Dodaj do ulubionych

do tej pory płacze...

27.09.10, 12:19
Może chcę się tym pocieszyć ,że nie jesteśmy same....córka do tej pory , codziennie mi płacze kiedy zaprowadzam ją do przedszkola......w domu mówi mi ,że nie chce iść. Ciągle pyta kiedy wolne... martwi mnie ,że trwa to do tej pory...była taka odważna i naprawdę dość śmiała. Pracuję nad tym jak mogę , aby zrozumiała dlaczego muszę ją tam prowadzić , po co pracuję i dla kogo...mówi, że rozumie, ale tam płacze co jakiś czas i tak przez cały dzień. Pani się skarży ,że nie daje jej prowadzić zajęć i,że jest strasznie rozpieszczona i dlatego tak jest. A niby co? miałam jej nie tulić , traktować zimno , żeby teraz była twarda??? Za wszystko winię siebie , za to ,że tak kochałam no i mama ,która z nią była także była za mało stanowcza bo dziecko rozpieszczone...... Ma trzy lata więc wiadomo ,że potrzebuję czasu, ale już mnie to martwi.....Jak długo wasze dzieci płakały???
Obserwuj wątek
    • 1majkasia Re: do tej pory płacze... 27.09.10, 13:01
      po pierwsze masz prawo do rozpieszczania swojego dziecka!!!
      nikt nie może Cie krytykować /winić za to ze twoje dziecko płacze w przedszkolu bo pewnie przyczyna leży gdzie indziej

      zapytam na początek

      czy odbyłyście tzw, dni adaptacyjne i i jeśli tak po ile h?
      czy córeczka miała kontakt wcześniej z innymi dziećmi ?
      czy macie przedszkolnego psychologa?
      kiedy, w jakich momentach mała płacze w przedszkolu(cały czas,tylko rano, gdy ja odbierasz, w porze leżakowania?)

      podpowiem Ci jeszcze ze dzieciaki w tym wieku nie zdają sobie sprawy z tego ze rodzice muszą pracować wiec nie ma sensu na razie jej tego tłumaczyć.

      jeszcze jedno pani wychowawczyni powinna z Toba współpracować a nie oskarżać Was ze nie może pracować z dziećmi,poza tym dziecko ma jeszcze prawo do płaczu, wyrażania swoich emocji!!!
      ile jest tych pan na grupie, bo może niech jedna przytuli twoje dziecko, weźmie na kolana,wytłumaczy ze mama niedługo wróci-w koncu chyba wiedza jak postępować z dziećmi w okresie adaptacyjnym!
    • menobody Re: do tej pory płacze... 29.09.10, 13:44
      Są dzieci, które nie płaczą wcale.
      Są dzieci, które płaczą od początku/ jedne potrzebują więcej czasu, żeby się oswoić, inne mniej.
      Są też dzieci, które na początku nie płaczą, a nadrabiają później, kiedy już zdają sobie sprawę, że przedszkole nie jest "na chwile".

      Twoja córa ewidentnie potrzebuje więcej czasu i spokojnego traktowania. Nie zasypuj ją informacjami gdzie, po co, ile, dlaczego pracujesz. Mamusia idzie do pracy, córusia do przedszkola, bo tam miło można spędzić czas, a po południu spotykacie się razem w domu.

      Może uratować ją Twój spokój. Wiem, że to trudne, ale:
      - nie okazuj zdenerwowania jej porannym płaczem
      - żegnaj się spokojnie lecz konkretnie: buziaczek na do widzenia, zobaczymy się później, jak wrócę po Ciebie z pracy. i wyjdź
      - postaraj się odbierać córę możliwie szybko
      - witaj ją uśmiechem i przypominaj, że mamusie zawsze odbierają swoje dzieci

      Uda się!
    • tusia-mama-jasia Re: do tej pory płacze... 30.09.10, 09:45
      Rozpieszczanie to nie jest to samo co okazywanie ciepła. Rozpieszczanie to uleganie absurdalnym zachciankom, fochom, stawianie dziecka na piedestale, z którego nie widać, że inni ludzie też istnieją i też mają swoje potrzeby. A to o czym piszesz - utulanie, czułości to przecież konieczny - i najmilszy smile - element wychowywania dziecka. Dałabym sobie głowę obciąć, że płacz w przedszkolu nie wynika z tego, ze dziecko wcześniej zaznawało - i zapewne nadal zaznaje - czułości najbliższych. Przeciwnie nawet - to dzieci wychowane w emocjonalnym chłodzie, a co za tym idzie braku poczucia bezpieczeństwa, zwykle gorzej reagują na nowosci i wyzwania. Także nie zadręczaj się.
      A jeśli nawet zrobiłaś jakiś błąd, to na pewno nie polegał on na przytulaniu!/no chyba że w szatni o poranku żegnasz ja jakby szła na wojnę wink/ Może córa miała mało szans, by poznać przedszkole? Jakieś zajęcia adaptacyjne? Może za mało kontaktów z dziećmi w ogóle? Z nowymi miejscami, okolicznościami? A może jest coś konkretnego, co jej w przedszkolu przeszkadza, jakiś zwyczaj czy osoba? Takie rzeczy z 3-latkiem można już przegadać, albo wyczaić przy okazji czytania o przedszkolu czy zabawy w przedszkole dla pluszaków.
      No i polecam szczerą rozmowę z wychowawczynią. Zwykle w maluszkach /i nie tylko/ są dwie panie, pogdaj szczerze z tą, która wydaje Ci się bardziej sensowna. Poproś o rozmowę, ustalcie moment, kiedy będzie szansa usiąść i choćby kwadrans pogadać bez dziecka, żeby nie mówić o nim nad jego głową. Mądra nauczycielka naprawdę może wiele pomóc, jeśli się wykaże wolę współpracy. Nie chodzi przecież tylko o to, żeby uciszyć Małą, ale żeby ustalić przyczyny i w miarę możliwości je usunąć albo zmienić jej nastawienie do nich, jeśli to bardziej racjonalne.
      Powodzenia!

      PS. Lepiej przedstawiać przedszkole jako miejsce do którego się chodzi, bo jest tam ciekawie i wesoło, można robić wiele rzeczy, których nie da sie zrobić w domu, niż konieczną przechowalnię /"idę do pracy i nie mam co z tobą zrobić"/. Aspekt naszej pracy dla 3-latka ma niewielkie znaczenie.
    • stypkaa Re: do tej pory płacze... 30.09.10, 14:02
      Nie pocieszę Cię. Mój syn płakał przez cały pierwszy rok. Raz bardziej, raz mniej, ale jednak. Drugi rok był minimalnie lepszy, bo nie było już raczej histerii, ale niechęć do przedszkola była nadal.
      Dopier teraz jako 5 latek chodzi chętnie do przedszkola i sam chce iść. Wcześniej mu się to nie zdarzało.
      • madz-ia30 Re: do tej pory płacze... 01.10.10, 11:23
        Dziewczyny, serdeczne dzięki za słowa otuchy...wszystkie wasze wypowiedzi są ważne a nawet i ta mojej poprzedniczki, ze syn płakał caly rok. Wtedy wiem ,że moje dziecko to nie wyjątek, bo u nas w grupie podobno jest najgorsza- tak powiedziała pani...wiem doskonale ,że każde dziecko potrzebuje innego czasu na wszystko , ale w naszym przypadku ogromnie mnie to dziwi. Dziecko było wcześniej jednym z najśmielszych...ale tu jest zupełnie inaczej , ktoś stawia warunki i nie jest już wszystko w okół jej. W tym tygodniu muszę stwierdzić,że codzienne rozstania są gorsze niż na początku września .Wczoraj trzeba było na siłę zsiągać mi ją z szyi . Ostatnio mam wrażenie,że kogoś się boi w tej grupie , bo płacz jest kiedy już znajdzie się przy dzieciakach. A i mąż .....tak źle jak ktoś tak zimno na to patrzy...już go denerwuje z tym płaczem....jak głupia to niech beczy...szok, gdzie u tych chłopów serce i współczucie...Dodam ,że nie miałyśmy okazji na zajęcia adaptacyjne,jesteśmy z listy rezerwowej i o dostaniu dowiedziałyśmy się tydzien przed 1 września. Ale dziecko pragnęło przedszkola aż do łez, dopóki się w nim nie znalazło .....
        • basik75 Re: do tej pory płacze... 13.10.10, 23:03
          Moja córcia płakała, w pierwszym roku aż do wiosny. Bardzo to przeżywałam, martwiłam się. Niektórzy twierdzili, że mała nie jest gotowa. Nie poddałam się, bo widziałam jak wychodzi z sali w podskokach, z entuzjazmem opowiadając każdego dnia co robiła, czego się nauczyła. Bywały gorsze i lepsze okresy. Maj czerwiec były już idealne. Pod koniec roku pojechała na wycieczkę, bo bardzo, bardzo chciała, więc pomimo upału pojechała i była zachwycona. Całe wakacje czekała na przedszkole, a od nowego roku znów płacz. Tym razem już tego tak nie przeżywam. Widzę, że nie dzieje jej się krzywda. Każdego dnia wychodzi zachwycona, opowiadając co robiła. Ostatnio prosiła, żeby odbierać ją trochę później, bo jeszcze potem fajne rzeczy robią i nie chce tego tracić. Nie przeszkadza jej to jednak popłakiwać w ciągu dnia. Jest jej sposób odreagowywania, redukcji napięcia. Uważam, że to dobry sposób. I dałam sobie na luz smile
          Jeśli jesteś przekonana, że jej tam dobrze i poza tym, nie obserwujesz innych niepokojących objawów, to trochę cierpliwości. Będzie dobrze smile
        • ola33333 Re: do tej pory płacze... 14.10.10, 07:37
          niestety chyba pani nie jest najlepsza, skoro mowi o dziecku "rozpieszczona" "najgorsza". Dziecko te niechec na pewno tez wyczuwa. Nie masz mozliwosci zmiany grupy? Moze porozmawiaj z dyrektorka?
          • gosia7012 Re: do tej pory płacze... 14.10.10, 09:15
            U nas teraz jest więcej płaczu niż na początku. Przez pierwsze dwa tygodnie był płacz rano i w domu po południu była smutna. Trzeci tydzień był już bardzo dobry bez rannego płaczu i w domu super się zachowywała. Potem był tydzień choroby i po powrocie do przedszkola się zaczęło - bardzo płacze, jest mi bardzo ciężko wychodzić i ją zostawiać, ale jak wychodzi po południu to jest uśmiechnięta i domu jest ok. Nigdy nie powiedziała, że nie chce iść do przedszkola. Tylko ten moment rozstania tak źle na nią działa.
    • mumi7 Re: do tej pory płacze... 14.10.10, 10:30
      Czytałam w jakiejs dzieciakowej gazecie, że jesli dziecko bardzo przeżywa przedszkole dłuższy czas, to bywa i tak, że nie jest jeszcze na nie gotowe, mimo ukońcozych 3 lat.
      Wtedy warto wycofac dziecko i wrócic za pól roku. Pół roku dla psychiki dziecka to szmat czasu. Przez ten czas może bardziej usamodzielniac (odpiszczać) córę, jesli to Cie tak martwi
    • mondovi Re: do tej pory płacze... 14.10.10, 10:32
      mój syn płakał przy rozstaniu przez dobre pół roku, jeśli nie dłużej. Jesienią płakał nawet przez sen, przy wyjściu z domu, w szatni - gehenna. w czasie dnia jednak nie.
    • dsylwia to jeszcze ja pobiadolę ...... 15.10.10, 09:37
      witam,
      moja córeczka ma 4 latka wiec rok starsza ale ......
      tak jak Twoja córka wskoczyła z listy rezerwowej - żadnych zajęć adaptacyjnych, jedynaczka, pierwsza wnuczka mojej mamy - rozpieszczona i rozniańczona przede wszystkim przeze mnie. Jednak wróciłam do pracy jak Marika miała 6 miesiecy wiec zostawała na zmianę z jednymi i drugimi dziadkami.
      Pierwszy tydzień - nawet półtora w przedszkolu - super. Zachwycona. Póxniej jednak nie chciał chodzić - oczywiscie zawoziłam ją, ale specjalnie wymiotowała. W ogóle nie je śniadania - nawet herbatki sie nie napije. Ja rano też nic jej nie daje bo od razu nawet jak wypije 2 łyczki pedzi do łazienki i zwraca. Cały czas mówi wypisz mnie i wypisz. Tłumaczę jej codziennie wszystko, ale nawet nie słucha co do niej mówię. Jak pytam jak było w przedszkolu mówi ze nie chce o tym rozmawiać i że płakała itp. Jest tylko od 8 do 11 - bardzo krótko ale i to ja unieszczęśliwia Nie zostaje na obiad bo i tak siedzi obok i popłakuje. Pani mówi ze niby troszke sie bawi ale sam juz jei wiem. Cały zcas mówi ze nie chce w przedszkolu chłopaków. Przypuszczam , ze któryś pewnie coś jej powiedizł kiedyś albo jakoś nie wiem popchnął czy co .... Tak czy tak jestem bezsilna. Mąż mówi zeby ja wpisać dla świętego spokoju, Pani mówi zeby sie nie poddawać bo sioe pzrełamie na pewno - ale kiedy??? a mi jest jej tak żal że serce mi peka. Poza tym Marika zobiła sie bardzo nerwowa, płacze z byle powodu, histeryzuje. Martwie sie zeby nie nabawiła nerwicy.... pozcieszcie i poradźcie sad

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka