secondtry
22.12.08, 12:17
Dziewczyny czy Wam tez zdazało sie płakac cale dnie i niczym, sie nie
interesowac i niczym nie cieszyc?
Ja juz mam wszystkiego dosyc, jestem w 12 tc i praktycznie ostatnie dwa
miesiące wykonczyly mnie fizycznie i psychicznie. Mam mdłości i wymioty prawie
24h na dobe, bylam juz dwa razy w szpitalu. Czasem mi sie juz wydawalo ze
bedzie troche lepiej i ze mam jakis sposob na ogranicznie tego koszmaru, a za
chwile znowu dramat wymiotów, po wszystki, a nawet z pustym zołądkiem, wtedy
silny odruch wymoitny mało mnie nie udusi...
Juz naprawe nie mam siły, jeszcze kilka tygodni temu sobie to jakos
tłumaczyłam, ze minie z I trymestrem, ze bedzie troche lepiej, tylko jeszcze
troche czasu. Teraz juz nie widze nawet malego swiatela w tunelu.
Płacze srednio 10 razy dzienie, w nocy nie moge spac, bo mdlosci i odruch
wymiotny budza mnie co godzine... nie moge sie na niczym skupic, tylko to
forum i zrozumienie albo jakies porday od Towarzyszek cierpienia odciagają
moją uwage na pare minut dzinnie.
Strasznie sie boje ze mam depresje i ze sama sobie nie poradze, nie umiem juz
wziac sie w garsc sama. Wiem ze nie jestem sama z podobny stanem, czy ktras z
was radzila sie psychologa? Chociaz tak naprawe to co mi psycholog pomoze na
wymioty i tak beda i tak beda... ale ja sie naprawde boje sie ze sie załamie
na dobre, juz jestem bliska zwariowania. Boze niech to sie juz skończy!