mstopka
23.10.03, 00:12
Jestem w 10 tygodniu ciąży(właściwie to początek 11). Do tej pory wszystko
dzielnie znosiłam. Poranne mdłości, wymioty, bóle brzucha, które utrzymywały
się do 9 tygodnia. Kiedy ustąpiły byłam taka szczęśliwa. Pomyślałam sobie,
że już teraz może być tylko lepiej. I nagle w poniedziałek tj. 20.10
pojawiła się wysypka. Z początku myślałam, że to od jedzenia, ale teraz to
już nie wiem. Mam ją na ramionach, udach, pośladkach i na brzuchu (jest
czerwona i swędząca). I żeby tego było mało to we wtorek obudziłam się z
katarem i bólem gardła. Poleciałam do mojego internisty (wizytę u ginekologa
mam wyzaczoną na piątek) dał mi jakiś lek homeopatyczny, kazał jeść witaminę
C i raz dziennie wapno. Oprócz tego wcinam czosnek i piję herbatkę z miodem
i cytryną. Powiedział, że ta wysypka może być od pokarmu( fakt od pewnego
czasu jem dużo owoców min: cytrusowych, piłam dużo mleka, jogurtów,
kefirów,) ale nie wyklucza wirusa. Ale trzeba poczekać kilka dni. Nie wiem
co mam robić. Chyba oszaleję. Jak to się okaże jakiś przeklęty wirus i zrobi
mojemu maleństwu krzywdę? Nie mogę o niczym innym myśleć. Może któraś z Was
miała podobne objawy. Błagam pomóżcie.