Dodaj do ulubionych

Jestem zła!czy to czasem nie nadużycie w pracy???

18.06.08, 11:05
Od początku czerwca jestem na zwolnieniu, bo źle się czuję i nie
miałam siły żeby pracować. Jestem nauczycielem, ale wiedząc
wcześniej że szykuje się L4 wystawiłam oceny i co mogłam zrobiłam.
Ponieważ jestem wychowawcą poprosiłam też dyrektora (jeszcze w maju)
żeby wyznaczył kogoś za mnie w zastępstwie i niby wyznaczył, ale co
się okazuje...??? To ja dostałam dodatek za wychowawstwo za
czerwiec, a nowy wychowawca jest dopiero od następnej klasy, więc
mimo że jestem na zwolnieniu musiałam robić zestawienia na
konferencję, wypisać świadectwa... Nie było lekko ślęczeć godzinami
przy papierach, pod koniec nie czułam kręgosłupa, ale okej to mogłam
zrobić w domu. Dziś byłam zawieźć te papiery to się okazuje, że
najlepiej jakbym jeszcze dopilnowała i wyprowadziła arkusze ocen,
przypilnowała, żeby inni nauczyciele uzupełnili wszystko w
dokumentacji "mojej" klasy itp. Dosyć, że za każdym razem muszę
dojechać do pracy żeby coś zabrać, a później drugi raz żeby coś
odwieźć to jeszcze im mało. A ja powinnam siedzieć w domu,
odpoczywać i nie denerwować się już pracą. Chcesz być dobry, robisz
ile możesz, naawet mimo braku sił, a nie usłyszysz nawet dziękuję,
tylko jakieś spojrzenia i teksty pełne pretensji... Wkurzyłam się
dzisiaj znowu i to bardzo...
Obserwuj wątek
    • catalina81 Re: Jestem zła!czy to czasem nie nadużycie w prac 18.06.08, 11:19
      przykre, ale nie ma co się denerwować.

      mi się wydaje, że w ogóle palcem nie powinnaś kiwnąć, w końcu zwolnienie oznacza
      niezdolność do pracy, czyli, że pracować nie możesz.
      • variuss Re: Jestem zła!czy to czasem nie nadużycie w prac 18.06.08, 11:27
        dokładnie, zle sie czujesz, jestes na zwolnieniu a dyr wymaga od
        ciebie zebys pracowała jak normalnie, tyle że w domu.
        Ciekawe, czy jakbyś miała nagła operacje (typu wyrostek np) to tez
        by ci kazal to wszystko zrobic zamiast wyznaczyc do tego inna osobe.
        Moim zdaniem to nadużycie, zeby kazac coś zrobic pracownikowi na
        zwolnieniu albo np podczas urlopu. Nie jestem prawnikiem,nie wiem
        czy jest to gdzies wyraznie zapisane ( kodeks pracy ?)
        • kanga_roo Re: Jestem zła!czy to czasem nie nadużycie w prac 18.06.08, 11:36
          ha, powiedz dyrektorowi, że na pewno nigdzie neie pojedziesz, bo
          masz leżeć, i jak przyjdzie kontrola z ZUS-u to Ci przestaną pensję
          wypłacać, bo pracujesz na zwolnieniu. albo zadzwoń sobie do
          państwowej inspekcji pracy, żeby Ci podali stosowny przepis i w
          razie wątpliwości zacytuj dyrektorowi. robisz też sobie złą robotę,
          bo skoro jesteś niezdolna do pracy, a pracujesz, to znaczy, że
          wzięłaś zwolnienie niepotrzebnie - nie zdziwiłabym się, jeśli ktoś z
          pracy tak skomentuje Twoją sytuację sad
          nie daj się wykorzystywać, dziewczyno!
        • anita_zu Re: Jestem zła!czy to czasem nie nadużycie w prac 18.06.08, 11:56
          Ja nie chce nikogo urazic, ale mi sie wydaje ze dyrektor szkoly wie
          na czym polegaja (najczesciej) zwolnienia w ciazy i dlatego prosi
          Cie o dokonczenie Twojej pracy (mam na mysli to ze kobiety- sorry, a
          nauczyciele to juz bardzo czesto- moja cala rodzina pracuje w
          szkole, wiec wiem co pisze, jak zobacza dwie kreski na tescie to ida
          na zwolnienie aby sie "nie stresowac"). ja nie wiem co Ci dolega,
          ale wypelnianie papierow w domu to chyba nie jest jakies karkolomne
          zadanie, powiedzialabym nawet- jest porownywalne do siedzenia przed
          komputerem i pisania na forum. Tym bardziej ze mozesz sobie w
          kazdej chwili zrobic przerwe, polozyc nogi do gory, wypic kawke.
          Same czesto piszecie ze idziecie na zwolnienie bo takie zle warunki
          pracy, itd, a pracodawca nie jest w stanie Wam zaoferowac innych
          warunkow - w tym wypadku moim zdaniem masz super konfortowe warunki,
          ja bym sie cieszyla ze mimo brzucha (choc zapewne jeszcze go nie
          masz) jestem do czegos przydatna i nie musze ograniczac sie do
          siedzenia na kanapie i ogladania seriali. No chyba ze na serio
          dolega Ci cos tak strasznego ze nie dajesz rady. I nie porownujmy
          ciazy do operacji wyrostka, wiem ze w POlsce to niepopularne haslo,
          jednak jest ono zgola i na wskros prawdziwe, wiec napisze je tutaj
          po raz setny- ciaza to nie choroba- w przeciwnienstwie do chorego
          wyrostka i innych takich. I na koniec pochwale sie- jestem w 38
          tygodniu ciazy i za kilka godzin (na 14.30) jade do pracy na 5
          godzin (praca przy komputerze). skoro w domu to potrafie (siedziec i
          pisac na forum) to nie widze powodu dla ktorego nie mailabym tego
          robic zawodowo. Wiem, heroska ze mnie i zaraz napiszecie ze skoro mi
          sie to podoba to nie znaczy ze Wam musi i kazdy ma wolny wybor i
          takie tam. Tak , tak - zgadza sie. A wiecie co jest najsmieszniejsze-
          piszecie to wszystko dla dobra dziecka, trzeba siedziec w domu i
          myslec tylko o dziecku, bo to wszystko dla jego dobra, i takie tam
          rozne gornolotne zdania- a ja jestem niemal na 100% pewna, ze jak
          autorka popracuje jeszcze troche w domu (wypelniajac dokumenty) to
          jej i jej dziecku nic a nic sie nie stanie, wiec o co chodzi???
          Jeszcze nie slyszalam zeby ktos stracil ciaze z takiego powodu, to
          byloby juz konkretne wypaczenie natury i ludzkosc pewnie zaczelaby
          powoli ginac. Ale kazdy sam odpowiada za siebie i niech postepuje
          tak jak chce- mi nic do tego. jednak w duchu marze aby przepisy w
          POlsce sie zmienily i aby kobieta w ciazy na zwolnieniu dostawaly
          gora 80% pensji- wowczas plaga chorob okolociazowych zmiejszylaby
          sie troche, a dla tych kobiet ktore na serio sa chore w ciazy byloby
          to tez uczciwe, bo poki co chore jest ze ktos kto pracuje dostaje
          2000 na miesiac i ktos kto jest chory i nie chodzi do pracy zarobi
          tyle samo. wiem ze chorob sie nie wybiera, ale tak uwazam.
          • jowita-28 Re: Jestem zła!czy to czasem nie nadużycie w prac 18.06.08, 12:31
            Autorka tekstu, czyli jawink ma brzuszek, bo jestem w ósmym miesiącu
            ciąży i ile mogłam to do pracy chodziłam, siedziałam przy maturach
            (pracuję w szkole średniej), przygotowywałam akademie i co było do
            zrobienia robiłam, nie wymigując się od niczego, nawet na zastępstwa
            biegałam jak była taka potrzeba. Teraz jak się źle czuję i jestem na
            zwolnieniu nie mam pretensji o to, że musiałam wypisać świadectwa,
            bo rzeczywiście robiłam to w domu i takie rzeczy jeszcze mogę robić,
            ale o to, że wnioskując po aluzjach dyrektora i co-po-niektórych
            nauczycieli powinnam dziś i jutro siedzieć w szkole, latać za
            nauczycielami z dziennikiem i arkuszami prosząc żeby pouzupełniali
            swoje braki, collaudować świadectwa itp. Jakbym była na siłach
            siedzieć w pracy i pracować to nie byłabym na zwolnieniu, tylko
            chodziła do końca, a jak lekarz mnie wysłał na L4 to dlatego że był
            powód i właśnie to mnie zdenerwowało, że nie ma się szacunku do
            takich decyzji i takich sytuacji.

            Jeszcze jedna uwaga, bo któraś z dziewczyn o tym wspomniała... Po
            przemyśleniu dochodzę do wniosku, że biorąc pracę do domu i
            pokazując się w szkole, narażam się na komentarze typu - poszła na
            zwolnienie bo jej się pracować nie chciało, albo jeżeli chodzi i
            robi to czy tamto to znaczy, że jej nic nie dolega... ...i nie
            ważne, że się człowiek szykuje i zbiera ponad godzinę, żeby gdzieś
            wyjść i wyglądać jako tako, a wychodząc na pół godziny czy godzinę
            wraca tak zmęczony, że całe popołudnie leży w łóżku...
          • kanga_roo Re: Jestem zła!czy to czasem nie nadużycie w prac 18.06.08, 12:40
            "Od początku czerwca jestem na zwolnieniu, bo źle się czuję i nie
            miałam siły żeby pracować"

            tak zaczęła swój post autorka wątku. anita_zu najwyraźniej w swym
            dobrym ciążowym samopoczuciu nie rozumie, że ktoś może się źle czuć,
            może nie mieć siły wypełniać obowiązków zawodowych. być może jej
            praca przy komputerze nie należy do odpowiedzialnych, bo nie czuje,
            że przygotowywanie materiałów służbowych wymaga trochę większej
            koncentracji i zaangażowania niż pisanie na forum. a z tym w ciąży
            różnei bywa, wiem po sobie (pół dnia literówki poprawiam, na
            przykład) być może też nie zdaje sobie sprawy, że praca na
            zwolnieniu lekarskim nie jest dozwolona smile
          • izzzzi Re: Jestem zła!czy to czasem nie nadużycie w prac 18.06.08, 19:17
            Bylam w innej sytuacji. Czulam sie swietnie, chodzilam do pracy (jestem programistka). Troche bolal mnie brzuch. Okazalo sie, ze szyjka skraca sie za wczesnie. Grozil przedwczesny porod. Musialam siedziec w domu i wcale mi sie to nie podobalo. I co, w takiej sytuacji tez mozna wyslac do pracy? Nie musze sie zwirzac pracodawcy co mi jest - to osobista sprawa - czesto przykra. To nie sa zarty, nie chodzi tu o nas tylko o dzieci i zwolnienia w ciazy nikt nie moze lekcewazyc. na szczescie na swoja firme nie moge powiedziec zlego slowa. Jasne ze ciaza to nie choroba, lekcewazac chorobe narazamy tylko siebie.
    • deleine Re: Jestem zła!czy to czasem nie nadużycie w prac 18.06.08, 12:15
      wiesz co, przesadzasz i to mocno - wiem ile jest roboty przy końcu roku jak się
      ma wychowawstwo i to co piszesz, co śmiech na sali
      a jeśli dostałaś w czerwcu dodatek za wych. to znaczy że się z dyrekcją w maju
      nie dogadałaś
      • inia33 Re: Jestem zła!czy to czasem nie nadużycie w prac 18.06.08, 15:12
        deleine napisała:

        > wiesz co, przesadzasz i to mocno - wiem ile jest roboty przy końcu roku jak się
        > ma wychowawstwo i to co piszesz, co śmiech na sali

        to znaczy że co: więcej tej roboty jest czy mniej?? bo nie zrozumiałam
        pracuję w szkole (gimnazjum) i jak widzę koleżanki biegające od 2
        tygodni z obłędem w oczach-dziękuję niebiosom, że nie mam
        wychowawstwa, mam i ja sporo rzeczy do zrobienia, ale nie są to tak
        niewyobrażalne ilości papierków i uganiania się za wszystkim
        i wszystkimi, zwłaszcza jeśli chodzi o wychowawców trzecich klasuncertain

        do autorki-albo olej wszystko równo albo poproś jakąś koleżankę bez
        wychowawstwa o pomoc, potem jej możesz jakąś kawę za to daćsmile
        u nas takie postępowanie jest normalnesmile
        • encepencewktorejrece Re: Jestem zła!czy to czasem nie nadużycie w prac 18.06.08, 15:48
          No to w koncu jest tyle pracy, ze gania sie z obledem w oczach, czy
          tez tyle, ze kawa zalatwi ten drobiazg ? smile Bo jak to pierwsze, to
          chyba raczej skierowanie na klonowanie, a nie mala czarna...
          Oj dziewczyny dziewczyny...


          inia33 napisała:
          > pracuję w szkole (gimnazjum) i jak widzę koleżanki biegające od 2
          > tygodni z obłędem w oczach-dziękuję niebiosom, że nie mam
          > wychowawstwa, mam i ja sporo rzeczy do zrobienia, ale nie są to tak
          > niewyobrażalne ilości papierków i uganiania się za wszystkim
          > i wszystkimi, zwłaszcza jeśli chodzi o wychowawców trzecich klasuncertain
          >
          > do autorki-albo olej wszystko równo albo poproś jakąś koleżankę bez
          > wychowawstwa o pomoc, potem jej możesz jakąś kawę za to daćsmile
          > u nas takie postępowanie jest normalne
          • inia33 Re: Jestem zła!czy to czasem nie nadużycie w prac 18.06.08, 16:10
            encepencewktorejrece napisała:

            > No to w koncu jest tyle pracy, ze gania sie z obledem w oczach,

            jest tyle pracy, ale normalna, zdrowa, nie w ciąży kobieta sobie
            z tym poradzi

            czy
            > tez tyle, ze kawa zalatwi ten drobiazg ? smile

            kawa to był przenośnia, ja dla koleżanki w ciąży (lub np. nie w ciąży,
            a chorej) zrobiłabym to, gdyby mnie poprosiła, bez żadnej zapłaty czy
            nagrody (co nie zmienia faktu, że będąc w ciąży i prosząc jakąś
            koleżankę o pomoc-później dałabym jej dobrą kawę lub czekoladę)


            Bo jak to pierwsze, to
            > chyba raczej skierowanie na klonowanie, a nie mala czarna...

            jeśli mówisz o zaproszeniu gdzieś na kawę-wyżej napisałam, co mam
            na myślismile
            i tak, czasami mam wrażenie, że przydałaby się możliwość klonowania,
            ale na to jeszcze trochę musimy poczekać...
    • annubis74 Re: Jestem zła!czy to czasem nie nadużycie w prac 18.06.08, 18:11
      wydaje mi się że nie tylko nie masz obowiązku ale wręcz prawa
      wykonywać pracy podczas zwolnienia
      oczywiście niektóre prace możesz (ale nie musisz) wykonać przy
      włąsnej dobrej woli, ale wypisywanie świadectw z Twoim podpisem i
      datą kiedy jesteś na zwolnieniu może zaowocować dodatkowymi
      komplikacjami prawnymi gdyby ktos to sprawdził
      NIE MUSISZ SIE NA TOP GODZIĆ
    • annapa7 Re: Jestem zła!czy to czasem nie nadużycie w prac 18.06.08, 20:01
      Znam pracę w szkole - rodzice, siostra, ja przez jakiś czas.
      Generalnie patologiczna rodzina wink))

      Ja myślę, że nauczyciele sami na siebie trochę bicz kręcą - nieraz
      widziałam sytuację, kiedy nauczyciel był na zwolnieniu, ale akurat
      wtedy - np. w danym tygodniu była rada pedagogiczna, koniec
      semestru, roku, cokolwiek. Efekt - nauczyciel zgadza się na prośbę
      dyrektora, dyma do szkoły, bierze dokumenty do domu, przygotowuje
      wszystkie papiery itp. bo jest wychowawcą. Sama tak zrobiłam mając
      skręconą nogę - koleżanka mnie wiozła do szkoły. I teraz tego bardzo
      żałuję.
      Bo prawda jest taka, że do cholery, nauczyciel jest na zwolnieniu!!!
      I dyrektor NIE MA PRAWA wymagać, żeby takową pracę wykonał! To nie
      jest sprawa dyrektora CO komu dolega. Między innymi dlatego na
      zwolnieniu dla pracodawcy nie ma kodu choroby!!!

      Dlatego, Jowita, myślę, że zrobiłaś znacznie więcej niż do Ciebie
      należało. Byłaś w porządku wobec pracodawcy, więc "podojono" Cię na
      ile się dało. Już koniec roku, więc problem i tak się rozwiązuje,
      ale moja rada - olej papierologię, nie zgódź się na pojawienie się w
      szkole choćby na pięć minut. Jesteś na zwolnieniu, a nie w pracy.
      To, że fizycznie da się przy papierach posiedzieć w domu (jak
      sugeruje anita) wcale nie oznacza, że masz to robić.
      I pamiętaj, że jeżeli Twoje schorzenie będzie trwało nadal, to bierz
      L4, będziesz potem trochę dłużej z dzieckiem w domu po
      macierzyńskim - należy Ci się wtedy zaległy urlop.

      I dużo zdrówka życzę smile
      • magda1104 Re: Jestem zła!czy to czasem nie nadużycie w prac 18.06.08, 23:18
        Doskonale rozumiem autorkę wątku, natomiast nie mogę pojąć, dlaczego
        kobiety w ciąży, pracujące do konca, tak zaszczuwają te na
        zwolnieniu.
        Sama miałam ambitny plan dotrwać do konca roku, ale musiałam pójść
        na zwolnienie, nie planując go. Nawet nie zdążyłam wystawić
        wszystkich ocen, chociaż to była tylko formalność. W zeszły weekend
        zadzwoniłam do dyrektorki, zapewniając że oceny będą przekazane na
        czas, i wydawało się ok. Jakie było moje zdziwienie, gdy w
        poniedzialek rano dzwoni dyrektorkia, żebym przyjechała, bo rodzice,
        bo uczniowie itp. Potem jeszcze kilka tego typu telefonów, jakby w
        szkole nikt ze soba nie rozmawiał.
        I ja jak głupia jadę następnego dnia do szkoły, w autobusie gorąco i
        duszno, pierwsze kroki kieruję do pielęgniarki, i tam leżę przez
        godzinę, bo ciśnienie wysokie i zawroty głowy. A dyrektorka? -
        chodzi jej o to, zebym jedynek za dużo nie postawiła, bo rodzice
        będą się skarżyć. Szlag mnie trafił, potraktowała mnie jak idiotkę,
        chyba w ogóle nie słuchała mnie przez telefon. Dopiero jak zobaczyła
        w jakim jestem stanie to do niej dotarło.

        Podziwiam jowitę, ze tak długo wytrzymała. W sumie dla dyrektora
        jest rzeczą nturalną, zeby nauczyciel dokończył wszystko, ale tu to
        była przesada. i ma rację jedna z poprzedniczek, ze w tym przypadku
        podpisy wychowawcy na zwolnieniu są podejrzane, ktoś pewnie mógłby
        mieć kłopoty z tego powodu, choć pewnie przejdzie to bez problemów.
        A praca siedząca przy dokumentacji szkolnej jest bardzo
        wyczerpująca, plecy bolą i leżenie niewiele da, bo tylko przedłuża
        pracę. Ja nawet przy komputerze dlugo nie mogę siedzieć, bo bolą
        mnie plecy.
        Dziewczyna zrobiła co mogła, gdyby się leniła, to by się nie żaliła.
        A temu dyrektorowi faktycznie trzeba było powiedzieć nie, choć teraz
        to już za późno. Ale powinno dać do myślenia na przyszłość - nie
        warto się poświęcać dla pracy, to nie tylko o nas chodzi, ja mogę
        chodzić chora, lecz tu trzeba myśleć o dziecku.

        Pozdrawiam
        Aga
        • mimimi-0 Re: Jestem zła!czy to czasem nie nadużycie w prac 20.06.08, 23:58
          Jowita, siedź w domu. Doskonale Cię rozumiem. Ja też jestem
          nauczycielką. Kilka lat temu byłam w ciąży tuż przed końcem roku
          szkolnego, dobrze się czułam, ale lekarka kazała mi iść na
          zwolnienie -m.in. argumentowała to tak, że dojeżdżam autobusem pks,
          stres przed końcem roku itp. Powiedziałam o wszystkim dyrekcji,
          wystawiłam oceny pod koniec maja i spokojnie poszłam na zwolnienie.
          Ponieważ moja klasa kończyła szkołę (podstawową), dyrektorka
          twierdząc, że po porodzie nie zatrudni mnie (a to była druga umowa
          na czas określony), jeśli nie przyjadę na wywiadówkę i na radę
          pedagogiczną, ściągnęła mnie do szkoły. Doskonale się czułam,
          pojechałam, tylko nikt nie przewidział, że kilku rodziców zdenerwuje
          mnie, oskarżając, że skoro wychowawczyni poszła na zwolnienie, to
          dzieci mogą mieć niższe oceny, a kilku uczniów, chcą przywitać swoją
          panią, tak szybko podbiegnie mnie objąć, że prawie "uduszą" mi
          brzuch. Nie wiem, czy to nerwy, czy coś innego - już nie dociekam -
          nagle zrobiło mi się gorąco i straciłam przytomność, co nigdy
          wcześniej mi się nie zdarzyło.I straciłam dziecko. Owszem, dostałam
          od września nową umowę, ale byłam w okropnym stanie, w dodatku nie
          mogłam znieść komentarzy dyrekcji typu "nawet dziecka nie potrafi
          urodzić". W połowie roku szkolnego miałam okazję zmienić pracę,
          pracuję teraz w szkole-molochu i gdy zaszłam w ciążę, poszłam do
          dyrektora i powiedziałam, że nie chcę, aby sytuacja się powtórzyła,
          tym bardziej, że na drugą ciążę czekałam ponad 6 lat. On natychmiast
          kazał mi iść na zwolnienie, choć był to dopiero 7 tc, choć miałam
          klasę maturalną i masę ambitnych programów na głowie - i wiem, że to
          dla niego pewien kłopot. Od czasu do czasu potrafi człowiek
          zadzwonić, zapytać o samopoczucie i mówi, że życie i zdrowie dziecka
          najważniejsze, a szkoła się nie zawali, przecież istnieją
          zastępstwa. Może dlatego taki wyrozumiały, bo podczas ostatniego
          roku szkolnego 4 ciężarne uczennice poroniły podczas lekcji...
          Co mogę Ci radzić? - jak kiepsko się czujesz, to siedź w domu, nie
          ryzykuj życiem dziecka. Wprawdzie może wszystko być dobrze, ale też
          może się wywinąć coś z niczego.
          • aga.r.72 RTeż jestem n-ką 21.06.08, 11:47
            I ja jestem nauczycielką. 6 Lat wcześniej byłam w ciąży, którą poroniłam. Krwawienie zaczęło się w pracy. był to styczeń- czas wystawiania ocen, zebrania z rodzicami itd. Być może ciążę straciłam przez stres, ale absolutnie nie obwiniam dyrektora, bo był super wyrozumiałym człowiekiem, a raczej siebie. Teraz w obecnej ciąży znowu trafiłam do szpitala (grudzień/styczeń) i na zwolnienie. Uczę między innymi 3 klasy w gimnazjum. Miałam wyrzuty sumienia w stosunku do uczniów, których na miesiąc zostawiłam, bo materiał nie będzie zrealizowany, a przed nimi egzamin, bo może ktoś chciałby coś poprawić itd. No i po feriach wróciłam do pracy. Jednak zarówno dyrekcja, jak i pozostali nauczyciele pomogli mi przejrzeć na oczy. Przecież tak naprawdę uczniowie są zadowoleni, jeśli mogą przyjść do szkoły godzinę później lub wyjść wcześniej, jeśli przychodzi ktoś na zastępstwo i za dużo od nich nie wymaga. Popracowałam 2 tygodnie i znowu poszłam na zwolnienie aż do końca roku, a do szkoły przyjęto za mnie dziewczynę na zastępstwo.
            Powiedziałam sobie: kobieto! zadbaj o swoje dziecko, a nie o cudze, bo i tak nie usłyszysz za to DZIĘKUJĘ!
            Tak jak napisałam wcześniej mam pod tym względem super dyrekcję. I w głowie mi się nie mieści, że można tak potraktować swojego pracownika, komentując do tego problemy z utrzymaniem ciąży. Jak taka osoba ma reprezentować szkołę i zrozumieć problemy uczniów?!?! Skandal!
            Nasza praca jest trudna i ciężka. Niestety, jak same słyszycie w tv nikt nie chce nas docenić i zrozumieć tego trudu. Ludzie widzą tylko 18 godz etatu i mnóstwo wolnego. Nie wiedzą, że praca nauczyciela to nie tylko godziny spędzone w szkole. Poza radami, zebraniami, przygotowaniem do lekcji, sprawdzaniem kartkówek i sprawdzianów, mamy wiele innych obowiązków. Choćby rozwiązywanie problemów uczniowskich (2 tygodnie temu nasza uczennica poroniła ciążę i krwawiąca przyszła do Wychowawcy, a nie do Matki), konfliktów, wagary, chamstwo z którym czasem się spotykamy itd. Ciągle się dokształcamy- studia (ja mam ukończone 3 kierunki), kursy (tych nie zliczę) itd. Ale przecież Was nie muszę tu przekonywać.
            Ja teraz takim osobom, które mi to wypominają odpowiadam: no to trzeba się było uczyć i zostać nauczycielem. Zauważyłam, że po takiej ripoście buzie się zamykają smile.
            • lilka69 Re:aga.r.72 21.06.08, 13:45
              wlasnie dletego sie uczylam, zeby NIE zostac nauczycielka.

              jak masz pretensje to idz pracowac na wolnym rynku! albo przynajmniej do szkoly
              prywatnej
              • aga.r.72 Re:lilka69 21.06.08, 14:40
                To nie ja mam pretensje. Raczej określiłabym to jako żal. Po prostu czasem jest
                mi przykro, że za wiele włożonego trudu nie jesteśmy doceniani, a wręcz robi się
                nagonki na nauczycieli.
                Jednak gdybym miała jeszcze raz wybierać zawód zrobiłabym to samo.
                A jeśli chodzi o inne zawody- każda praca ma swoje plusy i minusy. I niczyjej
                pracy ani nie zazdroszczę, ani nie lekceważę. Więc dlaczego ci "inni" tak
                lekceważą mnie? Mówiąc "mnie" myślę o zawodzie nauczyciela, a nie o sobie samej.
                • lilka69 Re:aga 21.06.08, 14:52
                  aga, ile to ludzi czyje sie nie docenionych w pracy.

                  tak samo jak z nauczycielami. ale jak trafi sie dobry i z wlasciwym podejsciem
                  nauczyciel to wspomina sie go CALE zycie. czyz nie? i to tez jest docenianie.

                  masz racje- kazda praca ma plusy i minusy. i przy tym zostanmy w porozumieniu.
                  • kasiulka751 nauczycielki-polskie "siłaczki" :)) 21.06.08, 18:50
                    Moja koleżanka nauczycielka też nie chciała wyjść na leserkę i nawet pojechala
                    na "zieloną szkołę" z 4 kl. nad morze na 10 dni. efekt...musiał po nią pojechać
                    mąż, bo plamiła, juz w szpitalu odkleiło jej się łożysko i urodziła w 30
                    tygodniu. Cala ciąże super się czuła, a mimo to....Mała pod respiratorem.Uważaj
                    Jowitko i nie daj się !!!!
            • aicrod5 Re: RTeż jestem n-ką 21.06.08, 19:28
              Ja rownież uczyłam się żeby nie zostać nauczycielką, bo w moim
              przekonaniu to więcej się mówi o ciężkiej pracy w tym zawodzie niż
              jest tak w rzeczywistości. W rodzinie mam dużo nauczycieli, również
              moja mama jest nauczycielką i powiem to wyraźnie - nie znam bardziej
              zrelaksowanych ludzi jak pracownicy oświaty. Nie wiem czego więcej
              żądacie za wykonywanie swoich obowiązków, bo przywilejów macie od
              groma.
              Co do tematu tego wątku: pracownik nie ma prawa wykonywać obowiązków
              służbowych będąc na zwolnieniu lekarskim. Dyrektor szkoły w której
              pracuje autorka wątku nie miał prawa do takiego nadużycia.
              Zwolnienie lekarskie może być podważone tylko przez komisję lekarską.
              • lilka69 Re: aicrod5-ha, ha u mnie tez 21.06.08, 20:49
                u mnie tez nauczyciele! i tez zdanie mam jak twoje. az mi sie szampana chce
                otwierac bo RZADKO sptykam sie z takim pogladem.

                i pewnie zaraz reszta ci napisze, ze rodzina to na pewno obiboki i nieroby skoro
                byli zrelaksowani.

                a moja mama lubila swoj zawod, przykladala sie a mimo tego, mowila, ze to
                najlepszy zawod zeby sie nie narobic. jej najwieksza zasluga to to, ze jezdzila
                do rodzicow do domow przez 35 lat przekonywac nieprzekonanych, ze warto puscic
                dzieci na studia.

                moj maz pracowal krotko, w czasie studiow jeszcze i dawno. wygral konkurs na
                najbardziej lubianego nauczyciela a i tak do dzis twierdzi, ze to byla
                najbardziej "lajtowa"praca jaka mial.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka