fryzjera - skorzystałam z sugestii na Forum i wybrałam się do Salonu SPA na Ikara (Mokotów) i do Hair Studio na Brackiej 22 i muszę przyznać, że było naprawdę fajnie (zwłaszcza u kosmetyczki). Polecam Wam ,jeśli któras się wybiera przed świętami. Z przyjemności czeka mnie manicure + pedicure i paznokcie w kolorze purpurowoczerwonym a la Święty Mikołaj. Ach, jak ja Wam zazdroszczę L4... Pozdrowienia (wreszcie zimowe) Eliza Odpowiedz Link Zgłoś
mamamona Re: MAJ 2004 !!! 15.12.03, 19:54 o rany, nareszcie mi się udało wejść! ale granda, już rozumiem, że wszystkie pozmieniałyście swoje niki,bo to co się tu dzieje, woła o pomstę do nieba! u nas na razie szał przedświąteczny w sensie pracy. mam wielką prośbę do Ksel vel Marianny 18 - jak już odbędziesz wizytę u drRaka, daj znak jak poszło, i jak wyglądała. muszę się do niego zapisać. choinkę zamówimy jutro, bo już za tydzień, w granicach wtorku - środy będziemy jechać do Bydgoszczy, do moich rodziców. żyję już na walizkach, nie mogę doczekać się wyjazdu. stąd choinka zawita u nas już jutro, żebyśmy zdążyli się nią nacieszyć (i Polcia też). Polcia niewiele rozumie z ciąży mamy, za to od piątku wieczorem nie karmię jej piersią! wreszcie sukces, troszkę jak jej się przypomni jęczy, ale na tyle mało, że się nie uginam. poprzednie próby nie powiodły się, bo Polcia tak zawodziła,że w końcu nie miałam sumienia ograbiac ją z mojej obecności i mniam mniam jednocześnie,jak sama mówi )) teraz poszło jak z płatka, nawet nie wiem, czy jest jeszcze mleczko, bo karmienia były tak rzadkie, że nie trzeba ani ściągać ani brać leków na wstrzymanie. mały zawodnik zaś wciąż podskakuje, najbardziej, jak siostra ryczy )) czuję,że rośnie, bo o ile przegapiłam pierwsze muśnięcia z racji nadwagi (hmmm....), to teraz kopie mnie w poprzek, czuję z jednej strony nóżki, z drugiej rączki (przypuszczalnie). to naprawdę wielka przyjemność, delektujcie się moje Mamy, sama za tym tęskniłam )) kończąc wątek świąteczny, to nie zrobiłam w tym roku ani pierników ani ciasteczek choinkowych. w wyborczej był przepis na pierniczki, do których ciasto nie musi tak długi leżakować, ale jakoś brak mi weny na prawidłowe zmieszanie przypraw. a jaki miód jest najlepszy do pierniczków to już nigdzie nie piszą, nawet w moich książkach kucharskich )) jakbyście wiedziały, dajcie znak )) mocno pozdrawiamy, nowe zdjęcia na zobaczcie! są Poleczki Odpowiedz Link Zgłoś
cardamomo Re: najlepszy miód do pierników... 16.12.03, 11:38 ... to oczywiście gryczany lub ze spadzi leśnej. W ostateczności może byc też wrzosowy. Zasada jest taka - im mocniejszy miód, tym lepsze pierniki. Ja się dzisiaj zabieram za moje 5-cio tyg. ciasto. Jakbym nie odzywała się tu zbyt długo, to znak, że ciasto stało się trucizną i mnie zabiło W życiu nie trzymałam czegokolwiek w stanie surowym przez 5 tyg w lodówce, ale cóż... Niedługo święta - hurrra! wreszcie się wszyscy wyśpimy, najemy i naczytamy. Dziewczyny, piszcie jak tam Wasze bobasy i wizyty u lekarzy, bo zżera mnie ciekawość, co słychac u Ludzików. Ile mają cm? U mnie na ostatnim usg, nie można było nic zmierzyć, bo się tak dziwnie ułożył. czy tak juz będzie zawsze? Czy mogę sobie czytac w książce, że w 20 tyg. to ma 16 cm + nóżki i waży 340 g? Jak to jest? Mój puka średnio dwa razy dziennie, ale też wtedy, gdy się zdenerwuję, mój odstresor kochany. Czy kupujecie już rzeczy dla dzieciaczków? Ja nie mam NIC, oprócz dwóch sweterków zrobionych na drutach i moje macierzyństwo wciąż wydaje mi się na tyle nierealne, że nawet nie mam chęci, żeby cokolwiek kupować (no może oprócz pościeli w Pszczółki..) trzymajcie się ciepło, Eliza Odpowiedz Link Zgłoś
pola777 witam:) 16.12.03, 12:25 ..serdecznie po chwili nieobecnosci.. ukochany pojechal dzis rano i nie bedziemy sie widzieli 4 miesiace wiec jest mi troche smutno ale w ogole do mnie ta rozlaka nie dociera. Mysle tylko juz o lecie i wakacjach i jakos tym zyje i oddycham..Pewnie wieczorem sie rozkleje jak mi przyjdzie zasypiac samej**** Mialam jechac odwiezc lubego na okecie i wpasc do firmy przy okazji, ale Pola jak to Pola miala znowu przygode-wyszlam na pierwszy prawdziwy spacerek na 20 min i na obiad do restauracji i po powrocie zaczelo mnie kluc i szarpac w brzuchu, tak jakby ktos wbijal mi igle w roznych miejscach od srodka. No-spa nie pomagala wiec zadzwonilam do lekarza z prosba zeby nas obejrzal. Szyjka zamknieta, usg w porzadku, lozysko bez sladow odklejania, chlopak jak byk. Pijana szczesciem poszlam do sklepu kupic sobie cieplejsza i szersza kurtke zeby mi brzuch nie zmarzl i po powrocie do domu dostalam dziwnych brazowo- krwawych uplawow. Zadzwonilam do lekarza, powiedzial ze pewnie naczynko poszlo podczas badania palpacyjnego i stad ta waska struzka krwi, bo wszystko inne przeciez godzine temu wykluczylismy.Jechac do stolicy jednak zakazal- na zimne dmuchajmy. No i uplawy przeszly ale leze w dalszy ciagu i stwierdzilam ze to moze byl znak zebym nie jechala do tej warszawy i zbytnio sie nie forsowala mogloby sie cos gorszego zdarzyc. Mam w Czwartek nastepna wizyte i ogromna nadzieje ze wszystko bedzie ok. Dzis minelam polmetek- tzn dzis jest 20 tyg+ 0 dni.. Nie moge sie doczekac poczatku maja)))))) Elizo, ja jeszcze nic absolutnie nie kupilam ale wiem ze tesciowa szaleje, dave nawet przywiozl od niej ogromna maskotke psa ( jak mu sie chcialo to targac cala droge z chingford na heathrow to nie wiem)) jako pierwsza zabawke Noasia) To kochana kobieta,, i niesamowity facet z tego mojego męcizny. Wyobrazacie sobie ze targal dla mnie osiem butelek oliwki dla dzieci J&J na rozstepy ))w ogole uwielbiam jego rodzine. Przyjemnie myslec ze Noah bedzie mial duzo ciepla od tych ludzi... kopie mocno, tata nawet poczul. USG pokazalo ze jego stopki maja juz po 33mm czy to nie przedziwne?)) Odpowiedz Link Zgłoś
juliaaaaa Re: Do Moniki 16.12.03, 14:52 Na to forum coraz trudniej sie dostać!!! Od wczoraj próbuję się zalogować i nic. Czy administratorzy zapadli w zimowy sen i nie widzą, co się dzieje??? Na pewno nie odzywacie się, bo też macie problemy z zalogowaniem. Mona, kupiłam "Dobre wnętrze" i z zapałem przeczytałam artykuł o Waszej pracy i obejrzałam zdjęcia. Masz świetną pracę - nie dziwię się, że tyle ganiasz, choć jesteś w ciąży. Swoją drogą też chciałabym się zastanawiać nad zaprojektowaniem takiego domu jak w gazecie... Właśnie zdaliśmy sobie sprawę, że nie otrzymaliśmy z USC potwierdzenia, że jesteśmy małżeństwem, a to już jakiś czas temu braliśmy ślub. Zadzwoniliśmy czy możemy odebrać akt ślubu, bo nawet nie wiemy do końca, czy jesteśmy małzeństwem, a tu okazało się, że nasze dokumenty powędrowały z poworotem ... do Chile... I nadal tkwimy w zawieszeniu, hi,hi. Pola, Ty to masz przygody! Dobrze, że synek cały i zdrowy. Widocznie wymaga torskliwej opieki Czy dobrze zrozumiałam, że teraz - do końca ciąży jesteś w Krakowie i na poród przyjedzie Twój Ukochany? Odpowiedz Link Zgłoś
pola777 Re: Do Moniki 16.12.03, 15:08 Julia, nie siedze w Krakowie w tej chwili tylko w Częstochowie gdzie sie urodziłam. Bardzo posępne miasto(eczko) zimą... Co do tych przygod to ja juz szczerze mowiac wczoraj nie wiedzialam czy sie smiac czy plakac- Ukochany wraca do Polski dokladnie 15 kwietnia, tj. jakies 2-3 tygodnie przed rozwiazaniem. Termin mam na miedzy 4 a 8 maja dokladnie nie wiem a zreszta nie wiadomo czy wcelujemy dokladnie.. Mam tylko nadzieje iz zdazy wrocic od kangurow na czas zeby zarejestrowac dziecko. Juz sobie wyobrazam co sie bedzie dzialo zeby zarejestrowac dziecko Polki i Anglika urodzone w Polsce pod angielskim imieniem i nazwiskiem ( nie jestesmy malzenstwem) , nastepnie wyrobic mu paszport jak najszybciej i pozniej jeszcze walczyc o podwojne obywatelstwo i wyrabiac angielski paszport. Slabo mi jak o tym mysle....NIENAWIDZE urzedow i zalatwiania tam spraw. Jakby nie dosc problemow bylo na tym swiecie to ludzie sobie nowe wymyslaja caly czas i zycie komplikuja Noah kopie bo zjadlam frytki ( ha, skusilam sie) Odpowiedz Link Zgłoś
malgog Re: Do Poli 16.12.03, 16:12 No to ja Ci współczuję, bo nic gorszego niż załatwić coś w urzędach. Moja propozycja - wyślij swojego cudzoziemskiego niemęża do tych wszystkich urzędów, dobrze, gdyby słabo albo najlepiej wcale nie mówił po naszemu i niech załatwia wszystkie sprawy - sukces gwarantowany. Wystarczy, żeby się słodko uśmiechał do pań urzędniczek, no i jakies słodycze w łapkę mu daj. Pa Małgosia - warszawska urzędniczka (poniekąd) !!!!!!! Odpowiedz Link Zgłoś
cardamomo Re: Do Poli 16.12.03, 16:50 Małgosia ma rację!!! Obserwuje to przecież na codzień, prawda? Zauważyłam, że panie urzędniczki miękną w takiej sytuacji i zaczynają bardzo pomagać. Pamiętam, jak wysłałam mojego Ukochanego do przychodni państwowej na Żwirki i Wigury, a on, który choruje raz na 100 lat, a raz na 150 idzie do lekarza, wybrał się bez żadnych dokumentów, legitymacji ubezpieczeniowej, dowodu, bez zapisu. Nie dość, że nawet go nie skrzyczały, to został przyjęty jak książę. Ech, my kobiety nie mamy takiej siły przebicia. Tak więc Pola, niech Twój Dave uzbrojony w opaleniznę i czekoladki pójdzie do urzędów Mona, ja też widziałam Cię w Dobrym Wnętrzu, Pani Architekt! To super praca, prawda? Jak strasznie żałuję, że mój zmysł orientacji jest taki beznadziejny, a teraz zabrałam się za kurs projektowania ogrodów i dzielnie ćwiczyłam aksjonometrię, więc może coś zaskoczy (chociaż troszeczkę). Wzruszyły mnie bardzo 33 mm stópki Noaha... Pomyślcie, jakie musi mieć paluszki! O paznokietkach nie wspomnę. Kurcze, chętnie położyłabym się przed świętami pod jakieś dobre usg, żeby mieć radochę na święta. Znacie jakieś super usg w Warszwce oprócz SzP Roszkowskiego??? U mnie dziś bulgocze w garnku ratatouille. Uściski dla Wszystkich brzuszków Odpowiedz Link Zgłoś
pola777 Re: Do Poli 16.12.03, 17:24 aaaaaaaah ratatouille z puszki kupowane na rogu moscow road i queensway..!!! Czytam o waszych przepisach i gotowaniu to az mnie skreca o jedyne co umiem to zrobic tosta i jakies proste salatki albo podgrzac cos z puszki. Nie to ze mi sie nie chce- probowalam, naprawde probowalam gotowac, piec, cos sama upitrasic kiedy mieszkalam sama- napsulam tyle jedzenia, spalilam pare garnkow, zrobilam pare zakalcow az wreszcie uznalam ze to nie moja wina..bo nie moge przeciez umiec wszystkiego tee hee.. wole spiewac niz gotowac tylko czasem mi glupio jak widze co kobitki w kuchni wyprawiaja, a ja prawdopodobnie bede miala problem nawet z kaszka rozpuszczalna dla dziecka (serio, ostatnio cos zepsulam jak robilam kisiel z torebki *bravo...!*).. Teraz jestem na lasce mamy w tej kwestii na co oczywiscie nie narzekam, aczkolwiek dziwny to powrot do dziecinstwa samej bedac przyszla mama i gospodynia (hi hi). No coz- trzeba jakos sie bedzie paru rzeczy nauczyc, dobrze ze moje kochanie umie gotowac sprzatac i prasowac. Z tym urzedem to dobry pomysl, wysle go z kangurem w kieszeni... brzydki nie jest moj mezczyzna, wiec nie powinien miec problemu..Ja sie tam nawet nie pojawie, niech jezdzi z moim ojcem ktory tez jak sie postara to wyglada 10 lat mlodziej i niech sie mecza...a ja bede sobie odpoczywac *lmao* haa haaaaaaaaaa USG na ktorym bylismy wcale nie bylo super ale wystarczajaco dobre zeby zobaczyc ze lezy sobie prawie wyprostowany, z glowka po lewej a stopkami po prawej stronie Machal rączkami tak jakby plywal na plecach. Bardzo ruchliwe dziecko i duzy na tych hormonach wyrasta. Mimo ze czuje te ruchy juz dosc mocno i wiem jest juz duzym malym czlowieczkiem a nie zadnym zarodkiem to cale to wydarzenie wciaz jest dla mnie jednym wielkim kosmosem...To jest tak niesamowite ze w ogole do mnie nie dociera w calej swojej okazalosci)) Ok, mama podala kapusniaczek. A potem zabieram sie za montowanie mojego domowego studia. Dokupilam dziwne pudelko zwane MBox ktore jest b.dobra karta dzwiekowa i bede kombinowala az coz zepsuje. Pozdrawiam Pola Odpowiedz Link Zgłoś
mamamona Re: Do Poli 16.12.03, 18:58 ooo, weszłam od razu )) mi też ślinka cieknie, jak Eliza ciągle nadaje co tam dobrego jej w garnku bulgocze )) przyznam szczerze, że chociaż lubię gotować, z braku czasu, nie robię tego często. teraz i tak bardziej się staramy, bo Polcia nie chce obiadków słoiczkowych już (a był okres że nie chciała normalnych)), no i wczorajszy mój wyczyn to.... mielone ;oooo taka jestem utalentowana. moim zdaniem wszystkie zupy jakie robię smakują tak samo, najbardziej lubię jeść jak ktoś przygotuje... ech! no, praca fajna, fakt, a zawód moje hobby, co często kończy się na mało intratnych dla mnie kontraktach, ale za to satysfakcja wielka! naprawdę lubię to robić, i cieszę się, że Wam się podobało. ten dom zaś z magazynu taniej zburzyć niż modernizować wg naszego pomysłu. pani chce od nas projekt, bo nasza wersja jej się bardziej podobała, ale nam jakoś do Słupska nie po drodze (( bo pracy za dużo, a obecność na budowie jest jednym z podstaw dobrego projektu i realizacji. aha, a widziałyście jakie wizualizacje zrobił mój Paweł ????? te renderingi to jego zawód (upraszczając), dobry jest w tym. no to juz zareklamowałam całą rodzinkę )) na swoje usprawiedliwienie dodam,że dla dziewczyn z eDziecka robiłam już koncepcje (m.in.łazienka) i naprawdę służę darmową radą. mnie też coś kłuje, nie byłam jeszcze u lekarza, bo czekam na komentarz Marianny 18 vel Ksel z wizyty u drRaka (zawsze mam jakieś usprawiedliwienie zeby nie iść (( Polcia odkąd nie na cycku, zrobiła się megaprzylepna, i trochę to mnie męczy, bo wciąż na kolankach albo rączkach chce być, a dziecko wtedy łup! spadaj siostra! kopie! i mi ciężko ich dwoje. dziś zresztą naprawdę nietęgo się czuję, niestety. zwalam to jak zawsze na rośnięcie macicy, na coś trzeba )) czekam z utęsknieniem na dalsze opisy Waszych stópek dziecięcych i nowe smacze reportaze z frontu kulinarnego. jestem już naprawdę bliska upieczenia pierniczków )) pozdrowienia mocne Odpowiedz Link Zgłoś
juliaaaaa Re: Smakolyki 16.12.03, 19:04 Ja właśnie piekę chleb. Kiedy mieszkałam w Niemczech, z przerażeniem odkryłam, że chleb jest tam bardzo drogi, a mój budżet skromniutki. Wtedy też nauczyłam się piec chleb i od czasu do czasu wypełniam nasz dom zapachem świeżego chleba. A jutro goszczę u siebie Elizę, z którą będziemy piekły ciasto. Pola, szkoda że nie jesteś w Warszawie - mogłabyś się do nas przyłączyć. U mnie też Ukochany zajmuje się gotowaniem, bo robi to perfekcyjnie. Śmieję się, że jak Mu się znudzi być lekarzem, powinien otworzyć restaurację. Odpowiedz Link Zgłoś
cardamomo Re: witam + przepis na chleb z orkiszu:) 18.12.03, 12:39 No to ja dołączę do Waszych przepisów jeszcze jeden na chleb, który mam z książki "Wielka Księga chleba". Chleb robiłam dwa razy, był pyszny i miał chrupiącą skórkę. Mąkę orkiszową można kupić w sklepie ze zdrową żywnością Porcja na 2 bochenki: 1,5 kg mąki z orkiszu 30 g świeżych drożdży 1,2 l letniej wody 20 g soli morskiej 2 łyżki oliwy 2 łyżki sezamu do posypywania (niekoniecznie) dwie podłużne formy (takie jak na keks, lekko posmarowane tłuszczem) Wykonanie: Mąkę wsypać do miski, wkruszyć do niej drożdże i rozprowazdił połową wody. W pozostałej reszcie wody rozpuścić sól, następnie wlać olej i dokładnie wymieszać. Rozprowadzone drożdże wlać do wgłębienia w mące i wymieszać. Wlać osoloną wodę z oliwą i energicznie wymieszać ręką. Podzielić ciasto na pół i przełożyć do 2-ch form. Zostawić do wyrośnięcia przez 40 min, nagrzać piekarnik do 200 stopni. Piec ok 45-50 min. Magdo, właśnie wyciągnęłam z lodówki masło i czekam, aż zmięknie, żeby zrobić Twój wspaniały keks A wczoraj miałam przyjemność gościć u Julii i piec z Nią ciasto)) Julia jest cudowna - ciepła, inteligentna i ma wielgachnego psa, który przypomina smoka z filmu "Niekończąca się opowieść", tyle tylko, że jest stalowo-szary a nie biały. Najadłyśmy się, a później dzielnie ćwiczyłyśmy jogę przez 1,5 godz, aż mój Ludek podskakiwał, leniuszek jeden. Co do usg, to ja bym bardzo chciała zrobić sobie jeszcze jedno przed świętami i chyba wybiorę dię do dr. Zaremby, który przyjmuje na Pradze, ma taki sobie sprzęt, ale jest podobno niezłym specjalistą, no i usg można zrobić z marszu, bo nie ma u niego zapisów. Plusem jest też cena - 60 pln. Znalazłam gdzieś info, że na Domaniewskiej wykonują usg 4d, które kosztuje 280 pln (ugh!!!), ale trochę przeraziły mnie obrazy z tej machiny - dziecko jakby z wosku, umieszczone w (formalina to się chyba nazywa). Tak bardzo bym chciała znać już płeć mojego Bobasa. Kończę już, przesyłając Wam ciepłe fluidy, Eliza Odpowiedz Link Zgłoś